Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Powołanie - Boży dar dla każdego

     Powołanie - kiedy słyszymy to słowo wówczas pierwsze skojarzenia kierujemy w stronę kapłanów, zakonników, zakonnic, potem dopiero myślimy o lekarzach i nauczycielach. Choć takie pojmowanie słowa powołanie jest wielkim zubożeniem jego treści, to jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że niesie ono w sobie pewną ważną prawdę - źródeł powołania trzeba szukać poza człowiekiem, w Bogu. Powołanie jest pojęciem głęboko religijnym i dlatego jego istotę można zrozumieć tylko w relacji do Boga. Bóg wszystko czyni z miłości. Z miłości stworzył wspaniały świat; z miłości też na swój obraz i swoje podobieństwo stworzył człowieka; również kierując się miłością, zaprosił stworzonego przez siebie człowieka do współpracy z sobą w dziele budowania świata, w dziele kształtowania oblicza ziemi. To Boże zaproszenie skierowane w stronę człowieka nazywamy powołaniem. Stary Testament opisując ideę powołania, wyrażał ją terminami: wołać, zapraszać, wybierać.

     Pan Bóg stwarzając człowieka, nie chciał, by był on tylko nieokreślonym elementem świata, w którym żyje, by jego życie było tylko ciągiem przypadkowych zdarzeń, dlatego przygotował dla niego bardzo konkretne miejsce w świecie, którego nikt inny nie jest w stanie zapełnić. Przygotował też konkretne zadanie, które człowiek w swoim życiu powinien wypełnić, zrealizować. Różnie wyraża się miłość Boga zawarta w łasce powołania. Jednych Bóg powołuje do tego, by troszczyli się o zdrowie ciała, innych, by troszczyli się o rozwój ludzkiego intelektu, a jeszcze innych powołuje do tego, by zabiegali o zapewnienie materialnej strony ludzkiej egzystencji. Są tacy, których Bóg zaprasza, by wypełniali swoje życiowe powołanie, żyjąc w rodzinie i są tacy, których powołuje do tego, by czynili to samo, żyjąc w samotności. Niezależnie jednak od rodzaju, od formy, każde powołanie jest niezmiennie wielkim darem miłości Boga, poprzez który nadaje On sens ludzkiemu życiu. Nie ma człowieka, który byłby pozbawiony tego daru miłości Boga, któremu Pan Bóg nie przygotowałby miejsca w stworzonym przez siebie świecie. Jest przy tym niezgłębioną tajemnicą Stwórcy, dlaczego akurat takim a nie innym powołaniem konkretnego człowieka obdarza.

     Choć poprzez łaskę powołania Pan Bóg wyznacza człowiekowi ściśle określone miejsce w życiu i zadanie do wykonania, to jednak fundamentem każdego szczegółowego powołania jest bardzo szeroko pojęte powołanie skierowane do wszystkich ludzi. W pierwszym rzędzie jest to powołanie do człowieczeństwa, a więc do tego, by człowiek jako istota stworzona na obraz i podobieństwo Boga coraz bardziej ten obraz Stwórcy w sobie ukazywał, by stawał się coraz doskonalszym człowiekiem. Następnie jest to powołanie do prowadzenia dialogu z Bogiem, do życia z Nim w coraz większej zażyłości, powołanie do zbawienia.

     Wyznaczając człowiekowi miejsce w świecie, obdarzając łaską powołania, Pan Bóg obdarzył go też licznymi darami, zdolnościami, talentami, z pomocą których może on swoje powołanie zrealizować. Wszystkie te talenty, są podporządkowane powołaniu - człowiek otrzymuje takie a nie inne dary, aby mógł z ich pomocą wypełnić swoje niepowtarzalne życiowe zadanie. Są one jednocześnie wskazówką, pozwalającą rozpoznać swoją drogę - Bóg obdarzając człowieka łaską powołania, pozwala też ten dar rozpoznać min. poprzez ocenę zdolności, talentów i predyspozycji człowieka.

     Wypełniając swoje życiowe powołanie, człowiek jednak nie tylko realizuje Boże plany, ale też realizuje i spełnia samego siebie - rozwija siebie i swoje zdolności, wykorzystuje swoje możliwości, swój życiowy potencjał, tworzy kształt swojego człowieczeństwa. Realizując zaś siebie, człowiek osiąga szczęście i zadowolenie. Powołanie nosi wreszcie charakter moralnego zobowiązania. Jest darem, który nie tylko mówi człowiekowi o tym, że Bóg go kocha, i jak bardzo go kocha, ale który domaga się także odpowiedzi. Człowiek obdarzony łaską powołania ma obowiązek to powołanie wypełnić, zrealizować. Jakże wymownie tę prawdę przedstawił Jezus w przypowieści o talentach (Mt 25, 14-30). Pochwałę otrzymali ci słudzy, którzy pomnożyli majątek swego pana. Podobnie i tych darów, które otrzymuje wraz z łaską powołania człowiek nie może zachować tylko dla siebie, mają one nie tylko cieszyć jego samego, ale także mają "przynosić zysk" tzn. mają człowieka rozwijać i służyć całej ludzkiej społeczności.

     Oczywiście człowiek, jako istota wolna, może odrzucić powołanie, którym obdarza go Bóg. Taki wybór, podobnie jak każdy wolny wybór człowieka, pociąga jednak za sobą pewne konsekwencje. Jedną z nich może być brak możliwości pełnego zrealizowania siebie, wykorzystania talentów, które służyć miały realizacji powołania, wypełnienia tego niepowtarzalnego zadania, które Bóg z tym zaproszeniem związał.

     Pismo święte zawiera liczne opisy powołań. W Starym Testamencie szczególnie wymowne są opisy powołań patriarchów, sędziów, królów czy proroków. W Nowym Testamencie na plan pierwszy wybijają się opisy powołania Apostołów. Wszystkie one posiadają pewne elementy wspólne, które pozwalają wyodrębnić kilka etapów w historii każdego powołania.

     Najpierw na drodze człowieka staje Bóg. Tak na przykład przemówił w czasie widzenia do Abrahama, ukazał się Mojżeszowi w gorejącym krzewie, stanął przed Piotrem, Andrzejem, synami Zebedeusza, gdy zarzucali sieć w jezioro, stanął na drodze Szawła do Damaszku.

     Następnym etapem jest określenie zadania, do którego dana osoba zostaje powołana. Abrahamowi Bóg każe wyjść z rodzinnej ziemi i udać się do kraju, który mu wskaże. Mojżeszowi rozkazuje pójść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu. Apostołom zaś poleca: "Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu..." (Mt 28, 19). Kolejnym krokiem na drodze powołania jest odejście od dotychczasowego trybu życia, od rodziny, wyrzeczenie się dóbr tego świata. Abraham musiał wyjść z ziemi rodzinnej i domu swego ojca. Andrzej, Piotr i synowie Zebedeusza zostawiają swoje sieci, swoje łodzie, swoje rodziny, dorobek całego życia i idą za Jezusem. Szaweł z prześladowcy staje się najgorliwszym Apostołem.

     Niezwykle ważnym elementem w historii każdego powołania jest obecność i pomoc Boga. Człowiek, który na wezwanie Boga porzucił swoje dotychczasowe życie i zdał się całkowicie na Jego wolę, doświadcza szczególnej Bożej pomocy. Abrahamowi Bóg wskazuje drogę, Mojżeszowi daje władzę czynienia cudów przed faraonem, Apostołowie otrzymują władzę odpuszczania grzechów i uświęcania ludzi. Ta obecność Boga sprawia, że powołany staje się jakby innym człowiekiem, zdolnym wykonać zadania, po ludzku sądząc, przekraczające jego możliwości. Do Jeremiasza Bóg mówi: "Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi" (Jr 1,18). Wreszcie człowieka powołanego, który pozostał wierny łasce powołania czeka nagroda. Chrystus zapewnia wszystkich, których powołał: "gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa" (J 12, 26).

     Wymienione elementy występują w historii każdego powołania, niezależnie od tego, czy będzie to powołanie do życia małżeńskiego czy samotnego, czy będzie to powołanie do wykonywania określonego zawodu czy powołanie do służby Bogu w kapłaństwie czy życiu zakonnym. Przed każdym bez wyjątku człowiekiem staje Bóg, bo nie ma nikogo, kto nie byłby obdarzony łaską powołania. Każdemu też człowiekowi Bóg daje do wypełnienia konkretne życiowe zadanie. W dialogu z Bogiem człowiek może i powinien to zadanie poznać. Realizacja Bożych planów będzie nieraz wymagała rezygnacji z własnych zamierzeń, będzie wymagała porzucenia tego wszystkiego, co przeszkadzałoby w wypełnieniu powołania. Człowiek realizujący Boże powołanie może zawsze liczyć na obecność i pomoc Boga - Dawcy powołania, dlatego zdolny jest wykonać nawet najtrudniejsze zadania. Każdy zaś kto pozostanie wierny powołaniu z pewnością usłyszy kiedyś słowa podobne do tych, które usłyszeli dobrzy słudzy z Jezusowej przypowieści o talentach: "Sługo dobry i wierny! Wejdź do radości twego pana!" (Mt 25, 21).

     Powołanie jest darem Bożym dla człowieka. Ten dar każdy człowiek powinien rozpoznać, przyjąć i zrealizować w swoim życiu. Powinien szukać wezwania Bożego w posiadanych zdolnościach i darach, szczególnie wtedy, kiedy zastanawia się nad wyborem zawodu, nad wyborem życiowej drogi. Winien modlić się o dary Boże i o łaskę rozpoznania własnego miejsca w Kościele i świecie, a także we wszelkiej działalności służącej dobru drugiego człowieka, w dawaniu świadectwa Ewangelii, w obwieszczaniu swoim istnieniem, że życie ludzkie dopiero wówczas nabierze pełnego sensu, gdy będzie realizacją Bożego powołania.

ks. Jerzy Olszówka SDS
Magazyn SALWATOR, nr 5/2001



   


E-mail od Pana Boga do młodzieży E-mail od Pana Boga do młodzieży
Clarie Cloninger i Curt Cloninger
Stoisz przed życiowym wyborem? Zdajesz do nowej szkoły, a może niebawem czeka cię egzamin maturalny, na studia lub obrona pracy dyplomowej? Starasz się o przyjęcie do pracy? Zajrzyj do swojej skrzynki z e-mailami. Wśród wielu listów od kolegów i przyjaciół znajdziesz dziś wiadomość specjalną - list od Pana Boga... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 e.: 21.08.2018, 13:23
 A co, jeśli w chwili wyboru zawodu człowiek był daleko od Boga i wybrał nie tak, jak powinien? W ubiegłym roku skończyłam architekturę, poszłam na to, bo chciałam się wreszcie uwolnić od nieustannego "kucia", które już niszczyło mi życie, a wiedziałam, że na medycynie z moim perfekcjonizmem będzie już tylko gorzej. Poza tym chciałam wreszcie wyjść do ludzi, odzyskać "wolność". Wciąż pamiętam słowa mojej nauczycielki z liceum, że dostałabym się wszędzie bez problemu i byłabym dobrym lekarzem. Z kolei prowadzący od rysunku, gdy mnie zobaczył, stwierdził, że się nie nadaję, bo z moją osobowością (wręcz chorobliwa nieśmiałość) sobie nie poradzę, a po jakimś czasie, gdy, już nie pamiętam z jakiego powodu nie przyszłam na zajęcia, powiedział, że w ogóle się nie nadaję (z tego samego powodu) i mnie odprawił. Uparłam się jednak i postawiłam na swoim. Na architekturę poszłam, bo podobno miałam (mam?) duży talent artystyczny i zawsze bardziej mnie "ciągnęło" w stronę kierunków artystycznych. Tylko, że raczej nie do architektury samej w sobie:), to po prostu w tamtym momencie wydawało się najbardziej racjonalnym wyborem. Męczyłam się na studiach, bo perfekcjonizm nie minął, wcale się nie otworzyłam na innych, nie miałam dobrych znajomych przez dłuższy czas, wciąż jestem nieśmiała, to jeszcze utrudnia mi życie, a teraz zastanawiam się co z pracą po stażu i jak by to było, gdybym wybrała inną drogę. Mam poczucie zmarnowanych kilku - kilkunastu lat. Wcześniej, przy wyborze, miałam wrażenie, że jeśli czegoś nie zmienię, już na zawsze pogrążę się w zdobywaniu kolejnych tytułów naukowych, bezowocnym utwierdzaniu się w poczuciu własnej "doskonałości" i "nieomylności", nigdy nie pozwolę sobie na odnalezienie drogi powrotnej do Boga, nadto wtedy wizja takiej pomocy innym mnie nie pociągała (byłam zbyt zmęczona i egoistyczna). Z perspektywy czasu wydaje mi się, że ostatecznie miałoby to sens, w końcu po co mi czas dla siebie, skoro i tak nie mam go z kim dzielić, a taką służbę może bym pokochała? Poza tym nie bałabym się pewnie tak bardzo o zatrudnienie czy wynagrodzenie za pracę. Z drugiej strony studia się skończyły, mogę robić co chcę, tzn. mogę pozbyć się przymusu projektowania "wielkich rzeczy" na ocenę prowadzącego i mogę spróbować pomóc nadać kształt życiu jakiejś rodziny, zgodnie z ich potrzebami i możliwościami, spełnić czyjeś marzenia. To też miałoby sens (wielka architektura sama w sobie naprawdę PRZENIGDY mnie nie interesowała, dlatego ciężko mi było na uczelni, a że przetrwałam w zdrowiu, to chyba tylko z pomocą Opatrzności). Tylko teraz jak poznać, czy dobrze zrobiłam? Niby prosiłam Boga o pomoc, ale byłam tak totalnie pogubiona, że już nie wiedziałam co i jak. Czy jeśli zrobiłam źle, Bóg może z takiego obrotu sprawy wyciągnąć coś dobrego, zmodyfikować swój plan, czy wszystko zmarnowane? Przepraszam za taki komentarz, ludzie mają przecież większe problemy, ale ten przypadkowo znaleziony tekst sprawił, że podobne myśli wróciły. Bóg zapłać za cierpliwość.
 Kama: 07.06.2016, 00:27
 Dotknij mnie Panie. Dotykaj wszystkich niepewnych, zagubionych, smutnych życiem dzisiejszym, a łaknących jutra, które jest dobre, łagodne, ożywcze i słoneczne. Pokaż mi kim chcesz abym była, dla innych. Dla Ciebie. Spójrz Panie - wyciągam dłoń swą ...
 Mattix: 19.10.2015, 13:15
 Tyle tu napisano o różnych "powołaniach", a tymczasem powołanie jest tylko jedno, jednakowe dla każdego-świętość. Mamy tak żyć, aby dostać się do nieba. Wybór drogi-kapłańskiej lub małżeńskiej to sprawa drugorzędna.
 ii8: 18.02.2015, 19:59
 778688
 Dni Skupienia dla rozeznającyc: 15.09.2014, 10:49
 Serdecznie zapraszamy młodzież męską od trzeciej klasy gimnazjum wzwyż na Dni Skupienia, w czasie których wspólnie zastanawiać się będziemy nad tym, jak właściwie rozeznać i dobrze wypełnić Wolę Bożą. Proponujemy kilka terminów i kilka miejsc: 3 - 5 października 2014 - Kraków 17 - 19 października 2014 - Rzeszów 7 - 11 listopada 2014 - Kraków 21 -23 listopada 2014 - Kraków 5 - 7 grudnia 2014 - Kraków Niebawem będą kolejne terminy. Więcej info można uzyskać dzwoniąc na 666 - 397 - 538 lub pisząc na powolania@pijarzy.pl
 polka: 29.08.2014, 03:16
 Ojcze nasz, ktory jestes w niebie, Niech sie swieci imie Twoje, Niech przyjdzie krolestwo Twoje, Nie Twoja wola spelnia sie na ziemi tak jak i w niebie, Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj I przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, ktorzy przeciw nam zawinili, I nie dopusc, abysmy ulegli pokusie, Ale nas zachowac od zlego! Bo Twoje jest krolestwo, moc i chwala przez wszystkie wieki wiekow, Amen
 M: 22.06.2014, 20:13
 Droga Barbaro - kiedy przeczytałam Twój komentarz - a szczególnie słowa: Chciałam wstąpić do zgromadzenia już wszystko było dopięte na ostatni guzik data wstąpienia wyznaczona na 4 września i nagle zdałam sobie sprawę że się mylę , że to nie to - przypomniała mi się moja historia - Tez miałam wyznaczony termin ( i też na wrzesień - tyle że do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich :) ... i też nie wstąpiłam - wydawało mi się że to tak naprawdę nie może być prawda - a w rzeczywistości bałam się, że mnie to wszystko przerośnie - Pan Bóg jednak nie dał mi spokoju i w końcu zrozumiałam że jak się nie "poddam" i MU nie zaufam to nigdy nie będę miała prawdziwego pokoju serca. No i nie żałuję tego zaufania :) Za dwa miesiące składam śluby wieczyste - a wspominając teraz czas rozeznania dziękuję Bogu za to że poprowadził mnie taką a nie inna drogą - bo ona mnie tylko umocniła :) [Dopiero po kilku latach dowiedziałam się że w czasie między moim pierwszym i drugim zgłoszeniem Siostry się za mnie modliły - i mam przekonanie że to właśnie ich modlitwa uprosiła mi odwagę pójścia za głosem powołania - sama z siebie na pewno bym jej nie wykrzesała :) Ja tez będę o Tobie pamiętać ... ] Zapraszam na śluby 22 VIII 2014 godz. 11:00 Kościół Ducha Świętego - DĘBICA :)
 M: 22.06.2014, 20:12
 Droga Barbaro - kiedy przeczytałam Twój komentarz - a szczególnie słowa: Chciałam wstąpić do zgromadzenia już wszystko było dopięte na ostatni guzik data wstąpienia wyznaczona na 4 września i nagle zdałam sobie sprawę że się mylę , że to nie to - przypomniała mi się moja historia - Tez miałam wyznaczony termin ( i też na wrzesień - tyle że do Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Dębickich :) ... i też nie wstąpiłam - wydawało mi się że to tak naprawdę nie może być prawda - a w rzeczywistości bałam się, że mnie to wszystko przerośnie - Pan Bóg jednak nie dał mi spokoju i w końcu zrozumiałam że jak się nie "poddam" i MU nie zaufam to nigdy nie będę miała prawdziwego pokoju serca. No i nie żałuję tego zaufania :) Za dwa miesiące składam śluby wieczyste - a wspominając teraz czas rozeznania dziękuję Bogu za to że poprowadził mnie taką a nie inna drogą - bo ona mnie tylko umocniła :) [Dopiero po kilku latach dowiedziałam się że w czasie między moim pierwszym i drugim zgłoszeniem Siostry się za mnie modliły - i mam przekonanie że to właśnie ich modlitwa uprosiła mi odwagę pójścia za głosem powołania - sama z siebie na pewno bym jej nie wykrzesała :) Ja tez będę o Tobie pamiętać ... ] Zapraszam na śluby 22 VIII 2014 godz. 11:00 Kościół Ducha Świętego - DĘBICA :)
 Barbara: 24.04.2014, 22:08
 Ja nad moim powołaniem zastanawiam się już od 3 lat. Po skończeniu LO chciałam wstapc do zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, już wszystko było dopięte na ostatni guzik data wstąpienia wyznaczona na 4 wrzesnia i nagle zdałam sobie sprawę żę sie mylę , że to nie to. Od tamtej chwili ciągle myśle o wstąpieniu i załuję że w tedy zrezygnowałam. Pracowałam 3 lata w opiece społecznej i nie mogłam sie tam odnaleźć, obecnie nie pracuje ciągle szukam pracy. Ciągle myślę o moim poołaniu czy to jest to czy na pewno Pan Bóg mnie chce powołać do takiego życia. Panie wskaż mi drogę.
 ja: 23.03.2014, 14:04
 Do "ktoś": a może nie dostrzegasz prostych rzeczy? Zdrowie i praca np.-to przecież potęga, o której marzy wielu innych ludzi. Też nie mam lekko, w końcu poszukując trafiłam tutaj, i też po 40... Gdy jest mi tak bardzo źle, gdy opuszcza mnie nadzieja i mogłabym wypowiedzieć słowa, których użyłaś, przypominam i uświadamiam sobie co dobrego otrzymałam i co posiadam, liczę też zyski, nie tylko straty. Ufam MU i będę ufać do końca. Może zbyt wielu ludzi nie wytrzymuje do chwili gdy "jutro" naprawdę okazuje się lepsze? A zwykle się okazuje bo słońce wyziera w końcu zza chmur i cieszą w końcu nas te ciepłe dni, nawet w zimie. Wytrwałości i optymizmu Ci życzę :-) bo Bóg na pewno widzi Twoje zmagania.
(1) [2] [3]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]
O stronie... | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej