| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 12.02.2010, godz: 10:33 |
MIałąmmmmmmmmmmmm, ale oto znów czarne chmury przyszły, szybciej niż się spodziewałąm. (12380)| Chwila | data: 12.02.2010, godz: 10:19 |
Aldono
A miałaś się nie dać zmanipulować i iść właściwą drogą, złe myśli = zła droga
(12379)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 12.02.2010, godz: 09:26 |
Dlaczego ja zawsze w życiu muszę rezygnować z tego na czym mi najbardziej zależy, a zadawalać się jakimiś marnymi namistkami?Ktoś powie: takie jest życie.J dobrze powie.Tyle, że tak żyjąc, nigdy prawdziwego szczęscia się nie
znajdzie.Zawsze wszystko zamiast czegoś, zamiast kogoś.J nigdy te tak zwane zamiast nie ma nic wspólnego ze szczęsciem.Na próżno tam szukać cienia zadowolenia i satysfakcji.To jest jak lepienie ciasta, które nie cche się zakleić.Największa miłość nie osiągalna i zawsze wszystko zamiast.Zamiast miłości, zamaist szczęscia, zamiast, czegos tam.Boże jak ja mam dość, Boże jak ja bym gdzieś uciekła, gdzieś się zaszyła do jakiejś nory, znikła z powierzchni ziemi najlepiej. Jak ja bym uciekła do Jezusa, tak straszliwie Go potrzebuje, tak potrzebuję Jego przytulenia, tak potrzebuje dobrego słowa od Niego,tak naprawdę jest to Jedyna Osoba, która mnie prawdziwie kocha i która jest mi Najprawdziwszym Przyjacielem.Od tygodnia nie mogę zebrać żadnych myśli.Co kolwiek pomyślę, wszystko się rozpływa, czuje tylko pustkę, co kolwiek pomysle przerasta mnie to, tylko ta pustka jak metalowy zimny prent w moim sercu, pustka i ciemności.Jedynie w tym wszystkim mam nadzieje, że wpadną mi jakieś pieniądze, ale to takie szanse jak jeden zero. (12378)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 12.02.2010, godz: 08:13 |
"Przytul mnie Jezu tak mocno do Siebie, ukryj głęboko na dnie Swego Serca" tak straszliwie Cię potrzebuję.......... (12377)| Artur Wnęk / Artii, lat 34 | data: 11.02.2010, godz: 00:41 |
A jednak zycie Marty Robin bylo fascynujace.
Przez jej ludzka biede objawiaja sie w sposob niezwykly milosc i
wielkosc Boga. Autor pisze o jej zyciu i o owocach jej misji:
o Ogniskach Milosci, o laskach, jakich doswiadczyli ci, ktorzy sie z
Marta spotkali. Druga czesc Autor poswiecil nadzwyczajnym zjawiskom
towarzyszacym zyciu Marty, takim jak stygmaty czy fakt, iz przez
wiele lat nie przyjmowala pozywienia, probuje uzasadnic nadprzyrodzony
charakter tych fenomenow. (12376)| Artii, lat 34 | data: 10.02.2010, godz: 22:44 |
Pewnego dnia Marcie Robin ukazal sie Jezus mowiac:
«To ciebie wybralem, abys przezywala moja Meke w sposob najpelniejszy
od czasu mojej Matki i nikt po tobie nie bedzie jej przezywal w
Kosciele w takiej pelni. Abys mogla przezywac ja calkowicie,
nigdy nie zasniesz, coraz bardziej postepujac w cierpieniu.
Spac znaczyloby porzucic cierpienie. Bedziesz cierpiec coraz bardziej.»
(12375)| Łukasz, lat 26, e-mail: lkzac8@wp.pl | data: 10.02.2010, godz: 22:12 |
http://www.youtube.com/watch?v=7HBoi7KJf48&feature=related
Światowe Dni Młodzieży jestem dumny że tam byłem i że wytrzymałem na czuwaniu aż do rana, w tym nagraniu jest też mój ksiądz. Marcos oparty o barierki. Cudowne przeżycie.
Pozdrawiam Łukasz
(12374)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukaz8@wp.pl | data: 10.02.2010, godz: 21:50 |
1- http://www.youtube.com/watch?v=ACQUVwtiVGs
2-http://www.youtube.com/watch?v=mdA496WyL9s
3- http://www.youtube.com/watch?v=z1kH3Rwhhjc
4- http://www.youtube.com/watch?v=fVcGwiTTGZM&feature=related
5- http://www.youtube.com/watch?v=9QDfUTCjt6E&feature=PlayList&p=3338BA1F4C38743E&index=8
Moja ulubiona piosenka.
6- http://www.youtube.com/watch?v=7HBoi7KJf48&feature=related
7- http://www.youtube.com/watch?v=JXk7zmpzmoM
http://www.youtube.com/watch?v=59VxGOAqom4
http://www.youtube.com/watch?v=p4wWoNFlPPs
Moja ulubiona wspólnotą
zapraszam do ogladania
Pozdrawiam Łukasz
Moja ulubiona wspólnota (12373)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 10.02.2010, godz: 21:20 |
Lek na wszelkie
choroby i zło,
troski, smutki
i zbrodnie
ludzkości
ukryty jest w tym
ednym słowie :
,, miłość ''.
Jest to Boża siła,
która daje życie
i odnawia je.
Każdemu z nas
z osobna daje moc
czynienia cudów,
jeśli tego
zapragniemy.
LYDIA M. CHILD (12372)
Czlowiek jest grzeszny,a poprzez grzech oddzielony od Boga, dlatego
tez nie przezywa Jego milosci ani planu dla swojego zycia.
CZLOWIEK JEST GRZESZNY
"wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni sa chwaly Bozej" (Rz 3,23)
Czlowiek zostal stworzony do wspolnoty z Bogiem, ale samowolnie wybral
niezalezna droge zycia. W rezultacie pierwotna jednosc z Bogiem
zostala zerwana. Te samowole wyrazajaca sie w buncie lub obojetnosci
wobec Boga Pismo Swiete nazywa grzechem (por Iz 53,6a)
CZLOWIEK JEST ODDZIELONY OD BOGA
"Albowiem zaplata za grzech jest smierc" (to znaczy odlaczenie
od Boga) (Rz 6,23)
Bog jest swiety, a czlowiek jest grzeszny. Dzieli ich wielka
przepasc. Czlowiek ustawicznie usiluje dosiegnac Boga i zdobyc obfite
zycie przez swoje wysilki, na przyklad: dobre, uczciwe zycie; etyke;
filozofie; religie... Jednak ludzkie wysilki sa niewystarczajace, by
dosiegnac Boga.
Co w takiej sytuacji uczynil Bog? (12371)| Artii, lat 34 | data: 10.02.2010, godz: 19:33 |
Smierc rozedrze mroczna zaslone, ktora kryje przede mna cuda tak
godne uwielbienia. Pojdzmy zatem ze smierci w zycie.
Marta Robin (12370)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 10.02.2010, godz: 18:37 |
Do ~ post ( 12450 )
Dziękuję Ci za to c napisałaś. Teraz ja zrozumiałem jaki popełniłem błąd ja też się wyspowiadałem i też za to żałowałem, ale może wszystkie problemy że radze sobie z życiem i w życiu oraz to że mam stany depresyjne i to ze nie mam nikogo jestem sam może nie jest bez powodu może przez to że byłem zły muszę cierpieć dostałem to na co zasłużyłem. Ale nie chciałem o tym się wypowiedzieć leczy przypomniałaś mi to co się wydarzyło kiedyś , ja z siostrą często się kłóciłem , siostra często wybuchała , byłem w tedy młody miałem może ok. 12 lat, siostra w tym dniu co się to stało była zła zaczęła na mnie się wyżywać , ale to nie jest najgorsze po tym jak mnie uderzyła płakałem ona jest ode mnie znacznie starsza, i mnie uderzyła, to mnie zabolało i zacząłem płakać ona wyszła od nas z domu i wtedy pod wpływem złości, gniewu i emocji wypowiedziałem słowa nie nawiedzę Cię , nie cce Cie znać przeklinam to mieszkanie , kto w nim będzie mieszkać nie będzie miał Szczęścia to były moje słowa. jak myślicie co teraz powinienem zrobić, czy to co się dzieje jest powodem tamtego zdarzenia, byłem młody i głupi.
Do agnieszka20
Właśnie zacząłem od stycznia chodzić do psychologa i psychiatry ale też chce dodatkowo porozmawiać z księdzem, którego znam, nawet 1 godzina dla mnie jest całym życiem, chce właśnie z nim porozmawiać bomu ufam, to dobry ksiądz.
Wiem, że wszyscy na forum chcą dla mnie jak najlepiej i mają też prawo się wypowiadać i sporo mi pomogli, dziękuje im za to.
Do Trawiasta, lat 29
Jak sie czujesz , jak samopoczucie i jak z Twoimi oczami.
Do Tadeusz, lat 54
Chciał sie ciebie zapytać czy jest juz u Ciebie lepiej i czy wracasz do zdrowia.
Myśląc o Waszych problemach zapominam o swoich, i wiem jedno nie jestem sam.
Wiem też że jesteście ze mną duchem ponieważ fizycznie nie możecie ale mimo to dziękuje wam.
Pozdrawiam Łukasz
(12369)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 10.02.2010, godz: 18:17 |
O Panie
Spraw, abym nie tyle
szukał pociechy ,
co pocieszał;
nie tyle szukał zrozumienia,
co rozumiał;
nie tyle szukał miłości,
co kochał.
Ponieważ dając siebie,
odnajdujemy siebie;
a przebaczając,
zyskujemy przebaczenie.
ŚW. FRANCISZE Z ASUŻU
( 1181-1226 )
(12368)| Artur Wnęk / Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pl | data: 10.02.2010, godz: 17:39 |
Wszystko staje sie dla mnie coraz bardziej tajemnicze,
ale po co mi cokolwiek wiedziec. Nie mnie, ani komukolwiek zglebiac
tajemnice Boga. Mam tylko wielbic, przyjmowac, błogoslawic i zawierzac
sie calkowicie Opatrznosci.
Marta Robin
(12367)
Walentynka... najpiękniejszy podarunek...
dar...serca.
Najpiękniejszym podarunkiem jakim możemy dzisiaj
kogoś obdarować jest dar...serca.
Pochylmy się nad najemnicą słowa – dawanie...
Dawanie... wspaniałomyślne, takie, które sporo nas kosztuje
- jest oddechem wolności i jakimś przejawem szczęścia.
Obdarowanie kogoś szczęściem, które dotyka w nim
jego najpiękniejszej strony,
jest też uszczęśliwieniem samego siebie.
Czyż jest piękniejsza "nagroda" za obdarowanie kogoś,
niż jego radość?
Nie wdzięczność, nie uśmiech skierowany do dającego,
ale radość samego obdarowanego.
Taka, którą się widzi tylko z ukrycia...
Nie ma nic piękniejszego
niż możliwość podarowania chwili szczęścia komuś...
www.dar.religia.net
I... tego życzę w tym dniu wspomnienia Świętego Walentego.
Bądźmy dla siebie - darem...serca...
(12366)| Leo, lat 38 | data: 10.02.2010, godz: 13:53 |
Do ~
Jako że skruchę i żal głęboki wyraziłaś, a Bóg to docenia i przebacza, uwierz, że przebaczenie otrzymałaś a przekleństwo z ojca zdjęte jest. Dalej to tylko przypuszczenia; klątwa gdzieś w przestrzeni pozostała, i być może ten z dołu używa jej jako karty przetargowej między Tobą a Bogiem. Być może czasu trzeba, by klątwa wypalić się musiała. Nie znamy efektów ubocznych klątwy i wogóle wiemy o niej tyle tylko, że jest be. Twoje niepowodzenia mogą mieć związek z pokutą, która z czasem minie. Ale być może Bóg wie lepiej czego Ci potrzeba i nie otrzymujesz tego o co prosisz. Każdy z nas tak ma; prosi, nie otrzymuje i głowi się co jest nie tak, że Bóg nie daje. Tak czy inaczej nie ustawaj w wierze o lepsze jutro, bądź natrętna wobec Boga prośbami swemi jak dziecko w supermarkecie; On na pewno coś z tego wybierze. I zaufaj Mu prostotą dziecka. Gdyby dawał nam wszystko co chcemy, stałby się dla nas nie Ojcem ale takim hokus-pokus stoliczku nakryj się. Pociechy i prośby zdaj na Boga; niechaj je zlewa jak mu się podoba. I nie przypisuj wszystkiego klątwie. Bóg jeden wie co się z nią stało i nikt Ci tego nie wytłuszczy.
I pamiętaj; wszystko to jest być może. Na co się przyda zgłębianie spraw zakrytych i niepojętych, skoro w dzień sądu nie będziemy oskarżeni o to, żeśmy ich nie znali? Pociechy życzę. (12365)| agnieszka20 | data: 10.02.2010, godz: 11:50 |
do łukasz
Jesli masz stany lękowe i depresyjne to sam ksiądz ci nie wystarczy bo depresja jest choroba która trzeba leczyc farmakologicznie i u specjalisty .Zastanów sie nad wizyta u lekarza psychologa ale rownoczesnie skorzystaj z rozmowy z ksiedzem bo moze byc dla ciebie owocna.Jesli chcesz cos w zyciu naprawde zmienic zacznij od drobiazgów a poem przechodz do wiekszych spraw .Wtedy bedzie ci łatwiej zyc i funkcjonowac.Nie traktuj próby pomocy przez osoby wypowiadajace sie na forum jako atak a spojrz z obiektywnej strony na tresc tego co piszemy a zrozumiesz .
trzymaj sie (12364)| agusia20 | data: 10.02.2010, godz: 11:43 |
Do Pola
W zyciu kazdy ma swoja droga my jako katolicy mamy droge z kamieni nie jest o droga łatwa a ciezka ale waro na niej isc do przodu małymi krokami.Musisz zawsze ze mozna wszysko w zyciu zmienic.Mysle ze nie przegrałas swojego zycia.Zawsze jest nadzieja i wiara ze mozesz na swojej drodze spotkac mezczyzne który stanie sie męzem czego ci szczerze zycze.
Wiem ze bardzo ciezko jest Ci kiedy mama dokucza ale niesety to efek choroby.:Potrzeba ci duzo sił abys mogła pomagac mamie .
Kazdy ma powołanie do czegos ty masz do pomocy swojej mamie.
Zycze sił i odwagi w codzienym zyciu w zmierzaniu sie z codziennoscia
Trzymaj sie (12363)| pola, lat 36 | data: 10.02.2010, godz: 09:46 |
Prosze Was o modlitwe zamnie .Przegrałam swoje życie zostałam sama bez męza i dzieci z chorą mamą na zanik pamieci która mi dokucza nie mam siły do życia. (12362)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 10.02.2010, godz: 07:42 |
No widzę, że chyba diabeł mi nakrył oczy ogonem, tak byłam zaślepiona i zapatrzona w siebie i w swoje ja.A przecież tu chodzi o to, żeby zniszczyć moje marzenia o wiecznośći z Jezusem.Ktoś kto mnie zna dobrze, mógł by mi powiedzieć:tyle łask dostaląś od Boga, tyle dowodów miłości, tyle wsparcia i jeszcze idziesz za tym co złe.Rezczywiście jest to niepojęte.Znać Bożą Miłość i świadomie iść w to co zle jest.Ja chyba zdurniałąm do reszty.Na złej drodze jestem i zejde z niej, bo ta droga wiedzie do zguby, czas na spowiedz. (12361)| ~ | data: 09.02.2010, godz: 23:08 |
Witam
Chciałabym was o coś zapytać. Jako młoda dziewczyna, miałam wówczas może jakieś 12 lat, podczas kłótni z ojcem, byłam wówczas bardzo wzburzona, nie panując do końca nad tym co mówię przekląłam własnego ojca, nie zdawałam sobie wówczas do końca sprawy z tego co robię.
Po latach kiedy sobie o tym przypomniałam wyspowiadałam się z tego, bardzo tego żałując jednak czasem odnoszę wrażenie, ze to co zrobiłam kilkanaście lat temu "wróciło" do mnie. Ciągnące się od lat ( a niektóre całe życie) problemy, zaburzenia, religijne natręctwa, lęki.. niektóre sprawy pomimo moich usilnych prób wciąż kończące się niepowodzeniem. Kilkanaście lat temu po raz pierwszy zaczęłam prosić Boga o coś dla mnie bardzo ważnego i modląc się wówczas już czułam gdzieś wewnątrz, ze nigdy tego nie otrzymam i rzeczywiście, do tej pory nie otrzymałam tej łaski i jestem przekonana na prawie 100%, że to już nie nastąpi..właściwie to jako realistka stwierdzam, że musiałby stać się cud żebym mogła jeszcze otrzymać łaskę, o którą prosiłam. Zastanawiając się nad sobą, szukając przyczyny takiego stanu rzeczy coraz częściej dochodzę do wniosku, ze może rzeczywiście to wszystko ma związek z tym co kiedyś zrobiłam.
(12360)| Aldono, | data: 09.02.2010, godz: 22:03 |
IP8326.124.203
"Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, a kiedy żałuje to nie ma granicy dla mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem moim ściągam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce moje, gdy oni wracają do mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili serce moje, a cieszę się z ich powrotu."
"Gdy dusza ujrzy i pozna ciężkość swoich grzechów, gdy się odsłoni przed jej oczyma duszy cała przepaść nędzy, w jakiej się pogrążyła, niech nie rozpacza, ale z ufnością niech się rzuci w ramiona mojego miłosierdzia, jak dziecko w ramiona ukochanej matki. Dusze te mają pierwszeństwo do mojego litościwego serca, one mają pierwszeństwo do mojego miłosierdzia." "...im większa nędza, tym większe ma prawo do miłosierdzia mojego..." s. Faustyna (12359)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 21:37 |
Dziękuję za dobre i ciepłe słowa:) (12358)| Leo, lat 38 | data: 09.02.2010, godz: 21:15 |
Aldono.
Co do jednego masz rację. To nie Ty zadajesz sobie to pytanie.
Czy warto walczyć? Pomyśl sobie iż każda nieodparta pokusa, to kolejny cierń w Sercu Jezusa. Każdy upadek w słabości to kolejny bicz na Jego Ciele. Szatan ma ubaw, kiedy dajesz mu do ręki bicz swojej słabości, a on uderzając Jezusa mówi słodziutko >to od Aldony, twojej przyjaciółkiwytrwam bo kocham Pana, Przyjaciela mojego< a Jezus rzeknie >odstąp karykaturo potępiona od przyjaciółki mojej< i to coś odejdzie nie wyrządzając Ci krzywdy. A właściwie przyczaji się gdzieś czekając aż znów zaczniesz się zastanawiać. Pokaż kudłatemu, iż w nosie masz jego podchody, a Przyjaciela skrzywdzić nie dasz. I mniej się zastanawiaj, bo furtkę swej duszy otwerasz, a spryciula wie kiedy jadem chlapnąć w duszyczkę Twoją.
Najbardziej zawzięty bój toczy ten, kto usiłuje zwyciężyć samego siebie. Jezus to docenia i przez to bliższa Mu jesteś. A Jego miłość? Czy ktoś potrafo ogarnąć miłość Boga?
Powodzenia. (12357)| Grzegorz | data: 09.02.2010, godz: 21:05 |
Jesteś PRO-LIFE?
Chcesz robić coś wartościowego?
Dołącz do nas!
http://zazyciem.wordpress.com/ (12356)| Bogda | data: 09.02.2010, godz: 20:43 |
Trawiasta,
nie boj sie zmian.....Ja wiem, ze czlowiek jest juz taki, ze przyzwyczajenie staje sie jego druga natura....za bardzo w zyciu przywiazujemy sie, przyzwyczajamy sie do tego co nas otacza, co mamy na codzien...i dlatego tez boimy sie zmian..A im czlowiek starszy tym trudniej nam decydowac sie na zmiany w zyciu....
A poza tym to normalne, ze kiedy myslimy o ''nieznanym'' to pierwsza reakcja jest strach i on nas ''paralizuje''...Ale nie chodzi o to, ze boimy sie ''nieznanego'', tego co nas dopiero czeka (w pewnym sensie tez)....przeciez nie mozemy bac sie czegos, czego tak naprawde nie znamy..To, czego najbardziej sie obawiamy to przede wszystkim utrata znanego...Ale warto ryzykowac-zwlaszcza wtedy, kiedy choc troche dostrzegamy w tym co mamy zrobic-zmiany na lepsze!!!
I pamietaj,wkraczajac w nowy etap zycia nie mysl o tym co tracisz, ale o tym co osiagniesz-to bardzo wazne miec takie podejscie do czekajacych nas zmian w zyciu....
Wiesz co teraz zrob -zamknij oczy i wyobraz sobie nowa historie swego zycia i co najwazniejsze-uwierz w nia- juz dzis! Skoncentruj sie jedynie na chwilach, w ktorych osiagalas to, czego bardzo w zyciu pragnelas- i ta sila pomoze Ci podjac to zyciowe ryzyko....POWODZENIA!!!Jestem pewna, ze wszystko Ci sie dobrze ulozy, bo na pewno na to zaslugujesz:))
(12355)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 20:12 |
... w łagodnej uldze,
jaką przynosi troska
drugiego człowieka,
w ciemności nocy
i zimowym śniegu,
w nagich odrzucoch-
tam szukaj miłośc.
WILLIAM BLAKE (1757-1827) (12354)| Bogda | data: 09.02.2010, godz: 20:12 |
Tadeuszu, czytajac Twoje ostatnie wpisy przychodza mi na mysl slowa C.K.Norwida- '',,A...gdyby to nie z krzyzem Zbawiciela za soba ,ale ze swoim za Zbawicielem szlo sie...’’. Slowa te staly sie takze motywem przewodnim ksiazki Papieza Jana Pawla II pt.''Przekroczyc prog nadziei''....
Nasladowac Chrystusa w Jego cierpieniu to dla wielu z nas trudna i niewyobrazalna droga do przebycia, ale Ty Tadeuszu jestes przykladem na to..... ze czlowiek dotkniety ogromnym fizycznym bolem...... moze dawac wspaniale swiadectwo na to..... ze cierpienie i bol przyjmowane z pokora, poczuciem humoru, cierpliwoscia, otwartoscia i miloscia oznaczaja...... wspoluczestnictwo w odkupieniu.....Pelen podziw i szacunek dla Ciebie.....
Trzymaj sie zycia...... (12353)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 19:35 |
Cześć
jeśli ktoś chce ze mną porozmawiać,lub chce się ze mną spotkać zapraszam dokontaktu.
lukasz84rok@wp.pl
lukzac8@wp.pl
gadu-gadu: 1707965
Pozdrawiam
Łukasz z Warszawy (12352)| Pablo, lat 28 | data: 09.02.2010, godz: 19:11 |
Własnie za to cenie zrodelko:
Kiedy przychodzi na nas czas próby, gdy kompletnie nie mozemy zrobic nic ze swoim zyciem, kiedy wszystko sie wali w gruzy. Wtedy zagladam do zrodelka i wiem ze nie jestem sam. Postanowilem przezyc ten czas zgodnie z Jego wolą: odtrącony, bez kamienia na którym moglbym choc glowe oprzec. Wierze ze bedzie lepiej zycie to fala raz jestes na górze raz na dole... (12351)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 18:09 |
Jezu!
Ty widzisz kim jestem, jak się miotam,
walczę upadam widzisz że sam ze sobą nie
daję sobie rady... nie mam już siły nawet
klęczeć przed Tobą Wiem że chcesz dla
mnie dobrze, a ja chcę być dobry,
ale mi to nie wychodzi...
Wichury rozrywają mnie od środka
a ocean łez wylewa się na zewnątrz.
Nie dam rady wstać i iść za Tobą.
Nie potrafię sprostać najprostszym
zadaniom dnia codziennego
....
Jesteś przy mnie, lecz tego nie czuję.
Mówisz do mnie ale ja Cię nie słyszę.
Pomagasz mi ale nic nie widzę prócz tego
że wokół mnie wszystko się wali
...
Boję już o co kolwiek prosić,
boję się odzywać a nawet marzyć...
Ale jedno pragnienie wyszarpuje się
na zewnątrz: Niech znów przed zaśnięciem
przytulę się do Ciebie,
We śnie spojrzę w Twoje oczy
a nad ranem usłyszę jak bardzo mnie
kochasz...
Amen
(12350)| Oliwia | data: 09.02.2010, godz: 17:11 |
Aldono!
Takie pytanie zadaje sobie mnóstwo ludzi, wliczając również i mnie. Myśle, że nie ma na nie gotowej odpoweidzi, bo każdy ma pisane w ksiedze żywota coś innego. Po co sie starac, po co zmieniać siebie na leszpe i poprzez cierpienie naprawiać swoje wnętrze.....ale wiesz każdy Twój mały kroczek jest zauważony i doceniony. Może nie teraz poczujesz, ale w następnym żywocie zostaniesz na pewno za to nagrodzona+ (12349)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 15:53 |
Do pavel, lat 24
Dziękuję za dotrzymanie obietnicy, choć nie po raz pierwszy widzę Twoją ofensywę na Adonai, i nie po raz pierwszy wchodzisz w konflikt z inni.
Oświadczam, że nikogo nie wykorzystuje, jak również nie udaję.
Co wiesz na mój temat??, nic moja mama może się wypowiedzieć bo mnie zna, koleżanki z pracy też mogą się wypowiedzieć bo mnie znają, a Ty nigdy nie przebywałeś w moim towarzystwie. W czym jesteś lepszy ode mnie.
Mam prawo się z Tobą nie zgodzić, mam prawo mieć własne zdanie, uszanuj też moje zdanie. Wystarczy, że coś napiszę zaraz mi odpiszesz, że Cię atakuje.
Mnie sama spowiedź nie wystarczy , ponieważ mnie interesuje szczera rozmowa z księdzem, ponieważ ksiądz może psychologicznie podejść do każdego problemu i może szczerze doradzić. W tym tygodniu zadzwonię do swojego księdza.
Powiem jeszcze jedno że sama spowiedź i wiara nie pomoże mi , dlatego , że ja mam inny problem , mam problem z komunikowaniem się z ludźmi, moje się ludzi, boja sie związku, dlaczego o tym nie wspomniałeś, dlaczego nie porozmawiałeś ze mną właśnie o tym. Rozumiem, że nie chciałeś się za bardzo wysilać.
Nie twierdze że wszystkie Dziewczyny są złe, bo wiem że jeszcze są albo bywają Dziewczyny dobre, ale ja mam takie szczęście , że trafiam na te gorsze.
I nie wiem co masz na myśli mijania się z prawdą, co dla Ciebie jest prawdą.
czyli Twierdzisz , że kłamię że się boje ludzi, ja szczerze powiem, że rzadko wychodzę na dwór mam uraz, strach i się boję.
Są osoby w moim otoczeniu które by się z Toba nie zgodziły mama ostatnio mi powiedziała że będę dobrym mężem, a koleżanka z pracy że będę dobrym tatą ponieważ patrzę z miłością na dziecko bo to najwspanialszy skarb, to prawdziwy owoc miłości. Ostatnio mam pogorszenie samopoczucia i mam stany depresyjne, może poczytaj o tym, mam też myśli samobójcze. Poczytaj o tym co t jest depresja.
Rozmawiając ze mną przez komunikator nie zauważyłeś że się dziwnie zachowuje, że jestem inny, że różnie się od innych zachowaniem, nie widziałeś że dziwnie się zachowuje, miałem właśnie stany depresyjne, jak myślisz czy jak przejdziesz to ofensywy czy mi pomożesz czy jednak możesz mi zaszkodzić, jestem teraz w takim stanie, że nic mi sie nie chce, totalna załamka, mam nadzieję, że przetrwam ten okres. Ja nie chce się tak czuć. Kiedy to zniknie.
Pozdrawiam Łukasz
(12348)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 15:08 |
Nieważne
jak długo tkwimy w poczuciu
własnych ograniczeń.
Jeśli wchodzimy do ciemnego
pokoju i włączamy światło,
nie ważne jest, czy pokój
był ciemny przez jeden dzień,
czy tydzień, czy tysiące lat-
włączamy światło
i pokój staje się jasny.
Gdy tylko ,,włączamy"
swoją umiejętność
kochania i bycia szczęśliwym...
w naszym życiu
zapali się światło
SHARON SALZBERG
(12347)| Ela, lat 33 | data: 09.02.2010, godz: 15:02 |
Do Joanna,
Pomodle się za Ciebie, trzymaj się. (12346)| Chwila | data: 09.02.2010, godz: 14:31 |
Znany tekst dla tutejszych malkontentów zwłaszcza te oddzielone fragmenty
„Taki duży, taki mały, może świętym być...
Taki gruby, taki chudy, może świętym być...
Taki ja i taki ty może świętym być...
Taki ja i taki ty może świętym być...
Święty kocha Boga, życia mu nie szkoda,
Kocha bliźniego, jak siebie samego...
Kto się nawróci, ten się nie smuci:
Każdy święty chodzi uśmiechnięty.
Tylko nawrócona jest zadowolona
Każda święta chodzi uśmiechnięta...
Nic nie potrzebuje, zawsze się raduje,
Bo święta załoga kocha tylko Boga...
Gdzie można dzisiaj świętych zobaczyć?
Są między nami w szkole i w pracy!
Gdzie można dzisiaj świętych zobaczyć?
Są między nami w szkole i w pracy!”
(12345)| Piotr | data: 09.02.2010, godz: 13:44 |
pavel, 24 - szkoda czasu.. i atłasu. Najlepiej ignorować Łukasza, bo wciąganie się w rozmowy z nim do niczego konstruktywnego nie prowadzi. (12344)
prosze o modlitwe bo sama nie moge juz sobie poradzic .......Boze ufam Tobie (12343)
Droga Aldona też tak miałem. Wiecznie zadawałem sobie pytania: "Po co to robić? Dlaczego mam się tak męczyć?" Są to zwodnicze pytania, na które nie znajdziesz odpowiedzi. Po wielu latach niszczenia sobie w ten sposób życia postanowiłem jedno, zaufać Bogu. Prosiłem go aby mnie do siebie zabrał, aby to On pomógł mi się nawrócić. Zacząłem się modlić: "Jezu ufam Tobie" i słuchałem. Z czasem Bóg odpowiedział na moje modły. Spróbuj postąpić podobnie i uzbrój się w cierpliwość. Życzę Ci powodzenia ;-) (12342)| Alys, lat 21 | data: 09.02.2010, godz: 10:05 |
Laro, racja miałam tak bardzo często. Od małego prosiłam o zdrowie dla mamy, żeby mieć ją tak każdego dnia, a nie tylko w niedziele czy kilka dni w miesiącu. Pamiętam, że jak byłam w gimnazjum odwróciłam się od tego wszystkiego, mało co chodziłam do kościoła itp. Jednak później już pod koniec tego buntowniczego wieku, powiedziałam sobie, że dość strojenia fochów trzeba trwać przy Bogu. Pogodziłam się z chorobą, z tym że nie wiem co zastanę w domu po powrocie ze szkoły. I wtedy jakieś 1,5 roku temu minęło wszystko to najgorsze minęło. Do tej pory nie mogę uwierzyć. Pojawiło się co innego, ale to mniejsze cierpienie zarówno dla mamy, jak i dla nas. Myślę, że wtedy gdy pogodziłam się z myślą, ze już zawsze ta choroba będzie, jakoś Bóg pokazał mi, że może być inaczej tylko wymaga więcej pokory. Czasami, gdy sobie odpuszczam to On pokazuje mi gdzie moje mejsce. Laro, kiedyś moja znajoma powiedziała mi, ze warto zawsze pamiętać w modlitwie o duszach czyścowych, faktycznie taka modlitwa ma większą siłę.
Trawiasta trzymaj się ciepło w te mroźne dni.
Pozdrawiam:) (12341)
Dzięki uprzejmości GUTEK FILM mamy do rozdania osiem podwójnych zaproszeń na film "Lourdes". Zaproszenia są do wykorzystania w dowolnym dniu w ciągu dwóch tygodni tj. do dnia 20 lutego w Warszawskim kinie Muranów.
Osoby zainteresowane proszone są o zgłaszanie się do nas na adres e-mail: redakcja@dla-samotnych.pl z podaniem imion i nazwisk (czyli dwie osoby). Zaproszenia będą dostępne po skompletowaniu przez nas listy chętnych.
Z godzinami seansów można zapoznać się na stronie kina: http://www.muranow.gutekfilm.pl/ (12340)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 06:39 |
JUż od wczorajszeg wieczora zadaje sobie jedno pytanie, a może to nie ja sobie je zadaje, ale szatan mi je zadaje.Po co walczyć ze słabościami, przecież to nic nie da, czy od walki ze słabościami i grzechami wyrośnie mi aureola?Czy Bóg w jakiś szczególny sposób zajmie się mną?Przecież ja nic z tego nie będe miałą, tylko mozlony trud, a i tak Bóg i tak nie wejdzie ze mną w jakiś serdeczny kontakt.Więc po co zadawać sobie tyle trudu, tak wiele trudu doprowadzającym nie raz do łez, po co jeśli i tak święta przez to nie będe, bo nawet jak się zwycięzy jedną złą rzecz w swoim życiu, to za nią odsłąniają się nastepne do zwalczania.J tak odnoszę wrażenie, że diabłu bardzo pasowało jak szłam za jego namowami, a teraz jeśli się sprzeciwiam, to jego bronią na mnie jest zniechęcenie i te pytania po co? Przecież przez walkę ze złem w swoim zyciu nie stanę się Bogu bliższa niż jestem, i bardziej Bóg mnie nie będzie kochać niż mnie kocha.J wcale nie będzie tak, że będę się czućbliżej Boga a On bliżej mnie. Nie ukrywam, że zależało by mi na jakimś komentarzu na ten mój wpis.POzdrawiam serdecznie-Aldona.:) (12339)| Trawiasta, lat 29 | data: 09.02.2010, godz: 01:20 |
Alys, jestem
przechodze bardzo trudny czas, wiec prosze Was o modlitwe...
mam propozycje spotkania w sprawie pracy na Slasku a to oznacza... no wlasnie cos co chcialam zrobic a czego sie bardzo boje - wyjechac i przeprowadzic sie do innego miasta. niby to nic w dobie globalnej wioski a jednak....
prosze pamietajcie o mnie w modlitwie niech sie dzieje tak, jak Pan Bog chce bo to oznacza ze jest dobrze.
Laro
pozdrowienia......trzymaj sie
Tadeuszu
dobra golonka nie jest zla - dziekuje.... (12338)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 00:13 |
Witam
W tym tygodniu muszę zadzwonić do księdza , chcę z nim porozmawiać jak również będę chciał się wyspowiadać.
Proszę Was o modlitwę za mnie o owocną rozmowę i proszę Was o modlitwę bym wyznał wszystkie swoje grzechy. Musze koniecznie porozmawiać ze swoim księdzem.
Pozdrawiam Łukasz
(12337)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 09.02.2010, godz: 00:08 |
Witam
Ostatnio mało przebywam z ludźmi, proszę was o modlitwę bym przestał oceniać innych i ich krytykować proszę Was o modlitwę bym przestał się bać ludzi i bym zaczął z nimi rozmawiać.
Pozdrawiam Łukasz
(12336)| pavel, lat 24 | data: 08.02.2010, godz: 23:22 |
Do Łukasza
No to zgodnie z obietnica drogi Łukaszku przechodze do ofensywy ktora ci osobiscie obiecałem. Nawiazujac do kolejnych swoich wylewnych uczuc tu na adonai chce sie ciebie zapytac wprost: dlaczego oszukujesz ludzi?????
Dlaczego wykorzystujesz ludzi ktorzy tutaj poswiecaja czas twoim wpisom a nie pokazesz siebie z prawdziwej strony jakiej jestes????
Pamietasz jak ci zaproponowalem spowiedz a ty co mi odpowiedziales? To było "nie dziekuje"? Tak postepuje katolik ktory chce sie zmienic? Mowisz ze szukasz dziewczyny i nie chcesz byc juz sam a mnie przy ktorejs rozmowie napisal ze " wszystkie sa dzi&^%mi?
Pamietaj , na kazdy twoj toporny wpis ktory tutaj puszczasz bede ci przypominal to kim naprawde jestes!!! I to niech cie zmobilizuje do prawdziwej pracy nad soba a nie udawania i totalnego mijania sie z prawda!!!
I nie wykorzystuj ludzi ktorzy tutaj poswiecaja swoje cenne minuty zeby odpowiedziec na twoj post ktory powatarzasz w kólko jedno i to samo. Jestem pełen podziwu dla nich ze maja tyle cierpliwosci do ciebie, i pelen podziwu administratorowi tego portalu ze on tez tyle jej ma.
Przemysl to co napisalem. I mam nadzieje ze zaczniesz myslec o pierwszym kroku jakim jest spowiedz swieta, ktora tak olewasz i sie z niej ostatnio smiales.
Za bledy przepraszam, ale mam dysortografie.
Pozdrawiam wszystkich i ciebie rowniez Łukasz
(12335)| Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 08.02.2010, godz: 21:56 |
Tak, Siostra Faustyna była prostym człowiekiem.Ale jakim była człowiekiem.Wspaniałym, cudownym, zadzwiającym i zdumiewającym.Ona jest wzorem, Ona jest świętą, Ona kochała Boga nad wszystko i bez reszty była Jemu oddana, a to dalece więcej znaczy aniżeli wykształcenie i skróty przed nazwiskiem. (12334)| Marcin | data: 08.02.2010, godz: 21:36 |
Zadziwiające są te różne słowa Jezusa które są w Dzienniczku.Aż wierzyć się nie chce że prosta i skromna siostra Faustyna tak wiele ich usłyszała. Czy to możliwe by człowiek otrzymał tak wielkie objawienie?.........ta tajemnica jest nieogarniona.......... (12333)| Leo, lat 38 | data: 08.02.2010, godz: 21:06 |
Jezus ma wielu miłośników swego Królestwa Niebieskiego, ale mało którzy chcieli by Jego krzyż dźwigać. Wielu pragnących pociechy, niewielu gotowych na cierpienie. Wielu Go kocha dopóki nie spotkają ich przeciwności. Wielu Go wielbi i błogosławi, dopóki im zsyła pociechy. Skoro zaś Jezus się ukryje i choćby na chwilę zostawi samych, wtedy albo się skarżą, albo zupełnie upadają na duchu.
Niewielu jest takich, co chcą Jezusowi służyć bezinteresownie.
Kochajmy Go i miejmy za przyjaciela. On nas nigdy nie opuści, bo chcemy czy nie, to tutaj musimy kiedyś z wszystkimi się rozstać. A szczery przyjaciel tu i Tam to skarb bezcenny. (12332)| ...nina, lat 19 | data: 08.02.2010, godz: 20:57 |
nie zapodam żadnego interesującego tematu, ani jakieś anegdoty..chciałabym prosic o radę..zagubiłam sie.. poznając osoby, jestem w jakieś rutynie.. że za bardzo sie angażuję, i za bardzo sie boję.. i nie wiem co dalej.. (12331)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |