Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Zaraźliwa magia lekomanii

    Współczesne reklamy wytwarzają u oglądających je odruch: "Coś ci jest? Weź pigułkę. Nic ci nie jest? Weź profilaktycznie". Trudno dziś wyobrazić sobie życie bez tabletki, kapsułki, pigułki... Na zdrową skórę, na szczęśliwy dzień, na katar, na aktywność umysłową, na spokojny sen, zestawy witamin dla młodych i starszych, kobiet i mężczyzn... Tylko patrzeć, jak pojawi się kolejna cudowna tabletka dla rudych, aby stali się brunetami, albo dla zielonookich, aby zaczęli patrzeć na świat piwnookim spojrzeniem...

     Utopia kolorowych obrazków

     Co ciekawe, statystyczny klient apteki wie doskonale, na co działa witamina C, wapń albo witamina A. Ale już taki cynk, potas, selen - nie bardzo wiadomo, jednak na wszelki wypadek lepiej łyknąć. Przecież tak przekonująco mówiła o tych pastylkach pani z reklamy. Marketing farmaceutyczny skutecznie zadbał o to, by wypromować cały szereg chorób, o których nikt by wcześniej nie pomyślał, że ..można je leczyć: trema, starzenie, łysienie, roztargnienie, problemy w pracy, smutek. Strategia kreowania problemów zdrowotnych po prostu się opłaca.

     (Nie) Tylko dla wybranych?

     Minęły już czasy, kiedy lekarz zapisywał pacjentowi konkretne leki, które pacjent mógł kupić w aptece. Przyszły czasy, kiedy uzyskaliśmy bezsensownie szeroki dostęp do leków na poczcie, w kioskach, w supermarketach, na stacjach benzynowych. Zmiana diety czy stylu życia, sport - to przecież wymaga wyrzeczeń i wysiłku! A tabletka jest łatwa. Szybko się ją połyka. I lekarz nie marudzi, że wyniki badań nie są najlepsze, że czas przejść na dietę... Stąd wiara w magiczną moc pigułek.

     Homo lekomanus

     Traktujemy je jako nieszkodliwe pastylki - coś jak dropsy. Są kolorowe, mają różne kształty. Nie pomoże jedna tabletka na ból głowy? Przecież można otworzyć następne opakowanie z inną, choć w środku jest identyczna substancja chemiczna, która przyjęta przez chorego po raz kolejny i kolejny... może mu zaszkodzić.

     Nałogowo leki kupują i zażywają młodzi, aktywni zawodowo ludzie, którzy mają pieniądze, ale nie mają czasu się leczyć czy broń Boże położyć się na trzy dni do łóżka i wypić herbaty z sokiem malinowym. Kupują więc w aptekach, co popadnie, i łykają garściami. Przecież musi pomóc.

     Druga grupa to ludzie starszego pokolenia, wśród których trwa swoista licytacja: jak boli, gdzie strzyka, jaki cholesterol, ciśnienie, tętno, co doktor przepisał i na jakie badania skierował. Czasem dochodzi do ostrych sporów, kto w kolejce przed gabinetem jest bardziej chory: pani w zielonym płaszczu czy pan o sfatygowanej laseczce. Ludzie nie przyjmują do wiadomości faktu, że lata mijają, a oni powinni się pogodzić z gorszym stanem zdrowia. Większość jest przerażona. Traktuje starość jak chorobę i faszeruje się tabletkami na zgagę, na wzdęcia, na bóle krzyża. I nawet jeśli sami nie mają takich dolegliwości, to i tak łykają stosowne medykamenty, bo sąsiadka też łyka, a oni nie mogą być przecież gorsi...

     Leki na cale zło?

     Tabletki, prochy eliminują przykrą rzeczywistość, znoszą dotkliwość życia. Ale wirtualną rzeczywistość też można przedawkować. Każda substancja chemiczna wprowadzona do organizmu wywołuje dobre i złe skutki. Z działaniami niepożądanymi trzeba się liczyć zawsze. Każdy lek jest potencjalnie groźny. Okazuje się, że nawet uchodzące za całkowicie naturalne i bezpieczne preparaty ziołowe mogą wywoływać reakcje uboczne. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) prowadzi monitoring ciężkich powikłań powodowanych przez naturalne leki roślinne i notuje ich kilkaset rocznie. Przy czym są to tylko przypadki oficjalnie zgłoszone, gdy zostały wdrożone procedury śledcze. Preparaty roślinne mogą wchodzić w reakcje krzyżowe z innymi lekami, zwłaszcza z substancjami używanymi przez anestezjologów do znieczuleń.

     Zamiast starać się o uznanie w oczach innych poprzez własną pracę, naukę, zamiast próbować przezwyciężać jaźń ze wszystkimi jej niepokojami i ograniczeniami, jak czyniły to wszystkie poprzednie pokolenia, możemy teraz po prostu połknąć tabletkę! Jakie to proste, prawda? Szast-prast - i po krzyku.

     Mamy tabletki na ból, stres, tremę, smutek, otyłość, zmęczenie, niepokoje, tęsknoty i natrętne myśli. Problem w tym, że aby uzyskać^ pożądany efekt, trzeba z czasem brać ich więcej i więcej. Leki przeciwbólowe, nasenne i uspokajające niemal w stu procentach powodują uzależnienie. Lekomania, obok alkoholizmu i narkomanii, to dziś najpoważniejsze uzależnienie.

     Choroba społeczna

     Najczęściej uzależniają się ludzie nieprzygotowani na znoszenie trudności, jakie niesie życie. Ta skłonność do ucieczki ma związek z wychowaniem. Dzieci przyzwyczajone do natychmiastowej gratyfikacji, wychowywane bezstresowo, nieuczone obowiązków, nieświadome odpowiedzialności za siebie i innych, gdy dorastają i napotkają pierwsze problemy, nie mają ochoty się z nimi mierzyć. Szukają rozwiązań alternatywnych. Ale takie rozwiązania coraz natrętniej podsuwa także współczesny świat migoczących, pustych, kolorowych i plastikowych hasełek. Tendencja, by wszelkie problemy rozwiązywać w prosty chemiczny sposób, zmienia człowieka, wpływa na jego osobowość. Dlatego ucieczka od bólu, lęku, niepokoju musi mieć granice. Mamy w sobie emocje pozytywne oraz negatywne i one tworzą całość. Gdybyśmy nie mieli emocji negatywnych, to nie moglibyśmy również odczuwać pozytywnych. Bo jak można doznać współczucia i litości, gdy samemu nie doświadczyło się cierpienia?

  • Nie pozwólmy wmówić sobie chorób, które nie istnieją. Starość to nie choroba!
  • Nawet lekiuchodzące za bezpieczne (np. preparaty ziołowe), wchodząc w reakcje krzyżowe z innymi środkami, mogą powodować groźne powikłania.
  • Łykanie tabletek, gdy konieczna jest większa ilość ruchu czy zmiana diety, to samooszukiwanie się.


Dagmara Kucharska

Sygnały troski
nr 2(8) luty 2008


   

Wasze komentarze:
 Ewa: 20.02.2019, 04:39
 Jestem rencistka i obserwuje to zagrożenie 'Leki dobre na wszystko'. Niestety też i lekarze, farmaceuci oraz media są po trochu tez winne. Po prostu, to jest biznes i tyle. Nie liczy się człowiek tylko zysk.
(1)


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej