| M | data: 12.01.2010, godz: 17:23 |
Z tego co wiem to ten ksiądz w innych domach różne inne numery robił . Chcę spróbować porozmawiać z księdzem i zaprosić księdza na rozmowę do mnie do domu , skoro tak mi zależy na rozmowie . A czy się uda to się okaże po rozmowie . (11880)| Trawiasta, lat 29 | data: 12.01.2010, godz: 17:13 |
Kasiu, dobrze ze napisalas o tym. Jesli to faktycznie katolik, ktos ze zrodelka - ktos, kto oglasza sie np w anonsach "Poznajmy sie" uwazam, ze powinnas napisac o tym do moderatora. Ale tylko do niego. Podac mu link do strony ze zdjeciami, podac dane osoby jesli masz. Dlatego, zeby nie oszukiwal innych kobiet.
To nie jest portal dla osob idealnych. Katolicy tak jak ateisci, zydzi, protestanci, muzulmanie czy wyznawcy woodoo, tez klamia. Przykre tylko ze nie maja swiadomosci tacy panowie, ze robia olbrzymia krzywde komus drugiemu....
Musi przyjsc kiedys jakas refleksja. Oby nie w ostatniej minucie zycia...
Alys, ja mysle ze Łukasz mnie po prostu lubi - co mnie cieszy, ale czy mam na niego wplyw? Nie chce tego rozpatrywac w takich kategoriach. Mysle ze przekonal sie do mnie, bo troche lepiej sie nawzajem poznalismy, mamy oboje pewne wspolne doswiadczenia i rozumiemy pewne sprawy. Trudne przezycia lacza ludzi - co widac po wpisach roznych doswiadczonych przez zycie osob.
Ale podlacze sie do apelu Alys: ba, skieruje go do wszystkich panow. SA FAJNE DZIEWCZYNY NA TYM SWIECIE! :)
(na przyklad Alys i ja :P)
pozdrowienia serdeczne, Alys.
Łukasz, spokojnie! Nie denerwuj sie tak bardzo. Widzialam ze posta napisales o 3.22 - dla mnie to bardzo trudna pora, kiedys wstawalam przed 4 zeby zdazyc na pociag i do pracy, takze znam stan ducha człowieka o tej godzinie. Nie odpisuj o takiej porze na posty, bo wtedy umysl nie jest swiezy, nie pracuje dobrze i czlowiek łatwo sie denerwuje. Przyjmij sobie taka zasade: odpisuje na posty i maile w wyznaczonych porach, gdy jestem najedzony, zrelaksowany, spokojny i nie mam na glowie nic innego do zalatwienia. Tak, zebym mogl skupic swoja uwage na tym, co pisze.
A ja Ci gratuluje bardzo zdania egzaminów - pamietasz, jak napisalam ze dasz rady? No i dales. Wierzylam w Ciebie i nie zawiodlam sie, jestem z Ciebie dumna.
Brawo Łukasz, pokonales sam siebie - swoje zwatpienie, lęk, niepewnosc, obawy.
Pierwszy krok do zmiany siebie - bardzo trudny krok. Ale udalo Ci sie.
Jestem przekonana ze reszta tez Ci sie powiedzie. Nie zapominaj o psychologu, o dobrej relacji z Panem Bogiem. Dasz rady, jak Trawiasta tak mowi to znaczy ze tak bedzie ;)
A po ciezkim trudnym dniu w pracy odpocznij sobie i zrob cos dla siebie. Spacer jakis, fajny film, dobra herbate sobie zrob i po prostu - odpocznij. Zaslugujesz na to.
Dobrego dnia :)
Ide chorowac dalej. Dobrego dnia wszystkim!!!! (11879)| Rafał, lat 25 | data: 12.01.2010, godz: 17:04 |
Błagam wszystich o modlitwę. Ostatnimi czasy bardzo podupadłem w sferze duchowej. Mam powazne problemy z czystoscią oraz wahania nastrojow. Kiedy jednego dnia czuję sens wszystkiego, sens starania się o poprawe, pójścia pod prąd, tak na nastepny dzień potrafie to wszystko mówiąc brzydko "olać" i znow pogrązyc sie w ciemnosci grzechu. Nie potrafie sie nawet zmobilizowac do szczerej spowiedzi i postanowic na dluzej poprawe. Czuje sie jakbym nie miał woli..a kiedys bylo zupelnie inaczej. Proszę goraco wszystkich o modlitwę za mnie. Przynajmniej 1 Zdrowaske. Bóg zapłać (11878)| ;) | data: 12.01.2010, godz: 16:50 |
do M lat 2
rozeznaj czy w pozostalych domach ksiadz tez byl tylko na poswieceniu?
bo czasem nie warto robic afery wynikajacej z nadmiaru pracy koledowej ksiedza. Roznie bywa.. nieraz maja tak duzo w jednym dniu ze przychodza nawet o 23.30 jak u nas bylo, juz szlismy spać a tu ksiadz przyszedl.
Ksiadz ma obowiazek poswiecic mieszkanie pomodlic sie, to jest najwazniejsze , gorzej jakby bylo na odwrot wpadlby na rozmowe a nie poswieciłby domu..
Niektorzy ksieza zdążą byc zaledwie pare minut inni siedza nawet po pół godziny, ale to zalezy od regionu kolędowego jaki mają.
Warto zebys rozeznała czy w pozostałych domach tez skonczyło sie na pokropieniu, czy moze był dlużej. napewno jest takie niedosyt , takie poczucie zaliczenia kolędy..
nie tak powinno to wyglądać. Moim zdaniem to albo zle rozpracowany program, zbyt malo księzy, albo taki niewłasciwy sposob zachowania tego kapłana.
Co masz zrobic? poczekaj az opadna emocje, czy warto donosic.. jaki jest wasz proboszcz, czy moze nazbyt surowy i mogłoby to mniej pozytku zrobic, czy taka kulturalna uwaga moze cos zmienic na lepsze, chocby plan kolęd na przyszłosc. (11877)| Trawiasta, lat 29 | data: 12.01.2010, godz: 16:17 |
Do X
Ja czytalam kiedys artykul z wykopalisk domu Lutra - archeolodzy odkryli ze wcale nie byl takim ubogim, za jakiego chcial by go miano... Jak zwykle - doszli po smieciach. Odkrycia wskazaly ze ten, ktory tak pragnal ubostwa, sam mial wszystkiego pod dostatkiem. I nawet w ten dostatek dosc mocno oplywal jak na owczesne standardy.
Oprocz Lutra byly tez ruchy w Kosciele ktore zmierzaly do odbudowy - chocby reformy kluniackie... Dla mnie Luter nie jest zadnym autorytetem moralnym bo czytajac jego wypowiedzi zawsze mialam wrazenie ze jest prostym czlowiekiem ktory by bardzo cos chcial zmienic ale... momentami jakby przeczyl sam sobie.
Mysle ze o człowieku swiadcza najlepiej jego dziela i postepowanie - chcial zreformowac Kosciol? Udalo mu sie, w jego mniemaniu. Zalozyl swoj. Chcial kobiety? Ozenil sie. Mial dzieci, rodzine.
Tylko popatrzcie jak w wielu miejscach swiata jego nauki i slowa sa przeinaczane - chocby krwawe wojny w Irlandii.... Tam slowo "katolik" czy "protestant" nabiera zupelnie innego znaczenia.
To jest dla mnie dowodem ze nie powinno sie go traktowac jak autorytetu moralnego. W Biblii - jedynym slusznym Zrodle dla mnie i dla Lutra, jak sadze - napisane jest "po owocach ich poznacie". Owoce jak dla mnie sa moralnie dyskusyjne. Protestanci tworza we wlasnym lonie rozne galezie, "koscioly", momentami sekty. Nie ma miedzy nimi jednosci i zgodnosci co do interpretacji Pisma. Blogoslawia zwiazki homoseksualne, kaplanstwo kobiet, sa tez tacy, ktorzy zezwalaja na aborcje, antykoncepcje.... Niedobre te owoce jak dla mnie. To nie moja dieta, zdecydowanie ;)
Moj Kosciol jest jeden - Katolicki. Moze nie zawsze sie umiem zgodzic na to co proponuje, ale to raczej kwestia mojego braku pokory niz tego ze Kosciol ma cos nie tak. Czlowiek jest zbyt ulomny zeby samowolnie interpretowac sobie Słowo samego Boga. Potrzebuje mocnych ram ktorych moze sie uchwycic. Dla mnie takimi ramami jest nauka Kosciola Katolickiego. To moje zdanie w tej dyskusji.
pozdrawiam serdecznie :) (11876)| Monika, lat 35 | data: 12.01.2010, godz: 15:45 |
Drogi X wiesz znam Lutra tylko z tego jednego filmu. Dalej nie rozczytywałam się na jego temat bo mnie to nie interesuje.
Co do Lutra nie użyłam wyrazu teolog, bo nie wiem co on naprawdę oznacza.Podobno największym teologiem jest diabeł bo wie o Bogu wszystko. Z szacunkiem dla wszystkich Teologów.
Wiesz parę lat temu poznałam kogoś kto powiedział o "osiołku' ten facet wcale mi się nie podobał. Osiołek natomiast obudził we mnie dziewczynkę i spontaniczność. Uczucia te straciłam podczas studiów i ciężkich doświadczeń. Wiesz ten facet powiedział "jak będziesz chciała czegos więcej to się poranisz" i dał mi do zrozumienia że interesuje go inna. Próbował ze mną szczerze rozmawiać ale ja bałam się że swoimi wywodami uświadomi mi że ożeni się z tą inną. Kobieta może nie mysli, ale ma intuicję.Tym bardziej że ta inna kobieta powiedziała kiedyś o nowinkach. Obydwoje nauczli mnie aby uważać i mieć przed oczami zawsze Jezusa. Osiołek przybliżył mnie do św. Franciszka i św. Klary.
Jedna osoba napisała o kolędzie. Porozmawiaj lepiej z tym kapłanem szczerze. może bolał Go brzuch i chciał wyjść wcześniej.
wiecie czuję się szczęśliwa niedługo wyjeżdźam do pracy. Mam kontrakt dość długi więc nie będę zaglądała do internetu. Dziękuje za modlitwę.
Gość napisał aby wyjść do ludzi i to mam zamiar robić. Zycie jest piękne. (11875)| Konrad | data: 12.01.2010, godz: 12:25 |
Do nie pamiętam jaki miałem tu ni:
Może i masz rację ,tylko w dzisiejszym świecie jest mały wybór dziewczyn ,które swój pierwszy raz mają przed sobą.
A czy samemu być to jest tak dobrze? (11874)| środkowopolanin | data: 12.01.2010, godz: 12:13 |
Źródełkowicze, gdybyście mieli jakieś wiadomości na temat Mszy świętej dla samotnych w Łodzi, to proszę dajcie znać na forum. Pozdrawiam (11873)| Marcin | data: 12.01.2010, godz: 11:43 |
Właśnie niedawno widziałem na pewnym portalu mojego kolegę który w wieku 31 lat pod koniec tamtego roku ożenił się. Dziewczyna ładna i widać że fajna chyba też. I tak się zastanawiam czy mam się czuć kimś gorszym z tego powodu że nie mam nikogo, czy też podejść do tego z dystansem i świadomością że facet który jest sam wcale nie jest gorszy od kogoś kim zainteresowała się dziewczyna i dała mu szansę na związek,małżeństwo.No właśnie my faceci samotni czujemy jakiś zgrzyt w sobie,coś jest nie tak.......przynajmniej ja tak to czuję. Bo przecież tak naprawdę pełnia świadomości tego kim się jest następuje wtedy gdy człowiek przyjmniej sakrament małżeństwa albo kapłaństwa.......Pozdrawiam (11872)| Malutki | data: 12.01.2010, godz: 11:15 |
popieram Roberta
Moze warto by bylo zrobic konkretne forum tematyczne (nie wiem... Bog, Kosciol, ludzie, zycie seksualne, uzywki, zagrozenia, itd. - to tylko przyklady), ktore w miare uplywu czasu bedzie sie rozwijac. Mysle ze jest to jak najbardziej trafne, zwlaszcza ze na zrodelku poruszanych jest bardzo wiele tematow. To dobra inicjatywa.
Pozdrawiam (11871)| Joselyn, lat 25 | data: 12.01.2010, godz: 10:19 |
Jeszcze raz ja...
Zastanawiam się jak to jest, że dwoje ludzi gdzieś się tam znajduje, jednym wychodzi coś a drugim nie? Czy to kwestia podobania się sobie wzajemnie? Czy czegoś jeszcze innego? Czy to chodzi o właściwy czas? Czy Pan Bóg w swym planie dla każdego wyznacza większą liczbę osób, które by nam pasowały i stawia nam ich kolejno na drodze? Ciągle się nad tym zastanawiam i naprawdę nie rozumiem. Czy to wszystko jest jedną wielką wyliczanką? Niby powinnam w końcu przyjąć, że tak to wszystko wygląda, tak to już jest jednakże trudno mi zrozumieć :)
Tak się tylko zastanawiam, jak Wy sądzicie? (11870)| Joselyn | data: 12.01.2010, godz: 10:05 |
Cóż, słyszałam o jeszcze ,,lepszej'' wizycie. Ksiądz pomylił się przy Ojcze Nasz bo tak szybko mówił i od razu zaczął czegoś szukać, dopiero jak podało się mu kopertę to się uspokoił, choć gdy tylko zajrzał do niej zrobił się purpurowy i prawie nie zaczął wrzeszczeć, bo było ,,zaledwie'' 20 zł (gdy widział nawet sam, że w danym domu się nie przelewa).
Zgłosiło się to na kurię :)
I jak tu ludzie niektórzy, którym dane było spotkać takiego księdza mają trwać w wierze? Rozumiem wtedy, że zaczyna komuś słabnąć siła zaufania do kościoła. A najwyżej wierzą tylko dla ,,siebie'' i to jest ich indywidualna sprawa. Księża powinni być autorytetem, czyli sami siebie powinni najpierw dobrze w wierze zakorzenić by i innych zachęcić, czasem wielkich słów nie trzeba. Wystarczy postawa serca. Pieniądze tez się zawsze znajdą, każdy jak da coś od siebie będzie wystarczająco. (11869)| Alys, lat 21 | data: 12.01.2010, godz: 09:56 |
Łukasz przestań już mówić, że nie ma dobrych dziewczyn. Pełno jest dobrych dziewczyn, na każdym kroku można je spotkać. Także jest dużo fajnych menów:) Rozumiem Twoje rozżaelnie, bo nie masz kobiety, ale nie przesadzaj i nie segreguj ludzi. Ciągle mówisz nie oceniaj mnie itp a sam to robisz w stosunku do innych. Widzę, że tu na żródełku Trawiasta ma na Ciebie największy wpływ. Także koleżanko powiedz mu,że są wspaniałe kobiety. Hi np na takim źródełku pełno takich fajnych dziewuch:) Pozdrawiam (11868)| Kasia | data: 12.01.2010, godz: 09:39 |
Cześć, spotykałam się z chłopakiem. Na poczatku był dla mnie bardzo wymagający,sprawdzał pod każdym względem, np. bardzo długo nalegał abym przesłała mu zdjęcia jakiekolwiek pisał ale miał na myśli głównie rozbierane. Sam kreował się na człowieka pod każdym względem naj, super facet, męski, odważny rozumiejący mnie. Przeszkadzało mi trochę jego uwielbienie dla kobiet które czułam między wierszami, ale nie przypuszczałam, ze okaże się aż takim prostackim kłamcą. W internecie opublikował swoje zdjęcia z kobietą w erotycznych pozach. Oniemialam jak to zobaczylam. Katolik rzucający na prawo i lewo cytaty z pisma św. tu na łamach żródełka. Co o tym sądzicie, jest chory, nienormalny, wiem tylko boli fakt kłamstwa i oszustwa, tym bardziej że to taka strona (poznałam go na żródełku)
Coraz częsciej dochodzę do wniosku że nie ma żyjacych naprawdę ludzi wierzących, to wszystko jest potwornie zepsute, tylko po co robić to pod sztandarami wiary. Na taką sytuację brakuje mi słów, podłość największa z podłości. Agresja i przemoc , którą uderza się w innych bo samemu jest się słabym i marnym. Zdewaluowało się wiele pojęć, ale najbardziej człowiek. Chamstwo sięgnęło zenitu w każdej dziedzinie życia w mediach.
(11867)| Łukasz, lat 26, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 12.01.2010, godz: 03:22 |
Do AgnieszkaM
Chce Wam dać do zrozumienie, że nie ma dobrych dziewczyn, a jeśli piszę o swojej dziewczynie nie napisałem jej nazwiska, napisałem Sylwia, czy ktoś z Was będzie wiedział o którą Sylwie chodzi, wcześniej napisałem przez pomyłkę zrobiłem błąd pisząc nazwisko koleżanki może i nikt jej nie rozpozna ale takich danych się nie podaje, a imię Sylwia może każdy mieć. Trawiasta miała mądrą rade z której skorzystałem, i nie powtarzaj cały czas tego samego że nie podaje się nazwisko bo coś podłapałaś i piszesz to samo. A imię można podać , nawet Trawiasta tak powiedziała, że wystarczy podać imię. I przestań mnie oceniać zajmij się sobą, ja nic złego nie napisałem.
I nie obrażaj mnie słowami bo ja Cie nie obrażam wiesz kto to jest ekshibicjonistą
Osoba która obnaża się w miejscu publiczny, chciałaś coś innego napisać ale by komuś dopiec wiesz co napisać. Choć jak widzę sporo osób jest krytykowanym na tym forum nie jestem jedyny, czyli nie jestem osamotniony. To co piszesz mnie nie rusza, za mało się starasz musisz się bardziej postarać Teraz może się skupisz na innych. Choć pewnie sama masz wady i grzechy ale mimo to wolisz zamiast zacząć zmieniać i się poprawiać wytykać błędy innym, jesteś śmieszna.
Właśnie się szykuję do pracy bo zaraz wychodzę, mam dziś pracowity i ciężki dzień.
Pozdrawiam Łukasz
(11866)| Artii, lat 34 | data: 12.01.2010, godz: 01:41 |
Isc za Jezusem niosac krzyz nie znaczy przywiazac sobie ciezary do
nog, ale skrzydla do ramion; wprowadzic niebo w swoje zycie.
Marta Robin (11865)
Zachęcam do czytania dotychczasowego dorobku źródełka. wpisów jest sporo, wiele tematów jest aktualnie powtarzanych i wynikają z tego niepotrzebne emocje. Osobiście jestem na etapie rozpracowywania tego miejsca od początku i sprawia mi to wielką radość.
Chciałbym zgłosić administracji propozycję zmiany źródełka w bardziej przyjazny użytkownikom internetu wortal. Nie ukrywam, że brakuje mi jakiejś prostej wyszukiwarki, może podziału na sekcje tematyczne i tak dalej. Samo poruszanie się tutaj jest niewygodne.
Warto rozwijać adonai.pl, przypuszczam, że osób regularnie czytających jest setki razy więcej niż zamieszczających wpisy. A to daje pokaźną sumę.
Z Panem Bogiem. (11864)| nie pamiętam jaki miałem tu ni, lat 35, e-mail: torques@op.pl | data: 11.01.2010, godz: 23:32 |
w kwestii przeszłości seksualnej...
ileś lat temu rozstałem się z panną. ona nie była wierząca, pewnie nadal nie jest.
jej przeszkadzało to, że ja chcę żyć w czystości - mi to, że spała z ilomaś tam dżordżami. trywializuję oczywiście ale tylko po to żeby się nie rozwodzić.
po latach kiedyś miałem rozmowę ze znajomą psychoterapeutką, ta pani prowadzi także terapię małżeństw. opowiedziałem jej o tym ciekaw jej doświadczeń. co usłyszałem?
że wyznania własnej przeszłości seksualnej SIĘ NIGDY DOBRZE NIE KOŃCZĄ.
bo do końca przebaczyć potrafi tylko Bóg. człowiek nigdy nie będzie do tego zdolny.
dzisiaj zastanawia mnie tylko jedno, z perspektywy starego dziada, który przeżyje życie sam (piszę to bez emocji): dlaczego tak łatwo zawsze żądać miłosierdzia po grzechu? tak, żądać. bezwzględnie. a potem tak łatwo natychmiast rozliczać tych, którzy wytrwali. to bardzo ludzkie - zgrzeszę, bo tak mi łatwiej, ale przecież potem będę żałował :) i zrobię z siebie ofiarę.
nikt nie ma prawa rozliczać niczyjej przeszłości. ale cudzych obaw przed tą przeszłością też nie. życie niestety jest procesem, czy tego chcemy czy nie... (11863)| X | data: 11.01.2010, godz: 23:00 |
Do protestantki lat 34
Mowisz:''Dzien dobry.''Jesli jest dobry,to przeciez widac,a jesli nie jest dobry-zarowno jesli chodzi o warunki atmosferyczne,jak i pogode ducha-no to wtedy takie mowienie jest bezsensowne.Dlatego ja zawsze mowie:''Szczesc Boze''.
Prawde mowiac nie widze sensu,by dyskutowac z Toba...
Mowisz,ze w Kosciele Katoickim zle pojmuje sie litosc.Wiesz,K.Katolicki,to chyba jedyne miejsce,gdzie dobrze pojmuje sie litosc.By zobaczyc,gdzie sie ja zle pojmuje,wystarczy wlaczyc telewizor.
Malzenstwo Lutra bylo wynikiem bledow w Kosciele?Przeciez to bzdura.Ozenil sie z zakonnica,bo sie nad nia zlitowal?Przeciez On porwal Ja z zakonu!I moze w imie litosci protestanci zlikwidowali zakony,a zakonnikow i zakonnice przepedzili?
Nie wiem,ile mial dzieci,ale duzo i podobno prawie wszystkie szybko zmarly.
Mowisz,ze nie zamierzal wrocic do Kosciola.Jesli rzeczywiscie chcialby naprawiac to,co bylo w Nim zle,to przeciez by wrocil,bylo co robic.On wolal dzielic,niszczyc,i rzeczywiscie,protestantom udalo sie odciagnac od Kosciola duzo ludzi,chyba wiecej,niz sie mozna bylo spodziewac.
Ze ''pozostal skromnym i biednym czlowiekiem,jak wielu zachodnich pastorow''.A jaki los spotkal osoby konsekrowane,ktore przepedzil.Na pewno slyszalas tez,ze jeden pastor uratowal w czasie wojny wiecej zydow od zaglady,niz wszyscy ksieza katoliccy.To tez prawda?
Najpierw mowisz,ze chcesz Go obronic,a potem,ze nie chcesz by wyszlo,ze Go bronisz-no i nie ''wyszlo'',bo wyjsc nie moglo,Lutra nie da sie obronic!
Do Moniki
Luter byl intelektualista?Pewnie tak,choc gdzies kiedys czytalem:''Nie byl geniuszem,talenty jego byly calkiem mierne,choryzonty umyslowe waskie,wiadomosci ograniczone,kultura osobista prymitywna;nie mial tez charakteru...''
Co do pozostalej czesci Twego wpisu,to tak prawie sie zgadzam... (11862)| M, lat 2 | data: 11.01.2010, godz: 22:54 |
Mam do was pytanie jak byście odebrali 20 sekundową wizytę księdza waszym domu ?
Pytam bo ja dzisiaj miałam tak wizytę . Pomodlił się , pokropił mieszkanie i poleciał .
Jak myślicie czy warto iść z tym do proboszcza . Czekam na opinie. (11861)| DO KRUCHEJ | data: 11.01.2010, godz: 21:47 |
Polecam rekolekcje u sióstr Faustynek na łagiewnikach, ale musisz zajrzeć na ich stronę internetową miłosierdzie.pl lub faustinum.pl Słyszałam też o o rekolekcjach u sióstr prezentek....a więc masz trochę do wyboru:) Pozdrawiam i powodzenia (11860)
Do Marcin:
Nie szukam wyłącznie starszych od siebie kobiet, po prostu spodobala mi sie. (11859)| Marcin | data: 11.01.2010, godz: 21:05 |
Do Wrak
Hmmm.....kobietą nie jestem ale jestem ciekaw dlaczego facetowi zależy na związku z dużo starszą kobietą?...Dla mnie to dziwne. (11858)| nie_protestantka, lat 34 | data: 11.01.2010, godz: 20:02 |
Dzien dobry,
od pewnego czasu śledzę sobie wpisy tutaj. Niektóre są nt. Martina Lutra i faktu jego małżenstwa. Otóż chciałabym tu obronić Martina Lutra, którego małżeństwo nie było żadnym wydarzeniem godnym romansu na skalę światową bynajmniej.
Wynikało ono najbardziej chyba - tak myślę - z błędów, jakie popełniał Kościół w tamtych czasach ogólnie odnośnie polityki zakonnej. Zanim bowiem Martin Luter stał się reformatorem był przecież duchownym, działał w Kościele. Tam są korzenie jego małżeństwa późniejszego - wcale nie polegało ono na tym, że z Kościoła się wypisał tylko raczej z błędnie(?) pojmowanej litości, która w Kościele Katolickim do dziś jest obecna. O co mi w tym momencie chodzi? Otóz przez wiele lat zanim doszło do reformacji oprócz wielu obowiązków wynikających ze swojego stanu Martin Luter był taką jakby niepisaną swatką zakonną. Działał na rzecz osób, które zostały albo przez rodziców w młodym wieku do zakonu oddane lecz nie było to ich powołanie co pokazywały późniejsze lata. Powodów takiego stanu było wiele - ambicje rodziców, jakieś tam względy finansowe. Po prostu gdy dzieci dorastały nie chciały być zakonnikami/zakonnicami i nie wiedziano co z nimi robić bo rodzina też się ich zrzekała. Wtedy brano takich niezadowolonych i w imię litości żeniono ich między sobą pozwalając odejść swoją drogą. Takim właśnie
procederem zajmował się Martin Luter wiele lat zanim się właśnie z jedną z takich nienadających się do zakonu zakonnic nie ożenił. To się stało już po reformacji oczywiście. I prawdopodobnie to go też uratowało ostatecznie bo dzieci jego do czegoś się nadawały - jak to czytałam - i nikt się na nie nie skarżył. Martin Luter pozostał skromnym i biednym człowiekiem. Jak wielu zachodnich pastorów.
Nie chodzi mi w tym momencie , że go bronię jakoś. Ale co miał niby zrobić jak go z kościoła wyrzucili? Wrócić tam nie zamierzał to zrobił co mu do głowy przyszło - wziął i się ożenił.
Tyle ja wyczytałam i myślę , że to jest prawda. Wiem, że jedno czy dwoje dzieci mu umarło bardzo wcześnie i chyba troje dożyło wieku dojrzałego. O ile pamiętam.
To wszystko. Pozdrawiam.
(11857)
Do AgnieszkaM:
Tu chodziło o wiek, to bylo powodem, bo mowila mi. Pytalem o co innego (dlaczego dojrzala kobieta nie wyobraza sobie zwiazku z mlodszym facetem) a potworzylem pytania bo wczesniej nikt mi nie odpowiedzial, ale dostalem odpowiedz na maila. (11856)| Alys, lat 21 | data: 11.01.2010, godz: 17:41 |
Karol, ale masz fajnie, kochane Kaszuby, zawsze odwiedzam Sulęczyno:) hi należymy do tej samej diecezji, pozdrawiam:) (11855)| AgnieszkaM, lat 38 | data: 11.01.2010, godz: 16:45 |
Wrak,
czy ja mam deja vu? Tak Cię to męczy, że powtarzasz pytanie?
Nawet jeśli się zastanowię hipotetycznie, co by mi przeszkadzało, to może mieć niewiele wspólnego z powodami, dlaczego Tobie z tą kobietą nie wyszło. Tylko ona zna te prawdziwe powody i to jeśli je przeanalizowała.
Rożnica wieku więcej niż 10 lat to dla mnie inne pokolenie. Każdy człowiek jest inny, oczywiście, ale podobny wiek daje szansę jakichś wspólnych doświadczeń, bo przeżyło się np. stan wojenny, oglądało te same dobranocki. I w danym momencie jest się w podobnym okresie życia (studia, praca, awans, pragnienie potomstwa). Dla kogoś to może być ważne, a innemu nie przeszkadza i powie, że to drobiazgi.
Nie myśl już o tym. (11854)
Dlaczego tak mało dojrzałych kobiet decyduje sie na zwiazek z mlodszym o kilkanacie lat facetem? A nawet jesli zaczną sie spotykac i na poczatku jest wspaniale, to ona po pewnym czasie zaczyna rozmyslac jakby to dalej bylo i decyduje sie zakonczyc ten zwiazek, dlaczego? Presja otoczenia? Nie wyobraza sobie zycia z kilkanascie lat mlodszym facetem, bo on moglby byc prawie jej synem? boi sie ze ludzie beda gadac? Cieżko zrozumieć dlaczego gdy jest wspaniale to ona zaczyna niszczyc to, dlaczego? Przeciez czuła sie wspaniale, cudownie, co nie było udawane, ale wybiera spokojne zycie. Czy jakaś dojrzała kobieta moze mi odpowiedzieć na te pytania?? (11853)
Alys,
czasem mam wrażenie że jestem z Nieba... ale tak naprawdę z Kościerzyny 60 km. od trójmiasta (11852)| AgnieszkaM | data: 11.01.2010, godz: 11:13 |
Łukaszu,
wydajesz mi się być ekshibicjonistą w swoim mówieniu. Piszesz o takich szczegółach ze swojego życia, swoich bliskich, podajesz nazwisko koleżanki z pracy i piszesz o jej problemie. Wszystkim dookoła w realu też tak opowiadasz? A Internet nie jest taki całkiem anonimowy. Gdybym była Twoją koleżanką lub byłą dziewczyną i o mnie byś tu pisał, to bardzo by mi się to nie podobało. Jest coś takiego jak dyskrecja. Nie mówi się publicznie wszystkiego wszystkim. We mnie budzi to jakiś niesmak. Nie chodzi mi o to, że mi to przeszkadza - w końcu nie muszę czytać. Piszę Ci to, bo to chyba jest coś nie tak. W każdym razie ja nie umówiłabym się z facetem, który o swoim intymnym i osobistym życiu w necie tak pisze. (11851)| gość | data: 11.01.2010, godz: 10:53 |
Kilkanaście miesięcy temu zaglądałem tu na Źródełko. Ale tak się życie moje potoczyło, że wpadłem w wir zajęć. I gdy dziś po tych wielu dniach zaglądam na to moje upragnione Źródełko..... to co tu widzę.....? Oj, bagno się tu zrobiło. A na dodatek te infantyle wpisy Łukasza...porażka. Nie mam ochoty więcej tu zaglądać. Ludzie, odejdźcie od komputerów i wychodźcie do Ludzi. Rozmawiajcie a nie klikajcie. Ja przynajmniej idę do Ludzi a nie będę siedział przez monitorem. (11850)| Alys, lat 21 | data: 11.01.2010, godz: 10:34 |
Karol hi to jesteś z Gdyni? (11849)| Basaia :) | data: 11.01.2010, godz: 09:56 |
zasadniczo zasada na problemy i trudnosci powinna być jedna: zgoda buduje a niezgoda rujnuje :)
ale z drugiej strony madre tez jest powiedzenie ze jak ci zamykają wszystkie drzwi to wejdz oknem :)
oczywiscie mozna to zrozumiec i wykonać zaleznie od sytuacji
ale najlepiej wziasc przyklad z przypowiesci Jezusa ( ewang wg Lukasza)
np o Natretnym przyjacielu lub Moc wytrwalej modlitwy- o natretnej a ubogiej wdowie i o sedzim ktory nie bał się Boga i nie liczył się z ludzmi ale z powodu natretctwa wdowy wziął ją w końcu w obronę.
Z drugiej jednak strony jezeli chcemy zyc zgonie ze słowem głoszonym przez Jezusa to oczywiscie mamy obowiązek przebaczenia. Wg Jego słow z tej samej Ewangeli: "Jeśliby brat twój zawinił, upomnij go: i jeśli żałuje, przebacz mu."
Bóg ma wiele dróg do człowieka a i człowiek ma wiele dróg do Boga- aby został wysłuchany- wiec i ja mam n a d z i e j e ze gdy powiem :"moj kubek jest pusty"( tzn mam wykształcenie a nie mogę znalesć pracy oraz moje zdrowie nie pozwala na ciezka i stresujaca prace) to znajdzie On sposób aby temu zaradzić. (11848)
Czołem Całe Źródełko :)
Właśnie wróciłem z Gdyni ze Mszy o Uzdrowienie prowadzonej przez O. Johna Bashoborę. Pozwoliłem wziąść Was razem ze mną, modliłem się za Was, i tak jak ja ciągle potrzebuję uzdrowienia, tak i oddawałem wasze problemy i cierpienia.
Pokój Wam i Chwała Chrystusowi (11847)| Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 10.01.2010, godz: 23:44 |
Cześć
Jak myślicie czy mam szansę znaleźć dziewczynę???
Czy miłość istnieje???
Czy dobre Dziewczyny są???
Wiele pytań sobie zadaję, myślałem o przeszłości co było nie tak, myślę o przyszłości, myślę o założeniu rodziny, myślę by poznać dziewczynę, myślę by w przyszłości mieć żonę i zostać mężem, myślę by w przyszłości mieć dziecko a może i dwójkę.
Pytanie: Czy będę mógł znów zaufać dziewczynie???
Czy bycie zazdrosnym jest czymś złym, z jednej strony chce mieć dziewczynę a z drugiej Stroby boję się, boję się odrzucenia, kłamstwa i tego że coś się zmieni Imnie zostawi. Mam mętlik w głowie, poznałem wiele dziewczyn i mam złe wspomnienia, miałem jedną dziewczynę , byłem zakochany.
Ale czy mam prawo wszystkie porównywać i mówić że każda jest taka sama, czy może powinienem dać szansę ,ale jak się poznało wiele dziewczyn to człowiek wątpi i myśli poco mu to, po co się starać, po co się angażować.
Pamiętam swoją pierwszą randkę , spotkałem się z ładną dziewczyną, ja dałem jej różę, nie wiem czy wypada na pierwsze spotkanie dać różę, ale ja dałem. Tylko byłem bardzo zaskoczony jak na spotkanie przyszła z jakimś chłopakiem przedstawiła go jako kuzyn który przyjechał z Radomia i nie chciała go samego zostawić w domu, a spotkanie zakończyło się tym , że dziewczyna nagle dostała jakiejś padaczki i zabrało ja pogotowie i kontakt się urwał to była moja pierwsza randka, nie że smutne. Później poznałem następną dziewczynę , która na pierwszym spotkaniu już chciała się całować namiętnie na co się nie zgodziłem bo za wcześnie, tego samego dnia zanim gdzieś ją zaprosiłem ona do mnie powiedziała fundniesz mi coś bo jestem głodna, i jak przechodziliśmy koło budki zapytała czy jej doładuję kartę, ale mimo to dałem jej szansę ale później jakoś kontakt się urwał z jej winy, chciałem jej pomóc bo była chora, chciałem iść z nią do lekarza nie chciała, zależało jej na moich pieniądzach, więc jej powiedziałem, że mam dziewczynę by mnie zostawiła ona powiedziała że nie zostawi zabije mnie a później ją i spali mi dom więc jej powiedziałem że zgłoszę to na Policję ona mnie przepraszała i już nie napisała. Inna dziewczyna ważyła 90 kg ale ja jej dałem szansę , spotykaliśmy się, któregoś dnia napisała do mnie na gg Łukasz nie wiem co zrobić, wrócił mój były Ciebie kocham a jego nie chce skrzywdzić , i powiedziała że koleżanka jej doradziła by się przestała ze mną spotykać i z nim Iza kim bardziej zatęskni z tym będzie nie zgodziłem się na występ w teleturnieju więc mnie zostawiła. Były też Dziewczyny, które jak wysłałem swoje zdjęcie to od razu kończyły znajomość, lub słyszałem tekst nie podobasz mi się, nie jestem w moim typie albo jesteś brzydki. Było też wiele dziewczyn które się umawiały ze mną na spotkanie a nie przychodziły, lub się umawiały a nagle przekładały spotkanie lub z niego rezygnowały. Jedna dziewczyna przeczytała moje ogłoszenie w gazecie i zadzwoniła z pytaniem czy mam samochód i czy w niedzielę noszę krawat.
Inna od razu zapytała mnie ile zarabiam. Poznałem Dziewczyny które po pierwszym spotkaniu rezygnowały może dlatego że nie potrafię rozmawiać jestem nieśmiały, małomówny a ja sam widziałem, ze źle się czują w moim towarzystwie albo ja się czuję źle w ich towarzystwie.
Wreszcie poznałem Sylwie moją pierwszą dziewczynę , ona mnie poznała jako prawiczka. Zakochałem się w niej, teraz mi jej brak. Byliśmy razem 6 miesięcy , nadal ją kocham i nie mogę o niej zapomnieć, ale nas związek był budowany na kłamstwie, ona mnie okłamywała. Nie mogę o niej zapomnieć.
Rozstanie nasze wyglądało tak: spotkaliśmy się i nic nie zapowiadało naszego rozstania. Blisko domu ona powiedziała Łukasz poczekaj na mnie ja szybko zjem i wyjdę ,mama wróciła zmęczona z pracy i nie chcę byś jej przeszkadzał. Więc wzięła ode mnie różę, którą jej kupiłem. Ale za ok. godz. Dostałem sms-a że to nie ma sensu, że powinniśmy się rozstać, że może do siebie nie pasujemy, że zasługuję na lepszą dziewczynę. Ale ja się nie podałem nadal walczyłem o tą miłość. Byliśmy zaproszeni na ślub jej brata, powiedziała że ślub zastał odwołany, a później na naszej klasie wstawiła zdjęcie to ja na ślubie brata pierwsze kłamstwo, przed rozstaniem powiedziała, że jedzie do stanów i chciała bym na nią poczekał, więc na kalendarzu zaznaczałem dni do jej powrotu a przed powrotem dowiedziałem, że kłamała nie była w stanach, drugie kłamstwo a trzecie że mi opowiadała jak jest w stanach dobrze i że się opaliła i nie powiedziała prawdy o tym dlaczego mnie zostawiła, a w dniu rozstania była inaczej ubrana brzuch na wierzchu jak nigdy, myślałem, że to dla mnie ale się łudziłem, straciłem ją na zawsze i to koniec wielkiej miłości. Poznałem inną dziewczynę miała na imię Kasia już myślałem, że coś wyjdzie , spotykaliśmy się było całkiem dobrze nawet dobrze się rozmawiało , mnie się ona podobała, ja chyba jej tez, na którymś spotkaniu doszło do namiętnego pocałunku ale na tym się Nasza znajomość zakończyła mimo że widziałem szczęście na jej twarzy nie wiem co się stało i dlaczego na następny dzień mi takie cos napisała, cytuję Łukasz jesteś wspaniały, dobrze mi z Tobą było, jesteś cudowny dobry, słodko podrywasz i dobrze całujesz ale to nie to, i dodała inne jeszcze słowa które mnie zabolały Łukasz dzięki Tobie zrozumiałam , że ktoś inny się mną zainteresuje, czyli ją dowartościowałem i mnie się pozbyła, wykorzystała mnie. Poznałem trzecią dziewczynę z którymi było dobrze miałem nadzieje, że będzie coś więcej. Miała naćmię Edyta ,ładna, miła , inteligentna.
Dużo się spotykaliśmy, wspólne spacery, wycieczka do ZOO , wspólny Piknik na którymś spotkaniu doszło do pocałunków mógłbym ją całować cały dzień taka była słodka, ale też się zakończyło bo zaczęła coś kręcić, okłamywać i zawsze miała jakąś wymówkę i wykręt by się nie spotkać, zawsze nie miała czasu. Teraz nie wiem czy znajdę dziewczynę, czy jakaś mnie będzie chciała/
Jedno wiem, to co przeżyłem po rozstaniu z Sylwią na długo utkwi i w psychice , chodziłem do psychologa, a w dzień rozstania byłem w takim stanie że chciałem się zabić, musiałem z pracy wziąć urlop, i mama też ,mama musiała mnie pilnować oj źle zemną było, choć pamiętam, że mieliśmy z Sylwią spędzić wspólnie wakacje ale wszystko legło w gruzach, i pytanie ile jeszcze mnie będzie spotykało nie szczęście ile jeszcze będę samotny, dlaczego nie mam szczęścia do dziewczyn, tego nie wiem. Każde moje nie powodzenie przeżywałem, za każdym razem cierpiałem i wylewałem morze łez. Chyba jednak jestem skazany na samotność.
Pozdrawiam
Łukasz (11846)| Krakowianka, lat 27 | data: 10.01.2010, godz: 23:18 |
Do Krucha
Polecam Ci rekolekcje u Benedyktynów w Tyńcu :)
sprawdź sobie terminy i tematy na stronie www.tyniec.benedyktyni.pl
Z tego co widze jest ich tam sporo wiec na pewno cos wybierzesz dla siebie.
Goraco polecam :) (11845)
DO KRAKOWIAN
Szukam rekolekcji, które byłyby organizowane na czas ferii w Krakowie.
Zależy mi na zmianie życia..
Wolałabym jakąś małą wspólnotę.
Czy ktoś mógłby coś polecic..?
Czy w Łagiewnikach są organizowane rekolekcje..?
Z góry dziękuję. (11844)| Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 10.01.2010, godz: 20:47 |
Witam
Dziś wielka orkiestra świąteczna , ja nie mogłem odmówić i wspomogłem akcję, nie mogę przejść obojętnie, nawet ostatnie pieniądze oddam, te dzieci potrzebują naszej pomocy, kocham dzieci one są takie słodkie i cudowne nie można ich krzywdzić lecz nimi się opiekować popieram Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
Nie rozumiem jak można atakować wolontariuszy i na nich napadać, przecięć to pieniądze dla dzieci to obrzużajace, jak tak można , Bóg za taki czyn ich ukara , co winne są dzieci , jak można kraść pieniądze dla nich tego nigdy nie rozumiem , Ci co tak robią powinni się wstydzić.
Pozdrawiam Łukasz
(11843)| Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pl | data: 10.01.2010, godz: 19:10 |
Witam
Dziś miałem egzamin z Języka Polskiego i Języka Angielskiego zaliczyłem egzaminy, i zdałem egzaminy zdobyłem wykształcenie średnie jestem szczęśliwy dziękuję Wam za modlitwę.
Pozdrawiam Łukasz
(11842)
spieracie się o przeszłość kobiet, mężczyzn..., a miłość to obecność, to bycie z drugim, przecież miłość wszystko przetrzyma, wszystko zniesie, nie pamięta złego... jednak przez pryzmat ciała i pierwszego aktu współżycia patrzycie na przyszłość w związku małżeńskim, a czy przez pryzmat miłości (ukochania, miłowania) można zapomnieć o przeszłości osoby kochanej? dzielicie kobiety i mężczyzn na tych "z przeszłością" i "bez niej", kto pamięta, ze przeszłość może być ciężarem, który dźwiga się przez całe życie, którego chcielibyśmy się pozbyć, który zatruwa nam często życie? dobrze, że Bóg wspomaga uciśnionych, obarczonych, zakłopotanych, odrzuconych...
aby nie było niedomówień; nie żądam tu zielonego światła dla współżycia przedmałżeńskiego, ale podejścia z miłością do osób, które tego doświadczyły i żałują tego, a jednocześnie pragną ułożyć sobie życie w związku małżeńskim (11841)
do Wrak Człowieka,
Bardzo mnie poruszyły Twoje słowa. Ciężko mi o Tym pisać, bo to otwieranie ran (chociaż chyba wcale się nie zabliźniły), ale identyfikuję się z kobietą, o której piszesz i z całą sytuacją... Napiszę Ci jak to wygląda z mojej strony. Ja widziałam jak On się starał, zabiegał, mam wrażenie, że na uszach stawał... A ja? W chwilach spontaniczności odwzajemniałam starania... W chwilach spontaniczności... Czasem łapałam się na tym, że poddaję się tej miłości wbrew rozsądkowi..., bo przecież młodszy...To budziło jakieś skrępowanie, ale każdego dnia łagodniało, bo przychodziła myśl, że jeśli pomiędzy dwojgiem ludzi jest miłość, to tę różnicę wieku(u nas ok. 11 lat) można zaakceptować i TRZEBA, aby nie zniszczyć tego pięknego uczucia. Miałam jednak też podstawy by myśleć, że On nie jest człowiekiem wolnym i nasz związek pozbawi nas Czegoś Najistotniejszego w życiu- pełnego uczestnictwa w Eucharystii, przyjmowania Komunii Św. Zabrakło nam odwagi aby powiedzieć sobie o naszym uczuciu i aby nie przedłużać sytuacji;"ty wiesz, ja wiem, więc nie mówimy o tym". Teraz to wiem... To mnie szczególnie brakowało odwagi. Gdybym nie odwlekała rozmowy może dużo wcześniej wiedziałabym, że nie mam podstaw do takiego myślenia. Zrezygnowałam z tej miłości też wbrew mym ludzkim uczuciom- chciałam dobrze..., wyszło tak, że prawie dwa lata tęsknię za spojrzeniami, głosem, dotykiem, obecnością i pewnie tęsknić będę dalej... Powiem szczerze, nadal Go kocham i nie wiem czy jeszcze kiedyś kogoś takiego spotkam w życiu. Kiedyś dostałam od niego sms:"Trzymasz w reku zapaloną pochodnię: jeśli trzymasz ją prosto płomień kieruje się ku niebu, jeśli ją odwrócisz czy płomień zwróci się ku ziemi? Płomień nie zna innej drogi: zawsze wznosi się ku górze."( św. Augustyn) Po przeczytaniu Twego postu na nowo odżyło we mnie to , co próbowałam zostawić za sobą, jakoś zabić...,odwracałam pochodnię, a płomień nadal kierował się ku górze... Nam zabrakło rozmowy na temat miłości. O wszystkim gadaliśmy- tylko nie o miłości. Różnicę wieku dałoby się zaakceptować- teraz to wiem...
Co pomaga mi dalej wierzyć? Sam Bóg. Jedynie On. Setki razy pytałam Boga dlaczego tak? Nie ma odpowiedzi... Nie obraziłam się na Boga. Tylko wiara daje mi spokój. O. Augustyn Pelanowski powiedział: "Bóg nie chce dla nas dobrze. On chce dla nas najlepiej". Wierzę, że tak jest. Karol madrze napisał:"... teraz jesteś na Niego zły a On czeka na Ciebie aż Ci przejdzie i w końcu zwrócisz się naprawdę do Niego, całym sercem będziesz chciał Jego woli..." Mam nadzieję, że człowiek, którego nadal kocham, nie stał się wrakiem człowieka i nadal wierzy mocno w Boga, i tej wiary życzę również Tobie.
Pozdrawiam z modlitwa
(11840)| rek, lat 36 | data: 10.01.2010, godz: 16:04 |
do Gosia,
"Wiele spraw jest pięknych, póki się ich nie dotknęło. A później może być za późno."
przez wiele lat patrzyłem jak bliski mi człowiek stacza się w alkoholizm, niszczył siebie, rodzinę w której żył i środowisko w którym znalazł się, kompletna degradacja;
widziałem jak za życia umierał, życie jego zaczęło obracać się tylko na poszukiwaniu czegoś co da się wypić i zawiera choć odrobinę alkoholu.
W końcu jego organizm nie wytrzymał tego tempa, to był koniec. Za późno?
Ale właśnie wtedy, w tym szpitalu spotkał Jezusa poprzez posługę kapłana.
Kiedy umierał, widziałem w nim człowieka szczęśliwego, który odnalazł coś co całe życie szukał. Ostatnie godziny życia bardzo cierpiał jednak na jego twarzy widać było
niezwykły uśmiech.
Wiem, że to naiwne ale ja wierzę, że życie ludzkie jest dosyć proste i ono polega na poszukiwaniu miłości. Bóg jest miłością, największym szczęściem i spełnieniem życia.
serdecznie pozdrawiam (11839)| AgnieszkaM, lat 38 | data: 10.01.2010, godz: 15:50 |
Ludziki, dorośli jesteście, a we wróżki się bawicie? Skąd wiecie, która relacja się uda, a która nie? Bo dziewica to będzie tak, a niedziewica, to będzie inaczej itp. Nie ma żadnego fatum, które by nad nami ciążyło. Nie wierzycie w działanie łaski Bożej? W moc miłości?
Sama czekałam do ślubu i bardzo się z tego cieszę. Oboje czekaliśmy. Mam jednak świetną przyjaciółkę, żonę i matkę piątki cudownych dzieci, która straciła dziewictwo z kimś, kto nie został jej mężem. Żałowała, wyspowiadała się, została uwolniona z grzechu. Są fantastycznym małżeństwem, bardzo zaangażowanym w Kościele. (11838)| X | data: 10.01.2010, godz: 14:33 |
Jeszcze do Moniki
Mysle,ze przywolywanie postaci Lutra to nie jest dobry pomysl.Bo niby po co?
Czy po to,by szukac usprawiedliwienia,zmniejszyc poczucie winy?
Jesli juz, to moze lepiej odwolac sie do sw.Augustyna i u niego szukac pomocy.Wiadomo,ze przez dlugi czas wiodl on nader rozwiazly tryb zycia.Jednak w koncu sie nawrocil,nawet zostal swietym,jest wielka postacia w Kosciele.
Powiedzial On(myslac o Bogu):''Zbyt pozno Cie pokochalem,zbyt pozno Cie poznalem.Piekno dawne i zawsze nowe.Zbyt pozno Cie pokochalem.Przez caly czas byles blisko mnie,a ja...(....)''.No wlasnie,a ja...bladzilem,chodzilem w ciemnosciach...No,ale przeciez juz dluzej tak nie chce,chce to zmienic,uznac,ze bylo to zle i sprobowac zyc normalnie,jakos sie odnalezc-a nie widziec i''tropic''wszedzie rzekomo okazywana nam pogarde,chec karania nas itp.
Jesli tak jest,to nawet tytuly ksiazek katolickich beda nas draznic,o czym wspominasz.Ale jesli tylko szczerze sie nawrocimy,to nawet nie zauwazac bedziemy tego wszystkiego,przestaniemy miec''alergie''na to. (11837)| Marcin | data: 10.01.2010, godz: 13:45 |
Do Agnieszka.lat 30+
No tak ale popatrz na to że Bóg inaczej patrzy na kobiete niż mężczyzna na kobietę. A dla mężczyzny kobieta nie-dziewica może być sacrum które zostało sprofanowane..... (11836)| Monika, lat 35 | data: 10.01.2010, godz: 13:44 |
Jasiek bardzo dobrze że pytasz i odpowiem Ci. Mąż będzie mógł mi ufać, bo potrafię być wierna. Czy ja potrafię sobie przebaczyć.? Czy będę potrafiła być dobrą matką i żoną? Czy przez swój osobisty grzech nie będę idealizowała małżeństwa i dążyła do perfekcyjnego sposobu zycia. Czy będę musiała na każdym kroku udowadniać że jestem w porządku? Czy w mojej rodzinie będzie spontanicznie i dzieci będą się dobrze rozwijały? Mój mąż będzie dobry ale czy ja wciąż będę mu zadawała pytanie czy mnie kocha i może podświadomie będę chciała żeby mnie zdradził i zostawił.
(11835)
Dlaczego tak mało dojrzałych kobiet decyduje sie na zwiazek z mlodszym o kilkanacie lat facetem? A nawet jesli zaczną sie spotykac i na poczatku jest wspaniale, to ona po pewnym czasie zaczyna rozmyslac jakby to dalej bylo i decyduje sie zakonczyc ten zwiazek, dlaczego? Presja otoczenia? Nie wyobraza sobie zycia z kilkanascie lat mlodszym facetem, bo on moglby byc prawie jej synem? boi sie ze ludzie beda gadac? Cieżko zrozumieć dlaczego gdy jest wspaniale to ona zaczyna niszczyc to, dlaczego? Przeciez czuła sie wspaniale, cudownie, co nie było udawane, ale wybiera spokojne zycie. Czy jakaś dojrzała kobieta moze mi odpowiedzieć na te pytania? (11834)| karina | data: 10.01.2010, godz: 13:29 |
(Ona 38) tak, kazde złamane przykazanie niesie za sobą konsekwencje , roznie to niektórzy nazywają, mówią ze to kara.. Nie chcę traktowac Boga jako mściciela, kaziciela. Wg nauki Chrystusa z ewangelli i własnej grzeszności uważam ze konsekwencją lub karą - jak ktoś woli jest sama przykra zapłata za grzech - czyli upomina się o swoje diabeł.. Za każdy grzech musimy zapłacić diabłu, on nie rozdaje przyjemności tego świata za darmo!
Moze dać wiele.. ale nie ma nic za darmo! zrani nasze sumienie, bedzie oskarżał i wpajał ze to Bog nas potępia i ukarał za grzech! jako kłamca doskonale nas tym bałamuci przeciw Bogu: zgrzeszyłeś, upodliłes się więc.. Bóg tobą pogardza i będziesz miał karę..
i uderza w naszą duszę z całą siłą , potrafi nawet wpędzać w choroby, był przecież najwspanialszym aniołem i potrafi nadal wpływac na nasze życie i zdrowie psycho-fizyczne.
Tylko Bóg może nas uzdrowić.. Potrzeba wielkiej ufności, przestać sie lękać Boga i pójsc do Niego po miłość, najpierw trzeba sie ukorzyć ze swoją nędzą , tak zgrzeszyłem, ale nadal chcę byc Twoim dzieckiem takim jakim mnie stworzyłeś, uczyń mnie na nowo :pięknym, czystym i wolnym. I wierzę w to ze taki będę!
do tych którzy mają za sobą przykre doswiadczenia powiem ; przebaczcie najpierw sobie , nie słuchajcie zadufanych prawiczków, dziewic którzy was oskarżają (oczywiscie nie wszyscy tacy są) Propagujcie czystość ,pielęgnujcie ją sami i mówcie o miłosierdziu.
dzisiaj mamy niedzielę Chrztu Pańskiego , jesteśmy ochrzczeni,wtedy własnie - przypomnijcie sobie Xx lat temu wasi rodzice przynieśli was pięknych, niewinnych białą szatką okrytych, czystych jak łza, choć skażonych grzechem pierworodnym do ołtarza i zostaliśmy zanurzeni w wodzie życia , dzisiaj nadal jestesmy tymi dziećmi, choć doswiadczonymi, jesteśmy Dziećmi Bożymi , podziekujmy Bogu za ten sakrament bo to co się wtedy dokonało jest na całe zycie i wieczność.
(11833)| Piotr80 | data: 10.01.2010, godz: 12:59 |
Do Agnieszka 30+
Tylko że większość dziewczyn sama pcha się nam facetom do łóżek.I co jak facet powie "nie" to wyjdzie że jest jakąś ofermą ,że coś jest z nim nie tak.A jasne jest to ,że żaden facet z taką nie będzie wiązał przyszłości ,za duże ryzyko" za tydzień póści się z innym".
Więc nie obwiniajcie nas facetów ,że to my was na siłę zaciągamy do łóżka. (11832)| Agnieszka, lat 30 | data: 10.01.2010, godz: 12:23 |
Słowa z dzisiejszego kazania: "Łatwiej jest zbawić grzechnika, niż świętego, który nie widzi w sobie grzechu". Tak sobie skojarzyłam z dyskusją na temat dziewczyn, kobiet, które nie będąc mężatkami, nie są już dziewicami... Nie zapominajmy o Miłosierdzu Bożym, nie bądźmy surowsi od samego Boga. Tylko On widzi serca tych dziewczyn, tych kobiet i na pewno ich nie potępia, bo Miłość nie może potępiać. Nikt z nas nie wie, czyj grzech jest większy, czy tych kobiet, czy nas, którzy usiłujemy przypisać sobie prawo do osądzania. Pamiętacie coś takiego "Nawet jeśli twoje serce cię oskarża, Bóg jest większy od twojego serca". Może w tych dziewczynach, w tych kobietach jest więcej świętości, niż w nas samych. Bo komu więcej darowano, ten mocniej kocha. Dlatego nie skupiajmy się na błędach innych osób, ponieważ nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielką Miłością każdy z nas, niezależnie od naszych błędów, jest otoczony przez Boga. On jednakowo kocha wszystkie swoje dzieci. Zarówno te, które zawsze są blisko, jak i te, które trochę pogubiły się w swoim życiu. Pan Jezus przebywał z tymi, ktorzy najbardziej potrzebowali Miłosierdzia. I nawet jeżeli potepiał grzech, to nigdy grzesznika. Jemu dawał swoją Miłość, dzięki której człowiek przemieniał całe swoje życie. Może właśnie to my bardziej potrzebujemy nawrócenia, niż właśnie te dziewczyny. I jeszcze jedno panowie. Do tanga trzeba dwojga. Jeżeli są dziewczyny, które nie są dziewicami, to znaczy, że są też panowie, którzy się do tego przyczynili. Wina leży po środku, gdyby nie wasze naciski, wiele z tech dziewczyn pozostałoby dziewicami do ślubu. Może tak się stalo, ponieważ usłyszały z męskich ust:" jeżeli mnie kochasz....". Także troszkę panowie więcej pokory. (11831)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |