Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [336] [337] [338] [339] [340] [341] (342) [343] [344] [345] [346] [347] [348] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

pavel, lat 24data: 23.01.2010, godz: 17:11

Do galilejka

Po pierwsze mam prawo do oceny twojego wpisu nie znajac ciebie. Jezeli uwazasz inaczej to musisz sie wglebic w relacje miedzyludzkie. Moja ocena wg. mojej opinii nie naruszyla twojej godnosci wiec mam do tego prawo. Ty mozesz sie niezgodzic z moja ocena co juz zrobilas.

Po drugie moze zeczywiscie wybieglem troche w przod ale twoj wpis zrozumialem ze uczysz sie na ostatnia chwile. Byc moze tak nie bylo i byc moze bylem w bledzie z ktorego mnie wyprowadzilas.

Trzecia sprawa to dzieki za swiadectwo twojej ufnosci w Boga. Jest dla mnie cenne i daje mi do myslenia.

Czwarta sprawa jest to - nie musisz mi zyczyc zrozumienia, i nie ucz mnie pokory gdyz nie jestes moja matka ani najblizsza mi osoba i nie musisz mnie pouczać w mojej sferze ktorej nie znasz ( pouczac ! nie oceniac!). Milosci tez nie musisz mi wypominac gdyz daje jej na tyle swoim bliznim ze nie maja powodow aby narzekac.

Ja nie znalem tylko twojej sytuacji i dlatego sie wypowiedzialem, nie ocenilem ciebie tylko sytuacje którą zinterpertowalem jednoznacznie!

Zarzucasz mi bledy w moim poscie ale czy ty nie robisz tego samego? Czy sama nie oceniasz mojej milosci do blizniego, mojej pokory i zrozumienia? Przypominam ci ze robisz to nie znajac mnie!!! Przeczytaj go jeszcze raz a zobaczysz ze mowie prawde i pomysl nad tym.


A i jeszcze jedno - nie nosze korone na glowie, wiec nic mi z glowy nie spadnie.


(12080)
Monika, lat 35data: 23.01.2010, godz: 15:08

do :) podałam swój e-mail. ciekawa jestem jaką masz sprawę Aniołku. Często otrzymywałam różne nieciekawe listy i wirusy. Jeżeli komuś przeszkadzam lub swoimi wpisami drażnię to przepraszam. Ale to jest moje życie i mam prawo wierzyć Jezusowi i kosciołowi, bo czuję sie bezpiecznie. Zaznaczam że od 1 lutego nie będe miała dostępu do internetu.

(12079)
amicus, e-mail: pawulon0@op.pldata: 23.01.2010, godz: 14:24

Jutro święto patronalne DZIENNIKARZY!!!

Telewizja "od środka"...
zobacz:
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl

(12078)
galilejka, lat 20data: 23.01.2010, godz: 12:32

do pavel 24

tak łatwo jest oceniać innych... Oceniasz mnie chociaż mnie nie znasz, nie wiesz z jakich powodów nie byłam w stanie się wcześniej przygotować do egzaminu, a ja nie leżałam do góry brzuchem i nie ogladałam telewizji. Może Twoje życie jest na tyle kolorowe i ławte, ze jesteś w stanie zorganizowac je tak aby znaleźć na wszystko czas. Tylko pozazdrościć, moje życie takie nie jest... Na szczęście doświadczyłam już w swoim zyciu Boga i Jego Miłości do mnie, dlatego nie przejmuję się tym co napisałeś. Bo Bóg wie jak wyglada moje zycie i wie też że daje z siebie tyle ile moge aby wszystko pozaliczać i możesz wierzyć lub nie, ale On mi pomaga. Oczywiście, że z pustego to i Salomon nie naleje (chociaż dla Boga nie ma rzeczy nie mozliwych), ale jeżeli włożysz choć trochę wysiłku w naukę i powierzysz resztę Bogu, to On przyjdzie z pomocą. Do mnie przychodzi i wiem, ze tylko dzięki Niemu udaje mi się jakoś wszystko zaliczać. Piatkowy egzamin, w intencji którego nie chciałeś nawet wspomnieć Bogu też poszedł mi nie najgorzej. Bóg czyni małe wielkie cuda w naszych zyciach, tylko my ich nie zauważamy, bo czekamy na pioruny i fajerwerki. Ja staram się widzieć cuda wszędzie, nawet w słońcu które teraz tak pięknie zagląda do mojego pokoju. I jestem wdzięczna Bogu za wszystko, a zwłaszcza za siłe aby każdego dnia wstać z łóżka i iść dalej. Bogu niech będzie Chwała i Cześć! A Tobie Drogi Pavle życzę więcej zrozumienia i miłości dla drugiego człowieka. Bo nie wszystko jest takie jak Ci sie wydaje, a jak byś nawet pomodlił się w intencji kogoś kto ma wszystko gdzieś i pisze nie mądre posty to korona z głowy by Ci nie spadła, więcej pokory.

(12077)
Piotrdata: 22.01.2010, godz: 23:10

Przyznaję, że nie tylko nie wiedziałem, że już łączy nas jakaś specjalna wieź, ale, że tak sympatycznie skończy się ten dzień. Naprawdę wesoło, wręcz rozbrajająco ;) Pracuję co prawda trochę w dziennikarstwie, ale jeszcze chyba nie doszedłem do takiego poziomu zarobków, o których wspominasz. Swoją drogą zazdrościsz im tych pieniędzy? :>
No i na deser kilka spraw. Na swojej drodze do świętości (do której każdy jest wezwany) nie muszę się "posiłkować" przykładem tych, którzy już mnie wyprzedzili w drodze do Najwyższego. Mogę spokojnie szukać własnej, unikalnej drogi, oczywiście w pewnych ramach - nie oznacza to absolutnie dobrowolności. Oburza? Chciałbyś drogi Xie. Raczej śmieszy. Trochę, mniej lub bardziej napuszonych słów, tu cytat, tam cytat, trochę wielokropków - przyznasz, że chyba to jeszcze za mało. Jeżeli odnajdujesz coś w postaci Jana od Krzyża - czerp z niego, ile Ci trzeba. Na szczęśćie Kościół to duży dom, gdzie wielu różnych ludzi się mieści. Co do Chrystusa - sam o sobie powiedział, że nikt nie trafia do Ojca inaczej, jak przez niego, więc jest konieczny do zbawienia. Inna sprawa, że sporo w tym wpisie sobie wymyśliłeś i trudno mi odnosić się do czegoś, czego nie napisałem.
Co do tego nieszczęsnego Najsztuba - cokolwiek on miał na myśli, a czego nie mogę zweryfikować, miał rację - pójście do zakonu wcale nie musi znaczyć, że, nawet w kategoriach chrześcijańskich, zrobisz coś dobrego. Do czynienia dobra nie jest konieczne wstępowanie do zakonu. Ameryki chyba tu nie odkryłem, czy może jednak?
Zgadzam się, że mówimy różnymi językami - niewiarygodne, a jednak się w czymś zgadzamy, nieprawdaż? Ale reszta - chyba lepiej pozostawić bez komentarza.

Swoją drogą - proszę Cię, jeżeli coś piszesz do mnie, to staraj się zmieścić w jednym, w miarę zwięzłym, wpisie, a także wykaż się cierpliwością - mam też inne zajęcia, a nie tylko ciągłe "rozbrajanie się" z Tobą ;P

(12076)
inny, lat 24data: 22.01.2010, godz: 21:36

Do "ciągle pod prąd..."
Mógł bym wiedzieć, na jakiej dokładnie podstawie wysnułaś wniosek, że tych 3 mężczyzn czuło strach przed małżeństwem, kobietami i zarazem byli samotni i poszukujący?

(12075)
:), e-mail: siedem_mil_do_nieba@o2.pldata: 22.01.2010, godz: 20:47

DO MONIKA 35

jak mozesz Monika to napisz do mnie, albo jesli mozesz podaj swojego maila, bo mam pewna sprawe do Ciebie:)
Pozdrawiam
Aniołek

(12074)
ciągle pod prąd...data: 22.01.2010, godz: 17:10

Do inny,24

Oczywiście temat można rozważać i analizować. Ta wypowiedź była pewnego rodzaju skrótem myślowym. A z mojego skromnego doświadczenia wynika, że chodzi o tych mężczyzn, którzy uczynili sobie z religijności wygodną ucieczkę od życia. I nie zawsze jest to ich wina, czasami po prostu boją się życia i chowają się w kościele. Zawsze mogą „zwalić” na Pana Boga że nie ma dobrych kobiet itp., itd. Problem jest poważny i wcale nie śmieszny. Ja osobiście spotkałam 3 mężczyzn, bardzo religijnych, żyjących zasadami, cytujących Pismo Święte, ale chowających pod tym wszystkim strach przed małżeństwem, przed kobietami generalnie, a z drugiej strony bardzo samotnych i ciągle "poszukujących".
I myślę, że problem ten dotyczy także kobiet, ale kobiety mają trochę inną psychikę i w inny sposób uciekają przed życiem.

(12073)
inny, lat 24data: 22.01.2010, godz: 15:07

Do "ciągle pod prąd...".
„Otóż według kobiet, mężczyzn w Kościele można porównać do miejsc na parkingu – wszystkie najlepsze miejsca są już zajęte, a pozostałe wolne to miejsca dla inwalidów”
Można się zastanowić w drugą stronę, jak to jest z kobietami. Czy wszystkie najlepsze kobiety w Kościele także są już zajęte? Zanim ktoś został zajęty musiał być wolny przed tym jak został zajęty. Czy najlepsi mężczyźni zostali zajęci w tym samym okresie czasowym? Jeśli nie to w pewnym momencie, jacyś byli zajęci a reszta była wolna. Zresztą to wszystko cały czas jest płynne. Część się żeni, a część dorasta i jest zdolna do tego aby się ożenić. Chyba, że Ci co dorastają gorsi są od tych co już się pożenili. Jeśli tak by było, to można było by trafnie użyć takiego stwierdzenia. Żadna kobieta nie zna wszystkich mężczyzn na tyle,by być pewną czy takie powiedzenie ukazuje nam stan faktyczny. Ja myślę, że bardziej możliwe jest to, że jak to zazwyczaj bywa ludzie marudzą, widzą dobre strony w tym czego sami nie posiadają i do końca sprawdzić nie mogą.

(12072)
Xdata: 22.01.2010, godz: 14:30

Do Piotra
Mam dla Ciebie cos''rozbrajajacego''-gdybys w tym,co napisalem,czegos podobnego nie znalazl.Dbam o Ciebie,chce,abys byl rdosny,dobrze nastawiony do ludzi i zycia...
Otoz,wczoraj,przed komisja hazardowa,Z.Chlebowski,nie ocierajacy juz potu z czola,calkowicie''odmieniony'',powiedzial,ze spotkal sie na cmentarzu ze znanym lobbysta,wlascicielem''jednorekich bandytow'',po to,aby pomodlic sie przy grobie zmarlej siostry!Dobre?
Mam cos jeszcze,zawsze mam cos dodatkowego dla tych,z ktorymi laczy mnie,czy tez dopiero tworzy sie,szczegolna relacja,wyjatkowa,dosc bliska,wiez.
Ostatniej niedzieli,w''Wiadomosciach'',pokazano bal charytatywny dziennikarzy.Na balu tym byla Doda,ktora,w czasie,gdy Ja pokazywano,wygladala na osobe calkowicie zagubiona,nie rozumiejaca,co sie wokol dzieje.W pewnym momencie,dziennikarz,czy tez dziennikarka,zadala Jej pytanie;cos w stylu:''jak sie Pani tu czuje?'',nie pamietam dokladnie;za to odpowiedz pamietam dokladnie.Doda odpowiedziala:''Ja tam potrafie odnalezc sie w kazdej sytuacji!''Tez chyba dobre,ale juz mniej,niestety...
Swoja droga,dziennikarzom,to jednak musi sie''powodzic'',no,bo jesli jakas grupa spoleczna,zawodowa,organizuje bale charytatywne,to osobom nalezacym do tej grupy naprawde,''dobrze sie wiedzie''.Szkoda,ze nie jestes dziennikarzem,patrz jak moglbys sie bawic!A gdybys przypadkowo znalazl sie na w/w balu,to,byc moze,z samych ust Dody,uslyszalbys te Jej odpowiedz.To dopiero byloby rozbrajajce...Moze spotkala by Cie jeszcze dodatkowa atrakcja''pod postacia''tanca z Doda?Wyobrazasz sobie!?Ty i Doda,zlaczeni....Moge tylko wzdychac...
No,ale dosc tej zabawy!Czas na rekolekcje,ale,moze...pozniej,troche pozniej...Najpierw odetchnij,przygotuj sie,''otworz''umysl i serce,''nabierz ducha''...
ZARTOWALEM!Najlepszy zart zostawilem na koniec...Mysle,ze to dopiero teraz jestes-jak mowisz-''rozbrojony totalnie''.I ja jestem rad,i Ty jestes rad...i to chyba jest zalazek pelnego,w przyszlosci zrozumienia.

(12071)
Renia, e-mail: renik71@wp.pldata: 22.01.2010, godz: 11:28

Proszę o modlitwę za mojego szefa Pana Wiesia.Ma nowotwór i choroba bardzo go wykończyła.Po moich prośbach modlitewnych zawsze stawał się cud.Dziękuję Wam za to dobre duszki:)Może i tym razem wspólnie coś wymodlimy...Pozdrawiam wszystkich

(12070)
tomekdata: 22.01.2010, godz: 10:24

Do Zocha

Przyjedz na spotkanie Odnowy w Duchu Świętym "Kana" na Jasną Górę -30 stycznia(sobota).
Jest to comiesięczne czuwanie od 21.30 po apelu Jasnogórskim do około 4 nad ranem.


(12069)
ciągle pod prąd...data: 22.01.2010, godz: 09:31

A ja nieco inny cytata z kazań ks. Piotra P.
„Otóż według kobiet, mężczyzn w Kościele można porównać do miejsc na parkingu – wszystkie najlepsze miejsca są już zajęte, a pozostałe wolne to miejsca dla inwalidów”

Trochę kontrowersyjnie i pewnie niesprawiedliwe wobec wyjątków, ale generalnie coś w tym jest.

(12068)
Chwiladata: 22.01.2010, godz: 08:50


Aldono,

tak, ale takie stany moga byc wielorazowe i nawet jak dzis sie człowiekowi wydaje, że tak juz nie będzie, to może byc w błędzie, o czym może sie przekonac za jakiś czas, oczywiście oby nie...

(12067)
Trawiasta, lat 29data: 22.01.2010, godz: 00:13

Zocho droga (Zosienko, tak lepiej brzmi :))
Trafilam z tym Babinskim :-) Nie, nie bylam tam, natomiast kolezanka o ktorej wspominalam, byla tam na takiej wlasnie terapii. Nie opowiadala duzo na temat konkretow, mowila ze fatalnie karmia (ale jej opowiesci zawsze traktuje z dystansem bo to osoba ktora dosc sprytnie potrafi manipulowac ludzmi i prosic ich o pomoc, wlasnie dzieki narzekaniu) - nie skonczyla tej terapii... wywalili ja stamtad doslownie trzy tygodnie przed zakonczeniem. Naruszyla regulamin raz i drugi... Mysle ze ona nie chciala tam byc, ale to bardzo skomplikowana osoba.

Nie wiem czy Ci zachwalac ten szpital czy nie. Wiem, ze tam pracuje bardzo duzo specjalistow naprawde dobrych. Duzo z nich odbylo tam staz i zalozylo wlasne praktyki i sa cenionymi w swojej dzialce. Bardzo wiele osob przewija sie przez ten szpital w ciagu roku, bo tam sa rozne oddzialy - od alkoholikow poprzez osoby chore przewlekle po oddzialy terapii dzienne, itp., itd. Ciezko mi sie wypowiedziec co do Ciebie, bo nie jestem lekarzem, natomiast moje zdanie jest takie ze trzeba szukac caly czas jakiejs pomocy, chocby Ci sie wydawalo ze nie ma sensu. Jesli sie nie uda, to przynajmniej bedziesz miec poczucie, ze probowalas.

Tak sobie mysle... Moze potrzebna modlitwa nie tyle Tobie, co Twojej rodzinie?
Moze potrzebna jest Wam modlitwa o uzdrowienie pokolen?
Byc moze wydarzylo sie cos w Waszej rodzinie, co odbija sie teraz na Tobie?
Wiesz, rodzina jest jak system naczyn polaczonych. Kazde decyzje podjete wplywaja w jakis sposob i odbijaja sie jakims echem (wiekszym czy mniejszym) na nastepnym pokoleniu. Moze warto sprobowac w ta strone? Z tego co piszesz, relacje Wasze na pewno wymagaja uzdrowienia. Z Twoich slow czuje taka wielka potrzebe czulosci i jednoczesnie straszny lęk przed nią, przed bliskoscia, miloscia, otwarciem sie na zycie...
Nie jestem ekspertem ale wiem, ze wiele trudnosci ma swoje korzenie wlasnie w rodzinie... Kiedys znalazlam taka modlitwe o uzdrowienie pokolen, nie mam jej co prawda przy sobie - ale sa tez prowadzone rekolekcje o tej tematyce. Czytalam historie mezczyzny ktory byl opetany bo jego dziadek zawarl pakt z szatanem... On o tym nie wiedzial, dowiedzial sie gdy szukal dla siebie pomocy.

Tak, jestes Zosienko dobrym czlowiekiem. Mimo ze tkwi w Tobie ciern smutku, mimo ze masz zablokowane uczucia, emocje, przezycia... Matka Teresa z Kalkuty niech bedzie Twoja opiekunka i oredowniczka. To jest "swieta od ciemnosci" jak nazwala siebie kiedys - przeczytaj koniecznie jej ksiazke. Jej listy. Lezy za mna na stole ta ksiazka wlasnie i tak sobie mysle, ze nie bez przyczyny Pan Bog zeslal ja nam w tym stuleciu wlasnie. tu nie chodzilo o tredowatych i dziela milosierdzia, tylko i wylacznie. Tu chodzilo o nas, zagubionych w ciemnosci i poczuciu odrzucenia.
Mamy swoja swieta, mamy swoja opiekunke i oredowniczke. My, ktorzy cierpimy z powodu ciemnosci, smutku, odrzucenia i braku uczuc, mamy kogos, kto wstawia sie za nami przed Panem. Cudowna jest ta swiadomosc...
Zosienko, odwagi. Jestem z Toba... Calym sercem z Toba jestem. Trzymaj sie.

Łukasz, testow jest mnostwo, ale sa proste. Podoba mi sie podejscie Twojej pani psycholog :-) widac, ze jest konkretna i wie, w czym Ci pomoc.
Jesli chodzi o tomograf, to ja bym zrobila go kontrolnie jesli lekarz da ci skierowanie - to nie szkodzi a warto miec takie badanie zrobione na przyszlosc.
Moze psychiatra ma swoja wlasna metode diagnozowania i potrzebuje tego badania? Niektorzy lekarze sa bardzo dokladni,a le to dobrze o tym lekarzu swiadczy.
Powodzenia.

Dobrego piatku wszystkim wam. W sobote Liturgia w mojej wspolnocie, ale sie ciesze :)

(12066)
Xdata: 21.01.2010, godz: 23:17

Do Bogdy
''Panow zmiazdzyla zelazna reka proletariatu i wymiotl wiatr historii''!
A skoro wciaz zyjemy jednak w socjalizmie-mozna tak powiedziec-no to....
Wydalas wyrok,zdaje mi sie jakbys powiedziala:''Belzebuba ma'',''Zly Duch go opetal'',bylo juz cos takiego,pamietasz?Nie stawiam sie na miejscu Jezusa,zeby nie bylo watpliwosci.Wtedy,tamci ludzie,tez wydali taki wyrok,i to mimo tego,ze doskonale znali Jezusa,wiedzieli,ze''nic zlego nie uczynil'',widzieli jak uzdrawia,pomaga,wskrzesza,rozmnaza chleb,widzieli jak zyje,widzieli,ze miedzy tym,co mowi,a sposobem,stylem Jego zycia,jest pelna zgodnosc.Mimo to,wydali taki wyrok.
Ty natomiast,nic nie wiedzac,jak zyje,mowisz...no,to,co mowisz.Dlaczego juz tak jest,ze z dwoch mozliwosci,przewaznie wybiera sie te?
Mysle,ze gdybys nawet przekonala sie o zgodnosci tego,co mowie,z tym,jak zyje,to pewnie i tak byloby Ci trudno zawyrokowac inaczej.Pewien tego nie jestem...oczywiscie.Ty chyba tez nie mozesz byc tego pewna..?
Ja takze zycze Ci duzo usmiechu i optymizmu,i nie zakladaj z gory-bez dokladnego zbadania,ze na pewno masz do czynienia ze Zlym Duchem,miej-jak mowisz-''dobre nastawienie''.

(12065)
Monika, lat 35data: 21.01.2010, godz: 23:16

Zocha jeśli nie wiesz co robić to uklęknij przed Krzyżem i chodź na adorację.
Tak robię. Albo przytulam Krzyż od bierzmowania. Możesz poprosić kapłana o namaszczenie chorych.

Dziękuje za modlitwę. X dziekuje za wpisy.

(12064)
pavel, lat 24data: 21.01.2010, godz: 22:07

Do Galilejka
Niestety Bog tutaj ci nic nie pomoze i raczej nie uczyni cudu. Mialas w sumie caly rok zeby sie nauczyc. To troche nie madre ze od Boga oczekujesz cudu dzieki ktoremu trudny egzamin zdasz uczac sie tylko jedna noc. Czy egzamin zapowiedziele wczoraj? A moze przed wczoraj? Moze tydzien temu? Troche to nie madre. Zamiast majac nadzieje ze ktos na Zrodelku pomodli sie za ciebie i na nastepny dzien stanie sie 'big miracle' po prostu zastanow sie nad swoja organizacja czasu i wpisywaniem niemadrych postow :)

(12063)
Xdata: 21.01.2010, godz: 22:02

Do Piotra
Mowisz,ze nie ma przymusu nasladowac swietych;no,nie za bardzo rozumiem....Czyli,nie ma tez obowiazku,by konkretnego swietego,np.sw.Jana od Krzyza,w ogole uznawac.Jesli,np.nie bede nasladowal Chrystusa,to bede Go odrzucal.No,i teraz,jesli moge odrzucic,nie uznac,sw.J.od Krzyza-wg.Ciebie-to dlaczego ma mnie obchodzic to,ze''gra On w innej lidze''?Dlaczego oburza Cie fakt,ze stawiam sie w Jego gronie?To,ze o Nim wspomnialem,wcale nie musi przeciez znaczyc,ze Go uznaje.Ty mowisz,ze jest dobrym i sprawdzonym wzorcem,a wiec Go uznajesz i nasladujesz.No,ale jesli wg,Ciebie,gra w innej lidze,nie mozna przy Nim''stanac'',to jak chcesz Go nasladowac,''podpatrywac'',miec z Nim kontakt,stac sie do Niego podobnym-w sensie duchowym?Nie za bardzo rozumiem....
A jesli chodzi o te zakonnice i Najsztuba,to chyba obaj wiemy o co tam tak naprawde chodzilo...?

(12062)
Marcindata: 21.01.2010, godz: 21:47

Do rek,36 lat i innych
A ja się zastanawiam dlaczego dziewczyny uważają facetów w grupach katolickich za słabych kandydatów na coś poważnego jak zauważył doświadczony duszpasterz młodzieży ks .Pawlukiewicz. Przecież kiedyś jezdziłem na oazy, w tamtym roku spotkałem się z pewną grupą z jednej z popularnych stron katolickich i co zauważyłem....Otoż może i jest tak iż jest tam niemało niedojrzałych i zagubionych facetów i zakompleksionych dziewczyn ale jest też cała rzesza roześmianych,pełnych życia przedstawicieli obojga płci.Przecież chrześcijanin to nie musi być ktoś oderwany od rzeczywistości i realiów człowiek ale może być również zaradny,przedsiębiorczy,pełen życia i radości.Powinien być jak Maryja która choć cicha i pobożna to jednak potrafiła żyć codziennością i zajmowaniem się tym czym zajmowały się inne kobiety izraelskie w tym czasie. Dobranoc

(12061)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.01.2010, godz: 20:01

Witam
Dziś byłem u psychologa, Pani psycholog postanowiła , że teraz się mnie przydadzą psychotesty chciałem się Was zapytać jak wyglądają takie psychotesty ,
Pani Psycholog powiedziała, że psycho testy chce zrealizować na czterech wizytach, czyli od razu musiałem się zapisać na cztery najbliższe wizyty, więc się zapisałem .
zapisałem się na 15 Luty,25 Luty,4 marca i 11 marca na godz.14:30 a oprócz tego 24 Lutego na godz. 12:40 jestem zapisany do psychiatry. Ale mam grafik zajęty, no ale cóż dużo zajęć mało czasu na głupoty. Pani Psycholog powiedziała, że popracujemy nad tym, żeby umieć nawiązywać kontakty z innymi ludźmi .
Też się zastanawia dlaczego psychiatra wspomniał o tomografii komputerowe, ponieważ nie widzi u mnie choroby psychicznej, oraz nie miałem żadnego wypadku i nie miałem urazu głowy no i chyba tomografia będzie nie potrzebna, no ale czas pokaże jak będzie jestem dobrej myśli. Proszę Was o wsparcie również modlitewne.
Dziękuję Wam za to, że mnie wspieracie i się za mnie modlicie. Dziękuję Wam za to, że jesteście dla mnie cierpliwi. Dziękuję Wam za to, że jesteście .
Jesteście cudowni, wielkie dzięki.
Pozdrawiam Łukasz

(12060)
Krzysztof, lat 23, e-mail: Krzysztof_11@op.pldata: 21.01.2010, godz: 19:59

Zocha jesteś dobrym człowiekiem.

Pozdrawiam z Modlitwą.

(12059)
galilejka, lat 20data: 21.01.2010, godz: 18:41

czy w tym całym chaosie, który tutaj panuje znajdzie się ktoś kto mógłby się za mnie pomodlić? Jutro o 8 rano mam egzamin i to trudny, prawie nic nie umiem, a ledwo na oczy patrze... I chyba nie pójde dzisiaj spać w ogóle, bo musze jakoś się tego wszystkiego nauczyć, tylko skąd wziąć siłe? :( proszę pomódlcie się o światło Ducha Św. i siłę dla mnie. Nie chce mieć zaległości, bo przede mną jeszcze kolejne egzaminy, żeby tylko zdać... Ja zrobię tyle ile mogę, resztą może się zająć tylko Bóg. Proszę Was...

(12058)
Xdata: 21.01.2010, godz: 18:24

jeszcze Piotr
Mowimy dwoma roznymi jezykami,bo jestesmy w dwoch roznych swiatach....na razie,mam nadzieje.A to stad,ze jestesmy przeciez w jednym Duchu,czerpiemy z jednego Ducha,wszystko sprawia ten sam Duch-to nie zaden ''belkot''!''Spiritus flat,ubi vult''-duch tchnie,kedy chce.Widzisz,tak ''tchnal'',ze Ty to masz''styl'',a ja''belkocze'',bo tu na mnie akurat ''nie tchnal''!
Mysle jednak,ze jest mozliwe miedzy nami''zblizenie stanowisk'',ktore dokona sie''na bazie,kolejnych,nastepujacych po sobie,faz negocjacji''.Trudno mi,w tej chwili ocenic,czy mozliwy jest''pelen consensus''...itd.To bylo chyba w Twoim jezyku,ktory mi sie nie podoba...No,ale nie o taki jezyk chodzi,przeciez...
Przypomnialem cos sobie.Moze,jak mowisz,to dlatego,ze mam''urojenia'',''dopowiadam sobie'',zabrales glos ''w mojej sprawie''?Moze chciales mi pomoc,''wyciagnac pomocna dlon'',chciales''ratowac czlowieka''?Czyzby?Nie wierze...Moze w przyszlosci,jak''sie zejdziemy'',Twoje intencje beda czyste?Na pewno beda.''Czystosc intencji'',lubie te slowa...
Wszyscy wierzacy w tego samego Boga,''graja w jednej lidze''.Nie ma''wiekszych''i''mniejszych''swietych.Sw.Teresa Wielka,wcale nie jest wieksza od sw.Teresy od Dzieciatka Jezus.To nie sa''nadludzie'',to nie jest''inna liga''.Swietosc nie jest czyms osiagalnym tylko dla nielicznych,wszyscy mozemy stac sie tacy,jak Oni.Oczywiscie,ze nie mozna byc drugim sw.Pawlem,ale On gra w tej samej lidze,mozna''stanac''przy Nim,a wiec,poniekad,postawic siebie w Jego gronie.

(12057)
rek, lat 36data: 21.01.2010, godz: 18:06

do Marcina,
bardzo podoba mi się ten cytat
ale myślę, że można zastosować go także do nas facetów, bo to my zwykle zapoczątkowujemy znajomość, chociaż do " tanga trzeba dwojga"

(12056)
Bogdadata: 21.01.2010, godz: 17:36

Do X,

nie bede z Panem polemizowac na temat tworczosci Joyce'a, bo widze, ze nie mialoby to najmniejszego sensu....O gustach sie nie dyskutuje i ja tego w zyciu sie trzymam.A poza tym, kazdy czytelnik ma prawo interpretowac i odbierac tworczosc danego pisarza na swoj sposob i tok myslenia (nawet jezeli odbior ten nie jest zgodny z zalozeniami samego autora)....I kazdy ma prawo do wyrazania swoich opinii.....
Chcialby Pan -tym co pisze- zaskoczyc (nas odbiorcow)...wstrzasnac nami....przeniknac w nasz tok myslenia.....przejac wladze nad naszymi umyslami.....podporzadkowac sobie te nasze umysly swoim wlasnym tokiem myslenia i rozumowania,ale jak Pan juz na pewno zauwazyl-Pana wysilki ida na marne....Coz....We wspolczesnym swiecie ludzkim rozumem jest bardzo latwo manipulowac, ale trzeba miec do tego naprawde dobre nastawienie....Przykro mi to stwierdzic, ale Pan raczej tego nie ma i chyba ma Pan te swiadomosc, ze nie za bardzo (tu na Zrodelku; nie wiem ,jak jest w swiecie realnym) potrafi Pan ''przemawiac'' do ludzi.....Dyskusja -czy to slowna czy pisana- to doskonaly sposob by przekonac nie tylko samego siebie, ale takze i innych o slusznosci tego, co sie mowi czy pisze....I tak sie zastanawiam, na ile te poglady, ktorymi Pan sie tu z nami dzieli sa tak naprawde zgodne z Pana przekonaniami?! Czy na pewno pomiedzy jednym a drugim wystepuje zgodnosc....mozna smialo postawic znak rownosci??? Spotykalam (i nadal spotykam) w swoim zyciu ludzi- zadufanych w swoja wyjatkowosc, ktorzy glosili poglady (tak naprawde nie rozumiejac ich) sprzeczne ze swoimi przekonaniami....ze swoim stylem i sposobem zycia.....To jest naprawde zenujace:( Ale z drugiej strony, rozumiem takich ludzi - kazdy z nas stara sie znalezc swoj sposob na zycie.....I prosze wziasc pod uwage to, ze skoro wiekszosc z nas nie rozumie tego, o czym Pan pisze -to to nie jest nasz problem....To jest problem tylko i wylacznie Pana i prosze mnie nie przekonywac, ze jest inaczej....

''Najwieksza chytrosc diabla polega na tym, aby wmowic nam, ze on nie istnieje''

Pozdrawiam i zycze duzo usmiechu i troche wiecej pokory......


Lukasz,

co do Ciebie Lukasz- pytasz mnie, co masz zrobic w swoim zyciu....To Ty musisz sam znalezc odpowiedz na to pytanie....Ani psycholog, ani psychiatra, ani Trawiasta, ani ja, ani nikt inny nie da Ci gotowej recepty na Twoje zycie, na to- jak masz je przezyc, co robic,etc....Nie traktuj ludzi, jak medrcow znajacych odpowiedz na kazde Twoje pytanie....ani jak wrozki, ktora przepowie Ci przyszlosc...ani jak czarodziejki, ktora odczaruje Twoj zly los....
DZIALAJ i wez wreszcie odpowiedzialnosc za swoje zycie, bo nikt za Ciebie zycia nie przezyje....To Twoje zycie- musisz sam nauczyc sie dokonywac wyborow, podejmowac decyzje.....Im dluzej bedziesz z tym zwlekal tym bardziej nie bedziesz mogl odnalezc sie w zyciu i w swiecie....A dopoki nie zaakceptujesz samego siebie to nie osiagniesz swoich celow, nie dostrzezesz swoich wlasnych zdolnosci, wartosci....po prostu nie dostrzezesz siebie prawdziwego!!!

Juz bardziej Ci pomoc nie moge...Dostales od ludzi bardzo wiele cennych rad i nie pytaj juz o nastepne-tylko zacznij wreszczie dzialac!!!
Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki:))

(12055)
Xdata: 21.01.2010, godz: 17:32

Do Piotra
Ostrzegam przed tragiczna forma,stylem,a wlasciwie,jego brakiem,spojnoscia i...sam nie wiem,przed czym jeszcze...Jesli pragniesz upajac sie wspanialoscia,
puszystoscia stylu,no to,nic z tego.Mysle,ze na tym forum tego nie znajdziesz,wiec, jaki sens Twej obecnosci tutaj,nie wiem...?No,ale jakis powod musi byc...Chyba nikt zdrowy,piekny,bogaty;nikt,komu zycie dobrze sie ulozylo,i uklada,tutaj raczej nie bedzie goscil.
Odpowiedziales tylko na czesc pytan(oczywiscie nie musiales w ogole tego robic),a na te,ktore to odpowiedziales,to tylko w sposob wymijajacy.
Ciesze sie,ze sie dobrze bawisz.Ja tez jestem czlowiekiem wesolym,radosnym...tylo,widzisz,cos mi sie tak mocno zdaje,ze zrodlo mojej radosci znajduje sie w innym miejscu,niz Twojej.Twoja radosc jakby troche sztuczna,taka ''przez lzy''.No,ale zalozmy,ze sie swietnie bawisz.Rob to,korzystaj z zycia poki czas,uzywaj sobie(''uzywaj swiata,poki sluza lata''),bo jutro,kto wie,moze juz Cie tu nie bedzie,a co sobie uzyjesz,''to Twoje'',nikt Ci tego nie zabierze.Zastanawiam sie tylko,skoro tak Ci dobrze,tak radosnie,dlaczego przez dlugi czas chciales mnie''zaatakowac''-jak mowisz?Przeciez twierdzisz,ze nie napisalem niczego kontrowersyjnego,godnego uwagi,niczym Cie nie zaskoczylem;ze nie pisze ''od siebie''-tylko cytaty?Czy cos Cie zaniepokoilo,zmacilo sielanke?Pastwienie sie nad moim stylem, jest dowodem Twej bezradnosci,niestety;tak to mozna tylko odebrac.Moj''slowotokowy belkot''byl powodem Twego''przystapienia do ataku''?Jesli nie pisze''od siebie'',no to,trzeba bylo''atakowac''autorow,ktorych cytowalem.A dlaczego nie atakujesz Łukasza?Na to pytanie żadam odpowiedzi?!!

(12054)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.01.2010, godz: 16:58

Trawiasta dziękuję

(12053)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 21.01.2010, godz: 16:51

Stan to taki mój byŁ, kompletnej rozpaczy i jakiejś ciemności, że zmarnowalam swoje zycie,ze zawiodlam Boga i ludzi.Trudno to juz przeszosc.

(12052)
Zochadata: 21.01.2010, godz: 13:06

Dziękuję Wam bardzo. Oczywiście nie o to mi chodziło, jak napisalam na źrodełko, że oczekiwalam od Was jakiegoś cudownego środka, ale samo napisanie i kontakt z ludźmi troszkę pomaga.
Trawiasta - tak, chodzi o Babisńskiego:) Czyżbyś tam była? A może słyszałaś od kogoś? To napisz coś więcej jak tam jest, proszę. Ja się boję, że mnie tam całkiem od Wairy odwrócą, wszak nowoczesna psychologia daleka jest od katolicyzmu, a na odział ten trafia dużo homoseksualistów...boję się, że może to zasiać we mnie złe ziarno...

Szkaplerz mam. Niestety, podchodzę do Niego równie bezemocjonalnie jak do wszystkiego:( i zazwyczaj zapominam odmówić należną modlitwę. W ogóle mam ogromny problem z modlitwą:(

Na modlitwach o uzdrowienie byłam i było mi po nich jeszcze gorzej. Dlatego przypuszczałam, że mogę być opętana. Dziś byłam u ewgzorcysty już 2 czy 3 raz. Nawet jest mi lepiej po efgozrcyzmach i sakramencie chorych, ale jest to takie "lepiej" powierzchowne. Nadal nie czuję uczuć wyższych. TO jest straszne doświadczenie, bo człowiek czuje się jak zwierzę...aż trudno uwierzyć, że Pan Bóg naprawdę dopuszcza takie doświadczenie... bardzo Wam dziekuję za modlitwę i wsparcie

(12051)
Chwiladata: 21.01.2010, godz: 13:04


Aldono,
ignoruj takie stany, o jakich piszesz 20.01 nr 12093, to jest tak jak napisał Malutki 25...trwaj na tej drodze, kiedy piszesz o Jezusie, że Jemu ufasz, że Pan Bóg nas kocha, kiedy będziesz zbaczać z tej drogi zawsze zło będzie miało dostęp, otwartą furtkę, a jak coś sie znów Tobie nie powiedzie, diabeł będzie własnie oskarżał przed Tobą Jezusa, będzie Ci wmawiał, że skoro tak kochasz Jezusa i Jezus kocha nas wszystkich to dlaczego Ci nie pomógł, dlaczego Cię zawiódł, będzie Ci zadawał pytanie i gdzie teraz jest ten twój wspaniały Bóg...dlatego, może chociaz to byc trudne jak napisałam na wstepie ignoruj wszystkie złe mysli, złe wspomnienia, gdy tylko takie się pojawią od razu przechodź myślami na cos innego, dobrego, wspominaj czyjś uśmiech, zyczliwe słowo przypadkowego człowieka, analizowanie tego co było nie ma sensu, to juz było, tego nie zmienisz...a co do krytyki na pewno każdy ma jej dość, ale uwierz tez jest w życiu potrzebna, tylko trzeba nauczyć się ją przyjmować, nie obrażać się, ale wysnuwać wnioski, poprawić coś jeśli ktos ma racje albo odrzucać, jesli nie ma, ale krytyka to własnie szansa na zobaczenie czegos więcej...pozdrawiam


(12050)
Marcindata: 21.01.2010, godz: 11:52

Do Kobiet
Lepiej wziąść katolika(założyć z nim rodzinę) który zachowuje wartości,choćby był niedoskonały, niż poganina z nadzieją że jakoś to będzie (ks. Pawlukiewicz)

(12049)
Ocalonadata: 21.01.2010, godz: 11:36

Do Zochy

Przeczytałam Twój wpis i chciałabym Ci jakoś pomóc.Myślę,że to nie przypadek ,że lekarze nie potrafią Ci pomóc,bo według mnie jedyną terapią jaką potrzebujesz
jest terapia Bożą Miłością.Piszesz: "jakiś cierń smutku nosiłam w sobie od dzieciństwa"-czy to nie jest ta pustka w Twoim Sercu,którą potrafi zapełnić tylko Bóg!Piszesz,ze się nie modlisz ale zawsze możesz krzyczeć: " Jezusie,synu Dawida,ulituj się nade mną!" Wołaj: Chryste ulecz mnie - On usłyszy!Oddaj Mu wszystko co Cię boli,korzystaj z sakramentów świętych,dla Boga nie nic niemożliwego-On powoli zmieni Twoje życie.I nie musisz nikogo od siebie uwalniać bo wszyscy zjednoczeni miłością Chrystusa jesteśmy po to,żeby Ci pomóc!Twój chłopak też!
Zawierzam Cię w modlitwie Jezusowi,niech Cię przygarnie do Swojego miłosiernego serca i otuli Swoja Miłością.
Dziś wieczorem będę na mszy i modlitwach o uzdrowienia duchowe i fizyczne(w Otwocku) i TY będziesz tam ze mną w moim sercu,zawierzę Twoje intencje przed obrazem "Jezu ufam Tobie" bo właśnie tam zanoszę problemy swoje,swoich bliskich i wszystkich,którzy tego potrzebują i wiesz co On zawsze pomaga.
Tak bardzo bym chciała żebyś poczuła to co ja,żebyś czuła że jesteś najukochańszym dzieckiem Boga,że nawet gdybyś była tylko Ty na świecie to Chrystus umarłby za Ciebie.żeby Cię zbawić.Jesteś drogocenną perła w Jego oczach i nigdy o tym nie zapominaj!On walczy o Ciebie,o to abyś odzyskała więź z własnym sercem ,a wtedy poczujesz pokój i Bożą obecność.
Niech Pan Cię prowadzi i strzeże!

(12048)
Piotrdata: 21.01.2010, godz: 09:07

Drogi Xie, Twoje wpisy najlepiej właśnie o tym świadczą. Ktoś niby przyszedł Ci z pomocą, ale i z tego niewiele wynika. Czepiałem się tej formy, bo to, jak przekazujemy myśli, jest tak samo ważne jak to, co przekazujemy. Nie było to zresztą jakoś specjalnie skierowane do Ciebie, chociaż z racji Twojej aktywności tutaj na tym forum, przede wszystkim do Ciebie.
Muszę Cię rozczarować, mój drogi, ale nie jestem Najsztubem i nawet nie chciałbym. Ani go nie lubię, ani nie jest moim autorytetem. Ale w jednym się z nim zgodzę - żeby pomagać innym nie musisz iść do zakonu. Zresztą zakony, przynajmniej te pierwsze, nie powstały dla pomagania biednym.
Znowu odwołałeś się do świętych, tym razem trochę bardziej współczesnych - tych przynajmniej przeczytałeś? Fakt, że zostali świętymi oznacza tylko tyle, że Kościół, przynajmniej w jego instytucjonalnym wymiarze, uznał, że warto te osoby naśladować. Jednak nie ma takiego przymusu. Co do św. Pawła, czy św. Jana od Krzyża - żyli i tworzyli w czasach, zwłaszcza ten pierwszy odległych. Trudno zweryfikować teraz, co faktycznie i jak napisał jeden czy drugi - jesteś w stanie to zrobić? Nie przeczę wartości pism jednego czy drugiego, ale oni grają, mój drogi, w trochę innych ligach. To dobrze, że sięgasz po dobre i sprawdzone wzorce, ale stawiać się w ich gronie? Nie widzę powodu, ale Ty najwyraźniej uważasz inaczej.
Zdaje się jednak masz jakiś "zmysł spiskowy", bo z faktu, że użyłem słowa "Biblia", a nie "Pismo św.", zacząłeś coś wysnuwać. To Cię tak skłoniło do myślenia, że jestem Najsztubem? Poważnie? :P
Ja nie widzę żadnego problemu z naszymi relacjami, bo.. ich nie ma. Nie powiesz mi, że wymiana dwu lub trzech wpisów dziennie, od takiego krótkiego czasu, to już relacja, ale to nieważne. Nie wiem, z czym się zgadzasz całkowicie i co rozumiesz przez "nauczanie Kościoła" - zdajemy się mówić dwoma róznymi językami, więc tym bardziej się zastanów, żeby nie wyciągać pochopnych wniosków.
"Ale nie ubolewam nad tym,ani nie stawiam siebie wyzej [...]" - przyznaję, takimi stwierdzeniam rozbrajasz mnie totalnie, naprawdę.

(12047)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 21.01.2010, godz: 08:22

Zocha...

Nie znam się kompletnie na tym, ale modlitwę masz jak w banku :)

z modlitwą karol

(12046)
SZKAPLERZ, e-mail: szkaplerz@pl.pldata: 21.01.2010, godz: 00:59

to -> Zocha - zielonypingwinek@gmail.com

Może warto byłoby przyjąć Szkaplerz?
Pomaga wielu.
Nakładane są w ZAKONACH KARMELITÓW.
( adresy: http://www.karmelici.pl/klasztory.php )

Ciekawy program o SZKAPLERZU i o tym jak działa
możesz obejrzeć tutaj:
http://www.tvp.pl/religia/serwisy/programy-katolickie/my-wy-oni/wideo/strach?start_rec=40


Serdecznie Cię pozdrawiam, Szczęść Boże




(12045)
Mirandadata: 20.01.2010, godz: 22:50

Do Zochy
Bardzo dobrze rozumiem Twój problem . Mam nerwice serca, agorafobie i chyba tez zaburzenie osobowości. chodziłam do kilku psychologów, zaliczyłam tez terapię grupowa. Pomagało na chwilę. Miałam dobre okresy w życiu kiedy mogłam życ w miarę normalnie ale później wszystko wracało. przestałam wierzyc psychologom i psychiatrom. Ale jednemu psychologowi najlepszemu nigdy nie przestane wierzyć! Skoro Bóg umarł na krzyżu to również i za mnie. Też jestem Jego dzieckiem i również zasługuję na Jego miłość. Uczepiłam się Go rękami i nogami, wołam do niego w dzien i w nocy i wierzę, że w koncu uzdrowi mnie.
Zocha nie trać nadzieji na normalne życie, nie wierz tym którzy mówią, że z tą chorobą trzeba nauczyć sie życ. Odkąd chodze na Msze św. o uzdrowienie i uwolnienie zaczynam odczuwać poprawę. Na razie drobną i powolną ale ta poprawa jest.
Od dzisiaj będę sie modlić za Ciebie i wierzę, że Bóg cie uwolni od tego cierpienia :-)
Pozdrawiam! Trzymaj się Jezusa!

(12044)
Trawiasta, lat 29data: 20.01.2010, godz: 21:52

Łukaszu,
dziekuje za cieple i dobre slowa. pytasz mnie o rade i wskazanie kierunku... pytasz tez nas wszystkich co mowic u psychologa...

Ty znasz odpowiedz. wylacz na chwile internet, usiadz sam ze soba w pokoju, wylacz telefon. zamknij oczy i wejdz w glab siebie, popatrz na swoje serce, na swoje potrzeby - porozmawiaj sam ze soba, spytaj siebie "z czym mi zle?", "co czuje, ze powinienem zmienic?", "jakie sprawy musze poukladac najpierw w sobie?"

Ale nie pisz o tym na forum. Nie pisz nigdzie. Zapamietaj i powiedz to psychologowi. Dlaczego? Bo to on jest teraz Twoim przewodnikiem na drodze poznania siebie.
Psycholog jest specjalista, ktory ma wiedze, umiejetnosci i do ktorego mozesz smialo uderzac z problemami do rozwiazania. Tylko nie oczekuj od niego zlotych rad - tak naprawde w psychoterapii psycholog nakierowuje (jesli mu na to pozwolisz) na rozwiazanie. A rozwiazanie jest w Tobie...
Moja pani psycholog zadaje mi takie pytania, ktore zmuszaja mnie do zamilkniecia. Mowie o roznych sprawach, czasem sie uzalam, czasem sie skarze. czasem placze bo odkrywanie ran boli. Ale gdy ona pyta, milcze. I slucham, bo jej pytania sa pozornie proste - a jednak udzielenie odpowiedzi na nie jest trudne...
Trudne, bo ta odpowiedz jest zawsze we mnie i ja sama moge to zrobic. Tylko ze nie zawsze chce to zrobic... Czlowiek jest tak skomplikowany, ze czesto sam szuka prawdy ktora zna i jednoczesnie ta prawde w sobie przed samym soba blokuje.
Ufam ze poradzisz sobie u psychologa. Odpocznij przed ta wizyta od internetu, posiedz chwile sam ze soba, zastanow sie nad tym co tak naprawde chcesz powiedziec...
A w wolnej chwili postaraj sie dostrzec ze nie tylko Bogda i ja tutaj piszemy :) Mysle ze z czasem odkryjesz wiele wartosciowych wypowiedzi innych ludzi. I ze duzo z tych wypowiedzi zostanie Ci w pamieci.
Pozdrowienia i trzymam kciuki.

Zocha
napisalas bardzo prawdziwie i ... tak, to prawda, trudno czytac to co piszesz. Mam kolezanke ktora tez cierpi na zaburzenia osobowosci, u niej diagnozowano rozne rzeczy, obecnie prawdopodobnie to jest borderline (z samookaleczaniem sie wlacznie). Jej historia tez ma swoje korzenie w rodzinie i ... mysle ze tak naprawde kazdy kto cierpi musi siegnac do swoich korzeni zeby siebie uzdrowic.
Swojej mamy nie zmienisz, ale mozesz cos robic wbrew pozorom dla siebie. Trudno mi rzucac Ci tutaj dobrymi radami bo potrafie wczuc sie w Twoje polozenie. Ja tez kiedys mialam depresje i przezywalam podobne stany... Nawet nie chcialo mi sie kroic chleba, bo i tak nie mialam apetytu - bo po co? Pamietam jak zobaczylam swoja twarz w lustrze w lazience po dwoch tygodniach niepatrzenia. I sie rozplakalam na ten widok... Stan koszmarny, kto tego nie doswiadczyl, temu trudno to pojac.
Zocha nie wiem co Ci powiedziec. Mocno Cie przytulam i bede Cie ogarniac swoja modlitwa, bo tyle moge zrobic dla Ciebie. W chwilach smutku i trudnosci pamietaj o tym ze jestes mi bliska i ze mysle o Tobie. Tak bym chciala pomoc wszystkim tym, ktorzy cierpia... Zwlaszcza w taki sposob....
Piszesz ze zglosilas sie na polroczna terapie w koszmarnych warunkach - przpearszam za pytanie wprost ale czyzby chodzilo o szpital Babinskiego?
Trzymaj sie, bede o Tobie pamietac. I poprosze wspolnote o modlitwe za Ciebie i o Ciebie.


(12043)
UWAGA!, lat 31data: 20.01.2010, godz: 21:26

Kochani! WAŻNY APEL!

Drogą mailową spłynęła mi wiadomość od zaprzyjaźnionego zgromadzenia zakonnego z informacją, która, jak widzę, rozpowszechnia się w Internecie, a można przeczytać np. tutaj:

http://wing2009.salon24.pl/150350,apel

Wiadomość rozesłał ksiądz profesor Ryszarda Sztychmilera, prawnik i profesor tytularny nauk prawnych, kierownik Katedry Prawa Kanonicznego i Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, który jest adwokatem przy Metropolitalnym Sądzie Archidiecezji Warmińskiej.

Oto treść:

Kochani,
Dotarła do mnie wiadomość, że do Ministerstwa Edukacji Narodowej masowo
wpływają maile od młodych lewicujących ludzi, domagających się zdjęcia krzyży ze ścian sal lekcyjnych w polskich szkołach. Wygląda to na zorganizowaną lewicową akcję.
Nic nie wiadomo natomiast o mailach od osób opowiadających się za zachowaniem krzyży w szkołach.
Dlatego też warto rozesłać do swoich krewnych i znajomych, doceniających znaczenie obecności krzyży w miejscach publicznych, informację o powyższym, np. zatytułowaną: "Opowiadam się za zachowaniem krzyży w polskich szkołach", na adres MEN: informacja@men.gov.pl (lub na adres podany na stronie internetowej ministerstwa).
Sprawa jest bardzo pilna.

Pozdrawiam - Ryszard Sztychmiler


Proponowana treść maila do MEN jest np. na stronie:
http://wing2009.salon24.pl/150350,apel


KOCHANI reagujmy, każdy kto na serio kocha dobrego Boga i leży mu na sercu dobro naszych dzieci, bliskich i wielu ludzi, niech roześle informacje znajomym, i sam wyśle e-maila do MEN. Musimy walczyć o nasze Dobro!

(12042)
Pablo, lat 28data: 20.01.2010, godz: 20:35

Zocha
Skoro nawet psychologowie nie dają rady Ci pomoc to przypuszczam ze nikt w zrodelku nie znajdzie dobrego rozwiazania, a jedynie jakies rady które juz pewnie nie raz słyszalas.
Czytalem kiedys w "Charakterach" podobny list dziewczyny. Odpowiedz psychologa brzmiala mniej wiecej tak:
Jezeli wydaje ci sie ze nie potrafisz kochac to znaczy ze bardzo długo tłumiłas swoje emocje, nakładalas maski czyli po prostu nie byłas sobą. Po takim potraktowaniu siebie człowiek moze zapomniec kim naprawde jest i zagubic sie.
Duzo do powiedzenia w takim stanie ma nasze "fałszywe ja", porównujac sie do innych, czerpiac jakies wzory które wydaja nam sie lepsze, myslac np: o rzeczach materialnych, o tym jak nas postrzegają. Trzeba to przerwac.

I na koniec powiem Ci ze wiele osob ma podobnie, bardzo wielu sie poddało i bierze zycie jakim jest, nie wierza w cuda.... i tu zakoncze, bo wiem jedno - jeszcze nigdy zadna dobra rada nie zmienila mojego zycia od razu, to jest jednak proces ... czasem trzeba oddac "majątek" zeby zyskac spokoj duszy.




(12041)
głosdata: 20.01.2010, godz: 19:54

do X... w ostatnim poście do Piotra myślę, że zauważyłeś istotne rzeczy. Dziennikarskie style i formy wypowiedzi nic nie znaczą jeśli nie ma w tym ważnego przesłania jedynie ukryta inteligentna i wyniosła podsuma (udowadnianie to ja mam rację a ty się mylisz)
Myślę ze nie potrzeba nam haseł, szczytnych wypowiedzi w stylu polityka czy komentatora, bo to nie ta strona, nie ten cel.
Można zgłębić "mądrości" wielu filozofów, teologów, socjologów itd.. ale w sprawach wiary można nie wiedzieć kompletnie nic znaczącego..snuć własne tezy, jak piszesz prości nieuczeni zostali Doktorami kościoła, bo oni nie filozofowali, mieli pismo św i żyli Słowem, w ten sposób doszli do prawdy. Inaczej można pobłądzić i tworzyć własne teorie.
cytat zawierający w sobie trochę prawdy:
"Wszyscy jesteśmy pomyleni, ale tego, kto umie analizować swoje urojenia, nazywa się filozofem".
* Autor: Ambrose Bierce

Co do P.Najsztuba, podobny styl wypowiedzi, może to być przypadek, nie sądzę by Najsztub zaglądał na źródełko ;) w jakim celu? myslę ze aż tak się nie nudzi i nie szuka uznania swojej racji (poklasku) na katolickim portalu.

(12040)
Robert, e-mail: adonai@inmail.pldata: 20.01.2010, godz: 19:09

Kiedy ostatnio czytałeś/czytałaś Pismo Święte?
Dlaczego coś, co zostało napisane przez samego Stworzyciela ma dla nas, katolików dość małą wartość?
Domniemam, że chyba nikt z nas nie oddaje czci Biblii tak, jak ją oddaje swoim dobrom materialnym, czy uczuciom ziemskim.

(12039)
URSZULA, lat 62, e-mail: orszula.ustyniuk@onet.pldata: 20.01.2010, godz: 18:57

Aldono,kazdy w mlodosci popelnia bledy,ktore przekladaja sie na nasze samopoczucie.jESTES wartosciowym czlowiekiem,JEZUS Ci wybaczyl,ciesz sie i spiewaj JEMU, WSZAK UMIESZ byc RADOSNA. POZDRAWIAM.

(12038)
Madlenadata: 20.01.2010, godz: 18:43

Kurs Alfa na który wysłałam zaproszenie zaprosić można kogoś ze znajomych, ze swojego oikos, który szuka Boga.

Prowadzi Wspólnota Woda Życia przy Parafii św. Jakuba www.wodazycia.pl wraz z swoim duszpasterzem ks. Romanem Trzcińskim.

Wszystko w duchu wiary katolickiej!

(12037)
Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 20.01.2010, godz: 15:53

Witam
Jutro idę do psychologa, może mi doradzicie o czym powinienem mu powiedzieć.
Znalazłem też kartę zdrowia ucznia, jutro zaniosę i pokażę .
Pozdrawiam Łukasz

(12036)
Tomek, lat 37, e-mail: tabor9@vp.pldata: 20.01.2010, godz: 15:37

Madlena, to zaproszenie jest skierowane w zlym kierunku, tutaj spotykaja sie osoby wierzace w Boga i w Maryje, a nie w podstepne "jaselka". Na czekoladki i ciasteczka kazdego dzisiaj stac i to bez kuponow i bez stania w kolejce. Nie zapraszaj wiec ludzi ku sektom spod znanej kazdemu juz "gwiazdy" niepokoju.

(12035)
Zocha, lat 30, e-mail: niebieski.pingwinek@gmail.comdata: 20.01.2010, godz: 15:03

Czytanie o mnie nie będzie należało do przyjemności. Moje życie z ludzkiego punktu widzenia nie ma żadnego sensu. Nie wiem czy wiele osób cierpi tak jak ja. Niestety moje cierpienie jest natury psychicznej, więc mało kto mi wspóoczuje, raczej dostaję tylko razy na prawo o lewo. Że jestem leniwa. Lekkomyślna. Nieodpowiedzialna. Postępuję głupio. Jestem egocentrykiem i egoistą. I tak dalej. I niestety to wszystko jest prawda. A druga prawda jest taka, że kolejny dzień obudziłam się wykończona. Oczywiście wstałam o 10.00 a nie o 8.30 jak zaplanowałam. Pojechalam do koeljengeo psychologa. 15-tego juz chyba w mojej karierze. Babka wydaje się ok, ale co z tego, jak miesięcznie ma mnie to kosztować 550 zł, a terapia trwac ma wiele lat (analityczna). Potem jeszcze pojechalam do sklepu i poczułam się tak wykończona, że już tlyko do łóżka się nadaję. W domu jeden wielki bałagan. Obiadu nie ugotowałam od wielu miesięcy. Za tydzień mam wrócić do pracy, a ja nie mam siły. Nie mam siły na nic. Zadzwoniła mama. Żebym na Mszę Św. dała, ona wyłoży. Rozbeczałam się. Powiedziałam "to nic nie daje". Nie żeby, Pana BOga uważała za punkt usługowy, ale ja już nawet wiarę tracę. To trwa już 8 lat. 1,5 roku odkąd jest naprawdę tragicznie. Przez chorobę nie robię rzeczy, które powinnam robić, a robię różne głupie i złe rzeczy np. w nerwach, albo żeby poczuć ulgę. Mam 30 lat jakby ktoś był ciekawy. Do wczoraj miałam jesczze chłopaka. Uwolniłam Go od siebie. Jest cudownym człowiekiem, a mi się tak porobiło 1,5 roku temu, że "straciłam uczucia", więzi zwłaszcza. Do wszystkich. Nawet do rodziców. W środku mnie jest putynia emocjonalna. I jedno wiekie bagno. Bagno złych przeżyć - kłotni w domu, ucieczek do znajomych, bycia uważaną za to złą, bycia czarną owcą w rodzinie i kozłem ofiarnym, bagno moich złych związków, i tych dobrych, ale nieudanych. Bagno złych decyzji, zmian lekarzy, terapeutów, bagno tonięcia w dłucgach, bagno braku nadziei, że kiedyś z tej ciężkiej pracy cos uda mi się odłożyć i bagno braku nadziei w ogóle. I nakgorsze bagno - bagno niezdolności do oczuwania uczuć wyższych, miłości, bagno niezdolności do tworzenia więzi. Kiedyś tak nie miałam. Tak mi się porobiło. I nie mam nadziei na zmiany. Mam serce z kamiania. Nawet moja babcia podsumowala to, że jestem "zimnym trupem". Nie mam depresji jakby ktoś pytał. Mam zaburzenia osbowości, a objawy depresyjne są tylko wtórne.

Nie wiem co mam robić dalej. Nie mam uczuć. Nie potrafię czuć więzi z nikim. Wpadam w rozpacz z tego pwodu. Jestem tak słaba ficzynie, że 2h po obudzeniu już jestem wykończona. Jak ja mam pracować? A do pracy muszę wrócić za tydzień. Nikt nie rozumie mojego stanu. Jak strace pracę, to wyląduję pod mostem. Totalnie się stoczę. Albo z litości przygarnie mnie moja mama i będzie codzień robić mi sceny jakim jestem pasożytem, ile ja kosztuję i pieniedzy i nerwów. BO faktycznie, że moja mama sama wpadla w depresję przez mój stan. Ale nie wpłynęło to na Jej zdolności okazywania ciepła i miłości. Moja mam jest typem "ordung muss sein" - rozkazy, polecenia, kazania, a nie cieple pogawędki, wsparcie = kazania i szukanie rad, a nie po prostu bycie z drugą osobą w jej niesczęściu. To się nie zmieni. Nie mogę mieć pretensji, bo sama stałam się taka zimna, że gdybym miała dzieci, to też nie potrafiłabym ich kochać. Co ja czuję? rozpacz. Brak nadziei. Lęk, że to potrwa do końca życia, bo na to się zanosi. Żal do losu, że mnie tak urządził. Że wydałam już kolosalne sumy na leczenie, które nic nie daje. Że nie potrafię kochać i wiązać się tak jak inni. Że stałam się takim schizoidem. Że nie daję rady pracować, że jeste,m wiecznie zmęczona, rozdrażniona, płaczliwa albo wręcz przeciwnie - kamienna maska. Odgradzam się od znajomych. Nie mamy wspólnych tematów.Im sie rodzi kolejne dziecko, szukaja większego mieszkania, zmieniają samochód. Problemem jest, że wyprawa do kosmetycznie była nieudana, a dziecko złapało w przedszkolu katarek. A ich samych boli ząb i to jest koniec świata. Nie, nie mamy wspólnych tematów, bo ja się czuję jak na samym dnie piekła, jakby mnie Pan Bóg opuścił. Nie modlę się. Kolejna rzecz, którą zawalam.Czasem tylko w rozpaczy wołam do Boga. Nie mogę się skupić na Różańcu, przy mojej oschłoiści emocjonalnej ta modlitwa jest dla mnie katorgą, bo ja nic nie czuję, żadnych poruszeń wewnętrznych, nic , od wielu miesięcy. Wiem, że w modlitwie nie o to chodzi, ale tak zupałna oschłość jest bardzo trudna. Wiara chroni mnie przed myśleniem o samobójstwie. Nie dopuszczam do głowy takiego rozwiązania, wierzę, że jak już tu wycierpię swoje, to czeka mnie wieczne szczęście w Niebie. To mnie jakoś trzyma przy życiu. Właściwie tylko to. Nie wiem co się ze mną stało. Jakbyście mnie znali 10 lat temu, to byłam inną osobą - świetna uczennica, rokująca, że osiągnie wielki sukces w życiu, pełna energii, aktywna, może nie wesoła, bo jakis taki cierń smutku nosiłam w sobie od dziecka, ale w każdym razie dosc pogodna. I pełna nadziei, marzeń, planów, bardzo czuła, wrażliwa, opiekuńcza, ciepła... co z tego dziś zostało? Nic. Gruzy.Totalne zero. Mam duszą emeryta. Kombatanta, który stoczyl tylko wojen, że jego dusza się wytarła. Mrok. Rozpacz.Ciemność. Tyle tam zostało

Trwa to już 1,5 roku. I nie wiem, nie wiem co dalej. Byłam już wszędzie. U wielu psychologów, kilku psychiatrów, księży, 2 razy u egzorcystów, nawet w szpitalach bylam. Dowiedziałam się, że mam zaburzenia osobowości, a nie chorobę psychiczną i że na ZO nie ma tabletek. Jest psychoterapia. Dluga i nie wiadomo nigdy czy cokolwiek ona da. Zapisałam się w kolejke na jedyny w Polsce odział leczący ZO. Terpia trwa pół roku w koszmarnych warunkach. Ale pojechałabym gdybym wiedziala, że to pomoże, a nie zaszkodzi jak poprzednia terapia. Na razie i tak czekam. I chciałam chodzić do psychologa na miejscu. Babka wydaje się nawet do rzeczy. ALe nie stać mnie na 550 zł/mc. Mama powiedziała, że będą dokładać. znów będe się czuć jak pasożyt, bo rodziców też na to nie stać. A potem się pewnie jak zwykle okaże, że nawet z pomocą rodziców nadal mnei na to nie stać, albo nie wyrabaiam ficzynie chodzić na terapię 2 razy w tygodniu, bo ciagle zmęczona jestem i po prracy najchętniej poszłabym spać. I pewnie kolejny raz zrezygnuję, zostwiając kolejny niesmak w duszy, że coś zaczęłam pozwierzalam się setnej osobie i tyle. Ja już się tak przyzwyczaiłam do tego wywlekania brudów, że zrobiłam sie totalnym exhibicjonistoom emocjonalnym. Tego bagna też w sobie nie cierpię. Nie wiem co dalej. Nie wiem. Jak sobie z tym wszystkim poradzić. JAk ktoś ma jakiś pomysł, proszę, piszcie.

(12034)
Mirandadata: 20.01.2010, godz: 14:56

Do Aldona:
Też mam tak jak Ty, często też chciałabym aby czas się cofnął i inaczej wszystko przeżyć. Ale mnie wydaje sie to normalnym stanem osoby, która szczerze żałuje za grzechy. Chyba nie byłoby w porządku takie myślenie: "zgrzeszyłem, trudno ale wyspowiadałem się Bóg mi wybaczył więc wszystko jest w porządku i można sobie spokojnie dalej żyć"
A to, że Bóg nam wybacza oznacza uniknecie kary wiecznej. Ale za kazdy grzech trzeba odpokutować tu lub po śmierci.

(12033)
Xdata: 20.01.2010, godz: 14:52

karol
Ciesze sie,ze ''przeszlo Ci'',a raczej,przechodzi,bo nie bylem pewien...
Powiem Ci tylko jeszcze,ze znam czlowieka,ktory w czasie,gdy wszyscy w kosciele,nawet siostry zakonne,przyjmuja komunie sw.na stojaco,to on stoi z boku i gdy juz prawie wszyscy te komunie przyjma,wtedy On ostentacyjnie kleka z boku i czeka az ksiadz do niego podejdzie;dzieje sie tak nawet w obecnosci ks.biskupa.
Rozmawialem z Nim i w koncu mowie:czasem kolano ''musi sie ugiac'',i na tym polega pokora,ale czasem tez musi sie''wyprostowac'' i na tym tez polega pokora.

Przykro mi z powodu Twej sytuacji osobistej...Bede pamietal w czasie modlitwy i o Tobie...

(12032)
Xdata: 20.01.2010, godz: 14:34

Do Bogdy
''Usmiech wedruje daleko'',u Joyce'a?U Niego to chyba niezbyt daleko...?U Niego usmiech wedruje chyba w tej jego''podrozy w glab swiadomosci'',gdzie zderza sie z ''monologiem wewnetrznym'',ktory wlasnie przyjal forme''strumienia swiadomosci''i teraz na tym strumieniu''wiezie sie'',a ze,wiadomo-''ach,jak przyjemnie kolysac sie wsrod fal''-to stopniowo przeradza sie w chichotanie i nastepnie,w wielkie rzenie;a pamietajac takze o''relatywizmie czasu i przestrzeni'',to mozna calkiem slusznie zalozyc,ze to sam J.Joyce w grobie ze smiechu sie przewraca(choc frustrat),ze tyle osob wciaz traktuje Go powaznie.
ciagle pod prad
Tak dobrze piszesz,a tu niepotrzebny wpis-ten ostatni.
''Ciagle pod prad''-tak wlasnie trzeba isc,nie''czaic sie'',nie milczec z powodu rzekomej pokory i niezdrowego przejmowania sie waga slow!
Jesli ktos mowi duzo o pokorze,ze sam tez ja posiada,a inni''miela ozorem'',belkocza,robia tylko zamieszanie itd.to On tej pokory pewnie za wiele nie ma...


(12031)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej