| karina | data: 15.04.2011, godz: 10:46 |
do Pio
ciesze sie ze w Ojcu Pio znajdujesz przyjaciela. ja nie jestem córką duchową ks Pawlukiewicza :)) choć fajnie byłoby :( )ale mam swojego księdza spowiednika i jest wspaniały, każdemu życzę, choc takie spowiedzi trudne, to obfitują i czuję ze on sie za mnie modli szczególnie bo mnie prowadzi i błogosławi. (18630)| karina | data: 15.04.2011, godz: 10:41 |
Laro ani NIE PRZESZŁO mi przez myśl podejrzenie o Twoim "zapieraniu się wiary w towarzystwie.."!! ja tak nie odczytalam, a dokladnie czytalam Twoj post o mięsie, pracy itd.. ja pisalam jak widzę swoje świadectwo o Chrystusie, jak to czuję . Oczywiscie masz racje modlitwa to nie jedyne.. , mnie np latwiej komus pomoc niz pokazac ze sie modle w nieznanym towarzystwie. pozdrawiam:) (18629)| Lara Moon | data: 15.04.2011, godz: 08:25 |
Moniko, opowiedz w skrócie o Ojcach Pustyni, proszę. (18628)| pio, lat 26 | data: 15.04.2011, godz: 07:16 |
hej pytam sie bo tu sa nie samowici ludzie ..przynajmiej jak czytam to jaz sie serce cieszy ze takie kobiety istnieja z wielka wiara...wlasnie takiej zony poszukuje;] (18627)| pio, lat 26 | data: 15.04.2011, godz: 07:03 |
do lara Monn
a dzieki za odpis...czy ktos tu kiedys kogos znalazl;] (18626)
Laro Moon dobrze jest poczytać Ojców Pustyni jak oni rozwiązywali tą sprawę. (18625)| Marcin | data: 14.04.2011, godz: 21:18 |
Do Uratowane,lat 35
Współczuje,takie przeżycia zawsze są bolesne.Niestety nawet jak jest zielone światło to trzeba dokładnie patrzeć czy w momencie jak przechodzimy ktoś nie nadjeżdza.Niektórym tak się śpieszy że nawet przejście dla pieszych nie potrafi ich na chwilę zatrzymać (18624)| Lara Moon | data: 14.04.2011, godz: 19:28 |
Pio,
musiałeś być otwarty, bo pomimo, że nie byłeś blisko kościoła, wybrałeś taki, a nie inny prezent. Zadałeś sobie trud wyszukania czegoś wartościowego i... zostałes nagrodzony. Piękna rzecz!
... i piękne świadectwo. (18623)| Lara Moon | data: 14.04.2011, godz: 19:24 |
Karina i Monika,
chyba nie dokładnie się wyraziłam, bo jest mi trudno to wyrazić.
To, co piszesz Karino jest bardzo przekonywujące.
A mnie nie chodziło o zapieranie się wiary w towarzystwie.
Poczytajcie moją wcześniejszą wypowiedź, o nie jedzeniu mięsa w piątek na imieninach, rozmowach w pracy o Bogu. Nie ukrywam swojej wiary.
Miałam na myśli modlitwę, którą rezerwuję sobie tylko dla swojej prywatności.
Przecież świadczyc o Bogu można na różne sposoby, nie tylko modlitwą, a ta niech będzie bardziej osobista. O to mi chodziło. (18622)| Artii, lat 36 | data: 14.04.2011, godz: 14:52 |
Jesli sie znajdzie czlowieka spiacego z kobieta zamezna,
oboje umra: mezczyzna spiacy z kobieta i ta kobieta. Usuniesz zlo
z Izraela. Jesli dziweica zostala zaslubiona mezowi, a spotkal ja
inny jakis mezczyzna w miescie i spal z nia, oboje wyprowadzicie do
bramy miasta i kamienowac ich bedziecie, az umra: mloda kobiete za
to, ze nie krzyczala bedac w miescie, a tego mezczyzne za to,
ze zadal gwalt zonie blizniego. Usuniesz zlo sposrod siebie.
Lecz jesli mezczyzna znalazl na polu mloda kobiete zaslubiona,
zadal jej gwalt i spal z nia, umrze sam mezczyzna, ktory z nia spal.
Mlodej kobiecie zas nic nie uczynisz. Mloda kobieta nie popelnila
przestepstwa godnego smierci. Wypadek ten jest podobny do tego,
gdy ktos powstaje przeciw blizniemu swemu i zycia go pozbawi:
znalazl ja na polu, mloda kobieta zaslubiona krzyczala, a nikt jej nie
przyszedl z pomoca.
Jesli mezczyzna znajdzie mloda kobiete - dziewice niezaslubiona -
pochwyci ja i spi z nia, a znajda ich, odda ten mezczyzna, ktory
z nia spal, ojcu mlodej kobiety piecdzieciat syklow srebra i
zostanie ona jego zona. Za to, ze jej gwalt zadal, nie bedzie jej
mogl porzucic przez cale swe zycie.
KSIEGA POWTORZONEGO PRAWA 22,22-29
str 192
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Jesli sie znajdzie czlowieka spiacego z kobieta zamezna, oboje umra: mezczyzna spiacy z kobieta i ta kobieta. Usuniesz zlo z Izraela. Jesli dziweica zostala zaslubiona mezowi, a spotkal ja inny jakis mezczyzna w miescie i spal z nia, oboje wyprowadzicie do bramy miasta i kamienowac ich bedziecie, az umra: mloda kobiete za to, ze nie krzyczala bedac w miescie, a tego mezczyzne za to, ze zadal gwalt zonie blizniego. Usuniesz zlo sposrod siebie.
Lecz jesli mezczyzna znalazl na polu mloda kobiete zaslubiona, zadal jej gwalt i spal z nia, umrze sam mezczyzna, ktory z nia spal. Mlodej kobiecie zas nic nie uczynisz. Mloda kobieta nie popelnila przestepstwa godnego smierci. Wypadek ten jest podobny do tego, gdy ktos powstaje przeciw blizniemu swemu i zycia go pozbawi: znalazl ja na polu, mloda kobieta zaslubiona krzyczala, a nikt jej nie przyszedl z pomoca.
Jesli mezczyzna znajdzie mloda kobiete - dziewice niezaslubiona - pochwyci ja i spi z nia, a znajda ich, odda ten mezczyzna, ktory z nia spal, ojcu mlodej kobiety piecdzieciat syklow srebra i zostanie ona jego zona. Za to, ze jej gwalt zadal, nie bedzie jej mogl porzucic przez cale swe zycie.
.
KSIEGA POWTORZONEGO PRAWA 22,22-29
Biblia str 192
(18621)| karina | data: 14.04.2011, godz: 13:36 |
do URATOWANE! wspaniała wiadomość wdzięczności!
dzieki Bogu ze wyszłyście cało.. pomimo tych urazów! będzie dobrze!
Pan chciał doświadczyc dobrych ludzi bo zli by mu urągali?.... mam nadz ze wyjdziecie z tych ran.. OFIARUJCIE MU cierpienia za GRZESZNIKÓW w ramach wlk postu.. niech to będzie "PREZENT" dla Jezusa umęczonego.. pomodle i podziękuję Bogu że ŻYJECIE! (18620)| karina | data: 14.04.2011, godz: 13:24 |
wiem nie dotrzymam słowa- mialam juz nie pisać- ale po świętach juz po temacie bedzie..więc tak w odpowiedzi dyskusyjnej .. i o taxówkach :)
Lara- oczywiście jak najbardziej rozumiem Twoje obawy!!! Ja tez nie chciałabym ostentacyjnie okazywać wiary, dewocję.. to byłoby faryzejskie, BOJĘ tego i myslę jak świadczyć by nie wpaść w to? .. na razie mi nie grozi ..raczej szukam ODWAGI..po prostu gdy chce sie modlic i mam natchnienie a jestem w pociągu, to nie powinnam miec oporów-wstydu, moją intencją nie powinno byc traktowanie tego "pokazowo". Ponieważ chce wykorzystać jazdę na modlitwe.. to przy okazji dać świadectwo, ze nie wstydzę sie przyznać do Chrystusa..
Nie chcę rozmawiac z Bogiem tylko w kosciele.. wiem tez ze świadectwo wiary ma niesłychaną moc..czasem taki gest jak różaniec..znak krzyża na drodze,otwarta biblia w parku na ławce.. może byc dla kogos natchnieniem i zastanowieniem..
Monika, trudne jest to chyba nie mniej niz za komuny ?
Oczywiscie Laro masz rację ze można to robić by sie tylko POKAZAĆ , pewnie chcąc zwracać uwagę na siebie.. ale to łatwiej w środowisku "bezpiecznym" znajomych..katolików, a w pociągu czy innym miejscu, gdzie reakcje moga byc różne, juz nie jest to nastawienie na "uznanie w oczach" wymaga raczej przełamania się, przynajmniej dla mnie :) raczej nie wyglądam jak pokutnik..nie chodze z rożancem na szyi by wszyscy widzieli.... ale może są tacy którzy tym świadczą?
Wiara "ukryta" nie bardzo mnie pociąga dlatego - że nie do końca czułam sie w niej AUTENTYCZNA..czegoś mi brakowało, wypłynięcia na głębsze wody .. bo jak mam dążyć do ŚWIĘTOŚCI? w skrytości? muszę się zapierać siebie,bo w wierze podstawa- to dawanie świadectwa innym.
kiedys myslałam dlaczego na Woodstock jada księża , tam gdzie narkomania, sekty, moralny luz..odjazdowa muzyka , zabawa..a oni w brew kpiny czy niezrozumienia "wyłapują" zagubione owieczki Pana.
Znacznie łatwiej mi w kościele składać ręce - jak wszyscy..ale Jezus do czegoś w ewangelii wzywał, "kto sie przyzna do Mnie przed ludźmi..", "miejcie odwagę.."
jesli mam natchnienie na modlitwę w tłumie a jednocześnie opory przed ludźmi,zawstydzenie, to wiem że Jezus WZYWA mnie do odwagi przyznania się do Niego i chciałabym to wypełnić.
Podam pozytywny przykład, Lubie jeździć TAXÓWKAMI :) bo można porozmawiać..wymienić mysli.. przeważnie kierowcy psioczyli, narzekali , czasem cos brzydkiego, albo o niczym.. a jeden raz kierowca był inny, pomimo trudnosci (kiepskiego zarobku taxówkarzy) mówił ze spokojem, jakąś ufnością, wyrażając zdanie że Pan Bóg nad wszystkim czuwa, dla mnie to było świadectwo i ODWAGA, dla innych pasażerów byc może również zachęta.
Inny kierowca słuchał radia Maryja.. a przeciez mógł sie liczyc z tym ze jakiś pasażer wyśmieje, powie ze sobie nie życzy w podróży ..
kolezanka w karnawale jechała w nocy samochodem z czuwania nocnego, zatrzymał ją policjant i pyta - skąd pani jedzie?, ona - z kościoła! . Młody policjant z początku pomyslał że jest podpita! nie uwierzył.. patrolujący kolega policjanta tez był zdziwiony, wytłumaczyła i pokazała się, .. Mogła sie nie przyznać, w karnawale..chocby ze wstydu że inni się bawią.. .. ale dała świadectwo.
I ja sie od takich ludzi UCZĘ odwagi przyznania do Jezusa!
i chciałabym innym pomóc.. a czasami jestem tylko tchórzem.. Pan Bóg mi to okazuje jak jestem słaba .
czy wiecie że w wielkopolsce, Poznań te tereny..(tam pracuje znajoma w szpitalu klinicznym), gdzie nie mozna od tak powiedziec pacjentowi że - Bóg ma go w opiece itp ? bo mozna urazić jego uczucia i światopogląd! trzeba być dobrze rozeznanym czy pacjent ma wiarę i czy chce usłyszeć zdanie o Bogu..inaczej będzie to jak "narzucanie" mu światopoglądu i uraza, może też się poskarżyć do dyrekcji.
u nas na południu Polski to normalne w szpitalach...nie trzeba sie łapać za słowa.
posłuchajcie ks Pawlukiewicza nie raz, zawsze coś dla siebie znajdziecie, jakąś wskazówkę. Może jest zbyt popularny i grozi mu "na wyrost wielbicieli" to jednak jego słowa docierają, pomagają zrozumieć..myslę ze Pan Bóg posługuję się słabymi narzędziami - ludźmi .. bo nim jest kapłan.. tak jak apostołowie - sw Piotr który się zaparł, a teraz ma klucze królestwa Niebieskiego.. (18619)
NIECH BEDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS!!!
Błagam o modlitwe za moja ciocie HELENE i za mnie Anne.Wczoraj wracajac z Kosciola- rekolekcji po spowiedzi i po Komuni Sw.Potracił nas samochod na pasach i na zielonym swietle :-(((((( DZIEKI PANU BOGU NAJWYZSZEMU I MATCE NAJSWIETSZEJ!!!!!!!!!!!!!!!-ZYJEMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :-)))
Ja mam uraz głowy,zszyta glowe i duze obrazenia ciała...a moja ciocia miala wstrzas mózgu i złamany obojczyk i bedzie miała operacje jutro:-(
zadaje sobie pytanie dlaczego dobrzy ludzie tacy jak ja i moja ciocia musimy tak cierpiec...?wiem przez cierpienie człowiek zbliza sie do Boga!
Błagam wszystkich dobrych ludzi o modlitwe dla nas...SERDECZNE BOG ZAPŁAC! (18618)
Modlitwa napisana przez Marte Robin
Panie ofiaruje sie Tobie,
aby byc zywa hostia Twojej Milosci.
Chce sie ofiarowac,
aby Twoje imie bylo uswiecone,
aby przyszlo Twoje Krolestwo,
aby wszystko na ziemi i w niebie
dzialo sie wedlug Twej woli,
abys byl lepiej znany i kochany,
wychwalany przez wszystkich.
(18617)| pio, lat 26 | data: 14.04.2011, godz: 10:38 |
a i jeszcze jedno chcialbym dopisac...nigdy nie mozna stanac w wierze zawsze trzeba isc do przodu bo jak sie stanie to tak naprawde sie cofa (18616)| pio, lat 26 | data: 14.04.2011, godz: 09:50 |
do karina.
niesamowite to co napisalas ..i masz wielkie szczescie byc corka duchową ks.pawlukiewicza.
Tez duzo czytam o.pio ..niesamowicie walczyl ..i tj jak mowicie ze zycie to walka nie ustanna...z szatanem
tez chcialbym miec taka swieta rodzine spotkac kobiete ktora naprawde zyje Chrystusem..a nie swiatem..ktora nie boji sie powieidziec nie swiatu ..
no ale chcialem powiedziec ze tez przezylem takie male nawrucenie kiedys bylem niezbyd dobry chodzilem do kosciola postac rozne zle zeczy robilem ..ale od kiedy poznalem o.pio to sie zmienilo..niesamowite..
to bylo tak ;niewiedzialem co kopic siostrze na urodziny i mowie a kupie ksiazke nie zanjac wogole o.pio.i kupilem cuda o.pio i mowie soba a przeczytam wczesniej ja..no jak mnie wciagnela zafacascynowany postyacia o.pio..dostrzeglem ile ja grzechu popelnialem i zla robilem krzywdy innym..myslac poweiszchownie ze przeciesz nie krade nie abijam to pojde do nieba...ale Bog milosierny dal szanse powrotu do niego naprawde..no i tez pomogla duza modlitwa moich rodzicow za mnie... (18615)
Tak czytam Wasze wpisy i myślę sobie o mojej przedostatniej pracy. Nigdy w niej nie rozmawialiśmy o wierze. Nosiłam medalik szkaplerzny i nikomu to nie przeszkadzało. Dla szefa ważni byli goście i zarobki. Kilka razy spotkałam kolezanki jak szłam do kościołą i żadnej to nie przeszkadzało.
Karino masz rację że czymś normalnym powinno być że siedzę w pociągu i wyciągam różaniec. A wstyd jest oznaką mozliwości złośliwych komentarzy i lęku przed nimi.
Laro Moon czasy komuny minęły nie musisz się bać okazywania swojej religijności.
Zobacz wiara, uczciwość, rzetelność i dobrze wykonywana praca tego uczyłam się na religii w szkole. A święty Józef jest patronem ludzi pracy. więc jeśli pracodawca jest zadowolony z mojej pracy i wzbogaca się to jest to zasługa wiary w Pana Jezusa i Boga.
Komuniści mieli dobre plany ale pomijali Pana Boga a przecież Twórcą świata jest Pan Bóg wiec jak mówi Pan Jezus "beze mnie nic uczynić nie możecie". Obecnie nie mogę powiedzieć żę własnym wysiłkiem intelektu i sprytowi mam radość życia to byłoby kłamstwo. To jaka jestem teraz to zasługa Pana Jezusa, który uzdolnił mnie do poznania Pana Boga Ojca i świedectwie wielu osób, a szczególnie jednego kapłana.
Boże Narodzenie jest wesołym i kolorowym świętem ale osobiście Wielkanoc ma głębszy sens.
Karino odgapię od ciebie i też od Wielkiego Poniedziałku nie zaglądam do komputera. (18614)
Lara Moon prócz czucia jeszcze dobrze myślisz.
Kropla jak przeczytałem że piszesz o głodzie miłości skojarzyło mi się to z ewangelia Jezus i Samarytanka J 4,1-15 nie będę narzucał swoich przemyśleń jak chcesz zaglądnij sobie do fragmentu.
ten głód to chyba normalny u każdego. (18613)| Lara Moon | data: 13.04.2011, godz: 20:35 |
Więc po kolei:
Krzysztof,
dzieki, pisze po prostu co czuję.
Moniko,
dzięki i ja też się cieszę, że tu znowu jestem.
Karina i Marcin,
Pole bitwy - tak, ale ja myślałam raczej o tej wewnętrznej walce. I myślę też, że nikomu to nie będzie oszczędzone. Miłości Bożej trzeba dowieść - może nie samemu P. Bogu, ale może najbardziej sobie.
U mnie też były imieniny w pracy, ksiądz podobno dał dyspensę, ale ja i tak nie jadłam mięsa - po prostu dla mnie post w piątek to świętość i nie czuję się jakby tym wyalienowana - po prostu nie jem mięsa i nie pytam czy to się komuś podoba czy nie. Tak czuję.
Ale z wyciąganiem różańca w pociągu to bym się zastanowiła. Karino nie zrozum mnie źle - nie chcę Cię krytykować broń Boże, ale czy nie uważasz, że pewne rzeczy są raczej zarezerwowane dla nas samych, a nie dla oczu bliźnich?
Każdy ma własny styl postępowania, ale wierz mi że zbytnia ostentacyjność w wyznawaniu wiary też chyba nie jest dobra. A może to we mnie są wciąż jakieś zahamowania... nie wiem....
Tak czy inaczej ja np. wolę mieć wiarę raczej trochę ukrytą. No może tutaj, na Źródełku to akurat coś innego, bo tu polega to na wymianie myśli, więc się trochę odsłaniamy. Ale w życiu realnym wolę, żeby wiara nie była wystawiona na widok publiczny. Nie ukrywam jej, często rozmawiamy w pracy o sprawach "boskich" - tak normalnie, zwyczajnie. Ale np. modlić się wolę w kościele czy w domu. No nie wiem jak to jasniej powiedzieć - troche brakuje słów. Ale chyba rozumiecie, co chcę powiedzieć. (18612)| Kropla | data: 13.04.2011, godz: 19:56 |
To wszystko prawda co piszecie o wierze.To ciągła walka.Czasem mam wrażenie że łatwiej być samotnym,bo w małżeństwie bierze sie odpowiedzialność już nie tylko za siebie ale i za drugą osobę.Ważne żeby współmałżonek też starał sie żyć wg wiary,a czasem trudno o takiego.I to jest najgorsze.
Ale wiecie małżeństwa też są potrzebne i to takie prawdziwie chrześcijańskie.Na około tyle rozwodów,a to odciska wielki ślad i małżonkach i w ich dzieciach.Wolne związki to coś strasznego jak dla mnie.A najgorsze że dla świata to jest najnormalniejsze w świecie i coraz wiecej ludzi to akceptuje.Smutno mi jak o tym myśle:(.A tak bardzo chciałabym żeby u mnie było inaczej.A tu nawet niewiadomo czy kiedykolwiek z kimś będe :(.Mam głód miłości :(. (18611)| Marcin | data: 13.04.2011, godz: 18:20 |
Do Karina i Lara Moon Tak trzeba sie przygotowac na walke duchowa,dla mnie to niemal codziennosc.Jezus mowi wyraznie o tym ze nie bedzie lekko,swietosc musi kosztowac (18610)| karina | data: 13.04.2011, godz: 13:30 |
Laro ja sie nastawiam ze bedę całe zycie się nawracać.. tj.toczyć bitwy..:)
czytałam rozważania Ojca Pio. Ciągle walczył.. miał mnóstwo przeszkód.. duchowych walk i mowił że każdy chrześcijanin bedzie miał takie boje w wierze.. to skażenie naszej natury, bunt egoizmu, wygodnictwo, zakłamanie itp..
Moja wiara tez nie jest taka.. och, ach, ech.. ile razy łapię sie ze dałam "nogę", stchórzyłam.. Bóg pokazuje mi przez te sytuacje ze jestem słaba i nigdy nie powinnam czuc się dość silna.. i pyszna..stąd przeciwnosci.. wezwania na poligon..
dla mnie trudniej zachować "twarz" w towarzystwie ., poza kościołem, gdy większość zachęca do czegos innego..w pracy gdy nie rozumieją.. Gdy byłam w szpitalu starałam sie co dzien komunie przyjąć, niektórzy dziwnie patrzyli, a w sanatorium starsze kobiety chodziły na dancingi kazdego wieczora a ja młoda szłam na msze co drugi dzien i zastanawialam sie co myślą te osoby..
na szkoleniu pracowniczym w piątek podali mięso , nie chcialam jeść a inni przekonywali mnie że post piątkowy juz dawno znieśli(a to fałsz) i jedli bez obaw.
jest wiele okazji .. by dać świadectwo, by pokazać wierność i by zgodzic się wyjść na "dziwaka" odmieńca..
kiedyś chciałam wyjąć różaniec w pociągu...a nie zrobiłam tego..
pomyślałam ze moja wiara musi przejść etapy, musi najpierw siebie zawstydzić , odsłonić błędy, niewierności aby pozbyć się mniemania o swojej "świętości" a uznać że ciągle dużo mam niewierności , nieufności, dużo drogi przede mną.. nieznanych wyznań.
Bardzo pomogły mi to zrozumieć kazania ks Pawlukiewicza. Jestem Mu WDZIĘCZNA za to, do tego stały SPOWIEDNIK.
pamiętam jak duże wrażenie zrobiła na mnie masakra w szkole w Columbine,
Cassie Bernall 16 latka - po swoim nawróceniu przynosiła do szkoły biblie i często czytała na przerwach. Promieniowała radością. Niełatwo było jej porzucić dawne życie: zmagała się, miała wątpliwości. Ale była mężna.
W dniu jej śmierci brat Cassie znalazł jej wiersz napisany kilka dni wcześniej:
"Teraz, kiedy oddałam już wszystko inne,
Jestem przekonana, że jest tylko jedna droga:
Prawdziwie znać Chrystusa i doświadczyć
Potężnej siły, który przywróciła
Go z powrotem do życia,
Poznać co znaczy cierpieć i umrzeć z Nim.
Bez znaczenia, ile będzie mnie to kosztowało,
Będę tą, która żyje świeżością nowego życia tych,
Którzy żyją powstali z martwych".
Następnego dnia rankiem , mordercy wtargnęli do szkoły , w odpowiedzi na pytanie - czy wierzysz w Boga?..odpowiedziała zdecydowanie : „Tak, wierzę”.. i została zastrzelona ... stanęła przed samym Bogiem. Twarzą w twarz.
chyba o to chodzi.. wierzyć prawdziwie.
nie będe już zabierać głosu na zródełku, w ramach wielkiego tygodnia , więc zycze Tobie i wszystkim dobrych przygotowań, wyciszenia i zamyslenia nad śmiercią i zwycięstwem.. (18609)
Kingo czas leczy rany. A jeśli Pan Jezus jest ważniejszy niż moje uczucie do mężczyzny to łaska Boża jest przeobfita i nie pozwala skupiać się na bólu. Jak perła w bólu rodzą się nowe możliwości, nowe spojrzenie na zycie i sprawy.
Ostatnio chodzą za mną słowa" Jeśli wasza wiara byłaby jak ziarenko piasku to powiedzielibyście górze przesuń się i przesunęłaby się" I tak właśnie jest w moim życiu. Tą górą są moje problemy. Mój ostatni menedźer Szkot powiedział mi mądre słowa " Problemy to wyzwanie to szansa na zmianę". I powiedział to tak zabawnie.
Jak mieszkałam w Szkocji śniło mi się że fruwam. "Do wolności wyswobodził nas Chrystus" ale nie po to abyśmy dogadzali naszym żądzom. (18608)
Laro Moon fajnie że wrócilaś.
Karino powiem tak jakbym była samotna na bezludnej wyspie to wydaje mi się, że bardziej bym sobie poradziła niż wśród ludzi w wielkim mieście.
Moja szefowa mówiła że trzeba walczyć aby wziąć kawałek tortu. A myślę że wcale nie lubię tortu, więc po co mam walczyć? Czasami po torcie robi się niedobrze. Za to wolę papieskie kremówki i bez nauki i świadectwa Jana Pawła II było by mi ciężko żyć.
Nasze władze walczą z Krzyżem a z drugiej strony nam go zakładają. A z ust księży już dawno nie słyszałam o Krzyżu na kazaniu. Dziwne.
Łukaszu nie pisz do mnie mejli, proszę. (18607)| KINGA | data: 13.04.2011, godz: 08:15 |
Dziękuję wszystkim za wpisy
rosa
Jeśli naprawdę wiesz, bo to się czuje tak głęboko w sercu, że to jest ten jedyny, to walcz o niego i nikomu nie pozwól za ciebie podjąć decyzji o twoim życiu. Mi bardzo zależało na zdaniu mojej mamy, na jej akceptacji i sądzę, że to przez to go straciłam. Kontakt mogłabym do niego mieć, ale teraz jestem już jest za późno na to by odwrócić czas.
Karino
To nie jest wspomnienie pierwszej miłości, ale głębokie uczucie które rodziło się z biegiem czasu, przez wiele lat. Uczucie to było w pewnien sposób, o którym nie chcę tu pisać, zabronione. Sprzeciwiliśmy się wszystkim wiążąc się na rok, wszyscy byli przeciwko nam i to nie tylko ze względu na to że ja byłam dobrą uczennicą a on miał problemy.
Napisałam ten wpis, aby prosić osoby, które spotkały swoją połowę (a to się czuje w sercu, to nie jest zwykłe zakochanie, zauroczenie to się po prostu czuje głęboko i to od chwili gdy się tą osobę spotka) walczyły ze wszystkich sił o tą miłość. Nie każdemu Karino zdarza się spotkać drugą połowę, ale jeśli się już to zdarzy, to trzeba uczynić wszystko żeby tą miłość ocalić. Mi się nie udało :( Z perspektywy 8 lat, mogę powiedzieć że z każdym dniem miłość i tęsknota za tą osobą staje się coraz większa. Nic tego nie może ukoić. (18606)
Lara Moon dobrze piszesz. (18605)| Lara Moon | data: 12.04.2011, godz: 21:21 |
I tak mi się jeszcze nasunęło:
Karina pisze: "dla Jezusa trzeba czasem poświęcić wiele.. nie żałuję , obym nigdy nie zdradziła GO.."
Można się ćwiczyć w tym, drobnymi kroczkami, wyrzeczeniami podbudowywać swoją zdolność do chodzenia za Jego Głosem.
Np. nie przeczytam do końca książki, w której odkryłam coś niewłasciwego, nie kupię sobie płyty, na której śpiewa się "niewłaściwe" teksty, choć np. muza ładna jest. I w drugą stronę: jestem strasznie zmęczona, ale jeszcze zetrę podłogę w kuchni, żeby mamie oszczędzić tego wysiłku.
Wiem, to już zakrawa na ten radykalizm, o którym była mowa. Może nie każdemu to pasuje. Każdy niech sobie myśli co chce i robi co chce - to tylko przykład był. (18604)| Lara Moon | data: 12.04.2011, godz: 21:11 |
Karina,
nie wyraziłabym tego lepiej, Ty zawsze umiesz ubrać myśli we właściwe słowa :)
Piszesz: "Trzeba być radykalnym, pewnym siebie.. tak jak jesteśmy pewni ze Bóg jest naszym Ojcem..
Gdy dostrzegą w nas cień wahania, lęk przed ośmieszeniem, wstyd.. to już mają na nas "haka". "
Właśnie i tu jest pies pogrzebany, bo ta wrażliwość jednak chyba trochę wyklucza ten radykalizm, a oprócz tego jest jeszcze coś:
Trudno jest być pewnym, zdecydowanym, kiedy wiara kuleje,
Owszem determinacja się liczy, żeby dążyć ku DOBRU, ale czasami zdarzają się zwątpienia, typu: "po co ja to robię, skoro to i tak nie ma znaczenia, nic mi z tego nie przyjdzie, zakrzyczą mnie". Musisz wtedy walczyć podwójnie: i z całym tym materialistycznie nastawionym światem i jeszcze ze sobą o zachowanie swojej wiary, aby się móc mu przeciwstawić.
Mam na myśli to, że wiara to ciągłe pole bitwy, jak mi powiedział raz ktoś ze Źródełka. Bijesz się najbardziej sam ze sobą.
... dlatego jest ona tak cenna... bo nie przychodzi łatwo... (18603)
X to ja jestem bardziej skąpa niż Szkoci. Szkoci są bardzo mili i nie spotkałam tak miłych i sympatycznych i grzecznych mężczyzn i kobiet jak Szkoci. Mam doświadczenie z trzech lat. (18602)| karina | data: 12.04.2011, godz: 18:49 |
Laro Monn ja bym do Twego wpisu dopowiedziala jeszcze ze.. życie zg z wiarą jest ZNACZNIE wymagające. Jesli traktuje sie to na serio. Jak już wnioskowałaś - wrazliwość chrześcijańska kłóci się z przepychankami, walką o swoje, z wygodnictwem, luzem itp.
i czasem trzeba nastawic drugi policzek choć łatwiej byłoby oddać..
Co pokorne, skromne to niemodne.. liczy sie przebojowość, zaradność,znajomości, kontakty, nie stawianie sobie zbytnich ograniczeń typu czystość przedmałżeńska (bo "każdy tak robi") tacy ludzie wydają sie atrakcyjni, wyzwoleni.. choć nawet chodzą do kościoła..
pozostali są dziwakami, moherami itp.. są inni i jak mówisz - zakrzyczeć ich można...
Nieraz trzeba mieć wielką odwagę , do jakiej wzywa nas Chrystus, jak Hiob wiarę i zaufanie, walecznym jak sw Paweł po nawróceniu.. my katolicy często jesteśmy zbyt przyćmieni.. wrazliwość owszem ważna jest ale .. nie wystarczy być poukładanym i grzecznym.
Trzeba być radykalnym, pewnym siebie.. tak jak jesteśmy pewni ze Bóg jest naszym Ojcem..
Gdy dostrzegą w nas cień wahania, lęk przed ośmieszeniem, wstyd.. to już mają na nas "haka". A jeszcze jakis kompleks który sie jakos niefortunnie odbija w oczach..
Jak być chrześcijaninem by być normalnym nie tylko za fasadą pobożności i jeszcze pewnym swojej wiary, wartości i odwagi? każdy musi znaleźć na to odpowiedź.
Owszem wiąże sie to z krzyżem.. z trudniejszymi wyborami, poszukiwaniami (połówki też), a może własnie tak to ma być..?
wiele razy przekonałam się jak zło kusi.. też chciałam poluzować.. spuścić z tonu, imprezowałam..zakładałam sukienkę podkreslającą kształty żeby ktoś mnie też zauważył..
szybko przekonywałam się ze pełno "luzików" sie koło mnie kręciło.. i czekało na okazję, np w niedzielę zachęcało na wycieczkę zamiast pojscia na mszę ..wypad pod namiot..
Nie chciałabym mieć męża z takim podejściem.. nie zaufałabym.
Do "zakonnicy" też mi pewnie daleko było , lubię ładne kiecki, makijaż.. ale te zasady.. wierność przykazaniom, częsta msza ..są dla niektórych barierą nie do zaakceptowania.
dla Jezusa trzeba czasem poświęcić wiele.. nie żałuję , obym nigdy nie zdradziła GO.. bo różnie może być..
patrzę ile rozwodów.. czasami nie żałuję ze nie mam jeszcze męża, nie chciałabym przeżyc rozwodu..
na pewno przydałoby sie jeszcze w sobie coś odkryć, zmienić..
(18601)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 12.04.2011, godz: 17:55 |
Rachunek Sumienia
http://www.youtube.com/watch?v=hTP95TOhyEE
(18600)| Kropelka | data: 12.04.2011, godz: 17:05 |
Lara Moon
Coś jest w tym co piszesz.
Ariel
"Kobieta jak się wiąże wierzy, że znalazła lekarza, mężczyzna biorąc ślub cieszy się, że znalazł pielęgniarkę"
O tym lekarzu to by mi do głowy nie przyszło,a o pielęgniarce słyszałam.W mojej sytuacji mogłoby tak wyjść.Jak dobrze pójdzie to pielęgniarka to będzie mój przyszły zawód. (18599)| Lara Moon | data: 12.04.2011, godz: 16:38 |
Krzysztof napisał: "Kropla coś w tym jest być może mało takich osób, albo po prostu się nie ujawniają."
Takich, tzn. chcących iść pod prąd, z wiarą.
Mało - myślę - że nie jest. Tylko raczej się nie ujawniają. Mam na to swój własny pogląd.
Po prostu jeżeli patrzą na życie z szerszej perspektywy, niż tylko zarobić, najeść się i wyspać, itp., to na ogół predysponuje ich do tego większa wrażliwość. To z kolei sprawia, że łatwiej ich zakrzyczeć, bo mają większe opory, bo nie idą przez życie jak czołg zgniatając wszystko po drodze, czasami nie walczą o swoje, bo może musieliby komuś mimochodem zrobić jakąś krzywdę, a to już się kłóci z ich poglądami, może nie walczą też z innych powodów.
W końcu przychodzi rozczarowanie, że nie mają wystarczającej siły przebicia i nikt tak naprawdę nie będzie ich chciał, bo wszyscy, których spotykają mają raczej konsumpcyjne nastawienie do życia.
Ich większa wrażliwość często wiąże się z większą niż u innych nieśmiałością, a to już duży problem.
... więc się wycofują... skoro już po nich nie raz przejechał jakiś "czołg". (18598)| Ariel, lat 38 | data: 12.04.2011, godz: 11:56 |
Bywa i tak. Kobieta jak się wiąże wierzy, że znalazła lekarza, mężczyzna biorąc ślub cieszy się, że znalazł pielęgniarkę. Relacje damsko-męskie to skomplikowana sprawa.
Trudno gdybać jak znajdują się dwie osoby o różnym pochodzeniu społecznym. Przykrym jest jak to rodzice decydują za kogo masz się wydać. To moje życie i ja decyduję z kim się zwiążę! A wykształcenie, słaba praca. Liczy się to jak cię traktuje, czy ma do ciebie szacunek. Można znaleźć dobrą partię, wedle rodziców, ale cierpieć, bo on czy ona bardziej o pracy i środowisku myśli, niż o tobie, czy dzieciach. Kasa na konto wpływa, konto duchowe ma debet, bo dajesz ponad to co możesz, a on czy ona to olewa. Hi Live! Ale nie powiem, można i dobrze trafić, wtedy to się ma szczęście, jak byt spokojny i miłość w związku. Ale u licha, sami wybierajmy, a nie, żeby rodzice nam wybierali. Mój błąd, moje zmartwienie, a przez zły związek można znienawidzieć rodziców którzy za nas wybrali. Moja sąsiadka jest po zawodówce, on po studiach i kochają się jak dzikie. Mają wspólne zainteresowania i wykształcenie nie ma na związek wpływu. A rodzina noskiem kręciła. Dzisiaj są pełni zachwytu nad wspaniałą żoną i matką. Nie wykształcenie, ale charakter powinien liczyć się w związku. I niech rodzina się pali i wali, to moje życie i moja decyzja! (18597)| karina | data: 12.04.2011, godz: 10:02 |
ja tez Kingo
nie widzę nic zeby ten chłopak miał być Ci przeznaczony..to ze sie tak szalenczo zakochałas o niczym nie świadczy, na pewno nie o przeznaczeniu! mało ludzi po rozwodach którzy byli kiedys olsnieni zakochani i pewni swojej miłości? jest ich wielu.
Może to twoje szczęście ze tak się skończyło , Pan Bóg Cię ochronił nie wiesz przed czym.. Pewnie do tej pory głębiej nie zakochałas sie i rozpamiętujesz.. zyjesz tym wspomnieniem o pięknym uczuciu.. które zakochaniem ale miłością nie było.
Wiesz ze każdy z nas ma takie wspomnienia o pierwszej miłości? na samo wspomnienie robi się ciepło..snuje się marzenia..co by było.. bo tak kojarzy się pierwsze niewinne i fascynujące uczucie(zakochanie) ..ale to jeszcze nie znaczy ze byłaby z tego miłość na całe życie.
Spróbuj zatrzeć ślady, oderwać się od tego co nie miało być Twoje..
a patrz w przyszłość, otwieraj się na nowe znajomości.
Bo nie wiesz czy na drodze ktoś gdzieś na Ciebie czeka..a Ty zmarnujesz czas na rozpamiętywanie uczuć. Daj sobie szansę na miłość której imię zna Bóg.
pozdrawiam. (18596)| Marcin | data: 12.04.2011, godz: 08:26 |
Do Kinga A dlaczego dziewczyna z dobrego domu taka jak Ty mialaby sie wiazac z kims takim jak twoj byly?Gdzie tu sens,logika i przeznaczenie wytlumacz mi to bo ja nie moge tego w swojej ciemnocie pojac.Przeczytaj uwaznie ten cytat ktory przytoczyl X pare postow temu i wez go sobie do serca,ludzie rzadko sie zmieniaja... (18595)| rosa | data: 12.04.2011, godz: 01:50 |
KINGA jesli masz z nnIm kontat to spróbuj sis odezwac do Niego . Pozdrawiam i powodzenia. (18594)| rosa | data: 12.04.2011, godz: 01:48 |
Dziękuje KINGA za twój wpis ..własnie jestem w podobnej sytuaci co Ty kiedys i z ludzkiego punktu widzenia jest kiepsko...moja mama to jak go poznała to ledwo zawału niedostała ..takze cała rodzinka jest na nie ...no moze tata ma więcej wyrozumiałosci...Jego rodzine może bede miła okazje wkrótce poznac. Pomimo tego bardzo wazne jest dla mnie zdanie,akceptacja mojej i jego rodziny ... My dopiero sie pomału poznajemy we dwoje i nie jest łatwo ...ale wiem że bardzo mi na nim zalezy..chciała bym w przydzłosci stworzyc trwały zwiazek oparty na Bogu.... (18593)
Kropla coś w tym jest być może mało takich osób, albo po prostu się nie ujawniają. Choć kilku znajomych ze swojego otoczenia mógłbym wymienić jako praktykujących katolików, siebie również uważam jako praktykującego.
KINGA nie bardzo wiem co Ci napisać poczytaj http://adonai.pl/milosc/ może jakiś artykuł z tego działu coś Ci wyjaśni.
Asia bardzo dobra inicjatywa na pewno u dużej liczby osób leżą w szufladach nie używane, nie przydatne już telefony. (18592)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 11.04.2011, godz: 20:13 |
Witam
Jutro o godz. 19:30 mam się spotkać ze swoim księdzem, dawno się z nim nie widziałem i od środy znów wyjeżdża z Warszawy. Jutrzejszy dzień jest dla mnie bardzo ważny i zależy mi na spotkaniu z księdzem. Chcę nie tylko z nim porozmawiać ale również przy okazji się wyspowiadać. Dziś chcę się jak najlepiej przygotować to tego spotkania . Proszę Was też o modlitwę za mnie w szczególności o tej godzinie w której mam się spotkać z księdzem . Modlitwa będzie dla mnie wsparciem w trudnościach i będzie dla mnie siłą . Za modlitwę w mojej intencji bardzo dziękuję.
Pozdrawiam Łukasz (18591)| Piotr, lat 58, e-mail: czewo@vp.pl | data: 11.04.2011, godz: 19:11 |
Proszę wszystkich ludzi dobrej woli o modlitwę w intencji uzdrowienia mojego Kochanego tatusia z zapalenia płuc.Ja pozostaje w modlitwie i ufam Panu Bogu ,że mnie wysłucha i uzdrowi mojego Tatusia. (18590)| Kropelka | data: 11.04.2011, godz: 17:29 |
Krzysztof
O poglądach na życie.Nie chodzi mi odrazu o małżęństwo.Ale o to żeby ktoś też chciał żyć wg przykazań Bożych.A mało takich osób.Ja nie jestem wybredna tylko poprostu nietypowa.Jakbym miała bardziej liberalne poglądy łatwiej by było kogoś znaleźć.Ale dobra koniec tematu.Nie będe Was już wiecej dręczyć.Dziękuje za wszystkie rady :).Dzięki Karina i Ariel zwłaszcza :). (18589)| KINGA | data: 11.04.2011, godz: 15:10 |
Proszę, niech ktoś mi wytłumaczy dlaczego rozstają się osoby, które są sobie przeznaczone??? Kochałam kiedyś i nadal kocham tego jednego, jedynego, choć minęło już sporo lat od naszego rozstania. Nie ma dnia żebym nie myślała o nim, nie tęskniła. Wiem, że to była moja druga połowa i wiem również, że on myślał tak samo. Byliśmy sobie przeznaczeni, to była trudna miłość, która miała zawsze pod górkę. Sprzeciwiały się temu związkowi nasze rodziny, zwłaszcza moja. Dziewczyna z dobrego domu, dobrze ucząca się i on, mający problemy ze szkołą i wieloma innymi rzeczami :( Ale gdy postanowiliśmy spróbować, byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Trwało to rok... nie było łatwo. Wiele łez wylałam. Przegraliśmy... :(
Teraz wiem, że powinnam walczyć... żałuję, że nie walczyłam.
Proszę, jeśli znajdziecie swoją drugą połowę, walczcie o nią z całych sił... nikt inny jej wam nie zastąpi. (18588)
zapraszam do zapoznania sie z trescia plakatu i oczywiscie mam nadzieje, ze odpowiednio zareagujecie :) cieplej wiosny zycze i pozdrawiam wszystkich!
http://ekai.pl/media/szuflada/Plakat_komorka_na_misje_2011.pdf
(18587)| Artur Wnęk / Artii, lat 3, e-mail: artur_wnek@op.pl | data: 11.04.2011, godz: 11:59 |
O krzyzu, ktory unosisz Swiatlo i Zycie! Jak waznych nauk udzielasz
duszy, ktora Ciebie kontempluje!
Jakie cudowne wonie rozlewasz w duszy, ktora przyjmuje Ciebie!
Jaka radoscia zalewasz i jak wspanialymi niebianskimi darami
napelniasz dusze, ktora Cie caluje i kocha.
Czyz to nie ci, ktorzy sprawiaja mi bol,
ktorzy zasmucaja Dobrego Boga, potrzebuja najbardziej,
bym pozwolila im uczestniczyc w swiatlosci, w milosci i bogactwach;
w tym, co otrzymuje z wysokosci, w czulym zjednoczeniu z Bogiem,
ktorego, byc moze, nigdy dotad nie poczulam w tak wysokim stopniu.
Sluga Boza Marta Robin 1902 - 1981
mistyczka i stygmatyczka
Chateauneuf-de-Galaure / Lyon / Francja (18586)| karina | data: 11.04.2011, godz: 10:36 |
Kropelko nie masz co się zadręczać samotnością...jestes młoda więc na spokojnie :) , nie wierz w schemat ze wszyscy mezczyzni w wieku 20 paru lat są niedojrzali , przeciez tak wielu z nich zalozylo juz rodziny w wieku 25 lat.. i są dobrymi małżeństwami, w wieku 30 mają juz odchowane dzieci i mogą razem się dorabiać.
Gdy wejdziesz na portal randkowy będziesz kąskiem dla duzo starszych. Nie ma pewnosci czy oni są dojrzali pomimo wieku skoro nie udało im sie zalozyc rodziny, a popatrzeć ile rozwodników po 35 roku życia..czy dojrzeli skoro porzucają rodziny?
Na dojrzałośc wpływa wiele czynników. W tym RODZINA.
bardzo mądre słowa przytoczył x: Kiedy kobieta wychodzi za mąż,wierzy,że jej wybranek po ślubie się zmieni.
Kiedy mężczyzna się żeni,wierzy,że jego wybranka już nigdy się nie zmieni.
Oboje są w błędzie..."
i warto to wziąść pod uwagę... (18585)| Ariel, lat 38 | data: 10.04.2011, godz: 23:02 |
Kropelko
Mężczyzna nie żyje do 30-stki w luziku. On miłości potrzebuje już w wieku lat 20-stu, ale zrozum młodziuchna, że chłop myśli inaczej. Ty mówisz małżeństwo, dom rodzina, a on jeszcze nie jest gotowy, bo jak to się mówi dojrzewa później niż kobieta. I nie chodzi tu o karierę, ale o dojrzałość. On nie czuje jeszcze powołania do ojcostwa i mężostwa, kobietka by chciała już i teraz. ...2 lata jak w Twoim przypadku to wiek kiedy kobieta chce, a mężczyzna jeszcze się waha. I dla tego kobietki w Twoim wieku wybierają starszych. Dojrzały chłop w wieku lat 20-stu to się zdarza, ale nie oszukujmy się, nie dziś gdzie świat daje tyle pokus, a życie jest tak krótkie. Dojrzewa się później i bywa, że 30-sto latki są nie przygotowane na małżeństwa, bo życie wzywa. Nie możesz zrozumieć dlaczego? Dojrzałaś, a dookoła niedojrzali chłopcy, a ludzie trochę starsi Cię odstraszają. I błąkasz się szukając, ale nie znajdując, I mówisz, *podły jest świat, bo miłości nie daje*. A czy serducho Twoje otwarte na miłość?; czy może jak księżniczka łowisz dobrą partię, a nie znajdując, narzekasz. Wierzę, że nie, więc wdziej zbroję cierpliwości. Masz lat...2 wiec jeszcze masz czas, pomyśl o tych co mają lat 3.., 4..i cierpią. A Ty? Młoda, ładna, start życia, znajdziesz, a może i porzucisz wielokrotnie. Życie to nie bajka, to dramat. (18584)
Kropla o jakich poglądach mówisz?
(18583)| X | data: 10.04.2011, godz: 22:03 |
Krótki przerywnik żartobliwo-refleksyjny:
-Dlaczego A.Małysz powiedział,że Marta i Jarosław Kaczyńscy źle zrobili zgadzając się na pochowanie M.i L.Kaczyńskich w Krakowie,na Wawelu,i teraz-odwiedzając ich grób-muszą poświęcać na to dużo więcej czasu i wydatków?
-Dlatego,ponieważ obecnie,jako Król Kaszub(z nadania tytułu przez samego premiera)myśli już on,i czuje tak,jak prawdziwi Kaszubi,którzy-jak powszechnie wiadomo-pochodzą ze Szkocji,skąd zostali wygnani za skąpstwo... (18582)| X | data: 10.04.2011, godz: 21:31 |
Do wszystkich,którzy myślą o wyrwaniu się z tzw.samotności,krótkie,ale niezwykle krzepiące,słowo:
Kiedy kobieta wychodzi za mąż,wierzy,że jej wybranek po ślubie się zmieni.
Kiedy mężczyzna się żeni,wierzy,że jego wybranka już nigdy się nie zmieni.
Oboje są w błędzie... (18581)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |