Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [429] [430] [431] [432] [433] [434] (435) [436] [437] [438] [439] [440] [441] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Marcindata: 06.04.2009, godz: 08:37

Do Mia
Wcale nie musisz nam wypominać naszych słabości,braku pokory.itp.My znamy swoje słabe strony,chcemy przemieniać swoje życie,idziemy by pojednać się z Bogiem.Popatrz na tych którzy śmieją się gdy słyszą słowo:grzech,nawracanie bo dla nich to nic nie znaczy i nie widzą problemu. Czy widzisz różnice między tymi którzy chcą przemieniać swoje życie a tymi dla których nie ma to znaczenia?.....

(7430)
miadata: 05.04.2009, godz: 23:48

do Kondrad 26

gdybys znal prawdziwa pokore podpisalbys sie pod tym co napisalam tak jak powinien to zrobic kazdy z nas......musisz jeszcze sie wiele nauczyc:)))

a co do twoejgo wpisu to napisze tylko tyle ze za bardzo szukasz swojego `ja` ja zwyciezylem, ja ponioslem kleske, a tu chodzi o jedno: poprostu ufaj i pros o laske, bez niej czlowiek nie potrafi zwyciezac, tylko w nia ufnie wpatrzony daj sie Panu prowadzic...nic dodac nic ujac...

(7429)
Do Mia (Natalia)data: 05.04.2009, godz: 23:10

a ja Mię rozumiem. nie chodzi o krytykowanie nas, ale o zwrócenie uwagi na pewien mechanizm.. automatycznego zaliczania się do grona przyjaciół Jezusa.. a przecież często należy sobie ponownie zadawać nie tylko pytanie: kim jest dla mnie Pan Jezus... ?? ale przecież także: kim ja probuje być dla Niego.. ?? ...i czy NAPRAWDĘ zależy mi na tym, aby łączyła mnie z Nim przyjaźń na najbliższym stopniu bliskosci..czy wiem co to oznacza.. Jezus jest Prawdą i w przyjaźni między mną a Nim jest niezwykłe spotkanie prawdy o mnie z prawdą o Nim.

(7428)
aldona, lat 31data: 05.04.2009, godz: 22:03

czy znacie o.Augustyna Pelanowskiego? POLECAM GORACO jego rekolekcje, homilie, rozwazania dostepne na necie. Wystarczy kliknac:) proponuje zaczac np od nr 27 z 2008. Jest demaskatorem falszu , ktorego swiat jest pelen. Jesli szukasz dobrego "towarzystwa" , to posluchaj .. Pozdrawiam Wszystkich Zrodelkowiczow:)

(7427)
Marcindata: 05.04.2009, godz: 21:47

A propo słabości.....Stanęły mi wczoraj przed oczami obrazy moich znajomych i nie tylko.I te obrazy to widok ludzi uzależnionych od alkoholu,narkotyków,nikotyny,seksoholizmu.Te osoby walczą z tym co ich niszczy i czasami jest to dla nich krzyż nie do udzwignięcia.Zmówmy dziś Zdrowaśkę za te osoby..... Pozdrawiam:)

(7426)
głos w dyskusjidata: 05.04.2009, godz: 19:57

Do Konrada,

W pewnym sensie jest to oznaka słabości (któż z nas ich nie ma), ale dla mnie osobiście jest to przede wszystkim (o ile nie wyłącznie) zwycięstwo. Od panicznego unikania grzechów i życia w ciągłej kontroli nad sobą już tylko krok do faryzeizmu. Czasem nasze upadki prowadzą nas znacznie dalej – do poznania jak Wielką Miłością obdarzył nas Bóg. A Bóg naprawdę nie jest drobiazgowy. Z wielką przyjemnością wracam sobie zawsze do fragmentu Ewangelii wg. Św. Łukasza 7, 36-50. Pozdrawiam.

(7425)
ktosdata: 05.04.2009, godz: 19:43

Oddaje w dlonie Jezusa mojego przyszlego meza...ale On sobie nie radzi w pewnych sytuacjach dlatego prosze WAS o wsparcie modlitewne.


Własnie wrocilismy z nauk przedslubnych,trwaly jedynie dwa dni ale to byly cudowne dwa dni.....Jezus bardzo duzo nam pokazal to co jest nniepoukladane w naszym zyciu.
Podjelismy pewne wazne decyzje,i boje sie ze moj przyszly maz nie wytrwa w tych cudownych postanowieniach.
Przeciez Jezus zwycieżył zlo,zwyciezył w trudnosciach i przeciwnosciach...
Boże pomoz.....
Ehhh a najgorsze jest to,ze teraz "zły"bedzie walczyc o mojego ukochanego :(

Co ja mam zrobic????
Wiem ze modlitwa jest tu najwazniejsza.....

(7424)
Maleńkadata: 05.04.2009, godz: 19:29

Do Konrad:
To jest pytanie na zasadzie "czy całowanie się jest grzechem" , na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ja osobiście powtórzę to co pisałam do Evv- nikt z nas na Źródełku , nie znając dokładnie całej sytuacji nie jest w stanie pomóc Ci ocenić jak powinieneś to traktować. Dla mnie osobiście byłoby to zwycięstwo, chociaż wyspowiadałabym się bo mnie lekkie przekroczenie granicy łamie psychicznie, tak że później łatwiej jest o pójście dalej.

(7423)
ktosdata: 05.04.2009, godz: 19:27

Bardzo proszę o modlitwe za mojego narzeczonego ehhhh :(
Bardzo jej potrzebuje.....

(7422)
Konrad, lat 26data: 05.04.2009, godz: 18:22

Mam takie pytanie związane ze spowiedzią i przyjęciem Komunii Świętej. Otóż zdarzyło mi się, że będąc ogarnięty swoimi żądzami wszedłem na stronę "dla dorosłych". Po kilkudziesięciu sekundach opamiętałem się i jak najszybciej zamknąłem tą stronę.
I teraz nie wiem co dalej. Czy jest to oznaka mojej słabości czy zwycięstwa? Słabości, bo jednak wszedłem na "tą" stronę, lub zwycięstwa, bo szybko się opamiętałem. Czy ja mogę teraz przystąpić do Komunii Świętej? Co o tym sądzicie?

Trochę niesmacznie odebrałem Twój wpis Mia. Łatwo jest krytykować kogokolwiek. Może lepiej spójrz na siebie i swoje grzechy niż żeby tu nam wypominać nasze słabości. Zanim odnajdziesz "źdźbło w naszym oku" spójrz lepiej na "belkę w swoim oku".
Mnie również łatwo jest krytykować innych. Łatwo wytykam błędy innych. Dlatego walczę z moim egoizmem i zamiast skupiać się na grzechach moich bliźnich, zaczynam spoglądać na siebie i u siebie szukam błędów.

"Jeden jest Sędzia i zakonodawca; kimże jesteś ty, że osądzasz bliźniego".

(7421)
..., lat 24data: 05.04.2009, godz: 16:56

' Szkoła doświadczenia kosztuje,ale żadna inna nie potrafi lepiej wykształcić człowieka '

(7420)
evvdata: 05.04.2009, godz: 15:11

coś mi w głębi serca mówiło że jest to niezgodne z nauką kościoła, ale do końca nie wiedziałam, nie wiedziałam też jak zapytać o to kapłana... ale teraz już wiem napewno... włąściwie w tym samym dniu jak byłam już pewna odrazu się z tego wyspowiadałam, wyjaśniłam nawet księdzu, jak było wcześniej, nie chcę wracać do tego gzrechu, a z tą Komunią to poprostu zapomniałam... kiedy odeszłam, usiadłam przypomniało mi się, że miałam zapytać jak to jest...

Ja mam zawsze takie rozterki po spowiedzi... dziś przyjęłam Komunię, w sumie jak tylko upewnilam się że jest to grzechem, wyznałam to na spowiedzi, a zapytać się zwyczajnie zapomniałam...

Wiem, ze nie jesteście upoważnieni do osądzania, czy coś jest grzechem, czy nie, ale dziękuję za wszelkie porady pozdrawiam

(7419)
miadata: 05.04.2009, godz: 14:37

czytajac ksiazki o swietych, wiele razy Chrystus podkresla jak b. mala liczba jest jego prawdziwych przyjaciol,
na mase mnie to zastanawialo bo przeciez tyle jest teraz wspolnot, ludzi ktorzy sie modla, was...
a jednak wielu z was nie jest jego prawdziwymi przyjaciolmi, i domyslam sie ze te piekne rzeczy o ktorych tu piszecie czesto kloca sie z waszym zyciem, postepowaniem...
wielu z was nie znosi krytyki, ma falszywe poczucie pokory, nie umie byc tym ostatnim, mysli o sobie w kategoriach wyzzych i lepszych od innych, nie potrafi podniesc pijaka na ulicy i nie poswieca swojego zycia Bogu, sluzac blizniemu i pozwalac sobie nawet byc ponizanym i odtraconym...
zastanowcie sie nad tym.....
ja tez....



(7418)
Maleńkadata: 05.04.2009, godz: 13:11

Evv:
Jeśli nie wyznałaś czegoś na spowiedzi, a byłaś świadoma swojego grzechu to owszem, było grzechem przystępowanie do Komunii, natomiast dalej idąc- nie miałaś świadomości, że jest to grzechem , uświadomiłaś sobie to dopiero po spowiedzi, więc jak miałaś się z tego wyspowiadać?Więc teoretycznie nie masz się czym teraz przejmować. A teraz na marginesie dwie uwagi- rzecz nie w tym, że ktoś z nas nie chce Ci pomóc, tylko lepiej jest załatwić to z księdzem bo nie znamy wszystkich okoliczności i nikt z nas tutaj na Źródełku nie ma takiej mocy, żeby stwierdzić, czy coś grzechem jest czy nie, druga sprawa- jeśli się wyspowiadałaś, czemu za każdym razem dalej siebie zadręczasz? -"Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów." /(Iz 43,18-19.21-22.24b-25)/

(7417)
rodriguezdata: 05.04.2009, godz: 12:57

Witajcie.
jestem tu od niedawna i nie wiem czy umieszczanie na takiej stronie swoich wpisów ma jakieś reguły czy nie,nigdy wcześniej tego nie robiłem,więc może popełniam jakieś gafy,nie wiem,oceńcie sami.Bardzo mało czasu mam na serfowanie w sieci jednak odkąd odkryłem zródełko staram się najczęściej jak mogę do niego zaglądać.Wasze wpisy,niejednokrotnie opisujące bolesną historię życia a także przykład takiego nieszczęścia w mojej rodzinie,pozwala mi spojrzeć na swój problem z zupełnie innej perspektywy,pozwala mi nabrać dystansu do tego wszystkiego co się ze mną teraz dzieje.Bardzo mi to pomaga,dziękuje Bogu że tu trafiłem.
Do Lary,zabawne ale sensowne,faktycznie pierwszy etap na pewno mam już za sobą,a teraz pracuję nad pozostałymi,zabrzmi to może jak bym chciał Ci kadzić, ale naprawdę trafnie diagnozujesz mój przypadek,czas,ciężka praca i ufność Bogu,to wszystko łączy się w jedną całość i naprawdę przynosi pozytywne wyniki,przynajmniej tak mi się wydaje.
Oczywiście życzę tego Tobie,sobie i Wszystkim tym którzy tego potrzebują.
Pozdrawiam.


(7416)
Zosiadata: 05.04.2009, godz: 12:27

Do evv
Jeśli masz wątpliwości, czujesz potrzebę spowiedzi, to po prostu z niej skorzystaj. Sama musisz zdecydować, czy sprawa tego wymaga, czy też można zaczekać i powiedzieć o tym podczas spowiedzi za jakiś czas. Grzech ciężki jest wtedy, gdy dobrowolnie i świadomie przekraczamy przykazania. Trudno udzielić konkretnej wskazówki, bo to Ty wiesz, o co chodzi. Kieruj się sumieniem. Pamiętaj też, że w sakramencie pokuty i pojednania czeka na Ciebie miłosierny Bóg, a nie ekonom, kasjer, który skrupulatnie śledzi, czy czegoś nie pominęłaś.

(7415)
Trawiasta, lat 28data: 05.04.2009, godz: 12:26

Piotrze, dziekuje Ci za to spostrzezenie a propos uogolnien - to co czasem mowimy wlasnie jest takim uogolnieniem, bezzasadnym i czesto krzywdzacym.
Moze Twoj wpis zabrzmi w uszach Zrodelkowiczom i zmusi do zastanowienia czy aby swoimi slowami kogos nie krzywdza?
Latwo jest mowic "Bo faceci sa....tacy, tacy, tacy, tacy..." a "Kobiety zawsze.....bla, bla, bla, bla..." - a przeciez kazdy z nas jest indywidualny, jedyny i niepowtarzalny, nawet jesli dzialamy podobnie z racji bycia tym samym gatunkiem to przeciez roznie podchodzimy do roznych spraw, w roznych sytuacjach zachowujemy sie inaczej.

A moze by tak przestac najezdzac na druga plec, zamknac internet, isc na spacer i pomyslec o rekolekcjach wyjazdowych? Na takiej "imprezie" oprocz dobrej duchowej strawy, odnowy wewnetrznej i wytracenia z trybu schematyczno-uogolniajacego mozna poznac fajnych ludzi... Tak, tak, panowie i panie - LUDZI, mezczyzn i kobiety :-)

Evv, ja bym poszla do kaplana i powiedziala. Nie jestem teologiem ale dla mnie miernikiem jest moj spokoj sumienia. Nie jestem osoba przesadnie popadajaca w skrupuly, ale nic sie nie stanie jak pojdziesz i powiesz kaplanowi o swoich watpliwosciach. Jesli sa uzasadnione, to dobrze. Jesli nie, tez dobrze bo przy okazji umocnisz sie w swojej walce o czystosc sumienia. Szatan odradza nam konfesjonal bo tam dokonuje sie jego upadek, stad Twoje rozterki, zadreczanie sie itp problemy duchowe z sumieniem.
Jestem takiego zdania - lepiej posprzatac dwa razy ten sam pokoj niz zyc w utajonym brudzie z ktorego sie moga wylegnac robale :-)
A kolejki do konfesjonalu mozna wykorzystac pozytywnie. Ten trud stania w niej mozna ofiarowac za kogos, albo w tym czasie odmowic dziesiatek rozanca.
A co do Twojego braku odwagi.. Moc w slabosci sie doskonali - nie boj sie, pros o odwage a dostaniesz jej tyle ile potrzebujesz.
Pozdrawiam Cie serdecznie :)

Dzis juz Niedziela Palmowa, za tydzien bedziemy spiewac "Alleluja" - jeszcze jest troche czasu zeby przyjsc do Pana i oddac Mu swoje serce... Wiosenne porzadki on tour, moze pora wysprzatac swoje serce?

POZDRAWIAM WSZYSTKICH CIEPLO I SERDECZNIE :)

(7414)
evv, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 05.04.2009, godz: 12:12

no postaram się :) dziękuję Izo za dobre słowa :) pozdrawiam wszystkich

(7413)
evvdata: 05.04.2009, godz: 09:50

byłam u spowiedzi, i nie zapytałam czy jedna rzecz jest grzchem, a chciałam aby spowiedź była szczera, nie wiedziałam jak to zrobić, po części też uzanałąm to też nie za grzch, choć w głebi serca coś mi mówiło, że to co co robiłam nie jest zgodne z nauką kościoła.. po spowioedzi analizując naukę kapłana i moją rozmowę z nim, trapiło mnie sumienie, że powinnam o to zapytać, wyznać... wtedy natrafiłam na pewien katolicki artykuł, wtedy upewniłam się, że jest to grzechem
kiedy dowiedziałam się o tym tego samego dnia poszłam do spowiedzi, wyjaśniłam księdzu, ale zapomniałam zapytać się księdza, czy jeśliu brałam komunię przez 2 dni od tamtej spowiedzi to popełniłam grzech.. jak myślicie jak to jest???


Przepraszam za takie pytania na tym forum...powinnam je zadać kapłanowi w konfesjonale.. ale teraz straszne kolejki, nie chcę blokować ludziom możliwości spowiedzi

(7412)
Izadata: 05.04.2009, godz: 09:44

Do Evv

odwagi!!Bedzie dobrze...popatrz jakie piękne Słońce mamy, czućwszędzie wiosnę :)

(7411)
głos w dyskusjidata: 04.04.2009, godz: 22:29

Do Marcina,

Nie potępiam, choć może to tak zabrzmiało. Większość z nas została przynajmniej raz w życiu porządnie zraniona. Niektórzy wielokrotnie. I często te zranienia kierują naszym życiem, czy tego chcemy czy nie. Jednak, a piszę to z autopsji, dopóki nie pokonamy własnych lęków nie będziemy w stanie dotrzeć tam gdzie chcemy dojść i przeżyć życia tak, jak marzymy. W pokonywaniu tych lęków pomaga nam Bóg i modlitwa, ale dużo pracy nad sobą trzeba wykonać samemu. I dla jasności jest to niesamowicie trudne zadanie. Potrzeba ogromnej determinacji, wiele zaufania Bogu i czasami (pewnie odnosi się to bardziej do kobiet) wylania morza łez - by się oczyścić. To tyle w temacie. Pozdrawiam:)

(7410)
evv, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 04.04.2009, godz: 21:16

jakoś smutno.. przytłacza mnie mój brak odwagi...

(7409)
Kobietadata: 04.04.2009, godz: 16:33

tak na prawde to takie gadanie nt wieku czy kasy do niczego nie prowadzi, bo kazdy ma inne doswiadczenia, oczekiwania i do tego kompleksy tez "sterują" wyborem.
Mysle ze nie ma co kurczowo trzymać się marzeń jaki ma być partner/ka, bo kocha się nie za wiek ale za to kim człowiek jest , czy pragnie szczęścia także mojej osoby. Wspomniane wygodnictwo juz sie rozpanoszyło. Stąd tez coraz trudniej sie zdecydować. Uczą nas ze mamy chapać to co najlepsze..a tacy (najlepsi) sobie poradzą.
Dlatego tylu samotnych niezdecydowanych. Czekają , lata lecą. Nie chodzi tylko o "nich" ale o nas!
Moze lepiej przestac analizowac i brac pod "lupę" innych bo naprawdę łatwo się uzależnić:)
lepiej zachować spokój, nie doszukiwać się wad u innych, a jak ktoś mi sie nie podoba, nie roztkliwiać się nad sobą , że to on nie spelnia moich oczekiwań.. pozwolić mu być sobą i nie pchać go do worka "skasowanych" , i co ważne o czym trzeba PAMIĘTAĆ - tak samo ja sie moge komus nie podobać i sprawiac wrażenie "dziwaka",
To nie jest tak ze my jestesmy super dojrzali a wszyscy mężczyzni/kobiety którzy na naszej drodze się pojawiają są niedojrzali, zakompleksieni, bojażliwi, niezdecydowani. Co ciekawe najczęsciej oni myślą w ten sposób o nas.. i czasem nie jestesmy lepsi.. to w nas może byc problem. Dlatego przestrzegam przed nadmiernym skupianiem się na wadach innych, czego im brak.. bo to jest wygodne i tylko głaszcze własny egoizm i znaczy tłumaczenie się.
Może by tak zajrzeć w głąb siebie, czego mi brak, co mnie blokuje? czy moje oczekiwania nie są "dziecinne" byle tylko się przy kims dowartościować?
Myslmy częściej o sobie -co jeszcze wymaga pracy. Nie wiemy gdzie największy "wróg" siedzi,
a myślmy mniej o tym jacy inni powinni być dla nas . Bo same oczekiwania wobec innych niczego i tak nie zmienią. To jest tylko stanie w miejscu. Na prawdę czasem bardzo trudno jest dostrzec belkę w swoim oku. a tą belką mogą byc nadmierne oczekiwania wynikające z niedowartościowania.
Zycze w wielkim tygodniu skupienia się na nadziei płynącej z przyjęcia krzyża, który kazdy z nas dźwiga.. bo krzyż powinien prowadzic do zwycięstwa, także słabości.

I modlmy sie za naszych księży, mają wytężony czas posługi i robią to wszystko dla nas abysmy jak najlepiej mogli przezyć paschę i święta.

(7408)
Piotrdata: 04.04.2009, godz: 13:56

Moi drodzy - wiek to stan ciała i ducha człowieka, a nie stan metryki - można być dojrzałym, będąc "metrykalnie" młodym i odwrotnie - być "metrykalnie" dojrzałym, a wewnętrznie gówniarzem. To po pierwsze. Po drugie - różnica wieku między partnerami w związku to sprawa między tymi osobami - z zewnątrz może to najwyżej być oceniane estetycznie, ale generalnie powinno się zostawić ten związek tym ludziom. Ktoś napisał, że, zwłaszcza w sytuacjach dużej różnicy, na pewno w grę wchodzą pieniądze. Pewnie są też i takie przypadki, ale.. nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Nie wszyscy tak myślą i postępują. Tak nawiasem - zbyt dużo ostatnio widać w wypowiedziach na tym forum nieuprawnionych uogólnień.

(7407)
do ::, lat 123data: 04.04.2009, godz: 11:43

po co ta ironia?
jak nie pamietasz Dekalogu to moze zamiast na internet wejdz do biblioteki i poszukaj sobie katechizmu? przy okazji odkryjesz tez inne wazne rzeczy jak np siedem grzechow glownych......

(7406)
Trawiasta, lat 28data: 04.04.2009, godz: 11:40

Do ?

Klamstwo jest zawsze klamstwem i nic tego nie zmieni. Co to znaczy "klamac w dobrej wierze"? Przeciez wiara oparta na prawdzie i milosci wyklucza klamstwo...
Jezus nigdy nie oklamywal nikogo. Ani zadnego ze swoich Uczniow, ani sluchajacych Go ludzi, ani faryzeuszy, ani rybakow.... Nawet gdy mowil o swojej smierci, mowil prawde choc ludzie nie chcieli tego przyjac do wiadomosci. Nie rozumieli tych slow... Bo tak jest skonstruowana ludzka psychika ze zle wiadomosci czasem przyjmuje z opoznieniem, nie dowierza, ucieka, wypiera...
Co nie zmienia faktu ze nie ma wielu roznych prawd.

Szatan jest ojcem klamstwa. Co to znaczy? To znaczy ze jest niedoscignionym mistrzem w kreowaniu roznych klamstw, klamstewek, oszustw, akcji majacych mydlic komus oczy... Ale nade wszystko szatan nie ma rownych sobie w wymyslaniu usprawiedliwien, wykretow i przeinaczen zmierzajacych do tego by ukryc prawdziwy sens klamstwa i przedstawic je jako prawde, tylko taka troche inna prawde... Manipulacja ludzkim sumieniem to jego podstawowa bron. Szatan zna nasza psychike, wie czego sie boimy i na tym leku bazuje budujac swoje krolestwo.

Na szczescie nie jestesmy sami, i trzeba pamietac zawsze ZAWSZE ze Bog ponad szatanem zawsze goruje, ze dobro wygra ze zlem, ze mamy wielkie oparcie w Bogu, w Aniolach (zwlaszcza sw Michal Archaniol jest pomocny w walce z pokusami), ze wielu swietych i blogoslawionych przezywalo fizyczne wrecz walki z szatanem - przyklad ojca Pio, ktoremu diabel wykrecil reke co bylo bardzo bolesne, sw Faustyny ktorej po lozku skakaly demony czy sw Tereski ktora widziala male diabelki szalejace w ogrodku....

A na sam koniec przypominam Wam o najskuteczniejszej broni przeciwko szatanowi, zlu, klamstwu - rozaniec. Diabel nienawidzi Maryi, bo nie tylko zostala jedyna bez grzechu poczeta ludzka istota, ale przyjela dobrowolnie wole Boga i urodzila Mu Syna. Jej zycie naznaczone bylo wielkim cierpieniem i samotnoscia, a jej zal i bolesc zrozumieja chyba tylko w pelni te kobiety ktore widzialy smierc swoich dzieci... Mimo tego nigdy nie przestala ufac Bogu. I jest dla nas wsparciem, pomoca, opieka i ochrona przed zlem.
Nigdy o tym nie zapominajcie - chocby nie wiem jak czarne chmury przeslonily wam horyzont, chocby nie wiem co... nie ma takiej sytuacji z ktorej Bog nie wyciagnie czlowieka, ktory Mu zaufa.

pozdrawiam Was cieplo, slonecznie w toku przygotowan do Swiat Zmartwychwstania nie zapomnijcie odpoczac z bliskimi na spacerze - cala zime brakowalo slonca teraz mozna sie nim cieszyc :)
dobrego weekendu!

(7405)
Marcindata: 04.04.2009, godz: 11:04

Do Głos w dyskusji
Patrzysz na tę sprawę od strony kobiety i to kobiecy punkt widzenia.Jak słusznie zauważasz wielu mężczyzn ma zaniżone poczucie wartości dlatego nie zawalczy o kobietę bo dochodzi do wniosku że jak usłyszy "nie" to tylko pogłębi w nim poczucie niższości.To jest sytuacja typu-spotyka się facet z dziewczyną,ona jest zadowolona po spotkaniu,chce się spotykać z nim dalej.Ale on po spotkaniu dochodzi do wniosku że nie będzie się z nią spotykał bo ma złe doświadczenia w kontkach z kobietami i woli uniknąć kolejnego rozczarowania.Dla Ciebie może być to tchórzostwo i brak odwagi,z jego punktu widzenia jest to uniknięcie sytuacji która może w przyszłości doprowadzić go do zranienia.I u kobiet jest podobnie,wolą powiedzieć"nie" by uniknąć kolejnego rozczarowania bo już rozczarowały w przeszłości.Taki jest nasz mechanizm obronny i to jest zupełnie ludzkie,nie można tego potępiać.....

(7404)
Marcindata: 04.04.2009, godz: 10:49

Tak,też się zgadzam z tezą że pokolenie dzisiejszych 20-latków jest rozchwiane i często dominuje u nich myślenie by głównie"brać"......A tak a propo to ja staram się coraz więcej"dać" ale widzę że ciągle czuję niedosyt w tym dawaniu,ciągle mi mało i mało:) Chciałbym coraz więcej i dawać i brać czyli można powiedzieć że ogarnęła mnie zachłanność typowa dla"pokolenia wyżu":)Dawajmy moi drodzy ja najwięcej nie tylko w tym czasie wielkopostym ale i przez cały rok,każdy dar materialny i duchowy jest miły Bogu. Pozdrawiam:)

(7403)
::data: 04.04.2009, godz: 01:59

Zaglądam często na tą stronkę, bardzo fajna, wielu ciekawych rzeczy można się tu dowiedzieć i przeczytać. Tak za bardzo we wszystkim się nie orientuję, za głupi chyba jestem Boże wybacz, mam pytanie, może ktoś będzie znał odpowiedż.
Może znajdzie się jakiś Prostaczek co mi odpowie, przygotowuję się do bierzmowania i zapomniałem
jakie jest 8 przykazanie Dekalogu ?

(7402)
Mami, lat 38data: 03.04.2009, godz: 23:28

Dietrich :)

Co do dyskusji o różnicy wieku, myślę, że w prawdziwej, podkreślam w prawdziwej miłości nie odgrywa on większej roli. Wśród 25 latków można znaleźć osoby bardzo dojrzałe, zaś wśród 40 latków ludzi, którzy, moim zdaniem, ze względu na niedojrzałość emocjonalną nigdy nie powinni zakładać rodzin.

Pozdrawiam Źródełkowiczów:).



(7401)
?data: 03.04.2009, godz: 23:17

A co sądzicie o szczerości ? Czy można kłamać w dobrej wierze, czy zawsze powinno mówić się prawdę ?

(7400)
głos w dyskusjidata: 03.04.2009, godz: 22:41

Do Marcina i nie tylko

Odnośnie tych "kobiet - twierdz".
Zastanawiam mnie czemu mężczyźni tak strasznie się boją kobiet, które oczekują od nich choć trochę wysiłku.... Wcale nie jest trudno do nas dotrzeć, jeśli się chce choć trochę postarać. Tylko, że większość mężczyzn wybiera wygodę. Boi się nawet spróbować. Tak sobie myślę, że często mężczyźni nie umieją walczyć o kobietę przez swoje kompleksy. Bo co jak powie NIE. Co z moim poczuciem własnej wartości. I dlatego wolicie te łatwiejsze, bardziej naiwne. I przeróżnie na tym wychodzicie. No cóż. Mężczyzna, który nie zawalczył o kobietę nigdy do końca nie będzie spełniony. Poza tym to co cenne rzadko "leży na ulicy". Trzeba się troszkę wysilić. Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że czasami żałuje, że nie jestem facetem. Moje życie nie było proste, musiałam się zmagać z różnymi problemami, ale to dało mi paradoksalnie dużo siły i odwagi by w odpowiednim momencie "zawalczyć". Jednak wiem, że w jednej kwestii nie zawalczę, nie dlatego, że kieruję się stereotypami, ale dlatego, że jestem pewna, iż nie dałoby mi to szczęścia. Tą rolę do odegrania zostawiam mężczyźnie, który według mnie powinien być odważny – chodzi mi oczywiście o odwagę cywilną, a nie o „pseudoodwagę” typu jazda na motorze z nadmierną prędkością... Od początku jak zaczęłam pisać ten post chodził mi po głowie fragment piosenki "Biała Armia" Bajmu – "Jesteś sterem, białym żołnierzem Nosisz spodnie, więc walcz".

(7399)
Kobietadata: 03.04.2009, godz: 22:13

tez tak mysle obeserwujac dookoła, młode 20-25 stki jeszcze nie myślą tak jak 30 i wiecej. One jeszcze chca miec cos z zycia, podrózowac, bawic sie, dokształcać.. korzystac z zycia.. i zadowalają sie niekoniecznie porządnymi panami, ale bardziej zaradnymi, którzy mogą im uprzyjemnic życie. Często zrobią wszystko by miec takiego chłopaka, idąc z nim do łóżka. Po kliku latach gdy przezyja rozczarowanie dopiero otwierają oczy ze cos straciły, ze dały sie wykorzystać i pewnych rzeczy nie mogą juz odkręcić. Oczywiscie zdarzają sie rozsądne dziewczyny w wieku 20 paru lat, jednak to pokolenie jest tak rozchwiane i " wyuczone " ze zycie to przede wszystkim branie.. i dlatego jest najbardziej narazone na rozwody. Pokolenie obecnych 20-25 do 30 latków to najwiekszy procent rozwodów w Polsce w ubiegłym roku , Starsze mają wpojone zasady i jesli przetrwają do 30, to ilosc rozwodów znacznie spada. te dane to oczywiscie nie moj wymysł ale statystka urzędów. I w moim miescie jest to dostrzegalne. Jestem w szoku ile ludzi przed 30 się rozwodzi.

(7398)
rodriguezdata: 03.04.2009, godz: 21:58

Do M.
Wydaje mi się że słabo rozumiesz mężczyzn pisząc takie rzeczy,co znaczy ewentualnego?Czy słabością można nazwać znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad drugim człowiekiem.Dzięki Bogu moje relacje z ojcem były normalne,nigdy z jego strony nie doznałem krzywdy więc na ten temat nic nie mogę powiedzieć,ale w relacjach po między małżonkami mógł bym Ci wiele napisać,i niestety zapewniam Cię że niemożna by tego nazwać słabością."A nawet jesli ktoś miałby tak bardzo przykre doświadczenia to i tak można z tego wyjść"wyjść można z kilku niewinnych klapsów i nagan ale nie z ciągłego poniżania.Żeby zrozumieć bul drugiego człowieka trzeba samemu go doświadczyc lub chociaż się o niego otrzeć.

(7397)
Zosiadata: 03.04.2009, godz: 21:07

Drogi Marcinie!
To, że interesują Cię 20, 25-latki nie znaczy, że serce kogoś w Twoim wieku nie może skłonić się ku komuś starszemu. Znam takie związki, które teoretycznie odbiegają od ustaleń fachowców, a pomimo tego nie są mniej udane, szczęśliwe. Reguły regułami, a życie życiem... Czasami potrafi zaskakiwać.

(7396)
Artur, lat 32data: 03.04.2009, godz: 20:46

Do Marcina
Hmm, akurat dla mnie, będącego w podobnym to Twojego wieku,dziewczyny do 23 lat są po prostu za młode (za duże różnice w ,,sposobie bycia''). Nie mam na myśli różnicy wieku, tylko dojrzałość 20-23 latek (niech dziewczyny w tym wieku mi wybaczą).
A mógłbyś podać nazwisko jednego z tych psychologów? Bo chętnie poczytam lub posłucham coś w tym temacie.
Pozdrawiam

(7395)
Basiadata: 03.04.2009, godz: 20:11

Kochani, bardzo Wam dziekuję za fajne (dyskusyjne) odpowiedzi.
Są one różne, tak jak rożni sa ludzie.
Jedni nie wyobrazają sobie starszej kobiety jako żony, inym to nie przeszkadza.
Ja sama nie wiem.....chyba najwazniejsze jest jednak poroumienie dusz.Te same wartości, przekonania....
I chyba macie rację, skoro mojej znajomej wiek nie przeszkadza(a jej wybrankek nie widzi i nie odczuwa róznicy wieku), to moze powinni spróbowac.....

Ta znajoma nie wygląda na swoje lata a raczej na 30-32. Być może za kilka lat ta różnica będzie widoczna.....nie wiem, ale nie mozna nigdy niczego zakładac....
Moja mam jest młodsza od taty 11 lat i nie widac tego wcale....

Dziękuję za zainteresowanie tematem, pozdrawiam Wszystkich i życze cudownej wiosny:-)


(7394)
kobietadata: 03.04.2009, godz: 19:53

no tak tylko ze te młode jak zainteresuja sie starszym to tylko takim co ma kasę i jest ustawiony, nie chcą goscia 10 lat starszego który jest siwiejącym szaraczkiem. Coś za coś. I na odwrót , nadziani szukają duzo młodsze bo wiedzą ze one polecą na ich pozycję. Dlatego najbezpieczniej połączyc sie z partnerem w tym samym wieku lub
z mała roznicą, wtedy nikt nikomu nie zarzuci interesu.

Judyto , masz rację nikt kto miał normalne dziecinstwo nie zrozumie tego co przeszłas i jak cierpiałas. Ja tez wycierpiałam moze nie tak jak Ty, bo ojciec mnie nie ponizał. Ale z zazdroscia patrzyłam na ojców kolezanek otwartych, przyjacielskich, z którymi rozmawiały, grały w paletki, albo chodziły na basen czy na wywiadówki. To był dla mnie ból bo mój nigdy tego mi nie ofiarował.. Pan Bóg może uleczyć ranę by nie krwawiła...by umieć przebaczyć. wspomnienie pozostanie.

(7393)
Marcindata: 03.04.2009, godz: 18:09

Do Artur i Kobieta
Zgadzam się z opiniami fachowców(psychologów,socjologów).Nie musze zmieniać lektur,sam wiem że najbardziej interesują faceta w moim wieku 20,25 latki i nie tylko mnie.Już 25-latki potrafią być fortecami nie do zdobycia a co dopiero w pózniejszym wieku....A tak poza tym to wiosna idzie moi drodzy i powinna nam towarzyszyć nowa nadzieja!:) U mnie z tym jakoś kiepsko ale mam nadzieję że u Forowiczów wiele optymizmu panuje:) Pozdrawiam:)

(7392)
Judytadata: 03.04.2009, godz: 18:01

Nie bardzo wiem M. po co ten wpis. Skoro nie doświadczyłas destrukcyjnego wpływu ojca i Ciebie ta sytuacja nie dotyczy to po co piszesz że można się z tego "wyleczyć" (skoro nie wiesz z czego). Oczywiście jest zawsze wszechwładne stwierdzenie "bo nie chcesz". Gdybyś znała takich ludzi i ich sytuacje to może wiedziałabyś że pewne reakcje są odruchowe i niekontrolowane. Reszty nie będę tłumaczyc, zrozumieli mnie ci , którzy wiedzą jak to jest.

(7391)
goscdata: 03.04.2009, godz: 10:36

Bardzo ciekawe rekolekcje, naprawde warto posluchac!

http://rotunda.saletyni.pl/zobacz_wiecej.php?ogloszenie_id=132

(7390)
kobietadata: 03.04.2009, godz: 09:25

no Marcinie, nie bardzo wiek swiadczy o szczesliwym zwiazku. to są bardzo indywidualne sprawy i wieksze znaczenie ma charakter i cele. Tez sam zblizasz sie powolnymi krokami do wieku sredniego dlatego odzywa sie chęć posiadania coraz młodszej niewiasty;) Artur ma rację, "fachowcy" to kto ?medialni dyktatorzy?
Serce nie sługa. Spotkałam kilka par gdzie kobieta starsza nawet o 10 lat i o dziwo te pary są szczęsliwe. 5-10 lat to wcale nie jest duzo, bo to jest to samo pokolenie, te same przemiany,i wygląd nie odbiega znacząco tak ze nie widac roznicy wieku... moja kolezanka wyszla za 10 lat młodszego i wszyscy ale to wszyscy znajomi mysleli ze to on w jej wieku . co innego 20-30 lat to juz za dużo i chyba małe szanse na przetrwanie. Pewnie ze niektórzy chcą sie pokazac z młodszymi..ale czy one są na tyle dojrzałe?
Teraz zanika roznica wieku, związki są tak różne że juz nikogo nie powinno dziwić.
Stare schematy odnosnie wieku zamierają.

(7389)
do Basidata: 03.04.2009, godz: 08:11

Basiu ja uważam, że miłość jest tak niezwykłą "rzeczą", prawdziwa miłość oczywiście a nie jakaś jej namiastka, że różnica wieku w tym wieku o którym Ty piszesz nie ma najmniejszego znaczenia. Myślę, że ważna jest osobowość, temperament, porozumienie dusz i ciał że się tak wyrażę. Opinia otoczenia, rodziny...jest bez znaczenia!!! Gdybym ja miała taki "problem" ? Przecież to moje życie, a ja wiem co robię i myślę. Pozdrawiam serdecznie i powiedz znajomej że nie ma się czym przejmować- ja życzę jej szczęścia i wierzę że tak będzie.

Do Marcina też zgodzę się z Arturem, a cóż to za fachowcy, którzy tak twierdzą. Oj Marcinie zmień lektury bo nie wyjdzie Ci to na zdrowie.

(7388)
Abigeil Satordata: 03.04.2009, godz: 01:48

Zawsze, gdy Tu wracam, to Źródełko bije... i liczę na to, że będzie bić wiecznie, choć ludzie wokół niego wciąż się zmieniają, Ono trwa...

(7387)
do Judytydata: 02.04.2009, godz: 20:56

Masz bardzo ładne imię, kiedyś ono bardzo mi sie podobało i sama chciałam mieć tak na imię. Ale to było kiedyś. Teraz Judyta kojarzy mi się z osobą zamknietą i niedostępną, a ja jestem otwarta i pełna czułej miłości. Teraz podoba mi imię Marta, ponieważ kojarzy mi się z inteligencją i samodzielnością. Marty podobno są też uparte. Podoba mi sie też Magda, ale tylko w takiej krotkiej formie, czasami. Czasem mi się podoba a czasem mniej.
Pozostanę jednak przy swoim bo to jest MOJE imię, też jestem z niego zadowolona. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieć inaczej na imię. Chyba się do niego przyzwyczaiłam.
Ale chciałam napisać Judytko, że nie zgadzam się z Tobą. Z ewentualnego destrukcyjnego wpływu ojca można się wyleczyć. Zapewniam Cię. Ja nie mam z tym probemu, być może nie był on bardzo destrukcyjny, myślę, że w ogóle nie był destrukcyjny. Przecież nie mam urazu do mężczyzn. Wręcz przeciwnie ostatnio poznałam Kogoś, kto odsłonił mi prawdziwy ich wymiar, w ogóle potrafię chyba lepiej rozumieć mężczyzn, domyślam się, że mogą rownież mieć swoje problemy, być może jakieś słabości. Ale kobiety są od tego aby te "słabości" swoją czułą milością niwelować. Kobiety są stworzone do miłości. Pragną też być kochane, chcą aby mężczyzna z którym są rozumiał zwłaszcza ich psychikę. Kocham Kogoś takiego, tylko niestety nie jest dla mnie zbyt dostępny. Tak bym chciała aby to kiedyś się zmieniło i abyśmy kochali się prawdziwą ludzką milością, która ma przecież swoj poczatek w niebie.
Reasumująć ojciec nie ma destrukcyjnego wpływu na córkę,zapewniam Cię, mnie to NIE DOTYCZY. A nawet jesli ktoś miałby tak bardzo przykre doświadczenia to i tak można z tego wyjść. Tylko trzeba tego chcieć.
Pozdrawiam przy okazji wiadomą Osobę BARDZO CIĘ KOCHAM
M.

(7386)
Artur, lat 32data: 02.04.2009, godz: 20:43

Marcinie, a cóż to za fachowcy twierdzą, że mężczyzna lepiej funkcjonuje z młodszą kobietą? Nie słyszałem wcześniej o tym.
Słyszałem za to, że im mężczyzna jest starszy, tym coraz częściej ogląda się za młodymi (lub bardzo młodymi dziewczynami), ale to ma związek z kompleksami dotyczącymi jego wieku. Zresztą jest trochę tego przykładów w mediach.
Inna sprawa, że zdobycie serce 20-25 latki nie jest zbyt trudne; póżniej zaczynają się schody, a dziewczyny od 30-ki i więcej to są prawdziwe fortece nie do zdobycia.

(7385)
do jo, lat 101data: 02.04.2009, godz: 20:26

dawno nikt nie pisal gorzkich i cierpkich slow kryjac sie pod kolejnym anonimowym pseudonimem.
witaj jo.

bajorko owszem moze i sie zrobilo ale czy przypadkiem nie przed twoim domem? moze wdepnelas w nie wracajac zniechecona, samotna, rozgoryczona do domu w ktorym brak cieplych slow, akceptacji i milosci?
a moze po prostu nie rozumiesz tego co sie tutaj dzieje? nie nadazasz?

trudno. nie musi nikt za nikim nadazac. sprawy sie dzieja czesto tak szybko ze nie jestesmy w stanie uchwycic ani "supelka" o ktorych piszesz, ani kawalka sznurka, ani petelki.
mozemy natomiast zatrzymac sie na chwile i westchnac JEZU RATUJ. a pozniej przed Najswietszym Sakramentem zastanowic sie ile jeszcze mam pasemek trawy w oczach zanim zaczne wytykac stropy i zagrody zbudowane z wielu belek w oczach blizniego mojego.

jo, wylacz ten internet i idz przed polny Krzyz. w Jego cieniu odzyskasz to, co utracone i zrozumiesz to, co nieogarnione.
powodzenia.

(7384)
Izadata: 02.04.2009, godz: 20:09

Do Artura

Ja dzięki Papieżowi zaczęłam nowy etap w życiu. Po jego śmierci postanowiłm zmienić"coś" i ...otworzyłam nowe dni. Wyprowadziłam się do innego miasta :) Tylko dzięki niemu :))

Do Basi

Myslę, że róznica wieku nie ma większego znaczenia, chyba, że mowa o związkach ojciec-córka, matka-syn. Jak dużo starszy mężczyzna (kobieta)l.50-70 spotyka się z dużo młodszą kobietą l.20-30 to jest coś nie tak. A wspomniana przez Ciebie "różnica wieku" jest naturalna. W wieku 30+40 10 lat jest pomocne ....tak mysle....

(7383)
Judytadata: 02.04.2009, godz: 18:26

Do Lary Moon
Nawet nie wiesz jak bardzo Cię rozumiem. Nie ma nic bardziej niszczącego psychikę niż destrukcyjny wpływ ojca na córkę. To czarna dziura w którą się wpada a do tego przyplątują się inne kłopoty, (jak każdemu). Niestety nie każdy potrafi zrozumieć jak to jest żyć ze świadomością bezwartościowości. Po tylu latach myślę, że z tego sie nie wychodzi tylko po prostu trzeba z tym żyć. To nie jest jakiś problem który można rozwiązać raz na zawsze, to codzienne zmaganie się z każdą sytuacją. To trud, który nas czasem powala, ale trzeba wstać i znów próbować, ale nie samemu. Wiem już że moje kombinowanie na nic się zda jeżeli nie powiem Bogu bądź wola Twoja. Ja też nie mam złudzeń co do założenia małżeństwa. Ale trzeba mieć nadzieję, nie że kiedyś będzie lepiej, że się "ułoży", ale że Bóg jest zawsze ze mną. W najgorszych chwilach mówię sobie: to Bóg jest moim prawdziwym ojcem, On mnie kocha. Życzę Ci sił i doświadczania dobra. Wierzę że On nad nami czuwa.

(7382)
Marcindata: 02.04.2009, godz: 16:02

Do Basi
No cóż....ja też jestem koło 30-stki i nie wyobrażam sobie bym był z kobietą w wieku 40 lat.Generalnie takie związki nie zdają egzaminu,po prostu mężczyzna koło 30-stki najlepiej funkcjonuje w związku z młodszą kobietą i jest ku temu kilka przyczyn.Zgadzam się w tej kwestii z opinią fachowców w tej dziedzinie.Jednak w przypadku twojej znajomej może być inaczej i skoro chce być z kimś młodszym to przecież jej decyzja i tak spróbuj na to patrzeć. Pozdrawiam:)

(7381)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej