Jak postępować z ludźmi chorymi na depresję czy schizofrenię?Wśród moich znajomych mam jedną, która często wpada w depresję. Niektórzy się od niej już na stałe odsunęli. Proszę napisać jak postępować z ludźmi chorymi na depresję czy schizofrenię? Czy unikać z nimi kontaktu? Czy można jakoś im pomóc? Dorota"Byłem chory..."Droga Pani Doroto!Chciałbym podzielić się z Panią i czytelnikami moim doświadczeniem, niezbyt dużym w tej dziedzinie, lecz dla mnie ważnym. Chodzi mi głównie o sprawę depresji. Jest to niewątpliwie choroba psychiczna, podobnie jak nerwica, choć o bardzo różnych objawach i bardzo różnym natężeniu. Obawiam się, że będziemy mieli z nią coraz częstszą styczność. Dominującym uczuciem odczuwanym obecnie przez większość Polaków, jest uczucie bezradności i bezsilności. A od tego blisko do choroby psychicznej. Bardzo dużo zależy od tego, kim jest dla nas chory człowiek. Czy to bliska osoba, czy ktoś zupełnie obcy? Jakie mamy wobec niej intencje? Jakie pobudki nami kierują? Osobiście strasznie się boję rozmaitych "pomagaczy". Są ludzie, którzy wprost palą się do tego, by pomagać innym, a zwłaszcza tym, którzy mają problemy ze swoją psychiką. Próbują odgrywać terapeutów bez żadnego przygotowania, bez koniecznej etyki zawodowej. Przypominają rzeźnika, który chce dokonać skomplikowanej operacji chirurgicznej. Sam doświadczyłem "pomocy" od jednego takiego, o kilku innych słyszałem. To szarlatani, którzy powinni być karani za ogrom wyrządzanej krzywdy. Intencje mieli najlepsze, lecz nie wolno tylko na intencjach się opierać! Dlatego zachęcam panią do rozszerzenia swoich wiadomości. Jeśli osoba chora psychicznie jest pani bliska i powinna pani z nią przebywać, to koniecznie trzeba zadbać o swoje psychiczne zdrowie i o swoją wiedzę. Tak jest w przypadku uzależnionych od alkoholu. To choroba, której ulega nie tylko sam pijący, lecz i jego rodzina. Dlatego powinni oni dbać o siebie i zdobywać wiadomości na ten temat. Tym najlepiej mogą pomóc sobie i uzależnionemu. Wiedza jest w tych wszystkich przypadkach warunkiem koniecznym. Nie można działać na ślepo, bo zamiast pomocy wyrządzimy krzywdę i pogłębimy chorobę. Samo postępowanie wobec chorego jest niezmiernie trudne, bo trzeba umieć wyważyć pomiędzy dbaniem o jego dobro i zadbaniem o siebie. Każdy chory, nawet na zwykłe przeziębienie, potrzebuje uwagi, czułości, ciepła wsparcia, zrozumienia, łagodności, troski. Jednym słowem: wszystkiego, co dobre, co podnosi na duchu. Nie można jednak pozwolić na wykorzystywanie swej osoby. Chorzy często genialnie potrafią manipulować, terroryzując swą chorobą otoczenie. Dlatego miłość względem chorego powinna być stanowcza i zdecydowana. Przede wszystkim opiekunowi potrzeba takiej zdrowej miłości własnej ("kochaj bliźniego jak siebie sameg o"). Wtedy łatwiej znaleźć ów zloty środek, równowagę pomiędzy sobą a chorym. Chorzy nas potrzebują i nie powinniśmy się od nich izolować. Lecz jeszcze raz powtarzam: dla nas samych są to sytuacje trudne, wiele od nas wymagają. Pomagać innym można tylko mając odpowiednią wiedzę i intencję. I nic na siłę! Niech najwyższym celem będzie dobro drugiego człowieka, a na pewno nie popełnimy pomyłki w postępowaniu wobec niego. Nie zapominajmy również słów Chrystusa: "Byłem chory, a odwiedziliście Mnie". To bardzo zobowiązujące! Myślę też, iż niezwykle istotna jest nasza modlitwa w ich intencji - to czasem najskuteczniejszy sposób pomocy! Więź z Bogiem pomaga nie tylko samemu choremu, ale i opiekunowi. Zawierzajmy więc naszych chorych Boskiemu Uzdrowicielowi - Jezusowi, który taką miłość okazywał chorym i kalekom. Ks. JAN
|
| [ Strona główna ] |
|
Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty | Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt
© 2001-2026 Pomoc Duchowa |