Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [245] [246] [247] [248] [249] [250] [251] [252] [253] [254] [255] [256] [257] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

chwiladata: 12.12.2010, godz: 12:58



Szkoda, ze dorośli ludzie nie potrafią przyjać tak po prostu czyichś słow ,tylko od razu odczytują je jako zamach na nich, obrażają się.

Kiedys p. Ela Zapendowska o tym mówiła, jak niektórzy ludzi sa bardzo niedojrzali, jak im sie mówi prawde, w tym przypadku, że coś źle zaśpiewali, to od razu obraza, że ludzie nie potrafia przyjąc prawdy, a ona nie umie kłamac i nic chce.

Ja też tak mam nie potrafię komuś słodzić, jak mu się nie należy, ale ludzie chyba wolą słyszeć kłamstwa. Nic na to nie poradzę ja wolę najgorsza prawdę, ale prawdę i dlatego postępuje tak w stosunku do innych, co jak nie raz nie dwa podkreślam nie oznacza, że chce źle dla tej osoby.


(16600)
chwiladata: 12.12.2010, godz: 12:42



zdegustowana

krytyka czegoś niezgodnego z przykazaniami nie zależy od dnia...jak wiesz krytyka tez ma przesłanie pozytywne...co dziwne, że wyłapujesz tylko to co zostało skrytykowane, no cóż cudzołostwo nie tylko czyiś grzech, ale też problemy z rodziną, problemy dziec... i szkoda, że nie widzisz czyichś pozytywnych wpisów...

i wiesz może jak będziesz mieć jak niektóre żony i matki, jak będziesz w takiej sytuacji, gdzie jakaś kobieta zabierze ci męża a kobiety potrafią działać i codziennie bedziesz słyszeć płacz dzieci i pytania kiedy tata wróci, to nie bedziesz tylko zdegustowana ale i załamana to moze zrozumiesz, jakie to zło i dlaczego ktoś stara się podkreślać to, żeby takich przypadków było jak najmniej

(16599)
chwiladata: 12.12.2010, godz: 12:28


Leah

Daleko mi do tego o czym piszesz i dosłownie, i w przenosni...po prostu, jesli ktos pisze o czyms co nie jest z godne z przykazaniami to będę mu pokazywac te negatywne strony, żeby więcej tego nie popełniał, ludzie tak mają, ze jak coś raz źle zrobią to potem z łatwościa robia to drugi i trzeci raz, a przy jak już setny raz powtórze, brzydze sie obłudą i nie bede komuś mówic pieknych słowek i go chwalić jak na to nie zasłużył, jednoczesnie wcale nie skreślam człowieka, jeju i dorosli ludzie powinni to zrozumieć a dorosli ludzie mówia o swoich złych uczynkach publicznie i co obrażają się na czyjeś reakcje, bo jak to liczyli na pogłaskanie po głowce...to tak ma być, tak mają byc wychowywane dzieci, a zrobiłeś źle nic to nie przejmuj się, odwrócimy kota ogonem,zamieciemy pod dywan będzie OK. to jest fair play?

(16598)
chwiladata: 12.12.2010, godz: 12:15


Marcin

Twoje porównanie jak i dalsza częsc wypowiedzi jest własnie odwrotnością mojego kierunku, a twoje uwagi ida w kierunku dokopać babie i tyle

a nie dziwne, że sie skarżyłeś, że się nie dogadujesz z kobietami

sam pisałeś, że piszesz co myslisz i nie owijasz w bawełnę, no właśnie ja tez pisze co mysle po prostu, ale to dla Ciebie juz nie jest zrozumiałe, ktoś jak pisze co mysli to od razu musi byc złosliwy, zły etc. To teraz to dostosuj do siebie, że wszystko co piszesz do kogokolwiek i nie owijasz w bawełne jest złośliwe i złe


(16597)
chwiladata: 12.12.2010, godz: 11:57


Autsajderka 22

Jakie masz poczucie po tym co napisałaś własnego sumienia? napisałam Ci jak, co i dlaczego, a ty jak postępujesz..piszesz inaczej a myślisz inaczej jak oszust, takież jest teraz twoje sumienie...

(16596)
Kropladata: 11.12.2010, godz: 23:04

"A ja się dziś spotkałem z dziewczyną ale nie wiem co dalej?"
Łukasz jak to nie wiesz co dalej?będzie co będzie.Być może coś dobrego:).Ja to pewnie nigdy na żadną randke nie pojde:(,zresztą nie wiem czy bym sie odważyła.

Autsajderka
Też sie boje o to czy byłąbym dobrą żoną ale modle sie aby tak było.Byc może jeszcze na to za wcześnie bo fakt za ponad miesiąc skończe dopiero(albo aż) 21 lat.Ale boje sie też że nie znajde odpowiedniego mężczyzny,nawet moja mama boi sie że nie znam mężczyzn i może mnie ktoś oszukać.Albo wogle nigdy nawet sie z nikim nie umówie.Jest jeszcze obawa że ktoś mnie uzna za nienormalną skoro nie mam żadnych doświadczeń ani żadnych kolegów.Tak bym chciała żeby TEN ktoś mnie w przyszłości zrozumiał.Ale masz racje:trzeba ufać Bogu,on może wszystko.I na nas przyjdzie pora.

(16595)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 11.12.2010, godz: 22:38

Łukasz nie wiesz co dalej, staraj się o nią za jej przyzwoleniem oczywiście :)

autsajderka dobrze piszesz żeby tak jeszcze człowiek mógł sobie to wbić do swojego rozumku.

(16594)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 11.12.2010, godz: 21:33

Witam
Teraz piszę w sprawie głosowania i poparcia jakie ludzie dają temu Rządowi wspomnicie moje słowa, że będziecie tylko płakać, głodować i żałować jeszcze powiecie mnie, że miałem racje

(16593)
Leahdata: 11.12.2010, godz: 20:43

Do autsajderka
ja również Ci dziękuje :)

(16592)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 20:34

do Kropli:
jeśli chodzi o ten mój optymizm, to, hmm...
Gdy mi smutno, albo ciężko, albo wszystko wydaje mi się nie tak, to w myślach słyszę pytanie Jezusa: "Ufasz mi?". A moja odpowiedź to: "Ufam" :) Choć czasem się buntuję, ale "Ufam"...
Na początku trudno było mi całkowicie poddać się Jego woli. Ale teraz już się nie lękam. Nie lękam się powiedzieć: "Twoja, nie moja wola niech się stanie". Bo wiem, że On chce naszego szczęścia. I mogę Mu zaufać do końca.
I jeśli spotyka mnie trudne doświadczenie, to wierzę, że ono ma sens. I że nie jestem pozostawiona sama sobie - On czuwa :)
Tak więc ja robię to, co mogę, a resztę zostawiam Jemu ;p

Ciebie też pyta: "Ufasz mi?"...

(16591)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 20:09

do Kropli:
ja też czuję pewny strach przed przyszłością, założeniem własnej rodziny itd. Wydaje mi się nawet teraz, że nie nadaję się na żonę, że nie będę potrafiła być dobrą mamą, że wszystko jest nie tak. Ale tak naprawdę to nie będę w tym wszystkim sama. Będzie on. Rodzinę tworzy mężczyzna i kobieta. A poza tym myślę, że miłość wiele potrafi. Również przełamać pewne słabości, czy dodać sił, gdy ich brak. I jest też Ten Na Górze :)
Człowiek lęka się tego, co nieznane. Na pewno wyruszając na studia, w nowe miasto, nowy świat, miałaś mnóstwo obaw. A teraz już jest prościej i okazało się, że "nie taki Chińczyk żółty, jak go malują" ;p
Więc nie ma się co martwić na zapas :) Tylko żyć chwilą obecną :)
Rozwijać się, kształtować charakter, pomnażać talenty, poznawać nasz piękny świat. To wszystko, co teraz robimy, jak żyjemy, to zaczątek fundamentu, który podłożymy pod nasz przyszły DOM.

(16590)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 19:58

do Zdegustowanej:
myślę, że najlepszy sposób na Chwilę, to nie odpowiadać na jej komentarze. Pozłości się, pozłości i jej przejdzie ;p

(16589)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 11.12.2010, godz: 19:53

Witam
A ja się dziś spotkałem z dziewczyną ale nie wiem co dalej???????????

(16588)
Kropladata: 11.12.2010, godz: 19:00

Autsajderka
Jesteś bardzo pozytywną osobą,daj mi troche tego optymizmu :).Ja z jednej strony troche polubiłam siebie(bo kiedyś było gorzej)ale z drugiej...mam gdzieś jeszcze kompleks niższości spowodowany nieśmiałością i brakiem wiary we własne siły.Np uwierzyłam że moge skończyć wymarzone studia ale już że założe rodzine nie wierze,właśnie z powodu tego "kalectwa" w relacjach damsko-męskich,pozatym mało mężczyzn wyznających podobne poglądy.Czasem mnie to strasznie załamuje.

(16587)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 18:29

czeka nas jeszcze dużo radości :)

(16586)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 18:24

mi też smutno i samotno i tak bardzo mi GO brak...
Ale myślę sobie, że przecież niedługo będzie pięknie, będziemy razem :) I uśmiecham się do siebie - czasem nawet przez łzy.
A te wszystkie rady, które piszę Bartkowi i Kropli, to są również wskazówki dla mnie samej, które staram się wcielać w życie, i które bardzo mi pomagają. Bo najgorzej to dać się smutkowi i rozmyślaniom. A więc - uszy go góry :)

(16585)
zdegustowanadata: 11.12.2010, godz: 18:19

do autsajderki lat 22

masz rację Chwila miała i po kolejnych wpisach widac ciągle ma cyt:"Chwila miała na przykład zły dzień, trudny problem, zmartwienie..." itp..itd..
z tego wynika ze Chwila ma same złe dni..dlatego tak kazdego krytykuje, ocenia .. ciekawy sposób zaistnienia na forum..przyznasz..

(16584)
korsarzdata: 11.12.2010, godz: 18:16

Nati,
Oczywiście to wszystko prawda, co napisałaś. W przypadku mojej ostatniej znajomości tak własnie chyba było. Ona mi się podobała i ja jej pewnie też, skoro nie zakończyła po pierwszym czy drugim spotkaniu i chciała się ze mną spotykać. Ona była tez troszeczkę nieśmiała, spokojna, więc raczej też czekała na jasny sygnał i krok z drugiej strony, a ten niestety nie nadchodził.. I wszystko umarło śmiercią naturalną, tylko ból pozostał. Tak, na zewnątrz pewnie wyglądało to inaczej, bo ja bardzo dobrze potrafię ukrywać swoje uczucia i emocje, własciwie to myślę, że nawet najbliższa rodzina nie potrafi odgadnąć co myślę, czuję itd. To chyba trochę takie kalectwo emocjonalne

(16583)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 17:59

do Korsarza:
ja myślę, że jeśli którąś dziewczynę pokochasz (nie tylko Ci się będzie podobać), to wszystkie blokady znikną :) Nie wiem - może jej wtedy powiesz o swoim uczuciu, a może po prostu weźmiesz za rękę i wszystko będzie jasne. A może nawet ją pocałujesz nie wiedząc, kiedy i jak właściwie to zrobiłeś ;p A może jeszcze inaczej to się stanie. Ale się stanie. Bo jeśli chłopak kocha, to zawalczy.

(16582)
Nati, lat 23data: 11.12.2010, godz: 17:04

Korsarz

czasem warto spróbowac i powiedziec to co sie czuje, niz potem zalowac, że sie tego nie zrobilo.. poza tym może byc tak, że ta dziewczyna do której cos czujesz tez darzy Cię uczuciem.. ale ona moze myslec ze to facet powinien przejąc inicjatywe, i po prostu czeka.. moze podobnie jak Ty obawia sie odrzucenia... Ty nic nie robisz, ona nic nie robi i w sumie nie ma z tego nic.. na zewnatrz sytuacja wyglada inaczej a serca też czuja cos innego..

(16581)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 16:59

przypominam, że mamy Adwent - czas OCZEKIWANIA I RADOŚCI! :) Zbliżają się Święta! Zapominamy więc o wszystkich smutkach - bardzo proszę o uśmiech ;p

A tym wszystkim, którzy nie widzieli, polecam
http://www.youtube.com/watch?v=cyheJ480LYA

PS:
warto czekać......
na MIŁOŚĆ...........
warto czekać wiek........

:):):)

(16580)
korsarzdata: 11.12.2010, godz: 15:24

Chciałem dodać jeszcze do waszych ostatnich dyskusji, że wcale nie zawsze tak jest, jak większość zwykle mówi, że najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, pierwsze "cześć", pierwsza rozmowa. Owszem, dla ludzi nieśmiałych to zawsze duże przeżycie i emocje, ale to wcale nie musi oznaczać, że potem już może być tylko łatwiej. Ja np. wiem po sobie, że nie mam problemów z rozmową z kimś nieznajomym, czy kobietą czy mężczyzną. O wiele trudniej jest mi przestawić zwykłą znajomość, zwykłe rozmowy, no inne tory, na coś więcej.. Boję się okazać uczucia, i zawsze kończy się na tym ze nie wychodzę poza etap tej zwykłej znajomości nawet jak dziewczyna bardzo mi się podoba..

(16579)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 11:31

do Bartka:
piszesz, że nie umiesz rozmawiać z dziewczynami itd., itp. Więc powiedz mi: co Ty będziesz z nią robił, jeśli byłbyś teraz z nią w związku? No co?
Najwyraźniej jeszcze nie jesteś gotowy na związek, więc wyluzuj. Nic na siłę! Daj sobie czas.

(16578)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 11:03

do Kropli:
tak, masz coś wspólnego z Bartkiem - to, że oboje jesteście nieśmiali i samotni. Ale nic więcej. On się strasznie nad sobą rozżala. Ty tego nie robisz :)

do Bartka:
myślę, że przesadzasz. Gdzieś tam nawet napisałeś, że dziewczyny się z Ciebie śmieją za Twoimi plecami. Może i się śmieją, ale NIE Z CIEBIE! Przestań widzieć coś, czego nie ma! Chyba wpadłeś w jakąś paranoję. Ciągle piszesz, że jesteś nudny, nieciekawy, nikt Cię nie lubi, itp. itd. Bóg stwarzając Ciebie nie pomylił się. Takiego Ciebie chciał, jaki jesteś. Czyli wyjątkowego, wartościowego chłopaka.
Pierwsze i najważniejsze, co powinieneś zrobić, to POLUBIĆ SAMEGO SIEBIE!!! Myślisz, że dziewczynę zainteresuje jakiś gbur, który ciągle na wszystko narzeka, zwłaszcza na siebie? Przestań na razie myśleć o dziewczynach i zajmij się poznawaniem, odkrywaniem siebie samego. Jeśli coś Ci się w obie nie podoba, jakaś cecha, wada, to popracuj nad tym. I rozwijaj swoje talenty, pasje. Pasja to coś, co daje radość. A nie widzę, żeby ta Twoja Ci radość dawała.
Wiesz, dziewczynom podobają się chłopaki, którzy mają zainteresowania, coś robią, działają, są aktywni, czerpią radość z życia. I nawet właśnie jak się jest singlem, to jest czas na to wszystko - czas na młodość.
Więc przestań narzekać i obrzucać siebie błotem, tylko wyjrzyj przez okno i zobacz, jaki świat jest piękny, ile daje możliwości. I spójrz w lustro, i zobacz, jaki tam fajny chłopak patrzy na Ciebie ;)
Daj sobie czas. Czas dla siebie.

(16577)
Monika, lat 36data: 11.12.2010, godz: 09:39

Bartku jesteś bardzo wartościowy zajmij się studiami, później znajdź dobrą pracę. Jeśli masz mądrych kolegów to może jakiś biznes i wtedy Wy bedziecie wybierać kobiety do pracy. Wtedy z gadki zobaczysz, która jest wartościowa. Naucz się czekać. Moja pierwsza milość swoją żonę poznał w wieku 35 lat w Stanach. Nie biadolił miał prace, lubił jeździć na ryby, pasje prowadzenie dyskotek i wiele kolezanek.

Opowiem ci jak to było u mnie pisałam do chłopaków listy. Jeden dał wszystkim kolegom do przeczytania. Bolało ale się nie zraziłam. Na dyskotece potrafiłam podejść do chłopaka który mi się podobał. Raz mnie odprowadził do domu. Nigdy ze mną nie zatańczył. Mówił cześć ale bawił z innymi. Przecież jest tylu facetów na świecie. Nawet w pracy poznałam Wietnamczyka, bardzo fajnego i zabawnego i katolika ( widywaliśmy się w kościele). Kto wie co by było gdyby nie miał żony. Na studiach we Wspólnocie też mialam adoratora. Gdybym wtedy wiedziała, że jestem DDA to może bym z nim była. Bo wiele mi pomógł. Był silnym facetem i zaradnym życiowo. I chyba był mi przeznaczony, ale w wolnej woli powiedziałam nie. Nasza znajomość była taka spontaniczna. Do jednej mojej koleżanki przychodził taki flegmatyczny facet. rozmawiał z nią z jej ojcem i matką nie zrażał się że umawiała się z innymi. Ona też była trochę niepewna siebie ale ładna i przyciągała facetów. I wiesz co raz odważył się i powiedział ' albo się żenimy albo przestaję do Ciebie przychodzić" i są małżeństwem.

Bartku będę się modliła za Ciebie.

(16576)
dgb data: 10.12.2010, godz: 22:56

Bartek musisz na sile przelamac swoj opor , a idzie to bardzo ciezko ; moze sie zdarzyc i tak ze sie przelamiesz (co dla ciebie bedzie ogromnym wysilkiem) tylko po to aby od dziewczyny uslyszec ze juz kogos ma ; ale w sumie nie masz wyjscia . Wykorzystaj to ze studiujesz , na uczelni latwiej mozna rozeznac ktora laska juz kogos ma a ktora jest wolna , no bo szkoda tracic czas na znajomosc z ktorej nic dla ciebie nie wyniknie ,a i chyba nie warto sie ludzic ze dziewczyna rzuci swego faceta dla ciebie . Walcz poki jest czas bo samotnosc jest straszna i bardzo destrukcyjna .

(16575)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 10.12.2010, godz: 22:48

Bartek ale się uparłeś z tym postrzeganiem siebie.

(16574)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 22:30

taka postawa traktowania nowopoznanej osoby jako potencjalnego lub potencjalną męża lub żonę jest związane z głodem miłości(w sensie że już sie chce kogoś mieć) i braku zaspokojenia potrzeb emocjonalnych z tym związanych.Ale autsajderka ma racje że powinniśmy nabrać do tego dystansu.Pisze MY bo ja też mam ten problem.Nie wierze że jestes aż tak nudny Bartek,ja też nie uważam siebie za szczególnie interesującą.Ale bycie razem to nie tylko rozmowa,może spotkasz jakąś dziewczyne która chętnie z Tobą pomilczy:),życze Ci tego.

(16573)
Bartek, lat 21, e-mail: bartek.1991warszawa@o2.pldata: 10.12.2010, godz: 22:16

Autsajderka - taka postawa o której piszesz, czyli traktowanie każdej poznanej dziewczyny jako przyszłej partnerki jest typowa dla ludzi takich jak ja, którzy mogą poznać jedną dziewczynę, na, na przykład, 5 lat. Jest więc oczywiste, że z powodu braku dużej ilości potencjalnych partnerek, każdą nieliczną poznaną widzi się niemalże jako przyszłą żonę. U mnie nie występuje to z dużą intensywnością, górę bierze w tym wypadku rozum, logiczne myślenie, ale wystarczy wejść na jakieś forum dla nieśmiałych żeby stwierdzić że wiele osób ma ten problem.
U mnie problem jest taki, że faktycznie jestem "samotny w tłumie kobiet". Na uniwersytecie ich nie brakuje, ale dzieli nas jakby ściana ze szkła - widzimy się ale tak jakbyśmy dla siebie nie istnieli. Bardzo trudno jest to zmienić.
Boję się, jak mogę zostać odebrany - bo oto podchodzi do kobiety ni stąd ni zowąd jakiś nieznajomy i chce z nią rozmawiać, wypytuje ją o coś, zupełnie bez powodu. To może być zbyt nachalne, zbyt natarczywe. I druga sprawa - o czym rozmawiać. Ja nie umiem tak jak wielu rozmawiać "o bzdurach", mogę zapytać o to co studiuje, o zainteresowania, ale co dalej? W moim przypadku widać to dobrze, gdy rozmawiam na czacie. Wymiana paru zdań i nie o czym dalej prowadzić rozmowy. I tak samo jest w rzeczywistości. Bo przecież nie będę rozmawiał z praktycznie obcą mi osobą o swojej samotności czy innych tego typu problemach. Po prostu nudny jestem, nieciekawy.

(16572)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 22:03

Chwila
Wybacz,może niepotrzebnie sie wtrąciłam.Ale nie chodziło mi tylko o jedną dyskusje (faktycznie mnie nie dotyczyła) ale o wiele innych Twoich wpisów.Poprostu moim zdaniem masz za mało dystansu do tego forum i jesteś zbyt małostkowa.No i troszke jednak sie czepiasz np Twoje narzekanie na poziom tego forum,chyba troszke Cie emocje poniosły.

(16571)
Kropla, lat 20data: 10.12.2010, godz: 21:55

Autsajderko
Żałuje,ale nie jestem z Krakowa( ładne miasto).Jestem z miasteczka na podkarpaciu.Musze Ci napisać że mądrze piszesz że nie wolno traktować każdego potencjalnie poznanego człowieka jako tego jedynego.Ja chyba też mam z tym problem.Najchętniej już bym chciała wiedzieć kto będzie moim przyszłym mężem i już sie o to nie martwić.Tymczasem tak łatwo.Bo ja nie jestem osobą która automatycznie miała kolegów.Właściwie wogle ich nie mam ani nie miałam.A i w domu nigdy nie było faceta,dlatego jestem taką kaleką w relacjach damsko-męskich.A czesto mam tak że mam głód obdarzania kogoś uczuciem,chciałabym mieć o kim myśleć,za bardzo mi zależy żeby kogoś mieć ale z drugiej strony nie potrafie nic z tym robić(zresztą za bardzo nie mam jak),choć wiem że mam jeszcze czas.W sumie mam podobną sytuacje do Bartka.

(16570)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 20:24

do Bartka:
Napisałeś: "Co do tego zagadywania - może mnie nie odrzucić, ale może mnie odrzucić. Większość ludzi z takiego "spławienia" nic sobie nie robi, ale tacy jak ja przez coś takiego mogą się jeszcze bardziej zamknąć.".

Myślę, że każda normalna dziewczyna, gdy zagada do niej chłopak (lub ktokolwiek inny), nie odwróci się do niego plecami, tylko mu odpowie. Choćby ze zwykłej uprzejmości ;p Więc nikt Cię nie spławi. No, chyba że zaraz na wstępie zaprosisz ją na randkę - to faktycznie dziewczyna może się wystraszyć i uciec ;p
Ale jeśli nawet jakimś cudem dana dziewczyna nie podtrzyma rozmowy, lub wyśmieje, albo zwyczajnie zignoruje Cię, to znaczy tylko, że nie jest ona warta zachodu. A taką delikwentką, uwierz mi - nie ma się co przejmować i zrażać.

(16569)
annw79, lat 31, e-mail: annam.b@interia.pldata: 10.12.2010, godz: 20:06

Poszukuję pilnie pracy.Jestem samotną mamą i mieszkam w Gdańsku na Zakoniczynie.Jeżeli jakaś dobra dusza to przeczyta,proszę o kontakt,może ktoś ma dla mnie ofertę pracy....Nie jestem wymagająca.Kończę prawo ale mogę podjąć się każdej przyzwoitej pracy.Proszę o pomoc.

(16568)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 19:30

do Kropli:
ucieszyłabym się, gdyby się okazało, że mieszkasz w Krakowie :)
Nie tylko nie mam chłopaka, ale też bliskiej koleżanki, przyjaciółki, a wydajesz się być pokrewną duszą :)

(16567)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 18:58

do Kropli:
ja też jestem nieśmiała. Szczególnie wobec chłopaków. A już zupełnie, gdy mi się któryś podoba. Często nawet przed nimi uciekam - przed okazją poznania. Słabo mi na samą myśl o rozmowie, choć z drugiej strony chciałabym poznać daną osobę. Gdy ktoś jest mi obojętny "sercowo", to jest mi łatwiej w kontakcie - nie ma tej ucieczki.
Faktycznie sytuacja, w której obie strony są mało rozmowne, nieśmiałe, jest trudna. Ale bywa tak, że boimy się, a jak się przełamie pierwsze lody, to paraliż mija i okazuje się, że całkiem dobrze się nam rozmawia. Rozmowa w realu nie jest tą, którą sobie wyobrażamy w myślach. Nigdy nie da się przewidzieć, co się stanie po tym pierwszym słowie "cześć".
I tak, jak pisałam Bartkowi. Trzeba się cieszyć każdą znajomością. A z czasem się bardziej ośmiela. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Jest ciut lepiej, niż kiedyś.
Choć jeszcze długa droga przede mną. I myślę, że nie należy się przejmować, jeśli się okaże, że z daną osobą rozmowa się nie kleiła. Są inni ludzie :) Każda znajomość jest ważna.

(16566)
Bartek, lat 21, e-mail: bartek.1991warszawa@o2.pldata: 10.12.2010, godz: 18:40

Monika, z kolegami to jest u mnie tak, że albo ich dziewczyny nie interesują i nie mają żadnych znajomych koleżanek (a nieśmiali nie są, dla mnie ich postawa przypomina trochę postawę dzieci w przedszkolu czy podstawówce, że dziewczyny są "złe") albo mają swoje dziewczyny i z innymi się nie zadają. Zresztą, oni są strasznie, jakby to określić, niepoważni i nie wiem czy mógłbym ich prosić o takie poważne przysługi. Co do tego zagadywania - może mnie nie odrzucić, ale może mnie odrzucić. Większość ludzi z takiego "spławienia" nic sobie nie robi, ale tacy jak ja przez coś takiego mogą się jeszcze bardziej zamknąć. Wiadomo, jeśli ktoś zmobilizował całego siebie, wszystkie swoje siły, aby się przełamać a tu spotyka go spławienie to może całkiem się zrazić do poznawania dziewczyn, nawet nie świadomie ale podświadomie. Nie wiem, jak mogłoby zostać odebrane to moje wyjście z inicjatywą, że tak po prostu podchodzę i wypytują ją o jej sprawy bez żadnego powodu (a raczej z oczywistego powodu - chcę ją poznać, ale przecież nie podejdę z tekstem "Cześć, chcę Cię poznać"). Najlepiej byłoby poznać kogoś "przypadkiem", na skutek obracania się w jednej grupie. Ale te moje podświadome tendencje do bycia outsiderem, ten mój brak umiejętności tak szybkiego integrowania się jak inni, no i moje nudziarstwo, powodują, że efekt jest jaki jest - jestem na marginesie grupy. Niby można pójść na jakąś dyskotekę (już pominę fakt braku jakichkolwiek umiejętności tanecznych) ale tam jest stu o wiele lepszych ode mnie, przystojniejszych, bardziej wygadanych, no i dziewczyny, które tam chodzą, są raczej zainteresowane innym typem ludzi (bardziej przebojowymi, wygadanymi, rozrywkowymi niż ja). Takich jak ja, którzy często chodzą z głową w chmurach, tam się nie znajdzie. Już łatwiej chyba znaleźć takich na moim uniwersytecie (czysta statystyka). Tak czy inaczej, na pewno łatwo nie jest.
Nie zrozumcie mnie źle, ja nie chcę mieć kogoś "bo tak". Każdy potrzebuję bliskości, nikt tak naprawdę nie chce być samotny, każdy jest powołany do szczęścia. Ja nie czuję się powołany ani do kapłaństwa, ani do życia w pojedynkę, aby lepiej móc służyć innym. Ja się czuję powołany do małżeństwa. A boję się, że przez swój brak obycia, doświadczenia, przez to, że nic nie robię, aby zmienić swoją sytuację, pewnego dnia stwierdzę, że oto jestem, dajmy na to, 40-letnim facetem, który zawsze był sam. I jak czegoś z sobą nie zrobię, to tak się stanie. Bo tak jak pisałem, w życiu nie dzieje się tak jak w filmach. Dla przystojnego i interesującego faceta jakaś dziewczyna na pewno będzie chciała się postarać. Ale ja jestem nudny, o zainteresowaniach, które mało kogo interesują, swoją urodą nie rzucam na kolana. Więc muszę sam zacząć działać, a raz że nie za bardzo umiem, dwa - że boję się odrzucenia, wyśmiania, lekceważących spojrzeń.

(16565)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 18:37

do Bartka:
myślę, że masz za wysokie wymagania. Oczekujesz, że z poznaną dziewczyną będziecie parą.
Nie tak powinno być. Przede wszystkim - KAŻDY JEST WARTY POZNANIA. Nie patrz na dziewczyny jako na potencjalne partnerki. Ciesz się każdą znajomością. I nie skreślaj ludzi na podstawie wyglądu, pierwszego wrażenia, domysłów, pozorów. Ja już nie jeden raz zostałam mile zaskoczona: ktoś wydaje się być nudny, nieinteresujący, albo wręcz przeciwnie - szpaner, luzak. A po bliższym poznaniu okazywało się, że dana osoba jest bardzo sympatyczna, ma wiele wartości, jest wyjątkowa.
A poza tym, jakiś kolega, lub koleżanka, która Ci się nie podoba, może mieć siostrę, przyjaciółkę itd., itp., którą spotkasz u niego w mieszkaniu, albo na wspólnym wyjściu.
Nie odwracaj się od osób, które Cię "nie interesują". Sam się zdziwisz, jak bardzo się myliłeś oceniając kogoś przed poznaniem. Każda znajomość jest cenna, nie tylko ta, która Cię doprowadzi do związku. A przy okazji się bardziej ośmielisz.
I przestań sobie wmawiać, że nikt Cię nie lubi. I przestań sobie mówić, że nie masz odwagi się odezwać. Nie trzeba być duszą towarzystwa, żeby z kimś przebywać. Można się nawet wcale nie odzywać - wystarczy obecność, poczucie atmosfery, świadomość, że ktoś jest obok. A może czasem zainteresuje Cię jakiś poruszany temat i się "wtrącisz". Wychodź z kolegami. Nie zakładaj z góry, że po co, skoro tam nie spotkasz miłości. Ciesz się młodością. Kiedyś będziesz żałował, że tak szybko Ci uciekła.

(16564)
Marcindata: 10.12.2010, godz: 17:30

Do Chwila
Po tym co piszesz można powiedziec że jesteś jak Palikot-możesz mieć swoje racje w tym czy innym temacie ale tak jak on lubisz robisz niezdrowe i nieracjonalne zamieszanie.Tacy ludzie jak on...i ty nigdy nie doznaja akceptacji ogołu bo nie potrafia zachowac ogolnych zasad kultury słowa

(16563)
Monika, lat 36data: 10.12.2010, godz: 16:33

Bartku podejdź do niej jak będzie sama i zwyczajnie grzecznie jej powiedz, czy możesz z nią porozmawiać. Potem spytaj się co studiuje i chwilę z nią porozmawiaj o głupotach. Następnym razem powiedz jej cześć. Najlepiej by było spytać się wspólnych znajomych co robi w wolnym czasie i gdzie spędza czas. Bartku lepiej jest szukać dziewczyny przez kolegów bo wtedy wiesz co za jedna. Takie znajomości jak nie wiesz co porabia poza uczelnią są niebezpieczne. Jak jesteś nieśmiały to uważaj bo jest wiele cwanych dziewczyn. Mój brat swoją żone poznał dzięki koledze z pracy.

(16562)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 10.12.2010, godz: 15:52

Witam
Ja nie rozumiem jak można uderzyć kobietę jak można się nad nią znęcać fizycznie czy psychicznie. Tego nigdy nie pojmę a jeszcze bardziej nie pojmuję Kobiet, które mimo, że on ją bije jest z nim nadal ale czym bardziej on ją bije ona kocha go jeszcze bardziej. A z drugiej strony jakim trzeba być człowiekiem by uderzyć kobietę co z niego za mężczyzna. Moja siostra była z takim, który był agresywny i często ją bił i ja w obronie siostry jechałem do niej pamiętam jak pewnego dnia za ostatnie pieniędzy by być jak najszybciej zamówiłem taksówkę. Sąsiadka mieszkająca obok zostawiła dobrego mężczyznę i wybrała takiego, który ją bije i słyszę ciągle krzyki w mieszkaniu.
Pode mną mieszka też mężczyzna, były Policjant, który bił swoją żonę w czasie przeszłym ponieważ ona przez niego zmarła a wcześniej oślepła i ciągle ludzie słyszeli krzyki zabij mnie a nie się nade mną znęcaj i mimo tego nikt nie mógł nic zrobić bo był Policjantem. Trzeba nie mieć serca i być potworem.
Też nie rozumiem ludzi, którzy nadużywają alkoholu , może dlatego, że ja rzadko piję ale mama była z takim mężczyzną co codziennie pił i były awantury.
Potępiam wszelką patologię i znęcanie się nad kobietą.
Pozdrawiam Łukasz

(16561)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 14:51

Bartek w sumie mieszkasz w Warszawie to i tak masz łatwiej,bo tam jest więcej mozliwości poznania kogoś,musi sie trafić jakaś dziewczyna która nawet jak zauwazy że jesteś nieśmiały to nie odrzuci Cie tylko da Ci szanse.Może w końcu jakoś zagadasz,wpadniesz na dobry pretekst.Trzymam kciuki.A może kogoś poznasz z Warszawy przez internet i sie spotkacie.Ja np uważam że jestes normalny i sympatyczny,tylko że ja boje sie zawierać znajomości przez internet,zresztą do Warszawy mam daleko.

(16560)
chwila data: 10.12.2010, godz: 14:19


Kropla

i jeszcze dodam ja się nie czepiam na litość, jak ktoś o czymś pisze publicznie to mam prawo to skomentować, ... hmm Ty piszesz, że nie mówisz, że nie mam racji, jednoczesnie pisząc że mam się dostosować, a dalczego to inni nie mają się dostosować? Jeżeli ktoś pisze o czymś nie zgodnym z przykazaniami i ja to podkreślam i tylko ukazuje jakieś strony to do czego ja mam się dostosowywać? do czegoś co uważam za nieprawidłowe...podałam juz przykład kolesia który np. kupuje dopalacze i trąbi o tym innym, np. takiej osobie jak ja, która jest przeciw dopalaczom, to co ja mam go pochwalić no super zrobiłeś spróbuj sobie nie zaszkodzi...o nie tego się nawet nie powinno próbować, dlatego ukazywałabym mu negatywne strony a nie mówiła pięknymi słówkami, taka jest różnica między mną a tymi innymi osobami, nie będę chwalić zła, co nie znaczy, że chce zgładzić daną osobę, której coś powiem

(16559)
chwila data: 10.12.2010, godz: 14:07



kropla

może ty jesteś wymagająca...a jak tobie ktoś coś pisze to też się dostosuj, bo tego nie robisz, poza tym jak coś jest wyjaśniane i nie dotyczy ciebie to raczej nie wchodź ze swoimi niezbyt stosownymi radami

(16558)
Bartek, lat 21data: 10.12.2010, godz: 12:52

Monika - tylko że trzeba wiedzieć jak ten pierwszy krok zrobić. Teraz podoba mi się taka jedna dziewczyna z mojej uczelni, nie jest z mojego kierunku, nic o niej nie wiem i niby jak mam do niej zagadać? U mnie ostatnio najczęściej są takie właśnie sytuacje - nic mnie nie łączy z dziewczyną, która mi się podoba, nic o niej nie wiem, nie wiem, jak mam do niej podejść. Albo - siedzę na przystanku, obok siedzi interesująca dziewczyna, i co mam zrobić? Można oczywiście zapytać o godzinę, o to, kiedy przyjedzie jakiś autobus itp. tylko że jak to potem przekształcić w rozmowę? Nie wiem, nie umiem tak robić. Co do jakichś wspólnot... Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Zawsze miałem tendencje do trzymania się na uboczu. Jeśli pojawiam się w jakiejś grupie to zazwyczaj jest tak - wszyscy się jakoś zaczynają ze sobą dogadywać, ja nie potrafię się do nich jakoś zbliżyć, nie wiem o czym mam z nimi rozmawiać i w efekcie jestem brany za gbura. Z czasem oczywiście znajduję sobie kilku jakichś bliższych znajomych, ale nigdy nie są to dziewczyny. W grupach, w których do tej pory się obracałem (klasa, rok na studiach) dziewczyny na skutek tej mojej nieśmiałości w stosunku do nich brały mnie za gbura. Teraz już tego nie zmienię - dziewczyny z roku śmieją się ze mnie za moimi plecami, obgadują mnie itp. W sumie to chyba nie warto się takimi zajmować.

(16557)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 11:49

Miło mi że chcesz ze mną porozmawiać Łukasz,być może napisze jak znajde czas.
Chwila
Jesteś strasznie wymagającą rozmówczynią.Troche więcej wyrozumiałości.Ty naprawde strasznie sie czepiasz,choć nie mówie że nie masz czasem racji.Ale jak Ci kilka osób pisze że coś jest nie tak to warto sie zastanowić.

(16556)
ULA, lat 34, e-mail: urszula7@onet.pldata: 10.12.2010, godz: 11:13

WITAM JESTEM SAMOTNA MAMA BEZ PRACY CZY KTOS MOZE POMOC ZNALEZC PRACE MIESZKAM W FALENTACH MAM SREDNIE WYKSZTALCENIE

(16555)
chwila data: 10.12.2010, godz: 11:00


autsajderka lat 22

Wiesz torem tych niektórych to powinnam napisać, że jesteś złośliwa, bo to w jaki sposób to napisałaś tak wskazuje albo może wskazywać, ale nawet jeśli może...to własnie każdy ma prawo napisać, jak chce (jeśli komuś nie ubliża i nie miesza z błotem, czego ja akurat nie robię).

Niektórzy tak mają traktują prawde jako atak na nich, małą krytkę (a przecież krytyka też jest pozytywna) jako zamach na ich życie, obrażą się na każde nawet mało znaczące złe słowo, jak dzieci, nie ma dyskusji -jest obraza majestatu

(16554)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:45

autsajderka lat 22

Nie nie miałam złego dnia...chciałam po prostu coś sprawdzić i to wyjaśniłam już...
i wyszło na moje...nie wiem niektórzy nie zuwazyli, nie zrozumieli, wybrałam specjalnie ten temat o lakierach, bo wydawał mi się w oparciu o reakcje męskie z mojego otoczenia za dość bylejaki, zresztą nie oszukujmy się, dla facetów nie jet to temat do rozmów, a wręcz ich irytuje, zresztą takie tematy o lakierach, szminkach itp. jesli są zbyt rozcięgnięte tez irytują kobiety, no chyba, że sa to plastikowe dziewczyny i tzw. blachary, preferujące tylko w swoim życiu dyskoteki, imprezy itd. jednak nie wszyscy załapali sedno

(16553)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:32


Artur

Co do żuli, którzy biją swoje żony, to wiesz taki ktoś nie jest złośliwy tylko brutalny, etc...są różne formy złośliwości i o takiej złej złośliwości to można mówić jak np. jedziesz samochodem i chcesz wyminąć a inny kierowca widząc to przyspiesza, złośliwość którą ja mam na myśli nie posuwa się do takich form...

(16552)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:21

Monika lat 36

Moja droga nie wiem po co dalej się tłumaczysz...ja nie prowadzę Twojej sprawy, Ty napisałaś dwa słowa ja też i tyle...wszelkie dalsze uszczegółowianie nie ma sensu, bo i tak nie zmienia faktu

A ty uważasz, że kochanie z wzajemnością czyjegoś męża jest OK? Może dla ciebie fajna taka miłość, jednak jest Przykazanie - Nie cudzołóż

Dorosli, świadomi ludzie jak zobaczą, że coś się może dziać między nimi a jest to czyjś mąż czy żona, po prostu kończą znajomość

Takie mam zdanie, co nie znaczy, że chcę, żebyś się za to spaliła na stosie, Moniko wypowiadałam się o sytuacji, każdy moze mieć swoje poglądy, zreszta budowane na Przykazaniach, co nie znaczy, że skreśla drugiego człowieka i mówi, że taka osoba nie ma racji bytu!


(16551)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej