Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [246] [247] [248] [249] [250] [251] (252) [253] [254] [255] [256] [257] [258] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 16:59

przypominam, że mamy Adwent - czas OCZEKIWANIA I RADOŚCI! :) Zbliżają się Święta! Zapominamy więc o wszystkich smutkach - bardzo proszę o uśmiech ;p

A tym wszystkim, którzy nie widzieli, polecam
http://www.youtube.com/watch?v=cyheJ480LYA

PS:
warto czekać......
na MIŁOŚĆ...........
warto czekać wiek........

:):):)

(16580)
korsarzdata: 11.12.2010, godz: 15:24

Chciałem dodać jeszcze do waszych ostatnich dyskusji, że wcale nie zawsze tak jest, jak większość zwykle mówi, że najtrudniejszy jest ten pierwszy krok, pierwsze "cześć", pierwsza rozmowa. Owszem, dla ludzi nieśmiałych to zawsze duże przeżycie i emocje, ale to wcale nie musi oznaczać, że potem już może być tylko łatwiej. Ja np. wiem po sobie, że nie mam problemów z rozmową z kimś nieznajomym, czy kobietą czy mężczyzną. O wiele trudniej jest mi przestawić zwykłą znajomość, zwykłe rozmowy, no inne tory, na coś więcej.. Boję się okazać uczucia, i zawsze kończy się na tym ze nie wychodzę poza etap tej zwykłej znajomości nawet jak dziewczyna bardzo mi się podoba..

(16579)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 11:31

do Bartka:
piszesz, że nie umiesz rozmawiać z dziewczynami itd., itp. Więc powiedz mi: co Ty będziesz z nią robił, jeśli byłbyś teraz z nią w związku? No co?
Najwyraźniej jeszcze nie jesteś gotowy na związek, więc wyluzuj. Nic na siłę! Daj sobie czas.

(16578)
autsajderka, lat 22data: 11.12.2010, godz: 11:03

do Kropli:
tak, masz coś wspólnego z Bartkiem - to, że oboje jesteście nieśmiali i samotni. Ale nic więcej. On się strasznie nad sobą rozżala. Ty tego nie robisz :)

do Bartka:
myślę, że przesadzasz. Gdzieś tam nawet napisałeś, że dziewczyny się z Ciebie śmieją za Twoimi plecami. Może i się śmieją, ale NIE Z CIEBIE! Przestań widzieć coś, czego nie ma! Chyba wpadłeś w jakąś paranoję. Ciągle piszesz, że jesteś nudny, nieciekawy, nikt Cię nie lubi, itp. itd. Bóg stwarzając Ciebie nie pomylił się. Takiego Ciebie chciał, jaki jesteś. Czyli wyjątkowego, wartościowego chłopaka.
Pierwsze i najważniejsze, co powinieneś zrobić, to POLUBIĆ SAMEGO SIEBIE!!! Myślisz, że dziewczynę zainteresuje jakiś gbur, który ciągle na wszystko narzeka, zwłaszcza na siebie? Przestań na razie myśleć o dziewczynach i zajmij się poznawaniem, odkrywaniem siebie samego. Jeśli coś Ci się w obie nie podoba, jakaś cecha, wada, to popracuj nad tym. I rozwijaj swoje talenty, pasje. Pasja to coś, co daje radość. A nie widzę, żeby ta Twoja Ci radość dawała.
Wiesz, dziewczynom podobają się chłopaki, którzy mają zainteresowania, coś robią, działają, są aktywni, czerpią radość z życia. I nawet właśnie jak się jest singlem, to jest czas na to wszystko - czas na młodość.
Więc przestań narzekać i obrzucać siebie błotem, tylko wyjrzyj przez okno i zobacz, jaki świat jest piękny, ile daje możliwości. I spójrz w lustro, i zobacz, jaki tam fajny chłopak patrzy na Ciebie ;)
Daj sobie czas. Czas dla siebie.

(16577)
Monika, lat 36data: 11.12.2010, godz: 09:39

Bartku jesteś bardzo wartościowy zajmij się studiami, później znajdź dobrą pracę. Jeśli masz mądrych kolegów to może jakiś biznes i wtedy Wy bedziecie wybierać kobiety do pracy. Wtedy z gadki zobaczysz, która jest wartościowa. Naucz się czekać. Moja pierwsza milość swoją żonę poznał w wieku 35 lat w Stanach. Nie biadolił miał prace, lubił jeździć na ryby, pasje prowadzenie dyskotek i wiele kolezanek.

Opowiem ci jak to było u mnie pisałam do chłopaków listy. Jeden dał wszystkim kolegom do przeczytania. Bolało ale się nie zraziłam. Na dyskotece potrafiłam podejść do chłopaka który mi się podobał. Raz mnie odprowadził do domu. Nigdy ze mną nie zatańczył. Mówił cześć ale bawił z innymi. Przecież jest tylu facetów na świecie. Nawet w pracy poznałam Wietnamczyka, bardzo fajnego i zabawnego i katolika ( widywaliśmy się w kościele). Kto wie co by było gdyby nie miał żony. Na studiach we Wspólnocie też mialam adoratora. Gdybym wtedy wiedziała, że jestem DDA to może bym z nim była. Bo wiele mi pomógł. Był silnym facetem i zaradnym życiowo. I chyba był mi przeznaczony, ale w wolnej woli powiedziałam nie. Nasza znajomość była taka spontaniczna. Do jednej mojej koleżanki przychodził taki flegmatyczny facet. rozmawiał z nią z jej ojcem i matką nie zrażał się że umawiała się z innymi. Ona też była trochę niepewna siebie ale ładna i przyciągała facetów. I wiesz co raz odważył się i powiedział ' albo się żenimy albo przestaję do Ciebie przychodzić" i są małżeństwem.

Bartku będę się modliła za Ciebie.

(16576)
dgb data: 10.12.2010, godz: 22:56

Bartek musisz na sile przelamac swoj opor , a idzie to bardzo ciezko ; moze sie zdarzyc i tak ze sie przelamiesz (co dla ciebie bedzie ogromnym wysilkiem) tylko po to aby od dziewczyny uslyszec ze juz kogos ma ; ale w sumie nie masz wyjscia . Wykorzystaj to ze studiujesz , na uczelni latwiej mozna rozeznac ktora laska juz kogos ma a ktora jest wolna , no bo szkoda tracic czas na znajomosc z ktorej nic dla ciebie nie wyniknie ,a i chyba nie warto sie ludzic ze dziewczyna rzuci swego faceta dla ciebie . Walcz poki jest czas bo samotnosc jest straszna i bardzo destrukcyjna .

(16575)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 10.12.2010, godz: 22:48

Bartek ale się uparłeś z tym postrzeganiem siebie.

(16574)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 22:30

taka postawa traktowania nowopoznanej osoby jako potencjalnego lub potencjalną męża lub żonę jest związane z głodem miłości(w sensie że już sie chce kogoś mieć) i braku zaspokojenia potrzeb emocjonalnych z tym związanych.Ale autsajderka ma racje że powinniśmy nabrać do tego dystansu.Pisze MY bo ja też mam ten problem.Nie wierze że jestes aż tak nudny Bartek,ja też nie uważam siebie za szczególnie interesującą.Ale bycie razem to nie tylko rozmowa,może spotkasz jakąś dziewczyne która chętnie z Tobą pomilczy:),życze Ci tego.

(16573)
Bartek, lat 21, e-mail: bartek.1991warszawa@o2.pldata: 10.12.2010, godz: 22:16

Autsajderka - taka postawa o której piszesz, czyli traktowanie każdej poznanej dziewczyny jako przyszłej partnerki jest typowa dla ludzi takich jak ja, którzy mogą poznać jedną dziewczynę, na, na przykład, 5 lat. Jest więc oczywiste, że z powodu braku dużej ilości potencjalnych partnerek, każdą nieliczną poznaną widzi się niemalże jako przyszłą żonę. U mnie nie występuje to z dużą intensywnością, górę bierze w tym wypadku rozum, logiczne myślenie, ale wystarczy wejść na jakieś forum dla nieśmiałych żeby stwierdzić że wiele osób ma ten problem.
U mnie problem jest taki, że faktycznie jestem "samotny w tłumie kobiet". Na uniwersytecie ich nie brakuje, ale dzieli nas jakby ściana ze szkła - widzimy się ale tak jakbyśmy dla siebie nie istnieli. Bardzo trudno jest to zmienić.
Boję się, jak mogę zostać odebrany - bo oto podchodzi do kobiety ni stąd ni zowąd jakiś nieznajomy i chce z nią rozmawiać, wypytuje ją o coś, zupełnie bez powodu. To może być zbyt nachalne, zbyt natarczywe. I druga sprawa - o czym rozmawiać. Ja nie umiem tak jak wielu rozmawiać "o bzdurach", mogę zapytać o to co studiuje, o zainteresowania, ale co dalej? W moim przypadku widać to dobrze, gdy rozmawiam na czacie. Wymiana paru zdań i nie o czym dalej prowadzić rozmowy. I tak samo jest w rzeczywistości. Bo przecież nie będę rozmawiał z praktycznie obcą mi osobą o swojej samotności czy innych tego typu problemach. Po prostu nudny jestem, nieciekawy.

(16572)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 22:03

Chwila
Wybacz,może niepotrzebnie sie wtrąciłam.Ale nie chodziło mi tylko o jedną dyskusje (faktycznie mnie nie dotyczyła) ale o wiele innych Twoich wpisów.Poprostu moim zdaniem masz za mało dystansu do tego forum i jesteś zbyt małostkowa.No i troszke jednak sie czepiasz np Twoje narzekanie na poziom tego forum,chyba troszke Cie emocje poniosły.

(16571)
Kropla, lat 20data: 10.12.2010, godz: 21:55

Autsajderko
Żałuje,ale nie jestem z Krakowa( ładne miasto).Jestem z miasteczka na podkarpaciu.Musze Ci napisać że mądrze piszesz że nie wolno traktować każdego potencjalnie poznanego człowieka jako tego jedynego.Ja chyba też mam z tym problem.Najchętniej już bym chciała wiedzieć kto będzie moim przyszłym mężem i już sie o to nie martwić.Tymczasem tak łatwo.Bo ja nie jestem osobą która automatycznie miała kolegów.Właściwie wogle ich nie mam ani nie miałam.A i w domu nigdy nie było faceta,dlatego jestem taką kaleką w relacjach damsko-męskich.A czesto mam tak że mam głód obdarzania kogoś uczuciem,chciałabym mieć o kim myśleć,za bardzo mi zależy żeby kogoś mieć ale z drugiej strony nie potrafie nic z tym robić(zresztą za bardzo nie mam jak),choć wiem że mam jeszcze czas.W sumie mam podobną sytuacje do Bartka.

(16570)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 20:24

do Bartka:
Napisałeś: "Co do tego zagadywania - może mnie nie odrzucić, ale może mnie odrzucić. Większość ludzi z takiego "spławienia" nic sobie nie robi, ale tacy jak ja przez coś takiego mogą się jeszcze bardziej zamknąć.".

Myślę, że każda normalna dziewczyna, gdy zagada do niej chłopak (lub ktokolwiek inny), nie odwróci się do niego plecami, tylko mu odpowie. Choćby ze zwykłej uprzejmości ;p Więc nikt Cię nie spławi. No, chyba że zaraz na wstępie zaprosisz ją na randkę - to faktycznie dziewczyna może się wystraszyć i uciec ;p
Ale jeśli nawet jakimś cudem dana dziewczyna nie podtrzyma rozmowy, lub wyśmieje, albo zwyczajnie zignoruje Cię, to znaczy tylko, że nie jest ona warta zachodu. A taką delikwentką, uwierz mi - nie ma się co przejmować i zrażać.

(16569)
annw79, lat 31, e-mail: annam.b@interia.pldata: 10.12.2010, godz: 20:06

Poszukuję pilnie pracy.Jestem samotną mamą i mieszkam w Gdańsku na Zakoniczynie.Jeżeli jakaś dobra dusza to przeczyta,proszę o kontakt,może ktoś ma dla mnie ofertę pracy....Nie jestem wymagająca.Kończę prawo ale mogę podjąć się każdej przyzwoitej pracy.Proszę o pomoc.

(16568)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 19:30

do Kropli:
ucieszyłabym się, gdyby się okazało, że mieszkasz w Krakowie :)
Nie tylko nie mam chłopaka, ale też bliskiej koleżanki, przyjaciółki, a wydajesz się być pokrewną duszą :)

(16567)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 18:58

do Kropli:
ja też jestem nieśmiała. Szczególnie wobec chłopaków. A już zupełnie, gdy mi się któryś podoba. Często nawet przed nimi uciekam - przed okazją poznania. Słabo mi na samą myśl o rozmowie, choć z drugiej strony chciałabym poznać daną osobę. Gdy ktoś jest mi obojętny "sercowo", to jest mi łatwiej w kontakcie - nie ma tej ucieczki.
Faktycznie sytuacja, w której obie strony są mało rozmowne, nieśmiałe, jest trudna. Ale bywa tak, że boimy się, a jak się przełamie pierwsze lody, to paraliż mija i okazuje się, że całkiem dobrze się nam rozmawia. Rozmowa w realu nie jest tą, którą sobie wyobrażamy w myślach. Nigdy nie da się przewidzieć, co się stanie po tym pierwszym słowie "cześć".
I tak, jak pisałam Bartkowi. Trzeba się cieszyć każdą znajomością. A z czasem się bardziej ośmiela. Przynajmniej tak jest w moim przypadku. Jest ciut lepiej, niż kiedyś.
Choć jeszcze długa droga przede mną. I myślę, że nie należy się przejmować, jeśli się okaże, że z daną osobą rozmowa się nie kleiła. Są inni ludzie :) Każda znajomość jest ważna.

(16566)
Bartek, lat 21, e-mail: bartek.1991warszawa@o2.pldata: 10.12.2010, godz: 18:40

Monika, z kolegami to jest u mnie tak, że albo ich dziewczyny nie interesują i nie mają żadnych znajomych koleżanek (a nieśmiali nie są, dla mnie ich postawa przypomina trochę postawę dzieci w przedszkolu czy podstawówce, że dziewczyny są "złe") albo mają swoje dziewczyny i z innymi się nie zadają. Zresztą, oni są strasznie, jakby to określić, niepoważni i nie wiem czy mógłbym ich prosić o takie poważne przysługi. Co do tego zagadywania - może mnie nie odrzucić, ale może mnie odrzucić. Większość ludzi z takiego "spławienia" nic sobie nie robi, ale tacy jak ja przez coś takiego mogą się jeszcze bardziej zamknąć. Wiadomo, jeśli ktoś zmobilizował całego siebie, wszystkie swoje siły, aby się przełamać a tu spotyka go spławienie to może całkiem się zrazić do poznawania dziewczyn, nawet nie świadomie ale podświadomie. Nie wiem, jak mogłoby zostać odebrane to moje wyjście z inicjatywą, że tak po prostu podchodzę i wypytują ją o jej sprawy bez żadnego powodu (a raczej z oczywistego powodu - chcę ją poznać, ale przecież nie podejdę z tekstem "Cześć, chcę Cię poznać"). Najlepiej byłoby poznać kogoś "przypadkiem", na skutek obracania się w jednej grupie. Ale te moje podświadome tendencje do bycia outsiderem, ten mój brak umiejętności tak szybkiego integrowania się jak inni, no i moje nudziarstwo, powodują, że efekt jest jaki jest - jestem na marginesie grupy. Niby można pójść na jakąś dyskotekę (już pominę fakt braku jakichkolwiek umiejętności tanecznych) ale tam jest stu o wiele lepszych ode mnie, przystojniejszych, bardziej wygadanych, no i dziewczyny, które tam chodzą, są raczej zainteresowane innym typem ludzi (bardziej przebojowymi, wygadanymi, rozrywkowymi niż ja). Takich jak ja, którzy często chodzą z głową w chmurach, tam się nie znajdzie. Już łatwiej chyba znaleźć takich na moim uniwersytecie (czysta statystyka). Tak czy inaczej, na pewno łatwo nie jest.
Nie zrozumcie mnie źle, ja nie chcę mieć kogoś "bo tak". Każdy potrzebuję bliskości, nikt tak naprawdę nie chce być samotny, każdy jest powołany do szczęścia. Ja nie czuję się powołany ani do kapłaństwa, ani do życia w pojedynkę, aby lepiej móc służyć innym. Ja się czuję powołany do małżeństwa. A boję się, że przez swój brak obycia, doświadczenia, przez to, że nic nie robię, aby zmienić swoją sytuację, pewnego dnia stwierdzę, że oto jestem, dajmy na to, 40-letnim facetem, który zawsze był sam. I jak czegoś z sobą nie zrobię, to tak się stanie. Bo tak jak pisałem, w życiu nie dzieje się tak jak w filmach. Dla przystojnego i interesującego faceta jakaś dziewczyna na pewno będzie chciała się postarać. Ale ja jestem nudny, o zainteresowaniach, które mało kogo interesują, swoją urodą nie rzucam na kolana. Więc muszę sam zacząć działać, a raz że nie za bardzo umiem, dwa - że boję się odrzucenia, wyśmiania, lekceważących spojrzeń.

(16565)
autsajderka, lat 22data: 10.12.2010, godz: 18:37

do Bartka:
myślę, że masz za wysokie wymagania. Oczekujesz, że z poznaną dziewczyną będziecie parą.
Nie tak powinno być. Przede wszystkim - KAŻDY JEST WARTY POZNANIA. Nie patrz na dziewczyny jako na potencjalne partnerki. Ciesz się każdą znajomością. I nie skreślaj ludzi na podstawie wyglądu, pierwszego wrażenia, domysłów, pozorów. Ja już nie jeden raz zostałam mile zaskoczona: ktoś wydaje się być nudny, nieinteresujący, albo wręcz przeciwnie - szpaner, luzak. A po bliższym poznaniu okazywało się, że dana osoba jest bardzo sympatyczna, ma wiele wartości, jest wyjątkowa.
A poza tym, jakiś kolega, lub koleżanka, która Ci się nie podoba, może mieć siostrę, przyjaciółkę itd., itp., którą spotkasz u niego w mieszkaniu, albo na wspólnym wyjściu.
Nie odwracaj się od osób, które Cię "nie interesują". Sam się zdziwisz, jak bardzo się myliłeś oceniając kogoś przed poznaniem. Każda znajomość jest cenna, nie tylko ta, która Cię doprowadzi do związku. A przy okazji się bardziej ośmielisz.
I przestań sobie wmawiać, że nikt Cię nie lubi. I przestań sobie mówić, że nie masz odwagi się odezwać. Nie trzeba być duszą towarzystwa, żeby z kimś przebywać. Można się nawet wcale nie odzywać - wystarczy obecność, poczucie atmosfery, świadomość, że ktoś jest obok. A może czasem zainteresuje Cię jakiś poruszany temat i się "wtrącisz". Wychodź z kolegami. Nie zakładaj z góry, że po co, skoro tam nie spotkasz miłości. Ciesz się młodością. Kiedyś będziesz żałował, że tak szybko Ci uciekła.

(16564)
Marcindata: 10.12.2010, godz: 17:30

Do Chwila
Po tym co piszesz można powiedziec że jesteś jak Palikot-możesz mieć swoje racje w tym czy innym temacie ale tak jak on lubisz robisz niezdrowe i nieracjonalne zamieszanie.Tacy ludzie jak on...i ty nigdy nie doznaja akceptacji ogołu bo nie potrafia zachowac ogolnych zasad kultury słowa

(16563)
Monika, lat 36data: 10.12.2010, godz: 16:33

Bartku podejdź do niej jak będzie sama i zwyczajnie grzecznie jej powiedz, czy możesz z nią porozmawiać. Potem spytaj się co studiuje i chwilę z nią porozmawiaj o głupotach. Następnym razem powiedz jej cześć. Najlepiej by było spytać się wspólnych znajomych co robi w wolnym czasie i gdzie spędza czas. Bartku lepiej jest szukać dziewczyny przez kolegów bo wtedy wiesz co za jedna. Takie znajomości jak nie wiesz co porabia poza uczelnią są niebezpieczne. Jak jesteś nieśmiały to uważaj bo jest wiele cwanych dziewczyn. Mój brat swoją żone poznał dzięki koledze z pracy.

(16562)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 10.12.2010, godz: 15:52

Witam
Ja nie rozumiem jak można uderzyć kobietę jak można się nad nią znęcać fizycznie czy psychicznie. Tego nigdy nie pojmę a jeszcze bardziej nie pojmuję Kobiet, które mimo, że on ją bije jest z nim nadal ale czym bardziej on ją bije ona kocha go jeszcze bardziej. A z drugiej strony jakim trzeba być człowiekiem by uderzyć kobietę co z niego za mężczyzna. Moja siostra była z takim, który był agresywny i często ją bił i ja w obronie siostry jechałem do niej pamiętam jak pewnego dnia za ostatnie pieniędzy by być jak najszybciej zamówiłem taksówkę. Sąsiadka mieszkająca obok zostawiła dobrego mężczyznę i wybrała takiego, który ją bije i słyszę ciągle krzyki w mieszkaniu.
Pode mną mieszka też mężczyzna, były Policjant, który bił swoją żonę w czasie przeszłym ponieważ ona przez niego zmarła a wcześniej oślepła i ciągle ludzie słyszeli krzyki zabij mnie a nie się nade mną znęcaj i mimo tego nikt nie mógł nic zrobić bo był Policjantem. Trzeba nie mieć serca i być potworem.
Też nie rozumiem ludzi, którzy nadużywają alkoholu , może dlatego, że ja rzadko piję ale mama była z takim mężczyzną co codziennie pił i były awantury.
Potępiam wszelką patologię i znęcanie się nad kobietą.
Pozdrawiam Łukasz

(16561)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 14:51

Bartek w sumie mieszkasz w Warszawie to i tak masz łatwiej,bo tam jest więcej mozliwości poznania kogoś,musi sie trafić jakaś dziewczyna która nawet jak zauwazy że jesteś nieśmiały to nie odrzuci Cie tylko da Ci szanse.Może w końcu jakoś zagadasz,wpadniesz na dobry pretekst.Trzymam kciuki.A może kogoś poznasz z Warszawy przez internet i sie spotkacie.Ja np uważam że jestes normalny i sympatyczny,tylko że ja boje sie zawierać znajomości przez internet,zresztą do Warszawy mam daleko.

(16560)
chwila data: 10.12.2010, godz: 14:19


Kropla

i jeszcze dodam ja się nie czepiam na litość, jak ktoś o czymś pisze publicznie to mam prawo to skomentować, ... hmm Ty piszesz, że nie mówisz, że nie mam racji, jednoczesnie pisząc że mam się dostosować, a dalczego to inni nie mają się dostosować? Jeżeli ktoś pisze o czymś nie zgodnym z przykazaniami i ja to podkreślam i tylko ukazuje jakieś strony to do czego ja mam się dostosowywać? do czegoś co uważam za nieprawidłowe...podałam juz przykład kolesia który np. kupuje dopalacze i trąbi o tym innym, np. takiej osobie jak ja, która jest przeciw dopalaczom, to co ja mam go pochwalić no super zrobiłeś spróbuj sobie nie zaszkodzi...o nie tego się nawet nie powinno próbować, dlatego ukazywałabym mu negatywne strony a nie mówiła pięknymi słówkami, taka jest różnica między mną a tymi innymi osobami, nie będę chwalić zła, co nie znaczy, że chce zgładzić daną osobę, której coś powiem

(16559)
chwila data: 10.12.2010, godz: 14:07



kropla

może ty jesteś wymagająca...a jak tobie ktoś coś pisze to też się dostosuj, bo tego nie robisz, poza tym jak coś jest wyjaśniane i nie dotyczy ciebie to raczej nie wchodź ze swoimi niezbyt stosownymi radami

(16558)
Bartek, lat 21data: 10.12.2010, godz: 12:52

Monika - tylko że trzeba wiedzieć jak ten pierwszy krok zrobić. Teraz podoba mi się taka jedna dziewczyna z mojej uczelni, nie jest z mojego kierunku, nic o niej nie wiem i niby jak mam do niej zagadać? U mnie ostatnio najczęściej są takie właśnie sytuacje - nic mnie nie łączy z dziewczyną, która mi się podoba, nic o niej nie wiem, nie wiem, jak mam do niej podejść. Albo - siedzę na przystanku, obok siedzi interesująca dziewczyna, i co mam zrobić? Można oczywiście zapytać o godzinę, o to, kiedy przyjedzie jakiś autobus itp. tylko że jak to potem przekształcić w rozmowę? Nie wiem, nie umiem tak robić. Co do jakichś wspólnot... Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana. Zawsze miałem tendencje do trzymania się na uboczu. Jeśli pojawiam się w jakiejś grupie to zazwyczaj jest tak - wszyscy się jakoś zaczynają ze sobą dogadywać, ja nie potrafię się do nich jakoś zbliżyć, nie wiem o czym mam z nimi rozmawiać i w efekcie jestem brany za gbura. Z czasem oczywiście znajduję sobie kilku jakichś bliższych znajomych, ale nigdy nie są to dziewczyny. W grupach, w których do tej pory się obracałem (klasa, rok na studiach) dziewczyny na skutek tej mojej nieśmiałości w stosunku do nich brały mnie za gbura. Teraz już tego nie zmienię - dziewczyny z roku śmieją się ze mnie za moimi plecami, obgadują mnie itp. W sumie to chyba nie warto się takimi zajmować.

(16557)
Kropladata: 10.12.2010, godz: 11:49

Miło mi że chcesz ze mną porozmawiać Łukasz,być może napisze jak znajde czas.
Chwila
Jesteś strasznie wymagającą rozmówczynią.Troche więcej wyrozumiałości.Ty naprawde strasznie sie czepiasz,choć nie mówie że nie masz czasem racji.Ale jak Ci kilka osób pisze że coś jest nie tak to warto sie zastanowić.

(16556)
ULA, lat 34, e-mail: urszula7@onet.pldata: 10.12.2010, godz: 11:13

WITAM JESTEM SAMOTNA MAMA BEZ PRACY CZY KTOS MOZE POMOC ZNALEZC PRACE MIESZKAM W FALENTACH MAM SREDNIE WYKSZTALCENIE

(16555)
chwila data: 10.12.2010, godz: 11:00


autsajderka lat 22

Wiesz torem tych niektórych to powinnam napisać, że jesteś złośliwa, bo to w jaki sposób to napisałaś tak wskazuje albo może wskazywać, ale nawet jeśli może...to własnie każdy ma prawo napisać, jak chce (jeśli komuś nie ubliża i nie miesza z błotem, czego ja akurat nie robię).

Niektórzy tak mają traktują prawde jako atak na nich, małą krytkę (a przecież krytyka też jest pozytywna) jako zamach na ich życie, obrażą się na każde nawet mało znaczące złe słowo, jak dzieci, nie ma dyskusji -jest obraza majestatu

(16554)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:45

autsajderka lat 22

Nie nie miałam złego dnia...chciałam po prostu coś sprawdzić i to wyjaśniłam już...
i wyszło na moje...nie wiem niektórzy nie zuwazyli, nie zrozumieli, wybrałam specjalnie ten temat o lakierach, bo wydawał mi się w oparciu o reakcje męskie z mojego otoczenia za dość bylejaki, zresztą nie oszukujmy się, dla facetów nie jet to temat do rozmów, a wręcz ich irytuje, zresztą takie tematy o lakierach, szminkach itp. jesli są zbyt rozcięgnięte tez irytują kobiety, no chyba, że sa to plastikowe dziewczyny i tzw. blachary, preferujące tylko w swoim życiu dyskoteki, imprezy itd. jednak nie wszyscy załapali sedno

(16553)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:32


Artur

Co do żuli, którzy biją swoje żony, to wiesz taki ktoś nie jest złośliwy tylko brutalny, etc...są różne formy złośliwości i o takiej złej złośliwości to można mówić jak np. jedziesz samochodem i chcesz wyminąć a inny kierowca widząc to przyspiesza, złośliwość którą ja mam na myśli nie posuwa się do takich form...

(16552)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:21

Monika lat 36

Moja droga nie wiem po co dalej się tłumaczysz...ja nie prowadzę Twojej sprawy, Ty napisałaś dwa słowa ja też i tyle...wszelkie dalsze uszczegółowianie nie ma sensu, bo i tak nie zmienia faktu

A ty uważasz, że kochanie z wzajemnością czyjegoś męża jest OK? Może dla ciebie fajna taka miłość, jednak jest Przykazanie - Nie cudzołóż

Dorosli, świadomi ludzie jak zobaczą, że coś się może dziać między nimi a jest to czyjś mąż czy żona, po prostu kończą znajomość

Takie mam zdanie, co nie znaczy, że chcę, żebyś się za to spaliła na stosie, Moniko wypowiadałam się o sytuacji, każdy moze mieć swoje poglądy, zreszta budowane na Przykazaniach, co nie znaczy, że skreśla drugiego człowieka i mówi, że taka osoba nie ma racji bytu!


(16551)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:03


Laeh
poczytaj wpis do Moniki 16606 początek przynajmniej a potem komentuj, myśle że Monika już zrozumiała, czego i tobie życzę

(16550)
chwila data: 10.12.2010, godz: 10:01


Marcin

mylisz pojęcia, jesli chce się czasem komuś coś pokazać to nie musi być złośliwość wiesz, tobie się nie zdarzyło zauważyć czegoś co było złe u kogoś i mu o tym powiedzieć albo jak ktoś o czymś mówił to też mu posłużyć komentarzem
przykład ...jak Twój kumpel chwali się że kupił sobie dopalacze i tylko dla spróbowania to mu nie powiesz że robi źle? jeszcze go za to pochwalisz? no bo chyba że i tobie to odpowiada...

(16549)
Monika, lat 36data: 10.12.2010, godz: 09:38

Bartku wiesz kiedyś na pielgrzymce siedział chłopak z tyłu toalet. Powiedziałam spontanicznie, że wejście jest z drugiej strony. I wiesz co on zaraz podszedł do mnie i zaczeliśmy spontaniczną rozmowę. Wiesz czasem dziewczyny potrzebują czasu. Zobaczysz zaczniesz pracować to zaraz zacznie się koło ciebie jakaś kręcić.
Bartku jesli masz jakąś dziewczynę na oku to nie bój się do niej podejść i zagadać. Nie bój się ośmieszenia czy odrzucenia. Uwierz każda wartościowa dziewczyna czeka aż chłopak zrobi pierwszy krok. Żaden z chłopaków za którymi ja latałam mnie nie chciał i wybierał inną. Facet zdobywając kobietę czuje się bardziej męski.

(16548)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 09.12.2010, godz: 23:36

>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Kropla

(16547)
Leszek, lat 30, e-mail: berry21@o2.pldata: 09.12.2010, godz: 22:46

Witajcie źródełkowicze.

Pamiętacie jak pisałem o małej Zuzi, która jest córka moich przyjaciół? Jak do tej pory Zuzia radzi sobie świetnie. W dalszym ciągu jednak potrzebna jest Wasza modlitwa o zdrowie Zuzi. poniżej wklejam prośbę Marka i Ani, rodziców Zuzi.

W imieniu naszej ukochanej córeczki Zuzi prosimy gorąco o modlitwę za nią w szczególności 13 grudnia rano. Zuzia będzie miała operację - częściową korekcję wady serduszka. Operacja jest bardzo niebezpieczna, ale też bardzo pilna i nagląca. Mamy wielką nadzieję, że z pomocą Bożą malutka Zuzia może niedługo zobaczy swój domek i zazna innego, niż szpitalne, życia.
Serdecznie dziękujemy. Anna i Marek Faderewscy - rodzice Zuzieńki

Zwracam się do Was bo wierzę że potraficie pomóc. Pozdrawiam.

(16546)
Kropladata: 09.12.2010, godz: 22:21

autsajderka
Masz wiele racji.Jednak najgorzej jak sie spotkają dwie nieśmiałe osoby.Wtedy niekoniecznie nie mają o czym rozmawiać a trudno im podtrzymać rozmowe i tak.Ja z jednej strony lubie nieśmiałość u mężczyzny,bo mam poczucie że mnie zrozumie gdyż ja też do śmiałych nie należe,a z drugiej strony ciężko w takiej sytuacji kogoś poznać.Ja też nieraz byłam zauroczona ale nie potrafiłam nawet spojrzeć temu komuś w oczy ze strachu i zaraz sie czerwienie ze stresu:(.Nie mówiąc o zagadaniu.

(16545)
autsajderka, lat 22data: 09.12.2010, godz: 21:25

do Bartka:
i jeszcze jedno: to nie jest tak, że spotkasz dziewczynę i od razu będziecie parą. Związek rozwija się powoli, od zwykłej znajomości, od pierwszego "cześć". Tak sobie myślę, że skoro w szkole miałeś w klasie koleżankę, która Ci się podobała, to miałeś rewelacyjne warunki, żeby ją poznać. Byliście kolegami z klasy. Więc zupełnie naturalnie mogłeś z nią rozmawiać. Choćby spytać o jakieś zadanie domowe.
Wiesz, najtrudniejszy jest pierwszy raz, pierwsza rozmowa. Potem jest z górki.
Często jest też tak, że będąc nieśmiałym, mało rozmownym boimy się zagadać, bo myślimy sobie, że nie mamy o czym rozmawiać. Ale tak naprawdę to nie będziemy przecież sami prowadzić tej rozmowy. Druga osoba ją podtrzyma. A nuż się okaże, że dziewczyna, do której zagadasz okaże się bardzo towarzyską i rozmowną dziewczyną i nie będziesz musiał tej rozmowy sam prowadzić.
A jeśli się zdarzy, że rozmowa się nie klei, nie macie ze sobą o czym mówić, to znaczy, że nie macie ze sobą wiele wspólnego i tyle.
Nie od razu Kraków zbudowano. Znajomość rozwija się etapami, więc nie wyobrażaj sobie, że od razu po pierwszej rozmowie z dziewczyną powinniście być przyjaciółmi do grobowej deski.
Krok po kroku :) I wiesz, jak pierwszy zagadasz, choćby o jakąś nieistotną rzecz, to następnym razem, gdy spotkasz tą dziewczyną i powiesz jej tylko "cześć", to ona być może powie coś więcej, zacznie rozmowę, bo już nie jesteście sobie zupełnie obcy, gdyż ten pierwszy raz już był. Przynajmniej ja tak mam: jeśli miałam z kimś kontakt choć przez chwilę, to następnym razem, gdy tą osobę zobaczę, uśmiecham się do niej ;p I jakoś to leci :D

(16544)
Monika, lat 25, e-mail: emzetka@gg.pldata: 09.12.2010, godz: 21:20

Do Łukasz:
Nie wiem, czy dostaniesz go na pewno, ale nie jest powiedziane, że nie dostaniesz. Poza tym wydaje mi się, że masz dwa różne spojrzenia na miłość... z jednej strony mówisz, że wygasa, a jednocześnie innym jej życzysz. Czyli tak jakby była ryzykiem, ale z drugiej strony sam dobrze wiesz, że jest czymś pięknym.
Oczywiście, że niepielęgnowana skończy się tym, że ludzie będą do siebie po prostu przyzwyczajeni... i w pewnym momencie zaczną się sobą nudzić irytować itd...
Dlatego trzeba dbać o nią, tak jak o kwiat, który się podlewa i nawozi tak samo trzeba dbać o nią.
Przed ślubem ludzie starają się pokazać z jak najlepszej strony, po ślubie to trochę opada... ale czasami trzeba się zmobilizować i zadbać jakoś o tą drugą stronę. Dawać z siebie... a przede wszystkim rozmawiać, być przyjacielem... to jest moje zdanie.

(16543)
Arturdata: 09.12.2010, godz: 21:06

Chwilo,
Bardzo ciekawa jest ta Twoja teoria mówiąca o tym, że ,,złośliwość jest to cecha ludzi bardzo inteligentnych’’ :))) Możesz napisać – kto jest jej twórcą? Muszę tę niesamowitą teorię sprzedać paru żulom spod sklepu, to się ucieszą;) Mówię Ci, niektórzy z nich są tak złośliwi (np. w stosunku do swoich żon), że ich IQ musi wynosić min. 150 ... ;)

(16542)
Monika, lat 25, e-mail: emzetka@gg.pldata: 09.12.2010, godz: 20:47

Do Łukasz:
Nie wiem, czy dostaniesz go na pewno, ale nie jest powiedziane, że nie dostaniesz. Poza tym wydaje mi się, że masz dwa różne spojrzenia na miłość... z jednej strony mówisz, że wygasa, a jednocześnie innym jej życzysz. Czyli tak jakby była ryzykiem, ale z drugiej strony sam dobrze wiesz, że jest czymś pięknym.
Oczywiście, że niepielęgnowana skończy się tym, że ludzie będą do siebie po prostu przyzwyczajeni... i w pewnym momencie zaczną się sobą nudzić irytować itd...
Dlatego trzeba dbać o nią, tak jak o kwiat, który się podlewa i nawozi tak samo trzeba dbać o nią.
Przed ślubem ludzie starają się pokazać z jak najlepszej strony, po ślubie to trochę opada... ale czasami trzeba się zmobilizować i zadbać jakoś o tą drugą stronę. Dawać z siebie... a przede wszystkim rozmawiać, być przyjacielem... to jest moje zdanie.

(16541)
Krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 09.12.2010, godz: 20:23

autsajderka pewnie wyjdę trochę na pesymistę piszesz o blokadach tak chęć zdobycia, zawalczenia o dziewczynę spycha te blokady na dalszy plan jednak po jakimś czasie wychodzą w najmniej odpowiednim momencie i ścinają z nóg a jeśli facet ma odrobinę ambicji to raczej żalić się kobiecie nie będzie.

Bartek w pewien sposób Cie rozumie każdy człowiek potrzebuje relacji z drugim człowiekiem, też czułości czy po prostu świadomości ze dla kogoś jest się ważnym, a jeśli były braki w okresie dzieciństwa to takie potrzeby są w pewien sposób spotęgowane. Jednego jestem pewien ze lepiej żyć podjętymi decyzjami niż pozwolić aby miotały człowiekiem uczucia, czasem trzeba "zagryźć" zęby no ale cóż takie życie:)

Możesz być pewny ze jak będziesz się modlił i pracował (szczerze) to na pewno spotka cie szczęście, to jest teza 100 % prawdziwa.


(16540)
Monika, lat 36data: 09.12.2010, godz: 20:10

Bartku masz dopiero 21 lat a wcale nie jesteś nudny. Zobacz studiujesz masz plany na przyszłość. Pomyśl tak. Zaczniesz pracować, dobrze się ubierać. Znam wiele osób, które skończyły szkoły zaczęły prace a później kontakty w pracy, towarzyskie i wtedy kogoś poznasz. Rób swoje i nic na siłę. Życie to nie komedia romantyczna. Jednak w realnym życiu przeżywasz realne emocje. Bartku polecam bycie we Wspólnocie lub wyjazdy na rekolekcje tam łatwo znajdziesz wartościowe dziewczyny. A Duszpasterstwo Akademickie? Czasami kolega ma siostrę lub kuzynkę lub koleżankę.
Nabierzesz większej pewności siebie jak będziesz pracował. Jak masz siostrę to porozmawiaj z nią.

(16539)
Kropladata: 09.12.2010, godz: 20:06

Dzięki Łukasz za miłe słowa(nie spodziewałam sie)ale tak naprawde mnie nie znasz,wiec nie możesz mnie tak naprawde lubić ale dzięki za pocieszenie.
U mnie kompleksy nie leżą w wyglądzie(ponoć jestem ładna wg niektórych)a w charakterze.Może i ktoś mógłby mnie polubić ale musiłby mi dać duuużo czasu.Już zawsze będe pewnie "upośledzona" w relacjach damsko-męskich.Poza tym większość mężczyzn nie wyznaje podobnych wartości w sensie czystość przedmałżeńska itp.Z koleżankami nawet o tych problemach nie rozmawiam bo jakoś mi głupio.
Zgodze sie z Bartkiem że w realu jest trudno kogoś poznać,zaczepianie na ulicy jest ryzykowne i wydaje mi sie że nie dla nieśmiałych.Już prędzej przez znajomych ale tez trzeba trafić.Na studiach też można.Ale w moim przypadku to trudne bo studiuje raczej żeński kierunek.A przez internet sie boje.Wiem jestem młoda i moge jeszcze poczekać ale czasem sie boje że nie ma na co.Trudno mi będzie stworzyć rodzine,sama nie miałam pełnej i nie mam wzorca.I często mi smutno,czuje sie jakaś nienormalna:(.Jednak Bóg wszystko może,to przynajmniej modlić sie możemy a to napewno nie będzie na marne.

(16538)
Bartek, lat 21, e-mail: bartek.1991warszawa@o2.pldata: 09.12.2010, godz: 19:53

Autsajderka - gdybym mógł, to bym zagadał, zaprosił gdzieś dziewczynę, która mi się podobała, tylko że... no właśnie, nie mogłem. Nie mogłem bo nie wiedziałem jak to zrobić, nie wiedziałem (i nie wiem) jak zagadać, jak zapoznać się z nieznajomą dziewczyną, jak ją gdzieś zaprosić, jak się nie skompromitować. Boję się odrzucenia. A odrzucenia tego jestem pewny, bo znam siebie, znam swoje wady. Zresztą - w sumie to odrzucenie nieraz mnie spotkało - dziewczyny nie chciały kontynuować dopiero co nawiązanej znajomości ze mną, nudziłem je.
Jeżeli Ty masz podobne problemy - nieśmiałość, chorobliwy lęk przed odrzuceniem - to nie dziwię Ci się, że wolisz czekać. Jeżeli jest jednak inaczej, to nie rozumiem, dlaczego nie chcesz wykonać pierwszego kroku. Wolisz czekać i nic nie robić, skoro możesz coś zrobić? Powiedzcie dziewczyny, czy jakieś prawo, jakiś kodeks zakazuje Wam wykonywania pierwszego kroku? To w sumie Wasza sprawa, ale może być tak, że przez to przegapicie okazję na poznanie interesującego, wartościowego, ale nieśmiałego chłopaka. Wy też możecie zawalczyć, nikt o Was z tego powodu źle nie pomyśli.
I chyba źle mnie zrozumiałaś - ja pragnę miłości, i nie chodzi mi "o jedno", nie dla mojego widzi mi się, po prostu pragnę bliskości, miłości, nie chcę być samotny. Nie pisałem o tym, bo wydawało mi się, że jeśli ktoś na katolickim portalu pisze, że jest samotny i chce to zmienić, to wiadomo jakie motywy nim kierują. Najwidoczniej się myliłem. Wątpię, żebym mógł odstraszać dziewczyny swoim podejściem - już choćby dlatego, że wcale z nimi nie rozmawiam, a wątpię, czy potrafią czytać w myślach.
Zdesperowany jestem, ale wynika to z tego, że samotność mnie wyniszcza. Wiem, że ma to w moim wypadku głębokie uwarunkowania leżące być może w mojej podświadomości. Tak jak pisałem - dzieciństwo, okres dojrzewania miały na to ogromny wpływ.
Pięknie piszecie, że miłość sama mnie spotka itp. itd. Tylko że, zastanawia mnie jedno? Jak ma się to stać? Nie obracam się w towarzystwie kobiet, boję się z nimi rozmawiać i nagle to wszystko zniknie bo się zakocham? Zakochany byłem nieraz i to potęgowało tylko moją nieśmiałość. A nie były to jakieś przelotne zauroczenia - jedna dziewczyna podobała mi się przez 6 lat. I co? Jakoś moje zahamowania nie zniknęły, a tylko się pogłębiły. Oczywiście, można wierzyć, że będzie inaczej. Można nawet wierzyć, że jakaś kobieta zaczepi mnie na ulicy, będzie chciała mnie poznać, nie odstraszy jej moja gburowatość. Można w to wierzyć, ale to wiara całkowicie nierealna, wiara, nadzieje, które nigdy się nie sprawdzą, nie spełnią w rzeczywistości.

(16537)
autsajderka, lat 22data: 09.12.2010, godz: 19:30

do Leah:
a mój tata, gdy mi smutno, mówi: "pokaż ząbki" :D
I od razu zapominam o wszystkim...

(16536)
Monika, lat 36data: 09.12.2010, godz: 19:25

Chwilo dziekuje za Twoje wpisy. Uświadomiłaś mi, że ja naprawdę Go kochałam. Poraz pierwszy w życiu z wzajemnoscią. To ja zakończyłam ten związek. Mówiłam Mu jak chcesz podpiszę umowę, że nic od Ciebie nie chcę tylko jego. Nie wziełam od niego ani złotówki. Raz spędzilismy tak wspaniały czas, że on się zaczął bać. Wiesz On ma wnuczkę tak mi o niej opowiadał, że uswiadomiłam sobie, że on bardziej jest jej potrzebny. Ja miałam wiarę w Pana Jezusa i co piątek chodziłam na adorację.
Pewnego dnia poszliśmy do sklepu z ciuszkami dla dzieci wybrać coś dla wnuczki. Z jednej strony był ode mnie starszy, ale z drugiej spełnił moje marzenie nigdy żaden chłopak i teraz mężczyzna nie traktował mnie tak jak on. Raz miał w pracy wypadek nic mi nie powiedział. Zadzwonił do kolegi. Kolega mi później powiedział, że jak by coś było poważnego to musiał by poinformować żonę. Powiedział że ten facet jest za mną, ale... nie musiał dokańczać wiedziałam co chciał powiedzieć.
Chwilo jeśli kogoś skrzywdziłam to siebie.
Panie Boże jak piekna jest miłość między kobietą a mężczyzną. Dziekuję za Tego faceta i błogosław Jego Rodzinie. A mi pozwól wyzdrowieć i nie być ciężarem dla Rodziców.

Chwilo czy kiedykolwiek byłaś zakochana z wzajemnością?

Łukaszu zdrowa ciekawość jest dobra. Czytam Twoje wpisy , ale czasami wolę napisać coś o sobie. Jedni zwierzają się kolezance, inni piszą pamiętniki, mają pasje i hobby a ja piszę w Źródełku.

(16535)
autsajderka, lat 22data: 09.12.2010, godz: 19:22

do Chwili:
myślę, że rozumiem, o co Ci chodzi w tym całym chaosie, który tu zapanował. I zgadzam się z Tobą. Nie wiem, czemu wszyscy się tak na Ciebie rzucili. Wyraziłaś swoje zdanie. Po prostu. Po części skrytykowałaś wpis Moniki - to fakt. Ale teraz wszyscy krytykują Twój wpis i w tym złego nic nie widzą. To śmieszne ;p Mówią, że krytykować i wyrażać swojego zdania nie wolno, a sami to robią :D Nie przejmuj się tym :)

do wszystkich:
może Chwila miała na przykład zły dzień, trudny problem, zmartwienie, i jak zobaczyła wpis o lakierze, to się zwyczajnie zirytowała. A wy ją zjechaliście, jakby kogoś co najmniej uderzyła w twarz. Każdy po swojemu reaguje na stres. I nie ma w tym nic złego, jeśli się nie wyrządza krzywdy innym.

(16534)
autsajderka, lat 22data: 09.12.2010, godz: 19:08

do Kropli i do Krzysztofa:
witam w klubie ;p

(16533)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej