Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [334] [335] [336] [337] [338] [339] (340) [341] [342] [343] [344] [345] [346] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 30.01.2010, godz: 11:50

Dziękuję za Wasze wpisy na temat PIEKŁA.

Do :), lat 29: Piszesz, że objawienia są prawdziwe, bo są zatwierdzone przez Kościół. Gratuluję tak silnej wiary w nieomylność Kościoła! Ja aż takiej nie mam. Wiem, że Kościół wielokrotnie zmieniał zdanie na różne tematy, np. kiedyś twierdził, że nie ma zbawienia dla dzieci zmarłych bez chrztu, a ostatnio uważa inaczej.

karol: Piszesz, cytuję: "Bóg jest Miłością lecz źle ją pojmujesz, On powiedział: Bądźcie świętymi tak jak Ja jestem Święty. I właśnie dlatego że jest Miłością nie będzie tolerował zdrady, nieposłuszeństwa, nieczystości... mamy całe życie na ziemi by Go poznać, uwielbić i dojrzeć do świętości." Otóż moi rodzice byli wychowani w wierze katolickiej, ale potem zostali ateistami. Matka już nie żyje, ojciec tak i jako były naukowiec odrzuca wszystko, czego nie przyjmuje oficjalna nauka, tj. wszelkie objawienia, informacje o cudach - jako niezgodne z jego światopoglądem materialistycznym. Moi rodzice nie odnaleźli w swoim życiu drogi do Boga, ja dopiero takiej szukam, bo mnie też na ateistę wychowali i przez długie lata nim byłem. Nie uważam, aby moi rodzice zasłużyli na wieczne potępienie, bo wychowali mnie na uczciwego człowieka, uczciwszego niż wielu księży katolickich (jak ci w Irlandii co molestowali małe dzieci). Będąc Świętym nie skazałbym moich rodziców na potępienie. Będąc w niebie, nigdy nie byłbym szczęśliwy wiedząc, że on cierpią wieczne męki. Obraz Jezusa, który przedstawiasz, jest zupełnie inny niż prezentowany w tekstach zamieszczonych na tym portalu (np. pierwsza "Perełka" z serii "Jezus"). Dla mnie Miłość jest zgodna z tym drugim obrazem, nie z Twoim. Rzeczywiście w Ewangeliach Jezus jest czasami groźny i dlatego wciąż się zastanawiam, jaka jest prawda. Może On musiał straszyć, bo tacy byli ludzie w Jego czasach, że bez tego by nie posłuchali? Co do "ognistego jeziora" w Apokalipsie, to może ono oznaczać tylko zagładę, ale niekoniecznie wieczne męki.

Do Lara Moon: rzeczywiście pytałem serio, mimo, że Cię to dziwi. Czytałem o przeżyciach ludzi na pograniczu śmierci, są bardzo różne, także takie, w których występuje "ogień piekielny", który wcale nie parzy (i ludzie przebywając w nim śmieją się). Można je znaleźć (po angielsku) na stronie http://www.near-death.com/ . Nie wiem, na ile one odzwierciedlają faktyczną rzeczywistość duszy po śmierci. Zastanawia mnie, dlaczego osobom najbardziej świętym (jak Faustyna Kowalska i inne wcześniej przeze mnie wymienione) ukazywane są najbardziej okropne męki piekielne? I nie są to doświadczenia z pogranicza śmierci, ale wydarzające się w ciągu życia. Tego typu "relacje" bardziej niestety odpychają mnie od Boga niż do Niego przyciągają. Groźnego Boga wtrącającego grzeszników na wieczność do piekła nie potrafiłbym kochać, bo ja sam NIGDY z NIKIM bym w ten sposób nie postąpił. To mówi mi moje sumienie, które też podobno jest głosem Boga. Dlatego wierzę w to, że te "objawienia" nie są do końca prawdziwe, ze każda osoba otrzymuje te wizje zgodnie ze swoimi przekonaniami. Ciekawe, że katoliccy święci widzą niebo, piekło i czyściec, a protestantka Mary Baxter miała wizje tylko nieba i piekła (wiadomo: protestanci w czyściec nie wierzą). Rozumiem, ze grzeszników powinna spotkać jakaś kara, ale nie może ona być wieczna, beż możliwości jej zakończenia, bo wtedy jest nieproporcjonalna do winy. To tak, jakby skazać kogoś na dożywotnie więzienie za to, że zaparkował samochód w niewłaściwym miejscu! W istocie taka kara byłaby nieskończenie łagodniejsza niż wieczne piekło!!!

Wszystkim, którzy się ze mną nie zgadzają, polecam lekturę pięknych książek Wacława Hryniewicza OMI "Dlaczego głoszę nadzieję" oraz "Teraz trwa nadzieja". Autor (katolik, profesor KUL) głosi nadzieję powszechnego zbawienia i przeciwstawia się "duchowi pomsty" panującemu wciąż niestety wśród wielu katolików.


(12180)
karoldata: 30.01.2010, godz: 10:46

Gosiu,

To kazanie jest skierowane do katolików napewno zauważyłaś a więc nie do sekty, zostało wygłoszone w kościele na konkretne święto ustanowione na cześć Chrystusa Króla przez Piusa XI czyli ówczesnego papieża w 1925r co też tam jasno pisze... a więc o jakiej sekcie mówisz?
Dla mnie to jest jasne że człowiek wierzący postawiony na czele społecznosci musi skądś czerpać wzór do naśladowania. Dzisiaj rzadko kto stojąc u władzy powołuje się na wartości chrześcijańskie i tym bardziej nie mówi głośno: Wierzę w Boga. I mamy to co mamy. (Demokracja? czy demonkracja? odpowiedz sobie.) Raczej chodzi do "kościółka" w niedzielę i na tym koniec obowiązek odbębniony dla mnie to jest sekta. Kiedyś na króla namaszczał biskup mocą Boga, tak jak królowie Izraela zostali namaszczeni przez proroków i kapłanów. Jakby od Boga dostawali urząd i władzę nad ludem.
Napewno zauważyłaś że inaczej postrzegam Boga niż większość tutaj piszących, to jak postrzegam Go wynika z tego co się o Nim dowiedziałem, co przeżyłem i to co zrozumiałem. Mam mały rozumek i tylko jestem w stanie pojąć to co On mi da zrozumieć i nic więcej. A jeśli kapłan taki czy inny powie mi że potrzeba by ogłosić Chrystusa Królem to jestem jak najbardziej za, proste jak drut. :)

pozdrawiam

(12179)
Marcindata: 30.01.2010, godz: 09:39

Do Lara Moon i ***
Ja czytałem książkę "Życie po życiu" a także jeszcze całkiem niedawno miałem okazję przesłuchać ją na ebooku. Myślę że już jej wstęp wyjaśnia intencje autora i wydaje mi się on wiarygodny choć oczywiście obiektywnie mogę się mylić bo nie znam osobiście tego człowieka. Co do świadectw tam przedstawionych i ich wiarygodności to.........zgadzam się tu z moim ulubionym ks .Pawlukiewiczem:) Ktoś kiedyś w Katechizmie Podręcznym zapytał go czy takie świadectwa jak w "Życie po życiu "można uznać za wiarygodne i czy to prawdziwa rzeczywistość po śmierci czy jakieś omamy powiedział:może to być i jedno i drugie. Czyli tak naprawdę nie jesteśmy w stanie powiedzieć czy to co widział ten określony człowiek który się wypowiada o tym jak był w stanie śmierci klinicznej było tylko jakimś omamem czy prawdziwą rzeczywistością po drugiej stronie. Pozdrawiam

(12178)
Gosia, lat 23data: 30.01.2010, godz: 09:35

Karol,
po jakiemu trzeba myśleć, jeśli nie po ludzku, skoro jesteśmy ludźmi? Powiesz pewnie, że po Bożemu. Tylko jak ocenić obiektywnie, czy samemu myśli się po Bożemu, czy przeciwnie, po .... . Sam sobie dopowiedz.
Co do tej intronizacji: zalecałabym przede wszystkim dużo rozsądku. Nie wiem, dlaczego, ale pachnie mi to nieładnie. Jakąś sekciarską obsesją.
Wszystkim gorliwym katolikom, którzy psioczą na Żydów i mają czelność twierdzić, że to, co ich dotknęło, to jakaś kara lub coś w tym rodzaju, przypomnę jedynie, że Chrystus też był Żydem.

(12177)
Marcindata: 30.01.2010, godz: 09:24

Do lat,36
Niestety to o czym piszesz występuje nie tylko w naszym kraju ale nawet w krajach wysoko uprzemysłowionych żyja rodziny które przeżywają trudności materialne.Co do twojej sytuacji to też widzę wokół siebie wiele rodzin które przeżywają też takie problemy. A jak je rozwiązują?Czasami gdy jedno nie może utrzymać rodziny bo ma małe dochody czy jest niepełnosprawne to drugie jedzie gdzieś za granicę albo szuka stałej pracy.Choć oczywiście nie każdy jest w stanie pracować za granicą,ale może spróbuj jeśli pojawi się taka możliwość.Mógłbym ci powiedzieć:słuchaj podaj numer konta to może jakąś drobną sumę przeleję na twoje konto ale widzę że w twojej sytuacji jest potrzebna stała pomoc...Modliłem się wczoraj za wszystkich Zródełkowiczów i w sposób szczególny myślałem o Tobie. Pozdrawiam

(12176)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 30.01.2010, godz: 09:00

Dietrich,

Jaki antysemityzm i apokryfy? nigdy w życiu nie czytałem apokryfów a czytałem już wiele książek. Z Ewangelii i Objawień Świętych po czasie wyniosłem jedno najważniejsze: Bóg jest Miłością i kocha mnie Miłością bezgraniczną i bezwarunkową a druga sprawa jest taka że BÓG NIE DA Z SIEBIE SZYDZIĆ co też jest napisane. Żydzi mieli swoją Świątynię tak bardzo byli z niej dumni że zapomnieli o Bogu tylko powiedz mi po co świątynia i składanie ofiar i całopaleń skoro Chrystus przez Swoją Śmierć dokonał ofiary doskonałej? po co Świątynia skoro My jesteśmy Świątynią i na każdej Mszy składamy Bogu ofiarę doskonałą w Duchu i Prawdzie?
Do Boga w Starym Zakonie mieli dostęp nieliczni w Świątyni, dla Nas w Nowym Zakonie Bóg Emmanuel jest na wyciagnięcie ręki w Tabernakulach całego świata. Wg. mnie miało bardzo duży sens zniszczenie Świątyni w Jerozolimie przez Tytusa.
I myślę Dietrich że po prostu jeszcze za bardzo myślisz po "ludzku" pożyj jeszcze trochę poczytaj, przemyśl i wgłęb się w daną sprawę. Powiedz gdzie tu miejsce na zemstę? To Bóg prowadzi człowieka do siebie daje nam prawa i sposoby jak Go uczcić. Zydzi nie chcieli się nawrócić zastygli w swoim Prawie. Bóg do nich przyszedł a oni Go nie poznali i zabili Go tak jak wszystkich proroków których wysłał do nich Pan.

"Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami - wyrocznia Pana."

(Ks. Iz 55:8)

pozdrawiam

(12175)
s_Madenn , e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 30.01.2010, godz: 08:41

Jeśli jest noc, musi być dzień, jeśli łza – uśmiech... :)
Uśmiechnij się :)
Jezus pragnie nas widzieć... w uśmiechu miłości...
Więcej o uśmiechu na...
www.dar.religia.net

Pozdrawiam uśmiechem... :)

(12174)
Xdata: 29.01.2010, godz: 23:39

Nicram,lat 56
Piekło istnieje,to fakt,ale nigdzie w Piśmie św.nie jest napisane,że ktoś tam jest....

Piotr
Nie bylo potrzeby zrzucania bomb atomowych,wojna byla juz wygrana;jednak,z jakichs powodow uczyniono to.Postawiono Japonczykom takie warunki,o ktorych bylo wiadomo,ze ich nie przyjma.Prezydent Truman powiedzial:''Jesli Oni(Japonczycy),nie przyjma naszych warunkow,to wkrotce moga sie spodziewac z powietrza takiego deszczu zaglady,jakiego swiat dotad nie widzial!''
Nie ma usprawiedliwienia dla zadnego mordu,dla kary smierci,rowniez.Jednakze,patrzac tak troche z boku,widac,ze o pewnych zbrodniach swiat(my wszyscy)szybko zapomina.Kto dzis pamieta o zbrodniach w Bosni,rzezi w Rwandzie?Mowiono,ze w Rwandzie toczy sie''jakas wojna'',ale to daleko,oni tam tak miedzy soba...nic nadzwyczajnego.Az nagle podano w Wiadomosciach'',ze zginelo milion ludzi.Ja wczesniej nie slyszalem o zadnych liczbach,tylko od razu...milion.
Mowisz:marketing,zmonopolizowanie...Ja mysle,ze Auschwitz jest dobra okazja do tego,by Zydzi z calego swiata mogli sie laczyc,''trzymac razem'',cementowac sie,a takze,by wskazywac''wroga'',bo,wiadomo,nic tak nie laczy,jak wspolny wrog.Nie mowie,ze to zle,inne narody robia to samo.My mamy Katyn,choc istnialy inne miejsce kazni(Charkow,Miednoje),ale jest tylko Katyn,bo pewnie lepszy...''efekt''.Podobnie,komory gazowe,tez byly w innych obozach,ale o tym sie juz nie mowi,tylko Auschwitz.W Rosji,wczesniej w ZSRR,mamy Wielka Wojne Ojczyzniana,itylko to sie liczy,tylko to skupia,ogniskuje patriotyzm,laczy te wszystkie narody i ludy tego ogromnego terytorium.I pewnie podobnie jest w innych krajach?
Nie rozumiem jednego...Holokaust(zydowski)uwazany jest za wielki dramat,mamy tu do czynienia z jedna rozpacza...a przeciez zmartwychwstaniemy,nic z chwila smierci sie nie konczy raz na zawsze...Wiec skad ta rozpacz?Smierc jest przeciez uwolnieniem duszy z wiezow krepujacego ja ciala...


(12173)
***data: 29.01.2010, godz: 23:21


Książki "Zycie po śmierci" czy "Życie po życiu" autora R. Moody są uważane przez wielu księży czy nawet władze kościelne jako nieodpowiednie, siejące zamęt, także sam autor jest niewiarygodny.

Na ten, czy podobny temat jest wiele innych opracowań, także księży, pobieżnie taką problematykę przedstawił A. Amorth, ale też są książki w całości temu poświęcone, warto szukać ale czerpać z dobrych źródeł...

(12172)
Bożenadata: 29.01.2010, godz: 22:56

Do ANDRZEJ


Pytasz-co masz zrobić? Powinieś do niej pojechać, powiedzieć prawdę,sama znajomość na odległość i tylko poznawanie się przez pisanie-nie wiele wnosi w waszą znajomość, trzeba troszkę z daną osobą poprzebywać w różnych sytuacjach.
Jeśli to tylko zauroczenie-to szybko czar pryśnie , a jeśli miłość, a do tego, z wzajemnośćią-to oboje będziecie to wiedzieć, pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

(12171)
cudnadata: 29.01.2010, godz: 19:31

http://www.youtube.com/watch?v=O_NktUE1B58&feature=related


(12170)
Madadata: 29.01.2010, godz: 19:28

http://www.youtube.com/watch?v=vx7_o72QtB0&feature=related

(12169)
Monika, lat 35data: 29.01.2010, godz: 18:13

Kochani prosze Was o modlitwe za utrzymanie pracy. Jest ciezko i musze zdac certyfikat.
A mam taki problem z agielskim. Mam w glowie jakas blokade. Prosze pomodlcie sie ta praca jest dla mnie wazna. Jest w spokojnym miejscu i czuje sie tu dobrze.

Maju z checia ci pomoge a boje sie czy po trzech miesiacach przedluza mi kontrakt. Jezu ufam Tobie. Nie mam do czego wracac.

(12168)
Andrzej, e-mail: jan00@poczta.onet.pldata: 29.01.2010, godz: 18:06

Hmm przeczytałem wiele komentarzy i odnośnie miłości i zauroczenia. Powiem szczerze gubię się. Nie wiem co ma zrobić. Nie wiem jak wygląda miłość, jak ją rozpoznać, żeby sie nie wypaliła, żeby nikogo nie zranić, nie pomylić się. Trudno jest mi powiedzieć czy dobrze trafiłem jakiś czas temu coś mnie natknęło żeby napisać do niej. Pisaliśmy na jednym z portali społecznościowych. Znam ją już jakiś czas. Ostatnio postanowiłem, coś mnie natchnęło coś pcha mnie w jej kierunku. Nie wiem czy to ona jest dla mnie. Jak mam to rozpoznać?? Chodzę zamyślony ale nie wiem czy jak mam jej to powiedzieć Jak zadziałać?? Jak wykonać pierwszy krok i jej to wyznać?? A co jeśli to po raz kolejny, w moim życiu zauroczenie?? Co mam zrobić?? Spróbować?? Czy wstrzymać się?? W tym momencie mam mały mętlik, ale ona jest również sama, mieszka jednak 110 km ode mnie. Boje się że jak nie powiem jej że coś czuje to mogę stracić szansę żeby jej to powiedzieć. Jest ładna, może mieć każdego. Nigdy nie przeżyłem poważnej miłości dlatego trochę się boje i nie wiem co mam robić. Proszę o pomoc. Andrzej

(12167)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 29.01.2010, godz: 18:03

Nicram,

Piekło jest bo jeżeli na poczatku były Anioły które sprzeciwiły się Bogu i teraz znamy ludzi którzy "mają gdzieś" Boga, to dla nich nie ma miejsca, w miejscu przebywania Boga czyli Niebie...
Największym paradoksem jest to że ludzie sami się tam pchają...

"I nastąpiła walka na niebie:
Michał i jego aniołowie mieli walczyć ze Smokiem.
I wystąpił do walki Smok i jego aniołowie,
ale nie przemógł,
i już się miejsce dla nich w niebie nie znalazło.
I został strącony wielki Smok,
Wąż starodawny,
który się zwie diabeł i szatan,
zwodzący całą zamieszkałą ziemię,
został strącony na ziemię,
a z nim strąceni zostali jego aniołowie. " (Ap. 12, 7-9)

W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: «Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie». (Łk. 13, 1-5)

W tym cytacie zauważysz że Jezus nie owija w bawełnę... mówi jasno :kto się nie nawróci zginie i nie ma na myśli śmierci ciała tak jak mysleli Żydzi... miał na myśli śmierć najgorszą przez zatracenie w piekle. Mozemy umrzeć śmiercią naturalną nie tak jak w tym cytacie w wyniku jakiejs katastrofy lecz śmierć będzie najgorsza bo umrzemy na wieki dla Boga... będziemy odzieleni od Niego cierpiąc w Piekle.
Polecam Ci oprócz pism świętych rozważ i poczytaj Ewangelię i Listy...

Bóg jest Miłością lecz źle ją pojmujesz, On powiedział: Bądźcie świętymi tak jak Ja jestem Święty. I właśnie dlatego że jest MIłością nie będzie tolerował zdrady, nieposłuszeństwa, nieczystości... mamy całe życie na ziemi by Go poznać, uwielbić i dojrzeć do świętości. Wszystko nam jasno przedstawia i od nas zależy jak Mu odpowiemy... mam wrażenie że wyobraziłaś sobie Boga jako Tatusia który grozi paluszkiem da czasem klapsa ale na końcu wszystko będzie dobrze (taki trochę cukierkowy że sie tak wyrażę) ja też tak kiedyś myślałem i zresztą kapłani nam takiego Go przedstawiają... a w Objawieniu Św. Jana czyli Apokalipsie jest On opisany zupełnie inaczej:

11 Potem ujrzałem niebo otwarte:
a oto - biały koń,
a Ten, co na nim siedzi, zwany Wiernym i Prawdziwym,
oto sprawiedliwie sądzi i walczy.
12 Oczy Jego jak płomień ognia,
a wiele diademów na Jego głowie.
Ma wypisane imię, którego nikt nie zna prócz Niego.
13 Odziany jest w szatę we krwi skąpaną,
a imię Jego nazwano: Słowo Boga.
14 A wojska, które są w niebie, towarzyszyły Mu na białych koniach -
wszyscy odziani w biały, czysty bisior.
15 A z Jego ust wychodzi ostry miecz,
by nim uderzyć narody:
On paść je będzie rózgą żelazną
i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga.
16 A na szacie i na biodrze swym ma wypisane imię:
KRÓL KRÓLÓW I PAN PANÓW.
17 I ujrzałem innego anioła stojącego w słońcu:
I zawołał on głosem donośnym
do wszystkich ptaków lecących środkiem nieba:
«Pójdźcie, zgromadźcie się na wielką ucztę Boga,
18 aby pożreć trupy królów, trupy wodzów i trupy mocarzy,
trupy koni i tych, co ich dosiadają,
trupy wszystkich -
wolnych i niewolników,
małych i wielkich!»
19 I ujrzałem Bestię
i królów ziemi,
i wojska ich
zebrane po to, by stoczyć bój z Siedzącym na koniu
i z Jego wojskiem.
20 I pochwycono Bestię,
a z nią Fałszywego Proroka,
co czynił wobec niej znaki,
którymi zwiódł tych, co wzięli znamię Bestii
i oddawali pokłon jej obrazowi.
Oboje żywcem wrzuceni zostali do ognistego jeziora,
gorejącego siarką.
21 A inni zostali zabici mieczem Siedzącego na koniu,
[mieczem], który wyszedł z ust Jego.
Wszystkie zaś ptaki najadły się ciał ich do syta. (Ap. 19, 11-21)

W tym cytacie jasno widać że Jezus nie będzie sie cackał z tymi co są przeciw Niemu, zresztą Jego wygląd jest zupełnie inny niż Dobrego Pasterza z owieczką na ręku. To ogniste jezioro o którym mowa, to nic innego jak to, co wydaje Ci się tak bardzo niemożliwym. I to w sumie pokrywa sie z tym co zostało Świętym objawione i zatwierdzone przez Kościół lecz na przestrogę przed tą realną przyszłością czekającą na grzeszników.

pozdrawiam

(12166)
Dietrich, lat 24data: 29.01.2010, godz: 18:01

A więc tak widzisz sprawę, Karolu? Chrystus został zabity, ale potem wywarł straszliwą zemstę na swoich przeciwnikach. Piękne. Historia o "Zemście Zbawiciela", rozwijana przez liczne apokryfy, kazania, ikonografię stanowi jeden z najbardziej podstawowych przejawów katolickiego antysemityzmu. Pozwala ona podzielić świat na "nas"- dobrych i prawowiernych oraz "ich"- bogobójców,demokratów, liberałów, masonów etc. Być może z czasem nieprzyjaciół Chrystusa spotka ten sam los, co naród, który obciążono odpowiedzialnością za jego śmierć- spalą ich w piecach ludzie twierdzący, że Bóg jest z nimi. Jak widzę, wąż starodawny ma się całkiem dobrze.




(12165)
:), lat 29, e-mail: b.beatris@interia.pldata: 29.01.2010, godz: 17:56

Do Nicram
Odnośnie piekła: to nie Bóg który jest Miłością skazuje człowieka na piekło. To człowiek sam wybiera taką drogę. Bóg dał człowiekowi wolną wolę i jeżeli człowiek wybierze drogę potępienia, odejdzie od Boga ponosi tego konsekwencje. Bóg jest miłosierny, ale cierpi z tego powodu, że ludzie wybierają taką drogę.
Dlaczego takie objawienia ? Może dlatego, aby nas przestrzec przed wiecznym potępieniem. Objawienia o których piszesz są zatwierdzone przez Kościół, czyli są prawdziwe.

(12164)
Hankadata: 29.01.2010, godz: 13:07

Usiadłam przed komputerem i się rozpłakałam czytajac Wasze wpisy. Chciałam Wam powiedzieć moi drodzy, że w każdym z was widzę cząstkę siebie. Uzmysłowiłam to sobie, że moje życie niczym nie rożni się od Waszego.
Trawiasta mi mróz z 85/86 r. rozwalił kaloryfer, woda zamarzała nie nad wanną ale w studni. Pamiętam jak przyjechali do mnie rodzice (byłam w pracy) to rozgrzewali rury od centralnego ogrzewania, a mama powiedziała że w takich warunkach nie mogę mieszkać, mam porzucić pracę ( miałam wówczas 20 lat pierwsza moja praca) i wracać do domu rodzinnego. Pozostało na tym, że przez tydzień zamieszkałam u cioci a następnie wróciłam do swego domu, ale na pomoc przybył mi brat, który mieszkał niedaleko mnie (20 km) w internacie. Ciężka to była zima. Na następną zimę zaopatrzyłam się w piec elektryczny (jakie płaciłam rachunki? nie pamiętam), a później już było coraz lepiej. Trawiasta życzę Ci abyś nie traciła nadziei na leprze jutro i dbała o serduszko.
Moi drodzu źródełkowicze, życzę wam wszystkim w rozsadnych ilościach pracy, pieniędzy i miłości.

(12163)
karoldata: 29.01.2010, godz: 13:02

Wiecie co ostatnio wyczytałem ? że w naszym godle kiedyś Orzeł miał skrzydła wzniesione do góry i koronę zwieńczoną Krzyżem... po zamachu stanu przez Piłsudskiego koronę zdjęto skrzydła opuszczono i... dodano 2 gwiazdy masońskie (szok) ponoc my jestesmy katolickim narodem...

Jak to czytam to zastanawiam się gdzie ja żyję... a z drugiej strony jeżeli to jest prawda to się nie dziwię temu co się u nas dzieje dookoła...

(12162)
karoldata: 29.01.2010, godz: 12:48

Do wszystkich katolików i patriotów ten tekst powinno wyjaśnić cel Intronizacji Jezusa na Króla Polski:

Chcemy, aby Chrystus nad nami królował!

DOMINIKANIN z AVRILLE [„Zawsze Wierni”, nr 12, z grudnia 2009 MD]

Gdy Pan Jezus po raz ostatni przekraczał bramy Jerozolimy, wiedząc, że kilka dni później zostanie odrzucony przez żydów i ukrzyżowany, opowiedział swym uczniom przypowieść pełną znaczeń i zatrważających prawd.

Pewien człowiek szlachetnego rodu " - mówił - ­wybrał się w daleką krainę aby otrzymać dla siebie kró­lestwo i powrócić. I zwoław­szy dziesięciu sług swoich dał im dziesięć grzywien i rzekł: Handlujcie, aż powrócę. A obywatele jego mieli go w nienawiści i wyprawili za nim posel­stwo mówiąc: Nie chcemy, aby ten królował nad nami" (Łk, 19, 12-14).

Żydzi rozumieli bardzo dobrze ten rodzaj przypo­wieści, gdyż w tamtych cza­sach zarówno w Palestynie, jak i w innych ziemiach Cesarstwa Rzymskiego ci, którzy posiadali zwierzchnic­two nad rozmaitymi prowincja­mi, musieli udawać się do Rzy­mu, aby uzyskać od cesarza potwierdzenie swej władzy. A jeśli obywatele danej prowin­cji nie chcieli, by ktoś został ich królem, posyłali do Rzymu własną delegację, która próbo­wała wpłynąć na decyzję cesa­rza. Tak więc przypowieść Zba­wiciela jest oparta o sytuacje wzięte prosto z życia.

Pan Jezus kontynuuje swą przypowieść, opowiadając, jak ów wielmoża po powrocie do domu wzywa do siebie swe słu­gi, by zobaczyć, ile zarobili na dziesięciu grzywnach, jakie im pozostawił; co jednak szcze­gólnie nas interesuje, na samym końcu wypowiada znamienne słowa: "Nieprzy­jaciół zaś moich, tych, któ­rzy nie chcieli, abym królo­wał nad nimi, przywiedźcie tu i zabijcie przede mną" (Łk 19, 27).

Ta straszliwa przypo­wieść wypełniła się co do słowa - jak to się musiało stać, gdyż opowiedział ją sam Syn Boży - w roku Pańskim 70, gdy przybył Tytus na czele rzymskich legionów i zniszczył Jerozo­limę, skazując na śmierć przez ukrzyżowanie tysiące Żydów, ponieważ odważyli się wzniecić bunt przeciwko Cesarstwu Rzymskiemu. Jed­nak prawdziwym powodem tej przerażającej masakry i zbu­rzenia Jerozolimy nie był bunt Żydów wobec Rzymu, ale raczej - jak zapowiedział bardzo wyraźnie w swej przypowieści Zbawiciel - odmowa przyjęcia Chrystusa jako swego Króla.

Żydzi, podobnie jak nienawist­ni ludzie z przypowieści, powie­dzieli: "Nie chcemy, aby ten królował nad nami". Chrystus naprawdę udał się do odległe­go kraju, by otrzymać dla sie­bie królestwo - wstąpił do nie­ba, by zasiąść po prawicy Ojca, jednak Żydzi nadal uparcie odmawiali uznania Go za swe­go Króla: wtedy, gdy Apostoło­wie głosili im zmartwychwsta­nie Jezusa, którego oni ukrzy­żowali, gdy pokazywali im pusty grób i gdy czynili niezli­czone cuda na potwierdzenie swej prawdomówności.

Owi Żydzi o zatwardziałych sercach przekupili żołnierzy rzymskich, którzy strzegli gro­bu, nakłonili ich do kłamstwa i zeznania, że to Apostołowie wykradli z grobu ciało Jezuso­we, gdy oni spali, a kiedy Apo­stołowie czynili cuda - starali się wtrącić ich do więzienia. Gdy anioł w cudowny sposób oswobodził ich z okowów, byli gotowi nawet ich zabić - i już wkrótce rzeczywiście do tego się posunęli, kamienując dia­kona, św. Szczepana, i ścinając św. Jakuba Apostoła, a pozo­stałych chrześcijan zmuszając do opuszczenia Jerozolimy.

Ostatecznie jednak, jak to zapowiedział Pan Jezus, ci Jego wrogowie, którzy odmó­wili uznania Go za Króla, zosta­li pozabijani przez Rzymian, ich miasto zostało obrócone w gruzy, również ich drogo­cenna świątynia uległa znisz­czeniu - jak przepowiedział Chrystus, nie pozostał z niej kamień na kamieniu.

Dzisiaj obchodzimy uroczy­stość Chrystusa Króla. Święto to zostało ustanowione przez Piusa XI ponad 80 lat temu, w 1925 r., w czasach, gdy naro­dy, które do tej pory były kato­lickie, które dotąd oficjalnie uznawały Chrystusa za Króla w swych konstytucjach i syste­mach prawnych, zdecydowały się na apostazję i zmianę swych praw w taki sposób, by Chry­stusa zdetronizować. Zaczęły mówić, jak owi ludzie w przy­powieści: "Nie chcemy, aby ten królował nad nami".

Proces apostazji narodów rozpoczął się w istocie o wiele wcześniej, w XVIII wieku, a rozpędu nabrał zwłaszcza w rezultacie rewolucji francu­skiej, która jako fundament życia społecznego proklamo­wała zamiast przykazań Bożych - prawa człowieka (...).

Wszystkich uczy się dziś, że rozdział Kościoła od państwa jest czymś dobrym, jest to jed­nak całkowita nieprawda, jest to sytuacja bardzo zła, ponie­waż w rzeczywistości oznacza to: "Nie chcemy, aby ten królował nad nami". Chrystus nie będzie Królem w naszym kraju, państwo jest suwerenne i nieza­leżne, obywatele mogą swobod­nie uchwalać swe własne prawa niezależnie od Chrystusa i Jego praw: na tym właśnie polega demokracja (...) "Nie chcemy, aby ten królował nad nami".

Wielka fala apostazji i demo­kratyzacji zalała Europę w XIX wieku i osiągnęła apo­geum po koniec I wojny świato­wej wraz z upadkiem cesarstwa Austro-Węgier i zniknięciem z mapy ostatniej wielkiej monar­chii katolickiej. To w takim wła­śnie klimacie i w takich okolicz­nościach Pius XI ustanowił dzi­siejsze święto, aby przypomnieć ludziom - a przynajmniej kato­likom - że to, co obecnie stało się zwykłym porządkiem (czy raczej nieporządkiem) rzeczy, nie jest bynajmniej czymś nor­malnym i że nowy system poli­tyczny zaprowadzony na całym świecie przez tzw. demokrację ostatecznie musi zawieść.

Papież przypomniał, że sys­tem ten jest odpowiedzialny za straszliwe cierpienia ponoszo­ne przez świat od momentu, gdy zaczął on podążać w tym właśnie kierunku, zwłaszcza podczas I wojny światowej, która właśnie dobiegła końca, a która przyniosła więcej śmierci i zniszczeń niż wszyst­kie poprzednie wojny w histo­rii. Dlatego na samym począt­ku encykliki Quas primas, ustanawiającej święto Chrystu­sa Króla, napisał: " (...) wylew zła dlatego nawiedził świat cały, gdyż bardzo wielu usunę­ło Jezusa Chrystusa i Jego naj­świętsze prawo ze swych oby­czajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego; lecz także wskazaliśmy, że nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zaja­śnieje narodom, dopóki jed­nostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać pano­wania Zbawiciela naszego".

Była to odważna, lecz - nie­stety! - nieskuteczna próba powstrzymania świata od bez­myślnego podążania ku kata­strofie, jednak ten ostatni krzyk ostrzegawczy został zlek­ceważony. Został zlekceważony nawet w samym Kościele, gdyż coraz więcej ludzi przynależą­cych do stowarzyszeń, w któ­rych niepodzielnie panowały idee liberalne, zajmowało w Kościele wysokie stanowi­ska, a ostatecznie podczas II Soboru Watykańskiego idee te proklamowano jako "oficjal­ne" nauczanie Kościoła.

Począwszy od tego momentu to właśnie Rzym, dzisiejsi hie­rarchowie, narzucali tę nową doktrynę państwom, które tego jeszcze nie uczyniły, zmu­szając je do zmiany prawa i konstytucji w taki sposób, by religia katolicka nie była już oficjalną religią państwa, by Chrystus nie był już Królem. Czyniono tak zwłaszcza w Ame­ryce Łacińskiej, ponieważ nadal było tam wiele państw katolickich. To właśnie hierar­chowie Kościoła zmusili te kra­je do zmiany konstytucji (...).

Co do samego święta Chry­stusa Króla, ludzie ci nie znie­śli go wprost, zmienili raczej jego znaczenie, przesuwając na sam koniec roku liturgicznego. Zmiana ta oznacza, że panowa­nie Chrystusa jest czymś, co ma się dokonać dopiero na końcu czasów, nie ma On pano­wać teraz, ale dopiero wów­czas, gdy nadejdzie koniec tego świata. Usunięto również pew­ne części ułożonego przez Piu­sa XI oficjum brewiarzowego przypadającego na to święto, a zwłaszcza jedną zwrotkę hymnu nieszpornego, w której był wyrażony jasny motyw zaprowadzenia tej uroczysto­ści. Zwrotka ta mówi:

Czerń niecna berła Ci przeczy,

Odmawia władzy nad krajem;

My Ciebie kornie wszechrzeczy

Najwyższym Królem uznajem.

Usunięcie tej zwrotki przez Kościół posoborowy ma strasz­liwą wymowę, o czym bardzo często mówił abp Lefebvre, gdyż oznacza to w istocie, że sam Kościół - lub raczej ludzie, którzy go opanowali ­nie chcą już głosić, iż Chrystus jest najwyższym Królem, że przyłączyli się do nikczemnego tłumu krzyczącego: "Nie chce­my, by Chrystus panował"

Żyjemy w dziwnych, bardzo dziwnych czasach. Wszyscy mają tego świadomość, a prze­bijające się coraz powszechniej oznaki niepokoju skrywają tkwiący głęboko strach. Praw­da, o której pisał Pius XI, staje się coraz wyraźniejsza: "(...) nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego" .

Narzekamy na problemy eko­nomiczne, na degenerację "uko­chanego systemu demokratycz­nego", widoczną, gdy podczas każdych kolejnych wyborów przedstawia nam się kandyda­tów coraz bardziej niemoral­nych i perwersyjnych, lamentu­jemy z powodu praw, jakie chcą oni wprowadzać, legalizujących już nie tylko zabijanie dzieci w łonach matek, ale i jawne dzieciobójstwo, "małżeństwa" homoseksualne etc. Ile jeszcze czasu musi minąć, jak nisko musimy się stoczyć, zanim ludzie zaczną uświadamiać sobie, że prawdziwy problem, problem fundamentalny polega na tym, że - jak mówi Pius XI - narody "wyrzekają się i nie chcą uznać panowania naszego Zbawiciela"?

Oczywiście mamy aborcję, oczywiście mamy dzieciobój­stwo, oczywiście mamy "mał­żeństwa" homoseksualne i bez wątpienia czekają nas w przy­szłości jeszcze gorsze rzeczy, ponieważ nic nie może powstrzymać tego procesu. Jeśli odrzucamy władzę Boga i Jego Syna Jezusa Chrystusa, jeśli upieramy się przy demo­kracji i pozwalamy ludziom samodzielnie decydować, jakie mają mieć prawa, a jakich nie - w jaki sposób można ich powstrzymać od robienia wszystkich tych przerażają­cych rzeczy, jaka władza ma to uczynić? Odrzuciliście jedyną prawomocną władzę, chcieli­ście wolności - macie ją więc i nie narzekajcie!

Pamiętajmy jednak o jed­nym: o owej przypowieści, którą Pan Jezus opowiedział swym uczniom i która została zapisa­na na kartach Ewangelii, by stanowiła przestrogę dla wszystkich narodów aż do koń­ca świata. Ci, którzy mówią: "Nie chcemy, aby ten królował nad nami", nie unikną kary. Król powie im to, co powie­dział w przypowieści: "Nie­przyjaciół zaś moich, tych, któ­rzy nie chcieli, abym królował nad nimi, przywiedźcie tu i zabijcie przede mną". Sam Zbawiciel wypowiedział te sło­wa i uczynił to z rozmysłem. Sprawił też, że spełniły się na narodzie żydowskim, który odrzucił Jego panowanie ­niechybnie spełni je również na tych narodach, które dziś czynią to samo. Jak śpiewamy w jednej z antyfon w dzisiej­szej jutrzni słowami proroka Izajasza: "Naród i królestwo, które by ci nie służyły, wyginą, i poganie zostaną całkiem wygładzeni" . Co do nas jednak, Drodzy Bracia, "my Ciebie kornie wszechrzeczy najwyższym Kró­lem uznajem" .

Nie lękajmy się więc jak ci, którzy w tych niebezpiecznych czasach z rosnącym przerażeniem patrzą w przyszłość, gdyż my chcemy uznać Chrystusa za naszego Króla, chcemy, by panował w naszych duszach i w naszych rodzinach, a gdy­by to od nas zależało, również w naszych państwach. Udo­wodnijmy Mu to przez nasze postępowanie, przez nasze posłuszeństwo Jego prawom, przez praktykowanie naszej wiary, w każdą niedzielę, w każdy dzień tygodnia, w całym naszym codziennym życiu. Wielu ludzi żyje dziś w strachu, niektórzy są kusze­ni, by wpaść w rozpacz, a nawet zaczynają snuć najbardziej sza­lone wizje przyszłości. Jeśli jednak jesteśmy posłuszni Chrystusowi i Jego prawom, jeśli mówimy Mu: „Chcemy, byś nad nami panował", nie musimy się obawiać kary, któ­ra spadnie na innych, ponie­waż odmówi uznania Jego wła­dzy. Chrystus zatroszczy się o nas właśnie dlatego, że jest wszechmocnym Panem, Kró­lem całego wszechświata. Nie mamy się czego bać.

Jak zapewne wiecie, w tym tygodniu odbywa się wielka pielgrzymka tradycyjnych katolików do Lourdes, dla uczczenia 150. rocznicy obja­wień Matki Bożej w tym miej­scu. Oczekuje się udziału 20 tysięcy osób, w tym czterech biskupów konsekrowanych przez abp. Lefebvre'a, kapła­nów oraz seminarzystów z całego świata. Gromadzą się oni wszyscy w sanktuarium w Lourdes, by świętować uro­czystość Chrystusa Króla.

Łączmy się z nimi w duchu i módlmy do Matki Bożej, by królestwo Jej Syna mogło się urzeczywistnić w naszych duszach, w naszych rodzinach i w naszych krajach. Jak mówi św. Ludwik Grignion de Mont­fort: "Przez Najświętszą Mary­ję Pannę przyszedł Jezus Chry­stus na świat i przez Nią też chce w świecie panować".

To Ona jako pierwsza woła do swego Syna: "Ty jesteś naj­wyższym Królem" i przewodzi chórowi tych wszystkich, któ­rzy nadal pragną, by Chrystus panował. Przyłączmy się do tego chóru w proklamowaniu Chrystusa Królem - a wów­czas naprawdę nie musimy się niczego obawiać. Amen.

Kazanie na święto Chrystusa Króla wygłoszone 26 X 2008 r. Tekst za „Catholic Family News" z października 2009 r. Tłumaczył Tomasz Maszczyk.

(12161)
amicus, e-mail: pawulon0@op.pldata: 29.01.2010, godz: 11:59

Niech ksiądz "załatwi" u Boga...
Niech ksiądz "załatwi" u Boga...
Niech ksiądz "załatwi" u Boga...
Niech ksiądz "załatwi" u Boga...
Niech ksiądz "załatwi" u Boga...
Niech ksiądz "załatwi" u Boga...


www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl

(12160)
Nicram, lat 56, e-mail: marstud@neostrada.pldata: 29.01.2010, godz: 11:56

Chciałbym, żeby ktoś mi wyjaśnił, jak to jest naprawdę z tym PIEKŁEM? Zacząłem ostatnio czytać teksty różnych chrześcijańskich świętych i mistyków (Św. Faustyna Kowalska, Vassula Ryden, Św. Jan Bosko, Św. Brygida, Św. Teresa z Avilla i inni) i zauważyłem, że we wszystkich tych tekstach występują potworne wizje piekła oraz stwierdzenia, że dla dusz, które się tam znalazły, nie ma już żadnego ratunku. Jest to coś, z czym absolutnie nie mogę się pogodzić. Nie mogę uwierzyć, że Bóg, który jest Miłością, może kogokolwiek skazać na wieczne tortury i to tak potworne! Skąd się biorą te wszystkie "objawienia" i jaki jest ich rzeczywisty cel?

(12159)
Piotrdata: 29.01.2010, godz: 10:14

Możemy sobie gdybać, ale po co? Wczoraj był dzień uwolnienia Auschwitz, a nie dzień pamięci o ofiarach ludobójstwa, nieprawdaż? Gdyby nagle teraz zaczęto mówić o Ormianach, czemu nie o Kurdach, których choćby w Iraku nie mało zginęło itd. Nawet gdyby uznać, że można wspomnieć, to jak to usprawiedliwić? Jakie kryteria przyjąć przy wspominaniu - tylko chrześcijanie, tylko od miliona ofiar w górę, czy może coś innego? Zgadzam się, że przynajmniej część środowisk żydowskich zmonopolizowała "krzywdę II wojny światowej", jednak nie można zapomnieć o tym, że poniekąd jest to zrozumiałe - faktycznie byli głównym celem tej najstraszliwszej wojny (jak do tej pory) - ilu ludzi, choćby niekoniecznie o poglądach nazistowskich, znalazło świetną okazję do skanalizowania swojej nienawiści, problemów i frustracji na Żydach. Nie twierdzę też, że Żydzi byli święci, jednak to nie może być usprawiedliwienie dla masowego mordowania ludzi.
Teoria spiskowa? W żadnym wypadku. Nawet podkreśliłem, że nie ma to nic wspólnego z jakimś spiskiem, ale po prostu są to pewne fakty i tyle. Jednak co do Japonii - gdyby było tam najwięcej, powiedzmy, buddystów japońskich, byłby to pewnie spisek wymierzony w buddyzm, prawda? Nagasaki faktycznie było największym ośrodkiem chrześcijaństwa tamże, ale jednocześnie, praktycznie, jedynym portem, który nieskrępowanie obsługiwał Zachód, nie wspominając o tym, że to był bardzo ważny ośrodek przemysłowy. Nie wykluczałbym również faktu, iż Amerykanie posuwali się w stronę Japonii od południa, a oba miasta są na południu. Do tego trzeba również mieć na uwadze, że bombowce wtedy nie miały aż takiego zasięgu, jak obecnie, więc nie mogły raczej zaatakować Tokio, chociaż.. Możemy sobie teraz gdybać, bo to było jakiś czas temu. Życia ofiarom nie przywróci - czy były katolikami, czy nie. Jeżeli będziesz miał jakieś konkretne fakty/dokumenty w tej sprawie będziemy mogli porozmawiać na ten temat.
A mapa, której istnienie trudno mi zweryfikować, mogła już istnieć. Alianci zdawali sobie sprawę, że wojna się kiedyś skończy i trzeba będzie to jakoś poukładać, więc nie jestem zdziwiony. Musisz wziąć pod uwagę dążenia Stalina, a także słabość Roosevelta i Churchilla.
Nie miałem też pojęcia o zbieżności świąt maryjnych i wydarzeń wojennych, ale dzięki za uświadomienie.

(12158)
Marcindata: 29.01.2010, godz: 09:56

Do Trawiasta
Tak tylu rzeczy nie można zrobić ale przede wszystkim nie można zaznać spokoju w sercu.....

(12157)
Marcindata: 29.01.2010, godz: 09:53

Do PAVEL , lat 24
Hmm.......nic takiego nie napisałem.....może to ten drugi Marcin który się ostatnio pojawił.
Do DZUNIA
Dzięki,też będę o tobie pamiętał:)
Do Z. i HANKA
No tak optymizm jest trudny, szczęśliwy św. Franciszek który porzucił troski i materializm tego świata i szczęśliwi jemu podobni

(12156)
Xdata: 28.01.2010, godz: 23:30

Do Piotra
Niekoniecznie wczoraj...ale,gdyby?Gdyby wlasnie wczoraj,po materiale o wyzwoleniu obozu,''poszla''informajca,dosc szeroka,mowiaca o holokauscie Ormian-koniecznie z podkresleniem tego slowa(holokaust),to jaka bylaby reakcja pewnych srodowisk?Srodowisk,ktore slowo''holokaust'',rezerwuja dla siebie...Moznaby to zrobic,aby uzmyslowic ,ze to ''ludzie ludziom zgotowali ten los'',ze nie tylko hitlerowskie Niemcy byly do czegos podobnego zdolne,inni tez;kwestia tylko skali i metod.
Znow wraca,jak widze,teoria spiskowa.No to,tak przy okazji-wiesz moze w jakich dwoch japonskich miastach do 1945r.zylo najwiecej chrzescian,katolikow?Troche szukalem i wyszlo mi,ze wtedy,miast tej wielkosci,bylo w Japonii okolo 30.Gdyby wybrano jedno,to jeszcze,tak z bieda,moznaby to uznac za przypadek,ale wybierajac dwa sposrod 30-stu,to,jesli dobrze licze,mozliwosci jest juz ponad 430!Mam jeszcze cos.Juz w 1943r.istniala mapa powojennej Europy niewiele rozniaca sie od tej pozniejszej,rzeczywistej-jak to bylo mozliwe,nie wiem...A slyszales o gen.Pattonie?Chcial podobno isc z Italii na polnoc i wyzwolic Europe Srod.-Wsch.i uwazal,ze to mozliwe.Nie pozwolono mu,tak jak kazano wycofac sie przed wyzwoleniem Paryza,Pragi...

Jeszcze jedna ciekawostka.Wiesz,ze najwazniejsze,przelomowe wydarzenia II wojny sw.mialy miejsce w dniach najwazniejszych swiat maryjnych?A akt kapitulacji podpisano 8 V,w dniu,ktory uznaje sie za poczatek objawien fatimskich?To wlasnie 8V Aniol objawia sie dzieciom fatimskim.To tylko tak nawiasem...





(12155)
maja, lat 36, e-mail: Marzka73@poczta.fmdata: 28.01.2010, godz: 22:29

witam!nie wiem czy to jest odpowiedni portal na tego typu sprawy,zaryzykuje.potrzebuje pomocy,kazdej tej duchowej i tej materialnej,zyjemy na granicy nedzy,maz jest osoba niepelnosprawna jakis czas pracowal, w wyniku redukcji zalogi stracil prace,mamy synka,maly urodzila sie zdrowy i silny,kilka tygodni potem okazalo sie ze ma wade wrodzona -torbiel podjezykowa.torbiel usunieto,zostal gronkowiec,a w wyniku tego od 9 miesiecy ropiejaca rana pooperacyjna,leczenie,kontrole,nie mam juz sil,mamy dlugi a do tego jesli nic sie nie zmieni stracimy mieszkanie,nie potrzebuje gotowki na reke bo to nie rozwiaze problemu,potrzebuje rady -co mam robic?opieka ,nie wiele nam moze pomoc,stawalismy z malym na komisje o jakis zasilek,niestety w dni kiedy odbyla sie komisja ranka ladnie wygladala i pani dr.stwierdzila ze juz sie goi(komisja byla we wrzesniu).nasze dochody to renta meza-socjalna,zasilek rodzinny i zasilek pielegnacyjny meza,nie siedze z zalozonymi rekami,jestem krawcowa i szyje w domu ale to za malo aby przezyc.czasem jest mi zal i wstyd ze zyje w takim kraju...pisze o tym na tym portalu bo juz raz znalazlam tu pomoc,3 lata temu poznalam tu mojego meza;-)))DZIEKUJE !mam nadzieje ze teraz tez mi pomozecie,pozdrawiam-M

(12154)
pavel, lat 24data: 28.01.2010, godz: 22:24

Do katarzyna
Twoj wpis powalil mnie na nogi. Naprawde byl dogłebny.... Mozesz napisac o co mamy sie modlic?

Z pozdrowieniami :)

(12153)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 28.01.2010, godz: 22:19

Pavel

Bo jeśli nie przyjmiemy Chrystusa na Króla w naszym sercu jaki i narodzie to wtedy miejsce to może zająć ktoś inny... popatrz dookoła chociaż żyjesz krótko to jakieś wnioski możesz już wyciągnąć... czas jest coraz krótszy i jeżeli nie przyjmiemy Go jako naród i indywidualnie jako Króla to po okresie Miłosierdzia który teraz trwa gdy przyjdzie jako Sędzia Sprawiedliwy to nie ma co liczyć na ulgi. Proponuję zapoznać się z teologią intronizacji klikając w link który podałem, bo nie da się tego opowiedzieć w kilku słowach...


katarzyno
mówisz i masz... :)

z modlitwą karol

(12152)
katarzynadata: 28.01.2010, godz: 20:07

Widzisz dziewczynkę w różowej sukience z prawej strony? Tak, tę blondynkę. Spędziła długie dnie i noce, czekając na wyniki badań. Dostrzegłeś wzrok tamtej kobiety przy stoliku? Tak, w tej szmaragdowej tunice. Modliła się do Boga, by jej mąż przeżył ciężką operację. Popatrz na tego mężczyznę przy oknie. Przez niekończące się 13 minut, trzymał za rękę swoją żonę, której przedwcześnie odeszły wody. Spostrzegłeś trójkę rodzeństwa, którzy pusto wpatrują się w drzwi? Oni ze strachem oczekiwali na telefon, który powiedziałby im, że ich rodzice zginęli w wypadku autokarowym.
Wiesz co ich wszystkich łączy? Niepewność, która wraz z krwiobiegiem ogarnia całe ciało człowieka. Ten brak wiedzy, brak pewności, że wszystko będzie dobrze...


:(
proszę o modlitwę

(12151)
Hankadata: 28.01.2010, godz: 18:36

Do Marcina
Marcinie, żadna praca nie hańbi, najlepiej polubić to co się ma i rozglądać się za czymś lepszym (normalniejszym). Jeśli mieszkasz na terenie gdzie jest duże bezrobocie, to może dobrze by było poszukać pracy gdzie jest o nią łatwiej i zmienić zamieszkanie. Może po prostu trzeba troszkę zaryzykować ?
Trochę więcej wiary w siebie, a szczęście uśmiechnie się i do Ciebie. Pozdrawiam serdecznie i głowa do góry.

(12150)
Dzuniadata: 28.01.2010, godz: 13:45


Do Marcina :) przeczytalam twoj wpis i moge Tobie zaproponowac dar wspolnej modlitwy piszesz ze masz nie ciekawa prace i brak partnera powiem tak wiara czyni cuda ... od dzis modlila sie bede w twoich intencjach z przyjemnoscia... ja mam ta laske ze pan jezus mnie wysluchuje... :))) stad ta propozycja... pozdrawiam cie cieplo.

(12149)
pavel, lat 24data: 28.01.2010, godz: 13:36

Czesc Marcin
Zainteresowaly mnie twoje slowa: 'Sprawa jest na tyle poważna że od tego czy przyjmiemy Jezusa na Króla w naszym narodzie zależy nasze być albo nie być...'. I moje pytanie:
O jakie byc albo nie byc w naszym nardzie ci chodzi? Moglbys bardziej sprecyzowac swoja wypowiedz?


(12148)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 28.01.2010, godz: 07:54

X

Sprawa jest bardziej skomplikowana... wiem że nie odpowiada się pytaniem na pytanie ale to najkrótszy sposób na odpowiedź, powiedz mi czy dzisiaj w publicznych mediach poruszany jest temat prześladowania chrześcijan w dzisiejszym świecie? w Indiach, Iraku, Afryce, Egipcie oprócz wzmianek w niedzielę w programie "między ziemią a niebem" Tak samo jest z zagładą najstarszej wspólnoty kościoła Ormian założonej jeszcze za czasów Św. Pawła przez muzułmańskich Turków.

Marcin

Ks. Natanek zajmuje się rozszerzaniem misji Służebnicy Bożej Rozalii Celakówny dotyczącej Intronizacji w Sercach i Narodzie Chrystusa na Króla naszego narodu. Sprawa jest na tyle poważna że od tego czy przyjmiemy Jezusa na Króla w naszym narodzie zależy nasze być albo nie być...
wygógluj i na youtube jest więcej materiału

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=469&Itemid=46

to wprawdzie nie ks. Natanka ale dużo o Intronizacji

(12147)
Marcindata: 28.01.2010, godz: 05:24

A kto to byl ksiadz Natanek?

(12146)
Trawiasta, lat 29data: 27.01.2010, godz: 23:34

Karolu, Tulipanie, Moniko
i wszyscy inni
dziekuje :))))
To ja Wam dziekuje, ze jestescie, czytacie, chcecie byc, chcecie czytac...

Dzis bylam na liturgii domowej pierwszej czyli takiej bardziej organizacyjnej ale uderzylo mnie Słowo - Piesn nad Piesniami.
Pomyslalam sobie jak bardzo jestem antyteza tych slow tam zawartych
chce byc w centrum uwagi
jestem niepokorna
zazdroszcze, pamietam krzywdy
uprzedzam sie do ludzi

a Bog dalej mnie kocha
i stworzyl mnie taka wlasnie slaba i ulomna, dlaczego?

W drugim czytaniu padlo zdanie "zanim Cie stworzylem, znalem Cie"
ON MNIE TAKA CHCIAL!!!

Siedze i rozmyslam nad tymi Słowami i odbijaja sie Echem we mnie. Dotykaja ran z przeszlosci, kompleksow, niskiej samooceny, braku wiary w siebie, dotykaja blizn jakie zostawil brak szacunku, egoizm, pycha, nienawisc... pokazuja mi wyraznie "Tu i tu, w tym miejscu, w tym czasie Twojej historii zbawienia Bog byl z Toba, choc zlorzeczylas i myslalas ze Go nie ma... A tam wlasnie Pan dotknal Cie i uzdrowil choc nie chcialas tego dostrzec - tak bardzo zapatrzona bylas w swoje zale i pretensje..."
Dzis widze polowicznie, jak pisze sw Pawel - w zwierciadle. Kiedys ujrze cala prawde. Jezus mnie uzdrawia krok po kroku, to sie dzieje naprawde! Stawia na mojej drodze dobrych ludzi. Wspiera mnie Słowem, umacnia Obietnicami, ktore spelnia.
Bardzo bym chciala podzielic sie ta radoscia z Zosienka, ktora pisze o sobie Zocha. Wiem ze to czytasz, kurcze, szkoda ze nie moge zapakowac tego w priorytet i poslac Ci najblizszym kurierem.... Ale wiedz ze w sobote o 17.00 bedzie Eucharystia w mojej wspolnocie. I zaniose Ciebie w sercu i poloze przed Panem i bede prosic zeby Cie uzdrowil, dal Ci nadzieje, wiare i milosc. I zeby umocnil Cie na tyle, bys umiala rozbic mury i przekroczyc to, co nieprzekraczalne. Pamietam o Tobie.

Laro Moon o Tobie tez pamietam..........

Marcin, ja Cie doskonale rozumiem. Tylu rzeczy nie mozna zrobic gdy sie nie ma pewnej pracy, stabilizacji, gdy czas ucieka przez palce a czlowiek tyle by chcial zrobic jeszcze dobrego.... nie daj sie tym myslom. Pozdrowienia :-)

(12145)
Z.data: 27.01.2010, godz: 22:36

Marcinie!
Ks. Twardowski pisał, że "radość wypływająca z wiary jest nieraz trudną radością, trudnym optymizmem. Nie jest to uśmiech od ucha do ucha, tylko radość, która kosztuje. Radość mimo wszystko." Życzę Ci optymizmu MIMO WSZYSTKO, optymizmu, sił i nadziei w trudnych chwilach, o których piszesz (po to, aby je przetrwać, nie dać się ogarnąć zwątpieniu, choć nieraz ręce opadają i człowiekowi wydaje się, że jest u kresu wytrzymałości). I jeszcze takie słowa (proste, ale jest w nich jakaś wskazówka): "Kiedy spotkasz krzyż na drodze, kiedy ciężko będzie ci, nigdy nie mów:"Ja nie mogę", tylko: "Jezu, pomóż mi.""

(12144)
Xdata: 27.01.2010, godz: 21:49

Mam pytanie,moze ktos majacy wieksza wiedze,sprobuje na nie odpowiedziec?Nasunelo mi sie przy okazji dzisiejszej rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz.Niemcy wymordowali 6 mln Zydow tylko dlatego,ze byli Zydami.W czasie I wojny swiatowej,Turcy wymordowali 2 mln Ormian tylko dlatego,ze byli Ormianami.
Dlaczego wiec,gdy w telewizji,jednego dnia,mowi sie np.przez 3 min o zagladzie Zydow,to jednoczesnie,niekoniecznie tego samego dnia,przez 1 min,nie mowi sie o zagladzie Ormian?

(12143)
Tajemnica szczęściadata: 27.01.2010, godz: 21:25

Cześć,
myślałam, że "Tajemnica szczęścia" to herezja, podobnie jak "Nabożeństwo trzech Zdrowaś Mario." Na szczęście pomyliłam się!!! Teraz mam pewność, że "Tajemnica...." nie jest herezją, bo książeczkę o niej można kupić w księgarni przykościelnej przy Rakowieckiej w Warszawie. O nie herezji świadczą słowa w niej zawarte: "Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej."
Warto praktykować to nabożeństwo. Wiąże się z tym 21 obietnic złożonych przez Pana Jezusa za pośrednictwem św Brygidy. To cenny dar, tak jak wszystkie dary od Pana, więc szkoda go zmarnować.

(12142)
Marcindata: 27.01.2010, godz: 21:16

a ja odczuwam nieustanne cierpienie psychiczne z powodu braku normalnej pracy.........kiedy to wreszcie minie,czasami ten krzyż wydaje mi się za ciężki......

(12141)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 27.01.2010, godz: 21:11

Co myślicie o ks. Natanku i jego homiliach o apokalipsie?

(12140)
Madlenadata: 27.01.2010, godz: 20:50

http://www.czegoszukasz.org/index.php

(12139)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 27.01.2010, godz: 18:23

cześć
Ja wiele razy zastanawiałem się dlaczego jest tyle zła na świecie, tyle biedy i cierpienia. Ile jest osób cierpiących, samotnych i smutnych. Sam Boga pytałem czemu Boże jest tak że tyle jest smutku i złości na świecie ,dlaczego jest tyle cierpienia. Boże widzisz i nie grzmisz, pomóż im, Boże widzisz i nic nie robisz, zostawiasz ludzi z tymi cierpieniami Boże dlaczego pozwalasz na smutek i na cierpienia czemu nic nie robisz czemu nic nie robisz, wiecie co Bóg na to.
Bóg odpowiedział dużo zrobiłem , ja na to co przecież nic nie zrobiłeś, on na to owszem zrobiłem stworzyłem Ciebie. Panie czy ja jako człowiek skłonny do złych czynów może pomóc , czy może ?

(12138)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 27.01.2010, godz: 18:15

Do HOPE
Widoznie chłopak jej nie kochał, chciał ja wykorzystać, ja nigdy tak bym nie postapił. Ja takmozna to oburzajace.

(12137)
Aniadata: 27.01.2010, godz: 18:06

12.02.2010r. godzina 18.30

W kościele p.w. św. Jerzego w Rydułtowach odbędzie się koncert zespołu CARRANTUOHILL.

Serdecznie zapraszam.

P.S Rydułtowy- miejscowość obok Wodzisławia Śląskiego lub Pszowa

(12136)
Monika, lat 35, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 27.01.2010, godz: 13:17

Hope nie cały rok. Nie warto trwać w takim związku bez przyszłości.
Trawiasto przykro mi co przeżywasz.

(12135)
Tulipan, lat 28, e-mail: tulipanek@onet.pldata: 27.01.2010, godz: 11:57

Trawiasta,

Twoje wpisy są dla mnie bardzo ważne, pomagają mi łatwiej spojrzeć na wiele spraw....
Jeśli będziesz miała chwilę, pamiętaj o mnie w modlitwie - mam teraz trudny czas, wiele etapów w moim życiu nałożyło się na siebie...czeka mnie bardzo trudny egzamin kończący aplikację, którego bardzo się obawiam i do którego muszę się uczyć non stop...choć czasu nie mam za wiele:) często wątpię we własne siły i możliwości. Do tego nastał czas totalnej pustki duchowej, nie mogę się przełamać.
Trawiasta, dobrze że jesteś. Wiosna zbliża się dużymi krokami :))))

(12134)
amicus, e-mail: pawulon0@op.pldata: 27.01.2010, godz: 11:02

Ból na Haiti...
Dlaczego Człowiek cierpi?

www.mjakmlodosc.blog.onet.pl

(12133)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 27.01.2010, godz: 10:09

Trawiasta

Moje problemy to pikuś... często sam sobie je stwarzam... mieszkam w bloku i zawsze jest ciepło... choć koszta ogromne...

Też będę o Tobie pamiętał, i o reszcie naszych Źródełkowiczów jak zawsze :)

(12132)
Trawiasta, lat 29data: 27.01.2010, godz: 08:18

Karolu, nie trac nadziei... czasem musi cos pojsc zle, zeby potem moc wyciagnac nauke z bledow i poprowadzic dzialania w dobra strone...

Ja sie zalamalam dzis rano i rozplakalam z bezradnosci, bo niedojze zimno w mieszkaniu, niedojze bojler popsuty to jeszcze woda nad wanna zamarzla. Boje sie myslec nawet o kosztach jak pekna rury... Tematu finansow nie bede poruszac ale jest ciezko. W kuchni gabka przymarzla do zlewozmywaku, pelna lodu, kubek przymarzl do talerza... ta zime zapamietam do konca zycia.

Najwazniejsze, zeby nie zamarzlo moje serce. Choc jest mi ciezko i czasami okazuje slabosc, ale to nic zlego bo jestem slaba. Wiec plakanie jak najbardziej przystoi. Oby tylko serce nie zamarzlo....
Karolu, bede pamietac w modlitwie - trzymaj sie cieplo!

(12131)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej