Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [228] [229] [230] [231] [232] [233] [234] [235] [236] [237] [238] [239] [240] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Kropelkadata: 29.01.2011, godz: 20:19

Janusz bardzo mądrze napisałeś,małżeństwo nie gwarantuje życia bez problemów,ale jeśli jest budowane na fundamentach wiary czyli z Bogiem to napewno łatwiej jest uporać sie z wszystkimi problemami i ciągle sie kochać.A wiek zawarcia małżeństwa nie ma tu nic do rzeczy.Łukasz jesteś starsznie niecierpliwy.

(17450)
karinadata: 29.01.2011, godz: 18:53

Moniko
to znaczy,że..tróje w szkole nie przekładają się na dorosłe zycie.. i osiągnięcia..
U mnie w klasie był chłopak który jako jedyny nosił okulary...wtedy to była rzadkość..
i był nieco przy tuszy. Przezywali go okularnik.. w dodatku lekko sie jąkał i był uznawany za gorszego..
Obecnie ma ładną żone i dziecko. Wyrósł , nie nosi okularów..
Nie poznałabym go. Jest szczęśliwy to widać.. bo pisze ze ma kochaną żonę.
róznie się układa w zyciu.. czasem ktoś był popychadłem i taki poraniony dalej przez życie idzie..nie potrafi sie z tego wyzwolić. Inny widocznie nie magazynuje ran...wspomnień.. ale bierze życie w swoje ręce..jak ten kolega..pewnie można coś z życiem zrobić..nawet poranionym.

(17449)
Grzesiek, lat 22, e-mail: kolejoman@interia.pldata: 29.01.2011, godz: 18:52

Kropelka

Czasami można. Moi rodzice pobrali się po roku znajomości. Są małżeństwem już prawie 25 lat. :)

(17448)
korsarzdata: 29.01.2011, godz: 18:16

A ja nie uważam, żeby wydłużenie stażu narzeczeńskiego samo w sobie miało jakiś pozytywny wpływ na trwałość małżeństw. Z opowieści rodziców, czy osób jeszcze starszych wiem, że kiedyś małżeństwa zawierano dość szybko, a jak wiadomo rozwody były rzadkością. Narzeczeństwo trwało pewnie najczęściej od kilku miesięcy do roku, czasem dłużej. Ja myślę że to jest wystarczający czas na takie poznanie jakie ma być przed ślubem. 3 lata narzeczeństwa czy dłużej to dla mnie nieporozumienie, oczywiście to tylko moje zdanie, każdy może mieć inne. To teraz ludzie poznają się czasem latami zanim zdecydują się na ślub, granica wiekowa wchodzenia w związek małżeński coraz bardziej się podnosi, a rozwody są plagą. Kiedyś normą były małżeństwa w wieku ok 20 lat (co jest wg mnie jak najbardziej naturalne), praktycznie bez kursów przedmałżeńskich, czy jakichś specjalnych przygotowań. Naprawdę uważacie, ze jakieś dodatkowe kościelne obostrzenia czy wymagania, dłuższe kursy, itp pozwolą ograniczyć ilość rozwodów? Bo według mnie ograniczą tylko ilość zawieranych ślubów kościelnych. I po tych co ślub w kościele biorą tylko dla białej sukni czy tradycji to co najwyżej spłynie, a będzie to tylko rzucanie kłód pod nogi tym którym zależy na tym ślubie jako sakramencie i bardziej powaznie traktują swoją wiarę.
Łukaszu, to co napisałeś, to o ile się nie mylę miało źródło w prasie, która zajmuje się głównie szukaniem sensacji, raczej nie można traktować tego poważnie. Papież zaapelował żeby po prostu bardziej poważnie traktować sakrament małżeństwa, zaapelował do księży żeby też zwrócili na to uwagę. Zeby ślub kościelny nie był uwazany tylko za tradycję czy za ładną uroczystość. No a dziennikarze jak to dziennikarze, już dobudowali do tego swoją teorię.

(17447)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 29.01.2011, godz: 17:27

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Janusz, lat 22>>>>>Do Kropelka>>Do Monika, lat 36

(17446)
Monika, lat 36data: 29.01.2011, godz: 15:20

Łukaszu jeszcze coś dopiszę. Jak miałam 22 lata nie myślalam o małżeństwie. Marzyłam o miłości o takiej z filmów, muzyki. Bawiłam sie na kilku weselach znajomych ale nigdy nie pomyslałam że też bym chciała mieć meża, białą suknie i dzieci.
Teraz kiedy mam 36 lat spotykam koleżanki których dzieci chodzą do gimnazjum mam pokój w sercu. Oczywiście mam jakiś ból w sercu że coś mnie ominęło ale nie mam takich dylematów i pretensji do kościoła jak Ty. Biorę leki, chodzę na terapię i pogłębiam wiedzę o rozwoju mężczyzny i kobiety. Na przykłąd w książce Jean Vaniera pisze że zamiast pożądliwości trzeba nauczyć się czułości. Trzeba najpierw być dobrym dla siebie i osób najbliższych. Wiem że jak się zakocham nawet w wieku 40 lub.. lat to miłość będzie prawdziwa, głębsza, pozbawiona urojeń z lat dziecinnych.Będzie w niej miejsce na zmysłowość i czułość ale będziemy wiedzieli że mamy swoje lata i słowa dopóki śmierć nas nie rozdzieli nabierze sensu. Marzę o ślubie w wiejskim kościele i przyjęciu dla najbliższej rodziny. Ale bardziej niż ślubu proszę Boga o łaskę nawrócenia mojego taty z choroby alkoholowej. A może moje cierpienie jest wynagrodzeniem Panu Bogu za babcię która odeszła od kościoła do świadków Jehowy?

Polecam Ci prześledź przysięgę małżeńską.

(17445)
Monika, lat 36data: 29.01.2011, godz: 14:54

Łukaszu tak martwisz się o ślub kościelny. Zadam Ci pytanie. Czy chciałbyś mieć takiego syna jak Ty? Jaką chciałbyś mieć córkę? Czy wiesz że córka potrzebuje dobrego ojca, który ją wprowadzi w świat wartości. Ja mam ojca alkoholika ostatnio mu powiedziałam że się Go boję a on ty się mnie boisz? Nagle poczułam się jak mała dziewczynka, która nareszcie mówi co myśli.
Mój znajomy mówi że po ślubie kościelnym bardziej żonę kocha i szanuje. A jak byłam na ich ślubie to obydwoje z serca mówili przysięgę.

Pamietam miałam w szkole kolege, który był przystojny, ale mało zdolny i zawsze powtarzał że się nigdy nie ożeni. I jaka niespodzianka pierwszy sie ożenił, załozył firmę robi żonie zakupy i mówi że jego syn jest mądrzejszy od niego. Najwiekszy fajtłapa w szkole ożenił się i miał bliźniaki. Każdy mówi taki niezdara a jaki dobry....

(17444)
Kropelkadata: 29.01.2011, godz: 14:31

Przed ślubem warto sprawdzić czy ktoś jest wogle zdolny do miłości.A testy psychologiczne i psychiatryczne również są dobrym pomysłem,ponieważ ktoś może być nie zdolny do małżeństwa.Również nie wyobrażam sobie jak można wziąść ślub nie znając sie wiecej niż rok.Zakochanie-zwykła chemia może trwać nawet 2 lata.A z ciążą to nie wiem.Czasem ktoś planuje ślub ale troszke później i dziecko przyśpieszy tą decyzję.To niekoniecznie jest czymś bardzo złym.Gorzej jak nie są pewni czy chcą być do końca życia razem ale współżyją mimo tego,pojawia sie poczęcie dziecka i wtedy biorą ślub tylko ze względu na dziecko.To często kończy sie zdradami,rozwodem i wieloma nieprzyjemnościami.

(17443)
Janusz, lat 22data: 29.01.2011, godz: 13:51

Zapominasz Łukasz o jednym, że Kościół to nie jest organizacja czysto ludzka. Zapominasz o tym, kto jest faktyczną Głową Kościoła, że nie jest nią papież, który jest tylko namiestnikiem "Góry" na Ziemi. Dogmat o nieomylności papieskiej w sprawach wiary i moralności to jeden z najważniejszych fundamentów religii rzymskokatolickiej, coś, co nas odróżnia od innych wyznań chrześcijańskich, przykładowo prawosławia czy protestantyzmu. Kwestionowanie nieomylności papieża czyli Kościoła w sprawach fundamentalnych to dla katolika kwestionowanie tego co mówi Bóg. "Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" mówił Jezus do Piotra, udzielając mu pełnomocnictw i wskazując na to, że gdy będzie działał mocą swej władzy papieskiej będzie przez niego działał Bóg. Do tej pory, gdy papież ogłasza ważne decyzje, w sprawach wiary i moralności, poprzedza to uroczysta modlitwa do Ducha Świętego.
A na marginesie - statystyk nie widziałem, ale logicznie rzecz biorąc, większe jest prawdopodobieństwo, że trwalszy będzie związek, w którym ludzie znają się dobrze, niż taki, w którym są ze sobą, na przykład, pół roku, i nie wiedzą na skutek tego o sobie nic. Idąc Twoją logiką, można w ogóle znieść narzeczeństwo i pozwolić na śluby po tygodniu znajomości, bo przecież każdy trwały związek miał kiedyś tylko "tydzień stażu" więc to oznacza, że takie związki też są trwałe, a poza tym "księża się nie znają". Chrześcijaństwo to nie jest religia dla niecierpliwych, dla takich, dla których najważniejsze jest, za przeproszeniem, jak najszybsze pójście do łóżka. Małżeństwo to sakrament potwierdzający miłość, a nie zakochanie. A o miłości nie można mówić po trzech miesiącach znajomości, każdy, nawet najbardziej antykatolicki psycholog to powie. Te przypadki o których piszesz, że znali się 3 lata przed ślubem, a po ślubie przestali do siebie pasować - oni najwidoczniej nigdy do siebie nie pasowali, skoro nie potrafili być razem w czymś tak pięknym ale i wymagającym jak małżeństwo. A ten przykład, że po kilku latach w małżeństwie zaczął pić - miłość może i tam była, ale miłość nie oznacza, że bez względu na to, jaki jest człowiek, wszystko będzie pięknie. Jeśli człowiek nie chce sam się doskonalić to samo uczucie problemu nie rozwiąże.
Masz może link do tych statystyk, o których pisałeś? Jakoś nie jestem w stanie uwierzyć, że małżeństwa zawarte po pół roku znajomości są tak samo trwałe jak te zawarte po 3 czy 5 latach.
I nie rozumiem skąd ten pośpiech. Nie jesteście pewni uczuć partnera, że chcecie go jak najszybciej "związać" przy sobie?

(17442)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 29.01.2011, godz: 12:21


(17441)
Alys, lat 22data: 29.01.2011, godz: 09:17

Łukasz mi się wydaje, że najlepiej jest związać się z osobą, którą bardzo dobrze znamy. Np. gdy łączy nas wieloletnia przyjaźń, która jest wspaniałym wstępem do miłości i do udanego pożycia małżeńskiego.

Karina patrz ta konferencja tak blisko :) Yhhh, że też tego czasu jest tak mało. Owocnej konferencji.

(17440)
Gosia, lat 24data: 29.01.2011, godz: 08:46

Dietrichu,
no cóż, ,,traduttore traditore". A jednak warto chyba zachować sentyment dla tłumaczeń, zwłaszcza niektórych. Nawet, jeśli nie są już tym samym, pozostają udane. No, czy to nie urocze: ,,Wstań chwało moja, wstań żołtarzu i gęśli; wstanę na świtaniu. Chwalić cie będę w ludzioch, Gospodnie, i psalm ci rzekę w poganiech" (fr. Psalmu 56. według Psałterza Puławskiego; zamieściłam wprawdzie fragment zaledwie, ale tylko po to, by dać próbkę poezji psalmicznej w jednym z najcenniejszym przekładów). Co do czytania Biblii w oryginale, trzeba najpierw poznać języki, a to... kto wie, może kiedyś:) Pozdrawiam!

(17439)
Dietrich, lat 25data: 29.01.2011, godz: 01:19

Do Gosi, lat 24.

A ja bym poszedł dalej i zachęcał do lektury Biblii w oryginale. Z przekładami kłopot jest o tyle, że każdy jest interpretacją, nie tylko w sensie literackim, ale także teologicznym. Przekład wyraża bowiem teologię wspólnoty, w której i dla której powstaje. Nawet tak drobny szczegół, jak zapisywanie tego lub innego wyrazu wielką literą to już interpretacja tłumacza i wyraz jego poglądów, w grece np. nie ma rozróżnienia między wielkimi a małymi literami (wprowadzono je w wieki po spisaniu Nowego Testamentu). Wszyscy się pewnie zgodzą, że Syn Człowieczy to nie to samo, co syn człowieka, a przecież oba są przekładami tej samej frazy greckiej.

(17438)
dododata: 28.01.2011, godz: 22:57

Do mnie także bez przerwy przychodziły maile "afrykańskie" - same panny z (podobno) Afryki, które mnie ...kiss you honey, my dear friend" etc. Ba, nawet ich zdjęcia były. Do kosza z nimi od razu! Do Małgosi lat 29 - Z tego co piszesz wnioskuję, że już kogoś poznałaś?:-) A pretensji do siebie nie miej, bo to on się powinien wstydzić. Jak ktoś chce okłamać, to i tak to zrobi i nic nie poradzisz. Ważne, że Ty byłaś uczciwa. Pozdrawiam!

(17437)
Janusz, lat 22data: 28.01.2011, godz: 22:41

Łukaszu, małżeństwo po kilku miesiącach znajomości może (ale nie musi) okazać się nietrwałe. Dlaczego? Dlatego, że po tak krótkim okresie znajomości dwoje ludzi łączy zakochanie, ale nie miłość, a to miłość pozwala być razem do końca życia, zakochanie jest wstępem do miłości, ale nie zawsze do tej miłości prowadzi, czasem, w obliczu trudności (na jakie na pewno trafi młode małżeństwo) wygasa. Innymi słowy, to miłość musi być podstawą małżeństwa, a miłość nie rodzi się w ciągu kilku miesięcy, ale w ciągu kilku lat. A jeśli chodzi o udzielanie ślubu kobietom w ciąży, to wiąże się to z tym, co napisałem wyżej. Najczęściej jest przecież tak, że ślub jest w takim wypadku efektem ciąży, żeby "nie było gadania że to nieślubne dziecko". Uczucia w takim wypadku schodzą na plan dalszy. Przyczyną zawarcia sakramentu małżeństwa powinna być miłość, a nie ciąża. A dłuższy okres przygotowawczy? Oprócz tego co pisałem, ma to również dać przyszłym małżonkom czas na zgłębienie się w to, czym jest sakrament, który chcą zawrzeć, na takie pozytywne ochłonięcia, poszerzenie spojrzenia na małżeństwo, na dostrzeżenie tego, czym ono naprawdę jest, na dojście do wniosku, że nie zawsze będzie pięknie, że będą też trudności. Ci, którzy mimo zrozumienia tego dalej będą chcieli być razem do końca życia mają duże szanse na to, że faktycznie do końca życia będą.

(17436)
karinadata: 28.01.2011, godz: 20:46

ZAPROSZENIE NA SYMPOZJUM: Okultyzm - jego działanie

Program sympozjum

29.01.2011 r. Aula Jana Pawła II w Gdańsku Oliwie

ul. Bpa. Edmunda Nowickiego 3 obok Katedry

Wstęp wolny!!!
8.00 – 8.50 Msza Święta inauguracyjna – Parafia katedralna pw. Trójcy Świętej w Gdańsku Oliwie ul. Bpa. Edmunda Nowickiego 5
8.55 – 9.10 Przedstawienie programu dnia.
9.10 – 9.55 „Magia w Biblii i nauczaniu Ojców Kościoła” – referat Ks. mgr lic. Grzegorza Daroszewskiego Dyrektora Gdańskiego Centrum Informacji o Sektach
– 10.55 –„Okultyzm a kultura masowa” – wykład O. dr hab. Aleksandra Posackiego: teologa i demonologa
11.10 – 11.55 „Wschodnie źródła magii” – wykład S. M. Pawlik, dominikanki, znawcy hinduizmu
12.10 – 12..40 –„Niepokalane Serce Maryi zwycięża” – Świadectwo Marii – Emanuel, misjonarki świeckiej z Częstochowy
12.40 - 13.40 Przerwa obiadowa
13.40 – 15.30 – „Życie, nawrócenie, ŻYCIE” Multimedialne świadectwo Leszka Dokowicza, operatora filmowego
15.45 – 16.35 „Współczesne zniewolenia” – spotkanie z Księdzem egzorcystą dr hab. Andrzejem Kowalczykiem
16.50 – 17.35 „Harry Potter” i „Zmierzch” pod światło. Komentuje Małgorzata Nawrocka, autorka powieści antymagicznej „Anhar”

17.50 – 18.35 – „Magiczne myślenie dziś. O energoterapii, homeopatii i nie tylko” – mówi Andrzej Wronka, teolog, publicysta.

18.35 - 18.50 – Oko w oko z bioenergoterapeutą – świadectwo Henryka
19.00 – 20.00 Msza Święta dziękczynna z Aktem Zawierzenia Niepokalanemu Sercu Maryi i modlitwą o uzdrowienie wewnętrzne Parafia katedralna pw. Trójcy Świętej w Gdańsku Oliwie ul. Bpa. Edmunda Nowickiego 5

Na sympozjum zapewniamy możliwość nabycia unikalnych publikacji i materiałów multimedialnych związanych z tematyką spotkania.
Bliższe informacje na stronie www.cios.gda.pl i pod numerem 501337277

Sympozjum można wspierać dobrowolnymi datkami wpłacając na konto:

Lukas Bank 12194010764721480600000000 z dopiskiem sympozjum
Ks. Grzegorz Daroszewski

Archidiecezjalny Duszpasterz Osób i Rodzin zagrożonych działalnością sekt i okultyzmu

(17435)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.01.2011, godz: 20:40

Łukaszu poszukaj w dokumentach kościoła katolickiego na te tematy. To sprawa indywidualna każdej pary i prowadzącego nauki przedmałżeńskie. Wiele do powiedzenia maja także sądy kościelne.
Uważam że przygotowanie do malżeństwa powinno się zacząć już w gimnazjum. Jak pisze Wanda Półtawska bardziej niż techniki dziewczyna i chłopak powinny mieć świadomość o dojrzewaniu. O wartości dziewictwa i czystości.
Ważna jest świadomość,że ślub w kościele to bardzo ważna sprawa. Podczas zaślubin kobieta i mężczyzna ślubują sobie miłość a jednocześnie zapraszają Jezusa Chrystusa do swojego związku.
Benedykt XVI poprzez swój apel pragnie pogłębienia refleksji o sakramencie małżeństwa.

(17434)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.01.2011, godz: 18:53

W zeszłym roku byłam na rekolekcjach dla dziewcząt u sióstr zakonnych. I prowadzący ksiądz przygotował cytaty z Pisma Swiętego specjalnie dla dziewcząt. Po zakończonej porannej modlitwie czytam jeden cytat i jest to dla mnie balsam dla duszy.
Bardziej niż jakieś SMS polecam udział w rekolekcjach u zakonników i zakonnic i życie treściami, które się usłyszało.


(17433)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 28.01.2011, godz: 18:37

Witam wszystkich
Chciałem znać waszą opinię na temat zasad udzielania sakramentu małżeństwa, które punkty popieracie a z którymi się nie zgadzacie lub z którymi byście polemizowali i głębiej się nad nimi zastanowili.
1- Czy jesteście za tym by kobieta ciężarna nie dostała nigdy ślubu???
2- Czy jesteście za tym by staż narzeczeński trwał dłużej niż 1 rok a jeśli para nie ma ukończonego roku stażu ślubu nie dostanie???
3- Czy jesteście za tym by para narzeczonych przeszła kurs przedmałżeński trwający co najmniej pół roku a innym przypadku jeśli para nie przejdzie tego kursu nie będzie mogła się pobrać???
4- Czy jesteście za tym by para narzeczonych przeszła dokładne badania psychologiczne oraz psychiatryczne??
5- Czy jesteście za tym by kościół prześwietlał życie narzeczonych począwszy od ich dzieciństwa gdzie już na wstępie będą zadawane pytania na temat doświadczeń seksualnych , uzależnień, a nawet w przebytych chorobach wenerycznych a podobno ma nawet staż narzeczeński trwać nawet kilka lat.

(17432)
Gosia, lat 24data: 28.01.2011, godz: 18:26

Haniu,
jeszcze odnośnie samych tych sms-ów powtórzę to, co napisałam poniżej: jeśli to faktycznie jest inspiracją do czegoś pozytywnego, to dobrze. Nie chcę niczego krytykować, a moje obawy są związane z dość trudnymi doświadczeniami będącymi skutkiem pewnego sposobu interpretacji Biblii (nie są to tylko moje doznania, ale też innych osób, zwłaszcza ludzi młodych) i stąd moja ostrożność w tym względzie. To tyle. Dobrego wieczoru!

(17431)
Haniadata: 28.01.2011, godz: 16:31

A dla wszystkich mających wątpliwości co do treści przesyłanych SMS-em z Nieba link (mam nadzieję, że Tomek to puści):
http://www.pozytywnego.pl/?go=wiecej

Rafał, jeżeli tu zaglądasz pozdrawiam!

(17430)
Haniadata: 28.01.2011, godz: 16:27

Zgadzam się z opinią Roberta dotyczącą inicjatywy SMS z Nieba. Dostaję go już od kilku lat, praktycznie od samych początków. Związane to jest z faktem, iż osobiście znam jego pomysłodawcę (x. Rafała), jak i większość Ekipy. Krótki cytat z Pisma Świętego, myśl błogosławionego lub świętego w kontekście cytatu - takie dobre rozpoczęcie dnia. I prawdziwe, w przeciwieństwie do horoskopów , które też można zamówić na komórkę. Często wzmianka o nowościach na blogu bez piuski (świetny blog, prawda Robert?), dzisiaj o spotkaniu z Andrzejem Wronką (polecam, również osobiście znam gościa). To wszystko pomaga wejść w nowy dzień. Co więcej, te cytaty, myśli często bezpośrednio dotykają danego dnia i niosą odpowiedź na wiele pytań. Tak sobie myślę, że to dobry sposób na dotarcie ze Słowem do wielu młodych, którzy w ten sposób mogą poznać Pismo Święte. Wielu z nich sama by nie sięgnęła po Słowo. A jak się komuś taka forma nie podoba, to przecież nikt go nie zmusza do korzystania. Tylko tak sobie myślę, że aby krytykować, trzeba najpierw to coś poznać.
I tak już osobiście do Gosi. Uwierz, dotąd przez te kilka lat nie było dołujących treści, a jedynie takie z przesłaniem nadziei i miłości Bożej.

(17429)
Madzia, lat 19, e-mail: madzinia@amorki.pldata: 28.01.2011, godz: 16:01

Witajcie ...

Tak czytam wasze wpisy i też chciałabym dodać kilka słów na ten temat . Mi na e-maila także przychodzą różne wiadomosci typu " zostańmy przyjaciółmi" , ale wszystkie takie treści są w języku angielskim . Sama nie wiem co o tym myśleć ;/ nie odpowiadam, na nie... Bo czuję jakiś podstęp. Osoba z Afryki pisze do mnie, bo chce się spotkać i poznać Każda z tych osób powołuję się na ADONAI.

(17428)
Gosia, lat 24data: 28.01.2011, godz: 15:36

Robercie,
nie korzystam z tego, choć dawniej brałam udział w podobnych inicjatywach. Dziś mam na to trochę inne spojrzenie. Być może jestem przewrażliwiona, ale mam konkretne doświadczenia związane z bolesnymi konsekwencjami pewnego sposobu odczytania słów Biblii. Naprawdę. Jednak wierzę, że intencje osób w tym uczestniczących są jak najlepsze. Jeśli to komuś pomaga, inspiruje kogoś do pozytywnych działań, to masz rację - czemu nie. Co do kwestii ,,przystosowywania" Biblii (i, co zawsze będę podkreślała, upraszczania jej w szerokim rozumieniu tego słowa), jestem jednak konserwatystką. Sądzę, że zbyt wiele istoty i piękna Księgi kryje się w samym jej języku (trudnym, a jakże!). Przekładanie go na współczesne slangi jest dużym błędem. Nie chodzi o to, że jest to nadużycie wobec samego tekstu, ale sami pozbawiamy siebie w ten sposób korzyści płynących z uporania się z tekstem biblijnym. Oczywiście, możesz powiedzieć, że moje myślenie zmierza do odrzucenia jakichkolwiek przekładów Biblii i że niedługo zacznę namawiać, by czytać ją wyłącznie w oryginale:) Tak nie jest. Oczywiście, przekład nie jest już tym samym (dlatego teolodzy bibliści muszą znać języki oryginalne, w jakich powstawała Biblia), ale myślę, że większość klasycznych tłumaczeń Biblii i jej parafraz jest naprawdę udana. Pewnie, że nie każdy z upodobaniem będzie brnął przez średniowieczny Psałterz Floriański czy Puławski i ja to rozumiem, ale np. Biblia Tysiąclecia wydaje się całkiem dobrym rozwiązaniem, zrozumiałym dla w miarę dojrzałego czytelnika (oczywiście, przy włożeniu w to odrobiny trudu). Pewnie mało kto się ze mną zgodzi, ale takie spłaszczanie tekstu sakralnego do poziomu slangu czy komiksu uważam za duże zagrożenie. Powtarzam, jest to zagrożenie nie dla samego tekstu, ale dla jego odbiorców. Jak przełożyć na slang np. istotę psalmu, która tkwi nie tylko w samej jego treści, ale i w konstrukcji językowej, w specyficznym stylu? Jak przełożyć na komiks alegoryczną wymowę dialogów Oblubieńca i Oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami? Tu chodzi o nas samych. Trzeba trochę od siebie powymagać, natrudzić się nieco przy odczytaniu języka Biblii, aby dzięki temu dużo zyskać. Biblia to nie tylko zbiór historii, które można opowiedzieć w formie gry komputerowej, komiksu itp. Biblia to: treść + język, jaki tę treść wyraża (styl) + olbrzymia sfera znaczeń narosłych przez całe wieki prób odczytania i zinterpretowania owego tekstu. Trudno wyrazić za pomocą rekwizytów współczesnej kultury popularnej symbol czy metaforę, które są tak ważne dla tego, czym jest w swej istocie Biblia. Upraszczać jej język to tak, jakby obciąć sobie jedną rękę. Żyć się wprawdzie da, ale... Pozdrawiam!

(17427)
Robert, e-mail: adonai@inmail.pldata: 28.01.2011, godz: 14:12

@Gosia

Myślę, że dobrze zrozumiałaś kwestię dotyczącą masowego wysyłania krótkich cytatów biblijnych. Rozumiem także Twoje obawy w związku z interpretowaniem tak krótkich treści, jakimi są pojedyncze wersety, czy nawet urwane w połowie zdania.
W związku z tym mam do Ciebie pytanie: korzystasz z "SMS-a z Nieba"?
Pytam dlatego, bo przez te kilka miesięcy subskrypcji nie zauważyłem jakichś trudnych treści, które wymagałyby długich rozważań i to z podparciem innych fragmentów. Pomysłodawcy projektu jak widać dbają o to, by docierały do nas rzeczowe zdania. Dlatego codziennie dostaję konkret, który łatwo zinterpretować.

Mówisz także o świadomości odpowiedzialności za tych wszystkich ludzi dostających "SMS-a z Nieba". Uważam, że to zbyt duża wrażliwość myśleć w ten sposób. Jasne, możliwe jest "dobicie" jakiejś osoby znajdującej się w kryzysie takim cytatem, ale dla mnie to identyczne ryzyko jak sprzedawanie sznurka w sklepie. Żaden sprzedawca chyba nie podejrzewa klienta o użycie tego sznura do popełnienia samobójstwa, mimo, że ryzyko jest.
Nie ma co się przejmować za bardzo. Warto za to poczytać świadectwa osób, którym taki sms dał nadzieję na lepsze życie.

Biblia w innych formach? Jasne, że tak. Jeśli ułatwi przyswajanie treści i nie zmieni jej, to na pewno pomoże młodzieży. Byle pamiętać tylko o dopasowywaniu tej formy do wieku i 30-latkom nie dawać Słowa Bożego jako historyjki obrazowej.

(17426)
chwila data: 28.01.2011, godz: 13:17


Małgosia l.29

Wydaje mi się że to spamy, oszustwa, ale może to nie ta seria, na którą już niektórzy narzekali

(17425)
Janusz, lat 22data: 28.01.2011, godz: 13:03

Małgosiu, to jest raczej coś w rodzaju tzw. oszustwa nigeryjskiego, byłem kiedyś na pewnym forum i co jakiś czas na mój mail wysyłano takie listy, o jakich piszesz, charakterystyczne jest to, że wszystkie były do siebie bardzo podobne. Wpisałem adresy mailowe tych ludzi w wyszukiwarkę i trafiłem na stronę, gdzie są podane adresy mailowe takich naciągaczy, którzy najpierw chcą utrzymywać kontakt, a potem chcą na coś naciągnąć.

(17424)
Małgosiadata: 28.01.2011, godz: 12:26



Jeszcze tak sobie pomyślałam, że jeśli publicznie (na źródełkowym forum) napiszecie o nieodpowiednich zachowaniach osób, z którymi nawiązujecie kontakt, to może to ukróci preceder niebrania przez nich odpowiedzialności za swoje czyny czy zabawy czyimiś uczuciami, może niepokojenia Was natrętnymi telefonami. Obudzi ostrożność u innych Źródełkowiczek/Źródełkowiczów, a delikwentom da do zrozumienia, że nie mają swobodnego pola do knucia czy daremnego zaczepiania osób na Adonai.

Z jednej strony można się wahać -" upublicznienie znanych mi czyichś danych, dzielenie się swoim niepowodzeniem, nie...." ,
...ale z drugiej - nawiążę tu może trochę na wyrost, ale kto wie, czy coś w tym nie jest - nie można dawać Złu przyciskać się do muru, zastraszać, pozwalać na akceptowanie męczącej, uwłaczającej nam sytuacji. Tylko kontratak - a więc mówienie na głos, nie skrywanie tego co nas męczy, a co wiemy że nie powinno mieć miejsca, przyniesie wolność, radość, prawdę, których pragnie dla nas Bóg.

Powiecie może, że to nie w duchu chrześcijaństwa...ale takie osoby może wrócą na jakąś prostą, gdy w ten sposób zostaną upomniane. Na dłuższą metę to i dla ich dobra....
Mnie w zasadzie nic już do tego.... ale pomyślcie proszę. By wspomnienie szukania sobie drugiej połówki na Adonai nie było dla Was bolesnym wspomnieniem lub ciągnącym się za Wami kłopotem (z racji natręta).

(17423)
Małgosia, lat 29data: 28.01.2011, godz: 11:41


dodo,
pamiętam zwł. takiego jednego delikwenta , gdy jeszcze szukałam na Adonai chłopaka. Inaczej się podpisywał, inaczej brzmiało jego imię - jak się przyznał mi w mail'u. Umówiliśmy się w Warszawie. Nie chciał zdjęcia (oo, inny niż niektórzy) tylko jakiś znak rozpoznawczy. Miała to być moja żółta rękawiczka. Plułam sobie potem w brodę, że dałam się nabrać. Nie wiem czy szanowny kolega Szymon
(ch***a wie, jak na prawdę ma na imię) był tam, obejrzał sobie mnie ze wszystkich stron - naiwną idiotkę - czy w ogóle się nie pofatygował. Oczywiście słowa potem nie napisał. Uważajcie Źródełkowiczki na pozornie wzbudzających zaufanie facetów, ale i Źródełkowicze na tego typu kobiety. Wiem, że jak człowieka przyciśnie pragnienie znalezienia bliskiej osoby, to staje się bezbronny, a nieuczciwi ludzie albo tchórze odhaczają tylko kolejną niedoszłą zdobycz, ale trzeba walczyć o swoją godność.

(17422)
Gosia, lat 24data: 28.01.2011, godz: 11:39

Do Roberta (i nie tylko:),
nie wiem, czy dobrze zrozumiałam kwestię dotyczącą sms-ów z cytatami z Biblii. Pozwól, że wyrażę swoje zdanie, a jeśli coś źle pojęłam, popraw mnie.
Czy jesteś pewien, że odczytywanie codziennie wyrwanego z kontekstu zdania, które ktoś arbitralnie wybrał i rozesłał do tylu osób, jest bardzo rozsądną inicjatywą? Nie zrozum mnie źle; uważam, że czytanie Biblii jest czymś pożytecznym, ale żeby miało przynieść dobre owoce, to chyba musi to być uważna lektura większej partii tekstu biblijnego (z uwzględnieniem kontekstu), najlepiej z posłużeniem się komentarzami (wartościowe i na pewno godne uwagi są np. teksty o Biblii prof. Anny Świderkówny lub - zwłaszcza dla młodszych czytelników - parafraza autorstwa Anny Kamieńskiej). Byłabym ostrożna z rozsyłaniem sms-ów oderwanych od całości tekstu biblijnego. Ufam w jak najlepsze intencje osób, które podjęły taką inicjatywę, ale... Wyobraź sobie, że odbiorca (być może nieznany osobie wybierającej dany cytat i wysyłającej go) przeżywa jakiś głęboki kryzys. Pewnego dnia otrzymuje sms z jakimś cytatem, dotyczącym np. wizji kary Bożej (choćby z Apokalipsy). Obawiam się, że może to mieć niedobre konsekwencje. W każdym razie trzeba mieć świadomość dużej odpowiedzialności za osoby, do których śle się takie wiadomości. Być może cytaty są wyselekcjonowane w ten sposób, że wszystkie dotyczą tylko miłości, miłosierdzia, przebaczenia itp. Jednak i w takim wypadku byłabym ostrożna. Grozi to uproszczeniem tekstu Biblii - jakby nie patrzeć, tekstu dla wielu ludzi świętego, monumentalnego - a żadne uproszczenie nie wpływa dobrze na zrozumienie dzieła. Cechą kultury współczesnej jest upraszczanie wszystkiego, co trudne i wymagające, podawanie w pigułce najobszerniejszych treści. To niestety zubaża odbiorców. Na marginesie: co sądzicie np. o Biblii w formie komiksu czy przekładach jej na język młodzieżowy? Według mnie to nierozsądne. Język biblijny jest trudny i archaiczny, ale na tym polega jego wyjątkowość. Wnikanie w sens trudnych słów i zdań, cierpliwe studiowanie Biblii (zamiast lektury wyrwanych z kontekstu fragmencików) pochłania, owszem, dużo czasu, ale może przynieść też większe korzyści. Duchowe, moralne, intelektualne. A przecież o to chodzi nam wszystkim:) Pozdrawiam!

(17421)
Małgosia, lat 29data: 28.01.2011, godz: 11:21


Nie wiem, czy Wam się to również przytrafia - że piszą do Was cudzoziemcy.... Do mnie pisało już kilkoro i to z odległych, egzotycznych krajów. Ostatnio napisała do mnie jedna dwudziestoklikuletnia dziewczyna. Szuka po prostu jakiejś znajomości. Biegle posługuje się angielskim, polski kaleczy (podejrzewam, że skorzystała z jakiegoś translatora). Ja natomiast rozumiem wszystko, ale tak sobie idzie mi sklecenie paru zdań :) po angielsku. Tak sobie - podle - pomyślalam, że może dzięki niej podszlifowałabym swój angielski. Jeśli podejmę decyzję o korespondowaniuz nią, to wezmę za to odpowiedzialność....Tylko się jeszcze zastanawiam...

(17420)
Do ?data: 28.01.2011, godz: 06:06

google --> "msze dla samotnych w warszawie"

(17419)
?data: 27.01.2011, godz: 23:26

Czy w lutym jest planowana Msza dla samotnych? Jeśli tak, to w którym warszawskim kościele? Za odpowiedź z góry dziękuję;-)

(17418)
alana181@wp.pl, lat 39data: 27.01.2011, godz: 20:48

Niech Boże Narodzenie trwa...


"Zawsze, ilekroć się uśmiechasz do swego brata i wyciągasz do niego rękę...
Zawsze, kiedy milkniesz, aby wysłuchać...
Zawsze, kiedy rezygnujesz z zasad, które jak żelazna obręcz uciskają ludzi w ich samotności...
Zawsze, kiedy dajesz odrobinę nadziei "więźniom", tym przytłoczonym fizycznie, moralnie czy duchowo...


Zawsze, kiedy rozpoznajesz z pokorą jak wielka jest twoja słabość i jak wielka jest moc Boga...
Zawsze, ilekroć pozwolisz by Bóg pokochał innych przez ciebie...
- Zawsze wtedy jest Boże Narodzenie!"


- Matka Teresa z Kalkuty

Ps. Tego wszyscy sobie życzmy...


(17417)
Robert, e-mail: adonai@inmail.pldata: 27.01.2011, godz: 19:07

SMS z Nieba to ciekawa inicjatywa pewnej grupy osób, która wyraża się poprzez codzienne wysyłanie sms-a z fragmentem Pisma Świętego do wszystkich ludzi, którzy zgłoszą chęć otrzymywania takich wiadomości.
Co ciekawe, jest to całkiem darmowy projekt. Dowiedziałem się o nim kilka miesięcy temu od znajomej. Jeśli jest ktoś zainteresowany tym wspaniałym dziełem, albo chce się przyłączyć do rozsyłania sms-ów to na poniższej stronie znajdzie wyczerpujące informacje i wskazówki.

www.pozytywnego.pl

(17416)
Artur, lat 35data: 27.01.2011, godz: 16:36

"O Matko, ktorej Serce zostalo przebite mieczem, przeszyj nasze serca
bolescia i miloscia. Oceanie goryczy, modl sie za nami. O Matko, ktora
pozostalas tak godna pod krzyzem, ucz nas wspanialomyslnie przyjmowac wole
Boga. O Matko, ktora stalas pod krzyzem, ucz nas nie uginac sie w naszych
cierpieniach i doswiadczeniach. O doskonaly Wzorze zawierzenia, podtrzymuj
nas. O wspaniala Matko, wspomagaj nas. O Matko, ktora nie masz rownej sobie,
chron nas."
Marta Robin

(17415)
karinadata: 27.01.2011, godz: 15:24

kochani zródełkowicze prosze o modlitwe za moją mamę, znalazla sie w szpitalu podejrzewaja cos znacznie powazniejszego z watrobą, boli ją od pół roku i nic nie pomaga. Ona bardzo boi sie szpitali. Proszę Was o modlitewne wsparcie lub jakieś wyrzeczenie w tej intencji. Dziękuję wszystkim.

(17414)
Kropla, lat 20data: 27.01.2011, godz: 15:09

Grzesiek.Dziękuje Ci bardzo za propozycje ale jak narazie nie wiem czy będe miała możliwości żeby tam być.

(17413)
dododata: 27.01.2011, godz: 14:02

Zauważyliście, że w dziale "Poznajmy się" często proszą o kontakt osoby niepoważne (co okazuje się, gdy przychodzi co do czego), które potem dołączają ponownie ze zmienionym mailem. Najczęściej wypisują, że są poukładane, poważne i że "zabawę" mają za sobą - tyle, że to w ich przypadku nic nie znaczy...

(17412)
Grzesiek, lat 22, e-mail: kolejoman@interia.pldata: 27.01.2011, godz: 00:05

W ostatni weekend lutego miało być. :)

(17411)
Grzesiek, lat 22, e-mail: kolejoman@interia.pldata: 27.01.2011, godz: 00:03

Kropla

Ja też swego czasu byłem zamkniętą i nieśmiałą osobą. Dopiero na studiach się otworzyłem. Pierwsze spotkanie z osobą poznaną przez neta, niesamowity stres. A później było już coraz łatwiej z kolejnymi osobami. :) Na wyjazdy też zacząłem jeździć stosunkowo późno, dopiero na studiach. Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale zapraszam w ostatni weekend do Krakowa na spotkanie "Wołczyn w Krakowie", o którym już tu kiedyś wspominałem. Od czegoś trzeba zacząć. :)

(17410)
Artur / Artii, lat 35data: 26.01.2011, godz: 20:59

Niedlugo zapadne sie pod ziemie, choc nie doslownie (mam nadzieje) oby!

(17409)
Artii, lat 35data: 26.01.2011, godz: 20:58

Marta Robin tak sie modlila: "Spraw, bym nie tylko Go bardzo kochala, ale bym byla szalona z milosci".

(17408)
Kropladata: 26.01.2011, godz: 19:06

Perełko,dzięki za świadectwo,fajnie wiedziec że komuś sie udało.

(17407)
Artur, lat 34data: 26.01.2011, godz: 13:16

,,Jeżeli chcesz zbudować łódź,
nie zwołuj ludzi, nie rozdawaj im czynności,
ale ucz się tęsknoty za cudownym, bezkresnym morzem,,

(17406)
Artiidata: 26.01.2011, godz: 11:22

Przez cale zycie Marta Robin bedzie poglebiac to nieslychane
odkrycie, ze cierpienie paradoksalnie miesza sie z radoscia:
cierpienie oczyszczajace i wynagradzajace za siebie i innych,
radosc zjednoczenia z Bogiem i radosc czystej milosci.

(17405)
Marcindata: 26.01.2011, godz: 10:30

Do Basia,lat 38
O ujęłaś to trafnie jak mało kto........tylko czy to zmieni coś w myśleniu tych do kórych jest to adresowane.....oby

(17404)
Kasia, lat 36data: 26.01.2011, godz: 08:50

Przeczytajcie sobie dokładnie to co napisała Basia, 38 lat.
I to jest właśnie często powód braku dalszych kontaktów, urwanych znajomości: za szybko rezygnujemy.
Nie dajemy sobie nawzajem szans.
A przecież czy chodzi o to, by druga osoba nas olśniła na I spotkaniu a potem rozczarowała?
Czy lepiej poznawać się pomału, odkrywać to co nas łączy nawet jeśli nie ma wielkich uniesień?
Miłość to nie uczucie, nie zakochanie, to relacja budowana na solidnych fundamentach.
A do tego trzeba czasu.
Dajcie ten czas i szansę sobie, drugiej osobie i Bogu.

(17403)
perełkadata: 25.01.2011, godz: 23:09

Ja uważam, że warto szukać także przez internet. Właśnie w ten sposób poznałam swojego męża:) A zdecydowałam sie dlatego, ze w mojej miejscowości i w ogóle w moim otoczeniu byli faceci, którzy nie odpowiadali mi pod względem poglądów itp. Oczywiście, ze miałam obawy. A wcześniej bylam w ogóle sceptycznie nastawiona do takich znajomości. Macie rację, że trzeba byc bardzo ostrożnym. Ja nawet po jakimś czasie bałam się podać nazwę miejscowości, w której mieszkam. A po raz pierwszy spotkaliśmy się po ok. półtora miesiąca smsów i rozmów tel. Jestem wdzięczna Bogu, że tak to się potoczyło:) Chwała Panu! Wiem ze nie ma reguły, ale chcialam pokazać tym którzy sie wahają ze tak też sie czasami udaje.

(17402)
vor Haniadata: 25.01.2011, godz: 22:09

.. ta przytoczona historia w oryginale dotyczyła żydów, którzy uważają siebie za najbardziej "wybranych"

a jeśli przytoczył to ksiądz, to trochę sie zagalopował, ale tak jest jak się coś przerabia i dostosowuje do sytuacji, ja słyszałem to od księdza kilka lat temu, później znalazłem to w jakiejś książce, każdy człowiek jest inny, a wszelkie grupy to twory bardzo sztuczne, a ludzie się zmieniają całe życie...

(17401)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej