Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [371] [372] [373] [374] [375] [376] (377) [378] [379] [380] [381] [382] [383] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Dorota Karolina, lat 24data: 26.10.2009, godz: 17:58

Beatko, ja też kiedyś prosiłam Go o śmierć, wiele razy...ale już tego nie robię, bo jak Dawca życia może jednocześnie dać śmierć?już Go o to nie proszę, bo wiem że i tak tej prośby nie wysłucha. Każdy człowiek jest ważny, w każdym człowieku szanuje się jego człowieczeństwo..Pan Jezus powiedział, że cokolwiek uczynilibyśmy najmniejszemu z naszych braci Jemu uczyniliśmy. Mam wrażenie, że jesteś silna,więc niech Bóg Cie jeszcze bardziej wzmocni do życia, do tej trudnej wędrówki na ziemi.
Pozdrawiam serdecznie, z Bogiem

(10332)
...data: 26.10.2009, godz: 16:39

do hope
mysleć "z nim będziesz szczęśliwsza/ y dużo szczęsliwszy będziesz z nim itd. ...

(10331)
Promyk, lat 28data: 26.10.2009, godz: 14:30

Do Waldi, lat 35,

dziękuję za te słowa. Nie jest to takie proste, bo ludzka natura, rozum czasami stara się być mądrzejsza od Boga. Zawsze chcemy wszystko zaplanować...a tak się nie da...

(10330)
hopedata: 26.10.2009, godz: 12:25

Jak pogodzić się z czyimś odejściem???
zwłaszcza że jest się z kimś długo a nagle dochodzi się do wniosku nie "nie rozumiemy się"???
jak przestać sobie robić nadzieje???

(10329)
P.data: 26.10.2009, godz: 12:15

Dla Aldony ( 10545 ):
http://www.poezja-spiewana.pl/index.php?str=lf&no=841
p.s. Chyba wiem co czujesz :)

(10328)
karoldata: 26.10.2009, godz: 09:59

Beato... nic nie jest w stanie ugasić Twego bólu oprócz Boga... do Ciebie jednak należy decyzja czy uwierzysz temu co o Tobie mówi Twój ziemski ojciec czy zdasz się na Boga, modlisz się o śmierć a pytałaś się Boga o Jego wolę wobec Ciebie?... Za Twoim ojcem prawdopodobnie stoi ktoś inny, kto karze mu Cię tak traktować... Pan Jezus gdy wisiał umierając za nas na Krzyżu modlił się psalmem 22 zagłęb się w jego treść, chyba jest także o Tobie:

22
1 Kierownikowi chóru.
2 Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?
Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku.
3 Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz,
[wołam] i nocą, a nie zaznaję pokoju.
4 A przecież Ty mieszkasz w świątyni,
Chwało Izraela!
5 Tobie zaufali nasi przodkowie,
zaufali, a Tyś ich uwolnił;
6 do Ciebie wołali i zostali zbawieni,
Tobie ufali i nie doznali wstydu.
7 Ja zaś jestem robak, a nie człowiek,
pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu.
8 Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą,
rozwierają wargi, potrząsają głową:
9 «Zaufał Panu, niechże go wyzwoli,
niechże go wyrwie, jeśli go miłuje».
10 Ty mnie zaiste wydobyłeś z matczynego łona;
Ty mnie czyniłeś bezpiecznym u piersi mej matki.
11 Tobie mnie poruczono przed urodzeniem,
Ty jesteś moim Bogiem od łona mojej matki,
12 Nie stój z dala ode mnie, bo klęska jest blisko,
a nie ma wspomożyciela.
13 Otacza mnie mnóstwo cielców,
osaczają mnie byki Baszanu.
14 Rozwierają przeciwko mnie swoje paszcze,
jak lew drapieżny i ryczący.
15 Rozlany jestem jak woda
i rozłączają się wszystkie moje kości;
jak wosk się staje moje serce,
we wnętrzu moim topnieje.
16 Moje gardło suche jak skorupa,
język mój przywiera do podniebienia,
kładziesz mnie w prochu śmierci.
17 Bo [sfora] psów mnie opada,
osacza mnie zgraja złoczyńców.
Przebodli ręce i nogi moje,
18 policzyć mogę wszystkie moje kości.
A oni się wpatrują, sycą mym widokiem;
19 moje szaty dzielą między siebie
i los rzucają o moją suknię.
20 Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka;
Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!
21 Ocal od miecza moje życie,
z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro,
22 wybaw mnie od lwiej paszczęki
i od rogów bawolich - wysłuchaj mnie!
23 Będę głosił imię Twoje swym braciom
i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia:
24 «Chwalcie Pana wy, co się Go boicie,
sławcie Go, całe potomstwo Jakuba;
bójcie się Go, całe potomstwo Izraela!
25 Bo On nie wzgardził ani się nie brzydził nędzą biedaka,
ani nie ukrył przed nim swojego oblicza
i wysłuchał go, kiedy ten zawołał do Niego».
26 Dzięki Tobie moja pieśń pochwalna płynie w wielkim zgromadzeniu.
Śluby me wypełnię wobec bojących się Jego.
27 Ubodzy będą jedli i nasycą się,
chwalić będą Pana ci, którzy Go szukają.
«Niech serca ich żyją na wieki».
28 Przypomną sobie i wrócą
do Pana wszystkie krańce ziemi;
i oddadzą Mu pokłon
wszystkie szczepy pogańskie,
29 bo władza królewska należy do Pana
i On panuje nad narodami.
30 Tylko Jemu oddadzą pokłon wszyscy, co śpią w ziemi,
przed Nim zegną się wszyscy, którzy w proch zstępują.
A moja dusza będzie żyła dla Niego,
31 potomstwo moje Jemu będzie służyć,
opowie o Panu pokoleniu przyszłemu,
32 a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi:
«Pan to uczynił».

z modlitwą Karol

(10327)
Waldi, lat 35data: 25.10.2009, godz: 23:44

Do Promyk, lat 28. Gdy wstajesz rano to Bóg mówi ci "nie lękaj się" ten wyraz w Biblii jest napisany 365 razy. I czytaj często fragment Ewangelii Mt 6;25-34. Ja tak robię, gdy przychodzą złe myśli i różne egzystencjalne lęki - mi to pomaga:)

(10326)
do Beaty, lat 31data: 25.10.2009, godz: 12:16


wspołczuję Ci. Jestem cholerykiem i gdybym była na Twoim miejscu to bym mu powiedziała, że nikt go w domu nie trzyma i niech idzie w siną dal, jeśli bycie ojcem jest dla niego za trudnym zadaniem. ąlbo bym mu powiedziała, że doprowadza mnie do tego, że modlę się o śmierć.
Pewno powiedziałabym mu ,co o nim myśle, że jest żałosnym egoista. A potem niech by się działo co chce. MOgłby mnie nawet pobić. Ale powiedziałabym wszystko.
Ze o życie się nie prosiłam i że nikt mu nie kazał iść do łóżka z kimś z kim nie chciał zakładać rodziny. W twarz bym mu nagadała. Mojemu ojcu wiele lat temu wygarnęłam straszne rzeczy . Uderzył mnie w twarz, ale zmienia się na lepsze. Nie można pewnych bólów przemilczeć. Nie. Jezus też potrafił być bardzo niemiły.

(10325)
Jurek, e-mail: jurek6844@wp.pldata: 25.10.2009, godz: 12:14

Do Beaty;
A dlaczego myślisz ,że nikt w życiu Cię nie będzie chciał,chociaż tak do końca nie wiem co masz na myśli."Cierpienie daje prędko dojrzałość".Przyjdzie dzień,kiedy jako dorosła osoba zechcesz założyć rodzinę i może dzięki temu cierpieniu jakie teraz doznajesz przez swego ojca,,będziesz umiała odpowiednio wybrać tą odpowiednią osobę.Nic nie piszesz o swych relacjach z matką,i w zasadzie nie wiem nic o Tobie ,więc trudno cokolwiek radzić,ale na pewno zamiast modlić się o śmierć,może zacznij się modlić o to by zmienił się twój ojciec.Wiesz raczej nikt z nas nie prosił się na świat,to ktoś inny tak zdecydował,,,ale skoro jesteśmy już na tym świecie,to może oprócz tego zła ,które nas dotyka zauważmy jak wiele piękna nas otacza i co możemy zrobić aby nasze życie nabrało sensu.Poza tym nigdy nie wolno tracić nadzieji.W każdej chwili,życie może się zmienić.,,może wystarczy inaczej spojrzeć na świat,,lub po prostu spotkac właściwych ludzi.Jeśli chcesz napisz więcej? o swej sytuacji,,,może będę mógł jakoś pomóc?

(10324)
Marcindata: 25.10.2009, godz: 09:53

Do Beata
Dramatyczny jest twój post.....Dramatyczne,bardzo dramatyczne jest to że swoje "być albo nie być" uzależniłaś od jednego człowieka. Dlaczego?-tego nie potrafię zrozumieć.To nie to że ktoś mi powiedział:"Jesteś zerem" jest miarą mojej wartości ale czyny,fakty.Tak,ten człowiek który cię niszczy jest twoim ojcem,należy mu się szacunek ale też czas najwyższy być odcięła się od tego toksycznego kontaktu,relacji.Choć żeby tak naprawdę,obiektywnie ocenić tę sytuację w której jesteś musiałbym poznać twojego ojca.......Pozdrawiam

(10323)
Promyk, lat 28data: 25.10.2009, godz: 09:52

Jak poradzić sobie z myślami, które paraliżują i utrudniają mi życie? jak żyć nie martwiąc się każdego dnia o to co złego może się stać? nie wiem dlaczego, ale prześladują mnie same czarne i złe myśli. Nie mogę opędzić się od myśli o tym, że któregoś dnia moi najbliżsi będą chorzy, że zostanę sama.... wiem, że Bóg ma plan wobec każdego z nas...ale może te moje myśli to taka intuicja...? straszna intuicja? chciałabym żyć i cieszyć się każdą chwilą, a moje życie jest cały czas jednym wielkim martwieniem się.... nie wiem dlaczego tak się dzieje...

(10322)
Magda, lat 20data: 25.10.2009, godz: 00:26

Tak sobie troszkę czytałam Wasze wpisy ...
Tu w sumie jest taki kącik zażaleń na życie, różnych ludzi czy samego siebie ...
Ja też w sumie mam żal ... do samej siebie, że zawsze szukam dziury w całym, że tak źle się czuję ... że nie potrafię tak do końca być szczęśliwa i radosna. W momencie, gdy czuję, że już jest dobrze, spada coś nieoczekiwanego ... i znów nie jest najlepiej ... I tak chyba będzie całe życie ... tylko jak nauczyć się w pewnych sprawach posługiwać rozumem a nie uczuciami ??

(10321)
Jotkadata: 24.10.2009, godz: 23:15

Do Beatki!
Dobrze, że modlisz się a Pan Bóg wie co dla Ciebie najlepsze i na pewno przemieni ten koszmar w Twoim życiu. Trzymaj z tymi, ktorzy Cię lubią, poproś o wsparcie, będzie łatwiej znosić te trudy.

(10320)
Do Beaty i wszystkichdata: 24.10.2009, godz: 21:52

"nie oczekuję miłych słów, bo wiem, że od razu część z Was na mnie naskoczy - tak już było" - te slowa mnei w sposob szczegolny rzucily sie i z przykroscia stwierdzic musze ze dziewczyna ma racje. Chce podkreslic Wielkim Katolikom ze naskakiwanie i dawanie "rad" pomimo ze wielu z was nie daje sobie rady we wlasnym zyciu jest po prostu smieszne i troche chore. Na sugestie typu " my staramy sie pomoc a co ty robisz" - powiem: nie wypisuje bzdur na zrodelku a co robie to guzik Cie to obchodzi.

(10319)
Naomi, lat 33data: 24.10.2009, godz: 18:55

w przyszłym tygodniu mam urodziny
chciałabym zeby przyszłe spedzac już z jakąs bliska osoba
mam nadzieje ze tak bedzie

(10318)
Aldona, lat 30, e-mail: adon25@wp.pldata: 24.10.2009, godz: 15:38

Uniesienia?Zycie uniesieniami?Zdarzają się te uniesienia raz na kilka lat, raz na kilka miesięcy, tak bardzo żadko.POza uniesieniami,które raz kiedys sie zdarzają, jest droga wybrukowana kamieniami, droga pod górkę..J to pod górkę prawie to zawsze, więc nie ma mowy o zyciu uniesnieniami.Myślę, że te uniesienia to jest słodki cukierek od Pana Boga, na czasy kiedy znów będzie cięzko, na osłodę, żebym wiedziałą, że co kolwiek się zdarzy, Bóg mnie kocha.Odbieram to jako zapewnienie o tej miłosci własnie.Pozdrawiam:))

(10317)
Renia data: 24.10.2009, godz: 09:36

Do Aldony
tak ja Ciebie rozumiem,mam takie coś czasem a tak na dobrą sprawe to dziś gdybym mogła iść już do Jezusa to bym to zrobiła od razu,tak tesknota jest straszna i też nie wiem po co to.Myśle że wiele osób przeżywa takie coś jak ty.Dziekuje ze o tym napisałaś ,przynajmniej wiem że nie tylko ja coś takiego przezywam pozdrawiam wszystkich.

(10316)
Marcindata: 24.10.2009, godz: 09:30

Do Aldona
Właśnie czytając to co piszesz słucham piosenki "Emanuel" i przypominam sobie to o czym Ty właśnie piszesz.O tym czasie kiedyś jezdziłem na oazy i wraz z młodzieżą śpiewaliśmy min."Emanuel" i była w tym śpiewie przed ołtarzem jakaś tęsknota za Jezusem i to pragnienie by być, by się przytulić jak dziecko.....Bo w każdym z nas,nawet w tym dużym jest ta dziecięca tęsknota za Jezusem i Jego bliskością a czasami i za tym by już odejść,być z Nim.Ale to są chwilowe stany a poza nimi jest życie,życie realne i twarde i trzeba nim żyć.Nie można żyć tylko tęsknontą,stanami uniesień bo życie nam będzie uciekać między palcami a myślę że Jezus nie tego chce ale tego byśmy żyli tym życiem które jest nam dane tu i teraz..... Pozdrawiam

(10315)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 24.10.2009, godz: 08:00

Ujrzeć Boga.Ujrzeć Go bez żadnych zasłon, bez żadnych przeszkód, bez żadnych podchodów.Ujrzeć Go,to pragnienie chyba mnie kiedyś zabije co było by chyba błogosławieństwem,bo tęsknota ściera na pył moje serce a umrzeć nie mogę.Umieram, ale umrzeć nie mogę.Ta tęsknota jest jak pożar tylko nie wiem po co to wszytsko,po co to wszystko?Nie rozumiem.J chyba nie tylko ja.Czasami kiedy o tym mówię,ludzie myślą, że to z samotności przewraca mi się w głowie.Ze to z braku kogoś bliskiego budzi się tęsknota za Jezusem.A to wszystko z samotnością nie ma nic wspólnego, to wszytsko nie tak.On o tym wie, rozumie.On wie, że pragnę Go jak nikogo i niczego na tym świecie i żepragnienie to nie ma nic wspólnego z brakiem ludzkiej miłości.Jak dobrze, że On to rozumie.Jak bardzo żałuję,że tyleprzeszkód dzieli mnie od Niego.Bardzo kocham życie, ale czasami przychodzą takie momenty, że chętnie spakowała bym już wszystkie swoje waliski i biegła do Niego.Czasami chciała bym podejść do oltarza w czasie różanca kiedy jest wystawiony Najświętszy Sakrament i przytulic do serca, przytulić Jezusa.Pragnienia, po co? Po co coś takiego przychodzi mi do głowy?Przecież to nie realne, zupełnie nie mozliwe, ale nie mogę się uwolnić od tego pragnienia,chociaż wiem, że nikt by mi na to nie pozwolił.Zawsze miałam nie realne marzenia i tak mi już widać zostało.To wszystko tak bardzo mnie pali, że musiałam to wszystko wpypowiedzieć, a jeśli kogoś uraziłam zbytnią wylewnością i szczerością, to jest mi przykro.Pozdrawiam serdecznie- aldona.

(10314)
Marta, lat 22data: 23.10.2009, godz: 07:33

Dziękuję bardzo za odpowiedzi. Ta rozłąka miałaby być tymczasowa tak 2 tygodnie.Rozumiem że mimo związku każdy ma swój odrębny świat który zatrzymuje tylko dla siebie,Popieram to,nie oczekuję że za wszystko będzie płacił itp.
Napisałam wczoraj jak bardzo tęsknię ale rozumiem że czasem trzeba zaczekać i być cierpliwym.

Pozdrawiam serdecznie

(10313)
hopedata: 22.10.2009, godz: 22:52

Droga Marto
Moim zdaniem to pytanie powinnaś zadać swojemu chłopakowi,nikt z nas nie jest w stanie odpowiedzieć na nie.To co on ci powiedział jest względne,zależy z której na to strony spojrzysz.Każdy z nas jest inny i na swój sposób może interpretować jego słowa.
A najgorsze jest domyślanie,wtedy dziwne myśli do głowy przychodzą a to jest zupełnie niepotrzebne.Napisz do niego
pozdrawiam

(10312)
Gosiadata: 22.10.2009, godz: 22:17

do Marty lat 22
Chłopcy czasem tak mają, muszą lub lubią pobyć sobie sami, czasem tylko w męskim towarzystwie. Napisałaś, że jest też praca i studia, więc tak naprawdę ma mało czasu tylko dla siebie. W każdy wolny weekend pewnie chciałabyś żeby był z Tobą, spotkał się. Może być mu trudno, może czuje się zmęczony już tą sytuacją. Myślę, że najlepsza jest rozmowa, porozmawiajcie ze sobą szczerze, może to coś wyjaśni,powiedz mu jak bardzo za nim tęsknisz, jak Ci go brakuje, może zrozumie. Jeśli nie, Ty również powinnaś zrozumieć jego. Dla niego to też trudna sytuacja. Zauważ, że w naszej kulturze to od chłopców wymaga się, żeby gdzieś jechali, czasem bardzo daleko, zeby płacili w restauacjach, kawiarniach a oni są tak samo jak my z krwi i kości, też mogą czasem czuć się zmęczeni lub nie mieć pieniędzy, np. na telefon. To normalne, życie przewaznie nie jest łatwe, chyba, ze ma się bogatych rodziców, ktorzy sponsorują, zanim jeszcze samemu nie zacznie się pracować, zresztą o pracę też jest teraz trudno więc czasem pomagają cały czas. Myślę więc, że rozmowa będzie najlepsza aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości i powiedzieć o swoich oczekiwaniach. Trzymaj się ciepło i myślę, że z chłopakiem będzie ok. To naprawdę nic nie znaczy, że tak powiedział.

(10311)
Olekdata: 22.10.2009, godz: 22:03

do Marty lat 22
Myślę Marto, że temu chlopakowi już na Tobie tak bardzo nie zależy, sam jestem chłopakiem i gdyby zależało mi na dziewczynie, wierz mi pokonał bym znacznie więcej kilometrów niż 150.

(10310)
bendata: 22.10.2009, godz: 21:51

do Marta

Miał na myśli rozłąkę tymczasową czy tak w ogóle rozłąkę?

(10309)
Marta, lat 22data: 22.10.2009, godz: 21:38

Witam serdecznie;)

Poznałam chłopaka na portalu katolickim.Jesteśmy razem 1 rok i 4 miesiące.Widujemy się kilka razy w miesiącu ponieważ dzieli nas 150 km odległości.Do tego dochodza studia i praca.Ostatnio chłopak napisał mi takie zdanie jak spytałam czy za tydzien się spotkamy:"Myślę że rozłąka dobrze nam zrobi"a nie widujemy się dość często.CZy to o czymś świadczy?

(10308)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 22.10.2009, godz: 17:40

ZAPALMY „ŚWIATEŁKO” NASZEJ MIŁOŚCI...
Spełnienie w wieczności...
w światłości...
Wszelkie nasze pragnienie dąży do wieczności,
głębokiej wieczności, do światłości...
W te dni „Światła...” kiedy w szczególny sposób myślimy
o tych którzy istnieją już... w „Światłości...”
Zapalmy „światełko” naszej miłości...
pod tekstem na stronie startowej (Kliknij komentarze)
www.dar.religia.net
Podczas naszej modlitwy wieczornej
w kaplicy klasztornej
- przez gest ofiarowania światła i kadzidła
zaniesiemy te wszystkie „światełka”
jako dar miłości... przed Oblicze Pana.

Ze światełkiem modlitwy.

(10307)
gosiadata: 21.10.2009, godz: 22:03

Dla szukajacych wiary- swiadectwo na forum
http://wiadomosci.onet.pl/forum.html#forum:MSwxNSwxMSw2MTAzMjE0OSwxNjI2ODA3MzYsNzI3OTc5NSwwLGZvcnVtMDAxLmpz

(10306)
calineczka, lat 33, e-mail: pslipk@interia.pldata: 21.10.2009, godz: 18:56

Hallo.samotni z Adonai , bądzcie rozważni mądrzy,psychologowie upominają ,że nawet portale katolickie grupują ludzi, (tych którzy poszukują znajomości),z pewnymi(byc może dysfunkcjami, defektami emocjonalnymi),uważaja że czsem taki ktos po trzydziestce nie przypadkowo szuka przez internet znajomości intymnej,.Taki nazwujmy go Felek,nie miał w realu żadnej dziewczyny a jest już po 30tce i wychodzi na spacer lub ogłasza sie na Adnai.Ja kilka ładnych miesięcy z Takim Felicjanem spędziłam ,modląc sie do Ducha św. co to jet za człowiek, bo był on taki zamknięty nic o sobie nie mówił właściwie ,tylko o pogodzie(:).Wiem, co mówię , bo taki chłopiec nasyciła sie moją życzliwością, narobił nadzieji na dalszy związek, po czym Pan Bóg dopuścił , aby jego problem niemożności psychicznej związanie sie z Kobietą wypłynął na powierzchnię:)Taki Felicjan, nie pójdzie do psychologa , nic nie zrobi , bo mu tak dobrze,musiałby "zdjąc maske" ,puścić farbę",czyli poiznać prawde o sobie o swoje j lekkiej niedojrzałości,aby nauczyć sie kochać , rozmawiać nie tylko o pogodzie,
a tak ulatnia sie jak kamfora, mrucząc na pożegnanie przepraszam,nie zmienie sie dla Ciebie,pozdrawiam Calineczka

(10305)
Marcindata: 21.10.2009, godz: 11:22

O kurcze zostałem zdemaskowany;) Jak grzyby po deszczu powstają coraz to nowe książki i artykuły w formie kartkowej i na ebookach na temat pozytywnego myślenia,wizualizacji i sterowaniu podświadomością. I jak grzyby po deszczu mnożą się pytania,także na stronach katolickich,czy można to stosować i czy jest to zgodne z nauką Kościoła.Przeczytałem i przesłuchałem parę publikacji na ten temat i próbuję na tę tematykę spojrzeć z punktu widzenia psychologii i teologii.Stanowczo odradzam czytania pozycji"Potęga podświadomości" bo to czysty New Age i homodeizm.Natomiast polecam 4 rozdział ebooka "Bliżej sukcesu" i artykuł ks. Kaniora pt. "Podświadomość".Zgadzam się z nim iż potrzebne są pozytywne autosugestie działające na podświadomość i nie ma w nim nic złego.Natomiast magiczna siła przyciągania wizualizacji która jest tak entuzjastycznie rozpowszechniania to nie jest to co można polecać,takie czary-mary nie uzdrowią naszego życia i nie pozwolą spełnić marzeń,nie łudzmy się......

(10304)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 21.10.2009, godz: 08:58

Artykuł z "Gazaty Pomorskiej"


"Dwadzieścia pięć lat temu zamorodowano ks.Jerzego Popiełuszkę.Przypominamy naważniejsze fakty.
19 pażdziernika 1984- ksiądz Jerzy Popiełuszko, duszpasterz ludzi pracy i akpelan podziemnej "Solidarności" wraca z Bydgoszczy do Warszawy.W Górsku niedaleko Torunia, samochód w którym jechał zatrzymują trzej esbecy-oficerowie 4 DeparlamentuMSW.Ks. Popiełuszko zostaje pobity, związany i wrzucony do bagażnika.Esbecy obezwładniają tez Waldemara Chrostowskiego, kierowcę i ochroniarza księdza.W okolicach Przysieka Chrostowski wyskakuje z samochodu.Dociera do Torunia i o tym , co sięstało informuje proboszcza parafii Naświętszej Maryii Panny.Ten zawiadamia milicję o porwaniu duszpasterza.Tymczasem scmochód z ks.Popiełuszką i trzema esbekami zatrzymuje się na parkingu przed hotelem"kosmos".Księdzu udaje się uwolić i uciec z bagażnika.Nie uchodzi daleko.Wedle oficjalnej wersji wkrótce zmaltretowane ciało duchownego sprawcy wrzucają do Zalewu Włocławskiego; sekcja nie wykazała, czy w tym momencie ksiądz jeszcze zył.Do nóg miał przywiązany worek z kamieniami.20PAZDZIERNIKA- dziennik telewizyjny informuje o uprowadzeniu księdza Popiełuszki; cztery dni póżniej władze ujawniają, że zatrzymani zostali oficerowie Służby Bezpieczeństwa.27 PAZDZIERNIKA- ujawniono nazwiska porywaczy; wiadomo , że są topracownicy4 DeparramentuMSW, zajmującego się zwalczaniem Kościoła katolickiego: naczelnik jednego z wydziałówGrzegorz Piotrowski i dwaj funkcjonariusze deparlamentu: Leszek Pękala i Waldemar Chrostowski.29 PAZDZIERNIKA- nadano komunikat, z którego wynika, że rozpoczęto poszukiwania ciała Jerzego Popiełuszki na Wisle pod Toruniem i pod Wocławkiem:30 PAZDZIERNIKA- dziennik telewizyjny podaje, że z zalewu WŁocławskiego wyłowiono ciało księdza Jerzego Popiełuszki.3LISTOPADA- w pogrzebie ks. Jerzego Popiełuszki uczestniczy ponad 600 tys.osób, w tym ponad tysiąc księzy. Mszy żałobnej przewodniczy prymas Józef Glemp.Ksiądz Pipiełuszko zostaje pochowany przy kościele sw.Stanisława Kostki, a nie na Powązkach ani w rodzinnej Suchowoli na Białostocczyżnie, jak chciały uwczesne władze.27 GRUDNIA- przed Sądem Wojewódzkim w Toruniu rozpoczyna się proces przeciw Grzegorzowi Piotrowskiemu, Leszkowi Pękalii Waldemarowi chrostowskiemu oraz ich przełożonemu płk.AdamowiPietruszce; w trakcie procesu wszelkie wypowiedzi oskarzonych na temat ich przełożonych są ucinane.Oskarżycielami posiłkowymi w procesie są:Jan Olszewski,Krzysztof Piesiewicz, Edward Wende i Andrzej Grabiński.7LUTEGO 1985 roku- zakończenie procesu toruńskiego;GrzegorzPiotrowski i Adam Pietruszka zostają skazani na 25 lat więzienia i 10 lat pozbawienia praw publicznych.Leszek Penkala na 15 lat, a Waldemar Chmielewski- na 14(w 1986 i 1987r.zostają objęci amnestią; wyrok Pękali to 6 lat,Chmielewski ma do odsiedzenia 4 lata i sześć miesięcy, Piotrowski-15 lat;1990- wszczęcie śledztwa w sprawie tzw.sprawstwa kierwoniczego zabójstwa ks>Popiełuszki wobec byłego wiceszefaMSW i szefa SB gen.Władysława Ciastonia oraz szefa 4 Deparlamentu MSWZenona Płatka;1991- od sprawy zostaje odsuniety prokurator Andrzej Witkowski;prasa donosi, że zamierzał przedstawić zarzutym.in byłemu szefowi KCPZPR gen. Wojciechowi Jaruzelskiemu i byłemu szefowi MSW Czesławowi Kiszczakowi;1994- sąd uniewinnia dwóch generałów: Ciastonia i Płatkaz zarzutu kierowania zabójstwem księdza Popiełuszki;1996- Sąd Apelacyjny w Warszawie uchyla wyrok unieniwiającyw sprawie generałów Ciastonia i Płatka; oznacza to wznowienie postepowania.5 lutego2002r.własne śledztwo rozpoczyna prok.Witkowski( pracuje wówczas w oddziałowej KOmisji Scigania Zbrodni przeciwko Narodowi PolskiemuIPN w Lublinie); ma ono na celu ujawnienie w peerelowskimMSW"związku przestepczego" w latach 1956-1989; zostajeod niego odsunięty w pażdzierniku 2004 roku; śledztwo prowadzone jest obecnie przez oddziałową komisję w Warszawie. "Zycie trzeba godnie przezyć, bo jest ono tylko jedno.Zachować godność człowieka, to pozostac wolnym nawet przy zewnętrzym zniewoleniu" Te wydarzenia miały miejsce 25 lat temu, ale po prostu wszystko we mnie wyje z bólu i zgrozy,żal tak dobrego człowieka i ksiedza.Zostaje mi mieć nadzieję,że takie sytuacje nigdy więcej się nie powtórzą.........

(10303)
szukajaca Boga, lat 31, e-mail: imma8@tlen.pldata: 20.10.2009, godz: 23:39

Czy jest tu ktos z WROCLAWIA? kawka, spacerki , rowerki, pogawedki_- jesli macie ochote, a swiat nie wciagnal Was w swoj wir to piszcie, chetnie poznam nowych, wspanialych ludzi. Nie pisz, jesli nie zyjesz prawem Boga tzn jesli nie starasz sie tak zyc i jesli Jezus nie jest Ci bliski. Pozdrawiam wszystkich szukajacych Prawdy


(10302)
nikt taki, lat 31data: 20.10.2009, godz: 23:29

do LUKASZA:

w Zeszytach duchowych ( dostepne w ksieg. kat.) nr 44 z lata , napisany przez o. A. Pelanowskiego jest z tylu w czesci "pyt i odp" modlitwa o uwolnienie od ducha masturbacji. Napisalabym Ci ale akurat nie mam tej ksiazki pod reka. Mocne slowa. Ta modlitwa prosze rowniez o uwalnianie od innych duchow, np od gniewu czy zazdrosci.

jest napisana na podstawie Apokalipsy.

W poszukiwaniu bozych przewodnikow- taki jest tytul 44 Zeszytu duchowego i kosztuje ok 12 zl. Ja w ogole jestem fanka o. Pelanowskiego. Posluchaj sobie Lukaszu jego nagran mp3 dost. na necie. Ksiazki ktore napisal sa takze demaskacja tego co falszywe na swiecie i w nas. Polecam wszystkim goraco.

pozdrawiam i zycze kazdemu odczucia Milosci Serca Jezusowego :)

(10301)
A.........adata: 20.10.2009, godz: 23:05

Żebyś się Marcin nie zdziwił....Łukasz zrobi nam psikusa i nie będzie go przynajmniej przez tydz i my odpoczniemy, i on odpocznie;) dobranoc

(10300)
Do Angeldata: 20.10.2009, godz: 21:52

Wróć tak po prostu,ja syn marnotrawny wrócił do ojca.......

(10299)
hope, lat 23, e-mail: marybi1986@gmail.comdata: 20.10.2009, godz: 21:49

Bóg sam do ciebie powróci :) postawi na twojej drodze życia odpowiednie osoby ,które pomogą ci się odnaleźć w tym całym chaosie.

(10298)
angeldata: 20.10.2009, godz: 20:02

jak powrócić do boga?
chcę kochać, nie umiem..

(10297)
Do Łukaszadata: 20.10.2009, godz: 15:37

Jakoś mi się wierzyć nie chce że nic nie będziesz pisał przynajmniej ze 2 tygodnie,to byłby cud;)

(10296)
Trawiasta, lat 28data: 20.10.2009, godz: 15:03

Beatko, odezwij sie do mnie - wyslalam Ci maila, ale wrocil.
Mam nadzieje ze wszystko ok...

(10295)
Natalio,data: 19.10.2009, godz: 23:31

porozmawiać z mamą na ten temat niewątpliwie powinnaś, bo milczeniem dajesz przyzwolenie na to zło, które się dzieje. Może anonimowo zgłoś się z tym problemem do księdza, który nie zna ani Twojej mamy, ani Ciebie. Módl się za nią bardzo dużo. Może za wstawiennictwem Judy Tadeusza. Pomaga w sprawach beznadziejnych to i Tobie pomoże. Pogadaj z ojcem dziecka. Musi wiedzieć, że traci syna lub córkę i potencjalną szansę na jego lub jej wychowanie. Może poproś jakiegoś ginekologa o informacje na temat szkodliwości takich środków dla zdrowia kobiety (jeśli takie są). Może skutecznie ją nastraszysz. Przekonaj mamę, że na niechciana dziecko czeka miejsce w "oknie życia" gdzie można anonimowo pozostawić dziecko, bez żadnych konsekwencji dając mu szanse na szczęśliwe życie w rodzinie adopcyjnej, która je pokocha.

(10294)
Dorota Karolina, lat 24data: 19.10.2009, godz: 22:04

Do Mirandy
Mirando, dobre pytanie gdzie tu sprawiedliwosc? Na pewno milony ludzi sobie codziennie zadaje to pytanie....Bog daje nie rowno, ale to nie znaczy ze daje niesprawiedliwie. Nie martw sie swoimi ograniczeniami, tym ze nikogo jeszcze nie znasz w nowym miejscu, kiedy Bog zamyka drzwi to otwiera okno...pojawiaja sie nowe perspektywy, nowa aktywnosc, powolanie. Jestes Matka, to wielki dar, to wielkie powolanie,choc tak wielu traktuje je jak blachostke nie zdajac sobie sprawy z ogromu odpowiedzialnosci i obowiazkowktore ze soba niesie. Moze przy Twojej nowej parafii dziala jakas wspolnota do ktorej moglabys sie dolaczyc? To zawsze jest jakas alternatywa na szarosc i nijakosc codziennosci. Mow duzo do dziecka, niech zna Twoj glos jak najlepiej, niech go na zawsze zapamieta, niech od CIebie uczy sie pieknych slow.
Podziwiam Cie Mirando, nie trac ufnosci i wiary.
Pozdrawiam wszystkich cieplo

(10293)
natalia, e-mail: biara@amorki.pldata: 19.10.2009, godz: 21:47

ratunku moja mam po raz kolejny stosuje srodki wczesniororonne
nie moge n ato patrezc
co mam zrobić?? jak zaradzic??
co powiedziec tak delikatnie i wogóle

(10292)
Hania, e-mail: sloneczko.odtak@poczta.onet.pldata: 19.10.2009, godz: 19:19

Tam dokąd zmierzamy drogi nieraz są kręte....
Za każdym rogiem inne niebo:
ciemne, błękitne,
złamane szarością.
Nie przeocz żadnego.
Patrz uważnie:
szczęście jest tam,
gdzie potrafimy je dostrzec...!!!:)

(10291)
AgnieszkaMdata: 19.10.2009, godz: 17:20

Mirando,

a wg Ciebie sprawiedliwie to znaczy równo? Bóg daje każdemu tyle, ile trzeba.

Zgadzam się, że samotność może dopaść każdego. W tej chwili uczę się dobrze czuć się sama ze sobą, a przede wszystkim trwać w rozmowie z Panem. Przecież nigdy nie jestem całkiem sama.

(10290)
Mirandadata: 19.10.2009, godz: 15:40

Zgadzam się z Kariną, że problem samotności nie znika w małżeństwie. Wiem to z własnego doświadczenia :-( Mąż pracuje, dziecko za małe, żeby z nim pogadać. Obce miasto gdzie nie znam prawie nikogo i brak możliwosci aby kogoś poznać. Wiem, że są osoby, które wszędzie potrafią znleżć sobie towarzystwo ale ja do takich nie należę.
Bóg nie równo rozdaje ludziom talenty :-( Jednemu daje 10 drugiemu 5 a jeszcze innemu tylko 1. I ten z jednym talentem choćby go nie zakopywał ale z pożytkiem wykorzystał to i tak zyska kolejny jeden czyli w sumie 2 A ten z 10 może zyskać nawet 20. Gdzie tu Boża sprawiedliwość!

(10289)
AgnieszkaMdata: 19.10.2009, godz: 14:25

Inny, Twój przykład dotyczy innej sytuacji. Przecież nie powiem do windy: Jestem na ciebie zła, bo się zacięłaś. Zgadzam się z Tobą, że trzeba się pogodzić z sytuacją, na którą nie mam wpływu. Ale mi chodzi o emocje w relacjach z ludźmi, żeby ich nie tłamsić, nie hodować w sobie urazy, ale rozwiązywać konflikty. Najlepiej na bieżąco. I czasem też się zgodzić na to, że nie mam do końca wpływu na to, czy ktoś mnie wysłucha i zrozumie, czy nie.

(10288)
karinadata: 19.10.2009, godz: 12:08

do Justyny,;)
dzieki ze podzieliłas sie tym..
dokładnie tak jak piszesz, dostałam w prezencie spowiednika a i tak nie potrafię w pelni sie otworzyc na ten dar..
dodam ze samotnosc to nie jest problem braku chłopaka/dziewczyny, i desperackiego poszukiwania ktore niesie porażki.. to coś wiecej, trzeba umieć najpierw zaistnieć w relacji w rodzinie, szkole, pracy i spoleczenstwie.. przestać "ważyć" siebie,przestać byc tak istotnym dla siebie i nie traktować się jak "ofiarę", człowiek nieraz sam sobie wyrządza krzywdę a myśli ze to inni..
przestać bać się ludzi i samych siebie. Jesli człowiek nie ufa sobie to nie zaufa innym.

(10287)
Ela, lat 32data: 19.10.2009, godz: 11:35

Prosze o modlitwe, żebym nauczyła się życ w prwadzie, zebym umiała wyrażać swoje emocje i uczucia.
Jezu, ufam Tobie.

(10286)
inny, lat 23data: 19.10.2009, godz: 11:19

Czy gniew jest grzechem czy nie jest to zależy co z niego wynika. Ja opisywałem złe owoce. Jeśli spokojnie starasz się rozwiązać problem to dobrze. Ja nie polecam tłumienia emocji. Tylko refleksje nad nimi na spokojnie z dystansem. Jeśli człowiek dochodzi do wniosku, że jego gniew nie przynosi dobrych owoców i nie zmienia niczego na lepsze w danej sytuacji to z czasem przestaje się człowiek denerwować w tej sytuacji. Więc to zmierza do zapobiegania nie tylko do leczenia. Podam pewien przykład.
Jadę windą na ważne spotkanie w sprawie wymarzonej pracy. W pewnym momencie winda się zacina, moja komórka pada bo zapomniałem ją naładować(załóżmy że nie mam jak wezwać pomocy) . Czy każdy w takiej sytuacji będzie poddenerwowany? większość osób z pewnością tak. W głowie powstają myśli, teraz na pewno przyjmą kogoś innego praca przepadnie, dlaczego ja, co za beznadziejna sytuacja, czy musiało się to stać właśnie teraz itp. Jest też inny sposób myślenia nie mam wpływu na windę pozostaje mi czekać, taka jest wola Boża a On wie najlepiej. Mój gniew i nie zadowolenie nic w tej sytuacji nie zmieniają, nie wyciągną mnie z windy, nie sprawią że nagle znajdę się na spotkaniu. Pozostaje mi się pomodlić lub nawet spokojnie poczekać. Jeśli tak podejdę do sytuacji będę się uspakajał, bo obiektywnie rzecz biorąc nic na to poradzić nie mogę, więc pozostaje się pogodzić z tym co się stało. W końcu winda zaczyna działać ja się wydostaję, ale pracodawca przyjął już kogoś innego. I znowu ta sama sytuacje nie spełnione marzenie i kwestia jak do tego podejdę. Czy będę się starał zachować spokój i zastanowić się (na spokojnie) nad tą sytuacją czy myślenie czysto emocjonalne weźmie górę. Oczywiście to wymaga praktyki i natychmiast człowiek nie uczy się jak nad sobą panować. W końcu przychodzi moment gdy w trudnej sytuacji jest się spokojnym i zdystansowanym. Bo wiele stresujących sytuacji człowieka spotyka w życiu i z czasem zaczyna się dostrzegać podobieństwa. Lepiej jest spokojnie rozeznać co i jak niż najpierw złość a później refleksja. To podobnie jak z palaczem który bierze paczkę papierosów i widzi napis "palenie powoduje raka" on wie że to mu szkodzi, ale jest to gdzieś w środku stłumione. Tu nie chodzi żeby coś tłumić, na SPOKOJNIE wejść w ten problem i się nad nim zastanowić. Uświadomić sobie, że to mi szkodzi że wydaje pieniądze i zabieram sobie zdrowie, często truję innych. Gdy człowiek uświadomi sobie to w pełni to nie pozostanie obojętny na własne złe postępowanie. Pozdrawiam.

(10285)
AgnieszkaMdata: 19.10.2009, godz: 09:13

Ale nie mylmy grzechów z emocjami. Emocje nie są grzechem! Tak samo jak pokusy.
W Liście do Efezjan jest "Gniewajcie się, a nie grzeszcie", a nie "Nie gniewajcie się, bo to grzech".
Cywilizowane wyrażanie złości - chodzi o powiedzenie wprost, spokojnym głosem: jestem na Ciebie zła o... i tu konkretnie nazwać. To wcale nie jest łatwe. A czasem niestety niemożliwe. Łatwiej bywa nakrzyczeć, obrazić się, wywalać swoją złość na inne osoby, które obrywają za nic. A to jest błędna droga.

Tłumienie emocji, udawanie że ich nie ma to ucieczka od problemu. I jednocześnie gwałt na psychice, podobny trochę do tego, jak papierosy wpływają na płuca. Niekoniecznie każdy palacz zachoruje na raka. Nie każdy przez tłumione emocje dorobi się nerwicy, depresji itp. Ale znam sporo takich, którym się to udało. Kochać trzeba tez siebie i dbać o swoje zdrowie, także psychiczne.

Inny, nie tyle dyskutuję z Tobą, co dzielę się swoim doświadczeniem, może komuś pomoże. Dla mnie jest to rewolucja w moim myśleniu i jedna z rzeczy, która przyczyniła się do mojego wyleczenia i odstawienia psychotropów. pozdrawiam

(10284)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 19.10.2009, godz: 06:28

"Zło dobrem zwyciężaj"- przed oczyma On wielki kapłan,Ks.Jerzy Popiełuszko, przed oczyma On, w 25 rocznicę męczeńskiej śmierci swojej...

(10283)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej