Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [376] [377] [378] [379] [380] [381] (382) [383] [384] [385] [386] [387] [388] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Anioł, lat 24data: 02.10.2009, godz: 12:27

Do:
ASPEKTRIA


7 lat roznicy to nie jest naprawde duzoo. Moj maz jest odemnie starszy o 6 lat i nie czujemy roznicy wieku......

Ja bałabym sie zaufac męzczyznie ktory jest odemnie mlodszy o 7 lat i nadodatek ma 20 lat, mimo wszystko ale jest to wiek nie dojzaly.
Ty go wiecej znasz niż ja.... ale radziłabym ci bys była ostrozna mimo to, ze jest wieżacy.
Moja bardzo dobra kolezanka była z mlodszym od siebie mezczyzna ktory tez był wierzacy.... na poczatku nie chciala sie zgodzic na ten zwiazek, on byl uparty i zabiegał o nia.... Po roku czasu stwierdził,ze była to pomyłka.....
Ona przez pewien czas nie mogla sie otrzasnąc rozstaniem.

Ja podałam tylko przyklad, poprostu badz ostrozna.

Pozdrawiam

(10080)
inny, lat 23data: 02.10.2009, godz: 09:54

@ aspektria
Ga 5,19-23"Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, uprawianie bałwochwalstwa, czary, nienawiść, spór, zawiść, wzburzenie, niewłaściwa pogoń za zaszczytami, niezgoda, rozłamy, zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą.
Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa."
Żyjemy w ciele które nie do tego samego dąży co duch. Każdy człowiek ma skłonności do czynów ciała i do czynów ducha. Ten 20 letni mężczyzna także. Tzn ma skłonności do grzechu i upada jak my wszyscy. Łatwo nam wszystkim przychodzi mówić dobrze, ale czynić już jest znacznie trudniej. Nie wiem ile czasu znasz Go, ale proponuje tak czy tak poznać go lepiej.
Najważniejszy w życiu jest dobry fundament wiary w Jezusa. Postaraj się poznać czy On taki fundament posiada. Nie jest to proste i wymaga czasu, a i tak wszystkiego o nim wiedzieć nie będziesz. Czy wiek ma znaczenie? Oczywiście, że ma znaczenie. Nie obojętne jest nikomu czy ma 50 czy 25 lat. W tym przypadku różnica jednak nie jest tak znaczna. Oczywiście człowiek w wieku 20 lat nie jest tak ustabilizowany materialnie(zazwyczaj) jak starsza osoba. Jednak do życia szczęśliwego nie potrzeba mieć wielkiego majątku. Czy w kwestiach wiary, przyszłego wychowania dzieci, tego gdzie mieszkać, jak urządzić mieszkanie itp. nie będziecie poruszać kwestii Jego wieku. Jeśli jest faktycznie dojrzałym człowiekiem to tym lepiej dla Ciebie i dla Niego. Jest pełno letni, Ty także. Nie tak ważne ile ma lat, ważniejsze jak żyje, co ma w sercu i w głowie. Na początku ludzie zazwyczaj starają się pokazać z dobrej strony. Silne emocje raczej też nie wpływają na obiektywną ocenę sytuacji, czy osoby. Moim zdaniem, poznaj go lepiej zanim się z nim zwiążesz. Nie ma przecież mowy o dojrzałeś miłości co do człowieka którego się dobrze nie zna. Bo kocha się wtedy raczej własne wyobrażenie niż tą osobę.
Nie śpiesz się. W pośpiechu łatwo coś przeoczyć. Módl się o to, abyś Bożę wolę i w tej sprawie się wypełniła. Jego wola jest przecież najlepsza. Z Bogiem.

(10079)
Do Aspektria i Aldonadata: 02.10.2009, godz: 09:09

Różnica wieku ma znaczenie,nie ma się co oszukiwać że jest inaczej jeśli jest ona spora,miłość to jesszcze nie wszystko.20 letni chłopak zupełnie inaczej myśli niż 27 letnia dziewczyna.Z drugiej strony to nie oznacza że taki związek nie ma szans i jest w tym coś strasznego,nie ma co dramatyzować.Jeśli jest dobry wzajemny kontakt i empatia to taki związek może się udać.

(10078)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 02.10.2009, godz: 08:35

Poproszę jeszcze o modlitwę,zamojego znajomego Michała,który leży w szpitalu,po ciężkim wypadku samochodowym i jest w opłakanym stanie.

(10077)
Aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 02.10.2009, godz: 08:30

Mój Boże! Co to jest siedem lat różnicy dla miłości?Co w ogóle znaczy różnica wieku,jeśli ludzie się kochają,jeśli są za sobą,jeśli traktują siebie nawzajem poważnie.Przecież są małrzeństwa z nietaką różnicą wieku, i takie małrzeństwa są szczęsliwe i zgodne.Jedyny warunek jaki musi być spełniony to prawdziwa miłość.Nie ma w tym nic niewłaściwego, jeśli ktoś wiąże się z kimś młodszymlub starszym,nie jest to cośco zasługuje na potempienie,jeśli już kogos tu potempiać,to chyba ludzi,którzy mają zbyt zamkniety umysł, żeby zrozumieć, że miłość nie liczy lat.

(10076)
............data: 02.10.2009, godz: 08:18

Wyczytałem w "Dzienniczku" siostry Faustyny

(10075)
...............data: 01.10.2009, godz: 23:20

Gdzie to wyczytałeś/wyczytałaś?

(10074)
Do LMdata: 01.10.2009, godz: 22:36

Ja podpisałem umowę na czas nieokreślony;)

(10073)
ZAPRASZAMY NA KOLACJĘ, e-mail: kursalfa.warszawa@gmail.comdata: 01.10.2009, godz: 21:10

http://www.czegoszukasz.org/ zapraszamy Was na kolację "Alfy", więcej szczegółów na stronie!

Czekamy właśnie na Ciebie!

(10072)
Lizka, e-mail: agis4@vp.pldata: 01.10.2009, godz: 20:54

do Marty lat 34

Bardzo mnie zainteresowało to co napisałaś o górach czy mozesz odezwać sie na mojego maila. Będę wdzięczna.
pozdrawiam serdecznie

(10071)
Lizka, e-mail: agis4@vp.pldata: 01.10.2009, godz: 20:50

do samotność, góry i Bóg

mozesz mi podac swojego maila?pozdrawiam

(10070)
Kasia i Tomek, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 01.10.2009, godz: 18:30

Zobacz tutaj: Różnica wieku http://adonai.pl/milosc/?id=131

(10069)
aspektria, lat 27data: 01.10.2009, godz: 18:10

Mam do was pytanie. Czy uwazacie ze zwiazek z wierzącym ale mlodszym o 7 lat chlopakiem jest czyms zlym lub godnym potepienia?albo czyms co nie powinno miec miejsca?
poznalam go i mnie oczarował swoja wiedza i dojzaloscia i miloscia do Boga...wygladal na 25 , ja wygladam na 25. jak sie dowiedzialam ile ma lat - doznalam szoku.po raz pierwszy poczulam cos pieknego i teraz kompletnie stracilam rownowage.

(10068)
do:wszystkichdata: 01.10.2009, godz: 11:31

Dziś jest Światowy Dzień Starszych Ludzi, dlatego pamiętajmy o naszych dziadkach i tych wszystkich, którzy jako bardzo młodzi ludzie, a często nawet dzieci walczyli o to, byśmy my, mogli urodzić się i żyć w wolnej Ojczyźnie. Pamiętajmy o nich nie tylko w tym Dniu, bo zaciągnęliśmy wobec nich ogromny dług wdzięczności. Na co dzień okazujmy im wdzięczność, wyrozumiałość dla słabości będących następstwem starzenia się organizmu (my też w przyszłości będziemy starzy i też będziemy zmagać się ze słabościami z tym związanymi, ale nie będziemy mieli takich zasług jak oni). Ustępujmy im miejsca w środkach komunikacji miejskiej i okazujmy pomoc zawsze wtedy, gdy widzimy, że jest potrzebna. Obdarzajmy tych ludzi szacunkiem. Dzięki temu będziemy w przyszłości bliższej niż nam się wydaje (czas szybko mija) mogli oczekiwać tego samego od młodszych od nas.
"Ze wszystkich ziemi ta najlepsza, najmilsza, na której się człowiek urodził, gdzie kości ojców spoczywają."

(10067)
Do LMdata: 01.10.2009, godz: 08:27

A zdrowieje,zdrowieje i pamiętam;) A "Dzienniczek" to niesamowita lektura......

(10066)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 01.10.2009, godz: 07:48

Z Dzienniczka Swietej Siostry Faustyny


Napisz:Jestem świety po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem.Nie mogę kochać duszy ,którą plami grzech,ale kiedy żałuje, to nie ma granic dla mojej hojności,jaką mam ku niej.MIłosierdzie moje ogarnia ją i usprawiedliwia.Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce moje, gdy oni wracają do mnie.Zapominam o goryczach,którymi poili mojej serce, a cieszę się z ich poworotu.Powiedz grzesznikom,że żaden nie ujdzie ręki mojej.Jeżeli uciekają przed miłosiernym sercem moim,wpadną w sprawidliwe ręce moje.Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich,wsłuchuje sięw tętno ich serca,kiedy uderzy dla mnie.Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuyty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła,a jeśli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam sięgniewać na nich, zostawiając ich samymsobie i daję im to czego pragną.

(10065)
do wszystkichdata: 01.10.2009, godz: 00:47

Osobom zainteresowanym przypominam, że dziś jest pierwszy czwartek miesiąca, a więc możliwość uzyskania odpustu zupełnego pod następującymi warunkami: należy w skrusze serca wziąć udział we Mszy Świętej (i przyjąć Komunię Świętą) ofiarowując je, modlitwy i dobre uczynki w intencji kapłanów "aby Pan Jezus kształtował ich wg Swego Serca" i odmówić modlitwy wg Ojca Świętego. Tę modlitwę znajdziecie na stronie www.info.wiara.pl, albo jak wpiszecie e google słowa: rok kapłański i cierpliwie, ale niedługo poszukacie na pierwszej stronie wśród tego co się wyświetli.

(10064)
Kropelka, lat 36data: 30.09.2009, godz: 22:10

Do Rafaela
... a może dobrym by było najpierw przyjrzeć się w temu co w Tobie jest dobre i na tym opierać dalsze kroki? Mnie to pomaga. Przecież praca nad sobą czy realizacja swego powołania opiera się głównie na pokładach dobra jakie w nas są złożone. I Ty też je masz, przecież nie chcesz kogoś zranić swym nieuporządkowaniem, jesteś nastawiony na czynienie dobra. Dobrze, że jesteś... i trzymam kciuki, że decyzje które sam musisz podjąć - podejmiesz i to takie byś mógł się do nich uśmiechnąć. Tego z serca Ci życzę.

(10063)
Do Łukaszadata: 30.09.2009, godz: 21:41

Szczęścia nie dają co najwyżej poczucie stabilizacji.........

(10062)
Jovita data: 30.09.2009, godz: 20:51

Pieniądze szczęścia nie dają ułatwiają tylko życie, szczególnie w dzisiejszych czasach.


(10061)
Natalia, lat 21, e-mail: pinky1988@wp.pldata: 30.09.2009, godz: 20:39

Witajcie! Jest tu może ktoś z Łodzi?? Mam dość nietypową sprawę. Zaczynam właśnie studia zaoczne na Akademii Muzycznej w Łodzi. Pierwszy zjazd wypada w ten weekend (2-4.10) i nie mam się gdzie zatrzymać. Ludzie, u których miałam wynajmować pokój na te dwie noce wczoraj dzwonili do mnie z informacją, że muszą wyjechać. Dzwoniłam już wszędzie i wszystkie miejsca są już zajęte w akademikach i schroniskach, nawet u sióstr. Czy ktoś mógłby mi doradzić gdzie jeszcze mogę się zwrócić? Szukam czegoś do 30 zł za dobę. Nie wiem już co mam robić. Proszę pomóżcie:)

(10060)
Rafael, lat 24data: 30.09.2009, godz: 20:39

Dziękuję za odpowiedzi na mój wpis:) Wiem, że nikt za mnie nie załatwi moich spraw, ale świadomość Waszego duchowego wsparcia dodaje mi sił do działania. Modlę się ostatnio o rozeznanie powołania zyciowego, abym dobrze odczytał Bozy plan wobec mnie. Nie moge jednak czekac z założonymi rękami na cud, tylko muszę podjąć konkretne kroki. Pozdrawiam:)

(10059)
do Rafaeldata: 30.09.2009, godz: 20:29

Moze nie pytaj jak zmienić męczący cie stan, tylko co sprawia, że tak jest. Spróbuj sprecyzowac swoje powołanie. Pomocne moga byc jakieś rekolekcje. Moze w milczeniu, moze powołaniowe?.. Nie wiem. Wspólnota moze być złozona z ludzi swieckich, ale moze byc tez zakonna lub małzeńska. Sa tez "wspólnoty" niekoniecznie bezposrednio zwiazane z Bogiem np fani jakiegos zespołu, ludzie chorzy na tą samą chorobe czy po prostu majacych wspólna pasje.

(10058)
rek, lat 36data: 30.09.2009, godz: 19:35

do Rafael
witaj na źródełko, fajnie , że tutaj zawitałeś i pozostań z nami
zwykle lubimy doradzać innym, co mają robić w życiu tylko, że często sami mamy problem ze własnym życiem, po przeczytaniu Twojego wpisu zaraz do mojej głowy przyszło mnóstwo złotych rad, tylko czy ja sam zastosowałem te wszystkie rady w swoim życiu, czy ja w pełni kieruję swoim życiem........

(10057)
aldona, lat 30, e-mail: adona25@wp.pldata: 30.09.2009, godz: 19:34

Tak, pieniądze dają szczęśćie i są bardzo ważne.Ale Jezus jest najważniejszy!

(10056)
gosiadata: 30.09.2009, godz: 17:24

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich chłopaków : )

(10055)
gosiadata: 30.09.2009, godz: 17:22

Do Rafael. Wiec... to wszystko da rade zrobic tylko trzeba byc wytrwałym i nie poddawac sie przeciwnosciom i pomimo tego ze cos nie wyjdzie trzeba próbowac dalej i dalej nie tu to tam nie tak to inaczej . Zaczac małymi kroczkami by potem móc stawiac wieksze(to zdanie to z cytatów O.Pio).Sama od jakiegos roku szukam i załatwiam pewien wolontariat ale cos pomału zaczyna byc widac koniec.
Takze powodzenia i owocnego działania : )

(10054)
Martusia, lat 21data: 30.09.2009, godz: 16:13

Do Rafael,24. Witaj! Rafale, próbowałeś wejśc do wspólnoty Ruch Światło-Życie? Ja w oazie jestem od 3 lat i naprawdę tam się odnalazłam. Jeżeli chcesz, możesz do mnie napisać. Serdecznie pozdrawiam:)mój nr gg:4323609.

(10053)
.........data: 30.09.2009, godz: 15:48

"Rozkosz mi sprawiają dusze które odwołują się do mojego Miłosierdzia.Takim duszom udzielam łask ponad ich życzenia.Nie mogę karać choćby ktoś był największym grzesznikiem,jeżeli on się odwołuje do Mej litości,ale usprawiedliwiam go w niezgłębionym i niezbadanym miłosierdziu Swoim"

(10052)
Do Rafael,24 latadata: 30.09.2009, godz: 14:21

Chciałoby się powiedzieć witaj w klubie.........

(10051)
Rafael, lat 24data: 30.09.2009, godz: 13:04

Witam wszystkich. Od dłuzszego czasu zbieram się z zamiarem napisania tutaj, ale jakoś odwlekałem to, bo nie wiedziałem jak ubrać w słowa mój problem.
Mianowicie chodzi o to, ze mam 24 lata i nie wiem co począć ze swoim życiem. Czuje się do końca niespełniony.Tak jakby Bóg chciał mi dac do zrozumienia, ze jeszcze ma cos dla mnie, jakies zadanie, misję, którą pragnie abym ja zrealizował. Nie wiem czy dobrze to odczytuje, ale juz od dłuzszego czasu ten głos słyszę, tylko niekiedy zagłuszam go uciekając w różne zbędne czynnosci lub wchodząc w grzech, który zagłusza głos Boga w duszy ludzkiej. Mam stałą pracę, ale ona nie daje mi satysfakcji.Chodzę do niej tylko dlatego, ze muszę po prostu zarabiac pieniądze. Mam jakieś wewnętrzne pragnienie zrobienia czegos dla innych, pomocy komus (np. wolontariat). Brakuje mi tylko czasem wewnętrznej dyscypliny i czuję, ze w podejmowaniu takich decyzji moze pomóc jakas wspolnota. Ja natomiast byłem w dwóch i w zadnej długo miejsca nie zagrzałem.W jednej co prawda nie czułem sie do konca jak wśród swoich i nie żałuje odejscia, ale w drugiej (duszpasterstwo akademickie) było całkiem ok. Problem tylko w tym, ze ja jestem dziwakiem. CHyba za bardzo przejmuje sie tym co inni o mnie pomysla, koncentruje sie ciagle na sobie. Przejmowalem sie tym, ze nie studiuje , a praktycznie kazdy w tym DA był studentem lub absolwentem studiow , a ja czulem sie gorszy. Czasem sobie mysle, ze przez ten brak dystansu do siebie skasuje sie na samotnosc, bo uciekam od ludzi, chociaz tak bardzo ich potrzebuje. Oczywiscie nie kazdy człowiek ma zapotrzebowanie na to, by otaczac się tabunem znajomych, jednak wiem na pewno, ze KAZDY bez wyjatku potrzebuje przynajmniej malej grupki przyjaciół, ktorym bedzie mogl zaufac, porozmawiac na temat swoich rozterek, radosci i ogolnie wspolnie zmagac sie z trudami zycia. Ja praktycznie nikogo takiego nie mam. Nie mam tez dziewczyny, ale w sumie nie chce miec. Mam potrzebę miłosci , bardzo silną, ale mysle, ze dopoki nie poukladam jakos swojego zycia, nie nadam mu odpowiedniego kursu, to nie chce wprowadzac dziewczyny w swój pogmatwany świat. Pragnę Tę Jedyną zaprosić do uporządkowanego "domu" , by mogła czuc się w nim bezpiecznie i przytulnie. A poki ja sam nie wiem czego chce od zycia i miotam się ze sprzecznymi myslami, nie czuje sie na silach zapewnic stabilizacje drugiej osobie.Rodzeństwa również nie posiadam, jestem jedynakiem..prawde mowiac czuje sie niepotrzebny w zyciu..chociaz wiem, ze tak nie jest, bo zapewne kazdy człowiek będąc powołany do zycia ma do spełenienia jakąś szczególną misję, jednak mnie juz męczy to wewnętrzne rozdarcie. Czasem wstaję rano i mam 100 mysli na sekundę, chcę cos dobrego uczynic, jednak nie wiem od czego zacząć i w rezultacie nic nie robię.Mysle, ze musze poszukac jakiejs wspolnoty dla siebie, jakiegos miejsca gdzie moglbym się odnalezc i zacząć realizowac społecznie.Chcę w koncu poczuc się komus potrzebny. Nie oczekuję od Was złotych rad. Napisalem tu głównie dlatego, ze mialem potrzebę wyrzucenia z siebie kłebiących się myśli .Dziękuję za uwagę i przepraszam, jesli mój wpis jest zbyt chaotyczny. Pozdrawiam, z Bogiem:)

(10050)
Do Marta,lat 34data: 29.09.2009, godz: 22:08

Ten ksiądz miał rację,to jest bieda i to ogromna............

(10049)
Marta, lat 34data: 29.09.2009, godz: 21:55

Bardzo jestem wdzięczna za wszystkie odpowiedzi na mój wpis - przyznam, że długo się zastanawiałam, zanim odważyłam się zapytac o ten wyjazd w góry. Bo tak naprawdę, to też nie mam dużo odwagi, po prostu troszkę życie mnie nauczyło już, że czasem warto zaryzykowac, więc pomyślałam co mi szkodzi - zapytam, może ktoś z Was też ma takie marzenie jak ja, no i okazało się, ze miał:) Żałuję, że nie rzuciłam tego hasła z wyjazdem miesiąc wcześniej, może wtedy miałabym towarzyszkę, szkoda.
A może to dobry pomysł z tą wycieczką adonaiową właśnie, może warto o tym pomyślec?
Małgorzato, dziękuję za Twój wpis, trochę utwierdziłaś mnie w moich obawach - właśnie tego się boję, że mogę się zgubic, a góry są piękne, ale mogą okazac się też niebezpieczne, zwłaszcza dla osoby, która dopiero je poznaje.
Tak więc serce krzyczy - jedź, nawet sama! A z drugiej strony rozsądek podpowiada- zastanów się, pomyśl, czy dasz radę. I nadal nie wiem którego głosu słuchac. Zostaje jeszcze podpowiedź od tego Kogoś z Góry i ona chyba zadecyduje.
Ale bardzo cenne są Wasze rady i podpowiedzi i jeszcze raz za nie dziękuję:)
Pamiętam ostatnie rekolekcje wielkopostne - Kościół /Bazylika Mniejsza/ w Zduńskiej Woli. Ksiądz Rekolekcjonista pięknie mówił i w pewnym momencie powiedział takie słowa - BO NAJWIĘKSZA BIEDA JEST WTEDY, KIEDY NIE WIADOMO, CO ZROBIC ZE SWOIM ŻYCIEM. I chociaz kościół był pełen ludzi, to ja czułam, jakby on mówił tylko do mnie.
I tego swojego miejsca w życiu szukam do dziś, raz mam z górki, raz pod górkę i pewnie teraz mnie rozumiecie, dlaczego tak bardzo chcę jechac w te góry:)
Pozdrawiam i życzę wszystkim źródełkowiczom Dobrej Nocy.

(10048)
Dorota Karolina, lat 24data: 29.09.2009, godz: 20:11

Dziś pierwszy dzień smutnej,szarej jesieni....
Natręctwa religijne- mogą to być bluźnierstwa,które nie są wynikiem naszej woli,ale nie można sobie z nimi poradzić. Nie wiem czy są efektem przeżyć, doświadczeń z przeszłości, być może. Myśle, że mogą byc skutkiem problemów z akceptacją samego siebie, tak jak każde natręctwo.
Jak w tym wszystkim zachować równowagę i nie zwariować? Nie wiem.

(10047)
Małgorzata, lat 28, e-mail: dialog.2@wp.pldata: 29.09.2009, godz: 18:50


Do Marty, lat 34
Litość ze strony jakiś osób, że jedziesz sama - to dziwne. Bez przesady, od czasu do czasu chce się być gdzieś samemu. Ot tak. Choćby w towarzystwie Boga :)
A może raczej chodzi im o to, że może być niebezpiecznie wędrować samotnie po górach. Jakieś ryzyko faktycznie jest.... Ja kiedyś zgubiłam się z przyjacielem w górach. Wędrował od dzieciństwa, znał wiele szlaków. Przez niedokładne oznaczenie szlaków kluczyliśmy 1,5 godziny. Do godzin wieczornych dzieliło nas niewiele. Dzięki Bogu wszystko skończyło się dobrze.
Uważaj na siebie Marto :) Chodź tam, gdzie będziesz miała w zasięgu wzroku innych ludzi. Nie musisz im deptać po piętach. Życzę, by spełniło się to Twoje marzenie, pragnienie.
Będę pamiętać o Tobie w modlitwie :)





(10046)
:)data: 29.09.2009, godz: 18:26

Jest tu może ktoś z Ruchu Światło- Życie z Katowic??

(10045)
samotność, góry i Bógdata: 29.09.2009, godz: 16:51

witaj Marto
patrząc za okno trudno uwierzyć w piękna złota jesień. W taka pogode jak dziś w górkach nieciekawie -slisko i łatwo sobie cusik złego zrobić. No i pusto juz nawet studentów nie ma. I to właśnie ze wzgledu bezpieczeństwa odradzam samotne spacery po górach. Zwłaszcza osobie, która tak jak Ty ich nie zna. Boga a i czasem siebie rzeczywiście łatwiej tam znaleźć. Dla mnie osobiście nawet łatwiej niz w jakimkolwiek Kościele. Cóz to tylko świątynie ludzką reka wzniesione, a góry boska. Najlepiej to jechać z kimś kto ma humor jak Ty i nie bedzie cie nekał niepotrzebna paplaniną i jednoczesnie nie bedzie czuł sie urażony twoim milczeniem. jakby nie ten termin to bym sie kwalifikowała na milczącego kompana. Mam sporo "rachunków" do załatwienia z Tym Gościem na górze :) Szukałm kogos do towarzystwa miesiąc temu, ale nie miałm odwagi jak Ty prosic o to nieznajomych na forum. moze nas tu wiecej - moze by i cała adonaiowa wycieczka sie znalazła jakby ktos ja z wiekszym wyprzedzeniem ogłosił :) ?

(10044)
JACEK " TYGRYSEK "data: 28.09.2009, godz: 23:17

29 WRZEŚNIA . WTOREK. ŚWIĘTO MICHAŁA ARCHANIOŁA . GABRIELA . RAFAŁA. . ŚWIĘTY MICHAŁ OBROŃCA KOŚCIOŁA. KSIĄŻĘ ANIOŁÓW, OPIEKUN LUDU BOŻEGO. PRZEWODNIK DUSZ DO NIEBA . CUDOTWÓRCA. PAMIĘTAJMY O MODLITWIE W TYM DNIU DO ŚWIĘTEGO MICHAŁA. GABRIELA . RAFAŁA .

(10043)
hania, e-mail: sloneczko.odtak@poczta.onet.pldata: 28.09.2009, godz: 22:06

Witaj Marto:)

bardzo bym chciała z Tobą porozmawiac, od tak poprostu...... moze mozna jakiegoś maila prosic...wiesz jak Czytam Twój wpis...jak bym siebie potroszku czytała...jakos mi to bliskie.... pozdrawiam serdecznie i dziękuje:)

(10042)
****** Agnieszkadata: 28.09.2009, godz: 21:35

Kochani! TAdeusz ropoczął dzisiaj radioterapię. Pamiętajmy o NIm w naszych modlitwach.

(10041)
do Marty, lat 34, lat 30, e-mail: misia79w@wp.pldata: 28.09.2009, godz: 20:38

Cieszę się, że choć troszkę mogłam pomóc, a raczej po prostu podzielić się z Tobą swoim doświadczeniem Boga w górach...
Jeśli chcesz, napisz do mnie na maila, chętnie porozmawiam o górach i nie tylko. Pozdrawiam serdecznie :-)

(10040)
karinadata: 28.09.2009, godz: 19:26

.. jakie moga byc natręctwa na tle religijnym?
i z natrętcwami trzeba sie uporać, jest tego jakas przyczyna.. trzeba ją odnależc w przeszłosci..co je wywołało..

(10039)
someone:), lat 20, e-mail: Dream_shadow@amorki.pldata: 28.09.2009, godz: 19:17

Witam dziewczyny;) jestem spokojnym ale mysle ze fajnym, chlopakiem z rejonu naszych pięknych gór;) a jesli chcesz mnie bardziej poznać.dowiedziec sie wiecej to zapraszam do korespondencji;) Pisze tu gdyż chcialbym poznać jakas fajna dziewczyne, ktora umie kochac,cieszyć sie życiem jakim jest. Najlepiej by bylo jesli byłaby z okolicy Zakopanego ale także całej malopolski;) moj nr gg 7665222

(10038)
marysia data: 28.09.2009, godz: 19:17

Ja akurat jestem zainteresowana takimi rekolekcjami.Pozdrawiam

(10037)
Mirandadata: 28.09.2009, godz: 19:13

do: moonlight3234@gmail.com

Wprawdzie natręctw nie mam ale cierpie na rózne nerwice: lekową, serca oraz od czasu do czasu dopada mnie depresja :-( jesli chcesz to mogę coś więcej napisać na twojego maila. bo nie wiem czy tutaj byłoby dobre miejsce na pisanie o tym :-)
Pozdrawiam!

(10036)
rek, lat 36data: 28.09.2009, godz: 19:10

do Kropelka
no właśnie tylko znowu trochę sami jesteśmy sobie winni za ten stan rzeczy, bo media pokazują mało znaczące ciekawostki, czy tragedie dlatego, że my takie rzeczy lubimy oglądać, czytać, wzruszać się tym, nie musimy się trudzić aby przyswajać te informacje zaś
aby pokazać dobro to trzeba najpierw je odkryć, trzeba być poszukiwaczem dobra a to wymaga naszego trudu, zaangażowania- może o to chodzi, dużo łatwiej jest odnaleźć pająka chodzącego po ubraniu papieża niż przemyśleć i spróbować wdrożyć w swoje własne życie jego słowa

(10035)
Marta, lat 34data: 28.09.2009, godz: 19:08

Dziękuję:)
Zwłaszcza wpis - do Marty, uświadomił mi że tak naprawdę to chcę jechac w góry sama, muszę przemyslec sobie kilka spraw, zastanowic się, co tak naprawdę jest dla mnie ważne w życiu, bo chyba się troszkę pogubiłam. Tylko problem w tym, że często nie postępuję tak, jak naprawdę chcę, czasem ulegam presji innych ludzi i chyba tym razem też tak się stało. Ludzie potrafią czasem wmówic różne rzeczy - że to dziwnie wygląda, że się spaceruje samemu np., niektórzy wręcz się litują nad taką osobą.
Ale cały czas uczę się asertywności i pewności siebie, chociaż małymi kroczkami, to jednak idę do przodu. I wiecie co mi w tym najbardziej pomaga? Rzozmowa z Bogiem. Nawet nie modlitwa, tylko taka zwyczajna rozmowa - po prostu opowiadam Bogu o swoich problemach, swoich marzeniach, dziękuję mu za przeżyty dzień i coraz bardziej jestem przekonana, że on mnie słucha.
A od kilku tygodni pragnienie, aby pojechac w góry jest tak silne, że sama nie wiem po prostu, jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam. Po prostu coś mnie tam ciągnie - z całej siły. Usiłuję znaleźc tysiące powodów, aby nie jechac: właśnie straciłam pracę , nie mam dużych oszczędności, nie mam z kim jechac, ale to nie pomaga. Cały czas o tym myślę i marzę o górach - więc chyba muszę jechac, może tak właśnie ma byc, może Ktoś tam u góry wskazuje mi właśnie drogę na moje dalsze życie? Mam tyle pytań i tyle wątpliwości - dziękuję Wam, że mogłam to wszystko napisac, od razu lżej mi na duszy:)
A czy ja mogłabym prosic Was o modlitwę w mojej intencji? Abym znalazła pracę, bo jest bardzo ciężko, zwłaszcza w moich okolicach, no i o zdrowie też troszkę.
Dziękuję i pozdrawiam wszystkich na Żródełku:)

(10034)
Dorota Karolina, lat 24data: 28.09.2009, godz: 18:43

O tych religijnych nie chciałabym pisać na forum, uważam że są zbyt osobiste.

(10033)
do 'do zaproszenie'data: 28.09.2009, godz: 18:07

Niestety,tych informacji nie posiadam,ale zainteresowani mogą kierować zgłoszenia pod nr tel.013 44 131 90(myślę,że wyczerpująco odpowiedzą na wszelkie pytania) lub e-mail: centrum@saletyni.pl.Pozdrawiam

(10032)
*, e-mail: moonlight3234@gmail.comdata: 28.09.2009, godz: 16:02

Nie jestem żadnym pracownikiem naukowym, nie pisze żadnej pracy itp.. Zwyczajnie szukam przyjaciół, ludzi z podobnymi problemami co ja czyli cierpiącymi na natręctwa, lęki itp..

do Dorota Karolina
oprócz tych, które wymieniłaś natręctwa mogą być również na tle religijnym..

(10031)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej