Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [273] [274] [275] [276] [277] [278] (279) [280] [281] [282] [283] [284] [285] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

greg, lat 23data: 04.09.2010, godz: 10:52

Skoro mowa o czystości to ja zastanawiam się jak ma ona wyglądać. Mam taki dylemat, poznałem pół roku temu dziewczynę, często się spotykamy, rozmawiamy i w zasadzie czujemy coś do siebie. Jest to moja pierwsza dziewczyna, przed nią były tylko przelotne znajomości. Nie wiem jednak jak zachowywać się wobec niej, jakie gesty są dozwolone, oboje chcemy poczekać z seksem do ślubu. Czy pocałunki, trzymanie się za rękę nie jest złamaniem czystości przedmałżeńskiej? Słyszałem różne opinie, mówiące że czas przed ślubem jest czasem poznawania się od strony charakterów, dopiero po ślubie dozwolony jest kontakt fizyczny.

(15230)
mmk, e-mail: mmk365@op.pldata: 04.09.2010, godz: 10:07

Dzięki i jakoś wytrwałam nawet bez Jego obecności :) Dałam radę, a wiem, że zdarza się tak, że często kobiety nie wyobrażają sobie życia bez chłopaka i DLATEGO, ŻE ICH KOCHAJĄ, zgadzają się na współżycie.

O WSTRZEMIĘŹLIWOŚCI: zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Seks przedmałżeński, to to samo,gdyby kleryk mszę odprawiał i spowiadał.

MARCIN: mają panować nad emocjami, ale w popędzie nie mówimy o mózgu, ale o libido, człowiek podniecony nie myśli, jego rozum zamienia się w instynkt: trzeba spłodzić dziecko. Dlatego my, LUDZIE mamy odrobinę silnej woli i wolnej woli i możemy się przeciwstawić temu :)
Wiadomo, że wszędzie i zawsze pojawiają się problemy, ale w tych czasach gdzie żyjemy, ludzie wolą się ich pozbyć, aniżeli walczyć z tymi problemami i stawać się silniejszymi i bardziej odpornymi na takie problemy!

KONWALIJKA: też tak sobie postanowiłam, albo czekam na tego, który pokocha, albo wcale :) I nic na siłę ;)

PAWEŁ: A Ty jesteś dla Niej, tzn czy miałeś dziewczynę przed swoją narzeczoną? Teraz za nią czekaj i nie pozwólcie się zapomnieć aż do samej nocy poślubnej :)

Polecam posłuchać wykładu ks. Pawlukiewicza - Seks - poezja czy rzemiosło.


Ja rozumiem, kiedyś mogła dziewczyna popełnić błąd, współżyć z chłopakiem, potem się rozstają w boleściach, bo drugi raz, kiedy się spotkają,nie będą mogli spojrzeć sobie w oczy, będzie przerastał ich wstyd, bo to, co ich łączy i będzie nadal łączyło to przedmałżeński, brudy seks. Myślę, że kobieta/dziewczyna po przejściach, bez zachowanej cnoty powinna z seksem poczekać w następnym związku. I po sakramencie małżenstwa podejść do tego duchowo, jakoby odrodzona kobieta, bo OA WYTRWAŁA DLA NIEGO. A dla mężczyzny chwała i błogosławieństwo od Pana Boga za wytrwałość.



DO PLM i DODO:
Tak, też to dostałam... od niejakiej Celine. Pierwszy raz odpisałam, drugi już nie, miałam tę wiadomość w SPAM'ie i wydaje mi się, że to jakiś łańcuszek.

Pozdrawiam wszystkich źródełkowiczów :*

(15229)
dododata: 04.09.2010, godz: 00:58

Do mnie pisały osoby spoza granic Polski - w sumie wiele e-maili dostałem z zagranicy.

(15228)
plmdata: 03.09.2010, godz: 22:50

witajcie,

chciałam się zapytać, czy gdy ogłaszacie się na Źródełku pisują do Was osoby spoza naszego kraju?

(15227)
Paweł, lat 26data: 03.09.2010, godz: 21:53

Do mmk365
Wielki szacun dla Ciebie,nie wiedziałem ,że jeszcze są takie dziewczyny jak Ty.
Twój chłopak czy przyszły mąż będzie szczęściarzem.
Moja narzeczona niestety nie poczekała na mnie i powiem szczerze,że mnie to trochę boli,a nawet trochę boję się jakim będziemy małżeństwem,ale chyba nie zawsze można mieć to co by się chciało.
Jakoś wcześniej inaczej to sobie wyobrażałem ,ale chyba takie wredne czasy mamy niestety.

(15226)
konwalijkadata: 03.09.2010, godz: 21:51

mmk365

Twój były chłopak poprostu nie rozumiał sensu czystości i pewnie nie modlił sie o to by wytrwać,robił to tylko dla Ciebie.a gdy wyjechał to pokusa zwyciężyła,wiadomo człowiek jest słaby.Wytrwać można tylko z pomocą Boga.Uważam że decyzja czekania ze współżyciem do slubu powinna być wspólna i powinni byc do tego przekonani oboje ludzi.Inaczej to może sie nie udac.Ale niestety trudno spotkać mężczyzne o takich postanowieniach,w kazdym razie mniej jest ich niż takich kobiet.Jednak ja tam wole czekać,najwyżej zostane sama całe życie :(.

(15225)
o wstrzęmieżliwościdata: 03.09.2010, godz: 21:37

mmk masz rację !!!!!!!!!!
Kobieta musi się cenić i jeśli mężczyznie na prawde zalezy na niej..to poczeka. Bo jeśli mężczyzna sypia z dziewczyna która naprawdę nie jest jego..(dopóki nie zapieczętuje tego przed Bogiem), bardzo duze prawdopodobienstwo ze po slubie łatwiej mu przychodzi zdradzić i przespac się z inną, bo przecież sama go tego nauczyła. Grzech rodzi konsekwencje na przyszłosc.. Nie zaufałabym chłopakowi który ciągnie mnie przed ślubem do łóżka..chyba to jasne jesli teraz nie potrafi wytrzymać to kiedyś gdy uczucia opadną, nie bedzie mi wierny..bo pokusa będzie silniejsza.

(15224)
Marcindata: 03.09.2010, godz: 20:06

Moi drodze,sprawa jest prosta:Kto podejmuje decyzje o podjeciu zycia duchowego,małzenskiego,kaplanskiego,singlowego ten musi sie przygotowac na to ze poza dniami radosci i entuzjazmu przyjda dni trudne i bezsloneczne.
A co do facetow to maja panowac nad emocjami i basta:)

(15223)
mmk365, e-mail: mmk365@op.pldata: 03.09.2010, godz: 18:59

W SUMIE DO WSZYSTKICH:
No dobra, jeśli miłość stawia jakieś wymagania... no ok, ale czy my musimy wymagać, czy wymagamy od siebie?
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, miłość nie zazdrości...
Hmm... gdzie podziali się prawdziwi ludzie, prawdziwe związki, w których ufają sobie bezgranicznie, kochają siebie takimi,jakimi sam Pan Bóg stworzył? Bez make-up'u, bez ubrań, które odkrywają to, co można byłoby ofiarować swojemu partnerowi? Dlaczego na ładne (piękne) kobiety, mężczyźni spoglądają jak na obekt seksualny??

Wiecie, powiem Wam szczerze. Jestem normalną dziewczyną, należę do wspólnoty, nie ukrywam, bo jestem tego świadoma, chyba mam 'to coś' w sobie,słyszałam od chłopaków nie raz, jaka jestem... nieważne...
Miałam chłopaka przez 5 lat i 2 miesiące... Prosiłam go, żeby poczekał... Powiedział, że poczeka, ale czułam, że myślał o jednym, dla mnie stawało się to coraz bardziej obrzydliwe... Pewnego dnia powiedział mi, że wyjeżdża po pracy,za granicę, wiedziałam co się stanie... i rzeczywiście zdradził... po 5 latach związku? Że to niby chwilowe bylo...
Jestem już 2 lata od rozpadu tego związku...

Dlatego dziewczyny, na prawdę, chrońcie swoją cnotę... Na prawdę waro ją zachować !
Piszcie, możemy porozmawiać na ten temat...

(15222)
krzysztof, lat 24, e-mail: krzysztof_11@op.pldata: 03.09.2010, godz: 16:15

Zoli czy mówisz o tym plakacie?

http://www.krolowa-pokoju.com.pl/newage/plakat/plakat.jpg

(15221)
Trawiasta, lat 29data: 03.09.2010, godz: 10:26

chwilo, dzieki za przemyslenia i slowa odnosnie emocji.

Paulino zgadzam sie z Toba w 200 procentach. Milosc musi stawiac wymagania, to jest najtrudniejsze. Niestety, w polskiej mentalnosci dominuje stereotyp ze szacunku domaga sie tylko szalona feministka a prawdziwa katoliczka, Polka, to taka matka Polka, ktora soba da pomiatac, wszystko zniesie, wszystko przetrzyma i dla dobra dziecka i rodziny pozwoli na kazde traktowanie.
Napisalas krotko i zwiezle to, co jest sednem sprawy. Justynie i innym na pewno to pomoze.

Justyno, bedzie dobrze. Bedzie trudno ale wierze ze majac takie podejscie do tematu poradzisz sobie ze wszystkim, wiesz czasami kobieta musi bardzo duzo poswiecic zeby mezczyzna pewne sprawy dostrzegl - on jest po prostu inny i byc moze tak nauczony przezywac i odbierac rzeczywistosc, a nie zawsze umie wyrazac swoje emocje tak jakby tego chcial... bede sie za Was tez modlic.
Rozaniec, Szkaplerz i... duzo cierpliwosci, bo w Twoich kobiecych rekach teraz duzo waznych decyzji, takich codziennych. Musicie ze soba rozmawiac, rozmawiac i rozmawiac, bez wzgledu na wszystko musicie miec kontakt ze soba, bo tylko przez rozmowe i szukanie komunikacji, utrwalanie wspolnej wiezi mozna dotrzec do sedna problemu. Mezczyzna czesto nie umie powiedziec co go boli, bo chlopcow sie niestety tego nie uczylo przez lata cale - na szczescie to sie zmienia.
dobrego dnia.


(15220)
Marcindata: 03.09.2010, godz: 09:05

Dzieki,tez sie pomodle za Ciebie i pozostalych zrodelkowiczow:)

(15219)
Moniadata: 02.09.2010, godz: 22:30

DO MARCINA:

Dzisiejszego wieczóru na pewno pomodlę się o szczęście dla Ciebie, Marcin.
Pamiętaj, nie jesteś sam.
Pozdrawiam!

(15218)
Martadata: 02.09.2010, godz: 20:45

Do Koka

Jeśli młode małżeństwo nie ma możliwości ciągle mieszkać na stancji ale ma na to sznasę choć na krótką chwilę choćby rok w momencie gdy nie ma swojego mieszkania i rodzice proponują im zamieszkanie u nich to lepiej choć na krótką chwilę zameiszkać samemu a potem można wrócić do rodziców. Po prostu to małzonkowie muszą wypracować swój kod prozumiewania się i to wychodzi lepiej gdy mieszkają sami. Nie mam nic do rodziców ale często czy to rodzice chłopaka czy dziewczyny mogą w niezdrowy sposób wtrącać się.

(15217)
Arndata: 02.09.2010, godz: 20:33

do Agata
Nie słyszałem, żeby na podstawie książek Francine Rivers nakręcono jakiś film, a szkoda. Chyba, że coś w tej kwestii się zmieniło. Pozdrawiam Arn.


(15216)
Marzena, lat 26, e-mail: MarzenaW1984@interia.pldata: 02.09.2010, godz: 18:39

Do Ona 37
Wiem co czujesz, mi też czasem już brakuje sił... też czasem nie widzę sensu tego wszystkiego co się dzieje w moim życiu, jestem zmęczona. Jeśli chcesz, to możesz napisać do mnie na maila, czasem pomaga zwykłe wygadanie się. Pozdrawiam i życzę siły :) wszystkim :)

(15215)
Ona, lat 37, e-mail: prokot@vp.pldata: 02.09.2010, godz: 17:29

Nie chce mi się już żyć bo nie widzę sensu

(15214)
zolidata: 02.09.2010, godz: 17:05

wy się może na tym znacie, może mi wyjaśnicie - dlaczego kursy szybkiego czytania są "na drodze do okultyzmu"? tak było na plakacie w kościele i nie rozumiem dlaczego. są specjalne kursy, pozwala to na bardziej efektywne zdobycie wiedzy jedynie za pomocą właściwości (ukrytych umiejętności) mózgu. do tej pory nie udało mi się znaleźć odpowiedzi, więc jeśli możecie, to wytłumaczcie mi co wg KK jest w tym złego.
pozdrawiam

(15213)
chwila data: 02.09.2010, godz: 11:45


dla rozrywki

szukaja imienia dla młodego hipcia z wrocławskiego ZOO
imię musi zaczynać się na literę E

"Trzeba swój pomysł na imię przesłać do 15 września,
na adres: zoo-marketing@zoo.wroc.pl. "


Szczegóły: www.zoo.wroclaw.pl.


(15212)
Marcindata: 01.09.2010, godz: 20:21

Problemy z praca nie pozwalaja mi normalnie zyc i funkcjonowac...juz od dluzszego czasu.Prosze o modlitwe...

(15211)
Tośkadata: 01.09.2010, godz: 19:11

Sławek

A co masz do jezuitów?

(15210)
Justynadata: 01.09.2010, godz: 14:29

Dobrze ze jesteście! Bardzo dziękuję za rady z osobna : Ewie, Arn, Merigold, Paulince, Chwili ,Monice,Marcin, Artur, X .. i anonimowym
Za wasze modlitwy... Razniej gdy ktos się wstawia i jednoczy w trudnych chwilach..gdy człowiek czuje sie sam, bezradny..przybity. Mąz się uspokoił ale prawie nie odzywa :/ Ja rowniez za Was Bogu dziękuje i modle .

(15209)
chwila data: 01.09.2010, godz: 13:10


część pewnej historii
związek na szczeście jeszcze nie małżeński i przestroga tej autorki


ten fragment był na końcu, ale ponieważ to i tak fragmenty więc przesuwam go jako ważny na początek


"... szukajmy takich ludzi i otaczajmy się nimi, którzy nas szanują i uszczęśliwiają, bo życie jest zbyt krótkie, żeby płakać i cierpieć niepotrzebnie".

...

"Oboje, jako osoby o silnych charakterach, miewaliśmy kłótnie i spory, ale silne uczucie między nami odpychało je gdzieś na bok. Dziś z perspektywy czasu, gdy nie jesteśmy już razem, dostrzegam ile złych rzeczy potrafi przesłonić miłość.

Mój partner już po 3 miesiącach, po kłótni na wycieczce, zostawił mnie samą za granicą - wybaczyłam, miesiąc później, na jego imprezie urodzinowej - gdy ja stałam przy garach - on robił sobie dzikie sesje z koleżankami z pracy, tłumacząc to alkoholem - wybaczyłam... wypisywał do koleżanek na portalach typu nk, a potem kasował wiadomości - wybaczyłam...

I wiele innych, różnych, przygnębiających sytuacji, na które on zawsze znalazł wymówkę. Średnio co 2 miesiące go zostawiałam cierpiąc, płacząc, umierając z miłości, po to żeby on znowu przyszedł, naobiecywał i po jakimś czasie robił to samo. Każdy znajomy, przyjaciel mówił mi "olej go" - ale ja byłam mądrzejsza, kochałam go. Przyszły wakacje i wyjechałam z rodziną. Przestałam za nim tęsknić,myśleć, nie czułam potrzeby dzwonienia, a jego telefony były dla mnie obojętne.
Doszłam do wniosku, że przez te nasze spory i waśnie, moje uczucie i miłość do niego kompletnie się wypaliły. Nie tęsknie za tym co było, nie szukam też nic nowego - chyba wymagam trochę odpoczynku. Po tym wszystkim zostały mi "tylko" wrzody.

Ogólnie rzecz biorąc, jestem przerażona relacjami między ludźmi. Może faktycznie trafiłam na złego partnera, może to ja byłam za dobra, a on stwierdził, że nie musi się starać i odmawiać sobie czegokolwiek, bo i tak mu wybaczę. Boje się miłości. Boje się dać ją po raz kolejny, boje się ją przyjąć - skoro w dzisiejszych czasach, jest tak ulotna, krucha i bezwartościowa...


Dziewczyny, chciała bym Wam powiedzieć jedno. Niełatwo było mi podjąć decyzję o rozstaniu, tak naprawdę wielokrotnie ją podejmowałam, ale miękkość naszego kobiecego serca sprawiała, że i tak wracałam - pomimo świadomości krzywdy, jaką mój partner mi wyrządzał.
Pamiętajcie, jeżeli coś Wam teraz nie odpowiada, za jakiś czas będzie Wam przeszkadzało 100 x bardziej.

Na pewno gorzej jest się rozstać z tytułu "niepasowania" do siebie niż po namacalnej krzywdzie np. zdradzie. Jednak trzeba podejmować takie kroki - dla Nas samych".






(15208)
Ewadata: 01.09.2010, godz: 11:35

Polecam wszystkim udział w Seminarium Eksternistycznym Odnowy w Duchu Św. w Łodzi. Sama brałam w nim udział rok temu. Od tego czasu bardzo wiele dobrego wydarzyło się w moim życiu. Dostąpiłam prawdziwego uzdrowienia. Seminarium prowadzone jest przez księży jezuitów. Wszystkie szczegóły na stronie: http://www.jezuici.pl/oodnow/cms/index.php?page=seminarium

Teraz po roku z chęcią znowu bym tam pojechała. Atmosfera jest wspaniała i niepowtarzalna. GORĄCO ZACHĘCAM :)

Aha, dodam jeszcze, że seminarium to odbywa się kilka razy w roku, więc jeśli ktoś teraz nie zdąży, może się zapisać na następną sesję.

(15207)
chwila data: 01.09.2010, godz: 10:33



Trawiasta

tak odnośnie do emocji, naszego tonu, a jednak manipulujemy troche, bo czasem jest tak, że nie podniesiemy tonu czy nie urazimy słowem np. własnego pracodawcy (raczej nie), a gdyby w spór z nami nawet przez przekorę wdał się Papież czy tak samo bysmy się zachowali jak w stosunku do innego człowieka, także chyba jest tak, że przed jednymi potrafimy wyhamować a przed innymi nie i głupio się usprawiedliwiamy

(15206)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 31.08.2010, godz: 23:15

Warszawskie Środowiska Intronizacji Jezusa Króla Polski oraz Ruch Patriotyczny Suwerenność Narodu Polskiego
ZAPROSZENIE NA MARSZ DLA JEZUSA CHRYSTUSA KRÓLA POLSKI WARSZAWA 19 WRZEŚNIA 2010R.
Godz. 14: 00 przed gmachem Sejmu RP przy ul. Wiejskiej
Zaproszenie nasze do wzięcia udziału w Marszu kierujemy do wszystkich katolików i patriotów z całej Polski, którzy pragną, by przyszłość Polski upływała pod Jego panowaniem.
W tym trudnym dla Polski czasie zaufajmy Bogu, który pragnie nas ocalić.
Ktokolwiek będzie miał w posiadaniu tę ulotkę, proszony jest o jak najszersze rozpropagowanie tej wiadomości. Prosimy o zachęcanie do udziału w Marszu swoich bliskich i znajomych. Osoby aktywne prosimy o zorganizowanie większych grup.
Dokładne i szczegółowe informacje na temat organizacji i przebiegu Marszu znajdą się pod koniec sierpnia na wielu katolickich stronach internetowych miedzy innymi:
WWW.intronizacja.pl
WWW.rozalia.krakow.pl
WWW.echChrystusaKrola.net

Marsz będzie trwał od godz. 14: 00 do godz. 19: 00 i będzie przebiegał następującymi ulicami: z Wiejskiej przez Matejki do Al. Ujazdowskich, tam do Placu Trzech Krzyży, do Nowego Światu i Krakowskiego Przedmieścia, dalej na Plac Zamkowy i na Stare Miasto do Katedry przy ul. Świętojańskiej.

W czasie Marszu będą cztery pół godzinne przystanki przeznaczone na wystąpienia dotyczące głównie Intronizacji Jezusa Króla Polski według posłannictwa Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny oraz aktualnej sytuacji Polski.
Marsz zakończy się Mszą Świętą o godz. 18: 00 , w Katedrze św. Jana na Starym Mieście, w intencjach wszystkich uczestników.

Chwała i cześć Jezusowi Chrystusowi Królowi Polski

Zapraszamy
Organizatorzy

(15205)
Agatadata: 31.08.2010, godz: 22:23

do Arn i Sylwii

Także czytałam "Potęgę miłości". Urzekła mnie ta książka, jest piękna. Może orientujecie się czy na podstawie książek Francine Rivers nakręcono jakiś film? Pozdrawiam :)

(15204)
Sylwia18, lat 18data: 31.08.2010, godz: 21:25

A ja mam zupełnie inne zdanie, bo te msze są dla mnie czymś wyjątkowym. I świadectwa ludzi mówią same za siebie.

(15203)
Sławekdata: 31.08.2010, godz: 21:15

Nie polecam Rakowieckiej. ks. nieźle fantazjuje kto to własnie jest uzdrawiany i ogólnie Odnowowy przerost formy nad treścią i do tego Jezuici...

(15202)
Sylwia18, lat 18data: 31.08.2010, godz: 21:06

Witam wszystkich serdecznie:) mam takie pytanko, czy może ktoś z was bywa na mszach świętych z uzdrowieniem w Warszawie w kościele pw. św. Andrzeja Boboli?

(15201)
Arndata: 31.08.2010, godz: 21:05

Do Justyna
Justynko weź do ręki różaniec bo to prawdziwy kulomiot na wszystko i wszystkich. Otaczaj modlitwą swojego męża i powierz Go Maryi. Ona da sobie z nim radę. Droga koleżanko to jest wojna duchów bitwa toczy się o Twoją rodzinę. Musisz powstać, otrzepać się z tych wszystkich złych rzeczy, sytuacji, słów i stanąć do walki. Można przegrać kilka bitew, ale wojnę musisz wygrać. Jeśli będzie z tobą Matka Boga to zwyciężysz tylko patrz z ufnością - bo panem serc Jest Chrystus, a on uczyni wszystko, czego zapragnie Maryja. I pamiętaj, że demony bardzo nienawidzą imienia Maryja- Ona ich miażdży i tam gdzie wejdzie wszystko staje się nowe, lepsze. Podam Ci pewien przykład z życia pewnej matki. Mieszkała z synem pod jednym dachem i pewnego dnia syn wyrzucił matkę z domu. Matka nie krzyczała, nie wyzywała tylko usiadła na schodach swojego domu i zaczęła odmawiać różaniec. Oczywiście było jej smutno, ale okazała cichość i pokorę. I tak modliła się, aż do wieczora. W pewnym momencie syn otworzył drzwi domu, przeprosił i przytulił swoją matkę. Od tamtej chwili żyli w zgodzie. Tobie też się uda.
Postaraj się też żyć w łasce uświęcającej wtedy Duch Św. będzie dawał Ci więcej światła co do postępowania w trudnych sytuacjach, jakie słowa wypowiadać, czego nie czynić. A Jezus w Eucharystii będzie Cię umacniał i uzdrawiał z tego co jest w Tobie słabe - On uczyni Cię silną i piękną nie tylko zewnętrznie, ale przede wszystkim wewnętrznie - sama zobaczysz. Pamiętaj Justynko to kobieta jest Sercem Ogniska domowego - bez Ciebie wszystko runie. Kobieta jest tajemnicą bożą, która zachwyciła Adama, gdy ją zobaczył. Pamiętaj jesteś córką Ojca Przedwiecznego, dla którego zawsze jesteś Piękna i Ważna, a jego ojcowskie spojrzenie zawsze Ci towarzyszy. Ten Ojciec zawsze się tobą zachwyca - bo jesteś kobietą która jest arcydziełem Stworzenia. A więc głowa do góry i nie myśl już źle o sobie nawet jeśli usłyszysz słowa, które ranią, bo prawda jest taka jąka wyżej Ci napisałem, a Ci którzy dziś ranią Cię słowami są ślepcami, ale nastanie dzień kiedy przejrzą dzięki Twoim modlitwom i interwencji Pana i Jego Matki. Będzie dobrze - trzymaj się mocno w pionie. Pozdrawiam Arn

(15200)
Arndata: 31.08.2010, godz: 20:28

Do Sylwii
Tak masz rację drugi tytuł tej książki to "Chata w dolinie". Ja czytałem drugą wersje tej książki - szkoda, że wycieli pewne fragmenty. Dzięki za tamten link. Wiesz przeczytaj sobie również książkę "Dziecko pokuty" - jest to też fajna pozycja. Pozdrawiam Arn.

(15199)
lbixdata: 31.08.2010, godz: 19:03

Artur, lat 33,
Dziękuję za wpis.

(15198)
Monika, lat 36data: 31.08.2010, godz: 16:31

X masz rację feministki niszczą kobiety. Kiedy byłam na studiach moje koleżanki marzyły o karierze, biznesie, podrózach itd. Jak powiedziałam ze będę zarządzała domem to mnie wyśmiały. Ostatnio opiekowałam sie mala 2 letnia dziewczynka. To wspaniałe odkrywać swiat małej dziewczynki. Nieznosze mediów bo najpierw promowały typ kobiety biznes woman a teraz idealnej mamusi która odnajduje sie w sztucznej roli mamy. Macierzyństwo ma byc naturalne a nie kiedys była moda na kariere a teraz na dziecko. Totalna schizofrenia. Szkoły chca uczyc seksu a nie do zycia w rodzinie. Co ma zrobic nastolatka która zakochała sie i zaszła w ciąze? Proponują aborcję lub tabletki, a nikt nie mówi ze od tabletek kobiety później nie moga mieć dzieci. Uczyć sie seksu młodzi mogą naturalnie i w praktyce tego nie musza uczyc się w szkole. Niech uczą co to jest milość jak wyglada chora milość i jak radzić sobie w zyciu i być odpowiedzialni. Kto płaci naszym politykom żeby walczył z nauczaniem Kościoła?

(15197)
Monika, lat 36data: 31.08.2010, godz: 16:14

J.35 nie wiem nic o takich zawierzeniach. Jeśli jednak moge coś zasugerować napisz do Lichenia do Marianów do Matki Bożej Bolesnej. Najłatwiej będzie zajrzeć na stronę Ojców Paulinów i tam zapytać. Z pewnością martwisz się o ukochaną kobietę matkę dzidziusia ? może Szkaplerz Maryjny by pomógł napisz do Ojców Karmelitów Bosych z Czernej lub sióstr klauzurowych. Bądź cierpliwy a może napiszesz coś o wybrance serca ? Serdecznie pozdrawiam.


(15196)
chwila data: 31.08.2010, godz: 14:52


Aha Justyno

nie opisałaś dokładnie wczesniej swojego przykładu, stąd takie rady albo w tą albo w tamtą bo co pisać, oczywiście każdy by chciał jak najlepiej, ja tez...i pomodlę się o to... ale jak potem dodałaś wiecej... to widze do czego to zmierza...to jest dorosły 30 letni chłop, możnaby usprawiedliwiać 20 latka, ale tutaj wiek zobowiązuje i jeszcze słowa poniża i oskarża, wiesz naprawde będe się modlic dużo, bo jak on was tak traktuję to będzie chciał ukojenia w ramionach innej albo już je ma

(15195)
Ewadata: 31.08.2010, godz: 14:21

Justynko,

Może te słowa chociaż trochę Cię pocieszą...Byłam kiedyś bardzo mocno z kimś skłócona. Wyciągałam bez przerwy do niego rękę na zgodę, dążyłam do wyjaśnienia sobie wzajemnych nieporozumień, po ludzku robiłam wszystko co było można. Natrafiałam ciągle na mur. Ten ktoś, po prostu się ode mnie odwrócił. W końcu kiedy te moje ludzkie działania wyczerpały się, powierzyłam całą sprawę Panu Bogu. Oddałam Mu to wszystko w modlitwie. Prosiłam o CUD. I cud się wydarzył. Pogodziłam się z tą osobą. Do dziś jesteśmy przyjaciółmi.
Ja wierzę w Bożą interwencję i cuda. Wierzę, że Bóg pomaga zawsze, jeśli tylko zwrócimy się do Niego o pomoc. Nawet jeśli rozwiązanie nie przyjdzie szybko, Bóg da nam swoje pocieszenie.
Ze swojego doświadczenia polecam też modlitwę na różańcu, prośbę o wstawiennictwo Maryi i Świętych. Wiem też, że w takich trudnych sytuacjach obok modlitwy zalecany też jest post.
Życzę dużo dobrego i głowa do góry!

(15194)
Xdata: 31.08.2010, godz: 14:21

do Pauliny
Oczywiście,masz prawo powiedzieć,że czujesz się obrażona;że..."te okreslenia.."i ze.."ten ton.."Twoim zdaniem czegoś tam dowodzą...Masz również prawo do tego,by dawać do zrozumienia,że czegos sobie nie życzysz...I jeszcze do tego,by mieć jakieś oczekiwania..
Oczekujesz"merytorycznej dyskusji.."Ale-w tym wypadku-o czym..?
Justyna powiedziała,ze nie chce porad typu:"zostaw go,znajdź innego.."Większość kobiet,będących w podobnej sytuacji,takich porad nie chce...Nie wiedziałaś o tym?Musiałaś wiedzieć,bo to oczywiste jest..!Więc po co takie doradztwo..?
Pewnie powiesz,iż wcale nie mówiłaś:"zostaw go.."No,nie wprost...Jednak w tym,co napisałaś słychać takie:pozbądź się swego"ciemiężyciela"i stań się wreszcie kobietą"wolną",a zobaczysz,jak Ci będzie dobrze...
A to"uzasadnianie''Twojego zdania,to jedynie demagogia i gra na emocjach...Proste to,ale bywa skuteczne,prawda...?

(15193)
Sylwiadata: 31.08.2010, godz: 12:07

Do Arn

.. i jeszcze jedno. http://www.youtube.com/watch?v=4HIVgIw4pMw&translated=1
To o "Potędze miłości", zobacz ten link naprawdę warto! Poznajesz tą scenę? :)

Pozdrawiam :)

(15192)
Sylwiadata: 31.08.2010, godz: 11:59

Do Arn

nie wiem czy wiesz ale "Potęga miłości" początkowo miała inny tytuł: "Chata w dolinie". Czytałam "Chatę..." i wiem, że jest niezwykła. W sumie książki są takie same ale w "Potędze miłości" wycieli kilka fragmentów z "Chaty..."

(15191)
Ewadata: 31.08.2010, godz: 11:37

A ja się zgodzę z wpisem Pauliny. Miłość stawia wymagania. Nie można dawać sobą pomiatać. Trzeba mieć szacunek do siebie. To, że wiele kobiet znosi cierpienia bez słowa i nie potrafi im się przeciwstawić, świadczy tylko o tym, że kobiety te nie kochają samych siebie. Nie można stawiać tej drugiej osoby, w tym przypadku męża, ponad dobro własne i własnych dzieci. Bo z takim podejściem sytuacja tylko się pogarsza i nie pomaga się ani sobie, ani tej drugiej osobie.
Miłość nie polega wyłącznie na byciu miłym, ustępliwym itp. Słyszałam, że najlepszy sposób na to, aby np. alkoholik wyszedł z nałogu ( o ile słowa "po dobroci" nie wystarczają, jak również ciepłe zachęty do podjęcia leczenia) jest wyrzucenie go z domu albo separacja. Miłość też na tym polega. Robi się tak, po to żeby tym człowiekiem "wstrząsnąć" Owszem, ktoś powie - to jest ryzykowne posunięcie, bo a nuż ten człowiek całkowicie spadnie na dno i już się nie podniesie. Ale czasem nie ma innego wyjścia. Osoba żyjąca z takim alkoholikiem jest też współuzależniona od niego i jego nałogu. Taka sytuacja sprawia, że nic się nie zmienia, a cierpienie tylko się pogłębia. Ktoś powie - może tak ma być, może to jest Krzyż. Tak, ale wg mnie cierpienie powinno mieć jakiś sens, powinno wypływać z niego jakieś dobro, a jeżeli człowiek pod wpływem takiego cierpienia - zatraca się i cierpią jeszcze na dodatek na tym dzieci, to coś tu jest nie tak. Przecież mamy prawo prosić Boga o uzdrowienie sytuacji, Pan Bóg nie oczekuje od nas bezmyślnego masochizmu.
Dla przykładu - historia usłyszana w audycji radiowej: pewna matka miała dorosłego już syna. Syn z nią mieszkał. Brał narkotyki, nie leczył się, nie pracował. Matka nie miała sumienia syna wyrzucić z domu. Codziennie prosiła go o to, aby poszedł się leczyć. Rozmawiała z nim, troszczyła się o niego itp. Jak to wpływało na jej syna? No, cóż. Skoro on się narkotyzuje, nie pracuje, nie leczy się, a mama go karmi, zapewnia utrzymanie, bardzo się o niego troszczy, rozmawia z nim itp., to po co on ma coś zmieniać w swoim życiu? Ma cieplarniane warunki, jest mu dobrze, tak jak jest, nie ma motywacji do zmiany.
Któregoś dnia jednak coś się zmieniło. Matka przestała się odzywać do syna. Tak, z dnia na dzień. Traktowała go jak powietrze. Przestała go już prosić, przestała się o niego troszczyć. To synem wstrząsnęło. Nagle zauważył zmianę. Coś jest nie tak. Już nie jest tak fajnie jak kiedyś. Poszedł się leczyć.
Mama bardzo syna kochała. Tak bardzo zależało jej na nim, że w końcu postanowiła " nie nagradzać" syna za jego złe postępowanie. Postanowiła się wycofać emocjonalnie. I okazało się - patrząc na owoce - że to było to bardzo mądre posunięcie. Tak, miłość bywa i wymagająca.

(15190)
Paulina - ta sama, choć z innedata: 31.08.2010, godz: 11:22

X - obrażasz mnie. Nie tym, że się ze mną nie zgadzasz. Obrażasz mnie użytymi określeniami, a ton, w którym ten post został napisany odbieram jako protekcjonalny i agresywny. Nie życzę sobie takiego traktowania. Nie muszę Ci się podobać, nie musisz podzielać mojego zdania - ale oczekuję szacunku wyrażonego albo w merytorycznej dyskusji albo - po prostu - w nieustosunkowywaniu się do moich słów, które nie były skierowane do Ciebie.

Mnie uczono, że mądra miłość buduje i ubogaca. Wszystkim którzy uważają, ze Justyna powinna cierpieć w milczeniu zadaję ponownie pytanie: czy przez to jej rodzina jest lepsza? Nie-
- jej mąż uczy się, że może zrobić z nią wszystko
- ona uczy się, ze jest nikim
- jej dzieci mają dwa wzorce i wiedzą, że mogą stać się agresorem lub ofiarą.
Posiadanie godności jest złe?
Wymaganie szacunku jest złe?
Oczekiwanie odpowiedzialności za rodzinę jest niewłaściwe.
Bóg stworzył nas na Swój obraz i podobieństwo. Nie na podobieństwo jakiejś pełzającej w pyle ziemi istoty.

Oczywiście, wiem, że tu zaglądają osoby wrażliwe, uduchowione, ofiarne. Ale gdy rozdawali w/w przymioty, ja stałam po wzrost. I moje pięć talentów, na które się załapałam to praktyczne i konkretne spojrzenie na świat. Może inne, niż niektórych z was, ale - uwierzcie - często się przydaje.

(15189)
Justynadata: 31.08.2010, godz: 11:12

Paulino, masz duzo racji, prawa kobiet są i powinny być respektowane. Nie moze być tak ze mężczyzna zrobi co chce z żoną..i nie ponosi żadnych konsekwencji.
Ma odpowiadać za rodzinę.
Chwilo.. jak wyobrażasz sobie odejsc od męża i szukać innej miłosci? na grzechu wybuduję szczęście? czy raczej chwilowe pocieszenie?
ja mogę życ w grzechu z innym mężczyzną? a co ze ślubowaniem przed Bogiem, bo mąż się nie sprawdził to idę do łoża innego? to jest łamanie przykazania.. ja tak nie potrafię. Bóg jest dla mnie najważniejszy.
dla wyjasnienia - mąż mnie jeszcze nie uderzył ani dzieci. Ma ataki złości, pokrzyczy, poniży słownie . Ja chcę być przy nim..dopoki sie da chce ratować małzenstwo.. chce by dzieci miały ojca..starsze dziecko jest za ojcem. tylko nie wiem czy on tego chce.. nie dojrzał do małżenstwa mimo iz miał 30 lat..czasem jest jak dziecko..niezdecydowany i tak jak jego ojciec matke, o wszystko oskarza mnie. Nic nie pomaga, całymi dniami jestem sama z dziecmi on uwielbia tylko swoją pracę i tylko to go interesuje, dla innych zrobiłby wszystko..by sie pokazać, lubi błyszczeć przed innymi.
Ja muszę długo prosić o cokolwiek. I nie wolno mi nic powiedziec obrazi sie za wszystko, nawet jak powiem dlaczego mi nie pomogłeś.. Nie ma szans by poszedł ze mną do poradni.
Nie chcę narzekać, po kryjomu wylałam morze łez..sama z tym wszystkim,
Chce mieć nadzieję.
DZIĘKUJĘ kochani za odzew, porady, linki, a przede wszystkim za MODLITWĘ, .. bardzo tego potrzebuję i o nią PROSZĘ, wierzę ze Bóg wysłuchuje. . i naprawi Wasze sprawy za ten bezinteresowny gest.
I zrozumcie nie chce porad typu- zostaw go..znajdź innego..
chcę BYĆ Z CZŁOWIEKIEM którego pokochałam i ślubowałam przed Bogiem..
nawet jeśli on sam nie wie czego chce.. potrzebuje Bożego Ducha.. prowadzenia..abym wytrwała, żeby Bóg go przemienił i uzdolnił do odpowiedzialności...

(15188)
Artur, lat 33data: 31.08.2010, godz: 10:58

Chwilo,
Napisałaś do Justyny: ,,ale czasem lepiej się rozstać, może poznasz kogoś, kto was pokocha i zaopiekuje się Tobą i dziećmi...''. Może i czasami lepiej się rozstać (np. na jakiś czas), ale jednak słowa ,,ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że ...'' coś znaczą. A to poznawanie kogoś, kto miałby pokochać i zaopiekować się kobietą po rozstaniu (i jej dziećmi), to tak naprawdę wchodzenie w piekło. I nie chodzi o to, że nie można tego robić. Można wszystko - tylko po prostu nie warto.
Czy uważasz, że skazanie się na utratę jedności z Bogiem może być źródłem szczęścia (bo zakładanie ,,nowej rodziny'', jeśli współmałżonek żyje, jest związane z utratą łaski uświęcającej)? Ciekawy jestem po czym oceniasz to szczęście tych nowych rodzin, o których piszesz? Ja takich ,,szczęśliwych nowych rodzin'' nie spotkałem i podejrzewam, że taki twór wogóle nie istnieje...

(15187)
chwila data: 31.08.2010, godz: 10:38


aha akurat u nas jest tak, że wymienaimy się zadaniami, więc podaje to piwo, ale mam koleżanki, które nie podadzą, mimo wielkiego zaangażowania ich męża czy partnera we wszystko i jakoś korona mi z głowy nie spadła, chociaż nie jestem królową, bo królowa jest tylko jedna wiemy kto:)

(15186)
chwila data: 31.08.2010, godz: 10:32


X

a Ty uważasz, że baby nadają się tylko do garów i nic im nie wolno,
ja jestem za partnerstwem, ale niektórzy panowie uważają nadal w XXI wieku jak wyżej, bo tak było w jego rodzinie tak postepowała prababcia i babcia, może i mama i dla nich tak jest wygodniej i najlepiej rozwalić się na łożeczku z tekstem "podaj mi piwo kobieto" no i ok. ja bym nawet podała ale...ale właśnie jakbysmy dbali o dom razem, a w pracy jakby kobieta zarabiała tak samo jak facet a jakoś dziwnie wiele kobiet nadal zarabia mniej chociaż tez są na równie wysokich stanowiskach jak faceci, więc co jak im się to nie widzi to walczą, oczywiście wszelkie wojny są zwyczajnie mówiąc głupie, no ale...

(15185)
chwila data: 31.08.2010, godz: 10:19


X

ojejej przesada z tymi feministkami

(15184)
chwila data: 31.08.2010, godz: 10:16


Trawiasta

uwierz nie tylko Anioły, owszem jakiś raz im się zdarzył, ale...
można by pomyśleć, że są jacyś nijacy, ale dla nich jest to normalka, stoicki spokój w każdej sytuacji, tylko, że takich osób nie jest wiele, podobno dobrym sposobem jest pisać coś lub powiedzieć dopiero na drugi dzień, jak się ochłonie z tych emocji, tyle, że kto chce tyle czekac, a bywa, że drugiego dnia to już się zapomina o czyms i jest najlepiej:)

(15183)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 31.08.2010, godz: 10:01

W czoraj była 30 rocznica powstania Solidarności. O ks. Jerzym złąmanego słowa.O Księdzu, który był nieodłącznie związany z Solidarnością.A jednak w Tv, ani słowem Go nie wspomniano.Wspominano natomiast Lecha Wałęsę.

(15182)
aldonadata: 31.08.2010, godz: 09:18

http://ksjerzypopieuszko.blogspot.com/ to jest włąsciwy adres, wczoraj o literkie się pomyliłam.

(15181)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej