Droga Chwilo pisze w sprawie wpisu z data: 22.07.2010, godz: 20:37 otóż nawet jeśli ktoś pisze o samobójstwie lub ma takie myśli to, to nie wyklucza go jako katolika. Nie wszyscy katolicy są świetymi.
Bycie katolikiem to droga do świętości ale prawie w każdym przypadku jest drogą w której grzech tez ma swój udział.
Świeci tez byli grzesznikami.
Odpowiem Ci tak sam uważam się jako katolika wierzącego i praktykującego chodzę do kościoła regularnie staram się aktywnie uczestniczyć w życiu kościoła ale mimo wszytko jestem słabym człowiekiem i grzech nie jest mi obcy. Pewnie teraz Chwilo oceniła bys mnie jako hipokrytę no bo jak to tak Katolik praktykujący a takich grzechów się dopuszcza.
Tylko wiem ze jestem w drodze ku lepszemu, teraz może grzesznik ale kiedyś po odbyciu swojej drogi bardzo mocno wierze w to ze uda się wyzbyć grzechu, to już z pomocą Boża.
Dlatego lepiej się zając najpierw patrzeniem na swoje grzechy a nie innych.
(14530)
To śmieszne, jak proste jest dla ludzi wyrzucić Boga, a potem dziwić się, dlaczego
świat zmierza do piekła. To śmieszne, jak bardzo wierzymy w to, co napisane jest w
gazetach, a poddajemy w wątpliwość to, co mówi Biblia. To śmieszne, jak bardzo
każdy chce iść do nieba, pod warunkiem, że nie będzie musiał wierzyć, myśleć,mówić,
ani też czynić czegokolwiek, o czym mówi Biblia. To śmieszne, jak ktoś może
powiedzieć 'Wierzę w Boga' i nadal iść za szatanem, który, tak a'propos również
'wierzy' w Boga. To śmieszne, jak łatwo osądzamy, ale nie chcemy być osądzeni.
To śmieszne, jak możesz wysyłać tysiące 'dowcipów' przez
e-mail, które rozprzestrzeniają się jak nieokiełzany ogień, ale kiedy zaczynasz
przesłania dotyczące Pana, ludzie dwa razy
zastanawiają się czy podzielić się nimi. To śmieszne, jak wiadomości sprośne,
bezwstydne, pikantne i wulgarne swobodnie przenoszą się w cyber-przestrzeni lecz
publiczna dyskusja o Bogu w szkole i w miejscu pracy jest tłumiona.
To śmieszne, jak ktoś może być zapalony dla Chrystusa w
niedziele, a przez resztę tygodnia jest niewidzialnym chrześcijaninem.
Śmiejesz się? (14529)
Każdy w życiu przechodzi chwile "ciemności", gdy wydaję mu się, że jego życie nie ma sensu. Odnosi wrażenie,że przeszkadza każdemu kogo napotka na swojej drodze. Nikt nie potrafi go zrozumieć, każdy chce pouczać, moralizować, a tak naprawdę nic nie wie co czujemy. Bóg jedyny zna nas doskonale i wie czego nam potrzeba. Warto oddać się w Jego ręce...miłosierne ręce. (14528)| chwila | data: 22.07.2010, godz: 22:03 |
Łukaszu
To widzisz i na swoim przykładzie że różnie w życiu bywa ...a tak łatwo mówić o innych że nie wierzą
Trzymaj się już zawsze tej dobrej drogi:)
(14527)| Alys, lat 21 | data: 22.07.2010, godz: 21:58 |
Dziękuję Wam. Czas na powrót, tylko jakoś się boję. Ostatnio znajomy powiedział mi, że skoro tak nie chodzę teraz do kościoła, to już jestem w "piekle", a Bóg nie ma ze mną nic wspónego. Zdziwiłam się, może tak jest, że nie należąc do tej jego wspólnoty jestem już skazana.
Łukasz studiowałam 3 lata administrację. Teraz od października idę (jak się dostanę), albo wtedy od stycznia na mgr:) Na techniku to chyba tak bardziej ogólnie wszystko, jednak finanse publiczne to koszmar... Yhhh (14526)| Chwila | data: 22.07.2010, godz: 21:33 |
Aneto
Na pewno ta Pani może liczyć na więcej niż jedno Zdrowaś Mario
i oby jak najszybciej się poprawiło
(14525)
Do Chwila
Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Otóż to Jezus mnie uratował życie, życie to piękny dar, a każdy ma szanse na poprawę i nie odpierajmy mu tej szansy.
Doświadczyłem wielkiej miłości Boga , stałem się innym człowiekiem, dla Boga nie ma grzechu ciężkiego. każdy bez względu na wielkość grzechu ma szansę się poprawić.
A jeśli choć jeden się nawróci to całe niebo się cieszy. Po uratowaniu mojego życia przez Jezusa oddałem swoje życie jemu. Groziła mi śmierć a ja dzięki Jezusowi żyję, on uratował mi życie, dostałem jeszcze jedną szansę i chcę ją wykorzystać. Miałem też problemy z pracą a Bóg dopomógł mi , że pracuję i że wróciłem znów to tej samej pracy. Byłem uzależniony od masturbacji i dzięki Jezusowi zostałem z niej uwolniony.
Czuję wewnętrzną przemianę i wszędzie chcę teraz służyć Jezusowi , nawet myślałem by wstąpić do zakonu. Mam wielkie problemy finansowe i długi ale z problemami i z pomocą Boga spłacam długi. Teraz już nie pamiętam o przeszłości i o tym co było, kiedyś też byłem złym człowiekiem, ale teraz mnie już przeszłość nie dotyczy i nie interesuje. Myślę teraz o teraźniejszości, o tym co jest teraz .
Teraz pracuję, zapisałem się do szkoły na kierunek Technik Administracji , chodzę do wspólnoty i najważniejsze żyję, a o przyszłości też nie myślę ona sama osobie zadba. A teraz chce współpracować z organizacjami chce pomagać ludziom.
Pozdrawiam Łukasz (14524)| Do Joli | data: 22.07.2010, godz: 20:41 |
Jeżeli chodzi o czasopisma religijne i książki. Ja w takiej sytuacji książki oddałam do przyparafialnej biblioteki, a na czasopisma to jest w mojej parafii tzw. "dobra szafa", gdzie można takowe złożyć i inni mogą do nich sięgać za darmo. W Warszawie na pewno jest dużo przyparafialnych bibliotek. Wystarczy popytać, zadzwonić.... Antykwariat to tylko jedno z rozwiązań. Tam jednak ktoś będzie musiał za te pozycje zapłacić, a są przecież ludzie, których nie stać na zakupy w antkwariacie. W bibliotece te książki zaczną zwyczajnie żyć (14523)| Chwila | data: 22.07.2010, godz: 20:37 |
Łukaszu lat 26
Ty chyba kiedyś pisałeś o samobójstwie
Deklarujesz się prawdziwym wierzącym prawdziwym katolikiem praktykującym to powiedz mi dlaczego próbowałeś popełnić samobójstwo?
piszesz takie litanie o wierze Bogu Jezusie...to mnie po tych Twoich wpisach dziwi Twoja postawa...wierzysz kochasz i próbujesz odebrać sobie życie, co według nauki kościoła jest grzechem ciężkim, co dawniej było nazywane grzechem śmiertelnym skazującym na wieczne potępienie. Kościół uważa, że nasze życie nie należy do nas tylko do Boga (dlatego też moje zdanie że to Bóg powinien nas oceniać w tym danym wiadomym temacie )
i teraz nie wiem jak jest z twoja prawdziwością... i jak widać różnie może być z nie-praktyjuącymi i praktykującymi
(14522)| Aneta | data: 22.07.2010, godz: 20:30 |
Od kilku miesiecy przebywa w szpitalu starsza kobieta. Dla mnie kochany czlowiek, cierpliwy aniol. Lekarze i pielegniarki zajmujacy sie ta kobieta czesto podkreslali ze takiego cierpliwego czlowieka na bol trudno spotkac. Przezyla prawie 80 lat. Dluga czesc zycia to samotnosc ale nigdy nie slyszalam slowa skargi na trudny los. Nie miala dzieci biologicznych ale miala taki niezwykly dar dawania ciepla dookola tak ze kazdy w jej obecnosci czul sie kochany. Dzisiaj dowiedzialam sie ze jej stan juz jest ciezki a bol bardzo sie nasilil. Prosze ... jezeli zobaczysz moj wpis zmow Zdrowas Mario w intencji mojej Cioci-Babci. Bog Zaplac. (14521)| Julka, lat 37 | data: 22.07.2010, godz: 20:07 |
Leo, dziękuję Ci. Dałeś mi odwagi, chociaż tekst był do Alys. (14520)
Do Jola, lat 23
Czasopisma albo Książki możesz oddać do antykwariatu.
Zobacz w Google gdzie się znajduje blisko Ciebie antykwariat albo zadzwoń na infolinie i weź adres a nawet telefon i najlepiej zanim pojedziesz to jeszcze zadzwoń i się upewnij.
Pozdrawiam (14519)
"Co zniechęca ludzi,gdy chodzi o grzech?Że muszą walczyć z tymi trudnościami,po ludzku bez żadnej nadziei wyjścia z nich;że upadają nagle,gdy myśleli,że nareszcie stoją mocno na nogach.W obydwu wypadkach zapominają o wszechmocy Boga i Jego miłości.
Zniechęcenie jest poważną przeszkodą w naszym życiu,bo nas napełnia beznadziejnością,przez nie tracimy czas,a ponieważ jest ono rzeczywistym brakiem ufności,oddala nas od Boga ,naszego jedynego Zbawiciela.
Dla chrześcijanina nigdy nie ma dostatecznej racji do zniechęcenia się." (14518)| X | data: 22.07.2010, godz: 18:42 |
krzysztof,lat 24
Taaaak,ta chęć"ciągłego udowadniania racji..."Masz rację...!! (14517)
I jeszcze jedno pytanie do wszystkich, a raczej do tych, którzy są w stanie mi odpowiedzieć. Kiedyś kupowałam dużo katolickich czasopism, których już nie czytam i nie mam co z nimi zrobić. Czy myślicie, ze mogę ja oddać gdzieś np do biblioteki, czy do jakiegoś skupu? Jeśli tak to gdzie np. w Warszawie bym mogła oddać? (14516)
Kilka słów do Łukasza:
Nie oceniam Cię, bo tak naprawde Ciebie nie znam, ale rozumiem, że jesteś osobą wrażliwą, bo ja również jestem wrażliwa. I nie mówię, że to jest złe, że mówisz komuś jak źle czyni. Możesz innym doradzać, wskazywać drogę, itp. Ale nikogo nie nawrócisz na siłę, a wręcz może się to odwrócić przeciwko Tobie i mówię tu o życiu codziennym i o ludziach, którzy Cię otaczają. Wiem to po sobie, bo co prawda jestem wierząca, ale kiedyś byłam naprawdę bardzo religijna i również zwracałam innym uwagę, że źle czynią i niestety nie dosć, ze nic to nie dało, to jeszcze obróciło się przeciwko mnie. Teraz uważam, że każdy ma prawo przeżyć swoje życie jak chce, a nam zostaje tylko modlić się o nawrócenie grzeszników. Ja nie mogę powiedzieć o sobie, że lubię komuś wytykać wady, które każdy ma. Podoba mi się powiedzenie: "chcesz zmieniać świat - zacznij od siebie". Za to uważam, że każdy człowiek zasługuje na akceptację, szacunek i tolerancję; trzeba zaakceptować każdego takim jakim jest ze wszystkimi wadami i zaletami, bo ideałów nie ma. (14515)
Do Jola, lat 23
Masz rację co do jednego teraz powinniśmy wyciągnąć ręce do zgody. Za dużo jest kłótni i sprzeczek . Każdy ma swoje zdanie tak samo jak ja mam swoje zdane.
Ale czy to źle, że ja chce komuś coś powiedzieć, wytłumaczyć czy kogoś przekonać.
Ja uważam się za człowieka wrażliwego, i chce mówić o tym, że ktoś czyni źle ponieważ to wynika z tego, że się o niego martwię, martwię się też o jego dusze.
Ja w swoim życiu doświadczyłem Jezusa więc wiem , że on istnieją dął mi na to dowód.
Owszem jedni naukowcy mówią że pochodzimy od Boga inni że pochodzimy od małpy a inni nawet zbadali naukowo, że Jezus istniał a zaczęli badania od Całunu Turyńskiego.
Ja nie mam wątpliwości, że Bóg istnieje, wiele razy Jezus się Ludziom objawiał oraz były objawienia Maryi. Więc nie powinniśmy mieć wątpliwości, ja wątpliwości nie mam.
Pozdrawiam Łukasz (14514)| X | data: 22.07.2010, godz: 17:27 |
do s.Doroty
To"wychodzenie obronną ręką"dotyczyło Emanueli (14513)| Ala, lat 29 | data: 22.07.2010, godz: 17:04 |
Leo dziękuje... mimo że te słowa są skierowane do Alys.
Piękna, mądra wypowiedź...
z pozdrowieniami :) (14512)| Leo, lat 38 | data: 22.07.2010, godz: 16:34 |
Alicja to takie sympayczne dziewczę, które w oczach Boga jest wielkie.
Dopinguje On jej sprawom i cieszy się, że coś osiągnęła. Alicja w sercu mówi > Dziękuję Jezu< i to jest piękny dar, a przejście obok Kościoła i nie zajście? No cóż, Bóg jest wszędzie, nie tylko w kościele i każde nań wspomnienie jest kroplą rosy na Ciało zbolałe. Alicja tej rosy leje wiadrami na Ciało umęczone i On to widzi. Myślę panno tulipanno , że Jezus stojąc z Tobą twarzą w twarz przytuli Cię z łezką w oku i powie >Dziękujędziękuje (14511)
Przestańmy się sprzeczać, bo i tak ilu ludzi tyle charakterów i opinii. Każdy będzie co innego mówił na temat wierzących niepraktykujących i uszanujmy zdanie kazdego.
Kiedyś spytałam moją koleżankę, która jest ateistką, dlaczego ni wierzy w Boga. Odpowiedziała mi, że kiedyś wierzyła, ale wyrosła z tego. Powiedziała też, że według niej wszystko co się dzieje na świecie można wytłumaczyć naukowo i że naukowcy potrafią wszystko wytłumaczyć. Nie będę tego komentować, aczkolwiek jakby się tak dokłaniej zastanowić to dają się zauważyć dwie tezy na powstanie świata. Pamiętam jak w szkole na lekcji biologii i geografii uczono nas, że świat powstał dawno temu i że człowiek był najpierw podobny do małpy i dopiero za ileś tam lat zrobił się wyprostowaną istotą. A znowu na lekcjach religii uczyliśmy się, że Bóg stworzył świat w 7 dni, a ostatniego dnia powstał człowiek. Tak naprawdę to nikogo z nas nie było wtedy na świecie, wiec nikt z nas nie wie jak było naprawdę, ale ja wierzę w istnienie Boga. (14510)
Witam
Nie ma takiego terminu jak wierzący nie praktykujący chyba, że innej wiary.
Ponieważ, jak ktoś mówi, że jest osobą wierzącą i jeszcze deklaruje się jako katolik to uważam. Nie może powiedzieć, że jest wierzący ale nie praktykujący.
Albo wierzy albo nie wierzy. Swoją wypowiedź uzasadnię tym, że wierzący Katolik ale nie praktykujący to fałszywy katolik, ponieważ prawdziwy wierzący Katolik uczestniczy w dobrach naszej wiary, tzn. my Katolicy przestrzegamy 10 przykazań Bożych, również my Katolicy chcemy się spotkać z Bogiem a również chcemy się spotkać z Jezusem Chrystusem w komunii Świętej, chcemy przyjąć Jezusa do swojego serca i uznajemy, że Jezus umarł za nas na krzyżu, a my katolicy na pamiętne ostatniej wieczerzy podczas gdy Jezus łamał chleb i rozdawał swoim uczniom powiedział że to jest jego cało które za nas i za wielu będzie wydane to czyńcie na moją pamiątkę i to do dnia dzisiejszego ponawia kościół na ołtarzu. Przyjęcie Jezusa w Sakramencie Eucharystii to czyni z nas prawdziwych chrześcijan oraz to czyni z nas prawdziwych wierzących Katolików. A ktoś kto nie praktykuje nie przyjmuje Jezusa nie może powiedzieć, że jest wierzący niepraktykujący bo nasza wiara opiera się na Jezusie, zaufajcie Jezusowi i otwórzcie Drzwi Jezusowi.
Wyjątkiem, są osoby ciężko chore , które z przyczyn od siebie nie zależnych, nie mogą uczestniczyć w dobrach duchowych i dobrach eucharystycznych.
Takim Bóg wybacza i takich wspiera , jest też Sakrament namaszczenia chorych .
Ale ten co nie uczestniczy w dobrach eucharystycznych z własnej winy to ma grzech , który oczywiście Bóg wybaczy i czeka z cierpliwością na tego człowieka.
Jeśli się jeden człowiek nawróci całe niebo się cieszy i raduje.
Módlmy się o nawrócenie zatwardziałych grzeszników, niech dobry Bóg okaże im miłosierdzie. Warto odmawiać w Piątki, koronkę do Bożego Miłosierdzia.
Jezu ufam Tobie, Jezus jest moją drogą i moim Panem, tylko przez Jezusa możne przyjść do Boga. Jezu Kocham Cię (14509)| Chwila | data: 22.07.2010, godz: 15:41 |
s. Doroto
No to ja podawałam właśnie przykłady takich osób i było, że sa niewierzący.
(14508)| Marcin | data: 22.07.2010, godz: 13:58 |
Wierzący niepraktykujący........ten termin to kolejny wymysł współczesnego pomieszanego w swoim myśleniu człowieka (14507)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 22.07.2010, godz: 13:47 |
Zamarłam i zesztywniałam z przerażenia i smutku."Takiego łotra tylko ziemia może wyprostować" Oto fragment rozmowy między Pieruszką, a Piotrowskim, na temat ks. Jerzego. (14506)| chwila | data: 22.07.2010, godz: 13:01 |
tylko s.Dorote pytam
(14505)| Kasia, lat 25 | data: 22.07.2010, godz: 12:57 |
Witajcie. Co sądzicie o tym portalu randkowym Ulica Randkowa.pl ? Można tam spotkać normalnych ,wartościowych ludzi? (14504)
Wszyscy dyskutujący są chrześcijanami ? Jeśli tak to skąd u was tyle wzajemnego naskakiwania na siebie, chęci stanięcia wyżej od poprzedniego rozmówcy, ciągle udowadnianie racji.
Czasem Trzeba popatrzeć w swoje serce co nim kieruje.
(14503)| s. Dorota | data: 22.07.2010, godz: 12:26 |
Chwilo (nieprzemijająca:)), oczywiście, że nie można nazwać Alys osobą niewierzącą. Skąd ten pomysł! To taka dziewczyna jak każdy - w pogoni za dyplomem, za pracą... mi też zdarzało się nie zawsze najpierw myśleć o Panu Bogu. Tak na marginesie - zawsze się cieszę, kiedy spotykam człowieka, który umie przyznać się do błędu i nie wychodzi z założenia, że rozgrzeszenie, przebaczenie mu się zwyczajnie należy.
Ale - to moja prywatna opinia - tak, jak Pan Jezus wszystko wie, ale lubi się dowiadywać, tak samo wie, jakie z nas ziółka, ale - bardzo lubi nam wybaczać;). (14502)| Chwila | data: 22.07.2010, godz: 11:06 |
s. Doroto
O jej nie chce, żeby znów był szum ale musze zapytać...
A czy Alys pisząc co napisała jest osobą nie-wierzącą? bo niektórzy to pisali tak: raz chodzi o chodzenie do kościoła raz że nie chodzi o to, ona skoro nie chodzi za długo to może się nie spowiadała a jak się nie spowiadała to może długo nie przyjmuje Komuni Św. a może przyjmuje chociaż raz w roku tak jak jest to napisane żeby przynajmniej raz w roku przyjąć... pisze teoretycznie powinnam ją zapytac, ale nie o to chodzi, chodzi o przykład i czy taka osobę jak Alys można od razu nazwać osobą nie-wierzącą, czy można to tak jednoznacznie stwierdzić, ocenić i potępić?
(14501)| Chwila | data: 22.07.2010, godz: 09:58 |
Do X
Nie wiem czemu to tak wygląda, ale ja nie chce się bronić, wyraziłam swoje zdanie, ale nie muszę go bronić,bo to obroni się samo ...
tyle,że może niepotrzebnie odpowiadałam na każdy wpis, ale jak mówiłam, skoro ktoś podaje mój nick zwraca się do mnie a jak się zwraca to ja odpowiadam...i się narobiło...
Ktoś mówił o obiektywiźmie, tych innych piszących wokól tego temetu, u nich tego nie było, dopiero w Twoim wpisie można to zauwazyć...
(14500)| Drogi X, Chwilo i inni... | data: 22.07.2010, godz: 09:45 |
Nie zamierzam "wychodzić obronną ręką", bronić swojego, mieć rację. To nie dlatego odezwałam się na tym forum. Mój zamiar był inny. Chcę Wam powiedzieć, Kochani Młodzi, że czasem dobrze jest się pokłócić z Panem Bogiem, porozmawiać o Panu Bogu, ale najważniejsze - aby rozmawiać Z PANEM BOGIEM. Bóg nikogo nie potępia, to jest prawda. My sami skazujemy się na wygnanie i oddalenie od Chrystusa. A On to szanuje.
Św. Faustyna widziała wiele osób w piekle, a skoro jest święta, uznana przez Kościół jako wiarygodna, to - należałoby jej uwierzyć. Piotr ma zatem rację. Oczywiście każdy z nas ma wolna wolę i nie musi wierzyć. Nie będę pisać, obowiązki mi nie pozwalają; może czasem zajrzę, żeby poczytać. Pozdrawiam Was ciepło. I pamiętajcie - Bóg jest Miłością i Miłosierdziem samym. Do Niego idźcie z każdą sprawą. Warto.
Trzymajcie się. s. Dorota (14499)| X | data: 22.07.2010, godz: 09:21 |
do Alys
Ty tylko może trochę zabłądziłaś,trochę zboczyłaś z drogi...Może zaczęłaś iść tą bardziej uczęszczaną,tą mniej wyboistą,wygodniejszą..?A może wcale nie zauważyłaś,jak się na niej znalazłaś..?Dzisiaj często człowiek nawet może przegapić ten moment,gdy wchodzi na tę drogę...Dopiero po jakimś czasie orientuje się w sytuacji...Myślę,że Ty zorientowałaś się bardzo szybko i nie dasz się mamić,nie ulegniesz ułudom...Ta droga chyba nie dla Ciebie..?
Wierzę w Ciebie,wiem,że jesteś mądra i w końcu sama,dobrowolnie wybierzesz...Dobrze wybierzesz..
(14498)
Ale się porobiło i to wszystko przez mój jeden wpis, gdzie użyłam określenia 'wierzący niepraktykujący'. Ludzie nie kłóćcie się już! Każdy ma swoje zdanie na dany temat i niech się tego trzyma, a takie kłótnie nie mają sensu tym bardziej, że to katolicki portal. A więc pojednajmy się, przekażmy sobie znak pokoju. Pokój nam wszystkim.
P.S.Przepraszam jeśli ktoś pisał do mnie na e-mail i nie otrzymał odpowiedzi, ale nie wszystkie wiadomości dochodzą na moją skrzynkę i nie wszystkie, które wychodzą ode mnie dochodzą. (14497)| creative85 | data: 22.07.2010, godz: 09:05 |
do Łukasza:
Przede wszystkim będziesz miał w miarę dużo prawniczych przedmiotów do nauki, lecz nie tylko (ale to jest nic w porównaniu ze studiami :P ).
Za 2 lata (rozumiem, że jest to szkoła 2-letnia) zdajesz egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe. Egzamin ten składa się z 2 etapów: część teoretyczna (test) i część praktyczna, polegająca na tym, że trzeba utworzyć (napisać) "projekt realizacji prac" związanych z załatwieniem jakiejś urzędowej sprawy (np. wydanie interesantowi prawa jazdy). Jeżeli zdasz ten exam, dostajesz dyplom. (14496)| Julka, lat 37 | data: 22.07.2010, godz: 09:01 |
Dzięki Leo za odpowiedź.
Arn
To ty wyluzuj. Zadałam Leo pytanie, to mi odpisał co myśli. Mi się podobało, a Tobie nie musiało, ale nie były to słowa do Ciebie. I za przeproszeniem, nie chrzań mi o łykaniu jak rekin, bo to moja sprawa kogo lubię czytać i to ja mogę ocenić ten wpis.
Dobrze X-ie że znowu piszesz. (14495)| X | data: 22.07.2010, godz: 08:36 |
do Trawiastej
Oczywiście,że stoicie za daleko(Ty i LM)...A może tak..."pojawiacie sie i znikacie...?Może też w ogóle Was już nie widać..?Choć,jak mi się wydaje,Lara jest trochę.."bliżej",a przynajmniej częściej się..."ukazuje..? (14494)| X | data: 22.07.2010, godz: 08:11 |
do chwili
Chciałoby się powiedzieć,a nawet-cytując posła Stefaniuka-"aż ciśnie się na usta",cytując Goethego:"Verweile doch!Du bist so schon!"
Muszę powiedzieć,że podziwiam Twoją nieustępliwość,nieprzejednanie,upór..Takie''postawienie na swoim",niepoddawanie się...
Twoja"winą",jeśli można tak rzecjest to,że nie do końca potrafisz się wybronić,ale i tak,trzeba przyznać,idzie Ci dobrze...
Wydaję sie,że nieporozumienia między Tobą,a innymi,biorą się stad,że niektórzy Cię zwyczajnie nie rozumieją,nie potrafią..."czuć",nie potrafią zgłębić ludzkiego umysłu,a inni,już z założenia,odrzucają taki sposób myślenia i odczuwania,jaki Ty prezentujesz....
Co do s.Doroty,to zgadzam się z drugą częścią jej wypowiedzi,całkowicie...Myślę,że Ty również?A co do tej pierwszej,no to...cóż...sprawa trochę...skomplikowana(choć nie lubię tego słowa)..
To prawda,co powiedział Piotr:wszyscy osądzamy,"na okrągło..."taka nasza natura i to nie powinno dziwić...Kwestionować można jedynie formę i treść tych osądów...
Tych..."szpilek",muszę przyznać,specjalnie nie dostrzegam,choc inni mają prawo widzieć trochę inaczej...Ale nie przesadzałbym...Moim zdaniem,bronisz się tak,jak umiesz i możesz...I dobrze...
Myślę,iż nie jest też tak,że s.Dorota stoi w jednym szeregu z tymi,którzy są przeciw Tobie..Jeśli s.Dorota,to Emanuela również...A u Niej-podobnie jak u Ciebie-"winą"jest to,że nie potrafi,nie jest w stanie,obronić swego sposobu myślenia,odczuwania...nie potrafi"wyjść obronną reką..."
A te winy,to,oczywiście,w cudzysłowie...
To tyle i...byle tak dalej...nie jest źle..
(14493)| Alys, lat 21 | data: 22.07.2010, godz: 08:09 |
Alys zabłądziła, każdego dnia przechodzi obok kościoła, a nie ma siły do niego wstąpić. Trudno tak spojrzeć Jemu w oczy, po tak długiej nieobecności. Prawda, ze człowiek goniąc za kasą, dyplomem oddala się... czasami, aż zaciera się ta najważniejsza z dróg. Kolejny raz w nd stanę przed Tobą, wiem, że dostanę przebaczenie. Jednak wstyd mi:(
(14492)| X | data: 22.07.2010, godz: 07:38 |
do Piotra
Może byłem nieprecyzyjny,a wiem,że"precyzję"bardzo sobie cenisz...Może zanadto...?Ale mniejsza z tym....
"Może zrozumiesz..."czyli,przyjmiesz to,uznasz"za swoje","podpiszesz się pod tym..."Aż przyznasz się do tego,że jednak błędnie pojmowałeś...
Podejrzewam jednak,iż bez modlitwy,bez sięgnięcia po Ewangelię,bez otrzymania odpowiedniej łaski,nic z tego nie będzie...Dopóki będziesz myślał,ze "ja jestem tu,a Bóg gdzieś tam,daleko..."Dopóki będziesz uważał,że dał On Ci-jak to kiedyś powiedziałeś-"reguły gry",a teraz to już radzisz sobie sam i sam decydujesz np.o swoim losie,że Bóg specjalnie już się"nie wtrąca''(choć czasem trochę interweniuje,gdy"Lud Jego"...przegnie),to,wybacz,ale czarno Ci wróżę... (14491)| Trawiasta, lat 29 | data: 22.07.2010, godz: 05:46 |
LM
To co napisalam o przebaczaniu itp., to byly moje przemyslenia - moze tak to wyszlo nie jak chcialam ale pisalam troche w takim zamotaniu...
skad brac sily?
z Krzyza, LM, z Krzyza... ja sie ostatnio zmagam sama ze soba, zbuntowalam sie i powiedzialam Jezusowi, ze sama sobie poradze... i nie radze sobie, ewidentnie.
dopoki nie pokochamy cierpienia nie stanie sie naszym sprzymierzencem, nie bedziemy umieli go ofiarowac za kogos z prawdziwa miloscia. Marek tak umial. nazywal chorobe swoim kolega, jak on to robil?
tylko czlowiek ktory stoi blisko Boga to potrafi.
musimy podejsc blizej, LM. najwidoczniej stoimy za daleko....
pozdrowienia i usciski (14490)| Trawiasta, lat 29 | data: 22.07.2010, godz: 05:32 |
O rany rany co tu sie dzieje?
Jak w kurniku :)
(14489)| X | data: 21.07.2010, godz: 22:59 |
Miałem już tu nie pisać,a to min.dlatego,że są tu dwie osoby(Leo i karina),które robią to o niebo lepiej ode mnie...Do niczego,co Oni piszą-przynajmniej na razie,a myślę,iż w przyszłości to się nie zmieni-nie można się zwyczajnie"przyczepić...",niczego nie można zakwestionować,do niczego zgłosić jakichś uwag,pretensji itp...Gdyby można było"się przyczepić",to-tak szczerze-dawno zrobiłbym to...No,ale...nie da się!I bardzo dobrze,że się nie da!
Jednak niektórym wydaje się,że można,a pewnie,że nawet trzeba...No cóż,biedni ludzie...
Jeśli ktoś mówi,że Leo pisze głupoty,niech najpierw 1000 razy przeczyta to,co On napisał...Albo i więcej...niech czyta aż do skutku,aż zrozumie...
Arn
Kiedyś napisałeś:"Wiem,że wielu ludzi jest w piekle(....)".
Skąd Ty to wiesz?!
Piotr
Daj sobie spokój z tym..."skrobaniem"o zbawieniu,a,jak mówiłem,czytaj,to,co napisał Leo...Wiele razy czytaj...A jak skończysz,to od początku...i aż do skutku...Może zrozumiesz...? (14488)| chwila | data: 21.07.2010, godz: 22:57 |
Arn
Słonce zaszło i budzą się Twoje demony...
Ja już jestem poza tematem wiesz
dorzucę jednakże no skąd Ty to wszystko wiesz masz taką pewność jak będzie ,
jakbyś już był po tamtej stronie...
I to raczej ty wciskasz bzdury nie Leo i jak mi się wydaje to ty chcesz decydować bo ty wszystko wiesz najlepiej ...
Nie-praktykujący nie muszą mieć pustki w sercu i nie muszą całe swoje życie być
nie-praktykującymi.
I teraz tak na koniec - ja jestem praktykująca Ty jak widać też - ale uczestnicząc we Mszy św. ja miałabym wątpliwości co do twojego przekazania Znaku Pokoju - przekazania pokoju miłości i spokoju, bo czy ty tak jak pisali inni i sam też z tym czystym szczerym sercem, sercem kochającym Boga pisząc to co piszesz jesteś w stanie szczerze i z czystym sumieniem przekazać komuś Pokój ...
Ja myślę że nie... to samo tyczy się tutejszych innych zagorzałych praktykujących
którzy wybrali że najlepszą obrona jest atak i atakują bez końca jak ty teraz nadal
jak już było powiedziane żeby ten temat zakończyć a co jest najgorsze jeszcze wciskają że to ja ciągle ten temat poruszam jak akurat komuś odpowiadam...
i tak tu jest że niektórym wolno po 100 razy pisać to samo a mi nie ...no i ok
i powiem tak może uszanujmy w końcu wszyscy siebie nawzajem i dajmy już spokój
Dobrej nocy
(14487)
Jedno jest pewne, że Bóg każdego osądzi sprawiedliwie. A jak cżłowiek celowo odwraca się od Boga mimo, iż pozostaje przyzwoitym człowiekiem to nie musi oznaczać, ze bedzie zbawiony, chociaż tak może być, ale to już zależy jak go Bóg osądzi, bo jednak skoro taka osoba sama odeszła od Boga to ma za to cieżki grzech. Mówie tu o ludziach, którzy wolą być ateistami, bo co innego jak chodzi o inną wiarę (buddyzm, hinduizm, itp.) (14486)| Wojtek | data: 21.07.2010, godz: 22:08 |
Do "do Wojtka"
Napisałem, to niejako w odpowiedzi na wpis Piotra który napisał, że poza Kosciołem nie ma zbawienia. I że dlaczego np buddysta miałby zostać zbawiony, skoro mu na tym nie zależy i do tego nie dąży. Więc jeśli ma nie być zbawiony, to co? ja się pytam. Ty z kolei piszesz, że Watykan wypowiedział się inaczej w tej kwestii, nie wiem jak to jest z oficjalna nauką Koscioła. Dla mniem jaka by ona nie była, nie do przyjęcia jest wiara, ze człowiek mógłby byc potępiony tylko za to że jest np hinduistą czy niewierzącym, czy nawet ateistą który odszedł od chrześcijaństwa, bo np stracił wiarę, ale pozostał przyzwoitym człowiekiem. Myślę ze wielu takich ludzi jest w tych czasach. Piotr miał coś napisać jeszcze na ten temat, może napisze, jestem ciekaw jego opinii, pewnie jakoś to rozwinie, jak to wg niego wygląda (14485)| Arn | data: 21.07.2010, godz: 21:36 |
Do Chwili
"diabły występują przeciwko Bogu i robią wszystko,żeby ludzi od Boga odciągnąć, a nie-praktykujący nie"- wiesz co Chwilo mylisz się w tej kwestii. Jeśli nie masz w sercu Boga, to kogo masz... życie wewnętrzne nie lubi próżni. Nasze serce można porównać do twierdzy gdzie może mieszkać Jezus lub Demon. Trzeciego wyjścia nie ma. Wielu ludzi nie praktykujących odciągnęło innych od Boga i Kościoła wystarczy spojrzeć na historię rewolucji francuskiej lub bolszewickiej - przywódcy tych ruchów rewolucyjnych nie praktykowali i nie wierzyli i ile dusz odciągnęli od Prawdy Objawionej - tysiące, a może i miliony. Znam ludzi, którzy są moimi znajomymi i też nie praktykują, ale swoim postępowaniem, opiniami, rozmowami odciągają od Boga, czasami bardzo świadomie, a innym razem nie świadomie. Chwilo pogubiłaś się trochę...
Do wierzących nie praktykujących
Pogląd, że to tylko Bóg decyduje kto zostanie zbawiony jest po prostu głupi i nie dorzeczny. Bo w momencie przejścia my też decydujemy, gdzie chcemy przebywać. Mówimy swoje tak lub nie i to Panu Bogu. Pan potrzebuje naszego potwierdzenia to tak naprawdę my decydujemy, a Pan się pod tym podpisuje. Decydujemy nie tylko w chwili śmierci, ale też każdego naszego dnia. Jeśli raz wybrałem - to już nieustannie wybieram.
Leo czemu Julce wciskasz takie totalne bzdury... a ona to łyka jak młody rekin... stary wyluzuj (14484)
Witam
Chciałem się zapytać gdzie mogę kupić Figurkę Jezus Król Polski oraz gdzie mogę kupić tańszą świecę liturgiczną . Mieszkam w Warszawie
Pozdrawiam Łukasz (14483)| do Admina | data: 21.07.2010, godz: 21:16 |
LM ma rację prosba o intencje.. modlitwy nigdy dość
a niektórym potrzeba modlitwy szczegolnie zeby sie uspokoiła
(14482)| Chwila | data: 21.07.2010, godz: 21:05 |
Madziu
A to taka prowokacja z tymi brzydulami i ładnulami?:)
Wydawać by się mogło że sms do Księdza nie wypada, ale telefony komórkowe i smsy juz tak zdominowały świat, że dziś już nie jest to nic nietaktowanego, jak się zna z danym Księdzem, bo to zależy od danego Księdza, któremu może taka forma nie odpowiadać. Niedawno było to niemożliwe żeby w taki sposób student porozumiewał się z profesorem wykładowcą dziś jest inaczej dziś jest taki kontakt właśnie oczywiście z zachowaną formą grzecznościową
(14481)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |