Demo-ralizacjaW świecie gier komputerowych często używane są fragmentaryczne gry określane jako "demo". Demo to niewielka część dużej gry, swego rodzaju reklamówka, mająca zachęcić grającego do kupna pełnej wersji, znacznie droższej. Owo demo to swoista metafora, którą można zastosować do współczesnego świata. Wszystko jest "demo" nawet "adrenalina" i "extreme" czy "reality show", (który należałoby nazwać - "irreality show"). Pracuje się "demo", kocha się "demo", jednym słowem żyje się "demo-kratycznie", liberalnie, jednak z demokracją nie ma to już wiele wspólnego. Społeczeństwo staje się sumą egoizmów ewentualnie sposobem na uspokajanie sumienia przez różnego rodzaju akcje typu "wielka orkiestra" czy inne. W przyrodzie znane jest zjawisko pustynnienia. Podobno ma ono dotknąć regiony Europy południowej. Czy odpowiedzialni są za to ludzie, czy też sama natura? Nie do końca chyba to wiadomo. Na pewno jednak można dostrzec zależność między nieustannym nasycaniem gleby nawozami sztucznymi a jej jałowieniem, zmuszaniem jej, podobnie jak przy klonowaniu, do wydawania zatrutego chemią owocu, który szkodzi ludziom i zwierzętom. Żywność też stała się połowiczna, częściowa, pozbawiona "niepotrzebny ch" zanieczyszczeń jak białe pieczywo. Tak więc w zakresie wyżywienia wiele stało się "demo" - je się szybko, chemicznie, w Mac Donaldach, które - dbając o twój drogocenny czas - pozwolą ci zakupić bez wysiadania z samochodu. Można odnieść wrażenie, że świat dzisiejszy jest takim właśnie światem połowicznym. Wszystko rozgrywa się połowicznie, jakby sam koniec się skończył. Połowicznie i bez zbędnego marnowania czasu. Wszystko staje się barem szybkiej usługi. Nawet odpoczynek stał się połowiczny i pospieszny. Pragnąc zaoszczędzić czas dziwnie mamy go coraz mniej.Oto otwieram Świat nauki, gazetę bardzo poważną. Poważne gazety mówią o sposobach zaradzenia istniejącemu złu, o możliwości zaradzenia istniejącemu złu, a nawet o możliwości jakiegoś zbawienia. Nauka stara się przejąć funkcje religii, ponieważ sama religia uważana jest za opcję złudzeń. Oto znajduję tytuł: Nauka ratunkiem dla świata. Naukowiec-ekonomista, były doradca Leszka Balcerowicza, żyje, jak opowiada, w wielkim pośpiechu. Można odnieść wrażenie, że kreuje się on na zbawcę świata, który zna metody i środki, aby tego dokonać. Tylko zła wola bogatych to uniemożliwia. Czytając takie publikacje można zastanawiać się, dlaczego naukowcy rzeczywiście nie uratują świata? Może dlatego, że równocześnie wielu z nich pracuje nad zniszczeniem świata. Kto tutaj kłamie? W świecie "demo" nauka nie stanie się ratunkiem dla świata a Świat nauki głosi demagogiczne hasła. Gazeta ta hołduje scjentyzmowi i materializmowi, z niezmiennym optymizmem propagując przypadkowy ewolucjonizm. Wysoki poziom edytorski oraz sławy światowe nie usprawiedliwiają scjentystyczne- go dogmatyzmu. Nauka została zaprzęgnięta do "uszczęśliwiania" ludzi, jednak daje ona wielkie techniczne możliwości tylko niewielkiej grupie ludzi na ziemi. Analogia ze światem wielkich totalita- ryzmów narzuca się sama przez się. "Demo"-świat nigdy nie będzie światem sprawiedliwości. Przyczyny takiego stanu rzeczy są niewątpliwie złożone: społeczne, ekonomiczne, geograficzne, klimatyczne... Można dokonywać wnikliwych analiz. Piszący te słowa nie jest ekonomistą, jest natomiast humanistą, co pozwala dostrzec inne aspekty sprawy niż ekonomia i finanse. Ludzie muszą umieć pomagać innym bezinteresownie. Ekonomia zdaje się nie znać tego słowa. Nie ma bezinteresowności. Coś za coś. Co kraje bogate mogą mieć z dawania pieniędzy biednym? Czego może brakować humaniście w tezach ekonomicznych i scjentozbawczych? Brakuje człowieka, wartości, etyki, przede wszystkim etyki, która równoważy prawa. Problem współczesnego świata to zanik instynktu samozachowawczego. Zanik instynktu samozachowawczego przejawia się paradoksalnie przez egoizm. Nie dbając o innych, nie dbamy o samych siebie. Obok egozimu pojawia się zastój etyczny i duchowy. To naturalna konsekwencja materializmu i scjentyzmu. Przemiana świata może nadejść tylko od strony duchowości. Nie nauka więc przyniesie ludziom ratunek i nie technika, ale właśnie zdrowa duchowość. O tym "wymiarze więzi", jakim jest duchowość, współcześni zapomnieli. Niektórzy pytają, dlaczego to właśnie chrześcijaństwo może być ratunkiem dla współczesnego świata. Nie trzeba wielkich poszukiwań w Biblii, aby to uzasadnić: Kto chce zachować życie, straci je, a kto straci życie z powodu Mnie i Ewangelii, znajdzie je. Nie wszyscy zostaną chrześcijanami, nie trzeba się łudzić. Co jest zawarte w powyższym zdaniu? Zawarta jest w nim nie tyle zasada postępowania chrześcijan, ale zasada uniwersalnej miłości. Człowiek musi umieć za coś umrzeć z miłości. "Stracenie" życia oznacza tu oddanie siebie, swego czasu i życia. Zasada kto chce zachować swoje życie, straci je ma wartość uniwersalną. Dotyczy ona każdego człowieka, który odkryje siebie jako kogoś osobowego, a więc duchowego. Przesadne zatroskanie o życie doczesne, o dobra materialne, oznaczające także nieustanne starania o jak najwyższy komfort życia, musi prowadzić do śmierci duchowej, do zaślepienia ducha. Arystoteles pisał: wszyscy ludzie pragną wiedzieć. Można by sparafrazować: wszyscy ludzie pragną pełni. Pragnienie spełnienia przenika wszystkich. Odzywa się ono jako pragnienie miłości, przyjemności, szczęścia, bezpieczeństwa. Jak owo pragnienie ma się do współczesnego "demo-życia"? Niektórzy, zdaje się że jest ich coraz więcej, sądzą, że świat techno-gnozy da im takie spełnienie. Ma to się stać w owocach supertechniki, w kształtach wirtualnych wizji, życia na Księżycu czy na Marsie. Cóż takiego się dzieje? Ludzie zaczynają mianowicie pokładać swoją nadzieję w owocach pomysłodawstwa innych. Dobrze jeszcze, jeśli pragną oni zaspokojenia głodu i innych podstawowych potrzeb, rzeczywiście podstawowych. Zdaje się jednak, że coraz więcej ludzi widzi spełnienie w możliwości odmienienia własnego stanu świadomości poprzez psychotechnikę. Manipulacja świadomością na płaszczyźnie obrazu TV, gry, reklamy, propagandy itd. Wykorzystując ludzkie pragnienie pełni, dewastuje się samego człowieka. Psychomanipulację stosuje się w celu osiągnięcia określonych zysków. To jest właśnie ogromny błąd współczesnej ekonomii wyzutej z duchowości. Myślenie ekonomistów i finansistów spekula- tywnych musi prowadzić na manowce. Manowce ujawniają się choćby jako rozwarstwienie społeczeństwa i zanik tzw. klasy średniej. W Polsce ta warstwa społeczna zaczęła się kurczyć zanim się na dobre rozwinęła. Na placu boju pozostaną tylko te dwie: bogaci i biedni. Można obawiać się, że większa część starzejącego się społeczeństwa polskiego będzie coraz biedniejsza, dobijana podatkami, opłatami za energię, koniecznością coraz większych opłat na leczenie. Hip-hopowe życie "demo" stanie się koszmarem Polaków ogłupionych przez Zachód. Polska stanie się, po raz kolejny, "strefą buforową" dla państw zachodnich, które zadbają o zalanie polskiego rynku, o procedurę: wykończ i odzyskaj dla siebie (przedsiębiorstwa, rolnictwo) oraz o uszczelnienie granicy wschodniej. Nie, żebym był przeciwko "wejściu" do tzw. unii (notabene zdradzającej duże sympatie do socjalizmu, za którym my raczej nie przepadamy), ale Polak ciągle jeszcze traktowany jest jako obywatel drugiej kategorii (właśnie z powodów ekonomicznych, ale także np. religijnych - unia jest światem indyferentnym, to znaczy immanentnie zawiera w sobie tezę: "Żyjmy tak, jak gdyby Boga nie było"). Postawa obojętności ma mieć ponadto wymiar płaszczyzny wyjściowej do jakiejkolwiek dyskusji. Tymczasem obojętność to raczej koniec wszelkiej konstruktywnej dyskusji. "Demo-świat" jest światem ludzi niekonsekwentnych, relatywizujących wszystko, nie akceptujących wszelkiej jednoznaczności, która uważana jest za objaw braku inteligencji. W "demo-świecie" najwyżej ceni się inteligencję rozumianą jako przebiegłość i zdolność do "urządzenia się" w brutalnym świecie. Nie toleruje się takich postaw, które głoszą jakąś gorliwość, jakąś pasję, rozpaloną wiarę czy gorące miłowanie mądrości. Oczywiście brak tolerancji ujawnia się nie wprost, ale przez ironię, kpinę, lekceważenie, wyśmiewanie, spychanie na margines. Nie uznaje się takich słów jak prawda, dobro, piękno czy nawet humanizm. Można jednak mieć nadzieję, że nasz kraj nie ulegnie "subtelnej indoktrynacji" tak jak nie uległ "brutalnej indoktrynacji" sowieckiej. Życie "demo", które jest de facto demoralizacją społeczeństwa, może się przejeść nowomodnym, a biednych będzie po prostu za dużo, aby można było dłużej ich lekceważyć. Tama ustawiona przez bogatych będzie pękać, aż nie do utrzymania będzie "demo-kracja uprzywilejowanych i "ustawionych"". Obawiając się o losy Kościoła, trzeba pamiętać, że młodzi mogą jeszcze wszystkich zaskoczyć i kiedy zorientują się w pustce blichtru zachodniego, odkryją własne korzenie. Odkryją, że sens życia polega na życiu "w Duchu i w Prawdzie". JAN WADOWSKI
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |