| Agata | data: 11.11.2010, godz: 23:10 |
do Ariela:
Dziękuję serdecznie, bardzo się przyda, zwłaszcza teraz...;)
Powiem Ci szczerze, ja zawsze Księgę Rodzaju odczytywałam bardziej metaforycznie. Stworzenie świata zajęło kilka dni... a więc czas istnieje... hmm... Bóg odpoczął siódmego dnia... Bo się zmęczył? Czy możemy tak dosłownie to odczytywać? Ja bym powiedziała, że Bóg nauczył nas od samego początku, co to jest czas. Pokazał nam go. No, ale nieistotne- masz rację: 'lepiej doceniajmy i wykorzystujmy każdą minutę':)
Tobie również życzę radości z każdej danej nam godziny. Ba! Sekundy!;) (16080)| Leszek, lat 3, e-mail: berry21@o2.pl | data: 11.11.2010, godz: 21:52 |
Witajcie drudzy źródełkowicze.
Pamiętacie jak kilka tygodni temu umieściłem wpis prosząc o modlitwę w intencji małej Zuzi, która urodziła się z wadą serca? Powiem ze na dzień dzisiejszy stan Zuzi jest troszkę ustabilizowany. Ta maleńka istota dzielnie walczy z przeciwnościami losu i chce żyć. Zwracam się do Was z prośbą o dalszą modlitwę, aby dobry i Miłosierny Bóg otaczał opieka maleństwo które powołał na ten świat. Pomódlcie się tez o opiekę Matki Najświętszej dla rodziców Zuzi, którzy wyczekiwali swego pierwszego dziecka i którzy teraz martwią się i stan zdrowia Zuzi. Wierzę ze pomożecie bo pomagaliście już wiele razy. W imieniu Zuzi, Jej rodziców i swoim z góry dziękuję za modlitwę. Niech Bóg Wam wszystkim błogosławi.
Leszek (16079)| Ewa | data: 11.11.2010, godz: 20:57 |
Trochę o Miłosierdziu Bożym i trochę o Bożej Sprawiedliwości...
" Niektórzy uważają, że Boże miłosierdzie wyklucza istnienie piekła. Tak jednak nie jest. Boże miłosierdzie nie ujawnia się poprzez ukrywanie przewinień człowieka, ale przez uwalnianie go z tych grzechów. Bóg kocha człowieka zbyt mocno, aby mu pozwolić na grzech! Grzech bowiem to nie tylko złamanie prawa, ale wykrzywienie natury człowieka i zniekształcenie w nim obrazu Boga. Biorąc pod uwagę potoczne mniemanie człowieka, że w wieczności nie będzie tak źle, bo Bóg wejrzy na nas w swoim miłosierdziu, trzeba pamiętać, że pozostanie jeszcze przecież świadomość człowieka. Czy ktokolwiek mógłby spoglądać bezczelnym wzrokiem w oczy Jezusowi, który umarł za niego z miłości po to, aby go oczyścić, i tak patrząc prosto w Jego oblicze, kłamstwem ukrywać fakt zlekceważenia tego dobrodziejstwa?
Nikt nie będzie w stanie spojrzeć twarzą w twarz Bogu, jeśli wcześniej nie zostanie oczyszczony z wszelkiego grzechu. Do Niebieskiego Jeruzalem, za którym wszyscy tęsknimy i o którym wszyscy marzymy, nie wejdzie nic nieczystego ( por. Ap 21, 27 ) Gdyby tak było, oznaczałoby to, że Chrystus umarł niepotrzebnie. Byłoby to oskarżenie Boga Ojca o to, że posłał Syna na okrutną śmierć krzyżową bez wystarczającego powodu! Byłoby to wreszcie oskarżenie skierowane przeciwko Duchowi Świętemu o to, że nie wszystkim daje dostateczną łaskę powrotu do domu zawsze czekającego z otwartymi ramionami Ojca! Absurd i niedorzeczność!"
( cytat pochodzi z książki o. Józefa Kozłowskiego " Z grzechu do wolności")
Moim zdaniem mamy prawo oczekiwać Bożego miłosierdzia, mamy prawo się do niego odwoływać, ale np. dla mnie miłosierdziem Bożym będzie to, jeśli dane mi będzie oczyścić się z wszelkiej pozostałości po moich grzechach jakie popełniłam na ziemi, a także możliwość odpokutowania za to, w czyśćcu. Nie wyobrażam sobie bowiem, patrzeć w twarz Boga, znając ciężar moich grzechów i mając świadomość, iż mimo, że zostały mi one odpuszczone, bo bardzo za nie żałowałam, to jednak skutki tych grzechów pozostały. Ktoś przeze mnie cierpiał itp. Mam co odpokutować, dlatego z pokorą przyjmę możliwość odbycia za to pokuty w czyśćcu.
"Dzienniczek" Św. Faustyny uratował mnie. Dzięki treściom w nim zawartym, dzięki modlitwom i łasce Boga - nawróciłam się. Jestem wielką orędowniczką miłosierdzia Bożego, ale jednocześnie mam świadomość, jak bardzo kiedyś zgrzeszyłam i nadal upadam, i pragnę po śmierci patrzeć na Boga - twarzą w twarz - kiedy nastąpi we mnie pełne oczyszczenie z grzechów, bo szanuję Boga i nie tyle wiem, że do Królestwa Bożego nie wejdzie nic nieczystego, co nie chciałabym, żeby weszło coś nieczystego ze mnie. (16078)| Ariel, lat 38 | data: 11.11.2010, godz: 20:46 |
* Agato * :)
Z tym pojęciem czasu to tak nie do końca. ..*U Boga nie ma pojęcia czasu*.. Pisze się, że Bóg stworzył świat w sześć dni a siódmego odpoczął. Nie wiemy ile trwał dzień w momencie stworzenia, ale jednak mówi się o dniach, czyli niejako o okresie czasu. Skoro Bóg ustanowił siódmy dzień dniem odpoczynku, oznacza to, że jednak w jakiś sposób czas dni płynie. Słońce i księżyc, dzień i noc, pory roku to wszystko jest okres czasu. Jeżeli dla Boga 1000 lat jest jak mrugnięcie powieką, to znaczy się, że w Jego pojęciu czas ma inny wymiar i znaczenie, ale jednak coś takiego istnieje. Z łatwością może wrócić do początku stworzenia, czy przejść do zakończenia bytu ludzi. Każdy moment w dziejach życia jest dostępny w chwili pomyślenia o nim. Ale i tu mówimy o chwili, czy okresie istnienia, czyli o czasie. Człowiek się starzeje i staje się to od chwili narodzin. Chwila to czas. Życie to czas. Jak naprawdę jest z pojęciem czasu u Boga nieodgadniemy tak samo jak to co dalej po śmierci. A jeśli naukowcy ustalili, że czasu nie ma, to ile CZASU im to zajęło? Ułatwiliśmy sobie życie ustalając godziny, dni, lata. Czyli okresy czasu. Czas to pojęcie nieodgadnione dla człowieka, czas który istnieje a właściwie go nie ma.
Gdyby nie czas to bunt aniołów trwał by wieczność, bo nie było by początku, ani końca. A właściwie kiedy Bóg miałby czas je stworzyć?
Lucyfer nie potrafił pogodzić się z wolą Boga, który to w swoje zamiary wtajemniczył Jezusa, a nie jego. Pytanie tylko, skąd w tych doskonałych bytach jakimi byli, czy też są aniołowie, narodziło się pojęcie pychy i buntu. Nie wyszło ono przecież od Boga. Zrzucanie tego na wolną wolę oznacza, że pycha i grzech ogólnie musiały być znane aniołom od początku. A skoro były niejako dodatkiem do wolnej woli, którą dał Bóg, a więc albo-albo, to czy to oznacza, że Bóg wymyślił grzech? Nie sądzę, bo jako Byt idealny nie ma w sobie grzechu, jednak Lucyfer w jakiś sposób zaraził się nim i przeniósł *chorobę* na innych.
Jak to było, jest i będzie {znowu pojęcie czasu} Bóg jeden wie i lepiej doceniajmy i wykorzystujmy każdą minutę, niż zamartwiajmy nieodgadnioną godziną. *Nikt nie zna dnia ani godziny* jak powiedział Jezus. W tych słowach też jest czas, choć może Jezus mówił językiem zrozumiałym dla ludzi. Może...
Życzę pogody ducha i radości bycia przez cały okres {czyli CZAS} życia :) (16077)| Ewa | data: 11.11.2010, godz: 16:16 |
Agato,
Dzięki za polecenie książki. Na pewno przeczytam :) (16076)| Artur, lat 33 | data: 11.11.2010, godz: 14:03 |
,,Im mniej jestesmy zdolni znosic cierpienie wlasne, tym latwiej znosimy cudze.
Im gorzej umiemy tolerowac samotnosc, tym wiecej jej wytwarzamy.
Im bardziej zalezy nam na wyroznieniu sie, tym bardziej uwiezieni jestesmy w konformizmach.''
(16075)| już wiem.... | data: 11.11.2010, godz: 13:00 |
....., za wszelkie kłopoty Łukasza odpowiadają: nieznani mu ludzie, ludzie znani z widzenia, pan od wychowania fizycznego, lekarz, spowiednik..... To tak po kolei trzeba ich zacząć pociągać do odpowiedzialności, a życie Łukasza zmieni się o 180 stopni. Jakie to proste! (16074)| niedowiarek | data: 11.11.2010, godz: 12:37 |
....A nie dlatego ją chwyta, jakoby był potężniejszy nade mną, bo jestem tak mocny, że wszystko mogę jednym słowem. Tak sprawiedliwy też jestem, że nic przeciwko sprawiedliwości nie uczynię, choćby mnie i wszyscy Święci prosili. Ale ponieważ człowiek wolnym rozumem jest obdarzony, dobrowolnie gardząc moim Przykazaniem, czartowi przyzwala. Dlatego słuszna to rzecz, aby człowiek na sobie doznał jego tyraństwa. Bo i sam czart dobry przeze mnie został stworzony, ale przez swą złą wolę upadłszy, jako sługa mój jest na pomstę złych ludzi. .....
z objaw.św.Brygidy (16073)| mm | data: 11.11.2010, godz: 10:53 |
Matko Przenajświętsza!
Gorąco Ci dziękuje za otrzymane łaski i proszę o opiekę w moim obecnym stanie. Proszę też aby moja kochana mamusia nareszcie zaznała spkojnego i dostatniego życia! (16072)| Małgosia | data: 11.11.2010, godz: 10:20 |
A ja wracam do tematu Miłosierdzia Bożego i odpuszczenia win i kar. Miłosierdzie Boże oczyszcza i przygarnia tych, którzy szczerze żałują popełnionych czynów i bardzo pragną nawrócenia i życia w Bogu. To nie chodzi o to, że wiedząc o tym, jak bardzo dobry jest Bóg, będę robił co mi się podoba, nie zważając na nic i na nikogo, bo przecież Bóg i tak mnie kocha i w swoim miłosierdziu odpuści mi winy. Jesteśmy tylko ludźmi, często skrzywdzonymi, poranionymi i zagubionymi. Nie wiemy, gdzie mamy szukać pomocy. Idziemy samotnie przez świat i jakże często błądzimy. Nie wiemy jak się zachowamy w pewnych sytuacjach, w których możemy się znaleźć. Mówimy, ja bym zrobił tak, albo tak. A jak staniemy w prawdziwych realiach, robimy całkiem coś innego. Jesteśmy słabi i szatan to wykorzystuje. Pięknym i klasycznym przykładem Bożego Miłosierdzia jest przypowieść Jezusa o „Synu marnotrawnym” Łk. 15,11-32. W niej Pan Jezus ukazuje nam Miłość Bożą, która tak bardzo różni się od tej naszej ludzkiej miłości. Bóg walczy o każdego z nas do samego końca.
Przez siostrę Faustynę przekazał nam orędzie o swojej Miłosiernej Miłości i dał nam „narzędzia”, które nas przemienią i umocnią, czyniąc na nowo pięknymi. Każdy z nas je zna, to Koronka do Miłosierdzia Bożego, kult obrazu Jezusa Miłosiernego z napisem „Jezu ufam Tobie”, Godzina Miłosierdzia i święto Miłosierdzia. Jest jednak jeden warunek, który Jezus mocno podkreśla – ufność. Ufność, która ma się wyrażać w pełnieniu Jego woli i w postawie miłosierdzia wobec bliźnich. To tylko tyle i aż tyle :) Ale watro, naprawdę warto zaufać Bożemu Miłosierdziu. Wiem coś o tym, bo odkąd przytuliłam się do Miłosiernego Serca Pana Jezusa, przemieniam się ja, przemienia się moje życie. I wierzę, że kiedy stanę na progu Domu Ojca, przywita mnie radośnie Jezus, obroni mnie przed słusznym gniewem Boga i da mi łaskę wiecznej radości i szczęścia.
Pan Jezus powiedział:
„ Dusze , które szerzą cześć miłosierdzia mojego, osłaniam je przez życie całe, jak czuła matka swe niemowlę, a w godzinę śmierci nie będę im Sędzią, ale miłosiernym Zbawicielem. W tej ostatniej godzinie nic dusza nie ma na swą obronę, prócz miłosierdzia mojego; szczęśliwa dusza, która przez życie zanurzała się w zdroju miłosierdzia, bo nie dosięgnie jej sprawiedliwość.”
Dzienniczek s. Faustyny (1075)
http://www.faustyna.pl/index.php?option=com_frontpage&Itemid=1
(16071)| Agata | data: 11.11.2010, godz: 00:15 |
Ewo!
Jeśli chodzi o kwestie aniołów, odsyłam do doskonałej książki Petera Kreefta 'Aniołowie i demony', istna skarbnica wiedzy.
Z tego, co sie orientuję, Lucyfer był najwyższym i najpiękniejszym z aniołów, a zgubił go najcięższy z grzechów: pycha. Poza tym, pytasz dlaczego anioły się zbuntowały? Nie wiem, czy kiedykolwiek sie tego dowiemy, ale jedno jest pewne: otóż one, tak samo jak my, miały wybór. Zostały stworzone jako istoty wolne bo, zauważ, jakie to niesamowite, Bóg nie chce otaczać sie niewolnikami. Sam jest 'Bogiem służącym' i chciał, żeby służba jemu była dowodem miłości, a nie przymusu. Zatem miały wolną wolę i z niej skorzystały w taki czy inny sposób.
Czasami wydaje mi sie, że mimo wszystko jesteśmy w trochę lepszej sytuacji, bo z tego, co wnoszą teologowie, u Boga nie ma pojęcia czasu- czas nie istnieje (co zresztą już dawno udowodniono w fizyce), a decyzja aniołów została podjeta tuż po (jesli można mówić o jakimś po gdy nie ma czasu) akcie stworzenia i jest nieodwracalna. My zaś mamy całe życie na zmianę naszych decyzji, mamy szansę na niebo... Czyż to nie tchnie nadzieją?
Aha, i jeszcze jedno: dlaczego Bóg nie zniszczy Szatana?
Wydaje mi sie, że nie chodzi tu tylko o mściwość jako taką. Nie... to po prostu przeczyłoby wolnej woli jaką podarował swoim stworzeniom. Bóg nie zaprzecza swoich decyzji. Tak samo jak nie znęca sie nad grzesznikiem i pozwala mu żyć tak, jak mu sie podoba. Konsekwencje takiego życia to już inna broszka. W pełni świadomie wybrana. Nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Pozdrawiam:) (16070)| Agata | data: 10.11.2010, godz: 23:52 |
Magdo!
Szkoda, że nie było Cię na wtorkowej konferencji na UW, można było go złapać i porozmawiać. Proponuję znaleźć maila gdzieś w internecie, albo próbować go złapać w zakrystii św. Anny po niedzielnej mszy św. o 15.00:) (16069)| Magda, lat 25, e-mail: 4331@wp.pl | data: 10.11.2010, godz: 20:25 |
Witam !
Czy ktoś z was wie jak można umówić się na rozmowę z Księdzem Pawlukiewiczem ?
(16068)
http://www.rzecznikprawrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php (16067)| Monika, lat 36 | data: 10.11.2010, godz: 14:54 |
Chwilo przepraszam za urażenie Ciebie swoimi wpisami. Czy możesz mi wyjaśnić co to znaczy "wampir emocjonalny"? Kilka razy usłyszałam taki tekst pod swoim adresem. (16066)| Ewa | data: 10.11.2010, godz: 12:30 |
Dodam jeszcze, że aby związek się udał trzeba być do niego dobrze przygotowanym.
To jest tak jak z egzaminem. Jeżeli człowiek jest do niego naprawdę dobrze przygotowany to mimo stresu ( który z reguły pojawia się nawet przy dobrym przygotowaniu) człowiek ma więcej wiary i optymizmu, że egzamin zda ( i tak w 95% się dzieje) Jeżeli go nie zda - będzie miał siłę walczyć dalej o swoje ( powtórzy materiał, jeszcze raz się przygotuje - tym razem jeszcze lepiej) i przystąpi do "poprawki"
Natomiast jeśli od początku jest się źle przygotowanym to nie zdając egzaminu w 1. terminie zazwyczaj nie zdaje go i w 2. ( no chyba że tym razem naprawdę weźmie się ciężko do roboty) Potem chodzi i narzeka, że nic mu się w życiu nie udaje, jest do niczego, a w ogóle to przez egzaminatora, bo na pewno miał tego dnia zły humor.
Jeżeli wchodzi się w związek źle przygotowanym ( brak wewnętrznego uporządkowania, niskie poczucie wł.wartości, kompleksy itp. itd.) to na 100% taki związek się nie uda ( a nawet jeśli będzie trwał - to będzie to związek toksyczny i nieudany) Potem, wchodząc w kolejne tego typu relacje będziemy wychodzili z nich jeszcze bardziej poranieni i w efekcie źle nastawieni do płci przeciwnej. To właśnie w takich momentach pojawiają się opinie, że faceci to świnie i nie ma dobrych kobiet.
Człowiek dobrze przygotowany, będzie po 1. uważnie wybierał osobę z którą chce się związać, a po 2. nawet jeśli dojdzie do rozstania - nie zatraci w sobie wiary, że następnym razem się uda. Będzie budował swoje relacje a nie niszczył ich. Mówi się - podobne przyciąga podobne. Coś w tym jest. Jeżeli kocham siebie istnieje spora szansa, że trafię na osobę, która również siebie kocha. Jeżeli mam kompleksy łatwiej zwiążę się z osobą równie zakompleksioną jak ja...a to już pierwszy krok do samych problemów. (16065)| Ewa | data: 10.11.2010, godz: 12:07 |
Łukasz, zapamiętaj raz na zawsze - wyglądasz normalnie ( wiem co piszę, bo widziałam w necie Twoje zdjęcia) Podobasz mi się z wyglądu ( sęk jednak w tym, że wygląd to nie wszystko)
Problem nie tkwi w Twoim wyglądzie tylko w zdziecinnieniu, niedojrzałości emocjonalnej i niskim poczuciu własnej wartości.
Jesteś młody. Masz sporo czasu na założenie rodziny. Najpierw weź się chłopie za siebie. Zrób porządek we własnej duszy.
Super, że pracujesz, że się uczysz i masz plany na przyszłość. To dobra droga.
To, że na razie nie masz dziewczyny może oznaczać, że tak jest lepiej dla Ciebie ( w tym momencie Twojego życia) Może właśnie potrzebujesz czasu, aby dorosnąć. W "Dzikim sercu" jest napisane, że mężczyzna aby stać się mężczyzną nie może szukać siły u kobiety. Najpierw, zanim zdobędzie kobietę, musi odnaleźć siłę w sobie.
Wykorzystaj ten czas na budowanie siebie, własnej tożsamości itp. itd.
Szukaj wsparcia np. w grupach terapeutycznych ( może pomogłaby Ci nie indywidualna terapia, ale terapia grupowa )
Jak już staniesz się mężczyzną przez duże M ( czego Ci życzę) łatwiej będzie Ci znaleźć swoją wymarzoną dziewczynę. Masz w sobie dużo dobra i ciepła, chcesz być ojcem i pragniesz, aby dziecko miało pełną rodzinę. To się chwali, ale do małżeństwa i ojcostwa trzeba dojrzeć. Nie sztuką jest się ożenić i spłodzić dziecko, ale wytrwać w obowiązkach i postanowieniach, a tu najlepiej przydaje się wewnętrzne uporządkowanie ( u Ciebie panuje bałagan) i dojrzałość emocjonalna ( Ty, sądząc po Twoich wypowiedziach Jesteś jeszcze niedojrzały)
Nie spiesz się ze związkiem itp., itd. Wiem, że pragniesz kochać kobietę i być przez nią kochanym, ale najpierw musisz pokochać samego siebie. Bez tego ani rusz. (16064)| chwila | data: 10.11.2010, godz: 09:10 |
Moniko
Na litość teraz to mnie to poruszyło i na pewno to bym z Tobą nie rozmawiała, bo się nie da...Ty jesteś jak dziecko mówi się nie rusz a Ty dalej swoje...
od dawna dla Twojego dobra i własnego mówię nie kontynuujmy tematu, bo nie chce niepotrzebnych zgrzytów
zresztą nie ma potrzeby bo co to za temat...ale wyjaśniam wszystko tylko opisując sytuację i powołując się na słowa, które sama napisałaś...a Ty ignorujesz moje prośby i jeszcze masz pretensje o ton, jaki ton?
W sumie nawet teraz mój ton jak chcesz wiedzieć jest wyjaśniający i spokojny mimo, że jak napisałam to mnie poruszyło już, bo chyba nikt nie lubi jak ktoś go posądza o coś co nie ma miejsca
(16063)| Kasia, lat 35 | data: 10.11.2010, godz: 08:36 |
Ireno, o ten artykuł:
http://adonai.pl/milosc/?id=131 (16062)| Miranda | data: 09.11.2010, godz: 20:44 |
Do Kropli
Nie masz mnie za co podziwiac Mam o tyle dobrą sytuacje, że mąż szanuje moje poglądy. Nawet modli sie wieczorem z moim synkiem i chodzi ze mna do kościoła czasami.
Gdyby mnie nie szanował i obrazał za moje poglądy i wiare nie decydowałabym się na związek. Ale na pewno modliłabym sie za niego zawsze bo jak pisałam wczesniej kazdy człowiek ma szansę na niebo a jeśli odsuwalibyśmy się od niewierzących to ich szanse by zmalały. (16061)| małe nic | data: 09.11.2010, godz: 20:32 |
Do wpisu Ewy:)
Lucyfer był pierwszym...po Jezusie i to mu nie pasowało. Naj, naj Cherub, stojący u Tronu Boga, najpiękniejsze stworzenie, został "pokonany" przez Jezusa. Tego, który potulnie spełnia wolę Stwórcy i gotowy jest do poniżenia bycia człowiekiem. To hańba dla anioła aniołów i coś tam jeszcze. On by tego nie zrobił. Człowiek to nierozumne bydlę, które capi, bo nie wie co to mydło. A fe! No. Zaczął więc merdać wśród aniołów, rzucał jakieś teksty w stylu "niesprawiedliwość, niepoczytalność, emerytura itp." On jako och i ach jest równy Bogu i ma lepszy program wyborczy. Wystarczy zapisać się do jego partii. Aniołów, którzy nie dali się omamić nazwał chłoptasiami na posyłki i drwił, że Bóg zamienił ich w warzywa. Ale byli też tacy, co przeszli na jego stronę. Gdy skumali, że to niepewny interes chcieli się wycofać, ale Lucek stwierdził, że są już tak daleko od Boga, że ten im nie wybaczy i zamieni w plagi egipskie. Anioły nie bardzo wiedzieli co to te plagi, ale jak mówi to Lucyfer to coś w tym jest. No i zostali po złej stronie mocy. Dopóki Lucio mieszał boczkiem, boczkiem Bóg w spokoju obserwował towarzystwo. Nie poniżył się do tego aby pochlebstwami i obietnicami utrzymać stworzony prze się dwór. Jak se pościelesz, tak się..a nie przecież aniołowie nie śpią. Mniejsza. Był gotów wybaczyć, ale nic na siłę. Lucek też tak owijał ogon kotem, żeby wyglądało to jak nie jego sprawka, ale innych aniołów. To inni chcieli, inni krzyczeli, inni domagali się jego przywództwa. Kim byli inni? A co on będzie szukał? Szwędają się i zamieszanie na jego koszt robią. Ale jak chcą..jego..jest pokorny.. Dopiero jak Lucyfer głośno rewoltę i bunt wywołał, Bóg wstał. Aniołowie prawi padli na kolana a
lewi jakoś się tak zgieli, niby to lumbago dolega, to reumatyzm. Lucyfer zgiął kark niby pokłon oddając, ale podrapał się po nim niby, że go swędzi, aby jego zgraja nie pomyślała sobie, że jest słaby. Bóg zapytał się co jest grane. Lucek twardo
do niego, że to Bóg jest winny chaosowi w Niebie, bo żąda pokłonów, jest głodny władzy i rządzi nienowocześnie kochając ludzi, wywyższając Jezusa, zaniedbując aniołów, o przekrętach, korupcji i diabli wiedzą co jeszcze. A nie, diabłów jeszcze
nie było. No i tak ukradkiem coś bąknął o abdykacji. Po takim steku bzdur Bogu zostało jedno. "Fruwaj stąd wichrzycielu, ty i twoja ferajna, bo jesteście jak dżuma!" "Dżuma"? pomyśleli aniołowie, a co to? Ale nikt nie śmiał spytać. Nie unicestwił Lucyferzystów, bo głupio by to wyglądało. Mściwy Bóg. Nie! Gdyby ich zlikwidował, to inni bali by się go, jego gniewu, i wierzyli oraz służyli mu nie z wolnej woli i miłości ale ze strachu. Dał tym czynem przykład ludziom, że jest sprawiedliwy i nie mściwy i jeśli ktoś w niego wierzy i ufa mu będzie miał udział z aniołami, a jeśli otuli się pychą skończy jak toto, czyli będzie błąkał się gdzieś poza Edenem, bo śmierci nie ma. No. Michał nieobyty w sprawach przemocy (bo niby skąd) posłał buntowników poza Niebo. Jak? Sam nie bardzo wiedział. Później wszystkim się tłumaczył, że tylko nacisnął jakiś guzik. No i przyległa do niego łatka pogromcy Lucyfera. Musiał zostać wojownikiem. Ech, niezbadane są ścieżki Boga.
Spadał Lucek długaśno, nudziło mu się to paznokcie sobie podgryzał, to w zębach podłubał, to pięścią pogroził niewiadomo komu, ogólnie robił wrażenie idioty jakby chciał, aby to była okoliczność łagodząca jego winę. Ale każdy lot kończy się
lądowaniem i Lucio tak jakoś spadł na twarz. Efekty były natychmiastowe. Z noska ryjek się zrobił, a ząbki język odcięły i posypały się niczym perełki z sznureczka. Traf chciał, że jakiś wąż się przyplątał i na swoje nieszczęście został przez upadłego pozbawony języka. Lucek splunął nań i przyspawał do swego kikuta. Potem dziwił się skąd w nim tyle jadu? Posypały się pióra ze skrzydeł, a na ich miejsce jakaś błona wyrosła. "No ładnie, jeszcze brakowało aby mi ogon i rogi wyrosły". Mówisz i masz. " O żesz..." Lucio już siedział cicho, bo miał jeszcze wspomnieć o kopytach, ale milczenie jest złotem. Cicho..."Nu pagadi, ja ci jeszcze pokażę" mruknął. Zebrał do kupy resztę ferajny i poszli robić szopkę na ziemi a przy okazji znaleźć jakąś kopalnię aby się zadekować i plany straszliwe uchwalać, aby nowy ład zmajstrować. I tak powstała pierwsza mafia. A jaki bajzel był przy tym! Ktoś to ukradkiem nakamerował i powstał serial "Z kamerą wśród zwierząt", dość popularny w Niebiesiach. A to jaki cyrk odwalili z ludźmi ! Dość wspomnieć akcje "Babel", która wymkła się z pod kontroli i zakończyła kompromitacją. Lucyferzyści długo nie potrafili ogarnąć wszystkich języków i nie raz się im zdarzyło się, że rolę tłumacza pełnił kij. Jeszcze dziś zdarza się spotkać poliglotów z kijem bejsbolowym. Inne igraszki z diabłem to osobny temat...
Dobranoc wszystkim:) (16060)| Irena | data: 09.11.2010, godz: 20:31 |
bardzo dziekuje Wam za pomoc:)
Kasiu 35 nie wiem o jaki artykul chodzi:(
(16059)| Nina | data: 09.11.2010, godz: 20:19 |
"A kiedy zgubię się, Ty posyłasz po mnie zastęp aniołów, bym wrócił do domu"- piękna piosenka!!! - http://www.youtube.com/watch?v=Q7fWKOqokrw&feature=related (16058)| Kropla | data: 09.11.2010, godz: 19:16 |
Łukasz ja dalej uważam że potrzebujesz psychiatry/psychologa.Trafiłeś wcześniej na nieodpowiedniego lekarza i tyle.Ale to nie znaczy że jesteś nienormalny.Poprostu wiele przeszedłeś i potrzebne Ci wsparcie.Przestań siebie dołować i mówić sobie że jesteś brzydki.Jestem przekonana że normalnie wyglądasz.Wmawiaj sobie dobre rzeczy na swój temat.To pomaga w walce z niską samooceną. (16057)| Kropla | data: 09.11.2010, godz: 19:12 |
"Dlaczego osoba wierząca nie powinna sie wiązac z niewierzącą ? Ja mam męża moze nie tyle niewierzącego co nie praktykującego. nie jest to jego winna, ze urodził się w rodzinie niewierzącej (ojciec ateista , matka odeszła od Boga)
Agato piszesz, że trzeba byc naiwnym zeby to zmienic. Czy praca misyjna jest naiwna? czy naiwni byli apostołowie, którzy szli na cały świat i nauczali?
Byc moze ja sama nie sprawię, że mój mąż się nawróci ale Bóg może tego dokonać. Codziennie modle się za mojego męża i wierzę, że kiedyś to nastąpi.
Czy według ciebie jestem naiwna?
Wszyscy ludzie mają szansę dostać sie do nieba. Nikt nie rodzi się z przeznaczeniem do piekła."
Mirando co innego nauczać innych o Bogu spotykając sie co jakiś czas a co innego żyć z taką osoba pod jednym dachem,wychowywać dzieci.Na wiele spraw automatycznie patrzy sie inaczej.
Podziwiam Cie,to dobrze że sie starasz.Ale nie każdy by tak potrafił.Życze Ci abyś sie nie złamała i żeby Pan Bóg działał przez Ciebie.Ja osobiście nie wiem czy bym miała taką odwage,wolałabym kogoś o tych samych poglądach.Bo bałabym sie konfliktów na tym tle.Tylko szkoda że trudno znaleźć takiego mężczyzne. (16056)| Kropla | data: 09.11.2010, godz: 19:05 |
"Nie można pobłażliwie mówić....... ksiądz ci odpuścił, miłosierdzie Boże obmyło, sprawa załatwiona, jest wszystko OK.. czeka cię tylko niebo...... nie!"
Agatko,to już niech lepiej Bóg sam oceni.My tak naprawde nie możemy kogoś skazywać na czyściec.Bóg lepiej wie.
(16055)| Monika, lat 36 | data: 09.11.2010, godz: 18:41 |
Agatko dziekuje za Twój wpis. Tak przylgnięcie do Pana Jezusa jest bardzo ważne. Matka Boża też jest ważna, bo kto bardziej zna swoje dzieci jak nie Matka. Wiesz jak biorę leki czuję się spokojniejsza. Byłam na spotkaniu u psychologa, ale dał mi namiary do innego, który lepiej mi pomoże w moich urazach. Niestety są to urazy bardzo głebokie.
Chwilo wiesz jak byśmy siedziały w kawiarni i Ty w takim tonie byś ze mną rozmawiała to bym wstała i wyszła. (16054)| alana181 | data: 09.11.2010, godz: 18:23 |
Do Ireny
Ireno ja jestem z osobą niepełnosprawną,wprawdzie nie siedzi na wózku inwalidzkim,tylko od urodzenia chodzi o kulach,Nie zawsze jest lekko bo wielu czynności nie jest w stanie wykonać sam.Jednak w naszym zwiazku jest pełen SZACUNEK i pełne zrozumienie ,czego ,co wynika z Twojego wpisu niema niestety w Twoim związku.Ze swojej strony radzę Ci się głęboko zastanowić nad tym czy naprawde chcesz byćz tym męszczyzną.Pozdrawiam (16053)
Witam
Przepraszam was wszystkich za to, że opowiedziałem tyle o sobie, ale jeśli chodzi o wyśmianie mojej osoby to nic na forum konkretnie nie napisałem kiedy i gdzie to się wszystko działo, wielu z was może powiedzieć tak jak już wielu mówiło dorośnij , zapomnij, wybacz nie trzymaj żalu czy zapomnij co było w szkole nie zachowuj się jak dziecko czy mogę usłyszeć przestań się nad sobą użalać czy ktoś powie , że stań się wreszcie mężczyzną. Może kiedyś mnie zrozumiecie. Ale Tu nie chodzi o samą przeszłość ale motyw śmiania się ze mnie odczułem nie tylko w przeszłości, gdzie też byłem często okradany czy nosiłem tornistry ale też wyśmiewanie się odczułem w teraźniejszości to nie dawno prawie nie zostałem zaatakowany przez chłopaków, których może nie znam ale kojarzę ich z wyglądu ponieważ wiele raz się ze mnie śmiali a wręcz chcieli mnie bić. Owszem, możecie wiele mnie zarzucić ale chce zmienić swoje życie, ale nie wiem jak, może Wy mnie2 pomożecie. Bywa tak że inni śmieją się ze mnie nie znając mojej osoby więc odpada wasza teoria o Tym, że to moja wina, że się źle zachowuje ponieważ oni o tym nie wiedzą jak się zachowuję.
Oni tylko sugerują się moim wyglądem a nie wyrobioną na mój temat opinii.
Dlaczego przestałem wychodzić na dwór może dlatego, że boję się ludzi, może dlatego , że boję się pewnych sytuacji, boję się , że znów do mnie podejdą i będą mnie zaczepiać ponieważ już od dłuższego czasu mnie nachodzą jak mnie widzą, ostatnio mało brakowało bym od nich dostał, to dzięki temu , że była blisko mama i oni zmiękli . A co będzie następnym razem , mogę się postawić owszem , gorsze mogą być konsekwencje nie z tej przyczyny, że on jest może i silniejszy tego to nie wiem, ale jest ich wielu, a wyglądają jak łobuzy ni wspominając o zachowaniu i wulgaryzmach ale akurat ja im się nie spodobałem i się przyczepili do mnie.
A co jeśli, któryś z nich będzie pod wpływem alkoholu wtedy może nie panować nad sobą i mnie może się coś stać, choć pewnie was to nie obchodzi , owszem mogę przestać się użalać, i stać się mężczyzną jak mnie radzicie i im się przeciwstawić tylko nie wiem czy oni to uszanują łatwo jest oberwać a zanim przyjedzie Policja to będzie po wszystkim, ja na dzień dzisiejszy mam dla kogo żyć, żyję dla mamy, gorzej jak by mnie zabrakło mamy to nie miałbym po co żyć.
Może wy mnie nie zrozumieliście ale powiem wam szczerze, że potrafię płakać jak ktoś mnie dokuczał czy nie doceniał moich wysiłków pracy czy zaangażowania czy jeśli poznałem dziewczynę i ona mnie zlekcewarzyła owszem płakałem, i to bardzo.
Wy mnie piszecie, że wydoroślej, przestań być dzieckiem czy stań się mężczyzną, nie znając mojej sytuacji tak piszecie, ale ja was zapewniam, że całe życie próbowałem walczyć o wolność, próbowałem być twardy i przeciwstawiałem się innym nie patrząc na konsekwencje, przez całe życie próbowałem być mężczyzną i nie pokazywałem innym moją słabość a przede wszystkim moje łzy, kiedy inni chcieli mnie doprowadzić do łez nie dałem się byłem twardy i nie ugięty jeśli płakałem to w tajemnicy przed światem, nie mogłem pozwolić sobie na chwile słabości , pokazywałem innym , że jestem twardy jak skała, nawet podczas wspólnego meczu upadłem wstałem i grałem z bólem i z krwią nie czuły na ból i itp.
Fakt jest taki, że teraz nawet przypomniał mnie się nauczyciel od W-F, który wołał na mnie obrażająco. Jak mam się przeciwstawić tym co mnie dokuczają lub będą dokuczać???
Jak już wspomniałem chodziłem do psychologa i psychiatry po za tym, że stwierdził , że jestem zdrowy z obserwacji jak i z badań po za tym nie usłyszałem od niech propozycji pomocy , tylko mnie przepisał leki po których miałem problemy z utrzymaniem równowagi i miałem inne problemy ze zdrowiem, gdy to zgłosiłem zignorował i nadal brałem te tabletki aż zostałem przez to zwolniony z pracy ponieważ było ze mną źle i stan mój się pogarszał, a z powodu utraty pracy i z powodu tego, że nie mogłem znaleźć dziewczyny czy doszło to, że dokuczali mnie zdecydowałem popełnić samobójstwo cudem uszedłem z życiem, teraz zrozumiałem jak wieli błąd bym popełnił ponieważ mama przeze mnie cierpiała , zrozumiałem, że mam dla kogo żyć, i postanowiłem, że póki mama żyje będę żyć dla niej. Później odstawiłem leki i nagle objawy ustały czyli wniosek jest prosty, że to wina leków więc udałem się do lekarza i o tym powiedziałem nie dość , że mnie ni uwierzył to jeszcze Krzyczała na mnie i sama doradziła, że nie ma sensu przychodzić. Po tym ja zdecydowałem się już nigdy nie iść do lekarza.
Ksiądz spowiednik dobry pomysł, miałem swojego księdza, ale on nie ma czasu się ze mną spotykać z powodu, że jest zajęty a został przeniesiony do innej parafii i to główny powód, że kontakt się urwał jeśli wróci np. na zastępstwo do parafii tak jak już raz było może się ze mną spotkać, a teraz nie mam księdza spowiednika i nie wiem gdzie go znaleźć często chodziłem do kościoła na spowiedź i zawsze ksiądz wybuchał złością a to, że grzechy czytam z kartki , a to, że za długo, a to, że on nie ma czasu i to zwrócił mi uwagę o coś innego itp.
Teraz też moim marzeniem jest skończyć tą szkołę i w przyszłości zmienić pracę ponieważ nie chcę pracować cały czas przy mitle.
Jednocześnie nie mam do nikogo żalu do innych z powodu przeszłości chce zacząć żyć od nowa, chce zmienić swoje życie, chce być wolny i chce żyć spokojny już nie ważne jest jak mnie inni kiedyś traktowali i nie ważne jest, że mnie zostawiła dziewczyna choć kłamstwa zawsze bolą tym bardziej, jeśli ktoś chce zapomnieć o toksycznym związku a nagle dowiaduje się ciągle o nowszych kłamstwach ale mam nadzieję, że kiedyś zapomnę.
Ktoś zapytał mnie na forum jakim chce być ojcem i mężem???
Na sam początek odpowiem na pytanie z perspektywy co czuję , dodam, że z błędów swojego ojca chce wyciągną wnioski i chce być znacznie lepszym ojcem.
Chciałbym dać swojemu dziecku tyle miłość i czułości by nigdy nie czuło się samotne , chcę by moje dziecko widziało we mnie też przyjaciela oparcie by mogło do mnie przyjść o wszystkim powiedzieć i ja chciałby w pełni uczestniczyć w jego życiu chce zapewnić mu bezpieczeństwo . Chce by czuło miłość, którą mi brakowało, chce by wychowywał się w pełnej rodzinie ponieważ do prawidłowego rozwoju dziecka i wychowania potrzebni są oboje rodzice, którzy nawzajem się uzupełniają i każdy z rodziców potrafiłby wnieść coś pozytywnego w1 wychowanie dziecka . Dziecko oprócz tego, że jest owocem miłości i darem Bożym tez rodzice mają prawa i obowiązku wobec dziecka czami wychowanie to wielkie poświęcenie. A sam związek małżeński powinien być oparty na miłości. Ja uważam, że wierność jest podstawową wartością każdego związku. Więc starałbym się by żona nigdy nie płakała ponieważ nie lubię jak kobieta płacze bo mnie się ciężko na sercu robi. A jedyną pretensje do świata mam taką, że nie chcę by teraz mnie też już dokuczali mam tego dość.
Ale zanim wspomnę o byciu tatą najpierw trzeba mieć żonę ponieważ bez żony nie ma dziecka , ale żeby mieć żonę trzeba najpierw poznać dziewczynę i na samym początku trzeba się z nią spotykać, by mieć dziewczynę musi dziewczyna dać mnie szansę i z tym jest gorzej tym bardziej, że jak wyślę zdjęcie to się kończy znajomość czyli ona nie ma czasu poznać mojego charakteru. Czyli sam temat dotyczący poznania dziewczyny uważam za zamknięty. Ostatnio zaobserwowałem u siebie instynkt ojcowski i powiemem szczerze kocham dzieci, chyba nie można ich nie kochać a jak wracam z pracy i widzę jak się dziecko na mnie patrzy cudownie jestem z tego powodu szczęśliwy. Ten list jest wyjaśnieniem wszystkiego co wcześniej pisałem proszę go nie traktować jako użalanie się nad sobą teraz jakoś czuję wewnętrzny pokój w sercu i ulgę , że to napisałem. Choć spodziewam się krytycznych wypowiedzi na mój temat i dodam, że to ostatni list wyjaśniający całą sprawę choć jeśli ktoś ma dobrą i pomocną radę co do tych chłopaków czekam na nią. Dziękuję wam wszystkim za modlitwy i rady . Teraz toczę wielką walkę duchową i wiem, ze dzięki wam kochani wygram , Dziękuję wam.
Jeszcze na forum nie raz napiszę ale obiecuję, że to już będą inne wypowiedzi, ten list musiałem napisać ponieważ tego nigdy nie pisałem w szczególności że w obecnym czasie jestem świadkiem na ulicy agresji w moją stronę.
Zastanawia mnie jeden fakt czy wygląd jest najważniejszy czy pieniądze też są najważniejsze. A na sam koniec dodam, że w wielu miejscach szukałem dziewczyny nie tylko przez internet i żadne nie było najlepsze. Może dodam też argument na tezę, że jestem dziecko i dziewczyny takich nie chcą owszem nie zgodzę się z tym, ponieważ znam takich co są bardziej ode mnie nie dojrzali a jednak znaleźli .
I powiem jeszcze, że internet tak samo jest dobrym sposobem na poznanie drugiej połówki jak inne miejsce ponieważ są przypadki, że osoby poznały się właśnie przez internet i są małżeństwem ja się posłuchałem słów, że internet jest złym sposobem na poznanie dziewczyny i poznałem jeszcze gorszą dziewczynę ponieważ wszędzie można trafić na toksyczna dziewczynę.
Pozdrawiam Łukasz (16052)
Witam wszystkich,
kto podpowie w jaki sposób mogę dostać się do klasztoru ?
Pozdrawiam,
Jacek. (16051)| Ewa | data: 09.11.2010, godz: 12:34 |
Czemu anioł Lucyfer, a więc "Niosący Światło" stał się demonem i zbuntował się przeciwko Bogu? Podobno aniołowie zostali poddani próbie miłości. Nie wiemy dokładnie na czym ona polegała. Jedno jest pewne Św. Michał Archanioł wystąpił wtedy w obronie swojego Stwórcy mówiąc "Któż, jak Bóg" Nastąpił podział wśród aniołów. Część z nich przeszła przez tę próbę zwycięsko, na czele ze św. Michałem, a pozostała część zbuntowana przeciwko Bogu, na czele z Lucyferem została strącona do piekła.
Nie wiemy o co dokładnie poszło. Prawdopodobnie zbuntowane anioły stały się zazdrosne o człowieka, wiedziały, że Bóg stanie się człowiekiem, pośle swojego Syna na śmierć po to, aby uratować ludzi. ( pojęcie czasu w świecie niewidzialnym jest zupełnie inne niż u nas dlatego prawdopodobnie demony wiedziały co się stanie na ziemi w przyszłości) Wywyższenie człowieka poprzez to, że sam Bóg stanie się człowiekiem było dla zbuntowanych aniołów nie do przyjęcia.
Druga sprawa to kwestia zazdrości o władzę Boga. Lucyfer jako jeden z najwyższych aniołów ( u aniołów panuje hierarchia podobnie jak w wojsku) chciał być lepszy od Boga i tym samym wypowiedział Mu posłuszeństwo. Aniołowie to byty osobowe, mające własny rozum i wolę....stąd niektóre z nich wybrały zło.
Pamiętajmy o tym, że Bóg jest Miłością, ale do miłości nie można nikogo zmusić. Piekło to stan odrzucenia miłości. Demony odrzuciły Miłość, odrzuciły Boga. Same dokonały takiego wyboru. Dlaczego? Nie wiemy tego. Można zapytać - dlaczego niektórzy ludzie mordują innych, gwałcą, rabują? Dlaczego? Nie znamy odpowiedzi. (16050)| chwila | data: 09.11.2010, godz: 11:11 |
Moniko
Może nie kop dalej tego tematu proszę, bo i tak odchodzisz od sedna pisząc jakieś swoje usprawiedliwienia, to że leczysz się psychiatrycznie to jest niepotrzebne
ja przecież nie mówię, że jesteś złym człowiekiem czy coś takiego
ale... ale niestety tak jest, że to co robimy pozostawia po sobie ślad...a Ty na dodatek cały czas myślisz tylko o sobie, tak jakby tamte skrzywdzone osoby już nie istniały
(16049)| chwila | data: 09.11.2010, godz: 10:34 |
Szukający prawdy
Po to ma być Sąd Ostateczny, żebyś nie miał wątpliwości
(16048)| chwila | data: 09.11.2010, godz: 10:14 |
Kropla
nie powielaj oczywistości:)
(16047)| chwila | data: 09.11.2010, godz: 10:09 |
Arturze
Nie w tą strone był mój tekst, jak myślisz... nie wiem jak inni...czasem komuś potrzeba ugięcia w kolankach i pokory, żeby cos zrozumiał, ale to nie musi być jakieś zło na Ciebie skierowane jeju, to może być tylko prztyczek w nos, żeby nie chodzić z z zadartym nosem
(16046)| Monika, lat 36 | data: 09.11.2010, godz: 09:35 |
Krzysztofie na temat Księgi Hioba polecam książkę ks Andrzeja Pyttlik "Cierpienia współczesnych Hiobów". Co do księdza Marka Dziewieckiego byłabym ostrożna. Wogóle najlepiej pójść do swojego parafialnego księdza i porozmawiać. Czasami zwykły prosty ksiądz ma więcej mądrości niż bardzo reklamowani przez katolickie media. (16045)| Kasia, lat 35 | data: 09.11.2010, godz: 08:19 |
Ireno,
Piszesz, że "on chce mieć dziecko". A co by było gdybyście nie mogli mieć dzieci? Oskarżałby Ciebie o to ze względu na wiek?
Pomyśl też o tym, bo może się tak zdarzyć i wtedy co?
Mnie przeraża nie tyle różnica wieku między Wami ale jego podejście do Ciebie - nie widzę tu szacunku i zachwytu Twoją osobą.
p.s. przeczytałaś polecany Ci wcześniej artykuł o różnicy wieku? (16044)
Miranda, Agata.
Świadomość trudności i konsekwencji jak najbardziej jest potrzebna. (16043)| X | data: 08.11.2010, godz: 22:34 |
do Agaty
Ty sobie "spadasz",a ja w niewiedzy bedę trwał,bo nic nie powiedziałaś...
I tylko będę"zachodził w głowę",jak to mozliwe,by"pozostawienie przyjaciela w smutku"(jak mówisz),było większym grzechem,niż cudzołóstwo...? (16042)| X | data: 08.11.2010, godz: 22:20 |
korsarz
To,że anioł w raju nie mógł byc kuszony,bo zło się dopiero"tworzyło",jest własnie dowodem na to,ze to pycha stanowi początek wszelkiego grzechu,jaki tylko potem się pojawił...Nie bylo żadnego zła,a ona się"utworzyła.."Nie pytaj,jak to było mozliwe,bo nikt Ci na to nie odpowie...
Więc logiczne jest,ze gdy przestanie istnieć,gdy"wróci do siebie'',gdy wróci tam,skąd wyszła(nie wiadomo,skąd?),to zniknie wszelki grzech...
Tylko nie pytaj,co się stanie,gdy znów się pojawi..
(16041)| Protest przeciwko ustawie prze | data: 08.11.2010, godz: 22:17 |
Podpisz się i podaj dalej.
Protestujemy przeciw ustawie przemocowej a tak naprawdę antyrodzinnej, która właściwie zabrania wychowywania własnych dzieci. Jeśli do 10 listopada uda się zebrać 100 tysięcy podpisów szkodliwymi zapisami zajmie się Sejm. Prosimy o rozesłanie informacji swoim znajomym i wysłanie protestu - pokażmy, że społeczeństwo jest siłą.
Można złożyć podpis na stronie rzecznika praw rodziców jest 51 tys podpisów, potrzeba 100.000 do 10 listopada!
http://www.rzecznikprawrodzicow.pl/20100225_sprzeciw.php
Jej założenia to m.in.:
1) Pracownik socjalny będzie miał prawo odebrać dziecko z rodziny, bez wyroku sądu. (art. 12a)
2) W każdej z 2.500 polskich gmin powstaną zespoły monitorujące życie prywatne ludzi.
3) Na podstawie procedury Niebieskiej Karty będą zbierane dane wrażliwe o rodzinie, bez zgody domniemanego sprawcy przemocy a nawet domniemanej ofiary.
4) Procedurę można będzie zacząć już po jednym niesprawdzonym donosie. (art 9d)
5) Ustawa nazywa przemocą: jednorazowe albo powtarzające się działanie lub zaniechanie naruszające wolność.
6) "Poradnik pracownika socjalnego" z 2009 r. (do pobrania) precyzuje, że przemocą jest: dawanie klapsów, "zawstydzanie", "krytykowanie" np. "krytykowanie zachowań seksualnych" - co powoduje, że każdy rodzic podejmujący działania wychowawcze, może być oskarżony o przemoc. Taka jest już dziś praktyka wielu krajów np. Szwecji.
7) W uzasadnieniu nowelizacji jest mowa, że problem przemocy dotyczy połowy rodzin w Polsce. Tak wielka jest planowana skala kontroli.
Sprzeciw:
Przeciw ustawie protestuje od marca b.r. wiele środowisk, m.in. organizacje rodzicielskie. Zastrzeżenia zgłaszało wielu ekspertów prawników, z Rzecznikiem Praw Obywatelskich ś.p. Januszem Kochanowskim i konstytucjonalistów z prof. Andrzejem Zollem oraz psychologów. Sprzeciw zgłaszali również biskupi i Konferencja Episkopatu Polski d.s. Rodziny.
Dzięki 45 tys. głosom sprzeciwu zebranym na stronie rzecznikrodzicow.pl przedstawiciele Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców i Związku Dużych Rodzin 3+ spotykali się z politykami.
Zaprosiliśmy też do Polski panią Ruby Harrold-Claesson, która opowiadała m.in. na spotkaniu z ministrem pracy, jak wielkie szkody poczyniła podobna ustawa funkcjonująca od 30 lat w Szwecji.
Apelowaliśmy do p.o. Prezydenta Bronisława Komorowskiego o zawetowanie ustawy. W akcji wzięło udział ponad 1.600 osób, które wysłały mail z prośbą o weto, wraz ze zdjęciem swojej rodziny.
Nasze działania przyniosły skutek w postaci ważnych, choć dalece niewystarczających poprawek. Przyjęta ustawa jest szkodliwa. Wejdzie w życie 1 sierpnia, ponieważ Bronisław Komorowski podpisał ją 18 czerwca.
Będziemy teraz apelować do parlamentarzystów o zgłoszenie ustawy do Trybunału Konstytycyjnego. Wciąż potrzebny jest społeczny sprzeciw wobec ustawy, dlatego:
Potrzebne są kolejne podpisy pod protestem. Każdy głos się liczy!
ZOBACZ TEŻ FILM FRONDY O WSPÓŁCZESNEJ RZECZYWISTOŚCI W SZWECJI:
http://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M
Potrzebne są kolejne podpisy pod protestem. Każdy głos się liczy! (16040)| Miranda | data: 08.11.2010, godz: 22:07 |
Agato i Arn
Dlaczego osoba wierząca nie powinna sie wiązac z niewierzącą ? Ja mam męża moze nie tyle niewierzącego co nie praktykującego. nie jest to jego winna, ze urodził się w rodzinie niewierzącej (ojciec ateista , matka odeszła od Boga)
Agato piszesz, że trzeba byc naiwnym zeby to zmienic. Czy praca misyjna jest naiwna? czy naiwni byli apostołowie, którzy szli na cały świat i nauczali?
Byc moze ja sama nie sprawię, że mój mąż się nawróci ale Bóg może tego dokonać. Codziennie modle się za mojego męża i wierzę, że kiedyś to nastąpi.
Czy według ciebie jestem naiwna?
Wszyscy ludzie mają szansę dostać sie do nieba. Nikt nie rodzi się z przeznaczeniem do piekła. (16039)| niedowiarek | data: 08.11.2010, godz: 22:07 |
ponoć najwięcej dusz idzie do piekła przez nieczystość.
"Przyjdą mody, które bardzo będą obrażać Pana Boga. Najwięcej dusz idzie do piekła z powodu grzechów nieczystości" - Najświętsza Maryja Panna w Fatimie, 1917 rok.
"Spośród potępionych, którzy zaludniają piekło, nie ma ani jednego, który by nie grzeszył przeciwko szóstemu przykazaniu, a dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu wprost za ten grzech zostało potępionych" - św. Alfons
"bądź dumny z tego, że umiesz się rumienić! Pan Bóg dał róży kolce, by się broniła, gdy ktoś chce dotknąć jej listków aksamitnych. Dał rumieniec, by człowiek mógł się bronić, gdy ktoś pragnie naruszyć nietykalną biel jego duszy" - biskup Tihamer Toth
Bóg jest sprawiedliwy i miłosierny,przebaczy jeśli żałujemy ale nie zdejmie kar(pokuty),zapomina się o sprawiedliwości Boga zasłaniając się Jego miłosierdziem. (16038)| X | data: 08.11.2010, godz: 22:05 |
do korsarza
Nie trzeba niczego logicznie wywodzić.Źrodłem i przyczyną KAŻDEGO grzechu,jest pycha.Koniec.Kropka.
To prawda:albo,wszystkie-albo,żadne.."(...)nie ma choć jednego grzechu.."Mialem na myśli:"jesli brakuje chociażby jednego grzechu..."Wcale jednak nie chciałem przez to powiedzieć,ze istnieje taka mozliwość,iż oto są wszystkie inne grzechy,a jednego nie ma..!To byłby absurd"podwójny":raz-w kontekście mojego rozumowania;po drugie-w odniesieniu do rzeczywistości...
Chodziło mi o to,że to Ty wykluczyłes pewien rodzaj grzechów,ich"obecność",a założyłeś istnienie pozostałych..I to niekoniecznie wszystkich,prawda..?
Jesli się stwierdza,ze muszą wystapić wszystkie,to wcale nie oznacza,że one wystapią...Oznacza to,ze muszą mieć tę możność,tę"szansę...",mogą,ale nie muszą..I w tym sensie powiedziałem:"wszystkie,albo,żadne."
I co z tego,ze człowiek grzeszy,ale niekoniecznie popełnia wszystkie grzechy?
Jesli popelnil jeden grzech,to może popełnić wszystkie-ma taką mozliwość i "uzdolnienie.."A jeżeli sam"nie da rady",to"pomogą"inni,albo raczej-mogą pomóc...
(16037)| szukający prawdy | data: 08.11.2010, godz: 21:29 |
czyli jak ?
Bóg cie kocha najbardziej, odpuszcza twoje grzechy przez swoją wielką Miłość i Miłosierdzie, przebacza ale i tak musisz to odpokutować ? to jakiś bezsens...
Bóg ci przebacza ale Ty będziesz sie smażył w czyśćcu za pokute. To w takim razie co to za miłość ? co to za przebaczenie skoro i tak będziesz pokutował ? ktoś wam nawkręcał bzdur do głowy...
Albo przebaczenie albo kara.
(16036)| Agata | data: 08.11.2010, godz: 21:20 |
....jeszcze tylko do Ireny... i już spadam:)
Irenko za duża rozpiętość wieku to raz...niestety sił raczej przybywac Ci nie będzie, a obowiązków i owszem, coraz więcej...
Po drugie osoba niewierząca, nietolerancyjna... nie bądź naiwna że to zmienisz..
Konflikty będą się z czasem pogłębiać i zaostrzać, jesli już teraz potrafi je wywoływać.
Zawsze będziesz na pozycji straconej w takim konflikcie, bo osoba niepelnosprawna jest jakby pod parasolem ochronnym.
Poczekaj, porozglądaj się... co nagle to po diable:)
Życzę pięknej prawdziwej milości! (16035)
Agato kiedyś słuchałem Ks Pawlukiewicza i mówił właśnie o tym co piszesz i ten ksiądz pytał Dlaczego ludzie po odejściu z konfesjonału nie dopuszczają do siebie świadomości ze są obmyci z grzechów. Jasne ze skutek grzechu w świecie realnym zostaje i pasowało by go naprawić ale dusza jest obmyta i z tego się trzeba cieszyć. (16034)
Być może Fikcyjna.
Tyle ze na samym początku Bóg ewidentnie dał się podpuścić szatanowi. Na końcu udowodnił szatanowi ze się myli nie swoim zachowaniem a zachowaniem Hioba.
Sumując toczyła się rozgrywka miedzy dobrem a złem ale najbardziej dostało się osobie która ma jak najmniej do powiedzenia.
Trochę mi to przypomina greckich Bogów którzy bawili się losami ludzi.
Tak wiem moje myślenie jest trochę kontrowersyjne, Dlaczego Bóg nie powiedział idź precz szatanie tylko wdał się w jego gierkę? Bóg wie ze Hiob jest poddany jego woli i chce mu służyć ale w ogóle nie zapytał go o zdanie. Na czym polegała wolna wola Hioba, czy miał jakikolwiek wpływ na to ze znalazł się w takiej sytuacji? (16033)| Agata | data: 08.11.2010, godz: 20:59 |
Arturze, nie tylko o cudzołożenie chodzi, o inne cięzkie grzechy też...
Nie można pobłażliwie mówić....... ksiądz ci odpuścił, miłosierdzie Boże obmyło, sprawa załatwiona, jest wszystko OK.. czeka cię tylko niebo...... nie!
Jest i sprawiedliwość Boża, która nakazuje naprawić zło, które się wyrządziło... a jak je naprawić skoro rodzina się rozpadła, dzieci cierpią i cierpieć będą do końca życia bez matki czy ojca....
albo jak pozbierać złosliwe słowa, które kogos mogły dobić, oszczerstwa itp? Pomimo czystej duszy delikwenta, ktoś nadal przez niego cierpi i jest poszkodowany... i dlatego Bóg przez swoje miłosierdzie dał czyściec po śmierci , aby tam odpokutować swoje ziemskie kary... (16032)
Ostatnio usłyszałem na spotkaniu z ks. Markiem Dziewieckim iż księga Hioba przedstawia fikcyjne zdarzenia :-O i tyle :) (16031)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |