Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [259] [260] [261] [262] [263] [264] (265) [266] [267] [268] [269] [270] [271] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Tośka, lat 28data: 04.11.2010, godz: 19:19

Hej!

Myślicie że związek z facetem o 25 lat starszym ma sens?

(15930)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 04.11.2010, godz: 16:08

Witam
Owszem nie ukrywam , że dawałem ogłoszenia matrymonialne ponieważ z jednej strony chcę poznać dziewczynę ogólnie nawet chcę poznać innych ludzi czy też rówieśników ale z drugiej strony pow1odowany przeszłością uciekam od tego, nie chce być samotny a z drugiej strony nie chcę poznać dziewczyny by się boję.
Nie dawno też dałem ogłoszenie matrymonialne za źródełku w nadziei , że poznam dziewczynę. Również mogę się przyznać, że byłem wcześniej uzależniony od seksu ale to już mija i powiem szczerze, że z tymi sprawami wolałbym poczekać do ślubu a jeśli chodzi o ogłoszenia towarzyskie dziwię się ponieważ ja rządnych ogłoszeń towarzyskich nie dawałem nawet matrymonialnych nie dawałem ale mimo wszystko teraz zdecydowałem się ponowić i znów zacząć zamieszczać ogłoszenia matrymonialne ponieważ nie interesują ,mnie przygody i interesuje mnie tylko stały związek. Ale jeśli ktoś mówi prawdę o moich ogłoszeniach towarzyskich proszę o jak najszybsze wysłanie mnie ich na mój e-mail: lukasz94rok@wp.pl.
Ponieważ to jest nie zgodne z prawem by podawać cudze dane a tym bardziej nazwisko , ja na to też nie mogę wyrazić na to zgody. Proszę was o jak najpilniejsze wysłanie mnie linków do strony w której jest ogłoszenie inne niż matrymonialne.
Tą sprawę trzeba jak najszybciej załatwić.
Jeśli chodzi o lekarza psychologa i psychiatry to powiem szczerze, że nie mam potrzeby by chodzić na wizyty , lekarz sam mnie powiedział, że jestem zdrowi a po za tym nic innego nie widzi i cały czas wałkuje to samo. A lekarz tylko przepisywał leki uspokajające po których miałem problemy ze zdrowiem a nawet byłem z tego powodu zwolniony z pracy, odstawiłam sam lek pytałem się lekarza czy to może być wina leku on odpowiedział nigdy w życiu, i sam się zdecydowałem na próbę odstawić lek i to była dobra decyzja ponieważ objawy ustąpiły i znów to zgłosiłem to nie dość, że Lekarz mnie nie uwierzył i powiedział mi w oczy, że kłamię to nadal przepisywał mi lek a ja uznałem, że jeśli lek mnie szkodzi to nie będę go używał na to lekarz wybuch agresją i się na mnie darł i powiedział bym nie przychodził bo to nie ma sensu a w badaniach Tomgrafii oraz EGG i innych badań wynik był jednoznaczny nie tylko mózg pracuje dobrze ale również jestem zdrowy. Wcześniej brałem leki ponieważ miałem problemy z nerwami nad którymi nie mogłem panować a na dzień dzisiejszy już jestem spokojniejszy więc nie potrzebuję leków a teraz zamiast wybuchać złością to wolę w cichości popłakać zawsze lepiej dla oczu to robi, a lekarz ignorował moje zgłoszenia że lek mi szkodzi, lekarz też zignorował pokazany mu wypis ze szpitala odnoście próby samobójstwa a teraz jak na razie nie mam myśli samobójczych a sam psycholog czy psychiatra nie ma wpływu na moje życie osobiste nie znajdzie mnie dziewczyny i tym bardziej nie znajdzie mnie kolegów.
Teraz dla mnie najważniejsze jest skończenie szkoły i mam taką nadzieję, że do 30 znajdę dziewczynę jeszcze jestem młody i mam jeszcze tyle lat przed sobą.
Teraz muszę pomyśleć o sobie by zmienić własne podejście do życia i do własnego wyglądu ponieważ ja mam niską samoocenę więc nie nie mógłbym dać w obecnym czasie ogłoszeń towarzyskich ponieważ nie mam powodzenia u dziewczyn a sam osobiście boję się kontaktów z dziewczynami i mam doi nich dystans, i jeszcze raz nadmieniam, że w grę wchodzi tylko i wyłączni stały związek, jeśli dziewczyna ma inne plany niż stały związek to ja serdecznie dziękuję i odmawiam.
Jednocześnie proszę Was o modlitwę za mnie.
Z Panem Bogiem
Pozdrawiam
Łukasz

(15929)
chwila data: 04.11.2010, godz: 15:41



Karino

napisałam wczesniej, że Łukasz jaki jest każdy wie i szczerze nie rozumiem właśnie ludzi, którzy "znając go" zbytnio się nakręcają
Mówi się nie czytać oni czytają i własnie dają się sprowokować, a potem mają ale..., żale, pretensje, nie wiem po co na własne życzenie podwyższają sobie ciśnienie
bardzo mnie to dziwi

(15928)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 04.11.2010, godz: 15:40

Witam
Ja jestem przeciwny metodzie IN-VITRO nie tylko dlatego, że ona zastępuje normalne współżycie seksualne ale przede wszystkim z powody nadliczbowych embrionów które albo są zabijane, albo zamrażane a co gorsza są też przeprowadzane na nich eksperymenty przeważnie genetyczne, a ja uważam że zarodek tzn. embrion jest już żyjącym stworzeniem nie musi to być koniecznie człowiek ale ważne , że żyje. Można patrzyć na IN-VITRO poprzez religię albo etykę to jest bez różnicy ponieważ każda dziedzina czy to religia czy etyka której fundamentem jest sumienie jest przeciwna IN-VITRO ja wysłałem list związku z IN-VITRO do wszystkich partii politycznych wraz z Prezydentem i Premierem na czele ponieważ IN-VITRO nie powinno ujrzeć światła dziennego, Ja uważam, że IN-VITRO nie leczy bezpłodności a powiedzmy szczerze, że są metody, które tak naprawdę leczą be2zpłodność ale o nich się nie mówi a media nagłaśniają stok kłamstw i bredni i dają obrazy działające na ludzką podświadomość. Moim zdaniem dobrym pomysłem na ojcostwo i macierzyństwo jest adopcja dziecka, które czeka na miłość ponieważ mu życie poskąpiło tej miłości ono pragnie i chce kochać , miłość z wzajemnością.
Dziecko w dzisiejszych czasach jest utożsamiane z przedmiotem lub rzeczą którą chcemy posiadać w swojej kolekcji, dziecko powinno być owocem prawdziwej pięknej miłości , powinno być darem od Boga a nie zaspokojeniem ludzkich potrzeb bycia matką czy ojcem, kto by nie chciał w przyszłości zostać ojcem ja owszem ocząc się na błędach chcę dojść do tak zwanej doskonałości w byciu ojcem, ponieważ posiadanie dziecka to nie tylko przyjemność ale również prawa i obowiązki , nie każdy może być ojcem dla dziecka nie sztuką jest urodzić dziecko czy mieć dziecko ale sztuką jest wychować dziecko na dobrego człowieka , katolika, dbającego o ludzi i rodzinę. Dziecko jako dar Boży powinno poczuć naszą miłość powinniśmy być z nim złączeni specjalnymi więziami rodzinnymi, większość ludzi zapomina o tym, że dziecko ma swoje potrzeby , ale dziecko jest najukochańszą istotką pod słońcem, dbajmy o nie i nie pozwólmy by ktoś igrał z jego życiem, każdy zarodek czy embrion zasługuje by żyć inny jak my sami możemy chronić małe istotki, które same nie mają jak się obronić, kiedy żąda posiadania będzie silniejsza od własnego sumienia i głosu serca.
Z Panem Bogiem

Pozdrawiam Łukasz

(15927)
Xdata: 04.11.2010, godz: 15:01

do Róży,lat 26
Jak widać,nastawiłaś się tutaj jedynie na czytanie...I-zawód..!Bo co tu czytać..?
No tak,wszyscy piszą,bo,wiadomo:pisać każdy może...
Ale za to,tylko czytać,to byle kto..

(15926)
Neo, lat 32, e-mail: elwro@ovi.comdata: 04.11.2010, godz: 14:09

Pavle. Skąd takie dane nt. Tora? Z tego co ja się orientowałem to tezy o mordercach i innych wysuwała przede wszystkim Gazeta Wybiórcza, która jak wiadomo chce mieć każdego pod ścisłą kontrolą. Również środowiska spod znaku komputera "Beast" chcący nadzorować wszystko i wszystkich. Tor to świetny wynalazek, nie zapominajmy o ludziach prześladowanych za poglądy, o blokadzie Internetu w wielu krajach o prześladowanych Chrześcijanach.
:)

(15925)
paveldata: 04.11.2010, godz: 13:19

Do Neo

Zapomniales wspomniec o sieci Tor, ktora daje maksimum bezpiczenstwa i prywatnosci, gdzie sluzby specjalne rozkladaja rece. Szkoda tylko ze sluzy glownie do ukrywnia sie pedofilem i mordercom.....

Pozdrawiam eskpertów sieciowych :P

(15924)
Kobieta z Warszawy, lat 33, e-mail: cytrynkacytrynka@tlen.pldata: 04.11.2010, godz: 11:24

Jezeli lubisz komedie, masz poczucie humoru, lubisz ludzi i masz pasje, jesteś mężczyzną w wieku powyżej 33 lat napisz:) Moze będziemy mieli wspólne tematy:)

(15923)
Neo, lat 32, e-mail: elwro@ovi.comdata: 04.11.2010, godz: 11:24

Jeszcze jeden wpis dla Adama :) Tym razem z Singapuru, myślę, że IP się spodoba.

I do wszystkich: warto używać Skype. To darmowy telefon internetowy. Dzięki temu sprawdzisz, dziewczyno, czy do Ciebie nie pisze inna dziewczyna o skłonnościach Safony. Chłopaku, Ty również sprawdzisz czy pod pseudonimem Ania_23 również kryje się owa Ania. W rozmowie wyjdą wasze przeżycia, będziecie mogli czuć swoje emocje. Jak przez telefon, tyle, że za darmo i jako tako anonimowo, tzn. odpada potrzeba dawania numeru telefonu który część uważa za coś intymnego.

Inna sprawa z telefonem. Jeśli posiadasz telefon tzw. Smartfon, nie ma problemu z numerem telefonu. Zawsze możesz blokować niechciane numery programami takimi jak Advanced Call Manager czy BlackBaller. Ja polecam Nokię E52 z której ostatnio pisałem do Was a Adam pomyślał, że ja to Łukasz. :))
Uśmiech dla każdego z Was i wszystkich razem :)
Neo :)

PS. podaję prawdziwy e-mail :)

(15922)
Neo, lat 32, e-mail: w@z.vgdata: 04.11.2010, godz: 11:12

Adam, ciekaw jestem jaką teraz mam lokalizację? :) Co powiesz ekspercie sieciowy? :) Musisz się jeszcze wiele nauczyć o funkcjonowaniu internetu. Zainteresuj się pojęciem tunelowanie, VPM, ssh. :)

Różo, masz rację. Skoro moderatorzy puszczają pewne tematy, to trudno się dziwić że reszta się nimi zajmuje. A podobno to miejsce, Źródełko, powinno być miejscem wyjątkowym. Rzecz jasna moderatorzy nie są w stanie tworzyć klimatu miejsca - to Wy macie na nie największy wpływ.

Żeby było jasne, nie namawiałem do rozwlekania tematu Ł. na forum. Namawiałem do pochylenia się nad nim a nie tak podłego cynizmu jaki wykazała pani H. Pochylić można się na różne sposoby. Można z nim porozmawiać, napisać maila, można się za niego zwyczajnie pomodlić. Można zamówić mszę w jego intencji o uzdrowienie.
Jeśli to, co pisze Ewa to prawda, jeśli chłopak ten daje takie czy takie anonse to musi być niezwykle rozdarty i tym bardziej należy mu się pomoc. Nie wykluczam, może także od specjalistów.

Między cynizmem a nachalną pomocą jest jeszcze wiele form pośrednich. Nie trzeba pisać na forum, Łukasz podaje swego maila więc wszelkie odpowiedzi mogą być tam.
Proponuję znów powrócić do formy wymiany myśli.

Zaczynam: dlaczego tak niewielu z Was używa SKYPE? Przecież to bezpłatny program do komunikacji głosowej, zamiast wymieniać dziesiątki wiadomości nie wiadomo z kim zawsze można usłyszeć tą osobę i sprawdzić kto jest po drugiej stronie. Nieprawdaż? Wystarczy mieć słuchawki za 10-15 zł. :)
Pozdrawiam :)

(15921)
Monika, lat 36data: 04.11.2010, godz: 10:27

..................... własna seksualność nie jest przeszkodą do świętości, a pożądliwość pokazuje, że nie rozumie własnej seksualności. Czytałam książkę Karola Wojtyły "Miłość i odpowiedzialność" ale jest trudna. Nabyłam ksiązke Wandy Półtawskiej "Eros et iuventus!". Proponuję także podczas Mszy świętej w czasie Podniesienia ofiarować Panu Jezusowi swoją seksualność. Unikać prymitywnych programów i filmów. Zwracać uwagę w jaki sposób rozmawiamy. Bardzo dobrym przykładem jest dialog Pana Jezusa z Samarytanką. Kiedyś w pracy miałam kolegę, który był starszy i zonaty i zawsze mówił do mnie "baby '. Raz poszłam do recepcji i stał z gośćmi i powiedział o przyszła moja "baby'. Troche było mi głupio, ale obydwoje wiedzieliśmy że to żart. Po śmierci mojego brata przytulił mnie jak ojciec i spytał czy nie chce wiecej urlopu. Jak na sylwestra miał kilt spódniczkę szkocką spytałam czy to prawda, że nie ma nic pod spodem, spytał czy chcę sprawdzić powiedziałąm że nie i pozostało tajemnicą. Po jego głosie wyczułam że sie speszył. Tak samo miałam kolegę z którym rozmawiałam o wszystkim i o seksie. Przychodził do mnie na kawę. Oboje wiedzieliśmy że to żarty, aby życie nie było drętwe.
Są osoby, którzy o seksualnosci mówia ze wstydem i są osoby które mówią wulgarnie lub podsycają wyuzdanie. Z pewnością chciałabym mieć faceta, który z nutą nieśmiałości mówi o tych sprawach. A już napewno nie trawię facetów, którzy chcą abym była pikantna. Nie znoszę pikantnych potraw. Przed nawróceniem byłam w słowach pikantna ale to efekt brania wzoru z muzyki i filmów. To była Monika sztuczny twór kobiecosci.
Pan Jezus i Sakramenty Kościoła katolickiego przywróciły prawdziwą Monikę łagodną trochę lękliwą. Chwała Panu!

(15920)
Xdata: 03.11.2010, godz: 23:24

do pawq
W życiu zawsze jest"coś za cos..."
Gdyby tamte osoby"były zachwycone",wtedy Ty-to pewne-nie lubiłbyś czytac moich"ocen.."Tak to już jest-jednym radość,innym ból..
Na razie jestes po..."radosnej stronie",ale to sie może zmienić..Bo wszystko jest,tu,na tym świecie,nietrwałe,niepewne,zmienne..Wszystko wciaż.."płynie.."

Mówiłem:"totalna ignorancja"-w zamysle:"tylko to może przynieść jakiś pozytywny skutek",a Ty jestes pierwszą osobą,która sie z tego wyłamała..
I co napisałes?Po raz tysięczny to samo,co już wczesniej inni przed Tobą!
No i po co?Czy naprawdę wierzysz w przydatnosć swych rad(w tym przypadku,oczywiscie)?Nie sądzę..Nie wierzysz...A może zrobileś to tak trochę na przekór komuś,a Łukasz stał się tylko"pionkiem",którego się..przesuwa?Zresztą był on tutaj pewnie nie raz taką marionetką..?
A może chciałes udowodnić,ze tez potrafisz napisac cos..konstruktywnego..?Na pewno to takie jest,tylko ze-w tym momencie-to sztuka dla sztuki..Ma to jedynie wartosc samo w sobie,nic ponadto...
W każdym razie cieszę sie,ze jest ktos,kto z przyjemnością,z"lubością"(bez ironii),czyta to,co piszę i jeszcze jest tym zachwycony...
Musisz byc zachwycony,bo przecież powiedziałeś,ze lubisz czytać moje oceny...Bo jeśli nie jesteś,to znaczy,że mowiłes nieprawdę i wcale nie lubisz czytać..
A ja nie posądzam Cie o mowienie nieprawdy...

(15919)
Róża, lat 26, e-mail: rosalynda@prokonto.pldata: 03.11.2010, godz: 23:18

Może i można nie czytać postów Łukasza... ale co tu jeszcze czytać? Odpowiedzi na jego posty?

I tak od wakacji tamtego roku...

(15918)
Ewadata: 03.11.2010, godz: 21:25

Łukaszu,

Pawq ma rację. W internecie bardzo łatwo można znaleźć Twoje nazwisko, zdjęcia i przeróżne anonse towarzyskie, które zamieściłeś. Dziwi mnie Twoja niekonsekwencja i wręcz hipokryzja i tu, myślę, "leży pies pogrzebany" odnośnie Twoich problemów.

Kogo Ty szukasz? Dziewczyny, czy kobiety do towarzystwa? W jednym miejscu piszesz, że interesują Cię tylko poważne oferty, a w innym szukasz kontaktu intymnego. Piszesz o tym wręcz i się z tym nie kryjesz. O co Ci chłopie chodzi?

A propos wyglądu. Wg mnie wyglądasz normalnie i nie jednej kobiecie możesz się podobać. Myślę, że tu nie chodzi o Twój wygląd ( traktujesz to jako jeden z głównych powodów Twoich sercowych niepowodzeń) Wg mnie to tylko pretekst.

Ty po prostu Jesteś szalenie wewnętrznie pogubiony. I kobiety to wyczuwają. Mało tego.....mogą o tym poczytać. Jeżeli ja bez trudu znalazłam sporo informacji na Twój temat w necie.....to samo mogą zrobić dziewczyny z którymi korespondujesz. Tu masturbacja, tam depresja, tu - dziewczyna na całe życie, tam - szukanie kobiety do intymnych kontaktów. Raz szukasz dziewczyny a innym razem piszesz - że wolisz być sam do końca życia.

Kim Ty Jesteś Łukaszu? Teraz to ja się nawet nie dziwię, że masz cały czas problem z grzechem nieczystości. No bo tak - wiesz, że to jest grzech, chcesz z tym zerwać, ale jednocześnie nie przeszkadza Ci to w tym, aby szukać kobiety po to aby przede wszystkim uprawiać z nią seks.

To Ty chcesz przestrzegać 6 przykazania, czy nie?

Łukasz! Weź się w końcu za siebie....za porządną terapię, bo inaczej nici ze związku, z miłości, itp. itd. I stań w prawdzie. Zerwij z obłudą w swoim życiu.






(15917)
Kropladata: 03.11.2010, godz: 21:25

Samotny
Mam prawie identyczną sytuacje tyle że jestem przedstawicielką płci żeńskiej.Ja nawet przez internet nie próbuje bo sie boje takich znajmości gdzie nawet nie wiem czy ta osoba nie podaje sie za kogoś innego.Wolałabym na żywo ale nie mam za bardzo okazji a w domu same kobiety najczęściej.Ale i tak dużo sie we mnie zmieniło,bo kiedyś byłąm jeszcze bardziej nieśmiała.
Co do Twojego pytania jak bym zareagowała jakby do mnie zagadał chłopak?Pewnie bym sie troche speszyła.I pomyślałabym:ten to ma odwage,pewnie moje przeciwieństwo.Ja tam lubie spokojnych i troche nieśmiałych,problem w tym że sama taka jestem i trudno kogoś takiego poznać.

(15916)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 03.11.2010, godz: 21:24


>Cena zażywanych przeze mnie leków wynosi ok. 120 zł miesięcznie

Nie znam par które płaca tak małe sumy. Miesięczny koszt to od 200 do 3000 tyś zł. Zatem? Nasz osobisty rekord w aptece za jeden miesiac "leczenia" 2600 zł :) i nic - spoko...

(15915)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.11.2010, godz: 21:22

Do Kropelka,
Do chwila i innych.
Jeśli chodzi o upublicznianie danych do według przepisów prawa nie złamałem prawa o ochronie danych, ponieważ podawanie imienia nie jest zakazane i dziewczyn o imieniu Sylwia może być dużo, a jeśli chodzi o opisanie swojej sytuacji też nic złego nie zrobiłem i nic nie napisałem na temat taty czy jest dobry czy zły ponieważ ja cały czas się wychowuję bez taty może nie była za dobrym tatą ale ja mu wybaczam, jeśli chodzi o mamę to jedyna osoba, którą mam i jest najwspanialszą mamą pod słońcem choć bywa nerwowa ale to jest wywołane też nie miłą przeszłością więc ja muszą być cierpliwy. Jeśli chodzi o tym wszystkim co pisałem to nie miałem powodów bym kłamał a tym bardziej, że w każdej chwili mogę udowodnić jak było lub jak jest.
A jeśli chodzi o moje ogłoszenia to wyjaśniam, że chciałbym poznać dziewczynę ale z drugiej strony się boję wchodzić w drugi związek.
A jeśli o to, że ja poniżyłem godność jej i że ją opisują to powiem szczerze , że to ona opowiadała obcym nowo poznanym chłopakom o wspólnym życiu seksualnym, jaki byłem czy po prostu opowiadała różne inne rzeczy itp.
Raz właśnie chłopak z agresją do mnie zadzwonił napuszczony przez nią ponieważ obcemu udostępniła mój numer telefonu ale później nawet mnie przeprosił i chciał się ze mną na przeprosiny umówić na piwo i zmienił zdecydowanie o niej zdanie , gdy go o coś zapytałem okazało się, że ona i go okłamała ponieważ wyszły pewne kłamstwa i on osobiści mnie powiedział, że ona doprawiała mi rogi.
Top ja zakochany głupek kartkę z Kalendarza wyrwałem i zaznaczałem każdy dzień kiedy ukochana Sylwia wróci ze Stanów bym mógł ją zobaczyć i jeszcze jak najlepiej się opalała w stanach w których nie była a po 2 latach od rozstania dowiedziałam się , że jest bezpłodna i mówiła coś innego.
Mnie też kazała okłamywać swoim rodziców.
Mówiąc na temat sponsorowania owszem posowiałym jej prezenty nawet to lubiła
ja dla dziewczyny mogę dużo zrobić i mogę wszystko oddać ale moim zdaniem pochodziła z bogatszego domu niż ja więc na obecną chwilę nic jej nie brakowało to moim zdaniem dla kasy ze mną nie była , mama i ojczym pracowali na kierowniczych stanowiskach, a i posiadali duży dom jednorodzinni oraz kawalerkę nie wspominając o działce a nawet 2 działkach ale ta druga to była rzadziej odwiedzana choć mieliśmy tam spędzić wakacje i sam się zobowiązałem zadbać o działkę i skosić trawę. Teraz fundamentalnym pytaniem jest czy znajdę jeszcze dobrą dziewczynę??? Czy dobre dziewczyny istnieją???
czy po spotkaniu nie jednej dziewczyny, która kłamała będę mógł zaufać ponownie i czy będę mógł znów się zakochać???
Po tym wszystkim co napisałem jest mi lżej na sercu zrzuciłem ten cały balast i ciężar. Jeśli kogoś bardzo uraziłem to przepraszam, to nie było moim celem. Przepraszam
Pozdrawiam
Łukasz

(15914)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 03.11.2010, godz: 21:11

Po kilku latach obecności "napro" w Polsce jej skuteczność na dzień dzisiejszy wynosi około 15%.

Zatem ściemnianie w prasie katolickiej o 50-80% skuteczności tej metody można sobie darować. Fakt na zachodzie jest większa ale tylko dlatego iż tam kobiety maja duża mniejszą wiedzę o swoim cyklu :)

(15913)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 03.11.2010, godz: 21:04

Witam


In vitro może się schować (Naprotechnologia - nowa metoda leczenia niepłodności) In vitro może się schować

Renata Krzyszkowska

Przewodnik Katolicki 09/2008

http://www.przk.pl/przewodnik.php?id_art=19560

Z Agnieszką Pietrusińską, jedną z pierwszych w Polsce instruktorek naprotechnologii, o nowej metodzie leczenia niepłodności, rozmawia Renata Krzyszkowska

Naprotechnologia jest terminem stosunkowo mało znanym, w przeciwieństwie do innej metody leczenia niepłodności, czyli do in vitro. Czym te metody się od siebie różnią?

- Przede wszystkim tym, że naprotechnologia jest o wiele skuteczniejsza. In vitro nie leczy przyczyny bezpłodności, tylko „wyręcza” rodziców w prokreacji, czyniąc przy tym wiele szkodliwego zamieszania w organizmie kobiety. W naprotechnologii kobieta zostaje dokładnie zdiagnozowana, leczona, staje się płodna i może rodzić dzieci, nie tylko jedno, ale także kolejne. Dzięki naprotechnologii w ciążę zachodzi nawet 80 proc. leczących się małżeństw. W przypadku in vitro odsetek ten wynosi tylko 30 proc. Są to dwie zupełnie różne metody podejścia do niepłodności.

Jak to się stało, że zainteresowała się pani naprotechnologią?

- Sami z mężem borykamy się z problemem bezpłodności. Mamy jedno dziecko, czteroipółletnią córeczkę, ale lekarze uznali ten fakt za prawdziwy cud, który na pewno się już nie powtórzy, a my chcemy mieć kolejne dzieci. Gdy jako katolicy absolutnie odrzuciliśmy zaproponowane nam in vitro, lekarze stwierdzili, że w takim razie medycyna nie ma nam już nic do zaoferowania. W ubiegłym roku natknęłam się na napisaną w języku angielskim książkę o naprotechnologii ze świadectwami kobiet leczących się w Instytucie Papieża Pawła VI w Omacha, w Stanach Zjednoczonych, którego dyrektorem jest prof. Thomas W. Hilgers, twórca tej metody. Zaczęłam porównywać opisane historie z moją i zaświtała mi myśl, że być może i dla nas jest nadzieja.

Bohaterką jednej z opisanej w książce historii była mieszkająca w USA Polka. Odszukaliśmy ją przez Internet. Okazało się, że zna instruktorkę - Polkę mieszkającą w Nowym Jorku. Na początek zleciła mi dokładne obserwacje cyklu miesiączkowego. Prowadziłam je przez kilka miesięcy. W październiku ubiegłego roku przyjechał do Polski na kongres dr Boyle, naprotechnolog z Irlandii, gdzie znajduje się drugi po Stanach Zjednoczonych ośrodek specjalizujący się w tej metodzie. Gdy pokazałam mu kartę swoich obserwacji stwierdził, że mamy z mężem 75 proc. szans na to, że będziemy mieć kolejne dzieci.

Na czym polega terapia?

- Podstawą jest systematyczna obserwacja cyklu i notowanie wszystkich biomarkerów płodności przy pomocy tzw. modelu Creighton. Na specjalnej karcie należy odnotowywać wszystko: obecność śluzu, a także każde plamienie czy krwawienie. Każda para małżeńska jest prowadzona przez swojego instruktora, który uczy obserwacji i przygotowuje ich do spotkania z lekarzem. Po dwóch lub trzech zaobserwowanych cyklach małżeństwo odbywa konsultację z lekarzem naprotechnologiem. Obecnie w Polsce kształci się już pierwszy lekarz w tej dziedzinie i w końcu kwietnia przyjmie pierwszych pacjentów.

Analizując zapisy w karcie pacjentki lekarz potrafi zdiagnozować pewne nieprawidłowości cyklu. Okazuje się, że biomarkery u kobiet płodnych i niepłodnych bardzo często różnią się od siebie – różnice te są czasem spowodowane niewielkimi zaburzeniami hormonalnymi, których nie wykrywa się w zwykłych badaniach krwi. Lekarz naprotechnolog zleca badania krwi w odpowiednie dni skorelowane z czasem owulacji, dzięki czemu może zauważyć nawet niewielkie zaburzenia. Wielką korzyścią z obserwacji jest fakt, że lekarz wie, w jakich momentach cyklu trzeba je wykonać, by były najbardziej wiarygodne. Także zastosowane leczenie dostosowane jest indywidualnie do cyklu kobiety. Jeśli np. otrzymuję domięśniowe zastrzyki, to jest to podanie celowane, konkretnego dnia, ściśle powiązane z moim cyklem. Jeśli leki nie pomagają, to czasami trzeba wkroczyć z leczeniem bardziej inwazyjnym: laparoskopią czy zabiegami chirurgicznymi.

20 do 40 proc. par jednak już w trakcie samych obserwacji, bez żadnego leczenia, potrafi precyzyjnie ustalić moment, w którym jest największa szansa na zapłodnienie, podejmuje wtedy współżycie i dochodzi do poczęcia dziecka. To tylko dowodzi jak bardzo ludzie nie znają swoich organizmów. Naprotechnologia jest bardzo skuteczna, ale oczywiście metoda ta jest bezradna w przypadku, gdy do zapłodnienia dojść nie może, bo np. mężczyzna w ogóle nie produkuje plemników lub gdy kobieta jest po usunięciu gonad.

Czy naprotechnologia jest kosztowna?

- Koszt spotkań z instruktorem w ciągu roku wynosi ok. 800 zł. Badania hormonalne, leki, dojazd do specjalisty też kosztują. Cena zażywanych przeze mnie leków wynosi ok. 120 zł miesięcznie, ponad drugie tyle kosztują leki męża. Łączny koszt leczenia w ciągu roku może wynosić więc kilka tysięcy zł. Pieniądze te nie są zmarnowane, leczona jest przyczyna bezpłodności, terapia służy więc naszemu zdrowiu. In vitro jest dużo droższe, a przy tym mniej skuteczne, etycznie naganne i nie leczy z przyczyn bezpłodności.

Do dr. Boyla zgłaszają się pary małżeńskie po nieudanych próbach zapłodnienia in vitro i jak się okazuje, nawet w prawie 60 proc. nie mają zdiagnozowanej przyczyny bezpłodności. Dzięki naprotechnologii u wszystkich tych par, podkreślam wszystkich (!), udało się taką przyczynę ustalić, a 30 proc. tych par po nieudanych in vitro dzięki obserwacjom i odpowiedniej terapii w sposób całkowicie naturalny zostało rodzicami. Wszystko to mimo faktu, że próby poczęcia dziecka metodą in vitro obniżają szanse małżeństwa na naturalne zapłodnienie. W bardzo wielu przypadkach głównym powodem bezpłodności badanych par było banalne, niedostateczne wydzielanie śluzu, czego nie da się wykryć inaczej niż przez bardzo precyzyjne i systematyczne obserwacje.

Jak to się stało, że zaczęła się Pani szkolić w dziedzinie naprotechnelogii?

- Jeszcze w październiku ubiegłego roku wcale o tym nie myślałam, a w listopadzie byłam już na szkoleniu w Nowym Jorku. Całe szkolenie kosztuje 4,5 tys. euro, ale wielu słuchaczom pokrywają je sponsorzy. Mnie właśnie udało się znaleźć w gronie tych szczęśliwców. Kursy te odbywają się na całym świecie, np. w Kanadzie, Irlandii, Anglii. Na każdym uczy się tego samego, w taki sam sposób.

Pierwsze moje szkolenie trwało 8 dni i kończyło się egzaminem, po którym zostałam stażystką i mam już pod swą opieką pierwsze pary małżeńskie. Każdy stażysta ma swego opiekuna, który go prowadzi, sprawdza wyniki pracy. Gdy ocena mojej pracy będzie pozytywna, w maju wezmę udział w drugiej części kursu, również w Nowym Jorku. Po nim znowu będzie czekał mnie półroczny staż pod okiem opiekuna, który także będzie oceniał mnie na miejscu w Polsce. Jeśli wszystko pójdzie pomyślnie, to w listopadzie tego roku przystąpię do egzaminu końcowego i zostanę licencjonowanym instruktorem Modelu Creighton.

Jak obecnie jest zaawansowane Pani leczenie?

- Dr Boyle ustalił mi z mężem plan działań na rok. Wszystkie leki, ich dozowanie i czas podania są indywidualnie określone według potrzeb mojego organizmu. Do wszystkiego podchodzimy spokojnie, nie mamy zamiaru robić ze starań o dziecko wyścigu. Stres może bardzo przeszkadzać. Moja diagnostyka postępuje krok po kroku. Cały czas prowadzę obserwacje swego organizmu, co umożliwia korygowanie dawek leków i monitorowanie postępów leczenia.


Gdzie osoby zainteresowane leczeniem mają szukać informacji, z kim się kontaktować?

- Sporo informacji jest w Internecie. Wkrótce uruchomimy z mężem specjalną stronę www.naprotechnologia.pl Już teraz podany jest na niej mój adres mailowy: agnieszka.pietrusinska@naprotechnologia.pl, pod który można do mnie pisać. Obecnie zgłasza się do mnie wiele par małżeńskich, średnio jedna dziennie. Wszystkim nie będę mogła pomóc, ale już w czerwcu mają się rozpocząć szkolenia instruktorów i lekarzy także w naszym kraju. Informacji na ten temat można szukać u pani Marii Środoń na stronie internetowej www.matercare.pl lub pod adresem m.srodon@wp.pl.
Pozdrawiam
Łukasz

(15912)
Adamdata: 03.11.2010, godz: 19:44

pawq, a w którym miejscu napisałem, że Neo to Łukasz? Dorabiasz ideologię. Ta sama lokalizacja, to to samo osiedle, ten sam blok, ta sama klatka itd. A skoro już jesteś tak skrupultny, to pewnie zauważyłeś, że "Łukasz" pisze z komputera, a "Neo" z komórki... Może sąsiad, bo aż boję się napisać, że 99% posiadaczy komputerów ma również komórki. To sarkazm, żebyś przypadkiem czegoś nie dorabiał. Ja obstawiam kumpla z piaskownicy

(15911)
Samotny..., lat 20, e-mail: chyba.nietypowy@gmail.comdata: 03.11.2010, godz: 19:04

Skoro tak wielu pisze tu o swych problemach emocjonalnych to może i ja spróbuję. Najważniejszym moim problemem jest samotność. Sprawa wygląda tak - mam 20 lat a nigdy nie miałem dziewczyny, nigdy się nie całowałem itd. Co więcej - nigdy nie zdarzyło mi się zagadać do nieznajomej, a że wszystkie są dla mnie nieznajome, to nie mam żadnych kontaktów z płcią przeciwną. Wiem że to nie będzie łatwe, ale chciałbym to zmienić. Na początek planuję "zagadać" do jakiejś całkowicie obcej dziewczyny na jakiś całkowicie neutralny temat. Wiem, że dla wielu takie coś nie jest niczym nadzwyczajnym, jest rzeczą całkowicie normalną, naturalną, ale dla mnie dokonanie tego byłoby wielkim wyczynem. Niestety, mam przed tym pewne obawy - jak zareaguje ta dziewczyna, z którą będę chciał nawiązać kontakt? Dlatego prosiłbym przedstawicielki płci pięknej aby wypowiedziały się, jak by zareagowały na takie "zaczepienie" przez nieznajomego chłopaka, np. w sklepie? I jeszcze pytanie do wszystkich. Co mam zrobić, aby przestać być samotnym? Czy ta metoda, którą chce wprowadzić w życie, czyli metoda stopniowego otwierania się na kobiety, jest odpowiednia? Z góry zaznaczam że nie mogę tak po prostu poprosić przyjaciół aby mnie zapoznali z jakąś dziewczyną, z tego powodu, że kolegów, przyjaciół, których mógłbym o to poprosić, czyli takich, do których miałbym pełne zaufanie, że nie rozgadają wokoło, jakie mam problemy, nie posiadam. Moim zdaniem, ktoś, kogo mógłbym poprosić o coś takiego, musiałby mnie bardzo dobrze znać, a ja jego, musielibyśmy mieć do siebie stuprocentowe zaufanie, a nasze relacje musiałaby być... no właśnie... przyjacielskie (z tego wniosek, że przyjaciół nie mam). Szukanie w internecie też odpada - próbowałem nie raz, nie dwa razy i zawsze kontakt urywał się po kilku mailach, więc szczerze mówiąc uważam, że szukanie miłości w internecie, również ze względu na problem tzw. związków na odległość, to strata czasu przy bardzo niewielkich szansach na powodzenie. Dodam jeszcze, że nie jestem typem imprezowicza, do klubów, na dyskoteki nie chodzę (nie lubię, poza tym, głupio chodzić tam samemu), przez kilka dni w tygodniu przebywam w dużym mieście, gdzie dziewczyn jest pod dostatkiem. Tylko że nic nie potrafię zrobić w kierunku, aby chociaż jedna z nich przestała być dla mnie całkowicie obca... Wiem, że moje pytania mogą się wydać niektórym głupie, dziecinne, ale zanim mnie ocenicie pamiętajcie o jednym - nie wiecie (ja sam nie wiem) co jest w mojej psychice, co spowodowało, że moje życie towarzyskie wygląda tak jak wygląda. I proszę nie piszcie "wyjdź do ludzi", bo to takie ogólnikowe stwierdzenie, które nic nie mówi. Mogę wyjść do ludzi i stanąć w dziesięciotysięcznym tłumie, a wątpię, żeby to cokolwiek zmieniło.

(15910)
karinadata: 03.11.2010, godz: 17:40

Chwila - ja mysle ze Hania jedynie podbiła emocjami swój post , a moze zabrzmiało to ostrzej niz miało byc naprawdę?. Rozumiem ją ze jest uczulona na takie uzewnętrznianie na forum i to tylko jedna strona medalu- zdanie Łukasza a tu najlepiej byłoby usłyszeć tę dziewczynę. Więc warto spuscic z tonu, tylko Pan Bóg zna prawdę. A szatan wywołuje kłótnie.
Mysle jak kropla : Trzeba uważać na prowokacje.Bo przez to tylko marnuje sie czas,zamiast go poświęcic komuś kto NAPRAWDE ma problem."
Wiemy nie od dziś ze Łukasz podsyca i nakręca bo chce byc w centrum uwagi, ma problem osobowości. Ja rozumiem ze ktos ma problem i potrzebuje pomocy ale nie powinien działac na emocjach, nie dręczyć wpisami ale umiec przyjmować pomoc.
Podobnie jak x , myslę ze czasem trzeba przemilczeć, nie prowokować.
Ł. niech sie wygada jak chce.Moze to bedzie lepsza terapia jak bedziemy tylko czytać.

(15909)
Kropladata: 03.11.2010, godz: 15:48

pawq
Widze że wypowiedział sie ktoś kto sie na tym zna.Wreszcie.I dobrze mu poradziłeś.

(15908)
Kropladata: 03.11.2010, godz: 15:43

Trzeba uważać na prowokacje.Bo przez to tylko marnuje sie czas,zamiast go poświęcic komuś kto NAPRAWDE ma problem.

(15907)
pawq, lat 23data: 03.11.2010, godz: 15:23

@Adam
Z tego co widzę, to Neo korzysta z usług Polkomtela, a Łukasz z usług UPC. Mało tego, host Łukasza jest przypisany do serwera UPC w Bydgoszczy. Jeśli na podstawie lokalizacji IP stwierdzasz, że masz do czynienia z tą samą osobą, to Neo słusznie napisał o Tobie "chaker" przez "ch" ;)

@X
lubię czytać Twoje oceny i portrety psychologiczne użytkowników źródełka ;) tylko nie wydaje mi się, żeby osoby o których piszesz, były zachwycone Twoimi osądami .

@Łukasz
przeczytałem sporo Twoich wpisów na forum i w zwiąku z tym mam sporo zastrzeżeń - raz piszesz, że poszukujesz dziewczyny, innym razem, że z tego zrezygnowałeś, po czym ponownie można ujrzeć Twoją ofertę matrymonialną. Zwierzyłeś się z wielu rzeczy, nawet ze swoich seksualnych problemów i podałeś o sobie tyle informacji, że bez trudu można odnaleźć w internecie Twoje nazwisko, miejsce zamieszkania i profile na portalach społecznościowych. Napisałeś o sobie zdecydowanie za dużo i zamiast radzić się na forum, lepiej porozmawiaj o swoich problemach z dobrym kapłanem, a w Warszawie znajdziesz takich wielu - polecam kościół św. Anny na Starówce, bądź którąś z parafii na Jelonkach. Zanim spotkasz kobietę swojego życia musisz mieć uporządkowane swoje życie wewnętrzne, musisz być Mężczyzną przez duże M. Jeśli tego nie zrobisz, to każdy kolejny Twój związek będzie się kończył klapą (i to nie mniej spektakularną niż te, które opisałeś). Dlatego kończ z wylewaniem żalu na forum i zacznij działać (jak wcześniej wspomniałem zacznij od znalezienia dobrego "ojca duchowego"). Pozdrawiam i życzę powodzenia.

(15906)
Xdata: 03.11.2010, godz: 13:51

Właśnie,nie trzeba czytać tego,co pisze"Łukasz"(od teraz to chyba w cudzysłowie,dopóki sprawa się nie wyjasni?),ale też-co o wiele wazniejsze-przestac reagować na Jego wpisy,nie odpowiadać w ogóle...
Trzeba zastosować totalną ignorancję...Milczeć nawet wtedy,gdy będzie się wydawać,że może już się zmienił i będzie pisał''normalnie.."
Niestety,będzie to trwało tylko przez chwilę;On za moment...zacznie od nowa..I może jeszcze z chichotem,że znów wszystkich nabrał..?

(15905)
Xdata: 03.11.2010, godz: 13:35

do chwili
Łukaszowi tak naprawdę jest wszystko jedno,czy te słowa,które"otrzymuje",będą dobre,miłe,czy wręcz przeciwne-będą to opinie krytyczne...On się tego spodziewa,a nawet na to liczy...Zależy Mu jedynie na tym,by byc"w centrum",wszystko przez cały czas"musi''kręcić się wokól Niego..Pewnie ma dobrą zabawę,i nawet obecnie,smieje się do rozpuku...?
Raz dziękował mi za miłe słowa,których ode mnie się nie spodziewał,ale zaraz dodał:"(...)które utkwiły mi w oku.."Gdyby naprawdę Mu tam utkwiły,to nie byłby w stanie tak łatwo,tak..beznamiętnie,o tym mówić..Czyli wiedział,że wcale słowa nie były miłe,co oczywiście jest Mu obojetne...Wszystko po Nim spłynie..jak po gęsi..On ma zabawę,a gdy inni reagują,odpowiadają Mu,to dopiero jest w swoim żywiole..
I może minąć kilka kolejnych lat,a On wciąż będzie robił swoje...Nigdy w tym czasie nie posłucha żadnych rad,nie weźmie sobie niczego do serca,nie potraktuje poważnie..tylko będzie się dobrze bawił,może nawet w większym gronie,bo-jak widać-tych Łukaszow może być więcej...Nie ma jednego,a jest taki..Gruppenfuhrer Wolf...Zresztą już dawno powiedziałem,ze teksty Łukasza(zwłaszcza te sprzed jakiegos czasu),mają róznych autorów..

(15904)
chwila data: 03.11.2010, godz: 12:39



Karino

Zacznę od końca...Łukasz podobno był u psychologa i nie pomogło... stąd może ciągłe wyzewnętrznianie się tutaj, może on potrzebuje stale tych dobrych słów(chociaż skutek tutaj jest odwrotny) stąd ciągle jakies jego sprawy i co czy my musimy od razu go "skopać" bo nam się nie podobają jego historie? A jak to by był brat kogoś z nas, ojciec czy syn?

Wydaje mi się, że Neo chyba nie tylko chodziło o wysyłaniu kogoś do psychologa,
ale o całość tekstu, który zamieściła Hania. Też można o jej wpisie chociaż, aż taki nie był, napisac że był wulgarny, ociekający krwią i nie pozosatwiający suchej nitki na...

Och jak bardzo była zbulwersowana słowami Łukasza (dla jasności nie bronię go, głownie chodzi mi o zachowanie drugiego człowieka, w tym przypadku Hani, która mogła potraktować sprawe deliktniej...ja też nie wiem jak tam było naprawde, ale nie zauważyłam, żeby we wpisie Łukasza było pastwienie się nad tą dziewczyną i odzieranie jej z godności


Raczej nie było powodu, żeby dawać takie komentarze, bo nikt nikogo nie nazwał ku..ą, nie obdarł ze skóry i nie wystawił przez okno, a ona uzyła niewspółmiernych słów do tego co zostało napisane


(15903)
karinadata: 03.11.2010, godz: 11:30

Neo:"czasem wystarczy dobre słowo, uwaga, modlitwa, serce a nie odsyłanie do psychoterapeuty. . Wiem, co potrafi zrobić psychoterapeuta a co potrafi zrobić miłość empatia i współczucie. ."

tak, Neo-czasem wystarczy dobro słowo, zyczliwosc, miłosc, i modlitwa, to jest potrzebne. Możesz sie w tym wykazać.. moze Tobie się uda!

do tej pory na Łukasza nie bardzo działa..gdyby tak było, zrobiłby jakis krok do przodu a tak stoi w miejscu ciągle mowi i prosi o to samo, chyba pobił rekord il. postów.

To ze ktos wysyła go do psychologa-nie jest nieludzkie ani nie pozbawione współczucia. Jak najbardziej, gdzie człowiek nie moze (forum) to fachowiec jest od tego, zna psychike ludzką, inne metody.
Jezus pocieszał, współczuł i uzdrawiał ..bo jest Bogiem, ale bez wiary też nie mógł niczego dokonać, my nie jesteśmy Bogami, dlatego samo nasze pocieszenie nie wystarcza..gdy potrzeba konkretnej pomocy.
A moze Łukasz powinien najpierw szczerze udać sie na wizytę do Jezusa.
Czy starczy mu dość wiary, wytrwałości gdyż to wymaga pracy i cierpliwości do samego siebie.
A drugi człowiek nie ma mu zabrać krzyża. Pisałam juz zresztą ze Łukasz wywołuje tutaj psychozę , nie wiem w czym mu to pomaga.

(15902)
chwila data: 03.11.2010, godz: 11:06


X i wszyscy

A myślisz, że ile razy Pan Bóg czy Jezus czy Matka Boska wczuwają się w czyjeś położenie? raz? dwa? i koniec?

Czy chcielibyście, żeby ktoś dał wam limit na to ile razy ktoś ma wam wspólczuć albo ile razy wy macie się wczuwać w czyjeś położenie?

Różni ludzie mają różne życie... różne psychiki więc różnie reagują...oczywiście może nam się to nie podobać, ale nikt nie jest doskonały może lepiej wrzućić luz
i nie rozniecać pożaru, bo po co się aż tak spalać jak tu niektórzy


a może to jest próba, sprawdzenie dla tych wszystkich nietolerancyjnych, nerwowych, może właśnie dla was jest postawiony na waszej drodze taki Łukasz...jakoś tu trafił...


(15901)
........data: 03.11.2010, godz: 10:45

Co robić gdy własna seksualność jest przeszkodą na drodze do świętości?Gdy pożądliwość ciała i oczu łączy się w życiu z modlitwą i wysiłkami na drodze do świętości?.........

(15900)
chwila data: 03.11.2010, godz: 10:10



I właśnie Łukasz jaki jest każdy widzi...
Tyle razy było pisane, nie podoba się - nie czytaj.
Nie rozumiem ludzi,którym to pisanie Łukasza nie odpowiada ba drażni a czytają
co o nich myśleć? że są jak dzieci, żeby ustrzec dzieci np. przed bólem mówi się nie dotykaj (nie czytaj) ale jak to dzieci dotykają (czytają) to czemu potem się dziwią, że boli

(15899)
chwila data: 03.11.2010, godz: 10:05


Aha Haniu lat 37

Haniu może Ty tez powinnaś udać się do specjalisty, który powie Ci, że niezdrowo reagujesz, przynajmniej tak skwitował Twój wpis dyplomowany psycholog duchowny...

sama piszesz w taki sposób, jakbyś dokładnie nie znała sprawy, nie wiesz jak było, to dlaczego twierdzisz z takim jadem, że ktos kogoś odzierał z godności? To że ktoś napisał, że jego dziewczyna kazała mu czekać na dworzu, to jest odzieranie jej z godności? Nawet jak piszesz, że może to było odwrotnie, że to on ją skrzywdził to słowa, które napisał Łukasz nie odpowiadają temu, co Ty piszesz jeju, może gdyby wyzwał ją od k..., szmat i że się gdzieś z kimś... ale nie to co napisał... dla własnego zdrowia nie przeżywaj tak tej sprawy...

(15898)
chwila data: 03.11.2010, godz: 09:52


Hania lat 37

Masz tyle lat naprawdę? To współczuję, że pozostała Ci infantylność i brak zrozumienia dla drugiego człowieka

Trochę wyluzuj co...a co takiego napisał Łukasz o niej? Podał jej zachowanie, zresztą nieuczciwe i co taka zbrodnia? takie panienki, które wykorzystują innych powinny byc podawane z danymi personalnymi, żeby inni się nie nabrali!

Można mieć wrażenie, że Ty też krzywdzisz kogoś i nie chcesz żeby o tobie wypisywać...
i skąd taki rozmach i dyktowanie gdzie kto i co ma poruszać...to jest forum publiczne i właśnie w internecie jest miejsce na takie coś, po to żeby uchronić innych!

(15897)
Adamdata: 03.11.2010, godz: 03:26

I całkiem "przypadkiem' serwerownia sieci Plus jest w okolicach Łukasza... Prawda Neo? Poczytaj o logowaniu do sieci komórkowych... A współczucie to już było przez wiele miesięcy, widać w gust nie trafiło... "psychologia stosowana" - to masz pole do popisu - zmień jakość życia Łukasza, przecież wystarczy tylko dobre słowo...

(15896)
Kropladata: 02.11.2010, godz: 23:29

Akurat ja zaczełam z tym psychologiem,nie chciałam być cyniczna naprawde.A zresztą szkoda rozmowy,z kimś kto jest nieszczery :(.Coraz bardziej mi sie wydaje że ta sprawa z Łukaszem to jedna wielka bujda.Przepraszam moge sie mylić.

(15895)
Xdata: 02.11.2010, godz: 22:52

Kropla
Nie ma wolnosci słowa,nam się jedynie wydaje,ze jest..
Choc moze,przez jakiś czas,w pewnym miejscu..?Jednak nie na długo,bo.."nie sprawdzi się.."

(15894)
xdata: 02.11.2010, godz: 22:34

do Kropli
Pomijając Łukasza-tak ogólnie:psycholog"niewiele da",a pisanie na forum-jeszcze mniej...

(15893)
Xdata: 02.11.2010, godz: 22:30

Neo
To,ze moderatorzy coś puszczają,nie oznacza,ze to cos ma ręce i nogi...
Moderatorzy nie są od oceny akurat tego.

(15892)
Xdata: 02.11.2010, godz: 22:18

Neo
No,ale ile można współczuć,współodczuwać i...się wczuwać..w położenie czyjeś?!
-"Est modus in rebus,sunt certi deniqe fines-we wszystkim jest miara,są wreszcie pewne granice.."
I ile mozna okazywać tego"zrozumienia dla drugiego człowieka",a także"mieć takie dobre słowa"?
Moze i można,tylko,w tym wypadku,to wszystko okazało sie niepotrzebne,bo adresat,nie dość,ze wciaż"stał w miejscu",to,ostatnio,zaczął"cofać się"-pewnie juz nieodwracalnie...?Im więcej teraz pisze(nie wiadomo,czy prawdę-ale to niewazne),tym więcej teraz w tym,co pisze,braku szacunku,jednak też pogardy(choć zawoalowanej),lekceważenia..Jedna Jego wypowiedź:"Nie wiem,w czym miałaby mi pomóc ta książka...?"Z pozoru to takie..niewinne,ale tak naprawdę jest dowodem lekceważenia innych;dowodem tego,ze nigdy nie brał,i nigdy nie potraktuje poważnie(nie będzie"słuchał")tego,co inni do Niego mówią...
Nie ma na to żadnych szans..i niech nikt się nie łudzi,ze będzie inaczej...

(15891)
Neo, lat 32, e-mail: z@w.pldata: 02.11.2010, godz: 21:44

Adamie. Zanim zaczniesz bawić się w "chakera" poczytaj może o lokalizacjach serwerowni polskich sieci komórkowych. :) Akurat siedzę sobie w pewnym pięknym miejscu i nie mam nic wspólnego z Łukaszem poza ludzkim współczuciem i chęcią pomocy. Nie wiem co wypisywał na tej stronie ale skoro moderatorzy to puszczali to znaczy że miało to ręce i nogi.

A do wypowiedzi niech komentarzem będzie historia opowiadana przez Eleni w ostatnim programie Niepokonani. Niech żaden ludzki płacz i skarga nie pozostaną bez naszego odzewu i pomocy. A jak ktoś odsyła do psychologa - nie przeczę czasem potrzebnego - to w tonie miłości a nie cynizmu. I niech najpierw uda się sam na terapię. Każdy kto zostaje psychologiem poddaje się terapii sam.

(15890)
Kropladata: 02.11.2010, godz: 21:32

"i jeszcze Neo pytanie: dlaczego twoje IP ma taką samą lokalizację, jak u Łukasza? Właśnie sprawdziłem... Brak słów"

Chyba ktoś tu nas robi w konia...:/

(15889)
Kropladata: 02.11.2010, godz: 21:28

Odesłanie do psychologa też może być przejawem empatii i checią pomocy,ja np wiem jak to jest,bo sama nie miałam odwagi iść do psychiatry.A teraz jak widze co pisze Łukasz to nie wiem jak mu pomoc wiec odsyłąm go do kogoś kto być może bedzie wiedział.Są problemy z którymi człowiek sam sobie nie poradzi,a opowiadanie w internecie też może dać różny efekt,każdy może pisać co chce,Łukasz musi sie z tym liczyć opowiadając swoje życie na forum.
Neo naprawde uważasz że psycholog nic nie da,a pisanie na forum rozwiąże wszystkie problemy?Wiem że niktórzy może za ostro traktują Łukasza,ale cóż...mają takie prawo,wolność słowa,zwłaszcza w internecie gdzie jest sie anonimowym.

(15888)
Neo, lat 32, e-mail: z@w.pldata: 02.11.2010, godz: 20:26

Panie Adamie. Moje serce przed niczym nie drży, zapewniam. Moje prawdziwe imię i mail również na nic się Panu nie przydadzą. Zaś intencje Hanny były czytelne aż nadto. Strona ta jest w zamiarze miejscem spotkania ludzi dobrych i tych którzy tego dobra potrzebują. Dlatego napawa mnie głębokim smutkiem jeśli nie odrazą odsyłanie ludzi z problemami do lekarzy. Widzi pan dusza to nieco inna materia niż jelita czy wątroba i czasem wystarczy dobre słowo, uwaga, modlitwa, serce a n

ie odsyłanie do psychoterapeuty. Akurat studiowałem psychologie choć to psychologia stosowana ale Wiem, co potrafi zrobić psychoterapeuta a co potrafi zrobić miłość empatia i współczucie. Przyglądam się tej stronie od jakiegoś czasu ale tym razem nie mogłem nie zareagować wobec wulgarnego wręcz objawu braku empatii.
I wie pan co? Wydaje mi się ze człowiek z wartościami powinien wykazać się postawą Jezusową. Pochyleniem się nad drugim. Nikt nie wie czy Łukasz istnieje naprawdę ani czy problemy faktycznie istnieją. Jeśli jednak coś się piszę to zamiast drwić czy odsyłać na terapię warto samemu dać coś z siebie lub nie pisać nic. Inaczej będzie tak jak często jest w naszym kraju, ze ludzie z wartościami dają wiele powodów tym, którzy mówią o sobie niewierzący, do cynicznego wskazywania tak zwanej hipokryzji.

(15887)
Kropladata: 02.11.2010, godz: 20:17

Nikt nie zabroni pisania tego Łukaszowi,ma wolną wole.Jak kogoś to wkurza to poprostu nie powinien czytać.A i Łukasz pisząć to wszystko w internecie musi sie liczyć z tymi wszystkimi opiniami na jego temat.Wiadomo że niektórych to już może denerwować.A ja również uważam że psycholog może by mu pomógł a internet chyba niekoniecznie.Mam wrażenie że Łukasz pisze,pisze i nic z tego nie wynika.Ja sama miałam problemy ze sobą i w końcu dałam sie namówić na wizyte u psychiatry.Łukaszowi też radziłabym coś podobnego.

(15886)
Adamdata: 02.11.2010, godz: 19:58

i jeszcze Neo pytanie: dlaczego twoje IP ma taką samą lokalizację, jak u Łukasza? Właśnie sprawdziłem... Brak słów

(15885)
Adam, lat 40data: 02.11.2010, godz: 19:51

No i mamy czytanie ze zrozumieniem... Neo, w którym miejscu Hania napisała, że to nasz Łukasz ma iść do psychologa? Tam jest napisane, że "od takich zwierzeń są psycholodzy, psychoterapeuci, a nie internet". Psycholog, lekarz jak każdy inny. Gdy mnie boli ząb, to idę do stomatologa, a nie do kowala. Liczę, że rozumiesz aluzję... A poza tym widać, że nie znasz zapisanej na tej stronie historii życia Łukasza. I na koniec już: serce drży przed podaniem prawdziwego imienia i adresu e-mail?

(15884)
Neo, lat 32, e-mail: z@w.pldata: 02.11.2010, godz: 18:36

Hanno. Jest mi wstyd za to ze można pisać w taki sposób o człowieku którego nie znasz. Widać z Twojej wypowiedzi ze nie masz zrozumienia dla drugiego człowieka. Internet jest miejscem w którym ludzie często płaczą i krzyczą. I jeśli nie masz dla kogoś takiego dobrego słowa to nie zabieraj głosu bo przez takie osoby jak Ty są potem nieszczęścia. Ciekaw jestem ile razy sama byłaś u psychologa czy psychoterapeuty ze tak wysyłasz tam innych.

(15883)
Hania, lat 37data: 02.11.2010, godz: 17:01

Jasne, Łukasz nie podał adresu, nr PESEL i numeru buta swojej byłej dziewczyny, to może o niej wszystko napisać, bez zahamowań, bez odrobiny szacunku, depcząc jej godność…. Może tak właściwie, to Łukasz ją wykorzystał. Nie znamy Chwilo wszystkiego, bo Łukasz pisze tylko tym, co dla niego wygodne. A tłum spragniony sensacji będzie to czytał i użalał się nad nieszczęśliwym losem Łukaszka, którego nikt nie kocha, nikt nie lubi, każdy się z niego śmieje, który ma taką nieszczęśliwą rodzinę (o czym wiemy z wpisów umieszczanych kilka miesięcy wstecz). A Łukasz może nawet swoje życie rodzinne odzierać z wszelkiej intymności i pisać, jakiego to ma bezwzględnego tatę, jak to mama zamyka oczy na postępowanie obecnego partnera, jaką to ma niedobrą siostrę i całą pozostałą rodzinę, jak to go nikt nie szanuje w pracy, wyrzuca z tej pracy, potem znowu przyjmuje (ach, ta nic nie rozumiejąca kierowniczka)… itd., itp….. Tylko dla mnie pisanie o takich sprawach jest zwyczajnie CHORE. Internet to nie miejsce na pastwienie się nad własną rodziną i ludźmi, których nawet przez moment uważało się za bliskich. Bo tak właśnie odbieram wpisy Łukasza, jako pastwienie się. Od takich zwierzeń są psycholodzy, psychoterapeuci, ale nie INTERNET!!!!!!! I niech nikt nie mówi, że można nie czytać. Owszem, ale przede wszystkim NIE MOŻNA takich rzeczy pisać.

(15882)
Kropladata: 02.11.2010, godz: 11:30

No tak jest anonimowość,wiec Łukasz nie zrobił nic złego.Ale ja wiem czy mu coś to daje,takie upublicznianie?może jednak psycholog byłby lepszy skoro ma problemy ze sobą.

(15881)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej