Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
A dlaczego nie...

     Moi rodzice rozwiedli się trzy lata temu. Miałam 13 lat. Mam jeszcze młodszego brata. Mój tata płaci alimenty, odwiedza nas, ale rzadko bo pracuje zagranicą. Oczywiście rozwód rodziców był dla mnie i brata trudny, ale rodzice starali się jak to się mówi teraz, nas chronić. Musieli się dogadać, bo nie było większych awantur czy innych paskudnych rzeczy. Zawsze z rodziną taty mieliśmy dobre kontakty. Po rozwodzie trochę to się zmieniło, ale jakoś tak to samo wyszło. Niedawno dowiedziałam się że wujek (taty brat) chce mnie zaprosić na wakacje. Jednak mama ma pewne opory. Tłumaczy mi, że jestem za młoda żeby tak jechać, że będzie tęsknić za mną itp. Ale ja wie, że prawda jest trochę inna. Otóż nigdy finansowo nie byliśmy jakoś bogaci, po rozwodzie rodziców też troszkę się zmieniło a wujek był zawsze bogaty. Mama się obawia, że będę się tam źle czuła, że jak zaznam luksusu to może mi się w głowie poprzewracać. Rodzina wujka jest religijna, ale nie tak bardzo. Mama boi się też, że odpuszczę sobie uczestnictwo we Mszach. Jak przekonać mamę, że jej obawy są niepotrzebne. Kocham mamę i brata. Czy taki wyjazd może mnie zmienić? Marysia

     Droga Marysiu!

     Oczywiście prawdą jest, że życie za granicą jest inne. Zazwyczaj ma się mniej problemów finansowych, zresztą sama piszesz, że wujek ma lepszy status materialny. Powoduje to mniej zmartwień o życie codzienne, bez stresu czy starczy na wszystko. To z kolei pociąga za sobą brak konieczności odmawiania sobie wielu rzeczy czy zbierania na coś. Łatwa dostępność pewnych towarów powoduje, że inaczej się myśli, a czasem nie rozumie oporów lub oszczędzania ludzi z Polski. Bardziej konsumpcyjny styl życia, bez wyrzeczeń jest odpowiedzialny z kolei za inną mentalność, podejście do życia, może hierarchię wartości. Człowiek, który nie musi sobie odmawiać pewnych rzeczy, nie ma w sobie wyrobionej cnoty wstrzemięźliwości, umiarkowania, ma w sobie mniej pokory wobec życia i jego przeciwności. To też ma swoje konsekwencje w sferze religijnej. Człowiek, który jest samowystarczalny, nie zwraca się ku Bogu, bo Go nie potrzebuje. Jeśli jest zdrowy i dobrze mu się powodzi, nie prosi Boga w różnych sprawach. Również nie dziękuje Mu za to co ma, uważając, że jest to tylko jego zasługa. Nie uwielbia Go i często też nie widzi potrzeby przepraszania za zło, którego nie dostrzega. Stąd na zachodzie Europy tak dużo ateistów lub ludzi obojętnych religijnie, a nawet wierzący nie są często aż tak zaangażowani jak u nas. Kościoły świecą pustkami, odchodzi się od sakramentu spowiedzi. To rozluźnienie obyczajów ma przełożenie na wychowanie dzieci, ich naukę i postrzeganie świata. Błędnie rozumiana wolność i tolerancja to dążenie do wyeliminowania Boga z przestrzeni publicznej - w imię szacunku dla tych, którzy w Niego nie wierzą. Tylko nie działa to w druga stronę - wierzący nie mogą cieszyć się takimi samymi prawami do uszanowania ich wiary.

     Zagranica zmienia ludzi. Nie to, że na gorsze, ale zmienia ich patrzenie na świat, na innych. Większa swoboda, więcej uśmiechu i luzu w kontaktach - to na pewno atuty. Jednak pamiętać trzeba, że nieraz to tylko pozory a owo niewtrącanie się w sprawy innych bywa usprawiedliwieniem obojętności i braku zainteresowania ich potrzebami i problemami. Wyjazd może Cię zmienić na tyle ile sama zachłyśniesz się tamtym życiem. Jesteś jeszcze bardzo młoda, więc Twoja mama obawia się, że widząc to co zewnętrzne, nie dostrzeżesz głębi i tych złych rzeczy, nie tylko dobrych. Że widząc takie życie- łatwiejsze, bardziej kolorowe i proste zapragniesz go, przyjmując z "dobrodziejstwem inwentarza", nie wiedząc, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda. Boi się, że zachwycisz się i będziesz chciała przenieść na polski grunt to co tam zobaczyłaś i doświadczyłaś. Ona zaś wie, że jest to do końca niemożliwe, ze względu na brak środków, możliwości i to, że nie wszystko jest dobre. Boi się Twojego zderzenia z rzeczywistością, narzekania na braki pewnych rzeczy, na poziom życia, na niemożność zaspokojenia potrzeb, większą dyscypliną i rygoryzm moralny.

     Boi się też o Twoje życie religijne tam. Nie wiemy jak wygląda to u Twojego wujka, czy zawsze chodzą w niedzielę wszyscy na Mszę św., czy jest to dla nich ważne. Jeśli tak - nie ma się o co martwić, będziesz chodzić z nimi. Ale jeśli niekoniecznie - może nawet organizacyjnie trudno Ci będzie samej pójść albo będziesz się wstydzić powiedzieć, że chcesz iść do kościoła, podczas gdy rodzina wujka zaplanowała na ten dzień wycieczkę. Może nie będziesz wiedziała jak powiedzieć, że nie chcesz pójść do sklepu w niedzielę, nie chcesz oglądać takiego filmu albo że nie jesz mięsa w piątek. To są takie dylematy, o których musisz pomyśleć i na które musisz być przygotowana jadąc tam.

     A teraz do rzeczy. Czy powinnaś skorzystać z zaproszenia? Uważamy, że tak. To bardzo miło ze strony wujka, że mimo rozwodu rodziców pamięta o Was i jesteście dla niego ważni. To bardzo ładny gest -zaproszenie Cię tam, gdzie sama nie miałabyś szans wyjechać. Z pewnością wujek ma dobre intencje, chce Ci pokazać kawałek świata. Będzie to miało niewątpliwe plusy - może nauczysz się trochę obcego języka, pozwiedzasz, zobaczysz się z rodziną. To ważne. Poza tym fajnie spędzisz wakacje. To, że mama będzie tęsknić to zrozumiałe, zresztą Ty też będziesz. Ale to nie powód, by rezygnować z wyjazdu. Co do innych mamy argumentów to musisz wziąć je pod uwagę, przemyśleć i razem z nią ustalić pewne zasady, których będziesz tam przestrzegać. Jedną z nich jest właśnie to, że będziesz w niedziele uczestniczyć we Mszy św., że nie będziesz zrobić czegoś wbrew sobie, że będziesz mogła powiedzieć jeśli coś Ci się nie spodoba lub będziesz wiedziała, że Twoja mama byłaby przeciwna. To wszystko trzeba też już przed wyjazdem omówić z wujkiem, by nie było zaskoczenia. Poza tym, jeśli będą jakieś nieprzewidziane sytuacje to przecież zawsze możesz Ty lub wujek skontaktować się z mamą i zapytać czy na coś Ci pozwala. Co do argumentu o "przewróceniu się w głowie" to tak jak pisaliśmy, będzie tak tylko na tyle, na ile sama nad tym nie zapanujesz. Sam fakt, że zachwycisz się wielkim miastem, innym krajem, również jego dostatkiem - to nic złego. Gorzej gdybyś te pragnienia bezkrytycznie przeniosła na polski grunt i chciała tu i teraz żyć tak jak oni - a to niemożliwe. Waszej rodziny na to nie stać. Jeśli będziesz pamiętać o tym, że to tylko wspaniałe wakacje, jeśli mimo tego co zobaczysz i przeżyjesz - wrócisz do swojej rzeczywistości bez poczucia pokrzywdzenia, jeśli chcąc nawet, by Wasz status był lepszy - nie będziesz zazdrościć innym, że mają więcej - to znaczy, że jesteś na tyle dojrzała, że warto było tam pojechać.

     Tak naprawdę nie tylko Ty skorzystasz na tym wyjeździe. Również rodzina wujka widząc Twoją postawę, zasady, skromność, umiejętność cieszenia się drobiazgami oraz wdzięczność za to, co dane Ci będzie zobaczyć - wiele skorzysta. Może będzie to dla nich czymś wartym zastanowienia i naśladowania. Tak więc bądź sobą na każdym kroku, nie zrezygnuj ze swoich przekonań - i jedź w spokoju i z radością. Wcześniej obiecaj mamie, że dochowasz ustalonych zasad - i faktycznie tak rób. Pokaż mamie, że warto Ci zaufać, że można na Tobie polegać. Gdy tak będzie, zrobisz duży krok ku dojrzałości i mama będzie z Ciebie dumna a dla samej Ciebie będzie to pewna szkoła życia, próba dla Twoich wartości, ale też wspaniała przygoda. Tego Ci życzymy.


Kasia i Tomek

Redakcja portalu


Tekst pochodzi z miesięcznika
W Naszej Rodzienie


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej