| Taka Ania, lat 26 | data: 26.07.2009, godz: 19:13 |
trzeba pamietac ze zawsze najpierw musimy wymagac od siebie chocby inni nie wymagali a miloscia cierpliwoscia i dobrocia nawet króla mozna przekonac... Jezeli sie kocha to sie pragnie by dana osoba byla blizej Boga... pamietajmy ze jestesmy wspólodpowiedzialni za zbawienie meza czy zony nawet jesli on jest tyranem czy brutalem...przysiega zobowiazuje...A czy mamy pewnosc ze modlac sie poszczac proszac Boga nie wyprosimy przemiany dla takiegoz meza?Bo przeciez w niebie wieksze wesele z jednego niegodziwego ktory sie nawrocil przemienil wewnetrznie niz z 99 sprawiedliwych...Nie sadzmy i nie spisujmy na straty nawet takiej osoby. (8980)| wiosenny deszcz, lat 24 | data: 26.07.2009, godz: 17:52 |
No właśnie Marcin zgadzam się....Ale z drugiej strony to chyba też mylenie szczęścia z przyjemnością bądź chwilową radością...Jak dla mnie szczęście to pojęcie o dużo szerszym zasięgu...Jeżeli ktoś uważa, że szczęście to posiadanie, zawsze będzie czuł niedosyt... Podobnie jest w związku dwojga ludzi chyba...Nie można swego szczęścia uzależniać od tej drugiej osoby... Tak mi się przynajmniej wydaje... (8979)| Lena | data: 26.07.2009, godz: 17:43 |
http://mamproces.pl/
Pomodlić się: za ofiary nagonki biznesu aborcyjnego, za prześladowców, o Ducha Świętego dla tych, którzy zajmują się podobnymi sprawami. Przekazać takie prośby modlitewne innym, zamieścić je na forach modlitewnych, poprosić o wstawiennictwo znajome zakony kontemplacyjne,
(8978)| Marzena, lat 25 | data: 26.07.2009, godz: 16:31 |
Ewa 30
Kochana... gdyby istaniał przepis na udane małżeństwo :(
Jestem mężatką od roku, a znaliśmy się z mężem przed ślubem 5 lat. Decyzja o zawarciu sakramentu małżeństwa nie była łatwa (nawet zmienialiśmy datę ślubu), zawsze bowiem pojawiają się pewne wątpliwości, w końcu ślubujesz przed Bogiem, że nie opuścisz tego człowieka do końca życia!!! A tak naprawdę nie wiesz co życie przyniesie :)
Jedyne co na pewno mogę ci przekazać to myśl, jaka zrodziła się niedawno w mojej głowie, gdy moje małżeństwo przechodziło pierwszy kryzys po ślubie. Małżeństwo to wybór, który trzeba dokonywać każdego dnia. Zawierając związek małżeński, przestajesz być tylko ty... nie żyjesz już tylko dla siebie. Aby było ono szczęśliwe, potrzebna jest oczywiście miłość, ale również, a może i przede wszystkim, głęboki szacunek do małżonka. Wzajemna szczerość i poczucie, że to właśnie z tym mężczyzną pragniesz "budować" swój dom (mam tu na myśli wasz dom wewnętrzny), że to z nim pragniesz założyć rodzinę.
Zastanów się dobrze, gdyż ani twój strach przed samotnością, ani inne podobne przesłanki nie powinny skłaniać cię do podjęcia decyzji o małżeństwie. Pamiętaj, że to jest wybór na całe życie. Jeśli już teraz piszesz, że masz wrażenie zmarnowania tych trzech lat, to co będzie dalej??? Zastanów się i proś Ducha Świętego o światło i mądrość potrzebną do dokonania właściwego wyboru :)
Trzymam za was kciuki i będę pamiętać o was w modlitwie :) (8977)| Marcin | data: 26.07.2009, godz: 14:02 |
Chyba największym naszym dramatem jest to że nasze szczęście uzależniamy od rzeczy zewnętrznych:od tego czy kogoś będziemy mieć,jaki będziemy mieć dom,samochód,komórkę itd.I jeśli którejś z tych rzeczy nie mamy to wydaje na nam się że nie będziemy szczęsliwi.A święci pokazują że można inaczej........że wystarczy być z Jezusem i to będzie szczęście.Ale my ciągle patrzymy "po ziemsku"....... (8976)| wiosenny deszcz, lat 24 | data: 26.07.2009, godz: 11:37 |
Witam serdecznie! Podróżniku, to co napisałeś daje do myślenia i trudno się z Tobą nie zgodzić....To tak właśnie działa....Poczucie własnej wartości determinuje wiele naszych zachowań, a niestety kompleksy nas blokują...I czasem człowiek czuje się przegrany już na starcie...Ale wg mnie trzeba pracować nad samooceną. Przecież nie ma ludzi gorszych czy lepszych!:) Pozytywne nastawienie, uśmiech na twarzy działa jak magnes. Naprawdę! I czasem to wystarczy by przyciągać do siebie ludzi:) Pozdrawiam wszystkich!! (8975)| EWA, lat 30 | data: 26.07.2009, godz: 10:40 |
Kochani, poruszacie na źródełku różne wątki damsko-męskie. Ja od jakiegoś czasu, ok.1,5 roku może trochę dłużej borykam się wspólnie z moim chłopakiem z podjęciem decyzji o małżeństwie. Spotykamy się 3 lata, jesteśmy trzydziestolatkami i nie wiemy co robić. Wokół nas małżeństwa rozpadają się. Bardzo ciąży mi ta cała sytuacja ciągle o tym myślę, mój chłopak podobnie. Myślę że najważniejszym powodem tego stanu jest popadanie w grzech nieczystości. Może gdybyśmy zerwali z nim ostatecznie, tak rzeczywiście na 100 % jak sobie za każdym razem deklarujemy to tą decyzję byśmy podjęli ale sama już nie wiem.
Jakie Waszym zdaniem elementy decydują o tym że małżeństwo może być udane, szczęśliwe i dwoje ludzi będą ze sobą do końca swoich dni, szczególnie cenne byłyby dla mnie uwagi i podpowiedzi ze strony osób pozostających w związkach małżeńskich ale nie tylko.
Potrafimy ze sobą rozmawiać(choć nie zawsze jest to proste), mamy wspólny system wartości (choć upadamy, ale staramy się powstawać), podobnie patrzymy na otaczającą rzeczywistość ale czy to wystarczy?
Co zrobić w tej bardzo trudnej dla nas sytuacji, nie bardzo potrafimy się rozstać i nie bardzo potrafimy podjąć tą decyzję (zwłaszcza mój chłopak, choć ja też nie jestem wolna od dylematów) ?
Nie ukrywam, że boję się samotności, poza tym w moim wieku nie jest łatwo kogoś poznać, zaufać drugi raz. Czasami mam poczucie zmarnowania tych 3 lat.
Proszę Was o pomoc, może naprowadzicie mnie (nas) na rozwiązanie, może podzielicie się tym jak sobie poradziliście w podobnej sytuacji bo wiem że takich sytuacji jest wiele i często są to dramaty, tak właśnie dramaty!
Co wziąć pod uwagę ?
Pozdrawiam, Ewa (8974)| Marcin | data: 26.07.2009, godz: 09:55 |
Do Lara Moon i innych
No właśnie tylko potwierdzasz moje obserwacje-mąż brutal szybciej zatrzyma przy sobie kobietę niż ten "normalny"Coraz więcej przykładów wokół kobiet które odchodzą i mężczyzn którzy odchodzą....Instytucja małżeństwa przechodzi głęboki kryzys w dzisiejszych czasach.Kościół który w imieniu Boga błogosławi ludziom na drodze kapłaństwa,małżeństwa mówi wyraznie:to co przysięgacie jest do końca życia!.Ale dzisiejszy człowiek jest zmienny i to "do końca życia" wydaje mu się jakimiś więzami które nie odpowiadają jego myśleniu i poczuciu wolności. Spokojnej niedzieli wszystkim! (8973)| Podróżnik, lat 28 | data: 26.07.2009, godz: 09:38 |
Kobieta źle traktowana, ma niższe poczucie wartości, podobnie jak facet, który ma setki znajomości zakończonych jednym spotkaniem. Można przeboleć, jedną, dwie, pięć nieudanych znajomości, ale gdy jest ich coraz więcej poczucie własnej wartości musi spaść. Zwłaszcza jak spotkanie przebiegało w miłej atmosferze, do momentu podjęcia kwestii następnego. Co ma pomyśleć o sobie facet, który stara się jak może by zainteresować sobą kobietę, a takie drobnostki jak wzrost, wygląd, status materialny zdają się przekreślać wszystko?. Paradoksalnie im niższe poczucie własnej wartości u faceta tym mniej kobiet jest zainteresowanych takim osobnikiem. Zresztą chyba u kobiet jest podobnie z obniżeniem poczucia wartości. Głupie pytania dlaczego innym się udaje. Nie można mieć pretensji do kobiety czy mężczyzny, że jej czy jemu się nie spodobaliśmy. Tak już działa natura, być może tak to Bóg zaprojektował? Świat i życie nie są sprawiedliwe i nie można oczekiwać że to co inni mają, w tym przypadku miłość, będzie i nam dane. Może to przykre ale świadomość tak prostych acz bezwzględnych faktów jest potrzebna.
Pozdrawiam wszystkich tej chłodnej niedzieli, wróciłem by troszkę pomęczyć Was swoimi przemyśleniami :) (8972)| gosia | data: 25.07.2009, godz: 22:36 |
Do Jot. Mi tez jest ciezko porozumiec sie i zrozumiec mezczyzn. Głownie chodzi o rozbierzne zinteresowanie mezczyznami co do ich zewnetrznosci : stylu bycia,wygladu a wiara,wartosciami.
Ale bedac tak naprawde wiekszosc czasu sama ,powiedzialam sobie ze nie bede sie nad soba uzalac tylko bede starala sie zyc kazdego dnia dla Boga i jemu sie podobac ,pomagac innym. teraz jestem dopiero na etapie interesowania sie małzenstwem ,bo tak naprawde srednio mnie interesuje byc z kims tylko po to zeby ktos był lub by sie z kims pokazac bo to faktycznie musi byc męczace ,jest tak wiele fajnych rzeczy ktore mozna robic i sie realizowac ,jesli czlowiek nie czuje sie gotowy do malzenstwa lub nie spodkal tej wlasciwej,kochanej osoby .
w moim przypadku jest tak ze przez mezczyzne na ktorym mi zalezy zaczynam rozumiec czym jest dorastanie do wspólnego bycia razem to nie jest na siłe to jest dar ktoty chcesz komus oddac ,poswiecic swoje zycie z miłosci,ale rownoczesnie dac komus wolnosc .tylko czy ten ktos chiałby to przyjac to juz inna kwestja.
takze raduj sie z tego ze teraz mozesz byc sama i masz czas sie doskonalic do tego by w przyszłosci stac sie lepsza zona i matka. jest to czas wolny w ktory powinnismy wlasciwie wykorzystac.pozdrawiam i jak masz chwile to pomódl sie za tego kogos o kim pisałam i za mnie.
(8971)
Może ja po prostu mam być ciągle sama?
Nie wiem dlaczego, po prostu nie wiem, ale najlepiej się czuję kiedy jestem sama. Gdy nie ma koło mnie nikogo kto mógłby mnie irytować, kto by mówił, kiedy ja nie mam ochoty słuchać, kto by chciał, abym ja mówiła, kiedy nie mam na to ochoty, kto by chciał iść na spacer własnie wtedy kiedy ja mam ochotę na siedzenie i nic nie robienie, kto by chciał oglądać mecz wtedy kiedy ja oglądam film, kto by wolał radio zet, kiedy ja wolę rmf ( ... )
Za każdym razem kiedy poznaję nowego chłopaka, zawsze jest źle.
Zawsze jest to "coś" co przemawia za tym, że to nie jest to.
To nie dlatego, że jestem zbyt wybredna, bo tak nie jest. Bo ja tak naprawdę oczekuję niewiele choć oczekuję bardzo dużo. Dla jednych to dużo, dla innych to zupełnie nic.
Więc własnie, ja czekam na takiego pana, który spełni moje niewielkie oczekiwania i nie będzie to dla niego coś dużego, tylko będzie to rzecz normalna, logiczna i jasna. Tak naprawdę takie to jest.
Oczekuję miłości lecz sama kochać nie potrafię. Jest we mnie jakiś głaz, który mimo, że bardzo chcę to nie on nie chce ustąpić. Nic nie moge na to poradzić. To silniejsze ode mnie.
Bycie z kimś jest bardzo trudne. Trzeba się dostosować, przestawić, zmienić. Nie każdy to potrafi. Choć każdy chce kochać i być kochanym. Bycie z kims to piękna sprawa. Zawsze masz to ramie, o które możesz się oprzec, gdy ci ciężko lub gdy poprostu masz na to ochotę. Zawsze masz tę osobę, na którą możesz nakrzyczeć, gdy jest ci źle. Masz tę osobę, która wysłucha cię, kiedy chcesz coś wykrzyczeć. Dobrze mieć tę osobę, po to, aby była. Dobrze jest ją po prostu mieć. Mięc przy sobie.
Teoretycznie tak. A praktycznie to sprawa wygląda u mnie nieco inaczej.
Mi wręcz na druga osoba przeszkadza. Musze się przestawić. Zmienić swój rytm. Zmienić swoje przyzwyczajenia, których tak naprawdę zmieniać nie chcę. Musze się dostosować, choć nie umiem i przełamać, gdy tak bardzo nie chcę.
Bycie z drugą osobą wymaga wielu kompromisów. Wymaga wiele wyrzeczeń. Wymaga, wymaga po prostu czegoś od nas, czegoś od każdego z nas.
Kiedy on i w sumie nie on, kto kolwiek płci przeciwnej jest obok mnie jest mi źle, choć powinno być dokładnie odwrotnie, powinnam się cieszyć z chwil z ta osobą spędzonych. To nie jest takie łatwe. Ilekroć razy chce się przełamać i cieszyć się z tego jest źle, dlatego, że ja nie potrafię robić czego kolwiek na siłę. Jeżeli ktoś mnie wkurza to widać to dokładnie. Nie umiem tego zatuszować. Dlatego też każdy kto ze mną chce się związać ma przerąbane, dosłownie. Bo ze mną nie da się normalnie funkcjonować. Co gorsza, ja dokładnie zdaję sobie z tego sprawę, lecz zmienić tego nie potrafię, choć chcę. Chociaż w zasadzie to nie wiem czy chcę. Wiem, że chce być sobą zawsze, nawet wtedy kiedy sobą być nie powinnam. Życie wymaga wielu kompromisów - mnie nie staż na żaden.
Jestem sprzecznym równaniem, z którym inni sobie nie radzą, ja również.
(8970)| Trawiasta, lat 28 | data: 25.07.2009, godz: 18:09 |
do Faceta:
Bardzo mi sie podobała Twoja wypowiedz :-) dziekuje za nią.
Chcialabym Wam cos wkleic, znalazlam na stronie Antoniny Krzyszton przepiekną modlitwę dziecka z Ravensbruck, znaleziona przy nim po jego smierci. Kilka zdan, prostych a jakze sklaniajacych do refleksji....
"O Panie!
Pamiętaj nie tylko o mężczyznach i kobietach, którzy pełnią Twoją wolę, ale również o tych, którzy źle czynią.
Pamiętaj nie tylko o cierpieniach jakie nam sprawiają, ale także o wszystkim co zrodziło sie w nas z tych cierpień: o przyjaźni, lojalności, pokorze, odwadze, szlachetności, gorącości serca
i spraw aby gdy tamci staną przed Twoim sądem owoce, które się w nas zrodziły stały sie dla nich wybaczeniem".
Laro Moon, czy ja rowniez mogę Cię prosić o modlitwę w swojej intencji? Bardzo jej teraz potrzebuję...
I dziekuje za Twoje wpisy. Dobrze ze jestes :-)
pozdrawiam Was wszystkich. (8969)| Zagubiona | data: 25.07.2009, godz: 16:20 |
Do:,,Ciągle pod prąd,,---napisałaś 1 takie zdanie że często kobiety nie odchodzą od mężów...bo są zastraszone..i nie mają na to odwagi...
Uświadomiłas mi właśnie...że tak jest w moim wypadku...widze że wszystko sie sypie...a on tylko wchodzi mi na psychike,i straszy..szantażuje..a ja z tego wszystkiego....chwilam uważam ze to ja jestem zła...jego wine zwalam na siebie...
Jestem taka młoda:(.....a tyle musze przechodzić...sama nie wiem jak sie wyzwolić od niego.. (8968)| mariusz/SPOTKANIE, e-mail: julah3@tlen.pl | data: 25.07.2009, godz: 15:18 |
Jeśli chodzi o mnie, chętnie bym się spotkał z dziewczynami ze Źródełka tak po prostu bez oczekiwań.. a to dlatego, bo zdaję sobie sprawę z faktu, że do stworzenia trwałej więzi nie wystarczy kilka listów, SMS-ów, nawet intymna bliskość. Miłości nie da się forsować w sobie i w innych na siłę, ona winna być dana i przyjęta w wolności. Nie opisuję siebie ani nie stawiam żadnych wymagań.. po prostu zależałoby mi na samym spotkaniu i ubogaceniu nową relacją, bez podtekstów i pretekstów;-). Jeśli któraś czuje podobną potrzebę - niezależnie od tego, co przeżywa aktualnie - niech przyśle choćby krótkie pozdrowienia na e-maila. Pozdrawiam :) (8967)| Marcin | data: 25.07.2009, godz: 14:51 |
Do Lara Moon
Oj nie odwracaj kota ogonem i nie wyciągaj niewłaściwych wniosków z tego co napisałem.Tak,czytałem niedawno o dobrym,uczciwym człowieku od którego odeszła żona i zostawiła go z dzieckiem i parę innych takich przykładów też można znalezć.Więc jak to jest-od dobrego łatwo odejść,bez większych wyrzutów sumienia a od brutala ciężko.....dlatego że on na to nie pozwoli?.......Ale to jest przykład na to co ten człowiek potrafi,do czego jest zdolny....Ale jak to mówi ks.Pawlukiewicz żadne stworzenie nie potrafi sobie zaszkodzić tak jak człowiek.........jest w tym prawda.....Pozdrawiam (8966)| do Lukasza | data: 25.07.2009, godz: 14:45 |
Powodzenia :) Niech tylko ta dziewczyna okaze sie madrzejsza niz poprzednie i zeby miala charakter..... (8965)
Witam,
Chciałem zaświadczyć o tym że Jezus Żyje i wciąż działa i jest z nami aż do skończenia świata.
Z moją wiarą było różnie upadki i wzloty na samym początku nawrócenia Bóg wziął ode mnie uzależnienie od papierosów i alkoholu ale z największym moim nałogiem był sex i masturbacja. W ciagu tych lat były chwile abstynencji i czystości lecz kiedy wpadałem znowu w ciąg nałóg wracał ze zdwojoną siłą. Mniej więcej 2 lata temu dałem spokój walce... poddałem się, przestałem się modlić i robiłem wszystko na przekór Bogu i temu w co wierzyłem, niejednokrotnie grzesząc zuchwale.
W tym roku pojechałem w lipcu na spotkanie z Johnem Bashoborą do Matemblewa który głosił Ewangelię, moją uwagę zwróciły jego słowa że "nikt nie wyjedzie stamtąd już taki sam" pod wpływem tych słów oddałem siebie i całą moją rodzinę Jezusowi i pomimo mojej pychy oczekiwania na spektakularny cud i jakichś cudownych doswiadczeń duchowych, wszystko odbyło "po cichu" najnormalniej w świecie :) przyjechałem do domu i wszystko było tak bardzo takie same.
Jednak w przeżywaniu swojej codzienności zauważyłem że nie reagowałem już na kobiety w sposób nałogowy, mogę z nimi rozmawiać, przebywać i nie wywołują już na mnie żadnych skojarzeń seksualnych, codziennie klękam do modlitwy i oprócz modlitw którymi się zobowiązałem z racji przynależności do zgromadzeń potrafię modlić się myślami podejmując codzienne czynności i obowiązki. Pokusy oczywiście dalej są ale zaraz wzywam pomocy P. Jezusa i świadomie odrzucam szatana w Jego imię.
Chciałbym z całego serca podziękować publicznie O. Johnowi za modlitwę i głoszenie Ewangeli z prawdziwą mocą dzięki której ludzie na nowo nawracają się i Bóg może działać cuda w naszych duszach i życiu.
Bóg zapłać i dziękuję, Karol
Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: «Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi». (Łk 7, 20a- 22)
(8964)
Do Jacek i Facet
...dziękuję za to co napisaliście! Pozdrawiam (8963)
Witam!
Chciałem wam podziękować za wszystko, bo dzięki wam stałem się innym człowiekiem.
Poznałem fajną dziewczynę, naprawdę jestem szczęśliwy, kocham ja a ona mnie. Bo długim czasie szukania i oczekiwania wreszcie znalazłem swoją druga połówkę, chce krzyczeć ze szczęścia. złączymy się w parę jedną, będziemy przykładem miłości na pewno. chce jej oddać swoje serce w jej cudowne dobre ręce. Pozdrawiam Łukasz (8962)| Ania Taka Ania, lat 26 | data: 24.07.2009, godz: 23:27 |
Tak...Milosc cierpliwa jest...nie unosi sie...nie szuka swego...wszystkiemu wierzy i wszystko wybaczy...A Ty Marcinie nie masz chyba o tym pojecia...:-) (8961)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 22:23 |
Do Facet i innych
O i to jest krótko,zwięzle i na temat opisane:) Nie zakładać masek,mieć jedną twarz wszędzie........jak Jezus gdy był wśród ludzi. Dobranoc (8960)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 22:04 |
Kobiety.......................................................................................................................................co ja z Wami mam:):);) Dobranoc wszystkim (8959)| JACEK " TYGRYSEK " | data: 24.07.2009, godz: 21:56 |
POLECAM MODLITWĘ RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO, KORONKI DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO. I UFNOŚCI WBREW NADZIEI. . ORAZ POKORY . . NIE PYSZNYCH MĄDROŚCI. A JEŻELI CZUJECIE SIĘ SAMOTNI PROŚCIE WCIĄŻ W MODLITWIE O ODPOWIEDNIĄ OSOBĘ ŻYCIA. LUB PRÓBUJCIE SZUKAĆ MIĘDZY SOBĄ BOŻYCH PAR A NIE WCIĄŻ SIĘ OSKARŻAĆ . POZDRAWIAM WSZYSTKICH. PROSZĘ O MODLITWĘ . USMIECHU NA TWARZY . NADZIEI WBREW ZWĄTPIENIU I PRZYKŁADU WIARY W ŚWIECIE MATERIALNYM I ZMIENNYM. POKOJU SERCA I DUSZY . (8958)| JACEK " TYGRYSEK " , lat 36 | data: 24.07.2009, godz: 21:51 |
WIEM ŻE W WIĘKSZOŚCI TU LUDZI MA SWOJE PRAGNIENIA UKRYTE NA DNIE SERCA. MA ŻALE DO PŁCI PRZECIWNEJ ZA BRAK MIŁOŚCI PRAWDZIWEJ I WIERNEJ- TU WZNOSI SIĘ WASZ KRZYK O POMOC I NA SIŁĘ CHCECIE ZMIENIĆ ŚWIAT. A ŚWIAT TU SIĘ ŚMIEJE A WY SIĘ SPIERACIE I NA SIEBIE WYŁADOWUJECIE SWE EMOCJE. . PRETENSJE KTÓRE KIERUJECIE DO SIEBIE A NIE DO TYCH CO POWINNI WIEDZIEĆ, ŻE GRZESZĄ CZYLI DO ŚWIATA. POLECAM WSZYSTKIM MODLITWĘ RÓŻAŃCA ŚWIĘTEGO . SPOKOJU I UŚMIECHU . (8957)| JACEK " TYGRYSEK ", lat 36 | data: 24.07.2009, godz: 21:44 |
CO ZAJRZE NA TO STRONE TO WCIĄŻ TEMATY DAMSKO- MĘSKIE. CIĄGLE SIĘ OSKARŻACIE. WIEM ŻE ŚWIAT ŻYJE W WIĘKSZOŚCI MATERIALNIE I ZMIENNIE W PARACH . GRZESZNI LUDZIE JESTEŚMY ALE CZY TE NIEUFNOŚCI MUSZĄ BYĆ KIEROWANE SOBIE NA STRONIE RELIGIJNEJ ? TU NIE WSZYSCY SĄ TACY JAK ŚWIAT- OSKARŻACIE NIEWINNIE SAMYCH SIEBIE - CHYBA ŻE KTOŚ JEST TAKI JAK ŚWIAT MATERIALNY I NIEWIERNY? ALE ZRESZTO PO CO TE ŻALE I DOMYSŁY TU ROBIĆ TU TRZEBA SIĘ MODLIĆ I WSPIERAĆ (8956)| Ufo | data: 24.07.2009, godz: 19:05 |
Gosiu, lat 23
dziekuje za przepiekne swiadectwo i gratuluje Ci odwagi :) to musialo byc trudne dla Ciebie napisac tak publicznie wprost o swoich odczuciach... dalo mi to powod do refleksji - dziekuje Ci :)
Marcinie - napisales ze na szacunek trzeba zapracowac. Owszem, masz duzo racji, bo nie mozna szanowac kogos, kto Cie lzy, poniza, nie traktuje powaznie, nie szanuje..
Ale jest jeszcze druga strona medalu. Jesli jestes wierzacy, jesli deklarujesz, ze Jezus jest Twoim Panem, ze nalezysz do katolickiej wspolnoty ludzi wierzacych, to przykazanie milosci blizniego bedzie Twoim podstawowym przykazaniem - a w nim tez jest zawarty obowiazek szanowania drugiego czlowieka.
Kochaj - szanuj - odnos sie z szacunkiem. Nawet jesli inni nie traktuja tego powaznie, nie zmieniaj swojej postawy.
Lara Moon pisala niegdys o swoim ojcu... Jak trudno jej bylo zmienic swoja postawe wobec niego. Czytalam to i mialam lzy w oczach bo tez przezywalam cos podobnego w zyciu, w stosunku do osob ktore byly (i sa) dla mnie wazne. Ale mozna! I trzeba zmieniac swoja postawe bo tylko w ten sposob przeniesiemy prawde Ewangelii w zycie.
Taka refleksja mi sie nasunela jesli chodzi o szacunek.
Druga sprawa - kobiety ktore maja mezow brutali nie sa w stanie od nich odejsc. Rzadko trafia sie taka sytuacja ze kobieta po prostu sie wynosi i zabiera dzieci, wnosi sprawe do sadu i jest juz ok. Przewaznie kobieta jest uzalezniona od oprawcy i to sprawia ze nie jest w stanie odejsc... A to sa bardzo delikatne i niezwykle bolesne sprawy takze prosze Cie, zanim cos napiszesz na ten temat staraj sie byc delikatniejszy. Sa tutaj osoby, ktore doswiadczyly takze przemocy i takie wpisy moga je (nieumyslnie) zranic. A to przeciez nie o to chodzi...
A odpowiadajac na Twoj wpis z pytaniem o dotyk - wszystko zalezy od Twojej intencji. Pocalunek i przytulenie, dotyk moze byc pieknym dowodem okazania szacunku. I milosci. Moze tez byc wstepem do kolejnych pieszczot, ktore moga przekroczyc granice. A granice najlepiej ustalac w scislej wspolpracy ze swoim sumieniem :)
Na pewno nie wolno namawiac drugiej osoby do tego zeby przyjela zachowanie (gesty, pocalunki, pieszczoty) ktorych nie toleruje i nie chce, ktore sa dla niej przekroczeniem granic. To nie jest okazanie milosci ani proba "sprawdzenia sie", moim zdaniem to jest manipulacja i konczy sie bardzo czesto tak, ze druga osoba ulega. A to przeciez nie o to chodzi...
I zgadzam sie z Toba, ze nie tylko mezczyzni naruszaja szoste przykazanie - nie bede zwalac winy na facetow, my tez mamy w sobie poped seksualny i tak samo jestesmy ulomne i slabe. Grzeszymy tak samo w sferze czystosci jak mezczyzni (mowie o kobietach).
Ale to swiadczy o tym jak bardzo potrzebujemy wszyscy - i kobiety i mezczyzni - szacunku do siebie nawzajem i jak bardzo ten zakaz wspolzycia przed slubem dobitnie wyrazony w szostym przykazaniu jest nam potrzebny.
Mysle ze mamy wiele wspolnego choc wyrazamy sie w inny sposob :) Marcinie, ja dziekuje za Twoja zywiolowa obecnosc w dyskusji bo to jest tez potrzebne, zeby kobiety dostrzegly ile jest w mezczyznach emocji, ktorych na codzien nie okazuja. I ze mezczyznom tez zalezy na tym, zeby dobrze i pieknie zyc i kochac.
A wyjatki tylko potwierdzaja regule ;) i tu serdecznie pozdrawiam oponenta AAAA, mam nadzieje ze weekend bedzie dla Ciebie sloneczny ;)
Wszystkim czytajacym i piszacym zycze pogodnego weekendu i zeby juz zadne burze i nawalnice nas nie nachodzily.
(8955)| Facet | data: 24.07.2009, godz: 17:55 |
Chciałbym się wypowiedzieć odnośnie kobiet, jakie macie być. Otóż macie być prawdziwe, bez masek. Nie musicie być ani mądrzejsze, ani młodsze, ani odważniejsze, ani łatwiejsze niż w rzeczywistości jesteście, bo po pierwsze ,,miłość nie szuka swego'', a po drugie tylko na prawdzie można zbudować coś prawdziwego.
Znam facetów z postawami rządaniowo-roszczeniowymi... Uciekajcie od takich, bo nic dobrego Was raczej z nimi nie spotka. No chyba, że nie chcecie być kochane... bo przeciwieństwem miłości jest egoizm.
(8954)| . | data: 24.07.2009, godz: 17:13 |
..i dalej to samo..to już naprawdę dawno stało sie nudne
p.s Marcinie..litości :/ (8953)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 16:08 |
Do Cięgle pod prąd
Mówisz jak wiele kobiet tu bym nie osądzał a sam osądzasz bo uważasz że to tylko we mnie jest problem a wszystko wokół jest w porządku a to akurat guzik prawda.Gdybyś była na moim miejscu i spotkała się z niektórymi dziewczynami z którymi ja sie spotkałem to sama być uznała że ludzie potrafią być bardzo dziwni i zachowują się nieracjonalnie. Powodzenia i dzięki za to co do mnie pisałaś mimo iż się z tym nie zgadzam ale masz prawo do swojego zdania. (8952)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 16:03 |
Do ciągle pod prąd
Oj nie rób ze mnie jakiejś ofiary,wielu facetów myśli podobnie jak ja tylko że może ja o tym napiszę a innym brak odwagi.Oczywiście bronisz swojego"babskiego"punktu widzenia podobnie jak ja męskiego i nie próbuj wepchnąć mnie w jakąś szufladkę tylko dlatego że większość wypowiadających się tu to kobiety które akurat cię popierają w ramach damskiej solidarności.... (8951)| ciągle pod prąd... | data: 24.07.2009, godz: 15:05 |
Do Gosia, 23
Gosiu, bardzo pięknie napisałaś. Fajnie, że podzieliłaś się z nami swoimi przemyśleniami, bo są naprawdę warte uwagi. W wielu punktach się z Tobą zgadzam. Zresztą miałam trochę podobnie.
Do Marcina:
Marcinie, chciałbym żeby ktoś w życiu poświęcił mi tyle uwagi ile Tobie ludzie w Źródełku. Różnie wychodziło, ale wszyscy się starali. Myślę, że kiedyś to docenisz. Ja osobiście nie będę Cię już nigdy "dręczyć" moimi radami :-), nie ma to bowiem sensu. W swoim życiu spotkałam wielu ludzi w trudnej sytuacji i wiem, że jak ktoś chce wyjść "na prostą" to wychodzi, pomimo tego, że wymaga to czasami wprost heroizmu. Jednak jak ktoś się zaprze to żadna ludzka siła nie jest mu w stanie pomóc. Tylko Bóg, jeśli jest taka Jego wola.
Życzę Ci światła Ducha Świętego, abyś mógł zobaczyć siebie w prawdzie. Może wtedy odkryjesz, że wszystkie Twoje dotychczasowe problemy były w Tobie, a nie w "całym świecie".
Wszystkim życzę udanego weekendu!
(8950)| Gosia, lat 23 | data: 24.07.2009, godz: 14:24 |
Zależy co jeszcze rozumiemy przez "szacunek"... i jako kto...
Bo jeżeli jako osoba wierząca... to jak wiadomo każdemu człowiekowi należy się szacunek... chociażby z tytułu, że jest stworzeniem Boga... (8949)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 12:49 |
Do Gosia,lat23
Wiesz na szacunek innych to trzeba sobie zapracować........oczywiście Bóg kocha nas wszystkich,szanuje nas,naszą wolność ale my patrzymy po ludzku tzn.będę cię szanował ale Ty mi pokaż że jesteś tego wart czy warta.Nawet dzisiejszy kapłan to nie jest już ten kapłan dawny który szacunek miał"z urzędu"dziś na autorytet musi zapracować,musi coś z sobą prezentować.A zrazić się można do innych bo mamy oczy ale te oczy tez powinny widziec dobrych............ (8948)| Gosia, lat 23 | data: 24.07.2009, godz: 12:08 |
Do Marcina
Jeżeli jesteś "po śodku" to nie znaczy, że nie ma w Tobie pychy.. :]
Grunt to ją dostrzec i wziąć poprawkę...
Są ludzie, są sytuacje... Każda historia jest inna... I nikt z nas (nawet Ty Marcinie) nie zdoła wytłumaczyć, wyjaśnić, sobie czy innym wszystkich "przypadków", więc dla mnie bez sensu jest taka ogólna ocena wszystkiego, szufladkowanie, ocenianie, krytykowanie...
Ostatnio mowa o tym jakie to kobiety są (...) i jacy to faceci są (...)
A czemu to wogóle ma służyć? Hmmm?
Bóg stworzył nas takimi jakimi chciał... W sumie jesteśmy skomplikowani :]
Dał nam wolną wolę.. i w sumie wszystko się pogmatwało jeszcze bardziej...
Ale człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwa Boga.. :]
Marcinie i wszyscy inni...
Dużo goryczy w tym co piszecie, żalu, gniewu... Piszecie kto kogo bardziej rani i kto jest według was gorszy od kogo i kto jaki ma być...
A tak naprawdę wszyscy jesteśmy tyle samo warci... Tutaj można by było się osobiście zastanowić "ile jesteśmy warci?" :]
Człowiek człowieka rani... mniej/ bardziej... świadomie/ nieświadomie... To jest życie...
Tak naprawdę wszyscy szukamy i pragniemy miłości...
Mnie też ktoś kiedyś zranił.. Ktoś kogo kochalam najbardziej na świecie, z kim chciałam być, żyć, kto był dla mnie całym światem... odszedł... On też szukał miłości... widocznie dla niego była czymś innym niż dla mnie... a może jeszcze nie wiedział czym jest miłość... mogę powiedzieć że umarłam wtedy.. jeszcze nigdy nie przeżyłam takiego bólu... który trwał tak długo.... (możecie pomyśleć, że przesadzam - faceci powiedzą, że jak to kobieta) ale przecież kobieta = człowiek (tak jak mężczyzna) = który czuje (chociaż może w odmienny sposób)
teraz po długim czasie pogodziłam się z tym, że tak się stało... chociaż też czasem jeszcze boli serducho, chociaż mi żal, chociaż czuję się zraniona (naprawdę zraniona.. zawsze jak kobiety mówiły że ktoś je zranił.. myślałam: (przesadza, użala się nad sobą), dopuki mnie ktoś nie zranił tak na wskroś...
Wiele mnie to nauczyło... ale dostrzegałam plusy tego wszystkiego bardzo powoli... Czasami nadal czuję gniew... I wiecie .... czasami trzeba przyznać przed samym sobą że ktoś nas zranił... trzeba przeżyć w sobie to zranienie a nie mu zaprzeczać, wtedy nauczymy się z nim żyć.. (a nie zaprzeczać) wszystko co przeżywamy buduje nasza historię - nas... to jakimi jesteśmy TERAZ...
Piszę to nie po to żebyście mi współczuli czy coś...
Tylko po to by powiedzieć, że nie zmienimy tego co było, a na niektóre wydażenie nie mamy wpływu... np na to czy chłopak/ dziewczyna chcą się z nami spotykać czy nie.. czy dadzą nam szansę czy poprostu "uciekną"...
Mogę powiedzieć że przeżyłam "śmierć" z miłości... i wiecie co w ten sposób poznałam... Dotarło do mnie jak bardzo Bóg cierpi kiedy my odchodzimy od Niego... co to wogóle znaczy umrzeć z miłości nie fizycznie .. ale duchowo...
Owszem czułam gniew ogólnie w stosunku do facetów... Pomyślałam że poradzę sobie bez was... i radzę sobie... nawet całkiem nieźle...
Ale w pewnym momencie wzięłam poprawkę...
Nie jesteście wszyscy tacy sami ;) i kobiety też nie są wszystkie takie same ;) każdy jest inny... ale też nie każdy z was jest dla mnie... ani ja dla każdego z was... Ale czy to źle?
A przecież mogłabym mówić że faceci są do bani... i w sumie do niczego nie jesteście mi potrzebni... Ale to nie prawda...
Czekam na kogoś... bo chcę go kochać... chcę dać mu szczęście... chcę być mu pomocą i wsparciem, chcę być mu wierna i spędzić z nim najszczęścliwsze chwile mojego życia...
I wcale nie zamierzam dopasowywać się do czyjejś "wizji mnie"... i nie oczekuję że ktoś się ma dla mnie zmienić bo "ja tak chcę".. nie na tym polega miłość...
Miłość to dialog.. a nie koncert życzeń... I wcale nie mówię, że jestem idealna, że nie ma we mnie uprzedzeń, że się nie boję, i jest we mnie mnóstwo pychy nawet w tym momencie... I co z tego muszę żyć... chcę żyć.. chcę się zmieniać... chcę być dla kogoś darem a nie przekleństwem...
I wiecie chociaż czasem mi jest też trudno.. tak jak wam... ale wierzę, że Bóg pomoże mi spotkać właściwą osobę... chociaż dawniej myślałam, że znalezienie męża to tylko i wyłącznie moja indywidualna sprawa... i nie widziałam w niej miejsca dla Boga..
Marcinie i inni.. wydaje mi się że powinniście zwrócić szacunek kobietom i sobie...
I szukać tej "swojej" i nie krytykować tak bardzo "tych innych"... Dlaczego? Przecież Bóg powiedział nam nie sądźcie.... Człowieka nie da się poznać do końca...
Żal i gniew nie mają tu sensu bo tylko zatruwają serce i nie pozwalają oddychać pełnią życia..
(8947)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 09:15 |
A nawiązując jeszcze do poczucia własnej wartości o którym wspomniała Ciągle pod prąd.........ks.Pawlukiewicz często w swoich kazaniach mówi o 2 rodzajach ludzi których spotyka w swojej posłudze duszpasterskiej.Nazywa te rodzaje NAJ.Pierwszy z nich to rodzaj ludzi którzy uważają sie za NAJlepszych a drugi to rodzaj ludzi uważających się za NAJgorszych.W pierwszym i drugim przypadku jest zawarta ludzka pycha.Najlepiej być po środku i być niezależnym od sugestii innych,zwłaszcza tych negatywnych......... (8946)| Marcin | data: 24.07.2009, godz: 09:08 |
Do ciągle pod prąd...
Przemyślałem to co napisałem i na pewno nie zamierzam się z tego wycofać.Uważnie obserwuję rzeczywistość i staram się wyciagać obiektywne wnioski.Owszem kobiety się boją,mają poczucie że nie zasługują,nie tylko one....Ale naiwnością jest sądzić że "jak wyjdzie za mnie to się zmieni"......nie zmieni się!To zdanie które mam podziela wielu mężczyzn,ile to już razy słyszałem od znajomych facetów:"O matko co ta moja znajoma widzi w tym człowieku,przecież on ją krzywdzi,oczu nie ma czy co!!"Co do książek o których piszesz to różne zdania na ich temat słyszałem.......Pozdrawiam (8945)| Merylu | data: 23.07.2009, godz: 22:40 |
Marcin, bardzo mnie intrygujesz...jestem ciekawa twojej osoby, że tak powiem...to moje gg 3345415, napisz w wolnej chwili, jeśli będziesz miał ochotę.pozdrawiam.
(8944)| ciągle pod prąd... | data: 23.07.2009, godz: 22:40 |
Do Marcina:
Przemyśl sobie to co napisałeś o 22.00. Tak solidnie sobie przemyśl. Żal, żalem, emocje emocjami, ale trzeba w tym wszystkim jeszcze trochę szacunku do innych. Trochę pokory. Wiesz czemu czasami kobieta nie może odejść od mężczyzny "brutala", bo jest tak zadręczona psychicznie, że już czasami nie ma odwagi podjąć żadnej decyzji. Bo już nie wiem kim tak naprawę jest. Czuje się jak "śmieć". Nawet nie wiesz ile trzeba nad taką osobą pracować by odnalazła swoją wartość. Pewnie spytasz czemu za niego wyszła - najczęściej dlatego, że nie wierzyła iż zasługuje na coś więcej. Zresztą przed ślubem czasem niektórzy nieźle się maskują.... ale koniec tematu.
PS. Przeczytaj sobie "Dzikie serce" i "Urzekającą" (znane książki, tutaj w Źródełku są ciągle polecane). Przeczytaj obie. Tą drugą dla kobiet także, a może szczególnie. I jeszcze jedna przyziemna rada - zacznij uprawiać jakiś sport - wysiłek fizyczny sprzyja dobremu samopoczuciu. Może pozbędziesz się trochę tych negatywnych emocji. Czego Ci życzę. (8943)| Ania Taka Ania, lat 26 | data: 23.07.2009, godz: 22:27 |
Kobieta nigdy nie odejdzie od dobrego mezczyzny...nie odejdzie jesli zaspokajane sa jej emocjonalne potrzeby...takie jak bezpieczenstwo szacunek milosc... grubosc portwela nie stanowi tu jakiegos kryterium...:-? (8942)| Marcin | data: 23.07.2009, godz: 22:16 |
Do Ufo I AAAAA
No właśnie jak to jest z tym dotykiem........myślę że taki zwyczajny całuś na dzień dobry czy do widzenia jest czymś normalnym po pewnym czasie znajomości,tylko jakieś"dzikie"dziewczyny myślą inaczej,spotkałem i taką. A tak wogóle to przestańmy się łudzić-to nie tylko faceci odczuwają popęd seksualny!Kobiety też mają z tym problem nierzadko,nierzadko dają sie namówić na współżycie przed slubiem,mają problemy z autoerotyką......Po co to piszę-a po to by powiedzieć Wam kobietom że problemy z czystością to nie tylko nasz problem ale i wasz.A współżycie małżeńskie....Kościół dobrze wie dlaczego to jest złe i ten nakaz nie jest po to by ograniczać naszą wolność ale po to by nam pomóc we właściwym podejściu do tematu współżycia. Dobranoc (8941)| Marcin | data: 23.07.2009, godz: 22:00 |
Do Lara Moon
One odchodzą bo.....jesteśmy czasami dla nich zwyczajnie za dobrzy!Dlaczego nie odchodzą od swoich mężów żony pijaków czy brutali?............Co z tego że byłbym wierny,że mam twarde zasady,że lubię małe dzieci,że może iż nie jestem specjalistą od zarabiania majątku ale byłbym wiernym mężem,przykładnym ojcem.Przecież kobieca logika rzadko takich wybiera........ (8940)| Ania Taka Ania, lat 26 | data: 23.07.2009, godz: 21:55 |
Tak...stajecie się monotematyczni...:-/ jakby to swiat krecil sie wokół relacji damsko-meskich;)...Spokojnej nocki... (8939)
6 nie cudzołóż. Tym samym zamykam dyskusje. (8938)| AAAAA | data: 23.07.2009, godz: 20:08 |
Ufo - znawczyni mojego serca i myśli :p
i jak chcesz aby Marcin w końcu przełamał barierę koleżeństwa? czy w ogóle mu tego życzysz? nie? bo sądzisz, że mu to niepotrzebne - niech dalej tkwi w jednorazowych rozmowach/spotkaniach bez perspektywy na drugie/kolejne spotkanie, a mógłby się przecież realizować jako narzeczony czy mąż, bo jestem 100% pewien, że byłby wierny dziewczynie/kobiecie z którą by chodził i z którą by się chciał ożenić i mieć dzieci, i ich sprawa czy by mieli ten niechlubny seks przedmałżeński,
napisz co sądzisz o dziewczynach z dziećmi, o osobach rozwiedzionych – też jesteś taka krytyczna? przewrażliwiona jak na punkcie seksu przedmałżeńskiego?
i nie wpinam Ciebie w ramy „wszystkie” ale te „najmądrzejsze i najładniejsze wszystkowiedzące” – bądźcie mądre i nie dajcie się dotknąć, bo was mężczyźni chcą doprowadzić do zguby … jesteś albo przewrażliwiona albo zbyt mocno kalkulujesz, kalkulujesz tak, że już określiłaś mój profil psychologiczny, naaaaawet z tym napędem, tak strzeżcie się kobiety :) bo napęd jest zły, choć w pismach mowa jest o nie cudzołożeniu, nierządzie i rozwiązłości … - żadnej z tych rzeczy nie stosuję, a na naukach przedmałżeńskich z pewnością się dowiem więcej niż tutaj,
Ufo napisała >>>ktory kolejnym wpisem udowadnia (sobie), ze jest jedynym pokrzywdzonym na tej ziemi i ze kobiety są bardzo bardzo BE (8937)| Ufo do Marcina | data: 23.07.2009, godz: 18:15 |
Marcinie
o dopasowaniu przed slubem AAAAA pisal juz kilka razy, pisal ze nie ma nic zlego w sprawdzeniu sie przed slubem itp, zadal wskazania gdzie Biblia pisze o tym ze seks pozamalzenski jest zly... co zreszta bylo komentowane bodaj przez Trawiasta. Gdzies tam ponizej sa te wpisy... Nie za bardzo mam teraz czas zeby ich poszukac ale mysle ze kazdy kto choc z grubsza sledzil tamten watek wie o co chodzi.
tak, duzo osob mysli o tym "pierwszym razie" ale ile z tych osob mysli rowniez o kolejnych? Zeby byly do konca zycia, z ta sama osoba, w atmosferze bezpieczenstwa, piekna i zrozumienia?
A prawda jest taka ze jak sie zaliczy ten pierwszy raz przed slubem to potem jest trudno walczyc - nie z pokusami, ale z samym soba.
A malzenstwo to taka relacja do tanca, lozka, stolu i rozanca. Jak sie przeceni mozliwosci jednej z tych dziedzin to pozostale cierpia - i ludzie cierpia...
A tak naprawde to wiecie ze kazdy z nas jest jedyny, indywidualny, niepowtarzalny i kazdy jest piekny i godny czystej i dobrej milosci? Nie zapominajcie o tym, bo w dyskusji latwo zgubic najwazniejsza mysl :)
Stop stereotypom! Pozdrowionka :-)
pozdrawiam :) (8936)| Marcin | data: 23.07.2009, godz: 14:03 |
Do Ufo
Nie musze słuchać żadnych specjalistów,sam potrafię obserwować rzeczywistość i wyciągać odpowiednie wnioski.A co do łóżka.......skąd ty wiesz że AAAAA to właście miał na myśli.......czyżbyś była kolejną kobietą która myśli w kategoriach że facetowi tylko o jedno chodzi?A może faceci też potrafią inaczej okazywać uczucia......Wiesz wielu mężczyzn podobnie jak wiele kobiet myśli:tym z płci przeciwnej chodzi tylko o jedno, by jak najszybciej mieć za sobą ten pierwszy raz....... (8935)| Zagubiona | data: 23.07.2009, godz: 12:31 |
To może ja zmienie temat;))
Jak mężczyźni patrzą na samotne kobiety wychowujące dziecko?Na kobiety 22-26 letnie które są po rozwodzie?Czy boicie sie takiego związku?Bardzo mnie interesuje jak wy podchodzicie do tego?:))
Ja niestety nie mam idealnej sytuacji...bo wziełam ślub w wieku 18 lat...teraz mam 20 i moje małżeństwo nie jest zbyt idealne...a wręcz rozpada się...ale tak to jest...jak dziewczyna zajdzie w ciąże..i odrazu karzą brać ślub..bo tak wypada....
Tylko nikt nie patrzy na to czy taki związek ma przyszłość...
Gdybym mogła cofnąć czas ...sama bym wychowywała córcie....a jesli bym sie dogadywała z facetem wtedy ślub...a tak.....znałam go 2 lata...potem ślub..i teraz nagle koniec...
Człowiek uczy sie na błędach....
Nie mam szansy zmienić biegu wydarzeń....jedyne co moge to dalej żyć i cieszyć sie z życia;)
(8934)| Marzena, lat 25 | data: 23.07.2009, godz: 12:14 |
Gosia 23
Zgadzam się z tobą. Chyba trochę się wszyscy rozpędzili w tej dyskusji, a przecież punkt widzenia kobiety i meżczyzny różni się zawsze... ostatnio sama miałam tego dowód :)
Bardzo podoba mi się również twój pomysł na to, abyśmy zaczęli się dzielić naszymi radościami, tymi wielkimi jak i tymi malutkimi... w końcu radość jest większa jeśli możemy się nią podzielić z innymi :)
Twoja radość o której napisałaś, jest podobna do mojej... Największą radością napawa mnie fakt, że jestem kochana przez Ojca który jest w niebie... dzięki tej miłości mam wiarę, że mogę przetrwać wszystko... On zna mnie jak nikt, w końcu mnie stworzył :) zna wszystkie moje wady i zalety, to cudowne. To jest moja wielka radość :)
A z takich codziennych radości, to ostatnio udało mi się wyjechać do Zakopanego na dwa dni... Sprawiło mi to ogromną radość, gdyż uwielbiam góry, są takie majestatyczne - tam niemal na każdym kroku odczuwam obecność Boga :)
Pozdrawiam wszystkich (8933)| dziwnaa, lat 30 | data: 23.07.2009, godz: 11:24 |
Kobiety nigdy nie będą myśleć o związkach damsko-męskich jak faceci, na całe szczęście :)
Zamiast wymagać od przeciwnej płci tego by była taka ja, może spróbujmy po prostu zaakceptować jej inność, odmienność (nie mówię zrozumieć, bo zrozumieć się nie da) w sposobie myślenia, działania, czucia itd. Akceptacja to pierwszy krok do...
Nie poprawiajmy Boga, On dobrze wiedział co robi stwarzając nas tak różnymi od siebie :)
Oczywiście akceptacja to nie ślepe zgadzanie się na wszystko, bo po to dostaliśmy wolną wolę i rozum by ich właściwie używać.
Ale może zamiast próbować na siłę zmienić płeć przeciwną i dociosywać ją do swoich wyobrażeń, zamiast ciągle gderać jakie to są złe kobiety lub jacy to są źli mężczyźni, spróbujmy choć przez chwilę popracować najpierw nad sobą, nad swoim często niewłaściwym spojrzeniem na drugiego człowieka. Mimo tego "zła" i "dziwności" tej drugiej strony, spróbujmy dostrzec w człowieku po prostu dobro i piękno, bo każdy je w sobie nosi, czasem może tylko głębiej ukryte. Naprawdę warto :)) (8932)| Gosia, lat 23 | data: 23.07.2009, godz: 10:54 |
Do Marcina:)
Jak faceci czyli jak?:)
Wiesz... chyba każdy o związku/kach swoich i ewentualnie swoich przyszłych :P myśli po swojemu i to chyba dobre jest :) hmm? Bo jeśli by ktoś myślał jak inni a nie po swojemu to nie byłby sobą:P hehe
A Ty co myślisz o swoim związku? :)? (8931)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |