Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Ze młyna

     Pewien "potrójny" tata przekazał mi kiedyś wniosek wynikający z jego własnego doświadczenia. Jego zdaniem, jedynak rósł na egoistę; między dwójką dzieci była rywalizacja; przy trójce zaczęła się współpraca.

     Trudno mi z tą myślą polemizować, tym bardziej, że brzmi nawet przekonująco. Ale sama nie pokusiłabym się o podobną. Być może moje własne dzieci pojawiały się na świecie w zbyt krótkich odstępach czasu, by obserwowanie stosunków pomiędzy nimi mogło mnie doprowadzić do jakichś uogólnień. A może mam do czynienia ze zbyt obszernym - jak dla mnie - materiałem badawczym rodem ze młyna. Tak czy owak, nie potrafię ująć w ramy tych wszystkich skomplikowanych, pulsujących i podlegających ciągłym przemianom wzajemnych relacji w najrozmaitszych konfiguracjach. Istnieją one, o dziwo, nie tylko pomiędzy czwórką naszych dzieci, ale nawet tym piątym, na które czekamy! "W każdym kątku po dzieciątku" dominującym wrażeniem jest niepoddające się regułom, kipiące życie, wyrażone w ruchu i zgiełku. Teoria współpracy mocno drży w posadach, gdy zaczyna się licytacja, kto kogo bardziej kocha lub nie cierpi, gdy toczy się zażarty bój o byle co, gdy idzie o to, kto głośniej, mocniej, sprytniej, kto zajmie dominującą pozycję lub więcej wspólnego terytorium... Niekiedy trudno dociec prawdziwej przyczyny poprzez piski, wrzaski, ryki, pohukiwania, skargi, a nierzadko najprawdziwszy płacz. Gołym okiem widać tylko, że na ogół trudno minąć brata nie trzepnąwszy go przy tym mimochodem w ucho. Ot, dla sportu.

      Rzadko zdarzają się w naszym domu chwile bezruchu i ciszy. Tak jak teraz, gdy Witek i Jeremi są w szkole, Grzesio uciął sobie południową drzemkę, a Ludwika układa puzzle. Przy tej wyjątkowej okazji natychmiast zamykają mi się oczy. Sen trwa jakieś półtorej minuty. Budzą mnie łzy nachylonej nade mną Ludwiki. - Mamo, ja nie mogę tak siedzieć sama! - łka. - Ja nie wiem, co robić! Nie mam się z kim bawić! Mnie się nudzi!...

     O nieba, jakże sobie radzą rodzice jedynaków???!


Lidia Molak


Tekst pochodzi z Tygodnika
Warszawsko-Praskiego "Idziemy"

1 luty 2009



   


Sztuka uwodzenia własnej żony Sztuka uwodzenia własnej żony
Margaret Hardisty
„Sztuka uwodzenia własnej żony” to książka dla mężów, choć i kobiety przeczytają ją z wielkim zainteresowaniem.

Autorka pisze o tym, czego pragną kobiety i potrafi jasno ukazać, czego tak naprawdę żony oczekują od mężów. Kto jest bowiem bardziej kompetentny, by powiedzieć mężczyznom, co myślą i czują kobiety, niż właśnie jedna z nich?... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej