Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [300] [301] [302] [303] [304] [305] [306] [307] [308] [309] [310] [311] [312] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Oliwiadata: 06.06.2010, godz: 18:43

Do Smutku 26

Juz wiele razy poruszaliśmy ten temat na Adonai...niestety nie ma gotowych odpoweidzi na powody samotności, która jest bardzo bolesna i dotkliwa dla nas:(ale wiem, że trzeba czasami ja głęboko przemysleć, zastanowić się co jest jej najgłębsza przyczyną(psychologiczne, fizyczne) czasami dobre rekolekcje dla singlii pomagają, Msza dla samotnych, rozmowa z kierownikiem duchowym lub inna osoba zakonną.....czasami pomaga wizyta u psychologa. Ja osobiści emoge Ci polecić rekolekcje u karmelitów, które wszakże juz się skończyły ale mozna je odsłuchac na internecie : http://da.karmel.pl/wydarzenia/paranormalni.php
Pozdrawiam

(13879)
karinadata: 06.06.2010, godz: 16:17

powiem wam ze bez wspólnoty, bez wsparcia kierownika duchowego..bez mszy wspólnotowych, wyjazdów, jest naprawdę nie łatwo przechodzić przez różne trudności, samotność , problemy finansowe.. człowiek traci poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie, popada w zazdrość, porównuje sie z innymi, skupia się głownie na samotności,niepowodzeniach , odsuwa sie od ludzi, wpada w kompleksy. Jak ktoś ma mozliwość może korzystać z kursów, klubów sportowych , wolontariatu i tam też znajdzie swoje miejsce.
Wspólnota pomaga się wzajemnie integrować, uczy otwartości na drugiego, daje poczucie bycia potrzebnym, uczy zaangażowania. I wspólnie sie za siebie modlimy. Kierownik duchowy pomaga wyzbyć się stereotypów, nie tylko odpuszcza grzechy ale prostuje myslenie, jest terapeutą bo grzechy też wpływają na psychikę. To wszystko za sprawą Jezusa..do czego potrzebny jest Mu człowiek.

Chodzę na spotkania wspolnoty gdzie sa w 95% młode malzenstwa. Dobrzy weseli i spontaniczni ludzie, nie wypaleni jeszcze. razem mamy msze, spotkania wyjazdy. Nie czuję sie intruzem jako panienka, nikt mnie nie odtrąca, nie patrzy krzywo, a nawet niektórzy sie o mnie troszczą.
uwazają ze kazdy moze byc darem we wspolnocie bez względu na stan. ostatnio jeden młody małżonek dał mi modlitwę która bardzo mu pomaga się zbytnio nie troskać,to własnie ta którą Michał tu przytoczył :Jezu Ty sie tym zajmij..
Myślę ze gdybym zyła tylko pracą i domem choć prace ogolnie mam dobrą w młodym towarzystwie, to jednak czułabym sie nie potrzebna, nadmiernie skoncentrowana na sobie i wpadłabym w skrupuły.
Mój spowiednik oprócz pouczeń daje mi trochę serca, a jak płaczę to podaje chusteczki przez kratki..albo modli się nade mną i błogosławi.
Dojrzewam w wierze.. Poznaję siebie od innej strony niz zranienia przeszłości, uczę sie kochać.. Mam dość zamykania się w domu jak kiedyś z obawy przed rozczarowaniem.
Czyż życie nie znaczy tyle ile dajemy z siebie.. czy narzekanie coś zmienia na lepsze? najgorzej gdy człowiek się zatrzyma, dlatego że zwątpił, że coś się nie udało.. czasem trzeba dać z siebie wszystko by odnaleźć na nowo sens.
Nie zrobi tego za mnie nikt, jeśli najpierw nie wyjdę w stronę ludzi.
Ludzie na ogół są zajęci swoim życiem.. człowiek samotny ma czas i komfort aby wyjść pierwszy i powiedzieć : potrzebuję was.
Tak wiele zależy od nas, często nie dajemy sobie szansy z rozżalenia.

Polecam adorację Najsw sakramentu nocą.. tyle można odkryć, odnaleźć w sobie wygasłe źródło, Jezus ma sposób aby go na nowo pobudzić do życia.
Trzymajmy sie Jezusa nawet gdyby było bardzo żle.. bo ten świat da nam jedynie namiastkę pociechy, dopóki mamy pieniądze, zdrowie..
Jezusowa obecność procentuje. Najlepsi przyjaciele mogą zawięść, ludzie odejdą, Jezus nigdy nas nie zostawia, to my o Nim zapominamy.


(13878)
Agatadata: 06.06.2010, godz: 16:13

Do roxa:
od tego tu jestem;]

(13877)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukasz84rok@wp.pldata: 05.06.2010, godz: 23:57

Witam
Kto idzie na Beatyfikacje Ks. Jerzego Popiełuszki ???

(13876)
rosa1974, lat 35, e-mail: rosa1974@interia.eudata: 05.06.2010, godz: 23:28

Jestem ,a jakby mnie nie było
kocham ,a jakby nie do końca
ufam,ale jeszcze po ludzku pragnę
czy to jest egoizm ,czy przywilej...

(13875)
czarli, e-mail: czarli@onet.pldata: 05.06.2010, godz: 21:56

czesc, czy ktos z was ma do sprzedania gitare akustyczna lub klasyczna?
Pozdrawiam

(13874)
roxa, lat 25data: 05.06.2010, godz: 21:12

Do Smutek, 26:

Też się często zastanawiam czemu nie jest tak łatwo znaleźć kogoś przy kim by mi serce żywiej zabiło, a nawet jeśli kogoś znajdę, sama to psuję :( Mój kolega (z którym być może było by coś poważniejszego) już się nie odezwie,ale przynajmniej próbowałam. Trudno, może jeszcze jest nadzieja? Jestem z kimś obecnie, ale z tą osobą jestem o wiele bardziej samotna niż kiedy siedzę sama w domu.
Też pracowałam kiedyś fizycznie, miałam dość tamtej pracy, to wrażenie cofania się, stania w miejscu, robienie wciąż tego samego. Miałam wrażenie, że do niczego innego się nie nadaję. Aż w końcu robili redukcje i mnie zwolnili. Zmieniłam pracę, po długich poszukiwaniach ktoś dał mi szansę i Chwała Panu Bogu za to : ) Praca jest bardziej rozwijająca, choć znów mam nadzieję, że będzie to przystanek na mojej drodze, po prostu coś ciągnie mnie dalej, bym bardziej się starała. I czasem w głębi serca mam wciąż nadzieję, że znajdę kogoś kto mnie zrozumie, przy kim poczuję się bezpieczna i kogo mogłabym wspierać na typowo kobiecy sposób. Naprawdę tego mi brakuje.
Lepiej jest nikomu nie zazdrościć zawistnie, tylko ,,zazdrościć'' konstruktywnie, czyli zmienić to co się da. A można zmienić tylko siebie. Więc Smutku może czas dla Ciebie nadchodzi, może właśnie dojrzałeś do wielu pozytywnych zmian?

Agato, dziękuję Ci za rady i wsparcie :-)

(13873)
Róża, e-mail: lentiggine@hotmail.comdata: 05.06.2010, godz: 20:51

Witajcie!
polecam wam stronę znajomego mi kapłana: http://maciejsmigacz.strefa.pl/index.html może znajdziecie tam coś krzepiącego dla siebie:)
zachęcam do czytania i podzielenia się refleksją.
pozdrawiam was wszytskich:)

(13872)
Monika, lat 36data: 05.06.2010, godz: 19:32

Blogoslawiony Ksieze Jerzy Popieluszko miej w opiece tereny zagrozone powodzia. Matko Boza prosze mej w opiece wszsystkich mieszkancow. Najswietsze Serce Jezusa ratuj!!!!!

(13871)
smutek, lat 26data: 05.06.2010, godz: 15:10

Witam
Ostatnio się zastanawiam nad własnym życiem.
Nie jestem zadowolony z pracy ponieważ to praca na sprzątaniu a ja mam ambicje by znaleźć lepszą pracę i zazdroszczę innym pracy.
Zastanawiam się dlaczego ja mam taką prace a nie inną
Przechodzę też obok dziewczyn które mnie się podobają i pytanie jak podejść i jak porozmawiać i nic więcej.
Widzę szczęśliwe pary i się zastanawiam dlaczego nie ja, dlaczego mnie coś takiego nie może spotkać??
widzę też szczęśliwe rodziny i zastanawiam się dlaczego ja nie mam rodziny, dlaczego moja rodzina jest nieszczęśliwa i dlaczego moja rodzina jest taka wroga i rozłączona od siebie .
Myśli o znalezieniu lepszej pracy , lepiej płatnej i założeniu własnej rodziny mnie dołuje. A też się teraz zastanawiam co porabia moja była dziewczyna nie jesteśmy razem już może ze 2 czy 3 lata ale nadal o niej myślę.
Jestem też na wspólnocie chce się odezwać a tu nic cisza i cały czas milczę.
Zastanawiam się nad wadami swojego charakteru co jest ze mną nie tak.
Co jest powodem, że jestem zamknięty na ludzi i otoczenie.
Zacząłem sam siebie krytykować, dlatego, że nie mam lepszej pracy i dziewczyny mówię, że jestem nudziarz albo nieudacznik lub nic nie potrafię , do nieczego się nie nadaję.
Dlaczego jestem samotny???
Ile można tego znieść, ile można znieść dni samotnie spędzonych, ile można znieść samotności i ile można pracować na sprzątaniu jako śmieciarz, czy brudas , praca przy miotle ile można.
Aż brak słów by opisać mój obecny stan.
pozdrawiam

(13870)
Agatadata: 05.06.2010, godz: 13:12

Do Alys
No właśnie to miałam na myśli;]

(13869)
maja, lat 37, e-mail: Marzka73@poczta.fmdata: 05.06.2010, godz: 12:44

kiedys juz tu pisalam,bylo ciezko ale wtedy nie wiedzialam ze moze byc jeszcze gorzej....,,nie pijemy nie palimy,mamy chore dziecko,maz jest na rencie-jest niepelnosprawny,ja z racji na chorobe syna nie pracuje.maly po niedzieli ma miec operacje,opieka nam dala w tym miesiacu 150zlpomocy.dzis jest sobota wybieram sie do sklepu mam cale 10zl.i nie wiem co mam kupic?Boze jak dlugo mamy jeszcze zyc w nedzy?

(13868)
Alys, lat 21data: 03.06.2010, godz: 21:49

No Karina masz rację z tym pokazem mody:( Dziś na Mszy i procesji byłam z bratem. Cieszę się, że razem poszliśmy, są takie dni w roku kiedy możemy pójść razem do kościoła, mało ich, ale są bardzo ważne:) Własnie Bóg nie wstydzi się nas tylko idzie z nami, koło naszych domów, idzie z nami, aby pokazać, że zawsze On jest, często odsuwany na drugi plan, ale jest i będzie, i nic nie da, że my Go zlekceważymy. On i tak będzie mimo wszystko:*

Agata raz słuchałam konferencji Pawlukiewicza i on właśnie mówił, że niektóre sprawy trzeba wymusić czasami nawet kłótnią na Bogu. No przecież On to nasz przyjaciel, nawet w przyjaźni od czasu do czasu musi być dobry zgrzyt, aby tą więź umocnić. Dobrze mieć świadomość, że ma się do kogo zwracać nawet po burzy.

(13867)
Marcindata: 03.06.2010, godz: 21:34

Co za dzień,chyba do konca zycia bede pamietal to Boże Ciało.Piorun strzelil i ta chwila,sekunda dosłownie zrobiła tak wiele szkód.Odmówcie za mnie i moją rodzinę choć krótką modlitwę dziś...........

(13866)
dorcia, lat 36, e-mail: gierekpl5@wp.pldata: 03.06.2010, godz: 20:58

do Michal 30
dziekuje za wklejenie postu o Jezusie ktoremu mamy bezgranicznie zaufac i poswiecic Mu swoje codzienne sprawy i zmartwienia.Kiedy przeczytalam ten wpis i wprowadzilam go w zycie wszystko zaczelo zmierzac ku lepszemu:)

(13865)
Ewa, e-mail: ewa19879@o2.pldata: 03.06.2010, godz: 20:41

Chciałabym was prosić o połączenie się ze mną w nowennie do Św. Urszuli Ledóchowskiej w intencji zdrowia mojej mamy oraz wyjścia mego taty z alkoholizmu. Jeśli ktoś byłby chętny proszę o kontakt

(13864)
Alys, lat 21data: 03.06.2010, godz: 19:54

Dzięki:* Hi z Tobą to się nie wygra:)

(13863)
karinadata: 03.06.2010, godz: 19:17

kilka lat nie chodzilam na procesje bo nie lubiłam tego pochodu, parady, pokazu mody, gołych ramion.. nie mogłam przeżyć własciwie.
W zeszłym roku stałam w oknie jak przechodziła procesja ulicami mojego osiedla
Było mi bardzo przykro widząc Hostię pod baldachimem, że nie idę za Nią.
Że bardziej martwiłam się otoczeniem.
Widziałam ludzi z urwanymi gałązkami brzozy, pary trzymające się za ręce, rozmawiających i rozglądających się po ogródkach..
Wszystko jest pięknie uroczyście i w oprawie świątecznych strojów..
ale tak najmniej jest uroczyste serce człowieka, nie skierowane na Niego

Jezus zniża się do nas chodząc ulicami naszych domów... jest cichy,
nie narzucający, na pewno ciekawy kogo spotyka po drodze, może dyskretnie zagląda do ogrodu, błogosławi....
Kiedyś ten sam zakryty Jezus przyjdzie w pełni swego majestatu, ukaże się taki jaki jest.
Dzisiaj uwierzmy w to, że pod postacią Hostii kryje sie prawdziwy ON ze swoim przebóstwionym ciałem, tym samym który znieważamy nie przyjmując godnie.
Nigdy sobie w pełni nie zasłużymy na to Ciało.. Bóg naprawdę musi nas kochać skoro tak nisko się zniża do prochu i znosi ludzkie niewdzięczności..letniość serca.
Chciałabym częściej znaleźć czas na adorację aby chociaż pragnąć ..

(13862)
Agatadata: 03.06.2010, godz: 18:41

Do jovka:
proponuję pokłócić sie z Bogiem. Nie pogniewać, nie obrazić, ale pokłócić. Wykrzyczeć mu-fizycznie- to wszystko, co boli, co denerwuje, co nie daje spokoju. To przynosi ulgę. Mi kiedyś przyniosło. I powiem Ci, ze wiele rzeczy w moim życiu zaczeło się po tym zmieniać, usłyszałam Go bardzo wyraźnie. Moze nie od razu, nie w tamtej chwili, ale czekałam cierpliwie na odpowiedź. i ta odpowiedz przyszła dosyć szybko. Bóg pragnie dialogu z Tobą, On chce Cie słuchać. I na pewno razem z Tobą znajdzie jakiś consensus. Pokaże Ci, co zrobić, zeby coś zmienić. Tylko pogadaj z nim raz a porządnie, jak z przyjacielem!;]

(13861)
Agatadata: 03.06.2010, godz: 17:39

do ROXA:
o, i takiego myślenia się trzymajmy!;)
Nigdy nie wiemy, co mogłoby się stać, czasami trzeba podejmować w życiu ryzyko. Na pewno trudna sytuacją było pojawienie sie tego trzeciego w związku, myslę, z eja postąpiłabym tak jak Ty, miałabym wyrzuty sumienia. Ale sa rzeczy, z a które nie jesteśmy odpowiedzialni. Nie mamy władzy nad uczuciami, emocjami. I wydaje mi się, że zerwanie z facetem dla innego nie jest w żaden sposób... hmmm... no grzesznie niemoralne,nazwijmy to umownie, jest na pewno przykre dla tej drugiej strony, ale lepiej zakończyć taki zwiazek, zamiast sie wzajemnie oszukiwać. Trzeba tylko przeanalizować, właśnie zaryzykować, czy z tym drugim by sie udało. Najważniejsze, to nie grać na dwa fronty.
Nie wiem, na ile zamknięta jest już historia tamtego chłopaka w Twoim życiu, ale jeśli jest samotny, a Ty dobrze sie przy nim czułaś, on przy Tobie też, a twój obecny związek widzisz że nie jest szczęśliwy, to moze warto podjąć ryzyko...? Ale to już musisz zdecydować sama. Wierzę, ze podejmiesz dobrą decyzje;] Będę pamiętać o Tobie w modlitwie. Pozdrawiam;]

(13860)
Marcindata: 03.06.2010, godz: 16:27

Dzis kolejne Boze Cialo w naszym zyciu.I znow refleksja nad tajemnica Tego ktory jest ukryty W Hostii.Dzis niejeden z nas moze zadac sobie pytanie:dlaczego tak rzadko przyjmuje Jezusa w Eucharystii?Odpowiedz nasuwa sie sama:nie jestem w stanie laski uswiecajacej,nie potrafie w niej wytrwac.Ale to stwierdzenie nie powinno zniechecac ale mobilizowac do tego by zaczac od nowa...

(13859)
Marta, e-mail: marta19kropelka@wp.pldata: 03.06.2010, godz: 13:39

Pozdrawiam Was wszystkich, czasami tu piszę , a czasami milczę ale jestem, można do mnie napisać też, każdemu z Was chcę powiedzieć dobrego dnia i dobrze, że Jesteście.

(13858)
Monika, lat 36data: 02.06.2010, godz: 18:32

Rafale z tego co wiem to zakupoholizm to uzaleznienie i trzeba sie leczyc. Twoja mama powinna znalezc grupe wsparcia. Usiadzcie wspolnie z mama i tata i zrobcie liste waszych realnych potrzeb. Zaplanujcie budzet. Niech szeryfem bedzie tato ktory zacznie mamie przez krotki czas kontrolowac jej wydatki. Jesli bedzie chciala nowa sukienke lub perfumy to tato sprawdzi czy moze dac. Nie uzywajcie kart kredytowych tylko gotowki. Miejcie limit tygodniowy wydatkow. tylko na zywnosc sobie nie zalujcie bo zdrowie to podstawa. Masz bardzo wrazliwa mame ktora chce byc piekna ale to Wy mezczyzni powiedzcie jej ze do tego nie potrzebuje drogich kosmetykow i ciuchow. Namow tate aby z mama poszedl na spacer i czesciej z nia rozmawial. Moze kup jej pieska lub niech zaprzyjazni sie z Twoja dziewczyna. Rafale jest duzo rozwiazan. Rozumiem ze przede wszystkim trzeba splacic dlugi. Dacie rade. Modle sie za ciebie.



(13857)
roxa, lat 25data: 02.06.2010, godz: 16:43

Do Rafał, 25.

To przykre, że w rodzinie nie ma zgody, są za to jakieś niedopowiedziane sprawy. Może rzeczywiście Twojej Mamie brakowało jedności, wspólnego radosnego spędzania czasu? W sumie ,,wina'' zwykle leży po obu stronach. Tyle lat patrzyłam jak moi rodzice nigdy nie mogli się normalnie porozumieć, rozmawiali, ale nic z tego nie wynikało- brak było zrozumienia, albo choć chęci by kogoś zrozumieć.
Zakupoholizm to prawie takie samo uzależnienie jak od hazardu, alkoholu i inne. To jest ucieczka od prawdziwego bólu w duszy, złapanie chwilowej przyjemności. Może nawet tak być, że zakupy nie przynoszą tak naprawdę radości, ale sam przymus o tym decyduje. Może to być też objaw depresji. Na pewno przydałaby się pomoc psychologa. Grupa wsparcia. Ale to sama osoba której to dotyczy musi chcieć coś zmienić. Najlepiej nie zmuszać na siłę, tylko pokazać ilość kupionych rzeczy, czy one są naprawdę potrzebne. Położyć wszystko na jednym miejscu i zapytać po prostu czy na pewno rzeczy są niezbędne dla Twojej Mamy. A z pieniędzmi zwykle jest tak, że są a potem ich nie ma ;) Więc najlepiej spisać sobie na co chce się przeznaczyć jakąś kwotę i trzymać się planu. Albo ustalić sobie taki główny cel. Zbierać co się da na lokatę. A praca... Też długo szukałam. Po pierwsze to co się lubi robić, co się umie robić, jakie się ma zainteresowania. Czy to naprawdę ta praca w której Masz szansę być dłużej? W sumie obecnie ciężko cokolwiek dobrego znaleźć.

(13856)
Do Roxa 25data: 02.06.2010, godz: 15:41

Ja tez kiedys myslalam, że Pan Jezus raz zajmuje sie jakąs dusza a innym razem przychodzi do drugiej i, że któreś musi 'zostawić' aby przyjsc do mnie. Jednak lektura Dziennika Świętej Faustyny oraz wielu innych objawień dalo mi takie otwarcie sie na prawdę niepojętą czyli to, że Pan Bóg się jednoczesnie wszystkimi zajmuje w sposób indywidualny i absoultnie wyjątkowy i Jego działanie związane z nami i przyjscie jest zawsze i wszędzie i, że nie jest tak, że w któres dni On jest daleko bo zajmuje sie innymi, tylko jesli moja sytuacja jest taka a nie inna duchowa nie najlepsza to tylko i wylacznie JA jestem daleko, On Zawsze JEST i pragnie z nami rozmawiać. Nasze sumienie 'działa' codziennie i o każdym czasie i tak samo Pan Bóg, a sumienie to tak naprawdę Chrystus... Gdy otworzylam sie na inne nastawienie - że Bog Zawsze sie mna zajmuje i czeka i jet bardzo blisko - zupelnie inaczej zaczelam sie modlic i Pan Bog otworzyl mi wewnetrzne oczy na niezwykla i fascynujaca z Nim przyjazn. Przypowiesc o zaginionej owcy jest cudna, jednak nie chodzi o to, aby ja odczytac w 100% doslownie a jako obraz ogromnej milosci Bozej, ktora WSZYSTKO czyni aby znalezc grzesznika. Zreszta, czy są sprawiedliwi nieskazitelni, ktorych Bog moze sobie bezpiecznie zostawic? Nie ma takich. Dlatego Pan Jezus zajmuje sie kazdym z nas (grzesznikiem) nieustannie a myslenie ze On woli rozmawiac sobie ze Swieta Faustyna czy inna wielka postacia a nami sie mniej zajmuje albo w 'drugiej kolejnosci', najbardziej Go rani..., bo Kazdy z nas jest na Jego obraz i podobienstwo i kazda dusza ma swoje bardzo konkretne miejsce i powolanie do osobistej z Bogiem relacji.

(13855)
karinadata: 02.06.2010, godz: 13:10

do Taki sam 30.. a może ten czas pustyni jest Ci potrzebny? Bóg odsłania Ci prawdę o życiu.. to że nie doswiadczyłes pomocy, wsparcia na pewno jakoś ogranicza..ale z drugiej strony Pan Bóg oczekuje pełnego zawierzenia, rzucenia się w Jego ramiona .. odmawiaj te modlitwy zamieszczone od Michała, Lary..
przestań skupiać się na wszystkich ranach.
Koniecznie szukaj kierownika duchowego. Nawet w innych parafiach. Taka opieka kierownika to ogromne wsparcie. Ten czas jest Ci po coś dany.. nawet utrata pracy..porażki.
Nie znaczy ze Bóg pragnie Cię pogrążyć, te kłody to pewna wskazówka, napęd by się odbić.. wyjśc ze świata poranionego, zmierzyć się z przeszłością, zaakceptować to co boli i zacząc prawdziwie żyć. To nie stanie się z dnia na dzień, to jest proces.. nie oczekuj że szybko znikna problemy bo Pan Bóg jest niby od problemów..
Pan Bóg powołał nas do życia by Go kochać.. dążyć do Niego.. pozwolić się prowadzić. Wyjdź ze skorupy przeszłości..
Musisz mu bardzo ufać, wbrew wszystkiemu co Cię spotka. Problem bezrobocia jest powszechny.. Nasze zycie jest bojowaniem i nawet mając szczęsliwą rodzinę, zawsze będzie ów brak czegoś.. bo my mamy pragnąc przede wszystkim NIEBA i Pan Bóg nam o tym przypomina! nie dając nam wszystkiego. dlatego brak spełnienia w życiu zawsze będzie.
Bądz wojownikiem Chrystusa.. nie wierz skrupulatnie w uczucia, zwątpienie, one nie decydują o Twojej wartości, one jedynie o czymś mówią, naprowadzają, Bóg przez nie przemawia.
Rzuć sie w ramiona Ojca, bo ten ziemski zawsze bedzie niedoskonały, słaby, tez pewnie poraniony..nieudolny.
Niech Twoje rany staną się Twoją mocą! uczyń z nich użytek!
Uświęcamy sie w ranach. Mamy przykład, wielu świętych wydoskonaliło się na cierpieniu.. Pan z Tobą..nie jesteś nigdy sam!

(13854)
roxa, lat 25data: 02.06.2010, godz: 10:59

Do Jovka:

Też czasem myślę, że już nie modlę się tak jak kiedyś. Ostatnio w ogóle mi się nie chce. Także wszystkich pocieszałam, podnosiłam na duchu, czułam się wspaniale, taka pogodna. I kiedyś modliłam się o wszystko, nawet i o rzeczy ,,niemożliwe'' wierząc, że Pan wysłucha. Obecnie odmawiam ten Pacierz, bo to jednak trzeba. Ale gdzie jest ten dawny żar? Ta dawna radość? Może to jest próba? Może taki okres przejściowy, może Pan teraz zajmuje się tymi dalekimi, pogubionymi? Może jest tak jak w przypowieści o zaginionej owieczce, 99 zostawił Pasterz na łące, wiedząc, że są bezpieczni, a poszedł szukać tej jednej. Może niedługo Pasterz powróci, niosąc tą biedną owcę w ramionach? A mu znów poczujemy się lepiej na duszy?

Do Agaty:
Być może tak jest, że on zrzucił na mnie odpowiedzialność za wiele spraw :( Czuję ten ciężar na sobie.
Byłam kiedyś szczęśliwa rozmawiając z pewnym kolegą, dobrze mi się z nim rozmawiało i czułam się przy nim bezpieczna. Jednak tak bardzo emocjonalnie czułam się przywiązana (związana) z chłopakiem. Czułam się winna, że wzbudziłam zainteresowanie innego i w dodatku fajnie mi się z tym innym rozmawiało i mi się podobał. Nie wiem co by dalej z tego wynikło, gdyby nie interwencja mojego chłopaka. Nie wiem, może tamten kolega później by się mną nie interesował? Może...
Choć czasem czuję, że to niesprawiedliwe, że jestem niesprawiedliwa. Czasem myślę, że nie zasługuję już na żadne szczęście :( Czasem też myślę, że powinnam być właśnie silna, bo taką chce mnie widzieć mój chłopak... Ale tak bardzo myślę o prawdziwej miłości i o byciu w końcu sobą. I może Masz rację, że na pewno przydałaby się modlitwa. Nie ma sensu się tak karać, tym bardziej używać kogoś jako narzędzia kary.

(13853)
Rafał, lat 25data: 02.06.2010, godz: 09:32

Witam wszystkich. Od dłuższego czasu moje życie mi doskwiera. Prawie wszystko, co się w nim obecnie dzieje, sprzysparza mi tylko zmartwień, dołków psychicznych, poczucia rezygnacji i beznadziei. Mam pracę, która od dłuższego czasu w ogóle nie daje mi satysfakcji, a dodatkowo męczy mnie psychicznie i fizycznie. Otóz pracuję w ochronie przy centrum handlowym, w systemie 24/48 . Na początku jak zaczynalem pracować w tej formie, czyli ponad rok temu, nawet nieźle znosiłem ten cykl pracy. Obecnie niestety odczuwam skutki zarwanych nocy, dokucza mi niewyspanie, a w związku z tym obnizony nastrój, chwiejność emocjonalna lub tzw efekt zawieszenia. DO tego dochodzi kolejny problem..tak naprawde największy dla nas na obecną chwilę. Moja mama jest zakupoholiczką, swego czasu pozaciągała sporo długów i obecnie nie wie jak się z nich wyplątać. Banki domagają się spłat..W tamtym roku mnie namówiła na kredyt. Chyba byłem głupi, bo zgodziłem się..chciałem jej pomoc i jednoczesnie podratowac swój budzet, ale mało z tego mialem tak naprawde. Większosc pieniędzy musiałem jej oddać. Jakiś miesiąc temu, mama chciała mnie namówić na kolejny kredyt. Nie wytrzymałem już tego i powiedziałem o wszystkim ojcu. Nie mogłem dłuzej jej kryć i udawać ze nic się nie dzieje. Liczyłem też, ze może ojciec coś wymysli, podsunie jakies rozwiazanie. Niestety..efekt był odwrotny. Zdenerwował się bardzo i postanowił, że nie będzie w ogole nic mamie dawał, jedynie na opłaty domowe. Poczuł się oszukany i wykorzystany, bo przez wiele lat znosił skutki tych wybryków mamy, tego szalenstwa w sklepach, wydawania mas pieniedzy na drogie kosmetyki i ubrania. Nie wiem już jak mam pomóc swojej matce..Mam do niej trochę żalu za to wszystko, ale to w koncu moja matka i nie chce jej zostawiac bez pomocy. Najgorsze jest to, ze u nas wiele rzecz się ukrywa..w naszej rodzinie nie ma jednosci..Ja jestem jedynakiem, ale u nas nigdy nie bylo czegos takiego, że siadamy w trójkę - ja i rodzice, i rozmawiamy na jakis powazny temat. Nawet jesli tak było, to zwykle nastepowały roznice zdan i podziały.Mój ojciec nie jest złym człowiekiem, ale nie ma dobrego podejścia. Gdy powie mu się o jakiejs przykrej sprawie, to często unosi się gniewem, uzywa wulgarnych słów, co jeszcze bardziej człowieka dołuje i zniechęca. Dlatego jestem w stanie zrozumiec po części moja mame, która wolała milczec i nie isc z problemami do niego. Mimo to, nie usprawiedliwiam jej czynów. Podkreslam też, że jest nas trójka w domu i wszyscy pracujemy. Mama juz jest na wczesniejszej emeryturze i dodatkowo pracuje na umowę-zlecenie. Powinnismy miec jeszcze spokojnie odłozone zapasy pieniedzy. No nic..za późno na płacz i lament, bo co się stało to się nie odstanie, ale zastanawiam się jak mogę pomóc mamie i ogolnie swojej rodzinie. Co zrobic, zeby podnieść się z finansowego dna.
Jeśli ktoś z Was ma jakieś pomysły, to bardzo będę wdzięczny, za podzielenie się nimi ze mną. Każda drobna rada będzie dla mnie na wagę złota, ponieważ czuje się tym wszystkim bardzo przybity i obecnie nie wiem co zrobić

(13852)
***data: 02.06.2010, godz: 09:01

Do Monika,lat 36 Nie znam cie wiec trudno jest mi korygowac twoje myslenie,moze jest wlasciwe.Jedno wiem na pewno-kobieta i mezczyzna sa 'niedopracowani' przez matke nature

(13851)
Agatadata: 02.06.2010, godz: 01:23

Do ROXA:
hmmm... troche głupio byłoby oceniać sytuacje tylko po tych paru zdaniach, które napisałaś, zle jeśli faktycznie w Twoim związku jest wiecej frustracji i poczucia winy, to czy to ma sens...? Dla mnie brzmi bardziej jak kara, a nie szczeście... Chyba nie o to chodzi, co...?
Najbardziej mnie uderzyło to; "w sumie to on narzucił mi tempo, przestraszył mnie, że mógłby sobie beze mnie nie poradzić, że mógłby się załamać. Czasem miałam wrażenie, że on mnie w ogóle nie dostrzega, tylko mówi do siebie jak to on kocha i jak mu jestem potrzebna". Przypomniala mi sie sytuacja mojej przyjaciółki, która powiedziala mi kiedyś coś podobnego o swoim facecie. I z perspektywy czasu doszłyśmy do tego, że jej były próbował zrzucić na nią całą... ja wiemmm... odpowiedzialność (także za samego siebie),ciężar swoich humorów i emocji . Chciał sie zmieniać dla niej, ale w taki chory sposób. Na zasadzie: Patrz, ja to robię dla Ciebie, musisz być silna, bo jak nie, to ja sie załamę, ty MUSISZ, MUSISZ, MUSISZ... psychiczna presja... zrzucał na nia wszystkie swoje ciężary i tak nia do siebie przywiązywał, na litość, na szantaż emocjonalny. Nie wiem, czy u Ciebie też tak jest, nie chcę tu nic udowadniać, myślę sobie, moze po prostu warto byłoby to rozważyć. I wiesz, moze nie jestem jakąś specjalistką w kwestii związków, ale wydaje mi sie, ze jak nie jest z kimś szczęśliwym, to albo problem jest w nas(z jakiegoś powodu z nikim nie możemy być szcześliwi, i jest to kwestia jakiegoś duchowego uzdrowienia, znalezienia źródła problemu i rozwiazania go od podstaw) albo to nie jest ten książę... Polecam Urzekajacą do przeczytania, pomaga;]

(13850)
jovka, e-mail: jowitaa@gmail.comdata: 01.06.2010, godz: 21:53

...nic nie ma sensu....tylko mi nie pisze że w Bogu wszystko ma sens....że tylko Bóg jest odpowiedza na wszystko.......kiedyś karmiłam tym innych ludzi........a dziś nawet nie moge się modlić.....jestem zła na Boga i zniechęcona..........mam dość!!!!nic sie nie zmieniło..........ciagle to samo........mam dość Cię Boże..........nie umiem się już modlić do ciebie...........

(13849)
madlenka, lat 21, e-mail: madlenka666@o2.pldata: 01.06.2010, godz: 21:04

Do Artur
Doskonale Cię rozumiem... 3 tygodnie temu wyjechał za granicę mój ukochany i już nie daję sobie z tym rady...mamy się spotkać za nie cały miesiąc, ale potem znów wyjedzie...a ja chyba tez będę musiała wyjechać tylko do innego kraju... Chciałabym mieć to już za sobą i cieszyć się chwilą kiedy będziemy już cały czas razem...ale jak na razie muszę tutaj czekać i tęsknić... Siły dodaje mi ta modlitwa...chyba muszę się jej nauczyć na pamięć.

Boże,użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,czego nie mogę zmienić.
Odwagi, abym zmieniał to,co mogę zmienić.
I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Pozwól mi co dzień
Żyć tylko jednym dniemi czerpać radość z chwili, która trwa;
i w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć
drogę wiodącą do spokoju;
i przyjąć – jak Ty to uczyniłeś
- ten świat takim,jakim on naprawdę jest,
a nie takim jak ja chciałbym go widzieć;
i ufać, że jeśli posłusznie poddam się Twojej woli,
to wszystko będzie jak należy.
Tak bym w tym życiu osiągnął szczęście,
a w życiu przyszłym, u twego boku, na wieki posiadł
szczęśliwość nieskończoną.

(13848)
Monika, lat 36data: 01.06.2010, godz: 20:03

Co do rozsadku bardzo bym chciala byc rozsadna. to znaczy dac sobie spokoj i cieszyc sie zyciem. Tylko uwierzcie nie jest proste, gdy wyobraznia jest chora. A przeciez nie jestem robotem. Nie umiem poprawnie odcytac sygnalow i zareagowac. I dlatego druga jest lepsza bo umie poprawnie reagowac i jest bardziej inteligentna, a ja jestem gorsza czyli musze bardziej sie starac i kolko sie zamyka. Uwierzcie jestem zmeczona.

*** dlaczego jak przeczytalam Twoj wpis mam dola. moze napisales/as prawde. Nie umiem tak rozsadnie myslec. Prosze skorektuj moje myslenie.

(13847)
Monika, lat 36data: 01.06.2010, godz: 19:37

*** to nie jest komplikowanie zycia. rozumiem te dziewczyny. Nie jestesmy robotami i nie jest powiedziane ze 18 - 20 to najlepszy czas. Kiedy mialam tyle lat fajni faceci krecili sie kolo mnie. Gadalismy smialismy sie i bylo fajnie. Nie zbudowalismy jednak udanego rozsadnego zwiazku gdyz w mojej glowie siedzieli wyimaginowani facet. nie chce tutaj sie uzalac ale prawda jest taka ze moj tato nigdy ze mna nie rozmawial, wrecz balam sie Go. Do dzisiaj czasami rzucam sie w nocy bo boje sie ze pijany przyjdzie do domu. nigdy sie nikomu nie zwierzalam. W wieku 18 - 20 gralam przed kolezankami. A w domu bylam grzeczna. te dziewczyny tez moga porownywac facetow z ktorym jest im lepiej. Dzisiaj na adoracji pomyslalam "Panie Jezu a jesli Ty tez jestes wyimaginowany?"
Potwierdzeniem ze Jezus jest realny sa slowa Jana Pawla II i zaczelam odmawiac Litanie do Serca Pana Jezusa.

do kobiet i dziewczyn jesli chlopak jest za Wami to dajcie mu szanse, tylko czy my jestesmy gotowe na zwiazek. Moze lepiej szczerze porozmawiac i dac sobie spokoj z obydwoma, aby ich nie skrzywdzic. A i pamietajcie nigdy dwie kolezanki nie wybierajcie sie z jednym facetem na wycieczke. Najlepiej pozwolcie aby druga sama pojechala z nim. Predzej czy pozniej moze cos sie zrodzic. Czuje bol ze bylam taka glupia. Jak wyszlam do toalety razem stali przed lustrem. Byl to dla mnie szok. Czulam sie jak idiotka a ten kretynski facet malo inteligentny nawet nic mi nie powiedzial. Pozniej ta kolezanka zachorowala i on ja odwiedzal, a ja musialam udawac ze jestem silna. Dlatego jak mialam do niego pojsc to powiedzialam ze nie chce sie narzucac. Tym bardziej ze widzialam przez przypadek jak do niej jezdzil a do mnie nie mogl bo moj tato ciagle pil i mama sie bala aby przychodzil. Dlatego nienawidze facetow bo mnie jeden wykorzystal myslalam ze sie zakochal we mnie a on sie mna bawil. chcialam zapomniec o tamtym i byc z tym. Pamietam ze wtedy siedzialam na plazy zwinieta czulam taki bol mialam ochote zaczac spac z kazdym facetem i nagle poczulam jak Ktos mnie przytulil i czulam czyjas obecnosc. To byl Pan Jezus.

(13846)
Marcindata: 01.06.2010, godz: 18:17

Do Artur
Współczuje,też to kiedyś przerabiłem.Jak wyjazd to najlepiej we dwoje..........

(13845)
Arturdata: 01.06.2010, godz: 17:45

Witam was. Od jakiegos czasu przebywam za granica i czuje sie tak samotnie, ze wyc mi sie chce. A juz dorosly facet jestem. Kompletnie nic mnie nie cieszy. Tak chcialem to z siebie wyrzucic. Pozdrawiam wszystkich samotnych.

(13844)
Marcindata: 01.06.2010, godz: 16:17

Do Sylwka C.
To wracaj nie ma co zwlekać dłużej.....

(13843)
Małgośkadata: 01.06.2010, godz: 15:57

do ... "wziąć górę rozsądek" tzn co wg Ciebie ? Miłość z rozsądku i nic więcej ?

(13842)
Sylwka c., lat 25, e-mail: syllllwka@interia.pldata: 01.06.2010, godz: 13:55

Witam, przyśniła mi się kiedyś podróż do miejscowości źródełko. Miejscowości takiej nie ma, ale trafilam na ten portal. Pół roku intensywnie zastanawiam sie nad powrotem do wiary, tak w sumie to ponad 2lata. Dziś wieczorem wracam, mam nadzieję, że nie stchórzę

(13841)
roxa, lat 25data: 01.06.2010, godz: 13:39

Do Agata:
Tak, miałam cały czas nadzieję, że po takiej pierwszej fascynacji przyjdzie coś innego. Czekałam na spokój w sercu, ciepło, ciepłe i dobre uczucia, które by się pogłębiały, dojrzewały. Jednak spokój to jedynie coś o czym marzę, przy nim czuję się dziwnie. Czasem odczuwam frustrację, jakąś bliżej nieokreśloną :( I do końca nie wiem co do niego czuję, w sumie to on narzucił mi tempo, przestraszył mnie, że mógłby sobie beze mnie nie poradzić, że mógłby się załamać. Czasem miałam wrażenie, że on mnie w ogóle nie dostrzega, tylko mówi do siebie jak to on kocha i jak mu jestem potrzebna.
A potem faktycznie był miły, dobry dla mnie. Więc może rzeczywiście w większości obecnie wyolbrzymiam. Albo nadal żyję w takim dziwnym strachu, że coś jest przeze mnie :( W sumie on obecnie jakby się uspokoił, nie mówi o wielu rzeczach, które mówił na początku. Tylko ze mną coś jest nie tak, mam ciągle poczucie winy. Nie myślę praktycznie o nim, by się nie stresować. Ale czasem tylko marzę o prawdziwej miłości, że podobno jest piękna (?) Choć szczerze wątpię, czy jest naprawdę warto sprowadzać sobie na głowę kolejne kłopoty? Bo takie uczucia kojarzą mi się z niepokojem, ze zmęczeniem, z takim ciągłym zmęczeniem :(

(13840)
...data: 01.06.2010, godz: 07:32

Czytam te ostatnie posty i nie moge sie nadziwic ze kobiety potrafia tak sobie komplikowac zycie uczuciowe.Rozumiem kiedy ma sie 18-20 lat to decydujaca emocje ale mysle ze juz w pewnym wieku powinien wziasc gore rozsadek

(13839)
Agatadata: 01.06.2010, godz: 02:30

Małgosiu!
Miałam kiedyś podobny dylemat moralny. Chcac zacząć zwiazek z fajnym facetem, ciągle siedział mi w głowie inny. Bałam sie, ze gram na dwa fronty, Ze to nie w porządku w stosunku do obydwu. Nie mogłam byłego wyrzucić z głowy, bo codziennie go widywałam, chciałam wiedzieć co u niego etc.I wtedy zwierzyłam się pewnej osobie, która powiedziała mi tak: to, ze ktoś siedzi Ci w głowie, to nie jest Twoja wina, jesli nie wiązesz z tą osoba żadnych planów. Jesli nie masz zamiaru angazowac sie w 2 zwiazki na raz, jesli nie chcesz oszukiwać nowego faceta, a spotykac sie ze starym itd, to nie robisz nic nie moralnego. Nie zawsze panujemy nad emocjami. Ale możemy starac sie nie myslec o tej drugiej osobie. Jestesmy ludzmi wolnymi, mamy wolę. Mozemy powiedziec sobie np. nie, nie pojde zobaczyć gdzie jest. Nie, nie sprawdze jaki ma opis na gadu, bo do niczego mi to nie jest potrzebne. Wiesz, mówie o takich 'pierdołach' które niewinnie zaszczepiają nam w umyśle drugą osobę. Mozesz o tym decydowac. O swoich swiadomych myślach, rozważaniach decydujesz Ty. Uczucia i emocje to wskazówki, czy to co myslisz jest miłe, czy nie. Nie zawsze nad nimi panujemy. Ale one ulegają zmienie z czasem;] Co do tego, czy nie znajdziesz lepszego... To że jest 'najlepszym kandydatem' to nie oznacza, ze bedziesz/jestes z nim szczesliwa. Moze byc mądry, piękny, błyskotliwy i nie być TYM...
Życze spokoju i wytrwałości. Mam nadzieję, ze sie przydałam i nie naplątałam w głowie;]

(13838)
Agatadata: 01.06.2010, godz: 02:21

DO ROXA
Mi się wydaje, ze często angażujemy sie w związki, mając nadzieję, ze powolutku uczucie w nas dojrzeje. Przeciez nie zawsze musi być ten piorun z nieba i obłęd w oczach... Ale jeśli przez długi czas bedac z kimś nasze emocje nie ewoluują, nic sie nie zmienia, zastanowiłabym sie, czy jest sens angażować siebie i kogoś w taką grę. czy nie szkoda czasu i życia obydwu osób? Co może pomóc?
Szczera rozmowa. Powiedzenie głośno prawdy. To materializuje problemy, które siedzą w głowie. A jak coś materialne, to łatwiej sobie z tym poradzić. Tak myślę. Miłość to nie wdzięczność, to nie ofiara i pokuta. To WOLA. To tak samo przyjaźń jak i fascynacja, erotyka. Wszystko w odpowiednich proporcjach i wszystko co sie z tym wiąże (czasem poświęcenie, czasem ofiara, ale nie są to główne powody do bycia z kimś! Takie myślenie nie pozwala Ci być szcześliwą w związku. A zwiazek ma Ci dawać szczeście, spokój). A moze z drugiej strony wyolbrzymiasz problem...? No nie wiem, tak mi przyszło do głowy, bo ja np zawsze musze sie czymś martwić i mnoże problemy, mimo, ze ich nie ma... może to to...?
Pozdrawiam;]

(13837)
Amicusdata: 01.06.2010, godz: 00:03

Żródełkowicze bardzo Was proszę o modlitwę w mojej intencji, abym potrafił zerwać z nałogiem, który mnie przeraża, który ostatnio burzy mój spokój. Proszę wspomnijcie o mnie w swojej modlitwie

(13836)
Edek, lat 25, e-mail: edwardcieslak@vp.pldata: 31.05.2010, godz: 23:51

Cześć;)heh pisze w nietypowej sprawie ale mam nadzieje że mi pomożecie;) szukam nazwy i wykonawcy pewnego teledysu na którym mi bardzo zależy niestety w pore nie zareagowałem i przegapiłem jego nazwe...jego akcja toczy sie na szczycie wielkiego posągu na którym śpiewa wokalista i dogrywa mu dwóch ludzi na gitarach elektryczych podczas burzy a dy kończa wychodzi słonce i wszystko wraca do normy heh tylko tyle ale może ktoś z was mi pomoże byłby naprawde bardzo wdzięczny....jeżeli wiesz jaki to kawałek to prosze napisz na mój adres lub gg 6301134 pozdrawiam pa

(13835)
Monika, lat 36data: 31.05.2010, godz: 20:06

Taki_sam , lat 30 fajnie ze napisales. nie wiem co Ci napisac. Skoro masz zone i coreczke to dwa najfajniejsze skarby. W lecie wez zone, coreczke i namiot i dobry humor i pojdz na pielgrzymke. Takie wedrowanie jest wspaniale po ulicy, drogi polne, lasy do Naszej Matki Czestochowskiej i tam Jej oddaj swoje problemy.

Trawiasto wspaniale ze wrocilas. Pisz czesciej.

Lukaszu przykro ze straciles prace. Modle sie za Ciebie. Ale faktycznie w Warszawie masz duze mozliwosci.
Pozdrawiam Siostre od motylka.

(13834)
O ADORACJIdata: 31.05.2010, godz: 17:04

Boże mój, choć Cię nie pojmuję, jednak nad wszystko miłuję.

Ostatnio wyrwałam się z domu krewnych na 30 minut do Kościoła na Adorację Najświętszego Sakrementu, który był wystawiony cały dzień w Monstrancji, w bocznej kaplicy. Jest to absolutnie NIEZWYKŁE - gdy usiadłam tylko w ławce i spróbowałam skupić się i zostawić 'świat' za sobą i w obecności Bożej rozradować się tym, że On JEST, ogarnęła mnie natychmiast w sekundę tak łagodna i milutka jakby mgiełka Światła i kojącego pokoju, jakby ktoś to rozpryskał nagle w mojej duszy, wybielając ją i przemieniając, dając jej ulgę. Niesamowity jest dar Pokoju Bożego, i drogocenne perły łask spływają na ludzi w czasie Adoracji, gdyż jest to akt wiary w szczególną Obecność Bożą w Eucharystii, a wiarę Pan Jezus zawsze bardzo wynagradzał jak wiemy z Ewangelii. Jeśli będziemy wierni małej łasce, Bóg obdarzy nas większą. I tak łaska będzie ścigała łaskę. A najważniejsza jest Miłość - Ona bowiem przyszła do nas maluczkich... Odwiedzajmy Pana w Najświętszym Sakramencie... On naprawdę CZEKA i wzrusza się naszym pragnieniem bycia z Nim razem. Niebo i ziemia przeminą, ale Jego Słowa nie przeminą... A w czwartek Boże Ciało :-)

(13833)
Do Stokrotkidata: 31.05.2010, godz: 16:54

DO STOKROTKI. Jesli szukasz zwyczajnie noclegu u Siostr, to są Siostry bezhabitowe w Warszawie, do ktorych mam numer, oto on: 22/ 82 69 733 i u nich mozna zglosic pragnienie skorzystania z noclegu, koszt 30 zł. Wiem, ze w ciągu tygodnia jest to praktycznie bezproblemowe, natomiast w weekendy bywa ciężej bo mają gości, ale mimo to można spróbować. Pozdrawiam

(13832)
Małgośka, lat 29data: 31.05.2010, godz: 14:59

Witam! Właściwie to nie wiem jak zacząć. Jak wybić sobie kogoś z głowy, kogoś kto był obecny w moim życiu 3 lata...? Ogólnie to nie mam powodów do narzekania, mam bardzo dobrą pracę, chłopaka który mnie kocha, jest bardzo dobry, inteligentny, z zasadami... ale w głowie cały czas siedzi mi ten facet z którym miałam do czynienia wcześniej, pomimo że nie mamy już kontaktu od kilku dobrych miesięcy. A czy tego obecnego kocham... hmm właśnie nie wiem, niby jest mi z nim dobrze ale jednak to nie jest to co powinno być, jednocześnie wiem że nie znajdę lepszego. I w takim trochę błędnym kole trwam ;/
Co czynić trwać tak dalej z myślą, że się poprawi "to coś" z mojej strony ?
Oddać wszystko Jezusowi niech On się tym zajmie ?
On tu mówi o zaręczeniu się a ja... myślami daleko stąd ;/

(13831)
jadata: 31.05.2010, godz: 13:14

Do taki sam. Podaj mi swój e-mail.

(13830)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej