| Angeluś, lat 23 | data: 03.02.2009, godz: 16:17 |
Witam;)proszę serdecznie o modlitwę za pomyślne zdanie egzaminu w piątek o godzinie 9.00.Bardzo mi zależy nad pozytywnym wynikiem.Pozdrawiam (6380)| Bożego dnia wszystkim | data: 03.02.2009, godz: 15:53 |
Chmurka i wydma
Pewna bardzo młodziutka chmurka (lecz, jak wiadomo, życie chmur jest krótkie i ulotne)
po raz pierwszy płynęła po niebie w towarzystwie innych puchatych chmur o różnych kształtach.
Kiedy znalazły się nad ogromną pustynią Saharą, bardziej doświadczone chmury poganiały ją:
- Prędko! Prędko! Jeśli się tutaj zatrzymasz, jesteś zgubiona!
Chmurka była jednak bardzo ciekawska, tak jak wszyscy młodzi,
i odpłynęła na skraj całej grupy, podobnej do stadka rozproszonych owiec.
- Co robisz? Ruszaj się! - zgromił ją z tyłu wiatr.
Lecz chmurka ujrzała już wydmy ze złotego piasku i ten widok ją zafascynował.
Leciutko sfruwała w dół. Wydmy wydawały się być złotymi obłokami pieszczonymi przez wiatr.
Jedna z nich uśmiechnęła się.
- Witaj! - pozdrowiła grzecznie chmurkę.
Była to bardzo ładna, mała wydma, zaledwie ukształtowana przez wiatr,
który szarpał wciąż jej błyszczące włosy.
- Cześć. Nazywam się Mira - przedstawiła się chmurka.
- A ja Una - odparła wydma.
- Jak ci się tutaj wiedzie?
- No cóż… Słońce i wiatr. Jest trochę gorąco, ale jakoś sobie radzimy. A jak ty żyjesz?
- Słońce wiatr… wielki wyścig na niebie.
- Moje życie jest bardzo krótkie. Kiedy powróci wielki wiatr, na pewno zniknę.
- Przykro ci, prawda?
- Trochę. Wydaje mi się, że jestem całkiem bezużyteczna.
- Ja także wkrótce przemienię się w deszcz i spadnę na ziemię.
Takie jest moje przeznaczenie.
Wydma wahała się przez chwilę, a potem spytała:
- Czy wiesz , że nazywamy deszcz Rajem?
- Nie wiedziałam , że jestem taka ważna - zaśmiała się chmurka.
- Słyszałam opowieści o deszczu niektórych starych wydm.
Podobno jest on bardzo piękny. Po deszczu okrywamy się czymś takim,
co się nazywa trawa i kwiaty.
- Tak, to prawda. Widziałam to.
- Ja, prawdopodobnie, nigdy tego nie ujrzę - stwierdziła ze smutkiem wydma.
Chmurka zastanowiła się przez chwilę, a potem rzekła:
- Ja też mogłabym przecież zamienić się w deszcz…
- Ale wtedy umrzesz…
- Za to ty zakwitniesz - powiedziała chmurka i zamieniła się w deszczyk tęczowo lśniący na słońcu.
Następnego dnia małą wydmę pokryły kwiaty.
W jednej z najpiękniejszych modlitw, jakie znam, są także słowa:
“Panie, uczyń mnie lampą. Sama się spalę, lecz dam światło innym”.
(6379)
Absentem, qui rodit amicum…
Absentem, qui rodit amicum, qui non defendit alio culpante, solutos qui capiat risus hóminum famamque dicacis, fingere qui non visa potest, comatissa tacere qui nequit, hic niger est, hunc tu, romane caveto!
Kto obmawia przyjaciela, kto go nie broni wobec oskarżeń innych, kto cieszy się z wyśmiewań ludzkich i łowi plotki gadułów, kto potrafi zmyślać rzeczy nie widziane, a nie potrafi zmilczeć zawierzonej tajemnicy, jest czarnym charakterem, tego wystrzegaj się Rzymianinie!
Horacy (Quintus Horatius Flaccus, 65 - 8 p.n.e.)
(6378)| Salsera | data: 03.02.2009, godz: 15:36 |
Do Krzycha, daj znac jak Ci idzie w zawieraniu nowych znajomosci. :-) (6377)| serduszko | data: 03.02.2009, godz: 14:42 |
Proszę o modlitwę za Marcina, który mimo, że mnie kiedyś skrzywdził wciąż jest dlla mnie kimś ważnym-przyjacielem :) (Dziś obchodzi 24 urodziny) Niech Bóg zawsze będzie przy nim! (6376)| ja32 | data: 03.02.2009, godz: 14:38 |
do Franciszek PG, lat 24
skoro prosisz to pomozemy:):) przynajmniej ja:)
(6375)| Salsera | data: 03.02.2009, godz: 14:28 |
To wszystko wyglada bardzo skomplikowanie, ale napawde jest bardzo proste (przynajmniej z mojego punktu widzenia). Wiem, ze zabrzmie jak ksiazka od biologii, ale mialam wyklad z psychologii poswiecony milosci, wybieraniu partnera itd. Tam tez dowiedzialam sie, ze kobiety zawsze wybieraja mezczyzn z bardzo rozniacym sie od ich wlasnego ukladem immunologicznym. Roznice ukladu odpornosciowego zapewniaja zdrowe i silne potomstwo. I kobieta bedzie uwazala za atrakcyjnego tylko takiego meczyzne, z ktorym moze miec zdrowe dzieci (nieswiadomie oczywiscie). Mezczyzni natomiast wybieraja kobiety z wiekszymi biodrami (na ogol, ale oczywiscie sa wyjatki) bo to zapewnia latwy porod i mozliwosc posiadania wiekszej liczby potomstwa. Ogolnie rzecz biorac kobiety w tych sprawach maja znacznie bardziej wyczulone wszystkie sensory i wlasciwie to one wybieraja partnera. Mieliscie kiedys tak, ze bardzo, bardzo kogos lubiliscie (przeciwnej plci)ale nawet nie potrafiliscie sobie wyobrazic, ze mozecie ta osobe pocalowac? To jest wlasnie podobienstwo systemow immunologiczych. Powiem wam jedno, ufajcie swemu cialu, ono wie zanim informacja dotrze do mozgu. Jezeli na mysl, ze ktos moglby was dotknac robi wam sie slabo, to nie to, szukaj dalej. Ale jezeli chcesz przez to osbe byc dotykana, moze cos z tego byc. Pozdrawiam. (6374)| Krzycho, lat 17 | data: 03.02.2009, godz: 13:14 |
Dziękuję wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój poprzedni wpis. Coś ciekawego mi w głowie dzięki Wam zaświtało..... :-)
Czasem wystarczy obiektywne spojrzenie, dobre słowo, gest, aby człowiek uwierzył że cokolwiek może zmienić..............
A swoją drogą to fajnie że są jeszcze ludzie dla których Pan Bóg jest najważniejszy i ot tak pomagają innym na tym bardzo użytecznym portalu. :-) (6373)| - | data: 03.02.2009, godz: 12:41 |
http://pl.youtube.com/watch?v=gzACDJCfQvs (6372)
Do Ani:
To nie było nasze pierwsze spotkanie i nie oczekiwałem od razu decyzji o związku na to i ja nie byłem gotowy nie wiem czemu mnie odrzuciła napisała , że jeśli chcę możemy się spotykać jak kolega z koleżanką. Problem w tym, że ja liczyłem , że z czasem rozwinie się to w coś więcej koleżanek mam na pęczki a dziewczyny nie miałem nigdy . (6371)| Marcin | data: 03.02.2009, godz: 10:40 |
Do Iza i innych
Pojęcie"normalny mężczyzna"jest różnie rozumiane przez kobiety.Dla jednej to spokojny,bez nałogów facet który ma jakąś pracę a dom dla innej normalność u faceta to ktoś kto jest zamożny,mieszka w mieście,jest wrażliwy,bez nałogów,porafi równie dobrze wykonywać obowiązki mężczyzny i kobiety,mieszka w mieście.....tak więc różnie różne kobiety widzą tę"normalność".Nie wiem jak Ty rozumiesz tę "normalność" ale nie ma czegoś takiego jak facet-orkiestra który potrafi wszystko a niektóre kobiety takiego kogoś właśnie chcą.Są kobiety który przyjmą z radością zabiegi kogoś skromnego i dobrze wychowanego i podziękują Bogu za dar takiego człowieka i dadzą mu szansę na poważny związek a są i takie które szukają wspomnianego wcześniej przeze mnie mężczyzny-orkiestry,typu uniwersalnego;)bo albo taki albo żaden.Ja też tak jak to raz pisałem szukam dziewczyny wrażliwej,atrakcyjnej,pracującej,otwartej na kontakt,to jest mój wzór.Ale jeśli spotkam kogoś komu braknie którejś z tych cech to nie powiem że ma u mnie szans bo to byłaby małostkowość. Pozdrawiam:) (6370)| go-cha | data: 03.02.2009, godz: 10:35 |
Do Piotr99
Po przeczytaniu Twojego ostatniego wpisu, zgadzam się z Tobą, co do wszystkiego. Mam dokładnie takie same odczucia i tak samo Bóg ujawnia swoja ingerencje w moim życiu. Czasem wystarczy jedno moje słowo, jedna moja myśl a już otrzymuję od Boga to, z czym do Niego przyszłam. W innych sprawach wydaje się być jakby głuchy na moje wołanie (na moje kołatanie pod Jego drzwiami". Ale każdy najmniejszy znak z Jego strony uświadamia mi zawsze, że nie jestem sama, że On nie pozwoli wyrządzić mi krzywdy tylko, że ja wciąż zapominam o jego miłości. Niestety ja nadal nie potrafię mu jeszcze tak do końca zaufać jak on by chciał i ale staram się wierzyć w to, że wszystko, co mnie w życiu spotyka ma jakiś cel. Cel, do którego Bóg mnie codziennie prowadzi
Do Dietricha
Jeśli chodzi o Twoje pytanie czy komplementy na 1 randce są dla nas cenne czy odstraszają. Jeśli o mnie chodzi, patrząc na swoje doświadczenie to powiem Ci, że raczej ta 2 odpowiedzieć. Po pierwsze, jeśli się przesadzi z nadmiarem kompletów na 1 spotkaniu to nie są Ona traktowane na serio. No, bo co można wiele powiedzieć o kimś, kogo się tak naprawdę jeszcze nie zna. Ewentualnie "ładnie wyglądasz" i chyba to wszystko. Jeśli zbyt często ją chwalisz w przeciągu kilku godzin to dziewczyna może się poczuć "osaczona", hmmm nie jest to dobre określenie, ale nie wiem jak to nazwać. Jeśli zbyt dużo komplementów od Ciebie słyszy dziewczyna to może się poczuć tak jak byś chciał ją umieścić na piedestale i chylić przed nią głowę - a nie każda dziewczyna to lubi, przynajmniej nie na 1 randce. Czasem też wprowadzasz dziewczynę w zakłopotanie, a ona czuje się z tym nieswojo. Ok to tyle moich wniosków :-)
(6369)| karina | data: 03.02.2009, godz: 10:19 |
do Dietricha..
chyba odstrasza...moze dlatego ze te dziewczyny nie sa przyzwyczajone do komplementów, sa samotne od jakiegos czasu, mają kompleksy- byc moze..a Twoje słowa traktują jak narzucanie, ze chcesz je zdobyc pięknymi słowami. Pewnie za wczesnie to robisz. One chcą byc zdobywane ale nie na siłe i za wszelką cenę, chcą tez poczuc ze Ciebie nie łatwo zdobyc, ze nie jestes desperatem który rzuca komplementy by szybko zdobyć bo nie moze znalezc dziewczyny.. ja to tak rozumiem..moze zle mysle? pozdrawiam (6368)| Dietrich | data: 03.02.2009, godz: 00:23 |
Drogie Dziewczyny,
Chciałbym Was poprosić o odpowiedź na pytanie, które mnie nurtuje. Jak reagujecie, gdy facet mówi Wam komplementy na jednym z pierwszych spotkań? Jest to dla Was cenne, czy przeciwnie, odstrasza? Z moich, pożal się Boże, doświadczeń, wynika, że raczej to drugie. Czy rzeczywiście tak jest? Pozdrawiam! (6367)| piotr99 | data: 02.02.2009, godz: 23:39 |
Witam wszystkich
Dzis chcialbym napisac tym wszystkim ,ktorzy szukaja swych polowek ,tym ktorzy traca nadzieje na spotkanie ich,tym ktorych ogarnia gorycz samotnosci aby ufali Panu i goraco sie o to modlili .Czesto jest tak ,ze jak juz stracimy zupelnie nadzieje na zmiane,gdy wszystko wydaje sie juz stracone,gdy sami pogodzimy sie z tym ,wtedy ogarnia nas milosierdzie Boze i to co bylo niemozliwoscia staje sie rzeczywistoscia.
Czesto tego doswiadczam w swoim zyciu,ale za kazdym razem gdy tego doswiadczam uzmyslawiam sobie ,ze tak na prawde nie potrafie do konca zaufac Panu i jest mi bardzo przykro ze moja wiara jest tak slaba a milosc moja do Pana czesto przeradza sie w zal.Wiem jedno ze Pan nas kocha do konca i po mimo mojego niedowiarstwa,mimo tego ze go zranilem wciaz okazuje mi swoje milosierdzie,tak sobie mysle ze chce mnie nauczyc tego abym Mu zaufal do konca ,bez strachu.
Jedne modlitwy Bog wysluchuje natychmiast (kilka godzin) ale sa i takie,na ktore czekam dlugo i nic,moze to o co sie modle jest nie zgodne zjego wola. (6366)| ania | data: 02.02.2009, godz: 22:24 |
do Pawła,lat 26 (atlantis)
Jesteś rozczarowany, bo Wasze pierwsze spotkanie nie zaowocowało decyzją na wspólny związek. Nie możesz nastawiać się, że pierwsze spotkanie, randka będzie spotkaniem tej jedynej, wymarzonej, z którą chciałbyś ułożyć sobie przyszłość. Na spotkaniu było sympatycznie i właśnie od takich sympatycznych spotkań najczęściej się zaczyna...:) Jeśli dziewczyna powiedziała, że nie jesteś tym, z kim chciałaby się dalej spotykać, to znaczy że nie dała sobie ani Tobie szansy wzajemnego poznania się. Może szuka księcia z bajki, a tak naprawdę nie wie czego chce. Nie zdążyła Cię nawet poznać, a już Cię skreśliła. Może oboje liczyliście, że to będzie miłość od pierwszego wejrzenia i stąd to rozczarowanie? Miłość rodzi się i rozkwita gdy ludzie się poznają; poprzez kolejne spotkania, spacery, kina, pizzerie, rozmowy i zwyczajne picie herbaty. Nie dała Tobie szansy na kolejne spotkania- może nie jest Ciebie warta.
Nie rezygnuj, umawiaj się z dziewczynami choćby miały zostać tylko Twoimi koleżankami. Z czasem koleżeństwo, znajomość może się przerodzić w głębsze uczucie. Życzę powodzenia
(6365)| Franciszek PG, lat 24 | data: 02.02.2009, godz: 21:57 |
Prosze Was o modlitwe o sens zycia i cel wiare w lepsze jutro i siłe ducha ! (6364)| kobieta | data: 02.02.2009, godz: 21:21 |
Konradzie wcale nie mialam na mysli zebys sie zmienił w cwaniaczka:) o nie! nie rób tego.
ale podzielam słowa Zosi cyt:"Człowiek musi być najpierw szczęśliwy sam z sobą, żeby byc szczęśliwym z innymi."
Musisz cos z siebie wydobyc, stac sie bardziej otwartym na kontakty, odwazniejszym, bo niesmiałosc płochliwosc nie ułatwi Ci znalezienie dziewczyny. Myslisz ze bojący szaraczek ma jakąś szansę? oczywiscie ze nie, musiałbys trafic na taką co sama Ciebie poderwie, zauroczy Tobą, ale czy potrafisz ją najpierw sobą zainteresowac?
Marcinie nie pisz jak desperat :)..bo ciągle masz szanse.. nie wolno pisac w czasie przeszłym "nie znalazłem i jestem skazany na samotnosc.." ale "znajdę" szukam, jeszcze przede mną.. do 50 ciągle masz szansę, dzisiaj wiek zaobrączkowania znacznie się podwyższył, nie ma pojęcia ze od 30 wzwyz to juz koniec, dozgonna samotnosc..:) (6363)| ala | data: 02.02.2009, godz: 20:52 |
"Gdy jest źle to dobry znak bo znów może lepiej być" (6362)| go-cha | data: 02.02.2009, godz: 20:40 |
Do Konrada 26
Wydaje mi się że troszkę popadasz w skrajność. Tzn chodzi mi o to, że piszesz ze jesteś spokojny, opanowany i że tylko pewni siebie, faceci są w cenie a ty taki nie chcesz być i się nie zmienisz. I masz racje, bo, po co się zmieniać z dobrego człowieka w złego. Ale chodzi o to żebyś był RADOSNYM spokojnym i opanowanym człowiekiem.
Mam takiego kolegę, który również jest cichy, opanowany, nigdy z jego ust nie usłyszałam przykrego słowa, mało się odzywa - tzn. jest bardziej otwarty, gdy jest w towarzystwie osób, które bardzo dobrze zna. I powiem Ci, że to właśnie on cieszył się największym zainteresowaniem wśród dziewczyn. Nie wiem, czemu ale może po prostu przez to, że można było na nim polegać w każdej sytuacji, że potrafił słuchać.
Po prostu staraj się by w twoim codziennym zachowaniu było widać radość, radość, którą będzie można też zobaczyć na twojej twarzy. Wiem, że to nie jest łatwe, ale osiągalne. Bo można być "wesołym szaraczkiem". :-).
Ja zapewne też powinnam wprowadzić więcej radości w swoje życie, żeby nie słuchać od znajomych "czemu taka smutna”, chociaż się w danej chwili tak nie czuję. Po prostu ponura twarz przylgnęła do mnie i jestem świadoma tego, że to jest jednym z powodów dla których nie budzę zainteresowania.
Ale każdego dnia staram się to zmienić :-)))))).
"Serce człowieka obmyśla drogę, jego krokami kieruje Pan"
(6361)| przemas | data: 02.02.2009, godz: 19:51 |
MODLITWY DO MATKI BOŻEJ ZA DUSZE W CZYŚĆCU
Najświętsza Panno Nieustającej Pomocy, Matko litościwa, racz spojrzeć na biedne dusze, które sprawiedliwość Boża zatrzymuje w płomieniach czyśćcowych. Są one drogie dla Twego Boskiego Syna, gdyż zawsze Go kochały i teraz gorąco pragną być blisko Niego, lecz nie mogą zerwać swych więzów, które je trzymają w palącym ogniu czyśćca. Niech się wzruszy Twe serce, Matko litościwa. Pośpiesz z pociechą dla tych dusz, które Cię zawsze kochały i teraz ślą do Ciebie swe westchnienia. Wszak są to Twoje dzieci, bądź więc im pomocą, nawiedzaj je, osładzaj ich męki, skróć ich cierpienia i nie zwlekaj z ich wybawieniem. Amen.
O Maryjo, swym litościwym sercem obejmij dusze zamknięte w ciemnych więzieniach pokuty, a nie mających na ziemi nikogo, kto by o nich pamiętał. Najlepsza Matko, wejrzyj swym miłosiernym wzrokiem na te dusze opuszczone, przyjdź im ze skuteczną pomocą wśród opuszczenia, w jakim pozostają i pobudź serca wielu wiernych do modlitwy za nie. O Matko Nieustającej Pomocy, zlituj się nad duszami opuszczonymi w czyśćcu!
O Niepokalana Maryjo, Matko Miłosierdzia, która widziałaś święte Ciało ukochanego Syna Twojego wiszące na krzyżu, patrzyłaś na ziemię przesiąkniętą Jego Krwią i byłaś obecna przy Jego okrutnej śmierci. Polecam Ci, Matko Najświętsza, dusze cierpiące w czyśćcu i błagam, racz wejrzeć na nie okiem swego miłosierdzia i wyjednaj im wybawienie z mąk. Dla wyproszenia Twej łaski, o Matko Niepokalana, przebaczam szczerze i serdecznie tym wszystkim, którzy mnie obrazili i przez Twoje wstawiennictwo proszę Jezusa o udzielenie im wszelkiego dobra, łaski i błogosławieństwa w zamian za zło, które mi wyrządzili lub którego mi życzyli. Przez Twoje ręce, o Panno Święta, ofiaruję Bogu ten akt miłości dla uproszenia miłosierdzia dla dusz, które poddane są oczyszczeniu. Amen. (6360)| Aśka | data: 02.02.2009, godz: 19:44 |
Z ostatnich wpisów zauważyłam, że duzo tu jest osób samotnych w moim wieku czyli w okolicach ćwierćwiecza. Może to faktycznie takie czasy nastały, że ludziom ja bym powiedziała mniej wyróżniającym się z tłumu jest teraz trudniej znaleźć partnera. w sumie nie wiem jaki jest tego powód ale skoro jesteśmy osobami wierzącymi to nie pozostaje nam nic innego jak wierzyć, że jeszcze wszystko przed nami.
Do Krzcha: mogę powiedzieć w sumie to samo co wszyscy, zapisz się gdzieś gdzie spotykać się będziesz z innymi ludźmi np. karate, wspinaczka, nie wiem jakie masz możliwości i co lubisz. zapoznasz się z nowymi osobami i z nimi bedziesz mogl wychodzic do kina, na pizze czy kebab:) czasem latwiej jest wejsc w nowe srodowisko niz zmieniac to co juz jest. a może uda się jakos nawiązać kontak z osobami z klasy tylko nigdy nie myśl o sobie, że jesteś gorszy od nich bo tak nie jest. I tak jak mówi Salsera próbuj przełamać swoją niesmiałość a każdy choćby mały krok daje duzo siły i łatwiej zrobić następny krok. Odwagi życze:)
Do Pawła: niestety tak czasem bywa, że się zostaje odrzuconym i wtedy nawet kwiatek nie pomoże. Ale niech Cię to załamuje do szukania swojego szczęscia i kobiety z którą będziesz szczęśliwy. Bardzo fajnie, że dałeś jej kwiatka, niech żałuje, że tak szybko zrezygnowała bo mnie się wydaje, że takich mężczyzn jest mało. Dużo siły i wytrwałości w szukaniu swojej miłości. (6359)| Ż..... | data: 02.02.2009, godz: 18:58 |
Konradzie nie miałam na celu nikogo urazić, lubię źartować..naogół to baby pisały kilometrowe rozprawki na źródełku a nie mezczyzni ...no cóż temat samotnosci będzie zawsze aktualny, zgadzam się z TOBĄ...I nie uważam by był to temat nudny, kaźdy ma prawo na swój sposób to przeżywać, bez względu na sposób wszelkie formy tego przeżywania akceptuję. Zazdroszczę Wam umiejętnosci otwierania się w necie...ja jestem już kompletny beton w tej kwestii, zatem żart też może być formą kontaktu..:) prawda? BOŻEGO WIECZORU (6358)
SZTRASZNY JEST TEN ŚWIAT. (6357)| grzegorz | data: 02.02.2009, godz: 18:37 |
Często przewija się w Źródełku pojęcie singla (-ki), zawsze wydawało mi się, że singiel to osoba żyjąca samotnie z wyboru, tzn. nie zawierająca żadnych związków lub, jeśli już to są to związki niezobowiązujące, przelotne. Pisze tak, ponieważ wydaje mi się, iż termin ten w szeregu wypadków występuje w kontekście osób samotnych, czyli nie z wyboru, a więc osób nieszczęśliwych z tego powodu. Jeśli się mylę to proszę mnie poprawić ;-) (6356)| - | data: 02.02.2009, godz: 18:03 |
Czy Magda Anioł wydała nową płytę? Przepraszam że o to pytam ale nie mogę jej nigdzie dostać..a moje dziecko bardzo lubi jej piosenki :) Pozdrawiam. (6355)| Marcin | data: 02.02.2009, godz: 18:01 |
Tak czytam te ostatnie wywody i....piszę co widzę.A widzę no cóż,kobiety generalnie są już zajęte po 18 roku życia i to niezależnie czy mają dobrą czy złą reputację.To prawda że większość singli to mężczyzni.A dlaczego tak jest.Dla mnie to oczywiste.To facet musi przejąć inicjatywę a nie każdy to potrafi,to kobieta może powiedzieć"nie" i odrzucić więc....często wykorzystuje to swoje prawo veta;)A jednak znam parę niezajętych i całkiem fajnych dziewczyn tylko pytanie jak do nich zagadać i o czym wogóle rozmawiać.Chylę kapelusza przed tymi mężczyznami którzy to potrafią;)A ja no cóż widocznie jestem jakiś dziwny w oczach kobiet że nie mam partnerki ale pocieszam się że nie jestem sam choć nikomu nie życzę niechcianego życia w pojedynkę.Ale Bóg daje życie i trzeba codziennie dziękować Mu za ten dar nawet jeśli nie wszystko idzie po naszej myśli.Czasami jest to trudne,wiem...[Każde życie,nawet to przepełnione cierpieniem jest wspaniałym darem Bożej mądrości](JP2) Pozdrawiam:) (6354)| Konrad, lat 26 | data: 02.02.2009, godz: 17:49 |
do Ż.....
Piszesz, że "Czy może jakis pisarz znów prowokuje innych do rozmowy :)" Samotność jest poważnym problemem w dzisiejszych czasach. Z mojej strony nie jest to absolutnie żadna prowokacja do rozmowy. Myślę, że na źródełku jest na tyle wartościowych ludzi i z nimi można porozmawiać na poziomie, wymienić się poglądami, oraz wyżalić się na swój los. Tak czy owak problem samotności wraca na źródełko niczym bumerang.
Jeśli ktoś jest znudzony tym problemem, niech rzuci inny temat do dyskusji :) pozdrawiam (6353)| Zosia | data: 02.02.2009, godz: 17:22 |
singielka
to słowo jest dla mnie wyrokiem, jasne - ktos powie ze martwie sie tylko o siebie, nie musze sie zastanawiac co zrobic na obiad, moge wyjsc do kina kiedy mam ochote, nie musze sie dostosowywac do czyjegos grafiku
ale
tak naprawde to zazdroszcze kolezankom ze maja rodzine- taka wlasna, ba nawet zazdroszcze im tego ze lepia te nieszczesne pierogi- bo maja dla kogo
singielki wygladaja super na okładkach gazet ale nie w realu. za pare dni stuknie mi 26 latek i co? skóra mi cierpnie na karku jak sobie pomysle że mam isc na kolejny slub i wesele. dlaczego? - nie mam z kim, nawet nie ma kogo zaprosic. mogłabym jakiegos kolege ale juz jestem na takim etapie ze wiekszosc ma zony, pozostali dziewczyny ktorym sie wydaje ze tylko czekam zeby ich odbic (co jest totalnym absurdem). jest tez trzecia grupa znajomych, ktorzy oczekuja referencji, cokolwiek to ma znaczyc od osoby zapraszającej.
na imprezy nie chodze bo mam dosyc pijanych bohaterow, znajomych unikam jesli wiem ze beda w parach bo czuje sie jak piate koło u wozu, czat odpada-probowałam i masakra.
człowiek potrzebuje Kogoś kochać, a może tylko ja tak mam? ostatecznie mogę wszystko zwalic na biologię ale to tez będzie sie opierać na prawach natury i znów jestem w punkcie wyjścia
bez sensu :/
Marto!
26 lat to nie tragedia :) Spokojnie:) Ja mam więcej i też żyję:) Oczywiście miewam podobne rozterki do Twoich, że wokoło pary, ja jakaś inna itp. Co Ci mogę radzić, to nie "nakręcaj się" sama, widząc wszystko w czarnych barwach. Nie unikaj towarzystwa innych. Trzeba starać się być wśród ludzi, mieć zajęcie. Teraz jesteś sama. A skąd pewność, że to się nie zmieni? Gdzie jest napisane, że miłość może przyjść do człowieka tylko do 26 roku życia? Nie ma reguły. Wiadomo, że tęskni się za uczuciem, ciepłem, bliskością. Nie bój sie swoich uczuć, tego co teraz przeżywasz, nawet jeśli jest to trudne i bolesne doświadczenie. Żeby zrozumieć, że samotność może być błogosławieństwem, trzeba się na nią zgodzić. Spróbuj np. przypomnieć sobie chwile, w których jako samotna czułaś się szczęśliwa. Na pewno takie były i są. Nie trać nadziei i nie zamykaj się w swoim świecie. Życzę pogody ducha i sił! (6352)| Zosia | data: 02.02.2009, godz: 16:59 |
Konradzie!
Widzę, że przewija się w Twoich wypowiedziach motyw "nudziarza szaraczka". Jeśli to w sobie akceptujesz, to w porządku. Chyba sam sobie musisz odpowiedzieć, na pytanie: Czy dobrze jest, jak jest, czy chcę w sobie ewentualnie coś zmienić? No chyba że wyznajesz zasadę: Jakim żeś mnie Panie Boże stworzył, takim mnie masz... Ale co w takim razie z pomnażaniem talentów, jakie każdy otrzymał? Człowiek musi być najpierw szczęśliwy sam z sobą, żeby byc szczęśliwym z innymi. Jesteś młodym człowiekiem. Może spróbuj się czymś nowym zainteresować, dowiedzieć się przez to czegoś więcej o sobie.
Nie zgadzam się z tym, że przeciwieństwem "nudziarza szaraczka" ma być cwaniaczek. Przeciwieństwem nudziarza jest ktoś ciekawy, a nie cwaniaczek. Poza tym poczucie humoru i umiejętność bawienia towarzystwa, otwartośc na drugiego człowieka to wg mnie zalety, zupełnie nie wiem, co to ma wspólnego z cwaniactwem. Pozdrawiam. (6351)| Salsera | data: 02.02.2009, godz: 16:10 |
Do Krzycha, ja mialam bardzo podobna sytuacje gdy bylam w Twoim wieku. Mnie ona wlasciwie nie przeszkadzala bo uwielbialam spedzac czas z rodzina ale pozniej wyemigrowalam i bylam sama samiusienka wiec musialam cos zrobic. Wydaje mi sie, ze jezeli chcesz cos zmienic wyjdz do ludzi, pozwol im zobaczyc, ze tez masz cos do zaoferowania. Zaangazuj sie w jakies kolko zainteresowan zapisz do klubu np, plywackiego lub na karate, tak poznaje sie mnoswo ludzi. Ja zaczelam tanczyc Salse (stad my nick :-) ). poznalam tak naprawde sporo ludzi. Zeby Cie pocieszyc, jestem osoba, ktora ma problemy w komunikowaniu z ludzmi. (panicznie sie boje, ze oni tak naprawde nie chca ze mna rozmawiac i ze lepiej tak naprawde zostac z boku) i kazde spotkanie z wieksza grupa ludzi to przelamywanie wlasnego strachu przed odrzuceniem. Ale zasada jest taka, ze jak raz sie odwazysz to pozniej kazdy nastepny jest juz latwiejszy. Tak, ze jedyna moja rada dla Ciebie to wyjsc do ludzi i pozwolic im poznac siebie. Pozdrawiam (6350)| Rodzisz się orginalny, lat 21 | data: 02.02.2009, godz: 15:39 |
do Krzycho, lat 17
Krzysztofie jesteś jeszcze bardzo młody, jeszcze dużo przed Tobą, wiesz znajomi zawsze są i lepsi i gorsi, ale o miłość trzeba się modlić. Pozdrawiam i dużo odwagi życze, pamiętaj zawsze trzeba iść pod prąd.
do Paweł, lat 26
Paweł taki ból mija z czasem, widocznie nie zasługiwała na Ciebie, albo jeszcze sama nie wie czego chce. Ludzie teraz tak często ranią innych nie zdając sobie z tego sprawy. Życze dużo siły w zaczynaniu od nowa. Zaufaj Bogu, to On nam daje siłę do walki, a dla Ciebie zapewne przeznaczył Kogoś innego. Wierz mi, modlitwa może zdziałać wiele w naszym życiu. Pozdrawiam (6349)| Konrad, lat 26 | data: 02.02.2009, godz: 15:11 |
do Zosi.
Zachęcasz mnie do tego, by "zamiast skupiać się na tym, czego nie masz i wyszukiwać wady, spróbuj w sobie znaleźć zalety." Jednymi moimi "zaletami" to chyba tylko to, że jestem bardzo spokojnym i ugodowym człowiekiem. Bardzo rzadko popadam w złość. Potrafię się cieszyć najmniejszą rzeczą. Na przykład dziś wiele radości dało mi to, że pewna nieznajoma, niemłoda już pani się do mnie uśmiechnęła. Zwykły uśmiech. A tak wielką miał dla mnie wartość. Ale sam nie wiem, czy to co opisałem można nazwać zaletą. I jeszcze jedno. Może będzie to brzmiało dość samochwalczo, ale uważam się za człowieka wrażliwego. :)
do Kobiety
Piszesz, że "zadna dziewczyna nie chcialaby nudziarza szaraczka." Jeżeli tak to widzą inne kobiety, to z pewnością jestem skazany na wieczną samotność. Czyżbyś mi sugerowała, bym stał się cwaniaczkiem, który zawsze potrafi rozkręcić imprezę, który imponuje ciętym dowcipem, który rozbawia towarzystwo? Bo niestety, ja takim nie jestem. I wcale nie chciałbym być takim. Jestem po prostu sobą. Wiem, że spokój, opanowanie, skromność nie są modne w dzisiejszych czasach, ale nie zamierzam się stawać jak inni. :)
do Krzycha
Krzycho, jest wielu innych młodych, wartościowych facetów, którzy też są samotni. (Jak chociażby Paweł, atlantis). Każdy musi sobie jakoś radzić. Mnie z moją samotnością też bywa ciężko, ale lekko się do tego przyzwyczajam. Nic na siłę. Nie zamierzam pięściami walczyć o kobietę. Jeśli nie imponuje im spokój, skromność, to trudno. Mnie nie udało się wyjść z samotności, więc niestety nie pomogę Ci. :)
(6348)| Ż..... | data: 02.02.2009, godz: 15:07 |
Krzychu wyjdz ,,do ludzi,, nie ma nic gorszego niź wyłączny kontakt internetowy...życie w wyimaginowanym swiecie to cofanie się w rozwoju emocjonalnym...czy wy się wszyscy zmówiliscie ??!! Większosc malkontentów? Czy może jakis pisarz znów prowokuje innych do rozmowy :) kobiety uważajcie tylko na aktorów, bo u takich cieżko o odczytanie granic gdzie sztuka się kończy a zaczyna prawdziwe życie ....POGODNEGO DNIA Kochani : ) (6347)| madlena | data: 02.02.2009, godz: 14:56 |
bardzo prosze o modlitwe za Grzesia (27 lat), który mial wypadek w pracy i wlasnie lezy w szpitalu z polamanym kregoslupem.
Zdrowas Maryjo...Ojcze Nasz... (6346)
Ja daję kwiatki i co z tego w sobotę spotkałem się z dziewczyną dałem jej czerwoną różę bardzo się ucieszyła na spotkaniu było bardzo miło a wczoraj napisała mi , że nie jestem tym którego szuka i co mam powiedzieć czuję się załamany tak bardzo chciałem by wyniknął z tego związek a tu znowu nic mam już 26 lat a nigdy nie miałem dziewczyny mimo moich starań szkoda gadać (6345)| Krzycho, lat 17 | data: 02.02.2009, godz: 13:15 |
Witam wszystkich. Widzę że zagląda tu wiele wartościowych osób, więc postanowiłem się Was poradzić.
Otóż jestem osobą raczej zamkniętą w sobie, nieśmiałą. Wrogów raczej nie mam, ale przyjaciół tym bardziej. Co się dzieje u kumpli dowiaduję się najczęściej z opisów na gg..... :-( Nie wspominając już żebym miał dziewczynę czy chociaż dobrą przyjaciółkę. Ostatnio kiedy byłem u kumpla to ponad miesiąc temu. Każdy żyje swoim życiem, zagoniony, bez chwili wolnego czasu. A ja czasu mam bardzo dużo...... Żeby było ciekawiej to nigdy nie byłem w kinie tak po prostu (zawsze ze szkołą), nigdy nie byłem na żadnej imprezie, sylwestra spędzam co roku z rodziną, nawet na pizzy nie byłem. Wolny czas spędzam w domu, ewentualnie wyjdę na samotny spacer, jak pogoda sprzyja to przejeżdżam dziesiątki kilometrów rowerem. Chyba nie muszę pisać z kim..... (oczywiście sam). Myślę że sam się "nakręcam"..... Czuję się po odrzucony (pomimo dobrych stosunków ze wszystkimi), po prostu samotny. Nie będę się rozpisywał bo dużo osób wie jak to jest być samotnym.
Czasem mi się wydaje że dzięki temu jestem bardziej wartościowym człowiekiem, nie popadam w złe towarzystwo itd. Ale guzik prawda, bo co to za człowiek który nie potrafi żyć z innymi?
Pomocy szukam nie gdzie indziej jak w internecie. Najwięcej o mnie wie osoba której na oczy nie widziałem......
Przyszłość wyobrażam sobie najczęściej jako kierowca ciężarówki, który topi samotność w pracy i przejechanych kilometrach.
Jeżeli komuś udało się wyjść z podobnej sytuacji lub ma jakiś pomysł, proszę - odezwijcie się. (6344)| Szola | data: 02.02.2009, godz: 13:03 |
W końcu chyba dojrzałam żeby zakończyć swój związek, i tak uważam że trwał o 2 lata za długo , i wcale nie jest mi szkoda tej drugiej osoby, bo to ja byłam tą kochającą, która nigdy nie zobaczyła miłosci w jego oczach, chociaż fakt nie był to związek "jak Bóg przykazał". Nie rozumiem waszego rozżalenia, że coś sie kończy, albo że jest się samotnym, lepiej być samym niż trwać w czymś co nie przynosi nam radości, a tylko łzy. (6343)| kobieta | data: 02.02.2009, godz: 11:40 |
Konradzie ja tez jestem pewna ze zadna dziewczyna nie chcialaby nudziarza szaraczka nie chodzi tu o kasę.. i Ty bys takiej nie chciał, chcemy zeby nam ktos zaimponował.. wiec zamiast myslec nad tym ze jestes biedny, malo atrakcyjny i nie zaradny zmien cos, nie tylko bogaci i piekni zakłądają rodziny.. zrób sie ciekawy.. wystarczy nie wiele, własny styl, zmiana fryzury bo wygląd dziś na kazdym kroku określa cżłowieka a wystarczy nie wiele ale dopasowac sie na te czasy...., jeszcze wiecej wiary w siebie, jakies swoje hobby, zaangazowanie sie w cos , co pomoze Ci wzmonic sie, poczuc wartosciowym, wzbudzi ciekawosc życia i wzbogaci język. podróze, jakis wypad spontaniczny w góry , wyjazdy. Nie trzeba miec do tego strasznych funduszy.
Wtedy zaimponujesz na pewno. najgorzej nic nie robic tylko trwac w myleniu "jestem nieciekawy" , taką osobą nikt się nie zainteresuje
zarowno chłopak jak dziewczyna szuka w drugim jakiegoś powera.. zapalnika, szarosc i znudzenie odbiera to "cos" człowiekowi. nie dziwmy sie ze nikt na to nei zwraca uwagi.. kobiety bardziej imponuja wyglądem, a mężczyzni zaradnościa ale ona nie ma polegac na super forsie ale w innej dziedzinie moze sie objawiac.
Wybacz nie mówie o Tobie, ale od nudziarzy uciekam, bo sam widok nie zachęca..
lubie otwartych, zwyczajnych chłopaków ale ponurosc, wstyd, alienacja zupełnie mnie nie fascynuje. Takie czasy i troszeczkę mozna się wpasować zgodnie z sumieniem a to z korzyscią dla siebie, bo człowiek powinien czerpac radosc.
(6342)| ... | data: 02.02.2009, godz: 11:21 |
Mam podobne zdanie jak "Ja32"-o kobietę trzeba walczyć,wykazać się zaangazowaniem,a tym bardziej,jeśli wyraznie widać,że zależy jej na tej znajomości.Sama jestem kobietą i takie jest moje zdanie w tej sprawie. (6341)| Ja32 | data: 02.02.2009, godz: 09:47 |
Krzysztofie, mysle ze czuje to co Ty, tez cierpie i tez za kims tesknie i tez czesto mysle o sercu tego kogos. W zyciu jest tak ze cos co jest niewyjasnione bolace niezaleczone musi byc kiedys uzdrowione, a uzdrowienie dokonuje sie w cierpieniu. Wiec ciesz sie tym ze teraz cierpisz, bo za jakis czas sam sobie bedziesz podziwial i lepiej rozumial i byc moze dziewczyna o ktorej myslisz ujrzy w Tobie wspanialszego mezczyzne. W tym wszystkim jest jedna droga, trzeba sie modlic i zaufac. Jezeli czujesz ze powinienies o nia walczyc to walcz, bo moze jej potrzebne jest Twoje zaangazowanie, a nawet jezeli nie chce twoich wysilkow to kiedys kiedy juz sie wypalisz, jaj Ciebie zabrakuje i byc moze to przemieni jej serce. Tak mysle, jezeli ktos mysli inaczej to niech napisze, bo moze potrzeba aby napisal co mysli:) (6340)| ***, lat 33 | data: 02.02.2009, godz: 08:57 |
do Krzysztofa lat 30 : jestem na etapie takim jak ty, nasze rozstanie to agonia bólu dlatego, bo za dużo sie juz powiedziało i za dużo usłyszało .. to był ten jedyny człowiek, którego kochałam i mu uwierzyłam. Teraz usłyszałam, ze sie zmieniło, ale ja nie wiem co sie zmieniło i dlaczego???? Cierpie jak ty i prosze o modlitwe bo okazuje sie, ze to jest ponad moje siły - dużo za dużo. (6339)| seba, lat 28 | data: 02.02.2009, godz: 00:47 |
Odnośnie wolnych kobiet i facetów, ja odnoszę wrażenie, że to facetów wolnych jest znacznie więcej. Być może uważam tak dlatego, że przez lata chodziłem najpierw do szkoły średniej a potem na studia na kierunku gdzie sami faceci (nie nie seminarium :-) ) W pracy też w zasadzie większość to faceci, stąd znam kilku samotnych. Przez jakiś czas gdy wymyśliłem sobie by poznać kogoś przez internet, na wszelkich portalach randkowych zdecydowaną większość stanowili faceci. Zresztą nie ma to znaczenia, nawet gdybym wciąż spotykał w swym otoczeniu wolne dziewczyny nigdzie nie jest powiedziane, że znalazłbym tam dziewczynę która bym pokochał i która odwzajemniłaby to uczucie. (6338)| Zosia | data: 02.02.2009, godz: 00:30 |
Do Aguli
Twój chłopak pije czy upija się? Między jednym a drugim jest przecież różnica. Problemy zaczynają się wtedy, gdy ktoś się upija, nie ma umiaru i wynikają z tego problemy, przykrości albo zachowuje się nieodpowiedzialnie, np. wsiadając po alkoholu za kierownicę. Uważam, że picie alkoholu podczas imprezy, np. wesela, nie jest czymś nienormalnym, przecież alkohol jest dla ludzi (cud na weselu w Kanie Galilejskiej - Jezus zamienił wodę w wino), oczywiście w granicach rozsądku (podobnie jak z jedzeniem, można jeść, ale można też się obżerać, a to nie to samo). To, że Ty jesteś abstynentką, nie musi oznaczać, że Twój chłopak też ma się nim stać ani też, że Ty masz zacząć pić. Mam wśród zajomych parę, w której ona jest wegetarianką, a on nie. Jakoś im to nie przeszkadza we wspólnym życiu. Po tym, co przeczytałam w Twoim wpisie, nie wydaje mi się, żeby problem był aż tak wielki. Ale to Ty wiesz więcej i musisz zdecydować. (6337)| Zosia | data: 02.02.2009, godz: 00:02 |
Konradzie!
Może dla odmiany, zamiast skupiać się na tym, czego nie masz i wyszukiwać wady, spróbuj w sobie znaleźć zalety. Na pewno je masz. Uwierz w siebie. To jest potrzebne, jeśli chce się stworzyć dobry związek, w którym jedna osoba jest darem dla drugiej. Jeśli nam na kimś zależy, to nie damy mu przecież takiego sobie prezentu, prawda? Chciałbyś, żeby Twoja potencjalna dziewczyna mówiła: "Jestem nieatrakcyjna, nudna, nieciekawa, wogóle dziwię się, że na mnie zwróciłeś uwagę."? Myśl o sobie pozytywnie. Wszyscy mamy wady i zalety. Te dziewczyny, które Ci się podobają również. Skoro lubisz piosenki Eleni i Michała Bajora,tzn. że jesteś wrażliwy. Wg mnie to jak nic zaleta :)
Jeśli chodzi o zaradność i umiejętnośc zarabiania pieniędzy, to wydaje mi się, że z oczywistych względów są to cechy, które ułatwiają życie, a nie cechy, jakie akurat współcześnie są modne. Jeśli myśli się o zakładaniu rodziny, to raczej wskazana jest jakaś stabilizacja materialna, żeby godnie żyć (wcale nie musi to być życie ponad stan). Zatem chyba nie ma nic złego w tym, że kobieta oczekuje od mężczyzny zaradności, oparcia, poczucia bezpieczeństwa.
Ostatnia sprawa - normalni ludzie. Są wśród nas. Zło jest zawsze bardziej krzykliwe, ale to nie znaczy, że dobra nie ma. Piszesz, że to co najgłupsze najlepiej się sprzedaje. Zgoda. Ale czy wszyscy muszą to kupować? Czy normalni też muszą krzyczeć, żeby oznajmić światu, że są? Akurat dzisiaj przeczytałam w "Gościu Niedzielnym" takie słowa: "Dążenie do nieustannego wywierania wrażenia na innych to cecha socjopatów." A poza tym... Normalny, nienormalny... Pojęcia względne. Ci wg Ciebie nienormalni pewnie uważają siebie za normalnych:) Nie dajmy się zwariować. "Powierz Panu swą drogę i zaufaj Mu; On sam będzie działał." (6336)| Salsera | data: 01.02.2009, godz: 23:25 |
Marta, jedyne co Cie moge na to pordzic to postaraj sie zawrzec znajomosc z innymi singlami ( nie mowie tu tylko o mezczyznach). Bedziecie dzielili podobne problemy i moglibyscie stanowic dla siebie cos w rodzaju samopomocy. Wiem, ze to musi byc ciezkie, byc samemu gdy wokol Ciebie sa same pary. Ale pamietaj, zeby cos zmienic musisz to najpierw zaakceptowac. (6335)| marta | data: 01.02.2009, godz: 23:02 |
singielka
to słowo jest dla mnie wyrokiem, jasne - ktos powie ze martwie sie tylko o siebie, nie musze sie zastanawiac co zrobic na obiad, moge wyjsc do kina kiedy mam ochote, nie musze sie dostosowywac do czyjegos grafiku
ale
tak naprawde to zazdroszcze kolezankom ze maja rodzine- taka wlasna, ba nawet zazdroszcze im tego ze lepia te nieszczesne pierogi- bo maja dla kogo
singielki wygladaja super na okładkach gazet ale nie w realu. za pare dni stuknie mi 26 latek i co? skóra mi cierpnie na karku jak sobie pomysle że mam isc na kolejny slub i wesele. dlaczego? - nie mam z kim, nawet nie ma kogo zaprosic. mogłabym jakiegos kolege ale juz jestem na takim etapie ze wiekszosc ma zony, pozostali dziewczyny ktorym sie wydaje ze tylko czekam zeby ich odbic (co jest totalnym absurdem). jest tez trzecia grupa znajomych, ktorzy oczekuja referencji, cokolwiek to ma znaczyc od osoby zapraszającej.
na imprezy nie chodze bo mam dosyc pijanych bohaterow, znajomych unikam jesli wiem ze beda w parach bo czuje sie jak piate koło u wozu, czat odpada-probowałam i masakra.
człowiek potrzebuje Kogoś kochać, a może tylko ja tak mam? ostatecznie mogę wszystko zwalic na biologię ale to tez będzie sie opierać na prawach natury i znów jestem w punkcie wyjścia
bez sensu :/ (6334)| Konrad, lat 26 | data: 01.02.2009, godz: 22:28 |
Zgadzam się z Kobietą, która pisze, że więcej jest samotnych kobiet i mężczyzn. Spójrzmy na niedzielną mszę św: w większości są to kobiety- staruszki, a także młode, fajne, wartościowe dziewczyny. A mężczyzn, chłopaków jak na lekarstwo. No niby ja jestem samotny, więc mogę "przebierać" w dziewczynach:) Niestety, też jestem sam. A to wynika z tego, że jestem nieśmiały i chyba totalnie niezaradny. Myślę o sobie, że jestem "ubogi duchem", tzn. wystarcza mi moja skromna pensyjka 1050zł. Dla mnie, skromnego człowieka, jest to w sam raz. Mogę spokojnie wyżyć. Gdybym chciał założyć rodzinę, to już by było za mało.
Tak bywa w dzisiejszych czasach, że skromność, ubóstwo nie są w modzie. Jedyne co się liczy, to zaradność, umiejętność zarabiania pieniędzy. Szkoda, że dziewczyny wolą tych zaradnych, a tych zwykłych szaraczków odrzucają.
Mówię wam, podoba mi się pewna dziewczyna. Tak ją obserwowałem jak wracała z kościoła. No super dziewczyna, myślę, że sama. No ale jak jej zaimponować? Super urody nie mam, nie jestem błyskotliwy, jak już powiedziałem nie jestem zaradny, nie jestem też atletycznie zbudowany, nie interesuję się samochodami. No czym by jej zaimponować? Przecież nie powiem jej, że lubię słuchać muzyki Eleni, czy Michała Bajora. By chyba dziwnie na mnie spojrzała. Chłopak a takiej muzyki słucha.
Do Aguli. Jeśli Twój chłopak pije, to myślę, że przerwij z nim znajomość. Chyba, że zgodzi się zrezygnować z picia. Pomyśl jak to będzie w przyszłości. Będziecie mieszkać razem, będziecie mieć dzieci, a on będzie wracał pijany i będzie Ciebie i dzieci terroryzował. Życie z pijakiem bywa nieznośne. Mówię Ci, zrezygnuj z tej znajomości. Jest tylu innych niepijących chłopaków.
Normalny mężczyzna i normalna kobieta? Chyba trudno dziś o takich. W świecie gdzie chamstwo jest krzykliwe trudno natrafić na normalnych ludzi. Niestety tak bywa, że w mediach natrafiamy na wariatów, chamów, debili, bo zawsze to co najgłupsze najlepiej się sprzedaje.
A normalni ludzie gdzieś się ukrywają, cicho siedzą. Przynajmniej takie jest moje zdanie. (6333)| kobieta | data: 01.02.2009, godz: 19:50 |
zgodzę sie z Grzegorzem w ostatnim zdanie..normalnosc pojęcie abstrakcyjne..dla każdego co innego jest normalnością.. a wracając.. moja kolezanka tez samotna po 30 powiedziala ze tyle małzenstw się rozwodzi, tyle ludzi samotnych w malzenstwie ze ona nie potrafi uwierzyc w miłosc i takich osob jest więcej. Boją się zaryzykować.
i jeszcze jeden problem po 30 nietsety pojawia się GORYCZ.. "ja zasługuję na cos lepszego, ty mi nie sprostasz"
ale zgodze sie z Asią..nie kazda samotna patrzy na bogatego sponsora, to nie prawda, patrzy ale na zaradnego człowieka który zapewni rodzinie normalny byt. Mężczyzni mylą te oczekiwania, skromna ułozona dobra kobieta patrzy ale na zaradnosc a nie na kasę.. w moim srodowisku jest wiele samotnych. One tez szukają i czasem nie ma gdzie tych chlopaków poznac, jezdza to tu to tam i nigdzie ich nie ma! jak juz to wszędzie pary! ostatnio na sylwestrze w osrodku rekolekcyjnym bylo 4 samotne mozna powiedziec laski (tzn nie lalunie - nie przesadzam!)..a zadnego faceta.. Ja jakbym była facetem (niezmiernie żaluje:)) to mialabym dylemat do ktorej uderzyć..obtanczyłabym wszystkie. tak samo na spotkaniu zapisanych w krakowie, 3 facetów na 12 bab. zazdroszczę facetom ze mają tyle wyboru bo nam jak sie trafi jeden samotnik to naprawde ciezko bo on sam nie moze się zdecydowac jest tak nieporadny niesmialy
a kobieta szuka kogos kto ma choc troche odwagi a nie płoszy sie, kto umie zdobywać . nie chce mowic ze wszyscy tacy są.. ale wolni z reguły bo ci zaradniejsi mają. Takie mam doswiadczenia i mowienie ze my nie dajemy szansy wcale nie jest prawdą.. "wina" jest po obu stronach Marcinie i nie wierzę ze tylko wam tak trudno, nam kobietom chyba jeszcze trudniej bo kobieta pragnie nadal byc zdobywana . Nie w sensie "masz mnie brać bo ja ci robię łaskę..i nie znajdziesz innego" ale zalezy mi na Tobie, i walczę choc masz naturalnie pewne obawy.. ja sam mam!!
Nie rozczulam sie nad sobą bo pogodziłam się z tym co ma być..ale żal mi dziewczyn które naprawdę szukają wiernie tu i tam byle nie siedziec w domu ale i tak nie mogą spotkać wolnego chłopaka.. ich po prostu jak na lekarstwo pozdrawiam
(6332)| :) | data: 01.02.2009, godz: 19:50 |
Grzegorzu zgadzam się, że normalny facet i kobieta to pojęcie względne i straszne uproszczenie..ważna jest wolnosc w relacji i zdrowa autonomia niezależnie od płci..A miłość sama przychodzi kiedy chce i którędy chce najczęsciej nie pytając nas o zdanie :) Dobrej nocy. (6331)
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |