Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Opowiadanie o świętej Weronice

W tym roku wielki post zaczął się w lutym. Zima gościła jeszcze na dobre. Zdarzały się dni ciepłe i dzieci biegały po podwórku z gołymi głowami, a zapominalscy pozostawiali na ławce czapki, szaliki, rękawiczki. Potem nagle zrobiło się zimno, roztopiony śnieg zamarzał i trzeba było bardzo uważać, aby się nie przewrócić.

Pani ostrzegała, aby dzieci wracając ze szkoły nie przechodziły przez jeziorko. Lód jest już słaby, łatwo się kruszy i może się zdarzyć nieszczęśliwy wypadek. Chłopcy pomrukowali coś z niezadowoleniem i niedowierzaniem Gdy jednak któregoś dnia pod jednym z nich lodowa tafla zatrzeszczała groźnie i zaczęła pękać, dali spokój niebezpiecznej drodze na skróty.


Marysia dostała od cioci Kasi z Zakopanego śliczną, kolorową pocztówkę przedstawiającą łąkę pełną fioletowych krokusów wychylających się spod śniegu. Ciocia pisała, że w górach jest jeszcze zupełnie biało, ale na halach i pastwiskach z pewnością już wkrótce pojawią się liliowe kwiaty, które pierwsze zwiastują nową porę roku. Ciocia życzyła swojej chrzestnej córce, aby Wielki Post przyniósł jej prawdziwą, wewnętrzną wiosnę.

- Czy może być wiosna w środku człowieka? - dziwiła się głośno dziewczynka.

- Może - uśmiechała się mamusia. - Dzieje się tak wtedy, gdy chcemy zrzucić z siebie wszystkie grzechy, poprawić się, gdy pracujemy nad sobą bardziej niż kiedy indziej, idziemy na rekolekcje, spowiadamy się. Dusza nasza ożywa pod wpływem łaski jak pączki kwiatów w promieniach słońca.

- Rozumiem - odpowiedziała Marysia. - Gdy ja robiłam w zeszłym roku postanowienia wielkopostne, stawiałam codziennie plusy i minusy, to było takie moje wewnętrzne przedwiośnie, prawda?

- Tak, córeczko. W tym roku też powinnaś tak zrobić.

- Dobrze, mamusiu. Wyciągnę z szuflady stary zeszyt i pomyślę, co mam w nim pisać teraz. Kartkę od cioci Kasi postawię na biurku i będzie mi przypominała o wiośnie.

Następnego dnia Marysia miała w planie lekcji religię. Od rana świeciło słońce budząc wszystko do życia. Jeszcze po południu złote promienie zaglądały do sali katechetycznej. Chłopcy przynieśli lusterka i puszczali po ścianach słoneczne zajączki aż migało w oczach.

Siostra zadała dzieciom dziwne pytanie. Spytała o to, która postać z ewangelii jest im najbliższa. Zapanowało długie milczenie. Wszyscy zastanawiali się w skupieniu.

- Święty Piotr - wykrzyknął pierwszy Marek.

- Dlaczego? - zainteresowała się siostra.

- Był bardzo odważny. Chyba najbardziej kochał Pana Jezusa. Gdy skłamał, to zaraz żałował i poprawił się. Został pierwszym papieżem.

- Mnie podobali się trzej królowie, gdyż tak wytrwale wędrowali do stajenki.

- A mnie święty Jan Chrzciciel, który uczył o nawróceniu.

- Ja zapamiętałem Zacheusza, który wspiął się na drzewo, aby zobaczyć Pana Jezusa - powiedział Grześ, najmniejszy z całej klasy.

Odpowiedzi posypały się jedna za drugą. Dzieci opowiadały na wyścigi o swoich ulubionych postaciach.

- Moja babcia mówiła, że odkąd zna ewangelię, to bardzo kocha osiołki - przzyznała się nieśmiało Magda. - Osiołek był przy narodzeniu Pana Jezusa, a potem wiózł Go do Egiptu.

Ja lubię anioła Gabriela. Nie wiem dlaczego, ale bardzo lubię - wyszeptała cicho Asia.

- A jaką postać siostra lubi najbardziej - zapytała rezolutna Ewa.

Młoda zakonnica popatrzyła z uśmiechem na swoją klasę. Powiedziała im, że od wielu lat czyta codziennie Pismo Święte i wiele osób uważa za swoich najbliższych znajomych. Codziennie modli się do świętego Józefa, który z takim oddaniem opiekował się Panem Jezusem i Maryją. Odpowiedzialnie i dyskretnie wypełniał swoje obowiązki, a potem nie wiadomo kiedy zniknął z kart ewangelii.

Siostra przyznała się dzieciom, że w ostatnich dniach dużo myślała o mało znanej postaci, która nie pojawia się nawet na kartach Ewangelii. Była nią święta Weronika. Nic nie wiadomo o jej przyszłości. Stała przy trakcie, którym przechodził Skazaniec. Poszła za szlachetnym odruchem swojego serca. Nie przestraszyła się. Roztrąciła tłum. Podbiegła do umęczonego Chrystusa i otarła Mu twarz chustą. Legenda głosi, że na białym płótnie pozostał ślad twarzy Pana Jezusa.

Marysia przypomniała sobie, że w zeszłym roku podczas rekolekcji ksiądz pokazywał przeźrocza opowiadające o męce Pana Jezusa. Dziewczynka zwróciła wtedy uwagę na młodą kobietę wybiegającą spomiędzy zwartego szeregu ludzi. Chciała być do niej podobna.

- Ja też lubię świętą Weronikę - powiedziała głośno.

- Czy chcecie nauczyć się o niej piosenki? - zapytała katechetka.

- Tak, chcemy - odezwał się chór głosów.

Siostra wzięła do ręki gitarę i zaśpiewała refleksyjną piosenkę, która tak się kończyła: Gdy spotkam Jezusa w postaci człowieka bardzo samotnego, bez pomocy znikąd, chorego, smutnego, prześladowanego, naucz wybiec z tłumu, święta Weroniko.

- Od swoich ulubionych postaci z ewangelii musicie się wiele nauczyć - zakończyła lekcję siostra.

Po wspólnej modlitwie wszyscy zaczęli głośno wychodzić z sali. Kilka dziewczynek pozostało na miejscu, aby zapisać słowa nowej pieśni.

- Będziemy ją śpiewać sobie na podwórku - pochwaliła się Asia.

- Mam nadzieję, że na śpiewaniu się nie skończy, że będziecie naśladować świętą Weronikę - powiedziała poważnie zakonnica.

- Jak my możemy być do niej podobne? - dziwiły się dziewczynki. - Żyła już tak dawno. Nie mieszkała w naszym mieście. Nie chodziła do szkoły.

- Czy to naprawdę takie ważne? - zaśmiała się katechetka. - Pomyślcie, w jaki sposób wy właśnie dzisiaj możecie być odważne? Jak możecie zauważać potrzebujących ludzi? Poproście świętą Weronikę o pomoc i zacznijcie postępować tak jak ona.

- Spróbujemy i opowiemy siostrze wszystko na następnej lekcji - powiedziała Ewa, a Marysia i Asia przytaknęły zgodnie.

Marysia wróciła do domu zamyślona. W mieszkaniu nie było nikogo. Tatuś jeszcze nie przyszedł z pracy. Mamusia miała popołudniowy dyżur. Wojtek biegał gdzieś z kolegami.

Dziewczynka odgrzała sobie obiad. Zjadła coś machinalnie, ale myślami była gdzie indziej. Weszła do swojego pokoju i usiadła na dywanie. Wyobrażała sobie dawną Jerozolimę, którą widziała na kilku filmach w kościele. Starała się zobaczyć umęczonego Pana Jezusa niosoącego krzyż i świętą Weronikę, która ociera Mu twarz białą chustą.

- Jak ja mogę być do niej podobna? - myślała.

Nie zauważyła, że zapadł już zmierzch i w pokoju zaczęło robić się ciemno. Nie zwróciła uwagi, że domownicy wracali do domu. Chciała koniecznie opowiedzieć siostrze o jakimś swoim dobrym pomyśle, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Uważała, że polecenie jest nie do wykonania.

- Czemu tak siedzisz w ciemnościach? - zapytał tatuś uchylając drzwi do jej pokoju.

- Myślę - padła lakoniczna odpowiedź.

- A czym można wiedzieć o czym?

- O świętej Weronice.

Marysia opowiedziała tatusiowi, że na lekcji religii rozmawiali o różnych przyjaciołach Chrystusa. Siostra powiedziała, że bardzo lubi tę mało znaną świętą, która była tak bardzo odważna. Poleciła też dzieciom, aby zastanowiły się, jak mogą ją naśladować.

- To jest przecież niemożliwe - zakończyła dziewczynka.

- Dlaczego? - spytał tatuś.

- Przecież ja nie pobiegnę ratować kogoś, kto jest skazany, bo jak to mam zrobić.

- Możesz jednak być odważna.

- Czytałem o jednym takim lotniku, który podczas wojny stracił dwie nogi i jeszcze prowadził samolot. Był niesłychanie odważny - wtrącił się do rozmowy Wojtek, który wsunął się niespostrzeżenie do pokoju.

- Ty tylko ciągle opowiadasz o wojnie. Naczytałeś się za dużo książek o tych swoich lotnikach. Wymyśl coś na dzisiaj - mówiła z irytacją dziewczynka.

- A jeszcze przypomniało mi się, że podczas wakacji jakiś pan uratował z rzeki tonące dziecko - ciągnął dalej chłopiec.

- Był dorosły i umiał pływać, a ja nie potrafię, więc nie będę skakać do wody.

Tatuś powiedział, że nie trzeba szukać przykładów nadzwyczajnych, bo każdy człowiek może być odważny w swoim codziennym dniu. Przypomniał im zdarzenie, gdy ich blok był jeszcze cały w rusztowaniach, po których dzieciom nie wolno było chodzić. Chłopcy nie przestrzegali zakazu i urządzali tam różne niebezpieczne zabawy, aż któryś z nich spadł i złamał sobie nogę. Wtedy wszyscy uciekli ze strachu, a pozostał tylko jeden, który pobiegł po jakąś pomoc.

- On był odważny - przyznał Wojtek.

- Odwagą jest przyznanie się do łakomstwa - mówił tata spoglądając znacząco na swoją córkę.

- Czasem starsi chłopcy dokuczają młodszym. Mógłbym stanąć w ich obronie, choć pewnie trochę bym się bał, gdyby ich było kilku - zastanawiał się Wojtek.

- To jest odwaga cywilna - dodał tatuś.

- Ale co to ma wspólnego ze świętą Weroniką? Ona pomogła Panu Jezusowi, a wy tu mówicie o zupełnie innych sprawach - niecierpliwiła się Marysia.

Tatuś uśmiechnął się i serdecznie przytulił dziewczynkę.

- Każdy twój dobry uczynek jest miły Panu Jezusowi. Czy modlisz się, czy zanosisz obiad babci, czy tłumaczysz komuś lekcje, to wszystko czynisz dla Niego. Każdym dobrym czynem ocierasz Jego twarz tak jak święta Weronika chustą - powiedział.

ZOFIA JASNOTA



Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

bł. Bolesława Lamentbł. Bolesława Lament

Modlitwa do bł. Bolesławy LamentModlitwa do bł. Bolesławy Lament

Litania do bł. Bolesławy LamentLitania do bł. Bolesławy Lament

Modlitwa do św. Józefa FreinademetzaModlitwa do św. Józefa Freinademetza

Modlitwa do bł. Archanieli GirlaniModlitwa do bł. Archanieli Girlani

Modlitwa do św. Sulpicjusza SeweraModlitwa do św. Sulpicjusza Sewera

Najbardziej popularne

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Tajemnica SzczęściaTajemnica Szczęścia

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Godzina Łaski 2025Godzina Łaski 2025

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej