Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [274] [275] [276] [277] [278] [279] (280) [281] [282] [283] [284] [285] [286] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

chwila data: 31.08.2010, godz: 09:16


Paulino
Justyno

niektóre kobiety pozwalają na dużo, właśnie nawet cierpią, ale chcą być nadal ze swoim mężem, bo...bo w nich ta miłość jest nadal, bo ślubowały na dobre i na złe, komus z boku wydaje się to proste zrób tak i tak, ale nimi rządzi nadal miłość nie nienawiść, "miłość wszystko przetrzyma", chyba dlatego tak trudno niektórym kobietom podjąć radykalne decyzje

(15180)
chwila data: 31.08.2010, godz: 09:04


Justyno

nie wiem co się u was dzieje, ale piszesz, że znosisz dręczenia męża, że dzieci się męczą...ja zawsze chciałam ratować małżeństwa, nawet -mam nadzieje, że u was tego nie ma - nawet jak działo się źle w sensie ktoś kogoś uderzył (ktoś kogoś bo bicie zdarza się obu płociom) próbowałam tłumaczyć usprawiedliwiać, tez były rady o poradni małżeńskiej bo też zawsze się słyszy żeby trwać dla dobra dzieci, ale... ale czy to jest dobre dla dzieci tak naprawde? jak rodzice się kłócą tłuką wyzywają od najgorszych albo mają ciche dni, które trwają miesiące, nie wracają na noc w koncu zamieszkują z kimś innym i po co to ratować, czasem zdarza się, że komuś inny związek nie wyjdzie albo życie bez rodziny własnej żony dzieci staje się niemożliwe chcą wrócić, naprawić błędy, ale przeważnie nie wracają do tej samej rzeki...nie wiem tego...nie wiem jak lepiej w waszym przypadku, ale czasem lepiej się rozstać, może poznasz kogoś, kto was pokocha i zaopiekuje się Tobą i dziećmi...znam takie przypadki i chociaż w dwóch przypadkach się nie udało to większość to teraz są szczęśliwe nowe rodziny

(15179)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 31.08.2010, godz: 08:57

W czoraj była 30 rocznica powstania Solidarności. O ks. Jerzym złąmanego słowa.O Księdzu, który był nieodłącznie związany z Solidarnością.A jednak w Tv, ani słowem Go nie wspomniano.Wspominano natomiast Lecha Wałęsę.

(15178)
Xdata: 30.08.2010, godz: 23:07

do Pauliny
W taki sposob wypowiadają się,takich"rad"-i tak sformułowanych-udzielają podstarzałe feministki,które nie mają ani męża,ani dzieci...
Gdyby Justyna zrealizowała Twój...plan wojenny,to zostałyby już tylko"zgliszcza"i nie byłoby już czego"naprawiać..."
Nie sądzę aby byla Ona osobą,która potrafiłaby postąpić dokładnie tak,jak Jej nakazujesz,tzn."radzisz..."Myślę,ze Ty także masz tego świadomośc..?

A tak nawiasem...Winę za to,że coraz więcej jest kobiet,które są w podobnej sytuacji co Justyna,ponoszą głównie feministki i ci wszyscy,którzy z nimi ramię-w ramię"walczą o prawa kobiet.."Bo im więcej tych"praw"udaje im się wywalczyć i wcielić w życie,tym gorzej dla zwykłych,"normalnych''kobiet...

(15177)
Trawiasta, lat 29data: 30.08.2010, godz: 22:12

...tylko anioly nie reaguja emocjonalnie...

X, przepraszam, na szybko czytalam wpis, tak to jest jak sie jednym okiem sledzi. jesli chcesz to niech moderator usunie moj wpis. zrozumialam co innego.

Aldono, napisze do Ciebie, ale na razie znikam. Pomodlcie sie o bezpieczna podroz dla mnie, ok? Zebym cala i zdrowa wrocila z powrotem do domu, bo musze wyjechac.

a na zrodelko wroce... kiedys...

antyx, dobre pytanie o to co ludzie robia z tyloma krzyzami - bedzie mi towarzyszyc w trakcie mojej podrozy.
pozdrawiam cieplo.

(15176)
roxa, lat 25data: 30.08.2010, godz: 22:04

Do Koka:
Jasne, ze lepiej osobno :) Im wcześniej jest się na swoim tym lepiej. Jeśli się chce założyć rodzinę to lepiej mieszkać osobno niż z rodzicami. Rodzice powinni mieć własne życie, a i młode małżeństwo powinno mieć czas i przestrzeń by razem się ,,dotrzeć'', sobą nacieszyć, jak i ustalić fundament nowej rodziny. Jeśli sytuacja oczywiście jest nietypowa lub bardzo trudna finansowo, cóż wtedy trzeba mieszkać z teściami. Ale by to jednak nie było zbyt długo. Rzadko jest tak, że cała rodzina bywa bardzo zgodna, szczęśliwa, zawsze są jakieś ,,ale'', szczególnie między synową a teściową. Osobiście nie chciałabym mieszkać z teściami :) Namieszkałam się już z rodzicami, wystarczy mi ;)

Tak, z innej beczki, ale bym sobie z Kimś pogadała, porozmawiała na różne tematy. A tu nikogo, jakbym na pustyni była. Miasto mnie przytłacza, męczy, co dzień tylko praca. Co by tu zrobić? Modlić się o przyjaciół? O wszystko?

(15175)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 30.08.2010, godz: 21:55

http://ksjerzypopieuszko.blogspod.com/
W raz z jedną osobą, postanowiliśmy zalozyć bloga.Blog ten ma na celu bronienie czci i pamięci Ks.Jerzego Popiełuszki. Pamięc o Nim nie jednokrotnie jest równana z błotem, jak i On sam.Założeniem i celem blogu jest to, by wzbudzać nie tylko szacunek do tego Księdza, ale i miłość.By z miłości, szacunku wyszło zawolanie do Niego: mój Przyjacielu! Serdecznie zapraszam:)

(15174)
Natalia, lat 18data: 30.08.2010, godz: 21:52

Mam pytanie do jakiejś głęboko wierzącej kobiety:) To sprawa prywatna więc jak moge prosić o jakiś "cynk" :) Pozdrawiam serdecznie... jbc gg 1145844 mail biara@amorki.pl

(15173)
Arndata: 30.08.2010, godz: 20:41

Do Sylwia, e-mail: sylkra91@wp.pl

Przeczytałem kilka książek Francine Rivers? Są super. Przeczytaj sobie Trylogię - "Znamię Lwa": Głos w wietrze, Echo w ciemności, Jak świt poranka. Zacznij od tego, a nie będziesz mogla się oderwać. Mówię ci, że zarwiesz noc. A później przeczytaj "Potęga miłości" dla mnie jak na razie lepszej książki o miłości nie ma. Tylko jeszcze jedno kup sobie paczkę chusteczek. Pozdrawiam Arn

(15172)
Paulinadata: 30.08.2010, godz: 18:46

Justyno - konkrety. Weź kartkę i wypisz, na czym stoisz. Przypomnij sobie przykazanie miłości: " a bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO". Teraz musisz zorganizować sobie byt, zadbać o swoje potrzeby - i przede wszystkim spojrzeć na siebie jak na osobę, która takie potrzeby posiada. A gdy będziesz miała opracowany plan awaryjny - dopiero pora na strategie duchowo-emocjonalno-ratującomałzeńskie.
a) wyrzucenie z mieszkania
- jaka jest forma własności chałupy i kto jest jej właścicielem
- czy ty i dzieci jesteście zameldowani
Wiesz, jak trudno jest wyrzucić z pustostanu niezameldowanego menela, który systematycznie co pół roku puszcza pół kamienicy z dymem? Znacznie trudniej jest wyrzucić zameldowaną żonę właściciela nieruchomości z dwójką nieletnich dzieci. Jedynym "legalnym" wyrzuceniem jest nakaz eksmisji. Nie chce cię wpuścić? Policja. I niech sam sie wynosi, skoro mu nie pasujesz albo załatwi sprawę w sposób cywilizowany.
b) szukanie wsparcia
Tyle jest różnych tworów, stowarzyszeń, namiary na niektóre pewnie ma parafia - a na pewno mają google. Sama wpadniesz w panikę albo w imię miłości do męża przyjmiesz postawę ofiary. Rozejrzyj się - może gdzieś spotykają się kobiety, które też tak mają.
c) utrzymanie
Póki jesteście małżeństwem mąż ma obowiązek utrzymywać także ciebie, nie tylko dzieci. Jest takie słowo "alimenty"
Facet, który oświadcza żonie, że odchodzi/wywala ją na bruk bez konkretnej propozycji cywilizowanych kontaktów z dziećmi i sposobu utrzymania w/w dzieci jest "nieteges". Ewidentnie robi źle. Przypomnij sobie definicję grzechów cudzych - grzech popełnia, kto na grzech przyzwala. Pamiętaj, że pozwalając mu czynić źle w stosunku do ciebie i nie podejmując stanowczych kroków, które spowodowałyby poniesienie przez niego konsekwencji swoich wyborów - też robisz źle. Co to w ogóle jest "znoszenie jego dręczeń" i czemu ma służyć? On staje się lepszym człowiekiem? Nie - coraz gorszym. Bo on cię kopie a ty przybiegasz. Więc mozna kopnąc mocniej.Ty stajesz się lepszym człowiekiem? - nie coraz bardziej udręczonym. Twoje dzieci mają coraz szczęśliwsze dzieciństwo? - nie, widzą twoje cierpienie i uczą się, że można traktować cię bez szacunku. Musisz znaleźć miejsce, gdzie nauczą cię, jak się bronić przed "dręczeniem" - ktore nawet jeśli nie jest przemocą fizyczną, ale przemocą jest. Nie wiem, jak się rozwinie sytuacja, czy zostaniecie razem, czy rozstaniecie się na jakis czas czy na stałe - ale "znoszenie" nie ma nic wspólnego z miłością i trzeba z tym skończyć.
A potem możesz próbować naprawiać - nie jako osoba prosząca o miłość, ale jako osoba stawiająca mądre wymagania.

(15171)
Marydata: 30.08.2010, godz: 18:19

No proste, że osobno ;)

(15170)
do Justynydata: 30.08.2010, godz: 17:52

witaj:) juz modle sie w Twojej intencji:) szukaj pomocy w www.sychar.org wiesz tak mi przyszlo do glowy, zebys przestala zabiegac o meza, zacznij zabiegac o siebie:) niech zauwazy,ze jestes silna kobieta:) pozdrawiam:)usmiechnij sie :)

(15169)
Kokadata: 30.08.2010, godz: 15:19

Czy lepiej dla mlodego malzenstwa jest mieszkac z jego rodzicami czy wynajac mieszkanie i zamieszkac osobno?:)

(15168)
Justynadata: 30.08.2010, godz: 12:25

do Kiingi : wielkie dzieki za to ze otaczasz mnie modlitwą!!
do Marcina: dla dobra dzieci? jesli odejdę.. nie mam dokąd isc nie mam rodziców, brat mi nie pomoze bo sam ma ciezko, gdzie znajdę pracę i dach nad głową samotna kobieta z 2 małych dzieci?
Poza tym małżenstwo zobowiązuje.. przed Bogiem. a Jesli wyrzuci mnie na ulicę to nie bedzie wyjścia..
Moge tylko liczyc na Pana Boga.. i wasze wsparcie modlitewne. Teraz myslę lepiej być samotną niż tak się męczyć i patrzyć jak dzieci cierpią..
chciałam kochać, chciałam mieć normalną rodzinę.. Panie Boże ratuj!

(15167)
Merigold, lat 23data: 30.08.2010, godz: 10:18

Do Justyny

A nie ma szans,żebyście sie udali do poradni, po poradę psychologa? Może jest jeszcze jakaś szansa. Długo ze sobą jesteście? Coś się nagle wydarzyło ? Może jeszcze da się to jakoś uratować. Oczywiscie pomodle sie za was. Z Bogiem

(15166)
marzenadata: 30.08.2010, godz: 09:48

Pozdrowienia dla Andrzejka Sołtysika, fajny chłop, tylko się trochę zamieszał. Przecenił się facet. Również dla Jego urokliwych znajomych. Bardzo mili ludzie i jacy wzorowi katolicy, aż miło popatrzyć :)

(15165)
chwila data: 30.08.2010, godz: 09:15


Trawiasta
X

Zamieszanie to czasem wszyscy robią bo zawsze komus coś się nie podoba i już dym...
a Trawiasta to robi takie zamieszanie, że sama pisze o postawach chrześcijanskich i żeby odnosić się do ludzi z szacunkiem albo jakos hmm sympatyczniej tzn. zawsze jest o miłości do bliźniego a potem sama jak nie przyłozy z grubej rury, och te emocje, wszyscy musimy na nie uważać zwłaszcza jak wymagamy od innych, tak jest i na tym portalu i tak jest w życiu, na szczęście człowiek nie zawsze jest zemocjonowany, czasem mimo złego dnia potrafimy odpowiednio łagodnie reagować, więc...

(15164)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 30.08.2010, godz: 00:09

ANIOŁOWIE TWORZĄ Z NAMI MISTYCZNE CIAŁO CHRYSTUSA
Rekolekcje Anielskie:
Miejsce Piastowe
26-28.09. 2010 r.
Rozpoczęcie:
Godz. 15 : 00
Prowadzenie:
Ks. Marian Polak CSMA
Informacje i zapisy do 15 września
Zofia Sobieraj- Tel.: 22 610 46 62,
604 251 565, aniol_polski@wp.pl
Możliwy dojazd autokarem- wyjazd z Warszawy w sobotę ( 25.09. )
- pod warunkiem dużej liczby zgłoszeń

PIESZA PIELGRZYMKA ANIELSKA
Sodalicja Anioła Polski zaprasza na pieszą pielgrzymkę 02. 10. 2010 r.
Od Grobu Błogosławionego Ks. Jerzego Popiełuszki do miejsca kultu Anioła Polski w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Górkach.
Program:
7. 00 – Msza Święta w Kościele pw. Św. Stanisława Kostki w Warszawie
8: 00 – Wyjazd autokarem do Kołbieli
10: 00 – Wymarsz do Górek ( 25 km )
Intencje pielgrzymki:
1. O zwycięstwo Dobra nad Złem w naszej Ojczyźnie;
2. O rychłe wyniesienie na ołtarze Sługi Bożych: Jana Pawła II i Kardynała Stefana Wyszyńskiego;
3. O Kanonizację: Błogosławionego Księdza Bronisława Markiewicza i Błogosławionego Męczennika Księdza Jerzego Popiełuszki.


Informacje i zapisy- Zofia Sobieraj, Tel.: 604 251 565, 22 610-46-62, aniol_polski@wp.pl

Koszt pielgrzymki: ok. 30 zł ( opłata za autokar w obie strony ).




(15163)
kiinga87, lat 23, e-mail: kiinga87@wp.pldata: 29.08.2010, godz: 20:38

Do Justyna
Będę pamiętać o modlitwie za Ciebie, Twoje dzieci i męża.
Bo nie potrafię zrozumieć, że ludzie mówią kocham, gdy jest dobrze, a kiedy zaczynają się problemy to ich "miłość" się kończy...

(15162)
ankadata: 29.08.2010, godz: 19:28

z bogiem

(15161)
Marcindata: 29.08.2010, godz: 19:13

Do Justyna Wiem ze trudno cos poradzic bo zadne slowa nie wystarcza.Ale moze w tej sytuacji po prostu pozwol mu odejsc,dla dobra swojego i dzieci...

(15160)
Xdata: 29.08.2010, godz: 18:45

Trawiasta
Oczywiscie,Jehowici to sekta..Tak samo,jak inne wymienione przez Ciebie..."odłamy.."Nawet sam W.Kopalinski tak ich nazywa,a Jego o jakąś,przynajmniej szczątkową,sympatię do katolicyzmu,zdecydowanie posądzić nie można...Natomiast wszelkie ugrupowania protestanckie określa nie jako sekty,a właśnie"odłamy chrześcijaństwa","wspólnoty chrześcijańskie","wyznania ch-kie.."A to wszystko to przecież także sekciarstwo...

Wierzyc mi sie nie chce,ze nie zrozumiałaś,o co w tamtej wypowiedzi chodziło..?Może przeczytaj sobie jeszcze raz..Ja wcale nie przekonywałem,ze Jehowcy to chrześcijanie...!Zresztą już kilka razy nazwałem ich''biednymi ludźmi.."

A"zamieszanie na katolickim portalu",to chyba właśnie Ty robisz..?

(15159)
J.35data: 29.08.2010, godz: 17:35

do Moniki lat 36,
często zaglądam na xródełko i bardzo lubię jak piszesz, zwięźle i konkretnie.
Zawsze korzystam z Twoich przemyśleń z wyjazdów, wspomnień.
Również bardzo potrzeba mi pomocy Matki Bożej. W szkole podstawowej umarła mi mama..
Nie mogę iść na pielgrzymkę.. ani pojechać do Częstochowy bo nie mam z kim zostawić dzidziusia. Może wiesz coś na temat Częstochowy- podobno jest tam nabożeństwo na którym imiennie zawierza się osobę Niepokalanemu Sercu Maryi by wyjednać tym jej nawrócenie. Kiedy to się odbywa?

(15158)
Sylwia, e-mail: sylkra91@wp.pldata: 29.08.2010, godz: 15:06

Cześć! Czytaliście może książki Francine Rivers? Chciałabym poznać wasze opinie.
Pozdrawiam :)

(15157)
Justynadata: 29.08.2010, godz: 13:22

Serdecznie wszystkich zrodełkowiczów PROSZE o modlitwe za mnie
- szczegolnie za mojego MĘŻA!
jestem zalamana.
Mąż chce mnie zostawic z dwojgiem maŁych dzieci, znudzilam sie mu.. chyba mnie nie kocha, mimo ze robie wszystko by z nim być..tak jak on chce
i znosze jego dręczenia, kocham go..chce normalnego zycia bo ślubowałam mu to.

abym wytrwała psychicznie.. choćby dla samych dzieci.

o jedno zdrowaś Maryjo.. w ten intencji.

z Panem Bogiem, niech Bóg Wam wynagrodzi za czas mi poświęcony..

(15156)
Haniadata: 29.08.2010, godz: 12:05

do Zazuli
Jak świetlica to fakt, co najmniej 26 + te 2 kochane karciane... Ale już z indywidualnym tokiem studiów faktycznie dałoby się pogodzić. Jeżeli świetlica, to idzie dogadać się z dyrekcją co do godzin pracy. W każdym razie nie jesteś już uzależniona od planu lekcji innych nauczycieli, czy też od planu klas. W grę wchodzi całościowy czas pracy szkoły. Jeżeli do tego jeszcze ktoś inny będzie wychowawcą świetlicy, to wszystko jest do zrobienia. Tylko trochę dobrej woli dyrekcji i tej drugiej osoby. Ale jest to możliwe do pogodzenia. Poczekaj spokojnie na plan studiów i wtedy działaj.

(15155)
t.data: 29.08.2010, godz: 11:34

Ewo, dziękuję za te informacje.
Pozdrawiam

(15154)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 29.08.2010, godz: 03:42

Ogromna szkoda Pani trawiasta, że nie zostawia Pani meila, już od długiego czasu mam ochotę na rozmowę...:):)

(15153)
Trawiasta, lat 29data: 28.08.2010, godz: 23:30

X,
swiadkowie jehowy to nie chrzescijanie, a zielonoswiatkowcy to nie sekta - mylisz moj drogi podstawowe pojecia. Chrzescijanie to ci, ktorzy uznaja Chrystusa za Zbawiciela i Syna Bozego. Jehowici Jezusa za Zbawiciela i Syna Boga nie uznaja - cos tam pisza w tych swoich pseudo pisemkach, ze Jezus jest Synem Boga ale generalnie on jest tylko premierem niebieskiego rzadu ktorym bedzie przewodzic Jehowa. Itepe itede, inne podobne bzdury.
Ponadto sposob werbowania ludzi do swoich grup, system organizacji, pranie mozgu, socjotechniki i manipulacja jakich uzywaja stawiaja te watpliwa moralnie grupe w szeregu sekt. Dodajmy do tego czeste przypadki molestowania seksualnego, gwaltow, afer zwiazanych z praniem brudnych pieniedzy, powiazaniami z roznymi organizacjami przestepczymi na calym swiecie (bo przeciez swiadkowie dzialaja na wszystkich kontynentach), dodajmy do tego klamstwa i tlumaczenie Pisma Swietego na wlasny uzytek - mamy dopelnienie definicji sekty swiadkow j.

Zielonoswiatkowcy sekta nie sa, to odlam chrzescijanstwa, podobnie jak baptysci czy metodysci. Oni wierza ze Jezus Chrystus jest Panem, ze jest Synem Boga i zgodnie z tym co mowili prorocy i przepowiadalo Pismo, przyszedl na swiat zeby zbawic ludzkosc. Nie ma slowa na temat pieniedzy i pracy na rzecz zwiekszania szeregow organizacji, choc wielu by chcialo zeby tak bylo - Pilat mialby mniejszy problem z wydaniem wyroku skazujacego. A tak, mial zagwozdke: musial skazac Jezusa za niewinnosc...

Nie wprowadzaj zamieszania w tej kwestii na katolickim portalu - chyba ze robisz to celowo piszac ze swiadkowie to chrzescijanie? Masz w tym jakis cel? Oprocz tego zeby komus znow wytknac pyche czy cos...?

(15152)
Hankadata: 28.08.2010, godz: 22:07

X-sie, dziękuje za odpwiedź i pozdrawiam mile...

(15151)
Zazuladata: 28.08.2010, godz: 21:57

NIe jestem młoda i świeża, pracowałam już jako nauczyciel. TYm razem 26 godzin najmniej. Świetlica znaczy. W dziekanacie mówią, że można indywidualną organizację studiów zrobić...

(15150)
Hania, lat 37data: 28.08.2010, godz: 20:58

DO ZAZULI

Bo to jest niestety mało realne.... Jeżeli dostałaś pracę na cały etat - to przynajmniej 18 godzin + 2 tzw. karciane, do tego jakieś dodatkowe zajęcia, które pewnie dostaniesz jako mlody nauczyciel, może jakieś okienka. Możesz być w szkole właśnie do ok. 15, może nie udać się przecież tak planu ułożyć, żebyś miała od rana i bez okienek... Na uczelni też zapewne od rana, jeżeli dzienne.... Owszem, na wykłady można teoretycznie nie chodzić (dlatego pewnie powiedzieli na uczelni, że się da...), ale są ćwiczenia, laboratoria.... Taka moja rada: każda szkoła ma oddzielny fundusz na dokształcanie, może warto porozmawiać z dyrekcją. Jeżeli będziesz uczyć przedmiotu, do którego potrzebują nauczycieli, to masz szansę na sfinasowanie, przynajmniej w dużej częsci, przez zakład pracy. Wtedy może zdecyduj się na zaoczne. A tak na pocieszenie: od września podwyżka w oświacie. Startujesz od nauczyciela stażysty, czy może już kiedyś pracowałaś w szkole i możesz zaczynać z wyższego stopnia? Powodzenia w nowej pracy i witaj w klubie

(15149)
Xdata: 28.08.2010, godz: 18:01

do Trawiastej
Wspomnienie o koleżance z sekty zielonoświątkowców,to był jedynie wątek poboczny...O co innego wtedy tam chodziło..
A ludzi rozchwianych emocjonalnie to,owszem,spotykalem...I przy pierwszym,drugim jeszcze spotkaniu,dało się z nimi rozmawiać,później to już nie...

Chrześcijan z innych"denominacji"spotykam,nawet stosunkowo często...Myślę o tzw,świadkach Jehowy...Mowia,że są chrześcijaninami...tak mowią..!Nie wiem,czy wszyscy..?Może i wśród nich są.."denominacje",które tak siebie nie określają..kto wie..?A jacy to oni są DOBRZY,jak ta dobroć od nich bije,promieniuje...czasem oslepia wręcz..A może...zaślepia?Pewnie niektórych potrafi zaślepić...?
Jednak gdy się trochę z nimi rozmawia,to łatwo można wywnioskować,że dobrzy to tylko są oni...

Sama mądrość i dobroć-bez miłości(prawdziwej)-nic nie są warte..

(15148)
antyxdata: 28.08.2010, godz: 18:00

Witam ponownie dziś,

poostanowiłam tu zajrzeć czy wydrukowano mój wpis dzisiejszy. i oto jest! Chciałam jakąś modlitwę do św. Augustyna wpisać, ale NIESTETY nic ciekawego nie umiem znaleźć. Na razie znikam ze żródełka na jakiś czas. Nie wiem na jak długo. NA JAKIŚ CZAS. Ale powrócę i znowu będę wklejać rózne rzeczy, a czego się dowiem ciekawego to też tu napiszę. Co prawda uważam, że i bez wielkich podrózy mam cos do powiedzenia/napisania lecz cóz... obywatelstwo pewnych krajów zobowiązuje do szwendania się bez sensu po całej Europie przynajmniej. Także ubolewając nad tym, że w tym roku jeszcze nigdzie nie byłam na razie znikam na czas nieokreślony.

Co do krzyżyka - nie wiem - tak mi się po prostu skojarzyło, że Mojżesz został puszczony na wodę. Nie wiem zupełnie czemu. Jakoś tak. Nie wiem co można zrobić z wypalonym krzyżykiem. Mozna go dać do muzeum zdewastowanych dewocjonaliów. Albo właśnie pożegnać w taki sposób. Można jeszcze zrobić z nim jedną rzecz - bardzo przydatną moim zdaniem , ale nie mogę tego pisać.
Wtedy będzie on ŻYWYM EGZORCYZMEM.
I tak powinno być.
Myślę, że ludzie na całym świecie mają niepotrzebne krzyżyki - co z nimi robić , żeby się nie zmarnowały. Ha! Oto pytanie.

Być może dużo się modląc ktoś też dostanie odpowiedź taką jak ja dostałam.

Pozdrawiam serdecznie i do poczytania za jakiś czas,
antyx

(15147)
Dorotadata: 28.08.2010, godz: 17:08

Witam. Tez mam wspanialego narzeczonego(w przyszlym roku chcemy sie pobrac).Ale zanim On mi sie oswiadczyl tez mialam watpliwosci czy On to mezczyzna mojego zycia..Duzo sie modlilam,a kiedy poprosilam o to zeby On sie tez za mnie pomodlil i ze mna..i dzieki tej modlitwie,wspolnej teraz juz wiem ze On bedzie wspanialym mezem..dziekuje Ci za to Panie Boze!
Prosze Was o modlitwe,zebysmy wytrwali w czystosci do slubu..jest to dla nas BARDZO wazne i bardzo sie staramy..wiec prosze Was o wsparcie modlitwa..

(15146)
Trawiasta, lat 29data: 28.08.2010, godz: 16:34

antyx, to nie ja znalazlam krzyzyk, wiec nie do mnie skierowane sa Twoje slowa :) tylko ze wiesz... przerazona jestem Twoja rada: poswiec krzyzyk i wrzuc do wody bo dzieci tez tak puszczano jak Mojzesza - co ma piernik do wiatraka? Znasz opowiesc o Mojzeszu? Co ma do tego znaleziony krzyzyk? Ja tez kiedys znalazlam krzyzyk ucalowalam z szacunkiem postac Chrystusa i zanioslam do domu a potem zostawilam w Kosciele na jednym z bocznych oltarzy. Mozna tez zaniesc na cmentarz, polozyc na czyims grobie, lub przy kaplicy. Mozna pojechac tez na Grabarke i zostawic go tam wsrod tysiecy innych... Mozna tez po prostu go spalic, skoro sie nie jest pewnym pochodzenia i do czego byl zuzyty.
A co do kolorow, ja widzialam rozne krzyze i nawet z fioletowym Chrystusem tez widzialam - to byl krzyz malowany przez osoby uposledzone na zajeciach w wtz, krzyz byl brazowy a figura w ciemnym fioletowym kolorze.

Jesli chodzi o rzeczy poswiecone to ja jesli mam takie (np duzo obrazkow czy np zlamany krzyzyk ktory kiedys mialam i nei dalo sie go juz skleic) to pale je w piecu. Podobnie robie z chlebem ktory np zaplesnieje lub nie nadaje sie do zuzycia. Obrazki czy krzyzyki mozna tez zaniesc do kosciola i zostawic gdzies na lawce albo przy bocznym oltarzu. Moze ktos inny bedzie potrzebowal i wezmie.

X, Ty po prostu masz pecha bo nie spotkales nigdy emocjolanie rozchwianego (czyt: bezinteresownie dobrego i kochajacego Boga) chrzescijanina innej denominacji. mysle ze z wlasnej denominacji tez nikogo takiego nie poznales, stad mylisz pojecia.

...dlaczego dobry czlowiek zawsze ma latke wariata? bo tak prosciej, bo dobro krepuje, zawstydza i wytyka nasze braki. a one sa zawsze spore, bo cale zycie czlowiek ma duzo do naprawienia - codziennie od poczatku te same wady, grzechy, te same problemy...
a niech sobie tam mowia co chca, niejeden raz w zyciu slyszalam rozne okreslenia, mniej lub bardziej dosadne - i zyje. okaze sie na Sadzie Ostatecznym, X, kto mial dobre serce i przestrzegal Dekalogu a kto byl tylko "rozchwiany". Pan Bog na szczescie jest sprawiedliwy i zna przyczyny kazdego naszego czynu. Mnie to wystarczy, a Ty jak chcesz rozkoszuj sie swoja znajomoscia francuskiej kuchni i domoroslej psychoanalizy internetowej :)
to chyba tyle bo wiecej nic madrego nie wymysle. dobroc to dobroc, jej denominacje i psychoanalityczne szuflafkowanie nic nie da, od wiekow jest ta sama, cicha sila ktora podnosi na duchu i przemienia, dodaje otuchy i nadziei. dobroc, obok madrosci, najwiekszy dar jaki czlowiek mogl dostac od Boga.

spokojnej niedzieli Wam zycze... wszystkim
LM pozdrowienia, mysle o Tobie.

(15145)
biedronkadata: 28.08.2010, godz: 16:30

A czy wg Was może mieć miejsce sytuacja odwrotna tzn., że coś się wydarzyło mimo, że ciągle czuję, że nie byłam na to do końca gotowa i to może być po myśli Boga? nie mam na myśli współżycia.

(15144)
Zazula, lat 36, e-mail: zazula75@gmail.comdata: 28.08.2010, godz: 14:50

podaję mój mail... NA uczelni mówią, że da się to zrobić... mówisz, że mało realne? :(

(15143)
antyxdata: 28.08.2010, godz: 14:42

Witam dziś w dniu wspomnienia św. Augystyna ( wczoraj było wspomnienie matki św. Augystyna św. Moniki, która wiele lat modliła się o nawrócenie syna)
i zachęcam do przeczytania biografii patrona dzisiejszego dnia:

http://www.brewiarz.pl/czytelnia/swieci/08-28.php3

a także artykułu "Dlaczego św. Augustyn nigdy sie nie spowiadał?" gdzie uzyskujemy odpowiedź na to pytanie:

http://mateusz.pl/duchowosc/dk-spowiedz.htm

Pozdrawiam,
antyx.

ps. chciałam przeprosić Aldonę, 30, która pisała o krzyzu za pomylenie jej ksywki z ksywką osoby, która pisze tu jako TRAWIASTA - nie wiem dlaczego pomyliłam te ksywki bo myślałam o Aldonie, 30.

Może napisze co dalej z tym krzyżem. Moim zdaniem zachowa go sobie albo zaniesie do kościoła. Ja bym go poszła zanieść do rzeki, trzeba oddać przyrodzie co do niej nalezy. Takie mam myślenie... spalony krzyżyk nalezy ochrzcić i kupić sobie nie spalony. Tyle.

Pozdrawiam wszystkich czcicieli św. Augystyna.
antyx.











(15142)
Xdata: 28.08.2010, godz: 11:36

Wczoraj w Wiadomosciach pokazali,że gdzieś w Anglii kobieta wrzuciła kota do kosza na śmieci i powiedzieli,ze po tym,jak nagranie ukazało się w internecie,ludzie zaczęli grozić Jej śmiercią..Przydzielono Jej nawet ochronę policyjną...
Ciekawe,czy ci sami ludzie,którzy grozili śmiercią tej kobiecie,groziliby nią innej,mianowicie takiej,ktora urodziłaby dziecko i zaraz po urodzeniu wrzuciła je do tego kosza,a potem tłumaczyła,że nie dałaby rady go wychować ze względu na trudną sytuację materialną,a ciązy''nie usunęła'',bo jest katoliczką i"kościół nie pozwala.."?
Ciekawe,czy ci sami ludzie,którzy ujęli się i wzięli w obronę kota,w tym przypadku wzięliby w obronę to dziecko,a nie kobietę...?
Dodano jeszcze,że tamta kobieta(od kota)jest wierząca i regularnie chodzi do kościola...
Z tego widać,że osoby wierzące grożą uśmiercaniem zwierzętom,a osoby niewierzące ludziom...

(15141)
dopowiedzenie..data: 28.08.2010, godz: 11:15

do Marcina..
jeszcze jest przeszkoda taka ze za duzo oczekujemy przyjemności w zyciu.. Malzenstwo owszem dopóki przyjemnie.. nie nudno, nie smutno, zachwyceni sobą bez wad.. kapłanstwo dopóki na skrzydłach, z zapałem a gdy spada się na ziemię.. bo kryzys, kłopoty finansowe, znudzenie sobą, przyziemność obowiązków.. nie jesteśmy zdolni ponieść tego.. bo to kosztuje..
trzeba się wysilić, dać z siebie więcej..nie potrafimy tego i co dziwne- nawet z miłości do ukochanego/ej "ze cie nie opuszczę az do śmierci"
Lansują nam styl ze zycie ma się toczyć wokół przyjemności..spełnionych marzeń szczeg własnych zachcianek,kariery, bez specjalnej udręki, wysiłku, by szło gładko , zyczymy sobie zdrowia..i jakaś nagroda przydałaby się za całoroczną pracę...np wygrana w totka
czyli bez Krzyża najlepiej.. wystarczyłoby do zbawienia niedzielna msza sw, ze nie zabijamy..
To znaczy ze szukamy pełnego szczęścia tu na ziemi, którego nie znajdziemy.. Niestety a moze stety spadamy na 4 łapy po jakimś czasie.. bo małżeństwo nie przynosi samych niespodzianek ale wymaga cierpliwości, kapłanstwo nie jest prymicyjną drogą pełną wzniosłych zyczeń.
Każdy stan w życiu jest trudny..
Życie wcale nie ma być przyjemne..choć składa się z takich chwil..
Mamy ciężkie zadanie.. przezyć życie tak by nie zmarnować wieczności..a to droga kręta, po stromych, kamienistych szlakach...to droga krzyżowa.
Nie ma innej drogi do wieczności.

(15140)
Danuta, lat 39, e-mail: alana181@wp.pldata: 28.08.2010, godz: 10:36

Kilka dni temu zamieściłam tu prośbę dotyczącą tego czy ma ktoś do odstąpienia materac przeciwodleżynowy.Chcę bardzo podziękować w imieniu swoim i mojej Mamy Panu Przemkowi który wysłał mi ten materac,jestem naprawdę bardzo wdzięczna jeszcze raz z serca dziękuję,i pozdrawiam wszystkich z całego serca.

(15139)
Joannadata: 27.08.2010, godz: 23:40

Bog dał, Bog zabral i odda przemienioną(ego) jesli taka Jego wola...

(15138)
Marcindata: 27.08.2010, godz: 22:18

Do ostatnio piszących Zródełkowiczów
Jak czytam te ostatnie posty to przypominają mi się słowa ks. Pawliny który stwierdził że nie ma kryzysu powołań,raczej jest kryzys powołanych.I to odnosi się nie tylko do powołań kapłańskich ale i do małżeństwa.Jesteśmy powołani ale często niedojrzali do dojrzałego małżeństwa czy kapłaństwa.I stąd biorą sie te rzesze młodych ludzi którzy odchodzą od stanu małżeńskiego i kapłańskiego bo przyszedł kryzys,trudności których nie dali rady udzwignąć bo brakło dojrzałości i gorliwej modlitwy.

(15137)
Ewadata: 27.08.2010, godz: 22:06

Do t.

Do tej historii, którą opisałam, dodam jeszcze parę informacji. Przez okres tych 3 lat braku kontaktu, kobieta, mimo, iż wcześniej rozeznała, że małżeństwo z tym mężczyzną jest zgodne z Wolą Bożą, uszanowała decyzję swojego narzeczonego, który wówczas zaręczyny zerwał. Owszem, było jej bardzo ciężko, ale nie poddawała się i nadal modliła o dobrego męża, pogodziwszy się już całkowicie z tym, że były narzeczony odszedł. Całkowicie w tej sprawie zaufała Bogu. Zawierzyła mu do końca. Pomyślała - skoro to nie ten mężczyzna będzie moim mężem, Pan Bóg postawi na mojej drodze innego.

Była otwarta na inne znajomości. Po prostu modliła się i ufała, ale już "nie liczyła" na powrót byłego narzeczonego. Myślę, że taka postawa jest zdrowa i najlepsza z możliwych. Czasem przecież coś może być zgodne z Wolą Bożą, ale człowiek ma wolną wolę i może powiedzieć "nie" Tak, jak to uczynił ten mężczyzna. Bóg tej woli człowieka nie złamie, może jedynie dawać natchnienia, leciutko pokierować, dawać "znaki", ale uszanuje człowiecze "nie"

To, że potem ta para jednak wróciła do siebie, to jest na pewno jakaś tajemnica. Ta kobieta cały czas modliła się o dobrego męża. Może w ten sposób nieświadomie prosiła Boga o powrót byłego narzeczonego. To już wie tylko Pan Bóg. Dla mnie historia tych ludzi jest Bożym cudem.

A ten mężczyzna tłumaczył to później tak: zrywając zaręczyny, był akurat na takim etapie swojego życia, że miał różne wątpliwości, nie był jeszcze dojrzały, dopiero co się nawrócił...Czyli, potrzebował czasu.

Ta kobieta, opowiadała, że ona dzięki temu bolesnemu rozstaniu, wiele się o sobie dowiedziała, że to cierpienie miało sens, że zbliżyło ją do Boga.

Może te 3 lata wcześniej, nie potrafiliby stworzyć udanego, dojrzałego związku małżeńskiego. Czasem nam się wydaje, że jesteśmy do czegoś gotowi, a Pan Bóg wie lepiej :-) i to że na coś czekamy....to też nam służy, służy naszemu dobru.

(15136)
Xdata: 27.08.2010, godz: 21:44

Hanka
Takie przedmioty się pali,albo zakopuje...

(15135)
Xdata: 27.08.2010, godz: 21:42

do Marcina
Łatwo zrozumiec kobiety,tylko najpierw trzeba przestać sie nimi interesować...Potem to już...."z górki.."Masz jak...na tacy..

(15134)
Xdata: 27.08.2010, godz: 21:35

Do Łukasza
Ja też czasem zadaję sobie to pytanie...
Precz z dyskryminacją mężczyzn..!!!

(15133)
merigold, lat 23data: 27.08.2010, godz: 21:07

Nie da się w życiu wszystkiego zrozumieć. Z moim ukochanym chłopakiem rozstałam sie po roku, nie wyszło, bardzo to przeżyłam, miałam nadzieje ,że do mnie wróci, ale mijały kolejne miesiące, a ja słyszałam od innych jak bardzo służy mu wolność. Zaczęłam układać swoję życie, przez ten rok bycia samej zrobiłam wiele rzeczy o których marzyłam, w dużej mierze usamodzielniłam się, spełniłam kilka marzeń, wiele rzeczy zrozumiałam. Powoli przestawałam za Nim tęsknić i wtedy przypadało wesele naszej wspólnej koleżanki na którym się spotkaliśmy.Zaczęliśmy rozmawiać i zaczął się stawać cud. Przez 2 miesiące starał się zebym do niego wrociła. Mam nadzieje ,że tak miało być, że wypełniamy Bożą Wolę. Mam nadzieje Radku ,że Bóg da Ci światło abyś dobrze zrozumiał to wasze spotkanie w kościele. Wszystkiego dobrego życze :)

(15132)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 27.08.2010, godz: 20:10

Witam
Mnie krzyż nie przeszkadza pod żadną postacią.
Wiedzę, że często słowo Krzyż jest źle rozumiane i mylnie interpretowane.
Dla mnie krzyż ma kilka znaczeń jedno takie, że krzyż jest dla mnie symbolem cierpienia lub jest symbolem pewnego problemu który jako krzyż powinniśmy wziąć na swój bark ale wiem jedno Bóg nie daje nam Krzyża tak ciężkiego byśmy go nie mogli unieść a jeśli jest za ciężki to Bóg nam pomaga go nieść , krzyż to problemy które niesiemy przez całe nasze życie , kiedy podnosimy krzyż powinniśmy zawsze wzrok kierować w stronę Boga wtedy on staje się lżejszy a jeśli podczas podnoszenia krzyża wpatrujemy się w inną stronę wydaje nam się że ciężar krzyża jest tak ciężki, że nas przygniata i wtedy nagle stwierdzamy , po co mi Bóg sam dam rade przecież daje mi takie ciężkie krzyże to znaczy, że mnie nie kocha i nawet nie czuje by mi pomagał to mylne pojęcie sprawia , że zatracamy się w nicości zapominamy o Bogu a przede wszystkim zapominamy o Bożym miłosierdziu.
Bóg do nas wyciąga rękę jak ukochany tatuś z nadzieją , że my niegrzeczne urwisy złapiemy go za ukochane ciepłe ręce pełne miłości , chcące nas tylko przytulić , Bóg nie mówi do nas chce waszą miłość, okazujcie mi ją albo czekam na naszą miłość, Bóg do nas mówi tymi słowami jestem tu z Wami , wyciągam do Was moje zatroskane ręce, przyjmijcie moją miłość ponieważ on chce obdarzyć nas miłością nieograniczoną pozbawioną egoizmu , Bóg jest prawdziwą czystą miłością.
On nas kocha takimi jakimi jesteśmy , kocha nas mimo słabości i grzechów.
Krzyż często jest teraz traktowany jako walka polityczna a jednocześnie powstają wokół niego szczytne cele ale często krzyż dzieli a powinien łączyć z pamięcią o Jezusie który na nim zmarł. Często krzyż jest narażony na profanacje ze strony innych ludzi często krzyż jest traktowany jako sam w sobie przedmiot lub często ludzie szydzą z krzyża i plują na niego. Ludzie chcą krzyż traktować w inny sposób niż powinno się go w rzeczywistości traktować. Krzyż jest w pewnym tego słowa znaczeniu Sacrum a jest często traktowany jak Profanum.
Krzyż jest symbolem wolności, wiary oraz nadziei. Przez krzyż przyszło zbawienia to krzyż jest świadkiem naszego zbawienia. Źli ludzi na farach internetowych , pod pałacem prezydenckim i w innych miejscach na całym świecie nie tylko śmieją się z krzyża i go nie uznają ale popełniają szeroko idącą profanacje i zbezczeszczając Krzyż jako symbol naszego zbawienia. Często można spotkać się nagminnym atakiem ze strony Satanistów tu mowa o Krzyż pod Pałacem Prezydenckim gdzie z pozwolenia Urzędu Miasta odbywają się Fety i inne imprezy prowadzone przez Satanistów w których celem nie jest przeniesienie Krzyża lecz jego profanacja.
Ja uważam , że głównym powodem konfliktu jest ignorancja władz państwowych , które uwikłały Krzyż w walkę polityczną i jednocześnie pozwalają by Krzyż był przedmiotem profanacji , a łatwe rozwiązania są zarazem ciężkie w zrealizowaniu przecież jeden mały pomnik który powstał by pod Pałacem rozwiązał by panujący tak długo konflikt , i zarazem na pewno nie zasłonił by innego pomnika Józefa Piłsudskiego , przecież pod pałacem prezydenckim jest taka duża przestrzeń że ona warta jest zagospodarowania . Więc ja w tej kwestii jestem zwolennikiem by powstał pod Pałacem Prezydenckim pomnik by uczcić wszystkie ofiary katastrofy bez wyróżniania kogokolwiek, przecież nie często w Polsce a nawet na świecie giną tak wielcy i wspaniali rodacy i jeszcze w świecie nie było tak dotkliwej katastrofy więc nie widzę powodu by nie uczcić tragicznie zmarłych. Ta katastrofa odbiła się szerokim echem na całym świecie przez co w wielu zakątkach naszego globu składano nam kondolencie a nawet wprowadzano żałoby narodowe.
A nawet za granicami naszego kraju w innych sąsiednich krajach stawiają pomniki by uczcić śmierć naszych rodaków. A jednocześnie jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju profanacji Krzyża, jednocześnie mam nadzieję, że konflikt zostanie jak najszybciej rozwiązany by jak najszybciej zapobiec dalszej profanacji Krzyża.
Pozdrawiam
Z Panem Bogiem
Łukasz

(15131)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej