Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [227] [228] [229] [230] [231] [232] [233] [234] [235] [236] [237] [238] [239] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

ja, e-mail: myszka40@onet.eudata: 01.02.2011, godz: 19:55

tak to nie był tylko pies - to "był" prawdziwy przyjaciel.

(17500)
Aladata: 01.02.2011, godz: 18:39

do ja.... możesz zostawić jakiś kontakt do siebie ??
pozdrawiam :)

(17499)
do jadata: 01.02.2011, godz: 17:17

Pies to nie "tylko pies".......

(17498)
dododata: 01.02.2011, godz: 13:45

Do Janusza, lat 22 - Pięknie piszesz. Zgadzam się całkowicie i obiema rękami podpisuję pod Twoją opinią. Pozdr.

(17497)
Hania, lat 37data: 01.02.2011, godz: 13:01

Łukasz, rozbawiłeś mnie stwierdzeniem, że w szkole są lekarze..... Pracuję kilkanaście już lat, a lekarza ni widu, ni słychu.... Pielęgniarki tudzież. A co do psychologa.... Owszem, jest pani zatrudniona ze środków unijnych. W mojej szkole 3 razy w miesiącu po 5 godzin. Przy 420 uczniach przypada 0,04 godziny na ucznia. Przyznasz, że ma wspaniałe pole do popisu, jeżeli chodzi o diagnozę problemów. Nie te czasy Łukasz, że w każdej nawet najmniejszej szkole był codziennie po kilka godzin lekarz, pielęgniarka, psycholog, pedagog i logopeda. I uprzedzając Twoje pytania, obecność służby zdrowia nie zależy od szkoły, czy Kuratorium, ale od NFZ. A nie wymagaj, żeby nauczyciel był specjalistą w każdej dziedzinie.

(17496)
Alys, lat 22data: 01.02.2011, godz: 12:30

Łukasz,
kara śmierci w Europie jest obecnie wykonywana w 3 państwach (poszukaj w których). Ostatnią karę śmierci wykonano w Polsce na seryjnym mordercy Skorpionie. Było to w 1987r. w gdańskim areszcie. W listopadzie byłam w takim archiwum kryminalistycznym. Czytałam jego listy, on złego nie widział w tym, że zabijał, tak po prostu w formie rozrywki to robił.

(17495)
PL-NYdata: 01.02.2011, godz: 11:58

... a ja bym wolał dzień bez "po-mylonych" i ich "po-mysłów"

Hala została zbudowana z błędami konstrukcyjnymi, może samolot-wrak tez miał jakieś błędy, psuł się po remoncie... a zginął prezydent w "niewyjaśnionych okolicznościach".

(17494)
Xdata: 01.02.2011, godz: 11:45

alana
Wybierz sobie jakiś dzień,i w dniu tym,nie włączaj telewizora,radia;nie korzystaj z internetu,prasy,a bedziesz miała"dzień bez Smoleńska."

(17493)
Alys, lat 22data: 01.02.2011, godz: 07:34

Do Monika,
wiesz chyba masz rację, teraz to na każdym rogu są takie szkoły, płacą i mają. Jednak najważniejsze, abyśmy sami od siebie wymagali, każdego dnia uczyli się czegoś nowego.

(17492)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 31.01.2011, godz: 23:31

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do korsarz

(17491)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 31.01.2011, godz: 23:08

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do korsarz

(17490)
alana181@wp.pl, lat 39data: 31.01.2011, godz: 22:27

Czy też jesteście za dniem bez Smoleńska ?
Moim zdaniem za dużo już tego.
Na targach gołębi zgineli ludzie i co ? nic jak długo o nich mówiono ?

(17489)
ja data: 31.01.2011, godz: 22:08

postanowiłam napisać bo jest mi ciężko i źle, być może to o czym napiszę dla jednych będzie śmieszne, inni może pomyślą ze ze mną coś nie tak ale może jeśli o tym napiszę będzie mi lżej.
mam 29 lat, nie mam chłopaka, mieszkam w domu z mamą i babcią. Jakieś 5 miesięcy temu, po zaginięciu starego psa w domu pojawił szczeniak. Z uwagi na to że był mały zamieszkał w domu. Zajmowałam się nim od początku rosnąc codziennie dawał mieszkańcom coraz więcj radości, mimo że to pies nie zawacham się użyć słów że był kochany. Wszyscy się do niego przywiązaliśmy i bardzo przywiązaliśmy. Wracjąc z pracy wiedziałam że na mnie czeka, że jak otworzę drzwi on będzie w nich stał i skakał z radości. Wiedziałam ze jak jest mi smutno on położy głowę na mojej nodze i zrobi mi się lepiej. Wiedziałam że za moje serce okazane mu poliże mni po ręce.
Piszę w czasie przesłym bo dziś go już przy mnie nie ma. NIestety zachorował i zdechł i w domu powstała wielka pustka a ja płaczę czy płaczę za psem - pewnie nie bo tłumaczę sobie że to tylko pies ale płaczę bo straciałam przyjaciela, zdałąm sobie sprawę jak wielką siłą jest miłość jak ważną rzeczą w życiu jest mieć kogoś oddanego, wiernego, prawdziwego przyjaciela. Mam w sercu wielke pragnienie miłości...życie bez miłości to życie bez sensu

(17488)
Jacek, lat 32, e-mail: pocztaonyx@gmail.comdata: 31.01.2011, godz: 22:04

Bardzo prosze o modlitwę za moja osobę, w intencji znalezienia sensu w tym co mnie otacza, w odnalezieniu mojego szcescia, trochę sie pogubiłem i cięzko mi teraz, dlatego bardzo proszę o każdą modlitwę, nawet tę najmniejszą...

(17487)
Alys, lat 22data: 31.01.2011, godz: 21:13

Do Dietrich,
robię administrację, jestem na 4 roku :) hym ta łacina to potrzebna jest, np. w postępowaniu cywilnym i w prawie międzynarodowym.

(17486)
korsarzdata: 31.01.2011, godz: 20:41

Łukaszu,
to była taka ironia z mojej strony.. może niepotrzebna, bo nie zrozumiałeś chyba. Ja za to nie za bardzo rozumiem co znaczy, że kara śmierci była "powszechnie obowiązkowa"
Pozdrawiam

(17485)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 31.01.2011, godz: 20:22

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Kropla

(17484)
Leszek, lat 30data: 31.01.2011, godz: 19:14

do kropli iinnych watpiacych

Drogie Panie.
Zapewne jestem jednym z niewielu albo jednym z wielu Panów tutaj na xródełku którzy mysla o założeniu rodziny. Dzrosłem do takiego etapu kiedy czas najwyzszy na taki krok :)

(17483)
Kropladata: 31.01.2011, godz: 19:01

Łukasz,ale jeżeli ktoś faktycznie jest normalnym człowiekiem który chce szczerze kochac i wstąpić w związek małżeński z taką też kobietą i na dodatek wyznają wartości katolickie to nie wierze że Kościół im odmówi,a jak nie to idzie sie do innego.Albo masz coś na sumieniu albo popadasz w paranoje.

(17482)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 31.01.2011, godz: 18:38

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do korsarz

(17481)
Janusz, lat 22data: 31.01.2011, godz: 18:26

Kropla - a mi się wydaje że wielu mężczyzn ma takie marzenia, tylko nie chcą się do tego przyznać bo to takie "niemęskie" :) Ale pomyślmy na zdrowy rozum - który facet nie chciałby się w końcu ustatkować? Nawet największy bawidamek może w końcu zapragnąć pewnej stabilizacji.

(17480)
Janusz, lat 22data: 31.01.2011, godz: 16:44

Robcan - zdaj dobrze maturę, dostań się na wymarzone studia a spotkasz tam ludzi, którzy tak jak Ty będą się czuli zagubieni w nowej rzeczywistości i podświadomie będą wtedy szukali jakiegoś kolegi, przyjaciela, i na skutek tego będą otwarci na innych. Wtedy będziesz mógł bez problemu poznać jakąś dziewczynę z roku, w sytuacji gdy jeszcze nikt nikogo nie będzie znał na pewno będzie Ci wdzięczna za to, że okazałeś jej zainteresowanie. I oczywiście pretekstów do zagadania będzie bardzo wiele.

(17479)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 31.01.2011, godz: 16:25

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do robcan, lat 18

(17478)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 31.01.2011, godz: 15:52

Karino bardzo dziekuje za Twój wpis bardzo cenię Twoje uwagi. Biorę leki i jutro mam terapię u profesjonalnej Pani Psycholog. Rozważam przeprowadzkę. Moja mama dała mi rok na dojście do zdrowia a tato daje na leki. Tato niszczył rodzinę ale pilnował pracę. Chcę pracować aby płacić składki i w przyszlosci jak będę samotna żebym mogła mieszkać w jakimś domu dla starszych osób i mieć emeryturę. Nie ma dla mnie problemu mogę pracować o kilka lat dłużej żeby tylko zdrowie dopisało.

Karino a jak z przedlużeniem Twojej umowy i dziękuje za nowennę do świętej Filomeny.

(17477)
Kropladata: 31.01.2011, godz: 15:40

Mam pytanie do mężczyzn,czy macie ochotę założyć rodzinę?Pytam bo mam wrażenie że marzenia o małżeństwie i założeniu rodziny to raczej domena kobiet.

(17476)
karinadata: 31.01.2011, godz: 13:50

Moniko
u Ciebie to trochę inna sprawa, bo wciąz żyjesz w tym samym. Nie oderwiesz się od przeszłości.. bo masz podobną na co dzień..pod wspólnym dachem. Najlepiej byłoby zamieszkać osobno, uniezależnić się , usamodzielnić. Ale w obecnej chwili gdy nie ma pracy, to nie takie poste. Musisz szukać wsparcia w grupach DDA, wspólnotach, mieć dobrego spowiednika. Wsparcie profesjonalne.. bez tego ciężko jest żyć z przeszłościa i terazniejszością..gdy nic sie nie zmienia. A proces uzdrawiania..to etap.. tylko Jezus może pomóc i na nowo ukształtować obraz siebie. Własciwie to On jest pierwszym lekarzem..
polecam zapoznać się z życiem św Filomeny,:

http://www.fortunecity.com/victorian/abbey/54/filome09.html

często odprawiać nowennę do tej niezawodnej patronki szczególnej córki Maryi i Jezusa, i nawiedzic w Polsce Jej sanktuarium.



(17475)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 31.01.2011, godz: 10:10

Alys zgadza się teraz jest pełno prywatnych uczelni. Kiedy kończyłam prywatną uczelnię była nas garstka. Miałam rektora który mówił nie myślcie że jak płacicie to nie musicie się uczyć. Wiele osób już na pierwszym roku odpadła. Byłam słabą uczennicą ale dzięki koleżankom z grupy skończyłam. Wiele mi pomagały. Pamiętam jak raz na prezentacji z jednego przedmiotu podczas prezentacji innych osób zasnęłam. Kiedy przyszła moja kolej koleżanka mnie obudziła (nie byłam po imprezie) wykładowca zaczął się śmiać i z mojej prezentacji postawił 5. Podczas trzech lat studiów nie opuściłam żadnego wykładu. Raz na ochronie środowiska przyszły na wyklad trzy osoby. Wykładowca przeprowadził wykład a podczas egzaminu poprosił te trzy osoby o indeksy i miałysmy od rektora decyzję o zdaniu egzaminu. Oprócz teorii i wiedzy ważny jest stosunek do życia i świata. Dzieki artykułowi do uczelnianej gazetki zostałam zaproszona do Rektora i podziękował za artykuł. A pisalam o Panu Bogu i odpowiedzialności za ochronę środowiska. Moi koledzy i koleżanki kończyli magisterkę w Warszawie i Krakowie.
Jak zaczynałam studia to był jeden budynek a teraz zajrzyj na stronę Wyższa Szkoła Handlowa im Markowskiego w Kielcach. Jestem dumna z tego że skończyłam tą uczelnię. A że jestem bezrobotna to moja wina.

(17474)
Dietrich do Alys, lat 25data: 30.01.2011, godz: 22:39

Alys, a co studiujesz? Pytam, bo wydaje mi się, że z tą łaciną w jednym palcu to znajomi z grupy/roku po prostu robią dobre wrażenie. Wiem, jaki jest poziom lektoratu z tego języka nawet na najlepszych uczelniach na kierunkach neofilologicznych i na historii. Ale mogę się mylić w Twoim przypadku oczywiście.

(17473)
robcandata: 30.01.2011, godz: 21:54

Dziękuję Wszystkim za odpowiedzi i zainteresowanie się moim problemem ... :)
Pewnie poczucie dowartościowania i chęć bycia kochanym ma swoje podłoże w tym że jestem romantykiem i marzę o takowej miłości. Kiedy widzę pary w moim wieku po prostu robi mi się żal samego siebie i nachodzą myśli " czy ja nie zasługuję na Miłość ? ,na przyjaciół, znajomych etc. " Domyślam się że związki w wieku 18 czy 19 to raczej jest zauroczenie niż miłość ale nie zawsze ... Fakt @Monika, teraz jest okres nauki matury ale to są wymówki jak dla mnie inni potrafią pogodzić i naukę i zabawę :) A co do marzeń to tak matura teraz numer 1 potem studia mi się marzą praca rodzina i dzieci .... oczywiście jeżeli Jezus pomoże bo bez Niego nie zaszedłbym aż do 3 klasy ... :)

Szczęść Boże

(17472)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 30.01.2011, godz: 21:50

Witam
Dla zainteresowanych
Z przyczyn ode mnie nie zależnych , stary numer gadu-gadu został uszkodzony i musiałem założyć nowy numer: 33346133
jeśli ktoś z Was jest chętny porozmawiać zapraszam.
Pozdrawiam i życzę smacznych oraz kolorowych snów.
Pozdrawiam Łukasz

(17471)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 30.01.2011, godz: 21:40

robcan poszukaj jakiejś grupy wspólnoty gdzie się odnajdziesz. Nie jestem za przemocą ale nie można zbyt długo odpuszczać, bywa ze trzeba się wycofać ale i czasem trzeba się postawić.

Pozdrawiam i pomodlę się o twoje wewnętrzne uzdrowienie.

(17470)
Agatadata: 30.01.2011, godz: 21:37

Robcan,
jeżeli chodzi o niskie poczucie wartości w szkole... ja w gimnazjum też byłam szykanowana. Głównie dlatego, ze w przeciwieństwie do większości mojej szkoły chciałam się uczyć. Wystarczyło zmienić środowisko, by poczuć, ze ja też jestem wartościowym człowiekiem, mam prawo do szacunku i własnego zdania. Zastanów sie nad tym, w jakim towarzystwie się obracasz, a jakiego szukasz. A następnie zastanów sie, gdzie takie znaleźć. I już będziesz wiedzia, co robić dalej.
Pocieszę Cię jednym-mimo, ze niektóre urazy mogą być silne i gdzieś tam nam w głowie głeboko mogą zostać, to jednak czesto takie traktowanie ze strony młodziezy jakiego doswiadczamy w szkole pozniej przestaje miec miejsce. Ludzie z tego wyrastają. A jeśli nie wszyscy, to potem oni są obiektem nietolerancji ze strony mądrzejszych. Przynajmniej ja doświadczyłam czegoś takiego w moim życiu:)

(17469)
Alys, lat 22data: 30.01.2011, godz: 21:27

Monika,
nie jakby co nie miałam zamiaru podważenia poziomu twojej szkoły. Hm tylko np. trafiłam na taką, w której nie wyrobiłam sobie najlepszego zdania o wyższych prywatnych szkołach tego i owego. Często niskie opłaty kuszą, gdy np. student nie może liczyć na pomoc rodziców wybiera takie coś, bo przecież studenci mało zarabiają, a utrzymanie się w dużych ośrodkach miejscowych wymaga sporego nakładu finansowego.

Sesja to tłumaczy moją nerwowość wypowiedzi. Pozdrawiam.

(17468)
Alys, lat 22data: 30.01.2011, godz: 21:15

Do Monika
prywatna wyższa uczelnia i w dodatku tytuł mgr, yhhh przecież to się kupy nie trzyma. Takie uczelnie wyrastają, jak grzyby po deszczu. Wiem co piszę, bo miałam styczność z takim czymś. Niczego nie uczą, chcą kasy. Mają gdzieś poglądy studentów, nie dają możliwości rozwoju tylko dyplom, który nigdy się nie przyda. Po takim czymś poszłam na uniwerek i widzę sporą różnicę pomiędzy wiedzą rówieśników, a moją. Większość ma w jednym paluszku łacinę, której np. mnie nie uczyli. Mają za sobą różne konferencje zarówno na naszym podwórku, jak i zagranicznym. Chociaż dobre i to, że byle gdzie można zrobić licencjat, (np. bo są niższe koszta), a potem się postarać i zrobić mgr. w innych warunkach. Najlepiej było, wtedy gdy na jedno woj przypadały 2 lub 3 szkoły wyższe publiczne. Było mniej ludzi z mgr. ale ich wiedza była większa, a teraz co drugi ma mgr. a nie wie podstawowych rzeczy. To jest Polska:)

(17467)
Xdata: 30.01.2011, godz: 18:26

Dietrich,lat 25
Jakiś czas temu,A.Kwaśniewski,podczas publicznego wystąpienia,powiedział:"(.....),Ludwiku Dornie,i ty,Sabo:nie idźcie tą drogą....!"
Zważywszy na to,że wypowiadając te słowa,był On w stanie,który na coś..."lekko wskazywał.."(przypomnijmy,że b.prezydent,w celach leczniczych,zmuszony jest zażywać różne środki-o czym poświadczali Jego współpracownicy),to-być może-stan takiego pewnego..."osłabienia"i mnie się udzielił i dzięki temu-że tak powiem-"jestem kryty.."w przypadku pojawienia się wątpliwości,co do tego,czy dobrze Cię zrozumiałem...

A jeśli idzie o.."lekturę Biblii w oryginale",to nie mam nic przeciwko temu...To inna sprawa..

(17466)
Gosia, lat 24data: 30.01.2011, godz: 17:53

Robcan,
nie martw się, widocznie Twoi znajomi nie są Ciebie warci. Znajdź w sobie jakąś pasję, zainteresowanie i rozwijaj to systematycznie. Pozwoli Ci to zapomnieć o porażkach. Pozdrawiam ciepło i głowa do góry!

(17465)
Monika, lat 36data: 30.01.2011, godz: 17:35

Robcanie lat 18 życzę zdania matury. Zapomnij o wyzwiskach i skup się na nauce. Chodzisz do LO więc jesteś zdolny. Nie skupiaj się aby coś udowadniac poprostu mniej gdzieś zaczepki i miej marzenia czyli zdanie matury.

Czy wyobrażasz sobie że ja córka alkoholika chodziłam do prywatnej uczelni i mam tytuł magistra a lubię sprzątać i miałam znajomych z bogatych rodzin. Byłam w najbardziej ambitnej grupie i w mojej grupie była najlepsza studentka uczelni. Miałam także wspaniałych Przyjaciół z poza mojej uczelni poznanych we wspólnocie. Jakie jest najwspanialsze miasto w Polsce poza Krakowem oczywiście Kielce i nierozumiem dlaczego scyzorycy przecież to najmilsi ludzie w Polsce. A najbardziej czyste miasto i ułożeni mieszkańcy to Poznań. Najpiękniejszy region Polski ale zanieczyszczony to region Katowic. A miasto, które kojarzy mi się z moją babcią jest Wrocław. Kiedyś przypadkiem weszłam do zakonników na Mszę świętą i odprawiał Stary Zakonnik za dusze zmarłych i żywych ze Wschodu i przypomniał mi okolice mojej babci.

Robcanie co nas nie zniszczy to umocni. Masz w sobie coś co Ty niedostrzegasz a inni to widzą i z zazdrości dokuczają. Daj sobie czas zobaczysz w wieku 20 lat bedziesz myślał inaczej. Też byłam trochę nieśmiała ale zawsze podchodziły do mnie koleżanki z którymi się zaprzyjaźniałam. Tylko zachowaj czystość ciała bo to da Ci potrzebną energię do realizacji planów. Powodzenia

(17464)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 30.01.2011, godz: 17:02

Dar - miejsce odkrywania tajemnicy Miłości...

Moje spotkanie z Miłością?
Zakochałam się w „Tych” błyszczących oczach. Miałam wrażenie, że kiedy tylko nasze spojrzenia spotkały się, to w „Tych” granatowych oczach zapalały się jakby gwiazdy.
Zapragnęłam być witana takim spojrzeniem każdego dnia, budzić ten ukryty blask
w „Tych” oczach, marzyć i tęsknić za nim podczas nieobecności i biec na spotkanie,
przy każdym powrocie. Czasem, gdy nie mogłam w nocy zasnąć, patrzyłam na rozgwieżdżone niebo i szukałam gwiazd podobnych do „Tych” - świecących dla mnie. Szeptałam do gwiazd: „Kocham w was to, że nie gaśniecie, że trwacie wiecznie”.
Wpatrywanie się w Gwiazdy...Wpatrywanie się w Miłość...
To piękny czas... kiedy nie można oderwać oczu od tych Oczu, które nie mogą też oderwać się od nas. Czas szczególnej bliskości...
A Twoje spotkanie z Miłością? Może w takim spotkaniu pomoże Ci nasza stronka www.dar.religia.net
Jeśli chcesz zostaw tu „Echo...”
swoich pragnień... myśli... refleksji... swojej modlitwy...
- „Perłę...” miłości.

(17463)
Marcindata: 30.01.2011, godz: 13:28

Do Robcan ,lat 18
Też jak byłem w Twoim wieku to miałem podobne dylematy co Ty.Ale uwierz mi z tego się wyrasta. Jednak to wymaga pracy nad sobą i Ty musisz ją podjąć dla swojego dobra

(17462)
korsarzdata: 30.01.2011, godz: 13:03

Do robcan
ja bym Ci doradził Twoim obecnym lub nawet byłym prześladowcom dać po prostu po mordzie jak coś do Ciebie mają, może pomóc, aczkolwiek nie musi. Ale do ludzi najlepiej mówić w języku jakim oni się posługuja i jaki sa w stanie zrozumiec. Oczywiście może się tak zdarzyć i to jest podejrzewam bardzo prawdopodobne, ze To ty bardziej dostaniesz, ale to tylko ból fizyczny, on też może przynieść prawdziwą ulgę..

(17461)
korsarzdata: 30.01.2011, godz: 12:57

Tak, testy psychologiczne, psychiatryczne, a najlepiej to jakaś komisja lekarska, która przebada kandydata do małżeństwa i wyda stosowne zaświadczenie - zdolny lub niezdolny do zawarcia małżeństwa. No i oczywiście badania i kursy pod kątem zdolności do wychowywania potomstwa, to przecież sprawa podstawowa. A nie tak dawno czytałem, że ponoć tylko ok10% rodziców potrafi wychowywć dzieci. Najlepiej pewnie na ogół potrafią to robić ludzie którzy wcale dzieci nie mają, albo mają max. jedno.. Więc myślę, że jakaś komisja złożona z samych fachowców oczywiście, pedagogów, psychologów itp powinna również orzekać czy dany kandydat ma prawo dzieci wychowywać czy nie i wydawać jakieś certyfikaty na przykład. Ale też najlepiej nie bezterminowo, ale powiedzmy na 5 lat, a potem niech ponownie stanie przed komisja i zda egzamin i udowodni czy aby nie zapomniał tej sztuki. No i oczywiście kwestia materialna, wypadałoby udowodnić że jest się w stanie utrzymać przyszłą rodzinę, nie wiem udokumentowane dochody z ostatnich 10 lat np. W końcu musimy mieć jak najwięcej pewności, pewność jest najważniejsza
Ech, to juz chyba nie jest mój świat..

(17460)
Janusz, lat 22data: 30.01.2011, godz: 12:47

Robcan, ludzie poznają się nie tylko na dyskotekach czy imprezach. Sądzisz że te wszystkie pary poznały się w klubie? Moja rada - poszukaj jakichś organizacji młodzieżowych, na przykład przy parafii - tam jest zazwyczaj bardzo mało mężczyzn a dużo dziewczyn. I nie udawaj tam kogoś kim nie jesteś, po prostu bądź sobą, porozmawiaj z każdym przez chwilę a może spotkasz kogoś interesującego.

(17459)
mdata: 30.01.2011, godz: 11:36

napisz mi o co masz do mnie żal,co mi zarzucasz?wyjaśnijmy raz na zawsze tą sprawę.napisz mi na e-mail lub gg.

(17458)
Monika, lat 36data: 30.01.2011, godz: 10:17

Karino ja nie magazynuję ran. Moje myślenie jest jakieś chore przez alkoholizm taty. To nie jest jego wina. Dziękuje Bogu że żyje ale wciąż wstydzę się że mam tatę pijaka. Alkohol odebrał mi tatę. Mam nerwicę bo nie mogę zrozumieć jak tato może poniżać mamę. Tato ciągle wywleka jakieś urojone zdrady mamy i mówi że jestem dziwka jak mama. Ciągle wracam do domu bo lepszy wróg znany od małego niż obcy. Ostatnio powiedziałam mu skoro nienawidzi mamy i mnie to dlaczego nie zgodzi się na podział mieszkania. Zamiast kumulować pretensje do mamy zaczęłąm tatowi mówić co o nim myślę. Wywleka jakieś urojenia z mojego życia. Powiedziałam mu że jeśli jeszcze raz powie na mój temat jakieś bzdury to podam go do sądu aby wyjaśnić sprawę. Wtedy usłyszy jakie życie prowadziłam na studiach. I wtedy zobaczyłam jego nienawiść.
Karino szukam pracy nawet żeby sprzątać ale są oferty z grupą inwalidzką.

Bardzo lubię aktora Colina Firtha. Jego dobroć i prostota mnie urzeka. Chcialabym mieć takiego tatę i dlatego należy się mu Oskar.
Panie Jezu ale Ciebie najbardziej kocham. Nigdy nie zapomnę, że w Kielcach Ty się mną opiekowałeś z Matką Bożą Częstochowską.

Panie Jezu nie martw się innymi spójrz na mnie a zobaczysz że moje serduszko bije dla Ciebie. Jak rozmawiałam z Krzysztofem i powiedział że wyjezdza do Stanów nie uwierzyłam mu. Jak wyszłam z samochodu usłyszałam usłyszysz o mnie . Jezu ufam Tobie.

(17457)
ona24data: 30.01.2011, godz: 08:18

Do robcan
małymi krokami napewno dojdziesz do celu

(17456)
robcan, lat 18data: 29.01.2011, godz: 23:42

Szczęść Boże :)

Mam nadzieje że znajdę tutaj pomocną radę. Otóż mam 18 lat w tym roku pisze maturę odkąd pamiętam zawsze byłem obiektem drwin ze strony " rówieśników " Szczególnie gnębiono mnie psychicznie w podstawówce poniżanie głupie wyzwiska i strach przed jutrem że znowu bedzie to samo ... potem było gimnazjum problemy z wygladem i znowu to samo wysmiewanie sie i wyzwiska teraz w LO jest lepiej jednak cały czas w środku nie daje mi spokoju i przypomina te momenty ponizania czy dołowania ze strony nawet rodziców bo też mowili że to moja wina że gdyby nie ja to by nie mieli problemów nie denerwowaliby sie itp :(( zastanawiam sie czy rzeczywiscie nie lepiej byłoby się nie urodzić ? Dreczy mnie brak kogos do kogo mógłbym sie przytulic pogadac ( dziewczyny ) ale jak ją poznac skoro nigdzie sie nie chodzi na żadną dyskoteke do żadnych klubów bo nie ma z kim i dokąd ... Nie chodzi mi o sex ... Wierze w Boga i czekam ...
Co byście mi doradzili ? ? Bo sam już nie wiem ...

DZiekuję za wszelka odpowiedź :)

(17455)
Kropelkadata: 29.01.2011, godz: 23:24

Łukasz a dlaczego uważasz że nigdy nie staniesz przed ołtarzem?
Psycholog i psychiatra wiele mogą,to są ludzie którzy sie znają na ludziach,na zaburzeniach psychicznych.Nie wygłaszaj takich opini jak sie na tym nie znasz.Nawet jak byłeś u psychologa to mogłeś akurat trafić na nieodpowiedniego,w każdej grupie zawodowej są osoby które niekoniecznie sie nadają do zawodu.

Kiedyś też nie było dobrze bo ludzie nie mogli sie dobrze poznać przed ślubem a rozowdy nie były tolerowane społecznie wiec i tak i ta byli ze sobą.Ale teraz jest przesada w drugą stronę.Ludzie odkładają to na koniec a wcześniej żyją w konkubinacie wiele lat.Takie odkładanie ślubu nie jest wg mnie dobre.To znaczy że ktoś traktuje ślub tylko jako tradycje,a przed ślubem żyją i tak jakby już byli małżeństwem,w sensie mieszkają,współżyją itd.Zacznijmy od tego że mało osób traktuje czystość przedmałżeńską poważnie.

(17454)
www.wilnoteka.ltdata: 29.01.2011, godz: 23:07

PODPISZ PETYCJĘ "W OBRONIE POLSKICH SZKÓŁ NA LITWIE"

http://www.wilnoteka.lt/pl/tresc/w-obronie-polskich-szkol-na-litwie

(17453)
Janusz, lat 22data: 29.01.2011, godz: 23:06

Korsarz, teraz ludzie co prawda poznają się długo, ale na czym to poznawanie polega? Na mieszkaniu razem i współżyciu przedmałżeńskim. Moim zdaniem to jest przyczyną tak częstych rozwodów, to, że ludzie żyją wbrew Bogu. Z tego nigdy nic dobrego nie wyniknie. Bóg nie zakazuje ludziom współżyć przed ślubem "bo tak", żeby nam było trudniej. On ma ku temu powód. Seks nie jest czymś złym, ale tylko seks w małżeństwie. Seks przedmałżeński jako grzech jest źródłem nieszczęść (jak każdy grzech). A to że kiedyś było mniej rozwodów? Kiedyś w ogóle nie było instytucji rozwodów, bo nie było ślubów cywilnych, było jedynie "unieważnienie małżeństwa" (i jest do tej pory) czyli stwierdzenie, że małżeństwo zostało zawarte nieważnie. A że trudno było to uzyskać to i było mniej rozwodów. Zresztą, kiedyś ludzie żenili się nie tylko z miłości tylko ze względu na interesy rodziny itd. Powiesz pewnie, że wtedy też nie dochodziło do tak częstych sytuacji, że małżeństwo co prawda formalnie trwało ale ludzie nie żyli ze sobą tylko z innymi partnerami. Wtedy presja społeczna była większa, zwłaszcza w małych ośrodkach ludzkich, a takie ośrodki stanowiły większość. W dużych miastach już w XIX, w XX wieku było często tak, że istniał typ małżeństwa funkcjonującego na zasadzie: mieszkamy razem, ale w sferze uczuciowej i erotycznej się nie ograniczamy a więc nie robimy problemów z powodu zdrad. A takie związki były bardzo często zawierane, jak sam zauważyłeś, po krótkim okresie znajomości.
I proszę, nie mylmy pojęć zakochanie i miłość. Zakochanie to coś całkiem innego, co, jak pisałem, może, ale nie musi przerodzić się w miłość. Co będzie jeśli po pół roku znajomości zakochani, podkreślam - zakochani, a nie ludzie czujący do siebie miłość wezmą ślub, ale z tego zakochania miłość się nie rozwinie? Dłuższy okres narzeczeństwa jest właśnie po to, aby zminimalizować ryzyko takich sytuacji. Dwa, trzy lata - w takim czasie może się rozwinąć uczucie nazywane miłością. Podkreślam - może, ale nie musi. I właśnie żeby uniknąć sytuacji w której miłość się nie rozwinie w zawartym już małżeństwie dąży się do tego, aby zawierano ślub w sytuacji gdy ta miłość już jest. To jest sens tych rozwiązań proponowanych przez Kościół.
Ps. Szymon Hołownia w swojej ostatniej książce trochę na marginesie poruszył temat różnicy między zakochaniem a miłością. Polecam.

(17452)
Hania, lat 37data: 29.01.2011, godz: 21:09

Łukasz, tak dla ścisłości:
W KOŚCIELE NIE MA ROZWODÓW!!!!!
jest tylko stwierdzenie, iż małżeństwo nie zostało zawarte ważnie. I żeby już nie narażać cię na stresogenne domysły podaję główne przesłanki:

•Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte z powodu jakieś przeszkody zrywającej kanony 1083 – 1094 Kodeksu Kanonicznego.
◦wiek młodociany (14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny),
◦niezdolność płciowa (impotencja),
◦istniejący węzeł małżeński ( małżeństwo z inną osobą),
◦różność religii (ślub z osobą nieochrzczoną),
◦święcenia,
◦śluby lub profesja zakonna,
◦uprowadzenie,
◦przeszkoda występku (małżonkobójstwa),
◦pokrewieństwo (w linii prostej i do 4 stopnia linii bocznej),
◦powinowactwo (w linii prostej),
◦przyzwoitości publicznej,
◦pokrewieństwa prawnego (powstałego z adopcji).
•Małżeństwo może zostać nieważnie zawarte na skutek braków dotyczących zgody małżeńskiej. Określone zostały przez prawodawcę w kanony 1095-1107.
◦brak minimum małżeńskiego poznania
◦pozbawienie używania rozumu,
◦poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeńskich,
◦niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej,
◦podstęp przy zawieraniu małżeństwa (umyślne wprowadzenie w błąd),
◦symulacja,
◦wykluczenie któregoś z istotnych przymiotów lub elementów małżeństwa (jedność, nierozerwalność ,zrodzenie i wychowanie potomstwa),
◦zawieranie małżeństwa pod warunkiem,
◦przymus i bojaźń.
•Przyczyną nieważności małżeństwa mogą być braki dotyczące formy kanonicznej, a więc sposobu zawierania małżeństwa. Dotyczy w szczególności kapłana asystującego przy zawieraniu małżeństwa (posiadanie przez niego odpowiedniego upoważnienia), oraz zobowiązanie do zawierania małżeństwa przez katolików według formy kanonicznej.

Także jak widzisz te konsultacje z psychologiem są zasadne, jak i wydłużenie czasu przygotowania. A co do ciąży, jest też pewnego rodzaju przymusem, warunkiem ("skoro jesteś w ciąży, to się z tobą ożenię", czyli "gdybyś nie była, to ze ślubem byśmy jeszcze poczekali").

Stwierdzenie nieważności małżeństwa, to określenie, że tego małżeństwa tak naprawdę nigdy nie było, a to nie jest na pewno rozwód.

(17451)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej