Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [232] [233] [234] [235] [236] [237] [238] [239] [240] [241] [242] [243] [244] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Xdata: 15.01.2011, godz: 15:38

do Iwana
"Zupełnie się nie zrozumielismy?"
Zrozumieliśmy.Dowodem na to jest to,że.."nie ustajesz w wysiłkach..."
Nie muszę Ci niczego wyjaśniać,nie muszę odpowiadać,bo-zakładając,ze jesteś osobą wierzącą-powiedzialem to,co powiedziałem,a więc-wszystko.Natomiast,jesli jesteś osobą niewierzącą,to tym bardziej nie muszę tego robić,bo to,co powiedziałem,Ciebie nie dotyczy....

Tym razem(zakładając żeś wierzący)nie powiem:"zaiwaniaj",bo znów weźmiesz sobie to do serca,i znów podasz jakieś nowe"fakty",dotyczące finansowej,czy też charytatywnej działalności Kościoła....


(17250)
Xdata: 15.01.2011, godz: 15:19

Marcin
Powiedziałeś,że obecnie jest dużo propozycji ze strony"wróżek i przepowiadaczy róznej maści..."Może dlatego,że szybko się mnożą..?A mnożą się,bo chyba jest teraz ku temu sprzyjający okres.
Wniosek taki nasuwa mi się po tym,gdy również u siebie odkryłem-aż boję się powiedzieć-zdolności jasnowidzące..
Otóż kilka dni temu,Ewa Błasik,wdowa po gen.Błasiku,Dowódcy Sił Powietrznych,który zginął w katastrofie smoleńskiej,publicznie broniła dobrego imienia swego męża.Rosjanie bowiem podali,że był On nietrzeźwy.Zacząłem mieć wątpliwosci i zacząłem tak sobie mysleć:Ewa,picie..promile i nagle wyszedł mi rebus..!Jego człony to:[promil Ew],kok,picie...I co wychodzi?"PROMILE W KOKPICIE."
Następnego dnia,w prasie zachodniej,w reakcji na raport Rosjan w sprawie katastrofy,ukazał sie artykuł(wśród wielu innych)zatytuowany identycznie:"Promile w kokpicie."
Ciekawe,czy aż tak bardzo,"ten Zachód",nas nie lubi,czy też,to ich dziennikarstwo, jest jeszcze bardziej nieobiektywne,niż nasze...?"Bo w żaden sposób nie da się tego uzasadnić koniecznością utrzymania dobrych stosunków z Rosją,bo nawet gdyby w 100-tu procentach przyjąć wersję rosyjską,można bylo dać zupełnie inny tytuł...Zresztą tytuły i ton innych artykułów,były podobne...

I co sobie pomyśli(a raczej"ma pomyśleć!)przeciętny,szary człowiek biorący do ręki gazetę i widzący taki tytuł?
Pomyśli sobie(tak jak miał pomyśleć):"No,ci Polacy,to jak zwykle-jadą"kupą",pijani jak bela(i na pewno prawie wszyscy),nieodpowiedzialni,nie potrafiący się zarządzić,mający słabo wyszkolonych pilotów,niekompetentnych,lekkomyślnych dowódców..."A do tego prezydenta,który jest głównym sprawcą katastrofy,bo wywierał presję,by lądować..

(17249)
autsajderka, lat 22data: 15.01.2011, godz: 10:42

do Lublinianina:
to, że polubiłabym Cię, stwierdzam na podstawie Twoich cech, które opisałeś ;) Czyli cech, które Twoim zdaniem są nie do zaakceptowania przez innych (zwłaszcza dziewczyny). A caaała reszta, czyli to narzekanie na siebie, raczej mnie zniechęca ;p
A tak swoją drogą - tak samo jak ja nie mogę przewidzieć, jak wyglądałaby nasza znajomość w rzeczywistości (nie przez Internet), tak Ty nie możesz przewidzieć, co myślą o Tobie inni i czy by Cię polubili jako osobę. A z góry zakładasz, że żadna dziewczyna nie zwróciłaby na Ciebie uwagi, bo "to i tamto". A ja (i nie tylko ja) właśnie przez "to i tamto" polubiłabym ;) Pewnie powiesz, że już próbowałeś nawiązać kontakt z innymi i nie wyszło, ale ze mną nie próbowałeś i nie możesz założyć, że skoro jakaś Ala, Marta, Sylwia itd. Cię nie polubiły, to ja (i inne dziewczyny) też Cię nie polubią. A może za dużo oczekujesz? Może od razu chciałbyś bliskiej znajomości, a skoro tak się nie dzieje, to się poddajesz? W takim razie oświadczam, że znajomość rozwija się powoli, małymi krokami. Ja np. w pracy mam kolegę, z którym widuję się niemal codziennie, a dopiero po ponad roku zaczęła pękać we mnie blokada nieśmiałości względem niego i już zaczynamy ze sobą rozmawiać :D Oczywiście nie są to rozmowy godzinne, ani nawet pięciominutowe ;p Tylko wymiana dwóch zdań :D Ale to już coś ;p Już nie jest taki obcy, jak kiedyś. Tak więc potrzeba czasu i niezniechęcania się. Dodam jeszcze, że ten kolega mnie nie interesuje jako chłopak ;p Więc skoro on mnie tak onieśmielał, to co dopiero ktoś, kto by mi się spodobał! Przed takimi uciekam :D:D:D

(17248)
Iwandata: 15.01.2011, godz: 09:46

X,
nie wszystkie instytucje i nie każda osoba która sobie przyklei kościelną plakietkę należy do tegoż kościoła, wystarczy wspomnieć sprawę Stella Maris, ale ja zupełnie nie o tym, bo widzę, że zupełnie się nie zrozumieliśmy. Trochę postaram się wyjaśnić.
Ja pisałem o ogólnie panującej frustracji. Każdy z nas jest czymś sfrustrowany. Jak widzę Ty swoje frustracje od paru dni rozładowywałeś na WOŚP. Rozumiem więc, że nie zauważyłeś o co mi chodziło, bo w tym czasie odreagowywałeś jakieś swoje traumatyczne przeżycia. Mam nadzieję, że dzięki temu lepiej się poczułeś.
Ja także jestem sfrustrowany więc między nami jest jakaś więź.Mnie przykładowo frustruje gospodarka. Polska miała być Irlandią ale coś blednie ta zielona wyspa.
Bardzo boleję nad upadkiem Stoczni Gdańskiej. Szkoda, że o. dyrektorowi nie wypaliła akcja ratunkowa tej kolebki Solidarności. Tak oczami wyobraźni widzę ogromne statki pływające po morzach i oceanach całego świata i rozsławiające idee o. dyrektora. Ale co się stało z funduszami zbieranymi na ten szczytny cel. Może Ty mi to wyjaśnisz, bo o. dyrektor powtarza tylko, że wielokrotnie to już wyjaśniał. Ale komu?-ja zupełnie nie wiem, może Tobie? Może coś jeszcze zostało z tych funduszy i dało by się coś jeszcze prócz stoczni uratować. Ja osobiście proponowałbym ratować PKP albo może budowę autostrad. W końcu w Warszawie by zobaczyli, że wszystkie drogi( te żelazne i asfaltowe) prowadzą do Torunia.
Ale się rozmarzyłem...


(17247)
Marcindata: 15.01.2011, godz: 08:45

Do Lublinianin , lat 20
Hmm...jak byłem w twoim wieku to miałem podobnie ale udało mi sie to zmienić w miarę szybko.Po prostu musisz sie przełamać,pokonać samego siebie.Nie jest to łatwe ale spróbuj.Masz dopiero 20 lat,jeszcze możesz wiele zmienić...
Pozdrawiam

(17246)
Agatadata: 14.01.2011, godz: 22:35

Lublinianinie
Ja mam takie wrażenie, że Ty masz jakiś głębszy problem. Ze Twoja nieśmiałość/trudnośc w nawiązywaniu kontaktów ma głebsze podłoże. Zastanawiałeś się może nad tym? Czy nie jest to jakieś zranienie z przeszłości? może wyparte ze świadomości? Może warto by sie z nim zmierzyć, uwolnić od przekonania: jestem taki a taki, nie uda mi sie, bo to i to. To jest bardzo trudne i wymaga czasu i odwagi, ale poczucie, ze samemu udało się zmierzyć z problemem- bezcenne:)
Jesli nastawisz sie, ze nikt i tak Cię nie polubi i nikomu nie warto sie zwierzać, masz racje- nikt Cię nie polubi. Ale myslę, ze warto poznać choć jedną wartosciową osobe, zaprzyjaźnić sie, porozmawiać, zaufac jej. I w ten sposób otworzysz się na innych.
A na koniec polecę ksiązke, którą chyba wszyscy tu reklamują, i zresztą uważam słusznie: Dzikie serce. Zamiast narzekać-marsz do księgarni!;D
Pozdrawiam

(17245)
lublinianin, lat 20, e-mail: czlowiek.oryginalny@o2.pldata: 14.01.2011, godz: 22:23

Dziękuję wszystkim za wpisy. Celem mojego postu nie było co prawda uzyskanie odpowiedzi na temat moich osobistych problemów. Chodziło mi o to, aby pokazać że nasze ludzkie, ziemskie problemy są niczym w porównaniu z tym, co nas czeka po śmierci.

Nie chciałbym, żeby teraz przez kilka dni czy tygodni moje problemy stały się centralnym tematem na Źródełku, bo chyba nie po to ono jest, aby spełniać funkcje blogu jednej czy dwóch osób. Dlatego jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać niech pisze na mojego maila. Postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. Tutaj skomentuję tylko bardzo krótko ostatnie wpisy dotyczące mojej osoby. Jeśli ktoś spodziewa się pełniejszej odpowiedzi to niech napisze na maila.

Małgosia - ja też narzekałem trochę na dyskoteki, a raczej pisałem, że na nie nie lubię chodzić także Twoją uwagę na ten temat odczułem jako adresowaną również do mnie. Można spojrzeć na siebie i z wyrozumiałością, ale od tego problemy się nie rozwiążą.

karina - żeby odpowiedzieć na Twój wpis musiałbym napisać bardzo długą wypowiedź, a wolę to zrobić mailowo, także jeśli chcesz żebym się odniósł do tego co napisałaś napisz do mnie a wyjaśnię Ci parę rzeczy dotyczące mojej osoby. Teraz powiem Ci tylko tyle - mówisz co zrobić, ale nie mówisz jak. A dla mnie problemem jest właśnie to "jak"

Kropla - pogodzony z samotnością nie jestem na zasadzie że jest mi z tym fajnie. Ja tylko patrzę na to biorąc pod uwagę wolę Boga a to pozwala na ludzkie problemy spojrzeć inaczej.

autsajderka - jeśli Wy zwróciłyście na mnie uwagę w sensie pozytywnym to bardzo się cieszę ale weź poprawkę na jedno - że poza internetem trudno jest się uzewnętrznić, zwłaszcza przy pierwszym kontakcie, tak jak ja to zrobiłem. Chyba nie chciałabyś żeby jakiś obcy facet zaczepił Cię na ulicy i opowiadał Ci o swoich problemach tak ja to tu robiłem? Nie możesz mieć więc pewności, że w świecie realnym zwróciłabyś na mnie uwagę, bo nie możesz wiedzieć, jak wyglądałyby nasze kontakty poza rzeczywistością wirtualną. W każdym razie, na pewno znajomość nie zaczęłaby się od takich słów, jakie tutaj padły, a to przecież dzięki nim wydaję Ci się interesującą osobą. Jeśli chcesz, żebym rozwinął ten temat, napisz do mnie na maila.


(17244)
Aladata: 14.01.2011, godz: 22:12

Podpisuje się pod wpisem dziewczyn.... Lublinianin, fajny chłopak z Ciebie, tylko musisz w to uwierzyć ;)

(17243)
karinadata: 14.01.2011, godz: 21:37

Kroplo- oczywiscie nieśmiałość niekoniecznie musi byc zła.
Ale przeszkadza, blokuje, wycofuje.. czasem wręcz nie pozwala człowiekowi sie rozwinąć, ząłożyć rodzinę itp..
Kolega chyba nie jest szczęśliwy na tyle by trwać w niej..
Pewnie ze ma zalety.. tacy ludzie są ostrożniejsi, nie robią czegoś pod wpływem chwili czego mogliby żałować. Ale każdy kij ma dwa końce :) Niesmiałość może być dobrą cechą.. pod warunkiem ze nie obezwładnia do tego stopnia ze człowiek "dusi się"w masce tlenowej .. a nie chce się nauczyć pływać. Jest wyobcowany i zazdrośnie patrzy na odważnych, nie podejmuje działań bo wstyd..Trzeba kochać tę cechę żeby umieć z nią żyć. Ja nie potrafiłam. Co nie znaczy ze cały czas nie walczę .. nadal się przełamuję choć nie kosztuje to tak dużo jak kiedyś.:)

(17242)
autsajderka, lat 22data: 14.01.2011, godz: 20:48

do Lublinianina:
podobnie jak Kropelka, też bym Cię bardzo polubiła ;) Gdybyś tylko tak nie narzekał na siebie ;D Rozstroju przez to dostaję ;D Poza tą jedną wadą jesteś całkiem fajny chłopak ;) Uwierz w to!
Mówię jako dziewczyna ;] Więc jest nas już dwie (ja i Kropla), a nawet trzy, bo Małgosia chyba też Cię lubi takiego, jakim jesteś. Ach, i Karina! I wiele dziewczyn zapewne też poczuło sympatię, tylko nie napisały. Wniosek? Twoja teoria co do tego, że dziewczyny nie zwracają uwagi na takich jak Ty, została poważnie podważona ;p Przemyśl to :] Moim zdaniem jedyne, czym możesz zniechęcać do siebie, to te czarne chmury nad Twoim myśleniem o sobie. Czarne chmury to mało! Grad się z nich sypie! I niszczy.......

(17241)
Kropladata: 14.01.2011, godz: 20:30

Być może w nieśmiałości jest troche tej ukrytej pychy,jak napisała Karina.Bo człowiek nieśmiały za bardzo sie przejmuje co powiedzą/pomyślą o nim inni.Ale uważacie że nieśmiałość jest aż taka zła?Ja uważam,że owszem trzeba z nią walczyć,ale ma też swoje dobre strony.Bo nieśmiałość to część osobowości,oczywiście jeżeli nie jest chorobliwa.A dobre strony nieśmiałości to to że tacy ludzie są spokojni,niekonfliktowi,najpierw myślą potem robią,są dobrymi słuchaczami.Przecież świat byłby nudny jakby byli w nim tylko ludzie śmiali,odważni,przebojowi,rozkrzyczani.Ale myśle że ważne jest polubić siebie takim jakim sie jest.ja mam czasem problemy z niską samooceną.

(17240)
Kropelkadata: 14.01.2011, godz: 20:20

Łukasz
Może Twoja mama sie poprostu boi tego faceta dlatego staneła po jego stronie.Wiem że Ci cieżko,ale pamiętaj że trzeba czynić dobro mimo wszytko.Radziłabym Ci też skorzystać z pomocy psychiatry/psychologa.Sam możesz sobie nie poradzić z takimi problemami.

(17239)
Kropla, e-mail: itka001@gmail.comdata: 14.01.2011, godz: 20:13

Lublinianinie
Nawet nie wiesz jak ja Cie rozumie.Jestem podobną osobą.Też jestem nieśmiała,spokojna.Nie przepadam za imprezami.Mam swój własny świat.I mam wrażenie że przez swoją wiarę w Boga i starania żeby żyć wg przykazań sprawiają że wiele osób uzna mnie za staroświecką dziwaczkę,nawet już tak sie dzieje.Ale nie ukrywam że bardzo brakuje mi mężczyzny,może też przez to ze nie mam ojca.Ja bym chciała mieć takiego faceta jak ty.Tylko trudno by mi chyba było poznać nieśmiałego skoro sama jestem nieśmiała.Zresztą czytając Twój post zauważyłam że ty jesteś ze swoją samotnością pogodzony.Ja w zasadzie też nie chce szukać nikogo na siłę,może Bóg uważa że nie jestem jeszcze gotowa.Jestem jeszcze młoda,mam prawie 21 lat.Ale nie oceniaj siebie tak źle,napewno jakaś kobieta Cie kiedyś doceni,ja bym doceniła.A i napewno nie zawsze jesteś gburowaty.W niepewnych sytuacjach ludzie nieśmiali tak mają,ale gdy sie kogoś lepiej pozna to każdy sie troche otwiera i jest inaczej.

(17238)
autsajderka, lat 22data: 14.01.2011, godz: 19:56

Karino, popieram to, co napisałaś ;)

(17237)
Artii, lat 35data: 14.01.2011, godz: 19:51

Dla dzisiejszego swiata Marta Robin jest kontynuacja odkupienia.
Jan Pawel II

(17236)
karinadata: 14.01.2011, godz: 19:20

Lublinianinie..a ja sie z Tobą nie zgadzam :):)

piszesz ze bez roznicy czy wyjdziesz z domu czy nie.. nadal bedziesz taki sam tzn niesmialy samotny itd..
dlaczego tak uparcie wbijasz sobie do glowy ze nie mozesz sie zmienic? a moze nie chcesz? boisz się.. łatwiej tkwic w tym problemie niz coś robic i pokonywać siebie.
A jak Ty mój drogi chcesz poradzic sobie z niesmiałością? myslisz ze ktoś ci to zabierze albo stanie się cud? ;)
Zakładasz z góry ze cokolwiek zrobisz to nic sie nie zmieni.. to jest emocjonalne "Kalectwo"
nie lubisz tanczyc ok.. nic na siłe.. ale zawsze na dyskotece mozna inaczej spedzic czas, posłuchac muzyki, porozmawiac, popatrzec jak inni się bawią..i wreszcie jest okazja by kogos poznać.. i to całkiem przyzwoite dziewczyny też, czesto tam chodzą by poznac kogoś..
Wiedz zeby coś zmienic w swoim charakterze a szczeg niesmiałosc trzeba wysiłku i wiary w siebie? a przeszkodami się nie przejmować, raz drugi trzeci mozesz nie poczuć zmiany.. o nie ..za szybko.. za łatwe by to było.. na to trzeba pracy.. odwagi, chęci wyjscia poza siebie..
Na podstawie twoich wpisów wnioskuje ze za duzo analizujesz, roztrząsasz.. co by było gdyby.. jakbys sie zachował.. i wątpisz juz na wstępie..zanim zaczniesz cos robic. Skąd tyle obiekcji? czy rodzice Cie krytykowali ?
Mam wrazenie ze troche polubiłeś przekornie udowadniac sobie i innym ze cokolwiek bys zrobił to porażka.. nuda.. bezsens..
nie lubisz tańczyć.. hm to tez zwiazane z tym ze nie potrafisz okazywać emocji, jestes nadmiernie spięty.. pewnie w środku cały czas skupiasz sie na sobie i swojej niemocy..za bardzo myslisz co inni pomyślą.. Nie mów ze tak nie jest..nie uwierzę:)
Nie chce Cię dołować ani pogrążać, zresztą jestes tu anonimowy wiec nie ma obaw, nawet jesli usłyszysz cos co jest trudne, mozna to przezyć.
Czasem warto..jak ktos powie Ci niezaleznie , z dystansu ..
Wierz mi, sama kiedys byłam dzikuską..wszystkim sie przejmowałam, spięta wycofana, zakompleksiona.. itd. myslisz ze samo przeszło?.. o nie.. robiłam wiele rzeczy wbrew niesmiałosci.. uczyłam sie juz w szkole to robic potem w pracy.. w kosciele.. podnosiłam palec gdy trzeba było sie odważyć , szłam załatwic w imieniu grupy jakąs sprawę.. robiłam krok po kroku..
Ktos tu dobrze powiedział ze niesmiałosci towarzyszy PYCHA..ja sie z tym zgadzam! ..to jest ukryta pycha, choc takim osobom sie wydaje ze sa pokorni bo nikomu nie wadzą i sie nie wychylają....nieprawda.. :) to jest chęc bycia perfekcyjnym, brak zgody na swoje słabosci.. chcę być NAJ..a skoro nie jestem, to sie wycofuję, chowam głowę w piasek. Pycha ma różne postaci.. wiem bo sama to odkryłam :)

Jak ty mój drogi bedziesz taki na "nie".. ze nic sie nie da zrobic itd.. to zapomnij o najmniejszym sukcesie..
Zycie uczy nas pokonywac wiele przeszkód ale my musimy sami zrobic najwiecej..zapomniec o wstydzie, niepewnosci, przestac skupiac sie na sobie a zacząc pracowac i cieszyc sie z małych osiągnięc.
Nie bądź tak powsciągliwy.. rzuc trochę na swobodę.. a zaczniesz inaczej działać. Rozsądek, religijnosc ma Ci pomoc nie stracic głowy.. nie zgłupieć i nie wycwanić sie jak kolesie przy kufrze piwa..A wiec podstawy juz masz.
po co iśc do wspólnoty?..a po to by inni pomogli Ci inaczej spojrzec na siebie..
dlaczego masz sie czuć odmieńcem..i dlaczego "strasznie tego nie lubisz"?
..jesteś jedyny niepowtarzalny, masz prawo byc inny..to ze sie nie uzewnętrznisz przed innymi ..to cały problem? moze przyjdzie na to czas gdy pojdziesz do ludzi..zaufasz im..za 1- 5 lat.. ale czy to ma znaczenie..? Twoja obecnosc na grupie nawet tylko ciałem i duchem ( modlitwa) jest tak samo ważna.. Ty tego potrzebujesz..
Boisz sie ze bedziesz musiał tam coś wiecej dac z siebie? bo co inni pomyslą, jak bedziesz tylko "ciałem"? niepotrzebnie..
Do pracy mój drogi.. jak chcesz załozyc rodzine.. żyć.. ponosic odpowiedzialnosc za siebie i rodzine musisz stac sie mężczyzną , nie chłopcem .
Agata ma rację, zniewieściałość grozi skrupulatnym..predzej kobiety mogłyby miec takie obiekcje..
Przepraszam jesli dobitnie.. jesli czujesz sie urażony tym co pisze.. nie chciałam Ci dowalić ale pomóc..I przestań sie roztkliwiać nad tym czego nie możesz, a spróbuj pomyslec.. ile mozesz i jak sie za to zabrać. Mówię poważnie.. :) i zycze zmiany myslenia, .. odwagi..sukcesu.
Zamiast kwić w kałuży..udowodnij sobie ze masz w sobie potencjał..że stąc Cie na więcej.. ze chcesz zmiany choć bak ci odwagi.. bądź gotowy a reszta sama sie utoruje. Pan Bóg dał Ci po cos niesmiałość.. ona nie jest na całe życie.
A co Ty z tym zrobisz?

(17235)
Małgosia, lat 29data: 14.01.2011, godz: 18:48


Nie kierowałam tego apelu w związku z disco'tekami tylko do Ciebie, bo parę osób 'przyłapałam' na tym....
Kurcze, Człowieku, Ty masz na wszystko wytłumaczenie, z góry wiesz co może być. ....Przekreślasz siebie.
Być może, masz jakąś osobę, którą podziwiasz, szanujesz, masz do niej zaufanie, która potrafi być obiektywna względem Ciebie, z którą mógłbyś porozmawiać.
Być może powiesz, że takie krytyczne podejście do siebie, przekonanie o niepowodzeniu znajomości, nie wynika z braku samoakceptacji. Na pewno jednak wiem, że Tobie jak i wielu z nas, wielu chrześcijanom potrzebne jest spojrzenie na siebie oczami Boga: z miłością, wyrozumiałością, w prawdzie, z szansą, z wybaczeniem.... Jest to niezwykle trudne, wiem to po rekolekcjach ignacjańskich w życiu codziennym, ale szalenie potrzebne. Skoro Bóg nas kocha i daje nam kolejne szanse we wszystkim, my nie możemy siebie unicestwiać. To faktycznie druga strona pychy.

(17234)
Monika, lat 36data: 14.01.2011, godz: 18:31

X na pewno jest coś takiego jak etyka biznesu.
Pomysł Pana Owsiaka jest dobry. Jest tyle potrzeb w naszym społeczeństwie. Agata napisała o sprawozdaniu finansowym.
Miałam kuzyna chorego na białaczkę dzieki wsparciu wielu osób zrobili mu przeszczep ale się nie przyjął i zmarł. Zebrane fundusze zostały przekazane na leczenie innych dzieci. To ze Pan Owsiak część funduszy przeznacza na demoralizację to oznacza przyzwolenie jakieś grupy społecznej.
Napewno wiarygodną instytucją jest Caritas. I jeśli juz mam ofiarowac większe datki to na Caritas.
Uważam że każda fundacja, która zbiera na cele społeczne powinna mieć społeczny organ kontrolny. Gorzej jak są uklady i ustalenia pokątne. ale to inna sprawa.
Milczenie jest złotem czy zawsze? Jak ma się korzyści to tak.

(17233)
Artii, lat 35data: 14.01.2011, godz: 18:26

Istnieja tak wzniosle radosci i tak glebokie cierpienia,
ze slowo nie potrafi ich nalezycie wyrazic.
Milczenie jest ostatecznym wyrazem tak niewypowiedzianej radosci,
jak i najwiekszej udreki ducha.
Sw.o.Pio

(17232)
lublinianin, lat 20, e-mail: czlowiek.oryginalny@o2.pldata: 14.01.2011, godz: 17:57

Monika - moje ciało w ogóle nie reaguję na muzykę, nie czuję żadnego rytmu, nie wiem co może być fajne w podrygiwaniu w rytm muzyki. Jeśli ktoś nie ma uzdolnień tanecznych to żaden kurs tańca tego nie zmieni. Zresztą, nie chodzę na dyskoteki nie tylko dlatego, że nie potrafię tańczyć, inne powody podałem w poprzednim poście.

pawq - w takim razie jeśli się nie zwierzać, nie rozmawiać to po co w ogóle być w takiej wspólnocie. Być obecnym jedynie ciałem? Strasznie nie lubię takiej sytuacji, w których siłą rzeczy muszę być brany za odmieńca. To do niczego nie prowadzi.

(17231)
Xdata: 14.01.2011, godz: 17:54

do Gosi
Mam zamilknąć?
Wtedy jednak będziesz potykać się o...kamienie?Chcesz tego?
No dobrze,teraz poważnie...Rozumiem,że chcesz coś powiedzieć,może mówić więcej,i coś,lub ktoś,przeszkadza Ci w tym..?
Nic jednak nie słychać.
No to powiesz coś,czy z wyrazu twarzy mamy odgadywać..?

(17230)
Xdata: 14.01.2011, godz: 17:44

Monika
Te słowa zawsze będą miały"rację bytu.."

(17229)
Xdata: 14.01.2011, godz: 17:37

chwila
Mówisz,że czasem stawałaś za moimi tekstami...No cóż,nic nie jest dane raz na zawsze..
Widać,było to niedoskonałe-nie przetrwało...próby..I dlatego musiało ustać,skończyć się...

(17228)
pawq, lat 23data: 14.01.2011, godz: 17:00

lublinianin

Uśmiechnąłem się tylko, gdy w jednym z Twoich wpisie zobaczyłem słowa "Podczas modlitw wspólnotowych trzeba się otworzyć, one są bardzo ekspresywne, a ja tak nie umiem", bo wczoraj podczas wspólnotowego spotkania, gdy powiedziałem, że nie chcę zwierzać, nikt mnie za to nie potępił. W mojej wspólnocie na spotkaniach podejmowane są tematy, podczas których albo dyskutujemy, albo uczymy się czegoś nowego. Podczas dyskusji CHĘTNI wypowiadają się co myślą o zadanym problemie. Wszystko zależy od tego, do jakiej wspólnoty się trafi ;)
A może spróbowałbyś wolontariatu? - oprócz obycia z ludźmi miałbyś świadomość, że robisz coś pożytecznego. Pamiętaj o tym, że przesadna nieśmiałość może się brać z pychy i wydaje mi się, że osoby posiadające 'głęboką' relację z Bogiem powinny być otwarte na ludzi, w przeciwnym wypadku tego typu relacje są raczej płytkie.

(17227)
Monika, lat 36data: 14.01.2011, godz: 16:37

Lublinianie lat 20 disco jest ekstra. Jak się boisz dyskotek to włącz na you tubie Donne Summer lub disco lat 80 i 70. Zasłoń sztory lub żaluzje włącz lampke ubierz sie w dżinsy i podkoszulkę i poczuj klimat i dżwieki poczuj jak reaguje Twoje ciało. Później znajdź kumpla i razem pójdźcie na dyskotekę, ale jak słusznie pisze Małgosia z dobrą muzyką i wczuj się w rytm muzyki. A jak Ci nie odpowiada to zapisz się do szkoły tańca i powiedz że szukasz partnerki do tańca.

Ach ubrać się w cekinową sukienkę, kolczyki, podkręcone włosy i każda może być królową parkietu. I żaden alkohol nie jest potrzebny tylko piękne muzyki soul dźwieki. Podobno Donna Summer wpadła w depresję bo za bardzo jej menedżer kreował jej seksapil. Polecam Last Dance.

1 maja 2011 wielki szczęśliwy dzień. Boże dzięki.

(17226)
lublinianin, lat 20, e-mail: czlowiek.oryginalny@o2.pldata: 14.01.2011, godz: 15:44

Małgosia - ja do ludzi chodzących na dyskoteki nic nie mam, pod warunkiem że bawią się tam normalnie, kulturalnie, ale sam na dyskoteki nie chodzę bo źle bym się tam czuł i po prostu... nudziłbym się. Tańczyć nie lubię, nie umiem i nie jestem w stanie się nauczyć. Taniec nie sprawiałby mi żadnej przyjemności. Ale nawet gdybym umiał tańczyć... Potańczyłbym z jakąś dziewczyną i co dalej? Ludzie, którzy chodzą na dyskoteki to w większości ludzie rozrywkowi, nawet gdyby udało mi się przez chwilę, przy tej pierwszej rozmowie być bardziej wyluzowanym, to w końcu ten ktoś zobaczyłby jaki jestem naprawdę i wątpię, czy chciałby kontynuować znajomość ze mną. A nawet gdybym spotkał osobą trochę bardziej "uduchowioną" to cóż... i tak bym ją zniechęcił swoim charakterem. A jeśli chodzi o szukanie miłości w internecie - myślę, że trzeba mieć w tym dużo szczęścia, żeby znaleźć kogoś ze swojej okolicy i do tego kogoś, kto nie zerwałby kontaktu po dwóch mailach, kto chciałby się spotkać... Spróbować można, ale wydaje mi się, że nie ma co się nastawiać na sukces.

(17225)
Łukasz, lat 27, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 14.01.2011, godz: 15:33

Witam
Dziś stanąłem w obronie mamy , ponieważ jej facet źle ja traktuje, i cały czas przez niego płacze a ja nie wytrzymałem stanąłem w jej obronie i jeszcze mnie się dostało, jedyna osoba, którą kochałem , jedyna dla której żyłem. Mama przez niego cierpi i płacze ja z miłości dla niej stanąłem w jej obronie i jeszcze mnie się dostało i jeszcze ja byłem najgorszy . Zmieniłem sie2 dla niej zacząłem cenić życie i jego wartość, mimo, że zawsze byłem sam, żadna dziewczyna mnie nie chciała, zawsze mnie dokuczali, nie miałem nigdy kolegów i przyjaciół, zawsze bylem sam, wcześniej miałem próbę samobójczą i dzięki niej zrozumiałem, ze żyję dla mamy i zacząłem doceniać życie.
Teraz mama, którą męczą bóle nóg i męczy się ze swoim partnerem , codziennie mówi, że nie może na niego patrzeć, że go nienawidzi a ja patrząc jak mama cierpi i płacze nie moglem stać bierny, postąpiłem właściwie, każdy syn stanął by w obronie własnej mamy a stałem się najgorszy , mama stanęła przeciwko mnie i wybrała swojego faceta, którego tak panicznie nie na widzi i który nie jest jej mężem. Czuję smutek i wstyd, że tyle serca mamie okazałem,pomagałem jak mogę ale wszystko tak po prostu w jeden dzień się rozpadło, pozostała mi tylko mama, która stała się dla mnie obcą osobą. Nie wiem co dalej mam począć mam bardzo wielki żal do mamy i uważam, że będzie żałowała tej decyzji.
Mam od dziś żałobę i nie wiem czy teraz się z niej podniosę.
Pozdrawiam Łukasz

(17224)
Małgosia, lat 29data: 14.01.2011, godz: 15:17

Lublinianinie
Prawdę mówiąc ja zaczepiłam swego wybranka w wirtualnej rzeczywistości, a na pierwsze nasze spotkanie w realu gorąco zapraszałam Boga (z resztą dotąd to robię). Owszem, małomówny z niego facet. Na pierwszym i kolejnych spotkaniach słuchał co do niego mówię, był na tym skupiony, nie przerywał, pamiętał o czym mu mówię. Zdziwi Cię może to co napiszę, ale ujęła mnie też jego ostrożność - mogłoby się to wydawać zniechęcające, ale czułam się bezpiecznie. Odkrywa siebie przede mną. Niczego nie gra. Mniej ostrożny, ale to nie znaczy,że stracil moje zaufanie.
Oczywiście, że nie przeskoczysz samego siebie i nikt nie powinien tego od Ciebie wymagać. I nie twierdzę, że masz swoją umiejętnością wypowiadania się podrywać dziewczynę. Życzę Ci, abyś realizował się w tym do czego Bóg Cię powołał: zawodowo, w realizacji pasji, a mam nadzieję , że po drodze znajdziesz kobietę, która to zauważy i będzie zainteresowana kontaktem z Tobą. Bardzo ważne,że się nie zamykasz.

(17223)
Małgosia, lat 29data: 14.01.2011, godz: 14:45


Dzięki Leszku za tą wspaniałą wieść!!!! Chwała Panu!

Zauważyłam już w kilku wpisach takie zarzekanie się, że ktoś nie lubi dyskotek, w niektórych pojawiła się drwina pod adresem tych, którzy chodzą się tam bawić.
Takie wydziwianie (zdaje się przybierać postać stylu życia - jakby istniało przekonanie, że skoro nie chodzę na imprezy, to mam na Adonai większą szansę poznać kogoś bliskiego), ... żałośnie nienajlepiej, nieprzemawiająco świadczy o człowieku.. Pójście na imprezę i zabawa taneczna nie jest niczym niestosownym - wiadomo, że zależy od ludzkich intencji. Jest w Warszawie tyle klubów i można sobie wybrać. Można posłużyć się czymś w rodzaju przewodnika po klubach, gdzie są opisane różne - być może warte fatygi :) - miejsca.
Być może problem tkwi bardziej w nas, że trudno jest nam się po prostu wybrać, zwyczajnie przezwyciężyć zniechęcenie, ... lęk jak wypadniemy. Gdy byłam sama, koleżanki bardzo musiały mnie zachęcać do udania się na jakąś disco...Ale gdy byłam już na parkiecie...bardzo się rozkręcałam i dziwiłam się koleżankom, że smętne siedzą i wolą kurzyć papierochy niż zarzyć ruchu (w towarzystwie wspólnotowym nie było już tego zjawiska), dać się porwać rytmowi. Jakoś nie byłam zaczepiana przez niepowołane osoby, no może raz mi się zdarzyło w Hybrydach.
Nie chodzę w miejsca, gdzie muzyka nie odpowiada mojemu gustwi, lub gdy proponowany rodzaj muzyki nic mi nie mówi. Unikam też miejsc, gdzie ze słyszenia już wiem o selekcji. Jakoś nie mam ochoty być na łasce czy niełasce ochroniarza.
Apeluję zatem do osób, które poszukują tu bliskości, ale przy tym dają się ponieść niesprawiedliwemu osądowi, o miłosierne (bo nasz Pan jest Miłosierny) spojrzenie na bliźnich i ich styl życia.
Jeśli kogoś kole w oczy, że ja tyle o sobie piszę, przepraszam, ale po prostu nie chcę nikogo pouczać, ale dzielę się swymi doświadczeniami, by to co piszę nie było czystą teorią.
Była Poszukująca swej Połówki na Adonai

(17222)
lublinianin, lat 20, e-mail: czlowiek.oryginalny@o2.pldata: 14.01.2011, godz: 13:55

autsajderka - po ludzku, myśląc kategoriami ziemskimi myślę, że nikogo nie znajdę, ale jeśli włączyć do tego myślenia Boga wtedy wiadomo - wszystko może być możliwe. A co Bóg planuje nie wiem, wiem tylko, że nic na tym nie stracę, więc jestem spokojny.

Agata - no właśnie, ja jestem niepewny, nieśmiały, trudno czuć mi się pewnie w towarzystwie nieznajomej kobiety. I co ja mam z tym zrobić? Problemem jest to, że ja mogę wychodzić do ludzi, przebywać w towarzystwie tylko że i tak nic to nie da, że i tak będę samotny. Może i mam jakieś pozytywne strony ale nie potrafię ich pokazać. Poza tym - samą powagą kobiety nie zdobędę. Młodzi ludzie lubią się śmiać, być radośni, a ja taki nie jestem. To czy wychodzę z domu czy w nim siedzę to bez różnicy - w domu jestem tak samo sam jak na imprezie czy na studiach.

Małgosia - ale ten Twój chłopak chyba nie zainteresował Cię na początku znajomości swoim milczeniem, o czymś z nim jednak musiałaś rozmawiać? To prawda, interesuję się paroma rzeczami ale trudno chyba zaczepić dziewczynę na ulicy i zapytać ją czy chce ze mną porozmawiać o moim ulubionym poecie na przykład. Albo spotykając się na jakimś wyjściu integracyjnym rzucić podobny temat. Przypuszczam, że w ten sposób zainteresowania bym nie zdobył. Tak jak już pisałem, młodzi ludzie, zwłaszcza gdy się poznają nie mają ochoty na jakieś wyłącznie poważne rozmowy. Lubią się śmiać, żartować itd. A ja tego nie potrafię, szczególnie w towarzystwie nieznanych mi bliżej osób. Piszesz, że mam talent, że potrafię się wypowiadać. Wypowiadać się lubię, ale wypowiadaniem się na te tematy, które mnie interesują kobiety nie zdobędę. Swój talent można realizować nie tylko podrywając dziewczyny, jak by wynikało z Twojej wypowiedzi. W moim przypadku mógłbym być na przykład nauczycielem, co mnie bardzo swoją drogą pociąga. Każdy ma obowiązek szukać miłości - to prawda, tylko zależy jak się to szukanie rozumie. Osoba, która nie ma takich problemów jak ja będzie to rozumiała - wyjdź na ulicy, zaczep kogoś, zagadaj, weź numer, umów się. Ale osoba taka jak ja może to rozumieć inaczej, bo z racji swoich ograniczeń nie może szukać tak jak większość. Dla mnie szukanie miłości może być bardziej otwartą postawą na miłość, czyli innymi słowy, nie odwracanie się plecami do kogoś, kto chce z Tobą porozmawiać. I ja staram się nie ignorować nikogo, kto się do mnie zwraca, jeżeli jakaś dziewczyna chce ze mną rozmawiać to rozmawiam, tylko że do tej pory każdą dziewczynę rozmowy ze mną nudziły i nic z tych znajomości nie wychodziło. Powiesz, żebym spróbował inaczej, żebym był bardziej przebojowy, wygadany, radosny. Równie dobrze możesz powiedzieć do kogoś na wózku inwalidzkim - "wstań z tego wózka i idź biegać". Taka osoba na pewno bardzo by tego chciała, ale tego zrobić nie może i nic nie zmieni to, że będzie ją o to prosić nieskończenie wielu ludzi. Tutaj może pomóc tylko Bóg - jeśli On powie "wstań i idź" to taka osoba wstanie i pójdzie. Chciałbym, żeby do mnie Bóg powiedział: "bądź inny, bardziej odważny, otwórz się na ludzi, szukaj aktywnie miłości". Ale nie mówi, więc najwidoczniej ma w tym jakiś cel. A że chce wyłącznie mojego dobra, to najwidoczniej dobrze, że teraz jestem taki, jaki jestem. Jakie cele kierują Bogiem, który nie chce, abym się zmienił - nie wiem, ale ufam Mu i wiem, że nic na tym nie stracę, co najwyżej zyskam. Proszę Go o zmianę, ale tylko pod warunkiem, jeżeli nie wynikną z tego szkody dla mnie albo dla innych. Ja mogę pójść do wspólnoty, ale zawsze, jak w każdym środowisku, będę się tam trzymał z boku, i nikt nie będzie mnie w stanie zmienić, zawsze będę człowiekiem trzymającym się na uboczu, dziwnym, innym, nad którym każdy w końcu machnie ręką i go zignoruje.

(17221)
Xdata: 14.01.2011, godz: 12:33

do Iwana
Tak to już jest,że osoby,które"dały"Owsiakowi,chętnie podchwytują i jeszcze chętniej rozgłaszają-często nieprawdziwe-informacje o jakichś niejasnych sprawach dotyczących finansów w Kościele.Czasem to mają obsesję na tym punkcie i"nie ustają w wysiłkach",by cokolwiek..wytropić.
Natomiast-tak jak Ty-"nie zauważą"tego w przypadku Orkiestry Owsiaka.I nawet jeśli pojawią się tu jakieś oskarżenia-dosć dobrze udowodnione-to oni będą wmawiać sobie,że to nieprawda...I nawet jeżeli zaczną mieć czasami wątpliwości-a nuż jednak,może cos tam było?-to na pewno nie będą o tym mówić na zewnątrz,nie będą tego rozgłaszać...
Dziwne to tym bardziej,bo ludzie tacy,mówią o sobie:"wierzący i praktykujący katolicy..."

A więc-nie trać czasu,nie ustawaj w wysiłkach....zaIWANiaj..

(17220)
Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pldata: 14.01.2011, godz: 12:14

Witajcie.
Z radością informuję za środkami masowego przekazu ze beatyfikacja Jana Pawła II nastąpi już pierwszego maja. Benedykt XVI podpisał dekret uznający cud za wstawiennictwem Naszego Papieża :)

(17219)
do Xdata: 14.01.2011, godz: 11:24

x,
Michal nie zrozumiał bo własnie takim oleju brakuje..dlatego kaze innym olewac wszystkich

(17218)
Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 14.01.2011, godz: 10:59

Przeszedlabym gory i doliny, zeby opiekowac sie chorymi i okazac im milosc. Marta Robin

(17217)
Marcindata: 14.01.2011, godz: 10:29

Do wszystkich
Nie wiem jak to u was drodzy Zródełkowicze wygląda ale u mnie w tym miesiącu jest sporo propozycji ze strony......wróżek i różnej maści przepowiadaczy którzy chcą mi osłodzić los pisząc nawet na skrzynkę e-mailową. Zapewne dlatego że Nowy Rok się zaczął.Dowiedziałem się min. że oto moje ostatnie lata były trudne i pełne braku stabilności(to akurat prawda) ale oto w tym roku nastapi przełom i będzie cud-miód pod różnymi względami.......nawet miłości;) Jak czytam takie sensacje to śmiać mi się chce i śmieszą mnie szczerze ci różni przepowiadacze........choć czasami nie ma się z czego śmiać bo ich działalność może przynieść ogromne szkody dla duszy więc lepiej niech co bardziej wrażliwi nawet nie wchodzą na to pole minowe......... Pozdrawiam

(17216)
Monika, lat 36, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 14.01.2011, godz: 10:11

X jeśli jest dla przykładu 10 organizacji charytatywnych i każda mówi zbieramy dla dzieci i ja wrzucę po 1 zł do tych dziesieciu puszek to nie ma racji bytu stwierdzenie "nie możecie służyć Bogu i mamonie" w tym przypadku cytowane słowa są bezsensu. Bóg nie jest drobiazgowy. On nie patrzy na nasz portfel tylko serca i intencje.
Z pewnością Pan Bóg jest ciekawy jak człowiek poradzi sobie z tragedią na Haiti. Czy jest sens budowanie betonowych domów? Czy nie lepiej wywieść gruz i zbudować szałasy lub popatrzeć jakie kiedyś mieli domy. A może coś nowego Architekci wymyślą. Z chęcią jako bezrobotna pojechałabym na Haiti pomóc za darmo. No może nie za darmo bo miska ryzu i woda mi wystarczy. Śnieg stopniał nie ma co robić.

(17215)
Małgosia, lat 29data: 14.01.2011, godz: 09:53

do Lublinianina lat 20,
Swoim - nie wiem czy akceptowanym na Źródełku - zwyczajem pozwolę sobie zacytować niektóre zdania z Twojej wypowiedzi..i wyrazić swoje zdanie
"Nie potrafię rozmawiać o wszystkim, śmiać się z byle czego". Jestem osobą otwartą, bezpośrednią. Moja osobowość zmieniła się z introwertycznej w bardziej ekstrawertyczną - wskaźnik na osi się przesunął; wierzę, że zawdzięczam to ludziom, których Bóg postawił na mojej drodze, na których - z góry siebie nie osądzając - nie zamknęłam się. Jednak jak płachta na byka działa na mnie jakiś niezrozumiały savoir vivre cieszenia się niewiadomo z czego, bo i kogoś to bawi. A pamiętasz to wyrażenie "Mowa jest srebrem, a milczenie złotem"?. Ja np. gdy spotykam się ze swoim chłopakiem i mamy chwile milczenia, delektuję się jego obecnością. Nie potrzebuję, by zabawiał mnie rozmową. Też nie jest jakiś wygadany - choć im dłużej się znamy temat konwersacji przychodzi mu sam, w naturalny sposób. Jak już coś powie to mądrze, trafnie..Czasem z humorem - pozytywnie zaskakujacym, niebagatelnym.
"Podczas modlitw wspólnotowych trzeba się otworzyć, one są bardzo ekspresywne"
To myślisz o wspólnotach charyzmatycznych, ale są też bardziej kontemplacyjne jak np u Jezuitów.

Pięknie opisałeś to odniesienie życia doczesnego do wiecznego. Wspomniałeś tam o przestrzeganiu Bożych Przykazań. Jak najbardziej. Wczoraj otworzono mi oczy - właśnie w medytacji ignacjańskiej - na to, że Bóg oczekuje od nas iż wykorzystamy nasze talenty (Mt 25,14-30), które nam dał od urodzenia lub w ciągu życia. Co ważniejsze - co znalazłam w tekstach rozważań - to będzie nasza droga do Królestwa. Pytanie Boga..czy chcieliśmy je w sobie odkryć i zainwestować to czym nas Pan obdarzył, czy tylko zatrzymaliśmy ten dar dla siebie z powodu jakiś obaw, może wygody.... Jeśli, jak mówisz interesujesz się wieloma rzeczami, masz zatem w sobie bogactwo wiedzy, co za tym idzie jakiś talent. Pomyśl czy przeświadczenie o negatywnych stronach swego charakteru warte jest tego, by zaprzepaścić dar Boży.
Bardzo ładnie, mądrze się wypowiadasz, Lublinianinie -szkoda taki talent zostawiać dla samego siebie. Może mógłby komuś posłużyć, a może również ku Twemu osobistemu szczęściu.
Na koniec napiszę Ci coś, co mnie samą zaskoczyło. Wczoraj mieliśmy we wspólnocie spotkanie z o .Mirosławem Pilśniakiem - dominikaninem działającym w środowiskach zakochanych, narzeczonych, małżeństw - opiekującym się nimi. Powiedział, że człowiek ma obowiązek szukać swej drugiej połówki, którą Bóg mu przeznaczył. Osoby konsekrowane są zwolnione z tego obowiązku, by wypełniały inną misję. Każdy z nas jest powołany do miłości. I skoro jesteśmy zebrani we wspólnocie, w tym środowisku warto szukać bliskiej sobie, wyjątkowej osoby.
Pozdrawiam! Do dzieła!

(17214)
Monika, lat 36data: 14.01.2011, godz: 09:52

Bartku lat 28.
Uważaj uzaleznienie od seksu i miłości jest niebezpieczne. Dla swojego zdrowia dobrze by było jak po jakimś czasie waszych spotkań powiesz jej prawdę. Jak zakocha się w Tobie kobieta dziewica to musisz jej powiedzieć od razu prawdę i zostawić jej wybór. Niestety za grzech nieczystości trzeba ponieść konsekwencje i cierpienie jest jakimś rodzajem czyśca i uczy pokory.
Bartku w Twoim przypadku może dobrze by było odnowić znajomość z którąś dziewczyn z Agencji i abyście obydwoje uczyli się czystości. Te dziewczyny i kobiety też potrzebują prawdziwej miłości. A skoro było cię stać na płacenie kilku to wybierz jedną i stwórzcie rodzinę, pokazując, że te kobiety też są wartościowe.
Mam kolegę który ożenił się z striptizerką mają dwójkę dzieci i są szczęśliwi.

(17213)
chwila data: 14.01.2011, godz: 09:52


X

nie jesteś kobietą, nie będziesz matką, samotną matką, ale chciałbyś żeby Bóg cię kiedyś doświadczył tak, że nie będziesz miał dachu nad głową, nawet nie dostałbyś się do noclegowni, może tobie by można zaproponować np. jakiś kanał, chciałbyś tak?
ty nie wiesz jak mają cięzko niektóre kobiety, które np. nie mają rodziców, a chłop pije i bije, a one nie mają gdzie pójść z maleńkim dzieckiem, więc może nie mów o tym, a właściciel domu może przeznaczyć swoją własnośc na co chce i jak mu sie to obiecuje to powinno się postapić zgodnie z...a ta starsza pani została oszukana i dla mnie to nie jest drobnostka


(17212)
Tomek do Oli, lat 37, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 14.01.2011, godz: 09:42

Od 2386 dni jestem szczęśliwym małżonkiem swej szczęśliwej żony.

(17211)
Do Bartek,lat 28data: 14.01.2011, godz: 09:10

Jak będziesz się przyznawał do swojej przeszłości to na pewno twoje szanse na związek są nikłe,niejedną dziewczynę co bardziej wrażliwą może porazić twoja przeszłość i nie da Ci szansy na nic poważnego.Najlepiej po prostu nic już nie mów na ten temat skoro rzeczywiście to już przeszłość i nie wracasz do tego co było.

(17210)
chwila data: 14.01.2011, godz: 07:50


X

Powiem tyle ja podałam przykład, przykład który jest poświadczony przez sąd i nie było tu mojego osądu!
Chociaż moge powiedzieć na podstawie tego, ze tam nie dzieje się dobrze, skoro mówią o tym pracownicy!!! To jak tu wielu podkreslało TAM są tylko ludzie tak samo jak księża są tylko ludzmi, uwżasz że nie grzeszą, nie mają pokus co do pieniedzy, co do ciała? hazard, pedofilstwo to jest też wsród księży... wiec też pracownicy CARITAS mogą nie działać jak należy... i Apostoł też grzeszył...
a ty swoimi uwagami tym co napisałeś do mnie pokazałeś jaki jesteś pustak, moje poczucie humoru, to że czasem stawałam za twoimi tekstami to wszystko upadło tak nisko jak ty lezysz

(17209)
Agatadata: 14.01.2011, godz: 03:03

Lublinianinie
(dobrze odmieniłam?)
takie spostrzeżenie mi się nasunęło czytając Twój post- może nie zawsze trzeba oczekiwać, ze od razu stanie się 'na wskroś pewnym siebie i zarażającym optymizmem' człowiekiem. Może "otwarcie na ludzi" to długotrwały proces i warto powolutku, krok po kroczku, i cieszyć sie chociażby z tego, ze sie nam udało na spotkaniu uśmiechnać do kogoś. Oczekując od siebie natychmiastowej zmiany sami sie frustrujemy.
A co do mężczyzn, którzy to się podobno kobietom podobają-pozwól że wypowiem sie jako kobieta, a więc bez przypuszczeń, prosto i jasno: kobiety lubią facetów MĘSKICH. Uwierz mi, że możesz być najmniej atrakcyjnym facetem świata, ale jeśli kobieta zobaczy, ze jesteś po prostu mężczyzną, to od razu zacznie na Ciebie inaczej patrzeć. Cały sęk w tym, ze kobiety źle sie czują w towarzystwie meżczyzn zniewieściałych, strachliwych, niepewnych siebie, nie umiejących podejmowac decyzji i wprawiających ich swą niepewnością w zażenowanie. Nie wiem, czy któraś z pań to potwierdzi, ale to wynik moich wielu lat obserwacji. Wygląd zewnetrzny jest czynnikiem wywołującym tzw pierwsze wrażenie. Ale ono jest wbrew pozorom z czasem modyfikowane.
Poza tym- usiądź sobie wygodnie i zastanów się, jakie masz pozytywne cechy. Na pewno jakieś znajdziesz. A następnie zastanów sie, jak je najlepiej okazać ludziom wokół Ciebie. Prędzej czy później ktoś to zauważy.

Kobiety nie lubią gburów? Hmmm. No pewnie nie. Podejrzewam, że nawet mezczyźni ich nie lubią. Ale czy nie lubią poważnych facetów? Lubią. Na pewno większość woli takich, niż podżelowanych, żałosnych lowelasów z dyskoteki. A jesli sie zaszyjesz w domu i nie dasz sie nikomu poznać, to faktycznie panna przez komin nie spadnie. Ale wybór należy do Ciebie.
Pozdrawiam

(17208)
katka, lat 28data: 14.01.2011, godz: 01:06

Do Łukasza,
"Bóg chce się posługiwać pokornymi narzędziami, jakimi są ludzie".
Łukasz, masz prawo czuć odrazę i być zszokowanym takimi zbrodniami - większość ludzi ma takie odczucia i myślę że to naturalna reakcja. Ale już pytanie, gdzie w tym wszystkim jest Jezus Chrystus to przejaw niesamowitej pychy i braku pokory wobec Boga.
Nie chcę tutaj prawić morałów, a jedynie zwrócić uwagę na coś bardzo ważnego - nigdy nie pytaj Pana Boga JAK On ma zamiar coś zrobić, kiedy kogoś nawrócić, albo DLACZEGO pozwolił, żeby komuś stała się krzywda (krzywda w rozumieniu ziemskim oczywiście, bo z Jego strony to już pewnie całkiem inaczej wygląda...)

Staraj się po prostu patrzeć na różne sprawy z szerszej perspektywy. A zazwyczaj wygląda to tak, że taki pedofil czy gwałciciel ma jakieś traumatyczne przeżycia z dzieciństwa, był wykorzystywany seksualnie i nigdy sobie z tym nie poradził. Nie zrozum mnie źle, może teraz za bardzo generalizuję, ale wcale nie usprawiedliwiam tych ludzi - też uważam takie zbrodnie za odrażające, godne potępienia - ale czy automatycznie godni potępienia są ludzie, którzy się tych zbrodni dopuścili?

Przeczytaj uważnie i z otwartym sercem tekst pod linkiem przesłanym przez Tomka i zastanów się, czy naprawdę mamy prawo mówić Panu Bogu jak ma zbawiać świat, jak ma nas kochać? Dzięki nawróceniu tego 'przypadkowego' mordercy nawróciło się i jestem pewna że jeszcze nawróci się wiele osób.

"Stwórca wszechświata domaga się miłości od swego stworzenia... Jest SPRAGNIONY MIŁOŚCI!"
Nie uderzają Cię te słowa? Nie widzisz tej pokory Pana Boga wobec człowieka, a jednocześnie Jego wielkości i doskonałości, a naszej nędzy przy Nim?

"Nie zatwardzajcie serc waszych..." (Hbr 3,7)

Pozdrawiam serdecznie.

(17207)
Ola, lat 32data: 13.01.2011, godz: 23:32


TOMEK 37 redakcja

Podobają mi się Twoje wpisy:) masz dziewczynę?

(17206)
Xdata: 13.01.2011, godz: 22:41

Michał
Zrozumiałeś coś?
No jasne-głupie pytanie...
W końcu ma się ten..."olej.."nie..?

(17205)
Xdata: 13.01.2011, godz: 22:37

Michał
Nie musisz Agacie niczego podpowiadać-Ona nie odpowie,bo-nie da się...
To zostało napisane w taki sposób,że jakiejkolwiek odpowiedzi nie udzieliłaby(ma dwie możliwości),to i tak się pogrąża-mówiąc delikatnie..
To,że Ona na to nie odpowiada,jest dowodem tego,że albo Orkiestra,albo Caritas jest złe i powinno zostać zlikwidowane..
Ta sytuacja tutaj jest przykładem na potwierdzenie słów:"Nie możecie służyć Bogu i mamonie..."
"Mamonie",czyli temu,co związane z doczesnością(nie chodzi konkretnie o pieniądze)...Nie mozna"trochę tu i trochę tu.."
"Nikt nie może dwóm panom służyć,bo albo jednego będzie nienawidził,a drugiego będzie miłował..."
U Agaty,trudność w dokonaniu odpowiedzi,bierze się stąd,że pragnie Ona służyć dwóm panom...Jesli powie do której puszki wrzuci,to ujawni,którego"pana" miłuje,albo przynajmniej-bardziej,a którego-wiadomo....
To prawda-została postawiona pod ścianą,a własciwie to sama się pod nią postawiła mówiąc to,co powiedziała-a powiedziała,to,co myśli..
I stąd teraz ta..."trudność..",bo odpowiadając w tej chwili,musi wybrać"jednego pana",i,żeby nie zostać posądzoną o zaprzeczanie sobie,musi się przyznać do tego,że błędnie myślała(w Jej mniemaniu)...Ale nawet jeśli to zrobi,to wcale nie będzie jeszcze znaczyć,że wybrała tego"właściwego.."
Pewnie wie(domyśla się)jak trzeba wybrać,ale boi się takiej radykalnej decyzji..
Chciałaby i tu i tam...Bóg i mamona..
Dlaczego to takie trudne...?!

(17204)
autsajderka, lat 22data: 13.01.2011, godz: 22:30

do lublinianina:
dzięki za te piękne porównania, które opisałeś :):):)

A co do samotności: wiesz, ja mam 22 lata i w dodatku jestem dziewczyną (a dziewczyny wcześniej stają się starymi pannami, niż panowie starymi kawalerami). I nigdy z nikim nie byłam. I też jestem nieśmiała, i też nie zaglądam do dyskotek, i też nie odnajduję się w duszpasterstwach akademickich. Ale jest coś, co mnie różni od Ciebie. Otóż: nie myślę sobie, że nigdy z nikim nie będę i że jestem nieszczęśliwa i samotna. Nie przeczę, że mi nieraz smutno i tęskno za NIM, ale wierzę, że kiedyś go spotkam. Któregoś dnia :) I mimo tej samotności jestem szczęśliwa - z całego mnóstwa powodów ;p
To, że teraz go przy mnie nie ma, wcale nie oznacza, że nigdy go nie będzie. Kiedyś się zjawi, odnajdziemy się :) "Miłość jest jak kwiat polny - można ją znaleźć w zupełnie nieoczekiwanym miejscu". I warto czekać! :) Więc nie smutaj się :]

(17203)
olgadata: 13.01.2011, godz: 22:24

do Łukasza

Tajemnica Miłości Jezusa, Boga Ojca do człowieka jest tak głęboka i trudna do określenia, że żadne słowa tego, tak po ludzku nie określą. Pamiętaj, że jesteśmy grzesznikami, czy sądzisz, że Ty choć nikogo nie zabiłeś, nie zgwłaciłeś, a byłeś taki dobry, chodziłeś do kościoła, kochałeś, czy Ty będziesz mieszkał w Raju?

Zło ma różne oblicza, a jak widzimy jest go coraz wiecej, narzędziem stał się człowiek, który jest słaby i gubi się, i zamiast oceniać tego człowieka powinieneś się za niego modlić. Pan Bóg kocha nas wszystkich, każdego, a zwłaszcza tego najbrudniejszego, najmniejszego, łotra, mordercę, bo ich z tego brudu może wyleczyć tylko Miłość-Bóg, bo On ma taka moc.

Jeśli Tobie to pomoże to w każdej takiej sutuacji zapytaj się siebie co by zrobił mój Przyjaciel Jezus?

(17202)
Bartek, lat 28data: 13.01.2011, godz: 21:56

Witam
Mam do Was kilka pytań.
Byłem uzależniony od Agencji Towarzyskiej, seksu i masturbacji i teraz jestem już zdrowy i wolny od tych uzależnień co dalej???
Czy mam szanse na miłość???, czy mam szansę poznać dziewczynę???
Czy mam jej powiedzieć o swojej przeszłości???
Czy mnie jakaś dziewczyna będzie chciała???
Bartek

(17201)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej