Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Znowu pokłóciłam się ze starymi!

Znowu pokłóciłam się ze starymi! - oświadczyła Monika, zaatakowana przez znajomych za "odstraszający" nastrój. Od rana chodziła po szkole "nie w sosie", wkurzała się o byle co, była opryskliwa i zamknięta. Konflikt pokoleń! - poszła fama po korytarzach.

Ech, te konflikty z rodzicami... Wynikają z najróżniejszych powodów. A to znów próbowali udowodnić, że "jesteś gówniarz i na życiu się nie znasz"; a to, jak zwykle mają wygórowane ambicje; a to kolejny raz niesłusznie ocenili kolegów jako "nieodpowiednie towarzystwo", a to... (wstaw wedle uznania i doświadczenia). Tyle konfliktów, ile rodzin; tyle problemów, ilu ludzi.

Jedni mówią o "konflikcie pokoleń", mając na myśli odwieczną przepaść między światem dorosłych, a światem młodych. Inni uważają, że niczego nie można generalizować, bo wszystko zależy od tego, czy ludzie rozmawiają ze sobą i próbują wzajemnie się zrozumieć.

- Oni nas nie zrozumieją, bo zapomnieli o tym, że sami byli młodzi - słychać nieraz od różnych Anek, czy Grześków, przeżywających konflikty z rodzicami. Czy naprawdę więc, porozumienie nie jest możliwe? Jeśli zaś jest, to jak je osiągnąć?

- Najważniejsze jest słuchanie się nawzajemę - wyjaśnia, poproszona o własną receptę, mama pięciu dorosłych i dorastających synów, dziennikarka, Elżbieta Malicka. Jej zdaniem, to rodzice są odpowiedzialni za przebieg nieporozumień, konfliktów, czy kłopotliwych rozmów, z dorastającymi dziećmi. - "Nastoletniość", to czas bardzo emocjonalny i dorosły człowiek musi uwzględnić kruchość psychiczną młodego, z którym rozmawia. Musi dać czas na wycofanie z ostrych słów, a nie od razu czymś cisnąć. Ważna jest też forma wypowiedzi - nie może urażać godności. Genialną rzeczą jest tu milczenie, odczekiwanie.

Mama Malicka zaobserwowała, że - niejednokrotnie - konflikty wywołuje chęć ingerencji rodziców w sprawy intymne dzieci: pierwsze miłości, przyjaźnie; przemyślenia, poglądy na życie. Tymczasem, często, gdyby ataku nie było, nastolatek przyznałby dorosłemu rację.

- Przecież dzieci też myślą o życiu, wiedzą wiele o tym, co dobre czy złe, a jak nie wiedzą - szukają przyglądając się dorosłym. Zaatakowane, czy urażone, będą się bronić. Dlatego tak potrzeba milczenia, przestrzeni dla przemyśleń, czasu.

Dlaczego rodzice nie ufają swoim dorastającym pociechom? Dlaczego tak często ingerują w ich samodzielność? Czy rzeczywiście zapomnieli o własnej młodości i ówczesnym sposobie patrzenia na świat?

- Każdy to zrozumie, jak będzie miał własne dzieci. Dorastanie własnych pociech, wiąże się z autentycznym bólem, cierpieniem. Przecież ta osoba była kiedyś częścią mojego organizmu; potem była bezbronna i zależna ode mnie, a dziś ta część mnie odrywa się.

To boli! To wywołuje dziwne uczucia, do których wstyd się przyznać. Np. zauważyłam, że jestem zazdrosna, gdy mój syn gada godzinami z jakąś okropną dziewczyną. Przecież wiem, że reaguję absurdalnie -mówi pani Malicka. - Ale włożyłam kawał życi,a by tego kogoś wychować, więc wydaje się, że to moja własność. Muszę się tego oduczać, a to boli... Rola rodzica często nakazuje postawę "wiem wszystko, wszystko w życiu widziałem, jestem najlepszym nauczycielem". Naprawdę dzieci nie uczą niczego swoich rodziców?

Uczą i to bardzo wiele.- Ja przejmuję od moich synów ten cudowny dystans do wydarzeń, jakieś wielkoduszne "wyluzowanie", umiejętność nie przejmowania drobiazgami - wyznaje. Dom pełen młodych to żywy dom. Młodość jest nieprzewidywalna, ciągle poszukuje... Moi przyjaciele, którzy nie mają dzieci, są jacyś zasklepieni w swoim rozsądku dorosłości, w życiu odtąd dotąd. A mnie synowie uczą poczucia humoru.

Rozmowa z przedstawicielką "świata dorosłych", czy najmądrzejsze książki psychologiczne, na pewno nie wyjaśnią wszystkiego. Rozgoryczona kłótnią ze "starymi" Monika, może mieć wątpliwości, wydobyć indywidualne tło własnych problemów. Ale chyba powinna nauczyć się jednego: słuchania, gotowości rozmowy, próby zrozumienia. Może otwarty dialog, nie w emocji i zacietrzewieniu, pomoże we własnym, przyszłym byciu rodzicem, unikać odwiecznych błędów? Może dzięki temu, za 18 lat, córka Moniki powie koleżance: "moja mam jest spoko".

 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej