Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jak to być sobą?

     Nie wiem skąd to u mnie się wzięło, ale z natury jestem pogodną osobą. Lubię dużo mówić, być uśmiechnięta, być dobra dla innych. Jak coś mnie interesuje, to lubię zgłębiać wiedzę na ten temat, chociaż tą podstawową. Ale proszę nie myśleć, że mam kolorowe życie. Mam troje rodzeństwa, ja jestem ta pośrodku, chodzę do trzeciej gimnazjum. Ojciec lubi sobie popić i wtedy potrafi być głośno w domu. Nie jestem ulubienicą rodziców, bo ciągle coś mają do mnie. Rodzeństwo, jak narozrabia, to zawsze potrafi się wywinąć , a ja zawsze słyszę "ty nie bądź taka mądra", bo czasami potrafię coś ostrego powiedzieć na temat picia ojca. W szkole z nauką daję sobie radę. Lubię przebywać wśród ludzi, rozmawiać. Jednak od dłuższego czasu słyszę od swoich koleżanek, że wszędzie mnie pełno, że tylko mnie słychać, że w ogóle zgrywam się na lepsza niż jestem. Nie bardzo je rozumiem. To co, mam chodzić smutna i narzekać. - Anka

     To bardzo dobrze, że jesteś z natury pogodnego usposobienia. To w zasadzie rzadka cecha, zwłaszcza w naszym społeczeństwie, które ma we krwi tendencje do narzekania i pesymizmu. To, że "wszędzie Ciebie pełno" wynika z też pewnie trochę z Twojego charakteru, po prostu jesteś żywą, energiczną osobą. To bardzo ułatwia życie, bo tacy ludzie przeważnie nie cierpią z powodu kompleksów, nieśmiałości czy poczucia niskiej wartości. Nie mają problemu, by odezwać się publicznie czy coś załatwić. Często stanowią duszę towarzystwa, mają zdolności przywódcze. Jednak nieraz te cechy bywają przedmiotem zazdrości innych, którzy nie mają takiej łatwości wysławiania się czy nawiązywania kontaktów. Czasem zaś faktycznie bywa tak, że kontaktowość przeradza się w krzykliwość czy dominację. Taka osoba, gdziekolwiek się pojawi przytłacza swoją obecnością, gdyż przeważnie nie dopuszcza innych do głosu, mówi tylko o sobie i wręcz nie zauważa problemów innych. Czasem stały optymizm może być odbierany jako sztuczny, bo rzadko kto faktycznie zawsze ma dobry humor i jest bezproblemowy. W grupie nastolatków, czyli w okresie gdzie presja rówieśnicza jest bardzo duża i dominuje dążenie do bycia takim samym jak inni, każda jednostka, która "odstaje" jest postrzegana jako inna. Albo jako nieatrakcyjna (osoby wycofane, nieśmiałe) albo zagrażająca (osoby dominujące) i jako taka mniej akceptowana.

     Piszesz, że od jakiegoś czasu zmieniło się nastawienie koleżanek do Ciebie. Czy od tego czasu faktycznie zauważasz w swoim zachowaniu tendencję do głośniejszego mówienia, potrzebę bycia w centrum, czy zawsze masz coś do powiedzenia? Jeśli tak, to może faktycznie coś się zmieniło. I teraz musisz zastanowić się z czego to wynika. Wydaje nam się, że może czasem (nie zawsze, ale tak bywa) próbujesz swoim zachowaniem maskować problemy, których doświadczasz w domu. Bo czy ktoś o nich wie? Może jedna, dwie przyjaciółki, ale pewnie nie opowiadasz o tym wszystkim, prawda? Może jest tak, że emocje, które się w Tobie rodzą w domu usiłujesz ukryć poprzez udawanie, że wszystko jest ok., poprzez odwracanie uwagi na inne sytuacje, problemy, wydarzenia. Chcesz to ukryć przed innymi, ale i dla Ciebie samej jest to pewien wentyl bezpieczeństwa - odwracasz swoją uwagę od tego co złe, czego nie możesz zmienić. Kreując (świadomie bądź podświadomie) swój wizerunek jako osoby silnej, energicznej, zawsze gotowej do pomocy innym sama sobie chcesz się taka wydawać i może nawet rzeczywiście do tego dążysz. To nic złego, zważywszy, że to Ci się udaje i - w pewnym sensie - pomaga w życiu. Jednak czy przypadkiem zachowując się w ten sposób sama dla siebie nie jesteś zbyt twarda, zbyt wymagająca? Czy może samej sobie nie pozwalasz na łzy, na rozklejenie się, na przyznanie, że nie jest tak, jakbyś chciała, że Ty też potrzebujesz czułości, przytulenia, poczucia bezpieczeństwa, oparcia? Może wcale nie chcesz odgrywać w domu roli tej pyskatej a w szkole przywódczyni? Może zwyczajnie wolałabyś móc wypłakać się komuś, kto Cię pocieszy i zrozumie, mieć możliwość rozmowy kiedy tego potrzebujesz? Może czasem chciałabyś zrzucić z siebie balast odpowiedzialności? Sytuacja w Twoim domu nie jest dobra i normalna. Twój ojciec, jako głowa rodziny winien dla Was wszystkich stanowić silny fundament zabezpieczający Wasze potrzeby - zarówno pod względem materialnym, jak i psychicznym i duchowym. Rozumiemy, że tak nie jest, że być może mama sama próbuje nadrabiać pewne braki i zastępować Wam też ojca. Ale, że nie jest to do końca możliwe ani na jej siły, stąd kłótnie i "zamykanie Ci buzi" - z bezsilności i niemożności. Może zaś to Ty próbujesz podtrzymać jeden z chwiejących się filarów rodziny poprzez mówienie prawdy, zwracanie uwagi i nieudawanie, że nic się nie dzieje. Ale to nie Twoja rola. Jesteś dzieckiem i takie miejsce w rodzinie zajmujesz. Nie musisz być nikim innym - silniejszym i mądrzejszym. Masz prawo do opieki i bycia na swoim miejscu - po prostu. Dlatego nie musisz, a nawet nie powinnaś przyjmować na siebie zbyt dużego obciążenia psychicznego, nie musisz próbować "uzdrawiać" tej rodziny. Oczywiście, to co możesz zrobić i jest w Twoim zasięgu , tym możesz się zająć. Dobrze by było, gdyby udało Ci się namówić rodziców na terapię. Ale zdajemy sobie sprawę, że może to być trudne. Może zatem udałoby się porozmawiać z nimi komuś innemu, dorosłemu z Waszej rodziny? A może choć mama powinna skorzystać z pomocy psychologa, który podpowie jej jak sobie radzić i jakie kroki podejmować. Tu na pewno potrzebna jest pomoc terapeuty, bo problemy skądś się wzięły, mają swoje głębsze podłoże a picie jest tylko sposobem na ich odreagowanie. Dlatego możesz zapytać swoją wychowawczynię lub katechetę co w tej sytuacji można zrobić, gdzie się udać. I jak przekonać rodziców, by z tej pomocy skorzystali. Tylko bowiem tym sposobem może się coś zmienić, gdy rozpocznie się praca nad sobą. Inaczej trudności będą się pogłębiały i tylko wszyscy, a zwłaszcza dzieci na tym ucierpią.

      Ty zaś masz prawo wyrażać swój sprzeciw przeciwko zachowaniu ojca, ale nie czuj się ani winna tej sytuacji ani odpowiedzialna za nią. Rób to co możesz, ale z pozycji dziecka. I daj sobie prawo do bycia sobą właśnie - z całą gamą swoich odczuć, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Emocje, które Ci towarzysza są czymś normalnym i nie podlegają ocenie moralnej. Odpowiadamy tylko za nasze czyny. Jeśli więc chcesz i masz komu się zwierzyć - zrób to. Jeśli masz gorszy dzień- nie musisz tryskać humorem. Jeśli nie masz ochoty na kontakty i towarzystwo - daj sobie prawo do pobycia samej. Oczywiście nie musisz rezygnować ze swojej osobowości. Jeśli coś ewidentnie poprawia Ci humor w trudnej sytuacji - to się tego trzymaj. Ale nie rób nic na siłę. Bądź sobą - po prostu, ze wszystkim Twoimi cechami, emocjami i odczuciami. Dopiero wtedy odetchniesz z ulgą i poczujesz się lepiej.


Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Tekst pochodzi z miesięcznika
W Naszej Rodzienie


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej