| Oliwia | data: 15.02.2010, godz: 20:08 |
Tadeusz, życzę powodzenia i podziwiam za spokój, nadzieje, i odwagę :) (12430)| Anna, lat 36 | data: 15.02.2010, godz: 19:35 |
Łukasz, dlaczego masz stałe IP? To proste, ponieważ masz sztywne łącze, a takich dynamiczne IP nie tyka.... I zamiast pisać kolejny post (który jednak nie może być równoznaczny z modlitwą) weź do ręki różaniec. Uwierz, bardziej pomoże niż wirtualny świat (12429)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 15.02.2010, godz: 18:05 |
Witam
Dziś idę a godz. 20:00 na spotkanie ( Katechezę ) Wspólnoty Drogi Neokatechumenalnej, na tym spotkaniu też będzie mój ksiądz, mam nadzieję , że uda mi się z nim porozmawiać, bo obecnie jest bardzo zajęty.
Pozdrawiam Łukasz
(12428)| Leo, lat 38 | data: 15.02.2010, godz: 18:02 |
Wytrwała.
Nawet Bóg ma w oczach łzy radości widząc, jak dzielną ma Córkę, która w pokorze i miłości, bez skarg i zniechęceń, dba o Skarb jej powierzony w postaci dziecięcia bezbronnego. Życzę by dziecię jedno i drugie opolotło Cię ramionami swemi, po czym obcałowało oblicze Twoje, spojrzało w oczy i bez słów wyraziło swą miłość. Życzę, byś od córeczki kiedyś usłyszała > kochałam Cię, kocham i będę kochać do końca świata, za Twoją miłość matczyną nie tyle do mnie, co do braciszka mego drogiego; zawsze będziesz dla mnie wzorem kocham mamę (12427)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 15.02.2010, godz: 17:00 |
Do ania, e-mail: malta@onet.pl
Tak modlę się, dużo się moglę, dla mnie awe każdy post jest modliwą. (12426)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 15.02.2010, godz: 16:58 |
Witam
Jeśli ktoś mi nie wierzyże chodze do psychologa trudno, a jesli chce to może się dowiedzieć Łukasz Żaczkowski, Szpital Belański, dziś miaem wizytę, astpne wizyty 24.02. na godz.12:45 - psychiatra, 25.02, 4.03, 11.03- psycholog na godz. 14:30
Mozecie dowiedzieć się w Szpitalu.
Pozdrawiam (12425)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 15.02.2010, godz: 16:26 |
Do Nicram, lat 56
To dlaczego ja mam ten sam IP. (12424)| Wytrwała., lat 32 | data: 15.02.2010, godz: 14:25 |
Pęknie piszecie,takie proste z serca słowa.Jestem tu pierwszy raz i serdecznie was pozdrawiam.Wiele razy zadawałąm sobie pytanie czy Bóg istnieje,nie wątpiłam w to.Ludzie często zadają sobie to pytanie na swojej drodze życia.Nie da się żeby było pięknie...Mam dwoje cudownych dzieci,starsza dziewczynka młodszy synek,który mnie nie odstępuje.Jest dzieckiem autystycznym,który nie mówi obecnie ma 7 lat.Wiele razy zadawałam sobie pytanie dlaczego ja dlaczego my?Teraz znam odpowiedz.Któregoś dnia moja mam mi powiedziała-To cudowne że tak walczycie z całych sił o wasze dziecko nie pozwalacie mu uciekać w jego świat.To bóg dał Ci i wam taki cel:(Kiedy byłaś malutka(mamy słowa)było z Tobą bardzo ciężko.Na tamte czasy na tamtą chwilę moją drogą jakiś czas była drogą do szpitala i do domu.Pewnego ranka lekarze oznajmili,że nie nie dają Ci już szans do następnego dnia.Załamałam się ale i też wiedziałam że muszę racjonalnie myślec.Tego samego dnia wezwano proboszcza na oddział,udzielił Ci chrztu ,miałaś wtedy prawie dwa miesiące.Pomodliliśmy....To były moje najgorsze chwile,trudne w bólu.Wieczorem musiałam pojechac do domu na tamte czasy bycie w nocy na oddziale z dzieckiem było zabronione.Kiedy rano jechałam aż się bałam ale czułam w sobie nadzieję że Bóg Cię ocali.Tak się stało moje wejście na oddział zobaczyła pielęgniarka zajmująca się Tobą,podeszła i przytuliła mnie aż zmroziło.Pomyślałam najgorsze,a ona do mnie cud stan mojego zdrowia z minuty na minutę się polepszał........Bóg ma dla nas cele.Dziś dziękuje mu że żyję i że mogę opiekować się dziecmi a w szczególności moim autystycznym skarbem.Bo cóż takie dzieciątka bez rodziców i najbliższych zrobią?Otóż nic bo sama sie przekonałam jak społeczeństwo jest nastawione na inność ludzką.Serdecznie was pozdrawiam.Miło się wygadać czasami aż tak leciutko się na duszy robi:)Milutkiego tygodnia. (12423)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 15.02.2010, godz: 13:44 |
Pozdrawiam serdecznie wszystkich źródełkowiczów. Dziś jade do Warszawy i jutro konsultacja lekarska i kolejny etap zabiegow Do zobaczena za 2 - 3 tygodnie. (12422)| SEN | data: 15.02.2010, godz: 12:09 |
ktoś Nieznamy o kiedyś wysłał mi kilkanaście MMSÓW z MODLITWAMI do różnych świętych ku czci PAPIEŻA POLAKA JANA PAWŁA . jesli ktoś by też chciał je to wyśle ale w orange 508843667. . gdy je sie przeczytało to piękne modlitwy hymny Litanie do swietych i koronki w nich są . taki łańcuszek modlitw ku czci PAPIEŻA POLAKA by je czytać i innym podać :-)
choć nie znam tej osoby prywatnie co je napisała ale wiem że ma na imię jacek ktoś dobry z ludzi (12421)| X | data: 15.02.2010, godz: 11:48 |
Nadziwic sie nie moge.Malysz PRZEGRAL na olimpiadzie,a ogladajac TVP odnosi sie wrazenie,ba,ma sie pewnosc,iz wygral!Bo to,czy ktos zajmie miejsce 2-ie,czy 52-ie,
to jeden dia...-metralnie rozny(wydawaloby sie)wynik,a jednak nie ma roznicy-2-ie
i 52-ie miejsce to wlasciwie to samo-liczy sie tylko zloto.TV jednak tak nas oglupia,tak nam wmawia,ze jest inaczej,iz w koncu sami jestesmy w stanie w to uwierzyc;nawet sam Malysz sprawial wrazenie,ze jest przekonany,iz odniosl zwyciestwo.Jest to chore,ale-jak sie wydaje-a tym szalenstwie jest metoda...Kiedys nazywano Malysza''lokomotywa ogladalnosci''i teraz-choc na krotko-te czasy wracaja...Liczy sie tylko''ogladalnosc'',za ktora w slad ida wyzsze stawki reklamowe,a wiec kasa,kasa....Mamy takiego red.Szaranowicza,ktory perfekcyjnie steruje ludzkimi emocjami,jest w tym mistrzem!A inny redaktor,(W)Kurzajewski jest od''bicia piany''...tez niezly;kiedys liczylem,ktore to juz z kolei ma nowe oprawki,ale w polowie drugiej setki stracilem rachube...
Zeby nie bylo watpliwosci-nie ogladam transmisji sportowych,tylko tak mimowolnie cos uslysze,no i ogladam Wiadomosci w TVP,mimo wszystko,jednak TVP,bo ta reszta stacji to....
Swoja droga,czy wiele osob zauwazylo,ze wczoraj powiedziano,iz za 15 lat Belgia bedzie krajem muzulmanskim?Moze''zwyciestwo''Malysza nie pozwolilo na to,by to wychwycic? (12420)| Nicram, lat 56 | data: 15.02.2010, godz: 09:58 |
Odpowiedź na pytanie Łukasza w sprawie numerów IP:
W wielu sieciach numer IP jest przydzielany dynamicznie, to znaczy przy każdym połączeniu tego samego komputera z internetem jest przydzielany inny numer IP (aktualnie wolny). (12419)| Chwila | data: 15.02.2010, godz: 08:51 |
Do Ani
Bardzo dobre rady, mam nadzieję, że Łukasz to zrozumie i wprowadzi w życie:)
(12418)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 15.02.2010, godz: 07:15 |
Stały spowiedniik jest po to, aby dopomóc w rozwoju duchowym.Stały spoweidnik zna nasze grzechy , problemy i upadki, więc idąc do takiego stałego spowiednika, nie trzeba mu od nowa tlumaczyć nic, bo on juz wie.Jego zadanie polega na pomocy w rozwoju duchowym, pomocy do wskazania jak z danym grzechem walczyć, jak postępować.Chociaż mam jedną wątpliwość.Przecież święci tez mieli stałych spowiedników.Ale to byli święci.W ich sercach działo się coś więcej, niż w sercach przeciętnego człowieka.Czy to czasem nie jest tak, że takiemu zwykłemu szaremu czlowiekowi, wystarczy spowiedz raz w miesiącu i to u przypadkowego księdza, bo niby co takiego się dzieje w jego relacjach z Bogiem nadzwyczajnego, żeby zaraz spowiednik stały był?Z drugiej zaś strony, jest tak naprawdę to potrzebne każdemu z nas.Jest to bardzo dobrze mieć stałego spowiednika.Chociaz inną sprawą jest to, że jest cięzko znaleść takiego człowieka, a jak już się znalazło to tacy ludzie znikają gdzieś i ślad po nich ginie.MIałąm kiedyś, przed laty w zasadsdzie dwóch księzy, u których bywaląm często do Spowiedzi.J jeden znikł i drugi.A byli to wspaniali kapłani, bardzo pomocni.Wczoraj poszłam się wyspowiadać.Jestem szczęsliwa, ale spowiedz nie kończy niczego teraz walka, teraz trud.Przyżekłam sobie, że codziennie będę chodzić na Mszę, na Eucharystję.Ciekawa jestem, czy mi się to uda:) (12417)
do Łukasza
pracujesz, uczysz się, czasem chodzisz na wizyty do psychologa (o ile nie ściemniasz), siedzisz w internecie, wklejasz po kilka postów dziennie, sprawdzasz IP... Mam pytanie: a czy Ty się modlisz? Poświęcasz modlitwie tyle czasu, ile siedzisz w internecie? Piszesz ciągle o swoich problemach, a czy Ty je zawierzasz Bogu? Może oprócz proszenia Źródełkowiczów o modlitwę sam zacznij też coś robić... Jeśli masz czas na modlitwę i modlisz się, to zrezygnuj jeszcze dodatkowo z 2/3 czasu przed komputerem i również poświęć go modlitwie a zobaczysz owoce...
A tak dla mojej ciekawości; po co sprawdzasz IP X-a? To zajmuje dużo czasu- marnujesz go. Może lepiej otwórz Pismo św. i czytaj, rozważaj.
(12416)| X | data: 14.02.2010, godz: 22:24 |
Do Łukasza
Jak to mozliwe?No,wiesz...''Legio mihi nomen''...sa nas tysiace...wiec zacznij sie juz bac,bo-zdaje sie-tylko Ty cos zauwazyles?Byc moze bedzie to dla Ciebie poczatkiem prawdziwej terapii.Oby...!
Na dwor jednak wychodz bez obaw,nic Ci nie grozi...chyba? (12415)| Magda, lat 24 | data: 14.02.2010, godz: 21:28 |
Czyli z tego wynika że ciężko jest poradzić sobie w życiu bez stałego spowiednika i bez kierownika duchowego ? Bo nawet Proboszcz mój to mówi i też mi tak powiedział ksiądz na spowiedzi. (12414)| Z. | data: 14.02.2010, godz: 20:42 |
Magdo!
Dlaczego niby stały spowiednik i kierownik duchowy jest po to, żeby z nim grzeszyć? Dlaczego od razu zakładasz plotki na Twój temat? Jakieś dziwne podejście do sprawy. Poza tym ludzie potrafią nawet w czymś dobrym dopatrzyć się czegoś niewłaściwego, zrobić z igły widły. Opinia ludzka ma swoje prawa, ale nie można przede wszystkim nią się kierować. Przecież spowiedź jest sakramentem, spotkaniem przede wszystkim z Bogiem a nie człowiekiem, bo ten człowiek, czyli kapłan, jest w konfesjonale narzędziem, przez niego działa Bóg. Wg mnie to wielka łaska mieć stałego spowiednika ( szczególnie dla kogoś, komu nie łatwo się otworzyć), bo z czasem on poznaje osobowość, wnętrze człowieka i może bardziej pomóc w pracy nad sobą. Ja od lat mam stałego spowiednika i naprawdę bardzo sobie to cenię. Wiele razy też miałam i mam możliwość porozmawiać z nim poza konfesjonałem i wielokrotnie te rozmowy pomogły mi w trudnych sytuacjach, kiedy było mi bardzo ciężko, a moje relacje z Bogiem jakoś niepokojąco się komplikowały. Jestem wdzięczna Bogu, że działa w ten sposób przez drugiego człowieka.
Wzorujemy się na świętych. Wielu z nich też miało stałych spowiedników i kierowników duchowych, np. św. siostra Faustyna, która w swoim "Dzienniczku" napisała: "Wielką łaską jest mieć kierownika duszy. Szybciej postępuje się w cnocie, jaśniej poznaje wolę Bożą, wierniej ją wypełnia, idzie drogą pewną i bezpieczną. Kierownik umie ominąć skały, o które rozbić by się mogła." Cóż, nie mam powodów, żeby Faustynie nie wierzyć. (12413)| Łukasz, lat 26 | data: 14.02.2010, godz: 20:11 |
Do X
Nie rozumiem tego, przeglądam wszystkie Twoje wpisy i każdy jest z innego IP jak to możliwe, czy korzystasz z różnych komputerów. (12412)| rek, lat 36 | data: 14.02.2010, godz: 18:58 |
do Magdy,
ze spowiednikiem jest tak jak z lekarzem, im bardziej lekarz zna nasz organizm tym skuteczniejsza jest jego terapia, jeśli stale zmieniamy lekarzy to trudniej mu rozpoznać na co chorujemy, co prawda spowiednik posiada światło Ducha Świętego.
Nie wiem co ma na myśli twoja mama kiedy mówi, że spowiednik jest po to by z nim grzeszyć. Właśnie dzięki mądremu kierownictwu duchowemu łatwiej jest wzrastać na drodze wiary. Sam korzystam z tego i bardzo jest to dla mnie cenne. Bardzo wielu świętych np. św Ignacy Lojola zachęcało aby w życiu duchowym korzystać z tej praktyki. Warto wspomnieć chociażby Św Faustynę Kowalską i jej spowiednika ks. Michała Sopoćko.
serdecznie pozdrawiam (12411)| Oliwia | data: 14.02.2010, godz: 18:33 |
SW. Walenty, opiekunie ludzi...pomóz nam wszystkim odnależć swooje powołanie i miłośc życia+ (12410)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 14.02.2010, godz: 18:14 |
Powołałeś nas, Panie, do rozwoju. Pomóż mi więc wypełniać Twoje wezwanie. Dopomóż mi rozwinąć we mnie moją męskość na miarę Twoich zamysłów. Przygotuj mnie do daru miłości, jaki mam z siebie złożyć człowiekowi, którego mi wyznaczyłeś. Daj mi moc uszczęśliwienia mojej towarzyszki życia, żeby się na mnie nie zawiodła, żeby się nigdy nie musiała za mnie wstydzić, żeby mogła na mnie we wszystkim polegać. Przysposób mnie, Panie, do służby miłości. (12409)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 14.02.2010, godz: 17:55 |
Święty Walenty, opiekunie tych, którzy się kochają,Ty, który z narażeniem życia urzeczywistniłeś i głosiłeś ewangeliczne przesłanie pokoju, Ty, który - dzięki męczeństwu przyjętemu z miłości - zwyciężyłeś wszystkie siły obojętności, nienawiści i śmierci,wysłuchaj naszą modlitwę: W obliczu rozdarć i podziałów w świeciedaj nam zawsze kochać miłością pozbawioną egoizmu,abyśmy byli pośród ludzi wiernymi świadkami miłości Boga. Niech ożywiają nas miłość i zaufanie, które pozwolą nam przezwyciężać życiowe przeszkody.
Prosimy Cię, wstawiaj się za nami do Boga, który jest źródłem wszelkiej miłości i wszelkiego piękna, i który żyje i króluje na wieki wieków.
Amen.
(12408)| Beatris | data: 14.02.2010, godz: 17:48 |
Do Tulipanek.
Moim zdaniem powinnaś poszukać dobrego psychologa lub psychoterapeuty. Obawiam się, że jedna spowiedź nie rozwiąże problemu. Chociaż Pan jest wielki i ma wielką moc. To o czym piszesz wygląda na zaburzenia obsesyjno - kompulsyjne. Może warto poszukać przyczyn gdzieś głębiej. Życzę powodzenia i serdecznie pozdrawiam. Z modlitwą (12407)| Alys, lat 21 | data: 14.02.2010, godz: 17:19 |
:* Życie kocham Cię nad życie, bo jest paru ludzi:* (12406)| Magda, lat 24 | data: 14.02.2010, godz: 17:18 |
Cześć mam do was 2 pytania:
1. Co sądzicie o kimś kto ma stałego spowiednika ?
2. Co sądzicie o kimś kto ma kierownika duchowego ?
Pytam was oto bo została mi zwrócona uwaga że eksperymentuje na księżach bo nie mam stałego spowiednika . I że jak niby mogę żyć przyzwoicie kiedy nie mam kierownika duchowego. A ja tak po prostu żyje bo nie chce żeby były plotki na mój temat i na temat księży . A moja mama mówi że stały spowiednik i kierownik duchowy jest po to żeby z nim grzeszyć . Ja nie chce narobić sobie i komuś kłopotów dlatego powiedzcie mi jak naprawdę jest. (12405)
Ja też od dłuższego czasu walczę ze zniechęceniem i "depresją" życiową... dlatego zapisałem się na eksternistyczne seminarium odnowy życia w Duchu Sw. w Łodzi... i już mam wizje niebiańskie bo modlitwa o wylanie Ducha Św. przypada w moje urodziny :) jeszcze nic się nie dzieje a już żyję nadzieją na zmianę :) (12404)
Nie wiem co się ze mną dzieje, dziwnie bliski był mi wpis X...choc być może to zupełnie inna bajka....Mnie męczą fobie. Fobie zarazków, wirusów....tak łatwo potrafię sobie wkręcić jakąś chorobę. Wiem, że jest to wszystko niedorzeczne, absurdalne...Ostatnio, jadąc taksówką, kierowca powiedział mi, że wiózł przede mną kobietę lekkich obyczajów. Spanikowałam. Bo do mojej głowy napłynęły myśli, że może się zaraziłam czymś, jakimś wirusem hiv czy innym świństwem. Do tego stopnia, że chciałam nawet wszystkie swoje ubrania wyrzucić...ale jakoś zdrowy rozsądek mnie powstrzymał.
Dziś byłam u spowiedzi, bo nie dałam rady już funkcjonować, jestem zła, niezadowolona, kłócę się z mężem przez to i zawalam inne sprawy, ciągle myśląc o jednym.... I wiecie, ksiądz po prostu powiedział, żebym wyrzuciła fobie za okno i była po prostu szcześliwa....Modliłam się dziś o własne uzdrowienie, bo wiem, że Bóg może mnie uwolnić od tych myśli. Czuję, że to ingerencja złego, bo oddala mnie to wszystko od Boga, od własnej rodziny, pozbawia sensu wszystkiego. Ciężko tak zyć w nieustannym zadręczaniu się. Najgorsze jest to, że wiem, że jest to bez sensu, że nie ma racji bytu....
Ehhh...tak bardzo chciałabym mieć wolną głowę....proszę Was, pomódlcie się za mnie, za moje wewnętrzne uzdrowienie, bo to wszystko niszczy mnie od środka.....ściskam (12403)| X(prawdziwy) | data: 14.02.2010, godz: 11:55 |
Nie mam nic wspolnego z wpisem nr 12489...
Nigdy nie napisalbym,ze mam depresje!!!Nie napisalbym,bo jej nie mam!!!!
Przenigdy nie okaze jakiejkolwiek oznaki slabosci,zwatpienia.....
Przenigdy nie bede na nic narzekal...na nic utyskiwal...
Przenigdy nie powiem,ze oto,w tej chwili,troche cierpie(moze nawet bardzo)i w zwiazku z tym prosze wszystkich,by skupili sie tylko na mnie,udzielajac mi pseudoporad,pociech''na odleglosc''....by zaczeli' glaskac mnie po glowie,abym przez chwile poczul sie jak pod kloszem.
Zreszta mowilem,ze tylko o malych cierpieniach da sie cos powiedziec!O wielkich,prawdziwych,nie da sie!!Sa one niewyrazalne!!!Ta ostatnia fala slabosci,jaka tu sie przelala,jest jedynie dowodem braku woli czlowieka,co do tego,by raz na zawsze-zdecydowanie-uwolnic serce od nieuporzadkowanych przywiazan,by przestac wreszcie myslec jedynie w kategoriach wlasnych zachcianek!!!
Jesli w przyszlosci ktos zechce znow robic sobie j...to musi sie lepiej postarac. (12402)| Leo, lat 38 | data: 14.02.2010, godz: 11:10 |
iXie.
Nie jest z Tobą jeszcze tak źle skoro piszesz tu z prośbą o radę jak z tym walczyć. Najlepszą radę da Ci fachowiec w tej materii, czy nawet telefon zaufania (który i tak Cię wyśle do doktora). Ludkowie ze ,,Źródełka" mogą Cię jedynie pocieszyć, lub swoje odczucie napisać.
Gdybyś miał głęboką depresję to byś tu nie pisał, ale zaszył się w sobie i olał świat cały. Gdybyś miał opętanie to byś tu pisał, tyle że wypowiedzi twoje były by brzydkie jak 7 grzechów głównych. Przyczyn depresji wiele bywa: a to wpływ otoczenia na życie nasze, a to paskudna opinia o nas, żal że inni mają lepiej, odrzucenie przez ukochaną osobę... Ogrom tego. Tak czy inaczej, jeśli w tydzień nie opuści, do doktora iść trzeba, bo to paskudna towarzyszka życia jest. Depresja to choroba duszy, która ciało zniewala. Dusza baterii nie ma - ciało nie funkcjonuje. Ni to spać, ni jeść i łzy w oczach stoją. Myć się nie chce i w końcu wyglądasz jak cieć z jarmarku siódmej kategorii. Opętanie to inna bajka. Zły często małą depresję uformowuje dla utajnienia swych wielkich zamysłów. Ale wtedy robił byś wszystkich w bambuko, i miałbyś z tego satysfakcję. Faktem jest, iż w obu przypadkach bywają myśli samounicestwienia się. Miej na względzie, iż pogoda paskudna i depresja sezonowa wielu dopada. Jednakże przy większych objawach i dłuższym pobycie w umyśle Twoim bez doktora się nie obędzie. Pomyśl także o Doktorze duszy (spowiedź), tam radę otrzymasz i pewność braku opętania. A może i zdrowie... Czego Ci życzę! No i radości jakimś sposobem zakosztuj, bo to wstęp do bajek dobrego samopoczucia.
Decyzję podejmiesz sam. Twoje życie - Twoja decyzja.
Tobie i innym proponuję odrobinę wiosny w zimie programem Virtual Ambience. Jest to symulacja odgłosów natury; ptaki, las... Uspokaja to. Zapytajcie się wujka Google to wam znajdzie. (12401)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 14.02.2010, godz: 10:35 |
Witam
Mam problemy ze wzrokiem, mój wzrok się pogarsza, mam też astygmatyzm i myślałem o laserowej korekcji wzroku, jak myślicie czy to może być skuteczne czy warto tam iść i czy wiecie gdzie takie zabiegi są wykonywane.
Pozdrawiam Łukasz
PS: Mieszkam w Warszawie
(12400)| Łukasz , lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 14.02.2010, godz: 10:30 |
Miłość jest czymś,
co ty i ja musimy mieć.
Musimy ja mieć,
ponieważ nasz duch
karmi sie nią.
Musimy ją mieć,
ponieważ bez niej
stajemy sie słabi i bojaźliwi.
Brak miłości pomniejsza
poczucie naszej wartości.
Bez niej zawodzi nas odwaga,
nie potrafimy patrzeć śmiało
na świat. Zwracamy się
ku samemu sobie
i zaczynając karmić się
swoja własną osoba.
krok po kroku
sami ja niszczymy.
Dzięki miłości
jesteśmy twórczy.
Z nią idziemy przez życie
bez znużenia.
Z nią i tylko z nią
potrafimy dawać się innym.
WÓDZ DAN GEORGE
(12399)
Walentynka... najpiękniejszy podarunek...
dar...serca.
Najpiękniejszym podarunkiem jakim możemy dzisiaj
kogoś obdarować jest dar...serca.
Pochylmy się nad najemnicą słowa – dawanie...
Dawanie... wspaniałomyślne, takie, które sporo nas kosztuje
- jest oddechem wolności i jakimś przejawem szczęścia.
Obdarowanie kogoś szczęściem, które dotyka w nim
jego najpiękniejszej strony,
jest też uszczęśliwieniem samego siebie.
Czyż jest piękniejsza "nagroda" za obdarowanie kogoś,
niż jego radość?
Nie wdzięczność, nie uśmiech skierowany do dającego,
ale radość samego obdarowanego.
Taka, którą się widzi tylko z ukrycia...
Nie ma nic piękniejszego
niż możliwość podarowania chwili szczęścia komuś...
I... tego życzę w tym dniu wspomnienia Świętego Walentego.
Bądźmy dla siebie - darem...serca...
www.dar.religia.net (12398)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 14.02.2010, godz: 08:39 |
****************************************************************************************************************************************
JEZU KOCHAM CIĘ
Jesteś najwspanialszy i najlepszy
Żaden mężczyzna Ci nie dorówna
Tobie tylko chcę się podobać
Do Ciebie tylko nalezeć
Od Ciebie otrzymałam wszystko i wszystko Ci oddaję.
########################################################################################################## (12397)| X | data: 13.02.2010, godz: 20:06 |
Witam.
Mam pewien bardzo ważny problem w moim życiu. Chodzi oto że, mam chyba depresję. Czytałem wiele na ten temat, objawy się zgadzają, ale na lepsze w moim życiu się nie zanosi. Czy depresja to nie choroba ciała, czy umysłu a zniewolenie przez złego ducha, czy nawet opętanie. Jak można to rozpoznać, a konkretnie jak z tym walczyć. :-( (12396)| Proszę o modlitwę | data: 13.02.2010, godz: 13:06 |
Proszę o modlitwę o zdrowie dla mojej Przyjaciółki. Miała wylew dziś w nocy, jest bardzo źle... Proszę Was bardzo o modlitwę! (12395)| Marcin | data: 13.02.2010, godz: 12:36 |
Wczoraj jechałem samochodem i w radiu była odczytywana Ewangelia o uzdrowieniu głuchoniemego. Ileż takich uzdrowień było,ilu ludzi doświadczyło uzdrowienia duszy i ciała.I my też w wiekszości tego potrzebujemy,potrzebujemy uleczenia którego nie będzie w stanie dokonać lekarz, tu potrzeba kogoś Większego........ (12394)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 13.02.2010, godz: 12:35 |
Miłość zawsze tworzy,
nigdy nie niszczy .
Tylko tego
człowiek może być
pewny.
LEO BUSCAGLIA
(12393)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukaz8@wp.pl | data: 13.02.2010, godz: 12:29 |
Prawdziwe życie
nie polega na gonieniu
za zdobyczami materialnymi
i dążeniu do samozadowolenia.
Życie polega na radzeniu sobie
z przeciwnościami
i wierności samemu sobie...
Prawdziwymi osiągnięciami
nie są zdrowie, bogactwo
i szczęście, ta wygodna trójca,
która tak łatwo
może zostać zniszczona
przez pierwszy podmuch
niepowodzenia,
lecz wiara, nadzieja
i nade wszystko miłość.
SUSAN HOWATCH
(12392)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 13.02.2010, godz: 10:08 |
Leo, Moniko, Haniu, Trawiasta, Tadeuszu; aniłołami jesteście, perłami bezcennymi.:)) (12391)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 13.02.2010, godz: 09:45 |
Jak to dobrze, że na tym świecie są ludzie tak madrzy i rozsądni, ktorzy umieją dobrze sprawę wytłumaczyć .Dziekuję Wam za to.Czasami trudo jest zrozumieć mi siebie samą-, że przerotna jestem to wiem i wiem też, że jak na kogoś kto mówi , że kocha Jezusa to jest we mnie za dużo zgrzytów.Nikt nie lubi przyznawać się do nich, zwłąszcza jeśli one dotyczą jego własnej osoby i dla mnie to też nie jest łatwe. (12390)| Hanka | data: 12.02.2010, godz: 21:34 |
do Aldona
Aldona nie bardzo Cie rozumie, piszesz że kochasz Jezusa i nie jesteś szczęśliwa. Jak to możliwe? Miałam kiedyś taką fazę (okres)w swoim życiu, że bardzo byłam zafascynowana (boje się napisać zakochana) Jezusem i był to bardzo szczęsliwy okres w moim życie (chociaż sama borykałam się z trudami dnia codziennego wychowujac samotnie dzieci). Myslę, że jak się szczerze kocha Jezusa, to nic nie jest w stanie przyćmić tej ogromnej radości. Łubię Twoje wpisy choć czasami są przewrotne. (12389)| Leo, lat 38 | data: 12.02.2010, godz: 18:43 |
Aldono
Patrzysz a nie widzisz. Mówisz iż szczęście Cię omija i same ochłapy dostajesz?
Szczście prawdziwe? A czym ono jest? Każdy z nas marzy o szczęściu pt: dom, rodzina, samochód, zdrowie, praca, dzieci...wiele jest tego. Ale to jest tylko dodatek do szczęścia. Czy może być większe szczęście niż obcowanie z Bogiem jak z przyjacielem i mówienie Mu po imieniu? Czy On nie pragnie Twego szczęścia? Ależ pragnie! Ty chcesz kotka, On misia i wychodzi tygrys. I jest be, i gdzie moje szczęście? Przecież to ochłapy! Wsłuchaj się w głos Boga i kieruj się intuicją duchową. Żeby znaleźć małe szczęście ziemskie musisz współpracować ze Szczęściem Niebieskim. Może nie nie będzie to kotek, tylko piesek jednakże lepsze to jak tygrys! Tak czy siak bez współpracy osiągniesz tylko złudzenia. I nie traktuj Jezusa jako ucieczki od ,,95% szczęśliwych" (swoją drogą skąd żeś to wytrzasnęła?), ale jak przyjaciela, z którym obopólna współpraca przynosi owoce. I na pewno nie będą to ogryzki.Skąd wiesz czy ci ludzie, których uważasz za szczęśliwych nie wyznaje religii, która siedem grzechów głównych zamienia z dekalogiem? I skąd wiesz jak oni dzielą to szczęście? Może to tylko pozory, aby ludzie gadali albo nie gadali (opcja). Skąd to wiesz skoro nie wiesz? Bardziej zważaj na szczęście wieczne a nie przemijające. Przecież kochasz Jezusa - szczęście największe. Szczęśliwi ludzie prostego serca, jako że trwają w wielkim pokoju. Współpracuj Aldonko, współpracuj...bo naprawdę obrzucona będziesz ochłapami.
Szczęście trzeba dzielić aby je pomnożyć. Co innego nie być szczęśliwym, a co innego być nieszczęśliwym.
Cieszę się, że humor Ci wraca.
Dziękuję Kasiu za miłe słowa. Radości życia życzę. (12388)| Monika, lat 36 | data: 12.02.2010, godz: 18:26 |
Aldono glowa do gory. Po burzy zawsze wschodzi slonce. Wiesz pracuje obecnie w miejscu gdzie juz kiedys byllam. Jest to malutka wioska. Jak mialam w srode wolne pojechalam na Msze swieta i po tej Mszy byla adoracja. Jak jest Ci smutno chodz na adoracje. Kiedy kaplan wystawil Najswietszy Sakrament chcialo mi sie plakac i po czulam ze tutaj i w tej Obecnosci bede szczesliwa. Aby byc szczesliwa to Ty musisz znalezc sposob co Cie cieszy . Mam widok na morze i gory. Powiem Ci to wspaniale widoki ale one mnie nie uszczesliwia, tylko obecnosc Boga. Niby to same miejsce ale jakby inne. To ja sie zmienilam. Pracuje z koleznka ktora jak ja nad lozkiem ma Krzyz i slucha Choraly Gregorianskie. Aldonko zaufaj Jezusowi. Jak nie umiesz sie modlc to wlasnymi slowami modl sie. Moze odmawiaj nowenne do swietego Antoniego. Czytalam ze Benedykt XVI oglosil Go patronem kryzysu. Cieplutko pozdrawiam. (12387)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 12.02.2010, godz: 17:31 |
Co do Tadeusza:) Wspaniały, cudowny człowiek, pełen wiary , nadzieji, i optymizmu.Taki Boży człowiek, prawdziwe Dziecko Boże.Ja nie mam tyle cierpliwości ani wiary, no , ale każdy jest inny i dobrze:) (12386)| Kasia, lat 34 | data: 12.02.2010, godz: 17:18 |
Do Leona Pisałeś do Aldony, ale nie wiesz jak bardzo JA DZIĘKUJĘ Ci za te słowa...Pozdrawiam (12385)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 12.02.2010, godz: 16:11 |
Pieniądze nie są problemem.Bez pieniędzy można żyć, przy minimalnym standrdzie i nikt nie umrze.Tak po prostu napisaŁam, że być może trafią mi się jakieś pieniądze to wszystko.Tu chodzi o życie. O takie zycie, że obserwując ludzi widzę, że przeważnie w 95% ludzie są szczęsliwi.Nie to, żeby nie mieli problemow, ale przynajmniej nie muszą zadawalać się jakimiś ochlapami, a mnie zawsze prawdziwe szczęscie mija, i to nie jest moją decyzją.Tylko aby zamydlić oczy, byle coś bylo. A w duszy z takimi resztkami.Jeśli nie ma si.ę pieniędzy zawsze można je pożyczyć, ale prawdziwego szczęscia nigdzie się nie kupi nikt tego szczęscia ni uzyczy.A Jezus, On rożswietla moje życie, On jest moją radością, On jest wszystkim co mam.Nie spodziewam się bezproblemowego życia przy Jezusie, ale przy Nim przynajmniej, wszystko z czym sie nie zgadzam w swoim zyciu , wszystko co mnie boli i deenrwuje, wszystko przynajmniej we mnie tak nie uderza, wszystko jest do zniesienia i dzięki Jezusowi wpada sloneczny promień, który rożswietla najczarniejsze zakamarki, to dzięki Jezusowi mam dobry humor.No chyba , że zapomne się odwoac do Niego, to wtedy wpadam w Rów Mariański.Pozdrawoiam:) (12384)| AdrianRzeszów, lat 23, e-mail: akire@op.pl | data: 12.02.2010, godz: 13:02 |
robiłem badania odośnie licencji
pracownika ochrony psycholog na podstawie psychotestu stwierdził że nie posiadam zdolności psychofizycznych do wykonywania zadań pracownika
ochrony moje studium ochroniarskie trwało dwa lata a psychotest ktory trwał doslownie około 20 min wszystko przekreślił będę starał sie odwołać od tej decyzji,a psychiatra nie miał żadnych przeciwskazań nie wiem jak napisać odwołanie od orzeczenia lekarskiego reszte badań mi wyszło prawidłowo,Jako technik bhp nie mogę nigdzie znaleść pracy a te badania odciąganją mnie od pracyw ochronie.Jak można się przygotować do takich psychotestów czy mogę liczyć na Waszą pomoc?.Pozdrawiam (12383)| Leo, lat 38 | data: 12.02.2010, godz: 12:34 |
Aldono
Wnioskuję iż rozpacz twoja z braku pieniędzy pochodzi (ostatnie zdanie). Ale jeśli w błędzie jestem to przepraszam. Przedstawiasz Sobie obraz życia tych, którym się powodzi, którzy są, mają, a Ty zawsze z boku. Czy ktoś Ci każe rezygnować z marzeń? Czy ktoś celowo wciska Ci ochłapy, a zabiera tort. Bynajmniej. Chyba, że sobie na to pozwalasz na zasadzie >trudno, jestem gorsza niech tort inni biorą; w domu pocierpię, a żale do Jezusa wyleję chodź do Mnie Aldonko, u Mnie będziesz miała lekko, łatwo i przyjemnie.< Pokochałaś Jezusa, a to wymaga wyrzeczeń wielu, ale nie rezygnacji z wszystkiego. Jeśli nie możesz ułożyć sobie czegoś pięknie to ułóż to ładnie. Ale ułóż, nie rezygnuj. Myślisz, że On się cieszy ze smutku Twego? Bynajmniej. On chce pomagać po Swojemu, pytanie czy Mu na to pozwolisz?
Być chrześcijanimem, to być człowiekiem pogody ducha, nawet w chwilach trudu (patrz Trawiasta, Tadeusz...). To pokazuje iż żadne zło nie jest w stanie nas pokonać, a dla Jezusa jest to balsam na Rany Jego. Czy tylko On ma nam pomagać? A my Jemu to co? Przyjaciele w jedną stronę. Być może jesteś wybrana do takiego życia jako osoba o wielkiej miłości do Boga. I zaakceptuj to, że jak często trzeba burzy by ziemia owoc wydała, tak często potrzeba trudu by wyrosły owoce duszy. Pożądanie ciągnie tu i ówdzie, lecz gdy minie cóż zyskasz prócz obciążenia sumienia i rozproszenia serca? Ilekroć człowiek nieumiarkowanie czegoś pożąda, zaraz staje się w sobie niespokojnym. Kudłaty to wykorzystuje i podsyca ogień, a wodą na niego umiarkowanie i wstrzemięźliwość.
Uśmiechnij się, wiosna coraz bliżej! A że śnieg pada? To co? Bądź optymistką! (12382)| Chwila | data: 12.02.2010, godz: 11:40 |
Aldono
To stosuj negacje, nie staraj się - stosuj - "idzie" czarna chmura myśl o słońcu, czasami trzeba oszukać umysł np. jak jest bardzo gorąco trzeba myśleć o czymś chłodnym nawet że się jest w zamrażarce i odwrotnie troche pomaga...w takich przypadkach jakie miewasz też myśl pozytywnie, ciagłe narzekanie, pretensje do Boga, do ludzi czy do samej siebie to nic nie daje a tylko umacniają się wszelkie jeszcze gorsze czarne myśli a to jest grzechem przeciwko Duchowi Św.
(12381)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |