Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [448] [449] [450] [451] [452] [453] (454) [455] [456] [457] [458] [459] [460] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Do Anoredata: 11.02.2009, godz: 09:50

Wiem, że Ci ciężko, wiem, że czasami nie masz ochoty nawet oczu otworzyć a co dopiero wyjść z łózka lub własnego pokoju. Ale jendak jest sens by wstać i otworzyć szeroko okno. Pamiętasz jaka byłas przedtme, zanim zachorowałaś??właśnie taką możesz znowu być, możesz na powrót być piękna i wspaniała. Na tej stronie może odnajdziesz pomoc. Wierzę w to głęboko, że uda Ci się pokonać trudny i chilowe niedole. To tylko tymczasowe, zaraz minie,zaraz zaświeci słońce i pojawi sie piękna tęcza na niebie specjalnie dla Ciebie :)

(6480)
Marcindata: 11.02.2009, godz: 09:29

Dobrze że Redakcja postanowiła przeciwdziałać pesymizmowi na tej stronie i wezwała tych którzy się tu poznali i coś z tego wyszło by dali tu świadectwo.Też bym chciał do nich należeć ale nie dla mnie takie cuda.Co do dzisiejszej młodzieży to owszem brak jej autorytetów i samodzielny start w życie jest dziś bardzo trudny ale też fakty są takie że wielu młodych po prostu nie stara się być lepszymi,wartościowszymi ludzmi,idą na łatwiznę i łatwo ulegają tym którzy namawiają ich do różnych używek które z czasem niszczą ich młode życie.Jednak jest wielu dobrych.wrażliwych ludzi i my starsi powinniśmy im dawać świadectwo wiary i chrześcijańskiego zycia bo to jest nasze zadanie wobec tych którzy dziś mają naście lat.... Pozdrawiam:)

(6479)
do Anoredata: 11.02.2009, godz: 08:46

ja Cie kocham Anore, i bardzo Ci wspolczuje, ale wierze ze kiedys wyrosniesz ponad to czego etraz nie rozumiesz i dzieki temu bedziesz wspaniala kobieta. Cierpienie w zyciu ma sens, uwierz w siebie, uwierz w to ze Bog z milosci Ciebie, mnie, i innych stworzyl. Poszukaj kogos, moze starszej osoby ktora potrzebuje rozmowy towarzystwa. Mysle ze samotne starsze osoby maja w sobie duzo milosci i potrzebe jej przelania, albo samotne dzieci. Jest takie powiedzenie ze gdy Cie mysl zaskoczy ze zyc nie warto, z lez ocieraj cudze oczy chociaz Twoich nie otarto.

(6478)
Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 11.02.2009, godz: 08:39

Wiesz...? Kochać „Kogoś” to odkryć cud... niedostrzegalny dla innych.
Zapraszam do „Walentynkowych refleksji...” :)
www.dar.religia.net
Pozdrawiam :)


(6477)
Anoredata: 11.02.2009, godz: 01:25

***Poszukuję Boga! Boże, gdzie jesteś? Proszę pomóż mi żyć! Proszę…

Mam 19 lat i nie jestem wcale normalną dziewczyną! Nie mam przyjaciół. Miłości nigdy nie zaznam, bo kto chciałby pokochać takie NIC jak ja?!. Jestem nikim, naprawdę nikim, a wszystko dzięki moim rodzicom, którym jestem niezmiernie wdzięczna! Dziękuję im, że odeszli ode mnie właśnie wtedy gdy ich potrzebowałam… :( Gdzie szukać tej pomocy?!... Boże! ;(
Rodzina mi nie chce pomóc, znajomi też… Ciągle tylko słyszę : „dziewczyno spójrz na siebie, jak ty wyglądasz!” Jestem tylko jednym wielkim problemem… Wszyscy się mnie wstydzą ;( …ale najbardziej wstydzę się ja sama siebie… Chciałabym zamknąć się w czterech ścianach pokoju, żeby nikt nie mógł na mnie patrzeć, bym nikomu nie zawadzała, nikomu… Niestety tak się nie da.. Każdego dnia muszę wyjść na zewnątrz. Po co? Np. do szkoły… by po drodze móc usłyszeć te „piękne” słowa : chuda tyczka… i jeszcze „piękniejsze”. Nienawidzę się, nienawidzę!!! ;( ;( ;( :(
Dlaczego ja???
+++++Nie akceptuje czegoś takiego jak pro-ana!!!++++ Nigdy nie dążyłam do tego by chudnąć! Nigdy tego nie chciałam… I nigdy nie myślałam, że jestem za gruba i, że muszę schudnąć. Było wręcz przeciwnie, chciałam przytyć i nie wiem czemu stało się tak, jak się stało, że jestem tym czymś-ANOREKTYCZKĄ

KTO ULECZY MOJĄ DUSZĘ???
*+*+*Boże gdzie jesteś? !!!*+*+* OTWORZYŁAM OCZY ZA POŹNO…BOŻE JA NIE CHCĘ UMIERAĆ:(

(6476)
Trawiastadata: 10.02.2009, godz: 23:06

Salsero
mialam na mysli osobe ktora zyje hm rozpustnie, praktykuje magie, zdradza malzonka..... dokladnie to chcialam okreslic swierdzeniem czlowiek do cna zepsuty.
pozdrawiam

(6475)
gosiadata: 10.02.2009, godz: 22:45

Julko. Jestem troche starsza mam 27 lat, rozumiem twoje pytania o sens zycia w twoim wieku też je zadawałam ,ale co mozna zrobic to zaczac od siebie ,co ty możesz zrobic dobrego dla siebie ,innych ,swiata. To ze zdajesz sobie sprawe z tych wszystkich zagrożeń to mozesz czuc sie szczesciarą ale zeby to wszystko pokonac to trzeba sie trzyma mocno tego co ma sie w sercu ,prawdy, miłości ,wiary, przykazań. Powodzenia : )

(6474)
Konrad, lat 26data: 10.02.2009, godz: 22:23

Czy spotkałeś w swoim życiu Boga. Osobiście twarzą w twarz. Czy rozmawiałeś z nim, czy jadłeś z nim śniadanie w barze, czy byłeś z nim na piwie, w kinie, na spacerze. Czy miałeś kiedyś niezbitą pewność, że jest, że słucha, że rozumie. Czy dotykałeś jego szat, jego ran, czy ocierałeś pot z jego czoła, a może czułeś jak on ociera Twój pot i opatruje Twoje rany. Czy stawałeś przed nim jak przed Królem z wrażenia i lęku nie mogąc wyksztusić słowa, czy może z niedowierzaniem przypatrywałeś się jak schyla się by poprawić Ci sznurowadła i z miłością całuje Twoje stopy. Czy spotkałeś takiego Boga. Czy ten Bóg, który płacze kiedy Ty płaczesz, który się boi kiedy Ty się boisz, który się cieszy z Twoich radości, i kocha Twoje miłości, czy ten Bóg Ci się wydarzył. Wierzysz w Boga. Czy w takiego Boga wierzysz. Czy wierzysz w Boga-Człowieka, który kocha, cierpi, pragnie, boi się, płacze. Jest kuszony, jest lekceważony. Nie odmawia wizyt w podejrzanych miejscach, przyjmuje zaproszenie na dyskoteki, wesela, na mecz i do kawiarni. Śpi, je, pracuje, uczy się i modli. A kiedy w Twoim życiu, nagle sprawy beznadziejne wreszcie się prostują, choroby nieuleczalne ustępują, nałogi cię opuszczają, czy wtedy ufasz, że to nie przypadek, dobry fart, że to nie Twój rozum, trafna decyzja, silna wola, ale że to On. W cieniu, bez oklasków, bez fanfar, bez uprzedzenia. Czy będąc w szpitalu czujesz jak przechadza się korytarzami, zagląda na sale, pochyla się nad każdym by go przytulić. A kiedy innym razem stoisz nad grobem ukochanej osoby, czy widzisz, że On już tam jest. Ogarnia Cię lęk o przyszłość, niezrozumiały strach przed niezrozumiałym światem. Kiedy ilość spraw i problemów przerasta cię wielokrotnie i wiesz, że po ludzku rzecz biorąc nie ma z tego wyjścia, czy wtedy zwracasz się do niego. Czy ufasz mu, że nie opuści, że pomoże, że "...swoim aniołom dał rozkaz o tobie, aby cię strzegli na wszystkich swych drogach...." (Ps 91).

Czy wierzysz, że ta obietnica dotyczy Ciebie? A kiedy powraca grzech, pokusa której daremnie się opierasz, i znowu po raz setny ulegasz jej, czy ufasz, że on już wziął to na siebie, gdyż jego krew ... oczyszcza nas z wszelkiego grzechu... (1J 1,7). Czy wierzysz w takiego Boga. A taki Bóg właśnie się nam objawił i to jest Jego oferta dla nas - JEZUS CHRYSTUS. ... On to został wydany za nasze grzechy i wskrzeszony z martwych dla naszego usprawiedliwienia. (Rz 4,25)

Dwa tysiące lat temu wszedł w historię świata, ale w Twoją i moją historię wchodzi każdego dnia, każdej godziny, każdym oddechem i uderzeniem serca. Wszystkimi drogami i na wszelki sposób pragnie, abyś zgodził się na jego śmierć za Ciebie i na jego Zmartwychwstanie dla Ciebie. W takim spotkaniu z Tobą pragnie uczestniczyć dając swoje wszystko, w zamian za Twoje nic.

Przyjmij dzisiaj tę ofertę. Spośród wszystkich propozycji jakimi jesteś zasypywany każdego dnia, ta jedna wydaje się najbardziej niewiarygodna, ale tylko ona rzeczywiście jest godna wiary i naprawdę nic nie kosztuje.

(6473)
Konrad, lat 26data: 10.02.2009, godz: 22:20

Pewien mężczyzna poszedł, jak co miesiąc, do fryzjera. Zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ni z tego ni z owego, wywiązała się rozmowa o Bogu.

Fryzjer powiedział:
- Wie Pan, ja nie wierzę, że Bóg istnieje.
- Dlaczego Pan tak uważa? - zapytał klient.
Cóż, to bardzo proste. Wystarczy tylko wyjść na ulicę, żeby się przekonać, że Bóg nie istnieje. Gdyby Bóg istniał, myśli Pan, że istniałoby tyle osób chorych? Istniałyby opuszczone dzieci? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby bólu, cierpienia... Po prostu nie mogę sobie wyobrazić Boga, który na to wszystko pozwala.

Klient pomyślał chwilę, chciał coś powiedzieć, ale zrezygnował. Nie chciał wywoływać niepotrzebnej dyskusji. Gdy fryzjer skończył, klient zapłacił i wyszedł. I w tym momencie zobaczył na ulicy człowieka, z długą, zaniedbaną brodą i włosami. Wyglądało na to, że już od dłuższego czasu jego włosy i broda nie widziały fryzjera. Był zaniedbany i brudny. Wtedy klient wrócił i powiedział:

Wie Pan co? Fryzjerzy nie istnieją!
- Bardzo śmieszne! Jak to nie istnieją? - zapytał fryzjer. - Ja jestem jednym z nich!
- Nie! - odparł klient. - Fryzjerzy nie istnieją, bo gdyby istnieli, nie byłoby ludzi z długimi włosami i brodą, jak ten człowiek na ulicy.
- A, nie, fryzjerzy istnieją, to tylko ludzie nas nie poszukują.
No właśnie - powiedział klient. - Dokładnie tak. Bóg istnieje, to tylko ludzie go nie szukają, i robią to z własnej woli, dlatego jest tyle cierpienia i bólu na świecie.

(6472)
Julkadata: 10.02.2009, godz: 21:56

Macie rację. Ja nie chciałam tutaj niczego udawadniac. Nie chcę mówic, że to dorośli są wyłącznie źli... Ja rozumiem dorosłych. Wiem, że im też było ciężko. Napisałam to dosyc impulsywnie bo na każdym kroku spotykam się właśnie ze zdaniem, że młodzież jest zepsuta i zła...
Chciałam tylko stwierdzic, że byłoby mi prościej, gdybym miała wzorzec i oparcie w dorosłych...
Może to przez to, że ja nie mam pozytywnych doświadczeń... Ale wiem! To ja mam nad sobą pracowac .. Nie mogę wymagac od innych dobra, gdy sama dobra nie okazuję...tylko, że jak mam to robic kiedy nikt mnie niczego nie nauczył...?
Przepraszam jeśli kogoś uraziłam...

,,Potrzeba kochania i bycia kochanym, rozpoznawanym i stymulowanym, to wszystko przygotowuje młodego człowieka do dojrzałości. Drzemie w nim jeszcze dziecko. Jedynie obecnośc osoby dorosłej, silnej, kochającej pozwoli młodemu człowiekowi rozwijac się i jednocześnie uspokoi w nim drzemiącą jeszcze słabośc dziecka.''

(6471)
Gosia, lat 22data: 10.02.2009, godz: 21:23

No moi kochani, ale młodzież też nie jest bez winy... Rozumiem: brak wzorców, rozbite rodziny, świat mediów, promujących pornografię i wszelkie bagno. Jednak często jest i tak, że do młodej osoby próbuje się wyciągnąć pomocną rękę, ofiarować mądrą, a więc także wymagającą (!) miłość, jednak to zostaje skwitowane obojętnością bądź wrogością. Owszem, sporo błędów popełniają rodzice i wychowawcy, lecz każdy nastolatek też ma już swój rozum i nie można w jego wypadku każdego zła usprawiedliwić brakiem miłości ze strony starszych. Trochę rozsądku proponowałabym:) Czasem młodym ludziom potrzeba po prostu konsekwentnych wymagań płynących z życzliwego serca, a nie litowania się nad tym, jacy to oni pokrzywdzeni i biedni.
Jeśli podobny głos w dyskusji już się pojawił, to wybaczcie.

(6470)
Artur, lat 32data: 10.02.2009, godz: 21:07

Do Julki
Młodzież nie jest beznadziejna, ale myślenie 16-tolatki jest inne niż dorosłego człowieka (przynajmniej powinno być inne); tak samo jak inne jest od myślenia 5-cioletniego dziecka.
I o ile nie dziwi mnie Twoje zbuntowane podejście do świata, to dziwi mnie reakcja na Twój wpis niektórych osób, kilka i kilkanaście lat starszych od Ciebie (oprócz wyjątkowo mądrej Gosi, która mnie pozytywnie zaskoczyła).
Wogóle, to nie rozumiem dlaczego uważasz, że dorośli widzą w młodzieży zepsutych zwyrodnialców, ćpunów,... Ja uważam, że dzisiejsza młodzież nie jest taka zła. Młodzież była gorsza kilkanaście lat temu; a podobno jeszcze gorzej było po 2-giej wojnie światowej, kiedy to każdy nastolatek mógł mieć broń...
To prawda, że dzisiaj młodzi są bardziej zagubieni niż kiedyś i nie jest też dzisiaj takie oczywiste - co jest dobre a co złe. Ale macie dzisiaj też wiele rzeczy, których my niestety kiedyś nie mieliśmy - np. duszpasterstwa, rekolekcje ignacjańskie, czy choćby ta stronka - adonai.
I nie jest prawdą, że kiedyś były same szczęśliwe rodziny, idealne przyjaźnie i wogóle wszyscy byli szczęśliwi. I nie usprawiedliwiaj pijaństwa, narkomanii itd., bo usprawiedliwić można wszystko..

Święty Augustyn powiedział:
,,Mówicie, świat jest zły, świat jest straszny, świat jest nieszczęśliwy.
Niech życie wasze będzie dobre. Żyjąc dobrze zmienicie świat i nie będziecie mięli powodu do narzekania''

(6469)
Salseradata: 10.02.2009, godz: 18:54

Do Trawiastej

Co masz na mysli przez okreslenie 'czlowiek do cna zepsuty moralnie'?

(6468)
Anna, e-mail: annazabek1@gmail.comdata: 10.02.2009, godz: 15:54

Piszę tutaj, bo nie mam z kim porozmawiać na ten temat, jestem osobą wierzącą i praktykującą, dla mnie Bóg zawsze jest na pierwszym miejscu, jestem panną, modlę się codziennie o łaskę dobrego męża.Niedawno poznałam mężczyznę z którym wiążę pewne nadzieję, to znaczy chciałabym, ale tu jest właśnie problem, bo on jest buddystą, należy do grona świeckich buddystów i razem medytują, mówi,że jest ochrzczony, że będzie chodził ze mną do Kościoła, ale czy mogę wiązać się z takim człowiekiem, co robić, dlaczego Bóg wystawia mnie na taką próbę! Proszę , powiedzcie mi co o tym sądzicie.

(6467)
ev, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 10.02.2009, godz: 15:39

Mam pytanie troche z innej beczki... czy istnieje jakaś sformułowana modlitwa do świętego Błażeja-patrona chorych na gardło...potrzebuje pilnie...

(6466)
bez uczućdata: 10.02.2009, godz: 14:41

Julko-prawdą, prawdą i jeszcze raz prawdą jest to co napisałaś...W pełni Cię rozumiem, odczuwam to tak samo jak Ty...
Dorośli są ślepi i nie wiedzą czego potrzeba ich własnym dzieciom... dorośli UCZUĆ nauczcie!. Pomóżcie odnaleźć się w tym świecie realnym, a nie zatracać w wirtualym! :(

(6465)
studentkadata: 10.02.2009, godz: 14:23

Aniu pomogłabym Ci, ale moja wiedza dotycząca fizyki jest na poziomie 0, ostatnio miałam koło zaliczeniowe z fizyki i za pierwszym razem nie podołałam, za drugim jakoś poszło.. Natomiast jeśli byś tylko potrzebowała pomocy z dziedzin bardziej przyrodniczych to służę pomocą :) Mam nadzieję, że ktoś Ci pomoże rozwiązać problem. Trzymam kciuki za zdanie! Pozdrawiam!

(6464)
Rodzisz się orginalny, lat 21data: 10.02.2009, godz: 12:14

Modlitwa w intencji młodzieży

Panie Jezu Chryste w Synagodze w Nazarecie do siebie
odniosłeś słowa proroka, Duch Pański spoczywa na mnie,
ponieważ mnie namaścił i posłał, abym ubogim niósł
dobrą nowinę, więźniom głosił wolność a niewidomym
przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnych.
Przez posługę dzieła ewangelizacji w świecie, uświęcaj
nas swoją świętością i uwalniaj nas od wszelkiego zła.

Młodych polaków i polki obdarzaj mocą ducha świętego,
by mogli rozpoznać Twoją boską miłość, przyjąć do
swoich serc i realizować ją w życiu.

Zapalaj dziewczęta i chłopców radosnym entuzjazmem
do życia w prawdzie, miłości i pokoju z siostrami
i braćmi. Uwalniaj młodych od wszelkich form uzależnień
i zniewolenia, niech staną się fundamentem pod budowę
cywilizacji miłości na miarę Trzeciego Tysiąclecia.

Pani Jasnogórska, wypraszaj młodym radość, czystość
serca i odwagę do zwyciężania zła dobrem. Amen.


Drodzy, módlmy się za siebie nawzajem :)

(6463)
ania, e-mail: ania_zairska@op.pldata: 10.02.2009, godz: 12:12

Czy znalazłby sie ktos kto moglby mi troche pomoc przy fizyce? Mam zagrzenie a jutro sprawdzian z 5 zadań .... jestem w 3 klasie, czy ktos moglby mi pomoc i obliczyc te zadania? ewentualnie wytlumaczyc potem ... chociaz raczej jak bede miala wyliczone to do reszty dojde sama ...
tylko potrzebuje zeby meic to wyliczone:(((((((
prosze o kontakt

(6462)
imię ładne :), e-mail: pogodna@tlen.pldata: 10.02.2009, godz: 11:50


Istnieje potężny język - milczenie. Istnieje pojęcie "niemówienia", które nie jest wcale brakiem informacji. Jest aktem opozycji wobec świata. Negacja przez milczenie zewnętrzne nie jest nieobecnością. Jest alternatywą, czasem zaprzeczeniem.

(6461)
Trawiasta, lat 28data: 10.02.2009, godz: 11:35

Julko!!!
JAKBYM CZYTALA SIEBIE....

Jestem troche starsza, ale rozumiem Cie bardzo dobrze. Ufam ze inni dorosli przeczytaja to i wezma sobie do serca Twoj apel - bo to slowa prosto z serca, wolanie o pomoc, troske, milosc i uwage.

NIech Cie Pan blogoslawi i strzeze, Julko, wszystkiego dobrego :)

(6460)
Trawiastadata: 10.02.2009, godz: 11:33

Moniko, lat 42.
Modl sie do Matki Bozej Szkalperznej, a jesli mozesz to przyjmij Szkaplerz Swiety. Moj narzeczony kiedys znal osobe ktora parala sie magia - to byl czlowiek do cna zepsuty morlanie, dziewczna jego kolegi. Spotkalo go takie niesamowite zdarzenie - jechal do nich w odwiedziny, a ze byly jakies objazdy, spoznij sie ponad godzine. Nie mial komorki wiec nie mogl kolegi zawiadomic ze przyjedzie pozniej. Jak przyjechal, dziewczna tego kolegi powiedziala mu ze chciala uzyc swojej energii do tego zeby zlokalizowac gdzie on jest i nie byla w stanie. Patrzyla na niego zdziwiona, bo do tej pory zawsze udawalo sie jej nad czlowiekiem rozciagnac swoj "parasol" mocy i zlokalizowac go, jakby cos go ochranialo. Mowila o tym z lekka irytacja. Moj narzeczony wyjal wtedy spod koszulki Szkalperz Karmelitanski. Nosi go od dawna.... Ta dziewczyna zezloscila sie wtedy bardzo.

Moniko, jeszcze jedna rzecz - jesli zyjesz blisko Boga to nie masz sie czego obawiac. Szatan zeruje na naszych lękach i wmawia nam ze musimy sie bac.... A przed sw Tereska z Lisieux uciekaly diabelki we snie - bo byla blisko Boga. Szatan nie znosi obecnosci Boga i Jego dobrych Duchow. Modl sie do ANiola Stroza takze Twojego Narzeczonego. Zabezpieczeniem przed atakami szatana jest Krzyz sw Benedykta - oczywiscie podkreslam raz jeszcze, trzeba byc blisko Boga, zyc zgodnie z przykazaniami, praktykowac czesto i byc z Nim w bliskiej relacji. Eucharystia, Spowiedz i oddanie Matce Bozej to naprawde potezna ochrona.

Pozdrawiam cieplo.

(6459)
Rafał , lat 24, e-mail: mysterious1985@o2.pldata: 10.02.2009, godz: 10:08

Julko...chociaż nie jestem już nastolatkiem, to bardzo dobrze Cię rozumiem. Większość ludzi ocenia młodzież bardzo pochopnie, nie starając się nawet dojść do tego, dlaczego młody człowiek sięga po narkotyki, alkohol lub ucieka w inne formy zapomnienia o rzeczywistości, której po prostu nie daje rady udźwignąć. Denerwuje mnie również jak ktoś mówi " a co taka 16 latka może mieć za problemy w życiu". Tak jakby uważali, że w tym wieku jedyne zmartwienie to uwaga w dzienniku, albo pała ze sprawdzianu. Mało kto zdaje sobie sprawę, że uzależnienia wśród młodzieży, nadmierne chodzenie na dyskoteki, sięganie po żyletke, próby samobójcze, to w wielu przypadkach głuchy krzyk "kochaj mnie!" Tam gdzie brak miłości, tam jest śmierć. Fizjologia jakoś funkcjonuje , jednak duchowo doświadcza ogromnej pustki, którą próbuję wypełnić na przeróżne sposoby. Jednak ta próżnia ma kształt Boga , i tylko On jest w stanie zaspokoić w pełni potrzeby ludzkiego serca. Ale to czy młodzież będzie lepsza, zależy w dużej mierze od nas. W końcu od kogo młodzi mają czerpać wzorce i doswiadczenie zyciowe, jak nie od starszych? Trzeba rozpowszechniać ducha ewangelizacji. Nie chodzi mi nawet o prawienie kazań, ale zwyczajne okazywanie zrozumienia, akceptacji i świadczenia o Bożej Miłości bardziej czynem, aniżeli słowami. Wiemy doskonale, a właściwie większośc wie, że zło mamy zwyciężać dobrem. Dlaczego więc tak często krytykujemy innych? czy ciągłe słuchanie przykrych słów pod swoim adresem, świadomość braku akceptacji w najbliższym otoczeniu, może nam dodać skrzydeł by znieść się ponad zło ?! Dobre słowo, umiejętnie "serwowane" , bez nadużycia, jest jak paliwo. Potrafi rozpalić człowieka do takich dzieł, o których mu samemu się nawet nie śniło. Rozgania chmury, które przesłaniały nasze najskrytsze pragnienia. Nikt nie ma obowiązku rozumieć młodych ludzi, ale kazdy jest powołany do miłości bliźniego, a za tym idzie troska o jego dobro, chęć zrozumienia jego potrzeb, umiejętność wysłuchania. Spoczywa na Was wielka odpowiedzialność za los młodziezy i przyszłości naszego narodu, która przecież zależy od Nich. To , czego się nauczą dzisiaj od nas, zaprocentuje w ich przyszłości, więc nie szczędźmy im czasu i uwagi. Nie osądzajmy z góry. Takim czczym gadaniem kradniemy im poczucie bezpieczeństwa i przynależności do tego świata oraz wiare we własną wartość. Nie niszczmy tego kwiatu Polskiej ziemi ! Z Bogiem

(6458)
olek, lat 30data: 10.02.2009, godz: 09:39

Do Julki
Piękny manifest ....dałaś ognia Julka wkońcu ktoś napisał prawde o naszych czasach.......Jestes wielka:)))))))

(6457)
gosia, e-mail: gosia_ur21@wp.pldata: 10.02.2009, godz: 08:38

Do Julki

:) mam 22 lata i zupełnie się z Tobą zgadzam... i doskonale Cię rozumiem... i odczuwam rzeczywistość podobnie jak Ty... i wiesz co myślę, że z wiekiem dostaje sie znieczulenie ... patrząc na to wszystko... coraz mniej to "razi".. myślę że to jest pewien sposób naturalnej obrony...Bo nie wolno stać z przerażeniem w oczach i patrzeć na to wszystko... bo prawdopodobnie świat/ ludzie nie zmienią się w jednej sekundzie... i nie wiem czy wogóle świat się tak zmieni na lepsze żeby to było zauważalne globalnie..
Teraz może nie widzisz wyjścia... rozwiązania..
ale ja mając 22 lata :) doszłam do wniosku, że nic nie daje patrzenie jaki jest świat okrutny... Bóg powołał nas do życia właśnie w takich czasach.. właśnie teraz...
Wiesz... KAŻDY Z NAS MA W SOBIE SWÓJ WŁASNY WIELKI MAŁY ŚWIAT.. i nigdy nie będziemy w takim stopniu "żyć życiem całej ziemi - to jest tego wszystkiego co się dzieje wokół" ale zawsze będziemy żyć w pełni tym co jest w nas i tym co jest nam bliskie... Nie przerażaj się tym co dzieje się na świecie.. nie masz mocy tego zmienić.. ale zawsze możesz się modlić...
zatrzemaj się i spojrzyj na własne życie (ja właśnie DOPIERO :) uczę się tak robić...oceń siebie.. swój sposób funkcjonowania... zastanów się dlaczego czujesz się nieszczęśliwa..?? Samotna... Może uwierzyłaś że ludzie są tylko źli...
A tak nie jest... Ale nie ma aniołów na ziemi.. nie ma ludzi którzy byliby tylko i wyłącznie dobrzy, idealni...
Wydaje mi się, że trzeba uczyć się żyć własnym życiem.. (i to nie jest egoizm) ale trzeba robić wszystko żeby dobrze żyć... tak żebyśmy byli szczęśliwi..:) (i tutaj bardzo dużo od nas zależy) i żyby być dobrymi dla innych ludzi...
nie wiem czy mnie zrozumiesz..
ja w pewnym momencie mojego życia.. nie chciałam żyć.. nie chciałam żyć WŁASNYM ŻYCIEM.. nie chciałam żyć w swojej rodzinie... nie odnajdywałam siebie w tym wszystkim... czułam jakbym nie maiła nic ze swoim zyciem wspólnego.. czułam że prawdziwa ja "jest od tego wszystkiego daleko" właściwie nie wiedziałam czemu tak jest, czemu tak się dzieje...
Myślę że ja poprostu nie chciałam się na siebie zgodzić.. na swoje życie...
człowiek boi się że ktoś zrani jego serce, uczucia...
Przekonałam się.. że owszem to bardzo boli.. ale od tego się nie umiera... a czasem człowiek ma satysfakcję że pokonał siebie własny lęk... a raczej czuje że zrobił to co według niego było słuszne..
Wiesz największą "frajdę" daje to jeśli pokonamy swój własny lęk (zwłaszcza ten, o którym tylko my wiemy że istnieje), jeśli pokonamy swoją słabość, swój grzech
i to daje prawdziwą wolność...
Myślę że największy problem współczesnych ludzi to to że czują się bardziej mieszkańcami świata niż "samych siebie", "własnego życia"... Otrzymałaś życie
i Twoje życie/ szczęście należy/ zależy od Boga i od Ciebie.. i nie mówię tak tylko dlatego że to jest katolicka strona a ja jestem wierząca... kiedyś myślałam że to są takie wzniosłe słowa.. dla bajeru... Ale im jestem starsza.. tym coraz bardziej na każdym kroku przekonuję się że to poprostu jest prawda...
Człowiek będzie "normalnie funkocjonował", i będzie szczęśliwy kiedy uzna Boga za swojego Stwórcę i razem z nim zacznie tworzyć swoje życie.. codziennie od nowa... i nie chodzi o to by pół dnia spędzić na klęczkach... ale o to by poprostu brać Boga pod uwagę.. w końcu on jest NAJWIĘKSZĄ MĄDROŚCIĄ, MIŁÓŚCIĄ..
i On jest najlepszym i niezawodnym przewodnikiem.. Nie wiesz co robić? pogubiłaś się..? czujesz się przytłoczona? Teraz już chyba wiesz co robić...
I nie smuć się więcej... bo jaki to ma sens? Poszukaj właściwej drogi, rozwiązania... znajdziesz ją we własnym sercu... a jeśli nawet jeszcze nic nie wiesz... poczekaj.. może potrzeba poprostu czasu...

(6456)
Salseradata: 09.02.2009, godz: 20:10

Do Moniki 42.

Osobiscie uwazam, ze wyjazd do Polski niewiele zmieni.W dzisiejszych czasach odleglosc to juz przeciez nie problem, sa telefony, internet. Twoja tesciowa na pewno znajdzie spob manipulacji Twoim narzeczonym nawet tutaj. Poza tym sama powiedzialas, ze on uwaza, ze nikt sie nim nie zajmie jak jego mama. Jezeli tak, to niech zeni sie ze swoja mama, a Ty znajdz sobie mezczyzne, ktory naprawde Cie pokocha, a ktorego mama bedzie Cie uwazala za przyjaciolke, nie wroga.

A tak na marginesie gdzie za granica jestes, bo nie powiedzialas-to tylko moja czysta ciekawosc. Bo ja mieszkam w Anglii :-))

Powodzenia

(6455)
Julkadata: 09.02.2009, godz: 19:06

Czy młodzież naprawdę jest beznadziejna?
Co ją różni od dziecka?
Co ją różni od dorosłego człowieka?

Drodzy Dorośli!
Mam szesnaście lat.. I jak to mówią dorośli, całe życie przed sobą..


Należę do tej młodzieży.. Jestem tą osobą, która często przez dorosłych jest nazywana zepsutą!
Wiecie dlaczego dawniej młodzież nie nazywaliście zepsutą..?
Dawniej młodzieżą byliście Wy, Wy kochani dorośli.
Wielu z Was żyło w czasie niewoli. Wielu z Was przeszło tragedię stracenia kogoś bliskiego... Wychowani byliście w duchu patriotyzmu.. Doznaliście prawdziwej przyjaźni...
A teraz..
technika
rozwój
komputery
komunikacja
komórki
,,Najtrudniej jest odnaleźc wolnośc w czasie wolności, gdyż jej kontury zamazują się, gdzie są granice niewoli, a gdzie jej koniec. Można stac się niewolnikiem mody, pieniądza, stylu życia, telewizji, kolorowych pism..''

Młodzież..
Jakie słowa Wam przychodzą do głowy..?
CPUNY?
GÓWNIARZE?
ZBRODNIARZE?
ALKOHOLICY?
ZWYRODNIALCY?

Czy kiedykolwiek pomyśleliście dlaczego pijemy? Dlaczego palimy? Dlaczego wolimy narkotyki od pogodnych wieczorków? Nie? Może postaram się to rozjaśnic..

Urodziłam się w 1993 r. Żyję w wolnej Polsce. Kocham Polskę! Rozumiecie? Kocham Ją tak samo jak Wy! To prawda.. Nie potrafię sobie wyobrazic jak to jest życ w zniewolonym kraju.. Jak ciężko jest oddawac życie dla tego kraju.. Jak wiele musiało ludzi zginąc.. Nie wiem jak to jest, kiedy ktos Cię zmusza to wynarodowienia.. Nie wiem.. Ale kocham Polskę Mimo wszystko!

Rodzina..
Dla Was rodzina była czymś cudownym, czymś dla czego chcieliście i mieliście życ.Szacunek w rodzinie.. Rytualne spotkania.. Opowiadania. Wpajanie pozytywnych wartości, patriotyzm.. Miłośc..
To Wasza rodzina..
Ja Kocham swoją rodzinę.. Pomimo tego, że:
-jest w niej nienawiśc
-jest w niej niezrozumienie
-są błędy wychowawcze
-nie ma okazywania uczuc
-są choroby typu psychiki
-nie mam dobrych kontaktów z nikim z bliskich
To jest moja rodzina! Kocham ją..chyba..

Otoczenie..
Czym dla Was jest Przyjaźń?
BRATERSTWEM
SZACUNKIEM
ZROZUMIENIEM
TOLERANCJĄ
AKCEPTACJĄ..
To piękne..dla mnie też.. A tymczasem:
-nie mam przyjaciół
-moje otoczenie mnie nie akceptuje
-nie ma tolerancji za to jest.. ocena stroju, gadatliwości, wyglądu zewnętrznego
-jest pełno nienawiści


Czy my wymyśliliśmy komórki..? Czy my wymyśliliśmy telewizory..? Czy my wymyśliliśmy komputery..?
Dlaczego tylu ojców i matek myśli, że kupi dziecko pieniędzmi.. da mu mp3, komórkę, laptopa.. i jest OK? I to moja wina, że staję się zepusta.. że nie okazuję miłości..? A KTO MI JĄ POKAZAŁ..?! KTO?

Jest dwudziesty pierwszy wiek.. I co z tego? Uważacie,że dzisiejsza młodzież jest... (taka jaka jest) bo mają lepiej.. Wiecie co?
21 wiek dla młodzieży to:
-brak zrozumienia
-brak miłości
-brak akceptacji
-przedmioty zastępujące uczucia
-ateizm
-brak autorytetów w otoczeniu

Skąd wzięli się cpuni???
Z lęku.
Jakiego..?
Zobacz, mamy dwudziesty pierwszy wiek.. cudownie..? Nie. MAMY:
-WOJNY
-EUTANAZJĘ
-ABORCJĘ
-TERRORYZM
-BEZROBOCIE
-NIENAWIŚC
-KOMERCJA
-BRAK MIlOSCI
-MORDERSTWA
-DOŚWIADCZENIA NAUKOWE
-EKSPERYMENTY
-BADANIA W SPRAWIE KLONOWANIA CZŁOWIEKA
-BROŃ JĄDROWA
-NERWICE
-DEPRESJE

NIE MAMY BEZPIECZEŃSTWA!
Dzisiaj świat nie pozwala mi życ!
Dzisiaj trudno jest życ młodzieży!
Nawet trudniej niż Wam...


Pytam
Myślisz, że ja nie potrzebuję pokazania mi właściwej drogi?
Myślisz, że ja nie potrzebuję wskazówki?
Myślisz, że mnie nic nie obchodzi?
Myślisz, że mam wszystko gdzieś?
NIE!

Proszę Cię,
nie oceniaj mnie!
nie mów mi, że jestem gówniarzem który nie zna życia!
nie mów, że jestem zepsuta!
nie mów, że jestem głupia!

Proszę, pokaż mi miłośc!
Daj mi bezpieczeństwo!
Odbierz mi moją samotnośc!
Poszukuję:
zrozumienia, przyjaźni, wartości, dobra, miłości, akceptacji, bezpieczeństwa,
BOGA


Pomożesz mi to znaleźc...?


Przepraszam za może zbyt dużą agresją słowną, ale starałam się wyrazic prawdę. Wiem, że w większości są tu ludzie młodzi, nie wiem czy czujecie podobnie..ale mnie dzisiejszy świat przeraża.Bardzo przeraża...

(6454)
Mary, lat 27, e-mail: meroutka@tlen.pldata: 09.02.2009, godz: 17:32

Czy bywa tu jeszcze X Y M E N A I ? Jeśli tak, proszę o kontakt na maila... :)

(6453)
Izadata: 09.02.2009, godz: 17:11

Do Moniki: duzo już odpowiedzi dostałas Moniko na twój problem. Domyślam się, że jest ci bardzo ciężko bo jestes związana ze swoim ukochanym a teściowa zatruwa wam życie. Ja znam młode małżeństwo które na początku swojego małżeństwa przeyżywali podobne problemy. Teściowa wtrącała sie we wszystko, mąż na początku odszedł od niej, potem wrócił,a el dziewczyna już była wrakiem psychicznym. Dlatego radzę......mocno się zastanowić, czekać, czekać i czekać na znak od Boga. Codziennie módl się za niego i za teściową, wysyłaj intencje do zakonu i zamów nawet mszę świętą za teściową. Modlitwa czyni cuda, sprawdzone na 100 :) Powodzenia

(6452)
Agnieszka, lat 40data: 09.02.2009, godz: 15:09

Do Moniki 42

Uważam,że nie jest to zły pomysł powrócić do kraju. Czasami trzeba przystopować ten wyścig za pieniędzmi i pomyśleć trochę o innej sferze życia bardziej duchowej. Pieniądz,rzecz nabyta. Owszem jest potrzebny aby przeżyć,ale szczęścia nie daje. Mogą być z tego tylko same kłopoty. W tej chwili potrzebna Ci jest Moniko zimna głowa i racjonalne spojrzenie na problem. Jeśli załatwisz sprawę uczuciową,zobaczysz finanse zaczną się same klarować nawet w Polsce. Naprawdę można znaleźć ciekawe zajęcie, ciekawą pracę. W naszym kraju też to sie zmienia. Co prawda bezrobcie jest, ale juz nie na taka skalę jak powiedzmy 5 czy 10 lat temu.W tej chwili w Polsce można naprawdę godnie żyć, tylko jak się chce.Trzeba mocno w to wierzyć i wtedy na pewno Bóg Ci pomoże.Oddaj się głębokiej zadumie i modlitwie i powierz swoje troski Bogu. Znajdziecie razem rozwiązanie. Nie jest to proste ,ale trzeba wierzyć i być cierpliwym. Co do Twojego narzeczonego,to rzeczywiście znalazł się w kropce. Musi wybierać między Tobą a swoją mamą. Tak się składa,że w ostatnim czasie moja koleżanka z pracy miała taki sam problem ze swoim,dorosłym synem. Poznał on dziewczynę, której rodzice nie dawali żyć. Wiecznie kontrolowali ją na każdym kroku. Młodzi nie mogli w spokoju się spotykać,
bo ciągle rodzice dzwonili do niej na komórkę. W końcu Syn koleżanki nie wytrzymał i po prostu zerwał znajomość, bo nie wyobrażał sobie takiego życia w czworoboku. Oczywiście ty nie musisz zrywać znajomości ,zwłaszcza jeśli bardzo kochasz faceta.
Spróbuj z nim tak naprawdę, naprawdę szczerze porozmawia i zaproponuj mu przyjazd do Polski. Nawet w formie kolejnego doświadczenia życiowego. Może spodoba mu się nasz kraj. Trzymam gorąco kciuki i łącze się duchowo z Wami., aby Wam sie udało.Przecież Bóg jest Miłością.

(6451)
Agnieszka, lat 40data: 09.02.2009, godz: 14:43

Proszę wszystkich adonaiczyków i o modlitwę za mojego kuzyna Piotra lat 43,który zmarł w nocy nagle na zator płucny. Bóg Zapłać!

(6450)
Do Moniki lat 42data: 09.02.2009, godz: 12:15


Mogę Tobie polecić do przeczytania książki księdza egzorcysty G. Amortha, także zawierające modlitwy o uzdrowienie.
Osoba, która chce zaszkodzić i to robi, może bardzo zniszczyć życie, powinnaś się bardzo zastanowić nad związkiem i nad wspólną przyszłością, nawet wyjazd w inne miejsce może nie być dobrym rozwiązaniem, a z pewnością taka matka może "żerować na uczuciach" syna.
Może to niezbyt dobra sugestia, ale jeśli naprawdę Cię kocha, z Ty byś chciała odejść to jeśli jest naprawdę mężczyzną będzie z Tobą mimo wszystko...

(6449)
jadata: 09.02.2009, godz: 10:55

Do Moniki 42

moja rada jest taka ze musisz sie od tego odsunac i zaczac odmawiac Rozaniec za te kobiete i jej syna. Nie zastanawiaj sie i nie zaglebiaj w to zbyt mocno tylko z wiara odmawiaj Rozaniec. Zwyciestwo jezeli przyjdzie to przyjdzie przez Maryje. moze twoj narzeczony jest dobrym czlowiekiem i potrzebuje twojej pomocy uwolnienia sie spod wplywy toksycznej mamy, ale swoim rozumem tego nie przezwyciezysz. Jedyna rada to Rozaniec.

pozdrawiam

(6448)
kobietadata: 09.02.2009, godz: 09:55

do Moniki lat 42
wycofaj sie z tego związku! masz wątpliwosci.. myslisz ze potem wszystko sie zmieni na Twoją korzyść? ten człowiek mimo wieku nie jest dojrzały. Wolisz byc w toksycznym zwiazku z tesciową czy sama ale wolna od presji? To co teraz jest dla was małym problemem, po slubie urośnie do rangi , Twój ukochany nie zrezygnuje z matki tak nagle na rzecz zony, tak został wychowany. Nie układaj sobie zycia na siłę zeby tylko nie byc sama, nie popełniaj takiego błędu, bo nie bedziesz szczęsliwsza ale możesz zmarnować sobie życie. Weź pod uwagę rozsądek, nie jestes już zakochaną nastolatką która kieruje sie głownie uczuciami. Albo oddaj Bogu ten związek i proś o swiatło, aby mieć siłe wycofać się jesli to jest dla Ciebie dobre. Teraz pocierpisz ale kiedys zrozumiesz ze to było lepsze wyjscie.

(6447)
eladata: 09.02.2009, godz: 09:54

Moniko zgadzam się, że decyzja którą próbujesz podjąć jest trudna, dotyczy przecież Twojego przyszłego życia i szczęścia, tym bardziej, że to Ty sama musisz ją podjąć, bo Ty najlepiej znasz swojego narzeczonego. Wszystko co piękne rodzi się w bólu, więc może Wasza miłość też przezwycięży problemy. Ważysz w swoim sercu za i przeciw, a może w głębi duszy już podjełaś decyzję, tylko lęk przed zmianą paraliżuje Twoje kroki. Najważniejsza jest szczera rozmowa i to czy ufasz i wierzysz słowom Twojego narzeczonego. Mam nadziejęże uda Ci się podjąć najlepszą decyzję. Z modlitwą
Ela

(6446)
Aga, lat 18, e-mail: nacomipoczta@op.pldata: 09.02.2009, godz: 00:36

Proszę Was gorąco o modlitwę za mojego przyjaciela Grzegorza, który cierpi na nerwice ;( nie chcę sobie pomóc ;( nie chcę iść do psychologa ;( oraz o łaski dla mnie, żebym mogła mu pomóc i żeby odzyskał wiarę w siebie, w Boga i chęci do życia..
Proszę również o modlitwę w intencji mojej mamy, mojego taty, moich braci, przyjaciół a także mnie samej.. Aby w życiu było choć trochę lżej..,

Bóg zapłać.

(6445)
Monika, lat 42data: 08.02.2009, godz: 23:03

Do Salsery, dzieki za rade. Nie jest to latwe, rozum dyktuje jedno a serce drugie. On dosc krytycznie podchodzi do matki, czuje ze jest miedzy mlotem a kowadlem, Jest jeszcze inny problem nie jestem w Polsce, on nie jest Polakiem. Uwazam, ze dla nas najlepszy bylby wyjazd do Polski a to ze wzgledu na sytuacje ekonomiczna w Polsce-bezrobocie i roznice w zarobkach nie jest dla niego latwe. Moj narzeczony jest Europejczykiem , bialym podkreslam bo ludzie czesto mysla, ze jak obcokrajowiec to musi Arab. Choc kolor skory nie decyduje o wartosci czlowieka. Cala ta sytuacja jest wiec dla mnie o tyle trudniejsza, ze jestem z dala od ojczyzny, domu i moich przyjaciol dlatego napisalam. Nigdy nie sadzilam, ze w tzw cywilizowanym, europejskim kraju, w ktorym narazie jestem, gdzie ludzie sa ponoc bardziej liberalni moga miec miejsce takie sytuacje. 40- letni facet boi sie matki; wystarczy jedno jest zdanie aby mial zmarnowany humor. Dla mnie to jest chore. Chyba beda go musiala stanowczo poprosic o wybor bo w zwiazku dwoje to para troje to tlum. I na koniec apel do matek Nie rujnujcie zycia swoim dzieciom swoja chora, zaborcza miloscia.

(6444)
Salseradata: 08.02.2009, godz: 20:54

Do Moniki(42). Zostaw go. I to szybko. Taka jest moja rada. Jezeli za niego wyjdziesz przez cale zycie bedziesz slyszala, ze nigdy nie dorownasz jego matce i to ona zawsze bedzie grala pierwsze srzypce w Waszym zwiazku, a tego chyba nie chcesz. Sama widzisz, ze tez zwiazek nie prowadzi do niczego nowego. Kazdy zasluguje na szczescie, nie wazne ile ma lat. A Ty jestes lepsza od traktowania, ktore otrzymujesz. Powodzenia.

(6443)
Monika, lat 42data: 08.02.2009, godz: 20:22

Witam wszystkich, chcialam Was prosic o modlitwe i moze jest ktos w podobnym wieku kto ma podobny problem. Rozpada sie moj zwiazek przez matke mojego narzeczonego. Jest ona osoba, ktora drwi z kosciola i wmawia mu ze byc blisko przy bogu prowadzi do nieszczec. Tak sie niestety sklada ze rzeczywiscie napotykamy same klopoty. W dodatku jest to osoba, ktora zlorzeczy i przeklina. Ostatnio rzuciala przeklenstwo ze oboje cytuje zdechniemy na ulicy. Niestety duzo czytalam na temat mocy przeklenstw; uczestniczylam w rekolekcjach i wiem jak sie przed tym chronic. Coraz czesciej mysle ze powinnam sie wycofac z tego zwiazku. Mimo naszego jue dojrzalego wieku, mamy po 40-tce moj narzeczony jest zwiazany w jakis toksyczny sposob z matka. Ona ciagle mu powtarza, ze bez niej sobie nie poradzi, ze zadna kobieta tak sie nim nie zajmie. Mimo ze jestem osoba po studiach przyznam ze czuje sie zu^pelnie bezradna. Pogubila sie juz w jej intrygach. Prosze o modlitwe jestem juz u kresu sil.

(6442)
Artur, lat 32data: 08.02.2009, godz: 19:47

,,W życiu musi być dobrze i niedobrze.
Bo jak jest tylko dobrze, to jest niedobrze''
ks. Jan Twardowski

(6441)
Izadata: 08.02.2009, godz: 17:18

Do Agagod- Agnieszko, teraz przeżywasz wichurę i zamiecie. Ale pamiętaj, że takie zdarzenia czegoś nas uczą. Masz wspaniałe oparcie w córeczce, może na tym buduj swoje życie. A czy byłaś z tym problemem u lekarza?Czasami warto iśc do lekarza specjalisty i opowiedzieć mu o naszych problemach. Być może to jest dla ciebie wyjście?

(6440)
Zosiadata: 08.02.2009, godz: 15:41

do agaGod

Dobrze, że dzielisz się tym, co właśnie przeżywasz. Nie bój się swoich uczuć oraz mówienia o nich. Człowiek żyje, więc czuje, a gama uczuć jest bardzo szeroka. Wiek tutaj nie ma znaczenia. Teraz doznajesz smutku, ale to nie oznacza, że tak będzie zawsze. "Nie wątp w błękit nieba, gdy nad twoim dachem stoją ciemne chmury." Sama piszesz, że wiele było w Twym życiu radosnych, szczęśliwych chwil. Nie trać nadziei i wiary w to, że znów będzie dobrze. Tak to jest w życiu, że radości przeplatają się ze smutkami. Popatrz na przyrodę, otaczający nas świat. Dzisiaj np. jest ponuro, szaro, słońce gdzieś się podziało, drzewa nie mają liści, nie kwitną kwiaty. Jednak my wiemy, że to się zmieni. Musimy tylko cierpliwie czekać, przetrwać. Gdyby ciągle świeciło słońce, nie docenialibyśmy tego tak bardzo.
Nie wmawiaj sobie w kółko: "Nie umiem". Pisząc o swoich trudnościach w internecie, robisz pierwszy krok, próbujesz się przełamać. Widzisz, potrafisz :) Na pewno masz obok siebie kogoś, kto jest gotowy Ci pomóc, wysłuchać, ale Ty musisz mu na to pozwolić. Podziel się swoimi przeżyciami z kimś bliskim, zaufanym. Daj sobie szansę. Pozwól sobie pomóc. Pan Jezus też przyjął pomoc Szymona Cyrenejczyka. Dlaczego więc my, zwykli ludzie, mielibyśmy się przed tym bronić? "Jedni drugich brzemiona noście" - czytamy w Piśmie świętym. Niesiesz pewien ciężar. W pojedynkę jest to trudne. We dwójkę - już na pewno trochę lżej. Jednak nade wszystko mów o swoich trudach Bogu, Jego proś o pomoc. Kiedyś przeczytałam taki prosty wierszyk, ale mądry w swej prostocie:
"Kiedy spotkasz krzyż na drodze,
kiedy ciężko będzie ci,
nigdy nie mów:"Ja nie mogę",
tylko: "Jezu, pomóż mi."
Zatem zacznij od tych słów :"Jezu, pomóż mi." Trwaj przy Bogu. Nie trać wiary i nadziei. Życzę Ci tego z całego serca.

(6439)
Nataliadata: 08.02.2009, godz: 13:33

proszę o modlitwę w ważnej dla mnie sprawie...

(6438)
agaGoddata: 08.02.2009, godz: 11:19

PROSZĘ O MODLITWĘ!

(6437)
agaGoddata: 08.02.2009, godz: 11:18

Nie wiem,co się dzieje.Zycie nagle,po raz kolejny z zaskoczenia straciło urok i barwy.Myślałam,że takie coś przytrafia się przeważnie nieszczęśliwie zakochanej nastolatce,a nie dojrzałej kobiecie,której ponoć nic nie potrzeba do szczęścia.Ten smutek,który mam w sobie bardzo blokuje i oddala od rzeczywistości,to taka otchłań,czeluść,ciemność piekła.Staram się przypomnieć sobie jakieś radosne wydarzenia,a było ich przecież wiele-i nic.Smutek,płacz,przygnębienie.Nie umiem się pozbierać,nie umiem przed bliskimi przyznać się do swojej słabości,nie umiem prosić o pomoc.To już trwa jakieś 30 lat!Mam wspaniałą córeczkę-Ona trzyma mnie przy życiu.Nie chcę żeby jej dzieciństwo polegało na pocieszaniu matki.Kocham Ją i nie umiem sobie pomóc!

(6436)
adonajkadata: 08.02.2009, godz: 10:42

Widzę że Pani/Pan ......................(kropeczka) :-) jest fanem WMU

(6435)
.............................data: 08.02.2009, godz: 08:44


Ojcze Nasz - Pater Noster
Pater noster, qui es in caelis, sanctificetur nomen tuum. Adveniat regnum tuum. Fiat voluntas tua, sicut in caelo et in terra. Panem nostrum quotidianum da nobis hodie. Et dimitte nobis debita nostra, sicut et nos dimittimus debitoribus nostris. Et ne nos inducas in tentationem, sed libera nos a malo. Amen.


(6434)
................data: 08.02.2009, godz: 08:24

Alleluja.
Chwalcie Boga w Jego świątyni,
chwalcie Go na firmamencie Jego potęgi !
Chwalcie Go za potężne Jego czyny,
chwalcie Go za wielką Jego potęgę !
Chwalcie Go dźwiękiem rogu,
chwalcie Go na harfie i cytrze !
Chwalcie Go bębnem i tańcem,
chwalcie Go na strunach i flecie !
Chwalcie Go na cymbałach dźwięcznych,
chwalcie Go na cymbałach triumfalnych :
Wszystko co żyje, niech chwali Pana !
Alleluja.

(6433)
adonajkadata: 08.02.2009, godz: 00:13

Dzięki Łukaszu za linki do wysłuchania rekolekcji :-).....
Fajne i budujące.


A przy okazji proszę o modlitwę o zdanie wszystkich egzaminów i zaliczeń które mam w nadchodzącym tygodniu. Z góry wszystkim dziekuję..

Pozdrawiam :-)

(6432)
Magda-Pieniny, lat 17, e-mail: madzinia@amorki.pldata: 07.02.2009, godz: 22:25

Szukam Kolegi-Jacka z Rzeszowa ! ! ! Odezwij sie....

(6431)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej