| M. | data: 27.06.2010, godz: 19:18 |
Do LM a czemu koniec,stalo sie cos? (14130)| maa_gda | data: 27.06.2010, godz: 19:01 |
Właśnie przeczytałam informację. Bardzo mi przykro....miałam okazję kilka razy rozmawiać z Markiem - niesamowity człowiek....Spotkał się z drogą Jego sercu osobą...
Wieczny Odpoczynek racz mu dać Panie, a Światłość Wiekuista niechaj mu świeci-niech odpoczywa w pokoju wiecznym. Amen (14129)
Nie znałam tej osoby, ale widzę po waszych wpisach, że odszedł człowiek niezwykły, a Pan ma już dla niego miejsce... (14128)| Leo, lat 38 | data: 27.06.2010, godz: 14:32 |
Tadeusz...
Umarłem, mój Boże, cóż się ze mną stanie?
Czy na cóś się przyda te moje kochanie
Ciebie, tu na łez padole?
O jedno Cię błagam, pozwól duszy mojej
choć przez chwilę spojrzeć na Lilę najdroższą,
i Ją ucałować, z tęsknoty największą rozkoszą...
Maryjo, Mateńko, ma miłość do Ciebie
sprawia, że w cudnym, ukochanym Niebie
z szacunkiem na Ojca spojrzę jeszcze większym.
Po Synu, Stworzeniem jesteś najpiękniejszym
i nawet aniołom radość sprawiasz Sobą,
boś szafarką dobra i Nieba ozdobą
od dziejów zarania.
Do ucieczki stworzonaś, do miłości kochania,
a padół grzeszny w Tobie ma obronę.
Nad dziećmi Swemi roztaczasz ochronę
płaszczem miłości dla ludzi strapionych.
Matulą jesteś dla dusząt zmęczonych
pokusą złego, i w Tobie nadzieja
na łaskę Syna - dusząt dobrodzieja.
Zasnąłem... miłości Mamuś moja droga,
zanieś moją duszę do stóp Pana Boga...
I Swoją dobrocią pokryj winy moje.
On Ciebie wysłucha, bo ja grzechy swoje,
choć Gom umiłował, wstydzę się tam wnosić,
i nie wiem, czym godny o zbawienie prosić...
Lilo...witaj!...Maryjo!, witaj... Jezu, OJCZE!... Jestem... (14127)| Leszek (berry213), e-mail: berry21@o2.pl | data: 26.06.2010, godz: 20:41 |
Nawiązując do mojego poprzedniego wpisu znakiem rozpoznawczym będzie człowiek w okularkach ubrany na czarno. (14126)| Leszek (berry213), e-mail: berry21@o2.pl | data: 26.06.2010, godz: 17:21 |
Witajcie .
Jeśli ktoś chciałby wziąc udział w uroczystościach pogrzebowych Marka (Tadeusza) a nie wie jak trafić do koscioła w Błoniu będzie mógł skorzystac z mojej pomocy. Osoby chętne na taką formę transportu proszone są o stawienie się na dworcu Warszawa Centralna na godzinę 11. Spotkamy sie na hali głównej dworca koło informacji kolejowej. POjedziemy pociągiem. W razie pytań proszę o kontakt na maila berry21@o2.pl lub telefonicznie pod nr 696336912. Pozdrawiam. Leszek (14125)
Nakłoń, Panie, ucho ku prośbom pokornie przez nas zanoszonym do Twego miłosierdzia i umieść w krainie pokoju i światłości duszę Twojego sługi Marka Tadeusza., której kazałeś odejść z tego świata, oraz włącz ją do społeczności Twoich Świętych.
Spraw, prosimy Cię, Panie, aby ta modlitwa wyjednała zbawienie duszy Twojego sługi Marka Tadeusza., za którym pokornie błagamy.
Prosimy Cię, Panie, uwolnij od więzów grzechu duszę Twojego sługi Marka Tadeusza., aby wskrzeszony żył w chwale zmartwychwstania wśród Twoich świętych i wybranych.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.
(14124)
Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie,
a światłość wiekuista niechaj im świeci.
Niech odpoczywają w pokoju.
Amen. (14123)| Marcin | data: 26.06.2010, godz: 09:47 |
śp. Marek dał nam -młodym- którzy zaglądają i piszą na Zródełku przykład wiary,mądrości życiowej i optymizmu i za to mu dzięki...... Niech Boże Miłosierdzie będzie większe od jego słabości,niech Pan zgładzi jego grzechy i pozwoli mu radować się Jego wiecznym oglądaniem w niebie+ (14122)
Marek Tadeusz dał dowody na to, że jest blisko Jezusa. Ja walczyłem z własnymi słabościami i czułem z tego powodu smutek. A on mimo problemów, choroby do końca miał optymizm w sercu oraz pogodę ducha. W dzisiejszych czasach kiedy jest tyle zła na świecie, Marek dał się poznać jako człowiek godny zaufania i podziwu, był dobrym człowiekiem i każdemu chciał pomagać. Ja dzięki Markowi się dużo nauczyłem, a liczyłem na to, że się w końcu spotkamy, jednak los był srogi i nie dał nam tej szansy.
Ja wiem, że ta dobroć jaką miał w sercu oraz miłość którą rozdawał zaprowadzi go od razu do nieba, ponieważ na to zasłużył. Modliłem się za jego zdrowie, by wyzdrowiał, jednak Pan mnie nie wysłuchał, teraz pozostaje mnie modlić się za jego duszę. Zastanawiałem się dlaczego jest tak, że są osoby które nie chcą żyć a mimo to żyją, a niektóre osoby nie mają wyboru chcą żyć ale straszna choroba zabrała ich z tego świata. Ostatnio ja przechodziłem kryzys wiary i kryzys w życiu, utraciłem pracę , zostałem nie słusznie zwolniony, zostałem przez kierownika źle potraktowany, a zależało mi na pracy , zostałem zwolniony będąc na urlopie, teraz jestem na urlopie i czekam na pracę oraz szukam pracy, zarobki mam płacone jako najniższa pensja a jeszcze byłem na zwolnieniu lekarskim, i jeszcze płacę pożyczki, będę miał problemy z zapłaceniem kredytu, a też trzeba z czegoś żyć, martwię się o swoje przyszłość, chce iść do szkoły i chce kontynuować naukę ale też nie mam środków finansowych, więc z nauki nici. Cały czas myślę, o pracy a teraz wróciły wspomnienia z byłą dziewczyną i o niej teraz też myślę. A w domu też panuje nie miła atmosfera ponieważ mama kłóci się ze swoim partnerem, to są codzienne awantury. Cały czas szukam pracy ale co zadzwonię to nieaktualne,albo zaszła pomyłka , że ogłoszenie się okazało, składam też w różnych firmach swoje CV. Mam już czasami wszystkiego dość, jestem tym wszystkim wykończony psychicznie i fizycznie, i nie wiem co będzie dalej. Byłem załamany i popadłem w depresje, dlatego pod wpływem emocji ponieważ jestem osobą emocjonalną próbowałem na początku miesiąca popełnić samobójstwo ,miałem wiele razy myśli samobójcze ale teraz je zrealizowałem, tabletki połknąłem w dużej ilości ok godz. 19:00, były to silne leki. A pomoc przyszła dopiero ok 4 . Jak zaczęły u mnie działać tabletki miałem problemy z chodzeniem, z mową oraz ze wzrokiem zaatakowały mój cały organizm. Dopiero ostatnim wołaniem krzyknąłem, mamo dzwoń po pogotowie bo umieram. Trafiłem w ciężkim stanie z ostrym zatruciem do Szpitala Bródnowskiego, w tym Szpitalu jeszcze zostałem uderzony w głowę, ale później przewieźli mnie do Szpitala Praskiego, nie mam zastrzeżeń ponieważ miałem tam dobrą opiekę, trafiłem na oddział toksykologiczny. 3 dni byłem całkowicie sparaliżowany, i już myślałem, że albo umrę albo zostanę rośliną do końca życia, przez cały pobyt czułem straszne bóle a ból głowy mimo , że byłem nieprzytomny nie dawał mi spokoju. Często dostawałem w kroplówce leki przeciwbólowe oraz zastrzyki .
Mama zamówiła Msze Świętą w mojej intencji i po Mszy mój stan zdrowia zaczął się poprawiać. Lekarze powiedzieli , że muszę mieć silny organizm , że przeżyłem, ale wiem jedno to zasługa Jezusa. Wiem, że osoby z mojej wspólnoty modliły się za mnie. I później od jednej osoby we wspólnocie usłyszałem słowo , że kto popełni samobójstwo, nie ma lekko po śmierci, ponieważ sam sobie skrócił życie i musi tyle cierpieć oraz się męczyć ile miał zapisane życia w swojej księdze. I nie pomoże mu nawet modlitwa. Nigdy nie zapomnę to co przeszedłem w Szpitalu.
Marku Tadeuszu mniej mnie w swojej opiece, i czuwaj nade mną.
Jezu Marek w Twoje ręce powierza ducha swojego, przyjmij go.
Rodzinie i ludziom którzy znali Marka Tadeusza osobiście składam szczere wyrazy współczucia.
Pozdrawiam Łukasz (14121)| Oliwia | data: 25.06.2010, godz: 21:44 |
Odszedł wspaniały optymistyczny do konca człowiek....+!
Będe pamiętac o Tobie Tadeuszu na krakowskich Łagiewnikach+! (14120)| dot śp. Marka | data: 25.06.2010, godz: 20:33 |
wymowne słowa Marka nt. choroby z jego blogu .. niejako pożegnanie
http://czystezrodlo.blog.onet.pl/1,AR3_2010-05_2010-05-01_2010-05-31,index.html (14119)| Hanka | data: 25.06.2010, godz: 20:19 |
wieczny odpoczynek racz mu dać Panie...
(14118)| robalek_, lat 24 | data: 25.06.2010, godz: 19:34 |
a tak niedawno z Tobą rozmawiałam Marku...Dziękuję ci za wiare we mnie za wszystko... Pozostaniesz w naszej pamięci. Świeć Panie nad Jego duszą. (14117)| bobik | data: 25.06.2010, godz: 19:33 |
Dobry Jezu, a nasz Panie, o to my dziś prosim, za nim, daj mu wieczne spoczywanie. Niech spoczywa w pokoju. Amen. (14116)| Agata | data: 25.06.2010, godz: 19:27 |
Tadeuszu, żałuję, ze nie poznałam Cię osobiście...
Lux aeterna luceat eis, Domine,
Cum sanctis tuis in aeternum,
Quia pius es.
Requiem aeternam dona eis, Domine,
Et lux perpetua luceat eis,
Cum sanctis tuis in aeternum,
Quia pius es.
(14115)| Agnieszka****** | data: 25.06.2010, godz: 19:14 |
Dostałam o 6.19 smsa od Leszka. Przez kilka godzin myślałam, że to pomyłka.
Dlaczego tak szybko?
A właśnie o 6 rano wsiadałam do pociągu i odmawiałam dziesiątkę Różańca za Niego , o siłę do walki z chorobą. Jednak Pan Bóg zmienił intencję......
I kto nam teraz będzie tłumaczył, doradzał, wyjaśniał, pocieszał ?
Kto potrafi podzielić się tak jak TAdeusz sercem? Sercem i miłością , do Boga i ludzi.
Rodzina może być dumna z takiego Ojca, Teścia, Dziadka. Z takiego Wspaniałego Człowieka.
"....NIECH ANIOŁOWIE ZABIORĄ CIĘ DO RAJU..."
(14114)
Dzięki interwencji siostry Marka został przeniesiony do sali. Dostawał leki przeciwbólowe w kroplówce. (14113)
Straszna strata ogarnela Zrodelko i ludzi ktorym byl bliski ...
Byl Czlowiekiem, takim prawdziwym, serdecznym, madrym, walczyl z choroba ktora go dotknela, nie poddawal se, chcial wrocic na szlak pielgrzymkowy. nie zdazyl.. odejscie Marka ( Tadusza ) jest wielka strata w postawie jakim byl Czlowiekiem i slowie ktore dla nas tutaj mial..
Jest mi bardzo przykro ze odszedl ... Nie myslalam,ze tak sie stanie,ze to juz.. i za rogiem jest juz kres..
Dotknelo mnie to bardzo w jaki sposob zostal potraktowany w szpitalu, w tych ostatnich chwilach zycia jakie mial, zamiast zapewnic mu godziwe warunki,spokoj i odpowiedni sprzet ratujacy zycie, leki - oni go zostawili na tym korytarzu..
To sie tak nie godzi... Prosze napiszcie czy Marek do konca lezal na korytarzu czy dano mu lozko na sali i mogl godnie odejsc ? Czy dano mu leki, albo probowano ratowac??
Meczy mnie to..
czy otrzymal jakakolwiek pomoc??
Ta strata Czlowieka bolii...
Wyrazy wspolczucia dla wszystkich ktorym byl bliski i szczegolnie Jego rodzinie i przyjaciolom..
[*]
(14112)| zięć | data: 25.06.2010, godz: 16:33 |
Informujemy iż pogrzeb Marka -Tadeusza odbędzie się w poniedziałek 28.06 o godzinie 13.00 w kościele Pod Wezwaniem Św.Trójcy w Błoniu.O czym w informuje w bólu pogrążona córka Monika z mężem i całą rodziną. (14111)| Ala, lat 29 | data: 25.06.2010, godz: 14:29 |
Do p. Tomka z redakcji..
Nie wiem czy to dobry pomysł... aby złożyć się na kwiaty/wiązankę na pogrzeb Marka. Każdy kto miałby ochotę przesłałby jakieś pieniążki np na pana konto (np 5, 10 zł) a pan w imieniu źrodełkowej rodziny zakupiłby i złożył na grobie. Z uzbieraniem kwoty w szybkim tempie nie byłoby raczej problemu bo przypuszczam że duża ilość osób ma dostęp do konta internetowego. Kiepski pomysł ??
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie (*) (14110)| kasia, lat 28 | data: 25.06.2010, godz: 14:25 |
Wieczne odpoczywanie racz Mu dać Panie....
choć nie znałam Tadeusza poprzez swoją dobroć stał się dla mnie wyjątkowo bliską osobą.... (14109)| Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 25.06.2010, godz: 14:14 |
Nie wiem co ja mam powiedzieć na te tragiczne wiadomości na temat Marka.Odszedł człowiek szlachetny , mądry, tryskający optymizmem nawet w takich okolicznościach, że nie jednen z nas dawno by załamał ręce.Odszedł człowiek przepełniony Bogiem, człowiek gotowy nieśc pomoc każdemu, odszedł człowiek w szczególny sposób mi bliski i kochany,a to potraktowanie Go w szpitalu tak niegodne odbieram jako osobistą krzywdę.Takie postępowanie wobec człowieka nie mieści się w żadnych kategoriach krtyki.Takie postępowanie podlega pod sąd.Byłąm jeszcze z Markiem umówiona, że do Niego przyjadę, że się spotkamy za kilkanaście dni miałam się z Nim widzieć, a teraz wszystko wzieło w łeb bo Jego już nie ma.W moim sercu i w moich myślach zawsze będzie On obecny.Wieczny odpoczynek racz Mu dac Panie a światłość wiekuista niechaj Mu swieci, niech odpoczywa w pokoju wiecznym . (14108)
Cześć
Bardzo zmartwiłem się wieścią o śmierci Marka ( Tadeusza)właśnie się wybierałem do niego do Szpitala, sam ostatnio byłem w ciężkim stanie właśnie w szpitalu Praskim.
Chciałem iść zamówić Mszę za zdrowie Marka w kościele na Pradze,
Wczoraj byłem na Mszy Świętej z modlitwą o Uzdrowienie i się modliłem za zdrowie marka, jak również spędziłem cały dzień na Starym Mieście w Warszawie i wchodziłem do każdego kościoła by się modlić w intencji Marka. Modliłem się do świętych i błogosławionych. Nie sądziłem, że tak się to zakończy. Złożyłem też intencje w różnych kościołach ponieważ wierzyłem, że stanie się cud i, że marek odzyska zdrowie.
Niech Marek odpoczywa w spokoju.
Dobry Jezu a Nasz Panie daj mu wieczne spoczywanie.
A Światłość wiekuista niechaj mu świeci.
Będę się modlił za duszę Marka.
Łukasz
(14107)| Alys, lat 21 | data: 25.06.2010, godz: 13:15 |
Marku dziękuję za Niepokalanów i te wspaniałe lody:* (14106)
Szczęść Boże szukam osoby z charyzmatem rozeznania bądź poznania woli Bożej najlepiej osoby duchownej ale nie koniecznie. Ważne natomiast jest aby charyzmat tej osoby był potwierdzony przez Kościół katolicki. Wiem że ludzie z charyzmatami żyją również w obecnym czasach. Wiec jeśli ktoś taki tu zaglada lub ktoś ze źródełkowiczów zna kogoś takiego to bardzo gorąco proszę o wiadomość na danego emaila:zfaustyn@interia.pl bo to ważna sprawa dla mnie
Pozdrawiam (14105)| roxa | data: 25.06.2010, godz: 11:29 |
Niech odpoczywa w pokoju [*] (14104)| Ania | data: 25.06.2010, godz: 11:24 |
Nie wiem, co powiedzieć...Ciężko....choć wiem, że On już nie cierpi...Był bardzo Dobrym Człowiekiem...Wierzę, że teraz mamy Nowego Orędownika w Niebie... :( Wieczny odpoczynek, racz Mu dać, Panie... + (14103)| karina | data: 25.06.2010, godz: 10:37 |
ku wspomnieniu..
jeszcze w poniedziałek... śp. +Marek - Tadeusz na źródełku prosił o pomoc, o balkonik.. ubranie, a potem o kule.. był do końca aktywny.. miał plany
marzył pójsc na pielgrzymkę w tym roku..
na Naszej klasie, oglądałam zdjęcia.. pierwszy raz w tym roku jadł lody 30 maja.
przykre jak czyta się wpis poniżej - młody chłopak probował popełnić samobójstwo..szkoda ze nie spotkał Tadeusza...
Tadeusz był przykładem osoby która pomimo cierpienia, choroby.. samotności (bez żony) niełatwej sytuacji materialnej.. nie poddawał się, widział sens życia, żył wśród ludzi, utrzymywał przyjaźnie, dzielił się tym na co go było stać,
nie zasklepił się w świecie własnych problemów.. nie narzekał.. przyjmował wszystko takie jakie było..
bo kochał życie.. i zdał ten najważniejszy egzamin.
za to świadectwo dziękuję +Tadeuszu..
(14102)| Bernadetta, lat 27, e-mail: benia45@op.pl | data: 25.06.2010, godz: 10:33 |
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie... (14101)| Marcin | data: 25.06.2010, godz: 09:19 |
Niech odpoczywa w pokoju... (14100)| Małgosia | data: 25.06.2010, godz: 09:00 |
Dziękuję Ci Panie Boże za Marka /Żródełkowego Tadeusza/, za jego dobro i mądrość. Przytul go Panie do swego miłosiernego serca i daj mu wieczne szczęście i radość.
Rodzinie i przyjaciołom Marka składam serdeczne wyrazy współczucia.
Do zobaczenia Marku w Niebie! (14099)| karina | data: 25.06.2010, godz: 08:49 |
od wczoraj modliłam się o dobrą śmierć dla Tadeusza, czułam że Pan Go już potrzebuje..
Jednego mi żal.. że już nigdy nie zamieści tu wpisu..i nie odpowie..;(
Wierzę że zasnął w ramionach Ojca i poszedł do Nieba.. , tyle wycierpiał.. i ostatnie przyjęcie w szpitalu takie przykre dla człowieka umierającego..
Tadeuszu mam tylko nadzieję,że będziesz pamiętał o źródełku..i wspierał nas.. tam z krainy szczęścia gdzie Bóg Cię powołał.. nadal potrzebujemy Cię..byłeś do końca z nami i choć smutno, że tak szybko odszedłeś, próbuję się cieszyć Twoim szczęściem prawdziwym, którego tu nie zaznałeś.
Mimo to, nie poddawałeś się, walczyłeś o życie do końca..i to jest piękne.
Niech Ci Pan przebaczy wszystkie przewinienia..spoczywaj radośnie razem z naszym ojcem św Janem P. II
(14098)
Marek Ziembiński-Tadeusz odszedł do Pana dziś o 6:00 Pokój Jego duszy. Rodzina prosi o modlitwę, aby został przyjęty do Królestwa Niebieskiego (14097)
Panie Boże mój, z głębi serca żałuję za wszystkie grzechy całego życia mego, ponieważ obraziłem Cię i zasłużyłem na to, żebyś mnie jako Sprawiedliwy Sędzia ukarał tu na ziemi i w wieczności. Najbardziej jednak żałuję za nie dlatego, że Ciebie najlepszego Ojca, grzechami moimi tak bardzo obraziłem i zasmuciłem. Żałuję, że z powodu odwrócenia się od Ciebie, zmarnowałem zasługi gorzkiej męki mojego Zbawiciela Jezusa Chrystusa, Syna Twojego, który z miłości dla mnie w Ogrójcu krwią się pocił, był ubiczowany, cierniem ukoronowany, niósł ciężki krzyż, na którym w wielkich boleściach umarł. Postanawiam przy pomocy Twojej łaski poprawić życie moje i więcej nie grzeszyć. Niech odtąd zrozumiem lepiej, że mój dom rodzinny, miejsce pracy, obowiązki moje i bliźnich są warsztatem mej doskonałości i świętości. Pragnę wynagrodzić wszelką szkodę, którą wyrządziłem. Pragnę zawsze do Ciebie należeć i przy pomocy łaski Twojej unikać wszystkich grzechów oraz okazji do nich.
Panie Jezu nie bądź mi Sędzią lecz Zbawicielem. Matko Syna Bożego, bądź też Matką moją i broń mnie od złego. Amen.
(14096)| anioł | data: 24.06.2010, godz: 23:32 |
Bardzo proszę o modlitwę za Marcina,który chciał odebrać sobie życie.Ma depresje oraz różne problemy , stracił sens życia. (14095)| roxa | data: 24.06.2010, godz: 22:15 |
Tak, dziewictwo to stan naturalny, po prostu. Człowiek rodzi się będąc dziewiczym. W sumie dziewictwo to czystość serca bardziej niż stan fizyczny. Dziewictwo to nasze serce i nasze intencje. Stan ciała to coś wtórnego, idącego od serca.
Moi rodzice mieli dziwne podejście do ,,tych spraw'', na pewno nie pełne miłości. Wyrosłam z przekonaniem, że to coś złego, że mężczyźni to ,,kule u nogi'' i dokładnie takich poszukiwałam, by tylko nie być szczęśliwą. Właśnie by tylko się unieszczęśliwić :(
Żałuję swoich decyzji, żałuję, że nie jestem z kimś innym...
Jak myślicie, czy Pan da mi drugą szansę? Albo nawet nie tyle drugą, co kolejną?
Czy jeszcze kiedykolwiek pokocham kogoś nie będąc do tego zmuszoną?
Czy kiedykolwiek jeszcze ktokolwiek pokocha i mnie? Czy raczej mogę zostać w tym stanie? Choć ten mój stan bycia panną wyraźnie byłby dla mnie wygodny, swoisty ciągły stan spoczynku- raczej lubię być sama, niż pośród ludzi. Więc prawdopodobnie zamieniłabym się w pustelniczkę ;)
A wracając do tematu: dziewictwo jest ładne, jest jak coś naprawdę ładnego i cennego, nawet w małżeństwie mając dobre podejście można mieć dziewicze serce, pełne miłości :) Tak to postrzegam.
(14094)| do Małej | data: 24.06.2010, godz: 21:11 |
Ciesz się, że się skończyło na wyśmianiu. Zdarzają się i takie panie ginekolog, co najpierw niby to pytają, a potem i tak bez uprzedzenia badają i... zostaje rana do końca życia. Dziewice to śmieszność dla dzisiejszego świata, ale Jezus patrzy na nie ze szczególną miłością. Pozdrawiam, trzymaj się i nie daj się :) Mary (14093)| Bogda | data: 24.06.2010, godz: 20:29 |
Ewo, przykro jest czytac o tego typu sprawach, o których piszesz....No wlasnie- czy tak się traktuje człowieka umierającego? Niestety, ale taki sposób przyjmowania i opieki pacjentow, o którym piszesz coraz bardziej wcielany jest w ''szpitalna rzeczywistosc''....Niehumanitarna postawa ludzi w bialych fartuchach, ich pogarda dla drugiego czlowieka, dla jego zycia i cierpienia.....I tak się zastanawiam, jak dlugo będziemy musieli jeszcze dreptac po tej niegodnej czlowieka sciezce sluzby zdrowia? Czy kiedykolwiek to się zmieni na lepsze?
Marcin, masz racje, ze narzekanie jest rzecza ludzka i jest ono wszedzie tam, gdzie na codzien przebywamy.I pomimo tego iż bardzo mnie ono drazni (szczególnie wtedy, jak slysze osobe narzekajaca, która tak naprawde nie ma ku temu powodow) to przywyklam już do niego, bo wiem, ze narzekanie jest to normalny sposób komunikowania się Polakow...Każdy narod na swiecie narzeka, ale my- Polacy narzekamy zdecydowanie czesciej niż inne narody..Nasza kultura jest kultura narzekania i musimy-chcac nie chcac to zaakceptowac....A to nasze nieustajace narzekanie wywodzi się z kultury chlopskiej.Chlop zawsze narzekal na zla dole- niezaleznie od tego czy miał ku temu powody, czy tez nie....I zawsze uwazal, ze wszystko mu się należy....
Pozdrawiam:)
(14092)| do Mała | data: 24.06.2010, godz: 20:25 |
"Tak więc jak widać bycie dziewicą może byc ogromnym utrudnieniem w sprawach zdrowotnych" - bagatela! Ja w to nie wierzę. Zamierzam być dziewicą do końca mojego żywota; nic mnie nie odstraszy, nawet choroba. (14091)
Wróciliśmy właśnie od Marka ze szpitala - prosimy WSZYSTKICH o modlitwę. Stan jest już ciężki... :( (14090)| Oliwia | data: 24.06.2010, godz: 18:40 |
Faktycznie na źródełku zrobiło się trochę szarawo. Ale zauważyłam, że taki stan powraca co jakiś czas, a potem wiatr codzienności rozwiewa chmury żalu i świeci słońce. Życzę wszystkim dużo słońca:)mimo niepogody w sercu (14089)
Chcę iść z uśmiechem przez lato...
...Gdzie zwykła codzienność,
niesie z sobą piękno owych chwil niedocenionych...
A na www.dar.religia.net
w e-kartki zagościło lato...
Pozdrawiam wakacyjnym uśmiechem :)
(14088)| Monika, lat 36 | data: 24.06.2010, godz: 18:07 |
Niekochana a ja bardzo chce byc dziewica. Co wogole dziewictwo oznacza? I nie uwazam ze jestem niekochana. Kazda adoracja Najswietszego Sakramentu daje mi radosc zycia. Uwazam ze Kosciol katolicki ma wielkie bogactwa stania sie kochana(Sakramenty Swiete).
Otrzymalam taka laske ze w kazdym promyku slonca i w kazdej kropli deszczu na twarzy rozpoznaje Milosc Boga. A jak patrze na blekitne niebo to wyobrazam sobie ze jest to plaszcz Maryi przed gniewem Boga. Pan Bog jest tak dobry ze pozwolil aby glosili ze Bog umarl. Jest to prawda umarl w swoim Synu. jednak jest jedna roznica Jezus Chrystus Zmartwychwstal i posyla swojego Ducha Swietego. A Ci ktorzy nie wierza sa biedni.
Tadeuszu modle sie za Ciebie. (14087)| niekochana | data: 24.06.2010, godz: 17:50 |
Do Mała
No właśnie, wizyty u ginekologa jeśli dziewczyna jest dziewicą to koszmar. Ostatnio poszłam na bezpłatne badanie cytologiczne. Gdy lekarka usłyszała że nigdy nie współżyłam wyśmiała mnie, że jestem pierwszą taką osobą która bada. W efekcie odmówiła mi badań. Potraktowała mnie w sposób poniżający. Nawet mama, która wie ze jestem dziewicą śmieje się ze mnie i mówi mi żebym sobie kogoś poszukała kto mnie przeleci. (14086)
Chciałam podziękować wszystkim którzy pomogli Markowi Ziembińskiemu-Tadeuszowi i poprosić teraz o modlitwę i wsparcie duchowe dla Niego. Dziś w nocy został zabrany do szpitala w ciężkim stanie, jego nerki przestają pracować i nie wiadomo, co będzie dalej. W dodatku został bardzo żle potraktowany w szpitalu, ponieważ jego córka, która wzywała pogotowie nie dała dokumentu ubezpieczenia potraktowano go jako osobę, za którą nikt im nie zwróci pieniędzy, położono na polówce na korytarzu, nie podłączono kroplówki, Marek z dodatkowym zwyrodnieniem kręgosłupa został rzucony na łóżko polowe na wznak, kiedy zaczął krzyczeć z bólu dodatkowo skrępowano mu ręce bandażem twierdząc, że jest agresywny. Dodam że przy wizycie pogotowia miał ciśnienie 60/0 i drgawki czyli człowiek umierający, czy tak się traktuje człowieka umierającego? Minęło już kilkanaście godzin, a On nadal leży na korytarzu a lekarze nie widzą powodu, dla którego się denerwujemy. Proszę wszystkich o wsparcie duchowe dla Marka i odwiedziny w miarę możliwości szpital Praski w Warszawie oddział wewnętrzny pierwszy. (14085)
Witam
Proszę Was o modlitwę za mnie ponieważ teraz mam problemy ze znalezieniem pracy a chce teraz znaleźć pracę. Dlatego potrzebuję wsparcia modlitewnego.
Pozdrawiam Łukasz (14084)| ..do niekochanej | data: 24.06.2010, godz: 13:20 |
NieKochana :"Dlaczego w życiu mi nie wyszło?? "
najlepiej zna Twoją sytuację Bóg, lepiej niż Ty .
A czy byłaś naprawdę dojrzała w wieku 25-30 lat?
skąd wiesz ze małzenstwo dałoby Ci spełnienie, miłość? może Bog ochronił Cię przed czymś trudniejszym?
Jeśli nie potrafisz być szczęśliwa sama w sobie, pomimo samotności ..to nie potrafiłabyś kochać drugiego z jego słabością.
Czy zrobiłas wszystko by móc ofiarować sie drugiemu? wszystkie szanse...
czy możesz z ręką na sercu powiedziec ze byłas otwarta na człowieka którego widziałby dla Ciebie Bóg, nie przebierałaś..pracowałas nad sobą, charakterem? czy czystość ofiarowywałaś Bogu jako dar.. czy raczej na zasadzie ze za to nalezy sie super małżonek..
nie prosze o odpowiedź, tylko przemyśl.. może warto, by nie oskarżać Boga..
i nie pogardzac sobą .. wyjśc z rozgoryczenia.
Wierzę ze niełatwo wejrzeć wstecz, stanąc w prawdzie, jeśli doszło sie już do pogardliwego patrzenia na swoją dziewiczość..ale własnie dlatego warto to zrobić.
Cóż ja ciągle wierzę ze za parę lat tzn w wieku czterdziestu paru lat wyjdę za mąż i ze moje dziewictwo nadal jest darem.. Przecież 50-60 latki się żenią.
Ale do tego trzeba kochać siebie, umieć czekać i ufać Bogu, bo On wie najlepiej.
Jedna kobieta długo nie mogła zajść w ciążę, wpadła w depresję, rozżalenie i żałość.. nic się nie zmieniało..nie było już szans na poczęcie.
Przyszedł czas że pogodziła się z wolą na bezdzietność, zaakceptowała i wybaczyła Bogu, niedługo potem zaszła w ciążę. Jest szczęśliwą matką.
Żal paraliżuje.. psychikę, nawet ciało.
Bóg nie daje nam wspaniałego małżonka za dziewictwo .. On daje nam to co dla nas dobre.. a to co Go najbardziej przekonuje, to przyjęcie Jego woli ...i nasza miłość, dar serca, nie handlowanie.
Powiedz Bogu- niech będzie wola Twoja i wybacz Mu, sobie..
Jego miłość jest ponad wszystko.. On pragnie takiej że nawet gdybyś została na świecie sama jak palec.. to przyjmiesz jego Miłość, otwórz się na nią.
Bądź kochana. (14083)| ..do niekochanej | data: 24.06.2010, godz: 13:19 |
NieKochana :"Dlaczego w życiu mi nie wyszło?? "
najlepiej zna Twoją sytuację Bóg, lepiej niż Ty .
A czy byłaś naprawdę dojrzała w wieku 25-30 lat?
skąd wiesz ze małzenstwo dałoby Ci spełnienie, miłość? może Bog ochronił Cię przed czymś trudniejszym?
Jeśli nie potrafisz być szczęśliwa sama w sobie, pomimo samotności ..to nie potrafiłabyś kochać drugiego z jego słabością.
Czy zrobiłas wszystko by móc ofiarować sie drugiemu? wszystkie szanse...
czy możesz z ręką na sercu powiedziec ze byłas otwarta na człowieka którego widziałby dla Ciebie Bóg, nie przebierałaś..pracowałas nad sobą, charakterem? czy czystość ofiarowywałaś Bogu jako dar.. czy raczej na zasadzie ze za to nalezy sie super małżonek..
nie prosze o odpowiedź, tylko przemyśl.. może warto, by nie oskarżać Boga..
i nie pogardzac sobą .. wyjśc z rozgoryczenia.
Wierzę ze niełatwo wejrzeć wstecz, stanąc w prawdzie, jeśli doszło sie już do pogardliwego patrzenia na swoją dziewiczość..ale własnie dlatego warto to zrobić.
Cóż ja ciągle wierzę ze za parę lat tzn w wieku czterdziestu paru lat wyjdę za mąż i ze moje dziewictwo nadal jest darem.. Przecież 50-60 latki się żenią.
Ale do tego trzeba kochać siebie, umieć czekać i ufać Bogu, bo On wie najlepiej.
Jedna kobieta długo nie mogła zajść w ciążę, wpadła w depresję, rozżalenie i żałość.. nic się nie zmieniało..nie było już szans na poczęcie.
Przyszedł czas że pogodziła się z wolą na bezdzietność, zaakceptowała i wybaczyła Bogu, niedługo potem zaszła w ciążę. Jest szczęśliwą matką.
Żal paraliżuje.. psychikę, nawet ciało.
Bóg nie daje nam wspaniałego małżonka za dziewictwo .. On daje nam to co dla nas dobre.. a to co Go najbardziej przekonuje, to przyjęcie Jego woli ...i nasza miłość, dar serca, nie handlowanie.
Powiedz Bogu- niech będzie wola Twoja i wybacz Mu, sobie..
Jego miłość jest ponad wszystko.. On pragnie takiej że nawet gdybyś została na świecie sama jak palec.. to przyjmiesz jego Miłość, otwórz się na nią.
Bądź kochana. (14082)| Mała | data: 24.06.2010, godz: 13:15 |
Witajcie! Chciałabym poprosić Was o komentarze... Mam 30 lat i nadal jestem dziewicą - jestem z tego dumna, ale z drugiej strony czuję się jak dinozaur... Byłam dzisiaj u ginekologa (bo mam poważne problemy), Pani doktor zapytała się mnie czy kiedykolwiek współżyłam, a ja jej odpowiedziałam, że nie i, że jestem dziewicą... Spojrzała się na mnie jak na dziwoląga i powiedziała, że nie może mnie zbadać normalną metodą tylko mam przyjść za miesiąc i zrobi mi tradycyjne usg. A te problemy, które się u mnie pojawiły są spowodowane m.in. przez to, że nigdy nie uprawiałam seksu... - takie słowa usłyszałam od lekraza...
Tak więc jak widać bycie dziewicą może byc ogromnym utrudnieniem w sprawach zdrowotnych - a może się mylę?? (14081)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |