| Hanka | data: 01.08.2010, godz: 23:57 |
Grażynko, Maju czasami należy odpuścić, z większym pożytkiem dla nas, a dla Łukasza to może jakiś rodzaj terapii? (14730)| X | data: 01.08.2010, godz: 23:55 |
do Łukaszu!!!
Tzn.do wpisu zaczynającego się:"Spokojnie,spokojnie..."
Też tak zacznę...Spokojnie,spokojnie..!Każdy na Źródełku przechodzi"kolejny w swoim życiu kryzys"?
Protestuję-"spokojnie",acz stanowczo-przeciwko takiemu twierdzeniu,które odnosi się przecież także do mnie...!Muszę to zrobić,gdyż nic o takich kryzysach mi nie wiadomo....A przecież wiedziałbym coś..!
No chyba żebym nie wiedział..?Ale wtedy,bez wątpienia,ktoś powiedziałby mi o tym,napomknął chociaż...Tak półgębkiem,mimochodem...Może jakoś dwuznacznie,czy też przy pomocy gry słów...?
Ale gdzie tam...!Nic takiego nie miało miejsca!
Więc gdzie te"kryzysy'"?
Ja ich nie widzę,inni,którzy mnie znają,również nie....No to,w takim razie,skąd u Ciebie taka wiedza..?
Gdyby to chociaż jeden,nie kilka...Ale jeszcze nie!
Mam nadzieję,że mój protest nie pozostanie bez echa,nie zawiśnie w prózni...nie odbije się od ściany...?Jest przecież wyważony i...spokojny...
A może jednak pozostanie..?Pozostanie,bo jest zbyt"spokojny"?
Gdyby był ostry,gwałtowny,to wtedy mogłbym liczyć na..."wzajemność..."A tak to nie mam pewności...Zostanę ze swoimi..."kryzysami.."
No ale gdybym właśnie w sposób niezwykle ostry,zacietrzewiając się w gniewie,protestował,to przecież byłoby to dowodem na to,że,rzeczywiście,przeżywam kryzys..!A skoro mam go teraz,to można słusznie zakładać,że miałem i inne w przeszłości...!
I też zostaję ze swoimi "kryzysami"!
A więc,tak czy owak,wychodzi na to,że mam kryzysy...nic o tym nie wiedząc..!
I nie udowodnię tego,że jednak jest inaczej...
No to idę się...spokojnie położyć...
(14729)
Witam
Dziękuję wszystkim , którzy się za mnie modlili.
Odebrałem orzeczenie o stopniu niepełnosprawności mój wniosek został rozpatrzony pozytywnie.
Pozdrawiam Łukasz (14728)
Wiecie co...
A ja czasem nie nadążam za tempem zmian tematów dyskusji na źródełku. Nie no żartuję ;) A tak na poważnie to może i u Łukasza te zmiany idą wolno, ale chłopak pisze chaotycznie i dlatego niektórym się wydaje, że ciągle zmienia zdanie... chociaż sama nie wiem, bo sporo osób napisało, że te zmiany idą zbyt szybko. (14727)
To śmieszne, jak proste jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego
świat zmierza do piekła. To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w
gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia. To śmieszne, jak bardzo
każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć,mówić,
ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia. To śmieszne, jak ktoś może
powiedzieć 'Wierzę w Boga' i nadal iść za szatanem, który, tak a'propos również
'wierzy' w Boga. To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące 'dowcipów' przez
e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełzany ogień, ale kiedy zaczynasz
przesłania dotyczące Pana, ludzie dwa razy
zastanawiają się czy podzielić się nimi. To śmieszne, jak wiadomości sprośne,
bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyber-przestrzeni lecz
publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w
niedziele, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.
Śmiejesz się? (14726)| maja | data: 01.08.2010, godz: 21:43 |
Faktycznie, ja za Łukaszem też nie nadążam, zadyszki dostaję;) (14725)
Witam! jakis czas temu sama dodałam tu wis i czasami zaglądam na tą stronkę.Ale co do wpisów Łukasz to jakoś tego nie chwytam... Czy on tu jest jakimś przywódcą.. czy chce zająć miejsce..kogoś innego.Dla mnie chłopak kompletnie nie zdecydowany.Bez urazy ale takie jest moje zdanie.Pozdrawiam was wszystkich. (14724)
Do wpisu ( 14778 )
Ciężko jest odpowiadać na wpis anonimowy , i nie znając imienia rozmówcy.
Jezus mnie uwolnił z nieczystości pozostały tylko pokusy ale cały czas się modlę w tej intencji i jak pokusy znikną to będzie zasługa Jezusa, te pokusy są dla mnie próbą którą daje mi Bóg, ale on również jak przyjdzie odpowiedni moment uwolni mnie od pokus. Wiec nie chce wracać wspomnieniami na temat nieczystości każdy popełnia grzechy i każdy ma prawo się z nich podnieść i poprawić i nie ma potrzeby próbować ataku związanego z tym grzechem tym atakiem z tego grzechu Bóg mnie osądzi i nie ma potrzeby mi o nim przypominać choć Bóg jest miłosierny i wiem, że mi wybaczył ten grzech, więc i wy mi go wybaczcie i proszę już nie wspominać mnie o grzechu nieczystości. To moja pierwsza prośba taka serdeczna od serca.
Do odnowy uczęszczam i też nic złego w tym nie widzę nie rozumiem dlaczego jest poruszany na stronie temat wspólnoty tym bardziej, że do niej już dłużej chodzę.
Jeśli chodzi o tępo odpowiadam, że moim zdaniem tępo jest wolne i wcale nic na siłę nie chce zmieniać i modlę się do Boga o rozeznanie drogi i często słyszę głos Boga , i wiem że on chce dla mnie jak najlepiej, jak mu ufam, i oddałem mu swoje życie. Moja zmiana przebiega etapowo powoli i ja nigdzie nie napisałem że chce wstąpić do zakonu lecz zapytałem jak można rozpoznać powołanie. Próba samobójcza nie przekreśla mnie w oczach Boga, ten grzech też został mi odpuszczony i za niego Jezus umarł na Krzyżu, to co było a nie wróci jest nie potrzebne więc na temat samobójstwa nie warto się wypowiadać, teraz jestem szczęśliwym człowiekiem a przez to doświadczenie wiem co inni czują i wiem jak im pomów, każde doświadczenie jest potrzebne by rozumieć potrzeby innych.
Więc następna prośba nie poruszajmy już tematu czegoś co się nie powtórzy a było kiedyś temat dotyczący samobójstwa uważam za zamknięty.
Owszem szukałem dziewczynę, nie wiem czy moją drogą i powołaniem będzie zakon czy małżeństwa ale na dzień dzisiejszy nie mam dziewczyny i nie szukam dziewczyny. Oświadczam też, że swoje życie chce ustabilizować do wieku 30 lat i do tego wieku chce podjąć decyzję dotyczącą swojej przyszłości , czy wstąpię do zakonu czy wstąpię w związek małżeński wiec mam jeszcze przed sobą 4 lata a mam dopiero 26 lat, teraz chcę się rozwijać i proszę Boga o rozeznanie które podejmę między 26 a 30 rokiem życia, więc chyba nie ma mowy o zwolnieniu i o pośpiech moim zdaniem człowiek mając 30 lat powinien już wiedzieć co chce w życiu i jaka jest jego droga. Nie mam po co zwalniać tępo, ponieważ tępo jest normalne.
Może przez ten okres coś się zmieni o Bóg skieruje mnie na drogę małżeństwa lub na drogę kapłaństwa niech się jego wola dzieje.
Figurki Święte nie rozumiem dlaczego dodałeś je do postu ponieważ ja już od dłuższego czasu mam Figurki Święte oraz Obrazy Święte w domu i często w rodzinie katolickiej w domu się znajdują figurki i obraz święte nie jestem pierwszą osobą nie trzeba mieć powołanie by mieć figurkę sam osobiście na szyi noszę cudowny medalik i krzyż św. Benedykta, więc w czym problem nie widzę w tym nic złego.
A pytanie na forum o coś nie jest niczym złym , kto pyta nie błądzi. A jeśli pytasz tu na forum o rzeczy czy dewocjonalia święte to jest błogosławieństwo coś dobre.
Moim zdaniem wszystko co pochodzi od Boga jest darem i jest to dobre.
Msze o uzdrowienie moim zdaniem są pomocne każdemu bez względu czy ma powołanie, czy jest księdzem czy jest osobą świecką znam wiele osób które korzystają z tym Mszy są przypadki gdzie osoba o kuli wyszła z Mszy bez kuli czy można jej zabronić iść na taką Mszę jeśli jest potrzebna, inni odzyskali zdrowie duchowe a inni cielesne ja na własne oczy widziałem jak ludzie mdleli na takiej Mszy.
Msza jest dla każdego, Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię" (Mt 1, 28). Niech przyjdzie sprawiedliwy, aby stał się jeszcze sprawiedliwszy; letni, aby stał się gorący; grzesznik, aby się oczyścił i uświęcił. Ach, ułomności ludzka! Czyż jest człowiek, który by nie zgrzeszył?
Ja osobiście z miłą chęcią zaproszę każdego na taką Mszę ponieważ warto się spotkać z Jezusem na ta takie Mszy nie idę dla samej idei lecz by spotkać żywego Jezusa i chce się pojednać z Bogiem takie Msze mi pomagają znam osoby które muszą co chwila chodzić na takie Msze gdzie jest Msza o uzdrowienie tam są takie osoby. Ja wiem, że Bóg działa i mu ufam i chce by mnie powoli prowadził, przecież On wie, że nie może mnie zmieniać od zaraz ponieważ taka nagła zmiana może mnie zabić lub może to być odwrotny skutek. Bóg działa we mnie powoli ale widzę jego działanie. Są różne powołania i każdy jest do czegoś powołany ,jedni są powołani do małżeństwa a inni do kapłaństwa a nawet do samotności.
zapomniałeś dodać że jestem członkiem Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich ale każdy może do nich wstąpić by się zjednoczyć w wspólnej modlitwie i zapomniałeś napisać że się zapisałem do Bractwa Szkaplerznego.
Ja jestem świadomy, że zawsze znajdzie się osoba która będzie mi wytykała błędy przeszłości a wiele osób będzie chciało mnie zniechęcić ale im się nie uda ponieważ Jezus jest ze mną. Czy nieznajomy masz jeszcze do mnie jakieś skargi albo pytania chciałbym się wypowiedzieć i mogę troszkę z Tobą polemizować.
Na dzień dzisiejszy czuję się szczęśliwy i spokojny.
Może podejmiemy wspólny temat, który Cię zaciekawi zapraszam do wspólnej konwersacji.
A jeśli chodzi przewodnika duchowego to znam osoby które bez powołania mają własnego spowiednika albo kierownika duchowego ponieważ on jest potrzebny każdemu w szukaniu każdej drogi a w szczególności drogi do Boga.
WSZYSTKO MOGĘ W TYM KTÓRY MNIE UMACNIA
>>>>>>>>>>>>>>>>>>Do Madzia, lat 24 (14723)| Łukaszu!!! | data: 01.08.2010, godz: 20:50 |
Spokojnie, spokojnie. Widzę, że przechodzisz kolejny w swoim życiu kryzys (jak i wszyscy na źródełku) Twoje spektrum wahań emocjonalnych jest nader szerokie, począwszy od Nawrócenia po Zakon. Osobiście sądzę, że zakon NIE JEST Tobie pisany....Pan Bóg szykuje lda ciebie inną drogę, ale z czystym ciałem i sercem! Kryzyz powołania do zakonu,małżeństwa jest obecnie bardzo częsty i często także mylony. Stąd też księża, siostry zakonne nie potrafią poradzić sobie z własnymi emocjani i seksualnością, bedąc już w Zakonie. A uwierz mi, "lepiej" jest człowiekowi świeckiemu grzeszyć niż osobie konsekrowanejm która jest już pośłubiona Panu Bogu. Zatem Łukaszu wyluzuj troszkę, wycisz swoje emocje, takie zmiany jakie chcesz w sobie przeprowadzić zabieraja dużo czasu. Codziennie,małymi milimetrami do celu;) (14722)
Właściwie to powinnam ten wpis skierować do Łukasza, ale powiem najpierw to ogólnie. Czasem jest tak, że człowiek woli iść do zakonu, by uniknąć problemów jakie stawiałoby przed nim życie w małżeństwie, bądź w samotności ale jako osoba świecka. Niestety życie w zakonie to zapewne nie bajka.
Łukaszu nie wiem tak naprawdę co kieruje Tobą, że myślisz na poważnie nad życiem w zakonie. Nie będę i nie chcę Cię oceniać, bo tak naprawdę Ciebie nie znam i zaglądam na źródełko dopiero od niedawna, ale zgadzam się z tym, że naprawdę zbyt często zmieniasz zdanie i powinieneś trochę zwolnić, bo wszystko ma swój czas. Teraz piszesz o zakonie, a czytałam Twoje posty sprzed kilku i kilkunastu miesięcy gdzie pisałeś tylko o tym jak Ci źle i że chcesz mieć dziewczynę, itp. To normalne, ze jak się szuka drugiej połówki przez internet to można trafić na nieodpowiednią osobę i się zawieść... sama też przez to przechodziłam. A wartościowe dziewczyny istnieją, tylko czasem trzeba się ruszyć i odezwać pierwszemu, albo trochę poczekać aż Bóg nam ześle tę odpowiednią osobę. Z tego, co piszesz widzę, że w swoim życiu doświadczyłeś braku akceptacji ze strony innych i uwierz, że wiem co czujesz, bo przechodziłam dokładnie to samo, więc rozumiem Cię. Ja również wiem, że nigdy nie bedzie tak, by wszyscy mnie akceptowali, bo mam taki charakter. Ale wiem też, że mino, iż jestem inna co nie każdemu może się podobać to nikt nie ma prawa mnie za to poniżać, ani Ciebie, ani nikogo innego, bo przed Bogiem wszyscy są równi, a szacunek i tolerancja każdemu się należy! Myślę, że Twoje myśli o zakonie owszem są związane z Twoją religijnością i tym, że jesteś blisko Jezusa, ale zapewne chęci bycia osobą duchowną pogłębia ta myśl, że nie każdy będzie akceptował Twoją osobowość i nie mówię teraz o prześladowaniach religijnych, tylko o Twoim charakterze. Oczywiście to Twoje życie i Twoja decyzja co zrobisz. Jedno jest pewne, że bez względu na to, czy będziesz osobą świecką czy zostaniesz duchownym to i tak zawsze będziesz miał okazję, by czynić dobro. I co najważniejsze rozmawiaj jak najwiecej z Bogiem, módł się, a On napewno pokieruje Twoim życiem dobrze, niech Jego wola się stanie. (14721)
Słysząc Dobrą Nowinę o Królestwie Boga nad ziemią, można by zapytać, dlaczego na ziemi jest nadal tyle zła.Skoro Jezus włada całym światem, dlaczego niemal w każdym jego zakątku można się spotkać z biedą, niesprawiedliwością, płaczem? Dzieje się tak dlatego, że nie wszyscy ludzie poddali się pod panowanie Jezusa, a nawet Ci, którzy już oddali się pod władzę Króla, oczekują ostatecznego tryumfu Jego Królestwa. Bowiem czas, w którym żyjemy, to czas oczekiwania na ponowne przyjście Jezusa Króla.
Jest to także czas walki.
Królestwo Boże spotyka się ze sprzeciwem ze strony złego ducha- apokaliptycznego smoka- i ludzi, którzy jemu służą. Stają oni do walki z Bożym panowaniem, chcąc podporządkować świat innym niż Boże zasadom. Walka dwóch Królestw- Królestwa Bożego i królestwa ciemności- czasem przybiera bardzo drastyczne formy. Wystarczy wspomnieć prześladowania chrześcijan, wojny światowe, zabijanie poczętych dzieci, eutanazję. Ta walka często rozgrywa się bardzo blisko nas- w naszych rodzinach i w naszych sercach. Czy nie jest sprzeciwem wobec Bożego Królestwa nadużywanie alkoholu, nieuczciwość, brutalność, wulgarność, zaniedbywanie przez rodziców opieki nad swoimi dziećmi, egoizm, przesycenie wszystkiego zmysłowością ? To wszystko nie służy Bożemu Królestwu. Dziś siły wrogie Bogu zdają się być tak potężne, że rodzi się w sercu wątpliwość, czy ziemia kiedykolwiek uzna nad sobą panowanie Boga. Czy Smok zostanie pokonany?
Z odpowiedzią przychodzi nam Pismo Święte. Wynik walki jest już przesądzony: zły duch zostanie pokonany i strącony, a nad światem zapanuje Jezus Król. Choć zły duch jest potężny, ma przeciw sobie najpotężniejszego z aniołów- Archanioła Michała, którego imię jest zwycięskim zawołaniem : Któż jak Bóg?! Św. Michał jest wodzem wszystkich aniołów i został posłany przez Boga do opieki nad ludem Bożym, czyli nad ludźmi, którzy żyją w Królestwie Bożym. On pokona Smoka i ochroni ludzi, chcących służyć Panu Bogu w Jego ziemskim Królestwie- Kościele.
Stojąc zatem przed Jezusem Królem, prosimy w cichej modlitwie, aby św. Michał Archanioł pokonał wszystkie złe moce zagrażające nam, naszej rodzinie, znajomym, przyjaciołom i całej naszej Ojczyźnie. Miejmy ufność w potęgę Boga, , który nie pozostawia swojego ludu bezbronnym, lecz posyła swoich aniołów, aby nieustannie go wspierali w walce o miłość i prawdę, i o Boże panowanie. (14720)| Do Lukasza | data: 01.08.2010, godz: 19:32 |
Chłopie zwolnij tempo. Nieczystosc, Odnowa, Kierownictwo Duchowe, Próba samobójcza, szukanie dziewczyny, Figurki świętych, Msze o uzdrowienie a teraz powołanie. Bóg działa i wszystko ma swój czas. Zaufaj! (14719)| Madzia, lat 24 | data: 01.08.2010, godz: 19:18 |
Do Łukasza :
To życzę tobie powodzenia w szukaniu .
Na pewno znajdziesz Księdza który zechce tobie pomóc , Warszawa jest duża to problemu nie ma bo jest tam dużo Księży . (14718)| dziwnaa , lat 31 | data: 01.08.2010, godz: 18:11 |
Drogi Leo,
A ja tam wierzę, że taka przez duże M też się zdarza w rzeczywistości (nie tylko w serialu), jeśli tylko dwoje ludzi tego chce. Taka zwykła, w szarej codzienności, pośród różnych powodzeń i niepowodzeń, ale ciepła, oparta na zaufaniu, szacunku, wierności, dążeniu do dobra, etc. i dlatego tak piękna, i dlatego tak warta naprawdę wiele :)
Aniu, lat 26
Wiele już osób wiele napisało odnośnie powołania... Wiesz, myślę, że nie można uogólniać. Nawet jeśli Twoja historia w jakiś sposób jest traumatyczna, jeśli jest to bolesne doświadczenie, to nie można powiedzieć że całe życie zakonne jest "bee". Weź proszę pod uwagę Aniu, że pisząc pewne rzeczy jesteśmy też odpowiedzialni za to jakie uczucia i stany wywołuje to w osobach czytających. A przecież Źródełko odwiedzają też osoby próbujące rozeznać swoją drogę życia i chyba nie chciałabyś w tym ich rozeznawaniu narobić bałaganu, bo tak na zdrowy rozsądek - jeśli ktoś przeczyta, że to "bagno" i nie daj Boże w to uwierzy... To Twoja opinia, na pewno na podstawie jakiś przeżyć, ale chyba zbyt emocjonalna i zdecydowanie za mocna. Nikt nikomu nie obiecuje rarytasów przy wstępowaniu do zakonu. Jak mawiał bł. Ignacy Kłopotowski "powołanie zakonne daje szczęście, jakiego nikt na świecie nie ma i mieć nie może. Bo służyć Bogu to królować, ale też i cierpieć". To piękna i trudna droga, ale nie wszyscy są w stanie tam być i trzeba się z tym pogodzić. (14717)| Madzia, lat 24 | data: 01.08.2010, godz: 17:04 |
Do Łukasza:
Wpierw mówiłeś że masz kierownika duchowego ? Teraz mówisz że nie masz kierownika duchowego . Jaka w końcu jest prawda ? (14716)| maja | data: 01.08.2010, godz: 16:04 |
Do ANI
1. Przełożoni czyli najwyższa władza w klasztorze ma zawsze lepsze jedzenie, ogrzewanie, najlepsze kosmetyki, natomiast jako zwykła postulantka lub nowicjuszka nie masz nic- zawsze masz gorsze jedzenie, i marzniesz.
AD 1 - nigdy w zakonie jako postulantka nie miałam gorszego jedzenia, czy ubrania, czy kosmetyków. Nawet jeśli tak by było nie zwracałabym na to uwagi, bo gdyby faktycznie przełożeni sobie brali lepsze innym dawali gorsze to zostawiłabym to ich sumieniu. Do zakonu nie idzie się dla lepszych kosmetyków, jedzenia czy ubrania.
2. Ciężko pracujesz na przełożonych- jako zwykła siostra jesteś do wszystkiego- przynieś, podaj, pozamiataj
AD 2 - normalne, jako osoba, która przyjęła zakon za swoją rodzinę pracujesz jak w zwyklej rodzinie, a że bardzo często sióstr w zakonach mało a pracy dużo to pracujesz. Jeśli ktoś nie może się pogodzić z tym, że w zakonie również będzie pracował, nie tylko "na przełożonych" to nic nie rozumie. Nie idzie się do zakonu by odpoczywać i tylko się modlić.
A co to znaczy "zwykła siostra" - czyli chciałabyś być taką niezwykłą???
3. Jeśli przełożeni będą chcieli, poślą cię na studia- jeśli nie będziesz harowac w kuchni, sprzątać korytarze, szorować gary. Później cię matka przełożona wyśmieje, że nie masz przecież wyższego wykształcenia, co przeżyłam osobiście.
AD 3 Do zakonu nie idzie się po to, by zdobyć wykształcenie. Normalne jest, i wiadomo to przed wstąpieniem do zakonu, że o takich rzeczach jak studia czy inne poważne sprawy decydują przełożeni. Jesli nie byłaś w stanie godzić się z wolą przełożonych to po co tam szłaś??
4. Jeśli zachorujesz, musisz liczyć się z tym, iż zakon cię wydali ze zgromadzenia!!! Pamiętaj! Nie mówię tu o zwykłej grypie, lecz o chorobie poważniejszej. Czyli jeśli harujesz i jesteś przydatna to jesteś ok, jeśli nie ma z ciebie pożytku- won do domu z niczym!!!
ad 4 W zakonie, w którym byłam, jest wiele osób bardzo powaznie chorych. Nikt nigdy ich nie wyrzucił. I tego nie zrobi. Owszem, zdarzało się, że osoby, które poważnie zachorowały odchodziły ale dlatego, że choroba często gęsto jest znakiem, iż dana osoba przeżywa konflikt sumienia, gdyż wie, zna prawdziwe motywy wstąpienia do zakonu, nie chce się do nich przyznać, gdyż się boi i konflikt psychiczny przeradza się w chorobę ciała. Jest to udowodnione już naukowo, że konflikty wewnętrzne objawiają się chorobami somatycznymi. Czyli często choroba=brak powołania
5. Rodzina sióstr jest raczej niemile widziana. Dla zakonu byłoby lepiej gdyby w ogóle cie nie odwiedzała.
AD 5 To zależy w którym zakonie. Są takie, które mają w regule ograniczone kontakty z rodziną i raczej nie jest to ukrywane przed siostrami lecz mówione od razu, żeby wiedziały na co się decydują. Do zakonu nie idzie się po to, żeby spotykać się z rodziną co tydzień. Często gdy żyjemy jako świeccy widzimy się z rodzinami kilka razy do roku, z różnych powodów, to co się dziwić zakonom.
Podaję nieliczne argumenty, lecz myśle te najbardziej istotne.
AD A ja Aniu myślę, iż Twoje serce jest bardzo zranione i takimi stwierdzeniami uogólniasz i przenosisz swoje doświadczenie krzywdy na wszystkie siostry i zakony. Możesz komuś właśnie takim podejściem nieźle wykrzywić obraz zakonnego życia. Pan Bóg nie tworzy bytów bez potrzeby, skoro istnieją znaczy, że życie tam jest możliwe dla człowieka. Pomodlę się za Ciebie, byś umiała przebaczyc.
Poza tym, mam wrażenie, że wiem, o jakim zakonie piszesz.
(14715)| Ala | data: 01.08.2010, godz: 15:48 |
Marcin... ale ja wiedziałam doskonale, że nie taką zachłanność miałeś na myśli... dalej była moja nadinterpretacja ;) (14714)| Leo, lat 38 | data: 01.08.2010, godz: 14:42 |
Paulinko
Sum tacy niestety. Masz rację i szanuję Twoje zdanie:)
Dobrze, że mam kobietę... bo by mnie zajedli. Ale wpisy są wedle osób pokątnych, samotnych, ale nie będę pisał bo mnie zjedziecie... (14713)
Było wcześniej wspomniane, że jeśli się nie ma wyższego wykształcenia to w zakonie ma się źle, gdy się do niego pójdzie. A nawet jeśli to prawda to chyba lepiej najpierw zrobić studia, a potem iść do klasztoru, czyż nie?
Mi się wydaje, że to zależy od tego, jakie kto ma nastawienie, bo jeśli ktoś jest wiecznie nastawiony negatywnie do życia to na zakon też może narzekać. A nawet jeśli komuś jest źle w zakonie to może akurat Bóg wybrał dla niego taką drogę. Wśród ludzi świeckich też jest różnie, w małżeństwach nieraz ludzie cierpią, itp. Każdy ma swój krzyż, który musi dźwigać. (14712)
DO ANI lat 26
Droga Aniu, w przeciwieństwie do Twojego wpisu ośmielam się zaprzeczyć. Życie w zakonie to nie bagno. Masz rozumiem, trudne doświadczenie. Ja też mam doświadczenie bycia w zakonie. I uważam, że to nie zewnętrzne okoliczności sprawiają, że nie możemy się pozbierać, tylko nasze do nich nastawienie, nasze myślenie, schematy, zranienia. Ja żyję, mam się całkiem dobrze, uważam, że fajnie było zoabczyć, jak żyją siostry "od kuchni". I wiem, że wiele z nich miało prawdziwe, autentyczne powołanie. I wielką miłość do Jezusa. Jeśli miałabyś ochotę, to zapraszam do prywatnego mailowania.
Poza tym, rozmawiałam z wieloma ludźmi, którzy odeszli z zakonów. I jestem przeświadczona, że tam nikt nikomu celowo nie robi krzywdy. Jeśli, to robimy ją sobie sami przez różne nastawienia, idealizację, różne niefajne cechy charakteru, nad którymi nie chcemy pracować. Mi siostry baaaardzo pomogły w odkrywaniu prawdy o sobie i o swoim powołaniu. Jestem im naprawdę bardzo wdzięczna. (14711)| Leo, lat 38 | data: 01.08.2010, godz: 13:55 |
dziwnaa
Miluchna.
Szansa zerowa, bo obydwoje w nieświadomości stoją i każde czeka na drugie. Miłość przez duże M tylko w serialu:) Życie to igraszka, zabawmy się a potem spasiba. Taka moda i trudno innych od tego odgonić, bo się znajomych wstydzą. Młodzi w twarz dostaną tekst, a starsi za nieudolnych wyjdą. Życie to nie bajka, to tragedia w aktach, a każdy akt spowiedzią odgarniony. Milusia, dość bo inne wpisy czekają:) (14710)| Paulina | data: 01.08.2010, godz: 13:53 |
Leo - nie od dziś wiadomo, że znacznie łatwiej dogadać się ludziom, którzy mają ze sobą jeszcze coś wspólnego oprócz pragnienia miłości. Określony poziom wykształcenia to nie tylko znajomość teorii względności, ale także np. inny zasób słów, co może utrudniać zwyczajną rozmowę ( oczywiście - od każdej reguły są wyjątki, ale zdarzało się, że rozmawiałam z panami, którzy nagle zaczęli mnie wyzywać od drewien, suk i krów, ponieważ nie rozumieli mojego normalnego, potocznego języka, którym posługuję się na codzień ) Jeżeli poznaję faceta po trzydziestce, który nie pracuje, szuuuuka, aaale nieee wieee, co chceee robić, maaama i taaataa muu daaają kieszonkooowe... (tak, są tacy) - to wiem, że a) on nie ma pieniędzy, ale też b) jest niezdecydowany, bierny, uzależniony od innych osób, w trudnych, kryzysowych sytuacjach prawdopodobnie nie będzie można na nim polegać. (14709)| Marcin | data: 01.08.2010, godz: 13:11 |
Do Ali n-ty;) Akurat nie chodziło mi o taką zachłanność... (14708)| Kasia | data: 01.08.2010, godz: 13:10 |
Kochani,
nie zgadzam się, że życie w zakonie to bagno. Absolutnie nie. Można z takiego życia zrobić swoje prywatne bagno i osobistą porażkę - ale tylko na własne życzenie. Nikt, komu nie zostało dane powołanie, nie zrozumie sedna życia zakonnego. Trzy lata... to mało, aby dojść do sedna. Ania, nie zamierzam Cię obrażać - wybacz, jeśli sprawiłam Ci przykrość poprzednim stwierdzeniem. Byłam siostrą 7 lat. Odeszłam ze względów zdrowotnych. Mimo 7 lat - też wielu rzeczy nie rozumiem. Przełożeni są ludźmi, takimi jak my wszyscy - tez mogą się mylić. Ale to nie ma nic wspólnego z poniżaniem, wyżywaniem się... Jeśli jest modlitwa, jeśli jest gotowość do przyjmowania Woli Bożej ZAWSZE ... wtedy można realizować powołanie w pełni. Pozdrawiam Was ciepło. Módlcie się o wierność dla wszystkich powołanych. (14707)| do Ali | data: 01.08.2010, godz: 12:01 |
Oto argumenty dla Ali
1. Przełożoni czyli najwyższa władza w klasztorze ma zawsze lepsze jedzenie, ogrzewanie, najlepsze kosmetyki, natomiast jako zwykła postulantka lub nowicjuszka nie masz nic- zawsze masz gorsze jedzenie, i marzniesz.
2. Ciężko pracujesz na przełożonych- jako zwykła siostra jesteś do wszystkiego- przynieś, podaj, pozamiataj
3. Jeśli przełożeni będą chcieli, poślą cię na studia- jeśli nie będziesz harowac w kuchni, sprzątać korytarze, szorować gary. Później cię matka przełożona wyśmieje, że nie masz przecież wyższego wykształcenia, co przeżyłam osobiście.
4. Jeśli zachorujesz, musisz liczyć się z tym, iż zakon cię wydali ze zgromadzenia!!! Pamiętaj! Nie mówię tu o zwykłej grypie, lecz o chorobie poważniejszej. Czyli jeśli harujesz i jesteś przydatna to jesteś ok, jeśli nie ma z ciebie pożytku- won do domu z niczym!!!
5. Rodzina sióstr jest raczej niemile widziana. Dla zakonu byłoby lepiej gdyby w ogóle cie nie odwiedzała.
Podaję nieliczne argumenty, lecz myśle te najbardziej istotne. (14706)| dziwnaa , lat 31 | data: 01.08.2010, godz: 10:16 |
Oj Leo, wszak nie wszystkie wpisy są typu "wykształcony, z mieszkaniem, samochodem" itd. chociaż i takie się zdarzają. Ale najważniejsza jest przecież Miłość przez duże M, wspólne kroczenie przez życie i dążenie ku wieczności... Ale to jest takie niedzisiejsze i niekomercyjne, a więc i niezbyt modne i to działa chyba w obydwie strony. Panie mają swoje "dziwne" wymagania, ale panowie też mają, niestety często takie typowo z tego świata bez nawet odrobiny czegoś głębszego, ważniejszego. A jak już nawet dwie takie "niedzisiejsze" osóbki istnieją, to szansa na to że się odnajdą jest naprawdę znikoma. Jak odnaleźć w gęstwinie tego wszystkiego co lansuje świat? (14705)| Ala | data: 01.08.2010, godz: 10:15 |
Do Ani ... lat 26
Napisałaś że życie w zakonie to wielkie bagno, ale dlaczego ?? Podaj jakieś rozsądne argumenty, w jakim zakonie byłaś etc ?
Wszystkiego dobrego....
Do Marcina
"Chrześcijaństwo jest religią ludzi bardzo zachłannych,..... tak zachłannych na pieniądze, zapowiedzi 500zł, ślub 2000, pogrzeb 1700 etc, etc. I tego znieść w KK nie mogę a jednocześnie nie mam wpływu...
dobrej niedzieli wszystkim ;) (14704)
Takie kombinowanie zwykle nie przynosi nic dobrego, jak komuś zależy na znalezieniu sobie Bóg wie kogo. Zwykle kończy się na tym, że jest się samotnym, albo taki związek szybko się rozpada. A potem dziwić się, że co drugie małżeństwo kończy się rozwodem... (14703)| ania | data: 01.08.2010, godz: 09:47 |
Oj Leo nie nudzisz. Ja mam wykształcenie wyższe, a mąż zawodowe i jesteśmy szczęśliwi. Ale przyjaciółka ma wyższe i kombinuje.Ciągle sama. A już 40... (14702)| Marcin | data: 01.08.2010, godz: 09:29 |
Do Wszystkich
"Chrześcijaństwo jest religią ludzi bardzo zachłannych,Bożych szaleńców" powiedział przed chwilą mój ulubiony ks.Pawlukiewicz w kazaniu w 1 Programie Polskiego Radia.No właśnie jak to jest........pragniemy drugiej osoby,pracy,pieniędzy a tymczasem Jezus wzywa do czegoś więcej,do przekraczania siebie i pragnień wyższych,świętości.A my.......czasami idziemy za tłumem bojąć się wykroczyć ponad przeciętność uważająć że niebo i świętość jest dla innych,nie dla mnie.... (14701)| Leo, lat 38 | data: 01.08.2010, godz: 09:15 |
dziwnaa
Ot nanudzę miła:)Nie tylko nadzieję, ale i odwagę. Nadzieja to karmi złudzeniami, mami nieoiągalnym, daje nam poczucie, że może...Odwaga drogę otwiera i na dzień dobry mówi"masz". Dusze są samotne, bo często szukają, ale i wymagają. Czego pragnie człowiek, który w anonsie mówi: szukam z wykształceniem, niezależne finansowo, mieszkanie...Miłość, czy interes? Nie chce się znosić trudów wspólnego życia, ale od razu wygoda? XXI wiek, wymagania i płacz, że samotność. Jakby człowiek mniej wykształcony nie umiał dać szczęścia. A co? Uczymy się tego na studiach? Przy śniadaniu będziemy rozprawiać o teorii względności? Czy może o problemach dziecka? Ale trzeba mieć studia, by o tym rozprawiać. Zasada: ja mam, ty też musisz...
Wielu czeka i nie patrzy ani na wykształcenie, ani na posiadanie, ale nieśmiałością ogarnięci nie mają odwagi. I tak przechodą obok siebie dwa wolne serca samotne, szczere, aczkolwiek nieśmiałe. A wystarczy uśmiech jako sygnał, że jestem tobą zainteresowany(a).Kto wolny i szukający to panimaje. I szczęście może wybuchnąć bardziej niż bomba w Nagasaki. Szczęśliwy, kto znajdzie człowieka który dla miłości gotów jest życie poświęcić. I o drugą połówkę dba z całym sercem, nie z interesem. Miłość dzisiaj nie w modzie. Aby się wybić, aby poznać, być, mieć... A proste serca są zdeptane jako niemodne. Szczególnie u chrześcijan, którzy są "niedzisiejsi". Dość, nudzę miluchna... (14700)
Maryja od wieków nazywana jest błogosławioną między niewiastami, czyli najszczęśliwszą ze wszystkich kobiet na ziemi. Wyniesiona do chwały Trójcy Przenajświętszej jaśnieje pięknem i mocą. Bóg wywyższył Maryję ponad całe stworzenie, bo jest Matką Wielkiego Króla!. Matka cieszy się uznaniem i szacunkiem tych, którzy dostrzegają w Jezusie obiecanego Króla , zaprowadzającego na świecie pokój i sprawiedliwość. Dlatego czczą Maryję Matkę jako swoją Królową.
Nasz Naród od początku swoich dziejów czci Maryję w sposób szczególny , nazywając Ją Królową Polski. W krytycznych momentach historii Królowie wraz z całym Narodem zwracali się z gorącym błaganiem do swej Królowej z prośbą o pomoc. Ona nigdy nas nie zawiodła, nawet jeśli zawodzili wszyscy " sojusznicy" i " Przyjaciele". Dlatego co roku pielgrzymujemy ze wszystkich zakątków Ojczyzny do Jej tronu na Jasnej Górze. Maryja jest nam pomocą i obroną. Jednak cała Jej siła płynie stąd, że jest Matką Jezusa. To Jezus jest światłem, które czyni tron Matki Górą Jasną. To On jest Królem Wszechświata i tylko On jest godzien zasiąść na tronie Polski. Maryja cała oddana Jezusowi i Jego Królestwu bez przerwy zachęca nas: Uznajcie Jezusa swoim Królem!
Razem z Maryją, Królową Polski, która od ponad sześciuset lat towarzyszy naszemu Narodowi, prosimy Jezusa Króla, by przyszedł do naszej Ojczyzny i by zapanował nad nami Polakami. Razem z Nią starajmy się o Jego Królestwo w naszej Ojczyźnie, by Polska stała się rzeczywistym królestwem Jezusa i Maryi.
(14699)| Ania, lat 26 | data: 31.07.2010, godz: 23:17 |
Nie pakujcie się w życie zakonne- to ogromne bagno. Byłam 3 lata w klasztorze i do dziś nie potrafię dojść do siebie. Zakon niszczy zdrowie psychiczne ludzi, poniewiera, godzi w godność osobistą człowieka. Zawsze można być osobą świecką, chodzić codziennie do kościoła. Każdy ma swoją wolę, lecz przestrzegam przed zgubnym działaniem życia w zakonie. (14698)| maja | data: 31.07.2010, godz: 21:05 |
Łukasz, powołanie to nie jest ucieczka od życia. W zakonie też spotkasz LUDZI. Hehehe - nie ma tam ufoludków, którzy tylko się uśmiechają, mają wyłupiaste oczy i zawsze są życzliwi a problemy ich nie dotyczą. Nawet jako pustelnik będziesz doświadczał trudów. A jeśli chcesz iść do zakonu bo nie umiesz gadać z ludźmi, bo ciągle boisz się krytyki to naprawdę nie ma sensu. Zakon to nie jest ucieczka do "dobrego duchowego" świata od "złego, świeckiego" życia. Dobrze zrozumiałam, że myslisz też o misjach?
a co do wieku - to jest różnie w różnych zakonach czy zgromadzeniach. Trzeba bardzo dobrze rozważyć za i przeciw, rozmawiać z kierownikiem duchowym i mieć przede wszystkim mocną psychę. Życie zakonne to nie sielanka. (14697)
Łukasz
Do jakiego wieku możesz wstąpić do zakonu? Wydaje mi się, że nie ma na to reguły, tylko ważne, byś się nie ożenił. Tak mi się wydaje.
Nie wiem jak rozpoznać, że Bóg Cię wzywa. Ja wiem jedno na podstawie przeszłości, że miałam taki czas w moim życiu i to chyba nawet dłużej niż 2-3 lata jak pisałam wcześniej.. chyba ze 4 lata, albo jeszcze wiecej. Bardzo mnie ciagnęło wtedy do Boga i w ogóle i gdybym wtedy miała tyle lat co teraz to napewno bym poszła do zakonu... i teraz bym tego żałowała. Ja się często nie umiem odnaleść w tym śwecie, ale w zakonie tez bym mogła się nie odnaleść. Jeśli tak na poważnie myślisz o zakonie od niedawna to lepiej byś trochę poczekał, ale przez ten czas możesz np myśleć nad tym, do jakiego zgromadzenia chciałbyś należeć, no i przede wszystkim jeśli już będziesz to wiedział to najlepiej byś się jak najwiecej dowiedział o tym zgromadzeniu. A potem to czas pokaże czy Bóg Cię wezwie. Ale tak naprawdę nie trzeba iść do zakonu, by być blisko Jezusa. Nie wszyscy świeci byli duchownymi. Jeśli nadal myślisz o tym, by mieć dziewczynę to się poważnie zastanów czy bardziej Cię ciagnie do Boga, czy jednak wolisz żyć w tym świecie wśród zwykłych ludzi. Ale to już Twoja decyzja i życzę Ci podjęcie słusznej decyzji. Słuchaj głosu serca i będzie dobrze :)
Pozdrawiam (14696)| Marcin | data: 31.07.2010, godz: 16:46 |
Do Łukasza Najpierw musisz uporządkowac swoje sprawy zanim pojdziesz do zakonu by nic sie za toba nie 'wlekło' (14695)
Leo masz rację z tym, co piszesz. Ja się przyznam, że zdarzało mi się wchodzić na czat, ale przestałam właśnie z racji tego, co tam ludzie piszą. Przyznam się też, że zdarzało mi się szukać kogoś przez internet, ale uznałam, ze to nie ma sensu; chociaż już nawet byłam w związku i to ponad 7 miesięcy... ale zerwałam z tym chłopakiem, bo mne olewał i przestałam czuć się jemu potrzebna. Czasem czuje, ze nie pasuję do tego świata. Ale dziwne jest to, że jedni faceci piszą, ze szukają wartościowej dziewczyny i się zawiedli, a niektóre dziewczyny piszą, że szukają wartościowego faceta i też się zawiodły. Czemu Ci ludzie nie mogą się spotkać? Dziwne to życie.
I wcale się nie zgodzę z tym, że miliony by się dla mnie znalazły. Było już paru takich niby mną zainteresowanych, ale przechodziło im dość szybko, chociaż na początku mówili, ze szukają wartościowej dziewczyny. Długo by pisać. Przestałam się przejmować swoją samotnością, najwidoczniej tak musi być. Aczkolwiek dziwi mnie to, że skoro niektórzy faceci naprawdę szukają wartościowej dziewczyny i twierdzą, że takich nie ma, a gdy się one pojawia to ich nie zauważają... (14694)
Do Jola, lat 23,
Ja nie napisałem byś Ty za mnie zdecydowała, lecz pytałem jak rozpoznać, że jest się powołanym. Myśli o życiu zakonnym takim poważnie zrodziły się u mnie od niedawna ale jeśli chodzi o ogólne myśli to od dawna myślałem o tym tylko, że te myśli nie były na poważnie. Do jakiego wieku mogę wstąpić do zakonu??
Oczywiście że teraz zajmę się praca, rodziną i nauką.
A jak rozpoznać to, że Bóg mnie wzywa do tego bym zanim poszedł i wstąpił do zakonu???
Ja tak samo nie umiem się odnaleźć w tym świecie.
Ja bardziej lepszy kontakt mam z Bogiem niż z ludźmi , ja uwielbiam rozmawiać o Bogu.
Na dzień dzisiejszy jak bym wiedział, że za Jezusa i za wiarę w Jezusa stracę życie to jestem za, ponieważ dla Jezusa mogę ponieść nawet karę śmierci.
Moje relacje z panem Bogiem ostatnio się polepszyły a nawet powiem ociepliły często z nim rozmawiam i słyszę jak on do mnie też przemawia, teraz też czuję, że nadchodzi dla mnie okres próby. Dziś też odprawiam ostatni dzień Nabożeństwa Intronizacyjnego i uznam Jezusa swoim Królem. Też dziś się spotykam ze swoim księdzem. W tym moim ciężkim okresie najbardziej potrzebuję wsparcie modlitewne.
Ja teraz zauważyłem w sobie tą inność ponieważ zdecydowanie różnie się od innych i wiem, że i tak w 100% nie będę akceptowany przez innych nie mówiąc o tym, że będę krytykowany a nawet ośmieszany z powodu wiary ale cóż nie mogę się zaprzeć wiary i muszę iść z Jezusem który z pewnością pomoże mi nieść ten krzyż.
Czasami mi się wydaje, że jestem z innego świata i że w tym świecie mam tylko misje pomagać innym. Mówię tu o tym, że nie pasuję do ludzi i wspominam przy tym dwa światy, jeden duchowy a drugi ludzki. Mi się wydaje, że bardziej pasuje do duchowego a w świecie ludzkim nie zaznam szczęścia a jeśli chodzi o małżeństwo czuję, że to jednak nie moja droga, choć nadal czasami mam myśli, że chcę mieć dziewczynę. Ale nie moja lecz wola Ojca tego który jest w niebie niech się spełni.
Z Panem Bogiem
Łukasz (14693)| dziwnaa , lat 31 | data: 31.07.2010, godz: 14:55 |
Leo pięknie to napisałeś, nic dodać, nic ująć. Ale jak to boli, kiedy ma się serce chcące kochać, a nie ma komu go ofiarować... Taki ten świat pokręcony. Ale trzeba mieć nadzieję, mimo wszystko :) (14692)| Leo, lat 38 | data: 31.07.2010, godz: 14:05 |
Jolu
W samotności? Tysiące się znajdą, by Twe serducho podbić. A po Twoich wpisach, szczerych i sympatycznych to i miliony.
Oni szukają takich jak Ty. Ale się wstydzą, ukrywają, są nieśmiali i uważają że ich odgonisz dla pięknego auta, czy wakacji na Majorce. A Twoje serduszko tęskni i nie wybrzydza. Moda dzisiejsza świat zbałamuciła i ludzi z sercem odrzuca... I przez to samotność, bo każdy myśli, że...A człowiek serca potrzebuje, nie pieniedzy czy władzy. To mija, a serca nie zastąpisz, nie kupisz. I bogacz tęskni, bo nie ma. I biedny, bo ma ale dać nie ma komu. Świat się pokręcił. To już nie XIX wiek gdzie romantyzm grał główną rolę, ale XXI gdzie rządzi mieć i być. Wejdź na czat a zobaczysz ile propozycji "nieskromnych" dostaniesz. Dziś tak jest: Chcesz być kochaną, jesteś olaną. Dużo by pisać ale nie będę nudził.
(14691)| ania | data: 31.07.2010, godz: 12:58 |
Oj Leo, biało to widzę;)Rozbawiłeś moją córkę na cały dzień(mnie też). A próbowałam wiele, skromnie dziękuję. Takich wpisów tu brakuje.
(14690)
Witam
Mam straszne pokusy i złe myśli, mam straszne pokusy by wrócić do grzechu masturbacji ale ja nie chce wrócić i nie chce ulec tej pokusie, chce walczyć z tą pokusą i chce tą pokusę i grzech oddać Jezusowi on za mój grzech umarł na krzyżu on umarł właśnie za ten grzech masturbacji ja nie chce tego grzechu i się go wyrzekam.
Proszę Was o modlitwę w tej intencji. (14689)
Do Jula
E-mail Ks.Pawlukiewicza jest ogólnie dostępny dla każdego, ja sam do niego napisałem i czekam na odpowiedź (14688)
Cześć
Podaje Ci e-mail do Ks. Pawlukiewicza xpiotr77@gmail.com
Możesz do niego napisać , ale wiedz jedno on jest teraz zajęty więc musisz cierpliwie poczekać, napisz do niego jak najszybciej.
Pozdrawiam Łukasz (14687)
Jula z sprawie adresu ks. Piotra napisz do nas e-mail (14686)
Łukaszu ale jakiej konkretnie pomocy oczekujesz? Nikt za Ciebie nie zdecyduje o wyborze drogi życia. Jedyne co mogę Ci doradzić to powinieneś się modlić, by Bóg pomógł Ci w rozeznaniu drogi. Jeśli wahasz się między zakonem a życiem jako osoba świecka to przemyśl to dokładnie, bo decyzja o zakonie nie powinna być podjęta pochopnie. Musisz sam wiedzieć, że naprawdę tego chcesz i że jesteś stworzony do takiego życia. Jeśli chęć pójścia do klasztorze zrodziła się w Tobie dość niedawno to lepiej poczekaj trochę. Pracuj sobie, skończ szkołę policealną, do której się niedawno zapisałeś i dopier zdecyduj o swoim powołaniu.A może przez ten czas coś się zmieni i np zechcesz się ożenć... a jeśli naprawdę bedziesz wiedział, że zakon jest dla Ciebie i że Bóg Cię wzywa to pójdź za nim.
Ja w swoim życiu miałam już taki czas, kiedy byłam bardzo religijna i myślałam o zakonie; nawet wybrałam sobie do którego chce iść i korespondowałam z nimi. Ale gdzieś tak po 2-3 latach przeszła mi chęć bycia zakonnicą i wiem, że po prostu nie mam do tego powołania. Teraz wiem, że wolę żyć w świecie ludzi świeckich, chociaż czasem nie potrafię się odnaleść w tym świecie, ale zakon nie jest dla mnie. Wolę żyć w małżeństwie, chociaż czasem wydaje mi się, że Bóg mi przygotował życie w samotności... (14685)| Jula | data: 31.07.2010, godz: 09:11 |
hej,
czy może ktoś ma namiary na ks. Pawlukiewicza, tzn. chodzi mi o e-mail.
z adresu piotr.pawlukiewicz@swanna.waw.pl przychodzę mi zwroty.
to sprawa życia lub smierci :) więc będę wdzięczna za jakiś kontakt. (14684)| antyx, lat 34 | data: 30.07.2010, godz: 23:30 |
Dziś piątek,
postaram się dziś rozpocząć cykl postów dotyczących kultu ran Pan Jezusa.
Dziś pierwszy post – 12 obietnic dla czcicieli Najświętszych Ran Pana Jezusa.
12 obietnic danych przez Pana Jezusa Siostrze Marii Marcie Chambon
dla czcicieli Jego Najświętszych Ran.
1. Przyjdźcie do Ran Moich, z sercem pałającym miłością. Przez Rany Moje otrzymacie wszystko, bo zasługa Krwi Mojej jest nieskończonej ceny. Mając moje Rany i moje Najświętsze Serce, możecie wszystko wyjednać, Najśw. Rany dają moc nad Sercem boga.
2. Kto jest w jakiejkolwiek potrzebie, niech z wiarą i ufnością przychodzi czerpać ustawicznie ze skarbu Mojej Męki, z Moich przebitych Ran. Udzielę wszystkiego, o co Mnie kto prosić będzie przez Moje święte Rany. Trzeba rozszerzyć nabożeństwo do nich.
3. Moje Rany Najświętsze uświęcają dusze i zapewniają im postęp w dobrym. Z Moich Ran rodzą się owoce świętości. Ci, którzy czcić je będą dojdą do prawdziwego poznania Mnie.
4. W moich Ranach zawsze oczyścić się możecie. Moje Rany uleczą wasze grzechowe rany.
Moje rany pokryją wszystkie wasze przewinienia. Nabożeństwo do moich Ran jest lekarstwem na czasy nieprawości.
5. Wszystkie wasze sprawy , nawet najmniejsze, skoro zostaną zanurzone w Mojej Krwi, nabędą przez to nieskończonej zasługi i sprawią pociechę Mojemu Sercu. Zanurz więc sprawy twoje w Moich Ranach , a będą miały wielką wartość.
6. Ofiaruj mi Rany moje za grzeszników, bo ja pałam żądzą zbawienia dusz. Za każdym słowem wymówionym przez was w koronce (do Ran Chrystusa- napiszę ją póżniej) spuszczam kroplę Krwi Mojej na duszę grzesznika. Grzesznik wyjedna dla siebie nawrócenie przez odmówienie następującej modlitwy : Ojcze przedwieczny, ofiaruję ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa na uleczenie ran dusz naszych.
7. Moc moja jest w Moich Ranach. Posiadając je, potężnym się stajesz i możesz otrzymać wszystko. Masz nawet więcej mocy ode Mnie, bo możesz rozbrajać sprawiedliwość Moją. Moje święte Rany podtrzymują świat.
8. Mając Moje Rany, macie wszystko - przez nie dokonywa się gruntownych dzieł, przez nie kosztowanie pociech, ale przez nie cierpienia. Trzeba się modlić, ażeby znajomość Moich Świętych Raz rozszerzona była po całym świecie.
9. Wezwania do Najświętszych Ran wyjednywać będą Kościołowi nieustanne zwycięstwa. Powinniście ciągle czerpać z tych źródeł ku triumfowi Mego Kościoła. Trzeba się bardzo modlić za Kościół święty. Dopóki moje Rany bronić was będą, nie macie czego się lękać, ani dla siebie, ani dla Kościoła.
10. Gdy doznajecie przykrości lub gdy cierpienie was przygniata , złóżcie to czym prędzej w moje Rany, a ból się uciszy. Trzeba często przy chorych powtarzać – o mój Jezu przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich świętych ran. Ta modlitwa ulży duszy i ciału chorego.
11. Gdy ofiarujesz moje święte Rany za grzeszników nie zapominaj czynić tego i za dusze w czyśćcu bo mało jest osób, które by myślały o przyniesieniu ulgi im. Najświętsze Rany są dla dusz czyśćcowych skarbem nad skarby. Ofiaruj twoje cierpienia w połączeniu z Moimi Boskimi Ranami za dusze czyśćcowe.
12. Dusza, która za swego śmiertelnego życia czciła Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa, korzystała z zasług i ofiarowała je Ojcu Przedwiecznemu za dusze czyśćcowe, będzie miała przy sobie w chwili śmierci Najświętszą Marię Pannę i Aniołów Pańskich , a Pan Jezus ukrzyżowany w całym blasku swej chwały przyjmie ją i ukoronuje wieńcem niebieskim jej czoło.
Cdn wkrótce
Pozdrawiam,
antyx.
(14683)
Witam
Jak rozpoznać powołanie???
Dotyczy mojej osoby, proszę o pomoc. (14682)
Zobacz, jak Jezus Król obdarowuje swych poddanych, tych, którzy wierzą w Jego Imię, najwspanialszymi królewskimi darami. Dar Ducha Świętego jest darem niepojętnym, darem obok Eucharystii najświętszym i niezwykle cennym. Bez tego daru nigdy nie stalibyśmy się przybranymi dziećmi Boga, dziedzicami Królestwa Bożego. Dlatego Jezus mówi: Pożyteczne jest dla was moje odejście, bo jeżeli odejdę, poślę Go do was.
Duch Święty doprowadza nas do całej Prawdy, do poznania, że Jezus jest Królem. To On, Duch Miłości objawia nam Jezusa Króla i pomaga nam otoczyć Go chwałą uwielbienia. Czasem wydaje się człowiekowi, że chciałby od Boga otrzymać zdrowie, siłę czy bogactwo. Te rzeczy wydają się nam najważniejsze. Jednak to, czego najbardziej od Boga potrzebujemy, to Jego bliskości, Jego nieustannej obecności. Tak jak człowiek zakochany chciałby zawsze przebywać w towarzystwie ukochanej osoby, tak samo Pan Bóg i kochający Go człowiek pragną wzajemnej bliskości. Dlatego pierwszym darem, jaki Pan Jezus udziela wkraczającemu na drogę prowadzącą do Jego Królestwa Miłości, jest Dych Święty, czyli sam Bóg, który przychodzi do ludzkich serc. Jak szczęśliwi są ci, których serca są pełne Ducha Świętego. Nieustannie doświadczają radości, nawet jeśli w życiu codziennym spotyka ich wiele przeciwności. Duch Święty, daje im miłość, pokój i siłę do odważnego i wiernego świadczenia o Jezusie Królu i o Jego Królestwie. Nasz Król bardzo pragnie tchnąć Ducha Świętego do wszystkich serc ludzkich. Potrzeba tylko, aby ludzie uwierzyli w Niego i uznali Go za swego Króla w całym tego słowa znaczeniu.
Z Panem Bogiem
Łukasz (14681)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |