Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [368] [369] [370] [371] [372] [373] (374) [375] [376] [377] [378] [379] [380] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

gosiadata: 04.11.2009, godz: 21:55

Do Piotra ,jeżeli czujesz ze to to ,mysle ze jak najbardziej.: )

(10480)
M. do jadata: 04.11.2009, godz: 21:30

Kim jesteś? Nie znam cię i nie czytam żadnych prywatnych maili,nie wiem skąd mnie znasz więc przedstaw się zanim zaczniesz mnie bezpodstawnie oskarżać.....

(10479)
do AgnieszkaMdata: 04.11.2009, godz: 21:28

odnośnie ostatniego Twojego wpisu ....
http://www.teologia.pl/m_k/zag03-03.htm
cyt. — Preegzystencja dusz błędnym poglądem

Kościół odrzuca tzw. preegzystencję dusz, czyli pogląd, według którego dusze miałyby istnieć przed poczęciem dziecka. Według nauczania Kościoła Bóg stwarza każdą duszę z nicości. Działanie Boga splata się z ustanowionymi przez Niego prawami biologicznymi, i obdarza on poczęte dziecko stworzoną przez siebie nieśmiertelną duszą, która nigdy nie przestanie istnieć.

(10478)
Kasia, lat 24data: 04.11.2009, godz: 21:26

Rafael, caly Rozaniec za Ciebie! Bedzie dobrze, ale postaraj sie, na ile mozesz, zaufac Jezusowi...
Pozdrawiam!

(10477)
AAAAAdata: 04.11.2009, godz: 20:17

jak nie psycholog to psychiatra, jak nie psychiatra to psycholog, a może pediatra? duże dziecko, z wszelkimi wadami fizycznymi i psychicznymi, wymagające opieki ... weź daj ogłoszenie o poszukiwanie niani, opiekunki do dzieci ...


(10476)
Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 04.11.2009, godz: 19:30

Agnieszko jeśli chodzi o błąd zakonnika masz rację. Mówiąc to mojemu znajomemu sensem tych słów była rozpacz. Rozpaczą nie pomagamy naszym zmarłym. Pomagamy modlitwą, udziałem w mszy ofiarowanej za nich, ale nie rozpaczą. A do dusz czyśćowych nie modlimy się. Modlimy się za nie.

(10475)
AgnieszkaM, lat 38data: 04.11.2009, godz: 18:57

Tadeuszu,

jeśli faktycznie ten zakonnik powiedział "Wtedy dusza będąc szczęśliwą w domu Ojca musi opuścić ten dom szczęścia i schodzi na ten padół łez, cierpienia, bólu i grzechu" to się mylił. Nie ma czegoś takiego (może w innej religii, ale nie w chrześcijaństwie) jak preegzystencja dusz. Dusza ludzka zaczyna istnieć w momencie poczęcia, nie istnienie wcześniej nigdzie.

Piotrze,

nie ma obowiązkowego i jedynie słusznego czasu. To nie od tego zależy, a przynajmniej nie przede wszystkim. Myśmy z mężem poznali się we wrześniu, w lutym zaręczyli, a w czerwcu pobrali.

Pavel,

obawiam się, że troll nie zniknie przez taką metodę. On przecież nie zwraca na to uwagi, czy mu się odpisuje, czy nie. Choć oczywiście, pisanie do niego sensu nie ma.

Modlić się do dusz bliskich zmarłych? Hm, coś nie bardzo to widzę.

(10474)
Malutkidata: 04.11.2009, godz: 18:50

Rafael dam Ci rade:
zlikwiduj korzeń a umrze roślina, chodzi o to by wyeliminować bodziec, ten pierwszy, który się pojawia, bo z grzechem jest tak że najpierw jest bdziec a później jest reakcja, więc jeśli ta jedyna, ta pierwsza zła myśl (obraz) przeleci Ci przez głowe włącz delete, zignoruj ją bo jeśli tego nie zrobisz pojawi się kolejna a później już siedzisz po uszy... Ofiaruj to Panu Jezusowi, proś Maryje i Świętych aby Ci pomagali w tej walce i przede wszystkim módl się. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych ale trzeba otworzyć Bogu drzwi.

(10473)
Ewelina, lat 28data: 04.11.2009, godz: 18:36

Do szeregowca. To nie jest modlitwa tylko pewne slowa,ktore przeczytalam kiedys w gazecie katolickiem. Na koniec pacierza powtarzam je sobie,bo mi pomagaja kiedy nachodzi mnie smutek i przygnebienie. Prosze Cie tylko nie pisz tak, ze bedziesz sam. Bog dziala cuda i zaskakuje naś w najmniej spotykanym momencie. Nic nie dzieje sie przypadkowo wszystko nas czegos uczy. "Kazde cierpienie ktore nas spotyka w zycíu prowadzi do dobrego". Gdzies jeśt ta Twoja polowka wierzew to. Pozdrawiam goraco.

(10472)
Rafael, lat 24data: 04.11.2009, godz: 17:46

Potrzebuje Waszej modlitwy..pogubilem sie w zyciu. Wpadłem po uszy w grzech samogwałtu i nie potrafie z niego wyjsc..Tak zle jeszcze nie było. Stracilem szacunek do samego siebie, nie moge na siebie patrzec w lustrze, czuje sie jak totalne zero. Jestem upodlony przez wlasna gupote.

(10471)
Piotr, lat 28data: 04.11.2009, godz: 17:42

Jak myślicie czy po sześciu miesiącach znajomości można dziewczynę poprosić o rękę?Czy jest to może za krótki czas?

(10470)
Pawel500data: 04.11.2009, godz: 16:55

Do Ani:

wspaniały pomysł : ślub w Częstochowie. Formalności załatwisz w kancelarii (my braliśmy ślub w Sw. Annie).
Jeśli chodzi o nauki przedmałżeńskie to wybierzcie te nieprzypadkowe. To b.ważne. Wiem z doświadczenia. Pozwoli to wam uniknąć póxniejszych rozczarowań. Np. w kwestii Naturalnego Planowania Rodziny. Prosta i niezawodna metoda ale muszą ją akceptowac dwoje współmałżonków.

Pozdrawiam i życzę wielu Błogosławiństw Bożych

(10469)
ja do Anulkidata: 04.11.2009, godz: 15:10

Anulko! wszelkie sprawy związane ze ślubem, czyli nauki, zapowiedzi, i inne formalności musicie załatwić w swojej parafii. Moze to być parafia Twoja lub Twojego narzeczonego. I jak już wszystko będzie załatwione musicie poprosić o LICENCJE na ślub w Częstochowie na Jasnej Górze.
Na Jasną Górę też pewnie będzie trzeba zgłosić się odpowiednio wcześnie, już tylko z tą LICENCJĄ z waszej parafii, w której będziecie załatwiać ślub.

(10468)
anulka, lat 25data: 04.11.2009, godz: 12:37

Witajcie,
Mam do Was pytanie (jeśli ktoś wie coś na ten temat i mógłby mi podpowiedziec). Chodzi o sprawe zwiazaną ze ślubem.Mimo,ze mamy wyznaczaoną juz date na przyszły rok,to zastanawiamy sie nad tym,zeby jednak Teraz,sam ślub bez wesela. Naszym pomyslem jest wziąc slub w Częstochowie tylko,ze nie wiemy czy tak po prostu można tam przyjechac,poprosic o slub i to wystarcza? Pewnie,bedzie potrzebna zgoda od proboszcza parafii, a co z naukami, z zapowiedziami w kościele??Tak w nawiasie to ten pomysl,nie jest zwiazany z tym,ze jestem w ciązy,żeby któs tak tego nie odczytał :) A może ktos brał slub w Czestochowie,przed tronem Matki Bożej? Słyszałam,ze jesli ktos się decyzuje to mozna wypozyczyc tam nawet suknie ślubną? Dziękuje z góry za porade i kazda odpowiedź.Pozdrawiam ciepło :)

(10467)
ja do M.data: 04.11.2009, godz: 12:21

wiesz jakie to jest żenujące,gdy ciągle szpiegujesz mojego kompa,wciskasz nos w moje życie,naruszasz prywatność,czytasz moje prywatne maile itd.zastanów się nad swoim postępowaniem,bo ciekawe czy będąc na moim miejscu byłbyś zadowolony z całej sytuacji

(10466)
paveldata: 04.11.2009, godz: 08:34

Drodzy forumowicze.
PODKREŚLAM i stosuje ten komunikat do mądrych i rozsądnych ktorzy umieją czytac i sluchac ze zrozumieniem: ignorujce Lukasza bo to jest błędne koło zadające wciąż te same pytania!!!! Kto jest inteligetny ten zrozumie a trol zniknie.
Za błędy przepraszam i pozdrawiam wszystkich poukładanych na tym forum.

(10465)
AAAAAdata: 03.11.2009, godz: 22:27

Lukasz, czy Ty masz jakąś wadę? wymowy? jesteś głuchy? a może nie widzisz niektórych literek? piszę do Ciebie a Ty mnie olewasz :(

(10464)
szeregowiec, lat 28data: 03.11.2009, godz: 21:32

Do Ewelina - dziękuję za dobre słowa :) Nie znam takich słów modlitwy - "Ja znam wasze pragnienia...tylko poczekajcie Ja znam właściwy czas", ale bardzo mi się spodobały. Nadzieja i modlitwa tylko to pozostaje osobom samotnym.
Więcej optymizmu z pewnością by mi się przydało, kiedyś inaczej podchodziłem do nowych znajomości, teraz jakby z góry zakładam, że będzie jak zwykle - czyli nijak. Po kilku "związkach" które kończyły się dość szybko - bo nie było przyciągania, mam dosyć. Jak mam być sam, to będę sam, widocznie takie jest najlepsze rozwiązanie.

(10463)
karinadata: 03.11.2009, godz: 16:45

Anna lat 24;
zgadzam sie z przemysleniami..
faktycznie uczucia nic nie znaczą w wierze, sa zmienne zalezne od wielu czynników, tak naprawdę nie ma wiekszego znaczenia co czujemy gdy sie modlimy jestesmy na mszy..czy jest górnolotnie, z uniesieniem łatwością czy wymaga to duzo wysiłku i skupienia. uczucia nie decyduja o zjednoczeniu z Bogiem. Nieliczni maja łaske dobrej łatwej modlitwy. Sa takie dni gdy czuje sie zniechęcenie, oschłosc, zniecierpliwienie do praktyk religijnych, to jest próba wiary i to jest zadanie. Im wiecej wysiłku tym lepiej, bo jest to bezinteresowne spotkanie z Bogiem, dar z siebie, a czy Jezus nie zasługuje na to bysmy żebrali szukali i trudzili sie? ile ludzi marnuje czasu na nic nie znaczące spotkania, na przyjemności i w tej kwestii jestesmy skłonni znacznie sie potrudzic, stac godzinami w kolejce po bilet na koncert gwiazdy, jechac na drugi koniec Polski bo cos tam organizują, chodzić po supermarketach kilka godzin choc nogi bolą, a przyjsc do koscioła na 1 godzine w niedziele to taki ciężki obowiązek, o mszy w tygodniu to juz zupelnie niektorym do głowy nie przyjdzie.
Trawiasta modlę sie za Ciebie, ofiaruję trud. mam nadzieje ze bedzie dobrze;)

(10462)
Trawiasta, lat 28data: 03.11.2009, godz: 15:49

Aniu, lat 24
DZIEKUJE......

prosze, pamietajcie o mnie w modlitwie.

BEATKO!
Jesli czytasz....daj znac ze wszystko ok, martwie sie naprawde co z Toba.
mail wrocil, ostatnio z Twoim zdrowiem nie bylo za dobrze...
z Panem Bogiem i trzymaj sie (mam nadzieje ze to przeczytasz)

(10461)
Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 03.11.2009, godz: 11:24

Do Hani :)
Haniu jestem po pierwszym cyklu chemii. Za dwa tygodnie kolejny cykl. W tej chwili mogę tylko stwierdzić, że samopoczucie jest ok, humorek też. Jedynie nie miałem pojęcia, że chemia tak potrafi zmęczyć :). Chodząc na pielgrzymkę dziś nie uszedłbym 30 -40 km, ale już czynię przygotowania do przyszłorocznej :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich źródełkowiczów.

(10460)
Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 03.11.2009, godz: 11:19

Listopad. Miesiąc zadumy. Zadumy nad naszym życiem, nad przemijaniem. Wspominamy naszych zmarłych bliskich czy dalekich. W niejednym sercu pozostaje nadal smutek a może i rozpacz. I tu przypomniała mi się historia jednego z moich znajomych. Miał on brata zakonnika. Brat mu zmarł. Będąc na jego pogrzebie rozpaczał po stracie brata. Wtedy podszedł do niego inny zakonnika i powiedział: „Bracie, czemu rozpaczasz? Czemu poddajesz się rozpaczy? Otrzyj łzę. Raduj się. Tak jak raduje się dusza Twego brata. Raduje się bo jest już szczęśliwa. Nie rozpaczaj kiedy człowiek odchodzi, raczej rozpaczaj kiedy człowiek się rodzi. Wtedy dusza będąc szczęśliwą w domu Ojca musi opuścić ten dom szczęścia i schodzi na ten padół łez, cierpienia, bólu i grzechu. I wtedy ona rozpacza i rozpaczaj wraz z nią. Kiedy człowiek odchodzi dusza wraca do domu Ojca, Jest szczęśliwa i raduje się. Raduj się wraz z nią.”
Teraz mamy Oktawę Wszystkich Świętych. Możemy uzyskać odpust zupełny za duszę kogoś z naszych bliskich poprzez nawiedzenie cmentarza. I nie ważny znicz, nie ważny kwiatek. Ważna nasza modlitwa. Nie myślmy też nad tym czy dusza naszego zmarłego bliskiego jest już w niebie czy oczekuje na niebo. Bo jeśli nawet już jest w niebie nasz odpust czy modlitwa nie pójdzie na marne. Nasz Ojciec przekaże je na kolejnego naszego bliskiego czy krewnego który oczekuje w kolejce na wejście do Jego Domu. Pamiętajmy o tym.

(10459)
Do !!!!!!!!!!data: 03.11.2009, godz: 08:22

Pewnie że jest to naturalne że taka kobieta chce kogoś kto zapewni jej i jej dzieciom dobry byt ale w tym poście też widać inne wymagania.Ale-bądzmy realistami.Facet ok.40-stki który jest wykształcony i bogaty generalnie bardziej ogląda się za 20-latkami niż za kobietami z dziećmi przed 40-stką;)Generalnie błędem w takiej sytuacji byłoby zapatrzenie w siebie,w to że ja potrzebuję.Trzeba też się pytać i to przede wszystkim co ja mogę dać i to nie tylko od strony materialnej ale także z innej. Pozdrawiam

(10458)
Agadata: 03.11.2009, godz: 01:27

Wiotkie gałęzie,
białe nerwy brzózek,
jak ramiona świeczników -
rozstawiają na wietrze
drżące serduszka.
Zgarbiony buk wysypuje dukaty
z worków tkanych promieniami słońca.
Wrzos z pędzlem pod pachą
obozuje na leśnej polanie.
Nasyca się czerwień jarzębin.
W drzew koronach
zaczepny wiatr umawia się z chmurkami
na spacer.
Nocą krasnoludki
srebrną nicią szronu
haftują mchu poduszki.
Jeszcze gdzieś tam w głębi,
pomiędzy pniami drzew, dyszy upał
minionego lata.

(10457)
Aldono 30data: 02.11.2009, godz: 23:53

Pewien ksiądz profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie powiedział na kazaniu, że można się modlić do dusz naszych bliskich zmarłych. Nie wszyscy święci są beatyfikowani. Wielu pozostanie bezimiennymi. Twój braciszek niewątpliwie bez czyśćca trafił do nieba, bo nie zdążył nagrzeszyć, więc możesz mieć pewność, że on już się za Tobą wstawia u Pana Boga. Swoją drogą ofiarowuj Panu Bogu swój krzyż, też ten będący owocem śmierci Twojego brata w jakiejś intencji może tej kobiety, która zrobiła Ci przykrość w czasie gdy myślałaś o jego śmierci.

(10456)
!!!!!!!!!!!!!!!!data: 02.11.2009, godz: 23:33

to naturalne, że kobieta chce jak najlepszego ojca dla swoich dzieci. To naturalne i jest efektem miłości macierzyńskiej. Żyjąc z facetem, który jedyne co ma do ofiarowania to tylko on sam, bo "daje siebie" umrze się z głodu, bo nie jesteśmy kanibalami.
Oczywiście zakładam, że i ona ma mu sporo do zaofiarowania poza "sobą" i szansą natychmiastowego stania się ojczymem.

(10455)
******data: 02.11.2009, godz: 21:38

DO ka.

JA CIę przytulę , mocno, bardzo mocno i z radością.

(10454)
Anna, lat 24data: 02.11.2009, godz: 21:25

Niedawno przed wyjazdem do Krakowa zastanawiałam się czy jest sens abym przychodziła do Niego( Boga) nic nie czując a nawet wtedy kiedy po prostu nie mam na to ochoty...Było wiele momentów kiedy szłam do kościoła i mówilam Mu ,,Tatusiu przyszłam choć mnie nie ma,, Trzy dni temu, właśnie w krk chcąc poprawić sobie nastrój szukałam kolczyków;) choć wiedziałam dobrze, że żadna rzecz materialna nie da mi szczęścia...w końcu weszłam do księgarni, gdzie ,,przypadkiem,, otworzyłam książkę Jana Twardowskiego gdzie przeczytałam słowa, których wtedy bardzo potrzebowalam...chciałabym podzielić się z nimi...
,, Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa(MT9,20-21) Niewiasta przepychała się przez tłum, żeby dotknąć szaty Jezusa.
Pan Jezus jest dostępny. Nie powiesił na drzwiach kartki z ogłoszeniem, że przyjmuje od tej do tej godziny, ale wciąż tłum odgradza nas od Niego: na przykład tłum naszych często egoistycznych myśli-tak jesteśmy zajęci sobą, że nie mamy czasu dla Jezusa. Albo też nasze stałe zajęcia, kłopoty czy trudne zadania, jakie nam powierzają.
Czasem Jezus wydobywa nas z tego tłoku sam, swoją mocą i daje nam łaskę modlitwy. Możemy się modlić, chociaż tyle spraw palących naokoło nas.
Czasem Jezus daję taką łaskę, ale częściej trzeba się przepychać do Niego, jak przepychała się ta kobieta.
Kiedy się tak przepychamy? Wtedy, gdy czynimy więcej,niż obowiązek nakazuje i na przykład ponad obowiązkową Mszę świętą w nd, przyjdziemy jeszcze w dzień powszedni. Czy potrafimy tak na siłę pchać się czasem do Pana Jezusa, kiedy usypiamy, kiedy chorujemy, kiedy nic nam się nie chce, kiedy jesteśmy na urlopie, właśnie na siłę, jak ta kobieta..?''

Życzę wszystkim wytrwałości...bo to właśnie ona, nie siła czyni wielkie rzeczy...:)

http://www.youtube.com/watch?v=cyheJ480LYA

(10453)
Do m,lat 38data: 02.11.2009, godz: 21:17

Hmmm.........masz bardzo wygórowane wymagania.A tymczasem.......trzeba czasami z pokora przyjąć kogoś kto może i nie jest bardzo wykształcony i nie zarabia dużo.Wez to pod uwagę i nie zacieśniaj serce i rozumu bo to nie tędy droga,zwłaszcza w twojej sytuacji.....Pozdrawiam

(10452)
Taki sobie ktośdata: 02.11.2009, godz: 21:15

Optymistko vel m, lat 38!

Zdaje się, że dziateczki Twe lube korzystają pod Twoją - mniemam - nieobecność ze wspólnego komputera i piszą sobie na źródełku pod nickami Marek, Marcela, Mateusz, Bernard, Beata, Gosia, Olek... Trzeba przyznać - inteligentne są... A może masz ich, tych dzieciątek, trochę więcej - to obawiam się, że nawet na portalu katolickim może ci być trudno znaleźć męża ;)

Ktoś się nudzi, eksperymentuje czy chce zwrócić na siebie uwagę? (pytanie retoryczne)

(10451)
Brat Hanki, lat 35data: 02.11.2009, godz: 21:12

Za wielkim morzem Ty, za wielką wodą ja. Jak dobry Boże nam nie pomożesz, to zgubią się serca dwa...

(10450)
Malutkidata: 02.11.2009, godz: 19:01

do Hannah
Nie jest grzechem, ale nie jest też szczęściem. Żeby być wpełni szczęśliwym, trzeba KOCHAĆ i być kochanym.

(10449)
m lat 38, e-mail: optymistk@onet.eudata: 02.11.2009, godz: 18:37

Szukam męża, mam dwoje dzieci, jedno w wieku przedszkolnym, drugie 2 lata. Wychowuję je sama i wiem jak bardzo potrzebna jest nam pełna rodzina. Jestem katoliczką stąd mój wpis tutaj na portalu katolickim. Zależy mi aby mój mąż również wyznawał zasady takie jak ja. Reszta do uzgodnienia, nie zmienię niestety miejsca zamieszania. Pozdrawiam i oczekuję poważnych ofert. Kandydat na męża powinien być wykształcony, mieć dobrą pracę, powinien być człowiekiem uczciwym , wrażliwym, mieć poczucie humoru, odporność na stres i umiejetność znalezienia się w każdej sytuacji. Byłoby idealnie gdybyśmy przypadli sobie do gustu, ponieważ wykluczam związek bez prawdziwej miłości.

(10448)
Małgosia, lat 45, e-mail: Wiktoria43@o2.pldata: 02.11.2009, godz: 18:20

Kochani, znalazłam ten apel na stronce Wspólnoty Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia w Rybnie. Jeśli możemy, to pomóżmy - "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7)".

Nasz Brat- O. Bogusław Barański OMI prowadzi we Wrocławiu Stowarzyszenie Oblacka Pomoc Misjom LUMEN CARITATIS- Organizację pozarządową, która pomaga misjom w Afryce i Azji poprzez budowę studni, szkół, przedszkoli, sierocińców dla dzieci ulicy, zapobieganie fali głodu i niedożywienia dzieci. Potrzeby są ogromne dlatego, że co 3, 6 sekundy umiera
z głodu 1 człowiek na świecie, a w Afryce każdego roku umiera z głodu i niedożywienia 26 mln dzieci (tj. 68% ludności Polski). Jeśli chcesz pomóc możesz to uczynić poprzez wpłatę na konto:
02 1440 1156 0000 0000 0990 2805. Możesz także przekazać 1% podatku: Stowarzyszenie Oblacka Pomoc Misjom LUMEN CARITATIS, KRS: 0000327951. Kontakt: O. Bogusław Barański OMI, tel. /607/ 317- 218, @mail: lumencaritatis@gmail.com

(10447)
ka..data: 02.11.2009, godz: 17:35

proszę, niech mnie ktoś przytuli...:(

(10446)
Ewelina, lat 28data: 02.11.2009, godz: 15:51

Do szeregowca. Więcej optymizmu i nadziei. Ja mam 28 lat i tak się złożyło, że po 4 latach rozstałam się ze swoim chłopakiem z którym wiązałam swoją przyszłość. Tak nieraz w życiu bywa człowiek musi mierzyć się z problemami, stawiać im czoła i wierzyć, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Zacytuje piękne słowa,które podczas modlitwy zawsze powtarzam "Ja znam wasze pragnienia...tylko poczekajcie Ja znam właściwy czas". Tylko Bóg wie co jest dla nas dobre i tylko On pragnie naszego dobra i naszego szczęścia, musimy zaufać Mu uwierzyć, że "nie da nam krzyża,którego nie będziemy w stanie dźwigać". Wiem,że łatwo pisać,mówić a trudniej żyć z samotnością. Ja również bardzo się boję, że nikogo nie poznam,że będę sama,bo tak mało jest dojrzałych i porządnych mężczyzn o których słyszę tylko z opowiadań niestety. Ale jeszcze ciężej byłoby, gdybym przez to wszystko musiała przejść sama bez Boga. Z Bożą pomocą damy rade szeregowcu, "z całego serca zaufaj Bogu nie polegaj na własnym rozsądku". Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco

(10445)
dorota, lat 38data: 02.11.2009, godz: 15:45

do AAAAA

Chciełabym także zaproponować swoją pomoc w tej terapii. Czuję, że mogę się bardzo przydać. Mogę zaoferować swój czas, spore doświadczenie i umiejętności (terapeutyczne oczywiście). Już jakiś czas czytam wpisy Łukasza i wiem, że to jest trudne zadanie aby jemu pomóc, ale też jestem przekonana, że wiele da się zrobić. Chętnie pomogę.
Niestety mieszkam daleko od Warszawy, a nawet poza Polską, więc będę musiała poprosić Łukasza o zwrot kosztów podróży (to będzie jakieś 100€). Całą moją pracę i czas oddam gratis.

Pozdrawiam serdecznie :)

(10444)
Julka, lat 22data: 02.11.2009, godz: 15:44

Do Hannah

Myślę że miłość między kobietą i mężczyzną istnieje, wierzę w to i mam głęboką nadzieję że tak jest. Nigdy niestety tego nie doświadczyłam, ale obserwuję miłość moich rodziców. Już są tyle lat razem, musieli pokonywać tyle problemów, tyle spraw mogłoby ich rozdzielić, ale oni się prawdziwie kochają. Widzę jak czasem na siebie patrzą, jak rozmawiają... w tym jest Miłość i to jest piękne. Ta miłość opiera się na przyjaźni, ale jest od niej "głębsza". Być może Twoja przyjaźń przerodzi się w Miłość, może już się przerodziła. Nie wiem, ale wiem że Miłość istnieje i warto na nią czekać.

(10443)
szeregowiec, lat 28data: 02.11.2009, godz: 13:33

Do Hannah - brak zafascynowania, czy miłości nie musi oznaczać grzechu. Od zawsze istniały tzw. małżeństwa z rozsądku. Uczucie takie jak miłość (jeśli jest prawdziwe) pozwoli jednak że związek jest trwalszy i w pełni możemy się otworzyć przed drugą osobą. O to też chyba chodzi, by mieć oparcie w drugiej osobie, by mieć do niej zaufanie, a taki związek z rozsądku, nie zawsze to gwarantuje, poza tym wydaje się taki sztuczny. To moja prywatna opinia. Ciężko też mi wyobrazić sobie związek bez jakieś wzajemnej fascynacji, fascynacji fizycznej również.
Nie można zmusić się, czy kogoś do miłości, wiem to doskonale po sobie. Spotykałem się z różnymi dziewczynami, choć spełniały pewne kryteria które sobie założyłem tylko w jednej się zakochałem. Sęk w tym, że ona we mnie nie, choć w dalszym ciągu mamy ze sobą kontakt. Inne dziewczyny, choć spotykałem się z niektórymi przez dłuższy czas to nic z tego nie wyszło, bo brakowało jakieś iskry, błahego zakochania czegoś co pociągało by nas ku sobie i pozwoliło pokochać miłością prawdziwą. Nie chcę ożenić się z rozsądku, lub gdy dziewczyna nic nie będzie do mnie czuć. Obawiam się jednak że jestem jednym z takich facetów co to nie wywołują uczuć u kobiet. Mam już w miarę poukładane życie i wiek w którym powinienem myśleć o założeniu rodziny, rodzice coraz częściej się pytają czy kogoś mam lub bardziej prozaicznie czy doczekają się wnuków. Chciałbym założyć rodzinę ale tylko jeśli będę mieć pewność że nie jestem dziewczynie obojętny. Zazdroszczę tym ludziom którzy się odnaleźli i pokochali, czuje pewien żal, że mnie takie coś nie spotkało a im lat przybywa tym mniejsze szanse że coś się odmieni w tej kwestii.

(10442)
Salseradata: 02.11.2009, godz: 12:43

Do Hannah

Ja wierze, ze milosc istnieje. Ja ja przezywam. Problem polega na tym, ze nie zrozumiesz tego dopoki sama tego nie poczujesz. Na moje oko, bardzo swojego narzeczonego lubisz i jestes do niego przywiazana, ale nie jest to milosc. Nie wiem czy bycie w takim zwiazku jest grzechem, ale musisz wziac pod uwage ewentualnosc, ze kiedys mozesz spotkac kogos kto obudzi w tobie prawdziwe, gorace uczucie.A co bedzie jezeli spotkasz ta osobe gdy poslubusz juz swojego narzeczonego?

(10441)
Hannah, e-mail: ancilena@o2.pldata: 02.11.2009, godz: 11:19

Witajcie.
Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy miłość pomiędzy kobietami i mężczyznami naprawdę istnieje? Jak sądzicie?
od dłuższego czasu wydaje mi się, że przyjaźń owszem istnieje, ale coś tak górnolotnego jak ,,miłość''? To może bardziej przyciąganie takie by mieć potomstwo? I coś w rodzaju podejmowania decyzji: ten facet mi pasuje, będę z nim mieć fajne dzieci itp. W sumie w jakieś fruwające motyle nie uwierzę, to wszystko chemia, emocje- coś nowego.
W sumie nie lubię rozmawiać o takich sprawach jak relacje, jak związki. Niby mam narzeczonego, ale czy to oznacza, że od razu trzeba być zakochanym, wpatrzonym w kogoś? Po prostu się z nim przyjaźnię. Czy taki brak zafascynowania mężczyznami może być grzechem? Czy nieumiejętność odwzajemnienia uczuć jest złem? W sumie pewnie nie. Jak Wy sądzicie?
Pozdrawiam serdecznie.

(10440)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 02.11.2009, godz: 08:14

Jaki jest obraz Łukasza, każdy widzi wyrażnie ,on sam go tu nam wszystkim namalował.J tylko serdeczna prośba moja jeszcze, żeby czasem nie było , że ja jestem złośliwa czy niemiła., czy ukąśliwa względem Łukasza.Zeby nie było tego, że na nowo jakieś przepychanki słowne wyikną z tych moich wpisów.

(10439)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 02.11.2009, godz: 06:24

Wczoraj na Mszy Swietej pewna osoba widziałam jak wypowiadała słowa i oczekuje zycia wiecznego w przyszłym świecie.Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że 15 minut prędzej kiedy staliśmy przy grobie mojego brata, osoba ta wypowiedziała do mnie takie to słowa: tyle zostanie z życia człowieka, umrzesz, zakopią cię pod drzewkiem .Wtedy ja odpowiedziałam, że owszem tu na ziemi jest to koniec, ale jest jeszcze inne życie.Usłyszałam- nieeeee, to już jest koniec.Te słowa były tak cięzkie dla mnie i tak raniące, bo przecież wiem, że to zycie tutaj nie kończy życia, a tylko to zycie się zmienia.Wszyscy oczekujemy tego życia po śmierci.Ja oczekuje życia wiecznego, w tym przyszłym świecie, u Boku Jezusa, atm gdzie On powiedział, że mieszkań jest wiele.Wierzę w to zycie po smierci i na nie czekam,bo wiem, że będzie ono spełnieniem marzeń ponad to, co mogła bym oczekiwać, jeśli zasłużę na to życie przy Bogu.Jednak i mnie w czoraj ogarneła jakaś nostalgia i melancholia.Przecież mój brat Marek nie żyje już 30 lat, a jednak patrząc za każdym razem na tą małą mogiłkę, cięzko jest nie zapłakać.Cięzko jest nie czuć bólu, gdywidzi się ciąg małych mogiłek dzieci,które nie zdąrzyły zaznać zycia, ani jego uroków, ani smutków.J wtedy zdałam sobie sprawę, że ja mam tak małąwiarę.Czasami może mi się wydawać inaczej, ale jednak jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że moja wiara jest niezwykle mała i niedojrzała.Ale potem podczas Mszy Swiętej ,ksiądz powiedział przepiekne kazanie.Z jego słów bił rozsądek, nadzieja i takie ciepło, że aż mi się na sercu zrobiło tak dobrze:)Poczułam taką błogość...Oczekuję życia wiecznego w przyszłym świecie...Chociaż trudności nie brakuje, chociaż czasami jest bardzo cięzko, to ja wiem, że to wszystko minie, bo wszystko mija prędzej czy póżniej, Bóg Sam nieodmienny, jak powie św.Teresa z Avilli.J wierzę,nie tylko w Zycie Wieczne,ale i w to, że dla tego Zycia warto ponieść wszelkie cierpienie, wszelkie ofiary, znieść wszystko co niesie czasami zycie doczesne, a jak wiadomo niesie nie raz sprawy nie łątwe, warto to wszystko przezwycięzać wiarą i modlitwą, bo nagroda jest wielka.Ani oko nie słyszało,ani ucho nie widziało, co przygotował Bóg tym, którzy Go miłują.TYm, którzy idą przez życie jak najlepiej, pod sztandarem Jezusa.Cóż kochani mogę Wam życzyć na koniecmojego dzisiejszego wpisu...:))Zyczę Wam świętości i siły Bożejw dąrzeniu do niej.Zycia pod sztandarem Jezusa.Wam tego życzę z całego serca, ale i sobie róznież.Pozdrawiam serdecznie,Aldona...

(10438)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 02.11.2009, godz: 04:57

Widzę, że Łukasz nadal wzbudza emocje swoimi wpisami i swoją osobą chyba także.A mówiłam nie odpisywać na te wpisy, nie reagować na nie.No ale skoro tak bardzo chciecie reagować, to reagujcie,aż Łukasz wszystkim nam zerzre nerwy, wtedy może będzie koniec tym wpisom Łukasza i waszej reakcji.

(10437)
karol do AAAAAdata: 01.11.2009, godz: 22:31

Czy przewidujesz przeniesienie terapii na kogos innego jeżeli p. Łukasz nie wykaże choćby cienia inwencji? Coś tam sobie wyszukam u siebie co potrzebuje terapii jeżeli to jest wymagane... 100 już mam... i gps też, także znajdę złote tarasy :))))

(10436)
AAAAAdata: 01.11.2009, godz: 22:19

Bardzo przepraszam wszystkich, pomyliłem nr wpisu - powinien być (10680) jeśli to możliwe upraszam szanownego administratora o edycję-korektę mojego postu :)

(10435)
AAAAAdata: 01.11.2009, godz: 21:56

:) Lukasz, mamy pierwszą chętną :) - wpis (10681) Ona będzie wykładała teorię a ja praktykę - poprowadzę ćwiczenia :) dobrze? nie wiem jeszcze jak z podziałem Twoich 100 zł ale myślę że 80% dla mnie to bedzie sprawiedliwie :) bo najtrudniej zastosować teorię w praktyce, sądzę, że przyznasz mi rację :) przy dwóch prowadzących szkolenie skuteczność musi być co najmniej doskonała, więc warto zainwestować czas i pieniądze :) nie marnuj się chłopie, byłeś wogóle w złotych tarasach? wiesz gdzie to jest?

(10434)
Haniadata: 01.11.2009, godz: 21:41

odnośnie mojego wpisu poniżej:
oczywiście miało być: "Przestań wreszcie zachowywać się jak wielki, rozkapryszony dzieciak, który nic nie widzi poza końcem własnego nosa". Mam nadzieję, Tadeuszu, że m wybaczyć. Nie Ciebie miałam na myśli, tylko Łukasza. tak mnie on już irytuje, że palce za szybko biegają po klawiaturze. Chyba wrócę do ksiązki, będę miała spokojniejsy sen, bo wpisy Łuasza mają na mnie negatywny wplyw.
Dobrej nocy wszystkim
Łukaszu, jutro też jest dzień

(10433)
Do Karinadata: 01.11.2009, godz: 21:30

Jak święci balują w niebie to i my musimy jeszcze trochę poczekać;)

(10432)
Haniadata: 01.11.2009, godz: 21:28

Łukasz, tak sobie usiłuję policzyć... Jeżeli faktycznie masz 25 lat, to jak kończyłeś szołę podstawową, były już pierwsze egzaminy kompetnecji. Tam w grę wchodziło m.in. czytanie ze zrozumieniem. Takie małe pytanko: jaki miałeś wynik w tej umiejętności? Bo moje beferskie przeczucie podpowiada mi, że przynajmniej obecnie masz z tym wieeeeelki problem. Tadeusz już kilkakrotnie pisał, że proponował spotkanie, a to TY nawaliłeś. Pzrestał wreszcie zachowywać się jak wielki, rozkapryszony dzieciak, który nic nie widzi poza końcem własnego nosa. Na początku było mi Cię autentycznie żal, myślałam "jakie pogmatwane życie ma ten chłopak", a teraz już zwyzczajnie mnie irytujesz. Jestem pewna, że Ty nie chcesz żadnej zmiany, bo tak jest najwygodniej, wszyscy winni, tylko nie Ty. Tylko jeżeli mi pięć osób mówi, że mam coś na twarzy, to patrzę do lusterka, anie wmawiam im, że chcą mi zrobić na złość. Dorośnij wreszcie człowieku, bo z takim nastawieniem na pewno nie znajdziesz żony. Życie wtedy będzie piękne, kiedy mu pozwolisz na to.

Do Tadeusza:
Ogromnie się cieszę, że jesteś. Czekam na wieści od Ciebie w tym pędzącym świecie..

(10431)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej