Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [412] [413] [414] [415] [416] [417] (418) [419] [420] [421] [422] [423] [424] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

edyta, lat 23data: 07.06.2009, godz: 20:16

Słyszałam, że Źródełko dodaje otuchy :) A więc się dołączam i witam wszystkich!! :)

Do Student:
Nikt nie wie jak to jest ze zbawieniem osób, które popełniły samobójstwo. Ale jedno jest pewne... samobójca zostawia po sobie za dużo cierpienia i łez. A słyszałam wiele razy "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych mnieście uczynili" - więc i ON musi wtedy cierpieć... A więc czy Bóg, że tak powiem, przyjmuje z otwartymi ramionami do nieba samobójcę? Ja nie wiem, a Ty się zastanów nad tym, czy naprawdę chcesz z tej drugiej strony oglądać to, co zrobiłeś ludziom tu na ziemi odbierając sobie życie. Ja nie chciałabym.

(8280)
HEJ STUDENT UWAZAJ/od N.data: 07.06.2009, godz: 20:15

Bo to co czynisz to najprawdopodobniej najciezszy grzech ciezki przeciwko Duchowi Świetemu, przeciwko Milosierdziu Bozemu. Wlasnie przeciwko : bo na tej samej zasadzie ludzie mowia: a zgrzesze sobie a potem pojde do spowiedzi i Bog mi wybaczy. NIE WOLNO! To jest bawienie sie w ciuciubabke. Tak samo Ty. A odbiore zycie sobie, a ktos sie pomodli za mnie do Boga to Bog to przyjmie i mi wybaczy. Zrozum, ze tylko ci samobojcy maja szanse na zbawienie, ktorzy nie mieli swiadomosci tego co robia. A Ty masz JAK NAJBARDZIEJ. Nie ufasz Bogu i Jego planom dla Ciebie ani Jego milosci dla Ciebie. Przyjrzyj sie ranom Pana Jezusa, czy umiesz spojrzec takiej milosci w oczy??

(8279)
Ula, lat 21, e-mail: pacem_meam@o2.pldata: 07.06.2009, godz: 19:14

Do Student
Wiara nie byłaby wiarą, gdyś znał wszystkie odpowiedzi. A Pan Bóg wie, co robi. A modlitwa ma być dla nas, a nie dla Pana Boga, bo On jej przeież nie potrzebuje...
Życzę dużo sił i odwagi, by żyć.
Z pozdrowieniami.

(8278)
Marcindata: 07.06.2009, godz: 14:49

Do Student
Ech wygląda mi to na jakąś prowokację z tym samobójstwem.Czego ty oczekujesz właściwie od nas?"Nie mam już nic do zrobienia"......jakoś w to nie wierze.......

(8277)
L..., lat 20data: 07.06.2009, godz: 13:31

do On.. 18 lat
A gdzie jest granica tego 'pewnego stopnia'?

(8276)
Studentdata: 07.06.2009, godz: 11:26

Nie mam już nic do zrobienia. Pytałem tylko o to, czy według tej religii ktoś kto odbiera sobie życie ma szanse być zbawionym. Gdyby Bóg chciał żebym żył to nie zrobiłby mi tego. I uwierz mi że problemy typu praca nie mają w tym kontekście ŻADNEGO znaczenia. Więc jak to jest, jeśli ktoś modli się za mnie to mam szansę?

(8275)
Onadata: 07.06.2009, godz: 10:36

Popieram wpis On...lat 18 odnośnie internetowych znajomości.
cha, cha, cha ci ktorzy mają jeszcze jakieś wątpliwości przeczytajcie jezcze raz.

(8274)
On...lat 18data: 06.06.2009, godz: 22:38

"Czy warto angażować się w internetowe znajomości?"
Warto, warto, warto
przynajmniej do pewnego etapu he,he

(8273)
Naomidata: 06.06.2009, godz: 21:56

czy warto angazowac sie w znajomosci z sieci.z paroma ludzmi pisałam i teraz mniej emocjonalnie do tego podchodze.napewno trzeba dazyc do spotkania w realu.trzeba uwazac bo nie zawsze osoba jest szczera.pisze z toba a na naszej-klasie okazuje sie ze ma dziewczyne .i jest mozliwe ze pisze z wieloma osobami...jednoczesnie.

(8272)
Marcindata: 06.06.2009, godz: 21:55

Do Julia
Zazdroszczę twojemu mężowi że ma kogoś takiego jak Ty........co ja bym dał za to żeby być na jego miejscu,mieć kogoś dla kogo warto żyć,kto kocha,tęskni i czeka.......Pozdrawiam

(8271)
Marcindata: 06.06.2009, godz: 21:42

Do głos w Dyskusji
A tam musisz się dostosować,głupstwa opowiadasz;)Ja też pracowałem w miejscu gdzie były same kobiety i pozostałem facetem i nie zniewieściałem;)Wcale nie musisz przestać pisać,twojej przemyślenia moga byc pomocne dla innych. Dobranoc:)

(8270)
adonajka :-((((data: 06.06.2009, godz: 20:25

Proszę o modlitwę w intencji Lucasa który znalazł się w gronie 228 pasażerów Airbusa A330 linii Air France

(8269)
MACIEK, e-mail: SIEDEM_MIL_DO_NIEBA@O2.PLdata: 06.06.2009, godz: 20:21

do L
jak mozesz to napisz do mnie na maila to z chcecia odpowiem ci na to pyt,poza forum
pozdrawiam

(8268)
L..., lat 20data: 06.06.2009, godz: 20:10

Czy warto angażować się w internetowe znajomości?

(8267)
do głosu w dyskusjidata: 06.06.2009, godz: 19:34

równiez myślałam ze jestes mężczyzną i do tego pasujesz.. zresztą bardzo podobne wpisy do pewnego Piotra, jakby ten sam ton i wyrażanie.

(8266)
głos w dyskusjidata: 06.06.2009, godz: 17:56

Do Marcina:
Teraz mnie rozśmieszyłeś z tym „męskim tonem”. Nie wiedziałam, że już ze mną tak źle;). Zapewniam Cię jestem kobietą :). A to co napisałeś może być nawet ciekawe z psychologicznego punktu widzenia. Po pierwsze pracuje w zawodzie raczej zdominowanym przez mężczyzn, a więc niejako muszę się do nich „dostosować” (oczywiście nie przeklinam, nie piję itp.), żeby mi nie „weszli na głowę”, zwłaszcza, że facet jak widzi drobną blondynkę to od razu myśli, że ona nie ma nic do powiedzenia. Przejęłam też od nich bardziej zdecydowane podejście do życia. Wśród większości mężczyzn nie ma miejsca na jawne rozczulanie się nad sobą. Stąd może mój ton. Płakać to sobie mogę w domu. Teraz mi się przypomniało, że raz jeden z kolegów doprowadził mnie do łez. Po prostu przesadził ze swoimi „żartami” i nie byłam już w stanie ukryć tego co czuję. Długo potem biedny miał wyrzuty sumienia :) i w sumie od tego czasu zawsze mogę liczyć na jego pomoc. Drugą, tak myślę, przyczyną mojego „męskiego” tonu może być fakt, że od kiedy pamiętam musiałam sobie radzić sama, a w niektórych momentach życia masz dwa wyjścia – załamać się (droga do nikąd) albo wziąć się w garść. Pozdrawiam:)
Coś za dużo mnie ostatnio w Źródełku, czas zostawić "miejsce" innym.

(8265)
Juliadata: 06.06.2009, godz: 13:56

Bardzo Cię KOCHAM, pragnę, tęsknię!!! Nie mogę doczekać się Twojego powrotu. Są chwile, kiedy wydaje mi się, że tęsknoty nie można przeżyć, że to za trudne, tak bardzo chciałabym się wtedy do Ciebie przytulić, wtulić, pocałować. Liczę dni do naszego spotkania, Twojego powrotu...
(Mojemu mężowi)

(8264)
Marcindata: 06.06.2009, godz: 10:43

Do głos w Dyskusji i innych
Hmm.........jak czytałem to co pisałaś pod moim adresem byłem przekonany że jesteś mężczyzna a teraz się okazuje że sie myliłem..........może dlatego że ton w którym piszesz przynajmniej do mnie jest tonem mężczyzny.Nie, nie jestem niemiły jesli chodzi o mój poprzedni post,po prostu podobnie jak ty napisałem to co uważałem za słuszne..Każdy ma swój unkt widzenia na ten czy inny temat.Spotkać Boga żywego..........ci którzy go spotkali zmienili swoje życie to fakt,nie tylko świeci ale także ci którzy już byli"jedną nogą"po drugiego stronie życia.Ich życie się zmieniło bo zobaczyli naocznie i uwierzyli.A radośc,sama wiesz jak o nią trudno gdy w domu coś nie tak,gdy z pracą ciężko,gdy samotność przytłacza.........nawet święci w takich momentach wołali:gdzie jesteś Boże...........i przez to byli ludzccy,bliscy nam.......Pozdrawiam:)

(8263)
Marcindata: 06.06.2009, godz: 10:20

Do Wioletta
Temat który poruszasz jest dziś bardzo popularny.Otóż New Age i jego propagatorzy mówią że nasza podświadomość jest siłą która jest w nas i ta sila pozwala nam być panem samego siebie,swojego życia,losu.Jest tu błąd homodeizmu-Ja jako centrum a gdzie Bóg.....Ta teoria nie mówi o Bogu jako tym który stwarzając człowieka dał mu także poświadomość i On potrafi na nią wpływać,daje łaskę człowiekowi która go udoskonala,oczyszcza jego podświadomość.
Odnośnie pozytywnego myślenia to jest ono czymś dobrym,przemieniającym życie i jest ono potrzebne człowiekowi który współpracuje z łaską Boża.bardzo ciekawie pisze o tym o.Kanior w jednej ze swych publikacji pt."Podświadomość"-znajdz ten artykuł w internecie i poczytaj a wtedy właściwie zrozumiesz kwestie pozytywnego myślenia.....Pozdrawiam:)

(8262)
Weronikadata: 06.06.2009, godz: 08:05

"Wszystko mi dajesz. Ty - nie ja sobie, nie inni. Dajesz stale. Co chwilę. Stale w ten sposób mnie kochasz. Kochasz mnie tak, że trudno to wyrazić. Kochasz mnie tak, że zdajesz się mówić: "Wszystko Ci daję. Przecież mam tylko ciebie".
Tylko Ty jesteś, Boże. A to znaczy, że tylko Ty wszystko mi dajesz.
Chcę to przyjąć. Przyjąć w ciszy serca. On jest ciszą, więc nigdy się nie będę spieszył, ponieważ moje spieszenie się burzy tę ciszę i narusza Jego obecność. Muszę uczcić Go w tym, co mi daje. Bo On, Ten Jedyny, który JEST, jest jakoś obecny w swym darze.
Biorąc od Niego, jakoś Go dotykam.
- To, że mogę pisać, poruszać ręką czy nogą, to Ty mi dajesz. To dzięki Twojej miłości mogę wstać rano. To Ty mi dajesz i skruchę, i łaskę przebaczenia, i ból, kiedy oddalam się od Ciebie, ażebym zechciał wrócić. I łaskę strząsania z siebie wszelkich pokus zwątpienia, smutku... A jeśli tonę w pokusach, wtedy mogę wołać: "Musisz mnie uratować. Przecież masz tylko mnie"".
ks. Tadeusz Dajczer "Tajemnica wiary"
Dobrego dnia!

(8261)
Dietrich, lat 23data: 05.06.2009, godz: 23:34

Wioletto,

Rhonda Byrne jest zaangażowana mocno w New Age i jest znaną osobą w tej "branży".

Te wszystkie bzdury o przyciąganiu szczęścia nie tylko są wyssane z palca, ale także są grzeszne, więc podwójna porażka i podwójne zło. Nie trzeba nauki Kościoła, żeby odrzucić ten bełkot, a sama nauka Kościoła jest tu jednoznaczna. Bardzo się cieszę, że włączyła Ci się czerwona lampka i nie uwierzyłas czemuś, czemu nie można wierzyć.


(8260)
do Wiolettydata: 05.06.2009, godz: 22:44

Czytalam ksiazke, tez odnosze sie ze sceptyzmem, ale nie ma tam mowy o zadnych energiach. Oni maja na mysli to, ze jezeli czegos bardzo pragniesz, prosisz o to i wizualizujesz, ze to masz to to dostanisz. Cytuja tam rowniez Pismo Swiete.

Oczywiscie nie jest to poparte zadnymi badaniami, no bo chyba raczej nie ma tego jak zbadac.

Ale za bardzo bym sie nie martwila, ze to New Age. Mozna powiedziac, ze mozna to przelozyc rowniez na religie. Popros Boga o cos o potem juz sie ciesz, jakbys to miala, dziala dokladnie tak samo.

(8259)
AAAAAdata: 05.06.2009, godz: 22:18

warto się spotykać :) z kobietami, ... ale tak naprawdę najtrudniejsze są rozstania ... głos w dyskusji trafnie napisał: najtrudniej pozwolić się dać pokochać ... choć to wszystko wymaga czasu, czasami tęsknota za spotkaniem dojrzewa przez pół roku, ech, kobiety - jesteście piękne ;)

(8258)
głos w dyskusjidata: 05.06.2009, godz: 21:02

Do Marcina:
Dlaczego jesteś niemiły? Napisałam to co uznałam za słuszne.
Miłość i życie są proste w sensie prostoty serca, zamysłów i czynów. Życie najczęściej komplikujemy sobie sami przez grzech, złe przyzwyczajenia, zaciętość, brak wybaczenia itp itd.
Różowe okulary – piszesz. To zabawne, bo tak się składa, że miałam bardzo ciężkie życie. Począwszy od dzieciństwa.....trudnego, naznaczonego alkoholizmem ojca. Byłam samotną, nieszczęśliwą dziewczyną, która nie potrafiła się śmiać (w ogóle nie wierzyłam, że kiedyś jeszcze się uśmiechnę). I wcale nie było obok mnie tych porządnych, wspaniałych chłopaków. Byłam dla nich jak powietrze (w końcu nie tak wygląda księżniczka). Nawet nie spytali czy potrzebuję pomocy. Wprost przeciwnie więcej serca umieli mi okazać właśnie ci nieszczególnie „święci”. Ostatecznie jednak o swoją radość musiałam zawalczyć sama. O swoją tożsamość, miejsce w życiu. Wielokrotnie zastanawiałam się dlaczego Jezus powiedział: "Aby MOJĄ RADOŚĆ mieli w sobie w całej pełni" i prosiłam Go, że skoro sam tak powiedział to ja tą radość chce mieć - w całej pełni. Wysłuchał mnie. Nie od razu, ale wysłuchał. Radość w sobie to nie wiecznie przylepiony uśmiech, to czasami nawet łzy, ale nigdy rozpacz. To życie bez lęków (a miałam ich sporo) i kalkulacji. Przyjmuję to co przynosi mi dzień jako dar. Cieszę się, że jestem zdrowa, że była piękna pogoda, że miałam tyle szczęścia w tym trudnym życiu, że poznałam cudownych ludzi, fajnych, mądrych facetów, którzy pozwolili mi uwierzyć w to iż mężczyzna nie tylko krzywdzi. To są banalnie proste sprawy, tu nie ma patosu. Wcale nie tracę kontaktu z rzeczywistością (muszę zapracować na swoje utrzymanie, marzę o tym by mieć kiedyś SWÓJ samochód....). Chce mieć siły by żyć i zmagać się z codziennością oraz siły by spłacić dług – darowane życie.
Jestem szczęśliwa.

Do Małgorzata:
Modlitwę różańcową odkryłam późno, musiał do niej dojrzeć. Wcześniej była bezwiednie odmawianym paciorkiem. W walce ze złem jest nieoceniona.

(8257)
Wiolettadata: 05.06.2009, godz: 20:15

Witajcie.
Mam pytanie do Żródełkowiczów, proszę o opinie.

Otóż natkęłam się niedawno na fim pt, "The secret", wiem ze jest tez ksiązka pod takim tytułem, bardzo "poczytna i sławna nie tylko w USA".

Moja znajoma jest zachwycona tym filmem, twierdzi ze jest to film o pozytywnym myśleniu.O tym, ze czlowiek moze sam kreowac swoje zycie, panowac nad nim, nad swoimi reakcjami na trudne sytuacje.

Objrzałąm co prawda zaledwie fragment, nie zachwyciłam się.

Jest tam mowa o tym, ze czlowiek przyciąga energie, zarówno zła , jak i dobra.Jesłi myśli ze coś zlego go spotka to tak się stanie, a jesli dobrego to tez stanie się coś dobrego.
Bo wszystko jest w naszej glowie, w myśłach, dlatego trzeba mylsec pozytywnie, zeby złymi myślami nie ściągnąć zlej energii i zeby cos złego nas nie spotkało.
To takie "prawo przyciągania....."przyciągamy to o czym pomyślimy...

Tak mnie więcej zrozumiałam oglądając fragment.
Przy czym nie jest ta"filozofia" poparta zadnymi naukowymi tezami.Powiało mi tam gnostycyzmem.

Zawsze nabieram lęku, gdy słyszę o energiach i kosmicznych siłach, kojarzy mi się to z parapsychologią i New Age.

Poza tym jeśli cżłowiek sam moze sterowac swoim zyciem poprzez takie myśłenie, stawia sie wtedy w centrum, ponad Bogiem. Pojawia się pytanie, to po co Bóg? Czlowiek jest wtedy samowystarczalny...

Czy takie myśłenie(filozofia) nie sprzeciwia się nauczaniu Kościoła katolickiego?

Nie wiem dlaczego, ale nie mogłam tego oglądac...coś mi się nie podbało...dlatego nie obejrzałam do końca....

Bardzo Was proszę o opinię, moze oglądaliście ten film w całości lub czytaliście tą ksiązkę.
Moze to ja żle coś odbieram, moze to świetny poradnik?

Książka jest autorstwa Rhondy Byrne.

(8256)
Prostaczekdata: 05.06.2009, godz: 19:40

Kocham Cię Panie Boże, Ty jesteś moją Miłością jedyną

(8255)
Celinadata: 05.06.2009, godz: 17:20

Katrino,czy to na pewno do mnie?:-)
Moze jest tutaj jeszcze jakas inna Celina?
Jesłi do mnie, to ciesze się, ze w ten sposób mogę pomóc innym i ze ktoś to czyta:-)

Ja równiez od czasu do czasu czerpię ze "Źródełka" jak nie mam juz siły aby iśc dalej....
Myslę, ze Żródełko nas wszyskich ozywia, wspiera, podnosi na duchu i pomaga w trudnych chwilach. Człowiek wtedy nie czuje się sam ze swoim problemem.
I co najwazniesze zawsze ktoś odpowie, nigdy nie zdarzyło się chyba zeby na jakiś wpis nie było odpowiedzi, przynajmniej ja nie zauwazyłam...:-)

Tak trzymac:-)


(8254)
Małgorzatadata: 05.06.2009, godz: 12:08

"Trzymajmy się Go w modlitwie oraz działaniu zgodnie z wolą Boga"..."Przyznać trzeba też rację, że niezwykle istotne jest współdziałanie z łaską Bożą"
Wyszło mi takie trochę masło maślane :) ..., ale chyba każdy z Was zrozumiał?

(8253)
Małgorzatadata: 05.06.2009, godz: 11:09

"Życie niekiedy przybiera ciemne barwy - ale ni e warto z niego rezygnować!!! Pamiętaj mamy je tylko jedno, a po burzy znów świeci słońce !!!"
Pozwolę sobie podpisać się obiema rękami pod tym, co napisała Beata. :D
Życzę nadziei, pogody ducha, przemiany serca Studencie!


(8252)
Małgorzatadata: 05.06.2009, godz: 11:03


Do Głos w dyskusji
"(paciorki wystarczają do pewnego czasu)" piszesz....
Ja bym jednak polecała nieustannie modlić się na Różańcu - zapewne to masz na myśli - i w ogóle polecać swoje znajomości Bogu.
Sama doświadczyłam, że może robić się nieciekawie, gdy zaniecha się modlitwy w intencji swych znajomości, zwłaszcza tych ... dojrzewających !!! :)
Następnym krokiem może stać się odsunięcie Boga od tej niezwykle ważnej sfery życia człowieka... Bądźmy czujni !!!!Trzymajmy się Go w modlitwie oraz działaniu zgodnie z wolą Boga. Jak poznać czy sie działa zgodnie z Jego wolą? Bywa, że nawet jeśli działa się wbrew swym zachciankom , to ma się jakiś tajemniczy pokój w sercu, płynie się jakby pod prąd :) swoim potrzebom. Bo Bóg wie lepiej co dla nas dobre.
Słyszałam również o rozważaniach Ignacego Loyoli nt rozeznania woli Bożej.
Przyznać trzeba też rację, że niezwykle istotne jest współdziałanie z łaską Bożą, ale o tym już tu chyba kiedyś wspominłam.... :)

(8251)
AgnieszkaM, lat 38data: 05.06.2009, godz: 10:50

Tak żartem trochę: a może by się przydała instytucja swatki?
Smutne to dla mnie, jak widzę wiele samotnych osób w swoim środowisku, czy tu. I nie ma na to jakiegoś zawsze skutecznego sposobu. Sama byłam już dość zniechęconą i marudną stara panną gdy poznałam męża, więc wiem, jak jest. Nie traćcie nadziei.

(8250)
Marcindata: 05.06.2009, godz: 09:14

Do Student
To co piszesz to trochę takie pytanie o ty czy możesz wystawić na próbę Pana Boga.A przecież gdy człowiek upada to aby uzyskał przebaczenie musi żałować,iść do spowiedzi,zadośćuczynić.....a jak sam odbierzesz sobie życie to kiedy będziesz miał czas na to by żałować za grzech......będziesz zdany całkowicie na modlitwy innych z ziemi i na Boże Miłosierdzie.Tak tu na ziemi jesteśmy zdani także na Boże Miłosierdzie,na modlitwy innych ale ważna jest także modlitwa własna,spowiedz,czynienie dobra.Nie wiem jaki jest powód tego że pojawiła się w Tobie taka myśl ale zadaj sobie pytanie:czy ja już tu na ziemi nie mam nic do zrobienia???Ja np. teraz już od ponad miesiąca nie pracuje,nie mam dziewczyny,żony,dzieci ale nie zakładam że nie mam po co żyć...Ktoś złośliwie powiedział:Jeśli nie masz po co żyć żyj na złość innym a ja jako niezłośliwy mówię ci:jeśli nie masz po co żyć żyj dla innych!

(8249)
Marcindata: 05.06.2009, godz: 08:46

Do Głos w dyskusji
Życie i miłość wciąż takie proste mówisz......jakoś chyba słabo czytasz to co tu piszą forowicze i widzisz rzeczywistość przez różowe okulary.Nie szukam żadnego wymyślonego ideału tylko normanej dziewczyny chętnej na coś poważnego i tyle.A tak boję się kobiet"niedobrych"i pustych jak Ty to sam piszesz bo im więcej takich kobiet tym mniejsza nadzieja na to że ten nasz świat będzie lepszy,bliższy temu czego oczekuje od człowieka Bóg........Pozdrawiam

(8248)
beata, lat 34, e-mail: beata-byk@gazeta.pldata: 05.06.2009, godz: 08:30

Hej!!!!! Życie niekiedy przybiera ciemne barwy - ale ni e warto z niego rezygnowąć!!! Pamiętaj mamy je tylko jedno, a po burzy znów świeci słońce !!!
Pozdrawiam

(8247)
Studentkadata: 05.06.2009, godz: 08:16

Do Student
Jeżeli Pan Bóg nie chciałby mieć Ciebie tu na ziemi to uwierz mi, że nie powoływał by Ciebie do życia..
więc zamiast zastanawiać się czy Ci wybaczy jak ze sobą skończysz to zastanów się nad tym do czego Mu jesteś potrzebny?
Nie wiem czy wiesz..
Ale jesteś znakiem Jego Miłości...
MIŁOŚCI.. Zobacz pomyślał konkretnie o Tobie.. o tym jaki będziesz.. jaki będziesz miał charakter, jak będziesz wyglądał, kto będzie Twoimi rodzicami...
On to wszystko pomyślał, byłeś i jesteś JEGO myślą i pragnieniem... Pragnieniem samego BOGA.. mieści Ci sie to w głowie? bo mi nie... kiedy myślę o sobie..
I wiesz... jesteś jego dzieckiem, bądź nim!:)
Pewno nie masz sił teraz... Wiesz co ja robię kiedy jestem zmęczona życiem... sobą, ludźmi... kiedy mam ochotę nie istnieć? krzyczę.. wykrzykuję mój żal i mój ból.. dosłownie... do Boga.. do mojego Ojca.. nich coś zrobi ... bo ja sama już nie mogę... nie mam sił... nie chcę żyć... Ale ON przecież MOŻE wszystko!
Byłam kiedyś na kazaniu.. i najważniejsze co usłyszałam to:
BÓG JEST MIŁOŚCIĄ
PRZYJDŹ DUCHU ŚWIĘTY
Niech Cię Pan Błogosławi i strzeże! Niech Ci Pan swój pokój da..

(8246)
Studentdata: 05.06.2009, godz: 00:34

Czy Bóg mi wybaczy jeśli skończę ze sobą? Czy mam na to szansę?

(8245)
Buuu BMW, lat 32data: 04.06.2009, godz: 23:54


Asieńka - bardzo trafnie podkreśliłaś, że kobieta powinna właśnie podkreślać swoją kobiecość, oczywiście z umiarem i smakiem, wtedy efekt jest najlepszy : )

A mężczyźni są różni, i nie jest to kwestia wieku, tylko raczej osobowości, jeśli już ktoś nie bardzo się stara o wygląd, to nawet po ślubie się to nie zmieni i często tak jest, nawet można stwierdzić, że ktoś się czuje już bezpiecznie, ma "kobietę", która go nie opuści, bo nawet nie może z racji przysięgi i już można "spasować".
Zauważyłem, że czasem kobiety postępują wprost przeciwnie, bardziej się starają może to z obawy przed konkurencją, że może zostaną wymienione na "nowszy model".

a tak na marginesie,
szkoda, że tak zacna marka samochodu stała się obiektem polowań dla różnego rodzaju osobliwości i stąd trochę mylne wrażenie odnośnie właścicieli - przekręt, diler ... ale są też normalni posiadacze, wszak to Bolid Młodzieży Wszechpolskiej : )

... i nie mam BMW : (

A w kwestii wieku, to nawet przy dosyć sporej różnicy wieku, nawet gdy mężczyzna jest młodszy to ważne są wzajemne relacje, zrozumienie i bliskość emocjonalna która jest między dwojgiem osób, a ona nie mierzy się wiekiem i jej różnicą, bynajmniej tak uważam.


(8244)
Podróżnik, lat 28data: 04.06.2009, godz: 23:26

Przepraszam, jeśli uraziłem kogoś, wiem że nie wszystkie dziewczyny patrzą tylko na wygląd i majętność faceta. Podobnie u facetów, nie każdy ocenia tylko pod kątem urody. Piszę "tylko" bo jednak facet tak został stworzony, że wygląd kobiety ma znaczenie, z obserwacji wiem jednak, że gusta są różne. Wśród licznych dziewczyn z którymi się spotykałem, tak naprawdę tylko jedna nie była w moim "typie", zresztą ja też w jej :).
Jeśli chodzi o moje nastawienie, nie zawsze było tak, zwykle jak poznawałem dziewczynę byłem podekscytowany i nastawiony pozytywnie. Teraz mając za sobą różne znajomości, dochodzę do takich wniosków - że albo jestem obojętny tzn. nie ma we mnie nic pociągającego czy interesującego dla kobiet, albo trafiałem na dziewczyny nie zainteresowane tworzeniem związku. Stawiam na to pierwsze, gdyż po jakimś czasie jednak dziewczyny te związały się z kimś. Po różnych historiach, trudno mieć wiarę w siebie i we własną atrakcyjność.
Zgodzę się z Marcinem, dla mnie również, posiadane rodziny lub chociaż perspektyw że w przyszłości założę, działało motywująco. Teraz tak naprawdę nie wiem w jakim celu mam szukać lepszej pracy, lepiej płatnej. Mi samemu niewiele trzeba, byle starczyło czasem na jakiś wypad w góry.

(8243)
Gosia, lat 22data: 04.06.2009, godz: 22:30

Że też Wy macie czas na takie obfite w treści dyskusje...:) Ciągle i ciągle te same tematy. A niektórzy mają np. sesję na głowie;) Proszę o trzymanie kciuków!:)
Pozdrawiam cieplutko!

(8242)
katrinadata: 04.06.2009, godz: 22:29

Do Celiny
Dziękuję Ci za wszystkie Twoje wpisy, zawsze chętnie je czytam, choć nie są do mnie skierowane. Jesteś mądrą kobietką i własnie od takich ludzi pragnę się uczyć.

(8241)
głos w dyskusjidata: 04.06.2009, godz: 22:07

Oj Marcin prowokujesz, kombinujesz, próbujesz coś sobie udowodnić. A życie i miłość wciąż takie proste...
Nie jesteś jeszcze taki stary ;) a już taki cyniczny... co będzie dalej. Według mnie (a czytam od jakiegoś już czasu wpisy w Źródełku, oczywiście nie tylko Twoje) boisz się kobiet, dlatego często podkreślasz jakie to one są niedobre, puste, żeby w ten sposób sobie wytłumaczyć swoją samotność. Szukasz wymyślonego przez siebie, nieistniejącego ideału... Pewnie ktoś Cię zranił, nie wiem... Ale masz chłopie problem i nie wiesz jak go ugryźć. Podpierasz się wiarą, modlitwą, ale to nic nie da (paciorki wystarczają do pewnego czasu) dopóki nie zdobędziesz się na odwagę porzucenia wszystkiego co bezpieczne, by wreszcie spotkać "Boga żywego". A wtedy wszystko się zmieni, a właściwie zmienisz się tylko Ty. Problemy nie znikną, bo będą nam towarzyszyć do ostatnich chwil naszego życia, ale zmieni się Twój stosunek do nich. Poza tym będziesz wreszcie wolny. Życzę odwagi.

(8240)
Asieńkadata: 04.06.2009, godz: 21:48

Czytam sobie co tutaj piszecie i postanowilam coś napisać od siebie.
Niektóre osoby "najechały" na AAAAA gdy pisał o tym aby kobiety ubierały zwiewne sukienki, okulary przeciwsłoneczne itd. myśle, że ma on trochę racji. Mężczyzna w końcu szuka koiety a TYLKO koiety noszą sukienki, spódniczki, buty na obcasie, spinki, szaliki, malują usta, paznokcie itd. To jest wyłącznie dla kobiet więc dlaczego ma im się to niepoobać. Ja nie uważam, że noszenie zwiewnej sukienki jest niewygodne, a buty na obcasie mogą być tak samo wygodne jak buty płaskie. I tutaj nie chodzi o to by być ardziej rozebraną niż ubraną tylko o to by być po prostu KOBIETĄ. Jeśli chodzi o makijaż to raczej nie chodzi o tony tapety tylko o to by być zadbaną, jeśli nam coś wyskoczy na twarzy to dlaczego mam tego nie zatuszować?? po to żeby ktoś mi nie powiedzial, ze jestem pustą dziewczyną i dla mnie liczy sie wygląd?? kiedy dziewczyna ma piękne ust dlaczego ma ich nie podkreślać i pokazywać światu?? kiedy ma śliczne ocz dlaczego ma ich nie malować?? Oczywiście jak we wszystkim trzeba zachować umiar.
Jeśli chodzi o męzczyzn to trochę czegoś nie rozumiem. Czasem czytam różne artykuły w internecie i kilka razy spotkałam takie mówiące o tym, że mężczyźni w Polsce nie dbają o siebie, chodzi głównie o tych 40-50 letnich, którzy już mają rodznę, żonę i nie muszą się starać o względy kobiet. Obecnie faceci dbają o siebie bardziej, są pachnący, chodzą do fryzjerów, na solarium itd i to jak widzę też się nie podoba. Ja się nauczyłam w życiu nie oceniać zbyt szybko ludzi. To, że ktoś dba o swój wygląd nie zawsze znaczy że tylko to ma w głowie.
Jeśli chodzi o podrywanie to powiem wam, że kiedyś na pewnej imprezie pewien chlopak poprosił mnie do tańca, świetnie mi się z nim tańczyło, spodobał mi się i do następnego tańca ja jego poprosiłam. Na tym się skończyło, minęło pół roku i koleżanka dała mi jego numer i do niego napisałam. Spotkaliśmy się... a potem ja wszystko popsułam, żałuję tego bardzo ale to już nieważne....
Aha a jeśli chodzi o wiek to hmm ja chyba jestem jakaś dziwna bo mi się podobają młodsi i z nimi miałam zawsze lepszy kontakt. Chociaż może nie do końca jestem dziwna bo kilka takich par znam:)
pozdrawiam serdecznie:)

(8239)
Marcindata: 04.06.2009, godz: 21:37

Do Karina i innych
Masz rację nie auto zdobi faceta bo znam takich którzy jezdzą autobusem a mają kogoś.Zawsze myślałem że jak już kiedyś będę miał samochód to będę miał czym jezdzić do dziewczyny a nie tylko rowerem górskim;)A tymczasem samochód mam a jezdzić do kogo nie........a tymczasem drugi człowiek,kobieta jest kimś kto mnie motywuje do działania,kto powoduje że w mojej głowie świeci się kontrolka:masz dla kogo sie starać!.A jak tego kogoś nie ma to macham na wszystko ręką i nic mnie nie zadowala.Tak moje panie bez Was się opuszczamy,wpadamy w nałogi,tracimy napęd do działania bo jak facet nie ma kobiety,dzieci ,to dla kogo ma się starać,czym się cieszyć...........chyba tylko swoim czerwonym samochodem ale to tylko rzecz,przedmiot a nie żywy człowiek.......Dobranoc:)

(8238)
Marcindata: 04.06.2009, godz: 21:17

Konrad.lat 26
Jaki ja mam sposób na podryw.......to przychodzi spontanicznie ale jest zależne od miejsca i okoliczności choć powiem ci szczerze że po 30-stce już mi kiepsko z tym idzie,jak byłem w twoim wieku;) to po prostu zagadywałem dziewczynę i kropka bez żadnych husteczek czy długopisów:)

(8237)
Celinadata: 04.06.2009, godz: 21:07

Do Grześka,
wydaje mi się, ze osoba towarzyszaca jest tak naprawdę osoba towarzysząca i nie powinno się wymagac, aby dokladala się do prezentów.
To osoba zapraszajaca powinna kupić prezent, a osoba towarzyszaca najwyzej kwiaty.
Oczywiście wszystko zalezy od indywidualego podejścia i wzajemnych ralacji.

Wydaje mi się, ze taka intencja powinna wyjśc od Twojej dziewczyny, jesli wie ze jestes bezrobotny, to sama powinna zapytac, czy moze dołożyc się do prezentu.

Jesłi tego nie zrobi, (wiedząc jaka jest Twoja sytuacja materiala), to najwyraźniej uwaza ze jest tylko osobą towarzysząca...., ale tez moze nie zdawac sobie sprawy z Twoje sytuacji materialnej?
Moze nalezy zapytac?



(8236)
Marcindata: 04.06.2009, godz: 21:02

Do Marta
Oj niepotrzebny ten sarkazm,nie o tym napisałem i ty o tym wiesz dlatego nie odwracaj kota ogonem.Tu nie chodzi o moje ego tylko o coś całkim innego......

(8235)
dziwnaadata: 04.06.2009, godz: 21:02

do grzesiek
Jeśli to Ty dostałeś zaproszenie od kogoś z rodziny bądź znajomych i ona jest Twoją osobą towarzyszącą, to raczej Ty powinieneś kupić prezent za was oboje, ona grzecznościowo może się zapytać czy dorzucić, ale nie ma takiego obowiązku. I nie ma tu znaczenia kto ma pracę, a kto nie. Jeśli zaś Ty jesteś osobą towarzyszącą, to raczej ona powinna zadbać o prezent, natomiast miłe jest i dobrze świadczy jeśli osoba towarzysząca też zechce się trochę do tego dorzucić.
Generalnie myślę, że o prezent martwi się osoba która jest zaproszona bezpośrednio, a nie osoba towarzysząca.

(8234)
karinadata: 04.06.2009, godz: 20:59

Marcinie a czy sam nie prowokujesz dziewczyny własnie zdjęciem na auto..
a zamieśc zdjecie sylwetki chocby pod kosciołem czy nad rzeką.. w plenerze.. wtedy ona spojrzy na Ciebie a nie na auto :) niestety dla niektórych liczy sie materialna strona i auto było ważniejsze..dlatego polecam (bo przeciez to nie Twoj wóz) zdjęcie bez rekwizytów "goły i wesoły" tzn tylko Ty. ta co będzie chciała spojrzy na Ciebie. a powiem CI ze jak facet ma chocby wysłuzonego volswagena czy poloneza to juz ekstra. dobra marka wazna jest głownie dla szpanerek, a przeciez takich nie chciałbyś poznać.
Moja siostra była zadowolona jak jej chłopak miał stary fiat FSO 125P z łatkami w innym kolorze, z jednej strony jak zatrzasnął drzwi tak nie mógł otworzyć, trzeba było znać tajniki zamykania, i tak jeżdzili po Krakowie wsród nowoczesnych marek cieszyła sie ze ma faceta, który jest niezależny bo ma samochod, nie wazne jaki mimo iz szwagier jeżdził najnowszym modelem opla. Na prawde dobre uczciwe dziewczyny zadowolą sie normalnym samochodem, a marke zawsze mozna kiedys zmienic na lepszą..prawda jest jesli takiej dziewczynie spodoba sie chłopak to samochód nie ma znaczenia, przeciez ona bedzie zyc z facetem a nie samochodem :)

Konradzie, nie ma za co. Mysle ze wyzwolisz w sobie wiecej energii i nawet jak sie nie uda za 1, 2... 5 razem to sie nie poddasz bo warto próbować nawet do 10 i wiecej.. a potem bedziesz miał odwagę. Nieśmiałosc trzeba samemu przełamac i przyjąc porażki. Nie ma innej drogi by ją pokonać. Stawiaj sobie wyzwania ale zachowaj w tym cały czas szacunek dla siebie, nawet gdy sie nie uda. Niektórzy muszą sie bardziej starac.. nie rodzą się przebojowi i odważni ale mozna to wypracować. Ja kiedys byłam potwornym dzikusem z lasu i wiem co mówię. tylko metodą prób i błędów. a efekt taki był ze sama podrywałam faceta :) nadal walcze z niesmiałością.. i kocham nowe dreszczyki wyzwań. Jesli tego nie robię to zle sie czuję i muszę coś robić inaczej człowiek marudzieje..

(8233)
37:-)data: 04.06.2009, godz: 20:58

Do lat 38:-)

mam lat 37 i niestrudzenie szukam dalej...
Nie oznacza, ze ma wygórwane wymagania, ale tez nic na silę.

Spotykam się z mężczyznami od czasu do czasu, ale stwierdzam, ze niewielu tak naprawdę szuka powaznej znajomości. Albo ja na takich trafiam, nie wiem?

Wielu osobom(nie mówię, ze wszyscy, ale ja najwyraźniej nie natrafiłam na takiego) jest dobrze byc singlami, mają swoje hobby, prace , podróżują, itp. Owszem chcieliby kogoś mieć, ale musza znaleźc miejsce w swoim napiętym kalendarzu i przestawic troche swoje zycie, nawyki, przyzwyczajenia, chociazby wygospodarowac czas wolny na poznawanie, a to jest trudne......
To sa moje subiektywne tylko odczucia.

Poza tym jest coraz mniej wolnych w "naszym wieku",po prostu większośc juz jest dawno zajęta.

Pozdrawiam i życze powodzenia


(8232)
Arturdata: 04.06.2009, godz: 20:31

Do grzesiek
Zapytaj się jej, bo zapytać wypadałoby się. Inaczej wyjdziesz na sknerę. Ja kiedyś się zapytałem i składałem się i żyję:)

(8231)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej