| Młody | data: 05.03.2010, godz: 08:45 |
Faceci to świnie, chamy itd.,a kobiety to są święte nie zdradzają? (12679)| Piotr | data: 05.03.2010, godz: 00:25 |
Zdrado - to tylko forum, a nie poradnia, więc nie oczekuj, jak wielu innych, zbyt wiele. Za mało wiadomo na temat Ciebie, Twojego chłopaka i waszej sytuacji, a wróżenie z fusów, w zaistniałej sytuacji, byłoby niedźwiedzią przysługą. Poza tym - skoro coś zaszło między Twoim obecnym chłopakiem a jakąś dziewczyną, gdy wzięliście sobie przerwę od siebie (czyli się rozstaliście), jak możesz mówić zdradzie? (12678)
@Zdrada
Myślę, że takiemu facetowi można co najwyżej wybaczyć, nic więcej. Pokazał już klasę, kiedy Cię zdradził. Jeśli wrócisz - pokażesz mu swoją naiwność, którą być może wykorzysta w przyszłości. Odchodząc będziesz cierpiała, ale Bóg nie zostawi Cię samej z sobą. Sześć lat w związku nie świadczy o niczym, nie musisz dobijać się tym, że wypada, albo, że inni pomyślą. Nie ciągnij tego związku na siłę - jeśli była szczera rozmowa i przyznał się do tego, to przynajmniej zachował twarz.
Miłość to wierność - nie było wierności, więc miłość była fikcją. Chcesz być z kimś, kto Cię kocha wyłącznie słowami?
Może moje zdecydowanie w tym, co mówię jest błędem i nie mam racji. Ale wydaje mi się, że ludzie powinni bardziej radykalnie mówić 'stop' i nie ciągnąć pewnych sytuacji w nieskończoność. A im szybciej człowiek się opamięta, tym łatwiej dojść do siebie.
Pomódlmy się, źródełkowicze za tą kobietę. Może ktoś przeżył podobną sytuację i zna jej ból, może tylko czytał jej wpis, ale modlitwa na pewno nie pójdzie w zapomnienie.
Pozdrawiam! (12677)| Marcin | data: 04.03.2010, godz: 22:04 |
Do Zdrada
Musisz oddramatyzować tę sytuację i pogadać poważnie ze swoim chłopakiem. No cóz faceci z natury są poligamiczni chyba rzeczywiście jak sugerują niektórzy "specjaliści" (12676)| Ania | data: 04.03.2010, godz: 21:44 |
Do Zdrada
Na Twoim miejscu skopałabym tyłek temu kolesiowi, gdyż zmarnowałaś 6 lat.
Daj spokój z nim a znajdź kogoś kto będzie warty Twojej miłości.
Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, iż lepiej żyć samemu, gdyż wszyscy faceci to aroganci i chamy. Nie warto być z kimś kto i tak prędzej czy później zdradzi (12675)
Pozdrawiam ciepło wszystkich tutaj piszących, tak na początek :)
(12674)| oliwia | data: 04.03.2010, godz: 21:34 |
Wcześniej padło pytanie dotyczące psychologa w Warszawie,dobrych psychologów polecam pod adresem: http://www.spch.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=45&Itemid=59&lang=pl#warszawa (12673)| Marcin | data: 04.03.2010, godz: 21:31 |
Do Agata
no właśnie i o to chodzi Złemu,wmówić nam że to już koniec,że już dalej nie da rady,że to koniec.Ale samobójstwo to przejście od niepowodzeń do jeszcze większych katuszy duszy......... (12672)| Zdrada | data: 04.03.2010, godz: 20:16 |
Pomóżcie! Jestem z chłopakiem od 6 lat i właśnie
się dowiedziałam, że kilka miesiecy temu (w
krótkiej przewie naszego związku) zdradził mnie.
Za miesiąc miały być nasze zareczyny, a za 2 lata
mieliśmy powiedzieć sobie TAK. To tak strasznie
boli... nie wiem co robić. Pomimo wszystko nadal
go kocham, ale nie umiem zapomnieć. Wybaczyć i
wrócić, czy definitywnie zakończyć ten związek???
Proszę o porade! (12671)| oliwia | data: 04.03.2010, godz: 18:51 |
Do Agaty
Agatko, znam doskonale Twój stan, i zapewniam, że każda osoba na zródełku też Ciebie doskonale rozumie. Czasami nie mamy już siły, by nieść nasz tak cieżki krzyż. Nie chce nam się nawet myśleć o tym świecie, ale zapewniam Cię że w takim stanie Pan Jezus jest obok Ciebie....chociaz go nie widac i nie czuć. NIe jestes sama w swoim cierpieniu, bo jest duzo ludzi przeżywających swoje tragedie. Polecam wizytę u psychologa i psychiatry, aby wyciszyc organizm i uporządkować swoje emocje i myśli. Agatko....nie poddawaj się. W wyszukiwarce wbij hasło modlitwy na trudne dni i znajdziesz oparcie w słowie Bożym +! Trzymam kciuki za Ciebie (12670)| Basaia, lat 43 | data: 04.03.2010, godz: 18:09 |
Czytałam bardzo ciekawy wpis Basi- dobrze ,że podzieliła się z nami swoim doświadczeniem, ale tak się składa, że nie ma prostej recepty na smutki i kłopoty człowieka- akurat w tym wypadku starych panien:).( nigdy nie okłamywałam się, ż jestem singlem).
Akurat ja już to wszystko mam za sobą moge tak powiedzieć- czekałam na miłość i jakoś się nie zjawiłam, potem jak lata płynęły ośmieliłam się i sama zaczęłam jej wychodzić na spotkanie- co muszę przyznać bardzo teraz żałuję bo skończyło się jeszcze gorzej niż to czekanie. Aktualnie jestem na etapie , że unikam miłośći, bliskości, mężczyzn i praktycznie ludzi jako ogółu.
Nie wiem czy przyjdzie inny etap w moim życiu- chyba już nie bo i wiek już raczej nie ten...
Znajomi żałują mnie trochę i namawiają mnie na "męża z Biedronki" jak ja nazywam tych szczególnych facetów- głównie budowlańców, którzy po skończonej robocie zaczajają sie pod marketem Biedronką i atakują przechodzące staruszki o parę groszy. Żal mi tych biednych kobiet bo nie mogą się opędzić od ich agresywnego towarzystwa. Mam nadzieję Basiu, że jak mówiłaś o innych mężczyznach to akurat nie miałaś ich na myśli. Innych facetów jakoś nie mogę spotkać w moim miasteczku. Pozdrawiam (12669)| Renia | data: 04.03.2010, godz: 17:40 |
Do Tadeusza.
Idealnie opisałeś mój stan ducha(:myślałam że to proste,po prostu Mu zaufam i już.Ale niestety im bardziej uciekam od Boga,bo teraz jestem na takim własnie etapie,to On ciągle sie o mnie upomina,walczy a ja nadal uciekam.Obym wyszła zwyciesko z tego doświadczenia(:
Odnośnie samobójstwa.Cóż ktp by nie chciał aby nasze życie układało sie po jego myśli.Raz sie tak zezłośćiłam na moje życie na Chrystusa że kaze mi tu zyć,że Go nie obchodze i tak dalej.Wykrzyczałam Mu to wszystko biłam sie i szarpałam w sobie pare dni aż wreście zmeczona powiedziałam żeby mi ponmógł zrozumieć sytuacje w jakiej sie znalazłam.I stała sie rzecz zdumiewająca.Wszystko sie uspokoiło i zobaczyłam wszystko w innym świetle.Co nie oznacza że godze sie ze wszystkim,czasem zdarza mi sie zatesknić już tak nie za śmiercią ale za niebem. a to już duża różnica miedzy smiercia a życiem wiecznym w niebie.(: (12668)| Monika, lat 36 | data: 04.03.2010, godz: 16:28 |
Agatko najbardziej obrazamy Pana Boga gdy nie chcemy zyc.On Ciebie stworzyl i niechce abys cierpiala. Polecam Ci swietego Franciszka i jego Piesn Sloneczna.
Juz niedlugo bedzie wiosna wszystko pieknie zakwitnie. Beda swieta Wielkanocne, a potem maj i litania do Matki Bozej.Taka nadzieja trzeba zyc.
Wczoraj bylam u fryzjerki. Powiedziala abym sie odprezyla. Jak mi myla wlosy zrobila masaz glowy czulam sie wspaniale. Dzisiaj w pracy kazdy zauwazyl, a przecie tylko odswiezylam kolor i podcielam. Jak pozniej spacerowalam wzdloz portu zobaczylam zaloty malych ptaszkow. Przystanelam i podzíwialam te niewinne zaloty. Oczywiscie samiczki udawaly speszone. Ale natura tak ulozyla ze bylo kilka parek. W oddali na kamieniu zobaczylam samotnego ptaka siedzacego na kamieniu i pomyslalam samotny ale szczesliwy jak ja. Potem poszlam do kawiarni na kawe i spokojnie posiedzialam. Wracalam do domu autobusem szkolnym z rozbrykanymi dzieciakami. Wieczorem ogladnelam familijny film i po krotkiej rozmowie z kolezanka poszlam spac. Codziennie o tej samej porze budza mnie ptaszki.
Kochani wlasnie z takich drobnych spraw sklada sie zycie.
Tak sobie pomyslalam ze jesli w rodzinie jest milosc to i samochod sie przyda i pelne konto.A jesli jest biednie to trzeba dziekowac za to co sie ma.
Mi tez jest ciezko musze zrobic certyfikat. Taka zwykla pokojowka a mam mase papierkowej pracy i to po angielsku. No coz kiedys to zaprocentuje.
Ostatnio czytalam ksiazke Romana Brandstaettera Skarb w dloni zebraka. Wspaniala ksiazka.
(12667)| Andrzej, lat 22 | data: 04.03.2010, godz: 16:05 |
Witam wszystkich mam mały dylemat życiowy nie potrafię sie zakochhać, bardzo trudno mi to przychodzi. Jestem małomówny, internet poza znajomymi w realu staje sie moim medium. Oczywiściwe chodze do kościoła, nie opuszczam Boga, wierzę że on jest i wspomaga mnie w codziennym zyciu. Jednak mam też problem nie co do miłości, zakochania - czasami sie onanizuję. Czy ktoś może mi podpowiedzieć co z tym wszystkim powinienem zrobić?? Prosze o pomoc i modlitwę. Wierze że ona moze pomuc. (12666)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 04.03.2010, godz: 07:27 |
Samobójstwo nie kończy życia.Samobójstwo niczego nie załatwia.Wraz z odebraniem sobie zycia, nie zniknie ani rozpacz, ani beznadzieja, w ręcz przeciwnie wszystkie te najgorsze stany przybiorą na niewyobrażalnej sile, w piekle
tam gdzie nie ma Bożego światła , ani Boga nie ma.Rozpacz nie tylko z powodu sytuacji w jakiej znalazł się człowiek, ale i też z powodu cierpienia jakie zadało się bliskim.Rozumiem, to, że życie może stać się tak dotkliwe, że jedynym wyjściem wydaje się tylko uciec z tego świata i znaleść odpoczynek, i uwolnić się od dręczących problemów, rozumiem, że czasami cierpienie może stać się tak palące, że już człowiekowi jest wszystko jedno.Ja sama miałam w życiu mnóstwo takich sytuacji, że już miałam tak serdecznie dość i świata i ludzi, że chciałąm umrzeć, ale zawsze towarzyszyłą mi myśl: mam nieśmiertelną duszę.Tu na ziemi wszystko dobiegnie końca i dobre i złe, po drugiej stronie ani dobre ani złe się nie skończy. Na jutubie jest filmik.Bardzo pożyteczny filmik. W okienko trzeba wpisać, SAMOBÓJSTWO NIE KONCZY ZYCIA.Tam włąśnie jest pokazane to wszystko o czym ja mówię.
POza tym z własnego doświadczenia powiem, że naprawdę miałąm w swoim życiu krytyczne momenty, tak straszliwe i tak bardzo raniące, że dziś jak nie raz wszystko to sobie wspominam, myślę sobie, jakim cudem ja to wszystko przezyłam.Odpowiedz sama przychodzi mi. Bóg udzielał mi siły i wsparcia, Bóg wyprowadzał mnie z najgorszych opresji w zyciu.Prosiłam o siłę i wsparcie i Bóg dał to wszystko.Bóg zawsze tak ze mną czynił, i tak z każdym może uczynić, tylko trzeba poprosić o pomoc; powiedzieć Bogu, że samemu już z niczym sobie człowiek nie da rady, a Bóg się nigdy nie odwróci, zawsze poda rękę.Czasami bardzo długo trwa to wychodzenie z jakiejś trudnej sytuacji, ale najważniejsze, że Bóg rzuca linę ratunkową, to już napewno wiadomo, że się nie zginie.Rozumiem też, że czasami w cierpieniu umysł jest tak straszliwie zaćmiony i nie przytomny, że Bóg nawet na myśl, nie przyjdzie; że można czuć tak wielką rozpacz i zdruzgotanie, że człowiek czuje jak by za życia dotykał piekła, bo takie udreki to całowicie przypominają męki piekielne, ale jednak wiem też doskonale, że nie wolno w sobie takiego stanu dopuszczać.Nie wolno w takie stany brnąć i w nie się zagłębiać.Jm dalej w las tym więcej drzew. Na stany mysli samobójczych, rozpaczy, zdruzgotania dobry jest nie tylko psychiatra, w razie konieczności trzeba kożystać z jego pomocy, bo naprawdę to może człowiekowi skórę uratować, ale też nieocenioną pomocą jest Dzienniczek śiostry Faustyny.Tak wiele w nim skarbów i diamentów, doskonałe ukazanie jak Faustyna radziła sobie w czasie cierpienia, w czasie prób.Pewnie, że Siostra Faustyna to siostra Faustyna.Ona miałą zupełnie inne problemy, zupełnie inne zadanie, rozumiem, że my to jesteśmy my, ze swoimi problemami i zawirowaniami życiowymi, ale tu chodzi o pewien sposób postępowania, o taki sposób postepowania, neutrealny dla ludzi wszystkich stanów.Jezu ufam Tobie. Niech te słowa zawsze będą w naszych sercach w dobrej i złej godzinie.Pozdrawiam serdecznie, aldona. (12665)| Do Agaty, lat 27 | data: 03.03.2010, godz: 23:05 |
Witaj Agato,
czytałem Twój wpis, jedyne co potrafię teraz zrobić to uklęknąć i się pomodlić o siłę dla Ciebie. Nic więcej nie potrafię.
Ale zanim zakończę tek krócitki post to proszę abyć wybrała się kiedyś do Kościoła, weszła na chwikę i opowiedziała to wszystko Bogu co nurtuje i przeszywa Twoje serce. Sama wiesz co tam siedzi. Możesz się na Niego zezłościć... inaczej nie uleczy tego co kryje Twoje serce. Pomódl się, nawet przez łzy i bezsilności, o to by Bóg postawił dobrych ludzi, którzy zrozumieją i będą potrafili być realnym wsparciem. Takim w zyciu na codzień. Przyjaciele więksi i mniejsi to dar nieoceniony w naszym życiu...
mam nadzieję, że Jezus pozwoli doścwiadczyć tego, że jest koło Ciebie, jest w Twojej bezsilności, modli się razem z Tobą...
trzymaj się z Bogiem!
arek (12664)| Alys, lat 21 | data: 03.03.2010, godz: 22:04 |
Witam,
Laro oj dlaczego czasami nie damy zwyciężyć radości, a pesymizm schować do kieszeni? Dziś miałam taki przypadek. Byłam u promotora, oczywiście profesor nie zaakceptował mojej bibliografi, wybrał tylko kilka pozycji. Powidział, że uciekam w historię zamiast trzymać się prawa. Jeju poczułam się, jakby słoń stanął na mój mały móżdżek. Wyszłam z pokoju i sobie myśle, no przestań nie Ci pierwszej i nie ostatniej odrzucił. Rusz się a nie będziesz teraz się motała. Ha zadzwoniłam do przyjaciela, w 5 min był na wydziale i mi pomógł. Teraz mam nowe książki. I chyba mi zaakceptuje. Nie ma co, nie można się dołować. Trzeba iść mimo wiatru w oczy:)
Basiu sredeczne dzięki za dobre słowo, hym nie zasługuję na nie ale dzięki:*
Wiecie co wiem,że nie odryję teraz Ameryki, ale dobrze mieć kilku ludzi, którzy pośmieją się z nami, popłaczą, przytulą.
Ah jutro do pracki:-) Spokojnej nocy:* (12663)
Do Agaty....
Bardzo mi przykro ze takie brzemie nosisz jesli chcesz z kims pogadac moj numer gg19642029 Pozdrawiam (12662)
hej
pozdrawiam (12661)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 03.03.2010, godz: 20:57 |
Króciutki tekst z pewnego filmu. Słowa Pana Jezusa skierowane do Papieża. Niby fikcja ale jakże prawdziwa: "...Świat stał się takim przerażającym miejscem. Tyle złości a tak mało miłości. W głębi serc tylu ludzi jest tylko pustka, której nic na tym świecie nie może wypełnić. I ta pustka czyni niemożliwym dla nich
– POKOCHANIE.
Przypomnij im jak ich KOCHAM. Że umarłem za nich.
Powiedz im ŻE MOJA MIŁOŚĆ JEST PRAWDZIWA.
I że jeśli otworzą serca to wypełnię tę pustkę.
I wtedy nauczą się Kochać siebie nawzajem
POWIEDZ IM TO! POWIEDZ IM!!!..."
Reniu jest możliwym całkowite zaufanie Jezusowi. Tylko zastanówmy się czy naprawdę tego chcemy. Często boimy się że ufając Jezusowi, ufając Bogu wkroczymy na ścieżkę cierpienia. Że stracimy to co przyziemne, nasze marzenia, przyjemności. I tak jak w słowach powyżej - zamykamy swoje serca. Nie potrafimy ich otworzyć i stąd ta pustka, ten lęk. Chodzimy szukając Boga. A tak naprawdę błądzimy. Bo naprawdę to Bóg szuka nas. I odnajduje. Ale musimy Mu to umożliwić. Odnajdując nas wyciąga Swoją dłoń i czeka na naszą. A co my robimy? Chowamy dłoń bo boimy się zaufać. To Jezus nas szuka. I puka do naszych serc. A my je zamykamy, bo znowu lęk. Ale on czeka wciąż aż Mu je otworzymy. Żeby zaufać zastanówmy się najpierw czy potrafimy wyciągnąć i swoją dłoń, czy potrafimy otworzyć nasze serca na Jego BEZGRANICZNĄ MIŁOŚĆ.
(12660)| Agata | data: 03.03.2010, godz: 20:35 |
Jestem zmęczona borykaniem się z codziennością, próbowałam popełnić samobójstwo, czasem myślę, że to najlepsze rozwiązanie na wszystkie moje niepoukładane i nierozwiązane sprawy. Nie chce mi się żyć, nie mam już siły znajdować kolejnych rozwiązań. Nie boję się śmierci. Boję się życia, nie wierzę w siebie. Wszyscy myślą, że jestem silna i świetnie sobie radzę, ale to nieprawda. Nie mam już siły opiekować się wszystkimi. Chciałabym, żeby ktoś zajął się mną przez chwilę. Nie mam do kogo się zwrócić. Dziś przez przypadek krążyłam po sieci, wpisując w wyszukiwarkę hasło: "symbolika kolorów". Ze zdziwieniem zauważyłam napis: "energoterapeuta". Powiedz mi co mam robić, bo sama nie umiem znaleźć odpowiedzi. Pomóż mi, jeśli potrafisz. Czuję się bardzo zagubiona. Agata (12659)| Ala | data: 03.03.2010, godz: 19:30 |
Do Lara Moon.... ja już się nie wtrącam w sprawy Marcina bo zawsze dostaje tak zwany ochrzan, więc tylko Ty masz wpływ i módl się dalej :):) Lara możemy się skontaktować np przez gg albo maila ? Pogadałabym sobie z Tobą ;)
Tak sobie jeszcze myślę co napisała Basia i Marcin ... jak myślicie na ile pieniądze maja wpływ na małżeństwo? (12658)| Marcin | data: 03.03.2010, godz: 18:41 |
Do Basia,lat 54
Hmm....głos rozsądku przewija się przez twój wpis:) Niestety nie wszystko jest proste,ja np oprocz milosci patrze tez na sprawy materialne choc jestem w stanie wyobrazic sobie zycie bez wycieczek i bez samochodu za 50 tys. Tak,nie mamy juz 20 lat ale po 30,40 i tak marzymy o tym o czym marza ludzie w naszym wieku a czasami niestety nie mamy konkrentnego planu na zycie zadowalajac sie minimalizmem a przecież.....życie jest tylko jedno! (12657)
nie wiem jak mam brać siły do życia, czasem nie chce mi się żyć (12656)| Ala | data: 03.03.2010, godz: 15:31 |
do basia.... bardzo mądry i ciekawy wpis, dziewczyny słuchać doświadczonej kobiety ;)
do Lara Moon.... Marcin dużo marudzi a mało robi... ale znam go już z rok więc wpływ jakiś na niego mam (nie zawsze może korzystny) :> ale Lara wiedz jedno ja już się postaram aby coś w końcu bardziej konkretnego zaczął robić, a nie mnie męczyć wieczorami... na gg ;):):)
do Dzunia....no no życzę Ci jak najszybszego poznania Marcina... a co będzie czas pokaże jak to w życiu ;)
pozdrawiam wszystkich no i oczywiście osobę której się ten wpis tyczy;) (12655)| Marcin | data: 03.03.2010, godz: 14:32 |
Do Basia,lat 54
Dziś taki czas że miłość jest ważna i pełne konto ważne a dla ludzi którzy szukają czegoś więcej i droga świętości jest ważna...... (12654)| basia, lat 54 | data: 03.03.2010, godz: 12:36 |
Taki mój mały kamyczek do /żródełka/
Czytam was od dawna i uważam, ze p.Tomek zasługuje na /nagrodę miłości/ za ten portal.Tak niewiele jest wartosciowych miejsc w internecie.Coś chcę napisać do was dziewczyny po 30, 40 stce, bo widzę że boli was samotność.Długo czekałam na meża, bo 37 lat.Codziennie się modliłam i ufałam.On miał 40lat i rok póżniej urodziłam córeczke.Późno ale czy to ważne.Ludzie cos tam mówili ale przestali.Nie wstydziłam sie.Było cieżko, bo nie miałam pracy a mąż niewiele zarabiał.a jednak nie patrzylismy na bogactwo ale na Boga i dusze i to nam pomogło do dziś życ w miłości.Pomimo skromnego życia bez wycieczek,samochodu jestesmy szczęśliwi.Widzę codziennie miłość w oczach meża i w jego szacunku do mnie i córci.Dla wielu moze wydawać się śmieszne takie życie dzis gdzie wygodny tryb zycia jest często brany pod uwagę.Znam wiele samotnych kobiet czesto wykształconych,bo mówią że lepiej być samą niż wiązac się ze zwykłym /robolem/i zyć za 1300. Żal mi ich bo samotnosć jest niezdrowa.Wiem to.Ja kocham swojego/robola/i wiem że jestem kochana.Czasem dziewczyny trzeba obnizyć wymagania bo przeciętni faceci też umieją kochać,może i bardziej.Czekać może 20latka ale nie30 40latka. A jesli i zwykły wam wystarczy to może wy zróbcie ten pierwszy krok.To nie wstyd. Ja tak zrobiłam i dziś jestem szcześliwa.Skromni meżczyzni mają obawy przed znajomoscią, że nie spełnią wymagań i zostaną odrzuceni. Tak mi mąż powiedział.Umieją kochać ale są odrzucani.Przecież szukacie miłosći chyba że wolicie wygody i meża na stanowisku to czekajcie dalej. Moze i do starości.Zaufajcie Duchowi Swiętemu On już was otoczy duchową miłością.I nie mówcie o sobie /single/bo to śmieszne.Inni tak powiedzą o was panna czy stara panna. Lubie wasze wpisy takie z serca i troski.Lubię wiare i optymizm Tadeusza/modlę sie o Twoje zdrowie/,dobroc i stanowczość Trawiastej/zaraz wiosna,będzie lepiej/Aldonę i Alys za waszą prostoduszność, Leo/dzieki Twoim wpisom moja Kasia znów się uśmiecha wracaj jeśli możesz/ X-a którego wpisy są tajemnicze i ciekawe/pisz dalej prosze/.No i Łukasz ulubieniec /Zródełka/ który się stara choć rózżne są skutki/więcej wiary Łukaszu/. Coś zaiskrzyło miedzy Dzunią a Marcinem i cieszę sie Dzunia. Dziewczyny bierzcie przykład.Nie musi to być miłośc bo odległość dzieli ale wirtualna przyjażń napewno cenna. A jezeli macie kiedyś do siebie pisać to lepiej na papierze takie listy mają wartość. Rozpisałam sie ale chciałam podnieść was na duchu.Nie patrzcie dziewczyny na stanowisko i konto ale na serce aby was mąż szanował.Reszta przyjdzie od Boga. Pozdrawiam was kochani. Basia. (12653)
Do Ali i Lary Moon
Kochane kobietki spokojnie chce Marcina poznac po prostu czy to od razu o czyms swiadczy i przesadza prosze... was... Pozwolcie mu dzialac z woli Bozej pozdrawiam milego dnia :) (12652)| Renia | data: 02.03.2010, godz: 23:14 |
Gdybym mogła skrócić życie to bym to zrobiła.Hmm,ale sie nie da.(:A szkoda bo mogłabym być już w wieczności i mieć problem z głowy.A tak musze to co mnie teraz czeka przejść...Jak ciężko jest zaufać Chrystusowi.Na początku myślałam że łatwo ale nic bardziej mylnego.Czy to wogóle możliwe? (12651)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 02.03.2010, godz: 22:29 |
Witam
19 marca Msza dla samotnych , oczywiście ja będę , już nie mogę sie doczekać.
pozdrawiam Łukasz
(12650)| X | data: 02.03.2010, godz: 21:46 |
Gdybym wczesniej zapadl w sen zimowy,a dzisiaj nagle z niego sie wybudzil i nie wiedzial,czy klasc sie z powrotem,czy moze juz nie warto,to odpowiedz na to pytanie otrzymalbym przegladajac ostatnie wpisy Lukasza.Przeczytawszy je,bez wahania,stwierdzilbym:nie warto,bo....wiosna idzie!!Wiosna jak nic....Jest juz tuz-tuz...No i bardzo dobrze,bo dosc juz tej zimy.. (12649)| Monika, lat 36 | data: 02.03.2010, godz: 20:04 |
Wiecie a mi sie wydaje ze jestesmy podobni do Izraelitow na pustyni. Jak sie gleboko zastanowic i stanac w prawdzie to wiele naszych cierpien wcale nie jest cierpieniem ale niespelnieniem naszych pragnien. Dla przykladu podam siebie. Pracuje w malowniczej wiosce z widokiem na gory i morze w malej wiosce. Mam wiec spokoj i juz pracuje miesiac. I wiecie ciagle chcialabym czegos innego. Zamiast poprostu spokojnie zyc i byc oparciem dla kolezanek i kolegow moja glowa wciaz sie nakreca. Dziekuje Panu Bogu, ale wlasnie tak jak Izraelici znudzeni manna chcieli przepiorki.
Kris dziekuje za Twoj wpis. Wlasnie takich slow potrzebowalam. Leo szkoda ze juz nie bedziesz pisal lubie Twoje wpisy.
Proponuje Litanie do Najdrozszej Krwi Pana Jezusa.
(12648)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 02.03.2010, godz: 18:06 |
Do wpisu ( 12741 )
data: 02.03.2010, godz: 00:37, IP: 83.31.145.157
Ona pracuje w innym fachu, ja pracuję dla serwisu sprzątającego a ona pracuje bezpośrednio w firmie tzn. w Mennicy. Więc nie mogę jej nawet pomagać, jedynie co mi pozostaje to się uśmiechnąć bo wstydzę się porozmawiać. I trudno ją traktować jak by była moją księżniczką ponieważ ona pracuje w oddzielnym pokoju, wiec ją widzę może z 3 razy ale ja obserwuje już dłużej i widzę że jest miła, fajna oraz spokojna, i wiem, że mnie się podoba.
Pozdrawiam Łukasz
(12647)| monika, lat 25 | data: 02.03.2010, godz: 18:04 |
Kochani!
Będę wdzieczna za Wasze informacje dotyczące jakiegoś porządnego psychologa w Warszawie. Chciałabym iść na terapię par wraz z moim chłopakiem. Obawiam się jednak, że trafię na psychologa, który nam będzie "wmawiał", że nasze problemy w związku są spowodowane tym że chcę czystości przedmałżeńskiej itd. Boję się, że takiego psychologa spotkam, a mój chłopak jest do zasad Kościoła nastawiony delikatnie mówiąc sceptycznie i chętnieby takie "porady" psychologa wcielał w życie;) Jednocześnie mój ukochany ma zachwianie wiary w siebie, pewnie i depresję dlatego chciałabym iśc razem na terapię. Sama też nie wiem jak sie dokładnie zachowywać w relacjach z chłopakiem aby go nie ranic, dlatego przynajmniej na kilka ierwszych sotkań bym chciała iść razem z nim. Proszę Was o kontakt do takiego psychologa katolickiego i o ceny wizyt. Sprawdzałam na stronie archidiecezji lecz tam jest skierowana oferta głównie dla małzeństw więc nie wiem czy byśmy mogli z niej skorzystać. Na razie nie jesteśmy małżeństwem bo chce aby chlopak najpierw wyleczył się z depresji i potem świadomie podjął decyzję o małżeństwie. Bardzo go kocham i chcę tylko jego świadomej decyzji. Dziękuję Kochani za przeczytanie i pomoc, z góry Wam dziekuję, pozdrawiam (12646)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 02.03.2010, godz: 10:13 |
Odmawiałem zgodnie z zapisem przez cały rok :) Teraz jestem 9 rok przy 7 Ojcze :) (12645)| Łukaszu, Tadeuszu | data: 02.03.2010, godz: 00:37 |
Łukaszu,
możesz bez słów pokazywać jej, że Ci się podoba np. staraj się jej pomagać jeśli trzeba i traktować ją po dżentelmeńsku, czyli tak jakby była Twoją księżniczką. Myślę, że to zauważy i może doceni.
Tadeuszu,
czy odmawiałeś kiedyś "Tajemnicę szczęścia?" Jest dla Jezusa bardzo ważna skoro tak dużo obietnic z nią wiąże. Dlatego można licznych łask dzięki niej dostąpić nie tylko w życiu doczesnym ale też wiecznym. Jest godna polecenia. Znajduje się nawet na tej stronie:) Gorąco Cię do niej zachęcam:) (12644)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 01.03.2010, godz: 22:34 |
I jeszcze dwa takie krótkie teksty.
1. Fragment O naśladowaniu Chrystusa - Kempisa:
"..."Bądź dzielny i pamiętaj że przyjdzie Ci znieść jeszcze gorsze rzeczy. Nie wszystko stracone choć widzisz że coraz częściej ogarnia Cię niepokój i pokusy. Tyś człowiek nie Bóg, Tyś ciało nie duch anielski. Jakże mógłbyś trwać zawsze w niezachwianej cnocie kiedy zabrakło jej nawet Aniołom w niebie i pierwszemu człowiekowi w raju? Ja podnoszę zasmuconych na duchu, a tych co znają swoja słabość wznoszę ku mojej Boskości...."
I drugi co dostałem kiedyś od jednego księdza:
"I UWIERZYŁ
Zostaliśmy stworzeni do wieczności. Jesteśmy dopiero u początku. To cośmy dotąd przeżyli, to jeden okruch piasku. To co przeżyjemy do swojej śmierci, to drugi okruch piasku. A przed nami plaża. Do czego nas Bóg prowadzi, co nam jeszcze ukaże, jakie nam się odsłonią światy, widnokręgi, jakie drzwi zostaną nam otworzone - - tego nie wiemy. Ale wiemy, że Bóg jest MIŁOŚCIĄ. Teraz jest dzień jak co dzień. Codzienne smutki i radości, codzienne problemy i problemiki. I ludzie - jak ludzie, i my - jak my. Ale żebyś nie ograniczył się do tej codzienności. Żebyś miał w głębi świadomość swojej wieczności."
(12643)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 01.03.2010, godz: 22:29 |
Chciałbym Wam zamieścić wywiad z Vicką z Medjugorja odnośnie cierpienia.
"Redaktor: Zwykle jednak człowiek stara się unikać cierpienia.
Vicka.: Matka Boża nieraz wyjaśniała, że kiedy Bóg daje nam krzyż – chorobę, cierpienie itp. – powinniśmy przyjąć to jako wielki dar. On dobrze wie, dlaczego powierza nam krzyż i kiedy ma nas od niego uwolnić: Pan chce od nas jedynie cierpliwości. Gospa tak o tym mówi: „Kiedy nadchodzi dar krzyża, nie jesteście gotowi na jego przyjęcie, mówicie zawsze: dlaczego spotyka to właśnie mnie, a nie kogoś innego? Gdybyście jednak zaczęli się modlić i dziękować, mówiąc: „Panie, dziękuję Ci za ten dar. Jeśli chcesz dać mi coś jeszcze, jestem gotów to przyjąć, ale proszę Cię, dodaj mi też sił do dźwigania mego krzyża cierpliwie i z miłością...” wówczas zagości w was pokój. Nie możecie sobie nawet wyobrazić, jak wielką wartość ma w Bożych oczach wasze cierpienie!” Jest bardzo ważne, by modlić się za tych, którzy nie umieją przyjąć krzyża: potrzebują oni naszych modlitw, zaś my sami, poprzez nasze życie i nasz przykład, możemy wiele sprawić.
R.: W twoich Świadectwach często opowiadasz, że kiedy Matka Boża zabrała cię, by ci pokazać raj, przebyliście coś w rodzaju „przejścia”. Myślę jednak, że jeśli ofiarowujemy samych siebie i staramy się wykroczyć poza cierpienie, takie przejście dokonuje się
również w naszych duszach, nieprawdaż?
V: Oczywiście! Gospa powiedziała, że raj przeżywa się już tu, na ziemi, a potem
jest to po prostu dalszy ciąg. „Przejście” jest jednak bardzo ważne: jeśli już tutaj
przeżywam raj i odczuwam go w moim sercu, jestem gotowa umrzeć w każdej
chwili, kiedy tylko Bóg mnie powoła, bez stawiania Mu żadnych warunków.
Pragnie On zastać nas gotowymi każdego dnia, choć nikt nie wie, kiedy ów
dzień nastąpi. „Wielkie przejście” nie jest więc niczym innym, jak nasza gotowością. Niektórzy jednak walczą z myślą o śmierci i stawiają jej opór. Dlatego Bóg, poprzez cierpienie, ofiarowuje im szansę: daje im czas i łaskę, by mogli wygrać tę wewnętrzną walkę.
R: Czasem jednak zwycięża strach.
V: To prawda, ale strach nie pochodzi od Boga! Gospa powiedziała kiedyś:
„Jeśli odczuwacie w sercu radość, miłość, zadowolenie, oznacza to, że owe
uczucia pochodzą od Boga. Jeśli jednak doznajecie niepokoju, niezadowolenia, nienawiści, napięcia, musicie wiedzieć, że pochodzą one od drugiej strony”. Dlatego powinniśmy zawsze umieć rozróżniać, i gdy tylko niepokój zacznie drążyć w naszym umyśle, sercu i duszy, musimy natychmiast odrzucić go precz. Najlepszą bronią na jego odpędzenie jest różaniec w ręku, modlitwa odmawiana z miłością.
R.: W jaki sposób szatan oddziaływuje na rodziny?
V: Rodziny są w niebezpieczeństwie, ponieważ brak jest w nich dialogu, modlitwy, wszystkiego! Dlatego Matka Boża pragnie, aby odnowić modlitwę w rodzinach, domaga się, aby rodzice modlili się z dziećmi, a dzieci z rodzicami, co wytrąci szatanowi broń z ręki. Modlitwa to podstawa rodziny. Gdyby rodzice mieli czas dla dzieci, wszystko byłoby w porządku, dzisiaj jednak rodzice pozostawiają dzieci samym sobie, aby mieć więcej czasu dla siebie i dla różnych głupstw, a nie rozumieją, że w taki sposób dzieci się gubią."
(12642)
Witam
Tak czytam wasze wpisy od pewnego czasu ale nie chciałem tego komentować...
Do dziś....
Wiele tu przelewacie siebie ale tak widzę że każdy oczekuje wsparcia od drugiej osoby a co za tym idzie czuje się nie za dobrze sam ze sobą.
Też tak kiedyś miałem - ale - teraz już wiem że sami kierujemy swoim życiem sami podejmujemy decyzje i tylko przy odrobinie naszej chęci jesteśmy w stanie zmieniać świat na lepszy. Trzeba wierzyć w to co się potrafi i wytyczać sobie cele ale nie takie które są poza zasięgiem - marzenia nie do spełnienia- ale takie które są namacalne i wykrywalne. Proponuje więcej działać i życzę wam więcej pogody z życia bo życie jest piękne i trzeba wierzyć w dobro świata. A co ze złem tego świata - zawsze było i będzie - a to że czujemy ze coś jest złe uświadamia nam że jesteśmy dobrzy... (12641)| X | data: 01.03.2010, godz: 21:50 |
Do Lary Moon
Gdybys podjela inna decyzje,to,byc moze,jeszcze trudniej byloby Ci wierzyc w jej sens-i to nie tylko czasami...?
A cierpienie,w pewnym sensie,jednak"musi",jak mowisz,przycmiewac zycie....
(12640)| Ala | data: 01.03.2010, godz: 21:36 |
No patrzcie jaki ten nasz Marcin zapracowany ;) bierz się od razu a nie odkładasz na środę ;) w końcu może zostanę Twoją swatką i na wesele mnie zaprosisz ;) (12639)| Alys, lat 21 | data: 01.03.2010, godz: 20:47 |
http://www.youtube.com/watch?v=YvdX5Ht3U9w&feature=related
wspaniały:* polecam też z Laurą Pausini:) (12638)| Marcin | data: 01.03.2010, godz: 20:47 |
Do DZIUNA
Dzięki za adres,napisze w tym tygodniu jak znajde czas kolo srody:) (12637)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 01.03.2010, godz: 20:45 |
Cześć
Podoba mi się dziewczyna w pracy ale nie potrafię z nią porozmawiać, nie potrafię do niej podejść i jej powiedzieć, że mnie się podoba, jak się przełamać. Dziewczyna widzę, że jest spokojna i miła i bardzo mi imponuje.
Pozdrawiam Łukasz
(12636)| Alys, lat 21 | data: 01.03.2010, godz: 20:43 |
Ostatnio tak zaczytałam się w waszych wypowiedziach. Mam takie pytanie: Czy w waszym życiu jest coś pozytywnego? Czy cieszycie się z czegoś co osiągneliście? Pozdrawiam :* (12635)
Do MARCINA
Napisz prosze do mnie bardzo chetnie z Toba po pisze oto moj adres ewad1904-1@tlen.pl pozdrawiam:) (12634)| pavel, lat 24 | data: 01.03.2010, godz: 12:33 |
Czesc Aldona i Wszystkim.
Podjelas bardzo ciekawy temat nad ktorym podnosze refleksje coraz czesciej. Wrocmy do czasow wojny kiedy Hitlerowskie bestie obdarly z calkowitej godnosci drugiego czlowieka, odbierajac mu doslownie wszystko. Od wlosow do poczucia wartosci ze jest sie ludzka istota. Szczegolnie zal mi dzieci ktore niczemu nie sa winne. Mam przed oczami moja mala siostre. Potem zaczyna sie kapitalizm, kryzysy finansowe gdzie czlowiek coraz bardziej musi walczyc o pieniadze. Musi byc bardziej agresywny i bewzgledny. Drugi czlowiek jest poto aby na nim zarobic. Malo kto wie ze w dzisiejszych czasach jest o wiele wiecej niewolnictwa niz przed tem gdzie ludzie po glodowych stawkach pracuja dla wielkich korporacji zeby nie byc glodnym. I tak dla przykladu Nike i inne zatrudniaja ludzi m.in w Afryce gdzie ci zarabiaja po 3 centy za godzine!!!
Dobrze jest zadac sobie pytanie: kim wlasciwie jestesmy i kim sie stalismy? Stalismy sie czyms wiecej niz kanibalami. Zwierzeta pozeraja siebie nawzajem w sytuacjach totalnie ekstremalnych ( jak ostatnio niedzwiedzie polarne). My potrafimy to robic z checi zysku. Nie jestesmy juz nawet zwierzetami, tylko istotami pozbawionymi czlowieczenstwa. Swoja droga tez spojrz do czego swiat zmierza. Zobacz dzisiaj aktorki i inne gwiazdy show-biznesu pokazuja sie niemal nago w telewizji dla kasy!!!! Pomysl i zapytaj sie swojej babci czy 30 lat temu tez tak bylo.
Potrafisz sobie wyobrazic co beda robily za kolejne 30 ? Niestety moja wyobraznia juz nie siega tak daleko.
Ubolewam nad tym co sie dzieje, jednak wierze ze zyjemy w Czasach Ostatecznych, i ze wojna to byl Krzyz Panski. Dalej juz bedize Niebo I Zmartwychstanie.
Pozdrawiam
Pavel
(12633)| Chwila | data: 01.03.2010, godz: 11:15 |
Do Alys
Troche mnie nie było więc teraz ...adekwatnie zabierania dzieci nie tylko z domów rodzin patologicznych i pani z MOPSu - to były cytaty z forum, nie moje zdanie o tej pani, na pewno nie wszystkie panie z takich placówek tak postępują, chociaż akurat co do tej pani, to właściwie muszę się zgodzić z forumowiczami
(12632)| Marcin | data: 01.03.2010, godz: 08:57 |
A ja niedawno dostałem na skrzynkę e-maila z zachętą by wizualizować sobie pieniądze i dostatek i by ściągnąć jakiegoś ebooka na ten temat. Hmm....uśmiecham się tylko pod nosem jak dostaję takie informacje bo przecież same marzenia nie wystarczą,potrzebny jest czyn,konkretnet działanie a nie tylko mżonki. Choć zgadzam się poniekąd ze zdaniem które mówi że nasze myśli tworzą rzeczywistość choć widzę to z kategoriach czynienia zła lub dobra bo przecież z naszych dobrych myśli wynikają dobre czyny a ze złych egoizm,pycha,chciwość,nieczystość,zazdrość,nieumiarkowanie..... (12631)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 01.03.2010, godz: 05:55 |
Jestem zdruzgotana.Zdruzgotana, kiedy patrzę na ludzką bezwzględność, na okrucieństwo, jakie może zadać człowiek, nie tylko człowiekowi, ale zwierzęciu też.Jak to możliwe, żeby człowiek, największe ze stworzeń Boga, zachowywał się jak wściekła bestja, którą nie obchodzi nic poza swoimi rządzami.Jak można krzywdzić coś co zyje, patrzeć jak cierpi i zabić w kńcu.?Jest taki sezon, przypadający chyba na marzec, że czyniona jest rzeżn fok.Meżczyżni z kijami bejzoblowymi, podchodzą i walą kijami z całej siły w zwierzęta, tylko po to, żeby uzyskać futro.Pieniądze, pieniądze.Czlowiek to już czasami nic nie widzi tylko pieniądze.Pieniądze to jest gnój i marność.Ktoś powie, pieniądze też są potrzebne do zycia.Trudno się z tym nie zgodzić.Jednak kiedy zdobywa się te pieniądze drogą nie moralną, krzywdzącą to jest to coś co przekracza poziom jakiej kolwiek krytyki.Takie pieniądze to prawdziwy gnój i marność.Jak widzę to całe okrucieństwo i jak czuje ile ono przysparza cierpienia, to naprawde czasami chciałabym momentami umrzeć, żeby już nic nie widzieć i nic nie słyszeć.J już nie wstydzić się, że jestem człowiekiem. (12630)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |