Trawiasta...
Dzieki;-)
dzis wyciagnełam reke.... i tuz przed spowiedzia własnie pomyslałam o synu marnotrawnym....i te Twoje słowa ulubionej pieśni.... ;-)
Masz racje.... nie wiele nam trzeba aby obrasnąc w piórka.... i w sumie chyba te wypady z orbit sa potrzebne.... zeby zobaczyc jak jest naprawde....
a co do modliwty za Źródełkowiczów.... bardzo dobry pomysł.... zagladam tu od niespełna 2 miesięcy... i mam nadzieje ze bede miała wiecej odwagi by zamieszczac również cos od siebie... ale staram sie pamietac w modlitwie o problemach o którym tu czasami mowa...
Ciesze sie bardzo Was odkryłam;-).....wiem, ze sa ludzie z wartosciami...a moze inaczej.... że warto jednak trwac przy Bogu a nie byc "trandy" i nie isc z pradem.... choc to wcale nie jest takie proste...
dzis po raz kolejny otrzymałam propozycje "przyjemnej przyjaźni".... juz mnie to zdziwiło nawet, ale tym razem juz zabolało...ze ktos tam nie stara sie nawet mnie bardziej poznac...liczy sie tylko przeciez przyjemnosc.... a gdzie w tym wszytskim jest człowiek...?
Dobrej nocy i duzo sił na kolejny tydzien pracy... nauki....
(8380)| Gosia, lat 22 | data: 14.06.2009, godz: 20:44 |
Droga Trawiasta,
chodzi mi o wyłącznie to, by nie stawiać na równi zbrodni (aborcji) z trudną kwestią homoseksualizmu...
Na litość Boską, nie używajcie określenia ,,homosie". Taka, a nie inna droga osób o orientacji homoseksualnej jest często tragedią tych ludzi. Łatwo oceniać... Sama miałam problem z własną seksualnością. Z przerażeniem zaczęłam dostrzegać u siebie oznaki skłonności homoseksualnych. Nikt o tym nie wiedział, ale ja sama przeżywałam katusze. Czułam się jak trędowata. Nie chcę się w to teraz wgłębiać, bardzo trudno mi się o tym pisze.
Obiema rękoma podpisuję się pod następującymi słowami Dietricha: ,,I wszystko pięknie, dopóki sami nie staniemy się osobą wykluczoną z tych czy innych powodów."
Pozdrawiam. (8379)| Trawiasta, lat 28 | data: 14.06.2009, godz: 19:14 |
Zwyczajna,
to prawda, trudno jest prosic o pomoc ale to nie znaczy ze trzeba milczec.
Twoj wpis swiadczy o tym ze chcesz... i gdzies tam w czlowieku zawsze jest pragnienie wyciagniecia reki i zawolanie "Jezu, Ratuj!"
Ja tez wypadlam ostatnio z torow, bo zbyt duzo sobie wyobrazalam na swoj temat. To tak jakby wpuscic poczatkujaca maszynistke do zabytkowej lokomotywy, gdzie same umiejetnosci prowadzenia pojazdu i swiezo otrzymane uprawnienia, nie wystarcza...
Zwyczajna, jest taka piesn.... bardzo ja lubie - zacytuje jej fragment:
"Wroc, Synu, wroc z daleka
Wroc, Synu, wroc - Ojciec czeka..."
Wracam na orbite ale to, kurcze, boli - przy okazji dowiedzialam sie o sobie kilku prawd ktore sa nieprzyjemne ale musze stanac w prawdzie sama przed soba jesli mam byc nowym czlowiekiem. Musze.
Dasz rady, Zwyczajna, wierze w Ciebie - skoro piszesz te kilka slow to znaczy ze chcesz.....
Wiec - nawiazujac do tego co napisal niedawno Tadeusz - otworz swoje serce na Milosc i pozwol tej Milosci przelamac lęk przed powrotem.
Otworz drzwi swojego serca Jezusowi, bo tylko Ty masz klamke od srodka...
I tylko Ty mozesz Go wpuscic do srodka.
"Non Abbiate Paura" - "Nie lękajcie się!" to zawolanie pontyfikatu Jana Pawla II niech bedzie dla Ciebie podpora i otucha w trudnych chwilach. I niech Pan Ci blogoslawi i strzeze Cie, niech Ci zsyla dobrych Ludzi, ktorzy nie zostawia Cie samej na tej trudnej drodze.
Zwyczajna, bede pamietac w modlitwie o Tobie.
Tak ostatnio rozmawialam z kilkoma osobami o roznych sprawach. Dyskusje dotyczyly wielu bolesnych spraw... Doszlam do takiego wniosku, ze czlowiek jest nieustannie zwodzony przez szatana do zlego. I bardzo czesto to zlo jest przykryte pieknym opakowaniem, zwodniczymi obietnicami... Bardzo czesto zaczyna sie od lenistwa, pychy, lekcewazenia Eucharystii, modlitwy, opuszczania Mszy... Bardzo wiele problemow duchowych scisle laczy sie ze stosunkiem do drugiego czlowieka, np pogarda do ludzi. To jest niesamowity wysilek wewnetrzny i prawie fizyczny bol gdy "wraca sie na orbite" czyli do Kosciola i Jezusa - a najgorsze jest to ze tak wielu ludzi ucieka od rozmow na ten temat i tak wiele osob odpuszcza sobie to, lekcewazy...
Nie bojcie sie Boga bo On jest sama miloscia. Miloscia silniejsza niz smierc. I szatan robi wszystko zeby Was odciagac od Krzyza, bo jest na przegranej pozycji. Przegral juz w raju, gdy pierwsi Ludzie zgrzeszyli... To byl moment jego pozornego triumfu bo jednoczesnie sciagnal na siebie przeklenstwo Boga...
Bog zawsze zwycieza. Dobro zawsze zwycieza, nie wolno tracic nam nadziei bo to tak jakbysmy uchylali drzwi szatanowi... a on wsuwa najpierw stope, potem reke a potem otwiera sobie te drzwi na osciez. I wprowadza z soba zal, nienawisc, depresje, agresje, zniechecenie, pyche, rozpuste, brak szacunku do ludzkiego zycia....
Kochani, modlmy sie o siebie i za siebie wzajemnie. Mam taka propozycje zeby jeden dzien w tygodniu wieczorem o danej godzinie zjednoczyc sie wspolnie na modlitwie za wszystkich Zrodelkowiczow - takze za tych, ktorzy czytaja te wpisy i nie chca badz nie maja odwagi napisac... Jest tutaj mnostwo osob, ktore potrzebuja pomocy i wsparcia a boja sie o nia poprosic - tak jak napisala Zwyczajna... Nie zapominajmy o nich, bo tak naprawde to wszyscy jestesmy tak samo potrzebujacy modlitwy i wsparcia bliznich.
"W kupie razniej" prawda? :)
Dobrego wieczornego spedzania czasu, gdziekolwiek bedziecie... (8378)| Krzysztof | data: 14.06.2009, godz: 18:52 |
Proszę o modlitwę, aby Pan wyprowadził mnie z nałogu masturbacji, pornografii i konsekwencji jakie ten nałóg wprowadza w umysł, psychikę, serce. (8377)| Iza | data: 14.06.2009, godz: 18:23 |
Do Marzeny 25
Piekną historię napisałaś...bardzo mnie pocieszyła. Przecież własnie w tych najtrudniejszych chwilach wydaje nam się, że Bóg nas opuścił....a jednak on jest zawsze z nami :) (8376)| Dietrich, lat 23 | data: 14.06.2009, godz: 15:55 |
Na poczatku zaznaczam, że nie odnoszę się do nikogo personalnie, natomiast chciałbym napisać kilka refleksji na temat stosunku katolików do homoseksualistów.
Można mówić o "homosiach", można mówić o dewiacji, paranoi i tak dalej. Sytuacja jest w miarę przyjemna, dopóki jesteśmy (Bogu dzięki) heteroseksualną osobą wierzącą. Można oczywiście politować się nad błądzącymi "sodomitami" (i tak pójda do piekła, jeśli się nie nawrócą). Przy okazji widzi się, że otacza nas cywilizacja śmierci, można więc poczuć się tą oblężoną twierdzą, a to takie błogie uczucie.
I wszystko pięknie, dopóki sami nie staniemy się osobą wykluczoną z tych czy innych powodów. Ja spotkałem się z odrzuceniem ze strony osób wierzących ze względu na moje trudności z wiarą. Wtedy zrozumiałem, jak podle można się czuć w takiej sytuacji. Myślę że podobnie czują się osoby o skłonnościach homoseksualnych, zwłaszcza te, które mimo wszystko chcą stosować sie do nauki Kośioła, gdy słyszą słowa wykluczenia z ust "normalnych" katolików.
Zgadzam się z Trawiastą jeśli chodzi o sprzeciw wobec tzw. kultury LGBT. Jednocześnie odkąd sam znalazłem się poniekąd na marginesie Kościoła, bardziej rozumiem tych ludzi, nie pochwalając jednocześnie ich postulatów.
Udzielanie święceń homoseksualistom ( i nie tylo nim) świadczy dobitnie o głębokiej erozji chrześcijaństwa (?) protestanckiego i zapowiada rychły upadek wielu tych wspólnot. Od dawna twierdzę, że logiczną kontynuacją protestantyzmu jest ateizm. (8375)| Marcin | data: 14.06.2009, godz: 15:44 |
Do Pawulon0
Kapłaństwo...temat-rzeka.Dziś coraz trudniejsze,coraz bardziej krytykowane i ośmieszane.A jednak Kościół bez kapłanów byłby czymś niepełnym.Wiedzą to zwłaszcza wspólnoty katolickie gdzie brak kapłanów.Dla mnie przykładem kapłana jest mój krajan o.M.Kożuch SJ,wspaniały,szlachetny człowiek i kapłan,znany psycholog-rekolekcjonista,szkoda tylko że straciłem ostatnimi laty z nim kontakt. Pozdrawiam:) (8374)
Witam
Trawiasta..... masz racje mamy tyle pomocy.... ale czasem tak trudno wyciagnac po te pomoc reke....
bardzo łatwo wyleciec z orbity.... ale trafic na nia ponownie....
ja własnie wyleciałam.... i prosze o modlitwe....
(8373)| Trawiasta, lat 28 | data: 14.06.2009, godz: 12:56 |
Tadeuszu,
bardzo Ci dziekuje za Twoj glos. Po raz kolejny przypominasz o tym, co najwazniejsze.
Za bardzo patrzymy na siebie a za malo na Krzyz... Tam jest najwieksza Milosc...
Za bardzo patrzymy na siebie.....
Picasso,
Lara Moon ma racje. Zgadzam sie z nia jesli chodzi o odpowiedzi na Twoj wpis. Ale Ty tez musisz troche odpuscic... Nie krzycz tak bardzo, bo zagluszysz wlasne serce a ono zawsze mowi najciszej ze wszystkich...
Ja teologiem nie jestem i wrecz przeciwnie, nie bede Cie wysylac na studia teologiczne, bo tam to dopiero mozna sie pogubic... Moge Ci powiedziec ze chwila spedzona w ciszy, z wylaczonym telefonem komorkowym i w samotnosci przed Najswietszym Sakramentem mnie osobiscie pomaga w ogarnieciu siebie. A wierz mi, jest co ogarniac... :)
I zycze Ci dobrego tygodnia, dobrych dni i spotkania Pana Boga, ktory Cie po Ojcowsku przytuli.
Laro Moon - dzieki. po raz kolejny :))
Gosiu,
zrozumialam Twoj wpis w taki sposob, ze o ile aborcja jest faktycznie zlem o tyle kwestia homoseksualizmu jest kwestia otwarta i przegieciem jest stosunek Kosciola to tej sprawy. Czy dobrze Cie zrozumialam? Czy moglabym CIe prosic o rozwiniecie Twojej wypowiedzi? Bede wdzieczna :)
Edyto, ja zgadzam sie z Toba - mysle ze ludzie naduzywaja słowa "tolerancja" a znaczy ono nic innego jak znosic cos, z przykroscia... A ja nie chce zyc w swiecie ktory z przykroscia znosi homoseksualne sluby a katolikom zabrania nosic krzyzyk na szyi (taka sytuacja ostatnio miala miejsce w niemieckiej szkole - kolezanka mi opowiadala ze nauczycielka zabronila uczennicy nosic krzyzyk na szyi pod grozba usuniecia ze szkoly. Dziewczyna odmowila zdjecia medalika i zostala zawieszona w prawach ucznia. Prawdopodobnie zmieni szkole....). Takiej tolerancji to ja nie chce.
Natomiast akceptowac moge homoseksualiste jako czlowieka i mojego brata czy siostre, nie zgadzajac sie jednoczesnie na grzech sodomii, bo wspolzycie kobiety z kobieta czy mezczyzny z mezczyzna jest sodomia i jest grzechem, nie zgadzam sie tez na deptanie godnosci malzenstwa i rodziny, na ponizanie swietosci sakramentu malzenstwa (poprzez blogoslawienie homoseksualnym parom w jakimkolwiek obrzadku), nie zgadzam sie tez na niszczenie dzieciecej psychiki i wypaczanie kolejnego pokolenia poprzez adopcje przez pary homoseksualne. To sa rzeczy ktorych jako katolik, chrzescijanka, kobieta, nie moge zaakceptowac ani tolerowac.
A do tych, ktorzy maja trudnosci z wytrwaniem w wierze....
Krzyz zawsze byl i bedzie znakiem sprzeciwu. Miłość, ktora daje nam Chrystus podnosi wysoko poprzeczke. Ale mamy tez duzo pomocy w Kosciele w ktorym jestesmy, zeby do tej poprzeczki doskoczyc. Mamy rozne modlitwy, pomoc swietych i blogoslawionych, mamy Anioly, Sakramenty Swiete, ktore towarzysza czlowiekowi na kazdym etapie zycia. Mamy Maryje, rozaniec, Szkaplerz Swiety, mamy mozliwosc uczestniczenia w roznych nabozenstwach, rekolekcjach, jest mnostwo wspolnot.... A wiec ODWAGI. Nie bojcie sie Krzyza i Milosci, bo w tych dwoch rzeczach jest dla nas zycie.
Dobrego spokojnego tygodnia Wam zycze :) i pozdrawiam cieplo wszystkich.
(8372)
W całym Kościele 19 czerwca 2009 roku rozpocznie się Rok Kapłański. W związku z tym faktem, ośmielam się zwrócić do Ciebie z prośbą – jeśli tylko wyrazisz zgodę – o podzielenie się swoim zdaniem na temat kapłaństwa czy kapłanów w ogóle. Pragnę rozpocząć pracę nad tekstem poświęconym temu tematowi z uwzględnieniem opinii młodych ludzi, tak związanych z Kościołem katolickim jak i nieidentyfikującymi się z tą instytucją.
Jeśli możesz napisz:
Ile masz lat? Imię lub nick
Czy darzysz lub darzyłeś jakiegoś księdza szacunkiem? Dlaczego?
Co myślisz o kapłanach i o kapłaństwie?
Czy są nam oni potrzebni?
Czy i jaką rolę odgrywają w życiu młodych ludzi?
Czy można kapłanom ufać?
Dlaczego młodzi chłopcy decydują się na taki styl życia, co ich do tego motywuje?
Co chciałbyś zmienić w obrazie kapłana?
Jeśli chcesz dodać jeszcze coś od siebie to napisz.
Za pomoc i Twoją odpowiedź na moją prośbę bardzo DZIĘKUJĘ!!!
Pozdrawiam
Paweł M. (8371)| Marcin | data: 14.06.2009, godz: 10:02 |
Jak czytam te ostatnie wpisy........nie będę komentował......... (8370)| Marzena, lat 25 | data: 14.06.2009, godz: 07:18 |
Kochani ja też mam fajną historyjkę, która po części rzuci pewne światełko na rozważania Pana picasso.... oto ona
Pewien człowiek śnił, że spaceruje po plaży z Chrystusem. Po niebie przemykały sceny z jego życia, a przy każdej takiej scenie z życia na piasku pojawiały się ślady stóp. Oglądając się wstecz, na te ślady stóp, człowiek stwierdził, że niekiedy na piasku widoczne były ślady dwojga ludzi, a niekiedy ślady tylko jednej osoby. Zauważył również, że ślady pojedyncze widniały zawsze w najtrudniejszych momentach jego życia. Dlatego ze smutkiem i żalem zapytał Chrystusa: "Panie, zauważyłem, że w ciężkich dla mnie okresach życia na piasku widnieje tylko jeden ślad. Obiecałeś mi, że zawsze będziesz przy mnie. NIe rozumię więc, dlaczego opuszczałeś mnie wtedy, gdy ja najbardziej Ciebie potrzebowałem???"
Na to odpowiedział mu Chrystus: "Miłuję cię, i nigdy bym cię nie opuścił. W dniach największego cierpienia, kiedy najbardziej mnie potrzebowałeś, wtedy gdy na piasku widnieje tylko jeden ślad..... WTEDY NIOSŁEM CIĘ NA RĘKACH!!!"
Bóg nigdy nas nie opuszcza.... a jeśli coś nie idzie po naszej myśli.... jeśli moje modlitwy pozostają niewysłuchane, to nie jest dowód na to, że Boga nie ma, tylko proszę o coś, co w konsekwencji nie będzie dla mnie dobre. Ufaj........
Pozdrawiam wszystkich :) (8369)| picasso | data: 13.06.2009, godz: 23:49 |
"picasso brak mi słow do Ciebie" - zapomniałes dodac Pan ....... (8368)| Konrad, lat 26 | data: 13.06.2009, godz: 21:54 |
Znalazłem w sieci fajną historyjkę, oto ona:
Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ni z tego ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu.
Fryzjer powiedział:
- Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
- Dlaczego Pan tak uważa? - zapytał klient.
Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli Pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, cierpienia... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.
Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka, z długą, zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny. Wtedy klient wrócił i powiedział:
Wie Pan co? Fryzjerzy nie istnieją!
- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? - zapytał fryzjer. - Ja jestem jednym z nich!
- Nie! - odparł klient. - Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
- A, nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nas nie poszukują.
No właśnie - powiedział klient. - Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie go nie szukają, i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.
do Pana Tadeusza.
Bardzo mi się podobają Pana dwa ostatnie wpisy tu na źródełku. Te historie które Pan opisał w najlepszy sposób ukazują ideę chrześcijaństwa- przede wszystkim najważniejsza jest Miłość oraz drobne gesty które wyświadczamy drugiemu człowiekowi.
Aż prosi się odesłać każdego do Hymnu o Miłości (1Kor13,1-13)
Pozdrawiam całe Źródełko. (8367)
czy ktoś mógłby mi powiedzieć dlaczego życie tu na ziemi jest tak niesprawiedliwe... (8366)
picasso - brak mi słów do Ciebie.
Wydaje mi się, że warto modlić się za osoby takie jak Ty. Skoro słowa nie działają na Ciebie w żaden sposób, a jedynie potęgują w Tobie jakiś przejaw niechęci do Kościoła, to ja z nich rezygnuję.
Odniosłem wrażenie, że zanim napisałeś na źródełku stworzyłeś sobie własną wizję Boga i chrześcijaństwa, a tu tylko chciałeś spojrzeć na wypowiedzi innych i skonfrontować je ze swoimi przekonaniami.
Człowiek sam sobie nie pomoże. Dlatego Bóg stawia na naszej drodze innych ludzi, czy to księży, czy świeckich aby wyciągnąć nas z różnych bagien - niewiary, upadków itp. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy masz jakieś poważne problemy, czy tylko chcesz sobie pożartować. Rozumów też nie pojadłem i nie uważam się za specjalistę w teologii i w znajomości mojej wiary. Jeśli jednak chcesz o czymś porozmawiać jak człowiek z człowiekiem - zapraszam do korespondencji. (8365)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 13.06.2009, godz: 20:47 |
Odnośnie jeszcze mojego ostatniego wpisu, chciałbym dodać jeszcze jedną, krótką historię:
POSZUKUJĄCY ATEISTA
„Starszy człowiek, który był ateistą, udał się do pewnego znanego księdza. Miał nadzieję, że w ten sposób rozwiąże problemy swojej wiary. Nie był w stanie uwierzyć, że Jezus z Nazaretu naprawdę zmartwychwstał. Szukał dowodów, które pozwoliłyby mu uwierzyć w zmartwychwstanie. Kiedy dotarł do domu parafialnego, w którym mieszkał ksiądz, znajdował się już u niego jakiś gość. Ksiądz dostrzegłszy przez uchylone drzwi oczekującego człowieka, wyszedł z kancelarii i z uśmiechem podał mu krzesło. Pożegnawszy się z przebywającym u niego gościem zaprosił starszego człowieka do siebie. Wysłuchał uważnie jego wątpliwości, a potem przez długi czas rozmawiali. Po burzliwej dyskusji ateista stał się wierzącym człowiekiem. Powrócił do przyjmowania sakramentów, wypełniania Słowa Bożego i uwierzył w Matkę Bożą.
Szczęśliwy i trochę zdziwiony ksiądz zapytał go kiedyś:
- Niech mi pan powie, co w tej długiej rozmowie stało się dowodem, przekonującym pana, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał, że Bóg rzeczywiście istnieje?
- Sposób w jaki podał mi ksiądz krzesło, abym nie zmęczył się oczekiwaniem – odpowiedział starzec.”
(autor nieznany)
Często chcąc coś przekazać drugiemu człowiekowi, chcąc przekazać naszą wiarę szukamy słów, które by to wyraziły. Często też dobierając słowa nie osiągamy rezultatu jaki byśmy chcieli. A jak często wystarczy drobny, wydawałoby się mało znaczący gest, który więcej wyrazi niż nasze słowa. Wiara to nie tylko słowa, to również gesty, czyny. To również nasz uśmiech. Pamiętajmy o tym i zastanówmy się czy nie brakuje nam tych gestów.
(8364)| Dorota | data: 13.06.2009, godz: 19:18 |
picasso chyba troche przesadziłeś jak masz jakieś problemy światopoglądowe to idź na teologie, tam prawdopodobnie wszystkiego się dowiesz, a nie rób zamieszania i nie zgrywaj cwaniaka, bo nie jesteś pierwszym ani ostatnim który próbuje tutaj mieszać i podburzać. Jeżeli nie potrafisz słuchać, to po co w ogóle tu piszesz? żeby pokazać jaki to Ty jesteś mądry? daruj sobie, nikomu krzywdy tutaj nie zrobisz, co najwyżej sobie.
(8363)| Artur, lat 32 | data: 13.06.2009, godz: 19:03 |
,,Jeżeli jesteś pewny Boga - to reszty musisz być niepewny,
Jeżeli jesteś pewny czegoś - to Boga być pewnym nie możesz''
Nie pamiętam kto te mądre słowa powiedział, ale postanowiłem je tu umieścić po przeczytaniu nieprzyjemnego wpisu picassa. (8362)| picasso | data: 13.06.2009, godz: 17:28 |
" Panie picasso - "- masz racje tak powinienes do mnie mówic...
"Na źródełku spotkasz bardziej lub mniej oczytanych chłopców, ale żadna osoba z nas tu obecnych nie wie wszystkiego. " - masz racje nie wie ale " I jeśli chcesz się spytać gdzie był w czasie wojny to spytaj Jego samego a nie nas, którzy nic nie znaczymy. " - wiec po co zabierasz glos mądrołku? Spojrz na swoj pierwszy post, czy nie starales sie tego wytlumaczyc? W rezultacie guzik wytlumaczyles a teraz mowisz cicho ze nikt nic nie wie xLOL
"Jeśli jestem powodem, dla którego ludzie odstępują od Wspólnoty Kościoła - wystąp o moją ekskomunikę." - guzik mnie twoja ekskomunika obchodzi........
"Moja rada: mniej ciekawości, więcej pokory." - a moja rada, nie zabieraj glosy jesli nie wiesz na dany temat wiele i nie pouczaj siebie skoro sam wymagasz pracy nad soba.
No i tyle ja juz skonczylem :)))))))))))))
(8361)| Edyta, lat 23 | data: 13.06.2009, godz: 16:54 |
Do AAAAA:
Gdyby spacer odbył się w Krakowie z miłą chęcią wybrałabym się na niego. Do Warszawy mam troszkę za daleko.
Do Gosia:
A więc przeginam Gosiu :) Ale czy takie kochane maleństwo wyrośnie na normalnego człowieka o zdrowych poglądach, gdy za ścianą jego pokoiku śpi(?) dwóch tatusiów, lub śpią(?) dwie mamusie?
Do inaczej ???
Tak, to ja. Zapomniałam tylko dopisać ile mam latek.
Początek końca cennych wartości zaczął się już dawno temu. Ludzka głupota i bezmyślność nie ma granic. A wolność bez granic nie jest wolnością... Jest tylko złudzeniem. (8360)| inaczej ??? | data: 13.06.2009, godz: 14:56 |
Edyta, czy jesteś może tą 23 letnią kobietą ?, jeśli tak to miło, że taka młoda kobieta ma takie poglądy i uznaje dobre wartości...
A co powiecie na udzielanie ślubów "homosiom" w kościele szwedzkim : )
czy to nie jest początek końca cennych wartości, i co będzie następne ???
jaki jest kres ludzkiej głupoty, bezmyślności, "wolności"
może warto wprowadzić jedną zasadę - brak zasad i jedno prawo - absolutne bezprawie ... tylko co dalej
Należy ubolewać, nad tym, że chore prawo jest ustanawiane przez ludzi, którzy czasem wychowywali się w normalnych rodzinach i czasem mają też własne rodziny i może są kochającymi żonami, mężami, tatusiami
ale zwolennicy "chorego prawa" nie biorą pod uwagę drugiej strony, gdy zostanie wyrządzona krzywda komuś z rodziny, wtedy sytuacja się zmienia a "tolerancja" znika.
(8359)| Gosia, lat 22 | data: 13.06.2009, godz: 12:13 |
Myślę, że zestawianie aborcji, która jest chyba największą zbrodnią, jaką można popełnić (bo dokonana zostaje na kimś całkiem bezbronnym) z kwestią homoseksualizmu to przegięcie. (8358)| AAAAA | data: 13.06.2009, godz: 10:56 |
Powódź w prowincjonalnym miasteczku. Ewakuacja ludności. Wojsko puka do kaplicy:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boską.
Po trzech godzinach ksiądz siedzi na ostatnim piętrze parafii. Podpływają motorówką:
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Minęły kolejne godziny, ksiądz na szczycie dzwonnicy. Podpływają znowu.
- Proszę księdza, niech ksiądz ucieka! Ksiądz się utopi!
- Nigdzie nie idę, wierzę w Opatrzność Boska.
Piętnaście minut i ksiądz już z wyrzutami u Pana Boga.
- Panie Boże, no jak tak można? Swojego wiernego sługę zawieść? A tak wierzyłem
w Opatrzność...
- Kretyn!!! Trzy razy po ciebie ludzi wysyłałem!!!
Edyta lat 23 - będziesz w niedzielę na spacerze w łazienkach w wawie? (8357)| *** | data: 13.06.2009, godz: 10:07 |
To jaaaaa
Masz rację, samotne życie jest bez sensu.Nikt Ciebie nie kocha, ty też nikogo nie kochasz....To chyba jakaś kara. (8356)| Edyta | data: 12.06.2009, godz: 23:03 |
Do inaczej ???
Nie chciałam się w tym temacie wypowiadać, ale widzę mamy podobne zdanie. Aborcja, małżeństwa homoseksualne... kochający inaczej... Aborcja jest czymś co mnie przeraża. Kara śmierci przeraża mnie jednak nie mniej. Tak samo jak wychowywanie dzieci przez pary homoseksualne... Tych trzech rzeczy nigdy nie zaakceptuję :) (8355)| karina | data: 12.06.2009, godz: 21:36 |
do To jaaaa . ciesze sie ze moglam cośkolwiek pomoc:) przed takim problemem staje kazdy katolik. ja juz to przechodziłam , jakis czas juz nie mam takich zwątpień i zniechęcen co mnie martwi czy jest ok ze mną:)? owszem miewam okresy kiedy nie umiem sie modlic mam trudnosci ze skupieniem i mniej sie modlę ale nie tracę nadziei i ufam ze Bóg jest przy mnie bo widzę Jego działanie, jak mi pomaga gdy prosząc jednoczesnie zostawiam mu wolną rękę i mówię" jak chcesz to mi tego nie daj.. ale ja sie modlę a co Ty zrobisz..Twoja wola ale wiedz ze jak mi odbije to mogę być Ci mniej przydatna, jesli to Ci odpowiada to zgadzam sie. Jesteś jedyny który moze mi pomóc. "A Pan Bóg jakos dziwnie nie od razu ale co jakis czas podrzuca mi "prezenty" , odkrywam ze chce mojego dobra, choc po drodze tez pojawiaja sie kamienie i znowu drepczę i wołam panie Boze jak dałeś mi kamienie to znaczy ze chcesz abym pocierpiała.. to może pomóz mi unieść i znajdz sposób aby je troche przesunąc na boki.. i Pan Bóg znowu sie lituje podsyła jakieś spychacze choć nie wszystko usuwa ale ja sie cieszę ze mnie nie zostawił. a czasem daje Mu oddech od moich spraw i nie modlę sie za siebie tylko za tych którzy proszą a Panu Bogu szalenie się to podoba. Mozna Go tym trochę ułaskawić :) a im większa cierpliwośc tym bardziej jest Ojcowski.Wydaje mi sie ze Pan Bóg jest bardzo wrażliwym Ojcem..ale nie lubi gdy ktoś jest zbyt niecierpliwy i cos wymusza na Nim i nie przyjmuje Jego woli bo wtedy czuje się jak książka życzeń wykorzystywany. i chce byc bardzo powaznie traktowany, jak daje klapsa to z troski i domaga sie posłuszeństwa a jak ktos się obraża to On nie ma dostępu do duszy, bo nie lubi robic czegoś na siłę.
w koncu dobry Ojciec daje tez napomnienia i uczy bezinteresownej miłosci.
I duzo zalezy od człowieka jaki ma charakter albo niewypracowaną cechę, upartemu trudniej nawiązac relacje z Bogiem.pozdrawiam (8354)| inaczej ??? | data: 12.06.2009, godz: 21:19 |
kochający inaczej - jak to ładnie brzmi : )
inaczej czyli jak ???
jeżeli miłość jest bezwarunkowa, a przynajmniej taka być powinna to jaka jest u kochających inaczej ?
może niedługo wszystko będzie "inaczej", uczciwy inaczej, wierny inaczej, a pedofile, gwałciciele to też kochający inaczej ... tylko kogo oni tak inaczej kochają, przecież nie ofiary...
Czy to nie przypadek, że najpierw został stworzony mężczyzna, a później kobieta, tylko tak, z biologicznego punktu widzenia to jest możliwe, mężczyzna ma chromosomy XY, kobieta XX
a z par "homo" nijak potomstwa nie będzie, oczywiście drogą naturalną, a przecież ludzie mają być płodni i czynić sobie ziemię poddaną.
Pewnie potoczą się gromy, o to że oceniam, sądzę kogoś, i nie akceptuję, ale z pewnymi rzeczami należy coś robić i "walczyć", akceptacja i tolerancja czasem nie jest właściwą drogą.
Czy to nie absurdalne, że w krajach unii, dopuszcza się aborcję, jako rzecz normalną a kara śmierci dla morderców itp. przestępców jest niedozwolona..., w takim razie o ile bardziej "występny" jest człowiek, który sie nie narodził, że się go bezprawnie i bezpodstawnie uśmierca ???
(8353)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 12.06.2009, godz: 20:26 |
Trawiasta tak bedąc na źródełku od początku jego powstania niejeden raz zwracałem uwagę na pewien szczegół. I tu w pewnym stopniu zgadzam się z Picassem (może nie akurat w stosunku do Roberta, ale ogólnie). Chodzi o tolerancję. Pracując z wieloma ludźmi, w wielu grupach społecznych, wyznaniowych, czytając źródełko zauważalo się czesto że najmniej tolerancji można spotkać wśród osób ktore głośno mówią o sobie katolicy. Nie mówię o wszystkich bo sam też jestem katolikiem ale czesto to można zauważyć. A czym jest wiara katolicka, na czym ona się opiera? Przede wszystkim na MIŁOSCI. Bo tego uczył Jezus, po to przyszedł na świat by z miłosci do człowieka dać nam zbawienia. Niedawno mieliśmy misje w naszaj parafii. Na zakonczenie misjonarze zostawili na pamiatkę misji Krzyż. Na ramionach krzyża nie wisi ukrzyżowany Jezus. Na ramionach Krzyża widnieje napis MIŁOŚĆ. Bo to Miłość została ukrzyżowana. Bo Miłość umarła na krzyżu za nas. I ta Miłość po Zamartwychwstaniu chce być z nami, a my ją odrzucamy. Miłość której uczył nas Jezus. A co my robimy z tą Miłością? Rozejrzyjmy się wokół. Jakże często katolik nie tylko wobec innej wiary, religii, ale wobec drugiego katolika staje się wilkiem. A czy Jezus przebaczając grzesznicy, czy wyrzucając złe duchy, czy tłumacząc ewangelię, nauczając stawał się wilkiem dla drugiej osoby? Stawał się Miłością. Jak napisało wielu z Was. Tak naprawdę nie wiemy nic. Wiele spraw Bożych jest przed nami zakrytych. Uczymy się, staramy się część tych spraw, prawd poznać. To co wielu z nas przekazuje czyni to w/g tego jak rozumie swoją wiarę, jak ją czuje. Ale przekazując to starajmy się czynić to z odrobiną ciepła, z odrobiną Miłości której uczył nas Jezus. Nie bądźmy wilkiem dla drugiego człowieka.
I jeszcze jedna kwestia. W internecie, na wielu stronach można znaleźć obrazek na którym Jezus puka do drzwi. Orginał tego obrazka to obraz Holmana Hunta - "Światłość Świata", przez niektórych tytułowany Jezus pukający do drzwi. Cóż takiego charakterystycznego jest w tym obrazie że daję go za przykład. Przyglądając się dokładniej obrazowi można zobaczyć jeden szczegół. Drzwi do których puka Jezus nie mają klamki. Dlaczego? Bo to nie drzwi naszego domu. To drzwi naszego serca. Drzwi których Jezus nie może otworzyć. Może je tylko otworzyć właściciel serca od wewnątrz. Dlaczego o tym mówię? Bo bardzo często w naszych upadkach, wydaje nam się że szukamy Jezusa, Szukamy Boga by nam pomógł a wręcz przeciwnie - oddalamy się od Niego. Bo jakieś niepowodzenie, niespełniona prośba do Boga chwije naszą wiarę, nasze zaufanie i to nasz oddala. A On stoi i puka do naszego serca byśmy mu otworzyli i wpuścili Go. To On nasz szuka w takich chwilach. Jak Pasterz z przypowieści. Nie owieczka szukała drogi powrotnej. Onna oddalała się. A Pasterz zostawił wszystko i poszedł szukać owieczki. Tak samo i tu w naszych upadkach. Nie my szukamy Jezusa. On szuka nas, znajduje i puka do naszego serca. I te dwie Kwestie - Miłość i nasze serca. Jak w pieśni śpiewanej na każdy dzień misji w mojej parafii
"Nie zamykajmy serc,
zbawienia nadszedł czas.
Gdy Chrystus puka w drzwi,
może ostatni raz."
Nie zamykajmy serc. Otwórzmy je na Miłość która została za nas Ukrzyżowana. Dajmy też choć odrobinę tej miłości innym.
(8352)| Edyta, lat 23 | data: 12.06.2009, godz: 17:50 |
Do AAAAA
Ani nie alkoholizm, ani nie sprawy intymne. Czasami człowiek popada w coś w rodzaju załamania i nic mu się nie podoba. Chociaż ma wszystko. Ma ochotę krzyczeć i płakać i zdecydowanie się buntuje przeciwko Niemu. A to już upadek kiedy przestaje się ufać Bogu.
Co jest większym grzechem? Nie wiem AAAAA... Wszystko zależy od tego jak człowiek przyjmuje daną sytuację. Wydaje mi się, że tutaj nie da się uogólnić.
Kochający inaczej? Bóg stworzył kobietę i mężczyznę chyba po to, żeby to oni we dwoje wychowywali dzieci... nie inaczej, prawda?
Tak czy siak, ja kocham normalnie, więc mój upadek i nie tego się tyczy. Zresztą tak mi się wydawało, że ja kocham normalnie. Kiedyś ksiądz na spowiedzi zapytał mnie, jak ja mogę mówić, że kogoś kocham skoro jestem jedynaczką i ja na pewno nie jestem nauczona miłości i nie potrafię kochać. Po spowiedzi zamiast szczęśliwa, wyszłam zdołowana - nawet bardzo. I ciągle te słowa mi tkwią w uszach. Od tej pory przed każdą spowiedzią przeżywam męki i udręki...
AAAAA, proponujesz spotkanie? Nie, chyba nie....
(8351)| to jaaaa | data: 12.06.2009, godz: 16:55 |
I jeszcze jedno .Karina doskonale opisałaś moj stan duchowy, dosłownie. (8350)| Trawiasta, lat 28 | data: 12.06.2009, godz: 16:50 |
Drogi picasso
cytuje:
"Wlasnie przez takich ludzi JAK TY jest dystanst do kosciola, wlasnie przez takich ludzi jak ty moji znajomi do nie go nie chodza?"
To, ze ludzie nie chodza do kosciola to jest ich indywidualna decyzja. Obwinianie Roberta i stawianie go na rowni z osobami ktore zniechecaja innych katolikow do udzialu w Kosciele jest - moim zdaniem - nie na miejscu.
Za duzo emocji, Picasso, za duzo nerwow, zlosci, agresji w Tobie. Robert Cie mogl nie zrozumiec i mial prawo - a Ty masz prawo mu zwrocic uwage ale czy jest sens tak sie emocjonowac? To cos zmieni ze "nakrzyczysz" na niego?
"Tlumaczysz mi prawdy wiary , pomimo tego ze znam? Wiesz ze tych prawd wiary za czasow Abrahama i Izaka nie bylo?"
Robert mogl odczytac Twoja wypowiedz w taki a nie inny sposob. Przyznam szczerze ze ja tez z poczatku nie bylam do konca pewna jak rozumiec Twoj post...
A co zlego jest w tym, ze ktos przypomni Ci jeszcze raz prawdy wiary? Przynajmniej sobie katechizm powtorzysz :o)
Moze i tych prawd wiary nie bylo za Abrahama i Izaaka, ale sa tu i teraz obowiazujace w tym Kosciele w ktorym jestes rowniez i Ty. Abraham i Izaak, Hiob, Adam i Ewa, Rut, Noemi, Elzbieta, Jan Chrzciciel, Dawid... To postacie ze Starego Testamentu, ktory Katolicy szanuja. Bo nie byloby Nowego Testamentu bez Starego. Jest ciaglosc miedzy obiema tymi Ksiegami... A te postaci sa wazne bo - ku naszemu pokrzepieniu - mozemy sie przekonac, ze nie jestesmy sami w walce o Niebo i zbawienie, ze dylematy codziennosci, moralne zmagania, problemy z wiara i pokusami towarzyszyly czlowiekowi od zawsze.
Mysle ze w tym sensie trzeba rozumiec to, co zostalo wczesniej napisane.
"Ja mam teraz problem ze swoja wiara, jest podalaman i zycze sobie i innym ludziom abym nigdy nie spotkatl takiego czlowieka jak ty, ktory wierzy i sam nie wie czemu wierzy. "
A ja Ci zycze, Picasso, zebys trafil na dobre rekolekcje, w ciszy i milczeniu, zebys mogl dzieki temu stanac z Bogiem twarza w twarz i napelnic sie POKOJEM. Bo tego Ci teraz potrzeba...
I przyjmij moja rade - nie osadzaj innych ludzi po kilku zaledwie zdaniach. To, jak wierzy Robert, jest dla Ciebie niedostepne. Wie to tylko Bog i on sam. I na tym poprzestanmy... Skup sie na swoim przezywaniu wiary, na swoim wnetrzu.
"PS: Kiedys bylem taki jak ty, ale nadejdzie dzien kiedy zycie przylozy ci w twarz i bedziesz sie zstanawial nad religia, wiara w Boga. "
To ja Ci, Picasso odpowiem tak:
NIE SADZCIE ABYSCIE NIE BYLI SADZENI.
Moze Robert przezywal lub przezywa kryzys wiary i jego slowa wynikaja z doswiadczen? Moze nie potrafi inaczej ubrac tego co czuje w slowa i stad to nieporozumienie? Skad wiesz?
Picasso, wiecej dystansu i spokoju, mniej emocji. Emocje sa zgubne zwlaszcza na internetowych forach i listach dyskusyjnych. Tak latwo zapominamy ze jestesmy tylko ludzmi i mamy prawo do pomylek, niefortunnych sformulowan...
serdecznie Cie pozdrawiam i zycze owocnych poszukiwan.
Laro Moon,
dobrze ze jestes - ciesze sie ze wrocilas :) I dziekuje za madre dobre wpisy.
Tadeuszu - dziekuje. (8349)| to jaaaa | data: 12.06.2009, godz: 16:46 |
To co piszecie na temat odnośnie upadków i samotnośći jest bardzo budujące,i za to wam dziękuje bo nic tak nie pomaga człowiekowi w takich chwilach jak wsparcie innych ludzi.Dziękuje wam za kazda rade bardzo mi to pomaga i myśle że innym tez. (8348)| AAAAA | data: 12.06.2009, godz: 15:37 |
Edyto lat 23 ...
dlaczego upadek? alkoholizm? bo jeśli ... sprawy intymne ... to się zastanawiam co jest większym grzechem, obrazą dla Boga - bycie samemu czy bycie z druga osobą, utrzymywanie i wychowywanie dzieci i byciem szczęśliwym we dwoje również w sferze intymnej, nawet "skrajnej" ale akceptowanej przez obie osoby ... w końcu Bóg "stworzył" czy zaakceptował istnienie nawet osób "kochających inaczej" które właściwie nie wiadomo czemu kochają inaczej ....
może chciałabyś się spotkać? (8347)| hanka | data: 12.06.2009, godz: 15:20 |
Ostatnie wątki zmusiły mnie do refleksji nad pytaniem dlaczego ja w ogóle wierzę. To nie jest łatwe pytanie wbrew pozorom. Wiara nadaje sens mojemu życiu, daje radość. Dobrze, ale czasem przecież pewne rzeczy wydają mi się bez sensu, nielogiczne i nie umiem ich wyjaśnić, nawet nie wiem jaki jest sens tego mojego życia. To kiepski powód wiary, zbyt bardzo zależny od okoliczności i czynników zewnętrznych. Podobnie jak ze wszystkimi aspektami pt: 'wiara daje mi siłę, nadzieję etc.' Bo czemu jestem taka słaba, wątpię i wciąż tak mało ufam? I gdy skończy się radość, nadzieja, pojawią się problemy, to skończy się wiara? To nie człowiek powinien być w centrum wiary, ale Bóg.
Wierzyć z powodu samego Boga to ideał. Wierzyć w Niego i kochać Go, próbując choć troszeczkę odpowiedzieć na Jego Miłość. Fundamentem musi być Bóg, Jego Miłość. Miłość, która przyszła na świat do człowieka, która uzdrawiała i czyniła cuda, która wyjaśniała Pisma i nauczała, która była umęczona, wyszydzona i powieszona na krzyżu, i która zmartwychwstała i pozostawiła Siebie w kruszynie chleba. Miłość ogromna, niepojęta.
Pytacie skąd aż tyle zła na świecie, i dlaczego pragniemy czegoś, czego mieć nie możemy przez co sytuacja nasza jest jeszcze trudniejsza do zniesienia, jeszcze bardziej boli. Nie umiem odpowiedzieć na te pytania. Myślę, ze nikt na tym świecie nie potrafi wyjaśnić wszystkich problemów współczesnego świata i człowieka. Pewne kwestie są zależne od nas, a pewne nie. Człowiek ma wolną wolę, nieraz błądzi, krzywdzi innych, może wierzyć lub nie, ale musi mieć jakiś cel w życiu. I ja życzę Wam i sobie owocnych poszukiwań sensu, radości, nadziei, miłości, wiary, a przede wszystkim Boga. Bo żeby wierzyć trzeba spotkać się z Bogiem, trzeba Go poznać i pokochać. Ściskam i pozdrawiam radośnie :) (8346)| Gosia, lat 22 | data: 12.06.2009, godz: 13:13 |
Do Z pozdrowieniami:
Pragnę zauważyć, że rzucasz na mnie fałszywe oskarżenie. Nikogo nie potępiam.
A refleksją się podzieliłam. Nie rozumiem, o co Ci chodzi. (8345)| Robert | data: 12.06.2009, godz: 13:04 |
Panie picasso -
niepotrzebnie się unosisz. Kryzys wiary, jaki przechodzisz nie powinien powodować, żebyś atakował wszystko i wszystkich dookoła. Spójrz na swoje pierwsze pytanie z innej strony. Chyba nie zadałeś go po to, żeby uzyskać logiczną odpowiedź, co? Bóg jakoś dla mnie logiczny nie jest, ponieważ sposób w jaki działa jest czasem nawet kontrowersyjny. Dzięki temu największe nieszczęścia, choćby Druga Wojna Światowa zapewne zostały lub zostaną przez Niego obrócone w jakąś formę Miłości.
Na źródełku spotkasz bardziej lub mniej oczytanych chłopców, ale żadna osoba z nas tu obecnych nie wie wszystkiego. Wszystko wie tylko Bóg. I jeśli chcesz się spytać gdzie był w czasie wojny to spytaj Jego samego a nie nas, którzy nic nie znaczymy.
Nie czuję się w żaden sposób obrażony przez Ciebie.
"Wlasnie przez takich ludzi JAK TY jest dystanst do kosciola, wlasnie przez takich ludzi jak ty moji znajomi do nie go nie chodza"
> Jeśli jestem powodem, dla którego ludzie odstępują od Wspólnoty Kościoła - wystąp o moją ekskomunikę.
Moja rada: mniej ciekawości, więcej pokory. (8344)| Dorota | data: 12.06.2009, godz: 12:15 |
do picasso
wiesz, to prawda że są ludzie którzy nie koniecznie zachęcają do tego aby chodzić do Kościoła, żeby czuć jedność ze wspólnotą Kościoła, ale też nigdy nie jest tak że winna jest tylko jedna strona, i z drugiej strony patrząc dlaczego pojedyncze osoby miałyby wplywać na Twój stosunek do Boga czy Kościoła? trzeba czasami troche dystansu do pewnych spraw( nawet w najpiekniejszym ogrodzie zdarzają się chwasty), Msza św. jest przede wszystkim spotkaniem z Jezusem Eucharystycznym. Osobiście ostatnio coraz bardziej uświadamiam sobie jak bardzo brakuje mi pokory do pewnych spraw, a wiem jak jest ona potrzebna zwłaszcza we współczesnym świecie, pełnym pysznych i egoistycznych postaw.
Z Bogiem (8343)| picasso do Roberta | data: 12.06.2009, godz: 11:18 |
Wiesz ja nie chce ciebie obrazic ale ty masz problem ze zrozumieniem tekstu pisanego. Wez przeczytaj moj post i powiedz na ktore pytania i sugestie odpowiedziales wymijajaco. Wlasnie przez takich ludzi JAK TY jest dystanst do kosciola, wlasnie przez takich ludzi jak ty moji znajomi do nie go nie chodza? Wiesz dlaczego? Wyjasnic ci ? Tlumaczysz mi prawdy wiary , pomimo tego ze znam? Wiesz ze tych prawd wiary za czasow Abrahama i Izaka nie bylo? Ja mam teraz problem ze swoja wiara, jest podalaman i zycze sobie i innym ludziom abym nigdy nie spotkatl takiego czlowieka jak ty, ktory wierzy i sam nie wie czemu wierzy. Uwazasz sie za mądrego i oczytanego chlopca?
PS: Kiedys bylem taki jak ty, ale nadejdzie dzien kiedy zycie przylozy ci w twarz i bedziesz sie zstanawial nad religia, wiara w Boga. (8342)| edyta, lat 23 | data: 12.06.2009, godz: 08:58 |
Dzisiaj upadek niestety dotyczy mnie... Pozdrawiam (8341)| karina | data: 12.06.2009, godz: 08:31 |
to jaaaa.
Pan Bog czasem dotyka nas w ten sposob jak pisala Lara M- napomnienia, chce aby nasza wiara była autentyczna, szczera a nie tradycyjna. Mamy wyobrazenie czesto ze skoro porzadnie zyjemy, chodzimy do kosciola od zawsze, to juz jestesmy wystarczająco dobrzy i to inni powinni się nawracać. Własnie te zwątpienia to takie oczyszczenie-nawracanie , Pan Bóg nie zadowala się powszechnością, dopuszcza próby wiary własnie przez zwątpienia, ile wytrwasz na tyle przedstawia sie obraz Twojej wierności Bogu. Nie chodzi o to by wiara była łatwa, taka bezproblemowa, ciągłym uniesieniem.. te ciemnosci-zwątpienia są łaską, ćwiczeniem się w wytrwałości. Coś co wiecej kosztuje ma większą wartość...a wiara musi kosztować. Nie dręcz się zwątpieniami, zaakceptuj je!, modl sie jak potrafisz, jak serce CI dyktuje, psalmami, aktami strzelistymi i ufaj, to ma wartosc
Marcinie tak ten dzień wczorajszy pełen łaskawości i czci dla Ciała Chrystusa. a ja również nie przyjęłam Ciała Pańskiego wczoraj.. tak sie złożyło 2 dni wczesniej nie zdążyłam sie wyspowiadać choć prawie biegłam po pracy cała w deszczu, by zdążyć. Ale staram sie zawsze przystępować do komuni św i czasem tak jest ze diabeł chce namieszać. Mimo to mamy oktawę i nic straconego, Ciało Pańskie mamy zawsze, bo Jezus na nas czeka. (8340)| Tadeusz, lat 54, e-mail: nso-czi@wp.pl | data: 11.06.2009, godz: 23:18 |
Odnośnie upadków. Kiedyś już zamieszczałem ten fragment książki T.Kempisa ale chciałbym go powtórzyć jeszcze raz: ..."Bądź dzielny i pamiętaj że przyjdzie Ci znieść jeszcze gorsze rzeczy. Nie wszystko stracone choć widzisz że coraz częściej ogarnia Cię niepokój i pokusy. Tyś człowiek nie Bóg, Tyś ciało nie duch anielski. Jakże mógłbyś trwać zawsze w niezachwianej cnocie kiedy zabrakło jej nawet Aniołom w niebie i pierwszemu człowiekowi w raju? Ja podnosze zasmuconych na duchu, a tych co znają swoja słabość wznoszę ku mojej Boskości...." A ostanio na mszy ksiądz powiedział ładne zdanie odnośnie upadków: "Choćby wydawało nam się, że upadliśmy już na samo dno, to nigdy nie upadniemy niżej niż na Dłonie Boga". (8339)| ****** | data: 11.06.2009, godz: 22:39 |
to jaaaaaa
Doskonale Cie rozumiem.Mam podobne dylematy.Przeżywam to samo.Więc skoro jest nas więcej, może tak właśnie ma być.TYlko pytanie:dlaczego?????????? (8338)| Marcin | data: 11.06.2009, godz: 21:55 |
Boże Ciało......błogosławiony ten kto przyjmuje Ciało Pańskie i kto dziś je także przyjął.Szkoda że ja go nie mogłem przyjąć i że tak mało ludzi Go przyjmuje,reszta nie potrafi wytrwać w łasce.A samotność......dotyka ludzi w każdym wieku i chyba jest to dziwne,ona sama i jej ogrom w tym świecie gdzie jest tak wielu ludzi.........Dobranoc:) (8337)| to jaaaaa | data: 11.06.2009, godz: 19:33 |
jak tu wierzyć kiedy ciągle upadam,wiara to trudna rzecz jak tu sie modlić kiedy nie ma nadziei,jak sobie poradzić z poczuciem opuszczenia przez Chrystusa,chociaż wiem że on nigdy człowieka nie opuśći.to takie trudne!!!!Jak sobie radzić?Samotność.Wiecie chyba lepiej umrzeć niż żyć a samotnośći?I jeszcze jedno.jak tu połączyć samotność z wiarą,Te kryzysy wiary sa takie trudne!Czy myślenie o tym że chce sie umrzeć aby uchronić sie przed samotnościa jest grzechem???Jeśli zostajesz sam na świecie bez rodziny jakie wtedy życie ma sens??? (8336)| ... | data: 11.06.2009, godz: 13:40 |
,,Staramy się tyle dokonać w naszym życiu...a tak naprawdę to właściwie chodzi tylko o to,by pozwolić Bogu na to, by On coś dokonał...,, (8335)| z pozdrowieniami | data: 11.06.2009, godz: 10:15 |
Lara MONN trafnie to ujęłaś w poście do Picasso, nie będę sie powtarzać, cieszę się ze wróciłas (nie wiem skąd) i ze walczysz pomimo swego krzyża, dając innym nadzieję..dokładnie każdy ma w życiu takie "napomnienia" od Pana Boga.
Gosia l 22 .. ( potępiasz) najłatwiej podsumowywać i przyklejać etykiety a mozesz tym wywołać tylko zamieszanie, a chyba nie o to Ci chodzi? chyba nie żal Ci ze inni próbują komuś pomóc? po co określenia uszczypliwe, czy masz z tego satysfakcje?
Jeśli masz czym, to sie podziel , Twoje przemyslenia niech będą budujące.... nigdy nie wiadomo kogo dotknie czyjeś słowo i nie wazne ze ten kto pisze sam nie jest ideałem..nikt nie jest. (8334)| Robert | data: 10.06.2009, godz: 23:41 |
picasso pisze: "jestem dla ciebei niewygodny?"
> Nie, nie jesteś dla mnie niewygodny. Żyję w wolnej Polsce i mam prawo mówić publicznie o tym, co mi się podoba z zachowaniem świadomości, że nie wszystko co powiem jest dobre. Tak też robię.
picasso pisze: "Ja jestem "tym czlowiekiem" a zatem ty kim jestes zeby oceniac mnie aby do mnie nie pisac?"
> Jestem również człowiekiem, któremu możesz powiedzieć co tylko zechcesz i możesz mnie oceniać jak zechcesz.
picasso pisze: "Uwazasz sie za lepszego, majacego monopol na zbawienie?"
> To są już Twoje słowa.
picasso pisze: "Wyjasnij fundament swojej wiary"
> Na początek wyjaśniam Ci znaczenie słowa "wiara"
1. określona religia, wyznanie, przekonanie o istnieniu boga;
2. przeświadczenie o słuszności czegoś; przekonanie o wartości czegoś; przekonanie, że coś się spełni;
3. wierność komuś;
4. przekonanie o istnieniu zjawisk nadprzyrodzonych
Fundamenty wiary zamieszczam poniżej, myślę, że są na tyle przejrzyste i łatwe w odczytaniu i zrozumieniu, że nie będziesz miał z tym problemów, aczkolwiek chętnie wyjaśnię Ci jakiekolwiek niejasności.
Główne prawdy wiary
1.Jest jeden Bóg.
2.Bóg jest sędzią sprawiedliwym który za dobre wynagradza a za złe karze.
3.Są trzy osoby Boskie:Bóg Ojciec Syn Boży i Duch Święty.
4.Syn Boży stał sie człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia.
5.Dusza ludzka jest nieśmiertelna.
6.Łaska Boża jest dla zbawienia koniecznie potrzebna. (8333)| Dorota | data: 10.06.2009, godz: 21:44 |
do Gosia
ale ta pewność nie bierze się z niczego, czasami trzeba być powalonym na kolana, żeby zrozumieć i uwierzyć
Dobrej nocy, z Bogiem i Jego Aniołami (8332)| Edyta, lat 33, e-mail: ledylia@wp.pl | data: 10.06.2009, godz: 14:49 |
Jestem,skromną nieśmiałą dziewczyną.W codziennym zabieganiu nie miałam czasu dla siebie.Dlatego tak w moim życiu wyszło,że jestem sama.Pragnę poznać bliską sercu osobę może nie jest póżno na wytęsknioną Miłość? Czekam cierpliwie.A może to Ty? (8331)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |