Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [426] [427] [428] [429] [430] [431] (432) [433] [434] [435] [436] [437] [438] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Monika, lat 35data: 24.04.2009, godz: 19:36

Ostatnio przeczytałam że Benedykt XVI zadał takie pytanie : Gdzie był Bóg kiedy trwała II wojna światowa? Wydaje mi się że był na Krzyżu. To nie był przypadek wybuch wojny. Zobaczcie św Faustynie Pan Jezus objawiał sie w 1933 roku, a wybuch 1939. Pan Jezus mówił o swoim Miłosierdziu a szatan nie mógł tego znieść i pokazał swoje prawdziwe oblicze czyli twarz nienawiści, brzydoty i śmierci.

Powiem Wam dobrze przeżyte cierpienie oczyszcza i zbliża do Jezusa. I tak jak Samarytanka powiedziała do swoich o Jezusie, a później oni powiedzieli że już nie potrzebuja jej świadectwa bo sami się przekonali. Tak i ja po 15 latach od usłyszenia słów w Odnowie w Duchu św że Pan Jezus mnie kocha mogę powiedzieć dziekuję i wierze i wciąż brzmią we mnie słowa : Jezus Zmartwychwstał. Czy może być coś ważniejszego ? Bardzo bym chciała mieć stałego spowiednika. Chyba dojrzałam.

Boże bądź uwielbiony w budzącej się przyrodzie i wróbelkach które śpią na drzewie kiedy czekam na poranny autobus do pracy. I dziekuje za śpiew poranny ptaków i cisze. A także za kwitnący bez,którego nie widziałam prawie trzy lata.

A WY za co chcecie Panu Bogu podziękować?

(7580)
mg, lat 20data: 24.04.2009, godz: 19:30

200 lat

tak śpiewaliśmy
jeszcze rok temu
bo nie wypada
by 100-latkowi kochanemu
100 lat życzyć...
choć starość w oczy zaglądała
Ty zawsze silny i zdrowy
lecz parę dni temu
lekarz odchodząc:
Jasiu trzymaj się
serduszko masz zdrowe!
otuchy dodawał...
Ty jednak wiedziałeś
na mnie już pora
Ona do drzwi puka
do siebie zaprasza...
nie uprzedziłeś!
Dziadku jak mogłeś!
Chociaż we snach
mógłbyś odwiedzić
by się pożegnać
i smutek wypędzić...


nie umie inaczej...gdybym wróciła wcześniej... może bym zdążyła przed śmiercią...

(7579)
Artii, lat 34data: 24.04.2009, godz: 16:51

"O Matko, ktorej Serce zostalo przebite mieczem, przeszyj nasze serca
bolescia i miloscia. Oceanie goryczy, modl sie za nami. O Matko, ktora
pozostalas tak godna pod krzyzem, ucz nas wspanialomyslnie przyjmowac wole
Boga. O Matko, ktora stalas pod krzyzem, ucz nas nie uginac sie w naszych
cierpieniach i doswiadczeniach. O doskonaly Wzorze zawierzenia, podtrzymuj
nas. O wspaniala Matko, wspomagaj nas. O Matko, ktora nie masz rownej sobie,
chron nas."
Marta Robin

(7578)
ja, lat 28, e-mail: smile18@onet.eudata: 24.04.2009, godz: 16:48

Jeżeli jesteś wartościowym chłopakiem, jeśli czujesz się samotny, jeśli jest Ci z tym źle tak jak mi, jeśli szukasz wartościowej dziewczyny zapraszam do korespondencji...

(7577)
Marcindata: 24.04.2009, godz: 16:24

do Wiosennej Radości i Korada
Wiosenna zareagowałaś bardzo emocjonalnie,może spróbuj jakoś normalnie odebrać to co napisał Konrad. A co do Ciebie Konradzie to trochę namieszałeś i do trochę zle połączyłeś te treści które chciałeś przekazać i to spowodowało niezdrowe zamieszanie.....

(7576)
Marcindata: 24.04.2009, godz: 16:13

Do Basia
Nie użalam się,stwierdzam tylko fakt który był bardzo bolesny dla mnie w tym tygodniu.....Teraz się zastanawiam do którego świętego się zwrócić w tej trudnej sytuacji bo przecież życie toczy się dalej,pracować trzeba czy się to podoba czy nie a z ofertami jest słabo niestety:( Pozdrawiam:)

(7575)
~~~, e-mail: izus.1990@o2.pldata: 24.04.2009, godz: 16:06

Jeżeli ktoś chciałby pogadać ...

(7574)
Gosia, lat 23, e-mail: gosiaczek866@op.pldata: 24.04.2009, godz: 10:46

Każdy jest czymś "skażony", ma jakieś doświadczenia i przeżycia, są przeróżne sytuacje i ludzie. Dla jednych decyzja o rozwodzie czy rozstaniu jest bardzo prosta, inni cierpią po nich bardzo, bardzo długo. Nie można uogólniać ludzi, mój kuzyn jest rozwiedziony a to świetny człowiek, któremu życie ułożyło się tak, jak się ułożyło. Pozdrawiam

(7573)
wiosenna radoscdata: 24.04.2009, godz: 10:01

Do Konrad.

A ja bym nie chciala zwiazac sie z mezczyzna ktory o kobiecie pisze ze jest "skazona innym zwiazkiem".

To co piszesz to jakas kompletna masakra.
Nie potrafisz opanowac swych popedow - od tego jest KONFESJONAL a nie internet!
Sugeruję dobra spowiedz i regularne korzystanie z Eucharystii. I odrobine wiecej POKORY bo w ten sposob zadna kobieta Cie nie zechce...

Poza tym przeczysz sam sobie! Powyzej piszesz ze nie chcesz rozwodki ani kogos "skażonego" zwiazkiem a ponizej "Każdy z nas popełnia błędy. Ktoś na przykład źle ulokuje swoje uczucia, zwiąże się z kimś, po czym niestety dochodzi do rozwodu. Może więc nie powinniśmy źle patrzeć na rozwodników. Każdy ma prawo do błędów. Wszyscy bowiem jesteśmy grzeszni."

To Ty sie w koncu chlopie zdecyduj co sadzisz o rozwodnikach. Bo mozesz urazic czyjes uczucia - rozwodu sie nie bierze tak, o, z marszu, to jest bardzo powazna decyzja i zanim do tego dojdzie rozne sytuacje sie ludziom zdarzaja.
Sa ludzie ktorzy sie rozeszli a zyja samotnie bo chca byc blisko Eucharystii i Boga. Sa tacy, ktorzy nie moga wrocic do pelnego uczestnictwa we Mszy sw bo kiedys cos gdzies zla decyzje podjeli i teraz trudno to odkrecic... Sa kobiety po rozwodzie ktore sa wspanialymi matkami, kobietami, chrzescijankami i cierpia bo tacy jak Ty naklejaja na nich latki "Skażona".

Teraz nie musisz czekac az ktos pierwszy rzuci kamieniem bo sam to zrobiles.

(7572)
Skrzacik, lat 27, e-mail: skrzacik00@op.pldata: 24.04.2009, godz: 09:42

Z tym internetem to bywa różnie... Są i związki które mimo, że poznane przez internet twają. Np Mój. Poznaliśmy się dzięki Adonai - ŹRÓDEŁKU i tak nasza znajomość mimo kilometrów przerodziła się w uczucie i trwa do dnia dzisiejszego :-) Wkrótce, bo już za 2 miesiące zostanie przypieczętowana związkiem małżeńskim.

Nie poddawajcie się i mimo trudności... szukajcie. Nie tylko w internecie.., a jeśli już to i tu bywa jak w życiu. Jednym się uda innym nie. Głowa do góry i Powodzenia!

PS: Proszę pomódlcie się za Nas. Pozdrawiamy Skrzacik i Krasnoludek ;-)

(7571)
Konrad, lat 26data: 24.04.2009, godz: 01:04

Nie chciał bym się związać z kobietą, która jest rozwódką. Jestem kawalerem, nie obcowałem nigdy z żadną kobietą, dlatego też bym chciał by moja ewentualna przyszła partnerka również była nie skażona innym związkiem.
Niestety, kiedy krytycznie się sobie przyjrzę i wczytam w słowa Ewangelii, to tak naprawdę popełniłem już cudzołóstwo.
"Każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim (...) jeśli tedy prawe oko twoje gorszy cie, wyłup je i odrzuć od siebie (...) a jeśli prawa ręka twoja cię gorszy, odetnij ją i odrzuć od siebie (...)"

Gdybym chciał żyć w zgodzie z powyższymi naukami, powinienem mieć wyłupane oba oczy i odcięte obie ręce. Nie potrafię opanować swoich popędów.

Każdy z nas popełnia błędy. Ktoś na przykład źle ulokuje swoje uczucia, zwiąże się z kimś, po czym niestety dochodzi do rozwodu. Może więc nie powinniśmy źle patrzeć na rozwodników. Każdy ma prawo do błędów. Wszyscy bowiem jesteśmy grzeszni.

"A kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem"

(7570)
robert, lat 26data: 23.04.2009, godz: 23:28

Dawno nie zaglądałem na Źródełko, więc lektura problemów z którymi zmagają się ludzie jest dość długa. Zaciekawił mnie wpis "**" na temat pewnej znajomości internetowej, jak już pisałem mam niemiłe wrażenia związane z takimi znajomościami. Przeszedłem coś podobnego, tyle że to dziewczyna tak mnie zwodziła i to dość długo. Była sympatyczna, często rozmawialiśmy, polubiłem ją. Proponowałem wielokrotnie spotkania, doszło do nich dwa razy, choć nic nie stało na przeszkodzie aby były częściej, gdyż mieszkaliśmy w tym samym mieście. Znajomość ta trwała prawie dwa lata, niejednokrotnie dawała do zrozumienia że mogłaby być ze mną, później uświadomiłem sobie że była to dla niej zabawa, gdyż w tym czasie umawiała się całkiem poważnie z innymi. Dowiadywałem się o tym później, zwykle przy okazji gdy rozstawała się z tymi facetami i miała z tego powodu kiepski nastrój. Przez jakiś czas była wyraźnie milsza wobec mnie, ja odbierałem to jako dowód sympatii i szanse na rozwój znajomości, później znów zaczynała unikać rozmów ze mną gdyż kogoś poznała i jej zależało, potem znów kończyła te znajomości i dalej grała ze mną. Po jakimś czasie uświadomiłem sobie że to nie ma sensu ale nie potrafiłem zakończyć tej znajomości, cały czas zależało mi i mimo wszystko czułem sympatię wobec niej. W końcu przestała się sama odzywać. Po tym wszystkim, mam już kompletnie dość znajomości internetowych, przestałem ufać dziewczynom, bo jak tu zaufać - ona należała do spokojnych, religijnych kobiet, przynajmniej stwarzała takie pozory. No i jak tu być pewnym siebie, pewnym swojej "wartości" czy atrakcyjności? Zwłaszcza gdy ma się znajomych którzy jednym uśmiechem i słowem potrafią przyciągnąć dziewczynę, a ja nawet tysiącami miłych słów nie mogę zachęcić do spotkania? Majowy weekend spędzę w pracy, teraz nawet cieszę się z tego, lepsze to niż siedzenie w domu i przypominanie sobie tego wszystkiego, czy parku gdzie można natknąć się na zakochane pary. Takie tam moje problemy.

(7569)
Basiadata: 23.04.2009, godz: 22:40

Marcin "Jak Pan Bóg zamyka drzwi to otwiera okno".Może masz dostać coś lepszego w życiu.Nie użalaj się nad sobą.O ile się nie mylę Św.Agustyn powiedział ,że dopóki walczysz jesteś zwycięzcą".Powodzenia
pozdrawiam Basia

(7568)
Marcindata: 23.04.2009, godz: 21:31

A ja byłem się dziś rozliczyć z firmą w której pracowałem i czuję że coś się skończyło,jakiś etap pracy zawodowej w moim życiu ale nie tylko pracy ale i myślenia o swoim życiu i o tym co mnie otacza.I pojawia się trudne pytanie:co dalej?No właśnie...to my sami kreujemy rzeczywistość która nas otacza a jednak czasami nie na wszystko mamy wpływ i to może być bolesne.Bo przecież w moim wieku do pełni szczęścia jest potrzebny spokój sumienia,rodzina,stabilna sytuacja zawodowa.To wszystko wprowadza harmonię w życiu ale długotrwały brak tych rzeczy powoduje rozdrażnienie,zamknięcie w sobie,smutek.Znów po raz wtóry w życiu w najbliższą niedziele uklękne u krat konfesjonału by zacząć od nowa...Oby był to nie tylko początek odnowy ducha ale i ciała które przecież nie powinno być więzieniem dla duszy jak głosi pogląd filozoficzny....Dobrej nocy życzę wszystkim!:)

(7567)
Maleńkadata: 23.04.2009, godz: 20:13

Zależy w jaki sposób odebrałaś 'doświadczenie'- nie miałam na myśli tego, że może miała kiedyś do czynienia z rozwodnikiem i ma konkretnie doświadczenie w tego typu związkach. Miałam jedynie na myśli to, że, z tym się chyba zgodzisz, strach ma zawsze jakieś podstawy, z czegoś wynika, generalnie z czegoś co się działo w przeszłości w naszym życiu, możliwe, że nie do końca nawet sobie zdajemy z tego sprawę jaki to miało wpływ na naszą podświadomość. Mam nadzieję, że udało mi się doprecyzować i że nie zaprzeczysz, że tak zazwyczaj bywa. Pozdrawiam!

(7566)
Izadata: 23.04.2009, godz: 19:37

Do dziwna

To co czujesz to naturalne "kobiece" uczucie, więc absolutnie nie jesteś dziwna :)) Nawet nie próbuj sobie tego wmawiać, a jak inni będą tak mówic to "zatkaj" uszy. Normalne, że chcesz założyć rodzine w zgodzie z prawem Bożym a życie z rozwodnikiem...nietstye nie jest według tego planu. Dlatego Pan Bóg jest na pewno z Ciebie zadowolony. Kroczysz dobra drogą:))Dużo kobiet ma takie odczucia i lęki, szczególnie wtedy, gdy bardzo chcą byc z kimś blisko a czas przecież upływa (każdemu z nas, nie tylko samotnym kobietom) Wtedy pojawia sie lęk i bojaźń...czy ja dobrze robię...bo przecież ciągle w moim życiu kogoś brakuje....a tak naprawdę to TY jesteś górą! I oby tak dalej!+

(7565)
do Maleńkadata: 23.04.2009, godz: 17:28

zrozumiałam z Twojego wpisu, że podstawa równa się doświadzczenie- może niewłaściwie.
Dziwna nie pisała nic o swoim doświadczeniu, po prostu paraliżuje ją strach i to wszystko. Nie wiemy z jakiego powodu. Podstawy można mieć tak myślę, a doświadczenie to jeszcze coś innego.

(7564)
Maleńkadata: 23.04.2009, godz: 14:20

Do dziwna:
Oczywiście, że nie powinnaś się leczyć, nie wiem skąd takie wnioski. Wszystko ma jakieś podstawy, nie wiem jakie miałaś doświadczenia, ale jestem pewna,że Twój strach przed spotkaniem rozwodnika nie bierze się z nikąd, zacznij od zastanowienia się dlaczego tak jest. Samo poznanie przecież nie jest niczym złym, rzecz w tym co dalej z tym zrobisz...co nie oznacza, że powinnaś wogóle unikać poznawania nowych ludzi, mimo wszystko większość to nie rozwodnicy, więc możesz dużo stracić. Odwagi!

(7563)
do dziwnadata: 23.04.2009, godz: 10:22

to nie Ty jesteś dziwna, to ludzie są dziwni.Nie wszyscy oczywiście, ale większość. Słabi są, z obawy przed różnymi rzeczami krzywdzą siebie i innych.
A ja im dłużej żyję, tym bardziej przekonuję się, że mężczyzni są gorsi pod tym względem od kobiet. Są niedojrzali, nieodpowiedzialni, zmienni w nastrojach jak dzieci. Przykre to, ale takie są fakty.
Z drugiej strony, tych mężczyzn wychowujemy my- kobiety, więc od nas też zależy jakim facetem będzie w przyszłości syn. Tylko, no właśnie, żeby dobrze wychować syna, córkę trzeba mieć obok prawdziwego faceta-męża jak mówi kościół. Jak to zrobić, gdy obok NIKOGO takiego nie ma. Skąd dziecko ma czerpać właściwy wzorzec?
To wcale nie jest łatwe, więc pewnie wyrośnie znów ktoś niedojrzały, nieodpowiedzialny i poraniony i tak koło się zamyka.
Mówisz, że boisz się, że trafisz na rozwodnika. To portal katolicki--kościół nie uznaje rozwodów. Więc zwiąż się z kimś kto bedzie wolny, bedzie mógł zawrzeć ślub z Tobą przed Bogiem. Będziesz żyć w zgodzie ze swoim sumieniem, a to też ważne.
Gdyby coś nie daj Boże niedobrego wydarzyło się potem w małżenstwie, to przecież jest modlitwa, ona zawsze pomaga i cierpienie też można za kogoś ofiarować, ono ma sens. Każde cierpienie ma sens, jeśli jesteś ochrzczona jest ono wpisane w Twoje życie, nie uciekniesz od niego.
Ja po ludzku życzę Ci wszystkiego dobrego, normalności i uśmiechu :-) i nie martw się na zapas, ale lepiej dmuchać na zimne niż potem się sparzyć ;)

(7562)
**data: 23.04.2009, godz: 06:12

wcześnie jeszcze jest, ale Adonai zawsze otwarty, więc napiszę. Czemu we mnie naiwność taka wielka jest? z czego to wynika? Poznałam faceta, gościu ewidentnie bawi się mną , nigdy absolutnie nigdy nie myślał o spotkaniu, o niczym wiecej oprócz zabawy, takiej niezobowiązujacej, wesołej, trochę romantycznej, to wszystko. A ja głupia jak ten osioł wciąż uparcie za wyimaginowaną marchewką idę.
Przecież to bez sensu. Gdyby chciał już dawno spotkał by się ze mną. To była znajomość internetowa, pisaliśmy do siebie. Póżniej nie pozwolił mi już do siebie pisać. Trudno mi z tym zakazem było, ponieważ czułam , że gdy on czyta moje słowa, to jakaś namiastka bliskości się wytwarza. Skończyło się, a ja wciąż uparcie miałam nadzieję- ale tej nadziei już nie ma , niczego już nie ma...
Kochani życzę wam wszystkim błogosławionego dnia, a za mnie specjalistkę, od nieroztropnych, naiwnych marzeń pomódlcie się. Marzenia marzeniami a życie życiem, ależ głupia byłam,

(7561)
tomek, e-mail: piotr9999.5@o2.pldata: 22.04.2009, godz: 23:05

do Taki Ktoś

jesli mógłbym Ci coś doradzić to to:

rano odmów sobie litanie do Krwi Chrystusa i ofiaruj ja w intencji siebie o pokój serca,poproś Jezusa aby udzielił Ci pokoju serca przez cały dzień aż do następnego ranka.

Może to wydawać Ci się śmieszne ,ale zobacz sam.

(7560)
dziwnadata: 22.04.2009, godz: 22:22

Przed zawieraniem nowych znajomości paraliżuje mnie strach przed natrafiniem na rozwodnika.Czy powinnam sie leczyć? czy to fobia? Czy takiego człowieka nie mozna pokochać? tak bardzo chciałabym zyć w zgodzie z Bogiem, ale wszyscy wkoło mówią ze jestem dziwna... może jestem?

(7559)
Ines, e-mail: Ines10@vp.pldata: 22.04.2009, godz: 21:02

Cieszę się,że to co napisałam kogoś podniosło na duchu...:) ,,Wolni od Niemocy,, to jedna z tych ksiązek, którą Bóg dał mi w odpowiednim czasie...nie chcę jej zatrzymywać dla siebie, dlatego napiszę jeszcze jeden fragment...który też mam nadzieję poruszy jakieś struny waszych serc...

,,Co myśli o tobie Bóg...?
Przede wszystkim przypomnij sobie,że jesteś tyle wart,ile zapłacił za ciebie Jezus.
Odkupił ciebie jak niewolnika z rąk szatana. Zaplacił za cibie nie trzydzieści srebrników, nie miliom dolarów czy miliard euro, ale Swoją Śmiercią!
Jesteś wart życia Jezusa! Czy to jest mało?
Jesteś na świecie, bo nawet jeśli nie byłeś chcianym dzieckiem, to chciał ciebie Bóg...tak bardzo, że zaryzykował twoje istnienie, mimo tego, że wiedział,co może cię spotkać i mimo tego, że twoi rodzice być może cię nie planowali, ale planował ciebie Bóg...jesteś chciany przez Boga!
Jesteś Jego skarbem, bo On, kiedy stał się człowiekiem, wyrzekł się całej chwały Nieba, byleby ciebie kupić...jak skarb!
Bóg do Ciebie mówi: Mój Skarbie!
Może dotąd myślałeś,że jesteś ,,piątym kołem u wozu,, że zawadzasz wszystkim i czujesz się niepotrzebny nikomu? Ale pomyśl,że piąte koło w aucie jest zapasowym i bez niego każde auto jest w niebezpieczeństwie. Piąte koło jest nieużywane , ale gdy któreś pęknie, ono jest najbardziej potrzebne. I tak może być z twoim zyciem. Teraz jeszcze nie widzisz, do czego jesteś potrzebny, ale może przyjść taka chwila w twoim życiu, i przyjdzie, że inni bez ciebie się nie obejdą!
Może myslisz,że masz nieudane -ale nieudane życie ziemskie, jest często udanym życiem w duchu, udaną wiecznością.
Wszyscy święci, z Jezusem na czele, mieli po ludzku nieudane życie. Mając 33 lata był przegrany i takie życie uczynił wzorem dla nas, nieudane życie, które oddał Ojcu.Jeśli oddasz swoje życie Ojcu, to jest ono już święte!
Może myślisz,że jesteś pusty wewnątrz, że masz pustkę w sercu,że nic w tobie nie ma, ale przecież tylko pustka może przyjąć pełnię!
Tylko puste naczynie przyjmie to, co się do niego wlewa.Do naczynia, które coś w sobie ma, nikt już nic nie wlewa, a jeśli nawet, to zmieści się tylko tyle, ile jest pustego miejsca.
Puste serce, najpełniej przyjmuje łaskę!
Czasami niektórzy określają się mianem ,,poroniony płód,, ale właśnie tak o sobie powiedział św Paweł, ostatni z apostołów, a przecież najaktywniejszy,najpłodniejszy.
Niektórzy myślą o sobie,że są kozłami ofiarnymi, ale takim właśnie był Chrystus.
Jeśli i ty poczułeś się kozłem ofiarnym,ofiaruj swoje poczucie wykorzystania przez innych Jezusowi, a będziesz miał udział w Odkupieniu.
Uwierz w to!
Jesteś potrzeby przede wszystkim Bogu po to, aby mógł ciebie kochać...i Bóg nic innego od ciebie nie chce.
Tylko tyle! On chce ciebie kochać!!!
Pozwól Mu na to!
Bóg pamięta o tych, o których inni zapomnieli.
On nie pomija tych, których wszyscy pominęli,On wywyższa poniżonych i ostatni są dla Niego pierwszymi.
Nie zapomnij o tym.
Spójrz do tyłu, w swoją przeszłość, zobacz swoją zjawę i spróbuj mimo lęku, uwierzyć, że Jezus chce, abyś w tym wszystkim usłyszał Jego potwierdzające twoje życie Słowo!
A teraz módl się wdzięcznym sercem za to, co Bóg ci dziś powiedział...,,

Dobranoc;)


(7558)
Chmurka99data: 22.04.2009, godz: 12:12

Inez napisałaś bardzo piekne opowiadanie dziekuje...
Ale czy Trawiasta nie napisala tez ze trzeba dziekowac w kazdym polozeniu?

Taki Ktoś, wspolczuje Twojemu cierpieniu ale chyba przesadzilas z tymi katolikami. Tak to odbieram. Tu sie zgodze z Marcinem.

pozdrowienia

(7557)
do Marcina/Krysia(k....)data: 22.04.2009, godz: 10:51

''Nie potrzebują lekarza zdrowi lecz Ci ,którzy się zle mają ''- spróbujmy zrozumieć innych - każdy inaczej radzi sobie z problemami...

(7556)
Marcindata: 22.04.2009, godz: 10:03

Do taki ktoś
A kim jesteś że doznałaś niezrozumienia ze strony "wzorowych"katolików?Nie uogólniaj"wy katolicy" i nie szuflatkuj innych jak robi to wielu ludzi,spróbuj stanąć ponad tym.Nie wszyscy są zli,nierozumiejący.....

(7555)
k....data: 22.04.2009, godz: 09:18

Do '' taki ktoś''

Rozumiem Cię choć nie wiem dlaczego cierpisz , każdy z nas ma w życiu takie chwile że ma ochotę krzyczeć ,że świat jest niesprawiedliwy i wtedy na pewno nie pomoże mu cierpka ocena sytuacji tylko zrozumienie i współczucie ze strony innych ludzi.
Widzę że czujesz się zawiedziona po wizycie na tej stronie , ja zaglądam tu od pewnego czasu i myślę że dobrze zrobiłaś pisząc , bo w pewien sposób ulżyłaś sobie wyrzucając z siebie emocje ,których pewnie nagromadziło się sporo i choć wydaje Ci się że nic Ci to nie pomogło - to na pewno znalazło się kilka osób, które pomodliły się w Twojej intencji i ja się do nich przyłączam.
Ja jestem osobą bardzo skrytą i choć wiem że można tu pisać o wszystkich swoich problemach - duchowych zwłaszcza -nie jestem w stanie opisać tego co mnie boli , a też przechodzę teraz trudne chwile - ale Pan Bóg wie i w tym cała moja nadzieja że sobie z tym poradzę.
Myślę że nie ma tu osób nieżyczliwych , każdy ma prawo do własnego zdania więc nie wkurzaj się na Trawiastą, bo nie miała złych intencji
Pozdrawiam.

(7554)
Szoladata: 21.04.2009, godz: 23:24

do taki ktoś
nie wyżywaj się na całym źródełku, nie uogólniaj, "wy katolicy", oczekujesz, jak przypuszczam tego żeby potraktować Cię indywidualnie, Ciebie i Twoje problemy, więc Ty też traktuj indywidualnie i nie mierz wszystkich jedną miarą, czasami wśród dziesiątek obcych ludzi znajdzie się jedna duszyczka która nas zauważy i jest właśnie nam w stanie pomóc

(7553)
Trawiasta, lat 28data: 21.04.2009, godz: 21:34

Do Taki Ktos

Prosze bardzo - ciesze sie ze znajdujesz cierpkosc tam, gdzie jej nie ma... To tez o czyms swiadczy :)

Pepek swiata to bardzo uniwersalne okreslenie. A jakbys doczytala ze zrozumieniem i w spokoju ducha wstep mojej wypowiedzi, to zauwazylabys ze nie pisze tego personalnie do Ciebie.
No ale skoro wiesz lepiej jacy sa katolicy, to prosze bardzo, ciesze sie, ze zaspokoilam Twoja potrzebe cierpkosci i polecam sie na przyszlosc.

A teraz na powaznie....

1. Prosze Cie zebys nie wyrywala zdan z kontekstu i nie przykladala wszystkiego do siebie. Nie jestes bowiem pepkiem swiata :) A ten tekst to suma przemyslen co zreszta zaznaczylam - zacytuje moze dla porzadku i przypomnienia: "Po kilku rozmowach z roznymi ludzmi, obejrzeniu kilku programow, dyskusjach z Bliskimi.... po lekturze wpisow na Zrodelku i kilku innych portalach....". Rozkladajac cytat na czynniki pierwsze zauwazymy, ze wspomnian w nim o:

KILKU ROZMOWACH
Z ROZNYMI LUDZMI
KILKU PROGRAMACH
DYSKUSJACH Z BLISKIMI
KILKU INNYCH PORTALACH

sumujac powyzsze: Nie, nie jestes pepkiem swiata i o Tobie akurat nie jest w tym tekscie wspomniane! Takiej intencji nie mialam.
Poza tym, zawsze jesli pisze do kogos personalnie to go o tym uprzedzam na poczatku wpisu podajac jego nick pod ktorym wystepuje. Patrz: poprzednie moje posty i dyskusje z innymi.

2. Skoro moj wpis spowodowal taki (nadmierny moim zdaniem) wybuch emocji i urazonej dumy (tak to odbieram, to moja subiektywna ocena -> zaznaczam!), to znaczy ze cos w Tobie drgnelo. I bardzo dobrze, bo nie ma nic gorszego jak tekst bez odpowiedzi i bez echa.

3. Odebralam Twoja odpowiedz jak wrzask obrazonego dziecka. Zwlaszcza ostatnie zdanie - pozwol, ze je przytocze, zeby nie byc posadzona o dodawanie czegokolwiek. Napisalas "Miałam opowiedzieć tu swoją historię, ale wybaczcie, nie będę Was epatować swoim byciem pępkiem świata!"
Nie, nie epatuj. Epatowanie przeslania prawdziwy sens rzeczy i odksztalca rzeczywistosc. Podobnie jak czynia to emocje....

4. Nie zgodze sie ze patologia jest w pelni niezasluzona - z mojej wiedzy, a mam ja od specjalistow, wynika, ze patologia - np alkoholizm i narkomania - to nie sa w pelni niezasluzone rzeczy ale konsekwencja swiadomego wyboru konkretnej jednostki. Wiecej o tym znajdziesz na stronach PARPA, Niebieskiej Linii, stron zajmujacych sie tematyka dzieci maltretowanych, gwalconych, DDA itp.
Prosze nie wrzucaj do jednego worka moich rozwazan i pytan o sens aborcji i nazywanie patologii cierpieniem w pelni niezasluzonym. TO BEZ SENSU i niczemu nie sluzy.

5. Cytuje "Nie, to było pytanie retoryczne, bo i tak nie mam zamiaru czytać Twoich wypowiedzi, ani tu więcej wracać na tą stronę." - zycze Ci szerokiej drogi i pomyslnych wiatrow. Mam nadzieje ze jednak wrocisz, ochloniesz i sprobujesz podjac rzeczowa dyskusje na poziomie cywilizacji ktora nie opiera swoich podstaw na postawie "zabieram swoje zabawki i ide do innej piaskownicy".

Mimo cierpkosci, emocji i rzucania piaskiem pozdrawiam Cie serdecznie
Trawiasta rosnaca dookola piaskownicy (moze Twojej?) :)

(7552)
Inesdata: 21.04.2009, godz: 20:46

To fragment książki ,,Wolni od niemocy,, Augustyna Pelanowskiego.Dla wszystkich, którzy czasem czują się połamani...

-Wobraź sobie-mówiłem-że siedzisz w poczekalni w szpitalu i masz skomplikowanie połamaną rękę. Czujesz się samotna,bo w poczekalni nikt nie ma tak skomplikowanego połamania. Marzysz o tym, żeby ktoś się przysiadł z podobnym połamaniem. Nagle dosiada się jakiś mężczyzna, niewiele starszy od Ciebie. Ma też połamaną rękę-tę samą , co ty. Przez chwilę milczy i oswajasz się z jego obecnością. Później opowiada swoja historię życia,zwierza ci się,i widzisz,że jest podobnie połamany w życiu, jak połamana jest jego ręka. Odkrywasz też, że macie podobne historie życia podobnie połamane ręce.
Co czujesz? Złość?Niechęć? czy bliskość i wdzięczność,że jest tak blisko ciebie i jest tak samo połamany...?
-Poczułabym wdzięczność!
-To jest Jezus!
-Co mam Mu powiedzieć?
-Podziękuj Mu po prostu.On nie tylko przeżył straszne życie i odrzucenie, ale uczynił to po to, by się do ciebie zbliżyć, po to, byś się czuła podobna do...Syna Bożego!
Nagle cała jej złość do życia i niechęć do siebie, zamieniła się w radość i wdzięczność Jezusowi, a niechęć do swej historii, przemienieła się w uznanie wartości tego, co wydawało jej się jeszcze chwilę temu bezsensownym ciężarem usztywniającym jej istnienie jak gips na połamanej ręcę!
Powiedziałem do niej:
,,Pochwal Go,podziękuj Mu jeszcze raz całą sobą!,,
Chwała Bogu za życie, które przyjął, za życie, które było pozbawine chwały, za życie, które było pełne hańby!

(7551)
głos w dyskusjidata: 21.04.2009, godz: 20:40

Myślę sobie, że czasami nie wszystko da się wytłumaczyć. Pozostaje to dla nas tajemnicą. Nie jest prawdą, że naturalną reakcją człowieka na cierpienie jest zgoda, naturalny jest BUNT. I każdy musi przez ten BUNT przejść, a jego blokowanie do niczego dobrego nie prowadzi. Dopiero po okresie buntu można zobaczyć sens swojego cierpienia i nierzadko za nie Bogu podziękować.
Osobie która cierpi nie powinno się prawić kazań w stylu "Bóg Cię kocha", Popatrz na Jezusa, który tyle wycierpiał", "chrześcijanin powinien cierpieć" itp. itd. bo to tylko pogarsza jej stan. Taką osobę trzeba mocno przytulić, wysłuchać jeśli trzeba i powiedzieć JESTEM, ROZUMIEM Twój żal.
"taki ktoś" przytulam Cię więc wirtualnie.

(7550)
k...., lat 36, e-mail: k-r-y-s-i-aa@wp.pldata: 21.04.2009, godz: 19:10

.............dylematy, problemy , kłopoty ,pytania , wątpliwości - któż ich nie ma ? - ważne by znalezć kogoś kto pomoże nam znalezć wyjcie z sytuacji , wysłucha, doradzi - niestety coraz trudniej o takich ludzi , a może mi się tak tylko wydaje........pozostaje zawsze modlitwa.

Anioł nigdy nie upada , diabeł upada tak nisko że nigdy się nie podniesie, człowiek upada i powstaje.............

(7549)
Izadata: 21.04.2009, godz: 19:05

Do "hej"

Dobrze, że trafiłas na Adonai.pl bo to jest stronka, na której możesz napisac cos od serca i wyrzucic z siebie żale. Nikogo nie omija krzyż, w najmniej oczekiwanym momencie spada na nas kamien boleści. Samotnośc nie ułatwia tej codziennej walki, ale własnie w takich momentach można napisać na żródełku o swoich boleściach. Mimo, iz czasami odpowiedzi są nader szczere i czasami można poczuć się niejako dotkniętym, ale zawsze....zawsze ktoś odpowie :) powodzenia Hej we wszystkim :)

(7548)
o Cierpieniudata: 21.04.2009, godz: 18:14

"(...)Jezus nie mówi od razu do wiatru i morza, aby ucichły. Pozwala, aby sztorm nadszedł. On ingeruje dopiero w chwili, kiedy zaczynamy tonąć. Czeka do momentu, kiedy jest już prawie za późno, jakby kochał ostatni dzwonek. Nie, dlatego, aby chciał nas dręczyć. Robi to, ponieważ sztorm jest dla nas pożyteczny i zajmuje ważne miejsce w życiu. Bez burz nie wzrastamy. Nie wymaga wielkiej wiary liczyć na Boga, kiedy morze jest spokojne i wszystko układa się pomyślnie. Gdy jednak znajdujemy się w trudnym położeniu, kiedy nie widzimy drogi wyjścia, wtedy nasza wiara i nadzieja mają szansę wzrostu. On wiedzie nas w beznadziejność nie po to, aby wypróbować naszą nadzieję, ale po to, by stała się ona niezłomna. Pragnie, by była w stanie pokonać beznadzieję.
Gdyby Jezus ingerował zbyt wcześnie, wówczas sztorm chybiłby celu. W momencie, gdy wyczerpuje się cała ludzka nadzieja, przychodzi czas na nadzieję Bożą. Nadzieję na Boga. Kiedy Jezus odsłania okropne zdarzenia, jakie poprzedzą Jego powtórne przyjście, dodaje, zupełnie niespodziewanie: "Kiedy się to dziać zacznie, to nabierzcie ducha i podnieście głowy, gdyż zbliża się wasze odkupienie". W czasie, gdy wszystko idzie jak najgorzej, mamy najbardziej zaufać.
(...)"Czemu tak bojaźliwi jesteście?". Jezus mówi, że im brak wiary. Lęk zestawia z wiarą. Te dwie rzeczywistości wykluczają się wzajemnie. Jeśli wierzymy, to nie ma w nas lęku. A jeśli się lękamy, to wiadomo, że brakuje nam wiary. Lęk jest zawsze sygnałem alarmowym. "Bardziej wierz!", mówi lęk. Wierzyć, to mieć odwagę Jemu siebie zawierzyć, zaufać Mu, złożyć siebie samego i swoje życie w Jego ręce i wiedzieć, że ono jest tam bezpieczne.
(...) "/ks.Pierzchalski/

***

"Cierpienie i choroba są wpisane w tajemnicę życia człowieka na ziemi. Z pewnością należy walczyć z chorobą, bo przecież zdrowie jest darem Bożym. Ale ważne jest też, aby umieć odczytać zamysł Boży, kiedy cierpienie puka do naszych drzwi. „Kluczem” do jego odczytania jest Krzyż Chrystusa. Wcielone słowo wyszło naprzeciw naszym słabościom, biorąc je na swoje barki w tajemnicy krzyża. Od tamtej chwili istnieje możliwość nadania sensu każdemu cierpieniu, dzięki czemu jest ono szczególnie cenne. Od dwóch tysięcy lat, od dnia męki Chrystusa, krzyż jaśnieje jako najpełniejsze objawienie miłości Boga do nas. Kto potrafi przyjąć go we własnym życiu, doświadcza, że cierpienie, rozjaśnione światłem wiary, staje się źródłem nadziei i zbawienia. "/Jan Paweł II/

(7547)
hankadata: 21.04.2009, godz: 16:47

Maryja miała przede wszystkim Boga i Jego wolę pełniła. To Bóg postawił przy niej Józefa, by Boży Syn dorastał w prawdziwej rodzinie. Ale przecież św. Józef był człowiekiem, który też miał wątpliwości. Maryja nie powiedziała mu o Zwiastowaniu kiedy to przyjęła Je, ale wielbiła Boga. Św. Józef zauważył dopiero że jest w ciąży i myślał co by tu zrobić. I to nie Maryja Mu wyjaśniała Boże tajemnice, ale Anioł. A Maryja ufała Bogu.

Pod Krzyżem nie było św. Józefa. Patrząc po ludzku Maryja była pod Krzyżem praktycznie sama. Najbliższa jej Osoba, jej ukochany Syn i Bóg umierał w strasznych mękach. Obok Niej był Apostoł Jan. Ale przede wszystkim był obecny Bóg, któremu Ona nie przestawała ufać.

Czasem wydaje nam się, że gdybyśmy tylko mieli obok siebie osobę tak prawdziwie bliską i tak kochaną, to byłoby nam o wiele prościej, cierpienie mniej by bolało, bo znajdowalibyśmy pocieszenie, i wszystko zaczęłoby mieć sens, i życie nabrałoby barw, i zaczęłoby być lepiej. Już byśmy nie tęsknili więcej, i nie byłoby smutnych wieczorów. Zapominamy że jest Bóg, najbardziej bliski i kochający miłością największą i najwspanialszą,za którą wciąż tęsknimy. I że Jemu trzeba zaufać, bo On się wszystkim zajmie jeśli Mu tylko na to pozwolimy.

(7546)
***data: 21.04.2009, godz: 09:18

zgadzam się Trawiasta, jak zwykle pięknie napisałaś, z rozmachem. To wszystko prawda co piszesz. Mówisz o Maryi, tak niezwykła kobieta, silna, mądra, cierpliwa, ciepła, matka Boga, tylko...
tylko ona chyba miała przy sobie Józefa, czy tak? Nie znam sie na teologii,

(7545)
JACEK " TYGRYSEK ", e-mail: wiatr11@amorki.pldata: 21.04.2009, godz: 08:59

NA STRONIE WWW.SOPOCKO.PL SĄ BARDZO CIEKAWE KRÓTKIE TEKSTY CODZIENNIE NOWE ROZWAŻANIA BŁOGOSŁAWIONEGO KSIĘDZA MICHAŁA SOPOĆKI O MIŁOSIERDZIU BOŻYM. BYŁ ON SPOWIEDNIKIEM ŚWIĘTEJ SIOSTRY FAUSTYNY I PROPAGOWAŁ KULT BOŻEGO MIŁOSIERDZIA.ORAZ JEST TEŻ PIĘKNA STRONA O ŚWIĘTYM MICHALE ARCHANIELE GDZIE MOŻNA PISAĆ GRATIS INTENCJE MODLITEWNE WWW.MICHALICI.PL . POZDRAWIAM WSZYSTKICH.

(7544)
Trawiasta, lat 28data: 20.04.2009, godz: 23:21

Taka mnie refleksja naszla.... Po kilku rozmowach z roznymi ludzmi, obejrzeniu kilku programow, dyskusjach z Bliskimi.... po lekturze wpisow na Zrodelku i kilku innych portalach....

Nigdy nie mow "nie zasluzylam na cierpienie" - nigdy tak naprawde czlowiek nie moze stwierdzic obiektywnie czy zasluzyl, czy nie...

Sa takie rodzaje cierpienia na ktore pracujemy sami, z uporem osla, ciagnacego wozek za wyimaginowana marchewka. Sa takie schematy ktore nas trzymaja na uwiezi bo nie umiemy - nie chcemy - z nich wyjsc.
Sa takie zachowania ktorych ofiara padamy bo przyzwyczailismy sie, obroslismy skorupka codziennosci, o ilez latwiej z krzykiem Panu Bogu nawymyslac i uskarzac sie na swoj los...

O ilez trudniej siegnac w glab siebie samego, swojego serca bo to w nim rodzi sie wszelkie dobro i zlo, tam maja poczatek wszystkie schematy, kajdany ktore nas wiezia, lęki, nieufnosc, trwoga... I trudno jest stanac w ciszy przed samym soba i powiedziec prawdziwie i w pokorze serca skruszonego "Tak, Panie, zgrzeszylem - moja wina, bardzo wielka wina... Przebacz Panie!"

O jak trudno po szczerym wyznaniu win ZMIENIC siebie i swoje postepowanie, isc w swiat walczac ze slabosciami i patrzec ufnie w Krzyz przyjmujac kazde cierpienie jako laske....

Jezus milczal. Gdy byl wyszydzany, bity, gdy przyszli po Niego siepacze do Ogrodu Oliwnego. Milczal gdy tlum wrzeszczal UKRZYZUJ!!! Milczal lagodnie, z oddaniem oczekujac woli Ojca... Jako czlowiek cierpial i prosil o oddalenie tego, co dla Niego przygotowal Bog. Jako Syn Bozy okazal ufnosc i pokore mowiac "niech Twoja wola, nie moja, sie stanie"... MILCZAL.... Co dzialo sie w Jego bosko-ludzkim sercu? Co przezywal stojac na wprostu ludzi ktorych umilowal a ktorzy zadali dla niego smierci?

To wie tylko On i Jego Matka, ktora nie odstepowala Go na krok, mimo, ze nie rozumiala cierpienia swojego Syna. Nie rozumiala tej bestialskiej nienawisci jaka obdarzyli Go ludzie, tego okrucienstwa, ktore skumulowalo sie, nagromadzilo i uderzylo w Jej ukochane Dziecko...

...Fiat voluntas Tua. Szla do samego konca, a gdy sie wykonalo tulila zmaltretowane zbite pokrwawione cialo Jezusa z Nazaretu a Jej serce wspominalo... jak tulila malenkiego w betlejemska noc narodzin, jak dotykala malenkie stopki i raczki, jak mocno trzymala Go podczas ucieczki do Egiptu...

Nie skarzyla sie. Nie epatowala cierpieniem, emocjami. Nie postawila siebie w centrum wydarzen zadajac od innych by byc dla nich pepkiem swiata. Nie ukazywala swoich emocji, cierpiala w milczeniu, plakala w skrytosci czerpiac pocieche z obecnosci Apostolow, Marii Magdaleny, Jana...

Prosmy Boga, by dal nam ŁASKĘ cierpliwego znoszenia cierpienia, rozumienia go i przyjmowania jako DAR, nawet jesli to dar niespodziewany, nie chciany, nieoczekiwany...
Pamietajmy ze Maryja jest nasza prawdziwa Przyjaciolka, Matka i Powiernica - Ona zyla zwyczajnie, tak samo jak my, tylko w innym stuleciu, w innym miejscu swiata... tak samo jak my kochala, tesknila, smiala sie, smucila....
...I ufala...

...i w kazdym polozeniu - dziekujcie...

(7543)
Gosia, lat 22data: 20.04.2009, godz: 20:27

,,Także niewinni leżą na klepisku bożym. (...) Może muszą tak postępować, aby winni łagodniej byli bici.” E. Wiechert

Pozdrawiam wszystkich.

(7542)
hejdata: 20.04.2009, godz: 18:07

czy ktoś jeszcze tak ma jak ja? mój wpis nie będzie tak inteligentny niestety, ale cóz nie każdemu Pan Bóg dał taką inteligencję.
czy ktoś jescze tak ma, że gdy zajrzy na żródełko to albo się usmiechnie, zasmuci, albo się wkurzy?
Hmmm, ciekawe.
Dziś jestem bardzo zmęczona, po prostu bardzo ponieważ cały czas jestem do dyspozycji i nie mam NIKOGO bliskiego, co by mi dał trochę radości, siły, nadziei. Można owszem zdobyć się na weselszy ton, mimo wszystko, coś głupio powiedzieć, ale nie zmienia to faktu, że nie jest lekko.
Nie lubię bardzo, gdy ktoś nie wierzy temu co mówię- ja nie umiem kłamać, może to mój probem , nie wiem, może. Może świat byłby wtedy weselszy, milszy, łatwiejszy, nie wiem.
Ale proszę, zajrzałam na żródełko i... mimo zmęczenia, nawet bez kawy nabrałam trochę energii, to miłe. Dzieki.
ps. nie lubię też gdy ktoś ocenia ludzi, których nie zna-- nigdy ich nie widział, nie słyszał nie rozmawiał- jak można o kimś takim sadzić?


(7541)
Do Marcina / Nataliadata: 20.04.2009, godz: 12:50

Witaj! Wczoraj byłam w mojej wspólnocie i dowiedziałam się, żę mozliwosc uzyskania odpustu zupełnego zwiazanego ze Świetem Miłosierdzia Bozego i sprawa spowiedzi sw. dotyczą odbycia takiej spowiedzi w tej konkretnej intencji w odleglosci do 8 dni PRZED i PO samym święcie, bo wlasnie moze sie zdarzyc, ze tego dnia ktos nie dał rady skorzystac.. tak jak rowniez ja.. wczoraj.. stałąm w kolejce i jak bylo juz tylko pare osob przede mna .. ksiadz wyszedł... i coz poczac... :/ .. :) pozdrawiam. Dla Pana liczy sie SERCE.

(7540)
Szoladata: 20.04.2009, godz: 12:05

do Marcin
może problem leżał w tym co było Twoją motywacją do spowiedzi, spowiadamy się przecież po to aby przyjąć Najświętszy Sakrament i to powinnien być jej główny cel, czasami Bóg daje nam takiego pstryczka w ucho(jak pusty konfesjonał), żeby coś nam uświadomić, przede mną też zamknął kiedyś drzwi Kościoła, nawet dwóch, kiedy tak bardzo potrzebowałam modlitwy, ale wszystko ma swój cel, bo On przecież czekał na mnie cały czas, a ja poczułam potrzebe zwrócenia się do Niego tylko(właśnie) w chwili kiedy było mi ciężko. Z Bogiem

(7539)
adonajka, lat 23data: 20.04.2009, godz: 10:17

Jeszcze coś od WMU :-)

http://www.youtube.com/watch?v=F8vYCDfJ0YY

http://www.youtube.com/watch?v=3WYkLAqWe88

http://www.youtube.com/watch?v=8f9b0Rp4cQM

pozdrawiam

(7538)
Marcindata: 19.04.2009, godz: 21:57

A ja chciałem dziś w to wyjątkowe święto się wyspowiadać by skorzytać z odpustu i ....zastałem pusty konfesjonał przede mszą....Szkoda,wielka szkoda ale wiem że mimo to dzisiejsza Koronka podobnie jak pozostałe Koronki wyjednują wiele łask.Cała rzecz w tym by człowiek chciał współpracowac z łaską.....

(7537)
*******data: 19.04.2009, godz: 21:32

Mnie też przytul, co strasznie ciężko samej iść przez życie....

(7536)
do ...data: 19.04.2009, godz: 21:17

"Przytul mnie do swoich ran" /WMU/

http://www.youtube.com/watch?v=rwM2rZsF-fs

(7535)
Izadata: 19.04.2009, godz: 20:56

Do ja
Konstruktywna odpowiedz na egzystencjalne pytanie...może być trudno. Przeciez wiesz, że My kobiety jestesmy bardzo emocjonalne i przez ten pryzmat spostrzegamy świat. Dlatego nas tak bardzo boli serce po zerwaniu znajomości...bo my pamietamy zapachy, kolory, dotyk, ciepło rąk. I tego nam brakuje....na początku bardzo boli, tak bardzo, że już nie mamy siły z tym bólem walczyc. Z czasem...rany się goją...pozostają blizny, które po kilku miesiącach pokryje delikatny kurz. Będzie boleć dalej, ale to już inny rodzaj bólu. Niestety takie jest życie, ale na szczeście są takie strony jak ta na Adonai.pl gdzie można to z siebie wyrzucić i usłyszec jakieś ciepłe słowo. -Ja- sama zobaczysz, że wszystko dobrze sie poukłada w twoim życiu. Nie poddawaj się, walcz ze swoimi emocjami. Pamiętaj, że to Ty rządzisz swoimi uczuciami i potrafisz nad nimi zapanować:) Powodzenia

(7534)
Maleńkadata: 19.04.2009, godz: 17:07

Do "ja":
Jak żyć? - nie wymagać od siebie jak narazie za wiele, minie trochę czasu i sytuacja się uspokoi, chyba nie oczekujesz, że ktoś poda jakąś magiczną sztuczkę i ból odejdzie w mgnieniu oka. Zorganizuj sobie dobrze czas, nie siedź, nie myśl, nie rozważaj, zajmij się czymkolwiek, a zwłaszcza spotykaj się z ludźmi. Módl się, tak jak potrafisz, może nieudolnie, może rozkojarzona, może myślami gdzie indziej, ale nie zaprzestawaj i przede wszystkim - nie nauczonymi wersami na pamięć, opowiedz Panu o swoim bólu, o tym co czujesz i proś o ukojenie w tej całej sytuacji. I pamiętaj, że każda sytuacja, każde doświadczenie w naszym życiu ma sens, który zna Pan Bóg, On wie co dla nas najlepsze, zaufaj Mu i nie lękaj się.

Do "Bartosz":
Jeśli stosuje tylko tego typu leczenie nie jest jeszcze źle, chociaż oczywiście Kościół Katolicki jest przeciwny, "zabawa" z mocami, których źródła są nam nieznane nigdy dobrze się nie kończy, jeśli dzisiaj próbuje się leczyć w ten sposób, może uwierzyć, że to działa i za jakiś czas sięgnąć po coś innego. Przede wszystkim zagrożenie jest takie, że w szczególności jest narażona na działanie szatana, dobrowolnie dotykając ognia, w skrajnych przypadkach, o czym z pewnością słyszałeś dochodziło do opętania, chyba sam potrafisz sobie odpowiedzieć, czy może to mieć zły wpływ. Z pewnością może, odciągnij ją od tego jeśli potrafisz i jeśli chcesz dobrze również dla niej.

(7533)
Wioletta, e-mail: wiolatr@poczta.fmdata: 19.04.2009, godz: 16:06

Bardzo proszę o modlitwę w intencji Łukasza. Miesiac temu miał poważną operację tętniaka mózgu, wiem tylko, ze jego stan jest ciężki, są powikłania...to młody 26 letni chłopak, pełen życia, wysportowany.Wiem, ze się pomodlicie.Dziękuję.

Jeśli czyta ten wpis Kasia z Poznania, koleżana z pracy Łukasza, to bardzo proszę o kontakt z Wioletta.
gg243404

(7532)
Marcindata: 19.04.2009, godz: 14:32

"Dziś sprowadz mi dusze które szczególnie czczą i wysławiają Miłosierdzie Moje i zanurz je w Miłosierdziu Moim.....Dusze te jaśnieć będą szczególną jasnością w życiu przyszłym,żadna nie dostanie się do ognia piekielnego,każdej szczególnie bronić będę w jej śmierci godzinie"-te słowa są dla mnie największą pociechą której żaden człowiek dać nie może.....

(7531)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej