Nie pisałam do "poznajmy się " proszę umieścić mój wpis na stronie z innymi wpisami, tam też były zamieszczane wpisy do korespondencji. Dział poznajmy się jest mało interesujący,nie sądzę, by czytał go interesujący mnie mężczyzna. Jeżeli mój wpis ma być tam umieszczony proszę go nie umieszczać w ogóle. Proszę o umieszczenie go w dziale "inne wpisy" . Dziękuję (9880)| 74, lat 35 | data: 16.09.2009, godz: 22:43 |
do Marek.
To jest powszechniejszy problem niż ci się wydaje... I paradoksalnie nie zależy wcale od tego, czy ktoś ma a ten drugi nie ma doświadczeń seksualnych. Nie zależy też od tego, czy ktoś jest wierzący czy nie.
Nie chcę cię dołować, ale znajoma psycholog powiedziała mi kiedyś, że z perspektywy 20 lat pracy terapeutycznej może powiedzieć z pełnym przekonaniem, że tego typu wyznania NIGDY się dobrze nie kończą. Brak akceptacji przeszłości seksualnej się wlecze przez całe życie i rozbija małżeństwo. Taki jest mechanizm naszej psychiki i nic na to nie poradzisz.
Jestem pewien, że twoja dziewczyna żałuje i ty też zrobiłbyś wszystko, żeby to przekroczyć. Niestety tylko Bog jest w stanie wybaczyć rzeczywiście do końca. Człowiek nigdy nie będzie w stanie.
Brak zgody na cudze wspomnienia byłego partnera, pytanie o szczerość serca tej osoby po tym wszystkim... to się ciągnie latami. (9879)| Trawiasta, lat 28 | data: 16.09.2009, godz: 21:58 |
dgb
Blogoslawieni czystego serca albowiem oni Boga ogladac beda.
mysle, ze to wystarczy.
A o czystosc nam teraz najtrudniej. W takich czasach zyjemy. Bo czystosc wiaze sie nierozerwalnie z seksualnoscia, ktora nierozerwalnie wiaze sie z ludzka godnoscia. I z miloscia, ktorej szatan nienawidzi.
Bo Miłość pokonala zlo i sprawila ze mozemy miec nadzieje na zbawienie.
I nawet jesli ktos pozostaje sam w zyciu nie jest skazany na czyjes decyzje lub ich brak. Mozna zyc pieknie i prawdziwie bedac samotnym. Znam takie osoby... Znam osobe ktora miala do wyboru wybrac wiernosc Chrystusowi albo wejsc w zwiazek z kilkukrotnym rozwodnikiem... Wybrala Chrystusa. Jest sama, po piecdziesiatce, ale jej zycie jest naprawde piekne. Realizuje sie zawodowo, pomaga innym ludziom i po prostu cieszy sie tym,co ma, choc ma niewiele (patrzac moze po ludzku).
Ale Bog patrzy na serce.
dgb, ja zylam przez dlugi czas w grzechu i z wlasnego doswiadczenia - bo jestem taka corka marnotrawna - i z doswiadczenia wielu ludzi, ktorych spotkalam powiem tak: NIE MA PRZESADY TUTAJ Z PYTANIAMI O CZYSTOSC.
Milosc wymaga pokory, cierpliwosci ale przede wszystkim - czystosci.
Kochani, prosze pamietajcie w modlitwie o mnie i mojej mamie i calej mojej rodzinie. Mama jest badana teraz pod katem bialaczki... Wykryto u niej kilka roznych schorzen i jest to dla nas bardzo ciezki czas.
Łukasz, bede pamietac o Tobie i Twojej mamie. Namawiaj ja zeby szla do lekarza, nie ustawaj w prosbach. Jestes jej synem i masz prawo od niej tego wymagac zeby dbala o siebie bo przeciez ma dla kogo zyc.
Moja mama tez choruje takze bardzo dobrze Cie rozumiem.
dobrego dnia wszystkim, pozdrawiam (9878)| Marek | data: 16.09.2009, godz: 21:44 |
Ja też wytrwałem w czystości 27 lat i co z tego gdy dziś moja dziewczyna mówi mi ,że swój pierwszy raz ma już za sobą.Czy warto jest czekać?
Z jednej strony zależy mi na niej i chyba mogę nawet powiedzieć ,że ją kocham,a z drugiej bardzo mnie to boli i mam wielki znak zapytania czy zaryzykować czy się wycofać z takiego związku.Może łatwiej było by mi gdybym swój pierwszy raz miał już za sobą. (9877)| niewiadoma 30 | data: 16.09.2009, godz: 21:33 |
DO POPROSTU JA
Bog Ci zaplac za odp .. dziekuje za modlitwe i rowniez Ciebie oddaje Matce Bozej.
...wiem ze Bog ma byc ZAWSZE na 1 miejscu, rowniez w malzenstwie. Tylko wiedziec a znac odp to daleka droga. Nie potrafie rozeznac dlaczego gdy mysle o malzenstwie , milowaniu mezczyzny doznaje rozterki, tak jakby mi sie mimo wszystko to klocilo, jakbym odbierala Jezusowi kawalek mego serca. .
przeczytam raz jeszcze Twoja odp moze wiecej zobacze..:) (9876)| gosia | data: 16.09.2009, godz: 21:14 |
Do 74,lat 35. Podaj e-mail może ktoś właśnie Ciebie szuka.
Pozdrowienia : ) (9875)| do:Łukasz25 | data: 16.09.2009, godz: 20:52 |
i osób dotkniętych bezpośrednio lub pośrednio problemem chorób onkologicznych
Numer na bezpłatną infolinię "Razem pokonamy raka," gdzie dyżurują lekarze by udzielać porad od poniedziałku do piątku od 16.00 do 22.00:
0800-49-34-94
Poza tym:
w klinice onkologii przy ul. Szaserów 128 pracuje psycholog; tel: (022)610-30-98
w Centrum Onkologii Instytutu M. Skłodowskiej przy ulicy Roentgena 5 pracują 2 zespoły psychologów; telefon: (022)644-50-24
Amazonki-Klub Kobiet po Mastektomii: www.amazonki.com.pl (022)643-91-85
Tak ścisłe informacje podałam ze względu na Łukasza, ale oczywiście na stronie po wpisaniu psychoonkologia można te informacje uzyskać dla chorych i ich rodzin spoza Warszawy i chorujących na inne rodzaje nowotworów. Można też pytać o grupy wsparcia.
Naprawdę warto! Stan psychiczny chorych na raka ma bardzo doży wpływ na stan zdrowia fizycznego.
(9874)| asia | data: 16.09.2009, godz: 20:36 |
do 74, lat 35
jest sens dziewictwa, warto czekac,warto, ja mam 38 lat i nadal czekam...i nie zaluje,ze mowilam stanowcze NIE (9873)| dgb | data: 16.09.2009, godz: 20:30 |
nie przesadzacie troche z ta czystoscia , przykazan jest 10 , po blizszej analizie niektorych wpisow mozna odniesc wrazenie ze czystosc jest jedyna i najwazniejsza wartoscia jaka mozna komus ofiarowac , co zatem z osobami ktore nie posiadaja juz tego "bogactwa" - czy sa z gory przegrane ? pamietajcie ze to Bóg bedzie sedzia (9872)| Anwia, lat 35, e-mail: anwia@op.pl | data: 16.09.2009, godz: 18:45 |
do 74 lat 35
A ja myślę, że to Twój wielki skarb, warto czekać na kobietę, która to doceni i któa ofiaruje Ci swoją czystość. W życiu nie można rozmieniać na drobne tego co najważniejsze. To Twoje bogactwo;) masz ochotę to napisz: anwia@op.pl. pozdrawiam. (9871)| karina | data: 16.09.2009, godz: 18:10 |
przyznam ze jestem zbulwersowana tym ze ktos żaluje ze wytrwał w czystosci do 35 lat... to dla kogo było to trwanie?!! dla jakiejs zasady tylko zeby nie zgrzeszyc i tyle?? bo tak to mozna rozumiec. a teraz Panie Boze skoro nie daleś mi kobiety/mężczyzny to mam pretensje do siebie..i do Ciebie, i swoich pragnień, dlaczego nie przespałem sie.... czy to nie jest instrumentalne traktowanie przykazan i swojego ciała?
Nigdy nie wolno żałowac ze sie nie zgrzeszyło !! choc tyle to trudu kosztowało, nie tylko w wieku 30-50 ale nawet do 80 i do konca zycia. To jest powód do dumy i tym wiekszej RADOŚCI, im więcej ma sie lat... tym wiekszą ma wartość czystość przedmałżenska i jej dochowanie.. to jest MIŁOŚĆ! bo z miłosci do Boga rezygnujemy z uciech grzesznych.. a owocem czystości powinna byc radośc, ufność, męstwo...chyba ze dochowanie czystości miało byc tylko dla "coś za coś".. nie z miłosci tylko z zasady. poza tym czystośc jest nie tylko zachowywana dla małżonka! ale w PIERWSZEJ kolejnosci dla Boga! nawet jesli zostaniemy samotni, to czystosc zachowana dla Boga jest najowocniejszym darem człowieka bo staje się bezinteresowna, ofiarna i dlatego święci tak ją cenili. Czy Pan Bóg zasługuje tylko na tyle wiernosci ile nam pasuje.. do jakiegos wieku? (9870)| dgb | data: 16.09.2009, godz: 18:07 |
najwazniejszy sens jest taki ze nie popelniasz grzechu , o innych racjonalnych pozytywach mozna dyskutowac (moze i sa moze nie ma), niestety caly problem polega na tym ze nie wszystko zalezy od ciebie , nawet jesli bedziesz gotow sie z kims zwiazac(ozenic sie) i tak jestes skazany na jej decyzje , pozostaje ci jedynie miec nadzieje i czekac ale niestety zycie ucieka (9869)| do 74 | data: 16.09.2009, godz: 17:02 |
przyjemność krótka, kara wieczna... (9868)
do 74
Trwaj w czystości nadal, bo naprawdę warto. Weź sobie słowa "poprostu ja" do serca, bo to mądra niewiasta. Największym darem jaki będziesz mógł ofiarować pewnego dnia swojej małżonce w dniu ślubu to właśnie Twoja czystość (czyste serce). Bóg bardzo kocha tę cnotę i wylewa wiele błogosławieństw na tych, którzy trwają i pragną trwać w czystości przedmałżeńskiej. Życie jest walką, a ty bądź wojownikiem w armii Boga. Walcz!!!
Pozdrawiam Waldi (9867)
Witam wszystkich Żróełkowiczów. Często przeglądam tę stronkę i widzę że coraz częsciej wpisy ludzi proszących o pomoc.Dzis chociaż nadzieja gasnie postanowiłam też napisac. Jestem osobą chorą na postępującą cięzką postać Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc ( POCHP ).Choroba ta powoduje ograniczenie przepłwu powietrza przez drogi oddechowe co prowadzi do niewydolnosci oddechowej i obniżenia sprawności wysiłkowej.Obecnie mam tylko 34% pojemnośCI płuc. Jedynym ratunkiem dla mnie jest zakup sprzęu rehabilitacyjnego,który poprawiłby wydolnośc oddechową usuwając zalegającą wydzielinę z oskrzeli.Spowolniłby proces chorobowy co za tym idzie przedłuzenie nawet życia.Niestety jest to koszt około 30 tys.zł.na co mnie nie staćZbieram pieniąki pod Kościołami teraz są wystawione puszki w sklepach PSS.Narazie jeszcze dużo,dużo brakuje.Nie wiem co mam robić w jaki sposób zebrać tyle pieniędzy?Nie mam rodziców ani nikogo kto mógłby mi pomóc a czas ucieka.W każdej chwili może przyjśc zaostrzenie choroby.Nie mam siły walczyc i iśc do przodu kiedy jest tak żle.Jeżeli ktokolwiek mółu pomó w jakikolwiek sposób to proszę o kontakt.Udzielę wszelkich informacji. Serdecznie pozdrawiam Basia. (9866)| poprostu ja | data: 16.09.2009, godz: 13:51 |
Do 74
'jaki jest sens dziewictwa kogoś w moim wieku? nie widzę żadnej dobrej strony tej sytuacji'
nie widzisz? to usiądź sobie weź kartkę i długopis.. i wypisz plusy i minusy życia w czystości nie będąc w małożeństwie, dla Ciebie i dla innych...
Albo poczytaj sobie historie osób, które nie dochowały czystości? Czy to taka superowa sprawa...
A jaki jest sens seksu?
A jaki jest sens życia?
A jaki jest sens cierpienia?
A jaki jest sens śmierci Boga na krzyżu? Przecież ludzie grzeszą choćby dla własnej przyjemności?
A jaki jest sens tego kiedy dwoje ludzi płodzi dziecko tylko po to by je zabić przed narodzeniem?
A jaki jest sens choroby psychicznej?
A jaki jest sens samotności?
A jaki jest sens ....?
Wszystko jes bez sensu jeżeli nie poszukasz głębi, nie dostrzeżesz Boga...
Tam gdzie nie ma Boga jest grzech, tam gdzie jest grzech jest szatan...
Pisałam to już wiele razy i będę zawsze pisać...
Bóg stworzył Cię bo chciał żebyś był szczęśliwy!
Zapytaj Go: W jaki sposób chcesz, żebym był szczęśliwy Panie Boże? Pomóż mi..
On nie żałował dla Ciebie własnego majestatu, własnego życia... a Ty żałujesz dla Niego niepopełnionego grzechu?! Dlaczego?
Masz 35 lat, wytrwałeś... Jesteś silnym mężczyzną.. nie pozwól szatanowi odrzeć się z godności... Tylko trwaj przy Bogu , módl się, pytaj.. szukaj!
Bo czy powinno się kochać Boga tylko do 35 r.ż. a skoro nie jest tak jakbyśmy chcieli to potem już nie..?
Bóg umiłował nas do końca... Zaufaj Mu jeszcze raz... (9865)| poprostu ja | data: 16.09.2009, godz: 13:25 |
Do 74
Żałujesz tego, że się nie przespałeś z kobietą?
Która w dodatku nie jest Twoją żoną?
Żałujesz że nie popełniłeś grzechu?!
A może oddaj swoją czystość Bogu i zapytaj co masz robić, jaka jest Jego wola.. Skoro byłeś Mu wierny bądź i teraz! :)
(9864)| AgnieszkaM, lat 38 | data: 16.09.2009, godz: 13:11 |
MARZENO, lat 23:
na obecnym etapie rozwoju medycyny in vitro wiąże się z aborcją, unicestwieniem pozostałych zarodków. Nie ma więc mowy o godziwości tego rodzaju praktyk. Też nie mam jeszcze dziecka, choć bardzo bym chciała, ale ani mi w głowie takie rzeczy. (9863)| 74, lat 35 | data: 16.09.2009, godz: 10:48 |
ja jestem mężczyzną. (9862)| poprostu ja | data: 16.09.2009, godz: 10:16 |
Do NIEWIDOMA, 30
Masz rację Pan Jezus ma być dla Ciebie Tym jedynym (i pierwszym przed wszystkimi- 'Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną) i skoro to odkrywasz ... to idź za tym.. pomyśl w jaki sposób będziesz okazywać Bogu swoją miłość na codzień... co to znaczy, że ma byc dla Ciebie pierwszym...?
Skoro klasztor odpada - już wiesz napewno bo sprawdziłaś... to pozostaje małożeństwo :) i nierozumiem dlaczego piszesz:
'ilekroc postanawiam odkrywam ze Jezus ma byc dla mnie TYM JEDYNYM pojawia sie jakis mezczyzna ktory potrafi zawrocic mi w glowie tak ze wydaje mi sie ze jednak moglabym zyc w zwiazku malzenskim, po czym po niedlugim czasie wychodzi szydlo z worka'
A czy związek małżeński (związek z mężczyzną) sprawia automatycznie to że Bóg nie jest TYM JEDYNYM...?
Tylko wtedy Bóg przestaje być tym jedynym, kiedy człowiek popada w grzech i grzech stawia na pierwszym miejscu...
Z tego co piszesz wydaje mi się że zależy Ci na jednym i drugim czyli żeby Bóg był na pierwszym miejscu i żeby spędzić życie z kochanym mężczyzną u boku.. i to jest możliwe wiesz..:) [?]
Z Twojego tonu od razu wyczułam jakieś uprzedzenie w stosunku do mężczyzn, żal, pogardę, złość, nienawiść, piszesz:
„Facetowi chodziło o jedno. Jednym słowem przyciągam same żmije pełzające”
„nie sypiam z tymi padalcami”
„Czy mam odciąć się definitywnie od gatunku męskiego”
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, że odnosisz się bez szacunku do drugiego człowieka, stworzonego przez Boga, (który jest przecież Twoim Bogiem). Bóg stworzył MĘŻCZYZNĘ i kobietę na Swój obraz i podobieństwo!!
Proponuję Ci abyś jeszcze raz rozważyła z Pisma Św moment stworzenia Adama i Ewy oraz mękę i śmierć Pana Jezusa…
Bóg jest MIŁOŚCIĄ wiesz..:) i nie tylko w stosunku do mnie czy do Ciebie.. ale kocha wszystkie swoje dzieci tak samo!! Bez względu na to co robią…(Nie chodzi o to że można sobie grzeszyć do woli bo przecież Bóg jest Miłością – bo to podszept szatana… Należy kochać Boga ponad wszystko! Tu polecam rozdział 15 Ewangelii wg św. Łukasza – naprawdę gorąco polecam – wiele Pan Bóg mówi w tym rozdziale tylko otwórz swoje serce…
Wiesz mnie ktoś kiedyś też zranił… Też okazało się że osobie, którą wtedy kochałam chodzi ‘tylko o jedno’ i rozstaliśmy się… w sumie to ja zerwałam tą znajomość a On nie zgłaszał protestu… nikt nigdy mnie tak nie zranił… nigdy nie przeżywałam tak rozstania…
Wiesz… ale z czasem nauczyłam się, że nie chodzi o to żeby być z jakimkolwiek mężczyzną, który się nawinie…
Wszystko co nas spotyka czyni nas bogatszymi.. jeśli nawet było to bolesne przeżycie.. trzeba się starać „wycisnąć z niego ile się da” dla nas…. Tzn zastanowić się dlaczego?, co do mnie dotarło, co Bóg chce powiedzieć, co było nie tak…
Wydaje mi się, że początkiem poszukiwania mężczyzny jest:
1. Uświadomienie sobie co w życiu jest dla mnie tak naprawdę najważniejsze. Z czego nigdy nie zrezygnuję, albo z czego nie warto rezygnować, nawet dla drugiego człowieka. Trzeba mieć swoje zasady i KOCHAĆ. Zastanawiać się wciąż na nowo w czym możesz iść na kompromis. Czego szukasz. Czego potrzebujesz. Czego Bóg chce?
2. Bóg. Na pierwszym miejscu. Pragnienie by On był zawsze w Twoim życiu. Zaufaj Bogu. On o tobie wie wszystko jak nikt inny…
Wiesz, po co Cię Bóg stworzył? Żebyś była szczęśliwa•, ale tak naprawdę.. a niekoniecznie „po Twojemu”. Otwórz się na Boga tak do końca… i oddaj się Jemu.. poproś żeby Cię prowadził, żeby dał Ci światło… I miej świadomość że to nie od Ciebie wszystko zależy…
To nie jest tak, że albo życie z Bogiem i samotnie.. albo z mężczyzną i bez Boga…
Pytaj Boga: Co mam robić? Jaka jest Twoja wola?
Szukaj odpowiedzi na modlitwie. Rozmawiaj z Nim. I bądź cierpliwa? I otwórz się… Bóg mówi na różne sposoby… I wiesz bądź cierpliwa… I nie układaj sobie scenariusza Bożej odpowiedzi..
Poza tym to nie człowiek czyni nas szczęśliwymi.. tylko Bóg niezmienny w Swojej miłości..
Więc u Niego szukaj swojego szczęścia, miłości… Naucz się od Niego kochać.. wiesz kochamy kiedy czujemy że ktoś nas kocha..:) Wiesz.. Małżeństwo to bardziej dawanie niż branie… Naucz się kochać! Ucz się od Boga Naucz się kochać siebie, dzieci, starców, mężczyzn – po prostu człowieka… I kochaj nie dlatego, że ktoś zasłużył… Pierwszym przykazaniem, na pewno wiesz, jest Przykazanie Miłości.
3. Poproś Pana Boga by Sam wybrał dla Ciebie męża On to zrobi najlepiej…
4. Nauczona doświadczeniem z mężczyznami na pewno już wiesz, kogo nie szukasz.. więc zamiast wchodzić w związek z kimś kto Cię rani.. postaraj się najpierw poznać tą osobę… Człowieka można rozpoznać po jego słowach, czynach, gestach… Rozmawiaj z Bogiem o mężczyznach, których spotykasz..
5. Nie podchodź do mężczyzn, z myślą, że wszyscy są tacy sami… Bo przecież wiesz że każdy jest inny…
Wiesz wydaje mi się ważne by kobieta i mężczyzna chcieli ze sobą rozmawiać, docierać się nawzajem, chcieli się rozumieć, lub próbowali się zrozumieć…
Nie zakładaj, że mężczyzna, którego spotkasz będzie idealny…. Ale też nie gódź się na wszystko…
Bądź zawsze szczera z mężczyznami w tym jaka jesteś co wyznajesz, czego pragniesz.. I szukaj kogoś kto to uszanuje, zrozumie, będzie się starał zrozumieć…
Wydaje mi się, że przychodzi czas kiedy mężczyzna (i kobieta też) chcą bliskości fizycznej… potrzebują tego.. i to jest naturalne.. i nie ma co tego potępiać… Cała sztuka w tym, żeby wytrwać w czystości, żeby wzajemnie się „wychowywać” i wspierać pod tym względem…
Wiesz może Twój przyszły mężczyzna od razu tego nie zrozumie.. może Ty masz takie poglądy, po to żeby Twojego przyszłego męża o nie ubogacić… może zamiast potępiać mężczyzn warto starać się pokazać, a czasem nawet wytłumaczyć dlaczego np. czystość przedmałżeńska ma sens, dlaczego (?) Myślę że ludzie często mają jakieś poglądy i przekonania, czy zachowują się w określony sposób dlatego, że nikt im nie pokazał ż można inaczej, piękniej, bardziej po’ człowieczemu’… i pamiętaj, że to nie krzyk, i agresja zwycięża… Wystarczy spojrzeć na Pana Jezusa jak On zwyciężył…
Takie postępowanie wydaje się czasami współczesnemu człowiekowi słabością, szaleństwem, niedorzecznością… A to jest głębia Miłości… Niewyobrażalnej…
Myślę że zacznij swoją drogę do mężczyzny od Boga.. a On Ci podpowie, pomoże, da światło, poprowadzi Cię.. Tylko się otwórz…
I staraj się codziennie od nowa wypracowywać dystans do siebie, do ludzi, do swoich i ich słabości… to na pewno jest przydatna umiejętność… Proś Boga by uwolnił Twój wzrok, słuch, oczyścił Twój umysł, myśli, słowa, serce… Przyjmuj Pana Jezusa do swojego serca jak część się da, zapraszaj Go i Matkę Najświętszą do swojego życia, serca… naucz się z Nimi żyć… i idź.. wciąż na nowo… otwarta na Boga… pozwól się prowadzić…
Piszę to nie tylko do Ciebie, do siebie również
Z modlitwą, prosząc o modlitwę
(9861)| do LM | data: 16.09.2009, godz: 09:56 |
przeczytaj sobie wpis 9932 (Malutki do Miranda), moze Ci da cos do myslenia... pozdrawiam z pamiecia modlitewna (9860)| Zosia | data: 16.09.2009, godz: 09:35 |
Do wszystkich kobiet które mają ponad 30 lat i czują sie niespełnione, bo ... na przekor temu co mówi swiat, nie spały jeszcze z męzczyzną.
Zamiast się Cieszyc i dziekowac Panu Bogu ze pozwala Wam trwac w czystosci to się smucicie. Jezeli jest napisane ze dziewictwo jest cnotą to czemu nie wierzycie słowom Biblii i patrzycie na zycie po ludzku. dziewictwo to tez szczególna ochrona. Czemu w litanii do Sw Józefa jest - Patronie dziewic módl sie za nami, a nie Patronie kobiet - modl sie za nami. Tak! Sw Józef wstawia sie za wszystkimi którzy go proszą, ale w sposob szczególny za tymi których jest Patronem. Jezeli masz 30, 40, 50 lat i swoją wartosc upatrujesz w posiadaniu, pieniędzy, sukcesów, męzczyzny, to wiedz ze nie ma rzeczy ani człowieka który Twoją pustke wypełni bo to moze zrobic tylko Bóg pomagając Ci odkryc Twoją wartosc. Kobieto która skonczyłas 18 lat i masz problem ze swoim poczuciem wartosci szukaj odpowiedzi. Im wczesnej zaczniesz tym wczesniej znajdziesz, a jezeli przychodzi Ci zaczynac duzo póniej to tez ma swoje plusy bo jestes juz mądrzejsza o doswiadczenia. Bycie z męzczyną wymaga naprawdę wielkiego poczucia własnej wartosci inaczej męczymy sie ze sobą wzajemnie. Jest tez tak ze jezeli szanujesz siebie i wierzysz w prawdziwosc swoich pragnien i w Pana Boga to tez potrafisz czekac. Poza tym my kobiety angazujemy sie o wiele mocniej emocjonalnie niz męzczyzni. Oddajemy Całe siebie dlatego warto wiedziec komu oddajesz swoje zycie. Jezeli chcesz je oddac tylko dlatego aby poczuc spełnienie, które i tak nie trwa wiecznie to chyba nie ceniesz siebie zbyt wysoko. Jezeli uwazasz ze najpierw jest małzenstwo ziązek a potem praca nad sobą to sie mylisz. Mysle ze tylko ludzi którzy mają swiadomosc swoich wad i zalet potrafią je dobrze wykorzystac w małzenstwie. (9859)| Xyz | data: 16.09.2009, godz: 06:29 |
Dolores - podaj e-mail, to sie odezwe. (9858)| niewiadoma, lat 30 | data: 15.09.2009, godz: 23:16 |
PYTANIE DO TRAWIASTEJ......i nie tylko....
widze ze Twoje wpisy sa ok wiec pomyslalam ze moze jakos pomozesz mi swa rada..
jak to jest ze ilekroc postanawiam odkrywam ze Jezus ma byc dla mnie TYM JEDYNYM pojawia sie jakis mezczyzna ktory potrafi zawrocic mi w glowie tak ze wydaje mi sie ze jednak moglabym zyc w zwiazku malzenskim, po czym po niedlugim czasie wychodzi szydlo z worka:
Facetowi chodzilo o jedno. Jednym slowem przyciagam same zmije pelzajace tak jakby pieklo mi ich podsylalo zeby mnie odwiezc od trwania przy Jezusie.
nie sypiam z tymi padalcami nie o to chodzi . ale jestem bardzo bardzo wrazliwa i takie znajomosci wyrzadzaja mi wiele zlego.
CZy mam odciac sie definitywnie od gatunku meskiego zeby juz nie ranic sie czy zostawic otwarta furtke na ew kiedys dobra znajomosc?
czuje ze jak czegos nie postanowie to bede sie szamotac cale zycie. Klasztor odpada. Probowalam kilka lat temu ale po pol roku odeszlam. czulam ze sie dusze. Samotnosc to poczucie ze sie nic nie wybralo..
a moze moja relacja z Bogiem jest zbyt plytka, moze jestem tchorzem..?? (9857) | | Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 15.09.2009, godz: 22:51 |
Dziekuję wszystkim za pamięć. Dziś nie tak dawno wróciłem ze szpitala i w piątek kolejna konsultacja bo lekarzom sprawiam same problemy :). A o poddawaniu się nie ma mowy :) Alys przecież wiesz że nie lubie sie poddawać i przecież Ci nie odpuszczę lodów :) Już nawet znaleźlimy kawiarenkę w Częstochowie gdzie podają duże porcje lodów :)) To tak już apropo przyszłorocznej pielgrzymki by tam się spotkac :) Ale wczęsniej jeszcze można iść gdzie indziej na lody :)
A tak na marginesie jeszcze. Wczoraj było Święto Podwyższenia Krzyża. I tak jak powiedzal ksiądz. Często uciekamy przed krzyżem, często chcemy go oddalić. A nie czyńmy tego. Krzyż jednoczy nas z Jezusem. On w naszym dżwiganiu naszego krzyża staje obok nas jak nas brat. Przyjmujmy krzyż z radoscią. A da on nam radość i w sercu. (9856)| 1978 | data: 15.09.2009, godz: 22:49 |
DO 74:
ja mam 31 lat i tez jestem dziewica i wiem co czujesz.. tez tak czasem mysle, ale zycie jest takie krotkie a potem wiecznosc..
moze wlasnie taki nasz krzyz: zycie w poczuciu niespelnienia czysto po ludzku..?
Czy Chrystus spelnil sie w ludzkim tego slowa znaczeniu? byl Przegranym.
Moze dzieki Twojej wiernosci jakies gdzies malzenstwo sie nie rozpadlo..? kto wie, moze masz wiele zaslug co zobaczysz po tamtej stronie
Pozdrawiam cieplo
(9855)| dolores, lat 36 | data: 15.09.2009, godz: 22:21 |
do xyz prosze podaj mi swoj e-mail bo ja rowniez chcialabym sie dowiedziec czegos na ten interesujacy mnie rowniez temat z pozdrowieniami do wszystkich dolores (9854)| Do 74,lat35 | data: 15.09.2009, godz: 22:07 |
Oj to nie tak........nie żałuj dziewictwa,to szatan próbuje ci wmówić:popatrz tak się poświeciłaś i po co to było.....a było to potrzebne i to jest dobre i właściwe.Co do samotności to nie zakładaj jej z góry na całe życie bo nie wiesz jak to jeszcze będzie.....Dobrej nocy! (9853)| Sloneczko2609 | data: 15.09.2009, godz: 21:31 |
Jutro moja ciocia ma operację prosze o wsparcie modlitewne w jej intencji Bóg wam zapłać (9852)
Do Xyz (wpis nr 9997), bardzo proszę Cię o kontakt na mojego maila, albo podaj namiary na siebie, chciałabym z Tobą porozmawiać, dziękuję:) (9851)| Magda | data: 15.09.2009, godz: 20:29 |
Dla wszystkich, którzy chcą kochać i być kochanym:)
Piszecie tu o swoich problemach miłosnych.. ja tez takie przeżywałam... zostawił mnie chłopak na którym mi bardzo zależało, nie mogłam się po tym długo pozbierać, chciał by do mnie wrócił... zaczęłam się modlić, co wieczór bardzo gorąco, po twarzy płynęły mi łzy, chciałam modlić się o to by ten chłopak do mnie wrócił, ale Ktoś pokierował moją modlitwą i prosiłam o szczęśliwą, prawdziwa miłość, o kogoś kto się mną zaopiekuje... modliłam się tak kilka miesięcy... od ponad roku jestem z najcudowniejszym chłopakiem, jakiego mogłam sobie kiedyś tylko wymarzyć... jest taki jakiego sobie wymodliłam... pomimo mojego młodego wieku wiem, że to z nim chce założyć rodzinę i on ma takie same pragnienia wobec mnie... skoro miłość to Bóg, to gdzie indziej jej szukać jak nie w modlitwie? one na prawdę zostają wysłuchane... (9850)| rek, lat 36 | data: 15.09.2009, godz: 20:02 |
do Marzena, lat 23,
miłosierdzie boże nie zna granic żadnego ludzkiego grzechu jeśli my tylko chcemy przyjąć je i stanąć w prawdzie, formalnie też chyba nie powinni mieć problemów z uzyskaniem rozgrzeszenia od kapłana,
na pewno jest to bardzo bolesna sytuacja dla małżeństwa kiedy nie mogą mieć dzieci, ale myślę że jest to wielka próba wiary i zaufania Bogu, dla mnie osobiście On jest dawcą życia, jedynym dawcą a nie jakiś naukowiec z mikroskopem, który decyduje jaki zarodek wybrać a jaki zniszczyć, może w najbliższej przyszłości będzie można sobie na zamówienie skonstruować dziecko poprzez manipulacje w DNA o cechach jakie sobie życzymy, może wystarczył będzie kwestionariusz jaki ma być kolor oczu, wzrost, płeć, iloraz inteligencji i wszystko da się zrobić - wystarczy tylko zapłacić.
Na pewno każde dziecko jest kochane przez Boga niezależnie czy jest poczęte normalnie czy sztucznie i ono akurat nie jest niczemu winne.
Każde cierpienie (niewątpliwie jest nim także niemożność posiadania dziecka) może zbliżać nas do Boga lub oddalać jednak to my sami musimy wybrać w którą stronę pójdziemy.
(9849)| 74, lat 35 | data: 15.09.2009, godz: 19:32 |
jaki jest sens dziewictwa kogoś w moim wieku? nie widzę żadnej dobrej strony tej sytuacji. czuję, że resztę życia spędzę samotnie. a raczej zaczynam widzieć ten wybor Boga dla mnie. całe dotychczasowe życie spędziłem żyjąc w czystości, miałem nadzieję, że to będzie dar dla kogoś kto to doceni. parę lat temu rozstałem się z kimś, kto nie potrafił zaakceptować mojego wyboru, potem ta sytuacja się powtorzyła.
mam straszne kompleksy, wstydzę się tego i zaczynam po prostu żałować. (9848)| Alys, lat 21 | data: 15.09.2009, godz: 11:18 |
Nso walcz!!! Musimy jeszcze iść na lody:) (9847)
Łukaszu, matura nie jest wcale taka straszna. Wiem co mówię bo zdawałam w tym roku. Mój angielski też "leżał pod zdechłym Azorkiem" a jednak (nawet nie wiem jak to się stało) zdałam na całkiem przyzwoitym poziomie. Rozumiem że matematyka może być przerażająca, ale moim zdaniem w pierwszym roku wprowadzenia obowiązkowej matury z matmy na pewno będzie prostsza niż dotychczasowy poziom podstawowy. Z maturą to jest tak- wystarczy ją zdać na te 30%, wiadomo zawsze lepiej na więcej, ale mimo wszystko warto przystąpić do egzaminu. Nic nie tracisz, a możesz wiele zyskać. A jeśli chodzi o język polski to naprawdę trudno jest nie zdać. Wystarczy mieć blade pojęcie o lekturach i uważnie czytać, a na ustną przygotować jeden wybrany temat. To nie jest trudne. Życzę powodzenia i odwagi, warto uwierzyć we własne siły.
(9846)| marzena, lat 23 | data: 15.09.2009, godz: 06:29 |
Witajcie! Dawno mnie to nie było; oj dawno. Piszę bo nasunęła mi sie taka refleksja po tym jak w zeszłym tygodniu było głosowanie nad projektami ws in vitro. Otóż mam koleżankę; która nie mogła w sposób naturalny zajść w ciążę; jest po ślubie ponad 4 lata. Problemem była słaba jakość nasienia jej męża (mała liczba plemników; aż 95% z nich było uszkodzonych). Żadne leczenie nie dawało poprawy. Po długich rozmowach; wielu wylanych łzach zdecydowali się oboje na in vitro ICSI. Wiem; że była to dla nich ciężka decyzja; są to ludzie wierzący; praktykujący; sporo sie razem modlą. A mimo to podjęli taką decyzję. Nie wiem; czy im się udało przy tej metodzie; gdyż koleżanka nic mi nie mówiła; a ja nie chcę być natrętna. Co Wy o tym sądzicie; jak postąpilibyście na miejscu tego małżeństwa? Myślicie; że mają oni szansę na rozgrzeszenie? Dziecko przecież nie jest niczemu winne; Pan Bóg tak poczęte dzieci kocha tak samo jak pozostałe. Nie wiem co to sie robi na tym świecie; coraz wiecej par nie może mieć dzieci; ja też pewnie będę chciała mieć dzieci. A jesli i ja stanę przed takim problemem? Pozdrawiam i proszę o wyrażenie Waszego zdania. (9845)| Małgorzata, lat 28 | data: 14.09.2009, godz: 22:11 |
Dzięki Alicjo... (9844)| gosia | data: 14.09.2009, godz: 21:22 |
Łukaszu ,podchodz do tej matury i sie nawet nie zastanawiaj za długo czy warto ,napewno warto. A te 100 tematów do opracowania to z własnego doswiadczenia wiem ze nalezy je przerobic i to bardzo dokładnie w pierwszej kolejnosci.
pozdrawiam i powodzenia w nauce : ) (9843)| dgb | data: 14.09.2009, godz: 21:16 |
na takie pytanie odpowiedz moze byc tylko jedna : nie , matura absolutnie nie jest ci potrzebna (9842)| Alicja | data: 14.09.2009, godz: 20:43 |
Małgorzato ... mam odwagę się podpisać..... (9841)| do:Łukasz25 | data: 14.09.2009, godz: 20:28 |
Nad czy Ty się zastanawiasz? Jak nie będziesz podchodził do matury, to jej na pewno nie zdasz marnując taką szansę. A jak już teraz solidnie weźmiesz się do nauki to masz duże szanse ją zdać. Skoro zostałeś dopuszczony, to znaczy, że Twoi nauczyciele nie tracą nadziei. Weź się tylko rzetelnie do nauki. Matura otworzy Ci drogę na studia i odmieni radykalnie Twoje życie zawodowe. To dla Ciebie chyba ważne, skoro nie jesteś zadowolony ze swojej pracy zawodowej.
ŻEBY COŚ W ŻYCIU OSIĄGNĄĆ TO TRZEBA SIĘ SOLIDNIE NAPRACOWAĆ. ALE WARTO. A JAKA JEST W NAGRODĘ SATYSFAKCJA. PRZEKONASZ SIĘ JAK PO RZETELNYM PRZYGOTOWANIU SIĘ DO MATURY OTRZYMASZ ŚWIADECTWO MATURALNE. POWODZENIA (9840)| Małgorzata, lat 28 | data: 14.09.2009, godz: 20:19 |
Łukaszu, nie wiem czy zaglądasz do zakładek tego portalu. Pod zakładką "Samotność" po lewej stronie widzisz "Czystość". Wejdź tam, może poruszone tam zagadnienia dadzą odp.na nurtujące Cię pytania. W ogóle warto poszperać w tym ADONAI, nie tylko dla forum czy 'Poznajmy się'.
Widzę, że Źródełko posłużyło Ci jako swoisty pamiętnik.... :) Taką masz widać potrzebę.
Ktoś ze Źródełkowiczów (9988) podsunął Ci niezły pomysł. Pomyśl o tym.
Łukaszu, jak to mówią 'Pierwsza myśl jest najlepsza'; a nią u Ciebie było podjecie wyzwania jakim jest matura. Nie rezygnuj, bo warto. W prawdzie teraz dużo ludzi ma problemy z pracą, ale papierek świadczący o zdanym egzaminie dojrzałości, otwiera więcej drzwi :). Powodzenia!!! Z darem modlitwy!
(9839)| Trawiasta, lat 28 | data: 14.09.2009, godz: 20:13 |
Łukaszu,
przede wszystkim potraktuj to ze spokojem - masz czas do 20 września tak więc nie denerwuj się i przemysl sobie to na spokojnie.
Piszesz, ze o wielu sprawach nie wiesz - dlatego przy najblizszej okazji podejdz do szkoly do kogos, kto Ci to bedzie wszystko umial dokladnie wytlumaczyc, powiedz, jaka masz sytuacje - ze sie boisz matury, ze nie wiesz, czy sobie poradzisz, nie rozumiesz za bardzo regulaminu i popros o wyjasnienie.
Ja zdawalam stara mature ale tez przy wybieraniu przedmiotow bylo troche roznych niedomowien, balam sie bardzo i tez mialam takie same rozterki jak Ty.
Od tego sa w szkole nauczyciele i pedagodzy, zeby Ci pomoc. To jest bardzo trudny wybor i wielu doroslych, ktorzy ucza sie zaocznym trybem nie wie jaka podjac decyzje.
Szkole powinienes skonczyc, tutaj sie z Toba zgadzam. Mature jest dobrze miec, bo otwiera wiele drzwi na przyszlosc i pozniej lepiej jestes traktowany przez pracodawcow. Ale mature mozna robic zawsze oddzielnie, po zaliczeniu szkoly.
Jesli nie czujesz sie na silach w tym roku, mozesz zawsze sprobowac pozniej.
Pytasz po co jest matura? Mowi sie o niej "egzamin dojrzalosci". Cos w tym, jest, ten egzamin zamyka okres obowiazkowej nauki ktora zgodnie z prawem polskim objety jest kazdy obywatel do pelnoletniosci. Dla osob ktore chca isc na studia wyzsze, matura jest przepustka do kolejnego etapu etukacji. Dla pozostalych osob - zakonczeniem wielu lat pracy, bo przeciez w szkole przede wszystkim ciezko pracujesz umyslowo. Nawet jesli nie masz samych piatek, wkladasz w nauke swoj czas, wysilek, trud, przezywasz wszystko mocno - prawda?
Masz jeszcze kilka dni. Przespij sie z tym dzis i podejdz do swojej szkoly, zapytaj o wszystko, czego nie rozumiesz -masz do tego prawo, zeby pytac. I masz do tego prawo, zeby tego nie rozumiec. Nowej matury nie rozumie wiekszosc w tym kraju, oprocz samego ministerstwa chyba... Tak wiec glowa do gory, patrz na to, czego Ty naprawde chcesz i potrzebujesz.
I nie poddawaj sie.
Pozdrowienia i napisz jak Ci poszlo w szkole, czy dostales wszystkie potrzebne informacje i jakiego wyboru dokonales.
Malgorzato, zgadzam sie z Toba.
Poza tym dodam, ze od jakiegos czasu na Zrodelku zapanowal spokoj i dobrze by bylo,zebysmy tego nie niszczyli pod wplywem nadmiernych emocji i nieprzemyslanych slow.
Wsyzstkim, ktorzy o mnie pamietaja w modlitwie chce podziekowac bardzo. Moja mama przeszla dzis koronografie, teraz czeka ja jeszcze rekonwalescencja i konsultacje z kilkoma specjalistami - podejrzewa sie u niej schorzenie krwi...
Takze prosze ogarnijcie modlitwa rowniez mojego tate, ktory strasznie to wszystko przezywa.
dobrego tygodnia, pozdrawiam cieplo wszystkich (9838)| Iliamor | data: 14.09.2009, godz: 18:36 |
Kochani, podejmuję Wasze modlitwy, ale sama również zwracam się dziś z prośbą...
Mój znajomy miał dziś poważną operację, właśnie dowiedziałam się, że zapadł w śpiączke, jest w stanie krytycznym...
Gorąco proszę o modlitwę. Zostańcie z Bogiem!
(9837)| Małgorzata, lat 28 | data: 14.09.2009, godz: 17:06 |
Oj, zdaje się, że napisałam do nieodpowiedniej osoby. Moja uwaga była kierowana oczywiście do anonimowego użytkownika, który dodał swój wpis 12.09.2009 9:33 (a więc 9983 a nie 9982). (9836)| Małgorzata, lat 28, e-mail: dialog.2@wp.pl | data: 14.09.2009, godz: 16:42 |
Do osoby (wpis 9982), której zdaje się zabrakło odwagi by podpisać się pod swymi ostrymi docinkami.
Łukasz zadaje proste, najprostsze pytania, na które nie jedno z nas nie umiałoby może odpowiedzieć w pełni. Jak sam mu doradziłaś/eś (ech!) może szukać odpowiedzi również w internecie. Fora są takim dogodnym miejscem. Niewygodne są Ci jego pytania? Nie odpowiadaj na nie. Ot, co. (9835)
Tadeusz Nso - Czi.... Stare dobre źródełkowe czasy mi się przypomniały... Proszę o przekazanie pozdrowień dla Niego - niech się trzyma - pamiętam o Nim w modlitwie + (9834)| Trawiasta, lat 28 | data: 14.09.2009, godz: 11:39 |
Bogda, dziekuje za pamiec :)))
Wczoraj podczas Eucharystii poczulam wielki pokoj serca. Mimo, ze przyszlam tam z niechecia, zmeczeniem, trudnoscia... Wszystko ustapilo.
Pan Bog ogarnal mnie swoim pokojem... Tak bardzo mi tego brakowalo!
Ufam, ze On rowniez rozbije moja wewnetrzna skorupe i uwolni mnie z niej. Trudno mi jest Mu zawierzyc, bo jestem bardzo uparta, caly czas mam w sobie poczucie ze to ja musze kierowac swoim zyciem, miec wszystko pod kontrola...
A to meczy, tak po prostu - meczy.
Dotykam powoli w sobie ran, ktore tylko Pan moze uzdrowic. Zaczynam rozumiec, skad sie te rany we mnie wziely i dlaczego... Wszystko to, co mnie spotyka ma sens, choc moze teraz nie do konca pojmuje. Ale to niewazne. Zamykam oczy i daje sie prowadzic Jemu. Nawet jesli tego nie czuje.
Matka Teresa z Kalkuty napisala, ze jesli zostanie swieta to bedzie taka "swieta od ciemnosci". To zdanie mi caly czas towarzyszy i przypomina, ze nie tylko ja cierpie...
dobrego tygodnia, kochani moi. (9833)| Xyz | data: 14.09.2009, godz: 05:38 |
Do Katarzyna z 12.09.2009, godz: 13:41
Jak możesz to podaj swój e-mail, prześle Ci wtedy wszystkie potrzebne informacje odnośnie procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Pracuję w sądzie biskupim. :) (9832)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |