| Artii, lat 35 | data: 11.06.2010, godz: 11:06 |
Wiara jest czyms cudownym. Wierzyc, nie widzac, bo Bog tak rzekl.
Wiedziec, mimo ze sie nie widzi, wlewa to do duszy swiatlo,
wydobywajace swymi promieniami z ciemnosci caly swiat,
ktory nosilismy sobie, nie podejrzewajac nawet jego istnienia.
Przyklad wiary budzi w ludziach zawierzenie.
Marta Robin, 25 styczen 1931 rok (13929)| JEZUS CHRYSTUS KRÓLEM POLSKI | data: 10.06.2010, godz: 21:13 |
Moi Drodzy, nie wiem czy już ktoś tu o tym pisał, ale bardzo ważne jest to abyśmy modlili się za Polskę i módlmy się o Intronizację Pana Jezusa, aby Episkopat Polski i Rząd uznali Pana Jezusa jako Króla Polski. Podaję tu link do strony w której wszystko jest wyjaśnione: http://www.intronizacja.pl/ oraz http://echochrystusakrola.net/ (13928)| Monika, lat 36 | data: 10.06.2010, godz: 19:20 |
Wyslalam do taty kartke na Dzien Ojca. Poraz pierwszy w zyciu.
"Czcij ojca i matke swoja" (13927)| david, lat 28 | data: 10.06.2010, godz: 19:16 |
Witam! Czasami tak jest że z kimś wiążemy nadzieje, aż w pewnym momencie jest jakby "otrzeźwienie" i okazuje się że ten ktoś ma zupełnie inne zdanie i inaczej odbiera znajomość. Dość często się z tym spotykałem i na początku byłem zły, zły na tą dziewczynę, zły na siebie że jestem taki a nie inny. Za którymś razem mi to przeszło, nie mam do nikogo żalu, wręcz przeciwnie, życzę w duchu wszystkiego dobrego tej dziewczynie i jej chłopakowi. Przykro mi jedynie że zwykle nie chcą dalej utrzymywać znajomości. Cieszę się, że są ludzie którzy chcą być razem, że zakładają rodziny mają dzieci, że to szczęście dotyka ludzi których darzę sympatią. Ja żyję sobie spokojnie sam i w pewnym sensie przestałem wyobrażać sobie że mógłbym z kimś być. Dlatego jak poznaję kogoś, to już nie rozpatruję czy ta dziewczyna mogłaby być ze mną, nie robię sobie jakiś głupich nadziei i co najważniejsze nie robię z siebie idioty. Zawsze chciałem być w zgodzie ze wszystkimi, niestety ta złość która mnie kiedyś nachodziła nie służyła temu. Tylko pogodzenie się z pewnymi sprawami, jest szansą że zamiast walczyć będziemy żyli w zgodzie i przyjaźni. (13926)| do Rafała | data: 10.06.2010, godz: 16:54 |
Rozumiem o czym piszesz, też byłam taka kobietą.. jest nas wiele. Po prostu wiele zalezy od relacji z ojcem, a przypadku mężczyzny relacji z matką..To by powiedział mój brat.
Ale trzeba zrozumieć symptomy żeby się wyleczyć. Potrzeba przebaczenia.
Nikt nie ma idealnej rodziny. Często ludzie sie tak szufladkują, że tylko mnie tak zraniono. Każdy rodzic popełnia błędy, większe, mniejsze i oni też pochodzą z rodzin gdzie ktoś popełnił błedy i czegoś nie otrzymali.
Moje uzdrowienie zaczęło sie dopiero wtedy gdy przebaczyłam rodzicom.
ale jak mówisz to proces , będzie trwał kilka lat a nawet kilkanascie bo zależy od nas także, na ile sie otwieramy.
najpierw Jezus pokazuje emocje.. co one z nami robią, kłamstwa które szatan wmówił posługując sie rodzicami..
Wreszcie my sami nie bylibyśmy idealnymi rodzicami , tak jak nasi po swoich rodzicach, i trzeba wyzbyć sie oskarżania, by nie popadać w takie ciągłe usprawiedliwianie, jestem taki bo on.. Wtedy najtrudniej otworzyć sie na uzdrowienie.
Musi przyjść moment gdy nie ma juz oskarżania, ale jest zrozumienie, wola przebaczania, a resztą zajmie się Jezus. Czasem dzięki ranom mozna się zbliżyc do Miłości. Dziękuję Ci Panie.
Serdecznie dziękuję Michałowi 30 za wspaniałą pokrzepiającą modlitwę!
(13925)| mariolka | data: 10.06.2010, godz: 14:27 |
CZy ktoś ma jakieś namiary na rekolekcje wakacyjne dla samotnych? (13924)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 10.06.2010, godz: 14:09 |
Jeszcze jedno, tak w związku z ks.Popiełuszką.Pasuje do NIego taka pieśń:"tylko orły szybują nad granią, tylko orłą nie straszna jest przepaść, wolne ptaki wysoko latają..." (13923)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 10.06.2010, godz: 14:03 |
Wczytuje się w kazania ks.Popiełuszki.Jestem oczarowana, jestem po prostu zachwycona.Wspaniały ten ksiądz, przypadjący do mojego serca. (13922)
Bardzo mi miło, że mogłem Ci w jakiś sposób pomóc :) Psycholog ze mnie żaden :P co prawda myślałem o tym kiedyś dośc powaznie, ale z moich planów nic nie wyszło. Można powiedzieć, że psychologia to dziedzina, którą się interesuję, ale czysto amatorsko :) Czytając Twój ostatni wpis widzę sporo analogii co do mojej osoby. Zdaję sobie sprawę, że posiadam jakieś zdolności, talenty, predyspozycje, ale wiele z nich zakopałem głęboko i ukrywam przed światem, niekiedy nawet przed samym sobą. Nie należę do osób zbyt przebojowych, choć czasem sam siebie zaskakuję, jak potrafię być wygadany i otwarty na ludzi. Trudno mi czasem pojąć swoją psychikę. Często własnie prwne lęki, obawy, nie pozwalają mi śmiało wkroczyć do akcji, zaangażować sie w jakąś działalność, bo brak mi tej wewnętrznej iskry. U mnie akurat też się to nie wzieło bez przyczyny. Znam osobiście osobę, która ma podobną historię do Twojej. Zły obraz rodzonego ojca sprawił, że zamknęła się całkowicie na związki, a jej poglądy zaczynały bardzo zahaczać o feminizm. Niekiedy w kościele, słuchając księdza, lub czytania z Pisma św, gdzie jest mowa o kobietach poddanych swym mężom, rodził się w niej straszny bunt i złość. Chciała być niezależna od facetów, wyzwolona, chodząca swoimi ścieżkami. Nie jesteś więc żadnym dziwnym przypadkiem, bo te wszystkie negatywne emocje, budzące sie w Tobie , są następstwem dotychczasowych doświadczeń z mężczyznami, szczególnie z najbliższym mężczyzną - ojcem. Na Twoim miejscu, nie traktowałbym tego jak głupie widzimisię, bo sprawa dotyczy poważnej materii, uniemożliwia Ci zawarcie związku, a do tego znane jest źródło tych zachowań. W takiej sytuacji powinnaś zaczerpnąć rad osób doświadczonych, psychologów..stanąc w prawdzie przed Nimi,tak jak przed Jezusem. Opowiedziec o wszystkim, co Cię wkurza, irytuje i budzi najstraszliwsze myśli. Pamiętaj, że nasze emocje doskonale demaskują to, nad czym powinniśmy się zastanowić , więc nie mozna ich lekceważyc ani wypierać, bo przy kolejnych okazjach wrócą znowu. Nie wstydź się ich, mów o nich, to nie Twoja wina, że tak a nie inaczej reagujesz. Według mnie, ta reakcja jest jak najbardziej adekwatna do bagażu Twoich doświadczeń i zranień z przeszłości. Porzuć skrupuły w tej kwestii, ale też zważaj na to komu się zwierzasz. Z tego co piszesz, masz dośc selektywne podejscie w doborze przyjaciół - i bardzo dobrze. Najlepiej będziesz wiedzieć, kogo obdarzyć pełnym zaufaniem i przed kim odsłonić ciemniejszy zakamarek duszy. Wierzę w Ciebie, że Ci się uda rozwiązać problemy i wyjść na prostą. Jesteś inteligentna i miła dziewczyna :) Przygotuj się jednak na powolny proces. Kolezanka, o której wczesniej wspomniałem, na dzien dzisiejszy jest uzdrowiona wewnętrznie, a jej postrzeganie płci przeciwnej zmieniło sie o 180 stopni. Otworzyła się na facetów i jest zupełnie inną osobą. Trzymam za Ciebie mocno kciuki i postaram sie pamiętać w modlitwie :) Pozdrawiam (13921)| lily of the valley do Rafała | data: 10.06.2010, godz: 11:07 |
Dziękuję za mądre słowa Tobie i osobom, które zareagowały poniżej, to wszystko chyba prawda, ale jest we mnie jakiś bardzo głęboki bunt i z nim nie potrafię sobie poradzić. Co gorsza rujnuje mi to życie ponieważ ciągle uciekam przed wyborami, a już w ogóle przed ryzykiem. Na razie widać to przede wszystkim na działce zawodowej. Posiadam dość duże zdolności ale dziwnym trafem widzą to głównie moi przyjaciele, ja sama nie potrafię, dlatego nie ryzykuję i w efekcie nie robię tego co przynosiłoby mi radość. Zdolności się marnują, lata czas przecieka przez palce a ja coraz mniej mam ochoty na walkę ze sobą. To jak walka Dom Kichota z wiatrakami. Takie małe umieranie.
Wracając do problemu, wszystko to pokazuje mi, że rzeczywiście stoję w opozycji do płci przeciwnej nierzadko pozwalając sobie na zaawansowane żarty, a poczucie humoru mam raczej z tych ciętych, więc w rozmowie nie każdy to docenia. Ci, którzy zostają są właśnie inteligentni, znający się na żartach a jednocześnie wrażliwi. Tacy są moi przyjaciele.
Tak bardzo mi przykro ponieważ wiem jak wiele straciłam, jednocześnie nie odmawiam przyjacielowi prawa do życia osobistego, jeszcze mniej tylko dlatego, że ja mam inne poglądy. Ale bardzo zabolało. Może dlatego, że dowiedziałam się tak nagle. Jak gdyby ktoś miał pomyślec o tym, żeby wysłać do mnie specjalny list informacyjny z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, najlepiej z prosbą o pozwolenie :-)
Pamiętam jedną swoją spowiedź na której ksiądz, dziwnym trafem, zaczął zadawać mi właśnie pytania na temat małżeństwa. Zrobiło mi się prawie, że niedobrze i odpowiedziałam, że samo to pojęcie godzi w moją godność. Zaczął mi coś tłumaczyć, nie chciałam go nawet słuchać, ale był tak dobry, że nie miałam siły żeby być niemiła. Doprowadził mnie wtedy do płaczu i po odejściu z konfesjonału wyleciałam z kościoła jak strzała. Poczułam sie wtedy jak gdybym dostała wyrok skazujący na tę właśnie drogę. Pierwszą osobą po wyjściu z kościoła był jakiś chłopak, myślałam, że zabiję go wzrokiem. Wiem, że ta spowiedź i te pytania to nie przypadek. Wiem, że kiedyś będę musiała sobie z tym poradzić. Ale jak, kiedy na samą myśl czuję jakiś wielki przypływ agresji.
Mam pójść do kogoś i powiedziec , że sobie nie radzę? Nie jestem przecież sama, tylu ludzi ma o wiele poważniejsze problemy. Wstyd pójść do kogoś i zajmować go swoimi głupimi widzimisię. Być może znajduję się w potrzasku skrupułów.
Dlatego jedynym ratunkiem w tej sprawie jest Lekarz, o którym piszesz. Wie o wszystkim. Myślę, że gdyby nie On, nie byłabym taka potulna i skończyłoby się trzaśnięciem drzwi i awanturą z jakiegoś wyszukanego na siłę powodu. Wierzę, że to wszystko ma mnie czegoś nauczyć, tym bardziej jeżeli tak ciężko jest się z tym pogodzić. Złożenie w ofierze swojego małego cierpienia. Być może ma swoją małą wartość dlatego, że muszę siedzieć z buzią na kłódkę?
Nadchodzą wakacje,a z nimi jakaś duża przerwa, wyjazdy, zmiana środowiska. Być może po powrocie będzie mi trochę bardziej „komfortowo”. Ale teraz nie dam rady.
Dziękuję Ci za wyczucie, to bardzo rzadkie. Tym bardziej dla mnie zadziwiające, że jesteś facetem (to komplement). Być może jesteś początkującym psychologiem :-)
Bardzo pomogłeś. Pozdrawiam
(13920)
Słuchaj, ja myślę, że w żadnym wypadku nie kwalifikujesz się jako przypadek psychiatryczny. To , co obecnie czujesz, ten stan, w Twojej sytuacji nie jest niczym odstającym od normy. Ty w głębi serca na pewno pragniesz związku z mężczyzną na normalnej zasadzie chłopak - dziewczyna. Ta poza, którą przyjęłaś, cechująca się wizerunkiem "antyzwiązkowej" to nic innego, jak mechanizm obronny. Na skutek złego złego wzorca osoby Taty, wykształcił Ci się ogólnie zły wzorzec mężczyzny, pewien wewnętrzny opór, brak zaufania, obawa przed zranieniem, odrzuceniem. Budujesz przez to mur, miedzy Tobą a innymi mężczyznami. Oni przez to,, mogą Cię też nie traktować w kategoriach kandydatki na dziewczynę. Stwarzając ten podświadomy dystans, wysyłasz jednoczesnie sygnały facetom, że bycie w związku , to w ogóle nie Twoja działka. Aby wszystko przywróciło do ładu, potrzeba uzdrowienia zranień z przeszłości, naprawienia wizerunku mężczyzny..Ty sobie z tego już zdajesz sprawę, więc połowa sukcesu :) Proponuję poszukanie dobrego psychologa, ewentualnie księdza. Oczywiście nie można zapomnieć o najskuteczniejszym Lekarzu ludzkich serc i dusz, jakim jest sam Jezus :) a co do Twojej reakcji na wybrankę kolegi..myślę, że niejedna osoba na Twoim miejscu poczułaby się podobnie. Teraz, póki emocje są świeże, pewnie trudno Ci zaakceptować te sytuacje, ale nie podejmuj pochopnych decyzji. Nie warto rezygnować z dobrego kolegi, chyba że będzie Ci z tym bardzo niekomfortowo..Radzę jednak dać sobie troszkę czasu. Pozdrawiam i życzę mądrych decyzji. (13919)| Marcin | data: 09.06.2010, godz: 21:38 |
Do Niedowiarek i innych
Przerażające są te ostanie zdania Szatana o nas,ludziach.Bóg która nas chce pociągać do świętości mimo naszej nędzy i szatan nienawidzący nas.......
(13918)| Andzia, lat 24 | data: 09.06.2010, godz: 21:32 |
Proszę o modlitwę w sprawie mojego 2 letniego związku z Ukochaną i długo wyczekiwaną osobą.Poznałam Ukochanego na portalu religijnym ,od jakiegoś czasu coś zaczyna się psuć.Nie chcę tego kończyć bo ten związek dał mi dużo Siły i wary w siebie.
Boże Ty wiesz jak bardzo zależy mi na A.wiesz jaka jestem z Nim szczęśliwa.proszę CIę o Pomoc. (13917)| Monika, lat 36 | data: 09.06.2010, godz: 18:50 |
Pare lat temu muzyka, dyskoteki to byl moj caly swiat. Muzyka soul bardzo mi sie podobala. Kiedy podczas studiow pojechalam na wakacje do babci spotkalam kolege ktory sie na mnie obrazil bo podkochiwalam sie w innym, ktorego on nie lubil. Rywalizacja miedzy DJ ami. w koncu siedzielismy z grupa znajomych przy stole i wpadlam na pomysl zebysmy pojechali nad jezioro. tylko kolega sie zgodzil. Kapalismy sie jeziorku i na plazy patrzylismy w gwiazdy taki piekny niewinny czas. Zaproponowal zebysmy pojechali pod namioty na kilka dni. Niestety powiedzialam mu ze jade na rekolekcje.
I na tych rekolekcjach doswiadczylam obecnosci zlych duchow. Podczas modlitwy jednego dnia zaczeli krecic mi sie w glowie po kilku minutach wyszlam do pokoju. okno bylo otwarte i nagle zaczelam potwornie sie bac i przez okno zaczely wlatywac czarne nietoperze na scianie Pan Jezus w koronie cierniowej byl straszny. Usiadlam w kacie i zaczelam cala sie trzasc. Moja dobra kolezanka obserwowala mnie podczas modlitwy i zobaczyla ze strasznie zbladlam kiedy wyszlam za chwile wyszla za mna i kiedy zobaczyla w kacie to sie przstarszyla i zawolala lidera i kilka osob. Zaczeli sie modlic. bylo to w Wigilie Wniebowziecia Najswietszej Maryi Panny. Od tego dnia Matka Boza wziela mnie w swoja opieke. stalam sie takze wrazliwsza.
Lily of valey tez mialam kiedys kolegow z ktorymi fajnie spedzalam czas. Kiedy poznali swoje dziewczyny skonczyly sie nasze spotkania. Bylam ciekawa z koelzanka gdzie te dziewczyny zabieraja naszych podworkowych kolegow. Na dyskoteke. Dzieki nim zobaczylam Krzysztofa milosc mojego zycia. Bylam w nim tak zakochana ze inni nie liczyli sie. Do dzisiaj jak spotykam koleznanke to w ktoryms momencie musze wspomniec Krzysia. Byl DJ i sprzedawal w lecie truskawki i powiedzial mi "Szanuj sie dziewczyno" Kiedy wygral wize do Stanow swiat mi sie zawalil. I wlasnie wtedy wkroczyl Pan Jezus. Pamietam jak Krzysiu wyslal mi list. Jaka bylam wtedy szczesliwa. Wiecie chcialam nawet szukac go w tych stanach. Jak przyjezdzal do Polski to czulam to. Ozenil sie i ma synka. Modle sie za niego i mam nadzieje ze jest szczesliwy. Czyzby kolezanka ze studiow na walentynki nie napisala proroczych slow "Nie kochaj serc wielu miej jedno wybrane i niech ono bedzie kochane" Czy wlasnie wtedy Pan Jezus widzial moja szczera milosc do Krzysia i chce abym Jego tak kochala?
Jeden moj dobry kolega ze studiow jest w seminarium czy moze Pan Jezus i wobec mnie ma plan? Dlaczego jak slucham Benedykta XVI to wydaje mi sie ze mowi do mnie? No ale Zrodelko to nie jest miejsce na takie zwierzenia. (13916)| do lily of the valley | data: 09.06.2010, godz: 17:48 |
nie jesteś zawistna ... ale po prostu zazdrosna o uwagę.. ze on teraz ma swoja połówkę i nie jesteś już dla niego tak ważna , nie będzie Ci się zwierzał i ani "adorował" bo pojawiła się dziewczyna serca.
gdyby było na odwrót pewnie on też byłby zazdrosny o relację. A moze Tobie gdzieś w głębi serce do niego pika?
Nie musisz iść do psychiatry... to normalna potrzeba bycia dla kogoś ważnym , szczególnie gdy nie miałas dobrych relacji z ojcem..
z czasem wszystko powinno się uspokoić, zawiedzenie minie..
Tez miałam przyjaciela który znalazł sobie dziewczynę i nie łatwo mi było się z tym pogodzić.. ale do czasu aż poznałam kogoś.. (13915)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 09.06.2010, godz: 14:08 |
Księże Jerzy- kocham Cię:) (13914)| lily of the valley | data: 09.06.2010, godz: 13:23 |
Witam Was wszystkich,
Może to nie na temat, więc z góry przepraszam, ale chcę poprosić o pomoc. Zazwyczaj nie mam zwyczaju tego robić, radzę sobie sama albo rozmawiam z przyjaciółmi, tym razem sprawa jest delikatna i nie mogę tego zrobic nie wywołując burzy w szklance wody. Otóż jakiś czas temu w grupie osób spotkałam kolegę, który bardzo nieoczekiwanie pojawił się z koleżanką. Poraziło mnie jak grom z jasnego nieba kiedy spostrzegłam, że idą za rękę. Jaki tu problem, zapytacie. Więc jestem dość anty jeżli chodzi o kontakty damsko-męskie; nigdy nie dotarłam bezpośrednio do przyczyny, może chodzi o to, że mój Ojciec nigdy nie troszczył sięo rodzinę, jeszcze mniej o dzieci, dokonywał aktów przemocy psychicznej na Mamie i rodzeństwie przyczyniając się do pojawienia się choroby psychicznej (o charakterze nabytym) Już w wieku kilku lat nabyłam zachowań buntowniczych przeciwstawiając się Tacie otwarcie i czynnie choćby kosztowało mnie to bicie itd.
Sama nigdy nie byłam w związku i nawet nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. W LO dopadło mnie platoniczne uczucie i zaczął się problem poniewaz niemalże straciłam do siebie z tego powodu szacunek. Z drugiej strony nie mogłam się tego pozbyc przez kilka ładnych lat. Osoba ta znudziła sie podchodami i na koniec zachowała się mało elegancko. Poczułam się zostawiona, co prawda po częsci na własne życzenie.
Tak więc jestem znana jako antyzwiązkowa i nikogo to juz nie dziwi. Jednocześnie bardzo lubię swoich kolegów i od tej strony wszystko jest ok dopóki ktoś nie przekroczy mojej linii prywatności.
W mniej więcej tak nakreślonej sytuacji w pewnym momencie zaczyna dziać się cos dziwnego ponieważ w jednym z kolegów zaczynam widzieć coś wyjątkowego, widujemy się często, rozumiemy dobrze, śmiejemy do rozpuku i ogólnie bardzo się lubimy. Być może w pewnym momencie nakleiłam na nim wirtualną nalepkę własności. Myślałam, że wiemy o swoich najważniejszych sprawach. Co gorsze, ostatnimi czasy zaczęłam zauważać jakieś czułe gesty w moją stronę. Choć długo walczyłam z tą myślą to jednak w końcu (również w wyniku spowiedzi) wzięłam pod uwagę, że może chodzi o coś więcej niż przyjaźń. Przyjęcie tej możliwości kosztowało dużo wysiłku biorąc pod uwagę moje zapatrywania. Postanowiłam, że będę obserwować a w razie czego postaram się nie uciekać. Czułam ciepło i zaufanie. Od zawsze zresztą czułam się wyróżniona spośród reszty przyjaciół dostając kwiaty czy prezent na każde moje urodziny. Inni dostawali je od przypadku do przypadku. Tak było od kilku lat.
Zdziwiło mnie to co zobaczyłam, poczułam efekt "klatka stop" i ciężko było mi przebrnąć do końca dnia z uśmiechem na ustach. Od tego czasu nie mam ochoty go widzieć i co więcej czuję, że jedynym wyjściem z sytuacji jest skreślenie tej znajomości. Nawet jeżeli strasznie boli, do tej pory uważałam go za przyjaciela. Jestem dość wrażliwa, muzyka, przyroda itp nie mogę pogodzic się z tak nagłą zmianą sytuacji i nie mogę zaakceptować. Taki psikus od Boga, tak o tym pomyslałam, ale nie jest mi do śmiechu. Widocznie jestem zbyt egoistyczna, a może i nienawistna, a może co gorsze, zazdrosna... same złe rzeczy. Nie mam podstaw żeby prosić o rozmowę, nie chcę burzyć spokoju tej osoby i jego dziewczyny (wiem, że długo zabiegała o ten związek), niesamowicie głupio mi wobec samej siebie i znów czuję się tak jakbym zdradziła swoje zasady, nawet jeśli w oczach innych nie są zbyt normalne.
Proszę, powiedzcie, że nie moje reakcje nie są przesadzone, albo, jesli tak myślicie, że nadaję się do psychiatry. Co zrobić, żeby nikogo nie urazić a jakoś ochronić siebie??? (13913)| antyx, lat 34 | data: 09.06.2010, godz: 12:59 |
Witam raz jeszcze - tym razem więcej o śwętym Janie Eudesie , który czcił Najświętsze Serce Pana Jezusa i Niepokalane Serce Maryji, a także o objawieniach świętej Małgorzaty Marii Alacoque.
Wkrótce postaram się napisać coś więcej o święcie Niepokalanego Serca Maryji przypadającego w dzień po uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa czyli w najbliższą sobotę.
================================================
Św. Jan Eudes (1601-1680) w dekrecie o heroiczności cnót (1903) jest nazwany "twórcą liturgicznego kultu Serca Jezusa i Maryi". W breve beatyfikacyjnym czytamy wprost: "Płonąc sam szczególną miłością ku Najśw. Sercom Jezusa i Maryi, powziął pierwszy - a nie było to bez natchnienia Bożego - myśl publicznego kultu ku ich czci. Należy go przeto uważać za ojca tego, tak miłego nam nabożeństwa. (...) Był także tego kultu doktorem, albowiem ku czci obu Serc ułożył oficjum i Mszę świętą. Był wreszcie ich apostołem, bo całym sercem przykładał się do szerzenia tego zbawiennego nabożeństwa". Jan Eudes chciał, aby ono było własnością wszystkich. Nowością, którą wprowadził było również to, że nabożeństwo do Serca Pana Jezusa łączył ściśle z nabożeństwem do Serca Maryi. Nie umiał tych dwóch Serc rozłączyć. Wreszcie nabożeństwo do tych dwóch Serc wprowadził do liturgii Kościoła.
Jan Eudes postawił sobie za cel, za program swojej kapłańskiej misji szerzenie kultu i nabożeństwa do Serca Pana Jezusa i do Serca Maryi: niezmordowanym słowem, pismami i dziełami. Założył także ku czci tych dwóch Serc i pod ich imieniem osobną rodzinę zakonną (1641), aby kapłani tegoż zgromadzenia ex professo oddawali się szerzeniu nabożeństwa do tych dwóch Serc. Ku czci tych dwóch Serc przepisuje swoim synom duchownym osobne nabożeństwa i modlitwy, wśród nich piękne pozdrowienie: Ave Cor sanctissimum, ave Cor amantissimum Jesu et Mariae! W roku 1643 poleca w swoim zakonie obchodzić uroczyście święto Najświętszego Serca Maryi (8 lutego) oraz Serca Pana Jezusa (20 października). Układa oficjum na te święta. W roku 1648 wydaje książeczkę O nabożeństwie do Najśw. Serca Jezusa i Maryi. W roku 1670 otrzymuje aprobatę teologów tekstów Mszy świętej i oficjum o Najśw. Sercu Pana Jezusa.
A jednak główna zasługa w rozpowszechnianiu się nabożeństwa do Najśw. Serca Pana Jezusa przypada skromnej zakonnicy, wizytce, św. Małgorzacie Marii Alacoque (1647-1690). Żyła ona w tym samym wieku i czasie, co św. Jan Eudes, ale w zupełnym ukryciu w klasztorze w Paray-le-Monial. 27 grudnia 1673 roku Małgorzata dopuszczona została do tego, by spoczęła na Sercu Jezusowym. Pan Jezus pokazując jej swoje Serce pełne ognia, rzekł do niej: "Moje Boskie Serce tak płonie miłością ku ludziom, że nie może dłużej utrzymać tych płomieni gorejących, zamkniętych w moim łonie. Ono pragnie rozlać je za twoim pośrednictwem i pragnie wzbogacić ludzi swoimi Bożymi skarbami". Następnie Jezus wziął serce Małgorzaty i umieścił je symbolicznie w swoim Sercu. Potem już przemienione i jaśniejące oddał Małgorzacie. Usłyszała pocieszające słowa: "Dotąd nosiłaś tylko imię mojej sługi. Dzisiaj daję ci inne imię - umiłowanej uczennicy mojego Serca".
Drugie objawienie miało miejsce na początku roku 1674. Pan Jezus ponownie objawił Małgorzacie swoje Serce i wymienił dobrodziejstwa i łaski, jakie przyrzeka czcicielom swojego Serca. "To nabożeństwo - pisze św. Małgorzata - jest ostatnim wysiłkiem Jego miłości i będzie dla ludzi jedynym ratunkiem w ostatnich czasach". Wśród różnych form czci Pan Jezus zażądał czci także wizerunków swojego Serca.
W tym samym roku 1674 miało miejsce trzecie z wielkich objawień. W czasie wystawienia Najśw. Sakramentu pojawił się Świętej Pan Jezus "jaśniejący chwałą, ze stygmatami pięciu ran, jaśniejącymi jak słońce". Pan Jezus ponownie odsłonił swoją pierś i pokazał Serce swoje w pełni blasku. Zażądał, aby w zamian za niewdzięczność, jaka spotyka Jego Serce i Jego miłość, okazaną rodzajowi ludzkiemu, dusze pobożne wynagradzały temuż Sercu zranionemu grzechami i niewdzięcznością ludzką. Zażądał od świętej, aby w duchu tegoż zgromadzenia odbywała się w każdą noc przed pierwszym piątkiem miesiąca adoracja godzinna ("godzina święta") oraz aby Komunia święta w pierwsze piątki miesiąca była również ofiarowana w celu wynagrodzenia Boskiemu Sercu za grzechy i oziębłość ludzką.
Wreszcie w piątek po oktawie Bożego Ciała, 10 czerwca 1675 roku nastąpiło ostatnie wielkie objawienie. Kiedy Małgorzata klęczała przed tabernakulum w czasie nawiedzenia Najśw. Sakramentu, ukazał się jej Chrystus, odsłonił swoje Serce i powiedział: "Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że nie szczędziło niczego aż do zupełnego wyniszczenia się dla okazania im miłości, a w zamian za to doznaje od większości ludzi tylko gorzkiej niewdzięczności, wzgardy, nieuszanowania, lekceważenia, oziębłości i świętokradztw, jakie oddają mu w tym Sakramencie Miłości. Lecz najbardziej boli Mnie to, że w podobny sposób obchodzą się ze Mną serca służbie mojej szczególnie poświęcone. Dlatego żądam, aby pierwszy piątek po oktawie Bożego Ciała był odtąd poświęcony jako osobne święto ku czci Mojego Serca i na wynagrodzenie Mi przez Komunię i inne praktyki pobożne zniewag, jakich doznaję. W zamian za to obiecuję ci, że Serce moje wyleje hojne łaski na tych wszystkich, którzy w ten sposób oddadzą Mu cześć lub przyczynią się do jej rozszerzenia".
===================================================
(13912)| antyx, lat 34 | data: 09.06.2010, godz: 12:54 |
Witam dziś,
Ja dziś jestem z dala od egzorcyzmów choć przyznaję , że coś niecoś z moich źródeł o rozpaczy kapłana w piekle też wkrótce napiszę. Dziś jednak pozostaję przy przypominaniu o moim parafialnym święcie jakim jest uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa przypadająca w najbliższy piątek (z parafii pod wezwaniem Najświętszego Serca Pana Jezusa jestem bowiem).
Pisałam już na źródełku o łaskach, jakich Pan Jezus udziela tym, którzy czczą Jego serce wg obietnic danych świętej Małgorzacie Alacoque, a także o przejawach kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa. Wymieniłam także świętych, którzy od średniowiecza kult Najświętszego Serca krzewili.
Dziś chcę coś więcej napisać o trzech pierwszych z pięciu świętych, których wymienię tu jako czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa. W następnym wpisie napiszę więcej o dwóch ostatnich wielkich świętych krzewicielach tego kultu wspomnianych już tu na źródełku w moim poprzednim wpisie dotyczącym obchodów uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa. Będą to św. Jan Eudes i główna propagatorka tegoż kultu – św. Małgorzata Alacoque. Obydwoje ci święci żyli w tym samym wieku, a święty Jan Eudes krzewił także kult Niepokalanego Serca Maryji, które to święto przypada w dzień po święcie Najświętszego Serca Pana Jezusa (gdyby ktoś nie wiedział) i moim zdaniem jest istotne gdyż obecnie z nim wiąże się 3 tajemnica fatimska o zwycięstwie Niepokalanego Serca Maryji. Czyli można powiedzieć, że jest to jakieś nawiązanie do tegoż proroctwa z Fatimy.
=================================================
Cały zakon św. Dominika Guzmana - dominikanie - bardzo wcześnie przyswoił sobie nabożeństwo do zranionego boku i Serca Pana Jezusa. W piątek po oktawie Bożego Ciała, a więc w dzień, który sobie Chrystus wybrał na święto Jego Serca, dominikanie odmawiali oficjum o Ranie boku Pana Jezusa.
Warto wymienić przynajmniej kilku świętych i błogosławionych, którzy wyróżniali się w średniowieczu szczególnym nabożeństwem do Serca Pana Jezusa; w tym Sercu znaleźli dla siebie źródło szczególnej radości i uświęcenia:
Św. Mechtylda (1241-1298) za zachętą samego Pana Jezusa wchodziła do Jego Serca i w nim spoczywała. Jezus oddawał jej swoje Serce jako znak zawartego z nią przymierza. Pewnego dnia w czasie spotkania Pan tak mocno przycisnął jej serce do swojego Serca, że miała wrażenie, że odtąd te dwa serca stanowią jedno. Mechtylda każdego rana witała Boże Serce i każdego wieczora czule je żegnała.
się młodsza siostra Mechtyldy, św. Gertruda (1250-1303). Jej zasadnicze dzieło, które wsławiło Podobnym przywilejem cieszyła jej imię po całej Europie, to Poseł Bożej pobożności. Jest to prawdziwy poemat miłości Boga do duszy i duszy do Boga. Jego zaś źródłem jest Najświętsze Serce Syna Bożego. Można powiedzieć, że Gertruda obcowała z Sercem Jezusowym na co dzień.
Do św. Małgorzaty z Kortony (1252-1297) Pan Jezus odezwał się pewnego dnia: "Połóż twe ręce na ranach moich rąk!" Na to święta: "Nie, Panie!" W tej chwili otwarła się rana boku Chrystusa i święta ujrzała w niej Serce Zbawcy.
(źródło: brewiarz.katolik.pl
================================================
Cdn.
(13911)| Bogda | data: 09.06.2010, godz: 10:26 |
Agata,
Nie musisz nikomu niczego udowadniac, bo każdy kto -MYSLI i kieruje się w zyciu zdrowym rozsadkiem - zgodzi się z Twoimi przemysleniami....
Bardzo madre slowa napisala Lara Moon, cyt:’’ MYŚL przy dokonywaniu wyborów życiowych, licz się ze zdaniem Boga, ale bądź w zgodzie z samą sobą i nie słuchaj tego, co mówią spece od reklamy. Wiadomo, że to co złe nęci najbardziej, dlatego, że oni tak powiedzą, a nie dlatego, że jest naprawdę złe.
Przecież słuchając hardrocka nie musisz pić, palić, bluzgać - miej własne zdanie. Wybierz własną drogę nie zaprzeczając sobie.’’ Uwazam, ze jest to bardzo madra filozofia zyciowa (na szczegolna uwage zasluguja te slowa-''licz się ze zdaniem Boga, ale bądź w zgodzie z sama soba’’), która każdy powinien mieć na uwadze w swoim codziennym zyciu i co najwazniejsze wcielac ja w zycie...
Wazne jest, aby być w zgodzie z samym soba, Bogiem....... i oczywiście drugim czlowiekiem.... Konsekwencja tego będzie na pewno mniejsze poczucie przymusu w naszym zyciu, mniej ''walki’’-zarówno o te sprawy materialne jak i duchowe w codziennej naszej egzystencji, a o wiele wiecej zrozumienia dla otaczajacej nas rzeczywistosci...Trzeba po prostu zawrzec kompromis z soba samym, czyli być uczciwym i szczerym wobec siebie..... a niekiedy trzeba także zawrzec cos w rodzaju umowy, ktorej istotnym elementem jest zobowiazanie się wobec samego siebie do zaprzestania samooszukiwania się, do podejmowania waznych zyciowych decyzji zgodnie z autentycznymi wartosciami i potrzebami....Wiem z wlasnego doswiadczenia, ze kompromis taki nie jest sprawa latwa, ale jego wypracowanie może dac nam o wiele wiecej radosci niż dzialanie wbrew samemu sobie.....
Pozdrawiam i dobrego samopoczucia zycze wszystkim Zrodelkowiczom:)
(13910)| niedowiarek | data: 09.06.2010, godz: 09:09 |
Dlaczegóż tak się opuściłem, dlaczego? Dlaczego zgodziłem się przyjąć święcenia, kiedy nie byłem do tego zdolny, gdyż nie zadawałem sobie żadnego trudu by wznieść się do tego wysokiego ideału? Dlaczego zły przykład dawałem, jak to czyni teraz tysiące kapłanów, nie będąc godnym moich święceń. Dlaczego katechizmu nie uczyłem w taki sposób w jaki powinienem to czynić?
Czas upływał mi na oglądaniu sukien niewiast zamiast na wykonywaniu przykazań Bożych. Szczerze mówiąc nie byłem ani gorący ani zimny, byłem letni i Pan mnie zwymiotował ze swych ust. W mojej młodości jeszcze byłem dobry, jeszcze współpracowałem z łaską.
Później dopiero stałem się letni. Wtedy wszedłem na drogę uciechy, szeroką i łatwą, a opuściłem drogą wąską, drogę cnoty i nie reagowałem na łaskę, a potem jeszcze niżej.
Z początku jeszcze się spodziewałem, chciałem się nawrócić, ale to mi się nie udało, ponieważ już nie potrafiłem się dostatecznie modlić. Nie współpracowałem z łaską bo z letniego stałem się zimny. Między letniością a zimnem jest odległość tylko skórki cebuli. Gdybym był gorący i gorliwy nie zaznałbym tego nędznego losu.
Ach! jakimże losem jest dla mnie piekło! Ach, bodaj żebym się nie narodził! Gdybym mógł żyć na nowo! Chciałbym na ziemię wrócić, ażeby lepiej żyć. Ach, spędzać chciałbym moje noce i moje dni na kolanach, na modlitwie, wzywając Najwyższego. Wzywałbym Aniołów i Świętych, aby mi pomogli opuścić drogę potępienia, lecz cofnąć się już nie mogę, jestem potępiony
Brak ducha ofiary nie jest jeszcze grzechem, ale są to drzwi otwarte, przez które grzech wejść może. Brak ascetyzmu powoli prowadzi do grzechu, między nim a grzechem odległość tylko skórki cebuli. Jeśli kapłan nauki Kościoła nie przestrzega, to my przychodzimy, ciągniemy go za jego szatę, żeby ściągnąć go na nasze ścieżki. Przez chwilę, to tylko skraj szaty który ciągniemy, ale z nadzieją ściągnięcia całego habitu.
Przez dłuższy czas miałem dobry zamiar stania się dobrym kapłanem, lecz zauważyć należy, że kapłani są przez nas o wiele więcej atakowani niż świeccy. Oczywiście świeccy są też w niebezpieczeństwie, zwłaszcza ci, którzy starają się być sprawiedliwymi oraz ci, którzy mają jakieś specjalne zadanie do wykonania. Ponieważ jednak kapłan ma bardzo wielką moc błogosławieństwa, wolimy atakować kapłana, wpierw jego. Co do mnie, to przypominam sobie, że byłem kapłanem i z początku wykonywałem moje kapłaństwo poważnie. I później, z czasem, wydawało mi się monotonne i zapominając modlitwę zapomniałem też o celibacie. Zaniechałem modlitwę początkowo, ponieważ uważałem, że jestem bardzo zajęty, a później w innych dniach, wracałem do niej a potem, w końcu całkiem ją zarzuciłem. Uważałem, że modlitwy brewiarzowe są nudne, niepotrzebne, w końcu straciłem chęć do modlitwy.
Kiedy odrzuciłem brewiarz wpadłem w grzech nieczystości i od tej chwili nie miałem już ochoty do odprawiania Mszy Św. To było ogniwo łańcucha reakcji. Kiedy wpadłem w nieczystość, Mszy Św. nie odprawiałem z nabożeństwem, bo nie byłem w stanie łaski. W tym stanie, lektura Pisma Św. i Ewangelii w szczególności, a także widok przykazań Boskich, stały się dla mnie wyrzutem.
To było dla mnie ostrzeżeniem, ale ponieważ nie przyjąłem go, postanowiłem dzieci nie nauczać tak, jak to powinienem czynić. Jakże nauczać mogłem je dobra skoro sam go nie praktykowałem? Ale ci, którzy dziś nazywają się humanistami i modernistami, dobrze wiedzą o tym, tak samo jak ja. Jakże mogą ludziom świeckim i dzieciom narzucać sprawy, w które nie wierzą i których sami nie praktykują? Jakże mogliby dopuścić, aby nauczali tak jak powinni wiedząc, że to nauczanie nie odpowiada ich wewnętrznemu przekonaniu i więc to mówiąc, mówiliby okropne kłamstwa? U wielu z czasem serce stało się otchłanią śmierci.
(13909)| karina | data: 09.06.2010, godz: 07:31 |
Bylam kiedyś na sesji prowadzonej przez znanych polskich egzorcystów.
Mówili że zło jest tak potężne, i wdziera się na rózne sposoby że człowiek by się skutecznie obronić potrzebuje silnej wiary i sakramentów św. do tego czujność, szatan jest tak inteligentny i podstępny.
Własnie tam gdzie bagatelizujemy potrafi działać.
Mówili ze egzorcyzmy warto przeczytać gdyż nasza świadomość jest niewystarczająca i wiele osób się potępiło gdyż traktowało działanie diabła powierzchownie. Szatan do końca, w godzinie śmierci jeszcze walczy o każdą duszę.. nawet kapłańską, Potępiają się katolicy którzy w godzinie śmierci nie potrafili odeprzeć złego.
Dlatego warto coś na ten temat wiedzieć więcej, a potem czerpać siłe z najsw sakramentu, nie siedzieć jedynie w egzorcyzmach, filmach o diable, gdyz on też cieszy się gdy tyle uwagi mu poświęcamy.
To na Jezusie mamy się skupić najwięcej i po prostu KOCHAĆ GO a nie tylko odprawiać modły jako "zabezpieczenie".
i pewnie dlatego Jezus dał nam Matkę Maryję, to Ona ma nas szczególnie bronić . (13908)| antyx, lat 34 | data: 08.06.2010, godz: 22:45 |
ps. moim zdaniem Diabłu nabardziej szkodzi...PRAWDA i życie w prawdzie. I Bóg mu szkodzi najbardziej. ewangelia, eucharystia. Spowiedź - ale dobra, zła spowiedź to tak tam sobie. Szkodzą mu tez egzorcyzmy - nie tylko te zwane rytułałem. Czy to gdzieś powiedział? Nie - tylko, że mu księża szkodzą. A w piekle księży nie ma? Przecież są i to niemało jak gdzieś czytałam. Siedzą tam i rozpaczają. Może takie coś wklej raczej - rozpacz potępionego kapłana, który żałuje za swe obłudne życie, ale...za późno to czyni :(
(13907)| antyx, lat 34 | data: 08.06.2010, godz: 22:38 |
Do niedowiarka i innych,
chciałam napisać, że moim zdaniem teksty, które wkleiłeś dziś są ważne, ale jeszcze ważniejsze są modlitwy egzorcyzmów do prywatnego odmawiania dla osób osaczonych czy zniewolonych przez grzechy ciężkie zwłaszcza. Właśnie modlitwy o uzdrowienie, uwolnienie, wybaczenie - dla osób skażonych grzechami nienawiści zwłaszcza, braku wybaczenia, nałogami, zranieniami, nieczystością. Ja myślę, że samo opętanie i to co mówi diabeł to jest mało ważne - no nie za dużo, ważniejsze są ludzkie grzechy i to jak się z nich wyswobodzić. Diabeł tego nie mówi. Jedyne co potrafi to przeraża i mówi co mu szkodzi tak ogólnie, ale prawdy i tak nie powie, że najbardziej szkodzi mu...BEZGRZESZNOŚĆ. Najbardziej Go roznosi jak ktoś nie grzeszy zwyczajnie. Zobacz - jest to prawdziwy Ojciec Kłamstwa. Bo możesz robić wszystko co mu szkodzi i być Jego niewolnikiem a nawet wyznawcą.
Dlatego ja bym raczej nie zalecała cytowania diabła. To go tylko rozsławia i powiększa grono satanistów ukrytych. Cytować nalezy to co dobre - Ewangelię, pisma ludzi świętych. Takie teksty jak te twoje tu ja mam prawo odebrać jako satanistyczne nawet. I podpisując się NIEDOWIAREK co chciałeś tak naprawdę napisać niedowiarku? Weź się lepiej za Ewangelię i nie bądź niedowiarkiem lecz wierzącym. Dobry rachunek sumienia też szkodzi diabłu znacząco, a żal za grzechy człowieka i ludzkie wyrzuty sumienia nie denerwują Go?
Ale tego nie powie nigdy. Tylko to co mu na pewno nie zaszkodzi. Bestia :(
antyx.
(13906)| niedowiarek | data: 08.06.2010, godz: 21:58 |
To co podoba się Lucyferowi ( z niektórych egzorcyzmów )
1. Komunia Święta udzielana na rękę – dzięki temu, mogę podeptać waszego Boga, którego ja zabijam, i mogę celebrować moje msze (czarne msze) z moimi kapłanami, których Jemu wydarłem.
2. Skąpe stroje – na które łowię mężczyzn i kobiety, i zapełniam nimi moje królestwo (śmiech długi... niezwykle szyderczy), ale jestem zadowolony... co za radość.
3. Telewizja - ... ach telewizja... jest moim aparatem, to ja ją wymyśliłem... aby zniszczyć poszczególne dusze i całe rodziny...rozdzielam je, rozpraszam moimi programami, przebiegłymi i przenikającymi do głębi... ach telewizja jest ośrodkiem przyciągania, gdzie przyciągam też wielu księży, zakonników i sióstr, zwłaszcza w godzinach po północy i już nie pozwalam im modlić się: hahaha... w jednym momencie pokazuję się na całym świecie...słuchają mnie i oglądają wszyscy... dość dobrze pomagają mi moi wierni słudzy, magowie, wróżbici z kart i rąk, astrologowie... hahaha!
4. Dyskoteki... wspaniałe... są to moje pałace ze złota, gdzie przyciągam najlepsze nadzieje społeczeństwa, która czynią moim, niszcząc ich dusze i ciała... tysiące ich unoszę ze sobą przez alkohol, narkotyki i seks..., ach, nieustanne żniwo... ja jestem prawdziwym królem świata, a nie wasz Bóg, którego ukrzyżowałem.
5. Rozwody... separacje małżonków, są wymyślone przeze mnie; odzyskuje dzięki nim moja własność... jest to jedno z moich najbardziej inteligentnych odkryć... niszczę w ten sposób rodzinę, społeczeństwo, gdzie jestem adorowany jako król świata...
Seks, seks... nie słuchajcie Tego Człowieka przybitego do Krzyża, Który wam nic nie daje... tylko ja wam dam prawdziwą przyjemność wraz z wolnym seksem... moje królestwo to nade wszystko przyjemność seksualna, przez która króluję na ziemi.
6. Aborcja... zabijanie niewiniątek...! To moje najpiękniejsze odkrycie! Zabijanie niewinnych zamiast winnych i zabójców mafii! Zniszczę ludzkość i w ten sposób skończę, zanim urodzą się adoratorzy fałszywego Boga.
7. Narkotyki... to najsmaczniejszy pokarm, jaki daje młodym, aby zrobić z nich głupców... i w ten sposób robię z nim, co mi się podoba... złodziei, morderców, rozpustników...okrutnych jak ja... panów tego świata...moje sługi.
To co nie podoba się Lucyferowi (z niektórych egzorcyzmów)
1. Spowiedź .. co za głupi wynalazek...Ależ mnie ona boli, jakie mi sprawia katusze... Krew tego waszego fałszywego Boga... jakże mnie miażdży... niszczy mnie... obmywa wasze dusze i zmusza mnie do ucieczki...(straszliwe wybuchy płaczu)... Ta Krew, Ta Krew jest moja najokrutniejszą karą...
2. Posiłek, gdzie spożywacie Ciało i Krew Tego Ukrzyżowanego, Którego ja zabiłem... To tutaj jestem rozbrajany... już nie mam sił do walki... ci, którzy spożywają to Ciało i pija Krew, staja się silni przeciwko mnie, staja się nie do pokonania, przez moje przebiegłe zasadzki i pokusy, staja się zupełnie inni, mają jakby szczególne światło i niezwykle bystry umysł... szybko mi się wymykają... oddalają ode mnie, wyrzucają mnie jak psa... co za smutek..., co za ból mieć do czynienie z takimi kanibalami! (wybuchy płaczu)... Ja ich jednak okrutnie prześladuję... a tylu idzie jeść Tę Hostię, będąc w grzechu! Ależ jestem zadowolony... co za radość... nienawidzą swego Boga i Go jedzą... haha! Moje zwycięstwo... zwycięstwo...haha...haha!...
3. Jakże niedorzeczni są ci, którzy tracą wiele godzin dniem i nocą na kolanach, aby adorować ten kawałek chleba ukrytego w pudle na ołtarzu tego fałszywego Boga! (jest to godzina adoracji). Jakże mnie denerwują te osoby!
4. Nienawidzę Różańca...ten zniszczony wstrętny sprzęt Tej Kobiety tam, jest dla mnie jak młotek, który rozbija mi głowę... Jest wymysłem fałszywych chrześcijan, którzy nie są mi posłuszni, przez co idą a tym babskiem! Są fałszywi, fałszywi... zamiast słuchać mnie, który panuję nad całym światem, co fałszywi chrześcijanie, idą modlić się do Tej Kobiety, mojej największej nieprzyjaciółki, z tym sprzętem... ach, ileż bólu mi zadają... (wybuch płaczu)...
5. Największym złem dla mnie w tym czasie, są nieustanne Obecności (objawienia) tej baby... w całym świecie... we wszystkich narodach objawia się i mnie prześladuje, wydzierając mi z rąk tak wiele dusz... tysiące... tysiące... ach, ileż bólu mi zadają... (wybuch płaczu).
6. Jednak tym, co mnie niszczy najbardziej, to ośle posłuszeństwo temu Człowiekowi ubranemu na biało (Papieżowi), który rozkazuje w imieniu tego fałszywego Odkupiciela i fałszywego waszego Zbawiciela... jakie osły... owce... tchórze...! Być posłusznym człowiekowi, który kocha Kobietę, Która mnie prześladuje od zawsze... jaki wstyd... to niszczy moje królestwo... Ja zwyciężę, ja zwyciężę...(śmiech). Przyprawie Go o śmierć, doprowadzę do Jego zabójstwa... sprawie, że będzie miał brzydki koniec... jest ohydny dla moich zwolenników, ten Polak, który kocha Tę Kobietę... który rozpowszechnia Różaniec Tej podłej Kobiety, jako swoja ulubiona modlitwę... co za nikczemnik... osioł... miażdży mnie...!
(wybuch szlochu!).
Lista jest przerażająca. Warto ją przemyśleć. Zasługuje na to, by być rachunkiem sumienia dla wszystkich. Ale przede wszystkim, zasługuje na gorliwą modlitwę, pokutę, a także częstszą praktykę sakramentalnej spowiedzi, gdzie Krew Jezusa oczyszcza nas i daje bardzo mocna tarczę do pokonania naszego nieprzyjaciela.
Zwycięzcami – mówi nam Apokalipsa – są ci, którzy „oczyścili swe dusze we Krwi Baranka...” zwyciężyli smoka w Krwi.
Fragment z książki Pellegrino Ernetti „Pouczenia Złego Ducha” Kraków 2003
całość na stronie:http://www.pmk-sa.com/dokumenty/egzorc1.htm. (13905)| niedowiarek | data: 08.06.2010, godz: 21:46 |
Niezamierzone pouczenia złego ducha podczas egzorcyzmów
Ks. Egzorcysta Pellegrino Eretti
naszym obowiązkiem jest kusić. Zawsze, każdego bez wyjątku, wszędzie i bez względu na wszystko. Ktoś zawsze wpadnie w nasze sidła. Niektórzy wpadają na zawsze!”
On chce, żeby dusze były wolne i święte, ja chcę, żeby były zniewolone
„Gdybyście padli przed Nim na kolana i wielbili Go, tak jak to czynią Aniołowie, nie mielibyśmy nad wami takiej władzy. Sami nam ją dajecie
Moja pycha jest moja mocą i moim przekleństwem”.
Nigdy, przenigdy! To ja jestem bogiem! Rozejrzyj się dokoła, popatrz jak wszyscy idą za mną! Jak wszyscy szukają tego, co chce im dać!”
Innym razem, kiedy egzorcysta powiedział: „Oddaj część twemu Bogu, który cię stworzył, pokłoń się mu!” - demon zaprotestował: „Stał się człowiekiem. Wcielenie to najbardziej obrzydliwa i upokarzająca rzecz jaka mógł zrobić! Także my wiemy jaką odrazą nas napełnił, kiedy przyjął na siebie wasze wstrętne ludzkie ciało!”.
Nie mało ludzi jest na naszych usługach. Dajemy im najwyższe stanowiska, skąd mogą dominować i niszczyć”
Nadal nie jestem zadowolony z tego, jak się ubierają kobiety. Muszą być coraz bardziej rozebrane, żeby seks był coraz ważniejszy. Wtedy będę mógł niszczyć więcej rodzin!”.
Kiedyś powiedział do egzorcysty: „Weź tę obrzydliwą Apokalipsę. Tam jest napisane o Niewieście, Która rodzi. A ja zawsze próbuję pożerać Jej dzieci. Wiesz jak?”. I tu, w sposób mrożący krew w żyłach, opisał zabijanie dzieci w łonie matki oraz przemoc seksualną i gwałty cielesne popełniane na dzieciach. Do tych odrażających opisów dodawał za każdym okrzyk: „ale ubaw!”. Tak samo wyraził się mówiąc o młodych ludziach, którzy przez narkotyki doprowadzają się do ruiny. Innym razem, podczas egzorcyzmów, ponownie wspominał o aborcji, zaczął się perfidnie śmiać i powiedział: „Nawet ustawowe pozwolenie od was dostałem!”.
Przykładowo, na widok relikwii krzyczał: „Ale smród! Tak cuchną ci, którzy wybrali Jego!”.(Te słowa odnoszą się do Jezusa Chrystusa, przez nienawiść i pogardę, prawie nigdy nie wypowiada Jego imienia). Na widok różańca, powiedział: „Ten przeklęty łańcuch z Krzyżem na końcu”. Kiedy ksiądz używał wody święconej, demon zaprotestował: „Nie chcę, żeby mnie myli w tej wodzie, która śmierdzi gnojem i mnie parzy”. Na słowa: „Pobłogosław Panie Boże naszego brata” odpowiedział: „Niech będzie przeklęty, zabiorę go ze sobą do piekła!”. Na słowa Ewangelii: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzenie i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28), natychmiast odpowiedział: „Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy wesoło sobie żyjecie, przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście zepsuci i przewrotni, a ja was pokrzepię”.
Tego dnia, kiedy odeszliśmy od Niego, powiedzieliśmy Mu, moc grzechu będzie naszym ołtarzem, na którym będziemy składać w ofierze dusze tych przeklętych dzieci. Po tym ołtarzu, będzie spływać krew twoich przeklętych dzieci. Istnieje bóg dla tych, którzy nienawidzą i to właśnie on jest moim bogiem”.
W wyzwiskach, które wykrzykuje, widać, że demon nieustannie próbuje skłócić ludzi i podżega jednych przeciwko drugim. Lubi podkreślać, że podoba mu się nienawiść pomiędzy ludźmi. Łaknie ludzkiej złości i przewrotności, ponieważby, jak sam wielokrotnie wyznał: „to jest pokarm, który mnie pokrzepia i dodaje mi sił”. „My chcemy niezgody, chcemy nienawiści i wojny. Nie ważne gdzie i z jakiego powodu”. „Wiesz ilu naszych”potępieńców” krąży po świecie?”
Każdy klecha przynosi nam pecha, zwłaszcza taki, który robi co do niego należy. Bo przez takiego, nic nam się nie uda.!”.
Jeżeli chodzi o Różaniec Święty, kiedyś założono koronkę Różańca na szyję osoby egzorcyzmowanej. Demon zaczął krzyczeć: „przygniata mnie, jaki to nieznośny ciężar! Zabierzcie ten łańcuch z Krzyżem na końcu!”. Egzorcysta powiedział: „Od dziś, nasza siostra będzie codziennie odmawiała Różaniec”. A diabeł natychmiast odparł: „I co z tego? I tak jest was niewielu! To nic nie znaczy, w porównaniu z całym światem! (mówił o osobach odmawiających Różaniec). W to mi graj! Przeszkadza mi, kiedy ja wzywają, to mi przypomina Jego życie” (ma na myśli życie Pana Jezusa, które rozważamy w Różańcu
Innym razem, ku wielkiemu zaskoczeniu egzorcysty, kiedy podczas modlitwy, odczytywane były wezwania do Matki Bożej, demon zaczął krzyczeć: „Tylko Ona jest wszędzie. Ona mnie zabija. Zawsze mnie zabijała. Wszystko przewraca do góry nogami. Ten Jej przeklęty płaszcz mnie dusi, za każdym razem. Żaden z nas tego nie wytrzyma”. Wtedy egzorcysta zawołał: „Dziękuję Ci Matki, dziękuję Twemu Niepokalanemu Sercu!” Demon odpowiedział: „Zostaw to Serce w spokoju. Przebiliśmy Je mieczem – a Ono nie umarło. Ukrzyżowaliśmy Jej Syna, a Ona nie umarła, dostała więcej dzieci!”. Podczas innego egzorcyzmu, kiedy egzorcysta oddawał cześć Niepokalanemu Sercu Maryi demon powiedział: „Jej Serce, sprawia nam ból. Im bardziej przebijaliśmy to Serce, tym mocniej biło. Im bardziej miażdżyliśmy to Serce, tym bardziej Ona miażdżyła nas. Im bardziej cierpiała, tym bardziej cierpieliśmy i my. Chcieliśmy zrobić jej na złość, a Ona zabijała nas swoim płaczem. Jej łzy są ogniem, który nas zabija”
Nie mam pojęcia,co Mu strzeliło do głowy. Skąd Mu to przyszło, żeby się za was poświęcić. Za was, którzy nie jesteście niczym więcej, tylko cuchnącymi śmieciami i kupa gnoju. Jak On to zrobił! Jak On mógł! Poświęcić się za takie marne, paskudne, nic nie warte kreatury, które nic nie rozumieją. Nie wiecie jak bardzo On was kochał i jak was kocha, bo Go bez przerwy obrażacie. Jemu Msza jest nie potrzebna. On ma wszystko. Tylko dla was Ją wymyślił. Tylko dla was, żeby was do do Siebie zbliżyć. Żebyście mogli Go mieć na co dzień. A wy, głupcy, plujecie na to. A wy nie przyjmujecie tego. Wy, którzy naprawdę moglibyście być tacy jak On. On chce was mieć przy sobie (te słowa demon wypowiedział z wielkim trudem). I każdego dnia, daje wam to Swoje Ciało i Krew. Dla nas to coś obrzydliwego, ale dla was to wszystko. To jedyny środek zbawienia, żebyście nie poszli na zatracenie, tak jak my. A do was to nie trafia! Jak można nie zrozumieć? A wy nie rozumiecie. On Tam jest i mówi do was: „Oto Jestem! Weźcie mnie do siebie! Pójdźcie za mną”. Do mnie powiedział: „Vade retro” (Idź precz!) A do was mówi: „Oto Jestem, przyjdźcie do Mnie”. (13904)| karina | data: 08.06.2010, godz: 21:30 |
zachęcam do przeczytania całego artykułu i przemyslenia.
Mysle ze cięzko to podważyć zważywszy na zaistniałe fakty:
http://arkapana.republika.pl/rd.html (13903)| niedowiarek | data: 08.06.2010, godz: 21:23 |
"Nigdy nie zdołasz zrozumieć, jak bardzo nienawidzę was, ludzi. Jak bardzo jesteście wstrętni. Chlubicie się najwyższą godnością wśród zwierząt, a jesteście z nich najohydniejsi. Wasze istnienie budzi we mnie wstręt. Uważam was za coś gorszego od waszych świń.
Sądzicie, że jesteście inteligentni, a okazujecie się bardzo głupi. Wystarczyłoby zobaczyć, co wam podsuwam przez wielu "naukowców", którzy są na mojej służbie i co daję wam w formie napuszonych, uczonych bredni. Pomyśl o tym, czym poję i karmię przez moją prasę!
Wy mielibyście być Jego najszlachetniejszym stworzeniem?
Wystarczy parę świństw, aby was kupić. Zaraz poddajecie się pokusom mych posłańców.
Przywiązujecie wielką wagę do waszej wolności, a pozwalacie się schwytać w moją niewolę. Och, jakie kpiny mogę sobie z was stroić w imię tej waszej wolności.
Okazujecie wstręt wobec tego, co jest brudne, a tymczasem jesteście zupełnie ulegli waszym namiętnościom, tarzacie się w waszych obrzydliwościach, jak świnie w błocie... Dla kobiety, czy dla garści złota jesteście gotowi pozarzynać się, co jest cudowne.
Wiele zyskał Ten - tam, że przelał krew, aby was odkupić. Odkupić was od czego, od grzechu? Przecież nurzacie się w nim tak, że omal nie utoniecie! A co dopiero mówić, gdy wywołam wśród was ducha zazdrości, oszczerstw, nienawiści, rywalizacji, zemsty".
Innym razem szatan tak wyznaje:
"Maryja jest tą, która wprowadza ogromne zamieszanie w moich planach. Jest niszczycielką mojego królestwa. Nie pozwala odnieść mi zwycięstwa i już przygotowuje mi klęskę.
Ciągle plącze mi się pod nogami, wciąż przeszkadzając mi, przecinając mi drogę, podpuszczając swoich fanatyków do odbierania mi dusz. Tam, gdzie sięgają moje głośne podboje, Ona w ciszy rozprzestrzeniającej się mnoży swoje zwycięstwa".
(13902)| Agata | data: 08.06.2010, godz: 20:56 |
Laro Moon, zgadzam się z Tobą w 100%. (13901)| Agata | data: 08.06.2010, godz: 20:47 |
Karino
Nie zaprzecze faktów które przedstawiasz, bo nie znam ich i nie chcę oceniac, ale powiem Ci tak: jak ktoś szuka drogi do okultyzmu czy ogólnie do odejscia od Boga, to ja znajdzie. A jesli szatan szuka sposobu, zeby nas skusić, to tez go znajdzie. Sztuka sie obronic. Ludzie, nie popadajcie w paranoję... Dla mnie to jest paranoja... muzyka hardrockowa powoduje samobójstwa? Jeśli ktoś ma problemy ze sobą, chce popełnic samobójstwo i akurat słucha jakiejś muzyki, i popełni samobójstwo po koncercie,to znaczy, ze mamy zamknać artystę w izolatce, wycofać płyty ze sprzedaży i ogłosić masowe egzorcyzmy w fanclubach...?! Nie rozumiwm Was.... z takim podejsciem, to od razu bym sobie pętelkę przyszykowała. Bo wszystko kusi do złego. począwszy od książki (przeciez w każdej jest romans i seks przed ślubem!), reklamy uliczne (toż to pornografia!), filmy (wszedzie sie zabijają!) po pacyfkę na bluzce koleżanki! Ją też od razu wysłać na egzorcyzmy!
paranoja...
Poza tym, co do tego Harrego:
jak jakaś ksiażka(lub coś innego) jest baaardzo znane, a jakis dzieciak ma ciągoty do głupot, to i wieksze prawdopodobieństwo, że zrobi to po przeczytaniu najpopularniejszej ksiażki niz jakiegos no nejma. No przeciez to czysta kombinatoryka. jakby to nie był harry, to nikt by nawet nie zwrócił uwagi na ten przypadek.
Ale nie mam zamiaru Wam niczego udowadniać, to tylko moja skromna opinia. (13900)| Oliwia | data: 08.06.2010, godz: 19:00 |
Święta królowo Jadwigo+
Pamiętaj o wszystkich źródełkowiczach, pomóz nam rozwiązac nasze problemy, pomóz poukładać nasze życie, wspieraj moditwa przed Tronem Najwyższego. Pomóz bezrobotnym znaleźc prace, samotnym znaleźc partenra na całe życie, wątpiącym znaleźc pewność+! (13899)| antyx, lat 34 | data: 08.06.2010, godz: 16:38 |
ps. to jeszcze ja raz dziś na moment. Jako antyx przypominam x z tego forum zwłaszcza, że dziś wspomnienie św. Jadwigi Królowej Polski i mam nadzieję, że x dziś bierzy modlić się do niej na Wawel o pomyślność dla swego pięknego miasta oraz całej naszej Ojczyzny. cd. wkrótce...
Pozdrawiam,
antyx.
---------------------------------------------------------------------------------------
8 czerwca
Święta Jadwiga Królowa
UWAGA!
Wspomnienie św. Jadwigi zostało przeniesione na 8 czerwca z dnia 17 lipca.
Jadwiga urodziła się 18 lutego 1374 r. jako córka Ludwika, króla Węgier i Polski, oraz Elżbiety Bośniackiej. Po ojcu odziedziczyła tron Polski. W wieku 10 lat została koronowana 16 października 1384 r. Ze względów dynastycznych w wieku 4 lat została zaręczona z Wilhelmem, synem cesarza Leopolda. Ustalenia te anulowano. Jednak Wilhelm pojawił się w Krakowie, pragnąc poślubić Jadwigę. Mimo życzliwości i uczucia, jakim darzyła go młodziutka królowa, musiał jednak opuścić Kraków.
W związku z zaistniałą sytuacją polityczną, a także wobec dalekosiężnych planów polskich rozważano możliwość unii Polski z Litwą. Stała się ona faktem dzięki małżeństwu królowej Jadwigi z Władysławem Jagiełłą, wielkim księciem Litwy. Ceremonia zaślubin, poprzedzona chrztem Jagiełły (15 lutego), odbyła się w katedrze królewskiej 18 lutego 1386 r. Jadwiga miała wtedy 12 lat, a Jagiełło 35. Królowa stała się sprawczynią i uczestniczką chrystianizacji Litwy. Biorąc czynny udział w rządzeniu państwem, prowadziła głębokie życie religijne.
Wojciech Jastrzębiec, arcybiskup gnieźnieński, który przez pewien czas był kanclerzem królowej, zapisał: "Z doświadczenia wiemy, że spełniała przeróżne uczynki miłosierdzia, cierpliwości, postów, czuwań oraz innych niezliczonych dzieł pobożnych". Poprzez akt fundacyjny i testamentalny zapis na rzecz Akademii Krakowskiej uchodzi za współzałożycielkę Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Zmarła, wkrótce po połogu, 17 lipca 1399 r. w Krakowie. 8 czerwca 1979 r. w katedrze na Wawelu Jan Paweł II odprawił po raz pierwszy Mszę św. ku czci błogosławionej królowej Jadwigi, wynosząc ją tym samym na ołtarze. Kanonizował ją w 1997 r.
W ikonografii św. Jadwiga przedstawiana jest w stroju królewskim. Jej atrybutem są buciki.
(żródło:www.brewiarz.katolik.pl)
--------------------------------------------------------------------------------------
(13898)| atntyx, lat 34 | data: 08.06.2010, godz: 16:04 |
Witajcie,
postanowiłam dziś umieścić tutaj dzisiejszą Ewangelię o tym jakie uczynki powinien mieć prawdziwy uczeń Chrystusa. Uważam, że to bardzo wartościowy fragment Ewangelii i pozdrawiam tymczasem.
antyx.
============================================
(Mt 5,13-16)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Wy jesteście solą dla ziemi.
Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie
przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście
światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby
świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
============================================
ps. o kulcie Najśw. Serca Pana Jezusa ciąg dalszy już wkrótce.
(13897)| Ala | data: 08.06.2010, godz: 16:04 |
O tak to prawda Marcin nie daje ani sobie, ani komuś innemu szansy (nie chodzi tu wcale o mnie)... a szkoda bo to całkiem nie głupi chłopak, tylko cały czas stoi w miejscu i ani drgnie, taki jakiś uparty :D
pozdrawiam ;) (13896)| Alys, lat 21 | data: 08.06.2010, godz: 09:54 |
Hym co do Harrego to miałam z nim styczność, heh wiek gimnazjum. Wiecie wyszło mi to na dobre:) Jakoś przez czytanie tych książek nie stałam się gorszym człowiekiem. W podstawówce miałam taką paczkę z którą non stop słuchliśmy rocka i bluesa i powiem wam, że do tej pory Nothing else matters jest według mnie jedną z najlepszych ballad:) Jakoś, że mieliśmu swoje zainteresowania co wyrażaliśmy przez srój, hi glany, ciemne ubrania to jakoś nikt z nas nie był złym uczniem czy też nie popadł w nałóg. Jakoś nie czujemy się przez to gorsi:) Hi zależy, jak kto do czego podchodzi. Kiedyś przyniosłam do domu płytę Brytney(czy jakoś tak) mój brat mi ją połamał i powiedział, że nie mam słuchać plastiku i od tamtej pory kocham Dżem, Torzewskiego, Pausini, Bocelliego. Harry to dobra rozrywka, choć już nie w moim typie:) Gusta z wiekiem się zmieniają, ale zawsze będę powtarzać, że warto po niego sięgnąć, jeżeli wiemy, że mamy na tyle silny charakter aby gdzieś tam nie zboczyć;) (13895)| karina | data: 08.06.2010, godz: 07:52 |
Laro dziekuję bardzo to chyba ta książka :)
jeśli chodzi o to co piszesz :Jeżeli ktoś czyta/słucha ot tak, dla przyjemności, dla zabicia czasu, to przeciez nie musi to nic złego oznaczać"
Oczywiście nie musi.. pod warunkiem że ma się siłę z tego wyjść, to przecież w jakis sposób wciąga..to czesto jest tak ze słucha się czegoś, czyta ot tak dla przyjemności.. a potem nie wiadomo kiedy w coś wpada.. młody człowiek słucha muzyki zawsze z przyjemności , dziecko sięga po Pottera dla ciekawości , ale szatan to realna potężna osoba. Nawet chyba nie można porównać tego do alkoholizmu, zaczyna się jeden kieliszek dla przyjemności.. a potem nałóg.
Człowiek często mysli ze sie kontroluje. ja odrzuciłam hard rock i metal ..jednak badam to co słucham, bo był czas gdy słuchałam ulubionej muzyki własnie dla przyjemności a z czasem zauważyłam czarnowidztwo, wpadałam w doły.. traciłam nadzieję..to sam Mick Jagger kiedyś powiedział coś w tym sensie :moja muzyka jest czymś więcej niż melodią, ma ogromną siłę i moc, może zawładnąć umysłem. Pomyslałam wtedy nad skutkami..
Autorka Pottera Pani Rowling nie stwarza nowego typu „wyimaginowanej” magii, ale przeciwnie, przedstawia praktyki, które pojawiły się w czasach starożytnych i które wciąż są używane we współczesnym okultyzmie. Sama przyznaje, że zajmowała się badaniem i studiowała praktyki okultystyczne, aby móc przedstawić swoją historię w sposób bardziej wiarygodny.
Najbardziej przerażająca praktyka opisana jest w czwartym tomie, gdy Harry jest przez zaklęcie porwany na cmentarz, gdzie opisany został rytuał satanistyczny w najstraszniejszych szczegółach. Mimo, że opis może nie oddaje dokładnie znanych rytuałów, obecne są klasyczne jego elementy: ofiarę z człowieka, samookaleczenia oraz inne elementy typowe dla satanizmu, włącznie z „atomejem” (ostry sztylet z podwójnym ostrzem używany do składania ofiar).
Człowiek czym sie karmi tym przenika.. nawet brukarskie gazety na nas wpływają,
oglądałam tylko modę, porady a potem się okazało ze się bacznie przyglądam czy nie jestem za gruba, tylko taka jak dziewczyna z okładki..czym mogę zaimponować innym, pojawiały się kompleksy, i jakie kosmetyki kupic na poprawę ciała , w końcu zalegało półkę coś do czego nie miałam przekonania, potem zakupoholizm bo trzeba mieć to z promocji albo ten cudowny kosmetyk z gazety.
Niby nic, a jednak zauważyłam ze to nie przybliża mnie do Boga. Wydawałam pieniądze którę mogłam przeznaczyć na misje czy potrzebujących,
Zrozumiałam że mogę być zadbaną kobietą ale na swój sposób a nie to co podpowie mi brukowiec..
Jeśli chodzimy na mszę karminy sie słowem Bożym, cokolwiek czytam lub oglądam też to zostaje w podswiadomości, ale niektóre wiadomości nie stają sie obojętne, a tymbardziej tam gdzie podstępem próbuje wdrzeć się do naszej duszy zły. człowiek jest słabszy niż myśli.
nie myślcie że się wymądrzam, staram się być rozsądna, bo człowiek wierzący musi badać to co mu podają, nie może tylko konsumować. Chodzi przecież o coś więcej niż tylko przyjemność.. chodzi o duszę..
Księga mądrości mówi by mieć oczy i uszy otwarte
(13894)
Do :(
Czesc
Mam problem sam ze soba :( Po prostu nie daje rady. Wszystko mi sie zawalilo , wlasnie skonczylem szkole srednia i jestem bezrobotny, nie mam prawa jazdy. Do tego jestem strasznie osamotniony nie mam przyjaciol , rodzice wciaz cos wymagaja. Poznalem pewna dziewczyne przez internet rozmawialismy godzinami az po jakims czasie postanowiliśmy ze sie spotkamy. Ja za ostatnie pieniadze przejechalem przez pol polski by ja zobaczyc. Spedzilismy milo ten czas , bylo fajnie poczulem po raz pierwszy tak kochany najnormalniej w swiecie sie zakochalem. Niestety po jakims czasie zaczelo sie psuc miedzy nami. Na koniec naszej znajomosci napisala mi pare przykrych slow. Czuje sie strasznie rozdarty... Jestem totalnie zalamany caly czas mysle o samobojstwie. Nie chce byc sam po prostu nie potrafie wypelnic tej pustki , zadna czynnosc , zadne zainteresowania... No nic... Nie moge sie ogarnac...
Musialem sie gdzies wyzalic bo juz nie mam gdzie :(
Cześć jestem niewiele starszy od Ciebie popełniłem trochę błedów i tez jestem dopiero albo już po technikum. Wiem jak to jest jechać za ostatnią kase do panny i potem czuć smak porażki, znam te wymagania rodziców które czasami są bezzasadne (w moim przypadku wychowywałem się sam mimo obecności rodziców) Nie bede się rozwodził ale chłopie panną się nie zamartwiaj, dużo osób ma z tym problem. Postaraj się mimo wszystko zapełnić jakoś czas a może pomyśl o studiach. Może to być jazda na rowerze spacer czy chodźby pójście do kościoła. Zastanów się, sztuka to dobrze przeżyć życie:)
(13893)| Agnieszka | data: 07.06.2010, godz: 22:23 |
Do :(
Czy możesz napisać na gnszkm7@gmail.com? (13892)| Dzunia | data: 07.06.2010, godz: 20:40 |
Do Kariny
Dziekuje Ci za ten wpis z calego serca Cie po pieram w 100% masz calkowita racje a co sie dzieje na swiecie na skale swiatowa to otym sie nie mowi nie pisze a to wszystko zmierza do jednego niestety! Ale wszyscy wiemy dlaczego wszystko to co sie dzieje ku czemu zmierza do oczyszczenia swiata z brudu i robi to nasz kochany Bog Ojciec :) Tak go kocham ze czasem mam ochote byc juz z nim na zawsze . (13891)| karina | data: 07.06.2010, godz: 19:34 |
Moniko zgadzam się . a co do wyp Agaty i Marcina powiem ,że niedawno jeden ksiądz mówił ze było dawane w Częstochowie świadectwo ze dziecko po przeczytaniu Harrego Pottera zostało opętane i musiało korzystać z egzorcysty.. i takie przypadki wpadania w okultyzm po harrym czy innych książkach tego typu już sie zdarzały. No cóz magia w białych rękawiczkach, działanie na podswiadomosc otwieranie furtki dla zła róznymi drogami.. czasem niewinny pierścień atlantów inny amulet.. magia nie pochodzi od Boga..przeczy pierwszemu przykazaniu.. a więc musi mieć złe skutki a czasem drastyczne..Zależy od stopnia otwarcia..ale jak wiemy zło często jest silniejsze niz ludzkie mozliwości obrony.
Mag, czarownik, szaman – osoba parająca się magią. Stosuje różnorakie gesty, zaklęcia, wypowiada inkantacje i wykonuje inne czynności rytualne mające dać mu władzę nad siłami nadnaturalnymi... w tych książkach pełno magicznych działań
Agato skąd wiesz ze ktos kto czyta te książki nie wpadnie w jakiś nałóg, nie oddali sie od Boga..a po jakimś czasie wpadnie w inne niebezpieczne praktyki .
szatan własnie działa podstępem tam gdzie sie bagatalizuje , nie zachęci cie od razu do satanizmu , on zrobi to małymi kroczkami.
Nieraz od wróżb się zaczęło lub od muzyki hardrockowej ..a skonczyło na rytualnym samobójstwie.. , a to przeciez tylko muzyka..?
To dlaczego na koncercie Mika Jaggera w latach 60 kilka osob popelniło samobójstwo.. albo zlinczowało drugiego.. od czegoś się zaczyna.. po śmierci hendrixa niektorzy młodzi poszli w jego ślady odbierajac sobie życie..
czy za tym nie stoi diabeł? (13890)| Wiadomości | data: 07.06.2010, godz: 18:40 |
PODMIANY DOKUMENTÓW WS. KATASTROFY SMOLEŃSKIEJ
Gdy 10 kwietnia rozbił się samolot prezydencki pod Smoleńskiem, można było oczekiwać, iż polski władze dołożą starań i z pełną powagą spróbują wyjaśnić przyczyny i okoliczności tej tragedii. Wszak zginęło 96 osób, w tym prezydent i najwyższe dowództwo. Niestety, zamiast tego mamy kabaret, cyrk w wykonaniu strony rosyjskiej, oficjalnych mediów i polskich władz.
BRAK JEDNEGO PODPISU
Ostatnim akapitem tego cyrku stanowiło ujawnienie zapisów z rejestratora dźwięku MARS-BM, czyli jednej z czarnych skrzynek. Szumnie ogłoszono przekazanie kopii i stenogramu, a następnego dnia opublikowano stosowny dokument o nazwie „Transkrypcja rozmów załogi samolotu TU-154M nr 101, który uległ katastrofie w dniu 10 kwietnia 2010 roku w czasie podejścia do lądowania na lotnisku Smoleńsk północny”. Otóż pod opublikowanym stenogramem wymienionych jest sześć osób sporządzających: eksperci – Bartosz Stroiński, Sławomir Michalak i Waldemar Targalski oraz troje Rosjan. Znajduje się tam jednak tylko pięć odręcznych podpisów. Brak podpisu ppłk Bartosza Stroińskiego, który ujawnił w TVN-24, że podpisywał dokument zawierający stenogram z rozmów, a został opublikowany inny dokument (zob. http://wing2009.salon24.pl/189212,podpisalem-inny-dokument-mowi-pplk-b-stroinski). Także brak poświadczenia treści stenogramów parafkami na każdej stronie, dzięki czemu nikt nie bierze odpowiedzialności za całość dokumentu i możliwa jest w przyszłości podmiana niektórych stron. A zatem wciąż nie wiemy czy dokument publikowany i stenogram podpisany przez ppłk Stroińskiego zawierają identyczną treść? Nie wiemy, dlaczego przekazano inny dokument specjalnie sporządzony, a nie podpisany stenogram oraz czy strony stenogramu nie zostały podmienione?
PODMIANA PLIKU Z DOKUMENTEM
Dodajmy, iż przekazany dokument nosi zapis: wersja 1 i egzemplarz 1 (po rosyjsku). Data dokumentu to 2 maja 2010 roku godzina 15.08. Skoro była to wersja pierwsza, to jaki dokument podpisał ppłk Stroiński: wersję wcześniejszą od pierwszej czy późniejszą? Jeżeli była to wersja późniejsza, dlaczego przekazuje się i ujawnia wersję pierwszą? Rosyjska komisja już teraz twierdzi, że nie gwarantuje zgodności ujawnionego materiału z faktami. Dodam, że dzięki brakowi podpisu elektronicznego możliwa jest też podmiana całego pliku, co więcej - stała się już ona faktem. Z witryny MSWiA ściągnąłem w dwóch różnych dniach dwie różne wersje pliku, i choć na pierwszy rzut oka nie różnią się treścią, to sama praktyka i lekkość podejścia urzędników do tego dokumentu niepokoi. Dla zainteresowanych szczegóły obu plików.
1. Utworzony "Wt, 1 VI 2010, 08:54:07", zmodyfikowany "Wt, 1 VI 2010, 11:36:05" rozmiar 1763429, suma MD5 21282b26f131d896e6810add49a6019f.
2. Utworzony "Wt, 1 VI 2010, 08:54:07", zmodyfikowany "Śr, 2 VI 2010, 10:41:46", rozmiar 1772524, suma MD5 840bb2bb15e4168ed6609b3b31f35a87
http://oprzecinek.salon24.pl/190588,mars-bm-cz-3-podmieniony-plik-dodatkowy-samolot-drobiazgi
WĄTPLIWOŚCI WS. SPOSOBU ODCZYTYWANIA
Także same zapisy Transkrypcji budzą wątpliwości. Blisko 1/4 zapisów oznaczono jako niezrozumiałe, a osoby wskazano jako niezidentyfikowane. Niby szum, ale czy rzeczywiście nie dało się wyeliminować szum nagrań, czy też nie próbowano? Nie koniec to dziwnych zdarzeń. O godz. 10:30.55 kapitan zwrócił się z tekstem „A co z nami Basiu”. Odpowiedź o 10:30.58 wpisano jako niezrozumiałą, a osobę ją wygłaszającą – jako niezidentyfikowaną, chociaż wystarczyło zajrzeć do listy członków załogi by wiedzieć, że chodziło o stewardessę Barbarę Maciejczyk. Jednak w przypadku dyrektora Kazany, wystarczyło samo sformułowanie kapitana o 10:26.18 „panie dyrektorze”, by dokonać identyfikacji osoby wypowiadającej. Dlaczego zatem jednym razem stosuje się metodę dedukcji, a innym razem tej metody nie zastosowano?
FAŁSZOWANE PROTOKOŁY
Generalnie sposób udokumentowania okoliczności katastrofy w dochodzeniu budzi wątpliwości i to nie tylko w Transkrypcji. Każdy dokument podlega stosownej obróbce i manipulacji. Kontrolerzy na lotnisku w Smoleńsku chcieli zniechęcić załogę prezydenckiego Tu-154M do lądowania. Dlatego podali jej zaniżone dane o widoczności – wynika z zeznań pracowników lotniska, do których dotarły „Wiadomości” TVP1. Zeznań, w których jest sporo nieścisłości … Starszy kierownik Paweł Pliusnin zeznał milicjantom, że podał załodze nieprawdziwe dane o widoczności na lotnisku. Mówił o 400 m, gdy wynosiła ona jeszcze 800 m … Z przesłuchań kontrolerów Rosjanie sporządzili po dwa protokoły. Drugi przesłuchiwany kontroler – Wiktor Ryżenko – przyznał, że poza nim i Pliusninem, na wieży była jeszcze trzecia osoba o nazwisku Krasnokutskij. Jak powiedział milicjantom Ryżenko, nie wykonywał on jednak żadnych czynności. Do tej pory nie został przesłuchany. Zeznania Ryżenki zaskakują jeszcze w innym fragmencie: „Samopoczucie moje w dniu 10 kwietnia 2010 r. było dobre. Ok. godz. 7 tego dnia ja i Pliusnin odbyliśmy badanie lekarskie w punkcie zdrowia Jednostki Wojskowej 06755, w wyniku którego stwierdzono, że jestem zdrowy”. W tym miejscu protokołu pojawia się dziwna rzecz. Dodane jest słowo „nie", słowa o wynikach badań zostają przekreślone, a po nich kontroler dopowiada: ponieważ w punkcie zdrowia nikogo nie było, ale – jak już powiedziałem – moje samopoczucie było dobre i nic nie stało na przeszkodzie, abym mógł wykonywać swoje obowiązki służbowe”. http://www.tvp.info/informacje/swiat/kontrolerzy-zanizyli-dane-o-widocznosci/1888136
ŹLE NAPROWADZONO SAMOLOT
Na 25 sekund przed katastrofą Tupolewa wieża w Smoleńsku nie powinna była podawać komunikatu "2 na kursie i ścieżce". Podano samolotowi prezydenckiemu nieprawidłowe informacje i komunikaty. Nieświadoma tego załoga była pewna, iż jest na właściwej ścieżce i że zaraz wyląduje. Dlaczego kontroler źle prowadził Tu-154M? Czy nastąpiła awaria radaru, czy byli pijani czy też celowo spowodowano katastrofę, by wyeliminować prezydenta Kaczyńskiego i polską wyższą generalicję? Zdumiewa jedno - przez blisko 2 miesiące polski rząd pozwolił stronie rosyjskiej na prowadzenie dochodzenia, manipulowania informacjami w celu obciążenia pilotów prezydenckiego samolotu. Dziś prawda powoli wychodzi na jaw, ale odpowiedzialność za cały ten kabaret dochodzenia ponosi m.in. rząd Donalda Tuska, który z obawy przed prawdą lub z powodu własnej nieudolności doprowadził do obecnej kompromitacji.
Dr Daniel Alain Korona
(13889)| Agata | data: 07.06.2010, godz: 16:38 |
Karino
ja bym nie przesadzała... sama bardzo lubie czytac harrego pottera i nie widze w sobie zadnych niepokojacych objawów. jesli tak bysmy na to patrzyli, to powinnismy w ogole spalic na stosie wszelką fantastykę, ksiazki, filmy... no bez przesady;] inteligentnemu człowiekowi nawet do głowy by nie przyszło żeby w to wierzyć. Wiecej szkody w ludzkich umyslach, tak mysle, czynią agresywne sceny w filmach. Tym powinnismy sie bardziej martwić... (13888)| :( | data: 07.06.2010, godz: 14:54 |
Czesc
Mam problem sam ze soba :( Po prostu nie daje rady. Wszystko mi sie zawalilo , wlasnie skonczylem szkole srednia i jestem bezrobotny, nie mam prawa jazdy. Do tego jestem strasznie osamotniony nie mam przyjaciol , rodzice wciaz cos wymagaja. Poznalem pewna dziewczyne przez internet rozmawialismy godzinami az po jakims czasie postanowiliśmy ze sie spotkamy. Ja za ostatnie pieniadze przejechalem przez pol polski by ja zobaczyc. Spedzilismy milo ten czas , bylo fajnie poczulem po raz pierwszy tak kochany najnormalniej w swiecie sie zakochalem. Niestety po jakims czasie zaczelo sie psuc miedzy nami. Na koniec naszej znajomosci napisala mi pare przykrych slow. Czuje sie strasznie rozdarty... Jestem totalnie zalamany caly czas mysle o samobojstwie. Nie chce byc sam po prostu nie potrafie wypelnic tej pustki , zadna czynnosc , zadne zainteresowania... No nic... Nie moge sie ogarnac...
Musialem sie gdzies wyzalic bo juz nie mam gdzie :( (13887)| antyx, lat 34 | data: 07.06.2010, godz: 11:58 |
A oto znowu ja,
jak pisałam wczoraj miesiąc czerwiec to miesiąc kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa, do którego to kultu zachęcam dziś dalej jako parafianka kościoła pod wezwaniem Najśw. Serca Pana Jezusa.
Kult ten rozpoczął się w średniowieczu. Mistyka średniowiecza łączyła kult Serca Jezusowego w bardzo żywym nabożeństwem do Najśw. Rany boku Jezusa. Do najpierwszych, którzy w Ranie boku, otwartej włócznią żołnierza, odnaleźli Serce Boże należy nieznany autor poetyckiego utworu Winny szczep mistyczny. Mówi w nim, że właśnie w tej Ranie odnalazł Serce Boże, że spocznie przy Nim, że się już z Nim nie rozstanie. Należy wspomnieć, że co najmniej kilku świętych głosiło kult Najświętszego Serca Pana Jezusa jak np.
Św. Mechtylda (1241-1298)
Św Gertruda (1250-1303) – młodsza siostra św. Metychyldy
Św Małgorzata z Kortony 1252-1297
Św. Jan Eudes (1601-1680)
św. Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690) – najbardziej znana propagatorka tegoż kultu, o której więcej napiszę wkrótce.
Do przejawów kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa zaliczamy:
1. coroczna uroczystość, obchodzona w piątek po oktawie Bożego Ciała (z objawień św. Małgorzaty Marii Alacoque)
2. wizerunki Serca Jezusowego: w postaci medalików, obrazków, obrazów ściennych, figur.
3. liczne są także świątynie poświęcone Sercu Jezusa - w samej Polsce jest ich ok. 400.
4. wiele narodów i państw poświęciło się Sercu Pana Jezusa, m.in. Ekwador, Kolumbia, Belgia, Hiszpania, Francja, Meksyk, Polska.
5. istnieją też zakony pod nazwą Serca Jezusowego - m.in. sercanki, siostry Sacre Coeur, siostry urszulanki Serca Jezusa Konającego. Istnieją także konkretne pobożne praktyki ku czci Serca Jezusowego.
6. Godzina święta wywodzi się od św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pan Jezus wyraził życzenie, aby wierni w nocy z czwartku na pierwszy piątek miesiąca adorowali chociaż przez godzinę Najśw. Sakrament dla uczczenia konania Chrystusa w Ogrodzie Oliwnym. Praktykę tę przyswoiło sobie bardzo wiele parafii, odprawiając specjalne adoracje w godzinach wieczornych.
7. od tej świętej wywodzi się również obietnica : kto przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków przystąpi do Komunii świętej i ofiaruje ją jako wynagrodzenie za grzechy własne i rodzaju ludzkiego, temu Boże Serce zapewni miłosierdzie w chwili zgonu, że nie umrze bez Jego łaski.
8. litanie do Najśw. Serca Jezusowego, z których pierwsze powstały w XVII wieku. Obecna pochodzi z wieku XIX. Jej początek miał miejsce w klasztorze sióstr francuskich wizytek. Zatwierdził ją do odmawiania publicznego papież Leon XIII 2 kwietnia 1889 roku.
9. akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najśw. Sercu Jezusowemu dołączony do współczesnej Litani przez papieża Leona XIII
10. akt Wynagrodzenia Sercu Jezusowemu, napisany przez papieża Piusa XI który nakazał odmawiać go co roku w uroczystość Serca Jezusowego.
(źródło: brewiarz.katolik.pl)
Pozdrawiam,
antyx
(13886)| antyx, lat 34 | data: 07.06.2010, godz: 11:24 |
Dzisiejsza Ewangelia dla wszystkich smutnych ze żródełka - 8 błogosławieństw - nic dodać nic ująć:
===================================================
Mt 5,1-12)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:
Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.
Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
(13885)| Marcin | data: 07.06.2010, godz: 09:55 |
Do Karina Mysle ze taki wyksztalcony architekt mysli wystarczajaco logicznie by zachowac zdrowy rozsadek po przeczytaniu takich ksiazek jak seria Harrego Potera czy czegos pokroju Potega Podswiadomosci. (13884)| karina | data: 07.06.2010, godz: 07:17 |
mam pytania, moze ktoś ma jakis pomysł.
jak wyjasnić koledze w pracy zresztą inteligentnemu architektowi ze
czytanie i pozyczanie innym ksiązek typu Harry Potter lub podobne
publikacje, to magia który ma wpływ na poswiadomość?
drugie pytanie:
czy ktoś wie w jakiej książce znajduje się modlitwa o uzdrowienie
wspomnień ze chrztu św, I komunii św i bierzmowania? są to rozważania
w świetle tych sakramentów.. przypomnienie z tego dnia i odnowienie.. Kiedys sie z tym zetknęłam ale zapomniałam gdzie i w jakiej ksiazce, koniecznie chciałabym to odnależć
(13883)| antyx, lat 34 | data: 06.06.2010, godz: 23:46 |
ps. dziś chciałam jeszcze tylko dopisać, że warto poświęcić rodzinę Najświętszemu Sercu Pana Jezusa - w związku z tym też jest obietnica. A oto ona:
========================================
Obietnica dla rodziny osobiście poświęconego Bożemu Sercu
Boskie Serce wynagrodzi nie tylko im (duszom Jemu poświęconym) osobiście, lecz także ich najbliższym (krewnym), na których Ono spogląda okiem Miłosierdzia, by im przyjść z pomocą we wszystkich ich potrzebach, byle oni zwracali się do Niego z ufnością.
========================================
antyx.
(13882)| antyx, lat 34 | data: 06.06.2010, godz: 23:41 |
Witajcie,
oto pojawiam się znów by przypomnieć, że czerwiec jest miesiącem Najświętszego Serca Pana Jezusa i przypomnieć, że uroczystość ta przypada juz w najbliższy /ten piątek. Dziś niedziela. Może warto lepiej przygotować się do tego święta?
Postaram sie wam przybliżać je przez najbliższy tydzień gdyż jestem z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa. Na przykład dlatego. Ponadto uważam, że obecnie żyjemy w czasach gdy człowiek człowiekowi wilkiem, a Bóg dla wielu to mit lub kamienny posąg. Okazuje się, że ma serce i to jakie! Poniżej to co obiecał czcicielom swojego Serca za pośrednictwem św. Małgorzaty Marii Alacoque. Myślę, że warto się zainteresować tak osobą świętej jak i łaskami , które Bóg obiecał dla czcicieli swojego Serca. Wiele osób w tym wątku oczekuje pomocy , wiele innych próbuje im pomóc, ale jedni i drudzy są rozczarowani. Dlaczego? Bo nikt nie rozumie nas lepiej niż Bóg. I żadne serce ludzkie nie jest tak dobre jak Serce Boga. Dlatego módlmy się do Serca Pana Jezusa by nasze choć trochę były do Niego podobne. A poprzez to nasze uczynki - w tym względem ludzi w potrzebie - by były coraz lepsze, pełne taktu i wyrozumiałości.
Chciałam napisać ponadto, że przedostatni punkt obietnic to taki, że Bóg zapisuje w swoim Sercu imiona wszystkich, którzy głoszą kult jego Najświętszego Serca, a także, że w związku z kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa mamy zwyczaj odprawiania 9 pierwszych piątków miesiąca by bez łaski w godzinę śmierci nie pozostać. Warto wiedzieć i kojarzyć, że ta tradycja związana jest z objawieniami Małgorzaty Marii Alacoque i kultem Najświętszego Serca Pana Jezusa.
cdn
antyx.
=========================================
Obietnice Jezusa Chrystusa dane za pośrednictwem św. Małgorzaty Marii Alacoque: Tym, którzy czcić będą Moje Serce Najświętsze:
Dam im wszystkie łaski potrzebne w ich stanie.
Zgoda i pokój będą panowały w ich rodzinach.
Będę sam ich pociechą we wszystkich smutkach i utrapieniach życia.
Będę ich ucieczką najbezpieczniejszą w życiu, a szczególnie w godzinę śmierci.
Błogosławić będę wszystkim ich zamiarom i sprawom.
Grzesznicy znajdą w Mym Sercu źródło i całe morze niewyczerpanego nigdy miłosierdzia.
Dusze oziębłe staną się gorliwymi.
Dusze gorliwe szybko dostąpią wielkiej doskonałości.
Zleję obfite błogosławieństwo na te domy, w których obraz Serca Mego Boskiego będzie zawieszony i czczony.
Kapłanom dam moc zmiękczania serc najzatwardzialszych.
Imiona osób, które rozpowszechniać będą nabożeństwo do Mego Boskiego Serca, będą w nim zapisane i na zawsze w nim pozostaną.
Przystępującym przez 9 z rzędu pierwszych piątków miesiąca do Komunii Świętej dam łaskę pokuty ostatecznej, że nie umrą w stanie niełaski ani bez sakramentów świętych, a to Serce Moje stanie się dla nich ucieczką w godzinę śmierci.
===============================================
(13881)| Marcin | data: 06.06.2010, godz: 22:15 |
Ilez to razy stając przed Bogiem na modlitwie doznałem łaski wewnętrzego pokoju i przebaczenia.Bóg uspokaja duszę....A jednak tysiące razy się łapie na tym bólu że nawet jedna z milionow dziewczyn które są nie jest ze mną i nawet jedna milionowa dóbr tego swiata nie jest przy mnie..... (13880)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |