Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [344] [345] [346] [347] [348] [349] (350) [351] [352] [353] [354] [355] [356] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Mirek, lat 27data: 05.01.2010, godz: 10:09

A ja chciałem się poradzić w sprawach damsko męskich.
Otórz moja dziewczyna ma swój pierwszy raz już za sobą oczywiście z innym nie ze mną(pewnie zostanę zaraz nazwany frajerem,że się z taką zadaję). Myślimy o małżeństwie,tylko że ja gdy trzeba zacząć podejmować ważne decyzje ,zaczynam mieć wątpliwości ,czy ta jej przeszłość nie będzie mnie przesladować do końca życia jeżeli będziemy ze sobą.
Poza tym czytałem o prawie pierwszych połączeń,że zawsze pamieta się tego pierwszego.
A może mi łatwiej będzie ją zdradzić jeżeli nadaży się okazja bez żadnych skrupułów,a może nie będę jej szanował tak jak powinno się szanować swoją żonę,bo zawsze w mojej głowie będzie jej przeszłość i jak to zapomnieć?
Czy może jest ktoś na zródełku kto jest w takich związkach z osobami z "przeszłością",czy zna takie małżeństwa-czy można ryzykować? Czy można z kimś takim stworzyć szczęśliwą rodzinę?

(11680)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 05.01.2010, godz: 05:05

Łukasz ma na zródełku wielkiego , mądrego Przyjaciela- Trawiasta jesteś Aniołem:)

(11679)
bydzianka, lat 22data: 04.01.2010, godz: 23:46

Nie lubię używać dużych słów, ale czuję że toczę walkę. Walkę z samą sobą, alby spełnić wolę mojego serca i oddać się całkowicie Panu Jezusowi. Uciekam, chowam się by potem znów zatęsknić i wołać do Niego. Modlitwa moja to dramat. Nie wiem co sprawia, że tak jej unikam, a może nawet się jej boje. Stanąć przed Bogiem i sobą w prawdzie... za trudne teraz dla mnie.... Dlatego też proszę o choć krótką modlitwę

(11678)
ania, e-mail: malta@onet.pldata: 04.01.2010, godz: 23:38

film o Basi..., polecam... http://www.ekai.pl/

(11677)
Trawiasta, lat 28data: 04.01.2010, godz: 23:31

Łukasz
jesli to miala byc prowokacja, to byla FATALNA.
Ja sie nie bede modlic w tej intencji, sorry Winetou - czy Ty teraz potrzebujesz pomocy? Czy jestes po prostu obrazony na siebie samego za swoja slabosc?

Nie jestes idealny, przeciez tyle razy Ci to pisalam... Nie pamietasz?
Ale obiecales ze bedziesz walczyc i zmieniac swoje zycie - ten Nowy Rok mial byc dla Ciebie poczatkiem zmian na lepsze. A teraz chcesz umrzec? Taka zmiane miales na mysli? Ejjjj, Łukasz!
Dobrze Ci szlo - byc moze teraz pojawiaja sie trudnosci ale to jest NORMALNE.
Po dobrych czasach zawsze przychodzi jakies zalamanie, zastoj, dolek. To nie znaczy ze mozesz umrzec. TE MYSLI TO POKUSA OD ZLEGO - slyszysz?
Nie pozwol złemu manipulowac Twoimi myslami i Twoimi emocjami, Twoim sercem. Kiedy byles u spowiedzi? Wyzwol sie w sakramencie Pojednania od tych mysli i daj Panu Bogu wreszcie szanse, pozwol Mu, zeby zaczal dzialac w Twoim sercu.
Poki co ukladasz plany i nie dopuszczasz do nich Pana Boga. Sam chcesz wszystko robic bez Niego - przeciez Ci sie to nie uda jesli On nie bedzie w tym! Jak Ty masz poczuc sens zycia skoro sam wszystko robisz na wlasna reke?
Ja tez tak sie szarpalam ladnych pare lat. NIE WARTO.
Bez Boga ani do proga - to jest swieta prawda.

Nie daj sie Łukasz. Jestes potrzebny Panu Bogu, swiatu, sobie. Gdzies jest jakas dziewczyna, ktora na Ciebie czeka i tez pewnie walczy sama ze soba, przezywa trudnosci. Kiedys sie spotkacie i wymienicie doswiadczenia... ale musisz pozwolic Panu Bogu zeby przyszedl i zadzialal.
pozdrowienia. Trzymaj sie.
I pamietaj nic co zrobiles Ciebie nie przekresla. Jestes dalej wartosciowym, dobrym człowiekiem. Bog dalej Cie kocha tylko pozwol Mu na to zeby Ci to mogl okazac.

(11676)
:)data: 04.01.2010, godz: 21:16

Witaj Krakowianko:)
bardzo fajny pomysł....ja z przyjemnoscią bym spedziala wieczór przy cieplutcej kawce...gdzies na rynku...na milej pogawędzce...
pozdrawiam serdecznie....

(11675)
Tomaszdata: 04.01.2010, godz: 20:15


Modlitwa przed wejściem do internetu.

"Wszechmocny i wieczny Boże,

Który stworzyłeś nas na Twoje podobieństwo
i poleciłeś nam szukać, przede wszystkim, tego co dobre,
prawdziwe i piękne,
szczególnie w Boskiej Osobie Twego Jednorodzonego Syna,
Pana naszego Jezusa Chrystusa,
pomóż nam, błagamy Ciebie,
przez wstawiennictwo św. Izydora, biskupa i doktora,

abyśmy podczas naszych wędrówek w internecie
kierowali nasze ręce i oczy tylko na to, co podoba się Tobie
i traktowali z miłością i cierpliwością
wszystkie te osoby, które spotkamy

przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Święty Izydorze, módl się za nami!
"

(11674)
Tomaszdata: 04.01.2010, godz: 19:58

"

Jedna śmierć jest pospolita.
Śmiercią tą starzec, kobieta
Dziecię, mąż, słowem, tysiące
Ludzi umiera co chwil

Ale jest straszniejsza druga,
Bo nie umarza od razu,
Powolna, bolesna, długa:
Śmierć ta dwie społem osoby ugodzi,
Lecz moje tylko zabija nadzieje
Drugiej bynajmniej nic nie szkodzi.

Jeszcze rodzaj śmierci trzeci:
Śmierć wieczna, jak Pismo mówi.
Biada, biada człowiekowi,
Którego ta śmierć zabierze!


"

(11673)
Chłodny Żółwdata: 04.01.2010, godz: 19:23

Do osoby "pytanie":

Widzi Pani,czasem te nasze ludzkie wrażenia i odczucia choć wydają się całkowicie czyste i wolne od ludzkich słabości nie do końca takimi są. Zalecałbym ostrożność, szczególnie jeśli bardzo emocjonalnie przeżywa Pani każdą spowiedź u tego kapłana.
Proszę tak dla samej siebie,we własnym sumieniu zadać pytanie - czy spowiedź ubogaca konkretnie osoba tego kapłana? I na próbę polecałbym dobrze przygotować się do spowiedzi u innego księdza, odbyć ją i potem porównać wrażenia. Jeśli brakować Pani będzie tego stanu podekscytowania, euforii to będzie to lekki znak, że w pragnieniu kierownictwa duchowego u konkretnego kapłana jest jednak coś personalnego, osobistego w sensie osoby duchownego.

Oczywiście nie zakładam,że Pani odczucia nie są darem Ducha Świętego, który umacnia naszą więź z Panem,zsyła błogosławioną radość po sakramencie pojednania i pokój duszy.Ale zawsze lepiej jest unikać złego,niż wystawiać siebie i innych na jego pokusy.

Z Panem Bogiem,
Chłodny Żółw

(11672)
AgnieszkaM, lat 38data: 04.01.2010, godz: 18:28

Joselyn,

nie chcę Cię zniechęcać, ale nic nie zastąpi rozmów w realu. Poszukaj ludzi, sama się na nich najpierw otwórz. Może jakaś wspólnota kościelna? O relacje trzeba zabiegać, dbać o nie. Same się nie stworzą i same z siebie nie będą trwały. W rodzinie też nie masz z kim pogadać?

(11671)
Kasiadata: 04.01.2010, godz: 17:55

Do Osoby zadającej pytanie
Jeżeli nie masz odwagi prosić o stałe spowiednictwo czy kierownictwo duchowe, to być może nie nadszedł jeszcze dla Ciebie na to czas. Kiedy odczujesz prawdziwą potrzebę tego, Pan da odwagę:)
Powodzenia

(11670)
Xdata: 04.01.2010, godz: 17:43

Do pytanie
Chyba przesadzasz....
I jeszcze jedno.Ks.Twardowski napisal cos takiego(nie wiem ,czy dokladnie pamietam...)
''Najpierw trzeba wygladac na swietego ,ale swietym nie byc,
potem ani swietym nie byc ,ani na swietego nie wygladac,
potem byc swietym tak zeby tego wcale nie bylo widac
i dopiero na samym koncu swiety staje sie podobny do swietego.''

(11669)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 04.01.2010, godz: 17:39

Witam
Proszę Was o modlitwę zamnie , o śmierć we śni, żebym się tej nocy nie obudził.

(11668)
Monika, lat 35data: 04.01.2010, godz: 17:17

Do pytanie
Na Twoim miejscu bym uważała. Właśnie czytam książkę o Janie Pawle II i w tej książce przeczytałam że w obecności każdy czuł się bezpiecznie. Jeśli masz takie myśli to daj sobie spokój. Możesz skrzywdzić tego księdza. Pamiętaj kapłan ma prowadzić do Jezusa. Jeśli uważasz że On jest święty to módl się i pość abyś też taka była i potrzebowała tego kapłana ale tylko w Eucharystii, a spowiednika możesz mieć innego. Aha co jeśli tego kapłana zabiorą? Czasami my kobiety same prowokujemy kapłanów, więc swoim zachowaniem musimy ich wspierać a nie kusić.
Z własnego doświadczenia wiem że Pan Jezus działa przez wszystkich kapłanów, jeśli tylko szczerze podchodzimy do konfesjonału. cieplutko pozdrawiam

(11667)
Krakowianka, lat 27data: 04.01.2010, godz: 13:08

Do wszystkich poszukujących dobrego męża/żony z Krakowa i okolic

Co Wy na to,żeby nie czekać z niecierpliwoscia na kolejną Msze u Franciszkanów,która będzie dopiero za 3 tygodnie i spotkać się już wczeasniej na jakiejś wspólnej kawie gdzieś na Rynku :)
czekam na propozycje od Was :)

(11666)
Pomoc, lat 18, e-mail: anka777@poczta.onet.pldata: 04.01.2010, godz: 12:32

Jak ktoś chce pogadać...to czekam :)

(11665)
jadata: 04.01.2010, godz: 12:31

Jedziemy na ferie do Szwajcarii. Nie wiecie czy pracują tam polscy kapłani, są Msze św. w polskim języku?

(11664)
Trawiasta, lat 28data: 04.01.2010, godz: 08:25

Do X
dziekuje za odpowiedz.
nie podejme teraz z Toba dalszej dyskusji bo nie jestem w stanie tego zrobic. nie gniewaj sie...

jestem zmeczona, potrzebuje odpoczac...

(11663)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 03.01.2010, godz: 23:51

http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=4756

(11662)
Joselyn, e-mail: joselyn@tlen.pldata: 03.01.2010, godz: 23:38

Witajcie :)
Chciałabym kiedyś z kimś po prostu ot tak porozmawiać. Na gg, czy na jakimś forum. Czasem brakuje mi kogoś kto by mnie ,,wysłuchał'' o zrozumieniu nie wspominając. Chciałabym komuś się zwierzyć, lecz nie wiem już komu. Niby znajomi istnieją, ale każdy ma swój świat, swoje sprawy. Gdzie szukać już miejsca by pobyć sobą wśród ludzi?

(11661)
Xdata: 03.01.2010, godz: 23:31

Do Trawiastej
Gdy mowilem,ze Twoje slowa wcale nie sa wazne,to nie znaczylo,iz mam do Ciebie stosunek lekcewazacy,bo jeszcze jestes gotowa tak pomyslec.Bez wzgledu na to,jakie one beda,o czym przeciez mowilem,moj stosunek do Ciebie sie nie zmienia.
A dlaczego je tak obficie komentuje?Niekonsekwencja?Nie...Komentuje je,bo Ty jestes dla mnie wazna-jak kazdy czlowiek.
Jednak Ty, tego,co napisalem o Tobie, wcale nie skomentowalas obficie-prawie w ogole.Czy dlatego,ze dla Ciebie wazniejsze sa slowa?Dla mnie-nie,dlatego tak obszernie skomentowalem Twoje.
A tak nawiasem,powiesz-bez zastrzezen-ze nadal mam tu pisac,komentowac,prowokowac.....?

(11660)
pytaniedata: 03.01.2010, godz: 23:08

jak myślicie- znam jednego kapłana u którego wyczuwam, że jest głęboko zjednoczony z Bogiem, a po spowiedzi właśnie szczególnie u tego kapłana widzę u siebie postęp duchowy i mam odczucie, że tak jest dzięki modlitwie tego ojca. Czuję, że jest to osoba, na którą wiele lat czekałam, żeby była moim kierownikiem duchowym, ..ale nie mam odwagi go o to poprosić.. Samo sformułowanie: kierownik duchowy brzmi jakoś dziwnie, ale czuję , że potrzebuję z kimś oświeconym odczytać moją drogę.. A dlaczego się czuję niezręcznie?.. może to się wydawać dziecinne, ale tak naprawdę widzę, że problemem jest dla mnie jego wiek. Jest w podobnym wieku do mojego( ok. 30lat) i nie chciałabym, żeby wyszło jakoś dwuznacznie. Żeby sobie nie pomyślał, że baba jakaś się do niego doczepiła, aby móc się wygadać. Aż żałuję, że nie jest starszy ze 20 lat, wtedy łatwiej by mi było się przed nim otworzyć. Z wieloma kapłanami się zetknęłam, ale ten wydaje mi się już święty.. Nie wiem, dlaczego się tak szarpię. Chcę, czuję, że powinnam, a mam opór. Myślałam, że może zwyczajnie się w nim zakochałam, ale to jest zupełnie inny wymiar. Przy tym człowieku zapomina się o płci, a budzi się anielska strona duszy.. Przesadzam..?

(11659)
krakowiankadata: 03.01.2010, godz: 21:44

Do Marcina

Tak, to jest bardzo dobry pomysł. Jestem za i przyłączam się

(11658)
karoldata: 03.01.2010, godz: 21:09

ups... małe zaćmienie...

(11657)
Moderatordata: 03.01.2010, godz: 19:08

Karolu Twoje wpisy są widoczne

(11656)
karoldata: 03.01.2010, godz: 18:26

Admin, mam pytanie: czy moje wpisy z wczoraj nie dotarły czy nie przeszły moderacji?

Pozdrawiam :)

(11655)
Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 03.01.2010, godz: 17:50


Jezus Chrystus jest jedynym, Bozym rozwiazaniem problemu grzechu
i winy czlowieka. Tylko przez Niego mozesz poznac Boza milosc i
plan dla swojego zycia.

ON UMARL ZA NAS...
"W tym przejawia sie milosc, ze nie my umilowalismy Boga, ale ze On
sam nas umilowal i poslal Syna swojego jako ofiare przeblagalna za
nasze grzechy". 1 J 3,16

I ZMARTWYCHWSTAL
"Chrystus umarl za nasze grzechy... zostal pogrzebany... zmartwychwstal
trzeciego dnia, zgodnie z Pismem... ukazal sie Kefasowi, potem dwunastu.
Potem ukazal sie wiecej niz pieciuset braciom na raz". 1 Kor 15,3-6

I DLATEGO ON JEST JEDYNA DROGA
"Odpowiedzial mu Jezus: Ja jestem droga, prawda i zyciem. Nikt nie
przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie". J 14,6

Bog przerzucil pomost nad ta przepascia, ktora dzieli nas od Niego.
Poslal swego Syna, Jezusa Chrystusa, aby umarl za nas, ponoszac
w ten sposob kare za nasze grzechy.

Nie wystarczy jednak o tym wszystkim wiedziec...

(11654)
Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 03.01.2010, godz: 16:42

TU MACIE W WERSJI POLSKIEJ:

http://www.tvp.pl/religia/serwisy/programy-katolickie/my-wy-oni/wideo/stygmatyczka-marta-robin

(11653)
Artii, lat 34data: 03.01.2010, godz: 16:10

Nie nasze zmienne uczucia, lecz obietnice zawarte w Pismie Swietym
sa nasza podstawa i autorytetem. Chrzescijanin zyje wiara w
niezmiennosc Boga i Jego Slowa. Wyobrazmy sobie taka sytuacje, jest
pociag, oznaczmy go nawiasem kwadratowym z napisem [FAKT] za nim
zwykly nawias i napis ktory symbolizuje wagony (wiara) i kolejny (uczucia).

[FAKT]-(wiara)-(uczucia)

pociag - wagon - wagon

Ten przyklad pociagu i wagonow ukazuje stosunek miedzy
faktem (Bogiem i Jego Slowem), wiara (nasza ufnoscia do Boga i
Jego Slowa), a uczuciami (roznymi reakcjami emocjonalnymi)

Pociag ciagnie za soba wagon. Jednakze bezcelowe byloby usilowanie
ciagniecia pociagu przez wagon. Wiara moze wyrazac sie uczuciowo,
ale uczucia nie sa sprawdzianem wiary i wiezi z Bogiem.
W relacji z Bogiem ufamy nie przezyciom czy doznaniom, ale Bogu,
ktory jest wierny i wypelnia to co obiecal (por.2 Kor 5,7)

(11652)
Pytaniedata: 03.01.2010, godz: 15:40

Witajcie, potrzebuje tekst nowenny do Matki Teresy z Kalkuty. Czy macie taki tekst?

(11651)
Marcindata: 03.01.2010, godz: 13:47

A ja w tym Nowym Roku proponuję by każdy z nas kto tu zagląda przynamniej raz w miesiącu objął modlitwą wszystkich Zródełkowiczów,szczególie tych którzy się pogubili na drogach swojego życia.Niech to będzie wyraz naszej miłości blizniego.....

(11650)
Trawiasta, lat 28data: 03.01.2010, godz: 11:03

Do Marcina

"Do wszystkich A ja w tym Roku życze wszystkim Zródełowiczom tego co jest najbliższe mojemu sercu i pragnieniom: czystego sumienia wolnego od przywiązania do grzechu,zdrowia które jest darem bezcennym,drugiej osoby która kocha i chce być kochana i stabilizacji materialnej która tak ważna dziś jest. Szczęśliwego Nowego Roku!:)"

DZIEKUJE! Te zyczenia sa bardzo trafione - czy my w tym calym zyczeniu dobra szczescia i pomyslnosci nie zapominamy o najwazniejszym? O czystym sumieniu?
Tak sobie pomyslalam przed chwila...ze przeciez czyste sumienie i wolnosc od grzechu, nie zawsze musi isc w parze ze szczesciem i pomyslnoscia... Wszystko zalezy od tego, na jakiej podstawie budujemy to szczescie... I skad ta pomyslnosc do nas przychodzi...
Z Panem Bogiem zawsze bedzie dobrze. Moze niekoniecznie kolorowo, modnie ale - dobrze i bezpiecznie. Nie zapominajcie o tym.

pozdrowienia serdeczne, Marcinie, dobrze ze wrociles :)

(11649)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 03.01.2010, godz: 11:01

Panie Boże! - Tyś powiedział na początku świata, że niedobrze jest człowiekowi samemu i dlatego dałeś Adamowi Ewę za żonę, by mu była podporą i pociechą, a zarazem matką jego dzieci. I ja mam kiedyś wstąpić w święty związek małżeński. Dopomóż mi więc wybrać sobie taką towarzyszkę życia, z którą mógłbym żyć uczciwie ku twojej chwale i memu własnemu szczęściu. Oświeć mnie, bym nie oglądał się na urodę ciała albo na bogactwa, bo te są przemijające, ale bym umiał docenić szlachetny charakter oraz pobożne i czyste życie, by ta, na którą padnie mój wybór, była mi zawsze wierną towarzyszką, przyjaciółką i godną matką dzieci, którymi raczysz nas obdarzyć. Wiem, że szczęścia w małżeństwie sam sobie nie znajdę, jeśli Ty, o Boże, nie obdarzysz mnie swym błogosławieństwem. Stąd o to błogosławieństwo już dziś Cię proszę i chcę sobie na nie zasłużyć przez wierne wypełnianie obowiązków wobec Ciebie oraz przez życie uczciwe i czyste. trzeźwe i pracowite. Proszę Cię wiec: prowadź Boże, drogą uczciwości i honoru. Strzeż wszelkich pokus i lekkomyślności wieku czego i dopomóż mi, bym zawsze godnie odnosił się do każdej dziewczyny i niewiasty, i ustrzegł się wszystkiego, co Tobie się nie podoba i co bym musiał później przed małżonką moją ukrywać, albo czego przed dziećmi moimi się wstydzić.
Św. Józefie, miłośniku czystości i wzorze wielkiej roztropności, uproś mi tę łaskę u Boga. Amen.


* * * * *

Panie Boże, Ojcze niebieski, Ty widzisz całe me życie, tak jak ja ze szczytu góry oglądam leżący u mych stóp krajobraz. Ty wiesz ,gdzie mieszka dziewczyna, która kiedyś, gdy ze mną się spotka, opuści ojca i matkę, i odda mi serce i rękę, abyśmy odtąd wzajemnie do siebie należeli. Proszę o rozwagę i cierpliwość, bym znalazł dobrą towarzyszkę i matkę mych dzieci, którą Ty dla mnie wybrałeś, jeszcze zanim się urodziliśmy. Amen

(11648)
Trawiasta, lat 28data: 03.01.2010, godz: 11:00

Do X
Bardzo duzo napisales do mnie. Dziekuje za odpowiedz.
Napisales m.in.cos takiego:
"Jesli ja przesadzam i moralizuje,to Ty tez,niestety...To co napisalas omnie,wszyscy uznali za wyrocznie(moze nie wszyscy?)Jest to emocjonalne,mozesz sie zarzekac,ale tak jest.Poniekad,od tej pory Ty przejmujesz''ster rzadow'',wskazujesz droge,nakazujesz,odsylasz dokads itd.Ja oczywiscie wszystko Ci wybaczam,bo wiem jakie masz intencje-i slowa Twoje wcale nie sa wazne,niech beda takie-mocne,dosadne,twarde..."

Wszyscy uznali za wyrocznie moje slowa? Na jakiej podstawie tak sadzisz?
Jacy wszyscy, na litosc boską?
Kto chce, komentuje wpisy innych ludzi. Kto nie chce, nie robi tego.
Nie zauważyłam lawiny wpisów krytykujacych Ciebie, żadnych masówek z poparciem dla Trawiastej...
Ejj, czy Ty nie jestes odrobine przewrazliwiony??

Moje slowa dla Ciebie nie sa wazne? To w takim razie, czemu je tak obficie komentujesz? Nie rozumiem tego.
No w kazdym razie powodzenia w Nowym Roku. I wszystkiego dobrego :)


Łukaszu,
przypominam Ci tylko, ze Pan Bog za Ciebie nic nie zmieni.
Ale Ty juz o tym wiesz, prawda?

Uwazaj na siebie. I powodzenia w zaliczeniach w szkole! Zreszta nie tylko Tobie tego zycze - wszystkim studentom i uczacym sie, doksztalcajacym, podnoszacym kwalifikacje, zmieniajacym prace etc., etc., osobom, dla ktorych zblizaja sie jakiekolwiek egzaminy, zaliczenia - powodzenia i glowa do gory. DACIE RADY.

dobrego dnia :)

(11647)
Rafał, lat 25data: 03.01.2010, godz: 10:08

Prosze o modlitwe za mnie bym odzyskal rozum i sile do walki z nalogiem. BOG ZAPŁAĆ

(11646)
Basaiadata: 03.01.2010, godz: 08:17

BOŻE proszę wyciągnij swoją prawicę
i wyrwij moje dziecko
z niewoli babilońskiej
i oddaj je mnie
bo ja je znalazłam i ukryłam jak najpiekniejszą prełę.
Amen

(11645)
http://www.zamysleniakrc.repubdata: 02.01.2010, godz: 23:34

Popatrz na psa uwiązanego przed sklepem
o swym panu myśli
i rwie się do niego
na dwóch łapach czeka
pan dla niego podwórzem łąką lasem domem
oczami za nim biegnie
i tęskni ogonem

pocałuj go w łapę
bo uczy jak na Boga czekać


/Czekanie, Ks. Jan Twardowski/

Moi Kochani!
Za nami święta.
Boże Dziecię przyszło do swojej własności.
Święty Szczepan ze świadectwem
swojego życia dał nam przykład
jak wielbić Boga.
Bale sylwestrowe za nami,
wszędzie były nawet i u nas w Gąbinie,
w wielu domach także.
Jeszcze wieczorami słyszymy
posylwestrowe wybuchy
tak byśmy nie zapomnieli że to już 2010 rok.
No właśnie, nowy rok
dziś już 3 stycznia.
Trzeci dzień nowego roku!
Jak ten czas szybko biegnie?

Chciałoby się zatrzymać na chwilę te wskazówki zegara.
Chciałoby się dzwony powstrzymać od bicia.
Chciałoby się zatrzymać czas, by jeszcze zdążyć
coś zmienić, poprawić, zacząć od nowa.
Tylko czy naprawdę tego chcemy?

Chyba potrzeba nam choć trochę takiej mądrości
jak w księdze Syracha - z dzisiejszego I czytania -
Mądrości, która pomogłaby nam zatrzymać się,
coś zmienić, naprawić, zacząć od nowa.
Bo tylko w takiej mądrości
Bóg przychodzi ze swoją Mądrością.
Tylko w takiej Mądrości
rozbija swój namiot pokory, ciszy
i zrozumienia drugiego człowieka.
Ileż to nam jeszcze brakuje mądrości
choć czasami za mądrych się uznajemy.

Czasami dziwimy się,
że nie ma takiej mądrości ktoś kogo znamy,
że nie rozumiemy dlaczego tak a nie inaczej postąpił,
a sami nieraz postępujemy tak samo.
Częściej stajemy się mędrkującymi nie mędrcami,
a to wielka różnica.

A może właśnie nieraz dla pokory
Bóg stawia przed nami
takiego psa sprzed sklepu - jak w wierszu ks. Jana -
który nieraz ma w sobie większą mądrość
niż jego właściciel.
Taki pies szybciej pomyśli o swoim właścicielu
niż właściciel o psie.

Tak, mi drodzy!
Czemu tak jest,
że uznając Jezusa za Boże Dziecię,
które niesie nam zbawienie
nie czynimy Go najważniejszym w naszym życiu?
Dlaczego nie jest dla nas podwórzem łąką lasem domem?
Dlaczego oczy nasze za Nim nie biegną?
Dlaczego za nim tak mało tęsknimy?
Dlaczego?

Dlaczego nie czekamy na niego z niecierpliwością
tylko aż nas ktoś popchnie,
albo przynagli bo czas do kościoła.
Dlaczego nasze myśli nie biegną często do Niego
choć wiemy, że zawsze jest dla nas pocieszeniem?
No właśnie: dlaczego?
Pies to potrafi i tęskni ogonem,
pocałuj go w łapę
bo uczy jak na Boga czekać.

Świętujemy jeszcze Narodzenie Bożego Syna
tak uroczyście było w tym roku podczas Pasterki,
gdy Jezus zrodził się na ławce z gąbińskiego parku.
Śpiew kolęd, tyle radości,
uśmiechy na twarzach wielu.
Wszyscy radują się, że Słowo stało się Ciałem.
Tylko czy ta radość wszędzie jest pełna?
Czy czasami nie jest to tylko rutyna i zwyczaj?

Kiedy tak chodzę z kolędą
odwiedzając was w domach
to spotykam takie miejsca,
w których słychać głos:
Tu Bóg nie urodził się chyba godnie!
On przyszedł do swoich, a swoi go nie przyjęli!

Bo jak mam rozumieć że jest inaczej
gdy wchodząc do domu - pełnego dzieci i wnuków -
podeszła w latach matka ma łzy w oczach i mówi mi:
"Proszę księdza, ten Jezus na ścianie
i Jego miłujące Serce to mi tylko pozostało!
W wigilię dzieci zamknęły mnie samą w domu,
i pojechały sobie. Co ja im zrobiłam?
Wszystko im dałam, a teraz jestem sama! "

Wyszedłem z domu ze łzami w oczach
bo widziałem dom, w którym jest radość świąteczna,
piękną choinkę i wysprzątane mieszkanie.
Tylko w szopce pod choinką w tym domu
Chrystus Słowo Wcielone nie naradził się!
Tam jest puste miejsce!
Tam nie ma Boga!
Im się tylko wydaje, że On tam jest.

I widziałem w sąsiednim pokoju
obskubana starą plastikową choinkę,
taką już łysą, że igiełek nie widać
z kawałkiem anielskiego włosia
a pod nią widokówkę z szopką.
I wdziałem w oczach tej kobiety,
że Jezus tu się urodził!
Znów zrodził się w ubóstwie,
przyszedł i swoi Go przyjęli!
I dał moc, aby trwać i wiary nie stracić!

Oj, czasami to naprawdę
tego pasa trzeba całować w łapę
i to na klęczkach!
Bo naprawdę uczy bardziej niż człowiek.

Przeżyłeś już siostro i bracie
niejedno Boże Narodzenie.

Pomyśl!
Czy rzeczywiście narodziło się w tobie
Słowo Wcielone?
Czy rzeczywiście zamieszkało w tobie?
Czy cud przemiany i cud miłości
trwa do dzisiaj w twoim życiu?
Bo w święta świat staje się lepszy
i o cud łatwiej w naszych domach.
Trzeba tylko byś pozwolił na ten cud Miłości!
By nikt nie czuł się sam
nie tylko w święta, ale każdego dnia.

Bo każdej nocy,
gdy zwycięża Boża Miłość rodząca się na sianie
zdarzyć się może cud,
co rok od dwóch tysięcy lat
jest przecież dzieckiem Bóg.

2010

(11644)
krakowiankadata: 02.01.2010, godz: 22:30

Zapraszam wszystkich na Msze dla samotnych w Krakowie....szkoda tylko, że tak mało mężczyzn sie stara :( Do roboty PAnowie!!!Żyje sie tylko raz :)

(11643)
:)data: 02.01.2010, godz: 21:58

witam serdecznie R:)

Ojjjj...tak.. ma wielką moc jak dla mnie...
Już czekam na styczniową....:)
Może uda nam się na niej wlasnie się spotkac...
pozdrawaim serdecznie): życząc Blogosławionego Nowego roku...

(11642)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 02.01.2010, godz: 21:54

Łukasz,

"Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane:
Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień,
uważają nas za owce przeznaczone na rzeź.
Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
(Rz 8, 35-39)

Proszę przemyśl ten fragment Pisma Św. i odpowiedz sam sobie czy w to wierzysz... Jeśli wierzysz to przestań słuchać ducha oskarżyciela "bo jeśli jesteś z Bogiem to któż przeciwko Tobie?" w każdej sytuacji trudnej odrzucaj tego ducha w Imię Jezusa Chrystusa i karz mu iść pod Krzyż i poddać się woli Najwyższego.

Jesteś dużym facetem i dostałeś tu tyle rad że już musisz wiedzieć co robić bo masz rozum i wolną wolę. Tym bardziej że oddałeś całego siebie modlitwą oddania Jezusowi. Teraz weź się w garść i weź te słowa sobie do serca:

"Ty znowu będziesz słuchał głosu Pana, wypełniając wszystkie polecenia, które ja tobie dziś daję. Pan, Bóg twój, poszczęści tobie w każdym poczynaniu twej ręki, w owocach twego łona, przychówku bydła i płodach ziemi. Bo Pan na nowo będzie się cieszył ze świadczenia ci dobrodziejstw, jak cieszył się wyświadczając je twoim przodkom, jeśli będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, przestrzegając jego poleceń i postanowień zapisanych w księdze tego Prawa; jeśli wrócisz do Pana, Boga swego, z całego swego serca i z całej swej duszy. Polecenie to bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można było powiedzieć: Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. I nie jest za morzem, aby można było powiedzieć: Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. Słowo to bowiem jest bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł wypełnić. Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił" (Pwt 30, 8-16)


"Uciekaj od grzechu jak od węża, jeśli się bowiem zbliżysz, ukąsi cię: jego zęby to zęby lwa, co porywają życie ludzkie." (Syr 21,2)

z modlitwą karol

(11641)
karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 02.01.2010, godz: 21:18

Alys

Nic "prostszego" :) ... Wzór masz, pomoce dydaktyczne też (Pismo Św. itp) i coż więcej potrzeba... tylko niegasnącej nadziei, ufności i samozaparcia by ciągle przegladać się w lustrze Ewangeli i rozwijać się wciąż codziennie od nowa, nie patrzeć za siebie tylko na Wzór przed sobą i tak aż do końca, gdy osobiście spojrzymy w oczy Temu który nas stworzył :)

(11640)
Xdata: 02.01.2010, godz: 21:17

Zawsze w chwili gdy konczy sie stary,a zaczyna nowy rok,mozna zaobserwowac wielka radosc,euforie....Zastanawiam sie jednak, z czego tak sie ciesza niewierzacy,ateisci?Z tego,ze rok sie skonczyl,ze sa o rok starsi,ze blizej maja do smierci....?Przeciez sadza,ze po smierci pustka,ze nic juz nie bedzie.....Jakas makabryczna to radosc...

(11639)
Malutkidata: 02.01.2010, godz: 20:48

Święta Rita - wspaniała orędowniczka w sprawach trudnych i beznadziejnych. Za jej przyczyną można uzyskać naprawde wiele łask. Szczególnie polecam 9-cio dniową nowenne do Św. Rity. O cudach dokonanych za jej wstawiennictwem nie będę pisał bo niektóre z tych cudów wydają się po prostu niemożliwe :)

pozdrawiam

(11638)
Artii, lat 34data: 02.01.2010, godz: 18:53

Zyczymy wszystkim Zrodelkowiczom pomyslnego, NOWEGO ROKU, pelnego łask i Bozej Milosci :) zycza Joanna, Artur i coreczka Martunia :)

(11637)
Atka, lat 34, e-mail: bwatkaw@interia.pldata: 02.01.2010, godz: 17:59

Może dlatego, że cierpienie trudno zaakceptować i zrozumieć. Trzeba mieć w sobie wiele pokory i ufności, że Pan Bóg wie, czego nam trzeba...
Od dwóch lat bardzo bliska stała się dla mnie postać św. Rity. Tak, to jest ta święta od spraw beznadziejnych. Niektórych rzeczy w moim życiu nie jestem w stanie zrozumieć, więc staram się brać przykład z tej świętej, która tak pokornie przyjmowała wszystkie cierpienia. A było tego naprawdę dużo. Niestety, ja nie jestem taka pokorna... Zadaję Panu Bogu mnóstwo pytań.

(11636)
Artii, lat 34data: 02.01.2010, godz: 16:19

Marta Robin urodzila sie 13. marca 1902r. Cale zycie spedzila w swej rodzinnej wiosce, Châteauneuf-de-Galaure, kilkadziesiat kilometrow na poludnie od Lyonu. Od dziecinstwa watlego zdrowia, w pamieci najblizszych pozostala jako dziecko bardzo pogodne i pobozne. Lubila smiac sie, zartowac, tanczyc i modlic sie. O sobie samej mowila po latach: "Zawsze bardzo kochalam Dobrego Boga". Od dziecinstwa cecha jej poboznosci byla niezwykla czesc dla Maryi, o ktorej mowila czesto "moja Mama".
Wczesnie staje wobec doswiadczenia cierpienia. Poczawszy od 1918 r. choroba powoli unieruchamia ja. Od lat znane jej bole reumatyczne wzmagaja sie. Gdy ma 26 lat jej nogi zostaja calkowicie sparalizowane, niecaly rok pozniej nastepuje paraliz rak i calego ciala, az po zanik odruchu przelykania. Unieruchomiona odtad lezy w lozku, przez piecdziesiat lat cierpiac w sposob, ktory trudno sobie wyobrazic. Kazdy dotyk, kazdy promien swiatla (choc od 1940 r. nie widzi) sprawiaja jej bol. Dodatkowym zrodlem cierpien jest cotygodniowe przezywanie Meki Jezusa. W pazdzierniku 1930 r. Chrystus wypisuje w jej ciele znaki swej Meki - stygmaty ran stop, rak, przebitego boku i korony cierniowej.. Marta nie tylko nigdy nie przestaje cierpiec, ale wrecz cierpienie sie wzmaga z uplywem lat, az po kres ziemskiego pielgrzymowania, ktory nastapil 06. lutego 1981 r.

(11635)
Monika, lat 35data: 02.01.2010, godz: 16:13

Spokojnego i szczęśliwego Nowego Roku dla Źródełkowiczów.

Dla mnie rok 2009 był szczęśliwy. Przez cały rok pracowałam, byłam na urlopie w Tatrach, u Matki Bożej w Częstochowie i Licheniu, później wesele brata i był jeden smutny moment śmierć wujka. Poza tym chodziłam do kina i na spacery z fajnymi facetami i wznowiłam kontakt z koleżankami.

Rok 2010 też będzie szczęśliwy bo będzie beatyfikacja Jana Pawła II. Modlę się o łaski dla świata. Zło szaleje a Jezus jest jeszcze maleńki w żłóbku.

Asiu noszę medalik szkaplerzny, ponieważ usłyszałam że Jan PaweŁ II nosi Szkaplerz.

(11634)
Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 02.01.2010, godz: 15:22

W naszym swiecie cierpienie istot niewinnych uwaza sie za skandal.
Skandalem jest wiec Marta Robin, ktora przez piecdziesiat lat dzien i noc
doswiadczala cierpienia, siegajacego zenitu co piatek.
"Cierpiala bez przerwy - powiedziala mi Francoise Degaud - jej powierniczka.
I prosila jeszcze o dodatkowe cierpienia!"

(11633)
Marcindata: 02.01.2010, godz: 12:58

Do X i innych
Ja się zastanawiam czy Łukasz rzeczywiście sie zmieni czy to tylko pustosłowie. Przypomina mi się tu wpis pewnej dziewczyny na znanym portalu która napisała:jestem jaka jestem i już się nie zmienie.Jeżeli była to dziewczyna pełna cnót to chwała jej za te słowa ale jeśli jest to ktoś pełen rażących wad....W ubiegłym roku spotkałem dziewczynę która chciała ode mnie czegoś poważnego ale właśnie powiedziała mi te słowa w sytuacji gdy jej zwracałem delikatnie uwagę na jej pewną dużą wadę która wymagała korekty i przez to nie dałem jej szans na coś poważnego. Bo Ewangelia wzywa nas do ciągłej przemiany,zwłaszcza odnośnie cięzkicha wad i nie wolno nam przejść obok swoich wad lekceważąco machając ręką....

(11632)
może ktoś zechce skorzystać ..data: 02.01.2010, godz: 12:15

O Jezu, Panie mój, poświęcam się i oddaję się pod Twoje najwyższe panowanie, którego nie udzielasz żadnemu stworzeniu — oddaję się wspanialej, całkowitej i szczegółowej władzy nad każdym stworzeniem, jaką posiada Twoje Człowieczeństwo dzięki przedziwnemu i godnemu uwielbienia Synostwu Bożemu.
Tobie się oddaję i poświęcam cały... pragnę, abyś miał szczególną władzę nad moją duszą i nad moim stanem, nad życiem i moimi czynnościami, jako nad rzeczą należącą do Ciebie na mocy nowego i szczególnego prawa oraz dobrowolnego aktu woli, przez który pragnę zależeć zawsze od Twojej... władzy.
Ponieważ Twoja władza nieskończenie przewyższa naszą, błagam Cię, o Jezu, racz sam objąć wszelką władze nade mną, gdyż ja nie jestem zdolny dać Ci jej. Błagam Cię, przyjmij mię za Twojego poddanego i niewolnika, niechaj się to stanie w taki sposób, którego ja poznać nie mogę, a który Ty dobrze znasz (P. de Berulle).

(11631)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej