| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 02.04.2011, godz: 21:36 |
'Musicie być mocni. Drodzy Bracia i Siostry!
Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara!
Musicie być mocni mocą wiary!
Musicie być wierni!
Dziś tej mocy bardziej Wam potrzeba niż w jakiejkolwiek epoce dziejów.
Musicie być mocni mocą nadziei,
która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego!
Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć...
Musicie być mocni miłością, która cierpliwa jest, łaskawa jest... "/JP II/ (18480)
czesc chcialbym poznac kobiete z wartosciami chszescijanskimi najlepiej z woj lubelskiego .ale moze tez z calej poski;] (18479)| Marzena | data: 02.04.2011, godz: 13:12 |
Moje życie to nieustanna tęsknota :( (18478)| karina | data: 02.04.2011, godz: 11:43 |
zapalmy lampkę o 21.37 .
bądźmy myslami z naszym Ojcem św JP II,
tak wiele Mu zawdzięczamy.. któż nam kiedykolwiek okazywał tyle dobroci i nadal możemy liczyć na Jego wsparcie, ciesząc sie Jego świętością.. (18477)| Puchatek | data: 02.04.2011, godz: 11:00 |
Marcinie. Wśród ludzi jest masa świętych. Ludzie ci żyją dla ludzi i często umieją złagodzić ich cierpienia nie żądając w zamian niczego. Ot uśmiech i radość w oczach obdarowanego to dla nich najcenniejsze wynagrodzenie. I mogą to być osoby nawet letniej wiary, ale z ogromnym miłosierdziem w sercu, miłosierdziem danym przez Boga, które oni odkrywają powoli, nieśmiało. Bywa, że ludzie kreują się na świętych i robią "cuda" z pieśnią Boga na ustach i ukradkowym spoglądaniem na lewo i prawo, czy aby inni to widzą. W oczach Boga jest z nimi jak z tymi z "Jezusowej" świątyni, gdzie jeden grzesznik mówi "dzięki Ci, że nie jestem tak zły jak inni", a drugi mówi "przebacz mi panie". Który jest cenniejszy w oczach Boga? Będąc na dnie upadku człowieczego, można powstać i wzbić się na świętość. Znane są takie przypadki świętych. Podam tu przykład np. św. Krzysztofa (o ile nie jest to legendą).
Człowiek ten chciał służyć silniejszemu od siebie. Na dworze króla zobaczył, że ten czyni znak krzyża. "Dlaczego?" spytał. "Bo się boję diabła". "A więc diabeł jest potężny, więc jemu służyć będę" i poszedł szukać diabła. Spotkał zbója, który powiedział mu, że jest diabłem, a nawet i kimś więcej. I tak Krzysztof zbójował, rabował i wszystko co najgorsze. Do czasu. Po kilkunastu latach, spostrzegł, jak zbój uczynił znak Krzyża. "Dlaczego?". "Bo się boję Boga". "A więc od diabła Bóg jest silniejszy". I poszedł szukać Boga. Dalsze losy są takie, że spotkał pustelnika, który go ochrzcił, a potem Jezuska którego przez rzekę przeniósł. Ten przywrócił mu wygląd ludzki, bo Krzysztof wyglądał, powiedzmy, półludzko. Coś musiało wtedy pęknąć w Krzysztofie, skoro dorobił się miana świętego. Ale patrząc z dzisiejszej perspektywy. Krzychu był przestępcą, i to o podłożu czysto kryminalnym, bo Arsenem Lupin to on nie był. Można by też powiedzieć, że miał pobudki satanistyczne, bo chciał służyć diabłu i był przekonany, że mu służy. Dzisiaj dostałby za to wszystko wiele lat paki, ale wtedy były inne czasy. Jakoś się wylizał i porzucił zło. Wyszedł z dna do najwyższości.
Powyższy przykład pokazuje, że każdy z nas może być świętym, niezależnie od tego w jakim bagnie się teraz znajduje. Potrzeba do tego nawrócenia i bezinteresowności w czynieniu dobra. I nie powinniśmy liczyć na to, że dzięki temu pójdziemy do Nieba. Wtedy to byłby interes. "Ja dobrze ludziom, Ty Boże dobrze dla mnie". Święci to nie tylko ludzie wyniesieni na ołtarze, ale i masa ludzi, żyjących pośród nas. Czy nie zdarzyło się nam powiedzieć komuś "Jesteś aniołem", lub pomyśleć "to dobry człowiek, co ja bym zrobił/a bez jego pomocy". Najważniejsze, aby uczynek był z czystej dobroci serca a nie z zerkaniem dookoła czy ludzie to widzą.
Świętym jest każdy, kto w oczach Boga w prawości żyje. Także te 5% to chyba trochę za mało, jeśli policzymy tych, których inni niedostrzegają. (18476)
2 kwietnia 2005 dzień śmierci Jana Pawła II zawsze będzie mi przypominał mój popyt w Szkocji. Nigdy nie zapomnę jak w każdym pokoju był włączony telewizor nigdy nie zapomnę słów mieszkańców Papa Polish. Nigdy nie zapomnę łez moich koleżanek i kolegów. Nie rozmawialiśmy o tym co się stało siedzieliśmy cicho przed telewizorem i słuchalismy. Czułam złość że nie mogę być w kraju, ale teraz myślę trochę inaczej. Zrozumiałam jak ważna jest dla mnie wiara katolicka. Jan Paweł II mówił "Otwórzcie drzwi Chrystusowi". Jak teraz czytam mysli Jana Pawła II zaproponował Nam wielki program rozwoju Polski i wkład jaki możemy wnieść do świata. (18475)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 02.04.2011, godz: 06:42 |
Witam
Chciałem się was poradzić w związku z dziewczyną z którą często rozmawiam przez telefon i z którą chcę się spotkać po raz drugi. A sprawa się przedstawia następująco.
Otóż ona jest z okolic Piaseczna a ja z Warszawy czy odległość musi być w tym wszystkim najważniejsza i szkoła ponieważ ona uczy się zaocznie i często zjazdy ma co tydzień a ja czekam cierpliwie na spotkanie w weekend w którym nie będzie miała zjazdów czy szkoła też ma być przeszkodą w kontynuowaniu znajomości.
Ostatnio do niej dzwoniłem i po rozmowie telefonicznej zaobserwowałem, że jest nie zdecydowana , mówi o tym, że pracuje, że chodzi do szkoły, że jest między nami odległość , jest bardzo nie zdecydowana i nie wiem jak dalej postąpić i dodała bym nie robił sobie nadziei choć za wcześnie na takie stwierdzenie. Nie lubię nie zdecydowanych dziewczyn ale do tej pory o niej mile myślę, że jest miła, fajna, wierząca i odczuwam, że ma dobre serce. Ja ze swojej strony okazałem chęć spotkania i nawiązania znajomości. Ale ona widać sama nie wie jak się zachować i nie wiem jaką podjąć decyzję choć ja jej powiedziałem by przemyślała i powiedziała co oczekuje bo na dzień dzisiejszy to nie wiem co dziewczyna chce i co oczekuje. Przez jej nie zdecydowanie sam nie wiem jak powinienem się zachować i jaką powinienem podjąć decyzję.
Pozdrawiam Łukasz (18474)| Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pl | data: 01.04.2011, godz: 23:37 |
Z radością informuję, że dzięki staraniom ekipy polchatu czat powrócił na stronkę Zapraszamy do korzystania. (18473)| Marcin | data: 01.04.2011, godz: 21:53 |
Do Wszystkich
Podobno na świecie tylko 5 procent ludzi dochodzi do bogactwa materialnego, zapewne podobnie jest z ludzmi prawdziwie świętymi. Dlaczego tak jest,oto jest pytanie. Może dlatego że brak nam prawdziwej wiary taką jaką mieli święci czy ludzie którzy zostali wynalazcami czy przedsiębiorcami. (18472)| Ala | data: 01.04.2011, godz: 19:37 |
Tomku...... czat na stronce nie działa już ? Czy tylko ja nie mogę wejść? :( (18471)| Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pl | data: 01.04.2011, godz: 18:12 |
http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=2741
Polecam zapoznanie się z tym artykułem i rozważenie go. Jest artykuł Ojca Jacka Salija który mówi o tym co może stać się jeśli społeczeństwo naszego narodu nie przebudzi się i nie zacznie myśleć. Pozdrawiam i życzę udanego weekendu. (18470)| Artii, lat 36 | data: 01.04.2011, godz: 17:18 |
Jesli Bog o cos prosi to i pomaga :) Marta Robin (18469)| karina | data: 01.04.2011, godz: 13:39 |
X- pewnie tak jak myslisz, nie jestem entuzajstką p. Środy..
ale określiła to jednoznacznie, nawet sie nie pomyliła , mimo iż autorytetem w tej dziedzinie nie jest. (18468)
Modlcie sie za mnie, abym potrafila cierpiec bardziej niz kiedykolwiek dla zbawienia mej duszy i zeby ludzie pokochali Jezusa.
Marta Robin (18467)
Ależ nie ma żadnej potrzeby zmian. Zobaczcie na nazwiska w PiS jest tam wiele młodych osób. Patrząc obiektywnie w mediach są młodzi ale sterują nimi komuniści i byli działacze i rodziny. Za dużo mają wspólnych interesów i haków na siebie.
Nie mam żadnych sekretów. Pan Jezus powiedział "nie ma nic ukrytego co by nie miało wyjść na jaw." W moim miescie startował z PiSu młody mężczyzna na burmistrza. Po katastrofie smoleńskiej partią wiarygodną jest tylko PiS. Nie interesuje mnie kto chodzi do kościoła, za świętokradztwo będzie sądził Bóg. Wiadomo że osoba prawdziwie wierząca nie może krzywdzić innych. Jak słuchałam wypowiedzi śp Prezydenta Lecha Kaczyńskiego to wiedziałam ze to był dobry człowiek. Dla mnie nie mają znaczenia tytuły, ale jakim jest się człowiekiem. Jakoś im więcej ktoś ma tytulów tym czuję niechęć. Mam Autorytet Jana Pawła II, a od Polityków wymagam tylko dobrych warunków do życia. PO się skompromitowała w moich oczach. Nie chcę Premiera Tuska. A podwyżki tylko straszyć umieją..... (18466)| Łukasz, lat 27, e-mail: chello8@wp.pl | data: 31.03.2011, godz: 23:25 |
Witam
Czy w Warszawie będzie organizowana beatyfikacja Jana Pawła II ??? (18465)| X | data: 31.03.2011, godz: 22:22 |
Puchatek
Oczywiscie:ludzie"stawiają na znane nazwisko i znaną partię.."
A dlaczego?
Bo człowiek najbardziej boi się zmian,boi się nieznanego i dlatego nigdy nie zagłosuje na gówniarzy..
Gdyby musiał,to zagłosowałby na samego diabła,jeśli miałby pewność,ze do tej pory to własnie on rządził i "robił mu dobrze",aniżeli na Boga,ktorego nie zna i jeszcze nie miał okazji poznać... (18464)
http://www.ultramontes.pl/rosarium.htm Wspaniała stronę gdzie można przeczytac wiele ciekawych świadectw uzyskanych za przyczyną Matki Bożej. Pragnę również każdego zachęcić do odmawiania Różańca Świetego a jak może to też niech napisze swoje świadectwo. Jakie łaski udało sie wymodlić za przyczyną Różańca Św? (18463)| Artii, lat 36 | data: 31.03.2011, godz: 22:10 |
Marta Robin urodzila sie w roku 1902, zmarla 6 lutego 1981.
Jej zycie moze zadziwic kazdego. Juz w dziecinstwie miala klopoty ze
zdrowiem; w wieku dwudziestu szesciu lat zostala calkowicie sparalizowana.
Nie jadla, nie pila, nie spala – jej jedynym pokarmem byla Eucharystia.
Przez okolo piecdziesiat lat co piatek przezywala Meke Panska.
Nosila na swoim ciele stygmaty, upodabniajace ja do Chrystusa, ktoremu
oddala cale swoje zycie. Byla unieruchomiona w lozku, ale nie bezczynna;
zalozyla Ogniska Milosci. Odwiedzaly ja tysiace osob z calego swiata,
szukajac u niej duchowych wskazowek, wsparcia w trudnych sytuacjach.
Dla wielu osob zetkniecie sie z Marta bylo momentem przelomowym w ich zyciu
dowodza tego swiadectwa zawarte w niniejszej ksiazce.
Brat Efraim, bedac jedna z tych osob, ukazuje nieznane dotychczas aspekty
jej dokonan apostolskich, aby ozywic nasza wiare. (18462)| X | data: 31.03.2011, godz: 22:00 |
Puchatek
Masz rację:po smierci papieża nastąpiło pojednanie,a po kilku tygodniach"wszystko wróciło do normy..."
Podobnie byłoby z tymi.."młodymi"u władzy:z początku-inaczej-pięknie i cudownie,ale niedługo...Szybko wszystko wróciłoby do normy..
A w dzisiejszym swiecie,w dzisiejszych czasach,stałoby się to jeszcze szybciej,niż możesz to sobie nawet wyobrazić.. (18461)| X | data: 31.03.2011, godz: 21:50 |
Małgosia,29
Nie przejmuj się,bo cała ta asertywność,to jedynie brak pokory,nic wiecej... (18460)| X | data: 31.03.2011, godz: 21:48 |
karina
Obawiam się,że "kwestie ludzkiej godności i równości" w pojęciu M.Środy i Twoim,to dwie różne rzeczy.. (18459)| Agata | data: 31.03.2011, godz: 19:44 |
Do Antoniego
skoro wracasz do tego nałogu, najprawdopodobniej nie dotarłes do przyczyny tego co robisz. A uwierz mi, że przyczyny nałogu często są tak głęboko ukryte w naszej podświadomości, że trudno jest je dokładnie sprecyzowac. A nawet jeśli się, je odkryje, sprawić by dotarły do naszej świadomości, pogodzic sie z nimi i naprawdę postanowić coś zmienić. Proponuję na poczatek zaakceptowac sytuacje w jakiej się znajdujesz. Nie mówię o 'godzeniu się na trwanie w nałogu' ale o przyjeciu do siebie myśli: 'teraz trwam w nałogu. Na dzień dzisiejszy nie mogę sie od tego uwolnić. Jestem słaby. Ale nie znaczy to, że nic nie zależy ode mnie. Dużo zależy ode mnie. I bardzo chce w przyszłości byc wolnym.'
Poza tym nie oczekuj, że uda Ci sie z tym uporać od razu. Nawet, jeśli na początku zauważysz poprawe. Jasne, trzeba sie z tego cieszyc,ale pamietaj, ze walka z nałogiem, jaki by nie był, to wywracanie życia do góry nogami. Bo inaczej każdy gorszy dzień bedzie potencjalnym zagrożeniem powrotu. I najgorsze, co mozna zrobić, to poddac sie frustracji (było przeciez dobrze, znowu sie nie udało, nigdy sie nie uda, jestem beznadziejny).
Przede wszystkim jednak proponuje udać sie do specjalisty. Psycholog pomoże Ci znaleźć przyczyny, powody, dla których 'uciekasz'. To moze być naprawdę wiele rzeczy, poczawszy od odreagowywania stresów w szkole/pracy po próbę znalezienia 'braku kontroli' w momencie, gdy jesteś dla siebie bardzo okrutny i za dużo od siebie wymagasz, narzucając nieludzką dyscyplinę (albo ktoś Ci ją narzuca). To zas zajmuje duuużo czasu. Ale nie masz nic do stracenia. Mogę Ci powiedzieć, że ja sama zwalczyłam ten nałóg, jak mi sie wydawało, sama, bez niczyjej pomocy, ale po 6 latach ten koszmar wrócił dlatego, że przerzuciłam sie z jednego nałogu na inny. Po prostu czym innym zajełam sobie głowę. A to nie rozwiązuje problemu, czasami wrecz go pogłebia.
zajrzyj jeszcze tu:
http://masturbacja.brat.pl/
Ale naprawde polecam oddanie sie w rece specjalisty. Jeśli nie masz środków na prywatne wizyty, spróbuj znaleźć pomoc przy jakiejś parafii, psychologowie katoliccy czesto udzielają sie wolontariacko w takich miejscach
Trzymaj sie i nie daj nałogom.
(18458)
Puchatek
Św Piotr przekazał "klucze królestwa niebieskiego" dalej swojemu następcy.
Z twojej wypowiedzi odczytuje ze wnioski wyciągasz zbyt dużo na podstawie swoich przemyśleń, ja nie jestem kompetentny w tym temacie odsyłam do książek mądrych ludzi. A co do nie omylności papieża, błędów kościoła poczytaj co pisał na ten temat Jan Paweł II.
Nie żebym nie lubił dyskutować ale na większość poruszanych tematów są obszerne i logiczne wyjaśnienia.
Pozdrawiam (18457)| Antoni | data: 31.03.2011, godz: 16:41 |
Jestem uzależniony od masturbacji jak się mogę z niej uwolnić??
Proszę o pomoc i proszę o rady, za każdym razem jak uwolnię się od tego grzechu i nałogu to za każdym razem wracam błagam o pomoc (18456)
Jezus uobecnia sie ze swoim zbawieniem przez Ducha Swietego.
To Duch Swiety sprawia, ze jest w tobie nowe zycie, ze jestes i czujesz
sie dzieckiem Bozym. On chce cie poprowadzic za Chrystusem i
wyposazac cie w Jego moc.
"A nadzieja zawiezc nie moze, poniewaz milosc Boza rozlana jest w
sercach naszych przez Ducha Swietego, ktory zostal nam dany" (Rz 5,5)
"Albowiem wszyscy ci, ktorych prowadzi Duch Bozy, sa synami Bozymi" (Rz 8,14)
Pan obiecal, ze Ojciec Niebieski da Ducha Swietego tym, ktorzy Go prosza (Lk 11,13).
Czy chcialbys uczynic to teraz?
Jest jeszcze jedno prawo, bez ktorego nie moze rozwijac sie nowe zycie w tobie!
##################################################################
PRAWO SZOSTE
Nie wystarczy sie na nowo narodzic, musisz wzrastac w nowym zyciu,
zyjac jako czesc Ciala Chrystusa tzn. Kosciola.
Chrystus daje ci jeszcze jeden dar, braterska wspolnote, poprzez
ktora chce ci dac doswiadczenie wzajemnej milosci i jednosci z innymi.
Jak roslina, ktora nie ma odpowiedniego srodowiska, wzrostu szybko
ginie, tak i my bez srodowiska wzrostu naszej wiary, jakim jest
wspolnota koscielna, szybko ja tracimy.
Jezus zapewnia nas o swojej obecnosci posrod wierzacych w Niego:
Bo gdzie sa dwaj lub trzej zebrani w imie Moje, tam jestem
posrod nich". Mt 18,20
Wejdz do wspolnoty chrzescijanskiej, w ktorej bedziesz wzrastal
duchowo poprzez:
1. Czytanie i rozwazanie Pisma Swietego jako slowa zycia (Dz 17,11)
2. Modlitwe wspolnotowa i osobista, codzienny dialog z Bogiem (J 15,7)
3. Laczenie sie z Chrystusem Zrodlem zycia poprzez liturgie, zwlaszcza
w sakramentach pojednania (J 20,22-23) i Eucharystii (J 6,53-57)
4. Ciagly wysilek nawrocenia tak jak przemiany sposobu myslenia i
dzialania (Ef 4,22-24)
5. Dawanie swiadectwa Chrystusowi poprzez zycie i slowo (Dz 1,8; Mt
5,14-16)
(18455)| Puchatek | data: 31.03.2011, godz: 15:28 |
Karino. Nie mam pewności, ale potrzeba nam w końcu czegoś świeżego w sejmie, nawet jeśliby przez 4 lata się nie sprawdzili. Moglibyśmy wtedy mieć obiektywną ocenę tych "starych" i "młodych". A tak co mamy? PIS - po dwóch latach ludzie mieli dość i nie ma co zwalać na koalicję, bo każda z trzech partii była licząca się z Bogiem. PO - po czterech latach mówimy dość, choć i w tej partii są katolicy. I co dalej? A no to, że Polacy znowu pójdą do urn wybierać między PO i PIS. Dwie pozostałe znowu będą na przyczepkę i za dwa, trzy lata znowu Polacy powiedzą "jest źle, chcemy nowych rządów", czy to rządzić będzie PIS czy PO. Niestety partie mniej znane jak zwykle odejdą z niczym, choćby ich program był lepszy. I znowu w rządzie zamiast dobra kraju, będzie pyskówka i wymówki. A wypłata wpływa i jest dobrze. Dla mnie jesienne wybory to marnotrastwo, bo znów w sejmie i polityce ujrzymy to samo co w ostatnich sześciu latach. I to niestety za pozwoleniem wyborców. Nie łudźmy się, w polityce nie ma miejsca dla Boga, gdy bóg bilion leży na koncie państwa i daje politykom wczuć się w rolę bóstw. W obu tych partiach są ludzie, którzy potrafiliby się dogadać i współpracować, są ludzie którzy z Bogiem w sercu chcieliby służyć wyborcom (trudno jest wrzucać wszystkich polityków w jedno bagno bóstwa), ale z wewnątrzpartyjnych powodów dogadać się nie mogą. A doświadczenie? Karino, spójrzmy tak. Masa absolwentów jest zdolna i gotowa do pracy, ale w większości wymaga się od nich doświadczenia. Skąd mają je wziąć jeśli na stołkach siedzą ludzie którzy powinni już być na emeryturze, a nierzadko biorą i emeryturę i pensję, albo mało zdolni ale umiejący kombinować i mający znajomości. Absolwent może być zdolny i uzdrowić firmę, ale nie daje się mu szansy. Podobnie jest z wyborami i ludźmi do nich startującymi. Wyborcy stawiają na znane nazwisko i znaną partię.
Odnośnie Katarzyny Emmerich, czytałem jak Belzebub w egzorcyzmach ("Ostrzeżenie z zaświatów") mówił, że "K.E jest to wielka święta". A tu na ziemi jest tylko błogosławioną. Przez blisko 200 lat tylko błogosławioną i to od niedawna, a egzorcyzmy te były w latach 70, kiedy jeszcze była zwykłą K.E. Czy to znaczy, że ludzie, którzy ją kochali i modlili się o jej wstawiennictwo robili to powiedzmy "nielegalnie", ponieważ była tylko K.E. a nie bł.? I czy łaski otrzymane za jej wstawiennictwem to było podejrzane dzieło? Jeżeli ktoś żył przykładnie i widocznie oddał życie Bogu, czemu od razu po śmierci nie jest uznany za świętego, ale musi przejść przez biurokrację nierzadko sięgającą setki lat? I dlaczego błogosławiony a nie święty? Czy to znaczy, że mamy w Niebie I i II ligę, pomijając ekstraklasę złożoną z apostołów?
Papież już od śmierci jest traktowany jak święty, beatyfikacja to tylko formalność, a nawet i nie, bo jednak błogosławiony to mniej niż święty. A szatan? No cóż. On, jak słyszysz Karino, już źle reaguje na imię naszego papieża. I to bez tytułów, co może oznaczać jedno; jest już w Niebie i jest tam ważną postacią. Po śmierci papieża zapanowało wielkie pojednanie, a po paru tygodniach wszystko wróciło do "normy". Domyślam się, że podobnie będzie z beatyfikacją, po euforii przyjdzie normalka i życie ludzi dalej będzie balansować na granicy dobra i zła i nie jeden w chwilach słabości zapomni o papieżu jako błogosławionym aż do okresu kanonizacji. Szatanowi tu ubędzie, tam przybędzie. On nie zna pojęcia deficyt, Kościół niestety zna. Niemniej cieszę się z beatyfikacji, bo jest to takie oficjalne uznanie Jego życia za przykładne, a Jego osoby za wzór. (18454)| Małgosia, lat 29 | data: 31.03.2011, godz: 15:05 |
....W prawdzie sekret nie zawsze bywa słodki, a wręcz chcielibyśmy go z siebie wyrzucić, ale przygodne osoby, czy nawet 'początkujący' znajomi, nie są odpowiednimii osobami do zwierzania się im...To teorie. Pamiętajmy w praktyce o ostrożności. (18453)| Małgosia, lat 29 | data: 31.03.2011, godz: 14:53 |
"Różaniec i pokuta jest dobra, ale na sprawy duchowe. Tam Bóg ma pole do popisu. "...
Puchatku
Nie uważasz, że to krzywdząca opinia wobec Boga? Nie praktykowałeś nigdy aktów strzelistych? Owszem to sfera duchowa, ale ... bardzo praktyczna. Za tym, co czytamy u Ewangelisty Łukasza (Łk 18, 1), wysuwa się wniosek, że całym życiem, postawą, każdą sferą życia powinniśmy modlić się do Boga.... Nie wiem czy doświadczyłeś kiedyś czegoś w stylu, że: spontanicznie, w prawdzie, poprosiłeś Boga o odpowiedź na jakąś trapiącą Cię wątpliwość...przez głos w sercu, znak w zewnętrznych zdarzeniach Bóg dał Ci odpowiedź....Podziękowałeś z rodzącej się potrzeby serca, wdzięczności za łaskę Bożą ....Poprosiłeś...w narastającej ufności, że u Niego nie ma nic niemożliwego. Znam to z własnej relacji z Bogiem. Dlatego uważam, że Bóg ma coś do powiedzenia nie tylko w momentach, gdy stajemy świadomie w Jego obecności podczas głębszego skupienia... Gdy czuwamy, czekamy na Jego działanie w naszym życiu, pragniemy tego, przychodzi w subtelny sposób w odpowiednim momencie.
Taka jeszcze moja refleksja w innym temacie. Poruszyłam tą kwestię, ale wracam do niej pod wpływem pewnej sytuacji, która miała miejsce w ostatnim czasie.
Był czas, że byłam osobą bardzo bezpośrednią, prostolinijną. Nie mogłam zrozumieć dlaczego szczerością.. o sobie samej, nie zyskuję sympatii osób w otoczeniu, tylko zniechęcone odsuwają się ode mnie...Teraz przyszedł czas, że mogłam poznać ich punkt widzenia. Osoby, które 'obdarowują' innych (niekoniecznie zaprzyjaźnionych) swoimi intymnymi historiami, nie powinny osądzać swych skonsternowanych słuchaczy. Ci drudzy nie grzeszą tym, że krępuje ich wysłuchiwanie i próbują unikać osobistych szczegółów życia wylewnych nowo poznanych osób. A na bliższe poznanie osoby, która na 'dzień dobry ' sprzedaje szczegóły swych spraw, traci sie po prostu ochotę.
Sama muszę jeszcze nad sobą dużo pracować, bo mało we mnie asertywności...nierzadko jeszcze 'pluję sobie w brodę' po tym co powiem. Za dużo.
Takim hamulcem dla nas wylewnych, może mogłaby być taka myśl "chcę, by to był mój słodki sekret'. Kuszące...hm? (18452)| karina | data: 31.03.2011, godz: 11:09 |
do Puchatka
" dlaczego szatan miałby bać się beatyfikacji"?
tak, szatan wykorzysta beatyfikację, widząc dobro kościoła i łaski które spłyna po beatyfikacji jeszcze bardziej będzie mieszał. I są podstawy twierdzić dlaczego nie chce beatyfikacji. Tak jak w przypadku Katarzyny Emmerich wielkiej mistyczki, która miała objawienie męki i smierci Chrystusa, tyle lat i nie została kanonizowana ,szatan bardzo boi sie wyniesienia do chwały ołtarzy gdyz wie ze ich kult bedzie się szerzył i wyrwie mu wiele dusz..
Znany egzorcysta diecezji rzymskiej - Ojciec Gabriel Amorth, prezes honorowy
Stowarzyszenia Egzorcystów :
Egzorcysta przyznał, że często używa imienia polskiego papieża podczas egzorcyzmów. Jak reaguje szatan?
"- Staje się jeszcze bardziej brutalny. Reaguje jeszcze żywiej niż wtedy, gdy słyszy imię Ojca Pio .
Wypowiedź szatana podczas egzorcyzmu : "tego (tłum. Jana Pawła II) nienawidzę jeszcze bardziej niż Ojca Pio"
dalej ks. Gabriele Amorth mówi: Beatyfikacji Jana Pawła II nie sprzeciwiają się ludzie. Nie ma prawdziwych nieprzyjaciół Jana Pawła II, był on tak dobry, że ich nie miał..
Często jednak szatan, który nienawidzi go jako wcielenia dobra, może mieć zły wpływ - na porządnych ludzi na nawet ludzi Kościoła, by stawali na przeszkodzie. Jednym słowem nie wykluczam, a nawet uważam za prawdopodobne, ze szatan NIE CHCE BEATYFIKACJI Jana Pawła II, swego wielkiego wroga" - przekonuje najsłynniejszy włoski egzorcysta.
(18451)| karina | data: 31.03.2011, godz: 10:37 |
do Puchatka
napisałes"Rząd się pogubił, ale zamiast niezdarnemu PO czy fanatycznemu PIS (które ma tylko płaszczyk pobożności, bo niezgodę sieje na lewo i prawo) dano by szansę partiom ludzi nowych,młodych, a nie od 20 lat te same twarze i obietnice. "
a jaką masz pewność że młodzi ludzie dobrze się spiszą? czy nie będą chcieli sie dorabiać , ustawić swoje rodziny, jesli nie będą liczyć sie z Bogiem to wierz mi, nie łudziłabym się w ich sprawiedliwe lepsze rządy , o doświadczeniu nie wspomnę, czy byłoby lepiej ? mamy to we krwi, kto sie dostanie do polityki żeby przypodobać sie lobby i światu, musi spuścić nieco z ideałów, po komunie wiele nam zostało "w genach"
M.Środa-felietonista GWyborczej, (a więc nie przeciwnej wynikom wyborów) powiedziała coś co już dawno dostrzegamy :
"Tusk poślizgnie się nie na kryzysie ekonomicznym, czy na konkurencji z PiS-em, ale na zupełniej niewrażliwości na kwestie ludzkiej godności i równości. Ludzie w swojej większości, żyją nie tylko chlebem, wakacjami w Egipcie i nienawiścią do PiS-u, ale również potrzebą uznania, szacunku dla ich praw i poczuciem godności. Premier Tusk tego nie rozumie" .
Nie przekreślam całego PIS-u, wszędzie znajdą się przypadkowi naciągacze, na pewno wiele osób miało pragnienia by rządzić mądrze, choćby śp.prezydent L.Kaczyński, ale jak w sejmie większość na "nie".. tylko własne interesy a nie dobro kraju, Sam pan Tusk powiedział ze nie startuje do wyborów prezydenckich gdyż woli swoją władzę, bo prezydent ma władzę "symboliczną "
dużo by dyskutować, nie jest dobrze w Polsce, bo nie ma jedności, tylko podsycanie i kopanie dołków jedni pod drugimi, a nie liczy się człowiek. (18450)| Artur Wnęk / Artii, lat 36 | data: 31.03.2011, godz: 09:47 |
Musimy osobiscie przyjac Jezusa jako Zbawiciela i Pana.
Wtedy dopiero mozemy poznac i przezywac Boza milosc i Jego plan dla
naszego zycia.
MUSIMY PRZYJAC JEZUSA
"Wszystkim tym jednak, ktorzy Go przyjeli, dal moc, aby sie stali
dziecmi Bozymi, tym ktorzy wierza w Imie Jego"
(J 1,12).
PRZYJMUJEMY CHRYSTUSA PRZEZ WIARE
"Laska bowiem jestescie zbawieni przez wiare. A to pochodzi nie od
was, lecz jest darem Boga: nie z uczynkow, aby sie nikt nie chlubil"
(Ef 2,8-9).
Aby byc ZBAWIONYM trzeba przyjac DAWCE zbawienia, Jezusa Chrystusa,
osobiscie zapraszajac Go do swego serca i zycia.
Chrystus Pan mowi: "Oto stoje u drzwi i kolacze: jesli kto poslyszy
moj glos i drzwi otworzy, wejde do niego i bede z nim wieczerzal,
a on ze mna" (Ap 3,20)
Jezus pragnie wejsc w twoje zycie, aby z toba przebywac i
przemieniac ciebie. Z twojej strony przyjecie Jezusa oznacza:
-uznanie swojej grzesznosci i odwrocenie sie od grzechow
-zaufanie Jezusowi, ktory ofiarujac siebie, wykupil cie spod
panowania grzechu
-poddanie swojego zycia Jezusowi i Jego Slowu
Jezus chce wejsc w twoje zycie bez wzgledu na to, jaki jestes.
Potrzebuje tylko twojej decyzji, aktu wolnej woli:
"chce Panie, wejdz w moje zycie".
JAKI JESTES?
1. "JA" czlowiek na tronie swojego zycia (Chrystus nie zaproszony do zycia)
Rozne dziedziny zycia poddane wlasnemu "JA", czesto prowadzi
do niezadowolenia i niepokoju.
2. "CHRYSTUS" na tronie zycia - ja czlowiek przekazuje tron zycia
Chrystusowi. Dziedziny zycia pod kierownictwem Chrystusa,
ktory w zycie czlowieka wnosi harmonie i pokoj.
Ktore z tych dwoch przykladow przedstawia Twoje zycie?
Czy przyklad "2" przedstawia zycie jakiego pragniesz?
Dalsze uwagi wyjasnia Ci,w jaki sposob mozesz przyjac Chrystusa
jako swojego Zbawiciela i Pana.
MOZESZ PRZYJAC JEZUSA TERAZ PRZEZ MODLITWE
Pamietasz, w Apokalipsie (3,20) Jezus wyrazil pragnienie by wejsc
do twojego zycia.
Mozesz to uczynic dzisiaj, teraz! Bog zna twoje serce i nie zalezy
Mu na pieknych, starannie dobranych slowach, lecz na szczerosci
twojego serca.
Oto przyklad modlitwy:
"Panie Jezu, potrzebuje Ciebie, Uznaje swoja grzesznosc.
Otwieram Ci dzwi mojego zycia i przyjmuje Cie jako Zbawiciela i Pana.
Dziekuje Ci, ze umarles za moje grzechy na krzyzu. Prosze o Twoje
kierownictwo w moim zyciu. Ksztaltuj mnie wedlug Twojej woli".
Czy taka modlitwa wyraza pragnienie twojego serca?
Jesli tak, to modl sie w tej chwili aby Jezus mogl spelnic swoja
obietnice i zamieszkac w twoim zyciu.
JAK MOZESZ UPEWNIC SIE, ZE CHRYSTUS ZAMIESZKAL W TWOIM ZYCIU?
Czy propsiles Jezusa Chrystusa, aby wszedl do twojego zycia?
Czy uczyniles to szczerze?
Chrystus powiedzial, ze wejdzie do twojego zycia.
Czy moglby cie zawiezc? Na czym jednak opierasz swoje przekonanie,
ze Bog wysluchal twojej modlitwy?
(Na podstawie wiernosci i wiarygodnosci samego Boga i Jego slowa)
KIM JESTES W CHRYSTUSIE?
Jezeli otrzymales chrzest i przez wiare przyjales Jezusa Chrystusa,
mozesz miec pewnosc, ze:
* jestes nowym stworzeniem (2 Kor 5,17)
* jestes dzieckiem Bozym (Gal 4,6 ; J 1,12)
* w Chrystusie masz odpuszczenie grzechow (1 J 1,8-9)
* twoje cialo jest swiatynia Ducha Swietego (1 Kor 6,19)
* juz teraz zaczelo sie dla ciebie zycie wieczne (1 J 1,8-9)
A CO Z UCZUCIAMI?
Nie nasze zmienne uczucia, lecz obietnice zawarte w Pismie Swietym
sa nasza podstawa i autorytetem. Chrzescijanin zyje wiara w
niezmiennosc Boga i Jego Slowa. Wyobrazmy sobie taka sytuacje, jest
pociag, oznaczmy go nawiasem kwadratowym z napisem [FAKT] za nim
zwykly nawias i napis ktory symbolizuje wagony (wiara) i kolejny (uczucia).
[FAKT]-(wiara)-(uczucia)
pociag - wagon - wagon
Ten przyklad pociagu i wagonow ukazuje stosunek miedzy
faktem (Bogiem i Jego Slowem), wiara (nasza ufnoscia do Boga i
Jego Slowa), a uczuciami (roznymi reakcjami emocjonalnymi)
Pociag ciagnie za soba wagon. Jednakze bezcelowe byloby usilowanie
ciagniecia pociagu przez wagon. Wiara moze wyrazac sie uczuciowo,
ale uczucia nie sa sprawdzianem wiary i wiezi z Bogiem.
W relacji z Bogiem ufamy nie przezyciom czy doznaniom, ale Bogu,
ktory jest wierny i wypelnia to co obiecal (por.2 Kor 5,7)
(18449)
"Szczescie posrod cierpienia"
Kiedy z oczami utkwionymi w Bogu ukrzyzowanym z Milosci mowie Mu z
calej swej obolalej istoty zarliwe i nieme "dzieki", wydaje mi sie,
ze widze Jego czuly wzrok spoczywajacy na mnie, by mnie blogoslawic.
Wydaje mi sie, ze slysze ten bliski mi glos, wydobywajacy sie raczej
z Jego serca niz z ust, ktory szepcze we mnie:
Nie dziw sie, nie uskarzaj sie, a przede wszystkim nic nie odrzucaj.
Wesel sie szczesciem, ktore Ci daje powolujac cie do cierpienia
razem ze Mna, tak jak Ja i dla Mnie troche tego, co Ja niegdys
wycierpialem z milosci do ciebie.
Sluga Boza Marta Robin 1902 - 1981
mistyczka i stygmatyczka
Chateauneuf-de-Galaure / Lyon / Francja (18448)| Puchatek | data: 31.03.2011, godz: 06:36 |
Krzysztofie owszem, ale czy te słowa nie były skierowane do Piotra, do Niego i tylko Niego. O następcach Jezus nie wspomina. Piotr zorganizował chrześcijan, kształtował Kościół. Umarł. Co związał i rozwiązał to Jezus mógł spełnić obietnicę i zrobić to w Niebie. Ale następcy. No cóż, być może również, ale jeśli spojrzeć wstecz o setki lat to trudno jest uwierzyć w to, że Jezus akceptował krucjaty, inkwizycje, mordy i inne wymuszenia siłowe aby ludzi nawrócić na wiarę katolicką. To było za akceptacją papieży, czyli "związanie" - obietnicą zbawienia. Czy ci którzy mordowali choćby niewinne dzieci osiągnęli zbawienie obiecane im przez papieża? A czy papież w imię Boga mógł odpuścić im te winy, skoro nie widział w tym grzechu? A jeśliby nawet odpuścił, to co na to Bóg? Godził się na miłość ludzi innej wiary pod groźbą miecza? Przecież papież to "związał" obietnicą. Bywali papieże wybierani podstępem, czy antypapieże. Już sam sposób powołania ich na te stanowisko budzi wątpliwości co do uznania ich "wiązań" w Niebie. Uznaję papieża jako główną osobę w Krk, ale trudno mi pogodzić się ze stwierdzeniem "nieomylność papieża w kwestiach wiary" (zresztą dopiero od poł. XIX w.), bo myślę, że wtedy to papież tworzyłby reguły w Niebie i na ziemi, a Jezus nie miałby nic do powiedzenia. Będąc związany obietnicą musiałby akceptować wszystko.
Wysunę może przypuszczenie: Św. Piotr nadal pozostaje "skałą" i to przez Niego idą wszelkie "wiązania i rozwiązania" nadane przez papieży na ziemi. I jeśli On uzna to za godne "wiąże lub rozwiązuje" to na ziemi jak i w niebie przekładając to Jezusowi (bo przecież wierzymy, że św, Piotr żyje i ma klucze do Królestwa). Jezus zgodnie z obietnicą daną Piotrowi akceptuje to. I co za tym idzie nie wszystko co wiążą papieże na ziemi musi być związane w Niebie.
Co do Karola Wojtyły trzeba wierzyć, że będzie dobrze. Miliony ludzi tego pragnie. I masz rację Krzysztofie. Mogę być w błędzie, tylko który człowiek ich nie popełnia? (18447)| Artur Wnęk / Artii, lat 36 | data: 30.03.2011, godz: 22:53 |
Jezus Chrystus jest jedynym, Bozym rozwiazaniem problemu grzechu
i winy czlowieka. Tylko przez Niego mozesz poznac Boza milosc i
plan dla swojego zycia.
ON UMARL ZA NAS...
"W tym przejawia sie milosc, ze nie my umilowalismy Boga, ale ze On
sam nas umilowal i poslal Syna swojego jako ofiare przeblagalna za
nasze grzechy". 1 J 3,16
I ZMARTWYCHWSTAL
"Chrystus umarl za nasze grzechy... zostal pogrzebany... zmartwychwstal
trzeciego dnia, zgodnie z Pismem... ukazal sie Kefasowi, potem dwunastu.
Potem ukazal sie wiecej niz pieciuset braciom na raz". 1 Kor 15,3-6
I DLATEGO ON JEST JEDYNA DROGA
"Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga, prawda i zyciem. Nikt nie
przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". J 14,6
Bog przerzucil pomost nad ta przepascia, ktora dzieli nas od Niego.
Poslal swego Syna, Jezusa Chrystusa, aby umarl za nas, ponoszac
w ten sposob kare za nasze grzechy.
Nie wystarczy jednak o tym wszystkim wiedziec...
(18446)
O krzyzu, ktory unosisz Swiatlo i Zycie! Jak waznych nauk udzielasz
duszy, ktora Ciebie kontempluje!
Jakie cudowne wonie rozlewasz w duszy, ktora przyjmuje Ciebie!
Jaka radoscia zalewasz i jak wspanialymi niebianskimi darami
napelniasz dusze, ktora Cie caluje i kocha.
Czyz to nie ci, ktorzy sprawiaja mi bol,
ktorzy zasmucaja Dobrego Boga, potrzebuja najbardziej,
bym pozwolila im uczestniczyc w swiatlosci, w milosci i bogactwach;
w tym, co otrzymuje z wysokosci, w czulym zjednoczeniu z Bogiem,
ktorego, byc moze, nigdy dotad nie poczulam w tak wysokim stopniu.
Sluga Boza Marta Robin 1902 - 1981
mistyczka i stygmatyczka
Chateauneuf-de-Galaure / Lyon / Francja (18445)| Marcin | data: 30.03.2011, godz: 21:02 |
Mnie też martwią postępująca drożyzna i zwiększające się bezrobocie.Mnożą się sklepy które chcą sprzedawać coraz więcej a tu tymczasem pieniądze tracą na wartości przez inflancję.Coż możemyb zrobić:....modlić się i myśleć nad tym skąd zdobyć pieniądze na życie (18444)
Puchatku w dzisiejszych czasach tylko spokój może nas uratować. Tak sobie myślę, że może te podwyżki są spowodowane powodziami. Przecież wypłacane są odszkodowania a na inne wydatki trzeba skądś wziąć pieniądze.
Co do zmian tablic ulic Jana Pawła II wcale nie ma takiej potrzeby. I tak każdy wie że jest święty. Wiesz tak sobie myślę jak w starożytnym Rzymie ludzie uważali się za bogów. Pan Bóg przez Jezusa Chrystusa w swoim kościele katolickim skorygował myślenie Rzymian i poprzez świętych ukazuje jak powinien wyglądać bóg lub bogini. Pan Jezus pokazał nam coś więcej My nie musimy być bogami wystarczy jak będziemy Dziećmi Pana Boga. Zobacz jaki Twórczy jest Pan Bóg niszczy diabelską inteligencję. Wydaje mi się że XXII wiek będzie Erą Dzieci Żyjącego Boga. (18443)
Puchatek jesteś w błędzie to kogo uzna Papież za Świętego ma znaczenie w niebie też czytaj w ewangelii:
Zaprawdę powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. (Mt 16, 18-19).
po drugie pokuta i różaniec nie wyklucza działania. (18442)| Puchatek | data: 30.03.2011, godz: 14:17 |
Moniko, a co ma papież do podwyżek, jakie straszenie? Rząd się pogubił, ale zamiast niezdarnemu PO czy fanatycznemu PIS (które ma tylko płaszczyk pobożności, bo niezgodę sieje na lewo i prawo) dano by szansę partiom ludzi nowych,młodych, a nie od 20 lat te same twarze i obietnice. Ale nie o polityce tutaj. Wiesz Moniko, wytłumacz głodnemu, żeby zamiast chlebem nakarmił się pokutą. Gdyby w 80 roku robotnicy zamiast wyjść na ulicę i strajkować zajęli by się tylko odmawianiem różańca licząc na cud, to dalej byśmy tkwili w starym systemie. Różaniec i pokuta jest dobra, ale na sprawy duchowe. Tam Bóg ma pole do popisu. Szatan też znalazłby lepszy sposób na straszenie ludzi, niż podwyżka cen cukru, bo akurat idzie beatyfikacja. Podejrzewam, że sama tego nie wymyśliłaś a usłyszałaś. Zresztą szatan powinien się cieszyć z niej, bo wprowadzi ona chaos w życie gdy trzeba będzie wymieniać tablice, dokumenty itd, aby wstawić bł. A to koszty, a wiadomo, gdzie koszty to i awantura. A później znowu to samo, bo zamiast bł. będzie św. Zresztą dlaczego szatan miałby bać się beatyfikacji? To człowiek nadaje papieżowi tytuł błogosławionego, a kim papież jest w zaświatach to Bóg wie, a i szatan pewnie też. Może już dawno być wśród świętych, a może do końca świata stać w przedsionku Nieba, niezależnie od ludzkich tytułów. Na pewno cieszą się katolicy z beatyfikacji, ale jak dla mnie to tylko symboliczny tytuł, bo nie nam dyktować Bogu jak ma Niebo urządzać. Dla mnie papież Wojtyła zawsze pozostanie dobrym człowiekiem, swoim, niezależnie od tego czy nazwiemy go błogosławionym, świętym, czy poprostu księdzem Karolem. (18441)
Adonaikowy sprawę Boga, Jezusa i wiary wyjaśnia Credo czyli Skład Apostolski. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego Stworzyciela nieba i ziemi i w Jezusa Chrystusa Syna Bożego.......... (18440)
"Jestem bardzo zaniepokojony sytuacją panującą w Polsce i martwi mnie przyszłość, widzę to wszystko w czarnych barwach."
Ja też jak patrzę na środowisko użytkowników portalu Adonai (zakochane w komputeryzacji i internecie a nie znające topografii najbliższego kościoła czy sanktuarium) to widzę wszystko w czarnych barwach. (18439)
"Ciekawe,gdzie podział się Adonaikowy..?"
Ciekawe kto jest Twoim Bogiem ? internet, monitor, NaszaKlasa czy ... Faceboóg ?
'Bóg', 'Jezus', 'wiara' - OK!, ale zdefiniujmy co te trzy słowa oznaczają. Bo dla każdego coś innego... (18438)| Zaniepokojony | data: 29.03.2011, godz: 18:35 |
Witam
Jestem bardzo zaniepokojony sytuacją panującą w Polsce i martwi mnie przyszłość, widzę to wszystko w czarnych barwach. Martwią mnie podwyżki pieczywa i cukru ponieważ już w sklepie cukier kosztuje 7 zł znam osoby, które są a raczej mieszkają w innych państwach jedna osobo mieszka w Niemczech i twierdzi, że jest u nich taniej niż w Polsce . Martwi mnie sytuacja OFE i ogólnie Emerytura tym bardziej, że może być w przyszłości zaniżona. Zarobki w Polsce nie są wysokie a dziś byłem w sklepie i stwierdziłem, że większość produktów zdrożała, jestem przerażony. I jeśli ceny będą cały czas rosły, będzie bieda i będzie coraz gorzej. Czy nie można powstrzymać tych podwyżek??? Czy nie da się coś z tym zrobić?? Czy może powinien być zorganizowany strajk? Chyba, że ludziom nie przeszkadzają podwyżki. Martwię się bardzo o swoją przyszłość i przyszłość swoich dzieci przecież jak ja mam powiedzieć dziecku, że nie ma co do garnka włożyć. Jeszcze w dziejach i w historii Polski nie było tak drogo a ma być jeszcze drożej. A słyszałem wielu ludzi, którzy twierdzą, że ludzie będą krzyczeć komuno wróć. A ja osobiście uważam, że wolę mieć miej na półce sklepowej niż miej w żołądku czy też lepiej mieć miej na półce w sklepie niż nie mieć w ogóle ale z głodu przymierać. Ale jednym słowem nie widzę to w różowych barwach ale w czarnym, boję się. (18437)| karina | data: 29.03.2011, godz: 16:38 |
Moniko
Nasi dziadkowie zasługują na wielki szacunek.
ja dla odmiany lubiłam niemiecki bardziej niz angielski..ale jako narodowość wolę Anglików.
moja mama pamięta czasy gdy miała 5 lat, jak mieszkali na wschodzie i ukraińscy wichrzyciele tępili Polaków , powiedzieli do dziadka ze będzie wisiał z dziećmi na płocie w kawałkach jak sie nie wyniesie.. i któregos dnia dziadek myslał ze już nadchodzą i ukrył zonę z 5 dzieci (najmłodsze miało 1 roczek) w stodole a sam czuwał i miał dać znak w którym momencie mają uciekać. Nie chcę wiedzieć co przeżywali dziadkowie z małymi dziećmi w tej sytuacji. Niedługo potem zapakowali sie na wóz biorąc niewielki dobytek i ruszyli w Polskę szukać schronienia.
Po ich wyjeżdzie była rzeź mordowanie Polaków w sposób bestialski.
Moja mama niedawno wystarała sie o odszkodowanie za niezyjącego tatę który zostawił mienie i gospodarstwo na wschodzie. Dziadek był dzielny i przedsiębiorczy, zamieszkał w starym pustym domu , szył , handlował, obrabiał pole, śpiewał godzinki i pielęgnował wiarę.. Babcia sie rozchorowała i młodo umarła. Dziadek się ożenił by dzieciom zapewnić dorastanie. Skończył tylko podstawówkę, jednak był inteligentny, miał zmysł , duzo potrafił załatwić.
co odziedziczył po nim jego jedyny syn, zdobył tytuł profesora adiunkta.
Myslę ze trudna przeszłość zawsze procentuje na przyszłe pokolenia które są słabsze bo obciążone psychicznie, zakotwiczone lęki,
Widze to po rodzicach i nas , jakby dawna przeszłość odzwierciedlała się w pamięci. Nie wyobrażam sobie jakbym miała przejść tyle co dziadek.
Żyjemy w czasach pokoju i powinniśmy pamiętać ile zawdzięczamy dziadkom z tej krwawej historii. Wiele rzeczy można byłoby spisać.
(18436)
Gosiu każdy z nas interesuje się czymś innym. Powiem tak jestem Polką a mieszkam w miescie przygranicznym. Nie lubię jezyka niemieckiego, pomimo że moi niemieccy znajomi obecnie zmiękczają ten język i są sympatyczni. Może nawet wstydzą się swojej historii. 1 maja otwiera się rynek pracy a ja nie chcę się uczyć niemieckiego. Mogę z Niemką lub z Niemcami rozmawiać po angielsku.
Mój dziadek był przymuszony i straszony i budował Oświęcim. Co czuł kiedy dowiedział się co tam Niemcy robili. Jego sumienie zostało złamane. Mój tato wciąż to wspomina.
W mojej rodzinie mam dwa skrajne przypadki. Moja babcia była wywieziona i była służącą i ciężko pracowała.Dziadek żadnego odszkodowania nie chciał. Został alkoholikiem i nic nie potrzebował oprócz spokoju. Często siadał na schodach w domu i do mojej babci spiewał Tylko Ty jesteś moją damą. Żaden cukiernik nie robi tak dobrych pączków jakie robiła moja babcia.
Moja znajoma Angielka zapytała się mnie dlaczego Polacy wciąż mówią o wojnie? A teraz moje pokolenie będzie mówić o Smoleńsku. Trzeba zyć dalej ale będę pamiętać.
A 10 kwietnia 2010 będzie przypominać że są w Polsce ludzie którzy wolą być sługusami niż partnerami. Nie potrzebuję historycznych książek o prawdzie moje babcie i dziadkowie to prawdziwa historia. (18435)
Dietriechu czerpiesz wiedzę o Panu Jezusie z książek i dociekania. Oczywiście to jest dobre. Najlepsze jest spotkać Żywego Jezusa, wtedy inaczej patrzysz na Ewangelię i nabierasz szacunku. A najlepszą nauką teologii jest nauka teologii przez cierpienie. Nie mylić z cierpiętnictwem.
Powiedz mi czy szukasz wiedzy aby poznać i pokochać Pana Jezusa czy mieć argumenty przeciwko? Jeśli przeciwko to powiem ci marnujesz czas. Dla mnie rozmowa z tobą nie ma sensu bo Pan Jezus za duzo cudów uczynił w moim życiu abym miała wątpliwości. A jeśli mam wątliwości to raczej do mojego postepowania.
Parę lat temu Koleżanka powiedziała mi dlaczego nie studiuje teologii a ja jej odpowiedziałam z wielkim nietaktem, że mnie nie interesuje. Była to z mojej strony głupia odpowiedź. Teraz bym jej odpowiedziała "Teologia jest dla mnie za trudna, ale z chęcią posłucham jak się przekazuje teologię dla dzieci".
(18434)| Agata | data: 29.03.2011, godz: 00:24 |
Justyno
Czy będziesz cierpieć...? Tego nie wie nikt. Na dzień dzisiejszy prawda jest taka,że cierpisz z powodu faceta, który nie ma do Ciebie za grosz szacunku i to od 7 lat! Czyli nie jest to kwestia tymczasowego kryzysu, ale świadomej i mniej lub bardziej zaakceptowanej przez Was oboje sytuacji. Ty sie godzisz biernościa na jego zachowanie, on nic nie robi, bo tak jest wygodniej. Podziwiam Cię, bo ja bym nie potrafiła tego znosić przez tyle czasu. Spakowałabym delikwenta i wystawiła walizeczki na wycieraczkę. Niech sobie idzie do tej swojej przyjaciółki. Jest dorosły i powinien być odpowiedzialny. A zachowuje sie jak tchórz- boi sie dokonać wyboru. A może sam nie wie, czego chce? Może trzeba go 'kopnąć w tyłek', żeby sie w końcu zadeklarował-wóz albo przewóz? (Dobrze, wiem, że ja jestem zbyt porywcza, ale za jakie grzechy Ty musisz to znosić?) Możesz być szczęśliwa i bez męża, przecież masz dla kogo żyć! I masz prawo do szczęścia i spokoju. Masz prawo do szacunku. Pamiętaj o tym! A separacja nie oznacza przecież gotowości do zakładania nowej rodziny z Twojej strony, jeśli z naszego katolickiego punktu widzenia nie akceptujesz czegoś takiego.
Trzymaj się cieplutko
Pozdrawiam
Agata (18433)
Gosia określanie w ten sposób jest bez sensu bo tak naprawdę o niczym nie mówi i wrzuca rożnych ludzi do jednego worka. (18432)| X | data: 28.03.2011, godz: 15:12 |
Gosia
A wcale nie..!
Nie masz na myśli wszystkich,a tylko nielicznych stąd i niektórych,którzy nie są stąd,którzy to-o czym jesteś przekonana-są dość liczni... (18431)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |