| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 20.01.2010, godz: 13:52 |
Dziękuję.Było mi potrzebne kilka dobrych słow.Bo krtyki to mam już serdecznie dośc. (12030)
z innej beczki...................
hej, może ktoś ma namiary na jakieś fajne konwersacje z angielskiego??
muszę podszkolić speaking:) i szukam kogoś kto by mi w tym pomógł (oczywiście odpłatnie). jak macie kogoś sprawdzonego to piszcie parole28@wp.pl
pozdrawiam (12029)| ciągle pod prąd... | data: 20.01.2010, godz: 10:53 |
A w Źródełku tak jak w życiu. Ci co mają coś do powiedzenia – milczą, albo coś nieśmiało mówią (piszą), ponieważ znają wagę słów i mają odrobinę pokory, a Ci co wydaje im się, że wszystko wiedzą „mielą ozorem” (przepraszam za kolokwializm), a może w tym wypadku „stukają w klawiaturę” bez opamiętania. Pozdrawiam. (12028)| Artur Wnęk / Artii, lat 34 | data: 20.01.2010, godz: 10:34 |
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-
Jednakze pod koniec zycia Marty Robin wyczuwalo sie jej ogromne znuzenie.
Po jednej z luznych rozmow o "zyciu mistycznym" zmeczona powiedziala
Jeanowi Guittonowi:
Jakze jestesmy do siebie podobni! Pan przykuty jest do swoich mysli,
jak ja do cierpienia. No, ale trzeba sprobowac sie poodkuwac,
troche sie rozerwac. Jej glos zalamal sie:
Ktora godzina? Dla mnie jest zawsze noc, zawsze bol.
A przeciez rzeczywiscie Marta nie tylko zaakceptowala cierpienie,
ale prosila o nie. Z samego dna swoich "nocy" wolala, jak ojciec Pio:
"Chce cierpiec, pragne tego". Gdyz uwazala, jak Teresa z Lisieux,
ktora znala na pamiec: "ze jedynie cierpienie moze powolywac dusze do zycia".
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=- (12027)
Jak "TO" wszystko się zaczęło...
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl (12026)
"Chce wykupic dusze nie zlotem lub srebrem, ale moneta mojego
cierpienia w zjednoczeniu z Chrystusem i Maryja".
Marta Robin
(12025)| Malutki | data: 20.01.2010, godz: 08:15 |
Aha jeszcze jedno, pamiętajmy o modlitwie za Tomka (redakcja Adonai) i Jego bliskich oraz za Tadeusza i wszystkich źródełkowiczów.
Dobrego dnia :) (12024)
X
jeszcze raz ja, zapomniałem o szafarzach... tu pozostawiam decyzję biskupowi miejsca i diecezji, On powinien o wszystkim zadecydować, bardziej się na tym zna :)
Sam kiedyś miałem propozycje zostania szafarzem (taką niby luźną rzuconą w rozmowie z księdzem w Pelplinie) ale wiem że gdybym ją podchwycił i zaczął się starać to byłaby całkiem realna możliwość. Nie mogę jednak nim być gdyż jestem samotnym ojcem wychowującym 2 urwisów :). Ex-żona żyje w konkubinacie z innym, o dzieciach zapomniała czyli po ludzku mówiąc ... masakra... ale wiesz z naszym Ojcem to wszystko jest możliwe więc cały czas prosze w jej intencji.
z modlitwą karol (12023)| Malutki, lat 25 | data: 20.01.2010, godz: 08:11 |
Aldona
Przechodziłem kiedyś dokładnie to samo, pojawiały się wyrzuty sumienia, oskarżenia co źle zrobiłem, w czym zawiodłem, co zepsułem itp. To jest czysta pokusa - rogatemu zalezy na tym by pokazać człowiekowi jaki to on nie jest marny, beznadziejny i wogóle do niczego. Z tego rodzą się później zwątpienia. Ale Bóg stworzył człowieka na Swoje podobieństwo - pięknego. Pan Jezus przecież wyraźnie mówi "kto ogląda się w przeszłość a chce iść za Mną, nie jest mnie godzien". Z drugiej strony też mów "kto chce iść za Mną niech zaprze się samego siebie, niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje". Nie daj się zmanipulować rogatemu, jeśli wszystko szczerze wyznałaś na spowiedzi i żałowałaś nie wracaj do tego - zostało Ci odpuszczone przez narzędzie w rękach Chrystusa jakim jest kapłan. Taki Twój stan może wynikać z tego że nie oddałaś jeszcze w pełni swojego zycia Panu Bogu bo jeśli to zrobisz w zamian otrzymasz pokój serca i On Cie poprowadzi. W pełni zaufaj Panu, oddaj Mu wszystko, swoje zycie, radości i smutki jak i swoje wszystkie grzechy. On umarł za Ciebie nie za darmo lecz abyś była zbawiona :) Brakuje Ci wiary w Miłosierdzie Boże, które przecież nie ma granic... To jest fenomenalne jaką wielką Miłością Bóg darzy człowieka. Nie bój się i więcej UFNOŚCI i oddania a będzie dobrze :)
Z pamięcią modlitewną, pozdrawiam
(12022)
X,
Ja osobiście zawsze staram się przyjmować Komunię na klęcząco, często jeżdżę do Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Oborach na Wieczernik Królowej Pokoju i jak widzę jak starsze nierzadko schorowane osoby na tą szczególną chwilę przyjęcia Boga do swego serca odrzucają kule, zapominają o swojej ułomności i zginają kolana to łezka mi się kręci w oku... nie wyobrażam sobie innej formy oddania czci naszemu Panu i oczywiście do ust... moje ręce stolarza są zbyt twarde by trzymać Najświętszy Sakrament.
Jeżeli chodzi o formę liturgii to większe znaczenie ma dla mnie rozumienie modlitw kapłana (by razem z Nim móc oddać cześć i prosić Ojca na mocy powszechnego kapłaństwa wiernych) był okres w moim życiu kiedy za wszelką cenę chciałem powrócić do pierwotnej formy sprawowania Mszy wg. Liturgii Trydenckiej. Nawet byłem w stanie jechać do Sopotu gdzie Bractwo Piusa X odprawiało msze w rycie pierwotnym, przeszło mi kiedy dowiedziałem się że to bractwo nie ma poparcia stolicy apostolskiej. Do dzisiaj jednak o ile mogę, zawsze proszę Kapłana co jakiś czas o I Modlitwę Eucharystyczną.
A co do reszty to mogę tylko powiedzieć Mea culpa, mea maxima culpa.
Przepraszam.
pozdrawiam karol (12021)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 20.01.2010, godz: 03:10 |
Ciąg dalszy do poprzedniego wpisu
Wyczytałam, że szatan oskarża nie tylko czlowieka przed Bogiem, ale i Boga przed człowiekiem.Oskarża również nas samych przed nami samymi.Może to nie tylko moje oskarżenia za tą przeszłość, w której było pełno niegodziwości i grzechu.Ja tego nie rozumiem, po co w myslach wraca coś na co już nie mam wpływu. (12020)| aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pl | data: 20.01.2010, godz: 03:02 |
Dziwny stan mi przyszedł, który mnie z lekka przeraża.Stają mi przed oczami wszystkie moje błędy i grzechy, wszystkie moje przewinnienia, z których już się spowiadaląm.KIedy tak wszystko to mam przed oczami, nie wiem po co, bo przecież wszystko to już jest przeszłością czuje ogromny strach i widzę, że ja sama i moje życie to tylko szaro- czarny cień.J widzę tylko, że w moim życiu było za dużo chwil, zbyt dużo, w których zawiodłam i Boga i ludzi.Tak, zawiodłam.Tylko po co się to przypomina, dlaczego nie mogę zaznać spokoju mimo, że wszytsko na spowiedzi wyznawałąm. Najgorsze z tego wszystkiego jest poczucie swojej beznadziejności i poczucie , że jestem zupełnie do kitu. (12019)| X | data: 19.01.2010, godz: 23:34 |
Do Piotra
W jednym tez mnie przejrzales:tak jest mam duzo wolnego czasu,baaaaardzo duzo...
Cos sie tak uczepil stylu,tragicznej formy?To akurat ma dla mnie znaczenie trzecio,albo i pieciorzedne!!!Zobacz w jakim ''stylu''pisala sw.Teresa od Dzieciatka Jezus-jak Ja krytykowano,mowiono,ze to,co pisze jest dziecinne,infantylne....No,i co?Zostala swieta,i to dosyc''wazna'',jesli mozna tak powiedziec,zostala Doktorem Kosciola!!!....choc ten Jej styl,jak mowisz...A powiesz o stylu w jakim pisal sw.Pawel,moze tez sw.Jan od Krzyza?No,wg.Ciebie jakich''lotow''jest np.poezja sw.Jana od Krzyza?A podoba Ci sie styl w jakim napisane sa Ewangelie?A styl w jakim pisza inni na Zrodelku,tez Ci sie podoba?
Nie mam zadnych''autorow'',nie czytam teologow sredniowiecznych-moze czasem jedynie przeczytam o nich kilka informacji.Jak mowilem jestem ''homo unius libri''-czlowiek jednej ksiazki,Pisma sw.Ja mowie,ze czytam Pismo sw.a Ty,ze-Biblie.Niby to samo,ale tak niezupelnie...i juz zaczynamy sie roznic.
Moje pytanie:''czego sie boisz'',bylo drobna prowokacja,co pewnie odgadles-no,z Twoja inteligencja!!!Zareagowales spokojnie,w sposob opanowany...tak jak myslalem-dzieki temu wiem z kim tak mniej wiecej mam do czynienia.
Widze jednak pewien problem,jesli chodzi o nasze''relacje'',ja zgadzam sie calkowicie,we wszystkim,z nauka kosciola i papieza,a Ty,''krecisz''.Mowisz o diabelku,ze jesli''mus to mus'',a jak nie,no to nie,ze czasem nie jest latwo.Mnie takie stwierdzenia sa obce,i dlatego nigdy sie nie zrozumiemy!!Tak do konca...Ale nie ubolewam nad tym,ani nie stawiam siebie wyzej,i to bez wzgledu na to ,co tam sobie pomyslisz.
Zostawmy dziennikarza,nie o niego chodzilo,zreszta juz dosc o tym mowilem...
Dziwne,przypominasz mi pewnego dziennikarza,Piotr Najsztub sie nazywa.Piszesz identycznie,tak samo jakby on pisal....Kiedys troche Go sluchalem,stad to skojarzenie-nie mam nic przeciwko Niemu,Bron Boze.Kiedys tylko,gdy pewna zakonnica powiedziala,ze jest w zakonie dlatego,by pomagac potrzebujacym,On odrzekl Jej,ze aby pomagac innym,nie trzeba isc do zakonu.Nie wiem,co mial na mysli.... (12018)| Marcin | data: 19.01.2010, godz: 22:11 |
Do Łukasza
Porady...........mam wrażenie że chyba niewiele dadzą. Jesteś potężnie zagubiony w swojej niedojrzałości i my tak cię odbieramy i zapewne ci którzy Cię na codzień spotykają też o widzą. Ale jeśli jesteś bystry i potrafisz myśleć to postarasz się być takim by inni popatrzyli na ciebie życzliwie.Ale by tak się stało musisz po prostu zacząć takim być a nie tylko nieustannie głosić deklaracje bez pokrycia. Pozdrawiam (12017)| X | data: 19.01.2010, godz: 22:04 |
Do karola
W telewizji niedawno slyszalem:''Tak jak Malysz mial swego Hannawalda,tak Kowalczyk ma swoja Majdić''.Mozna by dopowiedziec:...i tak samo Zrodelko ma swego Lukasza,albo,powiem nieskromnie.....X-a...Do wyboru...
Twierdzisz,ze wydaje opinie na kazdy temat.A co Ty robisz,mowiac,ze ten grzeszy pycha,tamten....ze ten sie nie zmieni,i tamten sie nie zmieni,ze nie chca sie zmienic....?Zawsze z wielka ostroznoscia podchodze do ludzi,ktorzy tak mowia.Takie mowienie ma chyba niewiele wspolnego z pokora,tak mi sie wydaje?
Ty wciaz o''sercu'',a ja o milosci,no i nie mozemy sie dogadac.Prawdziwa milosc to cos wiecej niz tylko''masowanie serduszka''.Mowilem Ci o wyplynieciu na glebie,mowilem-''Jesli chcesz byc doskonaly,idz,sprzedaj wszystko,co masz(....)'',mowilem Ci juz wiele o prawdziwej milosci...''Madrosc'',''wszechwiedza''maja dla mnie trzeciorzedne znaczenie,wierz lub nie...
Mam jeszcze do Ciebie pytanie:czy wolalbys,by komunie sw.przyjmowac tylko na kleczaco,nie na stojaco,czy do reki;czy nie masz nic przeciwko nadzwyczajnym szafarzom komunii sw.,czy nie wolalbys,aby Msza sw.byla po lacinie? (12016)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 19.01.2010, godz: 20:13 |
Witam
***>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Trawiasta, lat 29>>>>>>>Bogda (12015)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 19.01.2010, godz: 18:31 |
Witam
***>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Do karol, e-mail: karolk108@wp.pl (12014)| Bogda | data: 19.01.2010, godz: 18:05 |
Mariusz
Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze milosc jest zawsze trudna, bo zaangazowanie niemal nigdy nie jest rowne z obu stron....Zawsze jedna strona kocha bardziej niz druga.....Jezeli Ty uwazasz, ze uczucie, ktorego teraz nie ma (ze strony Twojej dziewczyny) przyjdzie potem....po slubie...to bardzo sie mylisz! Zapewniam Cie, ze jezeli uczucia nie ma przed slubem to tym bardziej nie bedzie go po slubie......
Jezeli ktos wychodzi za maz czy zeni sie pod presja otoczenia, ktora zazwyczaj wyzwala w nas wstyd to potem w takich zwiazkach malzenskich pojawia sie obcosc...zawiedzione oczekiwania, marzenia, nadzieje.....osamotnienie......zawisc....zazdrosc i niekiedy nawet i nienawisc......Nie zawsze-na skutek tego co wyzej napisalam-dochodzi do rozwodow...Wiele malzenstw zyje latami obok siebie-meczac sie przy tym bardzo psychicznie....
Jezeli czlowiek w sprawach sercowych za bardzo poddaje sie uciazliwej presji tego, co wypada- a nie temu, czego on chce....co czuje.... to czlowiek ten tak naprawde nie jest zdolny do milosci dojrzalej,prawdziwej,odpowiedzialnej.......odpowiedzialnej za siebie i drugiego czlowieka.....
I jeszcze jedna wazna rzecz! Milosc jest wylaczna zasluga tego, kto potrafi ja w nas rozpalac.....Bo jezeli ktos sadzi, ze wyswiadcza komus dobrodziejstwo skladajac swoj swiat u jego stop, to najzwyczajniej w swiecie myli siebie z instytucja charytatywna....Coraz wiecej ludzi tak wlasnie robi- czasami nawet nie majac tej swiadomosci......
Dialog, dobra wola obu stron,wyznawanie w zyciu tych samych wartosci to podstawa do zbudowania szczesliwego zwiazku uczuciowego.....Porozmawiajcie ze soba szczerze o swoich uczuciach , oczekiwaniach wzgledem partnera,etc.....to na pewno pomoze Wam podjac dalsze kroki co do Waszej wspolnej przyszlosci....Rozmowa naprawde zbliza ludzi.....dzieki niej nauczycie sie takze zaznawac bliskosci psychicznej co jest nieodlacznym elementem w utrzymywaniu dobrych relacji w zwiazkach pomiedzy kobieta a mezczyzna i nie tylko.....
Osobiscie nie widze sensu, aby wiazac sie z kims na cale zycie, gdy nie ma uczucia...I jest kolosalna roznica pomiedzy wyznaniem komus-''lubie cie'' a ''kocham cie''.....
Pozdrawiam:) (12013)| Piotr | data: 19.01.2010, godz: 16:23 |
Gdy myślałem, że napisałem już wszystko, odświeżyłem stronę i to był chyba błąd :P
Joyce frustratem? Hmm.. kwestia gustu/oceny i nie zamierzam z tym nawet polemizować, tym bardziej, że nie należy do moich ulubionych autorów. Przywołałem go tylko i wyłącznie ze względu na strumień świadomości - po prostu pierwsze skojarzenie i tyle, więc nie musisz się nad nim już tak pastwić. Zresztą, o ile mnie pamięć nie myli, to nie byłaby pierwsza książka, która mogłaby takie skrajne emocje wywoływać, ale to nieistotne w tym momencie. Jednak czy jest to wystarczający powód, aby jej zakazać?
Cóż, co wpis, to tym bardziej zdajesz się potwierdzać wysuwane przeze mnie tezy. Nie wiem, na ile znasz i rozumiesz teologów średniowiecznych, ale wierz mi, daleko Ci do nich, czy się z nimi zgadzam, czy nie. Możesz ułożyć nawet całą wypowiedź z cytatów, ale co to da? Może tak coś od siebie napiszesz?
Twierdzisz, że Cię nie rozumiem i.. masz rację. Piszesz od rzeczy - dopowiadasz sobie, co nie zostało powiedziane, stylu już nawet nie skomentuję, bo go po prostu nie ma. Jedynym rozpaczliwcem w tej sytuacji jesteś Ty. Cokolwiek, ktokolwiek powie pod Twoim adresem traktujesz co najmniej jak, wymagającą krwi, zniewagę. Na dodatek większość Twoich wypowiedzi nie grzeszy jakąś konkretną i spójną treścią.
Przejrzałeś mnie - chciałem Cię zaatakować i dopiero teraz dałeś mi do tego sposobność - przyznaję się i proszę o łagodny wyrok. Dobrze, że go przeżyłeś - przynajmniej nie będę miał wyrzutów sumienia, żem Cię skrzywdził.. (12012)| Piotr | data: 19.01.2010, godz: 16:00 |
Xie - oświeć mnie, bo nie wiem, czego się boję, a zdaje się, że coś podejrzewasz, więc chętnie się dowiem ;)
Ale do rzeczy. Niczym absolutnie Cię nie straszę, a już na pewno nie celowo ,więc nie masz się czego obawiać. Czy ja twierdzę, że boisz się śmierci? Cóż mnie to interesuje - to akurat Twoja sprawa.
Fanem Kościoła? Co to za pytanie? W czym muszę się zgadzać z Urzędem Nauczycielskim Kościoła się zgadzam, choć czasem nie jest łatwo, a w czym nie muszę, mogę mieć zawsze odrębne zdanie. Niezbyt skomplikowane, prawda? Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, ale i tak, staram się, jak mogę.
Mój drogi - jesteśmy manipulatorami z natury i nic tego nie zmieni. Skoro my jesteśmy tym skażeni to i nasze wytwory (włączając w to media) również. Nie jesteśmy również obiektywni, ale to już chyba wiesz. Nie odkryłeś, ani nie zaskoczyłeś niczym nowym.
Chcesz uchodzić za kontrowersyjnego, ale nic takiego nie pokazałeś, przynajmniej w mojej ocenie . Fakt, że z czymś się nie zgadzam i o tym otwarcie mówię/piszę nie świadczy o kontrowersyjności obiektu mych komentarzy.
Co do tego dziennikarza. Ma chłop poważny problem. Nie lubi Kościoła i na dokładkę.. zdarzają się mu jakieś dziwne pomyłki, co jest? Nawet jeżeli to nie pomyłka, to co? Zaskarżysz go, czy będziesz pikietował pod redakcją, aż go zwolnią, a on sam przeprosi? (12011)| X | data: 19.01.2010, godz: 14:41 |
Jeszcze Piotr
James Joyce?Tu nie ma miejsca dla frustratow!!!
''Ulisses''jest parodia''Odysei''Homera.Odys znajduje droge powrotu,a powiesc Joyce'a mowi o tym,ze ze swiata frustracji,samotnosci,wyalienowania,niemocy,niezdolnosci do integracji,nie ma powrotu!Ksiazka ta, w USA, byla dosc dlugo zabroniona.Moze dlatego,ze obawiano sie,iz ludzie, po przeczytaniu jej,zaczna sie dezintegrowac spolecznie,popadac w depresje,wyobcowywac sie;zaczna powoli znajdywac sie w takim''czarnym swiecie''z ktorego nie ma powrotu.
Ludziom trzeba dawac nadzieje,bo ona''zawiesc nie moze'',a nie propagowac(moze nie do konca swiadomie),pesymizm,czarnowidztwo,zwatpienie... (12010)| X | data: 19.01.2010, godz: 14:19 |
do Piotra
Moje teksty sa niezrozumiale,''ciezkostrawne''?Sw.Anzelm z Canterburry powiedzial:''Ani bowiem nie szukam rozumienia, abym wierzyl,lecz wierze,aby rozumiec;bowiem i tak wierze,poniewaz, jesli nie bede wierzyl,nie zrozumiem''.
Rozumiesz teraz....przeciez to takie proste(''Credo,ut intelligam''-wierze,aby zrozumiec).Moze wydaje Ci sie,ze pisze nonsensy?Na to tez jest odpowiedz:''Credo,quia absurdam''-wierze,bo to niedorzecznosc.To nie znaczy,ze nie ma miejsca na powatpiewanie,jest...jest....Mozna powiedziec inaczej:''Calkiem wiarygodne,poniewaz niedorzeczne''.
Uzywasz w stosunku do mnie slow:paranoja,slowotok,belkot,tragiczna forma....
O czym to swiadczy?Chyba o niezrozumieniu,bezradnosci,o nieumiejetnosci-byc moze sie nie da-nalezytej argumentacji,uzasadnienia tego,co sie zarzuca?Wydajesz tylko jakis subiektywny sad,bez dowodow,argumentow,faktow,
konkretow.Te slowa,paranoja itd.sa tez chyba proba obrony,jakiejs rozpaczliwej obrony.Przed czym?To chyba Ty mi powiesz?Wczesniej pewnie niespecjalnie miales okazje,by to powiedziec,nie zgadzales sie,ale nie miales pretekstu;teraz sie znalazl-''spiskowa teoria dziejow'',co wykorzystales...Trudno,przezyje i to,co Ty mowisz....zreszta nie takie rzeczy sie przezylo... (12009)| :), lat 38 | data: 19.01.2010, godz: 12:54 |
A ja jutro wybieram się do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Obiecuję modlitwę za nas wszystkich samotnych. Kochani nie upadajmy na duchu, wierzmy w siłę modlitwy i JEGO moc:))) (12008)| Bogda | data: 19.01.2010, godz: 12:02 |
Lukasz, dziekuje za zyczenia:) i bede pamietala o Tobie w modlitwie....
Jestem pewna, ze jezeli zaczniesz traktowac przeszlosc jak przeszlosc,nie negujac jej ani nie odrzucajac; jezeli zdecydujesz, co jestes, a czego nie jestes w stanie zrobic; jezeli nauczysz sie przyjmowac pomoc od innych i nauczysz sie wybaczac sobie i wybaczac innym....to wlasnie tym sposobem dokonasz w swoim zyciu zmian na lepsze, udoskonalisz swoje wlasne -ja-.....Tylko Ty jestes za to odpowiedzialny.....To dlugi i skomplikowany proces.... Zapewniam Cie, ze to nie stanie sie z dnia na dzien, z tygodnia na tydzien, z miesiaca na miesiac....Dlatego zacznij juz dzis........ POWODZENIA:)
Pozdrawiam Zrodelkowiczow i zycze duzo usmiechu, bo jak to napisl James Joyce-''usmiech wedruje daleko'':)) (12007)
TOMEK MA 24 LATA i 2 MLN DŁUGU!!!
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
www.mjakmlodosc.blog.onet.pl
(12006)
X,
przepraszam ale zapomniałem dodać że nic Ci nie da wiedza, teologia i mądrość jeżeli nie będziesz patrzył na to przez pryzmat serca...
Ja, Kohelet, byłem królem nad Izraelem w Jeruzalem.
I skierowałem umysł swój ku temu,
by zastanawiać się i badać,
ile mądrości jest we wszystkim,
co dzieje się pod niebem.
To przykre zajęcie dał Bóg
synom ludzkim, by się nim trudzili.
Widziałem wszelkie sprawy, jakie się dzieją pod słońcem.
A oto: wszystko to marność i pogoń za wiatrem.
To, co krzywe, nie da się wyprostować,
a czego nie ma, tego nie można liczyć.
Tak powiedziałem sobie w sercu:
"Oto nagromadziłem i przysporzyłem mądrości więcej
niż wszyscy, co władali przede mną na Jeruzalem",
a serce me doświadczyło wiele mądrości i wiedzy.
I postanowiłem sobie poznać
mądrość i wiedzę, szaleństwo i głupotę.
Poznałem, że również i to jest pogonią za wiatrem,
bo w wielkiej mądrości - wiele utrapienia,
a kto przysparza wiedzy - przysparza i cierpień. (Koh 1, 12-18) (12005)
Krzysztofie,
Po przeczytaniu Twojego wpisu przyszło mi do głowy że X i Łukasz mają w sumie ten sam problem... są odporni na konstruktywną przemianę wobec wzrostu mądrości i doświadczenia i widocznego braku pokory wobec Boga i wobec drugiego człowieka z tym że różni ich to że stoją po przeciwnych stronach szali... Łukasz grzeszy pychą robiąc z siebie ofiarę losu stojąc w jawnym uporze wobec Prawdy że przez chrzest jest DZIECKIEM BOGA a co za tym idzie stawia mur pomiędzy sobą a Bogiem nie chcąc uwierzyć że Bóg może mu pomóc, ustami wymawia prośby a sercem nie chce się zmienić... a nasz X grzeszy tak samo pychą, mądrością i wszechwiedzą w wydawaniu opinii na każdy temat...
Kruchość człowieka
Panie, Ty dla nas byłeś ucieczką
z pokolenia na pokolenie.
Zanim góry narodziły się w bólach,
nim ziemia i świat powstały,
od wieku po wiek Ty jesteś Bogiem.
W proch każesz powracać śmiertelnym,
i mówisz: "Synowie ludzcy, wracajcie!"
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
niby straż nocna.
Porywasz ich: stają się jak sen poranny,
jak trawa, co rośnie:
rankiem kwitnie i jest zielona,
wieczorem więdnie i usycha.
Zaiste, Twój gniew nas niszczy,
trwoży nas Twe oburzenie.
Stawiasz przed sobą nasze winy,
nasze skryte grzechy w świetle Twojego oblicza.
Bo wszystkie dni nasze płyną pod Twoim gniewem;
kończymy nasze lata jak westchnienie.
Miarą naszych lat jest lat siedemdziesiąt
lub, gdy jesteśmy mocni, osiemdziesiąt;
a większość z nich to trud i marność:
bo szybko mijają, my zaś odlatujemy.
Któż potrafi zważyć ogrom Twojego gniewu
i kto może doświadczyć mocy Twego oburzenia?
Naucz nas liczyć dni nasze,
abyśmy osiągnęli mądrość serca.
Powróć, o Panie, dokądże jeszcze ... ?
I bądź litościwy dla sług Twoich!
Nasyć nas z rana swoją łaskawością,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć
Daj radość według miary dni,
w których nas przygniotłeś,
i lat, w których zaznaliśmy niedoli.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło,
a chwałą Twoja nad ich synami!
A dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami!
I wspieraj dzieło rąk naszych!,
wspieraj dzieło rąk naszych!
Amen
(12004)
Co do mojego poprzedniego wpisu to nie chciałem kogokolwiek krytykować.
Tak się zastanawiam, nad tym ze chyba za dużo nawet tej konstruktywnej krytyki, trudniej się porostu doszukać np opinii w stylu: "całkiem słuszna uwaga" "dobrze to ująłeś" Może to ja źle patrze?
(12003)| X | data: 18.01.2010, godz: 23:29 |
Do Piotra
Juz po raz drugi straszysz mnie szybkim zejsciem z tego swiata....Ja jednak nie boje sie smierci,czesto przy modlitwie powtarzam ''maranatha''...
Zapytam;czy Ty w ogole jestes''fanem Kosciola''?Jesli tak,to czy zgadzasz sie z Jego nauka tak w 100%-ach,bez najmniejszego''ale''?JA TAK!!!
W teologii nie ma pojecia ''kara'',tylko ''znak''(nie mam nic przeciwko rozsadnym karom cielesnym wymierzanym dzieciom przez rodzicow).
''Niechec do dziennikarza''?Wcale nie-za tego czlowieka moge sie tylko modlic,za Ciebie tez...Nie chodzilo mi wcale o konkretnego czlowieka,a tylko o uswiadomienie-chocby Ciebie-ze zyjemy w swiecie manipulacji,oglupiania nas przez srodki masowej informacji,manipulacji czesto niezwykle perfidnie prowadzonej(nie ma to nic wspolnego ze spiskowa teoria dziejow!)
Dziennikarz sie pomylil?Dwa razy,dzien po dniu?!!
Mowisz,ze nie napisalem nic kontrowersyjnego.Wczesniej jednak zarzucasz mi,ze ''ujawnila sie moja wiara w spiskowa teorie dziejow''.Jesli to,w tym,co pisze,dostrzegles,no to musialem pisac kontrowersyjnie,bo temat spiskowej teorii dziejow jest kontrowersyjny.Jak mowisz-''trzeba pomyslec''.
I jeszcze jedno.Czego Ty sie boisz i dlaczego?
Do reka
Prof.H.Pająk-dawno temu slyszalem te jego slowa(nie przez Niego wypowiedziane)w Radiu Maryja.Nic wiecej o Nim nie wiem,a takze, nie interesuje mnie tego rodzaju tworczosc,jaka On uprawia.
(12002)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 18.01.2010, godz: 20:47 |
Panie Boże proszę Cię o przygotowanie mnie do związku, proszę Cię o przygotowanie mnie do małżeństwa.
Panie Boże proszę Cię o dobre serce ,o serce które będzie kochało bezwarunkową miłością , proszę Cię o serce czułe i wrażliwe, o Sece pełne miłości , o serce stałe w uczuciach o serce które da partnerce w przyszłości zonie dużo ciepła, miłości i opieki. Panie Boże proszę Cię odmień moje serce.
Panie Boże proszę Cię o dobre ręce, które żeby dbały o dziewczynę a w przyszłości o żonę, ręce które dały by bezpieczeństwo i opiekę, ręce które pracuję ciężko na utrzymanie rodziny i o ręce które są w stanie utrzymać rodzinę. panie Boże proszę Cię odmień moje ręce.
Panie Bożę proszę cie o mądrość i jasny umysł, bym stał się dobrym partnerem a w przyszłości dobrym mężem i ojcem. Panie Boże odmień mój umysł.
Panie Boże proszę Cię o dobre oczy by zawsze patrzały na moją dziewczynę z należytym szacunkiem oraz były przepełnione nadzieją, wiarą i miłością.
Panie Boże odmień moje oczy. Panie Boże proszę Cię o dobre usta , by zawsze mówiły mojej dziewczynie słowa miłości, słowa budujące na duchu , słowa miłe dla uszu, proszę Cię o usta , przy których dziewczyna nigdy nie będzie się nudziła, by były wygadanie .Panie Boże proszę Cię odmień moje usta.
Panie Boże proszę Cię o dobre uszy, by umaiły słuchać i wysłuchać innym oraz by i umiały słuchać to co mówi dziewczyna. Proszę Cię odmień moje uszy.
Panie Boże proszę Cię o dobre nogi by zawsze były chętne do pracy i by zawsze chodziły ścieżkami sprawiedliwości i dobroci. Panie Boże odmień moje nogi.
Panie Boże odmień moje życie i moje ciało.
Boże proszę Ci o dobra dziewczynę.
Daj mi siły do pracy, nauki, życia oraz daj mi cierpliwość oraz siły do szukania swojej drugiej polówki serca.
Pozdrawiam Łukasz
(12001)| Iza | data: 18.01.2010, godz: 20:24 |
Przepraszam Cię Karol, przez pomyłkę napisałam pod Twój adres. Miałam pisac do Mariusza lat 29 :)) Sorrki (12000)| Iza | data: 18.01.2010, godz: 20:07 |
Karol to co piszesz przeżywa mnóstwo samotnych ludzi w naszym przedziale wiekowym. Może trochę urozmaićcie waszą znajomość? nie wiem...zróbcie coś szalonego, jakiś nagły zwariowany wypad w góry, na lodowisko...itp powodzenia (11999)| karol | data: 18.01.2010, godz: 16:49 |
Alu,
Wiem że nie wyczerpałem tematu :) nie znam konkretnie Twoich spraw, ale zawsze chodzi o ufność Bogu, cierpliwość w przeciwnościach dzięki którym możemy bardzo wzrosnąć w wierze i relacji z naszym Ojcem, dlatego ufaj i żyj pełnią życia.
U mnie też "ciężko"... od świąt z powodu prawdziwej zimy jestem na urlopie "wypoczynkowym" :) co w powiązaniu z ciągłym brakiem gotówki nie jest zbyt budujące... od zeszłego tygodnia rozkręcam własny biznes i wciąż proszę Ojca o błogosławieństwo bym "stanął na nogi" finansowo, bo w tej pracy której byłem na etacie to nie zapowiada się różowo... szef od nas będzie wymagał jak zwykle a 10 będzie udawał że nam płaci :) wiadomo wszystkiemu winien "kryzys" (następna wymówka)
"Jeżeli jestem z Bogiem to któż przeciwko mnie" :) (11998)| Ala | data: 18.01.2010, godz: 15:09 |
Karolu...
czyli chcesz powiedzieć , że Bóg pragnie naszego dobra i dlatego nie dzieje sie to czego byśmy oczekiwali załóżmy teraz/w najbliższym czasie ? I co... nie zostaje nam nic innego jak pogodzić się z tym lub tamtym, tak??
...z gorącymi pozdrowieniami ;) (11997)| rek, lat 36 | data: 18.01.2010, godz: 14:58 |
X,
podpierasz się cytatem Henryka Pająka. Akurat niektóre książki tego autora są mocno kontrowersyjne, tak kontrowersyjne, że żadne poważne wydawnictwa nie zgodziły się w swoim czasie na ich publikację (spisek oczywiście) i autor założył własne wydawnictwo. Oczywiście twórczość jego to rzecz gustu i jednej osobie może się podobać innej nie. Ale mam pytanie, mianowicie używasz tytułu profesor H. Pająk, czy możesz mi podać na jakiej uczelni pracował naukowo i kiedy został mianowany profesorem(te wiadomości da się zweryfikować), chyba, że masz na myśli jego pracę w szkole w roli nauczyciela, a może sam byłeś jego uczniem i stąd ten tytuł?
Akurat mieszkam w tym samym mieście w którym ukończył studia na UMCS i tworzy pan Pająk.
pozdrawiam z zasypanego śniegiem Lublina (11996)| "Pałer wafel", lat 30 | data: 18.01.2010, godz: 13:23 |
Niejaki Pablo wspomniał coś o ćwiczeniu, poprawie własnej sylwetki itp. o ile to słuszne założenie, godne polecenia, nawet osoby duchowne są zdania, iż uprawianie sportu poprawia psychikę, o ile to nie gra w szachy, chodzi o kondycję i ciało.
Praktyka jest inna... jak łatwo się "ulepszyć" wystarczy coś brać oczywiście im więcej tym lepiej, efekt jest szybszy... sterydy także mają swoje ograniczenia i ludzki organizm także, pomijając efekty androgenne działania sterydów, które wychodzą z czasem, takie pudziany specjalnie mają krótkie włosy, a obwód brzucha też z czasem rośnie czasem bywa większy od obwodu klaty a ten wymiar to jest przecież ważny, także łapa... a co z nieproporcjonalną sylwetką, pewne grupy mięśniowe inaczej się rozwijają, a gdy ktoś nieumiejętnie ćwiczy to całkowita porażka.
Pewnie satysfakcja z zastosowania dopingu jest "duża", nie wiem jak to wygląda w praktyce, ale kłamstwa na temat pracy nad własną sylwetką są śmieszne, jak coś bierzesz, miej odwagę to przyznać przed innymi a głównie przed samym sobą - Łukasz, aż szkoda czytać co Ty jesteś w stanie zrobić, same sterydy to nie wszystko, nic nie zastąpi dobrego treningu, odżywiania i regeneracji po nim, od chemii mięśnie nie rosną : )
a broń... klamka nie da pewności siebie, nawet są zdarzenia, gdy ktoś nie zdąży nawet chwycić za nią, tatuaż ??? po co się kaleczyć, dać drapać, taka "drapanka" to efekt słabości w danej chwili i dosyć trwała - dobra rada porozmawiaj o tym z psychologiem, księdzem... a jak chcesz ćwiczyć to bez wspomagania, twój organizm będzie wdzięczny za jakiś czas... a efekty brania sterydów i spożywania alkoholu są nieobliczalne, nie można przewidzieć reakcji takiej osoby, która nawet nie jest świadoma własnych reakcji.
Nie każdy też może "przykoksować" istnieje zestawienie dwóch środków, po których jeśli nie ma efektu to sygnał organizmu, że jest odporny na działanie takich środków, ale nawet gdyby... czy ryzyko, wszelkie możliwe późniejsze komplikacje są warte tego, także ryzyko zgonu w różnych okolicznościach, poniekąd śmiesznych ....
Apel:
Łukasz daj sobie spokój ze sterydami, bronią, gazem, nawet z tatuażem
to pewnie nie wzmocni poczucia wartości, nawet pewnie nie zaimponuje kobiecie
(11995)| Gosia, lat 23 | data: 18.01.2010, godz: 11:34 |
A może zamiast dziamgać o ,,spiskowej teorii dziejów", ,,karze Bożej" (!) i innych rewelacjach należałoby pochylić po prostu w milczeniu głowę przed cierpieniem?
To smutne, że nawet taka tragedia może być dla niektórych okazją do rywalizacji słownych, z których niewiele dobrego chyba wynika. (11994)| mariusz, lat 29 | data: 18.01.2010, godz: 11:28 |
Witam! Zaglądam czasem na "Źródełko" i widzę że to bardzo fajna i pomocna strona. Jedyna w swoim rodzaju, w dużej mierze dzięki ludziom którzy ją tworzą, także swoimi wypowiedziami. Dzięki niej poznałem kilka sympatycznych osób z podobnymi poglądami na życie i kierującymi się chrześcijańskimi wartościami. Postanowiłem się zwrócić do was z pewnym problemem, który ciągnie się za mną już od dawna. Dotyczy on w zasadzie podejmowania decyzji w życiu. Mam już kilka lat, niedługo trzydziestka stuknie i w pewnym sensie prowadzę ustabilizowane życie, skończyłem dawno studia, pracuję też już jakiś czas itd. Zatem postanowiłem poznać dziewczynę z którą mógłbym związać się, stworzyć rodzinę, być szczęśliwy. Wszystkie znajomości były jednak sztuczne, przynajmniej ja tak to odczuwałem. Podobnie teraz, niby mam dziewczynę ale odnoszę wrażenie, że jest ze mną tylko dlatego że nikt inny się nie trafił. Wiem że zależy jej na tym by wyjść za mąż, mieć dzieci itd., chyba tylko dlatego że jej koleżanki już od dawna mają swoje rodziny, spotyka się ze mną. W tych spotkaniach nie ma jednak entuzjazmu z jej strony, często znajduje wymówki by odwołać spotkanie. Niby zapewnia, że mnie lubi itd. Znamy się już kilka miesięcy, wiem że uczucia mogą pojawić się w każdym momencie, ale trochę wątpię, chyba raczej nie ma we mnie nic interesującego, "tego czegoś" i nie sądzę by kiedykolwiek zakochała się we mnie, podobnie jak inne dziewczyny. Czy jest sens wiązać się z kimś na całe życie, gdy brak uczuć? Samo "lubienie" kogoś chyba nie wystarczy. Z jednej strony nie chcę być samemu i myślę o założeniu rodziny, z drugiej strony budować związek bez uczuć? Oczywiście mógłbym czekać, może kiedyś spotkam dziewczynę która by mnie pokochała, wątpliwe to jednak. (11993)| Trawiasta, lat 29 | data: 18.01.2010, godz: 11:17 |
Łukaszu
modlilam sie za Ciebie i cala moja wspolnota rowniez podczas sobotniej Eucharystii.
Ale bez Twojego dzialania (nie mowienia o dzialaniu ale DZIALANIA) i Twojej pracy, moje rady, slowa, modlitwa i wiara Ci nic nie pomoga.
Musisz dzialac. Dzialac dobrze i roztropnie.
Bron Boze nie bierz sterydow przy lekach od psychiatry!! Sterydy niszcza serce, wplywaja tez na prace mozgu i zaburzaja ją. Rozbijaja tez czlowieka wewnetrznie bo powoduja zaburzenia pracy ukladu nerwowego.
Silownia, owszem, ale BEZ STERYDOW. Wysilek fizyczny w Twoim przypadku jest wskazany, owszem - przyda Ci sie troche ruchu. Ale nie wolno Ci brac zadnych innych lekow czy substancji bez porozumienia z lekarzem. Steryd to silny lek ktory moze zniszczyc Twoj organizm tak, ze w wieku 30 lat bedziesz kaleką.
Łukasz, mysle ze powoli w Tobie budzi sie nadzieja ale i niecierpliwosc - widze to po ilosci planow jakie snujesz na przyszlosc. Dobrze, ze je masz. Ale pamietaj, w momencie walki o siebie, nie mozesz za duzo myslec o przyszlosci. Zrob sobie liste planow do zrealizowania na cale 12 miesiecy - na pierwszym miejscu musi byc psycholog i psychiatra, dopiero potem mozesz myslec o reszcie.
Fizjoterapeuta nie tyle pomaga ludziom. To kierunek na ktorym jest duzo wiedzy medycznej, biologicznej, trzeba bardzo dobrze znac nazwy miesni, kosci, sciegien (takze po lacinie). Do tego trzeba miec dobre zdrowie i kondycje fizyczna bo masaz ludzkiego ciala wymaga sily.
I zgadzam sie z Bogda, nie powinno sie pomagac ludziom jesli ktos sam sobie nie umie pomoc.
Łukasz, dzialaj. Mniej pisz o tym, jak dzialasz, wiecej dzialaj. Staraj sie wyciszyc i dostrzez tez innych ludzi dookola siebie :) Zycie jest piekne. Naprawde piekne.
pozdrowienia dla Ciebie i dziekuje za zyczenia zdrowia.
Rozmawialam z Tadeuszem wczoraj, jest bardzo oslabiony. Pamietajcie o nim w modlitwie, on nas teraz bardzo potrzebuje.
Wrocilam z konwiwencji na ktorej zalozylismy wspolnote i bardzo sie ciesze bo choc moje zycie nie zmienilo sie cudownie wcale (wrocilam do tych samych spraw, problemow, taka sama wrocilam, nie swietsza i nie idealniejsza) to zmienilo sie wszystko. Wewnatrz mnie czuje pokoj i radosc, ktorej mi tak bardzo brakowalo...
Niech bedzie Pan Bog uwielbiony ta moja zwyczajnoscia i radoscia :)
Dobrego tygodnia wszystkim Wam! (11992)| Monika, lat 35 | data: 18.01.2010, godz: 11:11 |
Piotrze przeczytałam Twój wpis i przypomniała mi sie taka scena . Kiedy Jezus uzdrowił niewidomego. Faryzeusze podeszli do uzdrowionego i zaczeli go wypytywać, a później stwierdzili że on kłamie. Uzdrowiony odpowiedział " wy nie wecie skąd on pochodzi a mi otworzył oczy". Faryzeusze odpowiedzieli" cały urodziłeś się w grzechach i śmiesz nas pouczać." Uważaj na słowa te "prymitywne" umysły mają Jezusa za Przyjaciela. cieplutko pozdrawiam. (11991)| Monika, lat 35 | data: 18.01.2010, godz: 09:59 |
Alu bo my jesteśmy dziećmi bożymi i nasz Ojciec niebieski chce dla nas lepszego życia niż my sami chcemy dla siebie. I Pan Bóg wie że naszym celem nie jest szczęście tylko na ziemi, ale także abyśmy z nim byli po śmierci.
Mirando dziękuje za uspokojenie. Dla mnie Lech Kaczyński jest dobrym prezydentem a zależy od nas czy mu w tym pomożemy. A to że ma wpadki no cóż a kto nie ma.
Masz rację, że lepiej isc na żebry i żyć jak święty Franciszek. (11990)| Madlena | data: 18.01.2010, godz: 09:51 |
http://www.czegoszukasz.org/
Zapraszamy na Kurs Alfa
Kiedy: 14.01.2010 o godz. 19:30
Gdzie: sala św. Faustyny, pl. Narutowicza, Warszawa
UWAGA: Możesz jeszcze dołączyć na spotkaniach 21.01 i 28.01!
Kurs Alfa to cykl 10 spotkań o Chrześcijaństwie. Ale nie tylko. Alfa to próba spojrzenia na temat wiary z zupełnie innej strony. To wymiana doświadczeń, ciekawi ludzie, zabawa i dyskusje o sprawach, które być może od dawna Cię nurtują.
Każde spotkanie rozpoczyna się kolacją. Na „szwedzkim stole” czekają na Ciebie sałatki, owoce i ciasta. Co ważne, podczas posiłku nie będziesz czuł się samotnie. Otwartość na drugiego człowieka i życzliwa atmosfera to ważny element tej części spotkania.
Kolejnym punktem programu jest wykład. To doskonała okazja, by poszerzyć i uporządkować swoją wiedzę, a przy okazji dobrze się bawić. Podczas prelekcji dowiesz się m.in. czym jest chrześcijaństwo, jaki związek ma z naszym życiem Jezus, jaki sens ma nasze życie. Ale nie tylko. Dowiesz się także, dlaczego menedżer szybko przepłynął basen, poznasz historię pewnej miłości oraz odpowiesz sobie na pytanie dotyczące Twoich... butów.
Po wykładzie odbywają się spotkania w małych grupach dyskusyjnych. To czas na wypowiedzenie własnych opinii i wątpliwości, wysłuchania zdania innych. Zasada obowiązująca w tej części spotkania to: możesz zapytać o wszystko. Alfa to miejsce, gdzie żadne pytanie nie jest zbyt naiwne czy niestosowne. Spotkanie w grupie to również okazja do poznania bliżej innych ludzi.
Terminarz
14 stycznia Kim jest Jezus Chrystus?
21 stycznia Dlaczego Jezus umarł?
28 stycznia Skąd mieć pewność co do swej wiary?
4 lutego Dlaczego i jak się modlić?
11 lutego Dlaczego i jak czytać biblię?
18 lutego W jaki sposób Bóg nas prowadzi?
19-21 lutego WEEKEND ALFA
25 lutego Jak przeciwstawiać się złu?
4 marca Dlaczego i jak opowiadać innym o Jezusie?
11 marca Czy dzisiaj Bóg uzdrawia?
18 marca A co z Kościołem?
Ile kosztuje?
Kurs Alfa jest całkowicie bezpłatny. Jeśli zechcesz, możesz wnieść dobrowolny datek lub po prostu przynieść coś na wspólną kolację: cukierka, jabłko albo jakieś ciastka.
Kurs Alfa to:
A (Anyone) – dla każdego, każdy może wziąć udział
L (Learning and Laughter) – nauka i dobry humor – połączenie tych dwóch sprawia, że nie jest nudno
P (Pasta, pizza, pierogi) – posiłek, aby się dobrze słuchało
H (Helping one another) – wzajemna pomoc kluczem do umacniania przyjaźni
A (Ask Anything) – pytaj o wszystko, żadne pytanie nie jest zbyt proste lub zbyt trudne, aby je zadać (11989)
Ala,
nasz Bóg jest Bogiem zazdrosnym :) i jeżeli coś o co go prosisz, może w przyszłości zasłonić Ci Boga to raczej nikłe szanse na wysłuchanie... On zawsze odpowiada tylko my się musimy nauczyć Jego "języka" przemawia przez sytuacje, ludzi, natchnienia, Pismo Św. Mi się nieraz zdażyło usłyszeć odpowiedź na dręczące mnie pytania od razu ale świadomość tego dopiero przyszła później... podam jeden przykład z mojego życia z początku mojego nawrócenia: pamiętam postanowiłem zmienić swoje życie i w myślach prosiłem Boga o to żeby nie dał mi zginąć (byłem w głębokiej depresji) przytłoczony swoimi grzechami, w momencie kiedy to mówiłem w myślach to w radiu leciała piosenka Mariah Carey i Busta Rhymes z refrenem: "Baby, if you give it to me, I give it to you, I know what you want" dopiero później zdałem sobie z tego sprawę co mogą znaczyć te słowa... w mojej sytuacji. Oczywiście nie należy wszystkich spraw brac odrazu dosłownie i wszystko badać z jakiego są ducha dlatego dobrze jest się dokształcić w kierunku rozeznawania duchów.
„Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni" (J 15, 7)
„Lecz Pan czeka, by wam okazać łaskę, i dlatego wstaje, by się zlitować nad wami, bo Pan jest sprawiedliwym Bogiem. Szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim ufają!”
(Iz 30,18)
Pozdrawiam (11988)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 17.01.2010, godz: 23:43 |
Panie Boże dziękuję Ci za zdane egzaminy w szkole średniej, dziękuję Ci za to , żę zdałem szkołę średnią i proszę Cię o dalszą pomoc i opiekę proszę Cię o wskazanie drogi i proszę Cię o wskazanie dalszego kierunku kształcenia się.
Pozdrawiam Łukasz
(11987)| Piotr | data: 17.01.2010, godz: 23:38 |
Drogi Xie, nie tylko zachowujesz się jak paranoik, ale masz, zdaje się, co najmniej lekki przerost ego. Bierzesz wszystko zbyt osobiście. Wyluzuj, bo inaczej bardzo szybko opuścisz ten świat, czego Ci nie życzę, żeby nie było wątpliwości.
Sprawa tego nieszczęsnego trzęsienia ziemi - cóż, nie wiem, czy bezpośrednio Bóg maczał w tym palce, czy nie, ale nawet jeśli, to co? Czy wielu wierzących aż tak się boi, co powiedzą inni, że odrzucają taką możliwość? Dobry rodzic wychowuje nie tylko nagradzając, ale i KARZĄC. Tak, nie bójmy się tego powiedzieć, wychowuje się również poprzez kary. Nie tylko Biblia nam to mówi, ale również zdrowy rozsądek i doświadczenie. A jeżeli to jest konsekwencja naszych działań (część naukowców podejrzewa, że wzmożona aktywność sejsmiczna podczas tsunami z 2004 roku mogła mieć związek z próbami nuklearnymi Indii oraz Izraela), to tym bardziej musimy pochylić głowy i posypać je popiołem, i może wreszcie nauczyć się ponosić konsekwencje swoich czynów i mieć je w pamięci, gdy będziemy chcieli zrobić coś głupiego.
Co do relacjonowania tych wydarzeń. A co gdyby w takiej kolejności zrelacjonował to.. KATOLIK, podejrzewałbyś go, czy może odpuściłbyś mu? Jednak, jak sam piszesz, nie należy do fanów Kościoła i to najprawdopodobniej odgrywa kluczową rolę w jego postrzeganiu przez Ciebie. I w związku z tym wydaje się, że nie będzie w stanie zaspokoić Twych pragnień - napisze, będzie źle, bo niechętny Kościołowi, więc tak napisał, a jak nie napisze nic, to będzie też źle, a może jeszcze gorzej, bo nienawidzi Kościoła i nic nie wspomniał. I tak źle, i tak niedobrze. A może po prostu się pomylił? A jeżeli nie, masz jakiś dowód, poza tą niechęcią, czy tylko swoje domysły? Podejrzewam, że masz zbyt dużo czasu i prawdopodobnie nie wiesz, co z tym czasem zrobić.
I wreszcie danie dnia - spiskowa teoria dziejów. Cóż powiedzieć, spiskujemy wszyscy i każdy z osobna. Po prostu każdy prowadzi swoją grę i nie ma w tym nic dziwnego, więc i ten nieszczęsny dziennikarz nie jest tu wyjątkiem. Samego Pająka komentować nie zamierzam, gdyż, mimo, że z pewnymi twierdzeniam jestem w stanie się zgodzić, to będę nawoływał jednak do krytycznej oceny samych siebie. Jeżeli człowiek widzi problem tylko i wyłącznie w innych, to może on sam jest problemem?
Nie napisałeś też nic kontrowersyjnego, więc nie musisz sobie schlebiać, a to zdaje się miałeś na myśli. Na dodatek faktycznie sporo Twoich tekstów jest niezrozumiałych, ale nie dlatego, że treści w nich zawartych żaden z "prymitywnych" umysłów tu zaglądających nie jest w stanie zgłębić, ale po prostu dlatego, że są bełkotliwym słowotokiem, okraszonym tragiczną formą, którą trudno strawić, tak, jak i treść. Taki X-owy strumień świadomości. Problem w tym, że, choćby do Joyce'a, jednak Ci daleko. I tak, jak napisałeś pod koniec swego ostatniego wpisu - trzeba trochę pomyśleć - czego Ci niewątpliwie życzę ;) (11986)| Jagna, lat 24 | data: 17.01.2010, godz: 23:24 |
Przyznam szczerze, że wymiękam już trochę od tej samotności, znajomi są, super rodzeństwo też, ale każdy ma swoje życie, a ja nie chcę się skazywać na "singlizm" :/ Nie wiem co mogę napisać, by kogoś zainteresować swoją osobą, może tak ogólnikowo: GÓRY, podróże małe i duże, gotowanie, wszelaka muzyka....... i życie po prostu :) (11985)| Artur Wnęk / Artii, lat 34 | data: 17.01.2010, godz: 23:15 |
Jezus uobecnia sie ze swoim zbawieniem przez Ducha Swietego.
To Duch Swiety sprawia, ze jest w tobie nowe zycie, ze jestes i czujesz
sie dzieckiem Bozym. On chce cie poprowadzic za Chrystusem i
wyposazac cie w Jego moc.
"A nadzieja zawiezc nie moze, poniewaz milosc Boza rozlana jest w
sercach naszych przez Ducha Swietego, ktory zostal nam dany" (Rz 5,5)
"Albowiem wszyscy ci, ktorych prowadzi Duch Bozy, sa synami Bozymi" (Rz 8,14)
Pan obiecal, ze Ojciec Niebieski da Ducha Swietego tym, ktorzy Go prosza (Lk 11,13).
Czy chcialbys uczynic to teraz?
Jest jeszcze jedno prawo, bez ktorego nie moze rozwijac sie nowe zycie w tobie!
(11984)
"Cierpiec, kochac i modlic sie"
Marta Robin (11983)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 17.01.2010, godz: 22:05 |
Witam
***>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Do Trawiasta Trawiasta, lat 29>>>>>>>>>> Do Bogda Do Pablo , lat 28 (11982)| Ala | data: 17.01.2010, godz: 21:59 |
Mam takie może dziecinne, może proste pytanie na które czasem nie potrafię sobie odpowiedzieć.... Dlaczego życie nie układa nam się tak jakbyśmy chcieli? Dlaczego Bóg nie słyszy naszych wołań, próśb... ?
serdecznie i z zadumą pozdrowienia śle ja :) (11981)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |