Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [452] [453] [454] [455] [456] [457] (458) [459] [460] [461] [462] [463] [464] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

Iza, lat 28data: 29.01.2009, godz: 09:22

Do Karola :)) NIe podałeś więcej szczegółów n-k. Ja nie mam swojego profilu ale dla chcacego nic trudnego :@
Myslę, że ze spotkaniem w realu to wspaniały pomysł. Ludzie z www.przeznaczeni.pl regularnie się spotykają. Dlaczego my byśmy nie mieli tego zrobić?? problem tylko w tym, że jesteśmy z różnych części Polski. Co Wy na to??Może uda się zorganizowć jakieś spotkanie???

(6280)
Skrzacik, e-mail: skrzacik00@op.pldata: 29.01.2009, godz: 09:07

Aleyna, Aśka pomodle się za Was i również proszę o modlitwę.

Aleyna biorę ślub w ten sam dzień co Ty :-) z chłopakiem poznanym dzięki źródełku.
Pozdrawiam Wszystkich cieplutko :-)

(6279)
Aleyna, lat 24data: 28.01.2009, godz: 23:16

Witam wszystkich bardzo cieplutko,dawno mnie tu nie było i powiem szczerze,ze się troszkę stęskniłam ;)

27 czerwca biorę ślub i bardzo Was proszę o modlitwę w tej intencji aby Jezus poukładał tak jak On chce :)
I dał nam w sercu pokój.

(6278)
gość:-)data: 28.01.2009, godz: 22:49

idąc za przykładem adonajki myślę, że fajnie byłoby się spotkać w realu, a nie w wirtualnej rzeczywistości. Podsuwajcie swoje pomysły, gdzie i kiedy można by zrobić źródełkowe spotkanie. Choć zdaję sobie z tego sprawę, że jak były podejmowane tego typu inicjatywy, to bardzo mało ludzi zdecydowało się przyjść. Wolimy biadolić i użalać się niż działać. Więc do działania !!!

(6277)
Aśkadata: 28.01.2009, godz: 22:11

bardzo Was wszystkich proszę o modlitwę za mnie i moją nową pracę. chciałabym bardzo tam pracować ale czuję, że bardzo wiele przede mną wyzwań. wszystko takie nowe, tyle do nauczenia i duża odpowiedzialność. wiem, że wszystko zależy ode mnie ale jakoś lepiej się czuję wiedząc, że ktoś jeszcze za mnie się modli. z góry dziękuje wszystkim:)
a w sprawie tematu samotości to chyba już myślę tak jak Marcin, że nawet już nie wyobrażam sobie, że mogłabym stworzyć z kimś związek i nie byc sama. zbyt długo jestem sama, nauczyłam się tak żyć. i chyba już nie przeszkadza mi sylwester ze znajomymi wśród których jestem jedyną osobą bez pary, tak samo pójście samej na wesele nie jest już problemem, wakacje itd. tylko czasem przychodzi gorszy dzień kiedy czuję potrzebę bliskości i nie ma nikogo do kogo możnaby się przytulić. Mogę powiedzieć, że tak samo jak i Marcin i Karina ja też musiałam pokonać swoją nieśmiałość i wiele swoich kompleksów i mimo, że to nie spowodowało, że poznałam kogoś z kim stworzyłam związek to wiem, że jest mi łatwiej żyć i pogodzić się z takim stanem rzeczy. w sumie nie tracę nadziei, że kiedyś to się zmieni bo w końcu Bóg chce dla nas jak najlepiej a ja naprawdę marzę o mężu i dzieciach ale może to nie jest ten odpowiedni czas na to. żałuję tylko, że nie byłam taką osobą jak jestem teraz 10 lat temu bo na pewno byłabym szczęsliwsza i może miałabym już swoje upragnione dziecko i kochającego męza. ale nie ma co tak myśleć tylko mieć nadzieje na lepsze jutro:)
pozdrawiam cieplo:)

(6276)
Tomek, lat 35, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 28.01.2009, godz: 21:58

Polecam najnowszą księżkę ks. Marka Dziewieckiego
Pójść drogą błogosławieństwaKs. Marek DziewieckiNie ma kryzysu powołań, gdyż Bóg, który powołuje, nie jest nigdy w kryzysie. Kryzys mogą przeżywać jedynie ci, którzy są powołani. Dzieje się tak wtedy, gdy nie przyjmują od Boga daru bogatego człowieczeństwa i zaproszenia do świętości, czyli do życia w sposób błogosławiony.... » zobacz więcej


(6275)
adonajkadata: 28.01.2009, godz: 21:33

hej, mam pomysł :-) zamiast się rozczulać nad swoim losem, samotnością nad tym że nie mozecie nikgo spotkać w życiu to poprostu spotkajcie się wszyscy razem, poznacie się i moze własnie osoby które się tu wypowiadają szukają siebie na wzajem :-). Zwsze może się narodzić dzieki temu jaks znajomość, nowy krąg znajomych z wartościami. Wspólne spotkania, wyjdy - pozwolą zapomnieć o kompleksach.

Pozdrawiam wszystkich

(6274)
karol do Izy :-), e-mail: karolk108@wp.pldata: 28.01.2009, godz: 20:57

Jestem, na n-k możesz mnie zobaczyć... ze słońcem w głównym zdjęciu

(6273)
Iza, lat 28data: 28.01.2009, godz: 20:10

Tak, tutaj w wirtualnej rzeczywistości sa tacy mężczyźni..co mnie bardzo cieszy,ale niestety w realu tak bardzo ich znaleźć. Ale coż....miejmy nadzieje, że się to zmieni :) Mężczyzni z mocnym i pięknym sercem....APELUJE ....pokażcie swoje twarze. NIe ukrywajcie się za ekranem komputera :)))))

(6272)
Pomóżmy Martynce!data: 28.01.2009, godz: 19:43

Ponownie proszę Was o pomoc dla małej Martynki! Każdego dnia zmniejsza się szansa na uratowanie jej życia! Proszę, pomóżcie!
Dziś został wyemitowany krótki film w tvn24 o Martynce, podaję link:
http://www.tvn24.pl/%202194945,0,0,0,1,wideo.html

A to strona Martynki:
www.martynakruk.pl


(6271)
Monika, lat 34, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 28.01.2009, godz: 17:35

Karino faktycznie zmień psychologa. To normalne że martwisz się o rodzeństwo i rodziców. Jak mieszkałam w Szkocji po czterech miesiącach śnili mi się moi rodzice i prosiłam o urlop chciałam ich zobaczyć i nieważna była cena biletu. Kiedy już miałam dość pobytu tam moja mama mówiła "córeczko do czego tu wrócisz? a odpowiadałam "Czy nie będzie fajnie w sobotę przyjechać na kawę do Ciebie? Nawet nie prosiłam nigdy brata aby mnie odwiózł na lotnisko choć miał wolne to wolałam pojechać autobusem bo bym się martwiła czy dojechał. Karino gdy kochamy martwimy się o bliskich. Co do lęków ja po kilka razy sprawdzam czy rzeczywiście zamknęlam dzrzwi lub zgasiłam światło. No trudno lepiej sprawdzić niż później się gnębić. Moja psycholog powiedziała żebym poprostu żyła i nie martwiła się o wykrycie osobowości lekowej u mnie i żebym normalnie żyła. Żyć i nabierać doświadczeń. Nie martwię się że w pracy po kilka razy sprawdzam szafkę czy zamknęłam i powiem Ci dostałąm łaskę od Boga że nie obchodzą mnie pokątne plotki bo sprawdzę i kiedy idę na stanowisko pracy mam szafkę gdzieś. Może jak się będę naprawdę z tym męczyć to pójdę na terapię ale na razie funkcjonuję. Najbardziej męczy mnie to że znowu się zakochałąm w mężczyźnie który ma żonę i dlatego jest nierealny. Tak bardzo się tego boję i proszę o pomoc. Już raz z powodu faceta zwolniłam się z pracy i niechcę abym znowu musiała zmieniać pracę. Gdziekolwiek pójdę jakiś facet nie swiadomie zrobi na mnie wrażenie i ja będę miała jakieś chore oczekiwania. Boże jak to piszę to płaczę. Mam fajną pracę w Polsce i koleżanki i staram się być otwarta ale Ci mężczyźni. Może gdybym była dziwką jeden sobotni wieczór i problem z głowy, a tak chore pragnienie o założeniu rodziny. Andrzeju dobrze Cię pamiętam kiedy miałam urojenia w liceum Ty powiedziałeś że mi pomożesz dlaczego Cię odrzuciłam? później Krysztof kiedy wyjechał do Stanów zawalił mi się świat a ja do dzisiaj nie mogę się pozbierać. Wymyśliłam studia bo chciałam zapomnieć ale dziękitemu że pąłciłam skończyłam je a teraz mam szansę uczyć się nowego zawodu i żyć samodzielnie. Boże Ty dałeś mi siłę . Dziekuję.

(6270)
Iza, lat 28data: 28.01.2009, godz: 17:14

Do Marcina. Tak, na tej stronce faktycznie ludzie mnie przyjemnie i mile zaskakują. Tak, jak Twoje zdanie. Ja nie spotkałam żadnego mężczyzny ZADNEGO, który by zrozumiał moje podejście do życia. Trochę przykrych słów usłyszałam, które bardzo mnie zdziwiły...dobrze, że na Adonai mozna podnieść się na duchu.
Do Kariny.
Tak głównie chodzi mi o poszanowanie kobiet tzn.normalne traktowanie, ze zrozumieniem naszej odrębności i wrażliwości, naszej fizyczności i duchowości..ale jest ich tak mało w życiu realnym...internet jest światem wirtualnym, nienamacalnym. NIe można go poczuć i dotknąć...

(6269)
Eladata: 28.01.2009, godz: 15:54

Marcin ......... mądrze piszesz. Pozdrawiam :))))

(6268)
karinadata: 28.01.2009, godz: 15:00

Seba ..nie wiem jak to okreslic, moze niektorzy bardziej wrazliwi faceci (sorry za potoczne określenie:) boją sie kobiet i dlatego im trudniej się zdecydować.. i znalezc dziewczynę? brak czasu nie sprzyja nowym znajomosciom
czy tylko przebojowosc ma powodzenie? ci którzy mają z czyms problem szukają przeciwienstwa czyli odwaznych przebojowych.. bo ich własna słabosc męczy.

Izo ..tutaj tacy są.. o jakich pytasz..mam nadzieję, Ci którzy szanują kobiety.. i mam nadz ze nie tylko tu.

(6267)
Salseradata: 28.01.2009, godz: 14:46

Panowie, powiem wam jedno. Jak sie cos chce to powinno sie to brac, a nie pytac o pozwolenie. Wydaje mi sie, ze po prostu nigdy nie lubiliscie zadnej dziewczyny wystarczajaco, zeby o nia walczyc. Nie wiem jak inne dziewczyny, ale ja nie chcialabym spotykac sie z facetem, ktory boi sie (a tak na prawde nie chce )zaprosic mnie na kawe lub boi sie mnie zagadac, przeciez go nie pogryze.

(6266)
Marcindata: 28.01.2009, godz: 14:33

Do Iza,28 lat,Seba i innych
Zależy co należy rozumieć pod zdaniem:"ma dobrze poukładane w głowie" bo z tego co widzę to różnie to kobiety rozumieją....Ale co do Twojego Iza rozumienia to ja szanuję zdanie kobiet na różne tematy bo są to opinie zazwyczaj zrównoważone i przemyślane co widać chociażby na stronie Adonai.A co do tego co napisał Seba to widzę po osbie że następuje już pewne przyzwyczajenie do tego że nie ma się nikogo i choć to przeszkadza to wydaje się to czymś niesamowitym że mogłoby się to zmienić...tak niesamowitym jak zwycięstwo Polaków we wczorajszym meczu piłki ręcznej;)Podobnie zresztą jest chyba w kwestii pracy.Po prostu dla kogoś kto zawsze cieszył się zainteresowaniem innych to że kogoś ma jest czasami tak oczywistym jak oczywistym jest dla kogoś kim się nie interesują że nie ma kogoś stałego.Ale ten problem jak wszystkie problemy i kompleksy rodzi sie w głowie czyli w naszej podświadomości. Pozdrawiam:)

(6265)
Iza, lat 28data: 28.01.2009, godz: 13:37

Do wszystkich!!! wiele mądrych rzeczy zostało napisane i ustalone na tym forum. A ja mam podstawowe pytanie do mężczyzn...GDZIE W OBECNYCH CZASACH MOŻNA SZUKAĆ NORMALNEGO MĘŻCZYZNY, takiego który ma poukładane w głowie, który szanuje siebie i innych, takiego, który nie wysmieje i nie zbeszta kobiety za własne zdanie??Gdzie ich mozna znależć??????????????????????Gdzie się ukrywacie??????????????

(6264)
seba, lat 28data: 28.01.2009, godz: 12:41

Do Marcina... ja mimo 28 lat na karku nie miałem dziewczyny, spotykałem się z różnymi dziewczynami, z tych spotkań wynikło tylko tyle, że niektóre są po prostu dobrymi koleżankami. W sumie przestało mnie martwic to, że w wieku gdzie większość znajomych układa już sobie życie z swoimi "połówkami", ja nadal jestem sam. Do niedawna można powiedzieć byłem zdeterminowany poszukiwaniem dziewczyny, w chwili obecnej, może ze względu na zimę :) a zapewne dlatego, że praca zaczęła mnie pochłaniać przestałem szukać. Zaczynam rozglądać się za to za lepszą praca, kto wie może coś swojego. Może po prostu to przeznaczenie, że tacy mamy być, czy każdy musi mieć kogoś? Jedno wiem, póki się nie zmienię, nie ma sensu wiązać się z kimś, bo zamiast kogoś uszczęśliwić sprawię dużo przykrości

(6263)
Marcindata: 28.01.2009, godz: 11:58

Do Konrad,26
Konradzie nie wzoruj się na tych kolegach którzy piją czy palą bo nie ma na kim.Te dziewczyny którą są obok nich dają same o sobie złe świadectwo.A co do dziewczyn "na poziomie" to szkoda że nas czasami nie traktują poważnie bo rzeczywiście mogłby być dobrymi żonami i matkami ale co zrobić,nie można ich zmusić do tego by były z nami.Po prostu nie potrafimy ich sobą zainteresować ale tak jak pisałem w poprzednim wpisie nie może to oznaczać że popadamy z tego powodu w poczucie braku własnej wartości bo to byłby błąd myślowy. Pozdrawiam:)

(6262)
Marcindata: 28.01.2009, godz: 11:46

Do facetów tu piszących,Kariny i innych A ja na pocieszenie facetom którzy tu napisali powiem że jestem z natury otwartym,kontaktowym facetem,twardy też muszę być bo pracuje w służbach mundurowych,uduchowiony i wrażliwy także jestem.I nigdy nie miałem dziewczyny chociaż chciałem i co mam z tego powodu rzucić się z mostu?Skoro dziewczyny nie chcą takich facetów jak wy czy ja to trudno,nie ma co wpadać w kompleksy!Dla mnie o wiele większym problemem i powodem do kompleksów jest to że nie mam dobrej pracy odpowiadającej mojemu wykształceniu niż dołowanie się tym że jestem sam choć to też jest bardzo trudne i jest to przysłowiową kulą u nogi.I ja też jak niektórzy tu piszący miałem trudności w kontaktach z bliznimi i byłem nieśmiały ale podobnie jak Karina postanowiłem się przełamać i udało mi się podobnie jak Karinie.Choć to nie spowodowało że dziewczynę mam to i tak warto się przełamać dla swojego lepszego samopoczucia i po prostu ludziom bardziej kontaktowym jest łatwiej w życiu...

(6261)
karinadata: 28.01.2009, godz: 09:49

do "do seba"
jak najbardziej słuszne spostrzezenia. najpierw uporządkujmy osobowosci by dać drugiej osobie siebie prawdziwego.. to prawda ze jedna strona moze szukac w drugiej lekarstwa na dowartosciowanie a potem zwinąć żagle i zdobywać.. Nie jest w porządku uzdrawianie się kosztem innych.Nikt nie ma prawa tego robić.
a moze ustrzegłas się chorej miłosci.. choć zabolało? zasłuzyłas na prawdziwą miłosc..szczerą a nie na "terapeutyczną". Mimo to rana boli..

(6260)
Artur data: 27.01.2009, godz: 23:22

Do Kariny
To dobrze, że jesteś bardzo wrażliwa, bo nie ma jak wrażliwa dziewczyna:)
Przejmowanie się rożnymi rzeczami nie jest złe, ale pod warunkiem, że ono nas nie niszczy.
Też myślę,że nie powinnaś zamartwiać się np. rodzicami, tylko po prostu zaufać Bogu, który nad wszystkim panuje. Trzeba Mu tylko zaufać!
Jeśli Mu zaufasz, to wówczas odzyskasz Pokój i pozbędziesz się tych lęków. Módl się więc za bliskich, i oddaj ich Panu.
ktoś mądry powiedział, że myśli od Boga dają pokój; jeśli dają niepokój - to napewno nie są one od Boga.
,, Nie bój się, wierz tylko!'' (Mk 5,36)

(6259)
goskadata: 27.01.2009, godz: 23:19

"Tylko małomówny, przystojny mężczyzna posiada dla kobiety czar zagadkowości. Tylko małomówna, piękna kobieta zaciekawia mężczyznę aż do szału."
— Alfred Aleksander Konar

"Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy."
— Leszek Miller


:-)

(6258)
naiwnadata: 27.01.2009, godz: 23:11

Dobrze, że są tacy mężczyzni jak KOnrad. Nie udało mi sie takiego spotkać albo odkryć takich wartości.
A z moich spostrzeżen moge dodać, ze nie znoszę lizusostwa u facetów, /u kobiet też/.Są tacy, którzy "plaszczą się " np.przed szefami albo osobami od których mogą osiągnąć jakieś profity.

(6257)
Do Karinydata: 27.01.2009, godz: 22:40

Zmien psychologa.

(6256)
do "do seba"data: 27.01.2009, godz: 22:36

W 100% zgadzam się z Tobą, też spotkało mnie coś podobnego do Twojej historii.
Szczególnie popieram to co napisałaś w końcowych liniach postu.
Pozdrawiam :)

(6255)
przemasdata: 27.01.2009, godz: 22:26

Witam serdecznie,
Moj niezawodny sposób na ograniczanie grzechu i wyciszenie sie na cały dzien . polecam szczególnie rano

MODLITWA O UWOLNIENIE
Panie, Ty jestes wielki
Ty jestes Bogiem,
Ty jestes Ojcem
Ciebie prosimy przez wstawiennictwo i pomoc
archaniolów Michala, Rafala i Gabriela,
aby nasi bracia i siostry zostali uwolnieni od zlego ducha,
który uczynil ich niewolnikami.
Wszyscy swieci, przyjdzcie nam z pomoca.
Od niepokoju, smutku, obsesji,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.
Od nienawisci, nierzadu, zawisci,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.
Od mysli o zazdrosci, gniewie, smierci,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.
Od wszelkiej mysli o samobójstwie i poronieniu dziecka,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.
Od popadania w rozwiazlosc cielesna
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.
Od rozbicia rodziny, od wszelkiej zlej przyjazni,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.
Od wszelkiej formy czarów, uroków, gusel i od wszelkiego zla ukrytego,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Panie, który powiedziales pokój zostawiam wam, pokój mój wam daje
przez wstawiennictwo Dziewicy Maryi, uwolnij nas od wszelkiego przeklenstwa i spraw, abysmy cieszyli sie Twoim pokojem.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

(6254)
Konrad, lat 26data: 27.01.2009, godz: 21:18

widać, że na Źródełku pojawiają się inni wrażliwi faceci (np.Seba). Może dodam coś od siebie odnośnie męskiej psychiki i myślę, że można to uogólnić na całą męską płeć.

Chciałbym być postrzegany jako twardziel. Niestety takim nie jestem. Aż wstyd się przyznać, ale łatwo się wzruszam (ale staram się to ukrywać), lubię czytać książki rozwijające moją duchowość (choć otwarcie się do tego nie przyznaję), często się modlę (ale tak, by nikt mnie nie widział).
Bo w mojej podświadomości jest zakodowane, że jako mężczyzna powinienem być niewzruszony, twardy, polegający tylko na sobie. Myślę, że każdemu mężczyźnie trudno jest się przyznać do jakiejkolwiek słabości. No a wiadomo, że nie każdy facet jest stereotypowym facetem. Są tacy (jak na przykład ja) którzy są uduchowieni. Przynajmniej mi się wydaje, że jestem uduchowiony.
Czasami "imponują" mi koledzy, którzy niby tak od niechcenia palą papierosy, by pokazać jakimi to oni są luzakami, albo którzy tak od niechcenia piją piwko. Są oni tacy wyluzowani, a zwykle obok nich jakieś dziewczyny, którym takowe towarzystwo odpowiada.

Na koniec dodam, że oczywiście nie jestem stuprocentowym aniołem. Jak zapewne każdy mężczyzna mam problemy z czystością seksualną (wciąż z "tym" walczę). Jak obok mnie przejdzie wyzywająco wyglądająca dziewczyna, to się za nią obejrzę (zapewne jak 100% facetów). Ale tak naprawdę nie chciałbym mieć żadnej z tego typu dziewczyn za żonę.
Widzę często w Kościele naprawdę wartościowe dziewczyny- skromne, rozmodlone, uśmiechnięte. Niektóre naprawdę mi się podobają, niektóre nawet są bez chłopaków. Mogłyby być wspaniałymi kandydatkami na przyszłe żony. Ale totalnie nie wiem jak do nich zagadać.

Pozdrawiam Źródełkowiczów, dziękuję tym, którzy odpowiedzieli na mój wcześniejszy wpis. Niech się może inni panowie wypowiedzą na temat naszej męskiej psychiki, bo nie wiem, czy moje rozważania można podpiąć pod każdego faceta.

(6253)
do sebadata: 27.01.2009, godz: 21:05

A ja tak trochę bez pocieszania.... trochę z własnych doświadczeń. Zawsze podobali mi się mężczyźni spokojni i trochę nieśmiali.... nie lubię i nie lubiłam cwaniakwatych facetów, którym się wydaje, że moga mieć każdą kobietę (chyba przynajmniej kilku "przystojniaczków" sprowadziłam na ziemię i myślę, że dobrze im to zrobiło;). Pewnego dnia ;) w miom życiu pojawił się człowiek, mężczyzna, który miał problemy, był nieśmiały i zakompleksiony. Ujęło mnie to w nim. Dużo z nim rozmawiałam, tłumaczyłam, godziny dyskusji. Chciałam, zeby poznał swoją wartość jako człowiek. W końcu zostaliśmy parą. On wreszcie poczuł się pewny, zmienił się, bardzo.... po pewnym czasie mnie zostawił, gdyż poczuł w sobie narszcie odwagę by zawalczyć o dziewczynę, którą naprawdę kochał. Daruję sobie opis tego co przeżyłam, bo sama nie chce do tego wracać. Jednak dzisiaj uważam, ze nie chciałbym już nigdy więcej być z mężczyzną, który nie ma zbudowanej osobowości. Z całym szacunkiem do wszystkich nieśmiałych Panów - kobiety nie sa od dowartościwywania i najpierw trzeba "uporządkować" własne problemy, a potem się z kimś wiązać. Tu nie chodzi o bycie takim jak inni, bycie zarozumiałym, tu chodzi o poczucie , że ja jako ja jestem wartościowym człowiekiem. I jeszcze jedno, żaden mężczyzna nie będzie w pełni szczęśliwy w związku jeśli nie zawalczy o kobietę - nigdy odwrotnie. Stąd rada - wiem, że to nie jest proste, ale mężczyźni (podobnie jak kobiety) powinni najpierw zająć się sobą i starać się uporządkować te wszystkie obszary w których coś "szwankuje", a potem "szukać" drugiej połowy. Może to mało romantyczne, ale cóż prawdziwe......

(6252)
Karina, lat 30data: 27.01.2009, godz: 20:37

Witam wszystkich źródełkowiczów:) Przepraszam, że tak zupełnie z innej beczki..:)
Chciałabym podzielić się pewną sytuacją i poznać wasze opinie.. Otóż od kilku lat mam nerwicę lękową, normalnie z nią żyję i pracuję, nie jest to coś tragicznego, ale jednak postanowiłam zaczerpnąć pomocy u psychologa, by pomógł mi znaleźć metody na pozbycie się sytuacji lękowych i ataków paniki..Jestem osobą bardzo wrażliwą a nawet nadwrażliwą co zapewne przyczyniło się do wystąpienia u mnie owego stanu..Moją największą wartością życiową jest Bóg i wszystko co od Niego pochodzi..tak staram się żyć od kilku lat, by te wartości były zawsze na 1-szym miejscu..Psycholog jednak okazał się osobą zupełnie inną, bardziej "przyziemską", promującą raczej nowoczesny styl życia, by mieć " twardy tyłek", nie przejmować się niczym, być asertywnym itp. a osoby takie jak ja tzn. ciche, wrażliwe mają gorzej w życiu i stąd później biorą się lęki..najbardziej jednak rozwaliło mnie kiedy powiedziałam, że od dziecka zawsze martwiłam się o bliskich, szczególnie o rodziców czy siostrę, kiedy np. gdzieś wyjeżdżali, by nic im się nie stało itp. i tu usłyszałam, że nie powinnam się martwić o swych rodziców, tylko o siebie..a co takiego się stanie jeśli jakiś wypadek będą mieli..takie teksty mnie jeszcze gorzej zdołowały..albo np. że jeśli tak się martwię to być może wywołuję impuls odwrotny, że chcę się pozbyć rodziców..aż mi się nie chce iść na kolejne spotkanie..czy to coś złego i nienormalnego kiedy człowiek martwi się o swych bliskich? Zaznaczam też, że nie jest to chorobliwe zamartwianie się, że nie mogę z tym żyć..tylko takie całkiem "ludzkie" jak mi się wydaje..a może to ja jestem w błędzie? już nie wiem co o tym myśleć..pozdrowienia dla wszystkich:)

(6251)
karinadata: 27.01.2009, godz: 15:00

Seba 28!
to co napisałes w Twoim ostatnim zdaniu...i o to chodzi ! !
zacznijcie panowie wierzyc w siebie nawet bedąc niesmiali, spokojni , wrażliwi!
nie patrzcie na cwaniaków.. jak im dorownać, nie wpadajacie w kompleksy w towarzystwie.. to nic ze ktos ma mniej talentów, osiągnięć, wspaniałych przeżyć..
przeciez każdy ma jakieś dobre cechy, zdolności, hobby, spostrzezenia..
bądxcie sobą, mniej spięci a bardziej otwarci .. w towarzystwie odezwijcie sie nawet jesli cwaniaczki chcą zakrzyczeć ..
dawno , kiedys byłam bardzo niesmiała, płochliwa, przyglądąłam sie innym dziewczynom pewnym siebie, duszom towarzystwa , zawsze z boku.. skupiając się na sobie..
Potem zrozumialam ze to jest chore..ze czas przełamac niesmialosc, zmienic myslenie, cenić się bardziej. Zaczęłam mówic.. i potem inni mi mowili ze jestem towarzyska, zdystansowana do siebie, pewnie tak od zawsze..i skąd ja tak potrafię??! nigdy nie uwierzyliby jakby znali mnie wczesniej!
A ja zwyczajnie, przestałam sie sobą przejmować i skupiać czego mi brak, jak mnie oceniają inni, pokonałam niesmiałosc. Sama siebie nieraz zaskoczyłam , jak to przydało mi sie w kontaktach z ludźmi, w pracy..z szefem
Można się zmienić a nie tylko patrzeć na innych z goryczą, trzeba tylko coś w tym kierunku robić. Odwagi wrażliwi faceci. nie myslcie ze jestescie mało poszukiwani..to myslenie was ogranicza..

(6250)
seba, lat 28data: 27.01.2009, godz: 12:07

Ja również jestem dość nieśmiały w kontaktach z dziewczynami, chyba wrażliwy, choć zapewne wyglądam na silnego faceta bo jestem dość postawny. Niestety nie mam w sobie tyle cwaniactwa i gadki co znajomi, którzy co chwile są z innymi dziewczynami. Słabą osobowość, dziewczyny wyczuwają i raczej nie traktują chłopaka spokojnego, nieśmiałego jako kandydata na "chłopaka" co najwyżej kolegę. Wiem jak to jest i nie ma co przekonywać, że dziewczyny chcą właśnie takich nieśmiałych. Po prostu trzeba się zmienić, nie brać wszystkiego do siebie, przestać się obawiać słów które wypowiadamy i nie przepraszać za wszystko

(6249)
karinadata: 27.01.2009, godz: 09:19

Pomożmy Martynce,
niestety ta strona www nie otwiera się! a jak mozna ją znalezc na allegro?

(6248)
gaga, lat 24, e-mail: agakikiela27@wp.pldata: 27.01.2009, godz: 08:33

Witajcie ponownie pozdrawiam wszystkich!!

(6247)
Asia, lat 29, e-mail: memen_gwa@tlen.pldata: 27.01.2009, godz: 07:05

Witajcie... Właśnie skończył się mój kolejny związek... Naprawdę staram się wierzyć, że znajdę jeszcze Kogoś, kto mnie po prostu pokocha z całego serca, ale coraz bardziej się boję, że tylko siebie oszukuję... Proszę o modlitwę i może kilka ciepłych słów dla otuchy... Pozdrawiam wszystkich czytających.

(6246)
Pomóżmy Martynce!data: 27.01.2009, godz: 01:42

Kochani, to nie jest spam!!! Ta mała dziewczynka naprawdę potrzebuje naszej pomocy!!
Martynka ma dopiero 6 lat. Od kilku miesięcy walczy z chorobą nowotworową. 5 stycznia została wypisana z lubelskiego szpitala ze skierowaniem do opieki paliatywnej. Rodzice Małej nie poddali się jednak, rozpoczęli poszukiwania pomocy dla córeczki. Udało się skontaktować z niemiecką kliniką, która podejmie walkę o życie Martynki. Warunkiem koniecznym do rozpoczęcia leczenia jest wpłacenie na konto kliniki ogromnej sumy- 150 tyś Euro. To kolejny mur dla Rodziców- tym razem finansowy- ale nie pozwolimy by pieniądze zdecydowały o życiu Martynki! Od kilku dni rozsyłamy apele z prośbą o pomoc, organizowane są również zbiorki pieniędzy i aukcje na allegro. Jeśli możecie- proszę, pomóżcie! O Martynce można przeczytać na jej stronie oficjalnej: www.martynakruk.pl
Martynka jest podopieczną Fundacji "Zdążyć z Pomocą"
Czas jest naszym wrogiem... Proszę, pomóżcie i roześlijcie apel do swoich znajomych!

(6245)
Rowniez do Konrada, lat 24, e-mail: agata.rozpedek@yahoo.comdata: 27.01.2009, godz: 01:31

Tak duzo piszesz co bys chcial zrobic. Wiec dlaczego nie zaczniesz tego robic? Dlaczego nie zapiszesz sie na kurs tanca? Mnostwo osob w ten sposob poznajesz. A z reguly tancerze sa bardzo otwarci ( wiem bo tancze). Jezeli chcesz kogos poznac musisz sie odwazyc, jak zrobisz to raz to kazdy kolejny bedzie juz latwiejszy.

(6244)
J. (do Konrada)data: 26.01.2009, godz: 22:58

Nie sądzę, żeby to co napiszę mogło w jakiś sposób Ci pomóc albo pocieszyć. Ale po prostu wiedz, że czasem "z drugiej strony" wygląda to podobnie. Jestem dziewczyną i (nie)stety kompletnym samotnikiem. Próbuję walczyć ze swoimi skłonnościami do samotności, ale to nie jest takie proste. Większość facetów, z którymi mam do czynienia wybiera dziewczyny, które są towarzyskie, zawsze radosne i uśmiechnięte. A mi czasem po prostu dobrze z moją melancholią czy jakkolwiek to nazwać. Po cichu mam nadzieję, że spotkam kogoś, kto to zaakceptuje, a może właśnie sam będzie taki jak ja... Jestem pewna, że w Twoim otoczeniu również są takie dziewczyny. Zresztą często nawet te najbardziej przebojowe nie mają nic przeciwko bardziej nieśmiałym i cichym mężczyznom. ;)


A co do rozmowy to wcale nie jest takie trudne. I nie wymyślaj na siłę tematów, bo może się okazać, że zaczniesz rozmowę np. o modzie z dziewczyną, której wcale to nie interesuje. Poza tym od gadania o ciuszkach i biżuterii są koleżanki, niewielu facetów to interesuje. Najlepiej chyba zacząć rozmowę jakoś tak niezobowiązująco - np. po koncercie kolęd spytać o to, jak się podobało albo rzucić jakieś luźne spostrzeżenie (na temat granego akurat utworu chociażby) do będącej obok Ciebie dziewczyny. Zobaczysz czy podejmie rozmowę, jeśli tak, to dalej samo jakoś pójdzie. A jeśli nie, to nie masz czym się przejmować, czasem i tak bywa.

(6243)
Szoladata: 26.01.2009, godz: 20:33

psychomanipulacje kojarzę z mediami a szczególnie z telewizją, ktoś powiedział,że to współczesny rodzaj faszyzmu, no i jeszcze to że nawał różnych informacji zabija w nas wrażliwość i zobojętnia na krzywdę

(6242)
karinadata: 26.01.2009, godz: 18:34

Na pocieszenie Konradowi powiem tyle ze trafiasz na dziewczyny twardzielki które ida z prądem mody lansowanej przez media..jaki to ma byc facet i jeszcze jakie miec mozliwosci finansowe, pozycję itd.. popatrz na normalne dziewczyny , znajdziesz pełno dobrych dziewczyn , idx na pielgrzymkę, na grupę modlitewną czy duszpasterstwa albo koło studenckie.. te dziewczyny nie szukają twardziela. faceta bez uczuć. zimnego typka z przebojowym akcentem. Ja sama bardzo cenię wrazliwośc u faceta..
moi koledzy których bardzo lubię to własnie serdeczni faceci, nie raz widziałam na czuwaniach jak potrafią się wczuć, przezywają i czasem powiedzą ze coś ich wzruszyło do łez..niektórzy zajęci już ale nie zmienia faktu ze tacy są. Nie wiem w jakim towarzystwie sie obracasz..jesli na dyskotekach gdzie większosc to segregacja ludzi albo w pracy gdzie tez ambicje przerastają niektórych.. to może doznajesz niezrozumienia. Jednak nie wszystkie dziewczyny chca twardziela, nawet się takich boją.. czesto nie mają odwagi dać szansy chłopakowi bo się boją ze on je zdominuje swoja postawą cwaniactwa czy nadmiernej pewnosci siebie. Dziś większosc ludzi jest zakompleksionych niepewnych siebie tyle ze większosc nosi maski twardzieli bo panicznie boją sie niezrozumienia. Każdy z nas jest typem aktora bardziej lub mniej, by się nie ośmieszyć.. by o nas dobrze mówiono.. kazdy się czegoś wstydzi w sobie. Nie znaczy to ze masz udawac kogoś innego.
Twoja wrażliwośc moze byc w cenie, tylko moze coś innego nie przyciąga kobiet do Ciebie. Moze jestes zbyt smutny, usuwający się w cień..płochliwy, niepewny? inni mogą to wyczuwać.. własciwie każdy lubi bardziej osoby zadowolone z siebie, optymistów, niezaleznie od urody. Jedni bardziej daja sie lubić inni mniej..
Ja sama nie przepadam za ludzmi płochliwymi, nadmiernie spiętymi, rzadko się usmiechającymi.. to chyba normalne, pociąga nas radość.. pod warunkiem ze jest prawdziwa, nie udawana. Konradzie na pewno masz to coś, czego innym twardzielom powinno być zal, ze tak nie potrafią. Człowiek to nie robot czy maszyna..ale świat uczuć, ekspresji, bogactwa wrażeń.. trzeba to w sobie dostrzec i nie chować.

(6241)
Dana, lat 29, e-mail: mala24_79@o2.pldata: 26.01.2009, godz: 16:43

Dawno tu nie byłam...miło Was poczytać i mieć świadomość, że inni też mają jakieś problemy, małe czy duże to na daną chwilę jednoznacznie ważne. Dziękuje Tym, którzy tu bywają i piszą wtedy kiedy jest dobrze i mają sie chęc dzielić dobrymi nowinami przynajmniej dzięki Wam nie przytłoczy nas rzeczywistość. Ja niestety zaglądam tu tylko jak już tak mnie życie przygniecie, że nie mam miejsca dla siebie i kiedy nie potrafie złapać kolejnego oddechu, ale dzięki tej stronie mam świadomość, że mam znów zacząć od nowa, jednak bez Waszej modlitwy i pomocy Bożej sama nie dam rady. Proszę pomódlcie się za mnie i mojego synka. Z góry dziekuje Dana

(6240)
Agnieszkadata: 26.01.2009, godz: 16:20

Nigdzie nie pisałam o niczyjej winie. Najlepiej Boga obwinić. I od Niego oczekiwać czegoś, co mamy zrobić sami.

Asiu, przykre, że oblałaś egzamin. Życzę powodzenia przy następnym podejściu. Nie daj się negatywnym emocjom.



(6239)
Stokrotkadata: 26.01.2009, godz: 15:10

Doświadczam ostatnio cudownej bożej interwencji i po raz kolejny Bóg mówi mi, że poprzez wydarzenia, spotkanych ludzi coś chce mi powiedzieć. Chce mi się żyć choć nie tak dawno miałam ochotę napisać na tej stronie jakiego to strasznego mam doła i jak ludzie mnie wkurzają i czy sens jest żyć. Wiecie to wszystko ma sens nasze radości i nasze smutki i Bóg z każdego zła potrafi wyprowadzic dobro. Tylko trzeba mu to wszystko powierzyć i zaufać. Wiecie czuje się taka niegodna bo Bóg tyle razy mi pomagał i pomaga a ja tak często o tym zapominałam ale czuję się kochana przez niego. Czuję, że zależy mu na moim szczęściu i z ufnościa patrze w przyszłość. On mnie naprawdę zaskakuje swoim rozwiązaniami. Czułam się niekochana, niechciana i nieakceptowana a nagle pokazał mi, że tak wielu osobom na mnie zależy. Polecam wam koronkę do Bożego Miłosierdzia mnie bardzo pomaga. Nadal jestem samotna ale ciągle jest we mnie nadzieja, że Bóg wie co robi i ma wspaniały plan. Trzeba byc optymistą i dac siebie innym bo to procentuje a dobro kiedys wroci do was :)

(6238)
R do Agnieszki, lat 27data: 26.01.2009, godz: 14:41

Oj, Agnieszko, prosze, nie dobijaj leżącej. Wcale się w sumie nie dziwię, bo w sytuacjach kiedy leżę na deskach ostatnią rzeczą którą chcę słyszeć jest "sam jesteś sobie winien, to tylko konsekwencje". Co to za pocieszenie?...
Nie wyrokuj, jeśli nie potrafisz się wczuć, niestety.

Asiu - nie wiem co mogę Ci poradzić, jeżeli wogóle coś. Jeden niezdany egzamin, chociaż szokujący, jest jeszcze do naprawienia, gorzej z wizerunkiem własnym :(


(6237)
Marcindata: 26.01.2009, godz: 14:37

Do Trawiastej i innych(zwłaszcza ostatnio piszących kolegów)
No nareszcie ktoś mnie rozumie:);)Może przestańmy już pisać na temat samotności i nie piszcie już chłopaki że dziewczyny nas nie chcą bo to przygnębiające i tylko nas dołuje.Zamiast się na tym skupiać lepiej zająć się czymś fajnym a najlepiej wieloma rzeczami w ciągu tygodnia i wtedy przestaniemy się nieustannie głowić nad tym że tam nas ktoś nie chce albo jaki to ja jestem"mało pochapny"(czytaj":niechciany) przez dziewczyny. Pozdrawiam i...do pracy rodacy!:)

(6236)
Agnieszka do Asi data: 26.01.2009, godz: 13:14

Nie takiej odpowiedzi się spodziewałaś? Myślałam, że żadnej nie chciałaś.
Chciałam pomóc, ale jak zwykle wyszłam na wredną babę. Pocieszenia szukasz?

Tak, dynamika wiary ma wiele wspólnego z dojrzewaniem człowieka także w latach.
Bóg Cię nie karze w ten sposób. Naprawdę, On ma o wiele ciekawsze zajęcia.
Nie masz wolnego czasu? Kto o tym decyduje, jak nie Ty? Wybrałaś taki tryb studiów i pracę, to prosta konsekwencja, a nie Boże działanie.

Każda chwila i każda sytuacja jest szansą powrotu do Boga. On czeka nieustannie.

(6235)
Agnieszkadata: 26.01.2009, godz: 13:03

Konradzie i inni panowie!
Po koncercie kolęd to można zagadać, czy się podobało. Wydaje mi się, że dziewczyny nie oczekują rozmowy z mężczyzną na temat ciuchów czy biżuterii - ja w każdym razie nie. Od tego są przyjaciółki, siostra. Mężczyzna ma tylko powiedzieć, że kobieta ładnie wygląda (jeśli szczerze tak uważa).
Taki jesteś, ok, ale tylko Ty możesz to zmienić. Nie przyjdzie ktoś i nie pocałuje żaby, która zamieni Cię w księcia. Sam odkryj go w sobie. Powodzenia.

(6234)
Bożego dnia, lat 8data: 26.01.2009, godz: 12:18




Czym jest psychomanipulacja?

Szeroko rozumiana psychomanipulacja, tj. manipulacją sferą poznawczo-emocjonalną człowieka, jest niemalże powszechna. Pewne jej formy, spotykane np. w reklamie, handlu czy polityce są akceptowane społecznie.


Szeroko rozumiana psychomanipulacja, tj. manipulacją sferą poznawczo-emocjonalną człowieka, jest niemalże powszechna. Pewne jej formy, spotykane np. w reklamie, handlu czy polityce są (do pewnego stopnia) akceptowane społecznie. Inne z kolei; takie, jak oszustwa, szantaż, wyłudzenie pieniędzy, maltretowanie psychiczne - nie tylko spotykają się ze społecznym potępieniem, ale również podlegają odpowiednim kategoriom prawnym.

Gwoli ścisłości, pojęcie "psychomanipulacja", o raczej negatywnym wydźwięku na gruncie relacji interpersonalnych, różnicujemy od takich, jak "wychowanie", "resocjalizacja", "terapia", "psychoedukacja", których deklarowanym i faktycznym celem jest przede wszystkim dobro wychowanka, pacjenta, czy uczestnika zajęć.

Niestety zdarzają się takie oddziaływania, które pod pozorem "wychowawczych", "terapeutycznych" bądź "edukacyjnych" celów, faktycznie ukierunkowane są głównie na dobro ich realizatora (w postaci np. zysków finansowych, zaspokojenia wybujałej potrzeby władzy) - bez względu na dobro adresata.

Wprowadźmy jeszcze jedno rozróżnienie: psychomanipulacja "powierzchowna" i "głęboka". Z pierwszym typem często mamy do czynienia w reklamie, akwizycji. Spodziewaną konsekwencją psychomanipulacji "powierzchownej" jest decyzja klienta o zakupie określonego produktu.

Psychomanipulacja głęboka natomiast dotyka o wiele głębszych sfer życia człowieka oraz o wiele ważniejszych wyborów: np. wyboru współmałżonka, szkoły, studiów, pracy zawodowej, form zaangażowania społecznego, codziennego stylu życia, tożsamości, rezygnacji ze zdrowia a niekiedy nawet i życia. W dalszej części opracowania, termin "psychomanipulacja" będziemy odnosić do jej głębokiej odmiany.

Psychomanipulacja, jaką znamy z opowiadań lub autopsji, może mieć miejsce w gabinecie niegodziwego psychoterapeuty, który specjalnie przedłuża terapię i uzależnia pacjenta od dalszych sesji w celu osiągnięcia zysków finansowych, nie bacząc przy tym na rzeczywiste dobro pacjenta, tj. zdobycie umiejętności samodzielnego radzenia sobie z trudnościami.

Psychomanipulacja występuje w niektórych przedsiębiorstwach, podczas obowiązkowych weekendowych seminariów, których celem jest uzyskanie większej lojalności pracowników wobec firmy niż wobec własnej rodziny. Z psychomanipulacją można się wreszcie zetknąć w związkach partnerskich i rodzinach, w których występuje co najmniej przemoc psychiczna.

Psychomanipulacja (głęboka) jest zjawiskiem, bodajże w największym stopniu charakteryzującym funkcjonowanie tzw. sekt destrukcyjnych, niezależnie od deklarowanych przez nie celów: religijnych, edukacyjnych, terapeutycznych, handlowych, politycznych, rozwoju ludzkiego potencjału. Łączy niejako w sobie trzy pokrewne zjawiska: manipulację, totalitaryzm, przemoc psychiczną.

Człowiek, który wchodzi w obręb działania grupy psychomanipulacyjnej (tzw. sekty) spotyka się z dezinformacją co do faktycznych norm grupowych, co do historii grupy, z pochlebstwami, ofertą "bezwarunkowej przyjaźni", presją grupy, niekiedy z perswazją. Praktycznie trudno jest mówić na tym etapie o totalitarnych normach grupy bądź o przemocy psychicznej wobec jej członków.

Z czasem, gdy więź między osobą werbowaną a werbującymi zacieśnia się, totalitarne normy stają się coraz bardziej wyraźne. Dopiero wtedy okazuje się, że pewne zachowania, postawy poglądy są wskazane i zalecane, inne natomiast - niewskazane i nie zalecane. Jeśli nowicjusz nie stosuje się do wymagań grupy, początkowa akceptacja, zrozumienie - są wycofywane.

Nieświadomy zakamuflowanego systemu kar (cofnięcie "bezwarunkowej" akceptacji) i nagród (utrzymanie akceptacji), nowy uczestnik grupy dostosowuje się do jej wymagań, aby znów nie doświadczać "chłodu", "poczucia odrzucenia". Powoli wchodzi w system totalitarny (silnej kontroli życia prywatnego, rodzinnego, zaangażowania społecznego), ale pod wpływem zalecanych lektur, kaset video, kolejnych spotkań, interpretuje go w inny sposób, niż zrobiłby to podczas pierwszych kontaktów z grupą.

Innymi słowy, dostrzega już takie fakty, które wcześniej interpretowałby, jako nadużycia, oszustwa, ograniczenia praw i wolności człowieka - a teraz "rozumie" ich głębszy sens, którym jest np. uratowanie od zguby siebie, własnej rodziny oraz pozostałej części ludzkości. Z perspektywy psychologii społecznej można by tu rozpoznać konsekwencje "techniki niskiej piłki", czyli nakłonienia człowieka do trzymania się oferty, która w końcu okazała się mniej korzystna, niż początkowo wyglądała.

Nadchodzi czas, kiedy interpretacja rzeczywistości jest już mocno zniekształcona. Coraz częściej można usłyszeć, że osoby, które odeszły z grupy "skończyły tragicznie": ktoś popełnił samobójstwo, ktoś zginął w wypadku samochodowym, a jeszcze komuś innemu umarła cała rodzina. Osoba, która utraciła już na dobre kontakt (choćby psychiczny) z rodziną, znajomymi i przyjaciółmi i jeszcze silniej związała się z grupą, staje w sytuacji bez wyjścia: nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego należałoby opuścić grupę.

Jakakolwiek krytyka i wątpliwości wobec grupy, przełożonych nie mogą być niczym innym, jak świadectwem niewiary, opętania demonicznego lub w najlepszym wypadku - absolutnej głupoty, próżniactwa i słabości. Młody człowiek coraz więcej pracuje na rzecz grupy, boi się ją opuścić, w kontaktach z "osobami z zewnątrz" prezentuje silnie rozwinięty system racjonalizacji i zaprzeczeń, bądź zwyczajnie kłamie. Ten etap związania się z grupą psychomanipulacyjną w swej warstwie interpretacyjnej najbliższy jest przemocy psychicznej.

Adekwatne pojęcia, charakteryzujące ten okres, to: szantaż emocjonalny, zawstydzanie, poniżanie, budzenie poczucia winy, itp. W amerykańskim podręczniku diagnozy zaburzeń psychicznych z 1994 roku (DSM IV) wśród osób cierpiących z powodu złożonego zespołu stresu pourazowgo wymienia się ofiary niektórych sekt religijnych. Natomiast rodzice i bliscy osób poddanych psychomanipulacji nierzadko wykazują symptomy współuzależnienia.

Należy tu zaznaczyć, że zwyczajni, podrzędni w hierarchii grupy, członkowie często nie zdają sobie sprawy ze stopnia wyrafinowania sposobów, jakimi się posługują. Werbują nowe osoby w podobny sposób, w jaki sami zostali zwerbowani. Powielają więc te same wzory, które ktoś jednak zapoczątkował, tworząc toksyczne struktury grupy. Konsekwencją znalezienia się w grupie psychomanipulacyjnej może stać się ukształtowanie nowej pseudo-tożsamości, z nowymi przekonaniami, nowym językiem (pojęcia zyskały nowe znaczenia i specyficzne konotacje emocjonalne) i nową mapą rzeczywistości.

Bardzo trudno jest nawiązać swobodny kontakt z członkiem takiej grupy. Znajduje się on bowiem - metaforycznie ujmując - w "psychologicznej pułapce" lub w "psychologicznym więzieniu", którego strażnikiem i jedynym więźniem zarazem, jest on sam. "Pułapkę" i właściwie sedno psychomanipulacji można opisać według następującego schematu: początkowo osoba nie wie na co się decyduje, potem, gdy z czasem wie coraz więcej - interpretuje to co wie, zgodnie z życzeniem przywódcy oraz jest zbyt zależna od grupy, aby swobodnie podjąć decyzję o jej opuszczeniu. Tak więc, początkowo znacznie ograniczona jest świadomość wyboru takiej czy innej grupy, potem - trudno jest już mówić o w pełni wolnym wyborze dalszej doń przynależności.

Niektóre czynniki sprzyjające rozwojowi grup psychomanipulacyjnych
Wydaje się, że zalew rynku księgarskiego poradnikami, typu: "Jak szybko zrobić karierę?", "Jak skutecznie wpływać na innych ludzi?", "Jak kreować rzeczywistość i własne szczęście?" odzwierciedla pewną trend w społeczeństwie, który polega na wzroście zainteresowania tzw. "psychologią praktyczną", metodami oddziaływania na psychikę własną i innych ludzi. Bardzo łatwo o nadużycia w tej dziedzinie.

Także osoby o niedojrzałej osobowości, przedmiotowym stosunku do innych ludzi, rozbudzonej potrzebie władzy - mają w czym wybierać. Niektóre z nich zapoczątkowują istnienie grup, których funkcjonowanie, sposób rekrutacji i podtrzymywania przynależności nowych członków, oparty jest na psychomanipulacji.

Rozwój ruchu New Age, który z założenia zaciera różnicę między wiarą, ideologią a nauką, powoduje, iż młodemu człowiekowi coraz trudniej jest oddzielać myślenie zdroworozsądkowe od subiektywnych przeżyć, fakty naukowe od wierzeń religijnych. Coraz szerszy dostęp do wielu informacji w bardzo krótkim czasie, choć daje wspaniałe możliwości, pozostawia też mniej czasu na refleksję i krytyczną ocenę.

Pojawiło się nowe określenie: "wirtualizacja życia", które odzwierciedla z jednej strony dynamiczny rozwój nowych możliwości w dziedzinie informatyki, internetu a z drugiej - stwarza pewne zagrożenie dla rozwoju w kierunku dojrzałej osobowości dzieci i młodzieży.

Specyficzna sytuacja ekonomiczno-społeczna w naszym kraju, min. wydłużenie średniej godzin pracy w ciągu tygodnia, łączenie prac na kilku etatach - nie sprzyja umacnianiu się więzi rodzinnych.

W związku z powyższym, z dużym prawdopodobieństwem możemy spodziewać się szybkiego rozwoju zjawiska tzw. sekt w naszym kraju, co ma miejsce w innych państwach europejskich. Termin "psychomanipulacja" wszedł już na stałe do francuskiego kodeksu prawa karnego. Rząd francuski dofinansowuje działalność UNADFI - federacji ośrodków informacyjno-konsultacyjnych, zajmujących się pomocą ofiarom grup psychomanipulacjnych. Te właśnie ośrodki uzyskały prawo do działań prawnych w imieniu osób pokrzywdzonych na skutek psychomanipulacji.



(6233)
Radosnadata: 26.01.2009, godz: 12:09

Boze Ufam Tobie i w tej ufnosci jest moja sila. Boze Badz uwielbiony w Twoim Milosierdziu w ktorym zanurzam wszystkich.

(6232)
goskadata: 26.01.2009, godz: 10:56

Do Konrada

Muszę Ci powiedzieć ze nie wszystkim dziewczynom i nie zawsze imponuje męska siła i inne cechy, o których pisałeś. To zależy wyłącznie od dziewczyny, niektóre takich lubią a niektóre wręcz odwrotnie. Chyba lepiej jest mieć obok siebie kogoś, spokojnego, opanowanego, który na pozór nie robi nic a w rzeczywistości ochrania i strzeże cały czas - tylko po prostu nie obnosi się z tym. Generalnie faceci macho kojarzą mi się z przemocą, zarozumialstwem. Brak umiejętności konwersacyjnych to jest problem zapewne wielu z nas, nie każdy posiada taką swobodę rozmowy, nawiązywania kontaktów.
Czasem dobrym początkiem do nawiązania znajomości jest np: uśmiech, niewinne spojrzenie, słowo proszę. Z własnego doświadczenia wiem że zwraca się dużą uwagę na mężczyzn taktownych, którzy np. otworzą drzwi - wówczas wzbudza się w dziewczynie uznanie.
A wrażliwość u mężczyzn jest według mnie dobrą cechą :-)

(6231)


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2026 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej