Pobłogosławił pustynięWszystko, co jest pustynią, wydaje się przeklęte przez Boga. I wszystko co pustynią nie jest, może stać się przedmiotem kuszenia. A jednak właśnie z ogrodu Ziemi Goszen, najżyźniejszej ziemi Egiptu rodzącej wszelakie owoce i jarzyny, wyruszyli Izraelici na pustynię. Wolność ciągnęła ich bardziej niż kuszące ogrody. Jezus także wybrał pustynię, choć ogrody znajdowały się w zasięgu Jego wzroku.Z wysokiej Góry Kuszenia leżącej na skraju Judzkiej pustyni widać Jerycho. Niektórzy tutaj właśnie doszukiwali się Raju. W każdym razie tu pragnął stworzyć go sobie Herod. Tu pobudował komnaty swojego pałacu do dzisiaj - mimo ruin - zadziwiające swoją elegancją. Kiedy chłody dokuczały mu na wyniosłym stoku góry Herodium lub w Samarii (gdzie także miał swoje pałace), przyjeżdżał do Jerycha razem ze swoim dworem. Klimat Jerycha umiał docenić nie tylko Herod. Przed nim także tu budowano. Dopiero dzisiaj ziemia odkrywa swe wnętrze. Spod jej naskórka ukazują się ślady dawnych kultur. Stare mury odsłonięte przez archeologów świadczą o Jerychu - jednym z najstarszych miast świata. Rosną tu drzewa, których zieleń nie tylko miła jest oku. Tu kwitnie cytryna, tu dojrzewa pomarańcza. Tu rosną drzewa balsamowe, dostarczające cennego olejku. Ziemia to szczególna. W porze wiosny płonąca girlandami róż o unikalnej urodzie mogła zatrzymać każdego. Pokusą Jerycha była jego teraźniejszość. Czuł się tu dobrze ten, kto umiał posiąść tę ziemię, utrzymać nawadniające kanały i władzę nad tymi, którym wypadło uprawiać ogrody. Jezus był tu tylko przechodniem, zdążającym do Jerozolimy. Jak w każdym ludzkim osiedlu, gdzie przepych sąsiaduje z nędzą, nie brakowało i w tym mieście ludzi sprzedajnych, którzy przy boku możnych pragnęli uciułać swoje małe szczęście. Nie brakowało odtrąconych, którzy tylko z daleka mieli śmiałość wypatrywać wśród ludzi Synów Miłosierdzia. Jakim sposobem niewidomy spod Jerycha rozpoznał w Jezusie samo Miłosierdzie i zaczął krzyczeć: "Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną." Przeznaczeniem Jezusa nie było Jerycho z jego dostatkiem. Choć Jezus zatrzymał się na krótko w domu Zacheu- sza, bogatego mieszkańca Jerycha, bardziej ciągnęła Go pustynia. Bywało, że po ciężkim dniu, kiedy inni już ustawali ze zmęczenia, Jezus usuwał się na osobne, pustynne miejsce. Rozmawiał ze swoim Ojcem. Nie kusiły Go przepyszne ogrody, nadmiar owoców urodzajnej ziemi, ani władza, która pozwala ze wszystkiego naraz korzystać. Jezus pragnął ciągle tego samego: aby spełniała się wola Tego, z którym codziennie rozmawiał na pustkowiu. Pustynia nie była obca Jezusowi. Znał przecież Pisma. Znał historię swojego Ludu, który czterdzieści lat wędrował przez pustynię. Wędrował ziemią o skąpej roślinności, wyschniętą, jałową, pełną niebezpieczeństw i lęków. Na pustyni niezmiennie czaił się lęk. Nie brakowało tu zasadzek, zawsze natomiast brakowało wody i pożywienia. A jednak bliżej było z pustyni do Boga, niż z nawadnianych wodami Nilu pól ziemi Goszen, niż spod pałaców Heroda, gdzie daremnie było wołać o Miłosierdzie. Bóg był zawsze blisko człowieka, ilekroć człowiek znalazł się na pustyni. Tu nie mógł już liczyć wyłącznie na swoją przedsiębiorczość. Na pustyni musiał wołać do Boga. Jak każda istota żywa, czekał na Boga, by dał mu pokarm w swoim czasie. Tak było w czasach wędrówki przez pustynię, gdzie każdy dzień zaczynał się modlitwą o chleb i wodę. Na pustyni dostępne są najbardziej niewyszukane radości, które w dostatku uchodzą niepostrzeżenie. Jezus umiał radować się tym jedynym i najbardziej dostępnym dobrem pustyni, którym jest bliskość Boga. Spoglądał więc na Jerycho z wyniosłej pustynnej góry jak wędrowiec. Choć wspaniałość Jerycha znajdowała się w zasięgu Jego wzroku, wiedział, że jest to wspaniałość ulotna i nietrwała. Za sobą miał w dali położone miasto - Jerozolimę, przed sobą w dole - zieleń ogrodów i wstęgę Jordanu snującą się pośrodku wspaniałej i bujnej przyrody. Był to raj zwierząt, które podobnie jak i nadjordańska roślinność zupełnie dziś zostały wytrzebione. Jezus odepchnął zmęczenie tak, jak odpiera się pokusę. Spojrzał w siebie. Był taki dzień kiedy wstąpił w Jordan i usłyszał słowa, które On sam najlepiej rozumiał: "Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie Ojciec miłował swojego Syna, dał o Nim świadectwo. Miłuje Go tą Miłością i teraz, tu na pustyni. Wąska wstęga Jordanu prowadziła Jezusa nieomylnie ku Jego rodzimym stronom, ku Galilei. Tam żyła Jego Matka, tam mieszkał lud ubogi, spragniony Słowa, tam była szczęśliwa codzienność. Jezus spoglądając na Jordan słuchał słów umiłowanego Ojca. Były to słowa Bożych przykazań. Tu na pustyni słyszał je wyraźnie, pośród wielu pokus, którym zwykł człowiek ulegać. Słyszał w sobie Słowa, które - jak Bóg - są tajemnicą pustyni. Na pustynnym Synaju Mojżesz także je słyszał i wyrył na kamiennych tablicach, czyż było więc coś dziwnego w tym, że tu, na pustkowiu, umiłowany Syn Ojca powtórzył je i tu zapragnął ich bardziej niż chleba, władzy i sławy? Głębokie i pełne wykrotów jest dno judzkiej pustyni. Trzeba minąć niejeden próg czy gwałtowny upad. Dno judzkiej pustyni ciągnie się szerokim korytem rzeki, która płynie tu jedynie w porze gwałtownych deszczów. Wyżłobiła ona wiele jam i kryjówek. Łatwo tu znajdzie schronienie i wędrowiec i rozbójnik. Trzeba nieustannie wspinać się pokonując kamienne progi, nim osiągnie się oazę zieleni i źródło, skąd czerpie Herod wodę dla swoich pałaców. Stąd już blisko do gospody źapowiadającej rogatki Jerozolimy. W takim miejscu przydarzyło się człowiekowi nieszczęście. Schodził właśnie z Jerozolimy do Jerycha, kiedy zza skalnego załomu wyszli zbójcy. Nikt nie usłyszał wołania o pomoc. Daremne więc było wołanie biedaka i łatwa ucieczka jego oprawców. Jedynie szczęśliwy przypadek mógł sprowadzić pomoc i tylko patrząc z wysoka Bóg rozliczał człowieka z miłosiernych i niemiłosiernych uczynków. Pustynia - to miejsce, gdzie słychać Boga i gdzie poznaje się ludzi. Nie tylko Słowo Boże rozlegało się na pustyni. Tu także sprawdzali się ludzie. Tu gdzie można było bezkarnie ranić, czy nawet zabijać, można było też bezinteresownie pomagać. To wszystko widział Jezus wzrokiem przenikającym sekrety pustyni. Dlatego pobłogosławił pustynię odsłaniającą Tajemnice zakryte przed ludźmi, którzy przeklinali jej pozorną jałowość. Ks. HENRYK PYKA
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |