Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [311] [312] [313] [314] [315] [316] [317] [318] [319] [320] [321] [322] [323] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Ankadata: 26.04.2010, godz: 11:00

Ja nie wierzę że można kogoś poznać przez internet. Gdy napisałam do źródełka, odpisało mi kilku chłopaków, ale potem przestali pisać. Dlaczego?? Nie wiem. Bez sensu.

(13329)
Aguśka, lat 22data: 25.04.2010, godz: 22:31

a ja z takim pytaniem;) bo tak przeglądałam ogłoszenia z poznajmy sie... dużo tego bardzo... wierzycie, ze można poznać miłość swojego życia przez internet??

(13328)
Signdata: 25.04.2010, godz: 21:22

Do Rafał, 25 lat
Bardzo gorąco polecam Ci Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Miałam podobny problem, z który sobie nie radziłam. Obiecywałam Bogu, że to już ostatni raz, ale na marne. Modląc się Koronką do Bożego Miłosierdzia poprosiłam Pana o pomoc, aby pomógł mi zerwać z tym grzechem, bo sama jestem bezsilna i nie zawiodłam się. Najważniejsze jest to, aby powierzyć Panu swoje problemy, prosząc o pomoc w ich pokonywaniu. Bo sami nic nie możemy.

(13327)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 25.04.2010, godz: 20:00

Witam
Dziś u mnie w mieszkaniu była rodzina, mama zaprosiła moją siostrę, siostrzeńca i szwagra. Było całkiem miło , myślałem, że tak będzie dalej ale siostra zobaczyła brudną szklankę i zaczęła, się na mamę wydzierać, zobaczyła źle leżący kabel przewód i znów zaczęła się wydzierać i co złego zobaczyła zaczynała się na mamę wydzierać. Mama ma brata który z powodu, że jesteśmy biedni się od Nas odwrócił.
Sistra nawet potrafiła zadać mamie ból tym słowem, że własny brat do Cibie nie przychodzi przez charakter. Mimo, że brat był zły i mamę tłukł , choć ja mu to wybaczam, ale moja mama nie potrafi mu wybaczyć. Mama powiedziała że to on był ale siostra powiedziała widocznie zasłużyłaś. Mama miała złe dzieciństwo i jak ja mam jej pomóc, jak mam sprawić by zapomniała. Widziałem, że mama przez siostrę płakała. Jak mam sprawić by siostra jej nie zadawała bólu. Ja jak byłem świadkiem jak siostra zaczęła się wydzierać i przeklinać odezwałem się że to Twoja mama i powinnaś ją szanować a ona zaczęła naskakiwać na mnie. Ja się nie dałem wciągnąć powiedziałem, że jestem teraz innym człowiekiem, powiedziałem, że Jezus przyszedł do mnie, i w jej obecności krzyczałem, że Kocham Cię Jezu przyznaję się do Jezusa. Powiedziałem, że może się śmiać ze mnie i z mojej wiary i nawet może się na mnie wydzierać ale ja się nie boję ponieważ Kocham Jezusa.
Ale co tak naprawę powinienem zrobić czy jej wybaczyć, ja nie potrafię się na nią złościć ale wiem , że ona się śmieje z wiary i jest nie wierząca bo nigdy nie chodzi do kościoła czy warto się z nią spotykać. Czy wybaczyć jej ale nie spotykać się z nią jeśli to szkodzi mojemu zbawieniu. Ja osobiście wybaczam jej takie zachowanie.
Jezus uczył Nas wybaczać oraz miłować bliźnich, więc ja jej wybaczam i ją kocham, ale czy muszę z nią przestawać jeśli jest uciążliwa.
Ale będę się za nią modlił , proszę Was też o modlitwę za moją siostrę Małgorzatę.
Pozdrawiam Łukasz

(13326)
majka, lat 30data: 25.04.2010, godz: 19:04

Do Rafała

Drogi Rafale
z całego serca zachęcam Cię do zapisania się na warsztaty 12 kroków dla chrześcijan. Super sprawa, pomaga wyjść z nałogów i uporządkować emocje. Więcej do poczytania na http://www.warsztaty.sychar.org/
pozdrawiam

(13325)
Monika, lat 36data: 25.04.2010, godz: 18:04

Zrobilam zdjecie przebisniegom, i juz ich nie ma. Pieknie zakwitly zonkile i juz przekwitaja. Pojawily sie stokrotki i mleczaki i male zolte kwiatuszki. Na drzewach sa paki a na niektorych drzewach juz listki. Do hotelu przyjezdzaja jedni goscie aby nastepnego dnia przyjechali inni. Pada deszcz a my czekamy na slonce.

Bogdo cierpimy aby oczyscic sie i byc szlachetniejsi od zlota.

(13324)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 24.04.2010, godz: 22:53

Każda Msza Św może zaowocować uzdrowieniem. Nie tylko te odnowowo-charyzmatyczne.

(13323)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 24.04.2010, godz: 22:46

Witam
Nie wiem czy dam radę być w niedzielę na spotkaniu źle się czuję i idę zaraz spać muszę się wygrzać, mam temperaturę i mnie wszystko boli.

(13322)
Xdata: 24.04.2010, godz: 22:30

do Lary Moon
Czlowiek naprawde szczesliwy,cieszacy sie"pelnia szczescia",juz nie musi szukac Boga,on juz Go znalazl...A wiec,niczego mu juz nie brakuje i,rzeczywiscie,tu,na tym swiecie,Bog nie jest mu juz potrzebny,bo swiat ten juz dla niego"nie istnieje",jest gdzies..."obok"...Czlowiek taki pozostaje w pelnej dyspozycyjnosci wobec Boga,gotow przyjac kazde cierpienie,zrezygnowac ze"spokoju",cieszyc sie z kazdego"klopotu"..

(13321)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukazac8@wp.pldata: 24.04.2010, godz: 21:05

27 Kwietnia ( wtorek ) odbędzie się Msza Uzdrawiająca , udział we Mszy będzie brała Maria Vadia , początek Mszy o godz. 19:00 Kościół Wszystkich Świętych pl. Grzybowski 3/5 Warszawa.
Wszystkich chętnych Bardzo Serdecznie Zapraszam.
Maria Vadia od lat zaangażowana jest w posługę w odnowie charyzmatycznej oraz w działalność stowarzyszenia Magnificat. Urodziła się na Kubie, skąd jej rodzina zmuszona była wyemigrować do Stanów Zjednoczonych na skutek prześladowań. Obecnie mieszka w Miami na Florydzie; jest matką czterech dorosłych synów. Maria jest świecką misjonarką i ewangelizatorką, założycielką fundacji Chwała Boża, która zajmuje się głoszeniem Jezusa i ewangelii,głoszeniem prawdy o zbawieniu i Królestwie Bożym. W jej ramach funkcjonuje grupa modlitewna Chrystusa Króla, szkoła Słowa Bożego, odbywają się modlitwy o uzdrowienie. Maria prowadzi również regularną posługę w więzieniu dla kobiet, organizuje konferencje odnowy charyzmatycznej. Maria jest świecką misjonarką Afryki, gdzie założyła oddział Magnificatu w Ugandzie. Jest autorką książek o tematyce religijnej,min. "Uzdrowienie jest dla ciebie", "Twój język ma moc", opartych na Słowie

(13320)
Bogdadata: 24.04.2010, godz: 18:59

Artii,

Sama się nieraz zastanawiam i zadaje sobie to odwieczne pytanie, ktore nurtuje nie tylko teologow, filozofow, lekarzy, itp...ale rowniez zwyklych ludzi – jak to jest, ze dobry i milosierny Bog dopuszcza na Ziemi tyle cierpienia?....
Dlaczego cierpienie dotyczy jednego, a drugi zyje sobie spokojnie, bez bolu i w dostatku?......Dlaczego Bog, skoro jest dobry dopuszcza do tego, ze czlowiek sie meczy (fizycznie i psychicznie), dlaczego choroba polaczona z cierpieniem w ogole istnieje?....Dlaczego nie jest oszczedzona nawet chrzescijanom?.... Jaki jest sens tego, ze np. matka rodzi dziecko chore na mukowiscydoze, albo ze mlody czlowiek w kwiecie wieku zapada na nowotwor?........Dlaczego Bog skoro jest wszechmocny to nie odpowiada na modlitwy o uzdrowienie.....Czy choroba, bol i cierpienie maja jakis wyzszy sens???
Nie jest latwo ogarnac to w logike i znalezc jakiekolwiek wyjasnienia, jakikolwiek sens tego zrozumienia, ale gdyby wszyscy byli szczesliwi, bogaci, zdrowi, nie zaznawali w zyciu bolu i smutku, nie potrzebowano by Boga...Przeciez Bog dla wielu z nas jest tylko od nieszczesc.Wtedy go ludzie potrzebuja i modla się....

Niektorzy uwazaja, ze cierpienie jest celem czy tez sensem zycia na drodze do zbawienia. Ja uwazam, ze cierpienie i bol nie sa celem ani sensem zycia, lecz stanowia jeden z waznych srodkow do osiagniecia tego celu. Mysle, ze Bog uzywa tego srodka po to, by niejednego z nas nauczyc czegos... - np.niejedna osoba, ktora byla pyszna, zarozumiala, wlasnie poprzez cierpienie wywolane choroba nauczyla się pokory, wyrozumialosci i tolerancji.....A poza tym -w chorobie czlowiek uczy się, jak bardzo przemijajace jest nasze zycie, jak bardzo latwo i my przemijamy..... Jak niewiele naprawde znaczy bogactwo, piekno i zdrowie, ze sa od tego istotniejsze rzeczy i wazniejsze wartosci.......

Cierpienie, ktore przychodzi do nas jako konsekwencja wlasnych bledow staje sie tak naprawde dla wielu z nas dobrodziejstwem, bo przywoluje refleksje, bo otwiera nam szerzej oczy, gdy zaczynamy bladzic. Otrzezwia nas,pozwala przejrzec, uczy odrozniac dobro od zla, stawia nam znaki ostrzegawcze na drodze zycia- dokad zmierzamy? Dokad pedzimy? Co jest dla nas najwazniejsze? Niejeden z nas dzieki roznym doswiadczeniom osobistym, jakim jest cierpienie moze sie nauczyc, ze nie mozna miec w zyciu wszystkiego naraz...

Cierpienie czyni nas czlowiekiem....Nieraz ludzie zyja przez jakis czas z dokuczliwym ciezarem, nim uwolnia sie od niego i poczuja znowu dobrze.....Niektorzy ludzie musza sie takze przekonac, ze choc sa uroczy, madrzy i lubiani, stana sie naprawde mili Bogu, gdy poznaja smak cierpienia, a nawet doswiadcza tragedii......


To taka moja refleksja na temat sensu i przeslania cierpienia. Ogolnie to cierpienie jest najciezszym tematem do przyswojenia i mysle, ze nigdy na tym swiecie tak do konca go w pelni nie zaakceptujemy... Prawda jest taka , ze tylko z Bogiem potrafimy zrozumiec to wszystko. Nikt i nic nie jest w stanie dac nam takiego wyjasnienia na temat cierpienia, jakie daje BOG......



(13319)
studentkadata: 24.04.2010, godz: 16:06

Proszę Was pomódlcie się za mnie

(13318)
Marcindata: 24.04.2010, godz: 14:43

Dzięki wszystkim za konstruktywną krytykę;) Napisałem to co napisałem bo widzę przed oczami człowieka uzależnionego od alkoholu który mówił:robię bo bom samotny.A teraz kiedy kogoś spotkał ma większą motywację by przestać,odżył po prostu. Niewątpliwie nałóg to przekleństwo dla uzależnionego.....

(13317)
Anetka, e-mail: estera1000@wp.pldata: 24.04.2010, godz: 14:26


poszukuję pokoju w Piasecznie od czerwca
Anetka

(13316)
s_Madenn, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 24.04.2010, godz: 11:32

Powołanie – przygodą miłości...
Bóg przygotował dla nas ekscytujący, cudowny plan
– pragnie, abyśmy przeżyli nasze życie w szczęściu,
wewnętrznej wolności i miłości – i zaprasza do tej
„wielkiej przygody miłości”...

A ja...? Czego pragnę...?
Kogo szukam...?
Jakie są pragnienia mojego serca?

Zapraszam na nowość na naszej stronce
www.dar.religia.net
Filmik z ogrodu naszego życia... oraz wiosenne karteczki (ekartki).

Podziel się swoją refleksją...
Z radosną modlitwą.

(13315)
ad:uzaleznieniadata: 24.04.2010, godz: 10:10

podam przykład.. mam sąsiada za ściną, ma ładną żonę, zaradną , dwoje udanych zdolnych dzieci. ten sąsiad jest uzalezniony od alkoholu, był czas spokoju 2 lata nie pił, twierdził ze opanował nałóg.. potem popijał piwko.. teraz lekarze mówią ze wątroba w strzępach.. dzieci go wyrzuciły z domu do jego matki.. bo nie mogli z nim wytrzymać.. żona go kocha i odwiedza..ale on nie chce się leczyć, nalóg jest silniejszy.

Nawet najwspanialsza żona, przyjaciel itd.. nie są w stanie pozbawic człowieka nałogu.. bo to jest jego osobisty problem .. tak jest z kazdym innym nałogiem..nie jest łatwo wyjść (samo słowo:"nałóg" cos oznacza)
Owszem uczucia czy bliskość są silnym bodźcem w trakcie fascynacji oczarowania drugą osobą .. ale potem juz nie wystarczą.. . przychodzi normalne życie, obowiązki.. znudzenie pracą itp i wtedy nałóg daje o sobie znać.

Jesli ktoś sie mastrubuje ..nauczył się samozadowolenia.. i w pewnym momencie nie bedzie pragnął dzielić się sobą z małżonkiem..ten nałóg (psychofizyczny)zamyka, ma takie podwaliny wpadania w egocentryzm.
Dopóki człowiek sie nie uwolni jego serce będzie otwarte tylko częściowo.

Z kazdego nałogu powinno się uwolnić, by wejść w związek będąc wolnym człowiekiem.
My też chyba marzymy mieć za żonę-męża osobę wolną
- bez uzależnień.
Każdy wie, że jakikolwiek nałóg dotyka też osoby z którymi się żyje.

(13314)
Agatadata: 23.04.2010, godz: 23:59

Oj, kochani Źródełkowicze... Czytam tak, co piszecie o samotności, o wychodzeniu z nałogów, o chorobach... I wiecie co? Mam taką myśl... Czy wyjść z nałogu można tylko wtedy, gdy ma się obok siebie kogoś bliskiego? Na pewno bardzo to pomaga, świadomość, że ktoś z nami jest, ze nas wspiera, bezinteresownie. I wcale nie musi to być dziewczyna/chłopak, to może być rodzeństwo, rodzic, przyjaciel. Poza tym, myślę, ze z nałogiem można walczyć nie zwierzając się z tego wszystkim na około. Z pewnością to zależy od tego, jaki to nałóg, jak głęboko w nim tkwimy, jak wpływa to na nasze relacje z innymi ludźmi... Jesteśmy ludźmi, istotami potrzebującymi istnieć w grupie, w społeczeństwie i to nam daje poczucie bezpieczeństwa i przynależności, bliskość. Ale mamy jeszcze Boga, a Bóg ma nas. Gdybyśmy żyli tylko dla innych, i tylko dla innych walczyli ze swoimi słabościami, jaki sens miałoby to w przypadku śmierci, odejścia drugiej osoby? Człowiek jest istotą kruchą i niepewną i dlatego opieranie się jedynie na nim jest w pewnym sensie kruche. Dlatego warto w takim momencie spojrzeć na Chrystusa, i powiedzieć: Panie, robię to dla Ciebie. Robię to dla siebie, żeby się uwolnić, bo tylko gdy będę wolny, będę szczęśliwy i będę czuł, że jestem blisko Ciebie. Poza tym, myślę , ze w walce z uzależnieniem ważne jest pokochanie samego siebie, akceptacja tego, ze jesteśmy słabi. To oczywiście nie znaczy akceptacji nałogu, ale tego, ze mimo wszystko może zdarzyć nam się upaść, ze nie jesteśmy idealni. Wtedy możemy zdać sie na Chrystusa, i On tę naszą słabość wypełni swoją mocą, swoją łaską. A gdy pokochamy samych siebie, dopiero wtedy będziemy umieli naprawdę kochać bliźnich. A przecież Bóg mówi: "będziesz miłował (...) bliźniego swego jak siebie samego". A więc nie mamy wyjścia, trzeba zaczać najpierw od siebie, w drugą stronę to nie zadziała. Albo moze zadziała, ale zajmie niepotrzebnie dużo czasu. Wytrwamy... Trzeba wierzyć, że wytrwamy...

(13313)
krakowiankadata: 23.04.2010, godz: 21:23

Do Natina
Bardzo dobrze, że tu napisałas.....dobrze, ż zostawiłąs swój ślad :) Dużo osób piszących na tej strone, ma podobne odczucia!my walczymy ze swoimi slabościami, z naszymi smutnymi dniami i poczuciem zaguienia!a więc dobrze, że tu napisalas ;)

(13312)
Artii, lat 35, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 23.04.2010, godz: 21:14

Jak rozumiecie Zrodelkowicze przeslanie i sens cierpienia?

(13311)
Monika, lat 36data: 23.04.2010, godz: 20:15

Marcinie do zmiany stylu zycia potrzebujesz tylko Pana Boga i Jego Slowa Jezusa Chrystusa. Jak czlowiek nie ma uzaleznien to moze obdarowywac siebie innych. Mnie Pan Jezus delikatnie uwolnil z wielu spraw a teraz pokazuje ze jak mu zaufam szczerze to uwolni mnie zchoroby.
Radzilabym Rafalowi nie szukac drugiej polowki dopoki nie bedzie wolny.

(13310)
do Marcinadata: 23.04.2010, godz: 18:07

napisałeś: cyt "Dopóki to się nie zmieni to i nałogi będą trwać.No ale niestety,wiem to po sobie ta zmiana stylu życia będzie pełna jeśli pojawi się ten drugi człowiek..........tylko on może nas podnieść i sprawić że zacznie chcieć się żyć."
Wnika z twych słów ze wszystko uzależnia sie od tej drugiej osoby, a więc dopoki jej nie spotkam będę grzeszył. To moze byc zbyt wygodne tłumaczenie. Bo przeciez dany problem(nałóg) lezy w nas samych i to nie ludzie mają nam go zabrać . Wydaje mi sie ze dopóki sie nie pozbędzie człowiek danego problemu -uzależnienia dopóty nie jest zdolny do ofiarowania siebie w darze miłosci.. i pełnego otwarcia sie, zawsze będzie coś zatrzymywał dla siebie.
Poza tym tylko Jezus moze nas podnieść.. człowiek może nam towarzyszyć , wspierać ale na pewno przy jego boku nie wyzwolisz się z nałogu..

(13309)
natina, lat 23data: 22.04.2010, godz: 23:33

Nie wiem dlaczego tak jest, że czasem nic nie ma sensu tylo cisza i pusta pozostaje caly świat wydaje się obcy a ludzie wokół szczęśliwsi od Ciebie. Wcale nie chcesz robic z siebie cierpietnika ale cóż skoro serce tak czuje. Tylko w Tobie nadzieja Boże pomóż prosze. I po co tutaj zostawiam ślad? Nawet to wydaje się bez sensu

(13308)
Xdata: 22.04.2010, godz: 22:19

do antyx
Wspominasz o"zajechaniu"Polanskiego...On"wystapil" tutaj dosc dawno temu,a to znaczy,ze jestes tu obecna przynajmniej od tamtego czasu,czyli nie tak krotko...Mowie o tym,bo przypomnialem sobie o tym"kiciu",o tym"ratunku"...To jak,moze nie jest tutaj az tak zle,tak"ciasno i duszno.."?Skoro wytrzymujesz ta dlugo...?
Uwazasz,ze Polanski byl wybitnym rezyserem,a czy wiesz,ze moglas sie o tym przekonac dlatego,ze On przezyl okupacje dzieki temu,ze jacys Polacy(nie rodzina,gdyz ja stracil),z narazeniem wlasnego zycia,udzielali Mu schronienia-sam o tym wspominal..?
Kazdy,kto nie ma zbyt silnego"kregoslupa moralnego"a wybierze sobie wygorowana dewize,ktora,jak sadzi,bedzie sie kierowal w zyciu,po pewnym czasie zaprzeczy sobie nie raz i nie dwa...A u Wajdy to przeczenie sobie,to chyba takie troche...kontrolowane...
Kazde czasy maja swoja"polityke kulturowa"..tak juz jest i pozostanie..Dlaczego np.nakrecono w koncu lat 60-tych film"Westerplatte"w taki sposob jak to zrobiono,a dlaczego 10 lat wczesniej"Eroice",czy"Zezowate szczescie"zupelnie inaczej?Po prostu,zawlaszczono sobie Westerplatte i bohaterstwo jego obroncow,a kleske wrzesniowa przypisano temu,ze przedwojenna Polska byla karykaturalnym pod kazdym wzgledem.
Co do"biedy"...Jesli czlowiek nie jest glodny i ma sie w co ubrac,jest juz bardzo bogaty!
To tez tak...filozoficznie

(13307)
Marcindata: 22.04.2010, godz: 21:46

Do Monika,lat 36 i Rafał
O właśnie to są swięte słowa:ZMIEŃ STYL ŻYCIA! Bo wszystkie masturbacje,podszywania,alkoholizm itp. wynikają z tego że nasz styl życia jest byle jaki,grzęzniemy w samotności.Dopóki to się nie zmieni to i nałogi będą trwać.No ale niestety,wiem to po sobie ta zmiana stylu życia będzie pełna jeśli pojawi się ten drugi człowiek..........tylko on może nas podnieść i sprawić że zacznie chcieć się żyć.Pamiętajcie o tym dziewczyny,dajcie nam facetom szansę by nam się chciało żyć ze świadomością że jest ta jedna jedyna dla której warto żyć i walczyć ze swoimi słabosciami.Jak WAS przy nas zabraknie to dalej będziemy bez motywacji do zmian. Dobrej nocy!

(13306)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 22.04.2010, godz: 21:29

Witam
Zapraszam wszystkich na spotkanie wspólnoty Odnowa w Duchu Świętym .
Spotkanie odbędzie się 23 Kwietnia o godzinie 19:00 Kościół Wszystkich Świętych
pl. Grzybowski 3/5 Bardzo polecam.
Spotkania odbywają się w każdy Piątek o godz. 19:00.
ZAPRASZAM

(13305)
Monika, lat 36data: 22.04.2010, godz: 18:22

Rafale proponuje Adoracje Najswietszego Sakramentu. Nie zapomnij o Sakramencie Pokuty i codziennej Eucharystii. Zmien styl zycia. Teraz w maju odmawiaj litanie do Matki Bozej. Unikaj czatow, filmow i muzyki ktora cie pobudza. Wez rower, chodz na silownie. Pojdz na piesza pilgrzymke do Czestochowy.

Obiecuje modlitwe. Rafale dobrze gdybys byl w jakiejs wspolnocie. pojedz na rekolekcje. Jak poczujesz ze cie bierze wez zimny prysznic lub znajdz swoj sposob.

Jestes wrazliwym mezczyzna i masz w sobie duzo energii seksualnej. Zamien ja na energie zyciowa, ktora sporzytkujesz np w pracy. Nie znam sie na mezczyznach, ale w pracy staram sie dobrze wykonywac obowiazki. W pokoju mam zawsze swieze kwiaty teraz ulubione frezje, a czy zauwazyles jak rozkwitaja paki na drzewach. a jak pieknie kwitna male zolte kwiatuszki. albo stokrotki i mlecze. Jak chodze na spacer staram sie odkryc cos nowego. Chociaz chodze ciagle ta sama trasa. Jak czuje ze mam dni plodne to staram sie byc mila ale staram sie w mowie nie miec podtekstow. Jak bylam we Wroclawiu to mialam trudna sytuacje poszlam do spowiedzi i wysluchalam pouczenia kaplana. Czulam sie umocniona te mezczyzna byl wkurzony ale czulam sie silna.

Rafale dasz rade tylko zaufaj Jezusowi i pamietaj On tez raz powiedzial do Samarytanki "Daj mi pic" ale Samarytanka trzezwo mu odpowiedziala. Ty tez badz trzezwy i nie marnuj swego skarbu.

(13304)
krakowiankadata: 22.04.2010, godz: 18:06

Do Agaty i Beaty

Kochane......wyobrażam sobie przez co przechodzicie, ból egzystencjalny, samotnośc emocjonalna rowniez i mnie dopadła. Ale to nie oznacza, że mamy takżyc do końca życia!!!Przeciez Bóg stworzył nas do szczęścia....jesli nie tu na Ziemi, to tam w Niebie. I to mnie pociesza.....zreszta jezeli ktoś w głebi serca czuj ei pranie miłości drugiej osoby to na pewno w końcu ją dostanie w prezenci eod Pana Boga. Nietstety, nie wiadomo dlaczego niektórzy osiągają szcęscie łatwiejszym sposobem od innych...to jes tajemnica Boża. Trzymam za Was i za mnie kciuki :)

(13303)
doro, e-mail: dorotap1404@wp.pldata: 22.04.2010, godz: 17:26

Co Wajda chciał osiągnąć tym protestem przeciw pochowaniu naszego Prezydenta na Wawelu?

(13302)
Monika, lat 36data: 22.04.2010, godz: 17:23

Kochana g zaznaczylam w kalendarzu 5maja, ale caly czas pamietam. Tak tylko Jezu ufam Tobie.

(13301)
jadata: 22.04.2010, godz: 13:36

http://pomocdlamagdy.info/akcja_nakretka.html może ktoś zechce pomóc... tak niewiele potrzeba...

(13300)
Xdata: 22.04.2010, godz: 13:02

do antyx
Mozna sie bylo spodziewac,ze to ,co napiszesz znow bedzie pelne emocji,znow beda to jakies porozrzucane zdania...Jednak jestem pozytywnie zaskoczony...Widac,jesli chcesz,to mozesz pisac spokojnie,"przylozyc sie",wyszczegolniac wszystko kolejno w punktach...Mowilem,chaos jest do uporzadkowania,da sie opanowac...Z czasem moze i wieksza wrazliwosc sie pojawi..?A i ze zrozumieniem czytanego tekstu nie bedzie juz problemow..?Choc,jak mi sie zdaje,jestes uprzedzona do tego narodu,ktory byl wybrany i dlatego wciaz upierasz sie,ze ja darze Go szczegolna sympatia,bo powiedzialem,iz jeden film byl taki..To byl przypadek.Gdyby byl jakis film antyniemiecki,czy antyfrancuski,powiedzialbym to samo...

Masz racje,czesto jest tak,ze czlowiek uwaza,iz ma jakies motto zyciowe,jednak niekiedy zarzuca je,przeczy sam sobie....jak Wajda..

Dlaczego niby nie mozna mowic,ze jest sie szczesliwym,a mozna,jesli sie nim nie jest?Skoro kazdy ma"inne wyobrazenia szczescia",no to ma tez inne wyobrazenia nieszczescia...Np.dla mnie,te powody o ktorych wspominasz,a ktore sprawiaja,ze jestes nieszczesliwa,sa po prostu smieszne...Nie mam pieniedzy,a mimo to jestem szczesliwy...i jakos specjalnie nie zanosi sie na to,ze bede kiedykolwiek je mial...
Na razie tyle...














(13299)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 22.04.2010, godz: 11:13



Powołanie – przygodą miłości...
Bóg przygotował dla nas ekscytujący, cudowny plan
– pragnie, abyśmy przeżyli nasze życie w szczęściu,
wewnętrznej wolności i miłości – i zaprasza do tej
„wielkiej przygody miłości”...

A ja...? Czego pragnę...?
Kogo szukam...?
Jakie są pragnienia mojego serca?

Zapraszam na nowość na naszej stronce www.dar.religia.net.
Filmik z ogrodu naszego życia... oraz wiosenne karteczki (ekartki).

Podziel się swoją refleksją...
Z radosną modlitwą.

(13298)
LILA, lat 28, e-mail: sweetpie1981@o2.pldata: 21.04.2010, godz: 23:27

Do Beaty

Wiesz kiedyś czułam się podobnie też cierpiałam z samotnosci a w duszy miałam pragnienie bycia z bliską osobą , więc robiłam wszystko co byłam w stanie zeby ta druga połowke znalezc , w realu mi sie nie udawało wiec szukałam w necie moge ci polecic strone www.przeznaczeni.pl lub zapisanisobie.pl ale licz sie ze trzeba uzbroic sie w cierpliwosc ja szukałam tam przeszło 2 lata. Mam taka dewize zyciowa ze robie wszystko co jestem w stanie a reszte zostawiam Bogu. Więc gdy przyszedł kryzys powiedziałam Bogu, że ja już wiecej nie moge zrobic niech on zadziała. I wiesz co poznałam bliska mi osobe z ktora jestem juz rok. Bóg wie kiedy jest najlepszy czas zeby kogos poznac ale tez chce zebysmy sie do niego zwracali o pomoc, zawierzali mu. Może chce byc najpierw bardzo blisko Ciebie żebys doswiadczyła jego miłości, a dopiero pozniej pokochała kogos innego.

(13297)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.04.2010, godz: 21:44

*****************************Do Rafał, lat 25**************************
Jestem po to by pomagać, nie mówię o sobie, że jestem dobrym człowiekiem ponieważ sam Jezus powiedział, że nie ma dobrych ludzi ponieważ dobry jest tylko Nasz Tato z nieba. Ja dostałem od Boga jeszcze jedną szansę, dostałem od Boga łaskę.
Bóg jest pełen miłości , on użyczy każdemu swego ducha.
Duch Święty to najwspanialszy dar jaki możemy dostać od Naszego Boga- Ojca.
Zaufaj Duchowi który obdarza nas łaskami nadprzyrodzonymi, on nas nie pozostawia w biedzie , ja chętnie z Tobą porozmawiam i postaram się Ci pomóc.
W każdym człowieku widzę Jezusa Chrystusa, każdy z Nas jest świątynią dycha świętego. Nie urodziłeś się zły i teraz nie jesteś całościowo zły, w każdym z Nas tli się iskierka nadziei oraz iskierka dobra. Iskierka nadziei która w każdej chwili jeśli tego chcesz jest w stanie rozpali inne światełka , miłość, wiara. My jako ludzie nie potrafimy nie popełniać grzechu, każdy z Nas jest grzeszny, kto jest bez grzechu niech pierwszy żuci kamień. każdy ma prawo popełnić błąd oraz uczyć się na tym błędzie. To cierpienie nas zbliża do Boga, ale jednocześnie warto zaufać Bogu oraz warto powiedzieć Jezu ufam Tobie , oddaje Tobie wszystkie moje bolączki , oddaje je Tobie na twoją chwałę, niech się stanie Twoja a nie moja wola.
każdy z Nas często chce wszystko załatwić a tak się nie da ponieważ bez Boga nikt nie daje rady.
Jeśli chcesz ze mną porozmawiać , chcesz usłyszeć poradę , i jeśli masz problem .
Każdy problem da się rozwiązać , wart go rozwiązać wspólnie razem z Bogiem ponieważ dla Boga nie ma nic nie możliwego.
czekam na wiadomość od Ciebie
e-mail: lukzac8@wp.pl, lukasz84rok@wp.pl
gg: 1707965
Pozdrawiam
Łukasz

(13296)
g, lat 26data: 21.04.2010, godz: 21:30

Do Monika, lat 36
Dziękuję za pamięć w modlitwie! Agnieszka będzie miała operację 05 maja.

Ufam Ci Panie!

(13295)
Agatadata: 21.04.2010, godz: 21:23

Karino, bardzo mądre i piękne słowa... Czuję się właśnie tak, jak napisałaś... Czeka się na kogoś, kto wyciągnie dłoń, przez tyle lat śni się o tym co noc... A gdy już ktoś to zrobi, odsuwa się tę dłoń, ze strachu... Bo nie umie się inaczej... Zupełnie tak, jakby niektórzy ludzie już od samego początku swojego istnienia, byli skazani na samotność. Na samotność emocjonalną... Jak można dłużej tak żyć...? I czy można żyć inaczej...? ;(

(13294)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.04.2010, godz: 17:55

****************************Do Monika, lat 36*************************
Jeśli masz problem, chcesz porozmawiać lub poszukujesz pomocy, rady to do mnie napisz.
e-mail: lukzac8@wp.pl lub lukasz84rok@wp.pl
GG: 1707965
Pozdrawiam Łukasz

(13293)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukazac8@wp.pldata: 21.04.2010, godz: 17:44

Proszę was o modlitwę za kościoły w Indiach. Skrajni buddyści w Indiach spalili wczoraj wieczorem 20 kościołów. Dziś w nocy planują zniszczyć kolejnych 200.Zamierzają zabić 200 misjonarzy w ciągu 24 godzin. o. Trevor, misjonarz - w jego imieniu proszę o modlitwę.
Dostałem dziś taki e-mail warto się modlić.
Pozdrawiam Łukasz

(13292)
karinadata: 21.04.2010, godz: 16:00

Moniko :"chce sie cieszyc i siac wokol siebie fajna atmosfere. chce byc mila a nawet milusinska jak owieczka"
doskonale Cie rozumiem :) tez taka chciałam być.. ale ksiadz mi uzmysłowił ze czasem Jezus pragnie dla nas czegos innego.. nie szukania zyczliwości u ludzi.. nie być w kręgu osobą uwielbianą i podziwianą. To moze nam nie służyć a nawet szkodzić i prowadzić do oderwania się od wyższych pragnień którym jest życie w prawdzie i niebo. Mając miłych ludzi dookoła, doborowe towarzystwo, tak naprawdę nie szukam Boga.. nie jest mi potrzebny.. bo jestem samowystarczalna.. brakuje tez czasu na analizę życia, i istnieje pokusa ulegania innym. czasem własnie jest taka pustka, Jezus pokazuje ze ludzie zawodzą.. i ze to nie ludzie mają dawać nam spełnienie, radość, poczucie sensu.. prawdziwą radość chce dać nam Jezus, dlatego czasem zabiera sympatyków;) jest "zazdrosny" o nasze fascynacje..
Bywa tak ze sami nie potrafimy sie otworzyc na ludzi, blokuje lęk przed zranieniem, usuwamy sie w cien choc pragniemy kontaktu.. Moze kiedys w dziecinstwie czułaś sie samotna i odstawiona na boczny tor.. wzrasta w człowieku takie przekonanie ze jest do samotności stworzony, sam sie usuwa od ludzi bo czuje ze sie narzuca. Bywa tez ze człowiek czeka az ktos pierwszy zrobi krok, ze bedzie o nas walczył.. bo np ojciec tego nie robił.. szukamy takiego uznania w ich oczach..
Wszystko skomplikowane, cały świat przezyć od dziecka , trzeba siegać sedna i zmieniac to co wydaje sie niemożliwe. Trzeba wierzyc w siebie, ze jest szansa wyzwolić się z więzów przeszłości.

(13291)
antyx, lat 34data: 21.04.2010, godz: 11:55

Witaj x - odpowiem Ci dziś w punktach i odpisz mi tak samo, co? To sie dobrze czyta i każdy punkt powinien mieć jakąś myśl.
1. Nie jesteś prożydowski? Jesteś. Ale czemu kłamiesz to nie wiem. Coś tam chcesz zyskać (może chcesz uratować jakieś żydowskie dziecko, kto wie? może masz taką potrzebę? Twoja sprawa... )
2. Moja wrażliwość to moja sprawa.
3. Chaos w mojej duszy to też moja sprawa (akurat sie z tym nie zgadzam podobnie jak nie uważam, że jestem niewrażliwa)
4. Motto życiowe Wajdy? Chyba takie - dyplom nalezy mieć ale czy to jest w życiu najważniejsze?
5 Moje motto życiowe - Wajda ma rację, że szkoła nie jest najważniejsza.Choć w swoim filmie CZŁOWIEK Z MARMURU sam sobie na ten temat przeczy. Tak myślę.
6. kontrowersyjność Biblii? Ależ proszę bardzo - 1 strona. W 6 dniach nic nie powstało jak dziś wiemy. Od tego zaczynamy bo dalej to tam było nie było, ale to jest kłamstwo oczywiste. Świat w 6 dni - tego nic już dalej nie pobije jak dla mnie.
7. reżyser kontrowersyjny? Wajda.
8. Irlandii nie znoszę.
9. Nie jestem szczęśliwa bo nie mogę robić tego co chcę - nie mam pieniędzy. dalej muszę je zarabiać, ale znowu nie na to co chcę i tak bez końca pewnie już... a gdybym była to bym Ci tego nie napisała bo takich rzeczy się nie pisze. tak uważam. Poza tym każdy ma inne wyobrażenia na temat szczęścia.
Tak myślę... a czym ono jest w istocie swej? Ha! jest jakimś przeświadczeniem , że lepiej być nie może. No a ja mam w drugą stronę przeświadczenie obecnie i tyle. :(

koniec na razie.
antyx.

(13290)
Xdata: 20.04.2010, godz: 22:10

do antyx
Ta trwoga bierze sie stad,ze-po pierwsze:mysle,iz niewiele zrozumialas z tego,co napisalem,skoro wciaz uwazasz,ze jestem prozydowski(z tekstu jasno wynika,ze tak nie jest);po drugie:tresc Twego wpisu jest przerazajaca-wydajesz sie byc osoba o stosunkowo niskiej wrazliwosci(by ujac to tak ogolnie);i po trzecie:w duszy Twej panuje dosyc duzy chaos,ale,jak mi sie wydaje,jest on do opanowania...

Wspominasz,ze Wajda ma jakies motto zyciowe...Bylbym wdzieczny,gdybys zechciala mi je wyjawic...Ciekawi mnie tez,jak brzmi Twoje?
I jeszcze jedno:Biblia jest dla Ciebie kontrowersyjna...W jakich miejscach najbardziej?I czy masz jakiegos rezysera,ktory dla Ciebie jest kontrowersyjny?
Zapomnialbym....Chetnie wracasz do Irlandii?Moze wolalabys zostac jednak w Polsce?
I juz naprawde ostatnie pytanie:czy jestes szczesliwa?Bo ja tak...

(13289)
Marcindata: 20.04.2010, godz: 21:50

Rafał,lat 25
Resztki dobra masz w sobie nadal,cały czas.Dlatego niezależnie od tego jak jesteś słaby i upadasz,CZYŃ DOBRO i ZŁO DOBREM ZWYCIĘZAJ. A czemu właściwie podszywasz się pod kobietę na tych czatach,czy nie lepiej być sobą czyli mężczyzną.....

(13288)
Leszekdata: 20.04.2010, godz: 20:51

Płacze pani słowikowa w gniazdku na akacji, bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji. Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma, a tu już po jedenastej ----i słowika nie ma!
Wszystko stygnie, zupka z muszek na wieczornej rosie, sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie, motyl z rożna przyprawiany gęstym cieniem z lasku, a na deser tort z wietrzyka w księżycowym blasku
Może mu się co zdarzyło, może go napadli, szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli? To przez zazdrość to skowronek z bandą skowroniątek! Piórka głupstwo bo odrosną, ale głos- majątek
Nagle zjawia się pan słowik, poświstuje, skacze... gdzieś ty latał, gdzieś ty fruwał, kiedy ja tu płaczę? A pan słowik słodko ćwierka: "wybacz moje złoto, ale wieczór taki piękny że szedłem piechotą"!

(13287)
beata, lat 29, e-mail: betihica00@interia.pldata: 20.04.2010, godz: 20:06

Cześc dziewczyny mam 29 lat i brak mi drugiej osoby
Jak znaleźć miłość swojego życia,druga połówke,nie chce zostac sama do końca życia....każdy dzień jest cieżki,boje sie ze juz nie wytrzymam dłuzej a jak sobie pomysle ze moze byc tak do końca to czuje ogromny smutek az mnie ściska i kłuje w sercu
napiszcie jak bylo u was,gdzie znalazłyście tego jedynego??
nie wiem co robić,ten strach przed samotnoscia daje mi rozpacz i ogromny smutek:(

(13286)
Monika, lat 36data: 20.04.2010, godz: 19:41

Dziekuje za wpisy.
Bogdo to bylo tylko raz. Nie byl to moj tato. To byl obcy facet. Bylam ubrana w biala sukienke, ktora zakladalam tez mojej lalce. Pozniej w przedszkolu dawalam sygnaly. czesto prowokowalam kolegow aby tez tak sie zachowywali. Nie rozumialam tego. Tak jestem zraniona ale tylko Pan Jezus moze mi pomoc. Popelnilam blad ze wyjechalam do pracy a nie zrobilam porzadku na jakichs rekolekcjach. Podpisalam kontrakt na dwa lata. Mam fajnych znajomych, ale czesto placze. Moze jest jakis Ksiadz lub Zakonnik ktory poprzez majla pomoze mi. Mam taka prace na wiosce ze wolne mam jeden dzien w tygodniu. nie mam mozliwosci jezdzic do polskiego ksiedza.
Prosze o pomoc. Ciagle sama decyduje jestem tym zmeczona. Wiecie ostatnio w pokoju spalila mi sie zarowka w lazience poprosilam kolege aby pomogl mi zmienic. Zmienil a sie rozplakalam tak ta sytuacja mnie rozwalila. Nie chce tylko kontaktowac sie z innymi jak cos potrzebuje. Chce sie cieszyc i siac wokol siebie fajna atmosfere. chce byc mila a nawet milusinska jak owieczka ktora ostatnio wzielam na rece na takiej wysepce. Pojechalam z kolezanka.
Karino rozumiem co piszesz. Tylko ciagle wydawalo mi sie ze sama sobie poradze, ale jestem w bledzie. Kiedy pracowalam wczesniej to w moim hotelu w czwartki spotykala sie grupa milosnikow gor. Szkocja to teren gorzysty. Bylam tak pochlonieta praca ze ani razu nie poszlam na to spotkanie. A przeciez uwielbiam chodzic po gorach. Jak mam wolne jade do Oban i zaczytuje sie w ksiazkach o wedrowkach, wchodze do sklepow ze sprzetem. Kiedy widze pelno turystow z plecakami to sie ciesze. A raz widzialam biwaki przy jeziorach to cos wspanialego.
Wiesz Karino Pan Bog stawia na mojej drodze wspanialych ludzi. Mam w sobie cos takiego ze jestem radosna i szczesliwa za chwile jedna mysl jedno skojrzenie i wpadam w dol.

Pamietam jak obejrzalam film Marcelino Chleb i Wino to pierwszy raz plakalam.


(13285)
Rafał, lat 25data: 20.04.2010, godz: 19:06

Boże dopomóż :( Znalazłem się na duchowym , psychicznym i egzystencjalnym dnie. Nałóg uczynił ze mnie prawdziwe zwierzę, niezdolne ludzkiego zachowania i normalnego myślenia. Niezdolne do podjęcia rozsądnych, męskich decyzji. Czuje się jak śmieć, jak nic, jak totalne zero. Pogrzebałem resztki dobra w sobie i popaliłem wszystkie mosty za sobą. To uczynił ze mną nałóg masturbacji i podszywania..Tak, podszywania. Jestem chorym człowiekiem, podniecenie seksualne powoduje u mnie udawanie dziewczyn na czatach. Pisanie z ludzmi w roli kobiety działa na mnie podniecająco. Moze niektorzy pomysla, ze ten wpis jest prowokacją ..Nic na to nie poradzę, nie mam na to wpływu, ale potrzebuje bardzo Waszego wsparcia na modlitwie. Odsunąłem się bardzo od Boga i wpadłem w sidła grzechu nieczystości, który przesłonił mi wszystko to, co było dla mnie wartosciowe i piękne. Jezu, Ulituj się nade mną grzesznikiem..

(13284)
Bogdadata: 20.04.2010, godz: 18:13

Monika,
piszesz, ze zamykasz sie w sobie i doszukujesz sie przyczyny tego stanu w tym, ze Twoj dziadek bral udzial w budowie Oswiecimia.Zapewniam Cie, ze nie w tym problem!!!
Czytam Twoje wpisy juz od dluzszego czasu i wydaje mi sie, ze to Twoje ''zamkniecie sie w sobie'' wynika z tego, ze Ty tak naprawde nie potrafisz (a moze i nie chcesz?!) dostrzec problemow z Twojego zycia- z przeszlosci. Byc moze, ze sie myle, bo przeciez nie znam Cie osobiscie, a wnioski wylacznie wysuwam na podstawie tego, co piszesz na Zrodelku.
Musisz sobie uswiadomic, ze to iz jestes osoba zamknieta w duzej mierze zwiazane jest z wydarzeniem z dziecinstwa, o ktorym nie tak dawno pisalas. I niewazne czy to, co Cie spotkalo zdarzylo sie raz, dziesiec razy czy tez ciagnelo sie to tygodniami, miesiacami. Pomimo iz od tego wydarzenia na pewno minelo juz kilkanascie lat i byc moze, ze wybaczylas tej osobie, ale tak naprawde Ty sie od tego nie uwolnilas, bo nie porozmawialas o tym z nikim....To wydarzenie ciagle jest w Tobie, przewija sie nieustannie przez Twoja glowe, choc wcale nie zdajesz sobie z tego sprawy....i to jest m.in. ta blokada, ktora uniemozliwia Ci otwarcie sie na ludzi....
Monika, musisz sie od tego uwolnic, nie wolno Ci tych ''doswiadczen'' zatrzymywac wylacznie dla siebie. Porozmawiaj z kims o tym- najlepiej byloby z psychologiem, ewentualnie z ksiedzem lub jakas bardzo bliska osoba, do ktorej masz duze zaufanie....Skoro odwazylas sie o tym napisac tu na forum (choc uwazam, ze jak na wyjawienie tego typu ''zyciowego sekretu''-po raz pierwszy- nie byl to najlepszy pomysl) to juz zrobilas krok do przodu i jestem pewna, ze o wiele latwiej bedzie Ci juz teraz o tym mowic..Jesli tego nie zrobisz to bedziesz to ciagla za soba przez cale zycie i juz zawsze bedziesz miala przez to nizsze poczucie wartosci i nigdy nie bedziesz mogla byc tak naprawde otwarta w relacjach z otoczeniem....Okaleczone w dziecinstwie uczucia sa przyczyna problemow emocjonalnych w dojrzalym zyciu czlowieka. ''Okaleczenie'' to stwarza lek, strach, nieufnosc, zal, obwinianie sie, poczucie, ze jestem kims gorszym a to poczatek drogi do tego, aby stac sie czlowiekiem zamknietym w sobie....
A druga sprawa - musisz nabrac takiego wewnetrznego przekonania, ze to nie Ty jestes temu winna (odnosze takie wrazenie, ze Ty rowniez za to sie obwiniasz), ze Twoj ojciec czy dziadek sa uzaleznieni od alkoholu..Nie mialas i nie masz na to zadnego wplywu i dopoki sie o tym sama nie przekonasz, to nikt Ci w tym nie pomoze...Czesto jest tak, ze doswiadczenia wyniesione z ''nietrzezwego'' domu rzutuja na przyszle kontakty z ludzmi. Zazwyczaj tak jest, ze ludzie tacy nie potrafia budowac dobrych relacji z drugim czlowiekiem, jak tez nie potrafia tworzyc udanych zwiazkow ze swoimi partnerami...I to, o czym pisze tez przyczynia sie do tego, ze jestes w sobie zamknieta...
Ale nie mozna sie sugerowac tym, ze tak juz jest i tak bedzie zawsze.NIE! W miare jak dorastamy, dojrzewamy staramy sie zauwazac co jest dobre, a co zle(w koncu od tego mamy rozum!!!), wyciagac wnioski z przezytych doswiadczen, bledow i od nas samych w duzej mierze zalezy, czy to czego w zyciu doswiadczylismy, doswiadczamy uczyni nas silniejszymi i bardziej dojrzalymi, czy tez nie...Latwo jest przez zycie isc z zamknieta przeszloscia, o wiele trudniej otworzyc sie na terazniejszosc czy tez nawet przyszlosc- zwlaszcza wtedy,jesli doswiadczylismy zbyt wielu negatywnych doswiadczen...
I powinnas sobie uswiadomic jeszcze cos bardzo waznego - trudne doswiadczenia z dziecinstwa mialy na Ciebie nie tylko negatywny wplyw, ale rowniez pozytywny - daly Ci niezwykla wrazliwosc (co jest zauwazalne w Twoim stylu pisania i slowach, ktore tu nakreslasz), ponadto jestes czlowiekiem o bogatym wnetrzu z umiejetnoscia glebokiego patrzenia na otaczajaca Cie rzeczywistosc.....Tego Ci nikt juz nie zabierze i zawdzieczasz to wylacznie sobie.....
Mysl o sobie dobrze i te mysli pielegnuj w sobie...Kilka razy dziennie powtarzaj je sobie ku pokrzepieniu serca..Zobaczysz, jak te mysli pozytywnie beda oddzialywac w Twoim zyciu...Bo tak jak Ty siebie postrzegasz tak beda Cie postrzegac inni...
I powinnas sama lub z pomoca terapeuty okreslic swoj obszar problemow i jak juz dojdziesz do tego to swiadomie zaczac pracowac nad ta poprawa siebie, bo w duzej mierze to czy chcesz sie zmienic zalezy wylacznie od Ciebie....POTRAFISZ to zrobic-naprawde!!!

Jeszcze jedno!Napisalas ''Tak jakby w moich genach bylo zakodowane zlo''. Zaden czlowiek nie ma w genach zakodowanego zla.Przeciez czlowiek rodzi sie dobry, obce jest mu pojecie zla. Zlo pochodzi z wyboru dokonanego dobrowolnie przez samych ludzi i to wlasnie ZLO powoduje w czlowieku wyzwolenie najgorszych instynktow ludzkich, odwrocenie wartosci.....Zlo przestaje byc zlem - staje sie normalnoscia wtedy, kiedy czlowiek sam na swoj sposob probuje ksztaltowac rzeczywistosc i tym samym tworzyc wlasne prawa.....Dlatego nie mozesz tak myslec, ze w genach czlowieka zakodowane jest zlo....

I na koniec mam do Ciebie pytanie, na ktore odpowiedz sobie sama - czy Ty siebie lubisz???Od tego trzeba zaczac.......

POZDRAWIAM:)

p.s.przepraszam, ze tak duzo napisalam, ale czasami wyczuwam, ze bladzisz, ze doszukujesz sie problemow nie tam gdzie trzeba i tak trudno uwierzyc Ci, ze Twoje terazniejsze problemy maja podloze w wydarzeniach z dziecinstwa, z ktorymi sie jeszcze nie rozliczylas....

(13283)
antyx, lat 34data: 20.04.2010, godz: 13:28

do x,

Nie rozumiem dlaczego jesteś ZDjĘTY trwogą o mnie. Po prostu jako kinomanka była lub też miłośniczka kina zastanawiam się nad najwybitniejszym polskim rezyserem i staram się trochę na przymusowym wolnym ogarnąć jego twórczość, żeby mi kina ktos przed nosem nie zamknął niebawem za to, że ludzie w Polsce kina nie lubią. Nie lubią bo nie znają swojego kina - po pierwsze. I to tego największego. A Ty mam nadzieję do kina nie chodzisz. A już na pewno nie na Katyń choć ja i tak wolę polską komunę Wajdy niż cokolwiek innego.
Bo to najbardziej polskie i tyle. I światowe też - przy okazji.

(13282)
Marcindata: 20.04.2010, godz: 13:04

Do Monika,lat 36
Zło to mamy zakodowane wszyscy poprzez grzech pierwszych rodziców.Nie ma odpowiedzialności pokoleniowej,każdy sam przed Bogiem odpowie za swoje winy.......

(13281)
Xdata: 20.04.2010, godz: 12:05

do Moniki
Ja nie jestem zadna wyrocznia,moge jedynie podpisac sie pod tym,co tu uslyszalas...Pewnie spowdziewalas sie takiej wlasnie odpowiedzi.,ktora Cie chyba do konca nie zadawala..?Nie wiem,moze jest tak,ze chcialabys,aby ktos wreszcie powiedzial:"tak,wina dziadka(choc tu nie mozna tak mowic,bo przeciez nie wiedzial o przeznaczeniu tego,co robi,a nawet gdyby wiedzial,to mogl zostac do tego zmuszony)domaga sie kary i Ty jestes ta osoba,ktora teraz pokutuje?"Gdybys uzyskala taka pewnosc(jesli to w ogole mozliwe)wowczas rozwiazaloby to,jak sie wydaje,wiele problemow...?.paradoksalnie moze byloby Ci juz latwiej i lzej..?
Gdyby bylo tak,ze dziadek wiedzial,co sie buduje i zglosil na ochotnika,a potem zatrudnil sie w obozie np,jako kapo,ochoczo wykonywal swoje"obowiazki" i przyczynil do smierci wielu ludzi,wowczas sprawa moglaby wygladac troche inaczej...

(13280)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej