Od muzyki do satanizmuNa poprzednim spotkaniu ministrantów i zaproszonych gości mieliśmy zamiar rozważyć dwie sprawy: satanizm i muzykę z nim związaną. Niestety, wystarczyło czasu tylko na ten pierwszy problem. Zostało to przedstawione w reportażu zatytułowanym "Czy boisz się szatana i satanistów?". Zebraliśmy się więc jeszcze, aby zająć się drugim zagadnieniem: od muzyki do satanizmu.Spotkanie zaczęło się adoracją medytacyjną w naszej kaplicy. Rozważamy wtedy zwykle Słowo Boże przeznaczone na dzień następny, aby dobrze przygotować się do świadomego udziału w liturgii mszalnej. Tak się złożyło, że 23 stycznia wypadł tekst św. Marka, zawierający niechętną opinię o Panu Jezusie ludzi Jemu współczesnych: "Odszedł od zmysłów" (Mk 3,21). Do tego dziwnego tekstu powrócimy w czasie zebrania. Po zakończonej adoracji zasiedliśmy w pokoju dookoła zapalonej świecy - znaku światłości Chrystusowej. Marcin zwany "Żurawiem" powiedział kilka zdań o roku liturgicznym, zwracając uwagę szczególnie na tzw. okres zwykły i czytane w nim kolejno fragmenty ewangelii św. Marka. Czy to się może podobać?Piotrek, mający przezwisko Rybek, odtworzył z kasety utwór muzyki heavy metal nagrany przez zespół "Sodom" zatytułowany "Outbreak of Evil" (Eksplozja zła). Melodia była ogłuszająca, głos solistów, śpiewających po angielsku, chrapliwy.Zapytano o słowa. Rybek podał ich tłumaczenie. Oto fragment:
Już czas by umrzeć Szymon - student, który prowadził zebranie - zapytał Rybka, czy podobają mu się te słowa. Odpowiedź: - Mnie tekst nie interesuje, ale melodia mi odpowiada. Wtedy prowadzący skierował to samo pytanie do drugiego Piotrka zwanego Micusiem, również zwolennika heavy metalu. Ten odpowiedział: - Mnie się bardzo podoba i melodia i słowa. Przecież to jest poezja i trzeba się było dobrze natrudzić, by taki tekst napisać. Szymon: - Ale co ci się właściwie podoba: treść czy forma? Micuś: - Jedno i drugie. Szymon: - A więc jesteś za tym, by niszczyć zabijać? Micuś: - Oni tego nie śpiewają poważnie. To są żarty, tylko taki sposób wyrażania, ale wcale nie chodzi o namawiania do niszczenia. Okazało się jednak, że Rybek i Micuś byli wyjątkami. Nikt z pozostałych uczestników nie był zachwycony ani melodią ani tekstem "Eksplozji zła". Hałaśliwe tony tego utworu zostały potraktowane niepoważnie, ze śmiechem.
Skutki muzyki heavy metalowejSięgnąłem teraz do broszury p.t. "Jarocin 86" wydanej w Warszawie przez Salezjańskie Centrum Młodzieżowe (1987 r.). Znajduje się tam opis skutków muzyki rockowej, której odmianą jest heavy metal (s. 100-105). Są to najpierw skutki fizyczne: m.in. zmiana pulsu i oddechu, podniesione wydzielanie gruczołów endokrynalnych, osłabienie systemu nerwowego, zmiana poziomu cukru we krwi, zwiększenie intensywności chorób błędnika i wieńcowych.Zachodzą również niekorzystne zmiany natury psychicznej: utrata zdolności koncentracji, podniecenie neurotyczne, uleganie histerii, zakłócenia pamięci, stany przygnębienia i apatii, skłonności do samobójstwa. Nie można również pominąć ujemnych objawów w sferze moralnej i społecznej m.in. wywołanie buntu, napastliwości, chęci niszczenia siebie, innych i otoczenia. Tak np. w Cincinati (1975 r.) 17 młodych ludzi zostało na śmierć stratowanych podczas koncertu, a w Los Angeles kostnica nie mogła pomieścić trupów nastolatków, którzy weekend festiwalowy przypłacli życiem. Takie są efekty działania samej tylko muzyki rockowej, pomijając tekst. A cóż dopiero mówić o słowach "piosenek" heavy metalu? Przedstawiają one świat, na którym - jak słyszeliśmy - rządzi "eksplozja" czyli wybuch zła. Czy jednak autorzy zechęcają do przeciwstawienia się złu? Raczej przeciwnie: do niszczenia. A słowa cytowane: "Już czas, by umrzeć - śmierć stoi przed tobą" są jakby popchnięciem ku samobójstwu. Podobno jeden z solistów tego typu muzyki powiedział ze sceny: "Życie nie ma sensu... zabij się" i pewien uczestnik koncertu popełnił samobójstwo; jego matka wytoczyła potem owemu soliście proces za spowodowanie śmierci syna. Zresztą znane są fakty samobójstw ludzi młodych w następstwie zgonu ich ubóstwianych idoli - piosenkarzy. Oczywiście wysłuchanie jednego czy drugiego utworu heavy metalu - zwłaszcza jak to my dzisiaj uczyniliśmy, mając postawę krytyczną - nie spowoduje na pewno groźnych skutków. Ale bywa inaczej. Nasz ministrant, 17 letni Paweł, który nie mógł przybyć na dzisiejsze spotkanie, opowiadał, że potrafi słuchać heavy metalu dwie godziny bez przerwy i potem wpada w jakiś trans, jakby "wychodzi z siebie", zapominając o całym świecie. Otóż to jest już bardzo niebezpieczne. Wprawdzie o Panu Jezusie także mówiono "odszedł od zmysłów" i to rozważaliśmy podczas dzisiejszej medytacji. Określenie takie było niechętne i wrogie Zbawicielowi, ale o tyle było ono prawdziwe, że Chrystusa Pana opanowywała rzeczywiście boska, nadludzka siła miłości, moc czynienia dobra, ale bynajmniej nie niszczenia, lecz pomagania ludziom, dźwigania ich, podnoszenia ku Bogu. Na koniec: muzyka medytacyjnaPotem niektórzy uczestnicy spotkania mówili o swoich ulubionych rodzajach muzyki. Ja też opowiedziałem, ze zaczyna się szerzyć na Zachodzie i dociera do Polski tzw. muzyka medytacyjna. Ma ona zupełnie inne skutki niż rock. Uspokajh, koncentruje, ucisza człowieka, pomaga mu wejść w głąb samego siebie, usposabia go do modlitwy. Przedstawiłem zebranym próbkę takiej właśnie muzyki. Zgasiliśmy światło elektryczne, wpatrzyliśmy się w blask świecy stojącej pośrodku, na podłodze. Połynęły dźwięki delikatne, łagodne, kojące. Był to piękny utwór grany na oryginalnym instrumencie: tak zwanej fletni Pana. Wyczuwało się głębokie, modlitewne skupienie wszystkich siedzących. Gdy zamilkła muzyka, powiedziałem ściszonym głosem kilka słów do Boga: "Panie, dziękuję Ci za tę ^chwilę uciszenia, kiedy możemy głębiej przeżywać Twoją obecność wśród nas. Spraw, abyśmy umieli bardziej cenić ciszę i pokój. Uzdolnij nas przez miłość do walki z eksplozją zła, daj nam pragnienie zwycięstwa dobra na świecie. Tchnij w ludzi wielką siłę, by "odchodzili od zmysłów" jak Chrystus Pan dla całkowitego oddania się na służbę Tobie i bliźnim. Zjednocz ze sobą zwolenników różnego rodzaju muzyki w jedną, kochającą się rodzinę. Przez Chrystusa Pana naszego. Zebrani odpowiedzieli: Amen.
Żale heavy metalowcówPo kilku dniach zwrócili się do mnie Rybek i Micuś z zapytaniem: - Czy ksiądz zadowolony jest z zebrania?Odpowiedziałem: - Jak najbardziej. A oni: - A my nie. Nasi koledzy okazali się nie na poziomie. Nie znają się na muzyce, potrafili tylko wyśmiać. Wcale nie było rzeczowej dyskusji. A na to czekaliśmy. Zastanowiłem się nad tym żalem obu heavy metalowców. Chyba mieli trochę racji. Wyśmiać - to najłatwiej. Należało rzeczywiście doprowadzić do poważnej wymiany myśli na spotkaniu. Wobec tego przedstawiłem moim rozmówcom taką propozycję: - Urządźmy jeszcze jedno spotkanie poświęcone tej sprawie. Zaproście tylko tych, którzy będą chcieli sprawę potraktować poważnie. Mogą to być zwolennicy heavy-metalu, a także i jego przeciwnicy; także osoby "neutralne". Ja - jeśli chcecie - zaproszę kilku studentów, znawców muzyki rockowej. Rybek i Micuś przyjęli mój projekt z dużym zadowoleniem. A więc będzie jeszcze jedno spotkanie na ten temat. Drodzy Czytelnicy! Co Wy sądzicie o problemach, które tu poruszaliśmy? KS. JANUSZ TARNOWSKI wraz z Młodymi Przyjaciółmi
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |