Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Nie wyleczone rany z dzieciństwa

Marysia ma trzydzieści lat i może uchodzić za atrakcyjną kobietę, ale jej duże brązowe oczy dawno już straciły świeży blask młodości, usta wykrzywia złość i ironiczny uśmiech. Mimo to nadal ma powodzenie, z którego często korzysta, jednak tylko do momentu, gdy chłopak proponuje małżeństwo. Ostatniego pogoniła tuż przed wyznaczoną datą ślubu. Mówi, że tak jest dobrze, że tak czuje się lepiej, ale nikt jej nie wierzy, bo przecież wiadomo, że ogląda się za następnym. Dziwią się ludzie, że taka złośnica przyciąga do siebie chłopaków dobrych i uczciwych.

- A może ona nie taka znowu złośnica, może tylko nie czuje jak dobro wygląda i dawno przestała w nie wierzyć? Może boi się życia, nie wierzy, że może w nim funkcjonować bez bólu, bez lęku? Dlaczego? Kiedy i w jaki sposób ją zraniono, że zachowuje się jak nieufne, dzikie zwierzątko? Nie przyjmuje dobra, odrzuca każdy gest miłości, przyjaźni, empatii. Ostatnio, w sposób bardzo nieprzyjemny oddała wartościowe prezenty, które ofiarowała jej matka chrzestna, dodając, że nie potrzebuje niczyjej łaski. Poniszczyła sporo rzeczy w rodzinnym domu, nie ceni nawet pieniędzy, z trudem przez siebie zarobionych. Ma żal do matki, że ją urodziła.

- Może chora, może pomieszało się jej w głowie? - pytają najbliżsi sąsiedzi i stukają palcem w czoło. Na wsi wiadomości rozchodzą się szybko, wszyscy więc wiedzą, że z Maryśką coś nie tak. Na szczęście są i tacy, którzy pamiętają jeszcze ślub jej rodziców, jej chrzest i pierwszą Komunię.

Wśród pięknie wystrojonych dziewczynek, uśmiechniętych i dumnych rodziców stała drobna, skromnie ubrana dziewczynka, wspinała się na palce i z niepokojem wypatrywała kogoś w tłumie. Odetchnęła z ulgą, nie było tam jej ojca. Miała nadzieję, że choć ten dzień zachowa w dobrej pamięci. W sporej odległości od grupy dostatnio ubranych kobiet stała matka Marysi. Ścisnęło się serce dziewczynki, bo choć jeszcze była mała, to przecież zauważyła ten kontrast. Jaka biedna i smutna ta jej mama.

- Jak nie miała być smutna - mówią ludzie, którzy dobrze pamiętają - skoro los przygotował jej wszystko co najgorsze.

Ona jednak nie buntowała się przeciw pracy ponad siły, nie buntowała się nawet przeciw bólowi i poniżeniu. Radziła sobie na swój sposób, zaciskając zęby w milczeniu, a kiedy wtaczał się do chałupy pijany i rozjuszony mąż porywała dzieci i uciekała w pole. Czasem nie zdążyła i wtedy ukrywała się przed sąsiadami. Po co mają widzieć? I tak jej nikt nie pomoże - myślała.

Czas płynął, było źle, coraz gorzej. Pił, bił, latał za babami. Marysia stawała się milcząca, zamknięta, a ustawiczny lęk wkręcał się jak ostra śruba w delikatną duszę dziecka. Z biegiem lat dziewczyna zaczęła ten stan traktować jak coś, co musi być, z czym należy się pogodzić. Skąd mogła wiedzieć, że lęk nie jest sprzymierzeńcem zdrowia psychicznego, że utrudnia procesy intelektualne, że zaburza kontakty z innymi ludźmi, a czasem wręcz je uniemożliwia? Uczyła się źle (choć bardzo się starała), nie potrafiła nawiązywać przyjaźni, uciekała od ludzi. - Głupia i zła jestem - myślała o sobie, czasem dodając, że chyba dlatego matka jej nigdy nie pogłaskała i nigdy nie pochwaliła. To złe myślenie o sobie utrwalało się coraz mocniej. Przestała wierzyć, że ktoś ją może pokochać, że ktoś może jej nie skrzywdzić. Dlatego tak irracjonalnie zareagowała na oświadczyny dobrego i znanego chłopaka: - Nikt już mnie nie będzie bił i nikt do mojego domu nie będzie się wtaczał pijany - wykrzyczała, tupiąc nogami jak małe dziecko.

Zły portret ojca znów jak matryca zadziałał!

Marysia siedzi w kącie kuchni i płacze. Nie widzi, że razem z nią płacze jej matka chrzestna, która już załatwia jej psychologiczne leczenie, która już rozmawiała z księdzem, prosząc aby podprowadził dziewczynę pod konfesjonał (spowiedź to niezawodna terapia w schorzeniach duszy).

Nie wiem, czy Marysia z tego skorzysta, chyba, że... stanie obok niej Anioł Stróż, który nie da się odgonić, bo ktoś mu wyświetlił film sprzed wielu lat, kiedy to pewna mała dziewczynka szła do Pierwszej Komunii św. Ten Anioł Stróż musiałby odważnie spojrzeć w otwarte rany jej dzieciństwa, a potem powiedzieć: - To nie twoja wina, ty jesteś dobra!

Bóg jest miłością, więc może ześle tego Anioła?

KRYSTYNA HOLLY
Pismo Katolickie Pielgrzym
nr 223


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Trzy studnieTrzy studnie

Tak bardzo chcę mieć przyjacielaTak bardzo chcę mieć przyjaciela

Co to jest dusza?Co to jest dusza?

O teologii Ojców KościołaO teologii Ojców Kościoła

Święta Góra Izraela - Góra SyjonŚwięta Góra Izraela - Góra Syjon

Najbardziej popularne

Litania do Najświętszej Maryi PannyLitania do Najświętszej Maryi Panny

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzednia[ Powrót ]Następna
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2021 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej