Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [362] [363] [364] [365] [366] [367] (368) [369] [370] [371] [372] [373] [374] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

rek, lat 36data: 22.11.2009, godz: 17:48

do Gosia
obejrzałem jeden z proponowanych filmów i zupełnie na tym poprzestanę
dla mnie osobiście jest to jedna z wielu teorii spiskowych, ciekawi mnie tylko kto za tym stoi, bo film jest zrobiony bardzo profesjonalnie i jak zauważyłem jest cała seria filmów o podobnej tematyce, mi się raczej kojarzy to z jakimś sekciarstwem, apokaliptyczne wizje które możemy powstrzymać przyłączając się do walki,
właściwie sam początek filmu jest sprytną manipulacją, bo autorzy nakazują nam "oglądanie tego filmu z otwartym umysłem i odłożenie na bok wszystkiego tego co dotychczas uważaliśmy za prawdę bo było to kłamstwo", czyli ktoś ma monopol na prawdę, jedyną prawdę a boi się konfrontacji z rzeczywistość bo ta jego prawda mogła by nie wytrzymać tej konfrontacji

uważam, że potrzeba jest dużo rozwagi i ostrożności, podobne metody działania ma wiele sekt jak chociażby kościół scjentologiczny

(10780)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 22.11.2009, godz: 17:37

Problem nie lezy w Bogu:)Problem leży w tym, czy my umiemy otwierac się na Łaskę Bożą,na działanie Boga i czy nie zasklepiamy się w sobie czyniąc ze swojego serca skorupę,do której nie ma dostepu Bóg.On każdego z nas chce mieć u Siebie, dla każdego z nas jest przygotowane miejsce w niebie, ale trzeba chyba sobie tu zdac pytanie co za zycia noszę w sobie czy piekło czy niebo, bo w zadnym z tych stanów nie znajdziemy się znikąd.Jakie życie taka śmierć.J to jak zyjemy tak bedziemy życ na wieczność.z Bogiem.

(10779)
ewelina, lat 28data: 22.11.2009, godz: 15:41

Czy myslicie o swojej śmierci??? O tym czy Bóg zechce nas wziąśc do Siebie??? Mimo tego, że jestem katoliczką, codziennie się modle czytam Pismo św.jak tylko mogę chodze do Kościła boję się (nie samej śmierci) ale tego, że Bóg mnie nie zechcę. "Nie każdy kto woła Panie Panie wejdzie do Królestwa Bożego". Boję się tego że moja wiara jest za słaba, że nie ma w niej uczynków, a jest za dużo grzechów. Zwyczajnie boję się, że gubie się w tym świecie, że nie wiem jak żyć, a życie jest takie krótkie i nie zdąze naprawić zła które uczyniłam. I chyba tak na prawde nie wiem czy jestem dobrym człowiekiem, dobrym chrześcijaninem, który tak na prawde kocha Boga. Wiem,że życie bez Boga nie ma dla mnie sensu, ale czy pełnie wole Boga? czy problemy dnia codziennego nie przysłaniaja mi Go?czy z odwagą wyznaje swoją wiare?? Tyle jest tych pytań bez odpowiedzi. A ja boję się że kiedy umrę Bóg mi powie "kiedy byłem głodny nie dałeś mi jeść, kiedy byłem w więzieniu nie odwiedziłeś mnie............."Czy kiedy mówie kocham Cię Jezu to jest to przepełnione bezgraniczna, bezinteresowna miłością????Sama tak na prawdę nie wiem co chciałam napisać, i czy ktoś w ogóle zrozumie o co mi chodzi. Pozdrawiam wszystkich z Bogiem

(10778)
Bogdadata: 22.11.2009, godz: 15:02

Czytam już od dłuższego czasu wpisy, które pojawiają się na ''Źródełku'',ale do tej pory nie zabierałam głosu w żadnej dyskusji. Do napisania skłoniły mnie przemyślenia Pavla, z którym w pełni się solidaryzuję.Mój tok rozumowania Boga, wiary w Niego, Jego działania jest bardzo zbliżony do tego, o czym pisze Pavel.Nie wszystko - w kwestiach wiary-dla mnie jest proste, jasne i zrozumiałe, jak chociażby cierpienie dzieci.Często się zastanawiam, dlaczego Pan Bóg każe dzieciom tak cierpieć.....Trudno mi tutaj zrozumieć Boga! Wiem, że jest wszechwiedzący, wszechdobry, sprawiedliwy i pełen miłości - a mimo to umierają dzieci i matki, których dzieci potrzebują i nikt nie wie, dlaczego jest tyle nędzy na świecie....Trudno mi też zrozumieć i nie potrafię sobie odpowiedzieć, dlaczego młodzi ludzie, mający przed sobą znakomite perspektywy, zostają tak szybko powołani przed oblicze Pana.
Ale z drugiej strony, czasami tak sobie myślę - gdyby wszyscy byli szczęśliwi nie potrzebowano by Boga.Dla większości ludzi On jest tylko od nieszczęść. Wtedy Go ludzie potrzebują i modlą się.Wolter powiedział:''Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, ale człowiek odpłacił Mu się tym samym.''Ja się z tym zgadzam!!!My ludzie, mamy taką tendencję, by wyobrażać sobie Boga i Jego miłość według swoich aktualnych potrzeb i stanów psychicznych........


Szkoda, że nie rozumiemy wszystkich Bożych zamysłów.....A może to i dobrze! Nie wiem......Pytania, pytania, pytania bez końca.....................Wiem, że do niektórych spraw w życiu - ważnych i tych mniej ważnych-aby je dobrze zrozumieć, by okazały właściwą swą wartość i osiągnęły swój cel, dojrzewa się etapami.....
Wczorajszy post Tomasza szerzej otworzył mi oczy na pewne istotne sprawy - chyba przestanę zadawać sobie pytania, na które i tak wiem, że nie znajdę odpowiedzi. A poza tym, nikt nigdy nie mówił, że będziemy szli przez życie bez żadnych pytań bez odpowiedzi.....Połowiczną odpowiedzią jest nauczyć się żyć z pytaniami i niewiedzą- czy tego chcemy czy nie!!!


Pozdrawiam wszystkich Źródełkowiczów:)) i życzę udanego tygodnia.....

Pavel- to dla Ciebie:

,,Żadna noc nie może być aż tak czarna, żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna, żeby nie można było odkryć oazy.
Pogódź się z życiem, takim jakie ono jest.
Zawsze gdzieś czeka jakaś mała radość.
Istnieją kwiaty, które kwitną nawet w zimie''
(Phil Bosmans)

(10777)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 22.11.2009, godz: 14:35

Orędzie Glorii Polo
Siostry i Bracia w CHRYSTUSIE PANU:
Pan, nasz Bóg, niech wypełni nas Swoim błogosławieństwem i udzieli nam wszystkim łaski osobistego nawrócenia i zbawienia. Nazywam się Gloria Polo. Jestem kobietą, która doświadczyła śmiertelnego uderzenia pioruna. Tych, którzy wątpią w autentyczność okoliczności mojego wypadku, mogę poinformować, że w kolumbijskim dzienniku „EL ESPECTADOR” z dnia 8 maja 1995 ukazał się o nim artykuł.
Artykuł ów świadczy o prawdziwości tego zdarzenia. Gdybym nie była przekonana że jest ono pełnym miłości wołaniem Naszego Pana i Boga do osobistego nawrócenia każdego z nas, wówczas nie mogłabym mówić tysiące razy, tysiące tysięcy razy - jak nakazał mi sam Pan - o tym świadectwie wiary.
Miłość naszego Pana do nas ludzi jest tak wielka i niezmierzona, że pozwolił na to, że nie tylko zostało mi dane to mistyczne doświadczenie, ale także na to, że mogę dzielić się nim ze wszystkimi, którzy mogą i chcą mnie słuchać.
Szczerze mówiąc, czy ktoś z Was naprawdę sądzi, że opowiadałabym całemu światu o swoim wcześniejszym życiu, jak na spowiedzi z całego życia, gdybym nie potraktowała poważnie polecenia Pana i nie zaufała Jego słowu? Zapewniam Was całkiem szczerze, że w przeciwnym razie nikt, naprawdę żaden człowiek na tym świecie nie dowiedziałby się niczego o mnie, o moim wnętrzu, moim duchowym życiu, moich uczuciach, moim „ego”, o moim społecznym i rodzinnym zachowaniu i środowisku, jak i o mojej osobistej przeszłości, gdyż po prostu zbyt bardzo wstydziłabym się mówić o tym publicznie. Myślę, że wtedy jedynie mój spowiednik wiedziałby coś o tym.
Tak więc posłuszna naszemu Panu wędruję tu i tam, przemierzam wiele zakątków ziemi, by dzielić się z wieloma innymi ludźmi moim przeżyciem - tym wielkim darem Pana. W wielu krajach przyjęto mnie z otwartymi ramionami i prawie zawsze, podczas tych minionych 10 lat, mówiłam o moim doświadczeniu w grupach modlitewnych, w parafiach, wspólnotach klasztornych czy przed inną zainteresowaną publicznością. Bóg bowiem udzielił mi łaski wielkiej miłości do Kościoła Katolickiego, do którego wspólnoty wiernych mogę i ja się zaliczać. Udzielił mi w darze również łaski posłuszeństwa wobec Niego i autorytetów naszego Kościoła. Wy sami możecie doświadczyć tego daru Boga, przypatrując się wielu pokornym duszom, które pragną słuchać Głosu Pana, brać na poważnie Jego słowa, odmieniać swe życie, nawracać się, wyciągać z tego konsekwencje, budować wiarę chrześcijańską w rzeczywistości współczesnego człowieka, - mówiąc krótko - otwierać Mu swe serce, aby Jego łaska mogła ożywić i zmiękczyć nasze skamieniałe serca. Pan podąża za nami przez życie niczym natrętny żebrak, stoi na skraju naszej życiowej drogi, spogląda na nas smutno i Swoim łagodnym głosem próbuje nakłonić nas do zawrócenia, do powrotu. Poprzez moje świadectwo wiary w wielu częściach świata nawróciło się wielu ludzi, i to dzieje się nie dlatego, że ja to sprawiam, że jestem taka dobra i przekonywująca. Nie, absolutnie nie. Wszystko to jest jedynie dziełem Bożym, działaniem Jego łaski i owocem Jego Miłosierdzia.

















Wprowadzenie

Jeśli ktoś z Was wątpi albo sądzi, jakoby Bóg nie istniał i że życie po śmierci to dobry materiał dla twórców filmów, lub jeśli ktoś uważa, jakoby wraz ze śmiercią wszystko się kończyło, niech raczy przeczytać to świadectwo. Tylko przeczytajcie je dokładnie od początku do końca. Wasze zdanie, jakkolwiek sceptyczne w tej kwestii, z pewnością się zmieni.
Świadectwo traktuje o pewnym fakcie, zdarzeniu, które zostało dobrze udokumentowane a miało miejsce w 1995 r. Pani dr Gloria Polo jest Kolumbijką, dentystką, która wskutek wypadku „umarła”, to znaczy była tak poważnie ranna, że przez kilka dni znajdowała się w śpiączce i przy życiu podtrzymywały ją tylko szpitalne urządzenia medyczne. Gdyby je wyłączono, natychmiast umarłaby. Opiekujący się nią lekarze spisali ją już całkowicie na straty i chcieli odłączyć aparaturę. Jedynie jej siostra, która również jest lekarzem, obstawała za tym, by urządzenia nadal pracowały.
Podczas śpiączki Gloria Polo znajdowała się po drugiej stronie rzeczywistości, w zaświatach i mogła następnie powrócić do życia, by dać świadectwo tym, którzy nie potrafią uwierzyć. Przyniosła nam stamtąd ważne orędzie. Zresztą najlepiej przeczytajcie je sami na następnych stronach, bezpośrednio z jej ust.
Pani Gloria mogła, podczas tego mistycznego przeżycia, które bardzo dokładnie opisuje, zajrzeć do swojej „Księgi Życia”. To doświadczenie tak nią wstrząsnęło, że na polecenie Pana stała się głosem wołającym na „pustyni wiary” naszych współczesnych czasów. Ponadto istotą jej orędzia jest nic innego jak niezmierzona Miłość Boga do nas ludzi i Jego wielkie Miłosierdzie. Tym samym pani Gloria wypowiada się na ten sam temat co nasz obecny papież Benedykt XVI w swojej encyklice „DEUS CARITAS EST” („Bóg jest miłością”).
Bóg ciągle daje nam dowody, my jednak mimo tego zaprzeczamy Jego istnieniu.

(10776)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 22.11.2009, godz: 13:01


*************Osobiste świadectwo pani dr Glorii Polo************


DRODZY BRACIA I SIOSTRY W CHRYSTUSIE PANU

Zanim ktokolwiek powie coś złego o Kościele Katolickim, powinien dokładnie poznać naszą Matkę KOŚCIÓŁ i wiedzieć, czym jest!
„Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki ... Kto spożywa Moje Ciało i pije Moją Krew, ma Życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.” (J 6,51 i 54)
To już trzynaście lat tego pięknego doświadczenia wiary. Był to wielki dar łaski Boga, gdy w Swoim wielkim Miłosierdziu pozwolił mi, bym jako katoliczka kroczyła drogą życia.

Jakże wielki ból mnie ogarnia, gdy myślę o minionych latach mojego życia, w których byłam katoliczką jedynie z nazwy. Dziękuję Panu Bogu za to, że dał mi Kościół Katolicki za Matkę.

Całym sercem i całą duszą wdzięczna jestem w imieniu Jezusa Chrystusa Papieżowi, Jego zastępcy na ziemi, kapłanom i osobom konsekrowanym Kościoła Rzymsko-katolickiego. Ślepo słucham ich wszystkich, gdyż takie było właśnie polecenie naszego Pana Jezusa Chrystusa, gdy pozwolił mi powrócić do ziemskiego życia.

Podczas adoracji Najświętszego Sakramentu - ja, niegodna i nędzna służebnica Pańska - mogłam odczuć szczęście i rozkoszować się prawdziwym pokojem oraz prawdziwą miłością będącymi przedsmakiem nieba.

Zapraszam serdecznie wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa, aby zanim będą się źle i nienawistnie wyrażać oraz pisać o Kościele Katolickim, dokładniej i lepiej Go poznali, aby zrozumieli, że jest on ustanowionym przez Pana strażnikiem prawdziwej wiary. Zapraszam wszystkich, aby byli czcicielami naszego Pana i Boga!

Ten, kto codziennie nawiedza naszego Pana Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i tym samym Go czci, nigdy nie zwątpi ani nie odejdzie od prawdziwej wiary, sam Pan Bóg bowiem wszczepia każdemu stworzeniu miłość i wdzięczność wobec Świętej Matki Kościoła, to jest Kościoła Katolickiego.

Wszystkich Was kocham i pozdrawiam w Miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa.


Gloria Polo

(10775)
karinadata: 22.11.2009, godz: 11:43

w ślad za Renią... w piekną uroczystosc Chrystusa Króla Wrzechświata - Naszego ZBAWICIELA..
wczoraj mielismy czuwanie nocne z uroczystą mszą św o 24,0 gdy Zabrzmiał hymn pieśni: CHRYSTUS WODZEM...CHRYSTUS KRÓLEM , każdy był poruszony, ile tajemniczej prawdy zawiera się w tych słowach, Tylko Jezus jest absolutną PRAWDĄ i powinniśmy szukać jej pośród ciemności naszego konsumpcyjnego życia.
czy my chrzescijanie to rozumiemy? - tylko ON jest naszym jedynym Panem.

Papież Pius XI cyt:
"Od dawna już powszechnie nazywano Chrystusa Królem w przenośnym tego słowa znaczeniu, a to z powodu najwyższego stopnia dostojeństwa, przez które wyprzedza wszystkie stworzenia i przewyższa je. Mówimy więc, iż Chrystus króluje w umysłach ludzkich,uznajemy Chrystusa jako Króla serc dla Jego "przewyższającej naukę miłości" i dla łagodności i łaskawości, którą przyciąga dusze. Żaden bowiem człowiek nigdy nie był i nie będzie do tego stopnia ukochanym przez wszystkie narody, jak Jezus Chrystus"

Chociaż Chrystus nigdy nie nosił korony królewskiej, nie trzymał w ręku berła i nie zasiadał na tronie królewskim, tytuł Króla najzupełniej Mu się należy i to w zakresie, jakim nie dysponował żaden władca świata.Jest Panem nieba i ziemi, Panem NAJWYŻSZYM i ABSOLUTNYM, wobec którego wszelkie królestwa ziemskie są nieporównywalne.

M- tak Anna potrzebuje nadal modlitwy, ta tragedia przerasta lekarzy.. jest to ogromnie cierpienie wieloosobowej rodziny, bądźmy solidarni z tymi ludzmi poprzez wsparcie modlitewne cokolwiek ma się wydarzyc..niech Pan sie zlituje nad nimi.

(10774)
Reniadata: 22.11.2009, godz: 09:45

Dziś świeto Chrystusa Króla Wszechświata.Pamietajmy o tym aby uciekać sie do Niego we wszystkich naszych potrzebach.(:pozdrawiam wszystkich

(10773)
Mdata: 22.11.2009, godz: 09:39

Do Karina
Będziemy się modlić,to straszna tragedia........

(10772)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 22.11.2009, godz: 07:45

Z Dzienniczka św.Siostry Faustyny
"Dziś po KOmuni św. powiedział mi Jezus, jak bardzo pragnie przychodzić do serc ludzkich.-Pragnę jednoczyć się z duszami ludzkimi; rozkoszą moją jest łączyć się z duszami.Wiedz o tym ,córko moja , że kiedy przychodzę w Komunii do serca ludzkiego,mam ręce pełne łask wszelkich i pragnę je oddać duszy, ale dusze nawet nie zwracają uwagi na mnie, pozostawiają mnie samego, a zajmują się czym innym.O jak mi smutno, że dusze nie poznały Miłości.Obchodzą sięze mną jak z czymś martwym......"



Zachęcam wszystkich bardzo serdecznie do jak najczęstszego udziału w Eucharystji i łączeniu się z Bogiem,który tak bardzo nas kocha i pragnie żyć z każdym człowiekiem w głębokiej zażyłości i serdeczności:) Zyczę wszystkim miłego dnia i udanej niedzieli.Pozdrawiam...:)

(10771)
nierzadko się tu udzielająca ;data: 21.11.2009, godz: 21:37

Alys, ja tymczasem widzę, że niemało tu pogody ducha. Z łatwością da się to dostrzec... A że w Źródełku poruszane są tematy różnej natury....

(10770)
AgnieszkaMdata: 21.11.2009, godz: 19:34

PS. To moje pytanie wzięło się z tego, że słyszałam kiedyś z ust pewnego dominikanina, że głód w Afryce to nie jest problem Boga, tylko lenistwa chrześcijan.

No narzekamy, to nasza "cnota" narodowa. Powodów do narzekania widzę w moim ostatnim miesiącu, tygodniu wiele. Do radości - mało. Może okulary muszę zmienić. Kpię oczywiście sama z siebie, nie z nikogo innego. Bardzo bym chciała się cieszyć życiem, a jak na razie ono mnie głównie dołuje, i to mocno.

(10769)
AgnieszkaMdata: 21.11.2009, godz: 19:08

Pavel,

nie pytałam, co zrobiłeś dla Afryki, tylko, czy się nad tym zastanawiałeś. Moim retorycznym pytaniem chciałam Ci zwrócić uwagę na samego Ciebie. (Może to był głupi pomysł). Bo to chyba nie sama susza jest problemem dla Ciebie. Najpierw sądziłam, że chodzi o odróżnienie Bożego działania od ludzkich obowiązków. Teraz próbuję zgadywać, że chodzi o obraz Boga?
Może potrzebujesz pytać (ale Boga, nie nas), czemu w Twoim życiu nie ma takiej interwencji, by nie męczyły Cię takie kwestie? Albo, żeby stały się jakoś twórcze, jeśli nie są. Nie wiem, czy akurat to Ci jest potrzebne. W każdym razie myślę, że z pytaniami "dlaczego Bóg..." każdy musi się sam zmierzyć. A przynajmniej ja nie wyobrażam sobie, żebym potrafiła kogoś do czegokolwiek naprawdę przekonać w kwestiach wiary. To są sprawy w dużej mierze, jeśli nie całkowicie, nieprzekazywalne. Tu działa Duch Święty i otwarcie się danego człowieka; nie wystarczą choćby najgenialniejsze argumenty kogoś innego. Moje genialne nie są, więc Cię już z tym zostawiam.

Bardzo emocjonalnie podchodzisz do tego, co się tu pisze. Nie znamy się (przeważnie), więc tylko jakoś celujemy, czasem kulą w płot z odpowiedziami. Skąd ja mam wiedzieć, co do kogoś trafi, jaki jest naprawdę jego problem, oprócz tego, co napisał?

(10768)
Alys, lat 21data: 21.11.2009, godz: 18:51

YYYYY ludzie dlaczego wy tu tak narzekacie? Może niech każdy z was napisze co w przeciągu tygodnia czy miesiąca udało mu się osiągnąć, czy w waszym życiu są jakieś radości?

(10767)
Bogdadata: 21.11.2009, godz: 18:50

Dziś przypada Dzień Życzliwości. Z tej okazji składam wszystkim serdeczne życzenia słowami św. Franciszka z Asyżu.
Życzę Wam...

abyście kochali tam, gdzie się nienawidzi;
przebaczali tam, gdzie się znieważa;
jednoczyli tam, gdzie kłótnia;
mówili prawdę tam, gdzie błądzą;
przynosili wiarę tam, gdzie grozi zwątpienie;
budzili nadzieję tam, gdzie dręczy rozpacz;
zapalili światło tam, gdzie panuje ciemność;
obdarzali radością tam, gdzie mieszka troska......

(10766)
gosiadata: 21.11.2009, godz: 18:43

Znalazłam fany film na temat ekonomi ,polityki, mediów i naszego życia.

http://www.youtube.com/watch?v=KfwM4W96Ay0&feature=related

Fajnie jak byscie napisali co o tym myslicie.

Pozdrawiam : )

(10765)
Anna123, e-mail: sdm123@interia.pldata: 21.11.2009, godz: 18:33

upsss, miało być Pavel - przepraszam, to z rozpędu ;-)

(10764)
Anna123, e-mail: sdm123@interia.pldata: 21.11.2009, godz: 18:01

Pawle

Uwielbiam pytania typu "dlaczego". Śledząc kaliber Twoich rozmyślań można by zadać pytanie "dlaczego Bóg pozwala na chorobę człowieka, na głód dziecka - gdziekolwiek ono przebywa, na cierpienie fizyczne, moralne, duchowe, psychiczne, na ..., dlaczego Bóg na starcie nie umieścił nas w cieplarnianym środowisku, gdzie wszystko jest cudowne, wszystkiego jest pod dostatkiem - z deszczem i słońcem w roli głównej - a my z wolną wolą moglibyśmy sobie zrobić co nam pasuje i wszyscy byliby zadowoleni...

I wiesz co... NIE WIEM dlaczego tak, a nie inaczej. Nie jestem tak mądra. I pewnie moje przekonania nie jednego by tu przyprawiły o mdłości, ale kręgosłup został na miejscu (chyba :-)). Nie będę też Cię oceniać. Zasadniczo uważam, że nie ma przypadku - tak jak nieprzypadkowi są nasi Rodzice, kraina, w której żyjemy, środowisko naturalne, społeczne... Wydaje mi się, że Bóg ma plan dla każdego z nas, raczej nie ma uciechy patrząc na cierpiących z braku wody ludzi. On Sam jest mocniejszy ode mnie i od tych, którzy dają dobre rady na temat aktywności innych na rzecz Afryki...

W każdym razie wydaje mi się, że ta nieprzypadkowość, susza, trudne warunki-jakiekolwiek by były w ten czy inny sposób mają być narzędziem = dla mnie samej to trudne, czasem się z tym nie zgadzam i wiesz - sama brnęłam w temat tak daleko, że dość sprawnie i logicznie podważyłam boskość Boskiego, ale dotarłam do odpowiedzi: wszechMOCNY Bóg MOŻE nie chcieć...

(10763)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.11.2009, godz: 17:45

Do Pawła
Pawle ja nie twierdze że jesteś ateistą , ale wiem, ze masz problemy, każdy ma problemy, tak samo ja mam broblemy. Mam wile pytań do was, do Boga i nawet do samego siebie lecz nie ma na nie odpowiedzi. Jest pytanie jest tyle zła na świecie dlaczego?, jest pytanie jest głud na świecie , dlaczego?, jest tyle wojen na świecie dlaczego?, i jest wiele zdarzeń losowych, dlaczego?, czasmi sam sie zastanawiam nad tym, ale nie znam na to odpowiedzi, ja Cię za to nie potępiam, żę o to pytasz, przepraszam Cię jak Cię uraziłem, nie było moim zamierzeniem Cię urazic, ja nie oceniam innych, bo nie mam do tego prawa. Czy wiara prtzyjmuje wątpliwośći wielu ludzi powie że nie ale ja powiem że tak wiara przyjmuje dogmat nie wiedzy i wątpliwości, jesteśmy tylko ludźmi mamy prawo do śłabości do nie wiedzy, mamy prawo do życia i wolnosci, mamy prawo do wiedzy, mamy prawo do nauki, mamy też wolność , można wybrać Boga lub Szatana albo można nic nie wybrac a to i tak nas zblirzy do szatana. Szatan nas nie kocha, szatan nie chce naszej duszy , my mu nie jesteśmy potrzebni, ona ma nas za robaki, i uważa żę jesteśmy gorszym gatunkiem, on jest nasszym wrogiem nie przyjacielem, on chce byśmy źle postępowali nie dlatego że chce nasze dusze bo jest odwrotnie on nas i naszych duszy nie chce on chce byśmy się od Boga oddalili to mi sprawia przyjemność, przyjemność sprawia mu to że Bóg płacze , cierpi , Bo czy nie sprawia Ci przyjemności jak ktoś zabiera Twoje kochane dziecko?
szatan często dopuszcza na nas wątpliwości, on nam podpowiada i on chce żebyśmy wybierali źle. Czasmi warto sie mu sprzeciwiś choć to też może być trudne ponieważ szatan bywa silny i okrutny może przyjść w nocy i z Tobą walczyć ni musi byc to on ale ktoś od niego, jeśli nie może z Tobą walczyć słowem i podpowiedzią używa siły, wtedy skuteczna jest Modlitwa tylko ona pomoże.
Pozdrawiam Łukasz

(10762)
Januszdata: 21.11.2009, godz: 17:13

"Czemu się często myjesz?" -pytano raz kota.
"Bo czystość- odpowiedział- jest to piękna cnota"
Mył się prawie co godzina
Chętnie mu do pokoju wchodzić pozwalano
Powszechnie go kochano
Doznawał wszelkich pieszczotek
A czemu? Bo czysty był kotek.

(10761)
Małgośka, lat 28data: 21.11.2009, godz: 17:07


Pavle, a ja myślę, że na Twoje wypowiedzi częśc Źródełkowiczów zareagowała po prostu spontanicznie, tak jak podpowiadało serce. Nie osądzaj, że ktos, mędrkował, próbował się wywyższac, szedł Ci z pomocą (a nawet, to co w tym złego). Nie wiem czy wszyscy tu jesteśmy po kursie ewangelizacyjnym.... Rzuciłeś pytanie na forum wśród katolików takich jak Ty....

(10760)
pavel do Tomaszdata: 21.11.2009, godz: 17:02

Kurcze Tomasz jak ty to pieknie ujołes :D
No przyznam sie ze to stonowało moją ciekawość i taki lekki bunt wobec Boga :D
Masz racje wszystkiego nie moge sie dowiedziec i może lepiej zebym nie wiedział :D Za ladny post dziekuje Tobie i rowniez tym ktorych posty nie mialy wiekszego ladu ani skladu a byly skierowane do mnie.

(10759)
Tomek, lat 36, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 21.11.2009, godz: 16:50

Abba Antoni rozmyślał o głębokości
sądów Bożych, zapytał:
"Panie, dlaczego to jedni umierają
we wczesnej młodości, a inni dożywają
późnej starości?
Dlaczego jedni są w nędzy,
a inni się bogacą?
Dlaczego bogacą się źli,
a dobrzy są w nędzy?"

I usłyszał głos mówiący:
"Antoni, pilnuj siebie samego:
bo tamto wszystko to sądy Boże,
i zrozumienie ich nie wyszłoby
ci na dobre".

Są pytania na które odpowiedzi
zna tylko Bóg dlatego że przekraczają
one nasze możliwości poznania.

http://adonai.pl/zamyslenia/?id=30

(10758)
paveldata: 21.11.2009, godz: 16:43

Wiecie nie chce generalizowac, ale zabawny jest sposob myslenia niektorych ludzi ( nie wszystkich ) ktorzy sie tutaj wpisuja. Wiekszosc z was obseruje tutaj wpisujacych sie i kiedy ktos napisze post z pytaniem trudniejszym ( np. tak jak ja ) to juz zaczynaja niektorzy patrzec na taka osobe z gory. Ze jest ateista " nierozumie pewnych rzeczy", potrzebuje pomocy itp. Do wiadomosci niektorych, bylem w ruchu Odnowy Wiary w Duchu Swietym, bylem we wspolnocie dosc dlugo i nie odworcilem sie od tego. Jednak wiara nie jest tak prosta do skumania jak by sie wydawalo. Nawiazuje tutaj chocby do problemu suszy w Afryce. Prosty przyklad chociaz jest ich wiecej. Czlowiek nie ma wplywu na to ( teoretycznie), wiec musi kierowac tym tylko Bog. Stad moje pytanie. Niestety jest grupa osob ktora zasmuca mnie swoimi postami i chyba zabardza nie wiedzac co pisze robi to aby tylko napisac.

(10757)
paveldata: 21.11.2009, godz: 16:27

Posluchaj ja wiem co zrobilem dla Afryki. Twoje pytanie jest troche nie na miejscu tymbardziej ze nie masz pojecia kim jestem i czym sie zajmuje. A moze jednak wiesz? Ja jestem katolikiem, wierze w Boga tak dla sprostowania, wierze ze jest miłosierny. Widac dla ciebie te pytanie stwarza problemy skoro nie potrafisz na nei odpowiedziec. Potrafisz? Wiec je ponawiam:" dlaczego Bog nie zesle deszcze dla Afryki, nie zatrzyma suszy ktora utrudnia ludziom zycie?" . Mowicie o ingerencji Jezusa w waszym zyciu? Dlaczego Bog nie ingeruje w taki wlasnie sposob? Proste pytanie i powtarzam nie jestem ateist!!!! Swoje pytanie chcialbym zaadresowac glownie do madrych ludzi z fundamentem wiary a nie do "figurantow" ktorzy pisza aby pisac. Jesli kogos urazilem swoja wypowiedzia to serdecznie przepraszam.

(10756)
Małgośka, lat 28, e-mail: rakkaus14.10@gmail.comdata: 21.11.2009, godz: 16:07

Wiesz Pavle, trzeba odróżnic pragnienie Boga, potrzebę wiary w Niego, od chęci zobaczenia czegoś spektakularnego, zobaczenia co Bóg może. Jemu współcześni też pragnęli przyjścia Mesjasza, ale w rozumieniu wojownika, mocarza posługującego się siłą, który ich wyzwoli spod władzy- wówczas - Rzymian. A tymczasem pojawił się między nimi ktoś zupełnie inny. I jeszcze zakończył życie w najbardziej haniebny sposób. Dla wielu z nich śmierc człowieka imieniem Jezus, syna cieśli, pozostała śmiercią kogoś kto uważał się za Syna Człowieczego. I tyle. Zabrakło wiary.
Nasz Bóg Pavle to nie krzykacz, nie pyszałek, ale Bóg który jest między nami i pragnie działac w naszym życiu, ale tylko za naszym przyzwoleniem. Wystarczy jedno westchnienie, jedno 'TAK' w Jego stronę...

Jeżeli jest w Tobie chęc poznania Boga takim jakim On Jest, sugeruję przyłączenie się do dowolnej wspólnoty przykościelnej. Byc może będzie Ci dane poszukac, wybierac między kilkoma. Może znasz jakiegoś kapłana, który mógłby Ci doradzic. O wiele łatwiej wytrwac i rozwijac się w wierze wśród ludzi ze wspólnoty. Zwróc proszę uwagę, by wspólnota miała opiekuna duchowego w osobie księdza.

(10755)
AgnieszkaMdata: 21.11.2009, godz: 15:55

Trawiasta!
Super, że z operacją się udało! Pozdrawiam.

Pavel!
A zastanawiałeś się, co Ty zrobiłeś dla Afryki?

(10754)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.11.2009, godz: 15:33

Obejrzyjcie te filmy a sami zrozumiecie , że Bóg nas kocha, ja czasami słuchając tych filmów płaczę.

1- http://www.youtube.com/watch?v=mdA496WyL9s&feature=PlayList&p=C43F6C1B699D00D0&index=0

2- http://www.youtube.com/watch?v=v_98ZLNCIFw&NR=1&feature=fvwp

3- http://www.youtube.com/watch?v=KMdQo_JN5fk

4- http://www.youtube.com/watch?v=rPSAocmNFqk&feature=PlayList&p=9C3AAE69D4A6CC82&index=0

5- http://www.youtube.com/watch?v=ACQUVwtiVGs

(10753)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 21.11.2009, godz: 14:30

Cześć
Zawsze słyszę pytania, dlaczego Bóg nie ześle deszczu, dlaczego Bóg pozwolił na to że w czasach wojny czy zaborów mordowano ludzi czy dlaczego powstawały komory gazowe lub obozy pracy. Paweł zastanawiałem się na tym, ale też mam wrażanie , że Ty jesteś ateista, ale wiesz każdy ma prawo do własnego zdania i ja szanuje Twoje zdanie, czy przeszedłem metamorfozę nie wiem, czuję sie inaczej. Ale ja też miewam złe dni, i złe nastroje. Bóg dał człowiekowi wolną wolę, wiele razy ingerował w losy ziemi, i wiele razy pomagał ludziom, ale ludzie nie zawęszę chcieli jego pomocy, Bóg spuszczał na ziemię powódź , jak i ogień, Bóg tak samo się cieszy jak i płacze i czasem jest też zły, ale on panuje nad emocjami a my nie potrafimy nad nimi panować, to my odrzuciliśmy miłość Bożą, ja jak myślę o śmierci Jezusa mojego i waszego brata czasami widzę sie miedzy tymi ludźmi , słyszę jak krzyczę i rzucam w niego kamieniami, czy my mamy prawo chcieć by na ziemi było inaczej, a pytanie jacy my jesteśmy , czy my pomogliśmy Jezusowi.
Pytanie czy jeśli Jezus by był z nami teraz czy my byśmy byli przy nim czy tak samo byśmy się go wyparli, Bóg zna naszą słabość, Czy Bóg ma wpływ na człowieka że podejmuje takie decyzje a nie inne czy może na niego wpłynąć że morduje innych: Nie. każdy człowiek ma wolną wolę, a my traktujemy Bóg a jak kelnera pstryk palce i on przybiegnie i zaraz nam pomoże , na wszystkie trzeba czasu , ona da nam wszystko ale w odpowiednim czasie bo jak nam da to teraz może nam tylko zaszkodzić bo to może nas zabić , on to wie i on da nam to co oczekujemy ale w innym czasie kiedy my będziemy na to gotowi, on nas widzi, i nam pomaga ale my tego nie widzimy, my nie mamy miłości, my nie potrafimy kochać w nas nie ma miłość, ta miłość która jest w nas to nie Nasza miłość, ona pochodzi od Boga, sam jestem grzesznik i się do tego przyznaję, i są ode mnie ludzie mądrzejsi ja on nich mogę sporo sie nauczyć, więc głowa do góry.
Pozdrawiam Łukasz

(10752)
paveldata: 21.11.2009, godz: 12:59

Myslisz ze swiadectwa dla ateisty to duzo? Albo dla ludzi wierzacych? Daj spokoj, ludzie potrzebuja czegos wiekszego, czegos co ich porwie. Na dobra sprawe kazdy sobie cos moze napisac. Mnie osobiscie nie poruszylo ono nawet w ulamku procenta. Z drugiej strony kiedys wierzylem bardzo mocno w Boga ale po pewnym czasie zaczolem sie zastanawiac nad pewnymi rzeczami. Np dlaczego Bog nie zesle deszczu dla ludzie w Afryce gdzie jest susza? Dlaczego chociaz tyle im nie da i nie poprawi chociaz w ułamku ich standard zycia? Zastanawialiscie sie nad tym?

(10751)
ewa*, lat 29data: 21.11.2009, godz: 10:42

Do Pawla wiesz bardzo sie ciesze ze Lukasz przytacza te swiadectwa bo dzieki nim przypominam sobie ile np. dla mnie Jezus Milosierny zrobil ocalil moje zycie wyrwal mnie z sidel nie przyjaciela. Czytajac swiadectwa innych budzi sie we mnie na nowo radosc zycia i ozywia milosc.Oby takich wiecej.

Do Lukasza Bardzo ci dziekuje za to co piszesz Jezus do kazdego przychodzi tylko w odpowiednim momecie wybranym przez niego .Jezus nie przychodzi do pyszalkow i tych ktorzy w swym sercu sobie z niego kpia o nie .Jezus przychodzi do pokornych strudzonych przychodzi w lekkim podmuchu ale z taka moca ze mozna oszalec z milosci.Ci pierwsi musza chciec poznac z glebi serca osobe Jezusa Chrystusa.Do mnie przyszedl zyje ale w ciaz kazdego dnia na nowo walcze by nie zatracic milosci . To na razie tyle :)

(10750)
Małgośka, lat 28data: 21.11.2009, godz: 08:53

Po co te świadectwa?
Po to byście wiedzieli, jak wspaniale Bóg działa w ludzkim życiu.... Twoim Pavle.....Twoim Łukaszu...moim....w życiu każdego z nas...Twierdzicie, że raczej nie? Raczej nie obrażajcie Boga! Musimy byc czujni na Jego obecnośc, bo przychodzi dyskretnie, nierzadko w naszym zahukanym życiu niemal niepostrzeżenie. Jest i walczy o każdego z nas..bez wyjątku. O jednych w bardziej widoczny dla pozostałych sposób, o innych w bardziej skryty sposób.
Świadectwa są po to, byśmy uwierzyli: w Bożą Miłośc, Miłosierdzie, Mądrośc!!!!!!!
By one porwały nas do tego, byśmy chcieli pozostawic za sobą nasze słabości, grzechy i w przekonaniu prosili Boga o stanie się Christianoi - należącymi do Chrystusa.

(10749)
meri do pusty, lat 22data: 21.11.2009, godz: 00:43

Pustkę zawsze trzeba czymś wypełnić, najlepiej czymś dobrym :) Napisz coś więcej, w czym masz problem, czym sie zajmujesz, od kiedy czujesz pustkę, jeśli piszesz aby znaleźć pomoc napisz co Cie tak naprawdę boli.Z Bogiem , dobrej nocy

(10748)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 20.11.2009, godz: 22:45

Do Pawła
Świadectwo piekne, do mnie tak Bóg nie przyszedł wiem, że przychodzi do nielicznych, znam jeszcze inne świadetwa, a sam nie wiem dlaczego Ci ludzie piszą w internecie swoje świadectwa, może chcą nas do czegoś przekonać, nie wiem

(10747)
karinadata: 20.11.2009, godz: 21:30

Otrzymałam ważna informację - proszę zrodełkowiczów chocby o 1 zdrowas Mario w tej intencji, treść cyt:
"Gorąca prośba o modlitwę w intencji mojej żony Anny. W zeszłą środę (11.XI.09) póznym wieczorem spadła ze schodów uderzając głową w ścianę. Uraz był tak silny, że pomimo szybkiej pomocy, operacja nie przyniosła żadnego efektu. Ania nie odzyskała przytomnosci. I tak trwa do dzisiaj. Lekarze twierdą, że nie mogą jej nic więcej pomóc - mózg w dużym procencie obumarł. Działa tylko częać pnia mózgowego odpowiedzialna za pracę serca, oddychanie i temperaturę ciała (nie jestem lekarzem - mogłem cos przekręcić. Dają jej najwyżej 2 tygodnie "życia".

Bardzo proszę o modlitwę o całkowite uzdrowienie (z choroby która ją niszczyła i ze skutków urazu głowy) a jezeli wola Boża jest inna to o spokojne odejscie do Pana, a dla nas (5 dzieci i mnie) o przyjęcie woli Bożej i ukojenie smutku. Proszę Was o wsparcie modlitwą za wstawiennictwe ks. Franciszka Blachnickiego i papieża Jana Pawła II. Za każdą modlitwę serdeczne Bóg zapłać."
Piotr Słowik, Brwinów, diec. Warszawska, rejon zachodni

(10746)
pavel do Lukaszadata: 20.11.2009, godz: 19:21

Przeczytalem swiadectwo ktore przytoczyles. I w sumie nie wiem po co je sie przytacza. Szkoda ze Bog nie przyszedl tak do mnie, albo do mojego brata albo do innych moich znajomych tylko do jednego z kilku milionow ludzi. Czy ludzie podajacy takie swiadectwa czy nei wiem jak to nazwac zastanawiaja sie nad ich celem?

(10745)
Marcindata: 20.11.2009, godz: 19:17

Do Agata i innych
To co napisałem oczywiście dotyczy się ASTRONOMII a nie astrologii.Co do Trójkąta Bermudzkiego to chyba raczej nie chodzi tu o astrologię a o jakieś siły które tam są ale jest to materiał do badań naukowych i naukowcy tutaj mogą spekulować. A co do ASTROLOGII i magii to Kościół ją zdecydowanie odrzuca bo to zwyczajne czary-mary które próbuje związać losy ludzkie z położeniem gwiazd czyli traktowanie nas ludzi jako marionetki.......Pozdrawiam

(10744)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 20.11.2009, godz: 18:04

Świadectwo wiary Matana
Kiedyś byłem tzw. zwyczajnym człowiekiem. W wieku 16 lat wstąpiłem do ruchu hippisów. Zacząłem nosić długie włosy, ubierać się inaczej, zaangażowałem się całym sercem w ideologię tego ruchu. Szukałem szczęścia, miłości i wolności. Jeździłem na zjazdy, grałem na perkusji w zespołach rockowych, trochę narkotyków, dziewczyny...

Szybko okazało się jednak, że moje marzenia nie spełniają się. Coraz więcej bólu, smutku, cierpienia. Coraz bardziej pogłębiał się we mnie kryzys istnienia. Widziałem coraz wyraźniej bezsens takiego życia, zło, obłudę ludzi i swoją, lecz coraz mniej miałem pomysłów no to, jak temu zaradzić.

Wszystko to co przeżywałem w sobie przelewałem na kartki papieru. Prawie codziennie powstawał jakiś nowy wiersz, wiersz o moim smutku, bólu i beznadziejności tego życia.

Zauważyłem też, że choć chciałem być coraz lepszym wewnętrznie, stawałem się coraz gorszym. Czułem się jak zamknięty w czarnej celi bez wyjścia. Życie stało się dla mnie piekłem nie do wytrzymania.

Pewnego dnia postanowiłem stąd uciec, odejść. Zaplanowałem sobie, że popełnię samobójstwo. Ustaliłem dzień i dokładną godzinę. Mój przyjaciel miał na następny dzień podać rodzicom mój ostatni list. Kiedy nadeszła ustalona godzina, trzymałem już w ręku strzykawkę z powietrzem, by zadać sobie ten ostatni zastrzyk i nagle coś dziwnego zaczęło się dziać.

Najpierw męczyłem się bardzo by jakieś żyły ( jak zwykle ) pokazały się. Biłem się po rękach, mocno ściskałem...i nic, zupełnie nic. Było to dla mnie bardzo dziwne, lecz nie chciałem dać za wygraną. Postanowiłem wbijać igłę "na czuja", aż trafię w żyłę. Gdy jednak zacząłem to robić, pojawił się okropny ból - tak silny, że nie mogłem nawet przebić skóry.

Igła była jak rozpalony do czerwoności metal. Co się dzieje - myślałem, przecież robiłem to już przedtem kilkanaście razy. Walczyłem tak ze sobą kilkanaście minut, mówiąc gdzieś głęboko w sercu "Boże przecież chcę, muszę stąd odejść...". Nagle poczułem, jakby ktoś przy mnie stanął, jakaś moc - moc miłości. Wtedy usłyszałem w sercu słowa : "Nie chcę abyś umierał, chcę abyś żył, kocham cię". Byłem dotknięty i zaskoczony. Zrozumiałem wtedy, że to czego mi brakuje to Bóg, Jego Miłość i moc. Poczułem wielką chęć szukania Go, bycia z Nim.

Tak zaczęły się moje poszukiwania. To co widziałem na co dzień w kościele nie wystarczało mi, a nawet przerażało. Czterdzieści minut na tydzień - niedzielne chrześcijaństwo - nie to nie dla mnie. Może jakiś klasztor, myślałem. Co robić Boże ?... może...Tak bardzo chciałem zbliżyć się do Boga, zbliżyć się do Chrystusa.

Pewnego dnia, w sierpniu 1981 roku, będąc na kolejnym zlocie hippisów w Częstochowie, zobaczyłem pewnych niesamowitych ludzi. Bardzo ujęły mnie ich śpiew, zachowanie i to co mówili o Bogu. Długo rozmawiałem z jednym z nich. Byłem poruszony i zaskoczony. Po kilku tygodniach wstąpiłem do ruchu Hare Kriszna. Obciąłem włosy ( wegetarianinem byłem już od dwóch lat ), porzuciłem dotychczasowe życie, stałem się bhaktą.

Rozumiałem, że Bóg jest tylko Jeden, ma jedynie różne imiona. Wierzyłem wciąż w Chrystusa, będąc przekonanym, że ta droga podoba się Jemu, że w tych czasach jest najlepszą ze wszystkich. Przez dwa lata żyłem "świętym życiem", zrywając z niemoralnością, używkami, z muzyką światową. Założyłem społeczność Hare Kriszna w naszym mieście wciągając w to kilka osób. Robiłem spotkania, nauczałem, byłem w tym całym swym sercem i duszą. Szczerze mówiąc, byłem z siebie zadowolony. Po pewnym czasie postanowiłem poczytać trochę Pismo Święte, gdyż zauważyłem, że często musiałem odpowiadać wielu ludziom na pytania, kwestie związane z chrześcijaństwem, Chrystusem a byłem w tym zbyt słaby. Taka wiedza jest mi w tym kraju szczególnie potrzebna - myślałem - by mądrze pogodzić nauki Bhagavadghity z naukami Bibli.

Zacząłem więc czytać Nowy Testament. Czytałem o Jezusie - o tym jak żył, jak uzdrawiał i zmieniał ludzkie serca. Czytałem o Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Łzy płynęły mi strumieniami z oczu. Byłem wstrząśnięty - jakaś potężna Moc Miłości dotykała głębin mojej duszy. Nie mogłem się oderwać od tej księgi. Tego nie odczułem nigdy w Hare Kriszna. Z każdą minutą byłem coraz pewniejszy, że to ta sama Moc, która była już kiedyś przy mnie, wtedy gdy chciałem popełnić samobójstwo. Mijały dni a ja coraz bardziej chciałem mieć tylko jedno - Chrystusa. Nie wiedziałem co robić, czy znów mam dalej szukać ? Przecież żyję dobrym życiem, poszedłem za Tobą Boże. Gdzie mam dalej pójść ? Czy istnieje dzisiaj gdzieś prawdziwe chrześcijaństwo ?

Byłem pełen obaw, niepewności. Wiedziałem, czułem całym sercem, że muszę pójść dalej za Chrystusem, za tą jedyną Miłością, za wszelką cenę. Po kilkunastu dniach, ku wielkiemu zdziwieniu tych, których sam kiedyś wciągnąłem w ten ruch, oświadczyłem, że odchodzę od ruchu Świadomości Kriszny. Powiedziałem, że nie wiem dokąd pójdę, wiem tylko jedno, że muszę pójść dalej za Chrystusem.

Kilka dni później - pewnej nocy - zacząłem szczerze modlić się, wołać do Boga w moim pokoiku na poddaszu. Jeśli istniejesz Boże i widzisz mnie, widziałeś całe moje życie, to pomóż mi i powiedz co mam dalej robić, gdzie pójść. Nagle potężna Moc stanęła przy mnie, poczułem, że Ktoś jest ze mną. Padłem na kolana i wołałem do Boga. Prosiłem o przebaczenie moich grzechów, całego mojego życia. Płakałem jak małe dziecko, prosiłem by Jezus Chrystus stał się moim Panem, Mistrzem i Zbawicielem. W pewnej chwili zobaczyłem w swoim sercu, w swoim umyśle pewną scenę :
Zobaczyłem Jezusa na krzyżu, Jego przebite ręce i nogi. Był umęczony i zbity, cały we krwi i w ranach. Był jednak pokorny jak baranek. Ludzie śmiali się z Niego, niektórzy pluli i rzucali kamieniami. Widziałem to jakby z lotu ptaka, widziałem tych ludzi. "Co za łajdacy" pomyślałem, Boże ukarz ich... Byłem wzburzony gdy nagle zobaczyłem siebie pośród nich z kamieniem w ręku. Krzyknąłem w swoim sercu "Boże to niemożliwe" mnie tam nie było.

Wtedy usłyszałem słowa : "Ty byłeś również tam i swoimi grzechami, swoim życiem ukrzyżowałeś Chrystusa".
Wołałem i płakałem przed Bogiem, prosząc Go o przebaczenie. Potężna Moc Miłości przeszyła moje serce. Wielki ciężar spadł z mojej duszy i płakałem już dalej z radości. Wiedziałem, że właśnie stałem się dzieckiem Jedynego Wszechmocnego Boga JAHWEH, a YESHUA stał się moim Panem i Zbawicielem. Hallelujah !!!

Upłynęło już wiele lat od tego zdarzenia i choć droga ta jest bardzo trudna i wąska, to nigdy nie żałowałem, że na nią wkroczyłem.
Dziękuję Boże Ci, za życie, które dałeś mi
Wyrwałeś mnie ze snu, co ranił jak ostry nóż.
Dziękuję Ci, za Miłość, którą dałeś mi
Znalazłem Ją, jak kamień znalazł rzekę Swą.
Dziękuję Boże Ci, za życie, które dałeś mi
Za Jezusa krew i ból, gwoździe, cierń
Moje Jom Kipur.
Matan


(10743)
Pusty, lat 24data: 20.11.2009, godz: 17:48

Pustke.. Czuje pustke

(10742)
rek, lat 36data: 20.11.2009, godz: 17:47

astrologia jest uważana za pseudonaukę, zakłada ona zależność między zjawiskami na niebie a losami poszczególnych narodów i jednostek ludzkich, jest to po prostu wróżbiarstwo, a stosunku Kościoła do tego typu praktyk można przeczytać w katechizmie KK w rozdziale " wróżbiarstwo i magia" - nic dodać nic ująć. Stosunek Kościoła do do tego typu praktyk był i jest jednoznacznie negatywny.
Już św. Augustyn w swoich " Wyznaniach" przestrzega przed tymi praktykami.

Katechizm Kościoła Katolickiego:

Wróżbiarstwo i magia

2115 Bóg może objawić przyszłość swoim prorokom lub innym świętym. Jednak właściwa postawa chrześcijańska polega na ufnym powierzeniu się Opatrzności w tym, co dotyczy przyszłości, i na odrzuceniu wszelkiej niezdrowej ciekawości w tym względzie. Nieprzewidywanie może stanowić brak odpowiedzialności.

2116 Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.

2117 Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekanie się do interwencji demonów. Jest również naganne noszenie amuletów. Spirytyzm często pociąga za sobą praktyki wróżbiarskie lub magiczne. Dlatego Kościół upomina wiernych, by wystrzegali się ich. Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka.



(10741)
Trójkąt bermudzkidata: 20.11.2009, godz: 17:32


Jest różnica między astronomią a astrologią- której Kościół nie popiera, jak można inaczej wytłumaczyć wpływ gwiazd na życie człowieka, to są "pierdoły", a astronomia jest nauką.

Trójkąt bermudzki może nigdy nie zostanie dokładnie poznany, tam coś się dzieje ale nie zawsze, nie można tego tłumaczyć "siłami z innych wymiarów"
na świecie są różne miejsca, gdzie występują różne anomalia klimatyczne, geologiczne - typu silniejsze przyciąganie ziemskie, ukształtowanie dna morskiego, warstw geologicznych może mieć wpływ na różne zjawiska w tamtym rejonie,

cytując znany film z prl-u "...są rzeczy na świecie, o których sie gospodarzom domu nie śniło..."


(10740)
Małgośka, lat 28data: 20.11.2009, godz: 17:17


Wspaniale :)
Zostań z Bogiem!

(10739)
Trawiasta, lat 28data: 20.11.2009, godz: 16:40

Witam z Piekar Slaskich :)
Jestem u kolezanki na noclegu jutro wracam do domu, ciocia mnie odbierze samochodem.

bardzo bardzo bardzo dziekuje wam za wsparcie, modlitwe i otuche - to bylo dla mnie bardzo wazne, wiedziec, ze ktos pamieta :)

operacja sie powiodla. bylo ryzyko wystapienia zacmy a wiec usuniecia mojej soczewski i wstawienia sztucznej ale na szczescie nie trzeba bylo.
mialam robiona witrektomie. do oka wpuszczony olej zeby uszkodzona siatkowke przykleic i teraz mam sie bardzo oszczedzac a 8 grudnia do kontroli.

koncze bo ide odpoczac - dziekuje Wam wszystkim za wyrazy wsparcia, modlitwe i otuche :) dobrego weekendu!

(10738)
Marcindata: 20.11.2009, godz: 14:50

Do Agata
Tak Kościół miał do astrologii w przeszłości stosunek negatywny ale było to często błędem jak w przypadku tez Galileusza i Kopernika.Bo nie taka jest jego rola,nie ma być on specjalistą od astrologii jak się zdawało zapewne Świętemu Oficjum ale przedewszystkim od teologii.Co do Trójkąta Bermudzkiego to być może są tam jakieś dziwne zjawiska przyrodnicze ale nie są to przecież jakieś czary-mary tylko taka jest złożona i nie do końca odkryta ta nasza planeta........Pozdrawiam

(10737)
Agatadata: 20.11.2009, godz: 14:10

Witam wszystkich. Zaglądam na tę stronkę od czasu do czasu i z ciekawościa czytam Wasze wpisy:) Rzadko jednak sama je umieszczam. Natomiast dziś zastanawiałam się nad jedną kwestią i miałam nadzieję, że pomożecie mi w jej rozwikłaniu. Otóż od jakiegoś czasu interesuje mnie temat związany z Trójkątem Bermudzkim. Tego też dotyczy temat mojej pracy magsterskiej. Myślałam o tym, że zjawiska które mają miejsce na obszarze Trójkąta Bermudzkiego często nazywane są paranormalnymi a Trójkąt Bermudzki wiązany jest z pojeciem astrologii trzeciego wymiaru. Jak to się ma do naszej religii? Czy mówiąc o astrologii trzeciego wymiaru nie opowiadamy się przeciwko naszej religii, która od samego początku miała do astrologii stosunek krytyczny? Byłabym bardzo wdzieczna, gdyby ktoś mógł sie wypowiedziec na ten temat:)

(10736)
Kasiadata: 20.11.2009, godz: 13:21

Witajcie Kochani!

Na tej stronie: http://www.muzykadladucha.pl/index_02.php

znajduje się konkurs na najlepszy teledysk diecezji tarnowskiej. Wsród nich jest także piosenka zespołu MEGRO, który gra na rzecz dzieci chorych na ciężką, nieuleczalną chorobę, zwaną mukowiscydozą. Nagrodą jest darmowe nagranie 5 kawałków w profesjonalnym studio, a dochód z nagranej płyty będzie przeznaczony na rzecz chorych dzieci. Jesli chcecie pomóc, zapraszam do głosowania!!!

(10735)
basaia, lat 42data: 20.11.2009, godz: 11:54

hej widze ze wszystkim tutaj doskwiera samotnosc
ja juz pewnie z racji wieku sie z tym pogodzilam :)
za to widzialam fantastyczny film na youtube o Chuscie z Manopello pt:"Boskie Oblicze". Jezeli ktos z was widzial juz ten film lub ten obraz to prosze o odpowiedz co o nim sadzicie. Uwazam, ze sa duze przeslanki, aby sadzic ze obraz ten jest autentyczny. Sam wyraz twarzy Jezusa- to zdziwienie jakie sie na nim maluje- tak jakby ten czlowiek wlasnie budzil sie z bardzo glebokiego snu.Pozdrawiam

(10734)
Gregdata: 20.11.2009, godz: 07:03

Do: Aga, lat 25, e-mail: modus_vivendi@o2.pl

Wybacz pomylke z mej strony Ta modlitwa o ktora mi chodzilo to Litania Pompejanska
tu masz wiecej o tym www.pompejanska.pl znaczy sie swiadectwa i jak odmawiac
Trwa dlugo bo okolo 2 miesiace ale wiele lask mozna uprosic Z Bogiem

(10733)
Łukasz, lat 25, e-mail: lukzac8@wp.pldata: 19.11.2009, godz: 23:59

*************Piotr Stępniak - świadectwo nawrócenia*******************

Jedno z najbardziej wzruszających i spektakularnych nawróceń w Polsce. Piotr był na samym dnie, do tego stopnia, że teraz nie potrafi bez wzruszenia o tym mówić. Robił i widział rzeczy tak złe, że nie chce nam o wszystkim opowiadać, a na pewno oszczędza nam drastycznych szczegółów. W zakładach poprawczych i więzieniach przesiedział wiele lat swojego życia. Próbował wielokrotnie popełnić samobójstwo. Dwa razy zmagał się z chorobą nowotworową. Ale żyje, ciągle żyje. I to jak!!!
Bóg upomniał się o Piotra w więzieniu. Kilka słów o Jezusie wypowiedzianych przez jednego ze współwięźniów (którego Piotr oczywiście za to pobił) zmieniło jego życie. Nie było to łatwe. Nie jest prosto z groźnego przestępcy stać się człowiekiem kochającym Boga i wszystkich ludzi. Można to przypłacić życiem. Jednak Piotr nie poddał się. Jezus dał mu nadzieję, dał mu siłę. Pokazał, że można i warto żyć inaczej, żyć dla innych. Że warto zostawić swoje stare życie i narodzić się na nowo. Piotr robi teraz wspaniałe rzeczy i na pewno wszyscy możemy się od niego uczyć. Podczas gdy my często dużo mówimy, on działa. A raczej Chrystus działa poprzez Piotra.
Lecz nie można dać się zwieść tym, że trzeba być na dnie, aby potrzebować nawrócenia. Każdy człowiek, nawet ten uważany przez innych za „świętego” popełnia w życiu chociaż jeden grzech, za co karą jest piekło. Nie da się tego jednego grzechu zmyć nawet tysiącem wspaniałych dobrych uczynków. Usprawiedliwić nas może tylko przyjęcie ofiary Jezusa Chrystusa. Wydaje się, że dużo „łatwiej” jest nawrócić się takiemu przestępcy, jak Piotr, niż ludziom, którzy uważają, że są blisko Boga i nie potrzebują żadnego narodzenia się na nowo. Którzy uważają, że nie potrzebują zostawiać starego życia, bo jest ono jak najbardziej ok...
Tak więc po owocach poznacie ich. Nie każdy, kto do mnie mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebios; lecz tylko ten, kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie. W owym dniu wielu mi powie: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w imieniu twoim i w imieniu twoim nie wypędzaliśmy demonów, i w imieniu twoim nie czyniliśmy wielu cudów? A wtedy im powiem: Nigdy was nie znałem. Idźcie precz ode mnie wy, którzy czynicie bezprawie. Każdy więc, kto słucha tych słów moich i wykonuje je, będzie przyrównany do męża mądrego, który zbudował dom swój na opoce. I spadł deszcz ulewny, i wezbrały rzeki, i powiały wiatry, i uderzyły na ów dom, ale on nie runął, gdyż był zbudowany na opoce. A każdy, kto słucha tych słów moich, lecz nie wykonuje ich, przyrównany będzie do męża głupiego, który zbudował swój dom na piasku. Ew. Mateusza 7:20-26
Każdy człowiek, bez względu na religię, bez względu na przekonania, bez względu na zajmowane stanowisko, powinien zadać sobie pytanie, czy czyni wolę Boga, czy też żyje dla siebie i wypełnia swoją wolę. I czy Jezus jest naprawdę obecny w jego życiu, czy jest może tylko jak bliski znajomy, który od czasu do czasu się pojawia, ale można Go zawsze zostawić w innym domu, bo jest TYLKO znajomym... A On chce być naszym Panem i Zbawicielem, obecnym na co dzień w naszym życiu, a nie tylko od święta...
Po obejrzeniu świadectwa Piotra Stępniaka, ja nie mam żadnych wątpliwości, że Duch Święty kieruje jego życiem, a głoszenie Ewangelii i pomoc ludziom stało się sensem jego życia. Że teraz potrafi robić rzeczy, o których kiedyś by nawet nie pomyślał. Bo teraz mądrość wypływa nie z niego, a z Boga.
Pragnę podzielić się z Wami w tym miejscu świadectwem działania Boga w moim życiu. Jak wielu z Was wie, już od jakiegoś czasu zacząłem kupować oryginalne filmy i płyty z muzyką, jednak w dalszym ciągu powiększałem swoją kolekcję materiałów, za które nic nie płaciłem. Po moim nawróceniu przestałem ściągać nielegalne pliki z Internetu, jednak w dalszym ciągu miałem „stare” rzeczy na półkach. Ciężko było mi się z nimi rozstać... W trakcie oglądania świadectwa Piotra usłyszałem, jak jeden z więźniów zwrócił mu uwagę, że po nawróceniu nie wypada mu trzymać pod materacem gazet z pornografią. A Piotr o tym po prostu zapomniał. Wierzę w to, że Bóg przemawia do nas na różne sposoby i że w taki sposób dał mi wyraźnie do zrozumienia, że muszę pozbyć się wszystkiego, co świadczy o moim grzesznym starym życiu. Nigdy nie sądziłem, że niszczenie tego, co kolekcjonowałem z takim zapałem, sprawi mi taką przyjemność. Okazuje się też, że można mieć w komputerze oryginalny system i tylko legalne oprogramowanie, co też wydawało mi się kiedyś jakąś abstrakcją. Wiem, że nadal jestem grzeszny, ale już nie chcę grzechu w moim życiu, bo teraz wiem, że za każdy mój grzech Jezus cierpiał na krzyżu, bo teraz wiem, że Bóg nienawidzi grzechu.
Mam nadzieję, że świadectwo Piotra Stępniaka Was również skłoni do głębokich przemyśleń i do działania.
http://emaus.zgora.pl/index.php?strona=71
Pozostańcie z Bogiem.

(10732)
...data: 19.11.2009, godz: 21:46

www.gloriapolo.net

(10731)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej